Dodaj do ulubionych

Jestem mężatką, spotykam się z dawnym przyjacielem

23.07.10, 23:55
Witam. Jestem mężatką z 2 dzieci (3lata i 6 miesięcy).Z mężem nam się już
wcześniej nie układało. Mieszkamy z jego rodzicami i babcią. Mąż nie zwracał
na mnie uwagi, byłam tylko mu potrzebna do sprzątania i podawania kawki ciągle
było źle jego rodzina burzyła go przeciwko mnie chodziłam do pracy na 3 zmiany
więc prawie nie rozmawialiśmy np. gdy miałam iść na nockę to on musiał oglądać
filmy i rozmawiać ze swoją rodziną a ja nawet buzi na pożegnanie nie mogłam mu
dać, bo jakby to wyglądało przy rodzinie.Gdy wracałam spałam czasami 6 lub 7
godzin z przerwami i to było za dużo bo zawsze coś miałam do roboty a to okna
umyć a to porobić w ogródku,zawsze czegoś nie posprzątałam byłam złą żoną poza
tym wziął kredyt i powiedział mi po fakcie.2,5 roku temu doszło do tego, że
nie wytrzymałam jego zachowania i uciekłam od niego tylko płakał i mówił, że
się zabije bo nie ma dla kogo żyć. Mówił, że się zmieni że będzie częściej ze
mną rozmawiał. Wróciłam. Rodzina się zmieniła jakos da się żyć urodził się mój
2 synek.Niby jest wszystko pięknie ale wieczorów nie spędzamy razem na spacery
chodzimy rzadko bo mu się nie chce na wakacje nie pojedziemy bo nie mamy
pieniędzy ja jestem nadal sprzątaczką i czasami kochanką służącą także nie
mówi, że prosi o coś tylko zrobisz mi kawę jak mówię że później bo teraz nie
mam czasu to on na to, że przecież nie chodzę do pracy i cały dzień nic nie
robię (tego że mamy 2 dzieci i 1 karmię piersią, sprzątam itd. nie liczy. Ale
to nie wszystko przed naszym ślubem chodziłam na spotkania z kolegą,
traktowaliśmy się jak przyjaciele rozmawialiśmy o wszystkim, nawet w nocy
ukradkiem do niego przychodziłam, żeby pogadać. Przed ślubem stwierdziliśmy że
glupio będzie się nadal w dwójkę spotykać - mój narzeczony wiedział o tych
spotkaniach a dziewczyna mojego przyjaciela nie. Poszliśmy razem na piwko
siedzieliśmy blisko i rozmawialiśmy coś iskrzyło ale nikt nic nie powiedział.
Zresztą ja wtedy wszystko mówiłam chłopakowi chciałam być fair. Miałam ochotę
pocałować tego przyjaciela ale tak jak chłopaka tylko pomyślałam że to będzie
zdrada tamtego i nic nie zrobiłam, miałam wątpliwości co do ślubu chciałam
przełożyć na późniejszą datę ale mój narzeczony powiedział albo teraz albo
nigdy wybrałam teraz. Obecnie jesteśmy 5 lat po ślubie. odezwał się do mnie
stary przyjaciel też żonaty od 5 lat. Zaczęło się od 1 SMS-a co słychać?
Obecnie piszemy po ok. 500 SMS-ów spotykamy się na zakupach przed sklepem i
rozmawiamy w samochodzie niby przypadkowe spotkania.Raz zamienił się w pracy
żebyśmy mogli posiedzieć sami u niego w domu chciał się do mnie przytulić ja
zresztą do niego też rozmawialiśmy wspominaliśmy, że to co nas łączyło to nie
była tylko przyjaźń oboje zdaliśmy sobie sprawę, że byliśmy ze sobą bliżej niż
z naszymi drugimi połówkami tylko nikt nie mówił o tym wcześniej. On
powiedział, że zawsze mnie kochał i nadal jest we mnie zakochany. codziennie
rozmawiamy dzwonimy do siebie spotykamy się ukradkiem tylko rozmawiamy czuję
się tak jakbym przeżywała moją pierwszą milość. Dba o mnie jest czuły wrażliwy
przeciwieństwo mojego męża Chce ze mną wyjeżdżać na wycieczki chodzić ze mną
na spacery spędzać ze mną czas. Chce być ze mną. Jestem z nim szczęśliwa. Jest
pewien problem.On jakiś czas temu chciał zaadoptować dzieci z żoną.Brali kilka
razy do domu dzieci z domu dziecka ale one jeszcze nie mają uregulowanych
swoich spraw więc adopcja nie jest na razie możliwa może to trwać kilka
miesięcy zanim będą mogli je zaadoptować.Jak mieli urlop to zabrali na 2 tyg.
dzieci do siebie potem na tydzień i urlop się skończył. On nie kocha żony
wiecznie coś jej nie pasuje ciągle go wyzywa kłócą się ze sobą ona wiecznie
rozkazuje. Chcielibyśmy być razem ale nie wiemy co zrobić i jak mamy im
powiedzieć, że odchodzimy tak nagle. Sama już nie wiem, wiem że on opiekowałby
się moimi dziećmi mężowi oczywiście pozwoliłabym spędzać czas z dziećmi ile
tylko by potrzebował. Mój przyjaciel boi się tylko o te dzieci bo chciałby im
pomóc ale nie chce być z żoną a mnie kocha waha się tylko przez nie. Nie wiem
sama co robić. Nie chcę być z mężem więc pewnie i tak odejdę bo wieczne
kłótnie i jego wydawanie pieniędzy bez mojej aprobaty mnie przerażają, zresztą
dzieci na tym też cierpią jak muszę udawać, że płaczę bo mnie ząb
boli.Chciałabym być z moim dawnym przyjacielem bo wiem że on zrobi wszystko
bym była szczęśliwa z nim i z dziećmi.przy nim czuję szybsze bicie serca,
czerwienię się ,uśmiecham do siebie po naszych spotkaniach.On też to czuje
zresztą oboje lubimy wycieczki, spotkania z przyjaciółmi a nasze drugie
połówki są samotnikami. Co robić może ktoś się wypowie i doradzi.Proszę o opinię
Obserwuj wątek
      • tautschinsky Re: Jestem mężatką, spotykam się z dawnym przyjac 24.07.10, 09:19
        triss_merigold6 napisała:

        > A gdzie byś mieszkała i kto by Cię utrzymywał?



        A co, ma jakiś zakaz pracy, że sama siebie nie mogłaby utrzymywać? Pisała, że pracowała nim urodziła dzieci na trzy zmiany. Dzieci ciut podrosną i mogą pójść do przedszkola.



        > Ty - pierwsza naiwna, on - palant.




        Ani ona naiwna, ani on palant.

        A dlaczego nie odwrotnie?


        • triss_merigold6 Re: Jestem mężatką, spotykam się z dawnym przyjac 24.07.10, 09:27
          Ironia - trudne słowo.
          Gdyby panna miała super pracę i przyzwoite pieniądze to nie
          gnieździłaby się z mężem i dwójką dzieci w jakimś kołchozie. Młodsze
          ma pół roku ergo jeszcze co najmniej 2,5 roku musi upłynąć zanim
          pójdzie do przedszkola. Przy pracy na 3 zmiany opiekunka
          kosztowałaby w kosmos kasy.
          Dlaczego nie odwrotnie? Ponieważ pani ma więcej do stracenia.
              • tautschinsky Re: Czytamy ze zrozumieniem 24.07.10, 14:13
                triss_merigold6 napisała:

                > Czytamy ze zrozumieniem. Nowy nieszczęśliwy w małżeństwie pan nie ma
                > dzieci. Starają się/starali o adopcję.


                To skąd te nadęte "obawy", że pan nie zaopiekuje się
                ochoczo dziećmi swojej ukochanej skoro chciał (na ile
                to inna rzecz) zaadoptować obce dzieci? Ponadto może
                jest on płodny i ze swoją ukochaną mógłby mieć potomka?

                A co ona może stracić tak wielkiego w porównaniu z nim
                skoro mieszka w "kołchozie", mąż jej nie szanuje, rodzina męża podobnie? To prawdopodobnie jej jedyna szansa na wyrwanie się z obecnego układu.


                • marzeka1 Re: Czytamy ze zrozumieniem 24.07.10, 14:24
                  " To prawdopodobnie jej jedyna szansa na wyrwanie się z obecnego
                  układu. "- tyle że pani nie jest już nastolatką, a dorosłą kobietą z
                  2 dzieci, raz źle wybrała, nie może dla "trzepotu serca" wchodzić
                  bez pomyślunku w kolejny związek, tym bardziej że tamten pan ciągle
                  żonaty. Oby nie skończyła z dziecięciem nr 3 jako jedynym "dowodem
                  miłości".
    • marzeka1 Re: Jestem mężatką, spotykam się z dawnym przyjac 24.07.10, 11:08
      Czyli mamy klasykę: panna strzeliła sobie z niefajnym i
      niekochanym mężem 2 dzieci, w tym jedno dziecko jest niemowlakiem,
      mieszka w kołchozie, czyli wszyscy na kupie i teraz przeżywa
      miłość jak z harlequina z żonatym, którego "żona nie rozumie". To
      taki BANAŁ, że aż zęby bolą.
      A teraz proza życia: za co utrzymasz dzieci, gdy rozwiedziesz się
      i zaczniesz bajkowe życie z nowym panem, bo rozwód byłby raczej z
      twojej winy, czy nowy pan jest w ogóle gotowy na opiekę nad małymi
      dziećmi i to w dodatku nieswoimi? Bo deklaracje brzmią ładnie,
      życie z reguły sporo weryfikuje.
      I jak wyżej: ty- naiwna do bólu, nowy pan- amant z Koziej Wólki.
    • ala_bama1 Re: Jestem mężatką, spotykam się z dawnym przyjac 24.07.10, 14:07
      Owo "szybkie bicie serca" zwolni szybciej niż myślisz w zetknięciu z proza
      życia. Przyjdzie codzienność i wtedy zweryfikuje Twoje fantazje. Idealizujesz
      gościa bo jest tym dochodzącym co to popatrzy głęboko w oczy, potrzyma za rączkę
      - super ale dla nastolatki. Nie dla kobiety z dwójką dzieci, niestety. Przejrzyj
      na oczy, bo to co piszesz to mega naiwne.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jestem mężatką, spotykam się z dawnym przyjac 25.07.10, 08:53
      Każdy związek z czasem podlega mniej lub bardziej świadomej rewindykacji, która
      kończy się decyzją zostaję albo odchodzę. Zdarza się, i to nierzadko, że
      katalizatorem decyzji jest ktoś trzeci, kto pojawia się w życiu. Często okazuje
      się lepszym partnerem, z którym można stworzyć bardziej satysfakcjonujący
      związek. Taka konstatacja potwierdza słuszność decyzji o rozpadzie małżeństwa.
      Ale taka decyzja musi mieć też poważną podstawę.
      Z opisu Pani obecnej sytuacji wynika raczej, że kontakt z dawnym przyjacielem,
      jest wynikiem Pani rozczarowania małżeństwem i jego mało malowniczą rutyną.
      Dawna sympatia zaczyna być idealizowana. Ta idealizacja oparta jest głównie na
      wspomnieniach, które też przybierają kształt życzeniowy. Można było pójść za
      iskrzącym uczuciem, z mężczyzną oferującym atrakcyjne życie. Taką wizją, myślę,
      żywi się i teraz Pani wyobraźnia. Dodatkowo, obecna sytuacja orzeźwia małżeńską
      rutynę. Taka wizja połączona z opisaną wyżej motywacją akurat jest słabą
      podstawą do oparcia decyzji o zmianie.
      I dlatego musi Pani bardzo dobrze rozważyć to co się dzieje. Chyba, że jest Pani
      potrzebna chwilowa romantyczna odskocznia. Jeśli nie zabrnie Pani zbyt daleko
      może być miłym przerywnikiem bez większego znaczenia. Zależy to od Pani i Pani
      refleksji i rozwagi. I warto, że jeszcze zastanowić czemu te parę lat temu
      wybrała Pani swojego męża z tych dwóch mężczyzn koło Pani i dlaczego teraz szuka
      Pani jakieś zaspokojenia poza związkiem. To praca, która musi Pani wykonać zanim
      nadejdzie czas decyzji. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • verdana Re: Jestem mężatką, spotykam się z dawnym przyjac 26.07.10, 16:54
        Hm, gdybym dowiedziała się o takiej "romantycznej odskoczni" męża,
        to bylby to koniec małżenstwa. W małżeństwie raczej nie ma miejsca
        na "romnatyczne odskocznie' - to taka sama zdrada - a może i gorsza -
        niż 'skok w bok".
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
    • asiula1987 Re: Jestem mężatką, spotykam się z dawnym przyjac 27.07.10, 11:34
      jezeli naprawde zle ci z mezem to odejdz od niego ale najpierw zadbaj o to zebys
      miala sie z czego utrzymac (i dzieci) i gdzie mieszkac, wiem samej to trudno ale
      moze twoi rodzice pomoga? a jesli juz bedziesz pewna swojej sytuacji mozesz
      obserwowac "przyjaciela", bo moze byc tak ze ty naiwna rzucisz wszystko "na
      gwalt" polecisz do niego nie majac pieniedzy i mieszkania i to jeszcze z dziecmi
      a on odprawi cie z kwitkiem bo od zony narazie nie moze odejsc bo to bo tamto,
      nie ufaj mu tak we wszystko bo facetowi latwo jest czarowac kobiete ale gorzej
      juz wprowadzic z zycie te swoje marzenia
      • 83paulina Re: Jestem mężatką, spotykam się z dawnym przyjac 29.07.10, 22:14
        Dziękuję wszystkim za rady.Chciałabym dodać, że ja obecnie jestem na
        wychowawczym ale w razie czego mogę wrócić do pracy gdzie na czysto zarabiam
        więcej niż mój mąż. Poza tym moja mama jest na emeryturze i w razie czego
        przypilnuje mi dzieci gdybym wróciła do pracy. Mogłabym mieszkać przez jakiś
        czas u mamy, potem chciałabym znaleźć jakieś swoje mieszkanko i zobaczyć jak się
        życie ułoży. Ponadto Mój znajomy mieszka we własnym domu. A mój mąż jak mu
        powiedziałam, że nie chcę tak żyć jak dotychczas bo on i tak mnie nie kocha, nie
        okazuje tego, ciągle tylko mi rozkazuje, wieczory wyglądają tak, że on idzie do
        babci do pokoju i ogląda z nią i moją teściową telewizję. Później opowiada babci
        cały swój dzień i przychodzi do mnie do pokoju tak ok. godz. 22.30 ja przeważnie
        o tej godzinie śpię bo mój synek budzi się w nocy co 2 godziny i jestem
        zmęczona. Proponowałam osobne mieszkanie ale on tego rodzinie nie zrobi bo to
        wstyd. Gdy powiedziałam, że odejdę, ale dzieci codziennie będzie widział to
        powiedział, że się zabije. Z przyjacielem seks mnie nie łączy, spotykamy się,
        rozmawiamy codziennie (on dzwoni do mnie) i piszemy smsy.Wiem, że jeśli z mężem
        nie będę to nie znaczy, że wyjdzie mi z przyjacielem, ale dotychczasowe życie mi
        nie pasuje.Mogłabym dać mu szansę, ale musielibyśmy sami mieszkać bez jego
        rodziny, dla której jestem czarną owcą, ale mój mąż nie chce.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka