Dodaj do ulubionych

Jak reagowac na obelgi, wyzwiska? Pomocy.

04.03.10, 11:50
Nie bede opisywała dokładnie całej historii.
Zdałam sobie sprawę wczoraj , po przeczytaniu wielu watków z tego
forum ze maz zneca sie nademna psychicznie. Wiem to ale nie wiem
jak radzic sobie. Zupełnie jestem bezradna
Mamy piekny nowy dom, kazde z nas ma prace, dwójka przecudownych
dzieci. Sielanka, idylla by ktos myslał
On pije- niby w domu.Według mnie maz ma problem z alkoholem.
zdarzało mu sie ze mi wyskoczyła pijany z domu na ,,impereze'' sam
Po pijanemu strasznie mnie wyzywa od najgorszych- nie majac powodu,
szarpie mnie, popycha. Uderzył mnie kilka razy. starałam sie
wszystko zapomniec
Kiedys mnie przepraszał dzis uwaza ze nic złego nie robi, ze ja
prowokuje
Po trzexwo-drze sie o wszystko, moje zycie jest jednym wielkim
stresem. Kiedys tak nie było.
2 lata temu złapałam go na sms-owym romansowaniu z kolezanka z
pracy, męzatka z dziecmi
Niby obiecał,ze konioec. Faktycznie nie było od tamtej pory sytuacji
z tym zwiazanych ale moze dlatego ze ja sie nie doszukuje, może sie
boje
Ciagłe awantury o byle co. Wieczne mieszanie mnie z błotem- bez
powodu. Ujmowanie mojej godnosci.
Pastwi sie nade mna słownie, bez powodu: ty ku...szonie,
poje...usie, gnido... Gorsze, ze pisac nie bede
Nikt o tym nie wiedział, wczoraj wyzaliłam sie przecudownej
tesciowej- takowej kazdej zycze, płakała razem ze mna. Nie wiem
jeszcze czy chce rozwiazywac sprawy drastycznie
Jak zochowac sie w trakcie jego wybuchów złosci i agresji.
Jest strasznym ignorantem, mało zajmuje sie dzicmi, własciwie dom i
dzieci oraz moja praca sa na mojej głowie, a on mysli ze jak płaci
rachunki i robi zakupy to jest cudowny. nie szanuje mnie wcale a nie
zasłuzyłam sobie
Ponad to jes najzłosliwsza osoba jaka znam
Chcialabym ratowac to małzeństwo. Jakie mam podjąc kroki, jestem
bezradna.
Edytor zaawansowany
  • 04.03.10, 12:10
    Po pijanemu strasznie mnie wyzywa od najgorszych- nie majac powodu,
    > szarpie mnie, popycha. Uderzył mnie kilka razy.
    > Kiedys mnie przepraszał dzis uwaza ze nic złego nie robi, ze ja
    > prowokuje
    > Po trzexwo-drze sie o wszystko, moje zycie jest jednym wielkim
    > stresem.
    > 2 lata temu złapałam go na sms-owym romansowaniu z kolezanka z
    > pracy, męzatka z dziecmi
    > Niby obiecał,ze konioec. Faktycznie nie było od tamtej pory
    sytuacji
    > z tym zwiazanych ale moze dlatego ze ja sie nie doszukuje, może
    sie
    > boje
    > Ciagłe awantury o byle co. Wieczne mieszanie mnie z błotem- bez
    > powodu.
    > Pastwi sie nade mna słownie, bez powodu: ty ku...szonie,
    > poje...usie, gnido... Gorsze, ze pisac nie bede
    >
    > Jest strasznym ignorantem, mało zajmuje sie dzicmi, własciwie dom
    i
    > dzieci oraz moja praca sa na mojej głowie, a on mysli ze jak płaci
    > rachunki i robi zakupy to jest cudowny. > Ponad to jes
    najzłosliwsza osoba jaka znam

    nie szanuje mnie wcale a nie
    > zasłuzyłam sobie

    Alez mylisz sie, wlasnie zasluzylas sobie. Wiesz czym? Tym zdaniem:


    > Chcialabym ratowac to małzeństwo.

    --
    Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
    qrwa spróbuj".
    by tris
    Wiedzmowo
  • 04.03.10, 12:38
    Strasznie Ci współczuję. Wiem co czujesz bo ja mam podobnie. Mąż prawie co dzień
    ma "powód" aby nazwać mnie osłem, głupkiem czy babskiem. Innych nie będę też
    tutaj pisać. Najgorsze jest też to, że mówi tak do mnie przy naszym 3 letnim
    dziecku. Wystarczy, że coś inaczej zrobię nić on by tego chciał i już się
    zaczyna. Tłumaczyłam, mówiłam i nic to nie dało. Ciężko tak żyć. Ja myślę, że
    takie typy się już nie zmienią. Oni tacy już są tylko problem tkwi w tym, że
    wcześniej przed ślubem nie pokazali prawdziwego swego oblicza. Później jak coś
    jest nie tak zwalają winę na nas - u mnie bynajmniej tak jest. To zawsze ja
    jestem winna!
  • 04.03.10, 12:45
    Nie wiem zupełnie co mam napisac.
    Obawiam sie ze mam mysli o najgorszym. wiem ze to ostatecznośc tylko
    nie wiem w sumie co lepsze
    wstyd mi poprostu, strasznie
  • 04.03.10, 13:12
    Przepraszam, a dlaczego to tobie ma być wstyd? Ty go szarpiesz i
    wyzywasz czy on ciebie? Ty się upijasz czy on?
    Psycholog/terapia dla ciebie.
    Dyktafon przy wrzaskach, policja przy szarpaniu.
    Skończy się pewnie wnioskiem o rozwód/separację.
    Co masz do stracenia? Tylko wyzwiska i bicie.
    Czy teściowa też się całe życie z teściem przypadkiem nie
    szarpała/nie szarpie? Jeśli tak jest/było, może zrobić wszystko,
    żebyście byli razem (magiczne 'dla dobra dzieci') i przy rozwodzie
    nie udzieli ci wsparcia - jakkolwiek nie byłaby kochana.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • 04.03.10, 12:40
    Zupełnie nie wiem jak mam to skomentowac
    Nie wiem czemu tak piszesz? jestem strzepkiem nerwów. Czemu w taki
    sposób
  • 04.03.10, 12:49
    Tully byla troche ostra, ale ... ma racje.
    Z Twojego opisu wynika, ze nie ma czego ratowac. Dlaczego chcesz byc
    w malzenstwie z "najbardziej zlosliwa osoba" jaka znasz? Mniej
    zlosliwe albo nie-zlosliwe Ci nie odpowiadaja? Ten czlowiek nie
    zasluguje na to zeby cos z nim ratowac, Jest chamem i
    zakompleksionym fiutem. Wiec po cholere chcesz ratowac 'malzenstwo'?
    Ratuj siebie i dzieci i po prostu nie daj sie gnoic. To jest
    wyjscie. Narazie pozwalasz sie zle traktowac.
  • 04.03.10, 12:55
    spokojnie, nie denerwuj się bo szkoda Twojego zdrowia, chcesz ratować małżeństwo
    bo jesteś normalną kobietą dla której rodzina i dzieci bardzo są ważne, kto wie,
    może Wam się uda
    trzeba tylko zrobić pierwszy krok ku temu - poradź się jakiegoś specjalisty
    psychologa, może zadzwoń do najbliższego MOPRU i zapytaj czy jakiś psycholog
    gdzieś niedaleko Ciebie przyjmuje bezpłatnie, idź do niego, opowiedz mu o
    wszystkim, taka osoba patrzy na problemy(przynajmniej powinna)bardzo chłodno,
    obiektywnie i na pewno jakoś będzie starała Cię nakierować na odpowiednie kroki
    - a coś musisz zrobić,bo pamiętaj, że tylko jedno macie życie
    myślę, że dobrze zrobiłaś mówiąc o wszystkim teściowej, mam nadzieję, że Cię wspeira
  • 04.03.10, 13:12
    bo jesteś normalną kobietą dla której rodzina i dzieci bardzo są
    ważne,

    Gdyby byla normalna kobieta, dla ktorej dzieci sa wazne to nie
    pozwolilaby im sie wychowywac z agresywnym alkoholikiem. Jelsi nie
    chce tego przerwac z trodski o siebie, to wypadaloby to zrobic z
    troski o przyszlosc dzieci, nieprawdaz?
    --
    Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
    qrwa spróbuj".
    by tris
    Wiedzmowo
  • 04.03.10, 12:58
    Jak to nie rozumiesz czemu tak napisala.
    Jestes ofiara przemocy psychicznej i fizycznej.Maz
    najprawdopodobniej jest alkoholikiem.Z toba sie nie liczy ,dziecmi
    nie zajmuje.Nie napisalas ani jednej pozytywnej rzeczy o nim.
    Piszesz ,ze czesto prze niego palczesz jestes strzepkiem nerwow.
    Na koniec po tak gorzkim wyznaniu stwierdzasz ,ze chcesz ratowac ten
    zwiazek i prosisz o rade.
    Co ty chcesz tutaj ratowac?Prosze oswiec nas.
    Poczytalas sobie forum i zadalas w koncu sprawe w jakim zwiaku
    zyjesz.Ratuj siebie i dzieci bo napewno lepiej nie bedzie.
  • 04.03.10, 12:49
    polecam książkę:
    www.gandalf.com.pl/fragment/toksyczne-slowa-slowna-agresja-w/
    Chcesz ratować małżeństwo? najpierw uratuj siebie i dzieci. Ty sama nic nie
    zrobisz, mąż nie ma motywacji do zmian, bo ma cię gdzieś. Od lat służysz mu za
    podnóżek i jeszcze się starasz coś naprawić. Masz wpływ tylko na siebie - jedyną
    rzeczą którą możesz zrobić - to przeciwstawić się.

    Jak reagować? wyjść, nawet w środku nocy. Koniecznie - nagrywać występy, nawet
    na dyktafon w telefonie. Żeby mieć dowody, bo długo tego nie wytrzymasz. Dzwonić
    po policję. Wystąpić o rozwód, iść na terapię i odzyskać godność.
  • 04.03.10, 13:13
    Nie wiem co mam wiecej napisać, jestem z wielu wzgledów dzis
    rozdygotana i bezradna
    Dziekuje na słowa wsparcia i trzexwe spojrzenie na moja sytuacja
    chcialam zeby dzici były szczesliwe, ja on. ale juz jest tak
    strasznie tym zmeczona. Najgorszy ten codzienny strach, czym go dzis
    zdrenerwuje
    Własciwie dochodze do wniosku ze on mnie chyba juz poprostu nie
    kocha.Albo jest chory?? Wiecie co mnie dobiło, w niedziel tesc-
    bedacy z tesciowa po rozwodzie zaproponował mu wyjazd w góry, on sie
    zgodził. Ja jestem takim wyjazdom przeciwna. Prosiłam błagałam. On
    ze i tak jedzie. Chialam na siłe jechac z nim, nie liczy sie ze mna
    tym ze zostajemy sami. Jest jeszcze dodatkowo opriskliwy i zły.
    Emocje nie są dobrym doradca ale ja mam dosc strachu i drezenia.
    Wiem ze sama odpowiadam sobie na te pytania, które zadaje ale nie
    wiem jak małymi krokami do tego podejsc. Tak strasznie mi wstyd. to
    taka prazka.
  • 04.03.10, 13:49
    Wiecie co mnie dobiło, w niedziel tesc-
    > bedacy z tesciowa po rozwodzie zaproponował mu wyjazd w góry, on
    sie
    > zgodził. Ja jestem takim wyjazdom przeciwna. Prosiłam błagałam. On
    > ze i tak jedzie. Chialam na siłe jechac z nim, nie liczy sie ze
    mna
    > tym ze zostajemy sami. Jest jeszcze dodatkowo opriskliwy i zły.

    Przyznam sie, ze nie rozumiem o co co chodzi. Zyjesz z czlowiekiem
    ktorego sie boisz, bo cie bije i wyzywa. Ten czlowiek chce ci
    zapewnic spokojny weekend zabierajac sie z domu, a ty na sile chcesz
    z nim jechac? Masochistka?

    --
    Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
    qrwa spróbuj".
    by tris
    Wiedzmowo
  • 04.03.10, 13:11
    Przerażają mnie takie historie.
    Ja na Twoim miejscu zainwestowałabym w sprzęt do nagrywania, to nie jest kosztowna kwestia. I nagrywałabym przez kilka dni zachowanie męża, to jak się do Ciebie odnosi.
    Potem skontaktowałabym się z Ośrodkami zajmującymi się przemocą (możesz im puścisz fragment twórczości męża) i na pewno Ci pomogą.
    A nagrania przydadzą się jako dowód w Sądzie, jeżeli będziesz chciała się rozwieść.
    Twój mąż stosuje wobec Ciebie przemoc pod każdą postacią, a Ty to akceptujesz i taki wzorzec utrwalasz w dzieciach.
    --
    Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
  • 04.03.10, 13:26
    jeszcze raz radzę Ci wizytę u psychologa - na pewno rozjaśni Ci pogląd na wiele
    spraw - po pierwsze nie wstydź się, to nie Twoja wina, że taki typ Ci się trafił
    to normalne, że marzymy o czułym kochającym mężu, fajnej rodzinie itp. i to nic
    złego tak marzyć i nie ma niczego złego w tym, że masz jeszcze ochotę walczyć o
    swoje małżeństwo - myślę, że po wizycie u psychologa sama odpowiesz sobie na
    pytanie czy jest jakakolwiek szansa na to, żeby Twój mąż się zmienił on musi
    tego chcieć, Twoje chęci niewiele dadzą
    jeśli masz dość takiego traktowania to zastanów się nad rozstaniem - to trudne
    ale da się zrobić, uwierz mi
    a i nie myśl tylko o dzieciach o sobie też myśl, też jesteś ważna, wartościowa,
    należy Ci się szacunek i masz prawo do szczęścia, życzę abyś w końcu go
    zaznała(być może u boku innego mężczyzny)
  • 04.03.10, 14:28
    Po co Ci ten facet?
    Mężem jest złym, ojcem również, alkoholik. Masz pracę, kasę, jest co
    dzielić w sensie majątku. Jesteś zwyczajnie, banalnie
    współuzależniona od alkoholika.
    Do psychologa, do prawnika i panu kopa.
    Nie, on się nie zmieni, jemu fajnie.
  • 04.03.10, 15:19
    szczerze, jak by znow zaczal mnie obrazac, zaczelabym go wyzywac tak jak on lub
    bardziej, wymawiajac w minute wszystkie slowa przeklenstwa jakie znam, on
    zdziwiony ze mialas odwage pewnie by sie zatkal a ja w tym czasie wyszlabym z
    domu trzepiac drzwiami tak ze by z futryn wylecialy. pod koniec dnia wyslalabym
    smsa ze mopem nie jestes zeby ciebie jak scierwo traktowal i zostala gdzies na
    pare dni, u rodzicow? oczywiscie dzieci z toba. po co ci piekny dom? skoro masz
    meza drania. nie daj sie tak traktowac, jemu potrzeba wstrzasu i to silnego jak
    chcesz ratowac malzenstwo, wyzwij go jak on ciebie, niech poczuje ze i w tobie
    jest sila i ze nie pozwolisz wiecej na ponizanie. moze maz zrozumie po takim
    wstrzasie co robi i jak slowa rania. bo chyba do tej pory nie mialas odwagi?
    --
    nie mam polskich znakow.
  • 04.03.10, 15:21
    Cudna rada. Sfinansujesz jej potem protetyka?
  • 04.03.10, 15:49
    a co ma siedziec cicho i pozwalac na takie zachowania? ma pozwalac sobie na
    obelgi i wysluchiwac ich i moze jeszcze mu dziekowac?latwo jest napisac to
    odejdz, rowod itp. latwo sie mowi, nie tak latwo sie robi. ale jedno jest pewne,
    nie moze dac sie tak ponizac.
    --
    nie mam polskich znakow.
  • 04.03.10, 16:41
    ale jeszcze łatwiej dostać w ryj od agresora albo dać się gorzej zeszmacić i
    sponiewierać słownie.

    ROZWÓD nigdy nie jest prostą i łatwą decyzją, ani też leciutko stresującym
    wydarzeniem. Nie zauważyłam, żeby ktoś taką opinię tu prezentował. Nie mniej
    mając na uwadze RADYKALNE zmiany w momencie już podjęcia decyzji o rozwodzie, to
    jednak skutki jego nastąpienia są trwalsze, skuteczniejsze i wiele bardziej
    lecznicze niż życie w ciągłym strachu, poczuciu beznadziejności i utraty
    godności, a czasem szacunku do samego siebie.
  • 04.03.10, 16:35
    Tobie zaspokaja?
    - seksualne?
    - emocjonalne?
    - finansowe?

    Zrób sobie resume, zacznij przewartościowywać życie, zobacz co się stało dla
    ciebie priorytetem, pamiętaj, że na zmiany nigdy nie jest za póżno.

    Podtrzymam głosy już tu wypowiedziane: facet Cię szmaci, upadla, pluje Ci w
    twarz a Ty się pytasz czy pada deszcz i kochasz go ponad życie.
  • 04.03.10, 19:12
    "Nie wiem
    jeszcze czy chce rozwiazywac sprawy drastycznie "- nie??? Tzn. co? Za mało
    poszarpał cię? Za mało nawyzywał???? Chcesz, by dzieci miały szczęśliwy dom???
    ALE NIE BĘDĄ miały, nie z agresywnym tatuśkiem, który ciebie ma za worek
    treningowy dla pięści (bije cię) i dla języka (poniża słownie). CO TY CHCESZ
    RATOWAĆ??? Chyba tylko siebie i dzieci, bo to dzieciom przekażesz kod: matkę
    można lać, poniżać, wyzywać, traktować jak śmiecia??? Chcesz dla nich takiej
    nauki? A jak śmieć zacznie lać i wyzywać ci dzieci? też będziesz chciała ratować
    coś, co powinnać zakończyć? No chyba że dalej będziesz grać przed światem:
    jesteśmy cudną rodziną.
  • 04.03.10, 19:33
    MOja Droga,
    Badz przygotowana na najgorsze i pomysl do czego on moglby sie
    posunac i tylko Ty to wiesz. Pozatym to sprubuj go troche postraszyc
    tj wyprowadz sie na troche do np rodzicow, znajomych. Daj mu silny
    znak, ze to co robi nie jest OK. A jesli boisz sie mu przecowstawic
    teraz to mysle, ze kontynuacja takiego zwiazku robi wiecej szkody
    niz pozytku.
    Poprostu przemysl gdzie ewentualnie moglabys sie podziac z dziecmi w
    razie zagrozenia. NIe zdradzaj mu tego nawet jesli wszystko jest w
    porzadku. Badz silna i pomysl o sobie i dzieciach.
    Przed rozwodem jest jeszce mozliwosc separacji, jako szansa na
    zmiane w jego pzypadku uswiadomienie sobie kogo moze stracic.
    Czasami potrzebna jest terapia szokowa dla niego.
    Aha i jeszcze jak chcesz cos zmienic badz pewna ze tego naprawde
    chcesz.
  • 04.03.10, 21:31
    no a przede wszystkim zgłoś zachowanie męża do dzielnicowego - zapewniam Cię, że
    w sądzie zapytają dlaczego tego nie zrobilaś, a wtedy wiesz - twoje słowo
    przeciwko jego słowu
  • 04.03.10, 22:36
    Potrzebę poświęcania się w imię dobra 'rodziny'? Potrzebę bycia niesamotną?
    Boisz się, że będziesz musiała zrobić coś ze sobą i swoim życiem, podjąć jakieś
    decyzje?
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że nie mogę za
    mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • 05.03.10, 03:08
    A czemu jestes przeciwna takim wyjazdom ojca z synem?Zrozumiem jesli
    zdarza sie to zdecydowanie za czesto,no ale jesli sporadycznie
    np.raz w roku na weekend.Moze maja kumplowskie stosunki i chca
    czasem spedzic weekend razem,nie wiem pojezdzic na nartach,pogadac
    jak facet z facetem,nadrobic straty z dziecinstwa.Moze powinnas to
    zrozumiec a nie narzucac sie.Czy ty przypadkiem nie jestes kobieta
    bluszcz wiszaca na mezu???
    Tak czy inaczej niezaleznie jakbys nie potrfila go wyprowadzic z
    rownowagi nic nie usprawidliwia go z przemocy ,ktora stosuje wobec
    ciebie. Damski bokser nie zasluguje na zaden szacunek!!!!!!!!Nie
    mowiac juz ,ze twoj leje cie bo sobie na to zasluzylasz a
    przepraszac to ty go powinnas a nie on ciebie.Sorry, ale tylko
    splunac na takiego dziada.
    W tej chwili musisz postanowic co zrobic ze swoim zyciem.Czy
    dalej byc podnozkiem czy walnac piescia w stol.Twoj maz z pewnoscia
    uwaza cie za cieniasa wiec moze doznac szoku jak mu swistniesz przed
    nosem papierami rozwodowymi.Ale nie takiego szoku ,ze kochanie
    zrobie wszystko,zmienie sie tylko zostan ,a takiego ,ze cie zniszcze.
    Dlatego musisz byc na to przygotowana i nie walczyc z nim na slowa a
    pokonac dowodami, ktore udowodnia jakim typem czlowieka jest maz.
    Wszystko da sie zrobic ,ale trzeba chcec.Szkoda ,ze ty jeszcze
    nie widzisz ,ze juz jest bardzo bardzo zle i czas najwyzszy zaczac
    dzialac.Jak dlugo jeszcze i jak bardzo maz cie musi upodlic zebys
    zrozumiala?
  • 05.03.10, 11:43
    On pije- niby w domu.Według mnie maz ma problem z alkoholem.
    zdarzało mu sie ze mi wyskoczyła pijany z domu na ,,impereze'' sam
    pierwszy powod do rozstania
    Po pijanemu strasznie mnie wyzywa od najgorszych- nie majac powodu,
    szarpie mnie, popycha. Uderzył mnie kilka razy. starałam sie
    wszystko zapomniec
    drugi powod do rozstania, i niby dlaczego miałabyś zapomnieć???
    Po trzexwo-drze sie o wszystko, moje zycie jest jednym wielkim
    stresem. 2 lata temu złapałam go na sms-owym romansowaniu z
    kolezanka z pracy, męzatka z dziecmi Niby obiecał,ze konioec.
    trzeci powód do rozstania
    Ciagłe awantury o byle co. Wieczne mieszanie mnie z błotem- bez
    powodu. Ujmowanie mojej godnosci. Pastwi sie nade mna słownie, bez
    powodu: ty ku...szonie, poje...usie, gnido... Gorsze,
    czwarty i ostatni powod do rozstania, wszystkie powazne i każdy
    jeden wystarczy do wnioskowania o rozwodzie!!!
    nie rozumiem nad czym sie tu zastanawiać? kobieto, miej dla siebie
    samej choć odrobinę szacunku!
  • 09.03.10, 14:59
    Bardzo dziekuje, za chłodne i logiczne podejscie. Szczerze jestem
    wdzieczan za te słowa. Otworzyło sie cos w mojej głowie ale jest mi
    ciezko
    W czwartek bede miala namiar na psychologa, chce sie wygadac.
    Musze cos zrobic z tym wszystkim chociaz wiem ze to nie łatwe - ani
    technicznie ani tez emocjonalnie.
  • 09.03.10, 15:20
    Wpisz sobie w google "współuzależnienie" i poczytaj na ten temat.

    "Osoby wspóluzależnione koncentrują się na partnerze z problemem alkoholowym z
    pominięciem własnych potrzeb. Z powodu problemu alkoholowego u uzależnionego
    członka rodziny osoba współuzależniona na co dzień żyje z poczuciem niepewności,
    wstydu, zagrożenia, beznadziejności i ogólnego chaosu, a więc w permanentnym
    stresie. W sytuacji tej nie potrafi często zorientować się w swoich własnych
    pragnieniach ponieważ pozostawia je na moment kiedy problem alkoholowy zniknie,
    a w między czasie skupiając wszystkie swoje wysiłki na osobie uzależnionej"

    To taki mały fragment tekstu na ten temat.

    Sądząc po Twoim opisie nie jesteś w stanie sama sobie pomóc.
    Musisz iść do psychologa on Ci opowie jak ratować samą siebie i dzieci, które
    też muszą żyć w takim popierniczonym domu.
  • 11.03.10, 22:07
    Własnie to miałam napisać. Jestes osoba współuzalezniona. Co nie
    znaczy, ze razem z nim pijesz. Oznacza to, ze tak bardzo sie
    koncentrujesz na problemie meża (bo to jego problem), ze zapominasz
    o sobie i dzieciach. Proponuje ci wizyte w poradni dla
    uzaleznionych. Prowadza tam terapie dla współuzaleznionych (to nie
    tylko małzonkowie alkoholików, ale tez dzieci), jest to w ramach NFZ
    i przyjmuja tam specjalisci, którzy specjalizuja sie w takich
    problemach (nie każdy psycholog Ci tu pomoze). I nie wstydź sie, bo
    oni naprawde rózne historie słyszą, nawet nie wiesz jak ludzie
    potrafia byc okrutni dla swoich najblizszych. A ja Ci moge napisac
    jak to wygląda z perspektywy dziecka alkoholika. Moje dzieciństwo
    było PIEKŁEM. Ja sie już nie boję piekła, bo je miałam na ziemi- do
    tej pory (a mam juz ponad trzydziesci) nie jestem w stanie sie z
    tego pozbierać. Wiesz co czeka twoje dzieci- potworne uczucie
    samotnosci, izolacji, wstydu, niedopasowania do swiata, mysli
    samobójczych, nieudanych zwiazków (z osobami podobnymi do Twojego
    męża), konflikty w szkole, a moze i z prawem, narkotyki (bo pociag
    do uzywek nie bierze się z nudy, tylko z potrzeby zabicia w sobie
    samotnosci). Chcesz tego dla swoich dzieci? Moja matka tez całe
    zycie biegała za ojcem, bo zrobi jakąś głupotę, budziłą go,żeby
    szedł do pracy, a on po 15 minutach wracał, bo nie był w stanie
    jechać. Nałóg ma swoja dynamike i fazy- wy jeśtescie na poczatku,
    jestes dopiero w wejsciu do piekła. I tylko od Ciebie zależy czy tam
    wejdziesz. Musisz się sama leczyć, bo męza nie wyleczysz. Alkoholizm
    jest chorobą, jeżeli Twoj mąż nie zacznie sie leczyć z włąsnej woli,
    na siłę go nie zaciagniesz. Czasami taka osoba musi osiągnać dno,
    zeby zrozumieć, ze ma problem z alkoholem- moze je osiagnać w ciagu
    roku, a może i w ciagu 20 lat (mojemu ojcu to zajeło 15 lat ostrego
    picia). Idż do psychologa, on nie bedzie oceniał Twojego zachowania,
    pomoże Ci tylko odnaleźć w sobie odpowiedzi na pytania które Cię
    dreczą. Powie jak sie bronic, jak zacząć dbac o siebie, a nie o
    samopoczucie męża. Jeżeli nie dla siebie, to zrób to dla swoich
    dzieci. Wiesz z czym jest przyrównywalne dzieciństwo w domu
    alkoholika?- z obozem koncentracyjnym. Dzieci po takich przezyciach
    maja podobne zaburzenia jak osoby po obozach. Tylko w obozie mozna
    kata nienawidziec, ale jak maja nienawidzieć swojego ojca?

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.