Czy mój mąż mnie nie kocha? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Niedługo będziemy mieli piątą rocznicę ślubu. Mój mąż nie należy do osób
    wylewnych, ale czasami mam wrażenie, że wobec mnie zachowuje się wyjątkowo
    chłodno. Nigdy nie zwraca się do mnie pieszczotliwie, ale wiem, że taka jego
    natura. Ale też nie okazuje mi miłości w żaden inny sposób, wydaje mi się, że
    wyłącznie go irytuję.
    Trudno mi z nim porozmawiać, bo on uważa, że te rozmowy to same pretensje i
    nic z nich nie wynika. Staram się mu naświetlić mój punkt widzenia, że
    potrzebuję odrobinę spontanicznej czułości, chcę żeby od czasu do czasu mnie
    przytulił, powiedział miłe słowo, ale on ciągle praca, komputer, ciągle zajęty.
    Mamy dwie córki, które kocha nad życie. Widać, że je kocha, ale naprawdę nie
    widzę, żeby kochał mnie. Jeżeli odzywa się do mnie to albo obojętnie, albo z
    pretensją czy agresją. On twierdzi, że przesadzam i tak nie jest. Ja już nie
    potrafię tego obiektywnie ocenić.
    Czasami mam ochotę zrobić sobie krzywdę.
    Po którejś kłótni umówiliśmy się, że przestanę go piłować o różne domowe
    obowiązki (bałaganiarz), że dam mu trochę więcej luzu. Pomyślałam ok, wiem, że
    ze mną nie jest łatwo, może go wkurza, że ciągle od niego czegoś chcę. Ale nic
    się nie zmieniło. Ciągle widzę agresję w jego oczach, wydaje mi się, że ucieka
    ode mnie, unika kontaktu.
    Zdarza mi się myśleć o rozwodzie.
    Nie wiem, co mam robić. Chcę uratować to małżeństwo.
    Ja nie jestem idealna, często ponoszą mnie emocje, w kłótni nie potrafię się
    opanować. Ale staram się, pracuję i wychowuję dzieci, znoszę samotne weekendy
    kiedy on pracuje itd.
    Może to klasyczny kryzys? Tylko ja nie widzę współpracy z jego strony.
    --
    • > Niedługo będziemy mieli piątą rocznicę ślubu. Mój mąż nie należy do osób
      > wylewnych, ale czasami mam wrażenie, że wobec mnie zachowuje się wyjątkowo
      > chłodno.

      Wybrałaś sobie kogoś, kto oszczędnie okazuje uczucia i teraz nagle zaczęło Ci to
      przeszkadzać i oczekujesz, że on się zmieni, byś była usatysfakcjonowana?

      > nic z nich nie wynika. Staram się mu naświetlić mój punkt widzenia, że
      > potrzebuję odrobinę spontanicznej czułości, chcę żeby od czasu do czasu mnie
      > przytulił, powiedział miłe słowo, ale on ciągle praca, komputer, ciągle zajęty.

      Co robisz, żeby nie musiał wciąż pracować?

      > Zdarza mi się myśleć o rozwodzie.

      Nie dostaniesz rozwodu jeśli on się na to nie zgodzi.
      • Nie dostaniesz rozwodu jeśli on się na to nie zgodzi.

        dostanie
        --
        Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień
        • > Nie dostaniesz rozwodu jeśli on się na to nie zgodzi.
          >
          > dostanie

          Na jakiej podstawie?

          Wybrała partnera, który nie okazuje uczuć i teraz na tej podstawie chce się z
          nim rozstać.
          Wnioskować może o rozwód bez orzekania o winie, ale on się na to zgodzić musi.
          Zaś jako winna rozpadu małżeństwa nie może złożyć pozwu o rozwód z orzeczeniem o
          winie.

          Chyba, że coś pokręciłem?
          • rozwod to nie slub, tu nie trzeba dobrowolnej zgody obojga
            i to sad daje rozwod, a nie wspolmalzonek, wiec nie ma on za bardzo
            nic do powiedzenia
            jasne, masz racje- te sprawy, kiedy jedno jest uparte jak osiol i -
            mowiac w cudzyslowie, nie daje rozwodu, trwaja dluzej

            i, mowiac szczerze, nie bardzo rozumiem, dlaczego to autorka ma byc
            winna rozpadu?
            #bo to ona sklada pozew?
            ale w takim razie winne bylyby wszytskie osoby maltretowane, ktore
            zdecyduja sie na rozstanie, bo to one pisza pozwy
            pzdr
            --
            Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień
            • > i, mowiac szczerze, nie bardzo rozumiem, dlaczego to autorka ma byc
              > winna rozpadu?

              Bo ma nierealne oczekiwania w stosunku do partnera. Sama go sobie takiego
              wybrała i teraz nagle się okazuje, że on jej jednak nie wystarczy i musi się
              zmienić.

              Nie dojrzała do małżeństwa, to też świadczy na jej niekorzyść.
          • > Na jakiej podstawie?

            Na podstawia tzw. rozkładu pożycia. Wystarczy, że przez powiedzmy rok nie będą
            ze sobą spać i będą prowadzili osobne budżety. Np. pani wyprowadzi się do mamy.

            > Wnioskować może o rozwód bez orzekania o winie, ale on się na to zgodzić musi.

            Nie musi.

            > Zaś jako winna rozpadu małżeństwa nie może złożyć pozwu o rozwód z orzeczeniem
            > o
            > winie.

            Pytanie - czy jest winna rozpadu małżeństwa? Bo z jej punktu widzenia ona
            podejmuje próby jego ratowania, które pan torpeduje.
            ~bramstenga

      • Ten chłód nie pojawił się od razu. Zawsze był oszczędny, jeśli chodzi o
        okazywanie uczuć, ale taki totalny brak zainteresowania, obojętność, pojawiła
        się jakiś czas temu.
        Zawsze ceniłam to, że jest jaki jest, że nie jest zbyt wylewny, a przez to
        szczery. Ale on mimo to potrafi okazywać uczucia, jeśli chce. Tak myślę.
        Jeśli chodzi o pracę - to jego decyzja, zarabia sporo, pod tym względem nasza
        sytuacja jest bardzo dobra. Wiele razy próbowałam go przekonać, że nie musi tak
        pracować co weekend, że te pieniądze które zarabia w sobotę i niedzielę nas nie
        zbawią. Mam świadomość, że nasza sytuacja finansowa jest hm... luksusowa. Wiem,
        że jest rozsądny i odpowiedzialny. Ale wydaje mi się, że ta praca na okrągło nie
        jest spowodowana tylko potrzebą pieniędzy. Ja też zarabiam, ciężko pracuję. Nie
        obijam się, naprawdę.
        Rozwód- napisałam zdarza mi się, nie wiem, czy byłabym w stanie podjąć taką
        decyzję ze względu na dzieci. Tłumaczę sobie, że ludzie mają większe problemy.
        Ale jeśli ja podejmę taką decyzję, to znając go, nie będzie walczył.
        --
        • > Ten chłód nie pojawił się od razu. Zawsze był oszczędny, jeśli chodzi o
          > okazywanie uczuć, ale taki totalny brak zainteresowania, obojętność, pojawiła
          > się jakiś czas temu.

          Czyli teraz trzeba ustalić konkretnie KIEDY to się stało, być może to podpowie
          Ci, co jest tego przyczyną.

          Jeśli nie, może warto byłoby porozmawiać nad tym, czego mu brakuje w tym związku.

          > że jest rozsądny i odpowiedzialny. Ale wydaje mi się, że ta praca na okrągło ni
          > e
          > jest spowodowana tylko potrzebą pieniędzy.

          Jeśli nie tylko chodzi o pieniądze, to znaczy, że ucieka od jakichś domowych
          problemów. Tym bardziej rozmowa byłaby wskazana.
          • od dwoch lat nie jestem juz w takim zwiazku jaki opisujesz. tez czulam ta ciagla
            irytacje na przemian z chlodem i obojetnoscia. to bylo bardzo bolesne i w pewnym
            momencie po prostu spakowalam sie i odeszlam. mamy male dziecko, wiec decyzja o
            odejsciu byla naprawde trudna i sprawila mi wiele bolu. trzeba tez przyznac, ze
            bardzo kochalam swojego partnera. dzisiaj ja jestem juz w nowym zwiazku, mam
            dobra prace, jakos poukladalam swoje zycie, za to on ma klopoty z tym, zeby
            wybrnac z tej bolesnej przeszlosci.
            nie ma takich momentow, ze zaluje tego co zrobilam. jestem z kims, kto rozumie
            sens pielegnowania uczuc pomiedzy partnerami, rozumie sens bycia jakas
            jednoscia, bycia pomocnym, lojalnym, oddanym, itd. zycie razem, ale tak naprawde
            oddzielnie to po prostu nie dla mnie. nie jest tez tak, ze to ja rozbilam ta
            rodzine, nie odeszlam dla kaprysu. kazde z nas ma prawo do szczescia, do dobrego
            traktowania i do tego, zeby zyc w ciaglym stracju, ze cokolwiek sie zrobi czy
            powie zirytuje partnera. sa ludzie po prostu bardziej drazliwi, trudniejsi w
            pozyciu, bardziej pamietliwi i moj eks do takich nalezy. potrafi sie zapamietac
            w zlosci, pielegnowac ja w sobie dniami i tygodniami. kiedy go poznalam mial te
            wszystkie cechy, ale zauwazylam, ze z wiekiem jakby sie w nim wyostrzaja. moze
            zrozumie kiedys swoj blad i popracuje nad tym. nie twierdze, ze sama bylam
            swieta, tez popelnialam bledy, ten zwiazek tez byl dla mnie duza lekcja.
            mam nadzieje, ze zdolasz to wszystko jakos sobie poukladac. nie zazdroszcze ci
            bycia w tej sytuacji, bo pamietam jak bardzo cierpialam, kiedy sama sie w niej
            znajdowalam.

    • wiesz u mnie jest podobnie, mój mąż też nie jest za wylewnym człowiekiem, to
      jest niestety związane z jego wychowaniem przez rodziców, oni też za bardzo nie
      okazywali sobie czułości (wiem to z opowiadania męża). Jest jednak wspaniałym
      czułym ojcem dla naszych dzieci, kocha je i stara sie by im nic nie brakowało.
      Natomaist dla mnie już brakuje tej czułości. Róznica jest tylko taka że on jest
      strasznym pedantem z kolei i ciągle mi zwraca uwagę, że czegoś nie zrobiłam lub
      źle zrobiłam, że przecież siedzę w domu z dziećmi to powinno błyszczeć w domu,
      ciągle o cos ma pretensje. Wiem ja też nie mam łatwego charakteru, jestem
      wybuchowa ale gdy wszystko sie nawarstwi i nie daje już rady...
      A jak u Was jest ze seksem? czy w łóżku tez Cie nie przytula? nie okazuje czułości?
      Mi się wydaję że odkąd ja jakoś nie czuje potrzeby współżycia, jakoś odmieniło
      mi się po porodzie to mój mąż własnie taki stał się w stosunku do mnie, ja
      czesto jestem zmęczona i po całym dniu padam na twarz i nawet nie myśle o seksie
      z moim mężem, myslę że on tego nie rozumie i dlatego odsuwa sie ode mnie...
      Również chce ratowac nasze małżeństwo, gdyż mamy małe dzieci ale nie mam już
      pomysłów...pozdrawiam serdecznie i trzymaj się dzielnie;-)
      • Dzięki za odzew.
        Z seksem to jest tak, że ja bardziej chcę niż on.
        Dzieci mają 4 i 2 lata, wybrnęłam już z poporodowej awersji do seksu.
        Ja bym mogła codziennie, kilka razy w tygodniu, a on góra raz. Tego rodzaju
        czułości też mi brakuje.
        • annasi23 napisała:

          > Dzięki za odzew.
          > Z seksem to jest tak, że ja bardziej chcę niż on.
          > Dzieci mają 4 i 2 lata, wybrnęłam już z poporodowej awersji do seksu.
          > Ja bym mogła codziennie, kilka razy w tygodniu, a on góra raz. Tego rodzaju
          > czułości też mi brakuje.

          powtórzę się:
          Typowe .. jedno zapier..... ponad normę i jest zmęczone, drugie chce seksu ..
          pierwsze jest zmęczone i nie ma ochoty na seks, drugie staje się złośliwe .....
          nooooooooooooooo a potem klops ...
        • Sprawdz, czy maz nie ma pani na boku. Praca w weekendy - zbedna,
          agresja wobec zony, czepianie jej urojonych przewin, ograniczenie
          zycia seksualnego - to sa wszystko typowe objawy.

          --
          Odkryłem jednak, ze mężczyżni, którzy biją kobiety, nie mają do
          opowiedzenia żadnych historii o bójkach z mężczyznami. Są aż tak
          słabi.
          ________________________________________________Steve Harvey
      • gugulek2 napisała:

        >
        > strasznym pedantem z kolei i ciągle mi zwraca uwagę, że czegoś nie zrobiłam lub
        > źle zrobiłam, że przecież siedzę w domu z dziećmi to powinno błyszczeć w domu,

        To idź do pracy, chociażby na 1/4 etatu, nie ważne za jakie pieniądze.
        Pracujesz .. zarabiasz... jesteś partnerem.
        Bardzo często myślimy, ze wystarczy zapewnić kupe forsy i juz.
        To taka forma okazywania miłości dla żony ....
        Do tego potrzebny jest jakis mały wstrząs, kontakt z psychologiem i rozmowa...

        > Mi się wydaję że odkąd ja jakoś nie czuje potrzeby współżycia, jakoś odmieniło
        > mi się po porodzie to mój mąż własnie taki stał się w stosunku do mnie, ja
        > czesto jestem zmęczona i po całym dniu padam na twarz i nawet nie myśle o seksi
        > e
        > z moim mężem, myslę że on tego nie rozumie i dlatego odsuwa sie ode mnie...
        > Również chce ratowac nasze małżeństwo, gdyż mamy małe dzieci ale nie mam już
        > pomysłów...pozdrawiam serdecznie i trzymaj się dzielnie;-)

        jakie ty pomysły??!!
        a myślałąś o zatrudnieniu pani raz w tygodniu do sprzątania, skoro on dobrze
        zarabia??
        Przeszkadza Ci, ze jakaś obca kobita grzebie Ci w domu??
        a to że związek sie rozlatuje nie przeszkadza??
        Wybierz mniejsze zło.
        Typowe .. jedno zapier..... ponad normę i jest zmęczone, drugie chce seksu ..
        pierwsze jest zmęczone i nie ma ochoty na seks, drugie staje się złośliwe .....
        nooooooooooooooo a potem klops ...
        • marc.el napisał:
          >
          > To idź do pracy, chociażby na 1/4 etatu, nie ważne za jakie pieniądze.
          > Pracujesz .. zarabiasz... jesteś partnerem.
          > Bardzo często myślimy, ze wystarczy zapewnić kupe forsy i juz.
          > To taka forma okazywania miłości dla żony ....
          > Do tego potrzebny jest jakis mały wstrząs, kontakt z psychologiem i rozmowa...


          pójdę do pracy i może wszystko jakoś się ułoży...


          >
          > jakie ty pomysły??!!
          > a myślałąś o zatrudnieniu pani raz w tygodniu do sprzątania, skoro on dobrze
          > zarabia??
          > Przeszkadza Ci, ze jakaś obca kobita grzebie Ci w domu??
          > a to że związek sie rozlatuje nie przeszkadza??
          > Wybierz mniejsze zło.
          > Typowe .. jedno zapier..... ponad normę i jest zmęczone, drugie chce seksu ..
          > pierwsze jest zmęczone i nie ma ochoty na seks, drugie staje się złośliwe .....
          > nooooooooooooooo a potem klops ...


          no trochę w tym racji;-)
          • gugulek2 napisała:

            > marc.el napisał:
            > >
            > > To idź do pracy, chociażby na 1/4 etatu, nie ważne za jakie pieniądze.
            > > Pracujesz .. zarabiasz... jesteś partnerem.
            > > Bardzo często myślimy, ze wystarczy zapewnić kupe forsy i juz.
            > > To taka forma okazywania miłości dla żony ....
            > > Do tego potrzebny jest jakis mały wstrząs, kontakt z psychologiem i rozmo
            > wa...
            >
            >
            > pójdę do pracy i może wszystko jakoś się ułoży...
            >

            Napisałem to na podstawie 3 spostrzeżeń.
            dokładnie 3 związków.
            Nie wiem czemu, niektórzy faceci uważają, że jak laska siedzi w domu to nic nie
            robi.
            Zresztą to chyba jest jakiś głębszy problem psychologiczny, bo w drugą strone
            dziala to jeszcze gorzej ;-P
            Nieważne, moja koleżanka poprzez pójscie do pracy uratował aswój związek.
            Czy Tobie pomoże ?? nie wiem ... ale jak nie spróbujesz to nie będziesz wiedziała.
            Większośc ludzi żaluje że czegoś NIE ZROBIŁĄ niż to co zrobła ;-P
    • Dzięki za odzew.
      Kilka sprostowań.
      Po pierwsze, napisałam, że zdarza mi się myśleć o rozwodzie, ale to
      ostatnia rzecz, której bym chciała. Na razie bardzo bardzo chcę to wszystko
      pozbierać do kupy i ponaprawiać. Zdarza mi się myśleć o rozstaniu, ale rzadko, w
      bardzo kryzysowych sytuacjach, ale to naprawdę ostateczność, której tak naprawdę
      na razie nie biorę pod uwagę.
      Po drugie - pomieszały się wypowiedzi moje z kimś innym. Ja pracuję na cały
      etat, pracuję dużo i intensywnie, mam plany zawodowe, mój mąż to szanuje i jest
      za. On jest pracownikiem uczelni, ma więc w dużej mierze nienormowany czas
      pracy, prowadzi zajęcia (również w weekend), dużo pracy wykonuje w domu. Ale
      moim zdaniem ta praca mu się "rozłazi", bo z organizacją u niego kiepsko, więc
      ciągle coś nad nim wisi. Jemu to odpowiada, ale moim zdaniem psuje to nasze
      życie rodzinne, bo zabiera się do tego wtedy, kiedy np. moglibyśmy zrobić coś
      razem albo z dziećmi. I to nie jest tak, że chodzi tylko i wyłącznie o
      pieniądze. On bardzo swoją pracę lubi, jest dobry w swojej działce i jest
      doceniany. Nie chcę mu tego zabierać i kibicuję mu, ale uważam, że mógłby
      zorganizować sobie czas tak, żeby starczyło go również dla mnie, bez uszczerbku
      dla jego zajęć.
      Po trzecie, to nie jest tak, że ja siedzę i pachnę, a on zasuwa. Pracuję
      zawodowo, zajmuję się domem i dwójką dzieci, bardzo często sama. Uważam, że
      nasze prawo do zmęczenia rozkłada się co najmniej po równo.

      • > Po drugie - pomieszały się wypowiedzi moje z kimś innym. Ja pracuję na cały
        > etat, pracuję dużo i intensywnie, mam plany zawodowe, mój mąż to szanuje i jest
        > za.

        tu chyba o mnie chodziło, bo ja siedzę w domu z dziećmi;-) ale niedlugo wrócę do pracy;-).


        On jest pracownikiem uczelni, ma więc w dużej mierze nienormowany czas
        > pracy, prowadzi zajęcia (również w weekend), dużo pracy wykonuje w domu. Ale
        > moim zdaniem ta praca mu się "rozłazi", bo z organizacją u niego kiepsko, więc
        > ciągle coś nad nim wisi. Jemu to odpowiada, ale moim zdaniem psuje to nasze
        > życie rodzinne, bo zabiera się do tego wtedy, kiedy np. moglibyśmy zrobić coś
        > razem albo z dziećmi. I to nie jest tak, że chodzi tylko i wyłącznie o
        > pieniądze. On bardzo swoją pracę lubi, jest dobry w swojej działce i jest
        > doceniany. Nie chcę mu tego zabierać i kibicuję mu, ale uważam, że mógłby
        > zorganizować sobie czas tak, żeby starczyło go również dla mnie, bez uszczerbku
        > dla jego zajęć.

        chyba coraz wiecej mamy wspólnego;-), a może nasi uczelniani mężowi tak już maja, że za duzo pracują i potem czasu dla nas nie mają, ja zauważam że mój uwielbia swoja pracę, kosztem rodziny, no ale można sobie to tak tłumaczyć ze chce nam zapewnić wszystko co możliwe;-)


        > Po trzecie, to nie jest tak, że ja siedzę i pachnę, a on zasuwa. Pracuję
        > zawodowo, zajmuję się domem i dwójką dzieci, bardzo często sama. Uważam, że
        > nasze prawo do zmęczenia rozkłada się co najmniej po równo.

        kazdy ma prawo być zmęczonym, czy to pracując zawodowo, czy byc cały dzień w domu z dziećmi, a zwłaszcza gdy TY masz jedno i drugie.
        JA nieraz zastanwiam sie jak pogodzę pracę z domem;-)
        • gugulek2 napisała:


          > On jest pracownikiem uczelni, ma więc w dużej mierze nienormowany czas
          > > pracy, prowadzi zajęcia (również w weekend), dużo pracy wykonuje w domu.
          > Ale
          > > moim zdaniem ta praca mu się "rozłazi", bo z organizacją u niego kiepsko,
          > więc
          > > ciągle coś nad nim wisi. Jemu to odpowiada, ale moim zdaniem psuje to nas
          > ze
          > > życie rodzinne, bo zabiera się do tego wtedy, kiedy np. moglibyśmy zrobić
          > coś
          > > razem albo z dziećmi. I to nie jest tak, że chodzi tylko i wyłącznie o
          > > pieniądze. On bardzo swoją pracę lubi, jest dobry w swojej działce i jest
          > > doceniany. Nie chcę mu tego zabierać i kibicuję mu, ale uważam, że mógłby
          > > zorganizować sobie czas tak, żeby starczyło go również dla mnie, bez uszc
          > zerbku
          > > dla jego zajęć.
          >
          > chyba coraz wiecej mamy wspólnego;-), a może nasi uczelniani mężowi tak już maj
          > a, że za duzo pracują i potem czasu dla nas nie mają, ja zauważam że mój uwielb
          > ia swoja pracę, kosztem rodziny, no ale można sobie to tak tłumaczyć ze chce na
          > m zapewnić wszystko co możliwe;-)

          hmm realizuje się w pracy??!!
          jest zadaniowcem i to jednozadaniowcem??
          Może spróbowac na początek tak zorganizowac budżet, aby zostało troche więcej
          gotówki niż zwykle na koniec miesiąca.
          Potem dać mu jakieś zadanie, konkretnie, pojedyńczo.
          I obowiązkowo się przytulić, pochwalić!!!

          i pamiętaj :
          wynieś smieci i butelki - to 2 zadania ;-P

          [..]

          > JA nieraz zastanwiam sie jak pogodzę pracę z domem;-)
          Na początku jest trudno, ale to każdemu. A potem jakoś każdy daje radę.
          Tobie tez będzie trudno, ale dasz radę ;)
      • kurde ... ucieka do pracy??!!
        Małżenstwo z rozsądku? miłości?? dla dziecka?? ??dla zabicia nudy??

        ps. Masz w pracy jakiegos faceta którego podziwiasz??
        zarabiasz więcej od niego ??
        • Pobraliśmy się z miłości, dzieci były zaplanowane i są bardzo kochane.
          Decyzję o wspólnym życiu podjęliśmy wspólnie, oboje mieliśmy już skończone
          studia i pracę, byliśmy po 5 latach związku. Wtedy widziałam, że mnie kocha,
          mimo jego powściągliwości, którą zresztą bardzo ceniłam.
          Skąd pytanie o faceta z pracy, którego podziwiam? Nie ma nikogo takiego.
          Oczywiście moje zarobki są znacznie mniejsze od zarobków męża.
          • annasi23 napisała:

            > Pobraliśmy się z miłości, dzieci były zaplanowane i są bardzo kochane.
            > Decyzję o wspólnym życiu podjęliśmy wspólnie, oboje mieliśmy już skończone
            > studia i pracę, byliśmy po 5 latach związku. Wtedy widziałam, że mnie kocha,
            > mimo jego powściągliwości, którą zresztą bardzo ceniłam.
            ok. Sorry za wścibstwo, ale szukam punktu zaczepienia.

            > Skąd pytanie o faceta z pracy, którego podziwiam? Nie ma nikogo takiego.

            Pytanie o faceta było poprzedzone obserwacją mojego otoczenia.
            Bytwa tak, ze w pracy jest jakiś facio co kawę zrobi, co prawda z automatu,
            nooo ale jednak. A mąż nie zrobił kawy juz pół roku.
            Kolega rozumie nasze rozterki i jest po naszej stronie w konflikcie mąż-żona,
            czy tez szef-Ty ;-P
            etc itd itp .... ale u Ciebie nie ma tego i dobrze.

            > Oczywiście moje zarobki są znacznie mniejsze od zarobków męża.
            Jakoś tak się przyjeło w naszym społeczeństwie, że lepiej dla związku jest jak
            żona zarabia chociaz o 1 zł mniej od męża - zwykła psychologia.

            A może jest jakiś dawny zatarg pomiędzy Wami?? coś nie wyjaśnionego, zapomnianego??
          • Oczywiście moje zarobki są znacznie mniejsze od zarobków męża.

            a moge zapytac, coz w tym jest oczywistego? Oczywiste, bo praca
            mezczyzny jest wiecej warta? Oczywiste, bo jestes glupsza i mniej
            wartosciowa jako pracownik, niz twoj maz?

            --
            Odkryłem jednak, ze mężczyżni, którzy biją kobiety, nie mają do
            opowiedzenia żadnych historii o bójkach z mężczyznami. Są aż tak
            słabi.
            ________________________________________________Steve Harvey

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.