Dodaj do ulubionych

10-latek chce zamieszkać z tatą

23.10.10, 01:21
Witam,
od roku jestem po rozwodzie, od 3 lat po rozstaniu z mężem. Przyczyny rozstania to zdrada, pracoholizm i alkoholizm mojego byłego męża.
Wychowuje sama dwójkę dzieci: córkę 7 lat i syna 10 lat.
Córka chętnie spotykała się z tatę, syn odmówił kontaktów z nim. Brak kontaktu trwał pół roku /syn był świadkiem przemocy wobec mnie i niego i stąd jego decyzja/. Pozwoliłam mu na to, ale wiedząc jak ważny jest jego kontakt z ojcem pytałam, czy nie zmienił zdania. Po pół roku zdecydował, że będzie odwiedzał tatę. Zaczęły się bardzo drogie prezenty, kino, baseny, inne atrakcje...Po powrocie od taty syn jest dla mnie bardzo opryskliwy, każde moje wymagania czy sprawdzanie wykonania przez niego obowiązków kończą się histerycznym telefonem do taty i rozmową jaka ma złą mamę. Oczywiście w tych rozmowach jest wspierany przez swojego ojca. Ostatnio syn oświadczył, że jestem beznadziejna i on chce mieszkać z tatą. Niestety czuję, że jest to sposób na manipulację mną, abym od niego niczego nie wymagała. Czuję, ze w okresie kiedy nie spotykała się z tatą bardzo pracowałam nad tym, aby maiła swoje poczucie wartości i zdaje mi się, że przeleciałam z tym na tzw. ''drugą stronę", chyba jestem na dobrej drodze do wychowania egocentryka. Sama jestem w terapii od czasu rozstania / współuzależnienie w rodzinie alkoholowej/ . Proszę pomóżcie...co robić, kiedy syn mówi, że chce być z tatą /a tata się zgodzi/...czy jeżeli się uprze to brać pod uwagę taką możliwość???
Edytor zaawansowany
  • morekac 23.10.10, 06:48
    To zależy, czy tata nie jest uzależniony (bo coś piszesz o współuzależnieniu) i czy jest odpowiedzialny - tzn. byłby w stanie dopilnować kwestii szkoły, nauki itp.

    Po powrocie od
    > taty syn jest dla mnie bardzo opryskliwy, każde moje wymagania czy sprawdzanie
    > wykonania przez niego obowiązków kończą się histerycznym telefonem do taty i r
    > ozmową jaka ma złą mamę.
    A jak ty się zachowujesz w tej sytuacji? Czy nie jest tak, że podświadomie udowadniasz - nawet tylko sobie - że ty jesteś odpowiedzialna matka, a on jest nieodpowiedzialny ojciec?
    Bo może należałoby przyjąc postawę "Cieszę się, że było ci z tatą fajnie, ale - niestety, też nad tym boleję - trzeba odrobić te cholerne lekcje."

    Ostatnio syn oświadczył, że jestem beznadziejna i on chce mieszkać z t
    > atą.
    Pytałaś, dlaczego tak uważa i jak to sobie wyobraża - zmiana szkoły wchodziłaby w grę? Bo wtedy czeka go zmiana kolegów, nauczycieli itp.
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • to-skania 23.10.10, 10:34
    Tata jest alkoholikiem, ale tym ekskluzywnym. Pracuje, zarabia dużo pieniędzy i generalnie lata od Bali po Dominikanę. Obecnie jest w nowym związku z kobietą z dwójką dzieci /każde z innego małżeństwa/. Obok niego mieszkają jego rodzice /ojciec alkoholik/. Tam mieliśmy dom, który po rozwodzie sprzedaliśmy. Tam też dzieci chodziły do szkoły, więc powrót syna do taty byłby powrotem do starego środowiska. Czy tata jest odpowiedzialny? Wiem, że chce dla dzieci dobrze, ale niestety nie jest w stanie nawet raz w tygodniu odebrać ich ze szkoły /mieszkamy w Warszawie/. Chcę być obiektywna i nie zależy mi na tym kto jest lepszym rodzicem, dzieci ocenią to za kilkanaście lat, a ja po 3 latach terapii już znam swoją wartość /piszę o współuzależnieniu, czyli o osobie, która wchodząc w rolę ofiary funkcjonowała w małżeństwie alkoholowym/
    Ja wyprowadziłam się z domu jeszcze przed jego sprzedażą. Dzieci w ciągu roku musiały zmienić szkołę, ale to właśnie dzieci zmusiły mnie do przeprowadzki, moja wytrzymałość na różne rzeczy była większa. Syn powiedział, że popełni samobójstwo jak zostaniemy tu dłużej. I wtedy też podjął decyzję, że nie chce widzieć się z ojcem. Teraz chce wrócić... Niestety na pewno jest to związane z lepszym statusem materialnym, choć ja też pracuję i nie jest źle, alimenty też mam nazwijmy to ,,godne''. Wiem, że daję ogromne wsparcie psychiczne swoim dzieciom. Myślę, że obecnie czują się bezpieczne i zapomniały co to życie w domu z ojcem w pracy albo na imprezie albo w kolejnym romansie albo siedzącym u mamusi w domu i nie wiedzącym, gdzie właściwie ma wrócić do mnie i do dzieci, czy do mamy.
  • demonsbaby 23.10.10, 10:55
    żeby podpowiedzieć Tobie "a niech dziecko spróbuje", pewnie szybko wróci do ciebie. Tata jest "atrakcyjny", może mu zapewnić wiele tych "atrakcji" jakich ty nie możesz... PO czym jednak stwierdziłam "dlaczego masz na to pozwalać"? Dziecko myśli innymi kategoriami niż dorośli. To nie potrzeba zaspokajania emocjonalnego ma priorytet, ale zastępstwo materialne ... Tata dotychczas zapewniał wam byt na wyższym poziomie, prawda? Ten stan uległ zmianie, wymagało to wielu poświęceń również od strony dzieci.
    Czy ty umiesz rozmawiać z synem? Próbowałaś mu wyjaśniać świat dorosłych? Może zacznij od tego, zdobądź się na szczerość (bez demonizowania ojca), dlaczego wasze życie wygląda inaczej, co znaczą wartości duchowe i kiedy tak naprawdę jesteśmy bogaci. Powiedz dziecku, że bardzo go kochasz i nie chcesz go stracić, ale jeśli życie z tatą to jego marzenie, nie będziesz stawała na przekór temu jeśli tata się zgodzi, żeby tam zamieszkał .... Sądzę, jednak, że syn kieruje się tęsknotą za dawnym życiem, a nie miłością do ojca ... i cholera to jest trudne, bo zabraniając w sposób oczywisty dla jego dobra możesz zaszkodzić waszym relacjom w przyszłości. I ten okres dorastania może stać się jeszcze trudniejszy. To jest ciężkie, jakiej decyzji nie podejmiesz jesteś w przysłowiowej "dupie".
    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • demonsbaby 23.10.10, 11:04
    jeszcze pomyślałam nad taką argumentacją wobec dziecka, oprócz tego ile syn znaczy dla ciebie i młodszej siostry, powiedz synowi czy też podkreśl tą wagę słów, jak bardzo pokładasz w nim nadzieję. Jak duże stanowi dla ciebie wsparcie, że staje się jedynym mężczyzną w domu... Jak bardzo tobie pomaga, jak dużo znaczy dla ciebie np. jego obecność, pomoc w małych czynnościach domowych, itp.
    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • to-skania 23.10.10, 11:19
    Boje się mu tak mówić, że jest jedynym mężczyzną w domu, bo chcę, żeby przeżył jak najlepiej swoje dzieciństwo. On i tak ma tendencję do brania odpowiedzialności za siostrę i za mnie, więc ja skutecznie staram mu się pokazać, że sobie radzę i ma czas na beztroskę dzieciństwa. Ale wydaje mi się, może zagalopowałam się z tym pokazywaniem dzieciom ich ogromnej wartości, bo teraz chyba syn przestaje się liczyć z moimi uczuciami. Po jego słowach było mi smutno i poszłam w kąt sobie popłakać, choć bardzo rzadko robię to w obecności dzieci, a on nawet nie zwrócił na to uwagi. Bardzo często mówię dzieciom, że je kocham, że są dla mnie ważne. Wiem, że wiele osób uważa, że teraz powinnam powiedzieć, że bardzo kocham syna, że mi na nim zależy i że zawsze będzie miał we mnie wsparcie, ale niestety jest we mnie lęk /i nie wiem dlaczego/, że to będzie sygnał dla syna, że można mi ,,nasr... na głowę'' - nie rozumiem tego
  • demonsbaby 23.10.10, 12:33
    ten ton wypowiedzi powinien mieć inny wydźwięk. Nie to, że oczekujesz od niego bycia głową rodziny, ale ważną rolę jaką już pełni w twoim i córki życiu. Sama jego obecność i chęć pomagania w małych obowiązkach (posprzątanie pokoju, wyniesienie śmieci, etc.) jest dla ciebie dużą jego pomocą. Raczej rozegraj to na zasadzie - ważności jego bytu w waszej rodzinie. Wytłumacz, że rodziny są teraz dwie. Twoja i ojca, a syna zapytaj, czy chce wrócić do tego co już nie wytrzymywał. Możesz go zapewnić, że wasze życie będzie wyglądać inaczej, ale będzie spokojniejsze, a i tutaj znajdzie na pewno wielu nowych przyjaciół i wszystko się ułoży.
    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • to-skania 23.10.10, 12:50
    demonsbaby dziękuję, bardzo wspierające są Twoje wypowiedzi. Teraz czuję o co chodzi...
  • to-skania 23.10.10, 11:10
    dziękuję, dokładnie tak się czuję. Jak by się w tej sytuacji nie obrócić to i tak dupa zostaje z tyłu... Nie chcę stawać na drodze syna do szczęścia, ja nie mam monopolu na wiedzę...ale do cholery, facet zostawił mnie w dniu śmierci mojej matki, która w wieku 59 lat zmarła na raka, zostałam z dziećmi zupełnie sama, bez żadnego wsparcia. Trzy lata ciężkiej pracy na terapii, żeby normalnie funkcjonować, cieszyć się ze spaceru z dziećmi, cieszyć się, że dzieci nie chowają się w szkole po kątach tylko czują się wartościowe i ... decyzja syna. Wiem, że by wrócił szybciej niż tam pójdzie, ale to potem znowu ja będę konfrontować się z jego stanem emocjonalnym. Naprawdę nie wiem jak powinnam postąpić. A wiem, że tata aby całemu światu udowodnić, że to ja jestem wariatką i sprawić mamusi prezent, że właśnie odzyskała wnuki, a właściwie to synka/bo tak mówi do mojego dziecka/, weźmie dziecko do siebie, choć mu jest z nim nie do końca po drodze. Ale mamusia, czyli babcia się zajmie...Nie mogę jednak podjąć decyzji przeciw synowi...Kurde czy to jest sytuacja z kategorii, trudna miłość???
  • pogoda.w.kratke 23.10.10, 12:14
    Bardzo trudna sytuacja i trudna decyzja przed Tobą.

    Masz rację, że po tym "eksperymencie" z zamieszkaniem z ojcem, to Ty będziesz musiała syna znowu prostować. Ale to nie jedyny argument na "nie". O wiele ważniejsze moim zdaniem jest dobro dziecka, a ono nie zawsze idzie w parze z folgowaniem zachciankom, co pewnie wiesz lepiej niż ja, bo z tego co czytam to mądra kobieta z Ciebie.

    Nie możesz moim zdaniem pozwolić ojcu na zabierane syna (w ramach jakiejś zachcianki), na przekupstwa. Nie wiem natomiast JAK to zrobić, żeby nie odcinać syna od ojca zupełnie...

    A jakie ma stosunki Twoja córka z ojcem? Jej nie chce zabrać? Czy można się z byłym mężem jakoś rozmówić, czy on widzi tylko swoje racje?

    To są ciężkie dylematy gdy chce się być w porządku w stosunku do byłego partnera i nie chce się grać dziećmi. A druga strona pogrywa jak może.

    Moi rodzice mieli znajomą, która rozstała się z mężem (zostawił ją w długach po szyję), a jako że mieli 3 dzieci, to starała się podtrzymywać kontakt dzieci z ojcem, dla ich dobra, itp. Teraz dwaj synowie z nią nie rozmawiają, została z nią córka. Ojciec postanowił wybiórczo ulokować swe ojcowskie uczucia, zmanipulował młodych i odciął ich od matki. A ona nie chciała nadawać na ojca i tak straciła dzieci, teraz mocno już nastoletnie. Nie wiem co byłoby lepsze - gdyby grała tak samo ostro i nieczysto jak on? Dylemat...
  • to-skania 23.10.10, 12:34
    Córka miała ciągły kontakt z ojcem. U mnie dostawała wsparcie emocjonalne, u niego prezenty. Co jakiś czas mówiła, że zamieszka z ojcem, bo mu jest smutno, że jej nie ma. Pogrywał z nią, jak to on tęskni za nią. Ja nigdy nie komentowałam jego zachowań przy dzieciach /nie chcę nadawać na ojca/ Julcia mówiła, że będzie mieszkać u taty, a u mnie będzie zostawać na ile chce /czyli wg niej na stałe/ Nie komentowałam tego, czekałam aż przejdzie. Temat ucichł, powrócił gdy syn powiedział o wyprowadzce. Oczywiście córka w tym wypadku chce pozostać ze mną. Ja odczytuję to tak, że ona staje po stronie rodzica, które jest jej zdaniem skrzywdzone. To też oczywiście mnie martwi, bo to nie jest jej rola wspierać dorosłych, tylko otrzymywać wsparcie i taką informację również ode mnie dostała. Ale ona generalnie jest łagodniejsza w swoim zachowaniu. Syn jest bardziej radykalny w działaniu i ocenach. Ale to nie zmienia faktu, że kocham ich obydwoje nad życie...Mimo, że nie utrzymuję kontaktu z ich ojcem /powiedział, że mnie zniszczy i co jakiś czas zakłada mi nową sprawę sądową np: o zapłacenie rachunków za nasz były dom z którego się wyprowadziłam a on pozostał w nim z kochanką i jej dziećmi -ale byłam prawnym współwłaścicielem;-)/, to umówiłam się z nim na neutralnym gruncie, aby porozmawiać co robi dzieciom. Nie wiem co z tego wyniknie, ale on im daje to co wg niego najlepsze, czyli kasę...mówimy dwoma różnymi językami...
  • pogoda.w.kratke 23.10.10, 13:08
    Moim zdaniem w takim przypadku możesz tylko i wyłącznie mówić do dzieci "swoim językiem". To będzie niepopularne, będą się pewnie buntować, bo u taty łatwiej i milej (prezenty), ale nie pozwolisz im przecież na mieszkanie u alkoholika i przemocowca.

    A mężowi wytłumacz, że strzela sobie w stopę - jak będzie przekonywał syna do przeprowadzki, to będzie musiał stać się odpowiedzialnym rodzicem, a nie wiadomo czy to potrafi. Może wizja wychowywania syna (obydwojga dzieci), pilnowania lekcji, odbierania ze szkoły, itp CODZIENNIE jakoś go przerazi i odpuści.
  • falka32 23.10.10, 12:18
    Nie wiem, czy twój syn jest na tyle dojrzały, żeby to usłyszeć, ale ja bym spróbowała w ten deseń. "Nie mogę ci pozwolić mieszkać z ojcem, ponieważ twój ojciec jest przemocowcem, alkoholikiem i manipulantem, o czym doskonale wiesz. Dzisiaj jest słodki, jutro zmieni się w potwora. Nie jest też w stanie zająć się tobą, odbierać cię ze szkoły ani być za ciebie odpowiedzialny w jakikolwiek sposób, (bo jest alkoholikiem, przemocowcem i tak dalej) więc będzie się tobą zajmowała tak naprawde babcia a nie wymarzony tata. A uważam, że skoro ja nie mam odebranych praw rodzicielskich, to mając do wyboru babcię eksa lub siebie, wybieram siebie na twojego opiekuna. Nie widzę żadnego powodu, żeby oddawać cię na wychowanie babci. Widuj się z ojcem ile wlezie, ale ja pamiętam jeszcze bardzo dobrze, jak źle ci było wtedy, kiedy z nami mieszkał i wiem, że on się nie zmienił. Byłabym złą matką, gdybym pozwoliła mu cię jeszcze raz skrzywdzić. Możesz mieć na ten temat inne zdanie dzisiaj, masz prawo się z tym nie zgadzać, ale taka jest moja decyzja".

    No i przygotuj się na to, że okres młodzieńczego buntu i podważania wszelkich wyniesionych z domu wartości dopiero się zaczyna i przez kilka lat będziesz się z tym zmagać. Nie unikniesz tego, ale możesz za parę lat powiedzieć, że ci się udało.

    --
    Biegnąca z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • mruwa9 23.10.10, 12:32
    i w ten sposob wciaga sie, mimo woli, dziecko w konflikt miedzy rodzicami, bo ojciec moze o matce w ten sam desen, a dziecko tkwi miedzy mlotem a kowadlem. Ciezka sprawa, bo z jednej strony chcialoby sie pozwolic dziecku na taki test , moze nie mieszkanie na 100%, ale powiedzmy ferie, znaczna czesc wakacji (ale wtedy ojciec nie wykaze sie w zakresie wziecia odpowiedzialnosci za obowiazek szkolny dziecka), niech poczuje na wlasnej skorze, co ojciec moze mu zapewnic, na jak dlugo wystarczy mu sil, cierpliwosci, checi, z drugiej strony takie eksperymentowanie na zywym organizmie dziecka jest okrutne. Z trzeciej strony- model skandynawski, dziecko mieszka np. pol miesiaca u matki, pol miesiaca u ojca, nieustannie na walizkach...
  • verdana 23.10.10, 12:50
    Nie mówilabym, że tata nie odpowiedzialny, że obiecuje, a nie dotrzymuje, natomiast powiedziałabym synowi, ze jest alkoholikiem. I wobec tego trudno - nie może mieszkać z alkoholikiem, choćby bardzo chciał, co jesteś w stanie zrozumieć. Dlatego, ze alkoholizm powoduje, ze nie zawsze ojciec jest odpowiedzialny i jako taki - nie moze wychowywać dzieci.
    Konflikt konfliktem, ale maprawde dziecka nie mozna powierzyć osobie nadużywającej alkoholu, nawet na próbę.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • to-skania 23.10.10, 12:59
    Verada, też tak to widzę, tylko zatrzymanie dziecka ,,siłą" przy mnie będzie skutkowało konfliktem między nami. Ale rzeczywiście to ja w tym jestem dorosła a nie dziecko...Widzę, że mój ogromny strach przed utratą dziecka, wystawia mnie z kolei na jego manipulacje...Strasznie to trudne
  • falka32 23.10.10, 13:20
    Mruwa, to nie jest wciąganie dziecka w konflikt, tylko zajęcie jasnego stanowiska przez matkę i nie jest "nadawaniem na ojca" tylko stwierdzeniem faktów, które dziecku są doskonale znane, podane jako uzasadnienie decyzji matki.
    Udawanie przed dzieckiem, że ojciec przemocowiec, psychol i alkoholik jest "cacy, ważny i na pewno cię kocha, tylko nie ma czasu" jest takim samym błędem, jak "nadawanie" z nienawiścią. Zwłaszcza, jeżeli dziecko wie i pamięta, czego doświadczyło na własnej skórze. Chłopak ma możliwość identyfikować się z postawą matki, z postawą ojca (jak się domyślam, jest to postawa "śmierć frajerom", która może też być bardzo atrakcyjna), może nie wiedzieć, co ma myśleć - i to też jest dobrze. Niedobrze jest, jeżeli rodzice wymagają od niego opowiedzenia się po którejś ze stron. Niedobrze jest, jeżeli kłamią, wciągają dziecko w swoje kłótnie, jeżeli są wobec dziecka nieuczciwi, jeżeli zieją nienawiścią i tej samej nienawiści wymagają od dziecka, jej brak traktując jako zdradę. Ale dziecko musi też wiedzieć, że rodzice mają jakieś stanowisko.

    Zwłaszcza, jeżeli w grę wchodzi matka, która jest po związku tego rodzaju i ojciec, który nie ma skrupułów w manipulacji i uczy dzieciaka pogardy dla matki i kobiet w ogóle, matka musi dziecku pokazać bardzo wyraźnie, że jest jego pełnoprawnym rodzicem, dorosłym człowiekiem mającym swoje zdanie, z którym należy się liczyć. Dzisiaj dzieciak tego nie doceni i będzie się buntował, za to za parę lat podziękuje matce za to jego przyszła żona i dzieci.

    Zajęcie swojego stanowiska, oznajmienie go dziecku i egzekucja tego stanowiska nie jest tym samym, co wymaganie od dziecka wyboru. To jest "rozumiem, że ci się to nie podoba, ale jako twoja matka tak zadecydowałam. Możemy powrócić do rozmowy na ten temat, jak skończysz 14 lat i będziesz miał w świetle prawa możliwość sam decydować, z którym rodzicem wolisz mieszkać".
    --
    Biegnąca z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • to-skania 23.10.10, 13:38
    A propos prawa??? Czy ktoś wie kiedy dziecko może zadecydować samo o sobie z kim chce zamieszkać? I jaka jest droga prawda/sądowa, aby się tak stało?
  • falka32 23.10.10, 13:52
    No właśnie jakoś tak, ale niech sie lepiej wypowie demonsbaby :)
    --
    Biegnąca z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • verdana 23.10.10, 13:54
    O ile wiem, dziecko ponizej 13 roku życia jest bez szans na samodzielną decyzję:)
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • demonsbaby 23.10.10, 14:13
    nie decyduje. Ty jesteś prawnym opiekunem. Szanse na opiekę nad dzieckiem sprawowanej przez ojca, mogą wzrosnąć wtedy kiedy ojciec o taką wystąpi na drogę sądową, a sąd się przychyli w oparciu m.in. decyzję / chęci dziecka. Nie mniej nie jest to oczywiste, jako, że sąd może określić szkodliwość wpływu ojca na jego rozwój, przy dowiedzeniu alkoholizmu, przemocy, etc.
    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • to-skania 23.10.10, 14:24
    A w jakim wieku może wystąpić samodzielnie do sądu o wydanie takiej decyzji. Pytam trochę na wyrost, ale jak ,,wiem" czuję się pewniej
  • demonsbaby 23.10.10, 15:13
    Syn?
    Nie słyszałam o czymś takim, ale generalnie chodzi tu o "zdolność prawną" nabywaną w pełni w wieku 18lat. Inaczej: zdolność prawną mają wszyscy ludzie od narodzenia aż do śmierci. Jest to zdolność do bycia podmiotem praw i obowiązków prawnych.

    Ograniczoną zdolność do czynności prawnych nabywają osoby fizyczne w wieku 13 lat., ale nie w kwestii decydowania o sobie, co już jest zmienne przy wieku 16 lat - czyli teoretycznie mogą częściowo decydować o sobie, ale nie mogą występować do sądu - jako, że zdolności do reprezentowania siebie w pełni nie nabyli. Taką częściową zdolność posiadają ją także osoby ubezwłasnowolnione częściowo. Osoba taka może zawierać umowy w drobnych bieżących sprawach życia codziennego oraz rozporządzać przedmiotami majątkowymi, oddanymi jej przez przedstawiciela ustawowego do swobodnego dysponowania. Nie może ona jednak dokonywać innych czynności prawnych, np. zawierać małżeństwa, czy zaciągać zobowiązań.

    Pełną zdolność do czynności prawnych nabywają osoby fizyczne wraz z osiągnięciem pełnoletności. Osoby te mogą dokonywać czynności prawnych we własnym imieniu, a w szczególności nabywać prawa i zaciągać zobowiązania.

    Oczywiście we wszystkich tych trzech przypadkach istnieją sytuacje szczególne, zatem musiałabym poszperać po orzecznictwach i zobaczyć jak to wygląda.

    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • demonsbaby 23.10.10, 15:33
    sorry, jeśli brzmi to lakoniczne, ale nie wiem wszystkiego ;) poczytam kodeksy, orzecznictwa i podpowiem, jak to może realnie wyglądać. w tej chwili nie jest możliwe, żeby syn za siebie decydował. Ty jesteś opiekunem prawnym z prawem opieki nad dzieckiem i ty podejmujesz decyzje.
    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • demonsbaby 24.10.10, 10:32
    właściwie przy różnych rodzajach stosunków prawnych zawieranych przez osoby z ograniczoną zdolnością prawną - a więc pomiędzy 13-18r życia, potrzebna jest kuratela prawnego opiekuna, zgodnie z KC Art. 18. § 1. Ważność umowy, która została zawarta przez osobę ograniczoną w zdolności do czynności prawnych bez wymaganej zgody przedstawiciela ustawowego, zależy od potwierdzenia umowy przez tego przedstawiciela. § 2. Osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych może sama potwierdzić umowę po uzyskaniu pełnej zdolności do czynności prawnych. Zatem można od 13latka (małoletni) uzyskać np. oświadczenie woli w sprawie wyznania, a od 16 latka(nieletni) oświadczenie woli w sprawie dalszego kształcenia, zgodnie z KC Art. 23. Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.
    Natomiast do uzyskania pełnoletności - ważność zachowują orzecznictwa sądów opiekuńczych, bowiem zgodnie z KC Art. 19. Jeżeli osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych dokonała sama jednostronnej czynności prawnej, do której ustawa wymaga zgody przedstawiciela ustawowego, czynność jest nieważna. Art. 20. Osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych może bez zgody przedstawiciela ustawowego zawierać umowy należące do umów powszechnie zawieranych w drobnych bieżących sprawach życia codziennego.
    Zatem 18latek (a tak to rozumiem) określa samodzielnie z kim mieszka, a reszta opiera się na orzecznictwie sądu, gdzie do uzyskania pełnoletności przez dziecko, to nie może wystąpić do sądu, ale opiekun prawny lub osoba chcąca takie prawa opieki uzyskać. Zgodnie z KR i O
    Art. 92. Dziecko pozostaje aż do pełnoletności pod władzą rodzicielską.
    Art. 95. § 2. Dziecko pozostające pod władzą rodzicielską winno rodzicom posłuszeństwo, a w sprawach, w których może samodzielnie podejmować decyzje i składać oświadczenia woli, powinno wysłuchać opinii i zaleceń rodziców formułowanych dla jego dobra.
    KC
    Art. 26. § 1. Miejscem zamieszkania dziecka pozostającego pod władzą rodzicielską jest miejsce zamieszkania rodziców albo tego z rodziców, któremu wyłącznie przysługuje władza rodzicielska lub któremu zostało powierzone wykonywanie władzy rodzicielskiej.
    Dalej KRiO:
    Art. 109. § 1. Jeżeli dobro dziecka jest zagrożone, sąd opiekuńczy wyda odpowiednie zarządzenia.
    § 2. Sąd opiekuńczy może w szczególności:
    1) zobowiązać rodziców oraz małoletniego do określonego postępowania lub skierować rodziców do placówek albo specjalistów zajmujących się terapią rodzinną, poradnictwem lub świadczących rodzinie inną stosowną pomoc z jednoczesnym wskazaniem sposobu kontroli wykonania wydanych zarządzeń,
    2) określić, jakie czynności nie mogą być przez rodziców dokonywane bez zezwolenia sądu, albo poddać rodziców innym ograniczeniom, jakim podlega opiekun,
    3) poddać wykonywanie władzy rodzicielskiej stałemu nadzorowi kuratora sądowego,
    4) skierować małoletniego do organizacji lub instytucji powołanej do przygotowania zawodowego albo do innej placówki sprawującej częściową pieczę nad dziećmi,
    5) zarządzić umieszczenie małoletniego w rodzinie zastępczej albo w placówce opiekuńczo-wychowawczej.

    Czyli, orzecznictwo które masz (wykonywania opieki) musiałoby zostać podważone "krzywdą dziecka" i przyznania innej formy opieki.

    Nie jestem jednak do końca pewna, dlatego jeśli tak bardzo się obawiasz, zgłoś się po bezpłatną poradę prawną. Jednak w świetle tego co doczytałam dziecko za siebie nie decyduje do ukończenia pełnoletności albo 16r życia (i tego właśnie nie jestem pewna) - jako, że w sprawach szczególnych 16letnia dziewczyna może zawrzeć związek małżeński.
    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • to-skania 24.10.10, 19:41
    Demosbaby, dziękuje za rzetelną informację. Szkoda, że nie mogę zaprosić Cię na przysłowiową kawę, ale wirtualnie wysyłam taką z wielką czapą bitej śmietany :-))
  • demonsbaby 25.10.10, 09:09
    hehehe dzięki za kawę ;)
    --
    kobieta z jajami jest lepszym rozwiązaniem niż facet bez jaj
  • to-skania 23.10.10, 12:53
    Dzięki falka. Taka wypowiedź jest mi bliska. Zaczyna mi się rozjaśniać;-)))
  • morekac 24.10.10, 01:15
    Nie mogę jednak podjąć decyzji przeciw
    > synowi...
    decyzją przeciwko synowi będzie pozwolenie na mieszkanie z człowiekiem, który nie potrafi zaopiekować się sam sobą, z czlowiekiem chorym. A babcia - jakby nie była dobra, cudowna i kochana, swoje lata już ma i może mieć problemy z wychowywaniem młodzieńca w wieku lat nastu. A na razie mlody nie zakomunikował ci swojej decyzji, tylko wyraził pobożne zyczenie.
    Moja młodsza córka, jako 9-latka, z całym przekonaniem twierdziła, że lepiej byłoby jej w domu dziecka niż w domu rodzinnym.

    --- Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • burza4 23.10.10, 14:48
    Wydaje mi się, że uleganie dziecku byłoby w tej sytuacji ogromnym błędem.

    I śmiem wątpić, czy syn by do ciebie wrócił - bo pamiętaj, że ojca wspiera jego mamusia, której najwidoczniej marzy się rola zastępczej matki. Ona zajmie się dzieckiem tak, że tatuś będzie mógł nadal pełnić rolę KaOwca i nie przejmować się tym, że opieka koliduje mu z własnymi planami. Poza tym będzie miał na małego znacznie większy wpływ niż teraz - i będzie mógł intensywniej go indoktrynować.

    Nie wierzę też, że "synowi się odwidzi i i wróci" - bo to nie takie proste.
    To nie jest temat, w którym się dogadacie z eksem, więc trzeba wziąć pod uwagę jak to wygląda od strony formalnej - jeśli zgodzisz się na zmianę orzeczenia i coś nawali - to ty będziesz stała na przegranej pozycji. Trudno ci będzie przekonać sąd, że chodzi ci o dobro dziecka - jeśli wcześniej zgodziłabyś się na przekazanie opieki ojcu z problemem alkoholowym, stosującemu przemoc. Twoje potencjalne argumenty za powrotem syna będą śmieszne i niewiarygodne. A jeśli syn zamieszka u ojca - to po jakimś czasie bez trudu wywalczy prawną opiekę. Sąd usankcjonuje stan istniejący.

    Teraz co do rozmowy z dzieckiem - uważam, że ogromnym błędem jest odżegnywanie się od mówienia dziecku prawdy, tzn. ukrywanie jej, nie poruszanie drażliwych tematów. Nie chodzi broń boże o szczucie na drugiego rodzica - ale o przedstawianie faktów, nawet jeśli są przykre. Nie powinno się unikać mówienia wprost, że pewne zachowania są po prostu nieodpowiedzialne, albo są manipulacją. To część przygotowania do życia, uczymy dzieci co jest dobre, a co złe - i niestety czasem trzeba też pokazać to na przykladach. Dziecko z jednej strony wyczuwa, że jakieś zachowania są złe - ale skoro mama/tata udają, że nic się nie dzieje, to stwarza to pewien mętlik w glowie. Do tego uczy ukrywania swoich uczuć, bo dziecko nie dostając jasnego komunikatu od rodzica nie wie, że można mówić głośno o tym, że źle się czuje np. z niedotrzymaną obietnicą, czy odstawieniem na boczny tor.

    Rozmawiałabym z synem - po pierwsze co nim kieruje, po drugie - powiedziałabym jasno, że to sąd zdecydował, że ma mieszkać z tobą, bo tak będzie lepiej - i przypomniałabym dlaczego do tego doszło, jak zachowywał się ojciec kiedyś - i jasno zaznaczyła, że obawiasz się, że takie zachowania mogą wrócić. Że łatwo jest wysilić się na czas wizyty, ale niech sobie przypomni, jak wyglądało wasze życie, kiedy jeszcze mieszkaliście razem. I jasno bym powiedziała, że takiej możliwości nie ma.
  • triss_merigold6 23.10.10, 15:33
    Ja sie tradycyjnie podpiszę pod Burzą.
    Mam wrażenie, że autorka nie jest dostatecznie stanowcza wobec syna i miewa poczucie winy kiedy dziecko komunikuje chęć mieszkania z ojcem.
  • falka32 23.10.10, 15:56
    Nawet kobieta bez takich przejść i takiego bagażu jest podatna na uderzenia w nutę "jesteś złą matką, zrobiłaś gdzieś błąd". Nie ma co tutaj obwiniać. Eks gra na tej nucie doskonale i uczy tego syna. Matka musi przede wszystkim wiedzieć sama, co jest dobre a co złe, nei bać się swojego zdania i pokazywać to dzieciakowi na swoim przykładzie - że ona WIE.
    --
    Biegnąca z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • triss_merigold6 23.10.10, 16:21
    Bo stanowczość i zdecydowanie przy dzieciach się sprawdza. Mnie lata opinia eksa na temat tego jaką jestem matką. D
  • to-skania 23.10.10, 16:41
    Tak to prawda, że mam problem ze stanowczością wobec syna. Na początku chciałam mu wynagrodzić odrzucenie przez ojca, a teraz chyba sama obawiam się, że jak postawię mu zdecydowane granice to doświadczę jego odrzucenia. Jest też wątek z przeszłości, że kiedyś moje granice nie były szanowane, a właściwie ich nie miałam i wiem dokładnie jak to niszczy osobowość, więc często pytam siebie na ile decyzja dziecka jest do uszanowania a kiedy mogę się z nią nie zgodzić. No ale w tak ważnej kwestii jak opieka nad dzieckiem się pogubiłam...
    DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA KOMENTARZE SĄ DLA MNIE BARDZO CENNE
  • burza4 24.10.10, 11:29
    to-skania napisała:

    > Tak to prawda, że mam problem ze stanowczością wobec syna. Na początku chciałam
    > mu wynagrodzić odrzucenie przez ojca, a teraz chyba sama obawiam się, że jak p
    > ostawię mu zdecydowane granice to doświadczę jego odrzucenia.

    On ma 10 lat! potrzebuje wyraźnych granic (nawet jeśli z tym walczy), a nie ustępowania.

    Najgorszą rzeczą, którą dziecku może zrobić rodzic - to wynagradzanie.
    Zrobiłaś dla niego najlepszą rzecz, którą mogłaś - odeszłaś od przemocowca. Na resztę nie masz wpływu, musi się z tym oswoić. Świat nie będzie mu się kłaniał, bo miał trudne dzieciństwo. Parasol ochronny to sztuczny świat, a dziecko żyje w realnym.

    Coś jednak w tobie nadal tkwi - skoro piszesz, że boisz się jego odrzucenia. 10 latek nie odrzuca rodziców, choćby najgorszych. Musisz pracować nad jego światem wartości, i nie pomijać milczeniem niewygodnych tematów.
  • triss_merigold6 24.10.10, 12:24
    Jestem w rzewnym nastroju więc wyznam: wielbię Burzę wirtualnie. Jesteś dla mnie metrem z Sevres rozsądku.
    Nie można dziecku wynagardzać rozstania rodziców, ponieważ będzie to wykorzystywać manipulacyjnie. Kilkulatek, dziesięciolatek czy nawet nastolatek nie są w stanie ogarnąć i przewidzieć konsekwencji wielu decyzji ani zaprojektować dalszej przyszłości ergo do rodziców czy opiekunów należy wyznaczanie ram i granic. Mnie nie interesuje, że drastycznie naruszam granice potomka (przynajmniej jego zdaniem) decydując o milionie codziennych spraw (jedzenie, spanie, sprzątanie, zajęcia dodatkowe etc.) i przyjmuję na klatę fochy w guście "nikt mnie nie kocha" spowodowane jakąś bzdurą.
    Life is brutal, nikt nie będzie dziecka i dorosłego w przyszłości hołubił tylko dlatego, że matka odeszła od ojca z uzasadnionych powodów. Ma się pogodzić z faktami dokonanymi. Wiecej stanowczości. Rodzic przekonany o słuszności swoich decyzji nie będzie ustępował z powodu jęków i marudzenia.

  • to-skania 23.10.10, 16:45
    Co do opinii eksa to też mi dokładnie lata, co sądzi na mój temat w każdym aspekcie mojego życia. Nie ma to jak praca nad sobą;-)))
  • pogoda.w.kratke 23.10.10, 16:51
    Tak jest! I pamiętaj, że to Ty jesteś w tej sytuacji rodzicem i to Ty decydujesz co dla dziecka najlepsze - nie dziesięciolatek. Choćby tupał, jęczał i mówił Ci (usłyszane od ojca), że "jesteś złą matką".
  • morekac 24.10.10, 00:39
    Twój eks jest alkoholikiem i w związku z tym - jako taki - nie nadaje się (moim zdaniem) na pełnoetatowego opiekuna dzieci.
    Ale myślę też, że twój syn ma swoje uczucia związane z waszym rozwodem i kontaktami z tatą - zaś twoje nastawienie się 'syn jest egocentrykiem' może zablokować dialog między wami. A młody - kiedy jest zły - może też mieć tendencje do 'wygadywania głupot' - po prostu dowala tam, gdzie najbardziej boli (może nawet to robić zgoła nieumyślnie). Taki rodzaj szantażyku, który lepiej przyjąć spokojnie, bez ewentualnego popłakiwania po kątach (to zawsze możesz zrobić później).
    Spytaj się ' Przykro mi, że tak uważasz, ale dlaczego sądzisz, że jestem beznadziejna' i 'dlaczego uważasz, że lepiej mieszkałoby ci się z tatą'. I pozwól mu się wygadać bez przerywania mu.
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • morekac 24.10.10, 01:02
    A na pociechę dodam, że nastolatki dosyć często rzucają rodzicom 'jesteście beznadziejni' i nie musi mieć to wcale związku z jakimkolwiek rozwodem. Hartuj się i nie upadaj na duchu.
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • annamariamuff 24.10.10, 11:52
    mialam podobna sytuacje kilka lat temu , tylko ,ze syn byl starszy mial 14 lat .U nas sytuacja jest tak ,ze mieszkamy zagranica a tata w Polsce. SYn widywal ojca na wakacje i po ktorys z kolej wakacjach stwierdzil z,e chce zamieszkac z ojcem.
    Ojciec syna nie jest alkoholikiem ale jest bezrobotny od lat na utrzymaniu mojej extesciowej dorabia od czasu do czasu , gra na automatach i ma jakies powiazania ze swiadkiem "przestepczym" moze bardziej z typami pod ciemnej gwiazdy z osiedla ( mial kiedys wyrok za napad z bronia) .
    Nie jest wiec najlepszym przykladem dla dorastojacego chlopca i o ile 2 miesiace w roku wielkiej krzywdy nie robia caly rok zrobil by swoje.Tacie trudno poradzic sobie z wlasnym zyciem a co dopiero podjac odpowiedzialnosc za syna.W zwiazku z tym powiedzialam ,ze sie nie zgadzam argumentujac to tym ,ze przy tacie prawdopodobnie zadnej szkoly nie skonczy i wrocimy do tematy jak syn bedzie pelnoletni.
    Pierwszy roku byl trudny syn sie buntowal ja aby pojsc mu na reke poslalam go tam na wielkanoc , dluzej na wakacje.Za 4 miesiace syn konczy 18 lat o powrocie do Polski nie mowi , kiedy pytam o plany odpowiada ,ze moze kiedy skonczy szkole , moze na studia zobaczymy
  • to-skania 24.10.10, 13:09
    Pierwszy raz korzystam z forum. Jestem pod wrażeniem Waszego zaangażowania. Naprawdę bardzo Wam dziękuję za wsparcie i podejście do tematu z tak wielu stron...trzymajcie za mnie kciuki, a ja pracuję nad stanowczością ;-)))
  • verdana 24.10.10, 17:44
    [b]A ja w ogóle zaczynam mieć watpliwosci, czy Twój syn chce mieszkać z tata, czy znalazł sobie idealną formułke, zeby Ci dokopać i pokazać, ze jest z czegoś niezadowolony. Tak jak czasem dzieci w tym wieku mowią "Nienawidzę Was", albo "chętnie bym miał innych rodziców".
    ja bym po wygloszeniu zdania "Chcę mieszkać z tatą" usmiechała się milo, stwierdzając "O , znowu najwyraxniej jesteś na mnie wściekly" - i pytała, co jest własciwie grane. Udając, ze zwisa Ci, czy chce mieszkać z tatą, czy nie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • blue_romka 24.10.10, 17:43
    Dorota Zawadzka w podobnej sytuacji zostawiła syna z ojcem, mimo że serce jej krwawiło. Po jakimś czasie sam wrócił.
    Jestem zdania, że nic na siłę. Jeśli ojciec jest normalny (czyli żadna patologia), to powinnaś pozwolić synowi.
  • triss_merigold6 24.10.10, 17:53
    Czy eks Doroty Zawadzkiej był czynnym alkoholikiem i przemocowcem?
    Osobiście uważam, że nie do 10-latka należy decydowanie z kim bedzie mieszkał.
  • to-skania 24.10.10, 18:38
    Mój eks to alkoholik pijący towar z górnej półki i w bardzo dobrym towarzystwie. Dodatkowo osłaniający to wszystko dużą kasą. Dla dzieci w trakcie weekendu jest czarujący, natomiast codzienne obowiązki by go przerosły, ale zawsze tyły obstawia mu exteściowa, która wychowała dwóch alkoholików i córkę, która żyje z przemocowcem. Najwyraźniej niespełniona jako matka, chętnie zajmuje się moimi dziećmi, gdyż starsze wnuki nie utrzymują z nią kontaktu.
    Czy mój były to patologia???
    Tu mam problem: jest dobrze funkcjonującym alkoholikiem. W perfekcyjny sposób dba o swoją opinię np: czarując nauczycielki w szkole dzieci. Opowiada jak bardzo mu zależy na dobru dzieci, zostawia swoją elegancką wizytówkę i prosi o kontakt jakby był potrzebny. Muszę przyznać, że często rzuca panie w szkole na kolana/nawet ostatnio wychowawczyni córki mimo, że zna sytuację powiedziała, ze ten mój były jest bardzo czarujący/ Ale to nie moja bajka, ja po prostu robię swoje dzień po dniu. Nie wchodzę i nie mam zamiaru wchodzić z nim w rywalizację ,,kto jest lepszym rodzicem". Natomiast rzeczywiście obowiązki są po mojej stronie, a przyjemności i pełnienie funkcji reprezentacyjnych po stronie eksa. Zupełnie jak w przysiędze małżeńskiej ,,on świadomy praw a ja obowiązków wynikających z założenia rodziny..." Wyć mi się chce, ale cóż...
  • morekac 25.10.10, 06:47
    W sumie nie ma znaczenia, czy gość upija się najdroższymi koniakami czy mamrotem...
    --
    - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
  • blue_romka 25.10.10, 10:51
    No tak, alkoholizm to patologia, niezależnie od ceny trunku i towarzystwa.
  • verdana 24.10.10, 18:44
    O ile wiem - nie wrócił. Syn mojej kolezanki tez nie wrócił. Tylko zadenz nich nie poszedł mieszkac z alkoholikiem.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • falka32 25.10.10, 16:57
    > O ile wiem - nie wrócił. Syn mojej kolezanki tez nie wrócił. Tylko zadenz nich
    > nie poszedł mieszkac z alkoholikiem.

    Po pierwsze, został z ojcem z powodu warunków lokalowych - w nowym mieszkaniu Zawadzkiej nie było fizycznie miejsca na 3 duże osoby, czyli ją i dwóch dorastających synów, żeby mogli normalnie żyć, uczyć się, pracować w domu i wygodnie spać. Po drugie, jej eks jest patriarchalną szowinistyczną męską świnią, ale nie jest przemocowcem ani żadną patologią, jest po prostu wykształconym burakiem, który uważa, że miejsce baby jest na porodówce albo przy garach. Palant, ale niegroźny.

    Po trzecie mój najstarszy syn też mieszka ze swoim ojcem - z powodów organizacyjnych. Ale pomysł tej przeprowadzki podobał się wszystkim zainteresowanym włącznie ze mną.

    Znam sporo dzieciaków, które wcale nie mieszkają z matką po rozstaniu rodziców, bo wszyscy uznali, że tak będzie najsensowniej z jakiegoś powodu.

    Nie można porównywać takich sytuacji z sytuacją 10-latka, który parę lat temu chciał się zabić z powodu sytuacji stwarzanych przez ojca a teraz został przez niego oszołomiony i zaczarowany.
    --
    Biegnąca z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • eastern-strix 25.10.10, 00:52
    Prosze Cie, nie sluchaj rad typu:

    >>>>powiedz synowi czy też podkreśl tą wagę słów, jak bardzo pokładasz w nim nadzieję. Jak duże stanowi dla ciebie wsparcie, że staje się jedynym mężczyzną w domu... Jak bardzo tobie pomaga, jak dużo znaczy dla ciebie np. jego obecność, pomoc w małych czynnościach domowych, itp. >>>>

    To jest dziecko i po pierwsze, bedzie sie czul przytloczony faktem,ze jest odpowiedzialny za samopoczuciedoroslej matki. W przyszlosci moze miec problemy emocjonalne,bo mu sie bedzie bliskosc kojarzyc ze stresem i nadmierna odpowiedzialnoscia.

    Po drugie, takie wtlaczanie w schematy plci kulturowej nie wszystkim sluzy.

    Jednak najwazniejsze jest to,ze czynienie z syna 'jedynego mezczyzne w domu' to zbyt duze obciazenie dla dziecka. I emocjonalna manipulacja na granicy szantazu. Bo bedzie sie czul winny ilekroccieplo pomysli o ojcu. W efekcie pewnie z czasem przestanie Cie lubic, a moze i wszystkie kobiety w ogole...

    Moim zdaniem warto skontaktowac sie z ojcem i zapytac, jak on to sobie wyobraza i czy w ogole to jest realne. I w zaleznosci od tego,co Wy postanowicie zakomunikowac to dziecku w odpowiedni sposob.
  • eastern-strix 25.10.10, 00:54
    Dodam jeszcze, ze jesli pan eks maz sie nie leczy z alkoholizmu,to wtedy pomysl z mieszkaniem jest bez szans. I po prostu, powiedz chlopcu, ze tato ma problem z alkoholem i nie jest to dobry pomysl, zeby syn z nim mieszkal. Bez oczerniania i emocjonalnych komunikatow, po prostu rzeczowa informacja na temat choroby alkoholowej taty.
  • tully.makker 25.10.10, 10:37
    Tak wlasnie konczy sie stosowanie do kretynskich nowowczesnych teorii, kiedy uwaza sie, ze jeden radzic nie mozre o drugim powiedziec ani jednego zlego slowa, chocby mialo ono nie wiem jakie uzasadnienie w faktach. Oczywiscie, wazne jest odroznienia faktowe od swoich ocen, i wazne jest zaznaczanie kiedy mowisz o SWOICH uczuciach, i ze pozostrawiasz dziekcu prawo do jego wlasnych uczuc - ale na boga, nie udawajmy, ze drugi rodzic jest aniolem tylko dlatego, by poczuc sie lepiej (bo ja taka szlachetna jestem)

    naprawde, wiem, z wlasnego doswiadczenia, ze uczciwosc wobec dziecka poplaca najbardziej. W tym uczciwe mowianie rzeczy trudnych, zamiast hodowania szkieletow w szafie.
    --
    It is foolish to tear one's hair in grief, as though sorrow would be made less by baldness.
    ~ Cicero
  • eastern-strix 25.10.10, 13:50
    Coz, pomiedzy stwierdzeniem 'nie mozesz mieszkac z tata, bo tata ma chorobe alkoholowa/jest uzalezniony od alkoholu' a 'nie mozesz mieszkac z tata, bo to wstretny pijak, ktory zmarnowal nam zycie i mamusia go nienawidzi; jak w ogole mozesz o czyms takim myslec?' jest spora roznica.

    To pierwsze jest komunikowaniem faktow przy jednoczesnym zalozeniu,ze dziecko moze tego uzaleznionego tate kochac i nie czuc sie winne. Drugi komunikat, z punktu widzenia objechanych przez Ciebie 'nowowczesnych teorii' jest szkodliwy, poniewaz dziecko zostaje zobowiazane do nienawidzenia rodzica w imieniu swoim i mamusi.
  • tully.makker 25.10.10, 13:55
    Nie wiem, czy wiesz, ale rodzic tez jest czlowiekiem. tez ma emocje, czasami cierpi, i ma prawo swoje uczucia komunikowac otoczeniu, choc oczywiscie powinien sie liczyc z dobrem innych ludzi, w tym wlasnego dziecka.

    Na kogo wyrosnie dziecko, ktore widzialo, jak pijany ojciec tlukl matke, a slyszy od niej - wszystko jest Ok, tatus cie kocha? Czy takie dziecko bedzie mialo normalny kontakt ze swoimi uczuciami?

    --
    It is foolish to tear one's hair in grief, as though sorrow would be made less by baldness.
    ~ Cicero
  • eastern-strix 25.10.10, 15:14
    Nikt tu nie postuluje oklamywania dziecka,ze wszystko jest ok! To jest szkodliwe, bo dziecko nie moze sie zmierzyc z tym, co naprawde czuje tylko jest zobowiazane do udawania, ze wszystko jest cacy.

    Ale trzeba informaowac o faktach, czyli np.: 'tata i mama nie dogaduja sie, tata ma problemy z okazywaniem zlosci i dlatego tata i mama nie beda mieszkali razem, bo nie wolno zlosci okazywac bijac innych'.

    Obarczanie dziecka wlasnymi emocjami to jest ciezar, ktorego wiele dzieci nie potrafi uniesc. Emocje ze zwiazku dwojga doroslych ludzi nie moga byc wyznacznikiem tego, co dziecko ma czuc do rodzica. Wraz z wiekiem dziecko samo zadecyduje. Dlatego od wylewania zalu na meza/zone za zmarnowane zycie sa przyjaciele, terapeuta, ale nie wlasne dziecko.

  • to-skania 25.10.10, 14:06
    Myślę, że ze swoimi uczuciami nienawiść do byłego męża już sobie poradziłam. Raczej jestem na etapie współczucia, że skądinąd fajny facet za chwilę obudzi się z myślą, że przegrywa swoje życie. Ale to jego wybór. Mam nadzieję, ze nie infekuję dzieci swoimi emocjami. Ale rzeczywiście ciągle chcę je chronić i ukrywam przed nimi pewne fakty /alkoholizm, tłumaczę kolejne jego kobiety itd./ . Ciągle wydaje mi się, że dzieci są trochę za małe na te informacje. Ciekawa jestem zdania p. Agnieszki...
    Ale zadziwiający jest fakt, że jesteście zgodni co do rzetelnej informacji dla dziecka, nawet jeżeli jest trudna. Myślę o Waszych postach i rzeczywiście jest jakiś rodzaj kłamstewka, niedopowiedzianej prawdy w moich informacjach dla dzieci. Pewnie wynika to z mojego niedowierzania, że mój były to alkoholik, bo przecież dyrektor, władza, szybki samochód, dom, zagraniczne wycieczki, cała jego rodzina murem za nim, a tylko ja ,,jakaś wariatka" się czepiam, że jeździ po alkoholu, że nie było weekendu bez imprezy z totalnym kacem, że codziennie wieczorem piwo albo ekskluzywne drinki....kompletny brak więzi emocjonalnych w naszym domu przedrozwodowym.
  • eastern-strix 25.10.10, 15:17
    >>>>>>>> Pewnie wynika to z mojego niedowierzania, że mój były to alkoholik, bo prze
    > cież dyrektor, władza, szybki samochód, dom, zagraniczne wycieczki, cała jego r
    > odzina murem za nim, a tylko ja ,,jakaś wariatka" się czepiam, że jeździ po alk
    > oholu, że nie było weekendu bez imprezy z totalnym kacem, że codziennie wieczor
    > em piwo albo ekskluzywne drinki....kompletny brak więzi emocjonalnych w naszym
    > domu przedrozwodowym.

    Jakbym o swoim ojczymie czytala. To taki alkoholik salonowo-ekskluzywny, znaczy sie, z Rolexem i nowym samochodem co dwa lata. ;)
  • falka32 25.10.10, 17:08
    > Ale zadziwiający jest fakt, że jesteście zgodni co do rzetelnej informacji dla
    > dziecka, nawet jeżeli jest trudna.

    Może dlatego, że sporo osób tu piszących było w dzieciństwie ofiarami takiej polityki owijania w bawełnę i woalowania faktów dla swojego rzekomego dobra?
    Trochę tak, jakby cała twoja rodzina wiedziała, że mąż cię zdradza albo jest przestępcą, ale dla twojego dobra ci o tym nie powiedziała, żeby cię nie denerwować, bo go przecież kochasz. No każdego by szlag trafił za taką ochronę, co nie?
    --
    Biegnąca z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • eastern-strix 25.10.10, 19:18
    Moim zdaniem nie nalezy dawac wiecej informacji niz to jest absolutnie konieczne, a jesli trzeba poinformaowac o rzeczach nieprzyjemnych, to w sposob odpowiedni dla wieku dziecka. Inaczej powiesz o uzaleznieniu 10-latkowi a inaczej 16-latkowi.
  • eastern-strix 25.10.10, 19:20
    Zasadnicza roznica miedzy dorosla kobieta (vide zdradzana zona) a 10-latkiem jest taka, ze ow dziesieciolatek jest dzieckiem i dorosli maja obowiazek go chronic, bo dziecko nie potrafi sobie zawsze poradzic z problemami ze swiata doroslych.
  • efi-efi 25.10.10, 20:22
    Nie powinnaś w ogóle mieć wątpliwości jaką decyzję podjąć.
    Wiesz o swoim ex, że nie nadaje się do roli tatusia "codziennego", wiesz jakie prowadzi życie i wiesz, że bezpieczniej i lepiej będzie miał syn u Ciebie.
    Ty jesteś dorosła - Ty podejmujesz decyzje!
    Za siebie i za dwoje dzieci. To Ty jako matka wiesz co jest dla nich najlepsze.

  • falka32 25.10.10, 22:25
    Chodzi o to, że brak wiedzy i niepełne informacje powodują, że możesz podjąć złą decyzję albo źle zrozumieć sytuację, albo żyć przez lata złudzeniami (że mąż cię kocha, że ojciec cię kocha), a potem obudzić się nagle w szoku, że to była nieprawda. Dlatego użyłam tego przykładu.
    --
    Biegnąca z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • tully.makker 26.10.10, 09:41
    Ale zadziwiający jest fakt, że jesteście zgodni co do rzetelnej informacji dla
    > dziecka, nawet jeżeli jest trudna.

    Wychowuje sama starszego syna od 16 lat. Nie ustrzeglismy sie roznych problemow, ale na tle innych 18-latkow bez watpienia wyroznia sie - miedzy innymi dobra, szczra relacja ze mna. Mysle, ze wiele zawdzieczamy temu, ze zawsze slyszal - w sposob dostosowany do swego wieku - prawde, ale tez wiedzial, ze cokolwiek ja czuje, to on ma prawo czuc i oceniac sytuacje inaczej. Ale ze szczerze dostwal fakty stanowiace podstawe uczuc i ocen.
    --
    It is foolish to tear one's hair in grief, as though sorrow would be made less by baldness.
    ~ Cicero
  • burza4 26.10.10, 16:47
    Moje dziecko jest już dorosle, patrzę na sprawę z dystansu - ale i widzę pewne skutki uboczne.
    Niestety mam wrażenie, że mój brak komentarza co do pewnych poczynań ojca zaskutkował tym, że dziecko okłamywało siebie przez lata, i bardzo boleśnie przeżyła kiedy oczy jej sie otworzyły. Nie potrafi się bronić, nie potrafi mu powiedzieć, że ją zawiódł. Nie potrafi wyartykułować co ją boli - sądzę, że niestety również przez to, że nie nazywalam spraw po imieniu i nie zachęcałam jej do mówienia, że źle się z tym czuje. Może gdyby słyszała ode mnie, że tak się nie robi, sama ośmieliłaby się wcześniej otworzyć. Bo czułaby zaplecze, i wiedziała, że jej odczucia są prawidłowe, ale mi się wydawało że lepiej chronić jej idylliczny obraz taty. Z perspektywy czasu uważam to za błąd, bo wiem ile ją kosztowało przebudzenie.

    Zresztą broniła swojej wizji dobrego tatusia, ale powinnam była być mądrzejsza i nie wierzyć, że spływa to po niej jak po kaczce.

    A jaką naukę życia odbierze dziecko, któremu przekazuje się komunikat, że picie/kobiety/przemoc jest czymś normalnym - bo jaki inny wniosek dzieciak ma wyciagnąć skoro dorośli się zachowują jakby nic się nie stało? Tym bardziej, że on takim przekazem nasiąka tam. Kiedy wg ciebie byłby dobry moment na omówienie z dzieckiem tych spraw? jak będzie miał 14 lat? 18? Nie, uczymy dzieci całe życie, w wieku nastoletnim - same wyciągają już wnioski z tego, co przekazaliśmy wcześniej. Wtedy będzie za późno. Kwestia dostosowania przekazu do określonego wieku, ale nie chowania głowy w piasek i przeczekiwania, aż dziecko samo zrozumie. Zrozumie tyle, ile ktoś dorosly mu przekaże. Na razie przekazem zajął się tatuś - ty z tym jesteś do tyłu.
  • falka32 27.10.10, 00:18
    Z
    > rozumie tyle, ile ktoś dorosly mu przekaże. Na razie przekazem zajął się tatuś
    > - ty z tym jesteś do tyłu.

    I tu pani dotkła. Amen.
    --
    Biegnąca z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • amb25 26.10.10, 10:59
    Przyklad moze troche nie z tej beczki, ale..
    Moj syn (7 lat) koniecznie chce wrocic do Polski, bo mieszkamy za granica.
    W Polsce strasznie mu sie podoba (no i dobrze). Ale jakis czas temu wyciagnelam z niego dlaczego tak bardzo chce wrocic do Polski. Bo kiedy jestesmy w Polsce to dostaje duzo prezentow, nikt mu niczego nie odmawia, wszyscy sie nim zachwycja i w ogole jest oczkiem w glowie calej rodziny, kazdy chce sie z nim spotkac itp. Ale najbardziej chodzi o prezenty :). I wydaje mu sie, ze jesli tam zamieszka to tak bedzie ciagle. Dlatego tak chce sie przeprowadzic. :)
    Przypuszczam, ze chec przeprowadzki syna do ojca ma jak najbardziej materialistyczne podstawy. Tam pewnie nie ma zadnych obowiazkow a same przyjemnosci. Nie wiem jak z tym walczyc.
  • alina66 26.10.10, 12:19
    Byłam w podobnej sytuacji - moj syn chcial popełnić samobójstwo z powodu alkoholizmu swojego ojca. Alkoholizm mojego byłego małżonka nie był i nie jest ekskluzywny, był bardzo widoczny, mówiąc po chłopsku pil na umór.
    I chciałam zwrócić Ci uwagę na taką rzecz: mój syn (wówczasrok, dwa starszy od Twojego), NIE PAMIĘTA wielu rzeczy.
    I teraz tak - jeśli Ty nie mówisz o chorobie alkoholowej, a Twój syn jej nie widzi (czy zdarzają sie sytuacje, kiedy syn jest konfrontowany z piciem swojego ojca? np. przez telefon, albo live?) to być może on zapomniał, bo chce zapomnieć, w ramach obrony samego siebie.
    Ja, dziecko dwojga alkoholikow, nie pamiętam prawie nic ze swojego dzieciństwa.
    Nie udzielając rzeczowej informacji - bez wartościowania, obelg i takich tam, zamiatasz problem - problem Twojego syna - pod dywan.
    Ja mówiłam i mówię do dzisiaj (ojciec mojego syna wlaśnie jest na najlepszej drodze do kolejnej delirki) mniej więcej tak - Tata jest alkoholikiem, ty nic nie możesz zrobić, nie ponosisz za to winy, ani nei jesteś za niego odpowiedzialny.
    A histeryczne telefony to może być rzeczywiście forma zademonstrowania ekhm.... niezadowolenia z wymagań, ktore stawiasz. PRzed Tobą jeszcze okres, nazwany wdziecznie, a jakże trafnie przez moją koleżankę "okresem krzywego ryja..."

    Jeśli tata nie jest komunikatywny i działa przeciw dobru syna, to próbowałabym wytlumaczyć tacie, że są sposoby na ograniczenie władzy rodzicielskiej .....
    Ale ja to zla kobieta jestem :)
    Pozdrawiam i trzymaj się,
  • falka32 27.10.10, 00:22
    PRzed Tobą jeszcze okres, nazwany wd
    > ziecznie, a jakże trafnie przez moją koleżankę "okresem krzywego ryja..."

    O matko, jakie piękne, jakie prawdziwe, jakie trafne, wstawiam do swojego słownika.
    --
    Biegnąca z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • lejla81 26.10.10, 15:42
    Witaj,
    Mam w rodzinie podobny problem, sprawa dotyczy 14-latka, który nagle chce przeprowadzic się do rodzica, z którym wcześniej nie miał dobrego kontaktu. Moim zdaniem to kwestia obowiązków - tam nie trzeba odrabiac lekcji, można cały dzień siedziec sobie przed komputerem i nikt nic od nas nie chce. Nie wiem, co Ci poradzic, jestem samotną mamą trzylatka, te problemy jeszcze przede mną:(
  • morekac 26.10.10, 16:06
    Bo 'tam' jest się tylko od czasu do czasu. Gdyby dziecko mieszkało 'tam' stale. miałoby świadomość, że 'tam' też lekcje się same nie odrobią, a bałagan sam nie sprzątnie. Tak samo, jak i tutaj ;-)
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • nowy99 28.10.10, 23:57
    przeczytałam tylko częśc postów i podpisuję się pod wszytskimi , które mówią o stanowczości postawy matki wobec tego 10-latka. Takie dziecko nie ma pojęcia co jest dobre, lepsze, gorsze dla niego. Ojciec jest bez dwóch zdań alkoholikiem i nie powinien go wychowywać. Mało tego, ojciec powoduje, że syn ma złe nastawienie do mamy. I to powinno być sygnałem do ograniczania widzeń syna z ojcem - mama powinna powiedzieć i ojcu i synowi, że nie podobaja jej się takie sygnały i zachowania, są złe i dlatego powinna sprytnie ograniczać te kontakty.
    Faktem jest, że synowi ojciec jest potrzebny, syn czerpie model zachowań od ojca. I tu pytanie, czy od tego ojca 10-latek czegoś się dobrego nauczy, dowie? Czy raczej więcej złego niźli dobrego? Mama powinna to rozważyć. W miarę dorastania, syn będzie mógł lepiej ocenić postępowanie ojca i będzie bardziej krytyczny co do jego postawy,złych zachowań. Al eteraz jest jeszcze malutki i głupiutki i chłonie jak gąbka wszystko co tatko rzeknie, pokaże. Przed tym złym mama powinna go póki co chronić.

    Moim zdaniem narazie nie powinien absolutnie mieszkać z tatą, może kiedyś...
  • morekac 29.10.10, 09:12
    Al eteraz jest jeszcze malutki i głupiutki
    > i chłonie jak gąbka wszystko co tatko rzeknie, pokaże
    Nie podzielil ci się wiek dziecka przez 10?
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • nowy99 29.10.10, 10:28
    Nie podzielił - ma 13-latka więc mam swoje obserwacje i doświadczenia n.t. zawartości w głowie 10latków. Twój post to, niczego nie wnosząca, zaczepka.
  • morekac 29.10.10, 11:24
    10-latek nie jest malutki i nie jest głupiutki. Znacznie lepiej jest go traktować jak człowieka rozumnego, posiadającego swojego uczucia, marzenia i problemy niż jak niemowlaka.
    A też mam obserwacje i doświadczenia - z 14 i 11-latką.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • agnieszka_iwaszkiewicz 06.11.10, 10:01
    Dzieci mają prawo do swoich postaw, uczuć, pomysłów i zachowań. Wiele z nich jest nieracjonalnych, zmiennych, buntowniczych. Część z nich wynika po prostu z niedojrzałości, braku doświadczenia życiowego, kierowania się wyłącznie emocjami i impulsami. Rodzice czyli dorośli, muszą dzieciom pomagać w zrozumieniu ich zachowań. Pomagać zrozumieć, to nie znaczy ulegać, tam gdzie to nie ma nic wspólnego z dobrem dziecka oraz dobrem dorosłego( to też trzeba brać pod uwagę )
    Dlatego nie należy ulegać 10 - latkowi i przeprowadzać go do taty, bo tego żąda posługując się do tego, nieświadomie oczywiście , manipulacją emocjonalną wobec Pani. To jest rola rodzica - być racjonalnym.
    Natomiast trzeba z nim rozmawiać. Przedstawić swoją argumentację zgodnie z prawdą, ale językiem dostępnym dla wieku dziecka oraz emocji jakie przeżywa w danej sprawie.
    Pytać czemu chce być z tatą i "odkodowywać" znaczenia jego słów i zachowań.
    Może chce być z ojcem , bo zazdrości tamtym dzieciom, które z nim mieszkają. Może dorastając, bardziej potrzebuje ojca, może potrzebuje go wyidealizować, bo inaczej nie mógłby go kochać. To są oczywiście hipotezy i może ich być więcej. Ale warto uważać na jego słowa, nie obrażać się, nie czuć się zagrożona jako matka, nie mieć poczucia winy . Takie stany emocjonalne nie są dobrym sojusznikiem. Jeśli Pani jest pewna swojej postawy, a tak wygląda z wpisu, niech to będzie Pani doradca. Jeśli połączy to Pani z poważnym potraktowaniem problemów syna i z empatią dla niego, sytuacja powinna się z czasem zmienić. Być może syn teraz sprawdza. Pani siłę jako rodzica. On potrzebuje nade wszytko stabilności i mocnych granic, co nie oznacza znów surowości, ale raczej stanowczość i pewność siebie rodzica. Z tego co Pani napisała syn swoje przeszedł. Pani powinna mu to zapewnić. Droga nie łatwa i wyboista, ale nie warto z niej zbaczać, bo można znaleźć się w przysłowiowych malinach. Rodzicielskich oczywiście. Agnieszka Iwaszkiewicz
  • piotrjedynak 14.01.19, 12:50
    Dobrze ci tak, bo z tego opisu wynika, że ojciec to świnia, a ty jesteś święta ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.