• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

mąż przestał mnie kochać Dodaj do ulubionych

  • 11.11.10, 23:45
    Chyba ... tak myślę i odczuwam to w jego zachowaniu. Jestem w rozsypce. Jesteśmy krótko po ślubie , mamy małe dziecko. Dziecko , które bylo planowane , jest owocem naszej milości, staraliśmy się o nie 2 lata. Miałam problemy zdrowotne , mąż mnie wspierał , czułam wtedy jego miłośc jak nigdy dotąd. Odkąd zaszłam w ciążę zaczął unikać zbliżeń, tłumacząc się , że za bardzo myśli o dziecku we mnie. Ok, ale przestał też przytulać, całować... Jest dziecko juz parę miesięcy a między nami coraz gorzej. Za każdym razem ja inicjuje jakiekolwiek zbliżenie, wielokroć wymuszone... Często podejmuję z nim rozmowę na ten temat , ale on nie widzi problemu. Ja czuję się zaniedbana, on nawet przez przypadek palcem mnie nie dotknie, nie powie nic miłego , nie zauważa, że ładnie wyglądam , nie pocałuje. Nawet gdy siedzimy obok siebie, przysuwam się a on siedzi jak kamień. To boli mnie bardzo!!!! Na moje łzy , mówi , żebym przestała histeryzować. Rozmawiałam z nim o tym nie raz a właściwie nie ma tygodnia bez takiej rozmowy, raz wymusilam na nim to powiedział , że mnie kocha, ale doskonale wiem , że to było "na odczep się". On w ogóle nie podejmuje rozmowy, ja mówię a on nic , gapi sie w tv albo probuje zmieniać temat, lub w ogóle się nie odzywa.... Staram sie , żeby wszytko bylo na tip top, dbam o męża, dom , dziecko o to jak wyglądam. Słyszę komplementy ,że po ciązy wyglądam pięknie, ale nie od męża niestety. I to boli, że od obcych mężczyzn słyszę miłe rzeczy a najbliższemu mężczyźnie jest to obojętne...Wiem , że nie da się nikogo zmusić do miłości, ale ja nie rozumiem co sie stało, dlaczego zmienił swoj stosunek do mnie, jak mam do niego dotrzeć? i Co mam zrobic , żeby serce mi nie pękło....Kiedys powiedzial, że o co mi chodzi , przecież mnie nie bije więc wszystko jest ok...
    Edytor zaawansowany
    • 12.11.10, 10:32
      Zachowanie Twojego męża wcale nie musi oznaczać końca uczucia z jego strony. Ponieważ zaczęło się wraz z ciążą, to tutaj upatrywałabym źródła problemu. Mogła istotnie sparaliżować go świadomość, że nosisz w sobie dziecko. Teraz zaś być może widzi w Tobie matkę, a nie kochankę.
      Twierdzisz, że rozmawialiście wielokrotnie. Być może zbyt często, może mąż się czuje przytłoczony, przyparty do muru. Odpuść na jakiś czas, nie podejmuj tematu, spróbuj zachowywać, jakby nic się nie działo. Wygląda też na to, że Wasze rozmowy były raczej emocjonalne niż merytoryczne i być może dlatego nic nie dały. Przygotuj się więc rzetelnie do kolejnej takiej rozmowy: spisz konkretne argumenty (np. kiedyś kochaliście się 3 razy w tygodniu, teraz raz w miesiącu- wiesz, takie coś, czemu się nie da zaprzeczyć), zapytaj w jaki sposób jego zdaniem okazuje Ci uczucia. Niech to będzie spokoja i trzeźwa ocena sytuacji, bez łez i obwiniania męża o cokolwiek. Daj mu zebrać myśli, wypowiedzieć się. Nic mądrzejszego nie mogę Ci doradzić, może bedzie potrzebna pomoc specjalisty, żeby mąż się "odblokował".
      Nawiasem mówiąc przykre jest to, że będąc młodą mamą potrzebującą wsparcia, to Ty musisz go udzielić, ale i tak bywa.
      • 12.11.10, 14:44
        blue_romka napisała:. Teraz zaś być może widzi w Tobie matkę, a nie kochankę.

        no tak, ale matką będę do końca życia, oby mąż w końcu ujrzał we mnie kobietę ..

        > Twierdzisz, że rozmawialiście wielokrotnie. Być może zbyt często, może mąż się
        > czuje przytłoczony, przyparty do muru. Odpuść na jakiś czas, nie podejmuj temat
        > u, spróbuj zachowywać, jakby nic się nie działo.

        Może masz rację, że zbyt go cisnę, ale z drugiej strony boję się , że jak będę się teraz zachowywać jakby wczoraj nic się nie stało to nie weźmie na poważnie tego problemu.

        Wygląda też na to, że Wasze ro
        > zmowy były raczej emocjonalne niż merytoryczne i być może dlatego nic nie dały.
        > Przygotuj się więc rzetelnie do kolejnej takiej rozmowy: spisz konkretne argum
        > enty (np. kiedyś kochaliście się 3 razy w tygodniu, teraz raz w miesiącu- wiesz
        > , takie coś, czemu się nie da zaprzeczyć), zapytaj w jaki sposób jego zdaniem o
        > kazuje Ci uczucia. Niech to będzie spokoja i trzeźwa ocena sytuacji, bez łez i
        > obwiniania męża o cokolwiek. Daj mu zebrać myśli, wypowiedzieć się
        Spróbuję tak zrobić , dziękuję Ci bardzo !
    • 12.11.10, 10:45
      Facet może nie ma potrzeby/nawyku okazywania czułości, są takie osoby, nawet wśród kobiet. Przykre dla partnera, który czuje się odtrącony, ale niekoniecznie oznacza to brak zaangażowania. Za bardzo ciśniesz, maglujesz, drążysz, każdego to odrzuca. Mniej się staraj dla niego, bardziej dla siebie.

      Opcja 2: ma kogoś na boku, i stąd unikanie zbliżeń.
      • 12.11.10, 13:07
        moj maz jest w jakims stopniu podobny do Twojego. Tak jak napisala poprzedniczka moze tego po prostu nie potrzebuje, a dla Ciebie jest to nie zrozumiale. Moze ma jakies problemy, a ty o nich nie wiesz. Moze tez miec kogos na boku i przez to unika bliskosci.
        • 12.11.10, 13:08
          nie piszesz nic jaki jest dla dziecka,czy wychodzicie gdzies razem itd...
          • 12.11.10, 15:00
            sprucexl napisała:

            > nie piszesz nic jaki jest dla dziecka,czy wychodzicie gdzies razem itd...
            Bardzo kocha nasze dziecko, jest dumny z syna . Bardzo duzo pracuje, więc wieczorem tylko pomaga mi przy kąpieli. Natomiast jak ma wolne, to niestety - on w jednym pokoju przy komputerze a my w drugim ... Twierdzi, że albo cos waznego robi , albo musi odpocząć . Przyjdzie na pare minutek pobawić się z synkiem i znika na godziny przed kompem. Ze mną generalnie nie spędza czasu, na spacer to od wielkiego święta . Zanim zamieszkalismy ze sobą , też dużo czasu poświęcał przy komputerze , ale potrafił zająć się także mną , porozmawiać , czy coś razem porobić , a teraz kompletnie nie interesuje się mną... mam tylko nadzieję , że im starszy będzie syn , tym więcej czasu ojciec mu poświęci..
      • 12.11.10, 14:50
        burza4 napisała:

        > Za bardzo ciśniesz, maglujesz, drążysz, każdego
        > to odrzuca. Mniej się staraj dla niego, bardziej dla siebie.

        faktycznie powinnam przystopować
        >
        > Opcja 2: ma kogoś na boku, i stąd unikanie zbliżeń.
        nie ma nikogo na bank, niestety kiedy wydaje mu sie , że nie widzę , ogląda porno. To mnie też frustruje
        • 12.11.10, 14:58
          A czy mąż uczestniczył w porodzie tzn. "widział" wszystko z detalami?

          Nie chcę zapeszać, ale z tego co opisujesz prawie pewna jestem, że jest jednak ktoś na boku. Albo był i się skończyło, bo dziecko przyszło na świat.
          • 12.11.10, 15:12
            Nie było go przy porodzie, nie jestem zwolenniczką porodów rodzinnych. Właśnie ze względu na to , żeby sie nie zraził ale widać i tak się zraził ..
            Wiem na 100% , że nikogo nie ma, po pierwsze nie ma na to czasu , po drugie nie wierzę ,żeby kogoś zapoznał , bo nie ma gdzie ( chyba ,że w internecie), ale wątpię .
            • 12.11.10, 23:34
              Ale, że wiesz na 100%, to znaczy, że skontrolowałaś (przykro mi, że to słowo brzmi tak pejoratywnie), pozaglądałaś tu i ówdzie by to chociaż wykluczyć?
              Niemożliwością jest, żeby mąż nie miał w ogóle ochoty na atrakcyjną i zadbaną żonę. Facet jest tak skonstruowany, że MUSI gdzieś rozładować swoje duże seksualne potrzeby.
              A zwłaszcza, że kiedyś, przed ciążą, BYŁ INNY.
              Nie, no to niemożliwe.
              A może zaprzestań zbliżeń inicjowanych przez Ciebie i sprawdź ile, dosłownie ile czasu on nie zainicjuje zbliżenia. Ciekawe, czy i kiedy "pęknie".
              No, bo jeśli to będzie kurdesz molesz powyżej miesiąca, to coś poważnego, naprawdę poważnego jest na rzeczy.
              I wtedy możesz, mając taki argument zażądać poważnej rozmowy, a nie zbywania i udawania, że nic się nie dzieje. Po prostu zażądaj, by był z Tobą szczery i nie odpuszczaj - siądź i czekaj na odpowiedź, wyłącz tv, kompa i wszelkie przeszkadzacze i od razu zapowiedz, że tym razem nie odpuścisz, bo dalej tak nie może być, i tak dalej "nie pojedziecie na tym wózku".
              Ja miałam podobną sytuację, gdy jeszcze wtedy mąż, jako mój chłopak, wcześniej kochający do obłędu, bólu, gdy po roku znajomości, fakt, zostawiałam go parę razy, strasznie cierpiał, zaszłam z nim w ciążę - mieliśmy po 24 lata, zamieszkaliśmy w jego akademiku i zaczęło się: zero zbliżeń, łażenie jego po nocnych balangach studenckich, zero przytulenia - ale byłam twarda, czułam, że coś nie tak, ale honor wygrywał i nie podjęłam przez bodaj 6,7 miesięcy tematu co się dziej. Raz tylko dostał do akademika kartkę od byłej, z którą miał już wtedy 4-letnie dziecko, ale definitywnie związek zakończony, z pozdrowieniami z jakiegoś tam miasta i : tęsknimy za tobą i bardzo cię kochamy. No. Zapytałam o co chodzi, powiedział, zę nie ma pojęcia. Poszłam rodzić, odwiedził. PO 3 dniach rodzice zabrali mnie ze szpitala, wzięłam rzeczy z akademika i bez wyjaśnień, z uśmiechem na twarzy powiedziałam cześć. I pojechałam do rodzinnego domu. Dopiero po tygodniu pomyślałam, ale szambo, niech alimenta tu płaci, w końcu ja tez na ostatnim roku studiów, a dziecko nie pyta, chce żyć, jeść itp. Zadzwoniłam do tego akademika i zapytałam co się dzieje, powiedział, zę już nas nie chyba nie kocha. Pogratulowałam dobrego dowcipu i zapyałam o alimenty. Poprosił o skończenie te 2 miesiące mgr i zaraz poszuka pracy i zacznie płacić. Ok. Po kilku miechach dostałam przekaz pocztowy wypełniony przez jego byłą...
              Ale mąż po 8 miechach wrócił z płaczem, na kolanach, błaganiem, bo jednak bardzo nas kocha, oczywiście nie wierzyłam, ale dałam mu za jakies pół roku szansę i do dziś, 13 lat jest okej, nie wiem jakie uczucia nas łączą, ale się lubimy mimo średniego dopasowania temperamentów, przyjaźnimy i szanyjemy. I dopiero dwa lata temu zdecydowałam się "zaryzykować" i urodzić córcię. I on naprawdę jest fajowy, jak czytam jacy faceci być potrafią...
              Ale, rozpisałam się - a chciałam tylko wskazać, ze wtedy, gdy mnie nie dotykał, to już planowałpo studiach wrócić do byłej, już na Sylwestra byli razem - wszystko pasowało do tego co działo się z nami - nasz związek był jak lustro dla jego cichych zamiarów, wszystko się idealnie odbijało i potwierdzało.Dlatego choć nie życzę, to jednak nie wierzę, że Twój mąż nie ma nikogo "na oku", przynajmniej platonicznie, uczuciowo, może jeszcze nie fizycznie.
              • 13.11.10, 08:10
                Nowy99 mialas bardzo przykre doswiadczenia ,wspolczuje Ci. Ale tez podziwiam ze udalo sie wam stworzyc fajny zwiazek mimo wszystko.
                Nie szperam w poszukiwaniu zdrady, po prostu go znam i wiem w jakim jest otoczeniu. Ewentualnie moglo sie zdarzyc , ze jest ktos platonicznie ...
                Co do przetrzymania, to niestety ja pekam wczesniej. Zblizenia zdarzaja sie nieraz 1 na pare miesiecy.. .Choc zawsze tak bylo , ze ja mialam wiekszy temperament. Poki co zbieram sie do rozmowy na spokojnie. A on juz wczoraj wyluzowany sie wydawal, bo myslal , ze mi przeszlo.
        • 12.11.10, 19:12
          niekochana0 napisała:

          > > Opcja 2: ma kogoś na boku, i stąd unikanie zbliżeń.
          > nie ma nikogo na bank, niestety kiedy wydaje mu sie , że nie widzę , ogląda po
          > rno. To mnie też frustruje

          Może po prostu to taki typ, introwertyka, który nie uzewnętrznia uczuć (nie ma co porównywać sytuacji z początków związku)? jaki jest towarzysko? lubi ludzi, jest rozrywkowy, czy się izoluje? oglądanie porno to standard, każdy facet to robi, nie każdy daje się przyłapać:)
          Ale może to go odpręża bo jest to jednostronny relaks - od niego nikt niczego nie wymaga? Nie musi się dołować uczuciem, że nie spełnia oczekiwań partnerki.

          Jaki model rodziny panował u niego w domu? to też istotne, powiela się wzorce z dzieciństwa, nawet podświadomie. Jak reaguje na twoją czułość - nie gadanie, ale gesty? sama nie mam potrzeby kiziania, nie mam takiego nawyku, nie zwracam uwagi na takie rzeczy, częste czułe gesty mnie irytują - ale nie jest to wymierzone przeciwko partnerowi, po prostu taka jestem.
          Jak chcesz być przytulona - to się po prostu przytul. Bez gadania i pretensji, nie czekając aż on się ocknie.
          • 13.11.10, 08:26
            burza4 napisała
            >
            > Może po prostu to taki typ, introwertyka, który nie uzewnętrznia uczuć (nie ma
            > co porównywać sytuacji z początków związku)?

            jest introwertykiem, ale mimo to zawsze potrafil wykrzesac z siebie czulosc ,

            jaki jest towarzysko? lubi ludzi,
            > jest rozrywkowy, czy się izoluje?

            ma spore grono kolegow, lubi czasem wyskoczyc, ale teraz nie ma kiedy,

            oglądanie porno to standard, każdy facet to r
            > obi, nie każdy daje się przyłapać:)
            > Ale może to go odpręża bo jest to jednostronny relaks - od niego nikt niczego n
            > ie wymaga? Nie musi się dołować uczuciem, że nie spełnia oczekiwań partnerki.

            nie mam zbyt duzych wymagan, naprawde( w porownaniu do tego czego wymagaja panie na filmach od swoich amantow)
            >
            > Jaki model rodziny panował u niego w domu? to też istotne, powiela się wzorce z
            > dzieciństwa, nawet podświadomie

            Model kiepski- ojciec awanturnik, po parunastu latach wyprowadzil sie, bo wolal byc sam. Boje sie, ze maz przypomina ojca, lubi samotnikowac , z tym , ze maz jest raczej spokojny

            Jak reaguje na twoją czułość - nie gadanie, a
            > le gesty?

            Nie reaguje najczesciej, czuje sie jakbym obejmowala kukłę..

            > Jak chcesz być przytulona - to się po prostu przytul. Bez gadania i pretensji,
            > nie czekając aż on się ocknie.

            tak robie, niestety czuje sie upokorzona, bo wtedy najbardziej czuje jego obojetnosc.
            Nie wspominalam , ze od kiedy maly sie urodzil, on zadecydowal ze spi w 2 pokoju, bo musi sie wyspac do pracy. Moj zwiazek wyglada wiec jak rodzenstwo albo predzej wspollokatorstwo, bo brat mnie czesciej przytula niz maz....
            • 03.07.13, 10:37
              I jak się wszystko u Ciebie skończyło?
              • 03.07.13, 20:11
                Ty sie pytasz po 3 latach?! Przeciez wiadomo - facet mial kochane w pracy. Boze, tak mi zal tych naiwnych, mlodych mezatek.Ile jeszcze musza doswiadczyc, by zmadrzec?
                Panie Boze - nie wstyd Ci,ze jestes mezczyzna?

                ewilan napisała:

                > I jak się wszystko u Ciebie skończyło?
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.