Moje dziecko nie chce spać samo,mąż się denerwuje. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mąż się denerwuje i ma rację. Ale potrafi tak się zdenerwować że
    godzinę przed pobudką nie spimy wszyscy.
    Wiem, to tylko moja wina.
    Na poczatku synek ulewał w nocy, więc chciałam go mieć przy sobie.
    Potem karmiłam piersią więc nie chciało mi się wstawać, potem budził
    mi się po nocach i nie chciało mi się pół nocy siedzieć przy jego
    wąskim łózku lub kursować tam i spowrotem gdy do pracy trzeba wstać o
    5.30 rano.
    Takie moje przerywane spanie po nocach ciągnęło sie chyba pół
    roku więc w końcu wzięłam go do siebie.
    I został do dzisiaj.
    A efekt jest jaki jest. Nie chce sam spać. Boi się, nawet jak go
    przeniosę to się budzi z płaczem w nocy.
    Nie wiem jak mu wytłumaczyć, że musi spać sam.
    Może ma Pani jakiś pomysł jak go nauczyć spać cała noc w swoim łóżku,
    bez budzenia się co 2 godziny w nocy?
    Tylko proszę o powstrzymanie się od komentarzy forumowiczy, że to moja
    wina.

    Ja to wiem.

    --
    hormony dziecięce i przedwczesne dojrzewanie
    • A w jakim wieku jest dziecko?
      • E tam, dzieci tak mają. Chodzisz do pracy?
        Może potrzebuje Cie więcej w nocy, bo w dzień Cie nie ma. POza tym
        się przyzwyczaił.
        Moje śpi z nami od zawsze, mąż tez się wściekał, ale gorzej było jak
        robiliśmy pobudkę ogólną żeby małe przenieść, uspać od nowa a i tak
        wracało. teraz ma już 7 lat i zasypia u siebie a przychodzi nad
        ranem.
        Najlepiej jest wyluzować. A potem na spokojnie przekonać małe żeby
        zasypiało u siebie, to pierwszy krok. Potem i tak przyjdzie, ale jak
        będzie zasypiac u siebie to z czasem będzie coraz lepiej.
        A próbowałaś wylatac dzieciaka porządnie, tak, żeby padał na nos?
        Wtedy łatwiej zasypia, mocniej śpi. A jak juz prześpi pare nocy u
        siebie to powoli przywyknie.
        A podczytaj jeszcze w necie parę sposobów na zasypianie - miś
        strażnik, rytuały wieczorne. Czytasz mu przed snem? To bardzo
        wycisza. Staraj się, żeby dziecko zasnęło w swoim własnym łóżku,
        bezpieczne i spokojne. To daje szanse na dłuższy sen w nocy. Nad
        ranem przyjdzie a jakże. Ale wtedy cichutko siup pod kołderkę, żeby
        nie budzić tatusia i śpimy dalej.
        I spokojnie. Niektóre dzieci przychodzą bardzo długo. Trzeba tez
        przeczekać, do 18-tki nie będzie z Wami spało.:-)

        --
        Mój blog art-toledana.blogspot.com
    • Mąż się denerwuje i ma rację. Ale potrafi tak się zdenerwować że
      > godzinę przed pobudką nie spimy wszyscy.
      raz, ze maz nie ma racji, dwa, ze nie ma prawa budzic calej rodziny
      z tego powodu, ze jemu cos sie nie podba. tak naprawde, mtwoj maz w
      swoim rozwoju emocjonalnym nie odbiega od twojego malego synka -
      obaj probuja wrzaskiem wymusic zeby bylo, tak jak oni chca. W
      przypadku doroslego mezczyzny to zwykle gowniarstwo.

      Male dziecko ma naturalna potrzebe bliskosci z rodzicami, takze w
      nocy. Potrzebe bezpieczenstwa, ktorej zaspokojeniu nie sluza z cala
      pewnoscia ekscesy tatusia. Od stworzenia dziecku poczucia
      bezpiecznstwa nalezy zaczac, chcac by zaczelo samo spac.

      I chyba nie ma problemu, by maz chodzic do placzacego w nocy dziecka?

      --
      Odkryłem jednak, ze mężczyżni, którzy biją kobiety, nie mają do
      opowiedzenia żadnych historii o bójkach z mężczyznami. Są aż tak
      słabi.
      ________________________________________________Steve Harvey
      • święte słowa :)

        --
        "hankrearden" natym blogu ponizej twierdzi, ze powolaniem kobiety jest uzywanie
        swojego mozgu i to on decyduje na co kobieta ma ochote. Mysle, ze normalny facet
        nie chce miec z taka kobieta nic wspolnego. (z forum)
        • Wiec juz najwyzsza pora na spanie samodzielne,bo ile lat czlowiek moze sie nie
          wysypiac.
          Ja bym zrobila tak kupic posciel ulubiona jakas mastkotke lub cos co dziecko
          wybierze do spania.I oznajmic ze juz jest duzy i ma sliczny pokoj lozko,posciel
          i bedzie spal sam.
          Siedziec z nim az zasnie,i potem odprowadzac za kazdym razem jak sie zjawi u
          was.Ponoc zmiana nawyku trwa 21 dni wiec moze w 3 tygodnie sie uda.Poczytac
          przed snem i dawac nagrode jak przespi sam noc,zbierac slonecza czy gwiazdki lub
          samochody a raz w tygodniu zrobic cos z dzieckiem w ramach nagrody.
          Albo drastycznie nie wposcic do lozka i powiedziec stanowczo ze ma wracac do
          siebie.czasem na dzieci diala prosva a czasem nie,bo dziecko wie ze mama ma
          miekkie serce ii tak odposci.
          Jesli przed zasnienciem sie boi to ja mowie swojej 6-lace zeby myslala o czyms
          przyjemnym,o pieskach kotkach lub o konikach pony.Na poczatku siedzielam z nia i
          mowilam zamknij oczy i wyobras sobie ze jestes na lace i ze sa kwiatki takie
          sliczne kolorowe,i tak opowiadzalam jej.A z czasem sama sobie cos wymysla,tylko
          nie moze o tym mowic,tylko myslec.
          --
          [url=http://straznik.dieta.pl/][img]http://straznik.dieta.pl/zobacz/straznik/?pokaz=89384b9ffedcba9a0.png[/img][/url]
      • Nie potrzebuję wykładu o moim mężu, tylko pomocy w sprawie czy uczyć
        małego spac samego czy jeszcze czekać.
        Twoja odpowiedź wcale mi nie pomogła.
        --
        <a rel="nofollow" href="tiny.pl/cqgn" target="_blank">hormony
        dziecięce i przedwczesne dojrzewanie </a>
        • Nie potrzebuję wykładu o moim mężu, tylko pomocy w sprawie czy uczyć
          > małego spac samego czy jeszcze czekać.
          > Twoja odpowiedź wcale mi nie pomogła.

          Trudno udzilic ci sensownej odpowiedzi, czy uczyc, czy nie, skoro
          nie podalas kluczowej informacji - w jakim wieku jest dziecko.

          Ty oczywiscie mozesz nie widziec dysfunkcji w swoim malzenstwie i
          uwazac, ze maz budzacy cala rodzine godzine wczesniej niz trzeba
          awantura jest zjawiskiem normalnym. W moim zwiazku takie zachowania
          normalne nie sa. Moim obowiazkiem jest jednak zwrocic ci uwage, ze
          takie zachowania meza maja dodatkowy negatywny wplyw na zdolnosc
          dziecka do samodzielnego spania, co jak mi sie wydaje jest twoim
          celem.

          --
          Odkryłem jednak, ze mężczyżni, którzy biją kobiety, nie mają do
          opowiedzenia żadnych historii o bójkach z mężczyznami. Są aż tak
          słabi.
          ________________________________________________Steve Harvey
      • tully.makker napisała:

        > Male dziecko ma naturalna potrzebe bliskosci z rodzicami, takze w
        > nocy. Potrzebe bezpieczenstwa, ktorej zaspokojeniu nie sluza z cala
        > pewnoscia ekscesy tatusia.

        Ekscesy tatusia powiadasz? Może tatuś potrzebuje się wyspać, by rano, wcześnie rano wstać i pójść do pracy nie po to, by wyrwać się z domu na kawkę i ploty, ale żeby ta dzidzia i ta mamunia miały co włożyć do otworów gębowych.

        O ekscesach można by pisać, gdyby miał fantazję o 3 w nocy robić sobie w domu dyskotekę albo chciałby, żeby o tej godzinie cała rodzina towarzyszyła mu przy oglądaniu tv.

        Czasami zanim chluśnie się jadem warto zastanowić się
        nad znaczeniem słów.

        Ekscesy! Ph!!! :DDDD



        > I chyba nie ma problemu, by maz chodzic do placzacego w nocy dziecka?


        A żona zacznie zarabiać na rodzinę? Podkreślam -
        zarabiać, nie pracować i zarabiać 1/6 jak bóg tego
        co mąż.





        --
        Podłości kobiety są uczone przez matki od najmłodszych lat i przekazują to dalej, kolejnym pokoleniom kobiet
        nienawidzących tego, że są kobietami i jeszcze bardziej
        nienawidzące mężczyzn - ale już nie wiedzą za co mają ich nienawidzić, więc nienawidzą dla samej nienawiści, którą się karmią każdego dnia aż do ostatnich swoich chwil jeszcze na koniec ziejąc swoją plugawością.
    • A ja polecam lekturę książeczki "Uśnij wreszcie" a potem
      wprowadzenie tam opisanych zasad w zycie.
      Nauczyłam zasypiać tak nasze dziewuszki jak były jeszcze
      niemowlętami ale metoda sprawdza się do ok.5 roku życia.
      Czwórka znajomych pożyczyła od nas książkę i nauczyła swoje pociechy
      w wieku od 2 do 4 lat pięknie zasypiać i samodzielnie spać.
      Książeczka niby nic super odkrywczego nie podaje ale jak się okazuje
      te oczywiste prawdy które są tam opisane jakos dziwnie trudno
      realizować w codziennym życiu. Polecam szczerze i trzymam kciuki za
      odrobinę cierpliwości, duzo konsekwencji i całkowite poczucie
      pewnosci ,że to co robisz jest dobre dla Twojego dziecka :)
      • lulkak napisała:

        > A ja polecam lekturę książeczki "Uśnij wreszcie" a potem
        > wprowadzenie tam opisanych zasad w zycie.

        A ja mysle ,ze ta metoda wyrzadza wiecej szkody niz pozytku.Moze
        zaburzyc poczucie przywiazania i tak masz spiace dziecko ale to maly
        plus w porownaniu z klopotami w przyszlosci:(((
        >
        • Moja kolezanka, ktora stosowala te metode, teraz bardzo tego zaluje.

          A moje mlodsze dzieck,. ktore przezz pierwsze 3 lata zycia spalo z
          nami wylacznie teraz chetnie sypia w swoim lozku, to raczej my go
          chetnie bierzemy do siebie, bo tak fajnie jest sie do niego
          przytulac...

          --
          Odkryłem jednak, ze mężczyżni, którzy biją kobiety, nie mają do
          opowiedzenia żadnych historii o bójkach z mężczyznami. Są aż tak
          słabi.
          ________________________________________________Steve Harvey
          • A ile dziecko ma lat? Co innego, gdy mąż sie denerwuje, bo roczniak
            spi z mama, a co innego - gdy z mamą śpi przedszkolak. Bo to
            oznacza, ze miejsce męża zostało zajęta, że został po prostu
            wyrzucony z małżeńskiego łóżka.

            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
            • Rany boskie!
              Przeczytalam na innym forum, ze dziecko ma sześć lat!!!
              I Ty się pyasz, jak dużemu dziecku wytłumaczyc, ze ma samo spać?
              Zwyczajnie, mowiąc mu to. Że jest juz za duży, ze chcesz się wyspać,
              ze dzieci w tym wieku spią same.
              Tylko problem nie w dziecku, a w Tobie. Obawiam się,z e zaspakajasz
              swoje potrzeby, nie dziecka - a Twoją potrzebą jest odseparowanie od
              męża, jak sądze.
              dziwię się, ze dopiero teraz mążstracił cierpliwość, na jego miejscu
              już od paru lat bym się awanturowała.
              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • Obawiam się,z e zaspakajasz
                > swoje potrzeby, nie dziecka - a Twoją potrzebą jest odseparowanie
                od
                > męża, jak sądze.

                A dlaczego przybycie dzieckaz do lozka rodzicow w nocy jest
                odseparowywaniem meza? I rozumeim, ze urzadzanie awantur o poranku i
                budzenie calej rodziny ma spowodowac, ze zona zapragnie sie zblizyc
                do meza? Moze zamiast tego powinien ja wyreczyc w bieganiu do
                placzacego po nocy dziecka?

                Ja mialam jeszcze w szkole koszmary senne i czesto prosilam w srodku
                nocy mame, zeby do mnie przyszla, bo sie boje sama. Na szczscie moi
                rodzice odnosili sie do mnie ze zrozumeiniem i nie musialam sie bac,
                ze moj nocny strach bedzie dodatkowo jeszcee zrodlem domowych
                awantur.

                --
                Odkryłem jednak, ze mężczyżni, którzy biją kobiety, nie mają do
                opowiedzenia żadnych historii o bójkach z mężczyznami. Są aż tak
                słabi.
                ________________________________________________Steve Harvey
          • A u mnie i znajomych sprawdziło się doskonale i nikt do tej pory nie
            narzeka- ale zgadzam się że nie ma reguły.
            Znajomi oddychali wreszcie z ulgą że samodzielne spanie nie jest dla
            ich dziecka czymś niechcianym i koszmarnym. Skończyły się
            wieczorne "przepychanki" czy godzinne usypiania, a dzieci chętnie
            idą spać a za dnia są pogodniejsze bo bez problemu przesypiają całe
            noce.
            Moje starsze dziecko ma 5 lat i póki co nie widzę negatywów
            zastosowanej kiedyś metody.Dodam też, że na codzień lubimy być
            blisko, przytulać się i głaskać ale nocka - w przekonaniu moich
            pociech ma być we własnym łóżeczku na kochanej podusi. Młodsza ma 2
            lata i też chętnie śpi w swoim łóżeczku. Jak jesteśmy "na wyjeździe"
            to z racji rozmaitych warunków chętnie spie z nimi i też to nie
            problem ani dla mnie ani dla nich ale ważne że potem nie ma
            problemów z powrotem do rzeczywistości i zasypianiem samemu.
            Ja jestem zadowolona, ale każdy robi jak uważa.
    • Może złącz jego łóżeczko ze swoim - śpicie częściowo razem, ale jednak osobno. I
      powoli rozsuwaj łóżka aż do wyprowadzenia malucha.
      • A dlaczego rany boskie, Verdana?
        Moje ma 7 i przychodzi do nas spać nad ranem. Mnie rodzice
        wyrzucali i strasznie cierpiałam, pamiętam do dziś.
        Jak rodzice pracują to dziecku brakuje dotyku, czy 2-letniemu czy 6-
        letniemu.
        Łożko małżeńskie nie jest potrzebne do udanego związku. Dziecko
        trzeba nauczyć zasypiac u siebie - ale jak przyjdzie w nocy to
        znaczy, że potrzebuje rodziców i tyle.
        Jestem na tak z nauką samodzielnego zasypiania. To zresztą pierwszy
        krok na drodze do samodzielnego spania.
        --
        Mój blog art-toledana.blogspot.com
        • doczytałam że dziecko ma 6 lat
          i uważam, że o ile to normalne, że 6- czy 7-latek przychodzi nad ranem się
          przytulić, to nie jest normalne budzenie się w nocy co 2 godziny.
          my śpimy we trójkę, mąż, ja i 14-miesięczniak, i na razie nam to pasuje, ale
          młody (od niedawna) nauczył się zasypiać sam i (od dość dawna) przesypia noc
          niezależnie od tego, czy ktoś jest obok czy nie.

          > Jestem na tak z nauką samodzielnego zasypiania. To zresztą pierwszy
          > krok na drodze do samodzielnego spania.

          --
          -Mieliscie zamiar z zimna krwia strzelac do tych ludzi?
          -Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzal w glowe, sir.
        • Miedzy "przychodzi nad ranem", a spi całą noc jest spora różnica.
          Przychodzić - jak najbardziej. Spać całą noc - nie.

          Choćby w tym, ze mąż ma prawo spać w swoim łóżku.
          Że seks przestaje być spontaniczny, o ile w ogóle do niego dochodzi.
          Że mąż ma tak samo prawo do decydowania o tym, gdzie będzie spał,
          jak matka i dziecko.
          O to, ze dziecko w tym wieku powinno juz uczyć się samodzielnosci,
          takze w spaniu. Za rok może na przyklad czekać go "zielona szkoła".
          Że spanie razem nie wyrównuje zaniedbywania w dzień.
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • > Za rok może na przyklad czekać go "zielona szkoła".
            > Że spanie razem nie wyrównuje zaniedbywania w dzień.

            Zielone szkoły obecnie rzadko bywają obowiązkowe dla 7-latków.
            Ja nie wysłałabym na nie mojej córy w tym wieku. Na 100%.
            Nie sądzę, że nie jest samodzielna :) (mam podstawy ku temu)

            Spanie razem nie wyrównuje, ale jednak czasem dużo daje. Z doświadczenia własnego.

            Pozdrawiam
            Jola
    • To nie tylko Twoja wina, męża też- czy on wstawał do dziecka przez
      te pół roku, kiedy się budziło w nocy? Może jakby wtedy Cię odciążył
      teraz nie byłoby problemu.
    • Moja starsza źle spała.

      Jako osoba nienawidząca rannego wstawania i zmuszona do tego przez życie, całkowicie Ciebie rozumiem.

      Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam: śpicie razem, choć dziecko ma swoje łóżko. Rozumiem, że także swój pokój? Jeśli tak, to czy w nim się bawi w ciągu dnia? Jeśli nie, zacznij od tego. Umil pokój, zadbaj o maskotki (nie zawsze to działa), dobre są bajki do słuchania, moja córa miała pilot do odtwarzacza w łóżku (głównie bajki-grajki), mała lampka, duża lampka do czytania (albo oglądania obrazków ;) )

      Co jest powodem nocnych pobudek? Moje pierwsze było typem wrażliwca, bardzo przeżywała emocje z dnia, miała bujną wyobraźnię (musiałam reglamentować telewizję - także to, co ja oglądałam, w zasadzie w miarę bezpieczne były tylko dobranocki), a w dodatku koleżankę, która z upodobaniem opowiadała makabryczne historie. Nie o wszystkich jej lękach wiedziałam, choć mieliśmy niezły kontakt. Pocieszające było to, że pomagała jej moja obecność, a nawet obecność jej młodszego brata (w pewnym okresie spała z nim razem)

      Oprócz lęków powodem nocnych pobudek może być też jakiś drobny dyskomfort wynikający z problemów zdrowotnych (nietolerancja pokarmowa, alergia, może jakieś pasożyty?)

      Jeśli jesteś na etapie: dziecko śpi w swoim pokoju, zasypia tam, ale w Twojej obecności - spróbuj nauczyć go samodzielnego usypiania (kiedyś pisałam, jak to robiłam, jak chcesz, poszukam, u mnie ta metoda sprawdziła się świetnie i była całkowicie przyjazna dziecku i matce ;) )). Może trochę pomoże.

      Nocne wędrówki to inna bajka. Jeśli zasypia, ale w nocy przychodzi do Was, to może kup dziecku nieco szersze łóżko, tak aby w nocy odprowadzić go, położyć się obok niego - i spać dalej. Potem może dojdziesz do etapu, gdy wystarczy samo odprowadzanie.

      Ja stosowałam też inne rozwiązanie: pozwalałam dzieciom przyjść do nas, ale z własną kołdrą i własną poduszką, mogły położyć się z brzegu - a ja zadbałam o to, aby nasze łóżko było dostatecznie szerokie. Mąż dyskomfortu nie odczuwał, bo i tak śpi wciśnięty w kąt ;) ewentualnie można zezwolić dziecku na spania na podłodze obok rodziców ;)

      Dziecko ma prawo budzić się w nocy - ty rozwiąż to tak, aby w miarę możliwości można było się wyspać.

      Pozdrawiam
      Jola
      • Szkoda, że rodzice nie rozumieją, że śpiąc razem z dużym dzieckiem
        zaspokają własne potrzeby a nie dziecka, np. rekompensując sobie
        różne braki z własnego dzieciństwa...

        • > Szkoda, że rodzice nie rozumieją, że śpiąc razem z dużym dzieckiem
          > zaspokają własne potrzeby a nie dziecka, np. rekompensując sobie
          > różne braki z własnego dzieciństwa...

          Zawsze?
          Ja spałam razem - bo chciałam się wyspać.
          Dla mojej przyjemności wystarczałyby przytulania przed snem, ewentualnie rano.

          Pozdrawiam
          Jola
          • Ja też się chcę wyspać więc nie śpię z przedszkolakiem. Moje dziecko
            od urodzenia miało własne łóżko i było przyzwyczajone, że śpi
            właśnie tam (poza sytuacjami typu "choroba z wysoką gorączką i
            pawie").
            • > Ja też się chcę wyspać więc nie śpię z przedszkolakiem.

              Gdybym miała tylko jedno dziecko (to drugie), to pewnie bym ci przyklasnęła. Ale mam dwójkę ;)

              Oczywiście moje dzieci miały własne łóżeczka _od urodzenia_ . I nawet w pewnych okresach był przyzwyczajone tam spać :) (np. do 9-tego miesiąca)

              Pozdrawiam
              Jola



              Po latach, na podstawie moich doświadczeń stwierdzam, że jak dzieci są malutkie, to szkoda zdrowia na wstawanie i lepiej spać razem (da się to rozwiązać).

              A jak są starsze i mimo
              Moje dziecko
              > od urodzenia miało własne łóżko i było przyzwyczajone, że śpi
              > właśnie tam (poza sytuacjami typu "choroba z wysoką gorączką i
              > pawie").
              • Spanie z szesciolatkiem - nie "przychodzenie do łóżka" jest tu
                tematem, tylko spanie na okrągło - jest utrwalaniem zachowania
                znacznie mlodszego dziecka. Nie mam nic przeciw perzychodzxeniu
                dziecka do łóżka, gdy się boi, albo gdy rano chce się poprzytulać.
                natomiast po prostu stałe spanie z matką uniemozliwia dziecku
                przejście do bardziej samodzielnej fazy rozwoju.
                Nie mowiąc już o takim drobiazgu, ze rozbija to małżenstwo. I to
                nigdy nie jest z korzyścią dla dziecka.
                --
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • > Spanie z szesciolatkiem - nie "przychodzenie do łóżka" jest tu
                  > tematem, tylko spanie na okrągło - jest utrwalaniem zachowania
                  > znacznie mlodszego dziecka.

                  Moim skromnym zdaniem tematem jest "jak go nauczyć spać cała noc w swoim łóżku, bez budzenia się co 2 godziny w nocy?"

                  Po przeczytaniu wyjściowego postu nie wiem na 100% że mały zasypia u rodziców (między mamą i tatą) i śpi całą noc. Nie sądzę też, aby matka uważała tę sytuację za komfortową/normalną i nie widzę powodów, aby jej to tłumaczyć - inni robią to lepiej ;)

                  > Nie mowiąc już o takim drobiazgu, ze rozbija to małżenstwo. I to
                  > nigdy nie jest z korzyścią dla dziecka.

                  Przez pewien okres spałam z dziećmi, potem przyłaziły do nas, ja do nic chodziłam .... i nie zauważyłam negatywnego wpływu na nasze małżeństwo. Gorzej chyba już będzie z nastolatkami ;) (był kiedyś taki wątek)

                  Pozdrawiam
                  Jola
              • Tully? A ty to przypadkiem nie jesteś ta moja córka, co to jeszcze
                przed maturą przychodziła do mnie w nocy do łózka, bo się czegoś
                bała?
                Myślę, że duży problem robicie z małej rzeczy. Nierozumiałe jest dla
                mnie niewyspanie z pwoodu obecności dziecka w łózku - przy maluchu
                świetnie się śpi - rodzinnie i cieplutko. Z czasem wszystko się
                unormuje, tylko nie róbcie dramatów. Jakoś przypomniał mi się mały
                Proust i jego oczekiwanie na to, że mama weźmie go do łóżka i
                ojciec - wróg, który tego bronił. Mężczyźni mają na te sprawy trochę
                skrzywione spojrzenie - im się łózko i wspólne spanie kojarzy
                głównie z seksem i patrzą na obecność dziecka w łóżku trochę
                zazdrośnie.
                • > ojciec - wróg, który tego bronił. Mężczyźni mają na te sprawy trochę
                  > skrzywione spojrzenie - im się łózko i wspólne spanie kojarzy
                  > głównie z seksem i patrzą na obecność dziecka w łóżku trochę
                  > zazdrośnie.
                  Ja też bym patrzyła zazdrośnie, gdybym ze względu na śpiące od sześciu lat (!!!) w naszym małżeńskim łożu dziecko nie mogła kochać się z mężem.
                  Z pierwszego postu wynika, że dziecko śpi z nimi całą noc i każdą noc praktycznie od urodzenia. To chyba nie może pozostać bez całkowitego wpływu na pożycie małżonków, prawda? No, chyba, ze się nie krępują i robią to przy śpiącym dziecku.
                  • To chyba nie może pozostać bez całkowitego wpływu na pożycie m
                    > ałżonków, prawda?

                    jako osoba spiaca z dzieckiem przez 3 lata codziennie i od 2
                    kolejnych lat co mniej wiecej 2 noc moge cie zapewnic, ze nie ma to
                    negatywnego wplywu na pozycie malzonkow. Wspolczuje doprawdy zwiazku
                    w ktorym sex uprawia sie tylko w nocy i tylko w lozku.

                    --
                    Odkryłem jednak, ze mężczyżni, którzy biją kobiety, nie mają do
                    opowiedzenia żadnych historii o bójkach z mężczyznami. Są aż tak
                    słabi.
                    ________________________________________________Steve Harvey
                    • > negatywnego wplywu na pozycie malzonkow. Wspolczuje doprawdy zwiazku
                      > w ktorym sex uprawia sie tylko w nocy i tylko w lozku.
                      Dziękuję, nie potrzebuję współczucia. JA czas i miejsce na seks mam zawsze. Ale co z osobami, które śpią z dziećmi, a potem od rana do wieczora pracują, może jeszcze się uczą np. w weekendy? Gdyby spanie z dziećmi nie wpływało na pożycie małżeńskie, nie mielibyśmy tu i na forum "Brak seksu..." lawiny postów osób narzekających na ten fakt. Czyli problem jednak istnieje. To, że ciebie nie dotyczy, nie oznacza, że u wszystkich jest tak samo.
                • Skrzywionym spojrzeniem jest to, ze chce się spać w łóżku z żona,
                  bez obecnosci dziecka i ze małżenskie łóżko kojarzy się z seksem?
                  No cóż, wynika z tego, ze dla kobiet mąż kojarzy się tylko z
                  prokreacją. dziecko jest - łóżko staje się aseksualne - obawiam się,
                  ze i mąż też.
                  jest róznica pomiędzy seksem co pewien czas, a mozliwością spania w
                  łóżku z partnerem, przytulania się i dotykania - bez obecności
                  dziecka...
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • Skoro już dyskutujemy o wspólnym spaniu z dzieckiem ...

                    > dziecko jest - łóżko staje się aseksualne - obawiam się,
                    > ze i mąż też.

                    Cóż, łóżko, w przeciwieństwie do męża, jest dla mnie raczej aseksualne ;)

                    > jest róznica pomiędzy seksem co pewien czas, a mozliwością spania w
                    > łóżku z partnerem, przytulania się i dotykania - bez obecności
                    > dziecka...

                    Dzieci weszły do naszego życia. Przyswoiłam je. Myślę, że mój mąż też :) Były z nami. Początkowo próbowaliśmy usypiać wcześniej, aby mieć wieczór dla siebie. Ale prostsze okazało się nauczenie się bycia razem, gdy gdzieś tam obok kłębi się młode, które przed 22 spać nie raczy...

                    Dość długo spaliśmy razem z dziećmi. Trochę na stałe (czyli zasypiały u nas), potem tylko przychodziły w nocy i zostawały. Obecność dzieci w przytulaniu, dotykaniu nie przeszkadzała nam - mieliśmy to na codzień. Dla mnie było oczywiste, że to ja śpię przytulona do mojego mężczyzny, który daje mi wsparcie, jest dla mnie ważny, którego kocham. Dzieci zawsze spały obok mnie, nawet wspólnej, małżeńskiej kołdry z nimi nie dzieliłam ;) A mój biedny mąż spał i śpi jak zawsze - wciśnięty w kąt. Niezależnie od tego, czy mieliśmy już dzieci, czy spały z nami, czy już nie. Pytałam go niedawno jak tolerował te "tłumy" w łóżku - odpowiedział: "jeśli tylko ty się wysypiałaś..". Byłam dla niego ważna, a jednocześnie - i może tu tkwi sedno: on był i jest dla mnie ważny, kochany i jak najbardziej seksualny.

                    Pewnie najtrudniejszy był okres, gdy dzieci spały z nami "na stałe". Ale nawet wtedy było łóżeczko, gdzie można było konkurencję wyrzucić "na trochę". Albo poszukać innego miejsca.

                    Jak pisałam - próbowałam nauczyć dzieci samodzielnego spania w swoich łóżeczkach "od urodzenia". Najpierw jedno, potem drugie. W rezultacie byłam tak zmęczona (dodatkowo pracowałam), że kładąc się spać myślałam tylko o tym, aby zasnąć, aby dały mi jak najdłużej pospać. W naszym przypadku to zmęczenie i niewyspanie było groźniejsze dla naszego życia seksualnego niż wspólne, rodzinne łóżko. Zabrawszy dzieci do siebie odetchnęłam.

                    Więc paradoksalnie - czasem trzymanie się sztywno "odrębności łóżek" może doprowadzić niechęci żony do seksu. Gdy marzy się o śnie, trudno być zrelaksowaną kochanką.

                    Pozdrawiam
                    Jola
                • Czyżby? Jestem dorosłą kobietą, mam swoje potrzeby i łóżko kojarzy
                  mi się ze spaniem i seksem.
                  Przy dziecku nie śpi mi się cieplutko tylko czujnie.
                  Byłabym bardzo wkurzona gdyby facet pozwalał każdej nocy na
                  towarzystwo dziecka w łóżku.
                  • Poza tym w małżeństwie liczy się nie tylko dziecko.
                    Jesli obojgu rodzicom nie przeszkadza to, ze przez całe lata nie
                    będą mogli spać sami w łóżku - OK. Ale gdy jedno z nich uznaje, że
                    to problem - wtednu nie można powiedzieć, ze wszystko jest w
                    porzadku.
                    Owszem, facet, ktory narzeka, że żona spi z parromiesięczniakiem,
                    marudzi. Mąż, ktory chce spać z żoną w łóżku bez obcecności w nim
                    szesciolatka, który patrzy na żonę, jako na partnerkę w łóżku, a nie
                    tylko mamusię - ma do tego prawo. Więcej powiem - uwazam, że żona
                    jest wobec niego nielojalna, nie oduczając dziecka spania we
                    wspólnym łóżku.
                    To moze skonczyć się rozwodem i to wcale nie bezsensownym.
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                    • verdana napisała:

                      > Poza tym w małżeństwie liczy się nie tylko dziecko.
                      > Jesli obojgu rodzicom nie przeszkadza to, ze przez całe lata nie
                      > będą mogli spać sami w łóżku - OK. Ale gdy jedno z nich uznaje, że
                      > to problem - wtednu nie można powiedzieć, ze wszystko jest w
                      > porzadku.


                      > Owszem, facet, ktory narzeka, że żona spi z parromiesięczniakiem,
                      > marudzi.

                      Bywa tak, że kilkumiesięczny niemowlak śpi w swoim łóżeczku. A 9-10 miesięczne dziecko zaczyna często się budzić (dość typowe, szczególnie dla dzieci karmionych piersią) i matka ze zmęczenia, po krótkiej "walce" bierze go do małżeńskiego łóżka. Mąż wtedy marudzi, czy ma prawo do niezadowolenia? Jeśli 5-6 letnie dziecko się boi, budzi się noc-w-noc w swoim pokoju i wędruje do rodziców (a odprowadzane znowu się budzi), to mąż marudzi, czy ma pełne prawo nakazać - nawet kosztem strachu dziecka - usunięcie lokatora z ich łóżka, aby miał prawo do pełnego relaksu i ciepła małżonki? A jeśli marudzi, to po jakim czasie ma już pełne prawo do poczucia bycia pokrzywdzonym? O kogo ma dbać kobieta? O męża, dziecko, czy swój sen?

                      Ja za każdym razem miałam wyrzuty sumienia, że poddałam się i przestałam "uczyć dzieci samodzielności". Po latach wiem, że zupełnie niepotrzebnie.

                      Pozdrawiam
                      Jola
                    • verdana napisała:

                      > Poza tym w małżeństwie liczy się nie tylko dziecko.
                      > Jesli obojgu rodzicom nie przeszkadza to, ze przez całe lata nie
                      > będą mogli spać sami w łóżku - OK. Ale gdy jedno z nich uznaje, że
                      > to problem - wtednu nie można powiedzieć, ze wszystko jest w
                      > porzadku.


                      > Owszem, facet, ktory narzeka, że żona spi z parromiesięczniakiem,
                      > marudzi.

                      Bywa tak, że kilkumiesięczny niemowlak śpi w swoim łóżeczku. A 9-10 miesięczne dziecko zaczyna często się budzić (dość typowe, szczególnie dla dzieci karmionych piersią) i matka ze zmęczenia, po krótkiej "walce" bierze go do małżeńskiego łóżka. Mąż wtedy marudzi, czy ma prawo do niezadowolenia? Jeśli 5-6 letnie dziecko się boi, budzi się noc-w-noc w swoim pokoju i wędruje do rodziców (a odprowadzane znowu się budzi), to mąż marudzi, czy ma pełne prawo nakazać - nawet kosztem strachu dziecka - usunięcie lokatora z ich łóżka, aby miał prawo do pełnego relaksu i ciepła małżonki? A jeśli marudzi, to po jakim czasie ma już pełne prawo do poczucia bycia pokrzywdzonym? O kogo ma dbać kobieta? O męża, dziecko, czy swój sen?

                      Ja za każdym razem miałam wyrzuty sumienia, że poddałam się i przestałam "uczyć dzieci samodzielności". Po latach wiem, że zupełnie niepotrzebnie.

                      Pozdrawiam
                      Jola
                    • > Owszem, facet, ktory narzeka, że żona spi z parromiesięczniakiem,
                      > marudzi.

                      Bywa tak, że kilkumiesięczny niemowlak śpi w swoim łóżeczku. A 9-10 miesięczne dziecko zaczyna często się budzić (dość typowe, szczególnie dla dzieci karmionych piersią) i matka ze zmęczenia, po krótkiej "walce" bierze go do małżeńskiego łóżka. Mąż wtedy marudzi, czy ma prawo do niezadowolenia? Jeśli 5-6 letnie dziecko się boi, budzi się noc-w-noc w swoim pokoju i wędruje do rodziców (a odprowadzane znowu się budzi), to mąż marudzi, czy ma pełne prawo nakazać - nawet kosztem strachu dziecka - usunięcie lokatora z ich łóżka, aby miał prawo do pełnego relaksu i ciepła małżonki? A jeśli marudzi, to po jakim czasie ma już pełne prawo do poczucia bycia pokrzywdzonym? O kogo ma dbać kobieta? O męża, dziecko, czy swój sen?

                      Ja za każdym razem miałam wyrzuty sumienia, że poddałam się i przestałam "uczyć dzieci samodzielności". Po latach wiem, że zupełnie niepotrzebnie.

                      Pozdrawiam
                      Jola
                  • > Przy dziecku nie śpi mi się cieplutko tylko czujnie.

                    No jak bierzesz dziecko do lozka tyko wtedy, gdy goraczkuje lub
                    rzyga, to sie nie dziwie. Bo ja zwykle w takich wlasnie
                    okolicznosciach klade dziecko osobno.

                    --
                    Odkryłem jednak, ze mężczyżni, którzy biją kobiety, nie mają do
                    opowiedzenia żadnych historii o bójkach z mężczyznami. Są aż tak
                    słabi.
                    ________________________________________________Steve Harvey
                    • Powód jest technicznie rzecz biorąc prosty: ma półpiętrowe łóżko i w
                      nocy/nad ranem z gorączką trudniej zejść żeby dotrzeć do łazienki.
                      Poza tym jak jestem blisko to na ogół zdążę mu podać miskę zanim
                      zarzyga całą pościel.
                      Parę razy próbowałam spać z niemowlakiem (zdrowym) i nie było to dla
                      mnie komfortowe.
                • Proust chyba marzył o tym, że mama przyjdzie powiedzieć mu dobranoc.
                  o spaniu w łózku z rodzicami mowy nie było. Rodzice zresztą mieli
                  osobne sypialnie, a sprzeciw ojca wynikał z niechęci do
                  rozpieszczania oraz stąd, że matka musiałaby w tym celu opuścić na
                  chwilę gości. inna epoka, inne realia.
                  Myślę że jest jakieś głębsze źródło niespania samodzielnie 6-latka.
                  może po stronie mamy, może wynikające z przyzwyczajenia dziecka. czy
                  młody lubi swoje łóżko? pościel, materac itp? jesli tak, wypracuj
                  rytuał kładzenia spać (czytanie, rozmowy, przytulanie) i niech śpi u
                  siebie. po prostu rzeczowo z nim porozmawiaj.
                  A mąż niefajnie działa, chyba, że to "drugie dno" faktycznie dotyczy
                  Ciebie i waszego związku.
                • marionaud_1 napisała:

                  > Myślę, że duży problem robicie z małej rzeczy. Nierozumiałe jest dla
                  > mnie niewyspanie z pwoodu obecności dziecka w łózku - przy maluchu
                  > świetnie się śpi - rodzinnie i cieplutko.

                  Dla mnie niezrozumiałe jest jak można się wyspać, mając w łóżku skręcone,
                  ruchliwe stworzenie.

                  Spanie z rodzicami uważam za takie samo przyzwyczajenie jak spanie z jaśkiem.
                  Tylko i wyłącznie przyzwyczajenie - cały ten psycholigiczny bełkot o lękach
                  separacyjnych i poczuciu bezpieczeństwa uważam za szkodliwy stek bzdur.
      • jola_ep napisała:

        > Moja starsza źle spała.

        Moja też :(
        >
        > Jako osoba nienawidząca rannego wstawania i zmuszona do tego przez
        życie, całko
        > wicie Ciebie rozumiem.

        Dzięki
        >
        > Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam: śpicie razem, choć dziecko ma
        swoje łóżko. Ro
        > zumiem, że także swój pokój? Jeśli tak, to czy w nim się bawi w
        ciągu dnia?

        Tak ma swój pokój i swoje łóżko. I bawi się w tym pokoju chetnie.
        Bajki też mu czytam przed snem.
        Telewizji ogląda mało bo woli się bawić na podwórku. Owszem ma kolegę
        który opowiada mu głupoty i czasem go straszy.




        > Jeśli jesteś na etapie: dziecko śpi w swoim pokoju, zasypia tam, ale
        w Twojej o
        > becności - spróbuj nauczyć go samodzielnego usypiania (kiedyś
        pisałam, jak to r
        > obiłam, jak chcesz, poszukam, u mnie ta metoda sprawdziła się
        świetnie i była c
        > ałkowicie przyjazna dziecku i matce ;) )). Może trochę pomoże.


        Jak możesz to chętnie poczytam.

        >
        > Nocne wędrówki to inna bajka. Jeśli zasypia, ale w nocy przychodzi
        do Was, to m
        > oże kup dziecku nieco szersze łóżko, tak aby w nocy odprowadzić go,
        położyć się
        > obok niego - i spać dalej. Potem może dojdziesz do etapu, gdy
        wystarczy samo o
        > dprowadzanie.

        Właśnie najgorzej męczy mnie to kładzenie się koło niego, bo ja tam
        zasypiam, później się budzę idę do siebie, za chwilę znowu
        słyszę "maaaamo".

        Ja mam hashimoto i niedoczynnosć tarczycy, która często wraca,na
        chwilę się unormuję i za chwilę wszystko od nowa - jak ktoś ma tę
        chorobę to wie, jak żyje się z wiecznym zmęczeniem i wiecznym
        odczuciem braku snu.
        To chodzenie po nocach dodatkowo mnie osłabia, również dlatego
        pozwalałam mu z własnej wygody spać u nas.

        dzięki za wsparcie.

        --
        <a rel="nofollow" href="tiny.pl/cqgn" target="_blank">hormony
        dziecięce i przedwczesne dojrzewanie </a>
    • Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Nie napisałam ze mały ma skończone 6
      lat.
      Uspokoiłyście mnie trochę, faktycznie mój synek potrzebuje bliskości
      mamy i będę starać się dać mu jak najwięcej ciepła.
      Jednak i tak bedę starła się aby spał w swoim łóżku. Pomogłyście mi
      zrozumieć, że powinien zasypiać u siebie. Będziemy tak robić i
      umówiliśmy się z mężem że raz wstaje on a raz ja.
      Dlaczego się z nim nie wysypiamy?
      Uwielbiam przytulać się do niego w nocy, czuć jego ciepło ale:
      on chce abym ja była cały czas do niego przytulona w nocy, jak się
      obudzi a ja leżę do niego odwrócona plecami - jest wrzask.
      Nie mogę przecież cała noc spać na jednym boku bo nie dam rady.
      Dodatkowo jak śpi to albo kopie męża albo mnie, łazi po całym łóżku.
      Zwyczajnie się nie wysypiamy.
      Jeszcze zimą jest bajka, ale jak są takie upały, to wszystkim nam jest
      gorąco i mały wyjątkowo rzuca się po łóżku.
      Mąż się denerwuje bo nie może spokojnie się wyspać ani do mnie
      przytulić. Ale nasze małżeństwo przez to wcale nie cierpi. Nawet jak
      się rano przed pracą pokłócimy z powodu niewyspania, to za chwilę
      potrafimy sobie wszystko wyjaśnić. Człowiek niewyspany ma prawo być
      niezadowolony.

      --
      <a rel="nofollow" href="tiny.pl/cqgn" target="_blank">hormony
      dziecięce i przedwczesne dojrzewanie </a>
      • Jesoo a po co te podchody? Nie potrafisz dziecku powiedzieć otwartym
        tekstem, że każdy śpi u siebie i nie ma łażenia po nocy? Masz
        dziecko w wieku mojego syna. Moje, owszem, miewa czasem ochotę na
        spanie w moim pokoju i trudno. Zdrowe dziecko jest, nic mu nie
        dolega poza chwilową fanaberią i musi się dostosować.
      • Mój syn spał ze mną do stycznia tego roku a w marcu skończył 7 lat. Zasypiał u
        siebie ale w nocy i tak przychodził a do tego wyganiał męża do jego łóżka.
        Wszystko się zmieniło gdy wróciłam ze szpitala z pokłutym tyłkiem (podtrzymanie
        ciąży). W pierwszą noc od razu tak okopał mi plecy i miejsca pokłute po
        zastrzykach, że miałam dość. Przeprowadziłam z chłopakiem poważną rozmowę, że
        nie może ze mną spać bo robi mi krzywdę i to boli a do tego może niechcący
        zrobić krzywdę upragnionemu braciszkowi (5 miesiąc, więc zaczął rosnąć
        brzuszek). Pomogło choć jeszcze chyba z miesiąc spacerował w nocy do naszego
        pokoju i z powrotem do siebie. Tak już z niektórymi chłopcami jest, że ciągle
        chcą do "cyca" mamusi. Uważam, że nie można drastycznie oduczać takiego zwyczaju
        aby dziecko nie poczuło się odtrącone. Przecież tatuś może spać przy mamie to
        dlaczego ja nie mogę? Poza tym cieszmy się tą bliskością póki możemy bo dzieci
        tak szybko rosną.
        • Gluchoj - miałas siłę, żeby starszego wyrzucic z lozka, bo już
          przygotowujesz sobie miejsce dla mlodszego
          ale hipokryzja...

          A juz argument z tatą po prostu brak mi słów - istnieje chyba pewna
          róznica między tatą a synem, nieprawdaż? Na takie pytanie jest
          milion odpowiedzi, ale widać ty ich nie chcesz znać...

          Spać z siedmiolatkiem - dla mnie to zakrawa na molestowanie,
          siedmiolatek chce DO CYCA???? Brak mi słów po prostu...
          • Młodszy póki co śpi u siebie w łóżeczku choć zdarza się, że zasnę z nim. Jakbyś
            nie zauważyła to o "cycu" napisałam w cudzysłowiu. Chodzi o przytulenie się do
            matki po prostu. Owszem na argument z tatą jest mnóstwo odpowiedzi ale nie będę
            dziecku tłumaczyć jaka jest różnica w spaniu z nim obok a z tatą. Dziwne, że dla
            Ciebie spanie z siedmioletnim synem od razu kojarzy się z molestowaniem. Może
            masz z tym jakiś problem? Jak na razie wychowałam chłopca, który szanuje ludzi i
            jest wrażliwy na innych a do tego jest bardzo otwarty, więc tak długie spanie u
            boku mamy mu nie zaszkodziło.
            • gluchoj napisała:

              > Młodszy póki co śpi u siebie w łóżeczku choć zdarza się, że zasnę
              z nim. Jakbyś
              > nie zauważyła to o "cycu" napisałam w cudzysłowiu. Chodzi o
              przytulenie się do
              > matki po prostu.

              Każdy ma prawo się przytulić do kochanej osoby. Ja tam nikogo nie
              wyrzucam, jak ma potrzebę się do mnie przytulać. Chyba że ja się źle
              czuję. Dlaczego dorosły facet ma święte prawo sie przytulać a małe
              dziecko nie ma?
              My wszyscy mamy osobne wygodne łóżka bo tak lubimy ale sobie po nocy
              czasem wędrujemy. Im dziecko jest starsze tym rzadziej przyłazi do
              mnie. A szkoda!

              Pamietam ze swojego dzieciństwa że kompletnie nie rozumiałam
              dlaczego nie mogę czasem pospać z rodzicami i sie do nich
              poprzytulać. Miałam o to żal. Zawsze w tej kwestii byli strasznie
              zasadniczy.
      • > Uwielbiam przytulać się do niego w nocy, czuć jego ciepło ale:
        > on chce abym ja była cały czas do niego przytulona w nocy, jak się
        > obudzi a ja leżę do niego odwrócona plecami - jest wrzask.

        Powinnaś oddzielić jego potrzeby od nadmiernych wymagań. Ty też masz prawo do spokojnego snu. I powinnaś mu to jasno wytłumaczyć. Ja swoim dzieciakom wyraźnie mówiłam, że dla mnie jest to niewygodne, boli mnie kręgosłup itp. Jak chce spać z Wami: niech doceni to, co dostanie :) A jak nie - to fora ze dwora.

        > Dodatkowo jak śpi to albo kopie męża albo mnie, łazi po całym łóżku.

        Chłopak jest już duży, rośnie (wytłumacz mu to), a łóżko jest coraz mniejsze. Połóż go z brzegu (nie od ściany). W ten sposób przynajmniej jednej osoby nie będzie kopał. Koniecznie niech przynosi swoją poduszkę i kołderkę. To ogranicza kopanie rodziców przez sen.

        U mnie dzieciaki miały jasno zapowiedziane: miejsce obok mojego ukochanego męża jest MOJE. Oni mogą się przytulać wieczorem, rano, w ciągu dnia.

        > gorąco i mały wyjątkowo rzuca się po łóżku.

        Albo połóżcie go od ściany i jednocześnie ogranicz mu miejsce tak, aby było mu ciasno ;) To nie wam ma być niewygodnie, ale jemu ;)

        Na wszelki wypadek dodam, że oczywiście zakładam, że chłopak będzie zasypiał w swoim pokoju. Piszę wyłącznie o sytuacji, gdy zaczyna wędrować w nocy. Uważam, że warto to rozwiązać tak, aby zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa, ułatwić zasypianie, a jednocześnie samemu jak najlepiej się wyspać.

        Pozdrawiam
        Jola
    • Jeżeli będziesz przenosiła dziecko, to masz gwarancje, że obudzi się z płaczem,
      bo zasypiało w innym miejscu i jest zdezorientowane. Pomyśl co Ty byś czuła
      gdyby ktoś w nocy przeniósł Cię w trakcie spania? Każdy by się wystraszył.
      Nie napisałaś ile dziecko ma lat, tak czy siak moim zdaniem jedyna metoda na
      rozbrykanego malca, to nie wstawać w nocy i już. Czytasz wieczorem bajkę, dajesz
      buziaka i wychodzisz mówiąc, że czas na spanie i koniec. Nie dyskutuj z
      dzieckiem, bądź twarda, może się uda

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.