Dodaj do ulubionych

Chyba już nie kocham męża.

14.11.10, 21:55
Nie wiem tak naprawdę od czego zacząć, nie wiem czy dobrze ujmę to co dusi się we mnie. No ale spróbuję.

Jesteśmy małżeństwem 1,5 roku, ale spotykamy się od ponad 7 lat. Mieszkamy razem ponad 3 lata. Były między nami lepsze dni i gorsze. Wiadomo tak bywa, ale od jakiegoś czasu jest koszmarnie. W lipcu urodził nam się synuś i zaraz po porodzie żyło nam się jak w bajce. Mąż był bardzo czuły i kochany. Ale czar prysł.

A w sumie to zaczęła się już w kwietniu na weselu u jego brata. Byli tam też nasi przyjaciele (też małżeństwo). Mąż się upił jak to na weselu i zaczął gadać, że on mnie kocha, ale dusi się w małżeństwie, że chciałby się spotykać z innymi kobietami. Ach zabolało mnie to i bardzo. A co gorsza razem z moją przyjaciółką flirtowali sobie o czym ja dobrze wiem. Na drugi dzień jak wytrzeźwiał rozmawiałam z nim. Powiedział, że musiałam go źle zrozumieć a z przyjaciółka moją nie flirtował tylko rozmawiał. Ja wiem co innego zresztą napisałam do niej, że mam żal do nich obydwu a ona się przyznała, że tak było. Myślałam, że już od tego czasu będzie dobrze i tak było do nie dawna.

Od jakiegoś czasu mąż bardzo sie zmienił. Czepia się byle gówna mnie i (mieszkamy z moimi rodzicami i 9 letnim bratem) rodziców oraz brata. A zresztą to wszystkich się czepia i według niego to wszyscy postępują źle. Jak np nie odkurze to ma pretensje, że nie odkurzyłam chociaż nie zawsze mam na to czas przy dziecku. zawsze jak wróci z pracy ma uszykowany obiad, chodzi czysty, najedzony, przy dziecku nie musi za dużo robić, a jednak ciągle mu coś nie pasuje. Najlepiej żebym się w ogóle nie odzywała. Zawsze musi być tak jak on chce. Zaczynam się czuć uwięziona w tym związku, bo już prawie nie mam własnego zdania. Jak coś zrobie nie po jego myśli to wyzywa mnie od głupiej idiotki. Czasami mam ochote go wywalić z domu, ale się boję samotności. Wmawiam sama sobie, że mam syna i on jest moim całym życiem i , że dam sobie radę bez męża ale jednak się boję. Jestem też uzależniona od niego finansowo. Nie moge wrócić na razie do pracy bo nie mam co z dzieckiem zrobić. Nie jestem z nim szczęśliwa.
A to co się dowiedziałam ostatnio bardzo mnie zraniło. Otóż przyznał sie (też pod wpływem alkoholu),że jeszcze nie dawno pociągała go właśnie ta moja przyjaciółka i że miał ochotę się z nią przespać. Oczywiście tłumaczył mi później ,że to nie do końca było tak i że kłamał mówiąc to bo tak jakoś wyszło w rozmowie. Tłumaczył, że bardzo mnie kocha i chce spędzić ze mną resztę życia. Ale ja mu przestałam ufać. Czasami jest naprawdę kochany aż jest miło i przyjemnie, ale czasami to tak jakby diabeł w niego wstąpił.

Nie wiem czy go jeszcze kocham czy jestem z nim bo muszę.
Nie wiem co mam robić.
Napisałam to wszytko w skrócie a tak naprawdę to jest tego o wiele więcej.
Musiałam się wyżalić komuś, a przyjaciółce nie mogę ufać.
--
Edytor zaawansowany
  • triss_merigold6 14.11.10, 22:06
    Szczery debil. I tak się rozstaniecie prędzej czy później.
  • santo_inc 14.11.10, 23:25
    > walić z domu, ale się boję samotności. Wmawiam sama sobie, że mam syna i on jes
    > t moim całym życiem i , że dam sobie radę bez męża ale jednak się boję.

    No tak, z takim podejściem to rzeczywiście nie kochasz męża.

    > A to co się dowiedziałam ostatnio bardzo mnie zraniło. Otóż przyznał sie (też p
    > od wpływem alkoholu),że jeszcze nie dawno pociągała go właśnie ta moja przyjaci
    > ółka i że miał ochotę się z nią przespać.

    Przyznał się, że pociąga go inna kobieta. Jak on śmiał! Przecież ma żonę, dla której nic nie znaczy i to tylko ona może go pociągać!

    A to śmieć. Szczery debil, nie ma co...
  • grosz-ek 15.11.10, 00:04
    Z mojego punktu widzenia - widzę 2 powiązane ze sobą problemy: za mało seksu i za mało odpowiedzialności. Pierwszy jest raczej oczywisty: on ma czegoś za mało - jak to pewnie w małżeństwie - seksu. Ty zaś masz za mało jego uwagi i atencji. Wasze oczekiwania się rozjeżdżają, więc stąd problemy. Ponieważ Ty widzisz problem, a on nie, więc inicjatywa należy do Ciebie. Spróbuj sobie odpowiedzieć, dlaczego w Waszym małżeństwie jest za mało seksu. Czujesz się przepracowana? Skrępowana? Zawstydzona? Pomyśl, jak możesz to zmienić.

    Drugi: Twój mężczyzna chce się czuć odpowiedzialny za Ciebie i Wasze dziecko. Ale chyba nie za bardzo może - mieszkacie u rodziców. Tam wszystko jest na cacy, więc On nie za bardzo widzi miejsce dla siebie. Może zaryzykuj i się wyprowadźcie na stancję. Będzie trudno, ale daj mu tę szansę. Być może (a nawet na pewno) da się to połączyć z pierwszym problemem - na swoim możecie zachowywać się bardziej swobodnie. To może pozytywnie przełożyć się na jakość Waszego pożycia.
  • purpurowa_komnata 15.11.10, 09:35
    Groszek-sam potrzebujesz pomocy.
    Seks nie jest całym życiem a jedynie jego ważnym elementem.

    --
    17.06.2009:-)
  • grosz-ek 15.11.10, 09:56
    > Groszek-sam potrzebujesz pomocy.

    Pomożesz?

    > Seks nie jest całym życiem a jedynie jego ważnym elementem.

    Truizm. Nawet po całym dniu szaleństwa, trzeba w końcu pójść do kuchni, żeby coś zjeść. A tam musi być jedzenie, na które trzeba wcześniej zarobić. Żeby zarobić, trzeba pracować. Praca wymaga czasu, którego nie można wtedy przeznaczyć na kochanie się ze swoją kobietą. Z mojego punktu - czas przeznaczony na pracę jest czasem straconym. Pracuję, żeby mieć pieniądze na dom i jedzenie, dzięki którym moja kobieta ma siłę i ochotę ze mną szaleć. A jeśli moja kobieta nie chce ze mną szaleć, to jaki sens jest starania się o pieniądze?
  • blue_romka 15.11.10, 09:19
    Po pierwsze nie słuchaj groszka, bo on na absolutnie wszystkie rodzinne problemy widzi rozwiązanie w seksie. Kompletnie nie zna i nie rozumie kobiet.
    Po drugie... piszesz, że nie wiesz, czy kochasz męża. No cóż, od odpowiedzi na to pytanie powinnaś zacząć. Bo jeśli jest miłość, to warto walczyć o związek, jeśli jej nie ma, to już nie.
  • urquhart 15.11.10, 09:38
    blue_romka napisała:
    >Po pierwsze nie słuchaj groszka, bo on na absolutnie wszystkie rodzinne problemy widzi rozwiązanie w
    > y widzi rozwiązanie w seksie. Kompletnie nie zna i nie rozumie kobiet.

    blue_romka, ignorując groszka udowadniasz że kompletnie nie znasz i nie rozumiesz mężczyzn.
    A oczekując czegoś od facetów, a nawet całej listy jak autorka posta może warto się wysilić i poznać ich punkt widzenia zamiast sie napuszczać w tym roszczeniowym babińcu?


    --
    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • blue_romka 15.11.10, 10:22
    urquhart napisał:
    > blue_romka, ignorując groszka udowadniasz że kompletnie nie znasz i nie rozumiesz mężczyzn.

    Aha, i dzięki temu żyję w bardzo udanym małżeństwie z wspaniałym mężczyzną. Noo, ciekawa diagnoza.
    Ja wiem, jaką rolę pełni seks w małżeństwie, a mój mąż wie, że liczy się też coś poza seksem. Tego ostatniego nie wie niestety groszek, co udowadnia w każdym swoim poście (a właściwie powinnam napisać "w jednym swoim poście", bo zawsze pisze to samo).
  • santo_inc 15.11.10, 16:30
    > Ja wiem, jaką rolę pełni seks w małżeństwie, a mój mąż wie, że liczy się też co
    > ś poza seksem.

    To, że liczy się coś poza seksem, nie oznacza, że to coś jest ważniejsze od seksu, prawda?
  • santo_inc 15.11.10, 16:29
    > Po pierwsze nie słuchaj groszka, bo on na absolutnie wszystkie rodzinne problem
    > y widzi rozwiązanie w seksie. Kompletnie nie zna i nie rozumie kobiet.

    Nie musi. Wystarczy, że rozumie mężczyzn, czego o Was, udzielających się tu na forum kobietach, powiedzieć nie można.
  • blue_romka 15.11.10, 17:47
    santo_inc napisał:
    > Nie musi. Wystarczy, że rozumie mężczyzn

    No tak. Wy obaj rozumiecie wyłącznie mężczyzn, stąd Wasza życiowa frustracja i nieudany seks czy jego brak. Współczuję. Bez odbioru.
  • 86marcia 15.11.10, 21:40
    Szczerze to podoba mi się odpowiedz groszka, ale nie koniecznie się z nią zgadzam. W tym co piszesz może jest coś prawdy (chodzi bardziej o mieszkanie niż o seks). Mieliśmy z zeszłym roku kupić mieszkanie, ale okazało się, że jestem w ciąży i zrezygnowaliśmy. Stwierdziliśmy, że nie będzie nas stać na razie na spłate kredytu. Mąż znów powrócił do tego tematu, bo chce żebyśmy mieszkali sami, ale wie, że nie jest to w tej chwili możliwe. Wynajem nie wchodzi w ogóle gre, bo on twierdzi, że woli spłacać rate kredytu niż czynsz. No i tu ma rację tylko nas teraz nie stać na mieszkanie. Tu ma groszek rację. Jak byśmy mieszkali sami też może byłoby inaczej.

    Jeśli chodzi o seks- no tak zaraz po porodzie wiadomo nie. A teraz kochamy się co drugi dzień, nawet codziennie. Oczywiście zdarzają się też dłuższe przerwy, ale nie za długie. Mi się wydaje, że to nie jest rzadko. A może się mylę. Czasami jestem zmęczona i nie mam ochoty na seks. Przy dziecku mam kupe roboty, a jeszcze obowiązki w domu no i moje nie wyspanie. Chyba mam prawo czasami nie mieć ochoty. On tego nie rozumie.

    Może nie rozumiem mężczyzn, więc może powiedzcie mi panowie co wy na ten temat twierdzicie. Jak to wygląda z waszego punktu widzenia.
    Będę wdzięczna za odpowiedzi.
    --
  • grosz-ek 15.11.10, 22:26
    Tak naprawdę, ciężko coś mądrego doradzić, poza tym, abyś spróbowała dostrzec, co jest za tym murem obronnym, który Twój mąż wznosi wokół siebie. Coś go boli, coś go uwiera. Stąd jego opryskliwość i zdenerwowanie. Spróbuj go dobrze wysłuchać o co mu naprawdę chodzi. I słuchaj, słuchaj uważnie. Czasami to wystarcza. A czasami nie ...

    Może za szybko zrezygnowaliście z tego marzenia? Może warto do niego wrócić, kiedy dziecko już jest na świecie? Spróbuj wybadać, jak wygląda opinia męża na ten temat. I wspieraj go w tych trudnych decyzjach. Policzcie dokładnie na co Was stać. Mieszkanie osobno od rodziców zawsze jest lepsze od mieszkania z nimi. Choćby to miałoby być mieszkanko małe i ciasne. Ważne, że własne.

    Co do seksu, zawsze możesz się zastanowić, jak go polepszyć. Może wygląda zbyt rutynowo? Zbyt często o tej samej porze, a zbyt rzadko o innej? Spróbuj wybadać męża jakie są jego odczucia w tym temacie. Nie zawsze ilość przekłada się na jakość, a rutyna zabija - nie tylko na drogach ..

    Jeśli nie seks, to co? Porozmawiaj z nim na spokojnie. Może pójdźcie razem na spacer z małą i spokojnie wtedy porozmawiajcie? Co Was boli, czego oczekujecie od siebie, jakiej pomocy od siebie pragniecie.

    Patrz dokładnie, słuchaj uważnie.

  • niezaspokojenie 15.11.10, 23:48
    Ale gdzie i jak wy ten seks uprawiacie?

    W domu rodziców, z 9 letnim bratem, małym dzieckiem, po godzinach, za ścianą? Może macie oddzielne piętro, czy 3 pokojowe mieszkanie, "dla każdego" po pokoju, w tym pokojem dziennym dla wszystkich?
    Może cie to podświadomie frustrować. Twojego męża tez.
    To naprawdę jest problem. Może nawet mało uświadomiony, ale istniejący. Nie warto tego lekceważyć. Z tego, co napisałaś to najpierw był ślub, a potem dziecko. Male dziecko bardzo zmienia perspektywę.. Nawet jak się na początku planuje mieszkać u rodziców, ale bezdzietnie i to się w międzyczasie zmienia, tzn. pojawia się dziecko, to mentalność zaczyna się tez zmieniać. Czasami, by ratować to co jest do uratowania warto stracić-finansowo i jednak pójść na mało opłacalny wynajem, a rodzinę zachować.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka