Dodaj do ulubionych

własnie wali mi się małzenstwo :(

15.06.10, 00:13
dotyczy to poprzedniego wątku - mojego męża ogladajacego porno i chodzącego na
czaty. Męczylismy sie kilka dni i wreszcie doszło do rozmowy. On zaczał.
Zaczął od przepraszania i obiecywania ze juz nigdy nic itd, czyli jak zawsze.
Ale po czasie przyznał ze nie widzi nic złego w tym co robi. Dla niego
ogladanie pornoli, czatowanie, masturbacja, to jedno i to samo czyli nic
złego. Nie miałby nic przeciwko temu gdybym ja też to robiła. To nie jest
zdrada. Nic nie daje tłumaczenie. Ok on mi moze obiecac ze juz nigdy tego nie
zrobi, ale jak ja mam mu ufac? Nie ufam mu, nie wierze.
Zreszta sam powiedział ze ma z tym problem i trudno mu sie powstrzymać. W tym
momencie kręci. Bo raz mówi ze nie ma zadnego problemu, ale przeciez nie
przyzna ze robi to z pełną premedytacją. Raz mowi ze ma problem i nie panuje
nad sobą. Ale nie pojdzie do zadnego specjalisty.

Moje zycie sie wali. Gdybym kiedykolwiek przed slubem przypuszczała ze takie
jest jego podejscie, to nie brałabym slubu. Trudno mi uwierzyc ze az tak sie
pomysliłam. A nie byłam nigdy zamroczona uczuciami.
Doradzicie mi rozwód, ale ja nie chce sie rozwodzić. Rozwód to cos co nie
miesci mi sie w głowie. Jest presja rodziny, otoczenia, wreszcie jest jakas
mala nadzieja ze ten zly sen sie skonczy.
Po drugie jestem zwiazana finansowo. Mamy kredyty, wspolne zobowiazania,
poniewaz zarabiam duzo mniej, nie poradze sobie z połową tych zobowiązan sama.
Najbardziej bym chciała, zeby okazało sie to wszystko jakas jedna wielka
pomyłką, okrutnym zartem, zeby wróciło do "normy".
Przyszłosc zapowiada sie tak ze zyjemy ze soba jak znajomi, jak kumple.
Dystansujac sie jakos do siebie. NIe wiem.
Co ja mam robic? :(
Edytor zaawansowany
  • 15.06.10, 02:28
    > Co ja mam robic? :(

    Usiądź i spokojnie zastanów się, dlaczego zachowanie męża tak ci przeszkadza. Jak i czy wpływają na wasze pożycie czaty czy filmy? I staraj sie to oddzielić od tego, jak wpływa na wasze pożycie twój brak akceptacji dla męża zachowań, bo to jednak dwie różne sprawy. Odpowiedz sobie na pytanie, czy jesteś w stanie zaakceptować któreś, a może wszystkie z tych zachowań: czaty, masturbacja, filmy porno. Może warto spróbować kompromisu typu: czat nie, film ok? Zobaczyć, czy mąż się wywiązuje z umowy i czy to w ogóle działa. No i szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie: jeśli nie akceptuję i nie zaakaceptuję żadnego z tych zachowań, a mąż na terapię nie pójdzie, czy rozważam rozwód? Może warto mężowi uświadomić (nie grozić!), że ten problem jest dla ciebie nie do przeskoczenia i jeśli on nie podejmie jakiś działań, np. terapii, to skłonna jesteś wnieść o rozwód? W końcu problem trwa od lat, mąż nie przejawia ni skruchy, ni chęci poprawy czy pójścia na terapię. To plus twoje negatywne nastawienie do zachowań męża, raczej fatalnie rokują na przyszłość. A na to, że wszystko okaże się "złym snem" raczej nie licz.
  • 15.06.10, 09:53
    > Usiądź i spokojnie zastanów się, dlaczego zachowanie męża tak ci przeszkadza.

    Bardzo mnie boli że sferę, która moim zdaniem powinna należec tylko do nas
    dwojga, mąż przenosi na jakies inne, obce osoby. Seks jest dla mnie ważny,
    umacnia więź miedzy nami. Cybersex lub tego typu rozmowy telefoniczne należało
    równiez do naszego repertuaru gdy jeszcze mieszkalismy daleko od siebie. To jest
    cos tylko naszego i wpuszczanie w to obcych osób, nawet takich bardzo dalekich
    przez internet, to jest dla mnie zdrada.

    J
    > ak i czy wpływają na wasze pożycie czaty czy filmy

    Wpływaja, bo jeśli męzowi czegoś brakuje, cos chciałby zmienić, nie mówi mi o
    tym, woli fantazjować beze mnie, z kims obcym, bo tak jest łatwiej. Nie daje mi
    szansy na poprawe naszego pozycia. Moimi potrzebami w tej sferze niby się
    przejmuje - tak mówi, ale nie widze tego w praktyce.

    Odpowiedz sobie na pytanie, czy jesteś w stanie za
    > akceptować któreś, a może wszystkie z tych zachowań: czaty, masturbacja, filmy
    > porno.

    Jestem w stanie zaakceptować filmy, nic poza tym. Tylko że nie wiem czy potrafię
    się z nim w ogóle dogadać. On nie widzi w czatowaniu nic złego i tyle. Mówi że
    może zrezygnowac z wszystkich tych zachowan, ale ja w to nie wierze, bo juz tak
    obiecywał pare razy.
    Tłumaczy się w jakis idiotyczny sposob, ze nie wiedział ze tak bardzo mi to
    przeszkadza. Wiedział doskonale, bo przy poprzednich awanturach tak samo
    próbowałam mu wytłumaczyc swoj punkt widzenia.

    Spytałam go, co by było gdybysmy oboje zaakceptowali wszystkie te zachowania:
    filmy, masturbacje, czat ale dołozyli do tego rozmowy telefoniczne z obcymi
    osobami. Powiedział ze na to sie w zyciu nie zgodzi. Dla niego czat tak a
    rozmowy tel nie. Bo rozmowa głosowa to zdrada a pisanie nie :P Pisanie nic nie
    znaczy.
    Tłumacze ze na tej samej zasadzie ja chce sie zgodzic na ogladanie, a na pisanie
    z ludzmi nie - to do niego nie trafia.
    Pytałam tez co mysli o tym ze sami przeciez kiedys ze sobą czatowalismy i
    doprowadziło to do duzego zainteresowania i w rezultacie zwiazku, wiec jak moze
    mówic ze czatowanie jest bezpieczne bo nigdy nie doprowadzi do niczego wiecej.
    Nie potrafil mi powiedziec. Nie i koniec :/

    Nie wiem czy potrafie z nim cokolwiek ustalić. On mi teraz wszystko obieca dla
    swietego spokoju, zeby wszystko wróciło do normy. Nie sadze zeby był w stanie
    obietnic dotrzymac.

    Czy rozwazam rozwód?
    Myślę nad taką mozliwoscią, ale nie wiem czy potrafie sie na niego zdecydować.
    Ciągle mam taka nadzieje że jakoś coś może się zmienić.
    Bardziej wyobrażam sobie zycie z nim jak z obca osobą niz rozwód.
  • 15.06.10, 10:05
    duzapanna napisała:
    > Ciągle mam taka nadzieje że jakoś coś może się zmienić.

    Znaczy że on weźmie się i dopasuje się wreszcie do twoich potrzeb.

    > Moimi potrzebami w tej sferze niby się
    > przejmuje - tak mówi, ale nie widzę tego w praktyce.

    Ot - Przyganiał kocioł garnkowi. A ty się może jego potrzebami przejmujesz?
    __
    ___________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
    jest dojrzała - by kawitator
  • 15.06.10, 10:13
    > Znaczy że on weźmie się i dopasuje się wreszcie do twoich potrzeb.

    Nie, nie oczekuje ze sie dopasuje. Nie wiem na jakie czekam rozwiazanie, pewnie
    nie ma zadnego.

    >
    > Ot - Przyganiał kocioł garnkowi. A ty się może jego potrzebami przejmujesz?

    Tak, przejmuje sie. Spełniam prawie wszystkie jego zachcianki. Te o których
    mówi, bo przeciez niektóre woli spełniac z paniami z czata.
  • 15.06.10, 08:34
    duzapanna napisała:
    > Ale po czasie przyznał ze nie widzi nic złego w tym co robi. Dla niego
    > ogladanie pornoli, czatowanie, masturbacja, to jedno i to samo czyli nic
    > złego. Nie miałby nic przeciwko temu gdybym ja też to robiła. To nie jest
    > zdrada

    Ot jednak wykazał minimum asertywności. Pewnie sam jest nieźle zaślepiony uczuciami że obiecuje ci to co chcesz usłyszeć. Generalnie szansa małżeństwa zwiększa się bo spotykasz się z jego prawdziwym ja, a nie jedynie z swoimi wyobrażeniami.

    W zsekularyzwanej Polsce, oglądanie porno, masturbacja i rozmowy na tematy seksualne z osobami płci przeciwnej wchodzą w ramy normy obyczajowej (o ile nie są kompulsywne) i nie zaliczają się do zdrady małżeńskiej.
    Sama przejdź się do specjalisty seksuologa, to zobaczysz że bankowo rozwinie temat twoich własnych zahamowawań niż "nałogu" męża. Pozdrawiam

    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • 15.06.10, 08:52
    (o ile nie są
    > kompulsywne)

    No ale wlasnie sa i w tym problem. Gdyby facet nie byl nalogowcem,
    to zwyczajnie by przestal na jakis czas, zeby zona sie odczepila.

    Sex rozmowy z ozobami plci przeciwnej z cala pewnoscia nie wchodza
    do normy obyczajowej w tym kraju, no chyba ze mieszkany w dwoch
    innych krajach.
    --
    Odkryłem jednak, ze mężczyżni, którzy biją kobiety, nie mają do
    opowiedzenia żadnych historii o bójkach z mężczyznami. Są aż tak
    słabi.
    ________________________________________________Steve Harvey
  • 15.06.10, 09:30
    > Ot jednak wykazał minimum asertywności. Pewnie sam jest nieźle zaślepiony uczuc
    > iami że obiecuje ci to co chcesz usłyszeć. Generalnie szansa małżeństwa zwiększ
    > a się bo spotykasz się z jego prawdziwym ja, a nie jedynie z swoimi wyobrażenia
    > mi.

    Ale ja nie jestem w stanie tego zaakceptować. Gdyby od poczatku mówił mi co o
    tym naprawde mysli, nigdy nie wzielibysmy slubu.

    > W zsekularyzwanej Polsce, oglądanie porno, masturbacja i rozmowy na tematy seks
    > ualne z osobami płci przeciwnej wchodzą w ramy normy obyczajowej (o ile nie są
    > kompulsywne) i nie zaliczają się do zdrady małżeńskiej.

    Nie obchodzi mnie co ktos o tym mysli i jakie są normy. Dla mnie to jest nie ok,
    rani mnie i mąz o tym wiedział.
  • 15.06.10, 10:19
    > Ale ja nie jestem w stanie tego zaakceptować. Gdyby od poczatku mówił mi co o
    > tym naprawde mysli, nigdy nie wzielibysmy slubu.

    ale on nie potrzebował Ci tego mówić, sama napisałaś, że Wasz związek zaczął się
    od czatowania i seksu wirtualnego więc to co przed ślubem akceptowałaś w
    partnerze już po jest dla Ciebie nie do zniesienia (sama się zapędziłaś w kozi
    róg wiążąc się z takim gościem)
  • 15.06.10, 10:25
    No tak ale gdy zostalismy parą postanowilismy ze juz tego nie robimy.
    Przeciez wczesniej chodziłam na randki, balowałam, ale to dlatego ze byłam sama.
    W związku nie chodzi sie na randki z innymi facetami.
    Tak samo czaty. On opowiadał mi o swoich dawnych ekscesach, ale stwierdził ze
    teraz juz mam mnie i nie chce niczego wiecej.
  • 15.06.10, 10:35
    > Przeciez wczesniej chodziłam na randki, balowałam, ale to dlatego ze byłam sama
    > .
    > Tak samo czaty.

    Zgadzam się, że dla Ciebie tak jest ale najwyraźniej dla niego nie :(
    Zależy mu na Tobie i obiecuje Ci wszystko mimo iż nie jest w stanie słowa
    dotrzymać. Jego seksualność ukształtowała się przez porno i wirtualny seks i
    wątpię by to się kiedykolwiek zmieniło, to go kręci i z tego nie zrezygnuje (ma
    to wdrukowane). Dla mnie czat z realnie istniejącą osobą jest nie do przyjęcia w
    związku i dlatego wybrałam męża, który nie gustowała w tego typu kontaktach.
    Moim zdaniem źle wybrałaś i raczej nie uda Ci się męża preferencji zmienić.
  • 15.06.10, 11:19
    Zostając z mężem, skazujesz się na wieczne piekło podejrzeń. To jak żona, która
    dowiaduje się o wycieczkach do burdelu męża, on kaja się, błaga o wybaczenie,
    obiecuje, że już nigdy, ale ona już zawsze będzie wąchać jego koszule i
    przeszukiwać kieszenie. Sprawa jest tym gorsza, że Twój mąż obiecuje poprawę
    tylko dla świętego spokoju, ale jednocześnie nie widzi w tym wszstkim problemu,
    swojej winy. Zatem nadziei na jego zmianę nie ma absolutnie żadnej.
    Nie możesz zaakceptować zdrady wirtualnej, co rozumiem i uważam, że masz do tego
    pelne prawo, on nie widzi w tym nic złego, zatem nijak się nie dogadacie. Jemu
    zależy na tym tak bardzo, że nawet zrezygnował z wcześniejszej postawy
    zabraniania tego Tobie. W normalnym mężczyźnie jednak budzi niepokój myśl, że
    jego żona wysyła swoje pornograficzne zdjęcia obcym facetom, podnieca się i robi
    inne rzeczy z obcymi facetami. Jemu też to przeszkadza, skoro wcześniej na to
    sie nie godził, ale potrzeba robienia tego z innymi kobietami przeważyła nad
    jego męską ambicją, jako oświecony facet zrozumiał jak jest słaby robiąc to i
    zabraniając jednocześnie tego żonie. W końcu żyjemy w XXI wieku. Ale wiesz do
    czego to prowadzi? Jak rozszerza granice przyzwolenia na różne praktyki? Za
    jakiś czas może Ci zaproponować zaproszenie jednej ze swoich seksualnych
    partnerek wirtualnych do domu i wspólną zabawę. Czemu nie?
    Twój mąż jest uzależniony od cyberseksu, mój od stałej dawki gniewu, wielką
    naiwnością jest myślenie życzeniowe, naiwna wiara w zmianę u partnera. Ja to
    przerabiam od ponad 20 lat i nic się nie zmienia, wręcz przeciwnie problem się
    zaostrza. Nie, on się nie zmieni, może co najwyżej dojść do eskalacji jego
    potrzeb, miękki narkotyk może przestać wystarczać.
    Celowo piszę tak ostro, żeby Cię przebudzić ze snu o udanym małżeństwie. Teraz
    jesteście młodzi, co będzie za 20 lat? Chcesz takiego życia, wyobrażasz je sobie
    z człowiekiem, któremu nie będziesz mogła nigdy zaufać? Myślicie o dzieciach w
    przyszlości?
  • 15.06.10, 13:42
    sebalda napisała:
    > naiwnością jest myślenie życzeniowe, naiwna wiara w zmianę u partnera. Ja to
    > przerabiam od ponad 20 lat i nic się nie zmienia, wręcz przeciwnie

    He, he, z jego punktu widzenia poznał facet fajną laskę lubiącą jak on erotyczne
    czaty, a ta zamieniła się po ślubie w kontrolującą sekutnicę.
    Mamy więc odwieczny problem: Mężczyźni mają nadzieję, że kobiety się nie zmienią
    po ślubie, kobiety zaś mają nadzieję że ich faceci się po ślubie całkiem
    zmienią. Obie płcie się bardzo mylą.

    > potrzeb, miękki narkotyk może przestać wystarczać.

    Co do eskalacji potrzeb to nie histeryzuj Sebaldo, akurat łatwo sprawdzić że
    odsetek sięgających po twarde narkotyki jest najmniejszy tam gdzie miękkie są
    legalne, wiec to czysta demagogia.
    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
    jest dojrzała - by kawitator
  • 15.06.10, 13:54
    > Co do eskalacji potrzeb to nie histeryzuj Sebaldo, akurat łatwo sprawdzić że
    > odsetek sięgających po twarde narkotyki jest najmniejszy tam gdzie miękkie są
    > legalne, wiec to czysta demagogia.

    Jak cudownie!!! Duzapanno, ciesz się i dziękuj Bogu na kolanach. Twój mąż mając
    pod dostatkiem seksu wirtualnego z dowolnie wybraną laską, nigdy nie zdradzi Cię
    w realu. Cieszysz się? Zdrada w wirtualu wszak jest taka naturalna, taka
    niegroźna, no nic tylko się radować. Od miękkich narkotywków też można się
    uzależnić i ponosić poważne konsekwencje zdrowotne tego uzależnia, ale tu już
    taki szczegół. Chciałbyś, żeby Twoje dziecko uzależniło się od miękkich
    narkotyków? Potencjalne dziecko?
    Duzapanna wytłumaczyła narzeczonemu PRZED ŚLUBEM, że cyberseks z obcymi
    partnerami jest w jej pojęciu po ślubie formą zdrady i ona tego nie chce
    akceptować, zatem on był o tym uprzedzony, zgodził się, przyjął jej argumenty.
    Zatem odejście od tego WZAJEMNEGO ustalenia jest nieuczciwością małżeńską i nic
    tego faktu nie zmieni.
  • 15.06.10, 14:02
    Jak się okazało okłamywał mnie na długo PRZED slubem. Ja nie oczekiwałam ze on
    sie zmieni, to on udawał kogos kim nie jest.
    Z drugiej strony on znał moje poglady od poczatku i niby sie z nimi zgadzał.
    Czuje sie oszukana i tyle.
  • 15.06.10, 14:19
    znaczit po ptokach

    z takim czymś to i unieważnienie można kościelnego dostać...

    teraz tylko decyzja i życzę szczęścia na nowej drodze życia

    albo i nie decyzja w sumie można się tak bujać do śmierci
  • 15.06.10, 14:52
    rumpa napisała:
    > z takim czymś to i unieważnienie można kościelnego dostać...

    Za wirtualną zdradę i chaty? Chyba wirtualne unieważnienie :)


    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
    jest dojrzała - by kawitator
  • 15.06.10, 14:56
    urquhart napisał:

    > rumpa napisała:
    > > z takim czymś to i unieważnienie można kościelnego dostać...
    >
    > Za wirtualną zdradę i chaty? Chyba wirtualne unieważnienie :)

    Za udawanie kogoś, kim nie jest, za udawanie, że wyznaje te same wartości, za
    oszukanie przed ślubem.
    Jeśli jedno z partenrow przed ślubem deklaruje, że chce mieć dzieci, a później
    się z tego wycofa, Kościół od ręki unieważnia takie małżeństwo. Małżeństwo
    zostało zbudowane na fałszywych przesłankach i postawach. Jedna ze stron została
    oszukana. Nawet sztywny Kościół to bierze pod uwagę.
  • 15.06.10, 14:52
    Zastanawia mnie dlaczego taki facet się żeni? Duzapanna chyba nie należy do
    kobiet, które zapewnią wikt i opierunek w zamian nic nie żądając. Czy tak trudno
    zrozumieć, że można kogoś boleśnie zranić takim postępowaniem? Albo skoro
    potrzebował ciepła domowego i żonki, to mógł poszukać takiej, ktorej nie będzie
    przeszkadzało, że on nie pozostanie jej wierny i będzie się zabawial na boku do
    woli. Proste.
  • 15.06.10, 16:20
    Moze się ożenił, bo ja kochał? I nie potrzebował ciepełka, tylko
    chicał założyć rodzinę z nią własnie?
    Nie to, zebym usprawiedliwiała tego typu wirtualne zdraty (filmy OK,
    czaty - tylko za obopólną zgodą), ale wygląda na to, ze facetowi
    jednak bardzo na żonei zależy. na wirtualnym seksie, niestety,
    także. Ja jednak radziłabym terapię rodzinną, moze sprawa nie jest
    ani przegrana, ani taka jednoznaczna, jak się wydaje.
    Kopnąć faceta jest stosunkowo latwo - tylko potem mozena trafić
    własnie na takiego, co seksu wirtualnego nie uprawia, ale zalezy mu
    na rodzinnym ciepełku i obiedzie, a nie na tej własnie, konkretnej
    kobiecie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 15.06.10, 16:58
    ale zalezy mu
    > na rodzinnym ciepełku i obiedzie, a nie na tej własnie, konkretnej
    > kobiecie.
    Jeśli by mu zależało na tej właśnie wybranej kobiecie, poświęciłby swoje raniące
    ją praktyki na rzecz dotrzymania obietnicy, jaką jej złożył przed ślubem.
    Załóżmy, że mu bardzo trudno z tym zerwać, bo się uzależnił, ale zależy mu na
    wybranej kobiecie, wie, że ją to bardzo boli, wtedy wyraża chęć zasięgnięcia
    rady specjalisty, jak sobie z tym poradzić, uzależnienia można leczyć. Niestety
    ten pan takiej chęci nie wyraża. Wiem, że jestem słaby, wiem, że Cię to boli
    kochanie, ale ja nic na to nie mogę poradzić. Szczęścia winszuję.
  • 15.06.10, 17:18
    Ale to, że mu zależy powinno się jakoś objawiać, prawda?
  • 15.06.10, 17:20
    Toteż się objawia. Próbami, nieudanymi, ale próbami.
    Wracajcie do realnej rzeczywistosci. Mnie też czasem na kimś bardzo
    zależy, a mimo to robię cos, co go denerwuje. Podejrzewam, że nie
    jestem wyjątkiem.
    Akurat w tym wypadku nie wierzę, aby możliwa była jednostrtonna
    zmiana - dlatego radzę poradnię małżenską.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 15.06.10, 17:26
    No pani proponowała specjalistę, pan odmawia. I twierdzi, że w wyżej
    opisanych zachowaniach nie widzi nic złego.
    Dla uzależnionych są stosowni specjaliści i poradnie.
  • 15.06.10, 17:31
    triss_merigold6 napisała:
    > Ale to, że mu zależy powinno się jakoś objawiać, prawda?

    A jej jak się powinno objawiać że zależy, Triss :) ???
    Bo ja tu nie widzę że pani zależy jakoś na tym konkretnym modelu który nie
    pasuje do jej wyobrażeń. Tylko trudno jej zrezygnować bo konkretnie zarabia no i
    opinia i kredyty jak sama pisze...
    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
    jest dojrzała - by kawitator
  • 15.06.10, 17:37
    Jej się objawia tym, że jeszcze usiłuje z gościem rozmawiać,
    uzgadniać coś, dogadywać, prosić etc.

    Nie wiem zresztą, na mnie sprawia to wrażenie związku bardzo młodych
    ludzi, którzy niezbyt dobrze się poznali i mają cokolwiek sprzeczne
    oczekiwania. Gdyby nie ten nieszczęsny slub i kredyty to każde by
    poszło w swoją stronę i tyle.
    Nie mam nic przeciwko porno jako takiemu, ale facet nałogowo
    korzystający, oglądający, przesiadujący na czatach mnie zwyczajnie
    śmieszy i żenuje. Takie to jakieś gó...arskie, chłopczykowate.
  • 15.06.10, 17:54
    triss_merigold6 napisała:
    > Jej się objawia tym, że jeszcze usiłuje z gościem rozmawiać,
    > uzgadniać coś, dogadywać, prosić etc.

    Dla mnie: naciskać żeby jedynie dopasował sie do jej wizji.

    > Nie mam nic przeciwko porno jako takiemu, ale facet nałogowo
    > korzystający, oglądający, przesiadujący na czatach mnie zwyczajnie
    > śmieszy i żenuje. Takie to jakieś gó...arskie, chłopczykowate.

    Poniekąd też tak uważam. Postawa bez jaj. Ale przecież już było o tym że z pod skrzydełek kontrolującej zaborczej mamusi władował się prosto pod skrzydełka kontrolującej partnerki. Dla mnie Typowe. Może to właśnie jego taki substytut wolności i dowartościowania męskości której nie czuje tak mu brak w realu?
    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • 15.06.10, 18:03
    Owszem typowe. IMO im bardziej ona będzie naciskać, tym bardziej
    będzie się z tym krył ale nie zrezygnuje. Na złość mamuni.
    Albo jest zwyczajnie uzależniony co zdarza się coraz częściej. Na
    BSwM do jasnej anielki takich wątków. Pokolenie chłopców, którzy
    zanim zobaczyli żywą gołą kobietę we własnym łóżku zdążyli zakodować
    sobie wizje z red tube i właśnie takie ich kręcą. Pikseli żywa
    kobieta nie przebije i nie ma sensu z tym walczyć, tylko poszukać
    sobie faceta, który odróżnia wirtual od reala.
  • 15.06.10, 19:01
    Pokolenie chłopców, którzy
    > zanim zobaczyli żywą gołą kobietę we własnym łóżku zdążyli zakodować
    > sobie wizje z red tube i właśnie takie ich kręcą.

    Swietnie Triss wyluszczyla geneze problemu. Dokladnie tak to wyglada. Pokolenie
    latwo dostepnego netowego porno, z kalejdoskopem lasek do wyboru do koloru
    zmieniajacych sie na jedno klikniecie. Zonk polega na tym, ze tacy faceci na
    etapie, ktory normalnie jest przez nature przewidziany na odkrywanie
    seksualnosci i stopniowanie bodzcow, spaczaja ja sobie na amen wdrukowujac
    schemat wirtualnej latwizny oraz wspomaganej owa latwizna kompletnej
    samowystarczalnosci. O uzaleznieniu sie od roznorodnosci juz nie wspomne. Nic
    dziwnego, ze po poczatkowym etapie fascynacji realna partnerka i realnym seksem
    nastepuje powrot do wdrukowanych przyzwyczajen i pogon za ulubiona wirtualna
    roznorodnoscia.
  • 15.06.10, 19:50
    glamourous napisała:
    > Swietnie Triss wyluszczyla geneze problemu. Dokladnie tak to wyglada. Pokolenie
    > latwo dostepnego netowego porno,

    Glam, myślę akurat że nie tyle decydujące łatwo dostępne netowe porno, co brak wzorców męskości, asertywnego przeciwstawienia się kobiecej zaborczości i odnalezienia takiej sytuacji sprzecznych oczekiwań. Konfrontacja oczekiwań kończy się na doraźnym przećwiczonym chłopięcym nieposłuszeństwie.
    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • 15.06.10, 20:38
    no to intensywnie myslimy gdzie się podziały te wzorce asertywnej
    męskości ?

    moja teoria - poszły zaspokajać swoje potrzeby, czytaj chlać i
    pie...ć, i ze zdziwieniem przyjęły fakt że panie nie muszą już
    tego znosić. Jak mieli do wyboru - przekazywać wzorce męskości synom
    a wybyć w siną dal, chociażby w formie tępego zalegania na kanapie,
    to wybrali to drugie.
    Synowie ojców prawdziwych nie mają z tym problemu. Ale ci ojcowie
    rozumieli że są ojcami i niestety pewne rzeczy są over. Bo z własnej
    nieprzymuszonej woli powołali na świat kogoś kogo życie i szczęście
    od nich osobiście zależy. Do jednych dociera, do innych nie i będą
    bredzić jak pryszczate nastolatki o niesprawiedliwości , potrzebach
    itd...
    To jest właśnie dojrzałość, ta wyśmiewana dojrzałość -
    odpowiedzialność za kogoś wymaga rezygnacji, poświęcenia, zacięcia
    zębów i nieoczekiwania nagrody, poklasku, awansu w jakiejkolwiek
    formie, czesto pogodzenia się z byciem wysmiewanym i taktowanym jak
    frajer, pytanie przez kogo? bo czasem to komplement.
    tego wszystkiego co przez wieki robiły pogardzane kobiety, dzieki
    którym, drodzy panowie, większość z was w ogóle przetrwała, bo masa
    waszych tatusiów miała was korporacyjnie w dupie. I wszystko poza
    zaspokajaniem własnych zachcianek tych biedaków przerastało.I
    dlatego jesteście takimi łajzami - nie przez matki i zaborcze
    kobiety, tylko przez nieobecnych łajzowatych tatusiów bez
    charakteru, którzy z męskosci mieli tylko fiuty.

    Polecam "Zdradzony przez ojca" Eichelbergera
  • 15.06.10, 21:13
    Wow, szkoda, że to za długie na sygnaturkę:) Rumpa, niezły tekst, naprawdę
    niezły. Podpisuję się obiema rękami, ale wiesz, że się narażasz różnym tutejszym
    autorytetom i zaraz możesz usłyszeć, że uogólniasz, że nienawidzisz mężczyzn, że
    jesteś be;)
    Ja do tego, co napisalaś dodalabym jeszcze obraz tatusia zalegającego przed
    telewizorem i z tej kanapy, na jakiej zaległ, nieustannie strofującego calą
    rodzinę, wiecznie w pretensjach, obrażającego sie o każdy drobiazg, a jak syn
    próbuje choć trochę się zbuntować, to jak gó...arz mógł!?! Pyskuje smarkacz! Ja
    mu pokażę! Tyran kanapowy, to najlepsze określenie na takiego tatusia. Autorytet
    i wzór dla mężczyzny, ktory ma kiedyś dojrzeć i założyć swoją rodzinę. Jeśli mu
    się to uda, będzie bohaterem.
  • 15.06.10, 21:24
    > dlatego jesteście takimi łajzami - nie przez matki i zaborcze
    > kobiety, tylko przez nieobecnych łajzowatych tatusiów bez
    > charakteru, którzy z męskosci mieli tylko fiuty.

    No ale droga rumpo, ktoś sobie te łajzy na dawcę genów wybrał.

    Chyba, że jesteśmy wszyscy dziećmi z gwałtów, ale nie sądzę.
  • 15.06.10, 22:33
    i panów szczęście, to zaślepienie kobiet, bo inaczej sporo tych
    supersamców jechałoby całe życie na ręcznym :)))
    trzecia wojna światowa jak nic
  • 15.06.10, 20:09
    > Swietnie Triss wyluszczyla geneze problemu. Dokladnie tak to wyglada

    No. Przykre to musi być. Kiedyś wystarczyło, że kobieta pokazała kostkę, a facet
    już był jej. Teraz musi się postarać i pokazać więcej. Ćwiczyć warsztat,
    otwartość, dawać namiastkę różnorodności. Nie wystarczy rozłożyć nóg.

    Przykre.
  • 15.06.10, 20:16
    Przykre to jest to, że mąż żąda od żony, by ta np. zgodziła się na menage au trois z jego przyjaciółką, a jak nie, to kop w dupę dla żony, a mąż zaspokoi sie sam przy porno. To dopiero jest przykre :/
  • 15.06.10, 20:40
    > Przykre to jest to, że mąż żąda od żony, by ta np. zgodziła się na
    > menage au trois z jego przyjaciółką, a jak nie, to kop w dupę
    > dla żony, a mąż zaspokoi sie sam przy porno. To dopiero jest przykre
    > :/

    Znasz jakiś taki przypadek, czy zmyślasz, żeby obalić moje argumenty?
  • 15.06.10, 21:33
    Znam i to osoby, która jest mi bardzo bliska. Tym więc trudniej jest mi zgodzić się z tobą :(
  • 15.06.10, 21:43
    > Znam i to osoby, która jest mi bardzo bliska. Tym więc trudniej jest
    > mi zgodzić się z tobą :(

    Ale z czym tu się zgadzać lub nie? Jest przykre, ale nie bardzo wiem, jak to ma
    się do mojej wypowiedzi.
  • 15.06.10, 19:23
    triss_merigold6 napisała:
    > Na BSwM do jasnej anielki takich wątków. Pokolenie chłopców,(...)
    > kobieta nie przebije i nie ma sensu z tym walczyć, tylko poszukać
    > sobie faceta, który odróżnia wirtual od reala.

    Triss, tylko gdzie się oni wszyscy ukryli ci "prawdziwi faceci"?
    Ty widzisz ze swojego puntu widzenia pokolenie chłopców którzy kodują sobie wizje z redtube poniekąd jako przeciwstawienie kobiecości kontrolującej zaborczej mamusi.
    A ja za to widzę całe liczne pokolenie kobiet które traktują mężczyzn przedmiotowo i instrumentalnie oczekując zaspokojenia licznych potrzeb, a zaskoczonych i rozjuszonych ze ich mężczyźni mają jakąś indywidualność i jakieś własne inne potrzeby i liczą też na ich zaspokojenie.
    Ot, dziejowa odpłata i odreagowanie i odreagowanie za wieki patriarchatu :)
    __________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • 15.06.10, 20:11
    > Pikseli żywa kobieta nie przebije i nie ma sensu z tym walczyć,
    > tylko poszukać sobie faceta, który odróżnia wirtual od reala.

    Bzdura.

    Żywa kobieta, jeśli tylko chce, przebije dowolną panienkę z pornofilmu. Ani one
    nie są wyjątkowo piękne, ani bystre, ani naturalne. Są takie same, jak Wy. Jak
    nie wierzysz, kup pierwszego lepszego pornola ze średniej półki w HD i sama
    zobaczysz cellulit, tłuszcz, zmarszczki, i inne niedoskonałości, których sama
    się wstydzisz.

    Każda kobieta może przebić każdą panienkę z pornola. Musi tylko chcieć.

    Ale oczywiście łatwiej jest załamywać ręce, że trzeba z czymś walczyć, i
    poddawać się bez walki. Płacząc, jacy to mężczyźni są niedojrzali bo lubią sobie
    pooglądać gołe tyłki i cycki.

    Żałosne.
  • 15.06.10, 20:22
    > Każda kobieta może przebić każdą panienkę z pornola. Musi tylko chcieć.

    zapominasz o możliwościach, a w cyklu naszego życia są okresy kiedy to nijak nie
    idzie seksualnie się nadwyrężać, chorujemy, miewamy menstruacje, delegacje,
    zagrożone ciąże, połogi, depresje, menopauzę i in. jeśli tylko w małżeństwie
    miałoby chodzić o przebicie panienek z pornola to to dopiero byłoby żałosne
  • 15.06.10, 20:39
    > zapominasz o możliwościach, a w cyklu naszego życia są okresy kiedy
    > to nijak nie idzie seksualnie się nadwyrężać, chorujemy, miewamy
    > menstruacje, delegacje, zagrożone ciąże, połogi, depresje, menopauzę
    > i in.

    Bla bla bla.

    I czego to wszystko dowodzi? Że trzeba na stałe odłożyć na kołek staranie się w
    łóżku?

    To powodzenia w życiu. Będzie Ci potrzebne.
  • 15.06.10, 22:57
    > Bla bla bla.
    >
    > I czego to wszystko dowodzi? Że trzeba na stałe odłożyć na kołek staranie się w
    > łóżku?
    >
    > To powodzenia w życiu. Będzie Ci potrzebne.

    A nie przemknęło Ci przez myśl, że w poronbiznesie dziewczyny mają pieniądze z
    tego co robią choć najczęściej nie mają najmniejszej przyjemności? Nie
    dostrzegłeś, że za tymi jękami kryje się ciężka praca, wysiłek, pot, krew i ból?
    Po jakiego grzyba normalna, czerpiąca satysfakcję z seksu kobieta miałaby
    "DORÓWNYWAĆ" panienkom z pornosa. Litości, nie wpadłeś na to, że można mieć
    większe ambicje w życiu a z seksu z mężem przyjemność?
    Więź między małżonkami umacnia się nie tylko przez seks, trwamy przy sobie
    również w chorobach, towarzyszymy w żałobie po stracie rodziców, razem
    wychowujemy dzieci i pracujemy. Myślę, że jesteś młodą niedoświadczoną osobą i
    dlatego w głowie Ci się nie mieści, że kobieta nie musi fikać wg scenariusza z
    porno.
  • 16.06.10, 08:13
    miacasa napisała:
    > A nie przemknęło Ci przez myśl, że w poronbiznesie dziewczyny mają
    pieniądze z
    > tego co robią choć najczęściej nie mają najmniejszej przyjemności?

    Nie każda ma bogatego męża i tyle szczęścia co duża panna :)
    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z
    definicji jest dojrzała - by kawitator
  • 18.06.10, 19:56
    > A nie przemknęło Ci przez myśl, że w poronbiznesie dziewczyny mają
    > pieniądze z tego co robią choć najczęściej nie mają najmniejszej
    > przyjemności?

    No to tym bardziej powinno być łatwo z nimi wygrać, jeśli z tych starań miałoby
    się nie tylko zadowolonego partnera, ale i sporą przyjemność?

    > Po jakiego grzyba normalna, czerpiąca satysfakcję z seksu kobieta
    > miałaby "DORÓWNYWAĆ" panienkom z pornosa.

    Jeśli czerpie przyjemność z seksu, to znaczy, że wygrywa z panienkami z pornola.

    Inaczej nie miałaby seksu, bo pan wybrałby pornole.
  • 18.06.10, 20:40
    > Jeśli czerpie przyjemność z seksu, to znaczy, że wygrywa z panienkami z pornola

    Kobiety czerpały przyjemność z seksu również przed erą porno i internetu, nie
    zagalopowałeś się zbytnio w tych mądrościach życiowych?

    > Inaczej nie miałaby seksu, bo pan wybrałby pornole.

    że co?
  • 18.06.10, 22:16
    Dziwne te teorie santo i innych, i nie wiem skąd wzięte.
    Nie jestem szczególnie pruderyjna i mój mąż nie miał nigdy na co narzekać w
    łóżku. Co nie zmienia faktu że w łóżku z drugim człowiekiem zawsze trzeba się
    trochę postarać, i ja muszę sie starać i on. Natomiast czaty i pornole kuszą, bo
    ma się jakąś tam przyjemność bez kompletnie żadnego wysiłku.
  • 18.06.10, 22:22
    > Dziwne te teorie santo i innych, i nie wiem skąd wzięte.

    Ale które konkretnie?

    > Natomiast czaty i pornole kuszą, bo ma się jakąś tam przyjemność bez
    > kompletnie żadnego wysiłku.

    O, zaczynasz łapać, o co w tym biega.
  • 18.06.10, 22:21
    > Kobiety czerpały przyjemność z seksu również przed erą porno
    > i internetu, nie zagalopowałeś się zbytnio w tych mądrościach
    > życiowych?

    Nie rozumiesz.

    Jeśli facet wybiera pornole, to najczęściej rezygnuje z seksu z żoną. Bo seks "z
    aktorką porno" jest dla niego przyjemniejszy.

    Wtedy żona nie ma seksu w ogóle, a skoro nie ma seksu w ogóle, to nie może mieć
    seksu przyjemnego.

    A skoro ma przyjemność z seksu, to znaczy, że ma seks (choćby z kochankiem) a to
    z kolei znaczy, że jej partner wybrał ją a nie aktorkę porno. Czyli, że poniekąd
    wygrywa z aktorkami porno.

    To takie trudne do zrozumienia jest?
  • 15.06.10, 20:22
    > Żywa kobieta, jeśli tylko chce, przebije dowolną panienkę z pornofilmu. Ani one
    > nie są wyjątkowo piękne, ani bystre, ani naturalne. Są takie same, jak Wy.

    Bzdura do kwadratu. Jak, twoim zdaniem, żona ma zaspokoić upodobania męża np. do seksu grupowego czy jego fiksacji do oglądania żony współżyjącej z innym mężczyzną? Powiedz mi, a ja przekażę radę koleżance z tym problemem.
  • 15.06.10, 20:41
    > Bzdura do kwadratu. Jak, twoim zdaniem, żona ma zaspokoić upodobania
    > męża np. do seksu grupowego czy jego fiksacji do oglądania żony
    > współżyjącej z innym mężczyzną? Powiedz mi, a ja przekażę radę
    > koleżance z tym problemem.

    A to bardzo proste: zorganizować seks grupowy.
  • 15.06.10, 21:41
    Słuchaj, a może żona zwyczajnie nie ma ochoty na seks z innymi mężczyznami? Ani nie ma ochoty widzieć męża, jak robi to z innymi paniami? Może w ten właśnie sposób traktuje słowa przysięgi małżeńskiej o wierności? A może zwyczajnie wyłączność seksualną partnerów traktuje jako bardzo ważny i nieodłączny atrybut instytucji małżeństwa? Ty zgodziłbyś się na żądanie żony, by widzieć cię uprawiającym seks, dajmy na to, z mężczyną? Albo uprawianie go w jakiejś innej, nieakceptowalnej przez ciebie, a pożądanej przez żonę formie?
  • 15.06.10, 21:45
    > Słuchaj, a może żona zwyczajnie nie ma ochoty na seks z innymi
    > mężczyznami? Ani nie ma ochoty widzieć męża, jak robi to z innymi
    > paniami?

    Ma do tego pełne prawo.

    Nie jest jednak tak, że nie ma fizycznej możliwości zaspokojenia takiej
    potrzeby. Ma, tylko nie chce tego zrobić.

    I niech tego nie robi! Tylko tłumaczenie w tym przypadku "przegrałam z
    pornolami" to okłamywanie samego siebie. Bo ona przegrała z oczekiwaniami męża,
    a nie pornolami.
  • 15.06.10, 22:13
    > pornolami" to okłamywanie samego siebie. Bo ona przegrała z oczekiwaniami męża,
    > a nie pornolami.

    Nie zgodzę się. Dużapanna nie przegrała z oczekiwaniami męża. Przegrała z własnymi oczekiwaniami w stosunku do męża, które to oczekiwania oparte były na kłamstwach męża dotyczących jego stosunku do pornografii i erotycznych czatów. A można było całej tragicznej sytuacji uniknąć, gdyby narzeczony, miast wciskać zakochanej kobiecie kit, że pornografia jest fe i że on już nie będzie, zwyczajnie był z nią szczerym. I na klatę przyjął konsekwencje tej szczerości, jakiekolwiek by one nie były. Ale nie. Można robić kobiecie przez parę lat wodę z mózgu, a potem wmawiać jej, że nudna, niepostępowa i nie dość otwarta w łóżku. Cóż, kobieta ma, co tu dużo pisać, przesrane :/
  • 15.06.10, 22:26
    > Nie zgodzę się. Dużapanna nie przegrała z oczekiwaniami męża.

    Nie pisałem o wątkotwórczyni.
  • 15.06.10, 20:33
    " Pani strategia, opisana w którymś miejscu, polega na odwecie. Skoro mąż nie dotrzymuje zobowiązań, Pani też ma prawo czuć się od nich wolna i w ramach tego ranić i jego.
    To może być skuteczne na chwilę. Tę w której mąż poczuje się dotknięty. Jak to minie albo się do tego przyzwyczai strategia przestanie skutkować, a Pani będzie musiała wymyślić coś bardziej radykalnego."


    Hej mądralo, powyżej odpowiedź Pani Agnieszki na temat "starań" żony jako odpowiedź na wszelkie problemy z porno laskami.
    Jak długo potrafiłabyś się starać?
    Jesteś pewna, że swoimi sztuczkami odciągniesz uzależnionego maniaka od pornoli?

    Pozwolisz, że zacytuję Twoją odpowiedź :
    bzdura!


    --
    Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
  • 15.06.10, 20:41
    > Hej mądralo, powyżej odpowiedź Pani Agnieszki na temat "starań" żony
    > jako odpowiedź na wszelkie problemy z porno laskami.
    > Jak długo potrafiłabyś się starać?

    Naucz się czytać a potem bierz się za pisanie.
  • 15.06.10, 21:14
    santo_inc napisał:
    Naucz się czytać a potem bierz się za pisanie.


    Odpowiedź godna erudyty.

    Tak trudno Ci zrozumieć fakt, że Autorka może stanąć na głowie, a jej mąż i tak będzie żył pornolami i czatami? Nawet odwet jako ostateczność nie zadziała. O tym jest zacytowany przeze mnie fragment.

    Wiem, że nie zrozumiesz.
    Twoje wypowiedzi (nie tylko z tego forum) pokazują Cię jako przedstawiciela młodego niedojrzałego pokolenia, które jak to ujęła Triss " Pokolenie chłopców, którzy
    zanim zobaczyli żywą gołą kobietę we własnym łóżku zdążyli zakodować
    sobie wizje z red tube i właśnie takie ich kręcą".
    Powodzenia w realnym świecie. Może trafisz na kobietę, która da z siebie wszystko:D Jak sam z resztą piszesz: "Teraz musi się postarać i pokazać więcej. Ćwiczyć warsztat, otwartość, dawać namiastkę różnorodności. Nie wystarczy rozłożyć nóg."
    Jestem pewna, że taką znajdziesz- zawsze chętną na seks, bez menstruacji, gorszych dni, ciąży, nigdy zmęczoną, nigdy zestresowaną.
    Wg Ciebie normalne kobiety w niczym nie odbiegają przecież od ruch****** się na potęgę dziwek z pornochatów:D




    --
    Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
  • 15.06.10, 21:19
    > Odpowiedź godna erudyty.

    Trudno żebym był sympatyczny, skoro mylisz mnie z kobietą.

    > Tak trudno Ci zrozumieć fakt, że Autorka może stanąć na głowie,
    > a jej mąż i tak będzie żył pornolami i czatami?

    Pogadamy, jak spróbuje. Póki nie próbuje, nie przekonasz mnie, że tak być musi.

    > Wg Ciebie normalne kobiety w niczym nie odbiegają przecież od
    > ruch****** się na potęgę dziwek z pornochatów:D

    Co Ty wiesz o mnie i moich poglądach o kobietach. Nic.

    Jestem przekonany, że kobieta może rywalizować z panienkami pornoli, jeśli tylko
    chce.

    Możesz sobie uważać inaczej. Ja Cię przekonywać nie będę.
  • 16.06.10, 08:22

    > Żywa kobieta, jeśli tylko chce, przebije dowolną panienkę z
    pornofilmu. Ani one
    > nie są wyjątkowo piękne, ani bystre, ani naturalne. Są takie same,
    jak Wy. Jak
    > nie wierzysz, kup pierwszego lepszego pornola ze średniej półki w
    HD i sama
    > zobaczysz cellulit, tłuszcz, zmarszczki, i inne niedoskonałości,
    których sama
    > się wstydzisz.
    >
    > Każda kobieta może przebić każdą panienkę z pornola. Musi tylko
    chcieć.
    >







    zgadzam sie w 100%:)

    --
    z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotna:D
  • 15.06.10, 18:39
    Co więc robić w przypadku zawarcia małżeństwa z osobą, która zwyczajnie okłamała nas w jakiejś ważnej dla nas kwestii? Zatajając ważne o sobie fakty? Duzapanna wyraźnie w tym, jak i poprzednim wątku napisała, że nie wyszłaby za mąż wiedząc, jakie narzeczony ma NAPRAWDĘ zdanie na temat pornoczatów i filmów. To co, tylko rozwód, ewentualnie życie z mężem obok siebie, jak obcy ludzie jej pozostaje?
  • 15.06.10, 19:59
    Ojoj, bidulka, nie umie się znaleźć w sytuacji. Bo presja rodziny i co to w
    ogóle będzie.

    > Moje zycie sie wali. Gdybym kiedykolwiek przed slubem przypuszczała
    > ze takie jest jego podejscie, to nie brałabym slubu.

    No to go spuść z wodą w kiblu, tam gdzie wg Ciebie jego miejsce.

    Przecież on się nie zmieni. Nie chce, nie może, trudno ocenić. Na pewno nie musi.

    A Ty masz moralne prawo wymagać tych zmian, a ponieważ nie uda Ci się ich
    wyegzekwować, spuścić go z wodą.
  • 15.06.10, 20:59
    Na podstawie licznych wypowiedzi autorki jawi mi się następujący jej obraz:
    Duzapanna nie jest kobietą, ktora myśli, że pokaże kostkę i facet będzie leżał u
    jej stop podniecony do bialości
    Duzapanna nie jest oziębłą seksualnie kobietą, w wręcz przeciwnie, świadomą
    swoich potrzeb chętną do zabaw łóżkowych młodą małżonką
    Duzapanna jest prawdopodobnie atrakcyjną babką (nie pisze o tym i między innymi
    za to ją też cenię;), bo dla takiego wzrokowca, jakim zapewne jest jej mąż, musi
    być niezłą laską:)
    Duzapanna jest normalną kobietą, która chcialaby tak staroświeckiej rzeczy, jaką
    jest uczciwość małżeńska, czyli a. nie chce być zdradzana z tuzinami innych
    napalonych lasek, b. chce żeby mąż dotrzymywał obietnic i był tym, którym się
    jawił przed ślubem: kochającym i uczciwym mężczyzną, wiem, że to bardzo
    wygórowane wymagania, ale jednak nie tak nierealne w świecie, gdzie ludzie się
    kochają i szanują.
    Pretensje do niej, że jest kastrującą zaborczą kobietą są śmieszne. Chyba, że
    świat tak się zmienił, że jak facet zdradza, to należy to zaakceptować bez
    szemrania, jak coś zadeklaruje, a potem się na to wypnie, to należy mu się
    jeszcze medal. Ja nie rozumiem i nie akceptuję tego świata, sorry.
    Kiedy do piszących tutaj osób oskarżających duząpannę dotrze, że ona nie chce od
    męża nic innego, tylko żeby jej nie zdradzał. To takie straszne?
  • 15.06.10, 21:21
    > Duzapanna jest normalną kobietą, która chcialaby tak
    > staroświeckiej rzeczy, jaką jest uczciwość małżeńska, czyli a. nie
    > chce być zdradzana z tuzinami innych napalonych lasek, b. chce
    > żeby mąż dotrzymywał obietnic i był tym, którym się jawił przed
    > ślubem: kochającym i uczciwym mężczyzną, wiem, że to bardzo
    > wygórowane wymagania, ale jednak nie tak nierealne w świecie, gdzie
    > ludzie się kochają i szanują.

    Eee, chyba czytamy wypowiedzi różnych osób.

    Ja widzę, że dużapanna jest kobietą, której zależy na:
    * posłuszeństwie,
    * pieniądzach męża (kredyty, słabe zarobki),
    * opinii innych, otoczenia.

    I teraz jeśli chodzi o posłuszeństwo męża, czy wypełnianie danych obietnic, ma
    jak najbardziej prawo je egzekwować.

    Jeśli chodzi o dwie pozostałe rzeczy, na których jej zależy, trudno, żeby
    zyskała za to mój szacunek.
  • 16.06.10, 10:45
    > Jeśli chodzi o dwie pozostałe rzeczy, na których jej zależy, trudno, żeby
    > zyskała za to mój szacunek.

    Nie chodzi o Twój szacunek, ale o to, że przypisuje się duzejpannie cechy,
    ktorych ona zwyczajnie nie ma. Niektórzy uważają, że mąż biedny niewyżyty ma
    pełne prawo zdradzać żonę, ona pewnie jest zimną, a do tego wymagającą suką,
    nalezy jej się. Dlatego podkreśliłam, że ona nie należy do oziębłych, jak wynika
    z jej wypowiedzi, jest prawdopodobnie atrakcyjna i jedyne czego wymaga to
    uczciwość męża wobec przysięgi małżeńskiej (umowy, whatever) i wzajemnych
    uzgodnień przedmałżeńskich. Dla mnie to nie są wygórowane żądania posłuszeństwa,
    dla Ciebie są i tu nigdy się nie zgodzimy.

    Kobieta wychodząc za maż pełna dobrych chęci, zakładająca stały związek, w
    zamierzeniu długotrwały i zgodny, angażuje się emocjonalnie, finansowo, myśli o
    wspólnej przyszłości. Kiedy to wszystko sie wali oczywiście nie ma prawa być
    wystraszona i zagubiona, pełna obaw o swoją przyszlość. Mąż ją oszukał, grał
    przed ślubem kogoś innego, teraz się wypina na jej naturalne prawo do chęci
    bycia w jego życiu jedyną kobietą, zatem ona ochoczo się z nim rozwodzi, bez
    refleksji i obaw. Musiałaby być robotem. Oszukanej i nieco przestraszonej
    przyszłością kobiecie faktycznie nie należy się szacunek.
  • 18.06.10, 17:12
    Wiele rozmawialismy, wiele tez sama o tym wszystkim myslalam.
    Usłyszałam i dowiedziałam się kilku rzeczy które mnie zabolały. Ale myślę że to
    dobrze że mój mąż zaczyna się otwierać i mówić co myśli i co jest naprawdę.
    Oczywiście na początku zapewniał mnie że juz nigdy nie będzie zadnego czatu i
    masturbacji. Ale powiedziałam ze nie chce tego słuchac, wiem ze będzie, nie chce
    juz zadnych zapewnien na wyrost. I bardzo się staram zeby nie wracac do tego tematu.
    Myślę że jesli zadbamy o nasz związek, problem nie bedzie tak duzy, albo
    będziemy wiedzieli jak go rozwiązac. Potrzebujemy więcej akceptacji i więcej
    wolności z obydwu stron.
  • 20.06.10, 13:58
    Jestem pełna uznania dla sposobu w jaki postępuje Pani w swojej sytuacji.
    Sytuacji w sferze, w której jedni są wrażliwi i uraźliwi a inni skłonni do
    ryzyka i szeroko tolerancyjni.
    Z jednej strony wyznacza Pani swoje granice oraz mówi, o tym w jaki sposób
    zachowanie męża dotyka Panią.
    Z drugiej próbuje Pani zrozumieć i jego. Pokazuje Pani także, że jest Pani
    gotowa do wyjścia na przeciw potrzebom męża, ale z uwzględnieniem siebie i
    swoich możliwości. Bez agresji, poniżania, oceniania, zrywania związku. Z chęcią
    zrozumienia co jest po jego stronie, co nie oznacza niezdrowej zależności czy
    pozwolenia na złe traktowanie siebie.
    Teraz jest ruch po jego stronie, który może być dla Pani sygnałem jego
    stanowiska w całej sprawie i jego możliwości.
    Moim zdaniem konsultacja z fachowcem - podkreślam - konsultacja a nie
    długotrwała relacja i leczenie - pomogłaby mu zrozumieć swoją rolę w związku i
    jego potrzeby w sferze seksualnej. byłoby też uwzględnieniem Pani uczuć.
    Rozumiem, że czekanie, nie oznacza dla Pani poczucia emocjonalnej pułapki. W
    razie czego ma Pani przed sobą różne możliwości, na które jest Pani, jak
    rozumiem, gotowa. A to co się dzieje dynamika związku. Życzę aby Pani postawa
    była skuteczna dla ochrony takiego związku, w którym Pani nie byłaby przegrana.
    Agnieszka Iwaszkiewicz
  • 20.06.10, 21:30
    Rzeczywiście, nie chcę kończyć małżeństwa po zaledwie roku jego trwania, ani
    podejmować kroków, które by nas do zepsucia relacji zbliżały. Nie po to brałam
    ślub, by się poddawać przy pierwszym problemie. A na rezygnację czy ucieczkę
    zawsze jest czas.
    Rezygnacja z własnych wyobrażeń o naszym związku sporo mnie kosztuje, ale jednak
    cały czas jest to cos, an co moge sie zgodzic, nie robie sobie krzywdy. Jeśli
    mam wybierać, bardziej zależy mi na szczerości, otwartości i zaufaniu niż na
    określonych zachowaniach (np. seksualnych) które uważałam za dobre.
    Na rozmowę z osobą trzecią na temat sfery seksualnej mój mąż się nie zgodzi, na
    pewno nie w najbliższym czasie. Ale zaplanowaliśmy coś innego, chcemy pojechać
    na rekolekcje - spotkania małżeńskie. Nie mam wielkich oczekiwań, ale być może
    poruszane tam tematy wniosą jakiś świeży powiew do naszej relacji.
  • 21.06.10, 21:30
    na rekolekcjach temat masturbacji zostanie z pewnością potępiony...
    dla mnie to manipulacja - będziesz wspierać SWOJE poglądy zewnętrznym
    autorytetem

    ja nie jestem pod wrażeniem tego, jak dajesz sobie radę

    W moim odczuciu zaganiasz przeciwnika do narożnika i jesteś w tym
    bardzo skuteczna; to nie jest stawianie granic a gra, gdzie może być
    tylko wygrany i pragrany, a więc nie ma w tym małżeństwie partnerstwa
  • 21.06.10, 22:23
    temat masturbacji nie będzie w ogóle poruszany na rekolekcjach bo niby dlaczego?
    raczej będzie czas by się trochę wyciszyć, zastanowić nad sobą, plus troche
    cwiczen komunikacyjnych, pewnie jakies wskazówki jak otworzyc się na drugą
    stronę, jak się nawzajem rozumiec.
  • 21.06.10, 22:06
    Mi zdarzylo sie czatowac... Jak bylam mezatka... Bylo mi zle... Nie szukalam
    przygodnego seksu... Po prostu chcialam z kims pogadac...

    Porno... Mastrurbacja... Wedlug mnie nie masz czym sie przejmowac... To
    naturalne... Mnie osobiscie nie pociagaja filmy, ale zdarzylo sie wielokrotnie
    zaspokoic sama siebie... Moj maz onanizuje sie ostatnio czesto... Mam traume
    poporodowa... To dle niego jedyna opcja obecnie...
  • 22.06.10, 16:54
    Masturbacja własna czy partnera jako zachowania seksualne są powszechne i dość
    oczywiste. Ich stosowanie zależy już indywidualnie od każdej osoby. Podobnie jak
    korzystanie z pornografii, choć tu jest jeszcze parę niuansów więcej.
    Jednak w związku, w relacji nie można abstrahować od funkcji tych zachowań. Dla
    jednego związku będzie to dodatkowa ciekawa i wzbogacająca propozycja, dla
    innego obojętna sprawa, dla jeszcze innego źródło traumy, opresji i agresji.
    Trzeba to umieć dobrze rozeznać.
    Dlatego otwarta rozmowa na ten temat, przedstawienie swojego punktu widzenia
    partnerowi, nawet z wskazaniem wyraźnych granic jest właśnie narzędziem
    rozpoznawania. Może też zbliżyć partnerów i pozwolić im się poznać. Znalezienie
    czegoś wspólnego na co oboje się godzą, jak rekolekcje czy terapia, jest dobre,
    o ile zbliża do rozwiązania problemu. A to rozwiązanie może być rozmaite. Nawet
    takie, że będzie to rozstanie.
    Dlatego sposób postępowania "duzejpanny" dla mnie świadczy o dojrzałości.
    Szczególnie, ze nie ma w nim dużo agresji a chęć porozumienia się i pracy nad
    związkiem ale bez nadużywania siebie i, tak przypuszczam, męża. Agnieszka
    Iwaszkiewicz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.