Proszę o opinie, rady, ponieważ jestem na życioweym zakrecie, pogubiłam się, trochę na włsne życzenie (krytyka mile widziana)
Poznałam swojego męża, gdy był zonaty z inną kobietą, zostałam jego kochanką potem żoną (mieliśmy wtedy on 23 lata ja 20), zaszłam w ciążę , nie mieszkaliśmy razem bo nie mieliśmy gdzie ja u rodziców, on w swoim domu rodzinnym - tam gdzie jego była żona, raz pojechałam do niego by wyjasnic swoja sytuacje, wtedy bedac w 5 miesiacu ciazy zostalam pobita przez jego brata (niestety nie zglosilam tego na policje - nie wiem dlaczego, moze nie mialam wsparcia zostalam zupelnie sama), potem urodzila sie córka, dalej mieszkalismy osobno, on zdradzil mnie z moja kolezanka, po tym stwierdzila ze jednak byc ze mna wybudowalismy dom potem urodziła sie druga corka
nie jestem z nim szczęśliwa i nigdy nie byłam, dlaczego zgodziłam sie na ten zwiazek nie mam pojęcia
teraz jestem w fazie ze mi na niczym nie zalezy, ciezko podniesc sie z łóżka i życ, dużo myślę o tym jaki jest i jak bardzo byłam zaślepiona
bardzo załuję, że byłam kochanką, wiem że skrzywdziłam jego byłą żonę, bo ona dalej nie moze się po tym wszystkim pozbierać
on nie chce ode mnie odejsc, bo znów by musiał po raz trzeci zaczynać od nowa, i już mu się nie chce, starac o nas tez mu sie nie chce
jak ja mam się z tego uwolnić i zaczac swoje zycie? bo jednak jest dwójka dzieci
to jest tylko czesc moich problemów, bo tak naprawde moje zycie to jedno wielkie bagno na kazdym gruncie:
- rodzinnym, nie szanuje mnie moja i jego rodzina za to co zrobiłam, ale to tylko moja wina bo do niego nikt nie ma pretensji, nienawidze jego brata za to co zrobił, mąż z tym problemów nie ma
- zawodowym dla niego zrezygnowalam ze studiów za granica, mam więc skończony tylko pedagogiczny kierunek a jak wiadomow w Pl to lipa, pracuję z nim, a włściwie to teraz wszystko olewam
- towarzyskim nie mam wogóle przyjaciół, bo w czasach gdy się tworzą przyjaźnie byłam zajęta swoim księciem
pozdrawiam