Dodaj do ulubionych

niepracujący mąż

06.10.10, 12:31
Proszę o radę..........jestem mężatką 1,5 roku, ja 33 lata tak sama mój mąż......jak już napisałam w temacie mój mąż nie pracuje prawie ponad 1,5 roku......

Przed naszym ślubem miał pracę przez ok rok potem redukcje i trafiło też na niego, najistotniejsze są dwa aspekty tej sprawy: pierwszy to to, że bardzo Go kocham i chce z nim być, drugi to to że mąż kłamie i w sposób wyrafinowany zwodzi mnie.....choć twierdzi że również mnie kocha.
Przed ślubem wyszło na jaw, że wbrew twierdzeniom męża, nie ma wykształcenia wyższego, zabrakło mu 2 semestrów do obrony pracy. Był to oczywiście wynik jego zaniedbania,do tego związał się z dziewczyną z innego miasta tam wyjechał i pomagał w jej rodzinnej firmie. Od początku jasno określiłam warunek - wykształcenie- obiecał że studia skończy.....i tak już ponad 2 lata nie może skończyć, co chwile wynajduje wymówki w postaci zmian programowych na uczelni itd.....to jednak nie wszystko......jak wspomnialam wczesniej mąż nie pracuje, mieszkamy w mieszkaniu obok moich rodziców, ja jade rano do pracy moj m. do domu rodzicow...tam mial pisac prace inż., bo jak twierdzi lepiej sie tam czuje i woli tam sie uczyć....
Jego Mama jest na emeryturze i spędzają wspolnie czas, ponoć tylko troche ale wiem jak silną mają więź.........Pieniądze- skąd są?- ja zarabiam dość normalnie, spłacam kilka kredytów ale nie są to wielkie sumy, reszta na wspolne wydatki, moje wydatki i ew leczenie lub badania....stramy sie o dziecko.....mąż jest na bezrobociu, wynajmuje kawalerke i dostaje pieniadze od rodzicow- czesto są to pieniądze za jakies prace koło domu bądz remontowe.....
Tata mojego m. to zapracowany i bardzo ambitny człowiek, prowadzi własną firmę , bardzo specjalistyczną i nie mam owy że zatrudni syna gdyż ten ie ma wymaganego wykształcenia....

Tak to wygląda, ogólnie dół bo ja trace nadzieje że coś sie zmieni, mój m. szuka pracy wysyła CV ale z racji braku wykształcenia wyższego i braku doświadczenia (33lata) ma prawie znikome szanse na prace inną niż typowo fizyczna.......
Mówi że chce zdobyć wykształcenie, a tu znów kolejny rok ma w plecy bo nie dopilnował egzaminu, i trzeba czekać znów rok na semestr w którym będzie mógł go zaliczyć.

I tak czas mija a my w miejscu...ja jestem z tym sama, Teściowa tłumaczy że On chce dobrze żeby dać nam szanse, nie zgadzam sie z Jej podejściem, uważam że to w dużej mierze Jej bład że zawsze syna usprawiedliwia i On doskonale wie że moze na nią liczyć.

Bardzo chce pomóc mężowi, chce żeby nam sie udało, wiem że to fatalny przypadek, ale czy moge coś zrobić zeby mąż sie "obudził"?? Kłótnie i mój płacz oraz rozmowy pełne cierpliwośći skutkują tylko obietnicami z Jego strony........
Edytor zaawansowany
  • anabel7 06.10.10, 12:59
    Pasożytujacy na żonie maż to poprostu wstyd. Teraz juz wiesz, czemu wywaliła go tamta dziewczyna, bo niby pomagał, ale szybko sie zorientowali, że nie lubi sie przemeczac.
    Niestety z postu wynika iż twoja teściowa wychowała swojego synalka pod kloszem, a to nie wróży nic dobrego w przyszłosci. Tak bedzie przez całe wasze życie. Ty w pracy, on przed TV.
    Ja tez mam męża, któremu wiele mogę zarzucić, ale napewno nie to,ze nie utrzymuje rodziny. To on zawsze starał się, zeby na chleb nie brakowało, a nawet podejmował dodatkowa prace.

    Ciesz sie, że jeszcze nie macie dzieci, bo dziecko to wielki obowiazek i odpowiedzialność. A tych właśnie cech jakoś twojemu ukochanemu brakuje. Zastanów sie nad tym. Wiem, ze go bardzo kochasz i duzo wybaczasz, na wszystko przymykasz oko, bo ja z miłosci robie to samo. Ale co bedzie, kiedy na swiecie pojawia sie dzieci? Napewno nie bedziesz mogła na niego liczyc i bedzie to jeszcze wiekszy dramat.
    Radzę przeprowadzic powazną rozmowe i postawić twardo warunki: albo zachowasz sie jak dojrzały mezczyzna i idziesz do pracy albo mieszkaj u mamusi. Praca fizyczna nie hanbi, wielu studentów pracuje w hipermarketach i wszedzie, gdzie sie tylko da, jednocześnie studiujac w weekendy.
  • hope_33 06.10.10, 13:18
    dziękuje za opinię, tak wiem że postawa męża jest zła, to jakaś matnia w jakiej sie znalazłam, mąż jest chętny żeby pomagać w domu, pięknie wyremontował mieszkanie itd..ale w konsekwencji potrafi mi powiedzieć,że własnie z powodu naszego remonu przez kilka miesięcy wogóle nie szukał pracy.....do tego zdaje sobie sprawe że mąż nie ma kompletnie siły przebicia.....takiak obrotności życiowej ( szczególnie w nowym środowisku)

    Doskonale zdaje sobie sprawe z tego iż gdybym to ja miała komuś kto jest w takiej sytuacji miała dać rade to powiedziałabym że jedyne wyjście to rozwód..... tylko co zrobić z uczuciem, kocham męża, jest dla mnie dobry czuły i kochający, uwielbiam z nim być .......ale to taka poważna sprawa, tak sie boje że będąc z nim marnuje życie sama sobie na własną prośbę.........a jednocześnie nie chce rozstania.......czy można coś tu poradzić??? ,, Wiem że musze z nim bardzo poważnie porozmawiać , ale czasem wydaje mi sie że moje argumenty nie docierają, to jakbym mowóła w innym jężyku, ze musi pracować żeby dbać o nas , że musi skonczyc nauke , która trwa już ponad 10 lat w sumie, że to są podstawy do tego abyśmy jako rodzina mogli normalnie funkcjonować.....
  • baszi 06.10.10, 13:23
    ludzie studiuja zaocznie, pracuja fizycznie i do tego maja dzieci i mase obowiazkow domowych, remontuja, odnawiaja i daja rade, twoj maz musi dostac twarde warunki a ty zrzucic rozowe okulary i odpowiedziec sobie czego od zycia chcesz, czego oczekujesz od niego, chyba ze raz na zawsze zalozysz spodnie, ale tak sie chyba nie da zyc i byc szczesliwym
    --
    Zapraszam na nowe forum
  • rydzyk_fizyk 12.10.10, 11:46
    Rozwiązania są dwa:
    -kop w jaja
    -kop w dupę

    W tej kolejności.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • lutas_z_kasu 13.10.10, 01:13
    Dla mnie dyskwalifikujący jest już sam fakt kłamania o wykształceniu - świadczy to o kompletnym braku dojrzałości. Reszta faktów tylko to potwierdza.

    Takie są właśnie efekty trzymania dzieci pod kloszem. Nie nazwałbym go jednak pasożytem tylko kaleką życiową.

    I na dodatek autorka stara się o dziecko w takiej sytuacji!? Brak słów...

  • lia.13 02.07.11, 12:39
    nic dodać, nic ująć
    jak dla mnie najbardziej wymowny jest fakt, że własny ojciec nie chce go przyjąć do pracy. Brak odpowiedniego wykształcenia? Nie rozśmieszaj mnie, we własnej prywatnej firmie można zatrudnić kogo się chce. Gdyby ojciec chciał go zatrudnić to by to zrobił, ale pewnie już się nie raz sparzył na zaufaniu do syna.
    Co zrobisz jak urodzisz dziecko? POd koniec ciąży L4, później macierzyński przez 5 miesięcy, a później? Będzie Cię stać na żłobek? Bo chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że od pracy będziesz musiała wrócić, skoro mąż nie pracuje i nie zamierza?
  • protz 02.07.11, 20:31
    > jak dla mnie najbardziej wymowny jest fakt, że własny ojciec nie chce go przyją
    > ć do pracy. Brak odpowiedniego wykształcenia? Nie rozśmieszaj mnie, we własnej
    > prywatnej firmie można zatrudnić kogo się chce.

    Tez mnie to rozbawiło. Ja mam podobny wiek, tez studiow nie skonczylem choc zabraklo mi jeszcze mniej, ale przez to ze zaczalem prace w zupelnie innej branzy niz moj kierunek studiow, tej pracy sie poswiecilem i nie żałuje. Nie zawsze wazny jest papierek.

    A Twoj maz to patentowany len, niestety.

    --
    Protz
  • anabel7 06.10.10, 14:14
    Nie namawiam cie do rozwodu tylko do poważnej rozmowy. Niech widzi, że nie żartujesz. Możesz nim sterowac jak tylko chcesz, bo jestes mu potrzebna jak powietrze, nie matrtw sie on sie dostosuje, tylko nie mozesz go o to prosic, tylko zażądac, a to wielka różnica.

    W pracy nie ma on przebicia, bo wie, że samym słodzeniem nikogo do siebie nie przekona. W pracy nie ma taryfy ulgowej i jeśli przejawia w tamtejszym środowisku skłonnosci do lenistwa, nikt sie nie bedzie z nim cackał. Musi zrozumieć, że ma za wysokie aspiracje, a to że troche liznał tych studiów to nie znaczy, że dla danej firmy jest az tak cennym nabytkiem.
  • hope_33 06.10.10, 14:47
    tak coś chyba w tym jest, dobrze to ujełaś , moj m. czuje że na ładnie ubrane słowka może nabierać najbliższych a nie pracodawce dlatego boi sie konfrontacji, chociaż mnie to dziwi bo kiedy widze jak zabiera sie za coś w domu czy pomaga rodzinie jest w to bardzo zaangażowany i starnny, to takie dziwne bo on jakby zamknął sie w swoim świecie do którego mam wstęp ja i najbliższa rodzina, reszta pozostaje poza, nie wspomne o znajomych a raczej ich braku, m. wogole nie podtrzymuje znajomości- myśle że nie ma sie czym chwalić i dlatego nie zależy mu na towarzystwie znajomych.
  • senseiek 12.10.10, 15:22
    odetnij go od cyca.. ;)

    nie masz pracy- nie ma bzykania..
  • lia.13 02.07.11, 12:41
    ale to niestety broń obosieczna, na którą nie każda się zdecyduje :D
  • blue_romka 07.10.10, 10:48
    Ja Ci nie doradzę rozwodu, bo najłatwiej się rozwieść, a przysięga małżeńska mówi, że na dobre i złe, a nie tylko na dobre.
    Twój mąż ma poważny problem i wydaje mi się, że rozmowy z nim już tu nic nie pomogą. Rysują mi się dwa wyjścia: pierwsze doraźne- dopilnowanie męża we wszystkim, a nawet częściowe wyręczanie go. Niestety, trafił Ci się facet kompletnie niezaradny i zaklinanie rzeczywistości nie pomoże. Zapisz go na studia, pilnuj jego planu, terminów egzaminów, mobilizuj do nauki (ucz się z nim?). Przeglądaj z nim oferty pracy, napiszcie sensowne CV, wysyłaj je z nim (no, na rozmowę kwalifikacyjną niech idzie sam;). Wiem, że to trudne i bardzo obciążające dla Ciebie, ale być może nauczy męża pewnych zachowań, a przede wszystkim ruszycie wreszcie z miejsca.
    Drugie rozwiązanie- długoterminowe i chyba konieczne to znalezienie dla męża coachingu w zakresie tej życiowej niezaradności.
    No i jeszcze jedno- ja bym się na razie wstrzymała ze staraniem o dziecko...
  • krolowanocy 12.10.10, 11:15
    hope_33 napisała:

    > tylko co zrobić z uczuciem, kocham męża, jest dla mnie dobry czuły i kochający,
    > uwielbiam z nim być ......

    a w czym się przejawia ta jego czułość i miłość? w jakich CZYNACH?

    --
    A co Ciebie obchodzi, co myślą inni?
  • morekac 06.10.10, 16:31
    Pasożytujacy na żonie maż to poprostu wstyd
    A gdyby to była kobieta - bez studiów, bez ambicji zawodowych, coś tam dorabiająca na boku? Może pan najlepiej czułby się w roli gospodyni domowej?
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • mrarm 12.10.10, 13:50
    Przede wszystkim, współczuję Tobie i Twojemu mężowi. Nie wie, jaka to satysfakcja być kowalem swojego losu, pchać życie do przodu, utrzymując rodzinę. To naprawdę dowartościowuje. Powiedz mu to, daj mu miesiąc na ogarnięcie się - jeśli tego nie zrobi, ,wystąp o rozwód. W sądzie też możecie zawrzeć ugodę - już przed wymiarem sprawiedliwosci - na dobrych dla Ciebie zasadach. Może to otworzy mu oczy.
  • ryszardus 02.07.11, 23:14
    Chciałaś Hrabiego to rób na niego , albo się obudź i pożegnaj . Piszesz że czas mija i jak myślisz że Tobie nie . Nie trać go więcej . Załóż rodzinę z człowiekiem odpowiedzialnym a nie ze starym smarkaczem.
  • baszi 06.10.10, 13:19
    to zalezy czego oczekujesz i czego oczekuje maz, jesli oboje uwazacie ze praca fizyczna hanbi to zycze udanego czekania na prace biurowa za kilka lat albo nigdy, ja bardzo przepraszam ale ukonczone studia to zaden wyznacznik do pracy umyslowej, znam niejednego tłumana, nieroba po studiach i bardzo inteligentnych ludzi po zawodowce, ktorzy bynajmniej nie pracuja fizycznie z powodu swojego braku wyksztalcenia

    twoj maz ewidentnie jest leniem dla mnie i umyslowym i fizycznym, nawet gdyby moj facet mial MBA i skonczone niewiadomo co swiatowej klasy a niemialby pracy dluzszy czas niebylby facetem gdyby nie umial po prostu pracowac, nie wazne gdzie, na budowie, w sklepie, byle prace mial a w miedzy czasie szukal czegos na miare wlasnych mozliwosci i ambicji,

    nie wyobrazam sobie urodzic dziecka czlowiekowi ktory nie jest w stanie zdabac o rodzine, jak urodzi sie dziecko to pieniadze zaczna znikac nie wiadomo gdzie, a jak bedziesz musiala zrezygnowac z pracy, nawet tylko na jakis czas? twoj maz podola zadaniu? oboje bierzecie za dziecko odpowiedzialnosc a tatus dziecka na ta chwile odpowiedzialnym nie jest, ba nawet sie nie stara
    --
    Człowiek jest istotą agresywną - z wyjątkiem niektórych gryzoni żaden inny kręgowiec nie zabija z taką konsekwencją i upodobaniem osobników swojego gatunku
    Elliot Aronson
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usa8u69pcwpsii5.png[/img][/url]
    www.f
  • hope_33 06.10.10, 13:50
    oczekuje , że obydwoje będziemy wspólnie budowali naszą przyszłość, że będe wiedziała, że moge polegac nie tylko na sobie czy moich rodzicach ale przede wszystkim na nim...
    to wszystko co tu pisze powiedziałam mężowi a nadal mam wraże nie że on sobie nie zdaje sprawy z tego że mnie zawiódł, że kłamie na temat tego co robi zeby zmienić istniejący stan rzeczy.....
    Zastanawiam się nad postawieniem ostatecznego ultimatum, chcę zaproponować coś w rodzaju separacji, a powrót będzie możliwy w momencie konkretnych efektów ze strony męża, ale nie chce być tą stroną grożącą, zawsze wychodziłam z złozenia ze rozmowa i wzajemne porozumienie to podstawa w związku.....powoli zaczynam wątpić.
    Te moje "różowe okulary" właśnie spadają mi z oczu, na początku po ślubie tłumaczyłam sobie że jest kryzys i ciężko z pracą , ale do tej pory mąż znalazł jedynie zatrudnienie (na czarno) przy remoncie domu kogoś ze znajomych rodziców...
  • baszi 06.10.10, 14:19
    nie musisz zaczynac od separacji, jako ultimatum daj mu miesiac na znalezienie stalej pracy, ewentualnie 2 zaleznie od sytuacji w waszym miescie a do tego czasu max miesiac na dorobienie, sama zapytaj wsrod znajomych czy ktos nie wie o wolnym etacie czy robocie na kilka dni, zaproponuj mu, niech idzie niech sie wykarze, niech kazdego dnia odwiedzi kilka firm i osobiscie zlozy cv, codziennie w luznej rozmowie pytaj o przejrzane oferty pracy a separacja po tych 2 miesiacach jesli nie bedzie zadnych efektow albo beda jak pic na wode fotomontaz dla zamkniecia ci buzi,
    zapomnij o liczenie na rodzicow! owszem super moc na nich liczyc, ale masz meza i to tylko na siebie powinniscie liczyc i maz to musi wiedziec.

    zycze ci powodzenia, ale osobiscie znam podobny przypadek i chlop ma 40 na karku i jest na utrzymaniu mamusi, jedyna roznica ze studia skonczyl ale marzy mu sie praca dyrektora wiec od 10 lat nie pracuje, mial jedna prace ale juz po miesiacu go tam nie chcieli bo byl leniem smierdzacym po prostu a na jego miejsce ze 100 pracusiow czekalo i wystarczylo im srednie wyksztalcenie
    --
    [img]http://dl4.glitter-graphics.net/pub/47/47064uoq2cyzx3v.gif[/img]
  • verdana 06.10.10, 14:26
    To nie w pracy problem.
    Problem w lenistwie, niesystematycznosci i klamstwie. Facet po ultimatum być moze znajdzie sobie pracę. I będzie ją miał przez trzy miesiące - bo zawali ważny termin, nie przyjdzie, bo miał cos waznego, zapomni szefowi coś przekazać, bo sadził,z ę to nieistotne, skłóci się z kolegami, bo obieca, a nie dotrzyma.
    facet zachowuje się jak 14-latek.
    Być moze dorosnie, na razie nie nadaje się na męża, a na ojca - to juz zdecydowanie nie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • hope_33 06.10.10, 14:42
    brak pracy to konsekwencja postawy życiowej mojego m., to po części kompleksy i brak samodowartościowania, z drugiej postawa pełna pewności siebie.
    Wiem że dla innych bezrobocie to powód do niemalże depresji, tu nie ma tego do póki ja nie zaczne tematu on potrafi wogole o tym nie wspominać, i mówić że np za rok wybuduje nam dom albo wymieni samochód na lepszy itp.....fantazjowanie i tworzenie fikcji w którą wierzy i stara sie mnie przekonać
  • fo.xy 12.10.10, 13:32
    ehh.. znam calkiem podobny przypadek... kiedys wydawal mi sie idealem, troskliwy, ambitny (tysiac pomyslow na prace, studia, ktore by mogl skonczyc, itd.)... tymczasem jest moim rowiesnikiem (29lat) i ma moze rok, poltora faktycznego doswiadczenia (oczywiscie nigdy nie ma czasu, bo jest "zapracowany" ma tysiac projektow, pomaga tacie, ale w rzeczywistosci to dosyc fikcyjne zajecia, maskujace ciagniecie kasy od rodzicow :/)
    przejrzalam na oczy i dlugo nie moglam uwierzyc, ze ten ideal nie jest taki, jak go do tej pory postrzegalam.
    Niska samoocena i dosyc pewny sposob bycia, maskujacy prawdziwe "ja" - a ja staralam sie zawsze brac jego strone, pocieszac, dowartosciowywac... rezultat praktycznie zaden... nic do niego nie docieralo... pomoc odtracal, bo przeciez taki ambitny poradzi sobie sam... od przyjaciol sie odwrocil...

    Nie wiem, czy jest jakies dobre rozwiazanie, zeby tacy ludzie przejrzeli na oczy. Jedyne, co moge doradzic to trzymanie sie z daleka, zeby samemu nie dac sie wciagnac w ich gierki.
  • agata0 12.10.10, 13:54
    Straszne :(

    A co ty na takie fantazje odpowiadasz? Bo u mnie za każdym razem kończyłoby się to awanturą i w konsekwencji - zapewne bardzo szybkim rozstaniem.

    Powiedz mi: jak to możliwe, żeby 33-latek NIGDY w życiu nie miał choć namiastki stałej pracy?
  • hope_33 06.10.10, 14:33
    mieszkamy w dużym mieście, tym bardziej nie ma przesłanek ku temu aby wytłmaczyć tak długi okres pozostawania bez pracy, też myslałam nad postawieniem konkretnego ultimatum i to na chwile obecna najlepsze rozwiązanie.
    Sama pracuje w firmie także z o wiele młodszymi ludzmi, którzy wykazują się diametralnie większą zaradnością życiową niż moj mąż, dlatego też tak mnie to boli.....
  • marzeka1 06.10.10, 14:51
    Nigdy, PRZENIGDY nie zdecydowałabym się z kims takim na dziecko, chyba że na "dzień dobry" zakładasz samotne macierzyństwo + utrzymywanie trutnia. Bo dla mnie sytuacja jest nienormalna, to nie jest facet, który stracił pracę, próbuje, szuka, aplikuje gdzie się da, ale jest kryzys i trudności, to leń, obibok i kłamca. Eks panna pewnie szczęśliwa, że trutnia pozbyła się z życia, a teraz trafił do ciebie.
    Największy błąd, to zdecydować się na dziecko z kimś takim.
    Zrozum, w tym wieku nie da się już tłumaczyć tak dorosłego faceta, liczenie , że się zmieni jest chyba naiwnością. Współczuje sytuacji i przestrzegam: nie idź w jeszcze większy kanał.
    Pomijam fakt, że tak zachowujący się facet dla mnie straciłby całą męskość, nie cierpię takiego typu facetów, bo mam w rodzinie kobietę, która trutnia utrzymuje już 4 lata.
  • burza4 07.10.10, 13:50
    hope_33 napisała:

    > oczekuje , że obydwoje będziemy wspólnie budowali naszą przyszłość, że będe wie
    > działa, że moge polegac nie tylko na sobie czy moich rodzicach ale przede wszys
    > tkim na nim...

    No to przykro mi bardzo, ale ten gość jest ostatnią osobą, z którą powinnaś się wiązać.
    Zdaje się, że jesteś typem podobnym do mojej eks-teściowej: kobiety, która lubi sie opiekować, chuchać, dmuchać, wyrozumiałej i wybaczającej. Jeśli kochasz - to po prostu przyjmij do wiadomości, że zawsze wszystko będzie na twojej głowie, i to mąż będzie mógł liczyć na ciebie, nigdy ty na niego. Jeśli ci to odpowiada - ułożycie sobie życie ku obopólnemu zadowoleniu. Jeśli już teraz cię to uwiera - to wasz rozwód jest kwestią czasu. Nie licz na to, że facet się zmieni, może znaleźć pracę - ale jeśli ją straci, będzie powtórka z rozrywki. Bo on po prostu taki jest, niezaradny i niezborny i taki pozostanie zawsze. Nie zrobisz z niego przebojowego człowieka sukcesu, choćbyś padła.

    Znajdujesz się w głębokiej dupie, w sytuacji, w której normalna kobieta rwałaby sobie włosy z głowy, a ty wspominasz o tym, ze staracie się o dziecko. No pogratulować rozsądku.
  • mm969696 12.10.10, 16:53
    człowiek który siedzi w domu dłużej niż rok ma coraz mniejsze szanse na znalezienie pracy. taki człowiek po prostu zapuszcza korzenie w domu, przystosowuje się do życia w domu i nic nie robienia . i tak kazdy następny miesiąc powoduje że coraz bardziej "dziadzieje" i nie chce mus ię zmieniać rzeczywistości.

    Wiem to po sobie. dwa lata po skończeniu studiów siedziałm w domu i wmawiałam sobie że nie ma dla mnie pracy, że tak mi dobrze,a mój mąż mnie w tym utwierdzał. w końcu zmusiłam się do przyjęcia oferty pracy, a że zrobiłam to w obecności rodzinki to juz nie miałam wyjscia. na początku było ciężko przystosować się do nowego rytmu życia, codzienneo wstwania itp, ale teraz jakoś leci.

    Musisz zmusić męża do jakiejkolwiek pracy, nawet sama za niego wyślij CV, bo jest na najlepszej drodze by zostać takim Ferdynandem Kiepskim, dla którego nie ma w tym kraju pracy.
  • baba67 14.10.10, 11:29
    Zrob tak poki nie jest za pozno.I nie starajcie sie o dziecko bo dziecko go nie zmieni-to bedzie dramat.Jesli jestes katoliczka i slub Cie powstrzymuje przed rozstaniem, to badz swiadoma, ze w takim wypadku mozesz dostac uniewaznienie. Musisz tylko udowadnic brak wspolodpowiedzialnosci za rodzine.
    Nie bardzo rozumiem Twoje gorace uczucie-przecietna kobieta przestaje interesowac sie facetem ktorego nie szanuje jako mezczyzny (bo szacunek dla kazdego czlowieka trzeba miec, tyle ze to jest cos innego). Ale moze Ty masz inaczej-ludzie sa rozni. Rzecz w tym ze Twoj maz nie spelnia Twoich oczekiwan teraz, gdy jest mlody , zdrowy i teoretycznie pelen energii . Co bedzie pozniej, kiedy sil ubywa?
    Separacja jest dobrym pomyslem-albo sie obudzi z letargu i cos ze soba zrobi, albo da za wygrana, ale Ty bedziesz mogla poszukac sobie PRAWDZIWEGO faceta-jestes mloda, bez dzietna ambitna, masz prace-nie bierz uzaleznienia psychicznego za milosc.
    Nie chcialabym opisywac tu mojej historii ktora tez jest smutna i nieco podobna, ale jesli chcesz napisz do mnie, pogadamy. Zycze Ci duzo zdrowego rozsadku.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne, podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • eastern-strix 06.10.10, 14:48
    ....po co Ci w tej sytuacji dziecko?

    Dziecko to spory wstrzas dla zgodnych i kochajacych sie par, a co dopiero dla par w konflikcie.

    Nie chce Cie absolutnie oceniac, ale jesli myslisz, ze on dorosnie jak mu sie syn/corka urodzi, to sie mylisz.
  • hope_33 06.10.10, 15:17
    Dziecko to oczywiście marzenie z którego na chwile obecnoł zdaje sobie sprawe musze zrezygnować....wiem że nasz zwiążek nie jest do tego gotowy
  • eastern-strix 06.10.10, 15:30
    To naprawde nie moja sprawa i nie chce truc, ale skoro napisalas na forum, to wyrazam swoje zdanie.

    Pelno tu watkow o zwiazkach, w ktorych koles byl do d***y, potem pojawilo sie dziecko i teraz jest jeszcze bardziej do d**y.

    Skoro widzisz,ze facet jest nie w porzadku, a chcesz miec dzieci, to dlaczego go nie zostawisz i nie poszukasz lepszego? Bo on sie byc moze juz nie zmieni i potem bedziesz jego obwiniac za swoje zmarnowane zycie, a przeciez widzisz, jaki jest.

    Sporo kboiet boi sie samotnosci, zupelnie nie wiem, dlaczego. Lepiej byc samej i rozgladac sie za kims wartosciowym, szczegolnie,ze chcesz zalozyc rodzine niz sie meczyc, bo sie boisz rozstania.

    Nie namawiam Cie do niczego,ale fakt, z tego co piszesz to ten koles na ojca sie nie nadaje. I byc moze nigdy sie nie nada,wiec jesli z nim zostaniesz moze to oznaczac albo koniec Twoich marzen o dziecku albo wychowywanie dziecka w rodzinie z jakas tam dysfunkcja. Chyba nadszedl czas na przemyslenia i decyzje ....
  • smuti26 07.10.10, 09:58
    I tu się z Tobą zgodzę, bo i kto to dziecko będzie utrzymywał????
  • baszi 06.10.10, 14:51
    o to jak sie zapatruje na jego niec nierobienie matka i o prace i o studia, no i jak wygladalo jego zycie , jakies pasje? hobby? jak spedza wolny czas...
    a moze mozesz o tym porozmawiac z jego matka? moze maja bliska wiez i ona ma jakis wplyw na niego?
    --
    [img]http://dl4.glitter-graphics.net/pub/47/47064uoq2cyzx3v.gif[/img]
  • hope_33 06.10.10, 15:09
    Matka z jednej strony twierdzi , że mnie popiera i że mam absolutną rację, z dtrugiej nie potrafi kategorycznie pokazać że nie toleruje jego postępowania. Twierdzi , że dlatego zgadza sie aby przebywał u niej na czas mojej obecności w pracy bo przeciez "nie moze zamknąć mu drzwi przed nosem, bo jeszcze sobie coś zrobi" . Moja opinia jest taka(oczywiście nie tłumacząc mojego m.) że jego własna Mama zrobiła z niego życiową ofiarę, tolerując to że np przerwał studia nie pracował bo wiedział, że może na ią liczyć ( ojciec sie totalnie odizolował z tego klimatu, ma swoją pracę i z tego co widze sprawą syna nie interesuje sie juz). Wychodzi na to , tak to odnbieram, że ja zbyt wiele oczekuje, dzis w rozmowie tel z Teściową usłyszałam że powinnam być tolerancyjna bo faceci tacy są że ich trzeba pilnować i pchać do przodu ( dochodze do wniosku że ona by chciała żebym go jak synka traktowała).
  • gulcia77 12.10.10, 13:59
    Hope, szczerze mówiąc to sobie odpuść :(
    Ja wytrzymałam z krętaczem i darmozjadem 8 lat. Też usprawiedliwiałam go na każdym kroku, łatałam budżet (to był dla odmiany niezrozumiany przez świat wielki artysta), zapieprzałam jak mały samochodzik. Na szczęście dla mnie - nie pobraliśmy się. Jeszcze pół roku temu chwaliłam, przekonywałam, tłumaczyłam. Nawet na forum pojawiały się moje pochlebne o nim opinie. Nawet nie wiem co konkretnie otwarło mi oczy. Ale w pewnym momencie poczułam, że mi się tą sytuacją p prostu ulewa. W miesiąc załatwiłam sprawę zmiany pracy, mieszkania i chłopa.
    Powiem Ci, że strasznie się bałam, ale teraz przeżywam najlepszy czas mojego życia.
    Na szczęście nie macie jeszcze dzieci.
    Otwórz oczy i puść sobie ze dwadzieścia razy "Jaka róża, taki cierń" Edyty Geppert :)
    Mnie pomogło...
  • perelka110 06.10.10, 15:05
    W tej chwili masz najlepszy czas na podjęcie decyzji, nie macie jeszcze dzieci. Pojawienie się dziecka w domu rodzi kolejne problemy - nawet jak dziecko jest zdrowe. Musisz mieć oparcie, a nie nosić przysłowiowych portek w domu. Patrzysz na męża jako kochanka, a nie jako partnera w pełnym tego słowa znaczeniu. Jak możecie planować wspólną przyszłość jak on przed każdą poważną decyzją ucieka do mamy. przecież macie własne mieszkanie. Jesteśmy w podobnym wieku, mam dwoje dzieci i gdyby mój mąż zachowywałby się tak jak Twój - kopnęłaby go w tyłek. Tym bardziej, że jesteś niezależna. Dziewczyno jesteś młoda i poradzisz sobie, bo całe życie będziesz na niego pracowała. Życzę Ci podjęcia mądrej decyzji, wiem że będzie ciężko, ale czas leczy rany.
  • hope_33 06.10.10, 15:21
    tak bardzo bym chciała moc mu powiedzieć "odchodze", a za chwile myśle ze przecież jesteśmy małżeństwem, że go kocham, że jest dla mnie czuły i kochany, myśle tylko o zaletach i dlatego chce walczyć, ..przecież ślub to poważna sprawa i trzeba sie liczyć z konsekwencjami i wspólnie stawiać im czoła......za chwile znów coraz bardziej wątpie w to. Nie wspomne o moich rodzicach którzy tak jak WY dziewczyny mowią mi to samo.
  • eastern-strix 06.10.10, 15:32
    sluchaj, niektorym kobietom odpowiada zycie z wiecznym chlopcem i wcale ich nie ciagnie do posiadania dzieci.

    Ale Ty musisz sie zastanowic,czego TY chcesz. Bo moze byc tak,ze chcesz czegos (rodziny, dziecka?) czego z tym akurat mezczyzna nie zrealizujesz, a przynajmniej nie w satysfakcjonujacy dla Ciebie sposob.
  • mehil.dam 06.10.10, 15:41
    Hmm tak pomijając wszystkie inne aspekty to dochodzi jeszcze sprawa, że jak w końcu skończy te studia to i tak praca się tak łatwo nie znajdzie. Takie jeszcze moje wolne skojarzenia, że skoro zajmuje się remontami to studiuje budownictwo. Żeby w tej dziedzinie znaleźć pracę potrzeba jeszcze uprawnień, które zdobywa się po dwóch latach pracy w zawodzie i po zdaniu egzaminu.
    Zam wielu ludzi (w tym mój mąż), którzy bez wyższego wykształcenia mają bardzo dobrze płatną pracę, do tego trzeba siły przebicia.
    Charakteru męża raczej nie zmienisz...
  • anabel7 06.10.10, 16:01
    A teraz ugryzę temat z innej strony :
    A może... szczerze nienawidzi kierunku tych studiów, który obrał z pewnością za namowa matki. Może go tak naprawde nigdy nie interesowały i dlatego brak mu motywacji aby je ukończyc? A może... gdyby znalazł wreszcie pracę, w której poczułby sie jak ryba w wodzie, to wreszcie coś by z tego było.

    Ja wybrałam kiedyś szkołę srednia za namowa matki, ukonczyłam ja, ale nigdy nie miałam satysfakcji z nauki. Zmieniałam kierunki nauki, poszukiwałam, do momentu az mnie olśniło, co chce tak naprawde w życiu robić. Często też zmieniałam pracę, ponieważ brałam, co mi sie nawinęło, a nie to, co mnie interesowało. Teraz już dokładnie wiem co chce robić, za kilka m-cy bede miała odpowiednie kwalifikacje i wreszcie bede usatysfakcjonowana. Zaznaczam, że mogłam sobie na te szaleństwa pozwolic, poniewaz mój maż zawsze pracował i całym sercem mnie wspiera.

    Ale u twojego męża nie widac żadnej aktywności. A to, że cała rodzinka zachwyca sie jak pieknie i prosciutko twój m położył tapetę to normalka, bo ani jego mamusia ani ty ani twoi rodzice nie ważą sie nawet inaczej mysleć. Na tym polu twój m czuje sie bezpiecznie, bo nikt nie podda go nawet najmniejszej krytyce. Jesli naprawde lubi tego rodzaju zajecia, to moze niech sie przyjmie do jakiejś firmy wykonczeniowej (gładzie, tapetowanie itp.)
  • asistentka 13.10.10, 11:00
    No jasne, najlepiej, gdyby takiemu człowiekowi dać wymarzoną pracę, bo "może wtedy mu się będzie chciało" Na rynku jest mnóstwo ludzi, którzy nie mają wymarzonej pracy, ale są jej warci. Nie sądzę, żeby dawanie szans leniowi i nieudacznikowi było sprawiedliwe.

    Wątek jest dla mnie nieprawdopodobny. W ogóle nie wierzę, że autorka założonego tematu ma męża z takimi problemami i tak sobie swobodnie o tym pisze na forum. Abstrakcja:)

    No ale zakładając, że to mogłaby być prawda- radzę go rzucić. Jeszcze dziś dać jasne polecenie, żeby wyprowadził się do mamy, bo nie możesz być z nieudacznikiem.
    Będzie płakał, ale życie to nie bajka. W każdym razie mama na pewno przytuli i pocieszy, że to zła kobieta była.

    Innym wyjściem jest psychoterapeuta/psychiatra, ale za to niech zapłacą rodzice.
  • kol.3 06.10.10, 17:42
    Mąz, jak piszesz, wywodzi się z dobrze sytuowanej rodziny, nigdy pewnie nie było nacisków aby zaczął zarabiać, bo w domu nie brakowało, nigdy nic nie musiał naprawdę robić, toteż studiów nie ukończył. Rodzice kochali go bezwarunkowo i Ty kochasz go bezwarunkowo, kontynuujesz to co robili rodzice, potrzebne jest potrząśnięcie.
  • baszi 07.10.10, 10:31
    ja widze daw wyjscia, albo sie pogodzisz z tym ze twoj maz jest niereformowalny, przez lata wychowywany na lenia i w sumie uposledzonego zyciowo czlowieka, bez ambicji, bez poczucia odpowiedzialnosci za siebie za drugieg clzowieka - np ciebie i ewentualne dziecko, bez pasji, bez jaj, i jka juz pislam ty bedziesz nocic w domu i spodnie i rodzic dzieci, co na dluzsza mete cie zwyczajnie wykonzy a pryz okazji pozostalych domownikow
    albo znajdziesz sobie faceta

    miloscia niestety nie nakarmisz glodnego dziecka, za te milosc pieluch nie kupisz, rachunkow nie zaplacisz, jego rodzice wiecznie zyc nie beda, twoi tez nie, predzej czy pozniej zostaniecie zupelnie sami a wiec utrzymanie rodziny zostanie tylko na tobie, ja bym nie chciala nosoic na plecach doroslego byka

    --
    [img]http://www.e-gify.pl/gify/postacie/dzieci/dzieci31.gif[/img]
  • hope_33 07.10.10, 12:40
    dziękuję za Wasze wypowiedzi, i najgorsze jest tu to, że ja doskonale zdaje sobie sprawe , że przez moj brak konsekwencji do mojego m. sama kontynuuje (akceptuje) to co ma miejsce i miało miejsce wczesniej.
    Pamietam uwagi Tesciowej , która mi powiedziala żebym była ostra(kontrolowała go) do męża, ale to jest tak że Tak jak ktoś tu już wspomniał, rodzina mojego męża po części pozbyła sie problemu ( w sensie emocjonalnym) bo teraz jest żona i to ona powinna pilnować żeby mąż "zaczął być odpowiedzialny". Ja naiwnie myślałam , że mąż doceni to że jestem cierpliwa i tolerancyjna, że pokaże mi że jest wart mojego zaufania.....
  • hope_33 07.10.10, 12:35
    Naciski były, ale oni wszyscy widać bardziej przejmują się zeby on sie nie "obraził" na nich, ciężko to wyrazic, to jest na zasadzie obrony przez atak, w momencie kiedy mąż wie ze jest pod scianą obraza sie, zmienia temat i doskonale potrafi skierować uwage na inne wątki i na koniec wychodzi, od rodziców wyjechal i tyle.
    kol.3 napisała:

    > Mąz, jak piszesz, wywodzi się z dobrze sytuowanej rodziny, nigdy pewnie nie by
    > ło nacisków aby zaczął zarabiać, bo w domu nie brakowało, nigdy nic nie musiał
    > naprawdę robić, toteż studiów nie ukończył. Rodzice kochali go bezwarunkowo i T
    > y kochasz go bezwarunkowo, kontynuujesz to co robili rodzice, potrzebne jest p
    > otrząśnięcie.
  • demonsbaby 07.10.10, 12:39
    hope_33 napisała:

    > w mome
    > ncie kiedy mąż wie ze jest pod scianą obraza sie, zmienia temat i doskonale pot
    > rafi skierować uwage na inne wątki i na koniec wychodzi, od rodziców wyjechal i
    > tyle.
    >
    Czy to się nie odbywa na zasadzie "stanowi zaistniałemu są wszyscy winni naokoło, tylko nie ja, albo ja najmniej jako ofiara tych działań"?

    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • hope_33 07.10.10, 12:47
    demonsbaby napisała:

    > hope_33 napisała:
    >
    > > w mome
    > > ncie kiedy mąż wie ze jest pod scianą obraza sie, zmienia temat i doskona
    > le pot
    > > rafi skierować uwage na inne wątki i na koniec wychodzi, od rodziców wyje
    > chal i
    > > tyle.
    > >
    > Czy to się nie odbywa na zasadzie "stanowi zaistniałemu są wszyscy winni naokoł
    > o, tylko nie ja, albo ja najmniej jako ofiara tych działań"?
    >
    Tak to odbieram, np. nie zdał egzaminu bo wykładowca nie zjawiał sie w godzinach konsultacji , chce znaleść prace ale nie ma ofert dla niego albo wszedzie i tak przyjmują na zasadzie znajomośći.......
  • demonsbaby 07.10.10, 12:55
    "klasyczny kłamca" i niestety człowiek nie potrafiący ponosić odpowiedzialności albo raczej taki, który tej umiejętności nie nabył... I póki Ty nie zmienisz swojej postawy, on nad swoją nie zacznie pracować. Jego postępowanie raczej wywodzi się z tego, że tak mu łatwiej, a ty mu nie utrudniasz, więc nie ma bodźców do zmiany swojego postępowania.... wiesz jak z dzieckiem. Zastanowiłabym się dobrze nad rodzicielstwem, ponieważ twój mąż do roli ojca nie dorósł, zatem tylko ty będziesz ponosić odpowiedzialność za wychowanie dziecka... co więcej za jego (dziecka) byt materialny również, przy tym tempie.
    Rada: oprzytomnij go, "spoliczkuj rzeczywistością" bo facet śpi słodkim snem.
    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • kol.3 07.10.10, 19:45
    Czyli jeszcze sprytny manipulant
  • demonsbaby 07.10.10, 10:51
    to tak z własnego doświadczenia ...
    To, że "tak bardzo kochasz" predysponuje Ciebie do dawania mu szansy na okrągło, mimo, że wstępne warunki były zupełnie inne. Zatem mąż nie musi się starać, bo wie, że mu "wybaczysz" i życie będzie się toczyć dalej. Czyli dochodzisz do wątku "mąż nic nie musi bo ty się starasz". Warto chyba odnowić te warunki i jasno określić granice, których nie wolno mu przekroczyć, a których przekroczenie będzie u Ciebie równe konsekwencjom. I to Ty, nie mąż, musisz być konsekwentna. Inaczej nic się nie zmieni.
    Nie zdyscyplinowali go nigdy rodzice, nie wymagali. Zatem podobnej postawy szuka chyba u ciebie (a teściowie mówiąc bez ogródek "pozbyli się problemu" - w postaci syna niekoniecznie lojalnego, prawdomównego i pracowitego).
    Można kształcić się zaocznie, płacić za czesne w ratach (dodatkowo uelastycznić możliwość spłat przy dobrym zaopiniowaniu w dziekanacie, etc) i podjąć się pracy na pół etatu / dorywczo. Jest to możliwe, tak przynajmniej sądzę, a przynajmniej mieści się w granicach wykonalności. Nie wiem jak wygląda możliwość reaktywowania, jaku upłynął czas i czy nadal te kierunek, który zarzucił mąż istnieje. Nie mniej to nie powinien być twój problem w trakcie określania warunków, ale jego. W innym razie musisz się pogodzić z jakością życia jakie wiedziesz u boku partnera.

    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • hope_33 07.10.10, 13:38
    demonsbaby napisała:

    > to tak z własnego doświadczenia ...
    > To, że "tak bardzo kochasz" predysponuje Ciebie do dawania mu szansy na okrągło
    > , mimo, że wstępne warunki były zupełnie inne. Zatem mąż nie musi się starać, b
    > o wie, że mu "wybaczysz" i życie będzie się toczyć dalej. Czyli dochodzisz do w
    > ątku "mąż nic nie musi bo ty się starasz". Warto chyba odnowić te warunki i jas
    > no określić granice, których nie wolno mu przekroczyć, a których przekroczenie
    > będzie u Ciebie równe konsekwencjom. I to Ty, nie mąż, musisz być konsekwentna.
    > Inaczej nic się nie zmieni

    tak wiem, chyba szukam ratunku z beznadziejnej sytuacji.......nie wiem czy dam rade i to mnie przeraża......ale bardzo dziękuje za Twoją wypowiedz
  • demonsbaby 07.10.10, 14:05
    hope_33 napisała:


    >
    > tak wiem, chyba szukam ratunku z beznadziejnej sytuacji.......nie wiem czy dam
    > rade i to mnie przeraża......ale bardzo dziękuje za Twoją wypowiedz

    O ile jest beznadziejna, w końcu, nie tylko mógłby być kłamcą, ale do tego manipulatorem, a tutaj raczej tak nie jest ...
    Niestety, ale radę sobie dać musisz, w innym razie pozostaniesz w punkcie wyjścia, a nadzieja na zmianę może być złudna. Nie musisz mi dziękować, bo wierzę, że oczy otworzyłaś już jakiś czas temu, jednak boisz się podjąć decyzji co do własnych działań. Czasami ktoś musi nami potrząsnąć, żeby wybudzić z letargu. Z drugiej strony, twoje emocjonalne uwikłanie (miłość) z człowiekiem, który został z twoim mężem, jest całkiem naturalna i tym samym wahanie "co dalej" ... Otóż dalej, tak, żeby samemu nie zostać z ręką w nocniku i nie zgorzknieć tyt. gorzkich żali do życia, bo te z czasem można sobie jedynie wygrywać na fujarce.
    Skoro twoja postawa wyczekiwania i pokładania nadziei na zmianę jest jak dotąd nieskuteczna, należy ją zmienić.
    Nie wiem też, ale chyba polecałabym wam (jako małżeństwu) terapię dla par, głównie po to, żeby do twojego męża trafiło, co "robi żle". Tak czy inaczej, terapeuta rozpracuje wasz problem na tyle, że będzie wskazywał, czy to terapia partnerska jest potrzebna czy też raczej terapia dla twojego męża, żeby nauczył się podstawowych zasad życia w społeczeństwie ... bo nie jest to tajemnicą, że na tym polu jego rodzice ponieśli porażkę i nie mnie ich oceniać, ani oceniać dlaczego tak się stało.

    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • hope_33 07.10.10, 14:30
    Tak też się nad tym zastanawiam i w chwili obecnej uważam , że to może być jedyne wyjscie jeśli nie chce definitywnie zakończyć małżeństwa....
  • wbka1 07.10.10, 12:10
    Piszesz, że mąz ma pieniądze z wynajmu ? Jak duże są to pieniądze? Nie każdy musi pracować, są inne sposoby, aby uczciwie zarabiac pieniądze
  • hope_33 07.10.10, 12:42
    Niestety ten wynajem to mała kawalerka.

    wbka1 napisał:

    > Piszesz, że mąz ma pieniądze z wynajmu ? Jak duże są to pieniądze? Nie każdy mu
    > si pracować, są inne sposoby, aby uczciwie zarabiac pieniądze
  • kol.3 07.10.10, 19:50
    Pieniądze z wynajmu, jakie by nie były duże, nie zapewnią emerytury. Można żyć nie pracując, np. mój znajomy w pewnym wieku zaczął grać na giełdzie, ale wcześniej zgromadził bardzo znaczny majątek pracując całe lata.
  • santo_inc 08.10.10, 15:54
    > Pieniądze z wynajmu, jakie by nie były duże, nie zapewnią emerytury.

    Trochę wydziwiasz, bo akurat pieniądze z wynajmu MOGĄ BYĆ emeryturą.
  • perelka110 07.10.10, 12:51
    Jesteś mądrą, wykształcona i mam nadzieję, że podejmiesz słuszną decyzję. Serce mówi co innego, rozsądek co innego, ale uwierz mi samą miłością nie buduje się związku, rodziny.
  • marzeka1 07.10.10, 14:26
    Myślisz o dziecku, rodzinie, stabilności, a tego wszystkiego nie będziesz miała z mężem, tzn, dziecko pewnie mieć możesz, ale i tak będzie wychowanie i utrzymanie na twojej głowie.
    Bo mąż się nie zmieni, on nigdy nie został ani przez rodziców, ani przez ciebie postawiony "pod ścianą", więc wiedzie sobie żywot konika polnego, bo wie, że może, że żonka utrzyma, zatroszczy się, mamunia także skrzywdzić nie da. I lata mijają, a on tylko zewnętrznie przypomina dorosłego faceta, bo tak naprawdę to związałaś się z dzieciuchem.
  • triss_merigold6 07.10.10, 15:19
    Jeśli autorka ma już 33 lata i silne parcie na dziecko to może sprawę załatwić inaczej: ciąża, urodzić, a potem pozbyć się pana. Sąd zasądzi alimenty i na info o bezrobotnym, zdrowym trzydziestoparolatku, zabije pana śmiechem oraz skieruje do Urzędu Pracy.
    Gość leniwy, niezborny fantasta, raczej się nie zmieni. Nigdy nie skończy tych studiów, ani nie znajdzie pracy jaka by mu odpowiadała. Jeśli oczekuje pracy biurowej to niech lepiej szybko zweryfikuje oczekiwania i poszuka prostej fizycznej. Zawsze to lepsze niż nic, a i wstyd mniejszy niż objadać żonę. Jego rodzina wiedziała co robi.
  • santo_inc 07.10.10, 18:47
    > Jeśli autorka ma już 33 lata i silne parcie na dziecko to może sprawę załatwić
    > inaczej: ciąża, urodzić, a potem pozbyć się pana. Sąd zasądzi alimenty i na inf
    > o o bezrobotnym, zdrowym trzydziestoparolatku, zabije pana śmiechem oraz skieru
    > je do Urzędu Pracy.

    Jedyne, co na tym autorka zyska, to dziecko. Poza tym straci pozycję na rynku kobiet szukających partnera.
  • triss_merigold6 07.10.10, 19:09
    To dużo zyska, biorąc pod uwagę, że ma 33 lata i na gwizdek nie znajdzie nowego męża, bo stworzenie stabilnego związku wymaga CZASU. Chociaż materiałem genetycznym ten akurat opisywany facet jest słabym skoro nie ma ambicji przynajmniej współutrzymywania rodziny.
    Nie sądzę, żeby z dzieckiem straciła na rynku kobiet szukających partnera, będzie się mogła rozejrzeć już bez ciśnienia macicy, spokojnie. Teraz mnóstwo kobiet i mężczyzn z dziećmi z poprzednich związków wchodzi w nowe układy.
  • santo_inc 08.10.10, 15:55
    > Nie sądzę, żeby z dzieckiem straciła na rynku kobiet szukających partnera, będz
    > ie się mogła rozejrzeć już bez ciśnienia macicy, spokojnie.

    Ty nie sądzisz, bo jesteś kobietą, ja jestem o tym głęboko przekonany, bo jestem mężczyzną. Kobieta, która ma już dziecko, zawsze będzie miała niższą wartość od kobiety, która dziecka nie ma. Oczywiście zakładając, że pozostałymi cechami różnić się nie będą.
  • aneta-skarpeta 12.10.10, 15:20
    Ty nie sądzisz, bo jesteś kobietą, ja jestem o tym głęboko przekonany, bo jeste
    > m mężczyzną. Kobieta, która ma już dziecko, zawsze będzie miała niższą wartość
    > od kobiety, która dziecka nie ma. Oczywiście zakładając, że pozostałymi cechami
    > różnić się nie będą.


    Ale moze miec kilka cech lepszych o dniedzieciatych kobiet, ktore dla mezczyzny beda decyzujace

    wszystko co mowisz to teoria, bo w praktyce kobiety majace dziecko poznaja fajnych facetow i sa z nimi w fajnych zwiazkach
  • ppo 13.10.10, 12:18
    > wszystko co mowisz to teoria, bo w praktyce kobiety majace dziecko poznaja fajn
    > ych facetow i sa z nimi w fajnych zwiazkach

    W praktyce także ci, co grają w Lotto wygrywają milionowe nagrody.
    --
    God = Gold, Oil, Drugs
  • triss_merigold6 13.10.10, 12:29
    IMO zdecydowanie lepiej jest żyć samej z dzieckiem niż samej z mężem pasożytem. Wychowywanie dziecka i troska o nie, ma przynajmniej sens i jest produktywna.
  • curvaturadiculo 02.07.11, 19:27
    > Wychowywanie dziecka i troska o nie, ma przynajmniej sens i jest produktywna.

    Hmm. Rozumowanie w stylu, że skoro jest się na coś zaprogramowanym to na pewno to musi mieć sens. Nie bądź taka pewna co do tego co "wyprodukuje" Twoje dziecko.

    To tylko Twoje plany, dopóki naprawdę nie będzie widać "produkcji".
  • aneta-skarpeta 13.10.10, 14:24
    ppo napisał:

    > > wszystko co mowisz to teoria, bo w praktyce kobiety majace dziecko poznaj
    > a fajn
    > > ych facetow i sa z nimi w fajnych zwiazkach
    >
    > W praktyce także ci, co grają w Lotto wygrywają milionowe nagrody.


    wbrew pozorom jest ich wiecej niz mozna sadzić.


    a moj mąż ma przyjaciela, kotry dawno temu- jeszcze nie bylismy razem powiedział mu, ze sam wolałby kobiete z dzieckiem, ktora by mu odpowiadała w pełni charakterem, osobowoscia niz "nieprzechodzoną" z ktorą nie miałby takiej nici porozumienia

    to zalezy od dojrzalosci ludzi i ich dobrania się. Bo z pewnoscią to sa trudniejsze związki- ale wcale nie oznacza to,że gorsze

    nie jestem gorsza tylko dlatego, ze mi sie kiedys zycie nie ułozyło.
    Nie jestem tez wybrakowana, tredowata czy uposledzona przez to

    prawdziwy facet nie boi sie kobiety, która stawiła czoła bardzo trudnej sytuacji, jest odpowiedzialna, samodzielna, potrafi sie w mlodym wieku zatroszczyc o cos wiecej niz wlasna dupę.

    ale dzisiaj sa własnie takie czasy, gdzie panowie nie potrafia i nie cchą troszczyc sie o wlasne dzieci, a co dopiero cudze


  • ikame 07.10.10, 15:21
    może twój mąż to kłamca, leń i pasożyt, bo głównie takie określenia się pojawiały, ale mnie niepokoi jednak to fantazjowanie i kłamstwa. Zanim zdecydujesz się na ostateczne cięcie to może dałoby się namówić go na wizytę u psychiatry?
  • hope_33 07.10.10, 15:32
    Tak, obecnie planuje wizyte wspolną u psychologa, potrzebuje bezstronnej opinni i do tego chce żeby moj m. usłyszał ostrą prawde i opinie fachowca skoro tłumaczenia bliskich nie przynoszą skutku....stąd również moja obecność na tym forum,
    ...mąż ma bardzo poważny problem a w konsekwencji i ja, ale też jest w nim bardzo wiele dobrych cech....
  • triss_merigold6 07.10.10, 15:38
    Jesooo chłop ma 33 lata, miał mnóstwo czasu na zbudowanie cv, znalezienie pracy, kontynuowanie nauki oraz pracę. Mnóstwo. Lenistwa nie leczy się u psychologa. To nie jest dzidzia czy nawet student pierwszego roku, którego należałoby "wspierac". Dla Twojego męża najlepszym wsparciem bedzie odcięcie go od jakiejkolwiek pomocy, wyżywienia i kasy.
  • hope_33 07.10.10, 15:48
    niestety taka opcja (odcięcie go od pomocy finansowej) jest b. ciężka do zrealizowania, jest mama męża, która zawsze go wspiera, nawet wbrew ojcu który dawno zaprzestał sie sprawą interesować, totalnie wycofany w swoją prace ..... najgorsze że nawet nie chce zatrudnić syna u siebie bo tak bardzo ma mu za złe fakt przerwania studiów......ja planuje porozmawiać z rodzicami m. , licze że dotre do nich i zrozumieją że sytuacja jest poważna....
  • marzeka1 07.10.10, 16:04
    Nie, oni nie zrozumieją, bo myślą, że problem mają z głowy, oto znalazła się naiwna, która jest gotowa synka utrzymać w iluzji, że pieniądze są z takiego okienka,do którego ma się kartę.
    Nie rozumiesz jednego:mąż się NIE ZMIENI, bo ty tego chcesz, on NIE MUSI się zmieniać, bo żyje w kokonie, a ty swoim zachowaniem, delikatnością, by misia nie urazić tę iluzję podtrzymujesz.
    I twoje tłumaczenie go: on ma też dobre cechy są śmieszne, bo to nie ma nic do rzeczy, masz w domu pasożyta i lenia, chciałabyś mieć dziecko z taką porcję genów???
  • triss_merigold6 07.10.10, 16:21
    Trudno, żeby ojciec NIE PRZESTAŁ interesować się kwestią notorycznego bezrobocia swojego 33-letniego, zdrowego i żonatego syna. Widać wie na co syna stać, skoro nie chce go u siebie zatrudniać - nie dało Ci to do myślenia?
  • mondego1 12.10.10, 14:14
    Przypuszczam ,ze jego glowna zaleta jest to umiejetnosc zadowolenia kobiety w lozku.dlatego nieszczesna hope33 nie chce sie go tak szybko pozbyc.
  • burza4 07.10.10, 19:15
    Nie chcę cię martwić, ale masz mocno nierealne oczekiwania - psycholog NIE MÓWI, co należy zrobić, a tym bardziej nigdy nie powie ostro, co myśli, nawet jeśli ciśnie mu się na usta, że rozmawia z idiotą. Terapia wygląda tak, że rozmawia sobie z panem - bez wyciągania wniosków i bez żadnych komentarzy! próbuje raczej uzmysłowić panu pewne rzeczy i sprawić, żeby sam wpadł na to, jak rozwiązać problem. On naturalnie weźmie to do siebie - chwilowo - i może nawet wykona parę telefonów w sprawie pracy. Potem zakomunikuje, że niestety - ale ma pod górkę i wrócicie do punktu wyjścia.

    Nie wiem czemu winisz rodziców za sytuację, za którą odpowiada w 100% twój mąż. Wychowali go jak umieli, popełniają błędy - ale gdyby chciał, toby coś ze swoim życiem zrobił. Skąd ta pretensja, że ojciec go nie zatrudni? a po co mu gość z 2 lewymi rękami do roboty, z przerostem ego i totalnym brakiem zaradności? żeby stać nad nim i pilnować żeby czegoś nie schrzanił? Jakiej pomocy od nich oczekujesz, przecież jej nie dostaniesz, ojciec jest rozsądny, a matka miękka - i się nie zmienią. Szkoda twojego czasu.
  • baszi 07.10.10, 20:47
    no ja jednak uwazam ze czlowiek nie rodzi sie zapisany ale uczy sie, duzy wplyw na niego i uwazam najwazniejszy maja wlasnie rodzice i wychowanie! dzieci alkoholikow nie mialyby problemow wlasnie gdyby nie rodzice, nie nadarmo sa DDA, i nie sa sobie same winne ze nie radza sobie w wielu sytuacjach ale winni sa rodzice! pryzkladow mozna mnozyc. jesli cale zycie wyreczasz dziecko, nie uczysz go poczucia obowiazku, nie motywujesz, nie dajesz wedki ale rybke co gdzie on ma sie nauczyc? z ksiazek? z tv? owszem sa wyjatki i super, i oczywiscie nie cala wina lezy po stronie rodzicow bo jednak dorosly czlowiek swoj rozum ma, ale sa kwestie w ktorych rodzice maja niepodwazalny i miazdzacy wplyw na postepowanie swoich dzieci.
    male dzieci zazwyczaj chca wszystko same, i chca juz, niestety to rodzice czesto w zarodku udupiaja te cudowna chec do nauki bo sami zrobia to za dziecko lepiej, a potem sory dziwia sie ze 8 latek nie umie zawiazac butow, 15 latek zrobic sobie herbaty a 30 latek zarabiac na siebie.
    --
    [img]http://dl4.glitter-graphics.net/pub/47/47064uoq2cyzx3v.gif[/img]
  • burza4 08.10.10, 12:10
    Człowiek strzela, pan bóg kule nosi - dokładnie tak samo jest z wychowaniem. To nie rodzice mają decydujące znaczenie w tym, jakim człowiekiem będzie ich dziecko.

    Dzieciom z patologicznych jest trudniej - ale trudne dzieciństwo nie jest usprawiedliwieniem na spapranie sobie reszty życia! wiem, to bardzo wygodne - zrzucić wszystko na rodziców i siedzieć nadal z założonymi rękami. Sorry, nie łykam tego. Jeśli ktoś sobie nie radzi - to jego wyłączna wina, bo sam odpowiada za własne życie i wybory. Nie ma zmiłuj.
  • demonsbaby 08.10.10, 12:36
    burza4 napisała:

    > Człowiek strzela, pan bóg kule nosi - dokładnie tak samo jest z wychowaniem.
    AKurat nie tutaj. Takie powiedzenie jest raczej w pełni adekwatne do samych zdolności manualnych człowieka ;)

    To
    > nie rodzice mają decydujące znaczenie w tym, jakim człowiekiem będzie ich dzie
    > cko.

    Niestety, albo stety ja wychodzę z założenia, że autorytet rodzicielski / opiekuńczy ma tutaj zasadnicze znaczenie. Bo to w rodzinie, niejako na pierwszym szczeblu człowiek uczy się więzi społecznych.

    >
    > Dzieciom z patologicznych jest trudniej - ale trudne dzieciństwo nie jest uspra
    > wiedliwieniem na spapranie sobie reszty życia!
    Oczywiście i teraz rola autorytetu, który się pojawi (lub nie i paprzemy sobie życie), który tychże nieudolnych rodziców / opiekunów zastąpi, choćby pod kątem merytorycznym. Cholernie niewdzięczna fucha.

    wiem, to bardzo wygodne - zrzuci
    > ć wszystko na rodziców i siedzieć nadal z założonymi rękami.
    To nie syn / mąż autorki zrzuca winę na rodziców, ale pojawiają się głosy "czym skorupka za młodu nie nasiąknie".

    Sorry, nie łykam t
    > ego. Jeśli ktoś sobie nie radzi - to jego wyłączna wina, bo sam odpowiada za w
    > łasne życie i wybory. Nie ma zmiłuj.

    No to w ten sposób dochodzimy do wniosku, że system wychowawczy spoczywa tylko na szkole i tam są zagrzebane autorytety. O ile, to prawda leży pośrodku i jest częściowa. Szkoła nie odpowiada za wychowanie, ale edukację i pomoc wychowawczą w celu usprawnienia metod wychowawczych podejmowanych w domu. I jest to układ idealny, który owszem nie istnieje.
    Człowiek uczy się na własnej skórze, dopiero jak wdepnie w bagno i okazuje się, że system wpojony zawiódł i pozostaje ponieść konsekwencję własnych wyczynów ... no to teraz należy zadać pytanie, kiedy osoba w postaci męża autorki, takie konsekwencje poniosła? Kiedy mama otwierała parasol ochronny? Zatem logiczne jest, że tego parasola szuka u zony.


    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • baszi 08.10.10, 14:46
    biedne dzieci rodzicow ktorzy wychodza z takiego jak Ty zalozenia
    --
    "Ludziom przydałby się czasem dzień wolny od życia..."
    Św. Augustyn
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usa8u69pcwpsii5.png[/img][/url]
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/34bw9n735zvqmpot.png[/img][/url]
  • santo_inc 07.10.10, 17:38
    Nie decyduj się na dziecko z kimś, kto nie ma ochoty wkładać wysiłku w zaspokojenie potrzeb rodziny.

    > Bardzo chce pomóc mężowi, chce żeby nam sie udało, wiem że to fatalny przypadek
    > , ale czy moge coś zrobić zeby mąż sie "obudził"?? Kłótnie i mój płacz oraz roz
    > mowy pełne cierpliwośći skutkują tylko obietnicami z Jego strony........

    Obietnice muszą zawierać KONKRETY. Dwa.
    1) CO KONKRETNIE mąż Ci obiecuje. Przykładowo, obieca, że skończy studia. Co to znaczy? Że odbierze dyplom? Zda egzamin dyplomowy? Napisze pracę dyplomową? Uzyska absolutorium?
    2) KIEDY KONKRETNIE to zostanie zrobione.

    Potem nadchodzi ten termin i oceniasz, czy rzeczywiście zrobił to, co obiecał.

    Jeśli nie, wyciągasz sankcje.

    Ja bym dał mu 3-4 pełne semestry na skończenie studiów. Wiem na czym polegają zmiany programowe na uczelni i ile może kosztować uzupełnienie różnic. Ale ten czas z powodzeniem wystarczy.

    Ale z całą pewnością w tym czasie nie decyduj się na dziecko!

    Przyzwyczajaj się też do myśli, że to będzie osoba, którą będziesz musiała całe życie kierować, prowadzić, sterować. Osoba, która niewiele zrobi z własnej inicjatywy, za niewiele weźmie odpowiedzialność, itd.
  • baszi 07.10.10, 18:35
    sprobuj z ta terapia, ale jak najszybciej, szkoda zycia na wieczne czekanie na to co bys chciala a co nie bedzie
    pamietaj ze to twoj maz musi zrozumiec ze ma a przez to macie problem i to on musi chciec to zmienic

    do tej pory jak rozumiem on problemu nie widzi wiec zadnej zmiany siebie nie potrzebuje a ty trafiasz kula w plot

    to dorosly czlowiek, ma swoj rozum, nie mozesz i nie jestes w stanie nim kierowac, mozesz sugerowac a on albo zrozumie i sam zacznie sie starac albo bedzie jak jest.

    ludzie kiedy sa ze soba to wzajemnie sie motywuja, napedzaja, razem tworza cos, wspolnie sie staraja, dbaja, kieruja, w pojedynke tego wozu nie pociagniesz,


    --
    [img]http://www.e-gify.pl/gify/postacie/dzieci/dzieci31.gif[/img]
  • lady68 08.10.10, 18:17
    Twoj mąż ma 33 lata a mój 43 czyli 10 więcej. Myślisz że cos się zmieniło przez ostanie 10 lat? kompletnie nic. Pracował z rodzicami myśleli za niego o wszystkim, nie uczył się co m-c dawali mu pieniadze. Teraz sie zestarzeli i żyje z wynajmu i malutkiej renty. Cały czas twierdzi ze będzie szukał pracy. Szukał całe 3 dni.... stwierdził że musi uzpełnic wyksztłcenie noi uzupełnia, chodzi sobie dwa razy w m-cu a reszte siedzi u rodziców. Mam córke przed maturą, gdyby nie moja praca byłoby fatalnie, jesli nic z tym nie zrobisz będziesz miała tak przez całe życie. Po prostu pewni ludzie się nie zmieniają, musi ktoś za nich mysleć i podejmować decyzje najpierw była to matka tera jestem ja. Odpowiadam i decyduje za wszystko w domu. Jestem zmęczona i sfrustrowana naprawdę chcesz taka być ?. Tez bardzo kochałam męża, miałam powody żeby się rozwieść i nie zrobiłam tego.
    Rodzicom twojego męża jest bardzo wygodnie że przejełaś odpowiedzialność za swojego męża, masz w dorosłego nastolatka i chcesz jeszcze malutkie dziecko? nie będiesz miała na to wszystko siły. Idz sama do psychologa i porozmawiaj z nim, mnie kiedyś powiedział że dla takich ludzi to jest baarzo długa terapia, myślałam że przesadza. Teraz wiem że miał100% rację. Sama musisz zdecydować co zrobic.
    Powodzenia
  • doctor.no.1 09.10.10, 08:35
    Po pierwsze:
    faktem jest, że rodzice i rodzina maja ogromny wplyw na ksztaltowanie mlodego czlowieka ALE! Dorosly, nawet pokrecony jest sam odpowiedzialny za swoje zycie. Powinien miec swiadomosc wlasnych ograniczen i starac sie im przeciwdzialac. Nie mozna wszystkiego usprawidliwiac nieudolnoscia wychowacza rodzicow. Zrobili co mogli i potrafili - a teraz - po trzydziestce :) zycie nalezy juz tylko do nas i od naszych wyborow zalezy przyszlosc nasza i naszych dzieci.

    Po drugie:
    Znam taki egzemplarz. Facet ma lat 60 dzisiaj. Zawsze odkladal kariere "na jutro". Skonczyl swietne studia dajace perspektywne doskonalych zarobkow. Dzisiaj wspomina czasy studiow, jakby swiezo je skonczyl a jego najwieksze osiaigniecia to albo te ze studiow, albo te zony. On wszystko mogl, on jest najwspanialszy, a ze niewiele osiagnal to wina zlych ludzi wokol, ktorzy nie docenili jego geniuszu. Jak pracowac to tylko za miliony :) Zyje sobie dzisiaj w urojonej rzeczywistosci - a ze nic nie osiagnal? - proste - przez ponad 20 lat wychowywal swoje dzieci i im wszystko poswiecal. A te dzieci dzisiaj sa baaaardzo niewdzieczne. Za to codziennie bywa u swojej mamusi, ktora go karmi, wysluchuje, przytakuje a wina o wiele spraw obarcza jego zone. Superowo

    Moral z przypowiesci jest taki: nie liczylabym na cud, aczkolwiek wszystko moze sie zdarzyc.
    Mysle, ze warto dac Panu ultimatum czasowe, np. 1 rok, wyznaczyc ogolne cele zobaczyc, jak Pan zabiera sie do przejecia odpowiedzialnosci za siebie i za rodzine. Ciaze jednak odlozylabym jeszcze na pozniej.

    Studia - sa jedynie wymowka. Ich zakonczenie niewiele zmieni. To stary facet. Ma 33 lata!!!! Nie student, ktory moze jeszcze sie miotac i zastanawiac, co z zyciem dalej zrobic. Mozna znalezc "prace biurowa" bez studiow, zwlaszcza, ze Pan ma przeciez jakies doswiadczenie zawodowe. Przeciez pracowal. Gospodarka sie ozywila, wiec teraz szanse na prace sa wieksze niz przez ostatnie poltora roku. Ale bez checi do podejmowania dzialania - praca sama nie przyjdzie.

    Rola rodzicow jest zakonczona i nie oczekiwalabym od nich wsparca.



  • demonsbaby 09.10.10, 08:43
    doctor.no.1 napisała:

    > Po pierwsze:
    > faktem jest, że rodzice i rodzina maja ogromny wplyw na ksztaltowanie mlodego c
    > zlowieka ALE! Dorosly, nawet pokrecony jest sam odpowiedzialny za swoje zycie.

    A czy ktoś doc. twierdzi, że nie jest?


    > Powinien miec swiadomosc wlasnych ograniczen i starac sie im przeciwdzialac. Ni
    > e mozna wszystkiego usprawidliwiac nieudolnoscia wychowacza rodzicow.

    No akurat tu się nie zgodzę w jednej kwestii - za wychowanie i to jakim jest człowiekiem w dorosłym życiu - odpowiedzialność ponoszą rodzice ... doc. przyjrzyj się - mamusia wiecznie otwiera parasol ochronny ... - no to czego może oczekiwać od partnerki? Parasola, czyż nie?

    a teraz - po trzydziestce :) zycie nalezy juz tylko do na
    > s i od naszych wyborow zalezy przyszlosc nasza i naszych dzieci.

    a teraz po 30tce, to pan musi stanąć na wysokości zadania, ale tego nie robi - bo jak go żona kopnie w dupę na otrzeźwienie to wyląduje u mamy i parasol, a w domu wyrodna żona?


    > Rola rodzicow jest zakonczona i nie oczekiwalabym od nich wsparca.
    >
    a ja bym jednak - nie tyle oczekiwała wsparcia, co jasnej postawy - skończ się wtrącać mamusia, a jak chcesz, żeby synuś dorósł do 30tki to przestań mu ułatwiać ponoszenie konsekwencji. Więc jakąś rolę muszą owi rodzice / a właściwie matka- jeszcze odegrać.



    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • doctor.no.1 09.10.10, 09:24
    Oczekiwania mają to do siebie, że ktoś ma pełne prawo ich nie spełnić. W dorosłym zyciu zasada jest prosta:"umiesz liczyc, licz na siebie". Pewnie, że warto podejmowac próby rozmowy ze wszystkimi zaangazowanymi w sytuację, zwlaszcza z ojcem, który może mieć podobne zdanie o synu, co autorka tematu. ALE - z nadopiekuńczą matką trudno wygrać, a już oczekiwać od niej zmiany postawy względem dziecka?
  • demonsbaby 09.10.10, 09:32
    no to ostatnie jest niemożliwe. zatem wybór postawić mężowi: matka albo ja, zasady moje albo matki.
    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • kolezanka_filizanka 09.10.10, 12:14
    odetnij go od siebie, przestań się nim opiekować i o niego zabiegać niech sam się postara...
  • tonik777 12.10.10, 10:42
    > bardzo Go kocham
    To "Go" wszystko wyjaśnia w waszych relecjach. Skoro traktujesz go na równi z Bogiem to nic dziwnego, że Cię nie słucha.
  • lavinka 12.10.10, 10:46
    A teraz, szanowni forumowicze, wyobraźcie sobie analogiczną sytuację, tylko że bezrobotna jest.... żona... a mąż marudzi, że nie chce skończyć studiów i pójść o pracy. Co byście mu napisali? :)
    --
    "jak piękny, znaczy cud, miód pitny i precelki" (c)raohszana
  • helusia007 12.10.10, 10:50
    Lavinka cos nie doczytalas. Zona nie jest bezrobotna, zona utrzymuje darmozjada i lenia. A len ani studiow skonczyc nie moze ani nie znajduje pracy na miare swoich talentow.
  • demonsbaby 12.10.10, 10:51
    analogicznie do sytuacji, chyba, że owe "bezrobocie" byłoby dyktowane zajściem w ciąże / opieką nad dzieckiem do czasu usamodzielnienia.
    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • triss_merigold6 12.10.10, 10:59
    Analogicznie do sytuacji bym poradziła, chyba, że pani byłaby w ciąży lub zajmowała się niemowlęciem/małym dzieckiem.
    Tu pan leser, stworzony do wyższych celów, robi wszystko, żeby pracy nie znaleźć. Klasyczna spychotechnika.
  • mgd3 12.10.10, 11:19
    W analogicznej sytuacji na pewno byłaby masa wypowiedzi w stylu 'przecież zajmowanie się domem to też praca', 'przecież zrobiła remont w czasie kiedy ty pracowałeś', 'przecież nie każdy musi pracować zawodowo', 'może nie interesują jej studia które zaczęła', 'jak możesz rozważać rozwód tylko dlatego, że ona nie pracuje', 'może nie jest na tyle przebojowa, żeby efektywniej szukać pracy - widziałeś z kim się żeniłeś'.
    Nb. mój mąż też mnie okłamał co do skończenia studiów na początku znajomości - jakoś tak domyślnie zakładałam, że każdy ma skończone studia i głupio mu się było przyznać. Po paru miesiącach wydusiłam - bo przy moich namowach do zmiany firmy coś kręcił - bał się, że bez studiów nikt go nie zatrudni i nie wiedział jak mi to powiedzieć. :)
    No ale ja uważam, że w wieku 30+ liczy się doświadczenie zawodowe, i faktycznie jak nie ma ochoty - to nie ma sensu tracić czasu na kończenie studiów.
    Nb. uważam też, że nic złego w tym, że jedna osoba jest kurą domową i zajmuje się dziećmi - o ile rodzinę na to stać. A co za różnica, czy to mąż czy żona :) Fajnie jest jak ktoś ma czas ugotować, posprzątać, bawić się pół dnia z dzieckiem. Od razu tak milej i wolniej życie płynie.
  • brak.polskich.liter 12.10.10, 12:25
    To samo. To znaczy - zeby sprzedac kopa na rozped. Pasozytnictwo i slizganie sie na dupie partnera jest cecha ponadplciowa.

    Skonczenie studiow i praca to nie jest wysilek ponad miare dla 30+ letniego, zdrowego faceta, nieobarczonego zobowiazaniami rodzinnymi typu opieka nad malymi dziecmi. Nie ma ochoty, ma natomiast ochote wisiec na zonie i opowiadac jej glodne kawalki? Kop.

    --
    Kebab na Jagiellońskiej zamieni cię rano w wahadłowiec Challenger - by pvek
  • jan.u 12.10.10, 10:51
    Dziewczyno. nieźle się wpakowałaś, ale może nie wszystko stracone. Spróbuj znaleźć sensownego psychologa i podjąć, nie bójmy się tego słowa, terapię. Dlaczego Ty? 1. To Ty wybrałaś sobie takiego męża. 2. On pierwszy nie pójdzie (później owszem, może razem, a pewnie i dla niego indywidualna będzie konieczna).
    Przerobiłem to na sobie i zadziałało.
    Pozdrawiam
    J
  • wrong_answer 12.10.10, 11:00
    Co Wy kobiety macie z tym wyksztalceniem... W wieku 33 lat powinnas juz rozumiec, ze ten papierek jest niewiele warty. W tym wieku ma sie minimum 9 lat doswiadczenia zawodowego i nikt nie patrzy na jakies dyplomy. Powinnas go przede wszystkich gonic do pracy!

    Ciekawi mnie, dlaczego oklamal Cie w kwestii wyksztalcenia. Dalas mu na poczatku znajomosci sygnal, ze z kims bez wyzszego nie zamierzasz byc? Facet ma byc przede wszystkim zaradny...
  • the.witcher 12.10.10, 11:40
    ukończenie wyższej uczelni - zapewne jakiejś prywatnej - w wieku 33 lat to żaden handicap na rynku pracy - w tym wieku musiz udowodnić, że coś potrafisz, że coś już osiągnąłeś... mówisz, że ładnie wyremontował mieszkanie? niech remontuje inne!

    ps. pierwszy raz słyszę o stawianiu warunków przed ślubem, jak piszesz - z miłości. prawdopodobnie z tobą jest coś nie tak - "ożenię się z tobą jak ukończysz studia" - ???wtf???
    masz mylne pojęcie o wyższym wykształceniu, zmitologizowałaś je, teraz to nic nie znaczące słowa - wiem co mówię, spotykam sie codziennie ze świeżo upieczonymi abiturientami tzw. wyższych uczelni i jestem pewien, że 80% z nich nie zdałoby matury 20 lat temu! wolę współpracować z kimś kto nie ukończył studiów ale ma wiedzę i potrafi ją wykorzystać niż z kompletnym nieudacznikiem, którego jedynym osiągnięciem są dwa albo i trzy dyplomy.
  • annataylor 12.10.10, 11:05
    moim zdaniem twojemu mężowi brakuje motywacji i samodyscypliny - jak dorosły człowiek może zapomnieć o terminach egzaminów??? a może on nie chce ich zdawać?
    nie traktowałabym go jako osoby niezaradnej życiowo, bo może wcale taki nie jest. po prostu brakuje mu poczucia sensu, że to co, robi jest dobre i prowadzi do jakiegoś celu (np. zdobycie pracy).
    ja bym go wysłała na jakieś szkolenia z umiejętności miękkich (np. motywacji, autoprezentacji), może też powinien isć do doradcy zawodowego? może on sam nie wie, co chce robić i dlatego tak wszystko źle i opornie mu idzie, bo czuje niechęć?
  • triss_merigold6 12.10.10, 11:09
    To niech robi cokolwiek przynoszącego nawet skromne pieniądze, ale niech ROBI. Do łopaty się chyba nadaje?
  • poppy_pi 12.10.10, 11:39
    Piszesz, że sam wyremontowal mieszkanie, że pomaga w remontach innym...może to jest droga? Może powinien zatrudnić się w jakijś firmie, albo może otworzyć swoją własną? Chociaż skoro mówisz, że nie ma siły przebicia może być trudno.
    Wiem, że Ci ciężko, ja tez walcze z moim facetem od wielu lat o to samo i powiem Ci, że mimo moich usilnych próźb, grób, płaczu itp. nic nie pomaga. Po prostu więcej kłamie :( A ja trwam przy nim cały czas licząc na zmianę i szukam w sobie siły żeby to zakończyć co nie jest łatwe bo bardzo go kocham.
    Życze powodzenia i radzę zrezygnować ze stara się o dziecko...
  • serendepity 12.10.10, 16:14
    Moj byly wylecial kiedys z pracy. Na poczatku powiedzial, ze odpocznie tydzien i potem zacznie szukac pracy. Doszlam do wniosku, ze nie bede go meczyc o to i dam mu szanse, zeby wykazal sie bez mojego trucia. Po niecalym roku doszlam do wniosku, ze moje trucie i tak nie mialoby sensu, bo i tak nie posluchalby mnie. Rozstalismy sie mniej wiecej rok po tym jak zostal bezrobotny, z innych przyczyn. Pozniej slyszalam, ze chce podjac prace dla swojej nowej dziewczyny (nie na jej rzecz tylko, ona miala byc tego powodem). Sprawa z dziewczyna rypla sie, a on nie podjal pracy przez kolejne lata. Zyl z jakis drobnych zlecen od znajomych. I tak ciagnal kolejne lata.

    Sa ludzie, ktorzy nie odczuwaja potrzeby pracy i moga zyc za grosze i bardzo trudno ich zmienic. A na pewno trudno ich namowic do czegos.
  • very.martini 12.10.10, 11:37
    A może mu to wyższe wykształcenie do niczego niepotrzebne, faktycznie, szkoda tego, co zostało rozpoczęte, ale ja osobiście rzuciłam jedne studia mając w jakiejś połowie upisaną pracę magisterską, bo czułam, że to walenie głową w mur. Że nie daję rady i przychodzenie na wydział mnie kompletnie wyniszcza (co prawda byłam już wtedy na innych studiach). Może nad Twoim mężem wisi zbyt duża presja związana z tą pracą, którą ma napisać - w świecie jest też miejsce dla takich, którzy presji nie biorą na klatę i uciekają spod dziekanatu i pokoju profesorskiego. Oczywiście, zarabiają odpowiednio mniej, ale czy chodzi Ci o to, żeby mąż w w ogóle ruszył tyłek z domu, czy żeby na konto spływało wynagrodzenie pana dyrektora regionu?
    No i pytanie, czy jest rozpieszczony przez Mamunię i leniwy, czy rzeczywistość go trochę przerasta z racji budowy psychicznej. Jedno z drugim się łączy, ale to wbrew pozorom dwie różne rzeczy.

    16%VOL
    22%VAT
  • ryza_malpa1 12.10.10, 11:45
    Moim zdaniem masz dwa wysjia:
    1) rozwieśc się - czego nie chceszs
    2 zaakceptowac sytuację -
    Trzecie wyjscie pt "zmiana męża" jest daremne.

    Proponuje wyjście nr 2 i spojrzenie na sytuację z innej strony.
    Czy małżonek przejawia zainteresowanie zajęciami domowymi takimi jak pranie, sprzątanie, gotowanie , robienie zakpuów? Jesli tak, to widzę szansę na szczęśliwe pożycie. Po prostu zaimieniecie się rolami damsko - męskimi. Jesli oczywiście obojgu to pasuje. Wile rodzin tak żyje tylko wtedy osoba "zapiedalającą" w domu jest kobieta.
    Piszesz, ze mąż podczas swojego bezrobocia wyremontował mieszkanie ( liczyliście ile kasy musielibyście zapłaci obcemu? ) - nie jest więc trutniem idealnym.
    jeśli staracie się o dziecko, mozecie ustalic, ze mąż po macierzyńskim zostanie z dzieckiem w domu. Jeśli ma zadatki na dobrego ojca a Ty zarabiasz wystarczająco to nie widzę problemu - przemyślcie to co będzie jak urodzi się dziecko - ile będzie kosztowa żłobek, opiekunka.

    Oczywiście wszytsko zależy od charakteru twojego męża i twojej gotowości do zaakceptowania tego typu sytuacji.
    Ja nie miałabym tego problemu. Gdybym tylko zarabiała wystarczająco na moją trójke to wysłałabym męża do domu ;) Mam 100% pewności że miałabym wypicowany domek, ogacone i nauczone i zaopiekowane dziecko, no...moze z obiadkiem byłoby gorzej ale ja lubię gotowac.
    małżonek chyba tez byłby zadowolony jako domator - majsterkowicz.




    --
    "Nawet gdy sami Polacy twierdzili, że ich kraj jest do dupy, to tylko kiwałem głową - oj, nie widzieliście wy prawdziwej dupy." Jurij Andruchowycz
  • ryza_malpa1 12.10.10, 11:49
    ... ze znam dwie poary które tak żyją i poza ogólnym niezrozumieniem społecznym nic im nie dolega.

    --
    "Nawet gdy sami Polacy twierdzili, że ich kraj jest do dupy, to tylko kiwałem głową - oj, nie widzieliście wy prawdziwej dupy." Jurij Andruchowycz
  • triss_merigold6 12.10.10, 11:55
    No popatrz, a mój facet też robił remont i jakoś z pracą mu nie kolidowało...
  • ryza_malpa1 12.10.10, 12:12
    twój facet to twój facet.
    Tu jest inna sytuacja.
    Czy uważsz, ze mogłabyś wpłyną na takiego kogoś i go zmienic?

    --
    "Nawet gdy sami Polacy twierdzili, że ich kraj jest do dupy, to tylko kiwałem głową - oj, nie widzieliście wy prawdziwej dupy." Jurij Andruchowycz
  • triss_merigold6 12.10.10, 19:44
    Tak, moja sytuacja jest zdecydowanie inna, ponieważ nie posiadam litościwego serduszka i nie wzięłabym dorosłego, nieudacznego chłopa na utrzymanie.
    Tak, zmieniłabym go błyskawicznie na nowy, lepszy model.
  • dymscha 12.10.10, 11:47
    Tylko terapia, wygląda na klasyczny okaz wyhodowany przez rodzinę dysfunkcyjną; poczytaj o DDA, DDD - wiem, łatwo rzucić że leń, pasożyt, maminsynek, ale człowiek, który nie rozwinął się prawidłowo, nie potrafi, mimo szczerych chęci, funkcjonować w dorosłym życiu i nie ma tu znaczenia czy ma lat 13 czy 33 czy też 53. Ciało i intelekt się podlegają rozwojowi, niezaspokojone potrzeby pozostają ciągle na infantylnym poziomie.
    Niestety rokowania co do przyszłości tego związku są kiepskie.
  • e.i.t.h.e.l 12.10.10, 20:05
    Mnie to na DDA nie wygląda, bo oni w pracy radzą sobie bardzo dobrze, za to w bliskich związkach kiepsko, a mąż autorki ma wręcz odwrotnie.
  • fotel_bujany 12.10.10, 11:57
    Przestań rozmawiać z teściową i porozmawiaj z mężem. Poproś o wsparcie teścia - i to on niech porozmawia z synem. Skoro jest ambitny to może wjedzie synowi na ambicję.
    Dopóki się godzisz na takie zachowanie - mąż nie ma powodu ani żadnego bodźca, żeby zmienić ten stan. Za np. 20 lat nadal będzie się tłumaczył, że jedzie do rodziców pisać pracę, zdawać egzamin itp.
    Do mężczyzn przemawiają czyny, nie słowa. Pokaż mu, że potrafisz go zmusić do działania, a tym samym, że musi Cię szanować. Gadaniem tylko upewniasz go że wciąż tu jesteś, nigdzie sobie nie pójdziesz i nie musi robić nic, bo i tak nic się nie zmieni.
    W powyższej sytuacji - naprawdę planujecie dziecko??? To jakiś żart? Chyba że czujesz się na siłach zajmować się dzieckiem, zarabiać na utrzymanie rodziny, w tym bezrobotnego męża.
  • ledzeppelin3 12.10.10, 12:22


    Po pierwsze: odciąć pępowinę od teściów.
    Po co Twój mąż tam jeżdzi?
    Jego ojciec jest Człowiekiem Sukscesu, on czuje, że nie dorasta mu do pięt.
    Na szczęście jest Ciepła Mamusia, która przytula go do memłona.
    I zawsze da pieniążki.
    W konsekwencji masz niezaradnego, słodkiego chłopczyka w domu, którego kochasz i utrzymujesz.
    Jesli zależy Ci na tym związku, z chłopczyka musi wyrosnąć mężczyzna.
    Po pierwsze: ZERO kontaktu z tesciami przez cały czas szukania pracy.
    Po drugie: niech mąż zdecyduje, co chce robić w życiu. Może woli pracę fizyczną od studiów? Może chce Cię prosić o danie mu czasu i kasy na kurs specjalistyczny, ale boi się o tym powiedzieć?
    może chce być fryzjerem, a wstydzi się zawieść mamę, tatę i Ciebie?
    Pogadajcie szczerze. I zdecydujesz, czy chcesz być z fryzjerem- facetem, czy wolisz wiecznego studenta, wiszącego na Dobrej Mamie?


    --
    Jesteś pan zbiorem molekuł
  • antidotumm 12.10.10, 12:15
    -znam dwie babki, b. inteligentne, mezowie tez - po dobrych studiach i... mezowie nie pracuja tylko, ze tak powiem, zajmuja sie domem i te zony to toleruja, rozwijaja sie zawodowo, utrzymuja dom i dzieci (w obydwu rodzinach po 2 dzieci).
    Jak kobieta jest gospodynia domowa, to nikt sie nie czepia, a przeciez mamy rownouprawnienie. Jesli On w domu nie gnusnieje, ma mily sposob bycia, w dodatku jakis wlasny dochod (wynajem kawalerki), no to powiedz sobie: o'key, bedzie mial kto sie zajac dzieckiem itp.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.