Dodaj do ulubionych

uczucie bycia gorszą!!!!!!!!!

19.11.10, 16:24
Witam,
mam 33 lata i wciąż nie mogę poradzić sobie z uczuciem zazdrości i bycia gorszą. Chodzi o mojego brata. Jest młodszy ode mnie o 10 lat. Nie wiem co ze mną jest nie tak, że będąc w tym wieku, mając swoją rodzinę (mąż, dwoje dzieci) ciągle czuję się nikim. Mam żal do mamy, kiedy o nim opowiada podkreślając, że jest jej oczkiem w głowie, mówi,że mnie też kocha, ale na jego punkcie to ma hopla. My z mamą jesteśmy na koleżeńskich stosunkach, mama dzwoni do mnie codziennie i wiem, że nie mówi mi tego aby mi dokuczyć, tylko po prostu pogadać.
Mój brat to b. wykształcony gość. Ma studia na SGH w Warszawie i teraz robi doktorat. No ja niestety nie mam wyższego wykształcenia bo w wieku 22 lat zakochałam się i rodzina stała się dla mnie priorytetem. Rodzice mieli żal że tak "marnie mi wyszło". Ale chcieli dla mnie dobrze bo tata proponował, że wynajmie mi mieszkanie w W-wie jak tylko zmienię zdanie i zrezygnuję ze ślubu. Ja postanowiłam inaczej. Tego akurat nie żałuję, bo jesteśmy udaną rodziną. Wszystko byłoby ok. gdyby nie to poczucie ciągłego bycia gorszą. Wiecznie się czegoś boję i ciągle porównuję do brata. Załatwienie sprawy w urzędzie graniczy dla mnie z cudem. Boję się wciąż, że ktoś mnie skrytykuje.
Co radzicie, jak sobie można poradzić z takim uczuciem? Wiem, że nie jest to niczyja wina, jedni są tacy, inni jeszcze inni, ale chodzi mi o to czy jest jakiś sposób aby zacząć myśleć inaczej.
Dziękuję za odpowiedź.
Edytor zaawansowany
  • santo_inc 19.11.10, 16:32
    > Co radzicie, jak sobie można poradzić z takim uczuciem? Wiem, że nie jest to ni
    > czyja wina, jedni są tacy, inni jeszcze inni, ale chodzi mi o to czy jest jakiś
    > sposób aby zacząć myśleć inaczej.

    Ustalić, co wyznacza w dzisiejszym świecie wartość człowieka.
    Uświadomić sobie, że jest to pozycja, wykształcenie i pieniądze.
    Masz w oczywisty sposób gorsze wykształcenie, niż brat. Pozycję też, pieniądze zapewne również. Nie masz wykształcenia, ani dobrego zawodu i dobrej pracy, tylko dzieci.

    Zrozumieć, że biorąc pod uwagę dzisiejsze kryteria, rzeczywiście jesteś gorsza.

    A potem się zastanowić, co z tym zrobić?

    Najlepiej byłoby zmienić coś w życiu. Zdobyć wykształcenie, pozycję, pieniądze.

    Aha - pozycja i pieniądze męża w niewielkim stopniu wyznaczają Twoją wartość. :)
  • tully.makker 19.11.10, 16:57
    Ustalić, co wyznacza w dzisiejszym świecie wartość człowieka.
    > Uświadomić sobie, że jest to pozycja, wykształcenie i pieniądze.

    Zawsze byli tacy, dla ktorych to wyznaczalo wartosc czlowieka, nie jest to zaden wynalazek dzisiejszego swiata. I zawsze byli tacy, ktorzy zycli sobie szczesliwie mimo tego, kontestujac ludowe wierzenia mniej lub bardziej otwarcie.

    --
    Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
    Naomi Wolf

    Wiedzmowo
  • triss_merigold6 19.11.10, 17:25
    Się podpiszę. Brat ma dopiero 23 lata, jeszcze nie wiadomo jak swoje wykształcenie spożytkuje.
    BTW Santo-inc, czy Ty aby nie masz niepracującej żony na TWOIM utrzymaniu? Redukujesz sobie dysonans poznawczy?
  • menodo 19.11.10, 17:36
    Hehe. Za jakies 200 postow okaze sie, ze santo wzorem groszka jest kolejna ofiara tego forum:D
  • menodo 19.11.10, 17:42

    > Hehe. Za jakies 200 postow okaze sie, ze santo wzorem groszka jest kolejna ofia
    > ra tego forum:D

    Oczywiscie - kolejna NIEWINNA ofiara:))
  • santo_inc 19.11.10, 18:22
    > BTW Santo-inc, czy Ty aby nie masz niepracującej żony na TWOIM utrzymaniu? Redu
    > kujesz sobie dysonans poznawczy?

    Redukuję sobie dysonans poznawczy? W jaki sposób?

    Żona nie pracuje, nie ma też zbyt dobrego wykształcenia. I muszę uczciwie powiedzieć, że z całą pewnością byłaby postrzegana w społeczeństwie jako bardziej wartościowa osoba, gdyby miała jakąś pracę a nie była na moim utrzymaniu.

    Mam się obrażać na fakty, bo mi się to nie podoba? Przecież to głupie.
  • blue_romka 19.11.10, 20:21
    Podaj mi proszę namiary na nią, może jeszcze można jej jakoś pomóc...
  • santo_inc 19.11.10, 21:32
    > Podaj mi proszę namiary na nią, może jeszcze można jej jakoś pomóc...

    Może można. Zasugeruj coś. :)
  • sebalda 19.11.10, 16:59
    Santo, tą wypowiedzią skompromitowałeś się najgorzej, jak dotąd. To masakra. Jak można być takim....
    Droga autorko, nie słuchaj takich imbecyli, to żałosny, sfrustrowany człowiek.
    O wartości człowieka nie świadczy wykształcenie. Nie mam teraz czasu, żeby się rozpisać, ale proszę, nie bierz sobie do serca wypowiedzi santo.
  • santo_inc 19.11.10, 18:26
    > Santo, tą wypowiedzią skompromitowałeś się najgorzej, jak dotąd. To masakra. Ja
    > k można być takim....
    > Droga autorko, nie słuchaj takich imbecyli, to żałosny, sfrustrowany człowiek.

    Sfrustrowany? Wręcz przeciwnie.

    Zdążyłem się już zorientować, co w powszechnym rozumieniu wyznacza wartość człowieka. Wykształcenie, pozycja (zawodowa, ale nie tylko) i pieniądze.

    I choć nie do końca mi się to podoba, sam oceniam ludzi przez ten pryzmat. Zazdroszczę trochę sukcesu ludziom, którzy mają czas i możliwości zrobienia doktoratu. Którzy zbudowali sobie już fajny, drogi dom. Którzy jeżdżą samochodem droższym, niż to, co ja będę mógł wydać na budowę domu za kilka lat.

    Ale żebym miał być z tego powodu sfrustrowany? Absolutnie. Zazdroszczę, co motywuje mnie do pracy, ale nie spędza mi snu z powiek.
  • celina22 19.11.10, 21:44
    santo_inc napisał:

    > Masz w oczywisty sposób gorsze wykształcenie, niż brat. Pozycję też, pieniądze
    > zapewne również. Nie masz wykształcenia, ani dobrego zawodu i dobrej pracy, tyl
    > ko dzieci.
    >
    > Zrozumieć, że biorąc pod uwagę dzisiejsze kryteria, rzeczywiście jesteś gorsza.

    Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, nawet autorowi tego cytatu. Proszę jednak zastanowić się co oznacza według Pana stwierdzenie " tylko dzieci". Mam nadzieję, że to przejęzyczenie. Z pewnością wyciągnę wnioski ze wszystkich postów. Jeszcze raz dziękuję.
  • santo_inc 19.11.10, 22:48
    > Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, nawet autorowi tego cytatu. Proszę jednak zas
    > tanowić się co oznacza według Pana stwierdzenie " tylko dzieci". Mam nadzieję,
    > że to przejęzyczenie. Z pewnością wyciągnę wnioski ze wszystkich postów. Jeszc
    > ze raz dziękuję.

    Droga Pani, to nie jest przejęzyczenie.

    Chodziło mi o to, że dla wielu kobiet sensem życia są dzieci. I to powoduje, że z punktu widzenia dzisiejszego społeczeństwa zawsze będą one gorsze od innych.

    Jeśli ktoś żyje tylko po to, by wychować dzieci, które go potem opuszczą, na starość kończy jako nieszczęśliwy człowiek. Nie ma partnera, bo po wielu latach zaniedbywania go już nic go z nim nie łączy. Nie ma przyjaciół, pasji, zdrowia, wykształcenia, wiedzy, itd.

    Posiadanie zdrowych dzieci tak naprawdę nie jest jakimś wielkim osiągnięciem. Za to wyprowadzenie ich na ludzi (co osiągnięciem JEST) można ocenić dopiero po 20-25 latach od ich urodzenia się.

    Proszę mi jeszcze wyjaśnić, dlaczego jest Pani zadowolona ze związku z mężem. W jaki sposób jest on Pani osiągnięciem?

    Pytam poważnie, bo myślę, że ma to spore znaczenie dla całego wątku... Będę wdzięczny za odpowiedź.
  • celina22 20.11.10, 08:45
    santo_inc napisał:

    > Proszę mi jeszcze wyjaśnić, dlaczego jest Pani zadowolona ze związku z mężem. W
    > jaki sposób jest on Pani osiągnięciem?

    Z punktu widzenia dzisiejszego społeczeństwa (jak Pan to ujął), bycie w związku opartym na miłości, partnerstwie i zrozumieniu, jest moim zdaniem czymś, z czego można być zadowolonym.
    Pozdrawiam.
  • santo_inc 20.11.10, 10:19
    > Z punktu widzenia dzisiejszego społeczeństwa (jak Pan to ujął), bycie w
    > związku opartym na miłości, partnerstwie i zrozumieniu, jest moim zdaniem czym
    > ś, z czego można być zadowolonym.

    Jasne, że można być z tego zadowolonym. Ale czy to wystarczy do budowania poczucia własnej wartości? Czy jest to coś, na co Pani swoim własnym wysiłkiem zapracowała, czy raczej w dużej mierze kwestia szczęścia, że trafiła Pani w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie na odpowiedniego partnera?

    Ludzie szanują innych za to, co osiągnęli własnym wysiłkiem. Nie szanuje się kogoś, kto majątek odziedziczył, ale kogoś, kto na niego zapracował...
  • celina22 20.11.10, 21:26
    santo_inc napisał:
    > Jasne, że można być z tego zadowolonym. Ale czy to wystarczy do budowania poczu
    > cia własnej wartości? Czy jest to coś, na co Pani swoim własnym wysiłkiem zapra
    > cowała, czy raczej w dużej mierze kwestia szczęścia, że trafiła Pani w odpowied
    > nim miejscu w odpowiednim czasie na odpowiedniego partnera?
    >
    > Ludzie szanują innych za to, co osiągnęli własnym wysiłkiem. Nie szanuje się ko
    > goś, kto majątek odziedziczył, ale kogoś, kto na niego zapracował...

    Drogi Panie,
    Nie można i chyba nie wypada postrzegać ludzi tymi kategoriami.
    Majątek może odziedziczyć porządny, pracowity i wartościowy człowiek; zapracować na niego może łajdak, cham i snobistyczny dorobkiewicz. Widzi Pan w tym jakąś różnicę?
    Wracając jednak do tematu i odpowiadając na Pana wątpliwości - moje szczęście rodzinne nie jest tylko fartem, ani zbiegiem okoliczności. Na szczęście trzeba sobie zapracować; podobnie jak na miłość i szacunek. Ja pracowałam na to razem z mężem, mimo przeciwności z mojej i jego rodziny. Nie jest to do kupienia, ani nie jest to wartością wymierną.
    Reasumując- bardzo przepraszam, ale Pana wypowiedzi nijak się mają do mojego zapytania. Skoro nie potrafi Pan logicznie odpowiedzieć na mój post, nie grzebiąc się w czymś, co jest nieistotne, proszę dać sobie spokój. Poczekam na bardziej wiarygodnych i bezstronnych forumowiczów.
    Pozdrawiam, miłego dnia.

    (ps.post mógł przejść dwa razy, z góry przepraszam-problem z komputerem.)
  • santo_inc 21.11.10, 12:39
    > Nie można i chyba nie wypada postrzegać ludzi tymi kategoriami.

    Proszę więc porozmawiać z tymi prawie 40 milionami Polaków, którzy ludzi tak postrzegają.

    > Majątek może odziedziczyć porządny, pracowity i wartościowy człowiek; zapracowa
    > ć na niego może łajdak, cham i snobistyczny dorobkiewicz. Widzi Pan w tym jakąś
    > różnicę?

    Tak, widzę. Tą różnicą jest praca, której porządny i pracowity człowiek nie wykonał (jeśli majątku "dorobił się" przez spadek lub darowiznę) a której cham i snob-dorobkiewicz poświęcił się na tyle, że odniósł sukces.

    Dziwi mnie to, że nie dostrzega Pani tego czynnika, podczas gdy chwilę później wspomina Pani o tym, że na szczęście trzeba sobie zapracować.

    Jest mi niezmiernie przykro, że moje wypowiedzi nie poprawiają Pani humoru, ale nie polecam obrażania się na fakty, bo to jest niemądre.
  • celina22 21.11.10, 16:26
    santo_inc napisał:

    > Proszę więc porozmawiać z tymi prawie 40 milionami Polaków, którzy ludzi tak po
    > strzegają.

    ....to niesłychane, że ma Pan takie informacje statystyczne?? Muszę jednak Pana zmartwić, bo niestety, nie da się wszystkich postrzegać własną miarką. To, że Pana system wartości uległ nieodwracalnej destrukcji i osądza Pan innych po zawartości portfela (rozumiem, że na niego trzeba ciężko pracować), to nie oznacza, że prawie 40 mln Polaków uważa tak samo.

    > Tak, widzę. Tą różnicą jest praca, której porządny i pracowity człowiek nie wyk
    > onał (jeśli majątku "dorobił się" przez spadek lub darowiznę) a której cham i s
    > nob-dorobkiewicz poświęcił się na tyle, że odniósł sukces.

    Praca jest bardzo ważna, ale proszę nie porównywać i nie kłaść na szali najwyższych cnót człowieka (jeśli Pan zapomniał co do nich się zalicza,to proszę zerknąć do encyklopedii)- z pracowitością, która pewnie też jest cnotą, ale w Pana rozumieniu prowadzi po prostu do zdobycia dóbr materialnych. Przykro to stwierdzić, ale właśnie przez takie osoby jak Pan świat staje się gorszy i być może w niedługim czasie stanie się tak, że rzeczywiście prawie 40 mln rodaków będzie patrzyło na życie przez pryzmat pieniędzy, sławy i snobistycznego podejścia do życia.

    > Dziwi mnie to, że nie dostrzega Pani tego czynnika, podczas gdy chwilę później
    > wspomina Pani o tym, że na szczęście trzeba sobie zapracować.

    To bardzo dziwne co Pan tu napisał, nie wiem dlaczego, być może chwila słabości intelektualnej. Ale już biegnę z pomocą. Słowo "praca" nie oznacza jedynie czynności fizycznych i umysłowych prowadzących do zdobycia pieniędzy. To słowo ma także inny wymiar. Zapracować można na różne rzeczy- dom, samochód, uznanie społeczne, sukces zawodowy, ale także na miłość, przyjaźń, szacunek czy szczęście rodzinne.
    Niech więc Pana nic nie dziwi. Ja dostrzegam ten czynnik, o którym Pan pisze. Różnica jednak polega na tym, że cele są zupełnie inne i nie podlega dyskusji, który ma większą wartość.

    > Jest mi niezmiernie przykro, że moje wypowiedzi nie poprawiają Pani humoru, ale
    > nie polecam obrażania się na fakty, bo to jest niemądre.

    Drogi Panie, niech Panu nie będzie przykro!! Pana wypowiedzi działają na mnie bardzo budująco. Mało tego, zaczynam dzięki Panu dostrzegać, że mój problem ma związek z systemem wartości. Po prostu postrzegam świat nieco mniej "współcześnie"... Ale wie Pan co, to nawet przyjemne uczucie, że jest się bardziej oryginalnym niż prawie 40 mln Polaków.
    Bardzo dziękuję za "oświecenie" mnie. Pozwolił mi Pan zrozumieć, że nie mam się czym zamartwiać, bo tak naprawdę mój problem "bycia gorszą" wynika z tego, że otaczają mnie ludzie z poczuciem "bycia lepszymi". Na szczęście zdałam sobie sprawę z tego, że to tylko poczucie. Jeszcze raz dzięki, myślę, że nie muszę już korzystać z usług tego forum.
  • paul_ina 19.11.10, 16:42
    Powiedz swojej matce, co czujesz.
    Gdyby nie zrozumiała, staraj się ucinać dyskusje o osiągnięciach brata.
    Pomyśl o sobie, jak wiele w życiu udało Ci się osiągnąć - mimo młodego wieku potrafiłaś podjąć dojrzałą decyzję o założeniu rodziny, masz udaną rodzinę.
    Wykształcenie to nie jedyne kryterium mierzenia wartości człowieka, właściwie to jedno z mniej udanych kryteriów. Człowiek wartościowy to człowiek mądry i dobry, co nie oznacza dyplomu wyższej uczelni. Jest wielu popaprańców niezdolnych do otworzenia się na drugą osobę z tytułem większym niż magister.

    A jeśli własne wykształcenie stoi Ci solą w oku, to dlaczego teraz nie podejmiesz studiów zaocznych? Nie zapiszesz się na jakiś kurs?


    --
    [url=http://www.maluchy.pl][img]http://suwaczki.maluchy.pl/li-39469.png[/img][/url]
  • redudek 19.11.10, 16:55
    Uczucie bycia gorszą siedzi w twojej głowie !
    I co z tego że nie masz wyższego wykształcenia? ja tez nie mam a wcale się nie czuje ani gorszą ani głupszą,wręcz przeciwnie.Też większośc czasu przesiedziałam z dziećmi w domu,tyle że życie nauczyło mnie że trzeba o swoje walczyć.Masz udaną rodzine, i super ! wykształcenie jest tylko wiedzą zdobytą na jakiś temat , ty tego nie masz co nie oznacza że jesteś gorsza! i mniej inteligentna.Życie różnie się układa i nie każdy ma możliwośc skończenia dobrej szkoły czy studiów.Życze wiary w siebie, ważne abys była szcześliwa TY a nie ludzie wokół.
    pozdr.
  • verdana 19.11.10, 17:43
    Gorszą bo nie masz wykształcnenia? No, daj spokoj, a co to ma wspólnego z wartoscią człowieka.
    Pracuję niemal wyłacznie z ludźmi, ktorzy mają wysokie tytuly naukowe. Cóż, może mają i wiedzę, ale część z nich to przyzwoici ludzie, a część skonczone sukinsyny. Na pewno wykształcenie lepszymi ich nie czyni.
    Naprawdę, wykształcenie ma niewiele wspólnego z tym, czy człowiek przedstawia sobą jakąś wartość, a nawet - czy jest bystry i inteligentny. Jedną z najinteligentniejszych osób, jaka znałam (i jedyna, z ktorą dogadywałyśmy się niemal całkowicie) byla matka koleżanki mojej córki - sprzataczka z wykształceniem podstawowym. Zareczam, ze była i inteligentniejsza i bardziej obyta w świecie kultury i rozsadniejsza od co najmniej polowy mojej Rady Naukowej...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • triss_merigold6 19.11.10, 17:49
    Z drugiej strony wiesz, że rodzice potrafią znakomicie podsycać poczucie bycia gorszą/gorszym i podkreślać, które z dzieci ma, ich zdaniem, bardziej wartościowy lifestyle.
    Mój osobisty ojciec zdecydowanie preferuje moją siostrę i o niej opowiada peany - ponieważ kobieta jest hiper ambitna, robi MBA, jeździ po świecie etc. Mną się specjalnie nie chwali - ot, pracujący w budżetówce, udomowiony garkotłuk z zerowym parciem na nawiązywanie i podtrzymywanie kontaktów z właściwymi osobami. Tyle, że ja to zasadniczo zlewam i dla własnej higieny psychicznej unikam przebywania z tatusiem i siostrą w pakiecie.
  • bremia 20.11.10, 10:25
    Trochę off topic - środowisko w dużym stopniu determinuje nasze wybory: sprzątaczka z opowieści verdany, mimo opisywanych przymiotów, jak rozumiem nie została osobą z kręgu jej bliskich znajomych.
    Wykształcenie może być istotnym wyznacznikiem i nie należy go lekceważyć, przynajmniej w naszym kręgu kulturowym. Oczywiście dodać do tego należy ludzka przyzwoitość, uczciwość, to jasne. Niemniej wykształcenie samo w sobie jest wartością, co widać po frustracji i niespełnieniu wielu osób, które w średnim a nawet późnym wieku decydują się zrobić maturę czy skończyć studia. Dla siebie.


  • kol.3 19.11.10, 17:48
    Zazdrość nie jest uczuciem budującym, a w tym wypadku niszczącym. Uświadom sobie, że zdobyłaś bardzo wiele - szczęśliwą rodzinę. Jest to o wiele trudniejsze do zdobycia niż studia.
    Twoja matka opowiada tak bo prawdopodobnie rodzice ustalili, że priorytetem będzie aby dzieci się wykształciły i zdobyły tzw. pozycję zawodową. Ty ich w pewien sposób jednak zawiodłaś, bo odrzuciłaś ich priorytety, wybrałaś życie rodzinne. Natomiast jesteś w bardzo dobrym okresie, kiedy kobieta może w zasadzie wszystko - skończyć studia i robić karierę zawodową. Przestań się zajmować bratem i skup się na sobie.
  • lejdi.oprych 19.11.10, 17:58
    nie martw się bo teraz nie ma pracy po studiach i Twój brat na pewno będzie bezrobotny
  • triss_merigold6 19.11.10, 18:00
    Jesssooo przecież nie chodzi o to, że autorka poczuje się lepiej jak brat poniesie porażkę w życiu zawodowym!
    Mamuni, która codziennie dzwoni i chce porozmawiać o bracie należy grzecznie przerywać i zmieniać temat, a jeśli nie chce zmienić tematu to kończyć rozmowę.
  • stokrotka.35 19.11.10, 19:58
    mam 33 lata
    Chodzi o mojego brata. Jest młodszy ode mnie o 10 lat.
    Mój brat to b. wykształcony gość.

    jak w wieku 23 lat można być bardzo wykształconym ?
    --
    cogito ergo sum
  • lusitania2 19.11.10, 21:20
    stokrotka.35 napisała:

    > jak w wieku 23 lat można być bardzo wykształconym ?

    można na przykład mieć już skończone 2 fakultety na piątkach, certyfikaty językowe na poziomie C1-C2, rozpoczęte studia doktoranckie.
    A z punktu widzenia osoby, która edukację formalną zakończyła na maturze same skończone studia magisterskie można lekko podciągnąć pod bycie bardzo wykształconym.
    Rzecz jasna po paru latach praktyki zawodowej sam dwufakultetowy delikwetnt siebie samego, zaraz po studiach, określi jako zielonego jak szczypior, a nie bardzo wykształconego, ale to kwestia odpowiedniej perspektywy właśnie.

  • blue_romka 19.11.10, 20:29
    Mogłabyś skończyć studia, żeby dorównać wykształceniem bratu, ale on wówczas zrobi doktorat i znów będzie "lepszy". I tak w nieskończoność. Więc myślę, że nie na tym rzecz polega, żebyś we wszystkim próbowała mu dorównać. Oczywiście studia warto skończyć, o ile rzeczywiście będą Ci potrzebne do życia, pracy, a nie do wyścigu z bratem.
    Sukcesy najbliższej rodziny powinny nas cieszyć, a nie budzić tak skrajną zazdrość. Zastanów się co leży u podstaw Twojego poczucia niższości, skąd się ono wzięło. Przemyśl swoje wartości, priorytety. Jak sobie nie dasz rady sama, moze warto iść do psychologa.
  • filetta 22.11.10, 08:33
    To jest to. Nieważne co zrobisz czy osiągniesz, zawsze będziesz się czuła gorsza od brata. Niestety Twoi rodzice Cię skrzywdzili, bo nie dali Ci najwazniejszego - świadomosci, że jesteś wartościowa i ważna z samego tylko faktu istnienia. W konsekwencji Twoje poczucie własnej wartości zalezy od zewnętrznych opinii, a nie od Ciebie samej. Chyba trzeba do psychologa.
    --
    To, czym każdy jest dla siebie, co towarzyszy mu w chwilach samotności i czego nikt nie może mu ani dać, ani zabrać, jest dla niego ważniejsze niż wszystko, co mógłby posiadać lub czym mógłby być w oczach innych.
  • bremia 20.11.10, 10:08
    Uczucie bycia gorszą towarzyszy wówczas, gdy nie jesteś zadowolona ze swojego życia na istotnych dla siebie płaszczyznach.
    Musisz sama sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest dla ciebie ważne i to nie musi mieć nic wspólnego z wykształceniem czy pieniędzmi.
    Może nie masz zajęcia żadnego oprócz dzieci? A znajomi? A być może faktycznie potrzebujesz zdobyć wykształcenie. Przy małych dzieciach to trudne ale niemożliwe. Porozmawiaj z mężem.
    A matce powiedz tak czy inaczej, że jej słowa Ciebie ranią i że przykro ci, że nie są dumni z córki, której udało się stworzyć dobry dom i zamiast wsparcia dostajesz brak akceptacji, bo w pewnym momencie życia wybrałaś to, co dla ciebie było ważne a nie dla nich.
  • lejdi.oprych 20.11.10, 10:32
    u mnie jest dokładnie odwrotnie, ja poszłam na studia, mam już magistra a moja siostra bez matury ,ale ma męża i dziecko i 2 w drodze, a ja jestem starą bezdzietną panną i bezrobotną w dodatku:((( i kto tu przegrał życie?
  • lejdi.oprych 20.11.10, 10:33
    a siostra jest ubezpieczona u męża, a ja nigdzie:(((((((

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.