Dodaj do ulubionych

Mój mąż się zakochał

  • takajatysia 25.11.10, 15:17
    Na razie nie kocha???
    Nie dość że zdradza to jest tak chamski i bezczelny, że aż.... uch - mi normalnie dech zaparło.

    A ja bym wystawiła walizki za drzwi i wielkim literami powiedziała, że ma się więcej na oczy nie pokazywać.

    Inna sprawa, że skoro mogłabyś to wybaczyć a po postach wnioskuję, że byś mogła, to odpowiednio skamlącego bym przyjęła z powrotem na nowych warunkach. No i wtenczas na pewno jakaś terapia małżeńska, żeby to wszystko jakiś sens miało.

    Tak czy owak na początek - WON.

    A porady, że super gorąca noc w nagrodę jak nie wybierze kochanki to jakieś kuriozum. Jak kobieta, która jest zdruzgotana i zrozpaczona, upokorzona ma nagle chcieć gorącego seksu ze sprawcą tego wszystkiego. Szukanie w sobie wybaczenia dla męża-gnojka już będzie ogromnym postępem.

    Jak sądzę po takiej zdradzie np. ja nigdy bym nie wybaczyła (bym nie potrafiła mimo chęci) i nie wyobrażam sobie odczuć do zdradzającego jakiekolwiek pożądanie. To jest chyba wbrew psychice zwyczajnego człowieka.

    --
    ---------
    Ta, co się nie boi
  • normalistka70 25.11.10, 17:27
    DO takajatysia - zgadzam się w 100%. Masz rację. A najtrafniejsze (gratulacje!) jest to co piszesz o "gorącej" żonie w takiej sytuacji. Ciekawe jak sobie Panowie by wyobrazali odwrotną sytuację: żona Wam rogi przyprawia ostentacyjnie, ma gdzieś wasze potrzeby i godność, bezczelnie się chwali ze teraz to inny Pan ją kręci i ze sie zakochała - ot tak w innym facecie - a Wy co? Przynosicie kwiaty? robicie kolacyjki przy świecach? komplemencicie jaka to Ona wspaniała i seksowna i na każdym kroku staracie sie Jej dogodzic - również seksulanie? Juz to widzę.. ha, ha, najwyżej bycie wrzasnęli cos w rodzaju "won ty dziwko" i tyle Panowie. Więc te głodne kawałki o dogadzaniu facetowi to mu pzrejdzie - bardzo proszę - nie rozśmieszajcie nas kobiet :)))
  • e.i.t.h.e.l 25.11.10, 17:31
    Ja już widzę tych mężczyzn, którzy po miesiącu wahań ich żon pomiędzy nimi, a ich młodymi kochankami i po ostatecznym wyborze męża, robią swoim żonom wytworne kolacje a potem zapewniają długi ognisty seks.
  • iamhier 25.11.10, 18:11
    do e.i.t.h.e.l.-masz na mysli te dni w ktorych ich kochanka ma miesiaczke?
  • e.i.t.h.e.l 25.11.10, 23:55
    Nie, mam na myśli sytuację odwrotną niż u autorki i rady dawane przez niektóre osoby, żeby zrobiła mężowi niezapomniany wieczór, po tym jak ją łaskawie wybierze.
  • mol_chemiczny 25.11.10, 15:19
    > Kobieta ma męża i 2 dzieci- w tym jedno małe. Nie potrafię tego zrozumieć jak m
    > ożna tak po prostu, po 12 latach małżeństwa...się zakochać w nowo poznanej osob
    > ie.

    Miłość przychodzi i odchodzi, nie można jej przysiąc. To znaczy można, co pokazuje praktyka, ale jeśli ktoś wierzy, że to coś warte, to najczęściej kończy się właśnie płaczem. Nie twierdzę, że to tylko chemia (choć technicznie rzecz biorąc - jak najbardziej), ale tu naprawdę niewiele od nas zależy.
  • marlena_mill 25.11.10, 15:41
    Bardzo dobre rady ... mnie też to spotkało. Mam to już za sobą, trzeba przede wszystkim pomyśleć o sobie, czego ja chcę, co jest dla mnie wazne, czego mogę spodziweać się po takim człowieku ?
    Nie ma się co oszukiwać, każdy z nas wie, że to nie jest łatwe, że jest czarna rozpacz, załamanie, ból....ale te rady sa naprawdę mądre bo nie ma w nich emocji i uczuć, które targają TOBĄ !
    musisz spojrzeć na to z dystnsu, z boku, a nie patrzeć oczami zakochanej, zranionej osoby.
    Tez byłam zraniona, też twierdziłam, że go kocham, też sam nie wiedział jaka podjąc decyzję...ale cóż to nie piskownica, Dorosły facet musi brac odpowiedzialnośc za swoje czyny.
    1. Miłość do niego sama z czasem ci przejdzie,
    warunkiem jest tylko -co z oczu to z serca.
    2. rozstan się z nim jak najszybciej, nie pokazuj że w ogóle Ci na tym związku zalezezy, nie - to dziękuję, wolisz tamta - droga wolna !
    własnie to jest ta walka o niego, jeśłi Ci zależy, jeśli kochasz...
    3. On sam nie wie... ale TY wiesz, ze nie akceptujesz tego jak on Cię traktuje,
    4. On nie wie dzisiaj, ... to sie tez zmieni... jeśli postawisz go pod ścianą i zostawisz samemu sobie, sam dojdzie do wniosku czy chce byc z Toba czy nie.
    Jeśli zostanie w domu to taki stan zacznie być "normalny", jesteś Ty i jest ona...i tak zostanie.

    Uwierz mi - łatwiej pozbierasz się gdy go nie bedzie, gdy go nie bedziesz widziała, zero kontaktów ! Niech odczuje, że coś stracił, że wszystko się zmieniło prze to co zrobił.
    jak już troche ochłoniesz to TY sama podejmiesz decyzję, czy w ogóle jeszcze chcesz a nim być ( gdyby chciał wrócić) i na jakich warunkach, czy może ( tak jak ja) wybierzesz nową drogę...
    W życiu zamykając jedne drzwi otwiersz nowe, nawet nie wiesz co Cię jeszce może spotkać,
    uwierz w to , ze to może los szykuje Ci cos fajnego, nowego o czym jeszce nie wiesz !!!
    Głowa do góry, myśl pozytywnie !
    W zyciu czasem nam się tylko wydaje, ze spotkało nas coś złego a tym czasem okazuje się że to idzie nowe, lepsze, życie jest nieprzewidywalne !

    pozdr
    M

  • czarnekowboje 25.11.10, 15:46
    masz rację, miłość przychodzi i odchodzi, ale potwornie ciężko jest się pogodzić z utratą czegoś, co było najpiękniejsze i najwartościowsze w życiu, co miało trwać wiecznie - w większym lub mniejszym natężeniu, ale zawsze...
  • mol_chemiczny 25.11.10, 16:36
    > co miało
    > trwać wiecznie - w większym lub mniejszym natężeniu, ale zawsze...

    No właśnie od tego zaczyna się całe nieporozumienie. Autorka wątku pisze, jak można się zakochać w kimś po iluś tam latach związku. Najprostsza odpowiedź: tak samo jak po roku i tak samo jak przed nim. Czasem związek jest tak wyjątkowy, że przetrwa wszystko, ale ludziom na ślubnym kobiercu może się najwyżej coś wydawać, no chyba że są ze sobą naprawdę długo (i nie mówię o spotykaniu się na mieście albo wtedy, gdy rodzice pojadą do cioci na imieniny). Czasem się sprawdza, czasem nie, ta przysięga to jakieś kuriozum, jedyną sensowną formą prawną jest tak naprawdę konkubinat. Ja rozumiem: tradycja, religia i tak dalej, ale uczuć z definicji przysiąc nie można, tak samo jak nie można przysiąc, że będzie się zdrowym. No chyba że ktoś nie wierzy w wiedzę o budowie i funkcjonowaniu mózgu i dorabia do tego duszę...
  • kropa8 25.11.10, 15:45
    Jak Was tak czytam to dochodzę do wniosku,że dla Was młodych rozwód to jest tak jak pstryknięcie palcem, myślicie tylko o sobie o urażonej ambicji o ogromnym zranieniu ,pomyśleliście co z dzieciakami?.Każdemu może się zdarzyć zauroczenie druga osobą nie tylko mężczyźnie.Ochłoń Kobieto nic nie rób w emocjach to najgorszy doradca.
    Brak komunikacji słownej między ludźmi jest powodem takich durnych sytuacji.Usiądź z trutniem:) i rozmawiajcie na pewno dojdzie do kompromisu.Zależy Ci w końcu na tym co było i co dalej trwa , dajcie sobie szanse. Życie to kompromis !!!
  • sushi2010 25.11.10, 16:34
    Kropa, niestety nie masz racji.
    Rozmowa?
    Nie mozna kogos rozsadna rozmowa namowic do milosci. Jak gosc przestal kochac, to co tu jeszcze mozna zdzialac. A to tego jest draniem, bo kaze jej czekac na swoja decyzje.
    Kompromis owszem, ale ze soba tym razem. Czyli, chce to zakonczyc szybko, bo czeka mnie przynajmniej rok dochodzenia do siebie i dac sobie szanse, czy moze ciagnac to w nieskonczonosc i zestarzec sie ze zlamanym sercem?
  • ylfeth 25.11.10, 16:43
    Owszem. Kompromis i rozmowy są najważniejsze w życiu partnerskim. Problem w tym, że mąż autorki nie jest jej partnerem, nie szanuje jej zdania ani uczuć, traktuje ją jak swoją własność, co ujawnił, kiedy próbowała z nim rozmawiać. Dla niego właśnie ta obecna sytuacja jest kompromisem - daj mi czas żeby się zdecydować, z którą z was chcę być, w zamian za to nie zostawię cię od razu...

    I jak czytam teksty w stylu "co z dziećmi" to mi ręce opadają. Sama jestem z "rozbitej" rodziny, z tym, że moja rodzina "rozbiła" się zdecydowanie za późno. Gdyby moja matka miała więcej szacunku dla siebie i życiowej odwagi, moje dzieciństwo nie musiało by być takim piekłem. Jasne, że były to inne czasy, nie mam o nic żalu, jakoś żyję i kocham swoją mamę :) ale teraz kobiety są o wiele bardziej niezależne i zawodowo, i finansowo, mają duże oparcie społeczne. Więc nie ma co się zastanawiać i mordować do śmierci - trzeba brać z życia to, co jeszcze zostało. Autorka wątku też ma prawo do szczęścia, tak jak jej pożal-się-boże małżonek. I jeżeli już ktoś ma być winny ewentualnej krzywdy dzieci, to ten, co zaprzepaścił rodzinny spokój wdając się w romans, więc proszę nie wzbudzać w autorce poczucia obowiązku i poczucia winy względem dzieci.
  • marlena_mill 26.11.10, 15:30
    Do kropy: nie wiem czy jestem młoda czy stara Twoim zdaniem, jestem po 40-ce:)
    dzieci tez mam... i co z tego powodu miałam isc na kompromis... czyli zatańczyć jak zdrajca mi zagrał ? godzic się na poniżenie ?
    ja tak rozumiem rade dla naszej "zdradzonej"...
    przeciez ten jej mąż stawia jej warunki poniżej wszelkiej godności, mówi wprost -nie kocham Cię, nic do ciebie nie czuję, jesteś dla mnie niczym...
    O czy tu rozmawiac, aby rozmawiac i ratować cokolwiek to trzeba aby chciały tego dwie strony...
    A ta druga strona sama nie wie, lub wygodniej mu nie mówić .... może mu się z tamtą ułozy to zobaczy....
    dziewczyno Lenko, zawalcz o siebie ! wiem jest trudno, z pękniętym sercem ciężko żyć...znam to ...ale zaufaj życiu, zaufaj losowi, może tak własnie miało się stać ????
    Może to jest początek a nie koniec ?
    Musisz tylko w to uwierzyć !


  • jotembi 25.11.10, 16:18
    tym bardziej, że kiedyś przeżyłam coś takiego
    nie mam gotowych pomysłów na teraz, raczej takie coś do pamiętania na przyszłość: kiedy mu przejdzie i wszystko będzie niby ok, zastanów się dobrze, czy ty będziesz jeszcze potrafiła z nim być
    ja nie potrafiłam
  • niutka19 25.11.10, 17:05
    Odejdż - mnie też mąż zostawił po 27 latach małżeństwa i myślał, że będzie balował do końca zycia, jednak to ja złożyłam wniosek o rozwód i odeszłam schudłam ponad 25 kg Ty jesteś na początku tej drogi i nie słuchaj co mówi - tak nie może być albo dom i rodzina albo kochanka on już dokonał wyboru a Ty ratuj siebie. Dasz radę ja wiem że to boli cholernie boli ale z czasem ułożysz sobie życie czego Ci serdecznie życzę. Musisz trafić do dobrego psychologa a potem powoli zebrać myśli i nie płacz , szkoda Twoich łez. POWODZENIA!!!
  • iamhier 25.11.10, 17:15
    Jak ma gościu szczęście i spotka konkretna laske to go wyręczy z tego piekielak przymusu posiadania zony i dziecka w stosownym wieku (nie wazne jaka byleby obraczka na reku).

    Po prostu nie dopusci do tego by tamta narobila sobie z nim bachorow i ta bonanza wściekłych żoneczek się skonczy.Gosciu ulozy sobie zywot z normalna laska i bedzie swiety spokoj,w szczegolnosic udane zycie dla dzieci/dziecka....

    Bo przeciez trudno nazwac te forunowe 24.godz.szpiegowanie meza i jego symaptii jako normalne zwiazki malzenskie.To symptomy powaznej CHOROBY....Raczej nieuleczalnej....

    Jak gosc jest inteligetny,nie chce byc zrujnowany przez taka isiotyczna zonke to....szybko to zmieni,ale....gdy ma jasny cel i gdy spotka ja w odpowiednim momencie...

    bo jesli nie to bedzie pieklo.....w szczegolnosci dla dzieci....i zmarnowane zycie....
  • normalistka70 25.11.10, 17:14
    Droga Autorko Postu,
    Bardzo Ci wspołczuję i na prawdę rozumiem ze się szarpiesz w tej sytuacji ale... jak wiele osób juz tu napisało - okrutna prawda jest taka ze ten facet nie jest juz Twoim mężem od długiego czasu. Musisz zrozumieć ze to koniec i mieszkasz oraz zyjesz z zupełnie obcym człowiekiem który kiedyś był Ci bardzo bliski, ale teraz nieststy - juz nic dla niego nie znaczysz. To nie Twoja wina. Niektórzy faceci juz tak mają. "Mija im" wszystko. I uczucia i nawet człowieczeństwo, aby traktowac partnerkę z posznowaniem Jej godności. Zrób coś szybko aby sie wydostac z tej niszczacej sytuacji - bo inaczej skończysz w szpitalu pod kroplówką (w najlepszym razie). Poczuj, przemyśl, czy lepiej abyś Ty wyjechała komunikując Panu ze to koniec i ze ma się wynosic, aby go nie było juz w domu jak wrócisz, czy tez lepiej wolisz Jemu wystawić walizki i odesłać do tej Pani. Krzyżyk mu na drogę. Trzymam kciuki i życzę Ci z calego serca spotkania nowego mężczyzny który będzie nagrodą za to co pzreżywasz teraz. Powodzenia!
  • iamhier 25.11.10, 17:22
    A czego ta żona się spodziewała? Ze rywalizujac z inna kobieta (nawet gdzies w tle) wygra jego milosc jak na loterii?
  • herod-baba 25.11.10, 17:28
    Hey
    nie Ty jedna w takiej sytuacji. Mnie spotkało to ponad 4 lata temu. Było podobnie.... Haha komórka prawdę Ci powie.... choć nie kontrolowałam męża - przypadek.... i te przypadki stale otwierają mi oczy. Dziś rocznica, gdy kazałam wyjść z domu........Potem powiedział, że mnie nie kocha i nie będziemy razem, bym układała sobie życie ( a wtedy byłam bezrobotna i bez środków do życia ), znalazła cel..... hahaha nadal to szarpie .... bo byliśmy ze sobą 26 lat.....
    No dzieci nie mieliśmy.... a nowa ciut młodsza ode mnie dwoje... i każde z innego małżeństwa...
    Pani doktor profilaktyk dobrze zajęła się mężem w chwili kryzysu wieku średniego...... Nie przewidziałam scenariusza jakie napisze mi życie.. No wiesz kobiety obecnie wychodzą z założenia, że chcą być szczęśliwe i choćby po trupach osiągają cel.... Zobowiązania???? chyba nie istnieją.... podobnie jak lojalność...
    Rozumiem co czujesz i przeżywasz.... Trzymaj się
    A
  • iamhier 25.11.10, 17:58
    Nikt inteligetny nie romansuje przez komorke gdy jest zonaty....
  • a_dlaczego_nie 25.11.10, 17:58
    Proponuję zadbać o siebie tzn. fryzjer, kosmetyczka, podkreślające kobiecość ciuszki, koniecznie tak aby mąż zauważył. I spokój, nie pokazuj po sobie, że tak bardzo Cię boli to co on robi. Zacznij wychodzić wieczorami z domu np do kina, do teatru itp. Zacznij wysiadywać na gg ze szczęśliwą miną i koniecznie ukrywaj co i do kogo piszesz ( możesz pisać do koleżanki, wstaw zamiast jej imienia dowolne imię męskie lub inicjały). No i koniecznie częste smsy tak żeby mąż zauważył, możesz poprosić o pomoc wierną przyjaciółkę.
    Po pierwsze zrobisz coś dla siebie, odstresujesz się, wyjdziesz z domu, a po drugie dasz mu do myślenia czy miejsce u Twego boku nadal należy do niego.
    A jak staniesz na nogi, to na spokojnie się zastanowisz czy jeszcze chcesz z takim mężczyzną spędzić życie. Pozdrawiam
  • sineira 25.11.10, 18:44
    Nikt nie jest własnością drugiej osoby i żaden staż małżeński nie sprawi, że się taką własnością stanie. Co Ci przyjdzie z kontrolowania, awantur, łez i oskarżeń? Nic. Dokładnie nic. Jeśli jest między Wami coś więcej niż TYLKO przyzwyczajenie, związek przetrwa, o ile sama go nie rozwalisz do końca. Teksty w stylu "jak on mógł", albo "jak ona mogła" świadczą tylko o tym, że nie masz zielonego pojęcia, w jakiej sytuacji znalazło się tych dwoje. Rozumiem Twój ból i złość, ale rozumiem też Twojego męża i jego sympatię. Z uczuciami nie jest łatwo walczyć. Przychodzą, czasami niechciane, przynosząc cierpienie, wątpliwości, wyrzuty sumienia i cholernie dużo bólu.
    --
    ...pray nightfall release me
    then i could wander, wander to deep sleep...
  • agg 25.11.10, 18:52
    facet poznaje inna kobiete z gromada dzieci i po miesiacu oznajmia swojej zonie ze jak mu sie ulozy z tamta to odejdzia albo i nie? I to mowi czlowiek przez 50 - tka? To jakies chore.
  • wen_yinlu 25.11.10, 19:46
    Z wiekiem zaczynam doceniać osoby mało emocjonalne i na granicy aseksualności, które poznaje się na jakimś kursie puszczania latawca, potem się razem fajniej te latawce puszcza i jakoś to leci dalej. Takich bardziej przyjaciół niż o-rany-rany kochanków. Jeden problem ze swojego życia można wykreślić, a nie tak żyć czekając kiedy się kisiel na mózg rzuci albo dupa zaswędzi :) Kiedyś byłam bardzo kochliwa i ciągle mi ktoś łaził po głowie, zawieszona na seksie w pewnym sensie. Teraz tak nie mam wcale i czuję się o niebo lepiej. Nie chciałabym wracać do tamtej siebie, to było głupie marnowanie energii i nakręcanie się w bezsensowny sposób.
    A autorce współczuję bardzo... Nie ma co marnować czasu na tego faceta i żyć potem z nieufnością w tle, z myślą, że skoro raz to zrobił to zrobi to raz kolejny, z rozpaczliwym kombinowaniem w łóżku jak by tu go do siebie bardziej przywiązać i tak dalej. Szanuj siebie przede wszystkim, spojrzyj na niego z góry i Won.
  • paulina7171 25.11.10, 20:26
    To nie jest miłość! Facet zafascynował się jakąś kobietą, która dała mu nadzieję, że jest młody, przystojny i wszystko jeszcze może. Wydaje mi się, że jak "sprawa się rypnie" z jej strony (czyt. mąż się dowie o romansie), pani szybko grunt usunie się spod nóg i wróci na łono rodziny. Chyba nie jest na tyle odważna, żeby rozwalac własna rodzinę, narażac się na wielomiesięczny proces rozwodowy i targi o dzieci.
  • yulija 25.11.10, 22:36
    ... Nie każ mu wybierać Ty czy Ona.. Sama dokonaj wyboru : On po tym wszystkim co się stało.. czy kolejny (być może lepszy, być może gorszy)etap życia już bez niego...

    Twoja historia ( w zasadzie miliony podobnych historii) powinna uczyć nas wszystkich, że miłość, związek nie jest dana raz na zawsze. Każdego dnia, każdy z nas narażony jest na pokusy wynikające z nowych znajomości... Kusi nas odmienność, nowość... Tym trzecim wcale nie musi być prze przystojny, przebogaty, przecudny mężczyzna... tą trzecią może okazać się nie taka młoda już matka dzieciom...
    Ludzie szukają czegoś co nie jest codziennością... co da im nowe emocje... dokładnie te same, które przeżywali na początku swoich związków...
    Wyczytałam gdzieś, że najpiękniejsze w miłości jest zakochanie bo później to już ciężka praca...
    Nie każdy jest gotów tę prace podjąć, niektórzy wręcz wykazują totalne uzależnienie od motyli w brzuchu i takich tam...
    Nigdy nie zapomnę opowieści mojej koleżanki. Byli z mężem kilkanaście lat po ślubie, kochali się i przyjaźnili ze sobą. Osiągnęli ten stopień bliskości, która dla mnie wydawała się wręcz obsceniczna... (Żadnych tajemnic nawet w toalecie). Koleżanka opowiadała mi, ze podczas urlopu do jej męża wpadł na chwilę z jakimiś papierami kolega z pracy. On rozmamłany, ona rozmamłana... Gość prosi męża o kilka słów na osobności (tajne sprawy służbowe) .. mąż na to " co ty X można ufać, znamy się jak łyse konie"... "może warto zmienić konia" .. powiedział kolega...


    --
    och jak ja lubię wtrącać swoje trzy grosze...gorsze
  • antiabscessus 25.11.10, 22:47
    Nie daj się mu się zniszczyć ... opanuj emocje, zachowaj dystans i wskaż mu dwie możliwości - niech wybiera sam.
    Na pocieszenie ... sam przerabiam podobny scenariusz, tyle że to żona się zakochała ale jakoś chce przeciągnąć moment podjęcia decyzji ... podałem dwa rozwiązania ale póki co jeszcze się nie wyniosła.
  • sky2010 25.11.10, 23:15
    Najpierw są emocje. Potrzeba bycia z Nią cały czas. Każda chwila spędzona bez Niej wydaje się stracona . Marzenie się spełnia , stajecie przed ołtarzem.A potem mija jakiś czas i jak w piosence " bo to się zwykle tak zaczyna... " pragnienie bycia razem maleje . Pojawiają się codzienne sprawy, kłopoty, chęć odmiany . Myślę że gdyby Twój mąż zamieszkał z tą panią wcześniej czy póżniej wszedłby w ten sam rytm codzienności który wykańcza wiele związków . Tylko że wtedy może być już za póżno na refleksję. Głowa do góry nie patrz tylko na męża , pomyśl o Sobie , bo ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy...
  • renin-is-one 26.11.10, 07:16
    >>Nie potrafię tego zrozumieć jak m
    > ożna tak po prostu, po 12 latach małżeństwa...się zakochać w nowo poznanej osob
    > ie.

    Ktoś ci wczesniej napisał, że powinnaś odejść odniego , bo jeszcze możesz ułozyć sobie życie, zakochać sie itp bo kochać można w każdym wieku. i na to ostatnie stwierdzenie chciałam zwrócić uwagę.
    Skoro serce nie sługa i kochac można w każdym wieku to Twoj mąż mógł sie zakochać w nowo poznanej osobie.
    Zeby była jasność, współczuje Ci tej całej sytuacji i mam nadzieje że sie z tym uporasz i bedziesz jeszcze szczęśliwa, ale powiedz mi czy byłoby Ci lżej gdybyś to ty sie zakochała ? co, myślisz że to niemożliwe? że Tobie by to sie na pewno nie przydażyło ??
    Nie przydażyło się bo nie było Ci dane, i możliwe że powinnaś się z Tego cieszyć.
    I tak jak współczuje Tobie, tak samo współczuej Twojemu mężowi, zakochac sie po 12latach małżeństwa i innej osobie to nie jest nic fajnego i on ma tą świadomość!!

    Powodzenia
    --
    Emocjonalny rozgardiasz męczy
  • enith 26.11.10, 18:19
    > I tak jak współczuje Tobie, tak samo współczuej Twojemu mężowi, zakochac sie po
    > 12latach małżeństwa i innej osobie to nie jest nic fajnego i on ma tą świadomo
    > ść!!

    Zawsze uważałam, że małżeństwo nie chroni przed pokusami pozamałżeńskimi. Wierzę, że każdego może znienacka trafić strzała amora - takie jest życie. Ale jednocześnie zawsze wierzyłam, że dorośli odpowiedzialni ludzie potrafią umieć te porywy serca opanować lub zignorować w sytuacji, gdy uleganie im zostawi za sobą zgliszcza - a tak jest w tym konkretnym przypadku. Facet się zakochał, cóż, tak bywa. Ale tego, co robi żonie, po prostu nie da się kulturalnie skomentować. Oznajmić żonie, że zostanie z nią, jak z kochanką mu nie wypali... Brak mi słów.
    Żono, piłka jest na twoim polu, a szczerość twojego męża co do uczuć żywionych do ciebie ma jeden wielki plus: wiesz, na czym siedzisz i w oparciu o tę wiedzę to TY powinnaś podjąć decyzję, bo to w CIEBIE obecna sytuacja uderza najbardziej. Mąż pewnie chętnie miałby was obie, bez rozwodowego sajgonu, gdybyś tylko się na to zgodziła. Siedzenie z założonymi rękami to raczej jedno z gorszych wyjść, bo mąż albo cię zwyczajnie po 12 latach małżeństwa porzuci, albo z tobą zostanie, a ty do końca życia będziesz mieć świadomość, że jest z tobą z braku laku. Że o strachu, że sytuacja się kiedyś powtórzy z inną panią w roli głównej, nie wspomnę. Siądź, zrób rachunek sumienia, odpowiedz sobie jak chcesz, by wyglądało twoje dalsze życie i podejmuj decyzje.
  • herbatka.jasminowa 27.11.10, 17:23
    mąż chyba już zrozumiał- autorkę wymiotło

    czas spać;-))
  • el.lena 29.11.10, 14:01
    Do wszystkich!!!
    Autorki nie wymiotło. Czyta Wasze posty dokładnie. Wielu z nich przyznaję rację, nie ze wszystkimi się zgadzam. Póki co chcę sama nabrać dystansu do całej sytuacji. Rzeczywiście schudłam w ciągu tygodnia 6 kg, nawet jeśli to tylko woda i zawartość przewodu pokarmowego. Chodzę na siłownię, ćwiczę, może stracę jeszcze kilka kg. W domu nie robię awantur ale udaje mi się nie płakać. Mój mąż zachowuje się normalnie- jakby nic się nie stało. Nie śledzę go, nie obserwuję, ale nie przestało boleć. Decyzji "co dalej" jeszcze nie podjęłam. Kilka osób odezwało się do mnie poza forum i one naprawdę są moim wsparciem. Bardzo wszystkim dziękuję.
  • kiszczynska 05.12.11, 12:12
    sypiacie ze sobą?
  • bramstenga 05.12.11, 14:16
    Genialne pytanie rok po założeniu wątku. Długo nad tym myślałaś, nie ma co.
  • kiszczynska 03.01.12, 19:02
    bramstenga napisała:

    > Genialne pytanie rok po założeniu wątku. Długo nad tym myślałaś, nie ma co.


    ooo chamstwem powiało
  • kamunyak 04.01.12, 11:36
    > ooo chamstwem powiało

    dlaczego od razu chamstwem?
    Mnie też zawsze dziwi po co ludzie wyciągają takie wątki sprzed roku i więcej, kiedy problem tak czy siak już dawno przestał istnieć.
  • janjan82 08.01.19, 08:37
    Minęło już ponad 8 lat. Możesz napisać jak to wszystko się zakończyło? Zwyciężyła Wasza miłość, którą poparliście ślubem i przysięgą czy niestety gorące smsy?

    Daj znać jeśli możesz!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.