A jednak zdrada - z dziwkami. Jak tu żyć razem? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Zapytałam: zamierzasz mnie zdradzić? On na to z oburzeniem: nie!!!! A ja już go widziałam zalogowanego na sexportalu jako poszukującego kobiet na potajemne randki. Kłamał. Nadal kłamie. Mówię: nie zdradzaj mnie, a on wykrzykuje: czego ty ode mnie chcesz!!! Możesz się rozwieźć. Następnego dnia jakby rozmowy nie było.
    Cierpię ogromnie, dotarło do mnie co to oznacza. Mam małe dzieci i marzenia o pełnej szczęśliwej rodzinie. Zbieram "dowody zbrodni" choć nie potrafię odważyć się na ten ruch. I ryczę wieczorami. Czy ktoś tak miał?
    • miała pewnie nie jedna. Co chcesz usłyszeć? Nie zdradzi? Nie szuka? Masz to przed oczami, a to że się wypiera... jak każdy człowiek, boi się ponieść konsekwencji. Chcesz się rozwieść i boisz się czego?
      A jeśli nie chcesz ... to co ci pozostaje? Akceptacja czy chęć złapania na gorącym uczynku?
      Ktoś w ogóle przechodzi bezobjawowo jak druga strona z taką łatwością niszczy wszystko? Nie. Wszystko boli, takie ciosy też. Grunt to umieć wstać z kolan i określić sobie cele.
      --
      kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
      • Poprostu chciałam, żeby przynajmniej wykazał skruchę i obiecał, że się poprawi, ale on beszczelnie brnie coraz głębiej. Jak mogłam tak się pomylić, wybierając go na męża, ojca moich dzieci. I co go tak, zdawałoby się w tym przypadku nagle popchnęło w kierunku takiej zdrady? Bo myśle że dopiero zaczął w zeszłym miesiącu, ale tak pełną parą, ile wlezie. Przecież krzywdy mu nie wyrządziłam.
        • gdyby zdrada była efektem krzywd, człowiek umiałby jej zapobiec, chociażby "nie dawać powodów do zdrad". brzmi okrutnie, bo nie każdy człowiek do zdrady zdolny jest, a właściwie może jest, ale sam się o tym nie chce przekonywać. Coś i na jakimś etapie zaczęło się dziać w waszym małżeństwie, czego równie dobrze mogłaś nie zauważyć przez rutynowe życie. Być może nie ma to nic wspólnego z relacjami między wami, ale nudą, który nielojalny mąż ma ochotę zagłuszyć, przez dostarczanie sobie rewelacji.
          Komunikat "nie zdradzaj mnie" jest żadnym komunikatem, dlaczego? Bo taki komunikat nie niesie za sobą żadnych konsekwencji, a przynajmniej nie zapowiada żadnych konsekwencji. Wyobraż sobie nastoletnie własne dziecko, które łapiesz na paleniu papierosów, co zrobisz powiesz "nie pal" i to ma odnieść skutek? Czy wyszukasz konsekwencje w postaci "szlabanu na imprezy / wyjazdy / wychodzenie z domu / internet, itp.", nie mówiąc o tzw. "moralniakach" nt. zaufania i szkodliwości postępowania.
          Taki sam system oparty na innych kanonach, ale zaprezentowany podobnie stosuj wobec faceta, który krzywdzi swoim postępowaniem ciebie i poniekąd dzieci. Jaki? Najpierw sobie określ czy sama będziesz konsekwentna w swoich zamierzeniach.
          Mąż dodatkowo stosuje na tobie fantastyczny szantaż emocjonalny "weż rozwód", nie dlatego, że on chce rozwodu, tylko wie, że ty się boisz jego stracić, więc ma układ idealny.
          --
          kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
          • > Coś i na jakimś etapie zaczęło się dziać w waszym małżeństwie, czego równie dobrze mogł
            > aś nie zauważyć przez rutynowe życie. Być może nie ma to nic wspólnego z relacj
            > ami między wami, ale nudą, który nielojalny mąż ma ochotę zagłuszyć, przez dost
            > arczanie sobie rewelacji.

            Wątpię, by taka bezczelna odpowiedź była tylko wynikiem nudy.

            Obstawiam, że najpierw mąż wątkotwórczyni przez dłuższy czas mówił jej, co mu się w związku nie podoba a jako że żadnych rezultatów nie było, wziął się za szukanie szczęścia na zewnątrz.
            • czy ja wiem? Dlaczego nie... bezczelna odpowiedź może wynikać z pewności pozycji męża w związku. Przecież wie, że żona nie odejdzie, stąd i na jedną kartę wszystko stawia. Mężczyźni często nie sygnalizują, kiedy i co się nie podoba, wychodząc z założenia, że jest to oczywiste. Błędny punkt wyjścia. Szukanie szczęścia na zewnątrz, też nie musi wynikać z winy drugiej strony, ale niestety charakteru.
              --
              kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
              • > czy ja wiem? Dlaczego nie...

                Jakoś po prostu takie zachowanie nie mieści mi się w głowie. Nie wierzę, że ktoś może być w stosunku do swojego partnera tak chamski i bezczelny. Z czegoś to się, moim zdaniem, musiało wziąć.

                > ystko stawia. Mężczyźni często nie sygnalizują, kiedy i co się nie podoba, wych
                > odząc z założenia, że jest to oczywiste.

                Czy ja wiem, to raczej domena kobiet... Ale może tak było właśnie w tym przypadku.

                > odząc z założenia, że jest to oczywiste. Błędny punkt wyjścia. Szukanie szczęśc
                > ia na zewnątrz, też nie musi wynikać z winy drugiej strony, ale niestety charak
                > teru.

                Nie da się ukryć. Wtedy ta bezczelność brałaby się też z charakteru. Tylko po co wiązać się z kimś o takim charakterze i płodzić z nim dzieci?
        • 0_rodzinna napisała:

          > Poprostu chciałam, żeby przynajmniej wykazał skruchę i obiecał, że się poprawi,
          > ale on beszczelnie brnie coraz głębiej.



          Ale skruchę z powodu czego? Że nie chce jeść ciągle chleba z margaryną?
          Oczekujesz od niego, że do końca życia będzie jadał tylko jedno danie?!

          Wyobraź sobie, że od ciebie on by oczekiwał, że od teraz będziesz nosiła
          powiedzmy jedną sukienkę - fakt, w momencie zakupu niczego sobie nawet (może), ale ile można jedną i tę samą, przez lata, cerowaną, spraną,
          zbrzydłą? Rozumiesz analogię?

          Są tacy, którzy potrafią zadowolić się jedną lub nawet ta jedna to zbytek
          i są takie osoby, które w stanie są nosić jeden ciuch ten sam na okrągło.
          Ale są też takie osoby dla których to niewykonalne. Mają za to przepraszać,
          tarzać się i przepraszać, obiecywać skruchę?!



          >Jak mogłam tak się pomylić, wybierając
          > go na męża, ojca moich dzieci.




          Droga - i odwrotnie, on z kolei ciebie
          na matkę swoich dzieci. No, jak?
          Pewnie zadaje sobie to samo pytanie.





    • hm, myślałaś o leczeniu?

      każda dziewczyna szukająca w internecie chłopaka czy mężczyzny to dziwka? Ciekawe...
      Mąż czytając takie ogłoszenia już cię zdradza? Internetowo?
      Za co on ma się kajać i wykazywać skruchę? Zbierasz dowody zdrady. Jakiej zdrady, masz ospermione jego gacie po takim logowaniu? czy też tylko cię drażni, że zagląda na strony z anonsami?
      • No właśnie, jakie dowody mam zebrać, aby były wiarygodne i potwierdzjące fakt zdrady? Bo jeśli odpowiedzi na anonse i podanie swego maila w celu sexkontaktu nie są dowodami to mam małe szanse.Zaznaczam, że odzywa się do dziewczyn z tego samego miasta a nie z drugiego końca Polski.
      • to o czym pisałam tutaj
        Dziwi mnie ten ton, świetna rozrywka męża w kwestii urozmaicania doznań w związku. Przygodne znajomości internetowe, umawianie się na spotkania, to nic innego jak irracjonalne odczucie "głupiej baby", że mąż ją zdradza. "Ospermione gacie" (żal) nie są dowodem dla nikogo, a w ostateczności sędziego, który orzeka winę za rozpad małżeństwa.

        --
        kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
        • Demonsbaby, nie chodzi ani o wrzucanie na luz, ani o tolerowanie rozrywki męża.

          Chodzi o to, czego oczekuje autorka wątku.

          Czy chce by mąż potulnie zlikwidował komputer i od tej pory będą żyć długo i szczęśliwie we dwoje (raczej nierealne, po tym co tu wyczytaliśmy), czy o znalezienie dowodów zdrady takich, żeby sąd bydlaka skazał na ciężkie robty w kamieniołomach, a przynajmniej orzekł jego winę w rozpadzie związku i nakazał duże alimenty dla żony i dzieci?

          Czy też może autorka wątku chce zostawić wszystko jak jest i tylko wyzalić się i ulzyć sobie, nazywając wszystkie te boguducha winne dziewczyny dziwkami?

          • "boguducha ..." to może być dyskusyjne, pod warunkiem, że sama się nie staje ofiarą łowcy. Z drugiej strony seks-portale, chyba nie mają celów zapoznawczo - matrymonialnych... a co do reszty, to oczywiście zgadzam się - do lojalności człowieka nie da się zmusić.
            --
            kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
            • uprawianie seksu dziwką nie czyni. Wolna dziewczyna ma prawo szukać za pośrednictwem takiego właśnie portalu partnera...

              i dlatego nie cierpię, gdy żona odsądza wszelkie inne kobiety od czci i wiary i od dziwek wyzywa. To jej mąż może być dziwkarzem, ale te dziewczyny niekoniecznie.

              I ciągle sie zastanawiam, czego chce (co byłoby realne) autorka wątku...
        • Miałaś pecha w życiu, ja bym w to nie brnął dalej. Zrób co musisz i ułóż sobie życie póki jeszcze na to czas.
          --
          wszystko o wordpresie, testy z angielskiego, darmowy katalog www, bez znieczulenia o piłce.
    • Macie w małżeństwie wiele problemów, o czym świadczą Twoje poprzednie posty. Oczywiście rozumiem, że sex kontakty bolą Cię w tej chwili najbardziej. No cóż, można się rozwieść. Ale jeśli zależy Ci w jakimś stopniu na tym związku, spróbujcie poszukać przyczyn Waszych kłopotów. Jak pisze p. Agnieszka, taka analiza nie oznacza Twojej słabości, a jej efektem może i tak być rozstanie. Nic nie tracisz, a możesz zyskać naprawę związku (podkreślam- jeśli tego chcesz, a tak mi się wydaje, bo swój post tytułujesz "jak tu żyć razem").
    • Nie wyobrażam sobie takiego życia! Kategorycznie NIE!!!
      --
      Scarlet i agenci
    • Przebadaj sie pod katem HIV i chorob przenoszonych droga plciowa.

      Beda ci potrzebne konkretne dowody zdrady, maile, smsy odnoszace sie do spotkan, ktore sie odbyly, swiadkowie, zdjecia.

      --
      It is foolish to tear one's hair in grief, as though sorrow would be made less by baldness.
      ~ Cicero
      • Dziękuję za odpowiedzi. Odnośnie moich zamiarów - chciałabym dać mu szansę, gdyż dokładnie nie wiem czy do czegoś konkretnego doszło czy też były to dopiero jego zamiary. Wcześniej nie miałam poczucia, że mnie zdradza, natomiast w zeszłym tygodniu dało się odczuć, że coś jest nie tak. Z drugiej strony w razie czego chciałabym zebrać dowody do rozwodu, z jego winy. A dlaczego nie? Przecież to on mnie zdradził. Poza tym mógłby utrudniać proces rozwodu, bo wygodnie mu żyć z żoną a na boku chodzić na wiadome rozrywki. Myślałam o umówieniu się na tym portalu, ale boję się , że sąd mógłby stwierdzić, że ja także jestem winna "rozrywki". Więc jak to jest? Jakie macie doświadczenia z cichym zbieraniem dowodów.
        • Tylko w kwestii formalnej rozwód bez orzeczenia o winie dostaje się przeważnie po pierwszej sprawie, a rozwód z orzeczeniem o winie po ok. 2 latach- chyba że winny tego stanu się sam poczuwa do winy. Ewentualnie jak będziesz miała nagranie lub zdjęcia jednoznaczne czyli typowo łóżkowe- to będzie szybciej. Poza tym orzeczenie o winie nic oprócz satysfakcji ci nie da.
          --
          Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajcie go sobie zabrać.
          • kajda28 napisała:

            Poza tym
            > orzeczenie o winie nic oprócz satysfakcji ci nie da.

            da, alimentację na nią. Wcale to się wiązać nie musi z 2letnim procesem, ale załóżmy, że przy stricte "praniu brudów" i nie odpuszczaniu, tak być może. Nie musisz mieć zdjęć, filmów, ani innych dowodów w tej materii, jeśli na daną okoliczność posiadasz świadków, którzy nie musieli stać w "nogach łóżka" i obserwować akt zdrady, ale widzieli w wymownych sytuacjach pana z panią w mieście, itp, itd. Logowanie na sex portale i inne tego typu pierdy też świadczy o braku lojalności męża.


            --
            kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
            • > Poza tym
              > > orzeczenie o winie nic oprócz satysfakcji ci nie da.
              >
              > da, alimentację na nią.

              Tylko i wyłącznie wtedy kiedy jej poziom życia po rozwodzie diametralnie się obniży. Nie będzie wstanie pracować, zarobić na siebie- bez orzekania o winie też jest to możliwe- przez 5 lat po rozwodzie.


              Nie mu
              > sisz mieć zdjęć, filmów, ani innych dowodów w tej materii, jeśli na daną okolic
              > zność posiadasz świadków, którzy nie musieli stać w "nogach łóżka" i obserwować
              > akt zdrady, ale widzieli w wymownych sytuacjach pana z panią w mieście, itp, i
              > td. Logowanie na sex portale i inne tego typu pierdy też świadczy o braku lojal
              > ności męża.

              O braku lojalności ale nie o zdradzie- a to zdrada jest przesłanką aby udowodnić komuś winę. Wzywanie świadków do sądu to jest kilka spraw, ona wezwie jednego, on na następną sprawę powoła dwóch następnych itd, itd.

              Demonsbaby ja wychodzę z takiego założenia że lepiej być szczęsliwym niż komuś coś udowadniać. Albo się chce odejść od kogoś albo z nim walczyć - co jest równoznaczne ciągłymi spotkaniami itp. Myślę że autorka tego postu jeszcze długo nie pójdzie do sądu, bo nie jest na to gotowa. Teraz grają emocje, wzburzenie, za jakiś czas to opadnie- może uda im się pogadać na spokojnie. Pewnie będą chcieli zacząć od nowa. I aby tak było. Rozwód zawsze zdążą wziąć.
              --
              To że coś jest niemożliwe, to jeszcze nie powód, aby tego nie robić
              • kajda28 napisała:

                > > Poza tym
                > > > orzeczenie o winie nic oprócz satysfakcji ci nie da.
                > >
                > > da, alimentację na nią.
                >
                > Tylko i wyłącznie wtedy kiedy jej poziom życia po rozwodzie diametralnie się ob
                > niży. Nie będzie wstanie pracować, zarobić na siebie- bez orzekania o winie też
                > jest to możliwe- przez 5 lat po rozwodzie.

                Niestety albo stety już stan finansowy od 2009r nie ma wpływu, akurat KRiO został w tym zakresie zmieniony. Do 5 lat, chyba,że w międzyczasie ponownie wyjdzie za mąż, lub jej sytuacja w ciągu 5 lat ulegnie pogorszeniu, okres 5 lat może zostać przedłużony o następne.


                > Demonsbaby ja wychodzę z takiego założenia że lepiej być szczęsliwym niż komuś
                > coś udowadniać.
                Można i tak, tego prawa nie odbieram, ale wychodzę z założenia, że nie jest uczciwe wmawianie komukolwiek "że coś nie ma sensu", skoro możliwość orzekania istnieje, choć nie wiążą się takie pobyty w sądach z rewelacjami.

                Teraz grają emocje, wzburzenie, z
                > a jakiś czas to opadnie- może uda im się pogadać na spokojnie. Pewnie będą chci
                > eli zacząć od nowa. I aby tak było. Rozwód zawsze zdążą wziąć.
                Oczywiście, temu akurat nie zaprzeczam.

                --
                kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
                • > Niestety albo stety już stan finansowy od 2009r nie ma wpływu, akurat KRiO zost
                  > ał w tym zakresie zmieniony. Do 5 lat, chyba,że w międzyczasie ponownie wyjdzie
                  > za mąż, lub jej sytuacja w ciągu 5 lat ulegnie pogorszeniu, okres 5 lat może z
                  > ostać przedłużony o następne.

                  A co teraz jest brane pod uwagę przy zasądzeniu alimentów na byłego małżonka?

                  --
                  Głupota nie zwalnia od myślenia
                  • zasady są podobne: orzekanie o winie / zmiana (ponowna) stanu cywilnego / ewentualne pogorszenie materialne w okresie 5lat od orzekania, skutkujące przedłużeniem.
                    Generalnie:" małżonek rozwiedziony(który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia) może domagać się alimentów jedynie jeśli znajduje się w niedostatku. Ten należy rozumieć jako sytuację, w której dana osoba nie jest w stanie się utrzymać własnymi siłami (czyli w zakresie sowich możliwości psychofizycznych) i nie może zaspokoić swoich usprawiedliwionych (niezbędnych) potrzeb w całości lub w części" czyli jest opcja przy winie obopólnej.
                    Natomiast:" w przypadku orzeczenie alimentów od małżonka wyłącznie winnego rozpadu pożycia- uprawnienie nie wygasa po upływie 5 lat (jak ma to miejsce w pierwszym przypadku)- tylko po zawarciu ponownego związku małżeńskiego przez małżonka uprawnionego. Alimenty mogą jednak być uchylone na wniosek małżonka zobowiązanego- jeśli np. uprawniony nie będzie już ich potrzebował (zmieni się jego sytuacja życiowa)". i stąd ta różnica w orzekaniu o winie.

                    --
                    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
                    • ogólnie mówiąc, nie jest już wyznacznikiem "życie w niedostatku" dla zasądzenia alimentów na rzecz strony uznanej za niewinną rozpadu małżeństwa.To natomiast ma już znaczenie w sytuacji, gdy teoretycznie orzekania o winie nie ma bądź sąd orzeka o obopólnej winie małżonków - wówczas w sytuacji, gdy jednej ze stron wskutek rozwodu pogarsza się sytuacja materialna,ma możliwość do 5 lat uzyskać alimenty od drugiej.
                      --
                      kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.