Dodaj do ulubionych

Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie)

10.12.10, 10:15
Jesteśmy 16 miesięcy po ślubie a związek tworzymy od paru lat. Mamy dziecko-5 miesiecy. Razem zamieszkaliśmy w mieszkaniu M jeszcze przed ślubem. Sprawa miedzy nami jest banalna ale mnie wykańcza. Od czasu kiedy rok temu zaszłam w planowaną i chcianą przez oboje ciążę zmieniło się nie do poznania. Ciągłe kłótnie i awantury o byle co. Parę dni słodkiej sielanki i zapewniania ,że jesteśmy ze sobą szczęśliwi i nagle ni z gruszki ni z pietruszki atak ,obraza, ciche dni i szyderstwa pod moim adresem. Zawsze byłąm obok w trudnych momentach niestety bez najmniejszej wzajemności. W ciągu ostatniego roku nie było ani jednego spokojnego dnia. Nawet w chwili gdy go obudziłam ,że musimy jechać do szpitala to mam sobie jechać taksówką. Ostatecznie pojechał ze mną ale mnie zostawił samą w szpitalu . Rodziłam 10 godzin póżniej a on ani razu nie zadzwonił jak ze mną i dzieckiem. Po porodzie cc leżałam 5 dni. Przez ten czas wpadał jak po ogień, mówił tylko o sobie i zrobił mi 2 razy awnturę a po przyjsciu z dzieckiem do domu.....szkoda gadać. Ogólnie jest tragicznie. Nie znaczę dla niego nic. Raz grozi rozwodem, szydzi ,wykorzystuje w kłótni moje kłopoty, nigdy nie ma dobrego słowa i kpi z mojego kiepskiego wyglądu po ciąży a za dzień już się do mnie klei i mówi jak to mnie kocha i szanuje. Jestem w domu , na ostatnim miejscu ale nie mogę nawet powiedzieć jak mi żle bo to moje fanaberie, nie wiem czego chce i powinnam być zadowolona bo mieszkam w jego domu i mam co jeść....Jestem wykształcona i wydawało mi się dość odporna na takie sytuacje ale chyba sie myliłam co do siebie. wciąż kocham męża ale już nie mogę tego wytrzymać . Jetem na skraju załamania i coraz częściej myślę o samobójstwie mim o ,że mam synka. Wszystko byle już tego wszystkiego nie czuć i nie przeżywać. NIE JESTEM TROLLEM CHOCIAŻ TO CO NAPISAŁAM JEST TAK ŻAŁOSNE ,ŻE PRZYPOMINA TROLOWANIE. Czasami zastanawiam się jak to jest ,że niektórzy ludzie mają miłość na wyciągnięcie ręki a inni muszą o nią walczyć całe życie, z matką , przyjaciółmi, partnerem i zawsze z porażką. Noż kurczę nawet zbrodniarze mają często kogoś kto ich kocha a ja od 30 lat staram się zasłużyć na czyjekolwiek uczucie bez skutku. Tak strasznie mi żle. Nie jeżdzijcie po mnie za bardzo chociaż ta kobieta jaka wyłania się z mojego wpisu ,aż się o to prosi.
P.S Groszku Twoja standartowa rada nie zadziała bo mój mąż wogole tego ode mnie nie chce:(
Obserwuj wątek
    • pearl3434 Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 10.12.10, 10:40
      Ja nie rozumiem skad taka nagla zmiana?Przeciez facet sie nie zmienia z dnia na dzien? Jezeli dziecko planowane i oczekiwane to powinnas byc na rekach noszona,bo to WASZE dziecko.Jezu,jakby mi facet palnal taki tekst przed porodem"jedz sobie taksowka" to by zostaly mu tylko kapcie po opie...niu.Czy przed dzieckiem mial takie zmiany nastrojow?Bo to dziwne,ze tak sie zachowuje....Wg mnie nie ma dymu bez ognia,musialo cos sie dziac przed tym jak pokazal na co go naprawde stac...
      • na_dnie Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 10.12.10, 10:48
        Przed ślubem też zdarzały się takie zmiany nastroju. Żeby było sprawiedliwie to musze dodać,że jestem bardzo emocjonalna osoba a mąż nie ma zbyt dobrych wzorców małżeńskich z domu rodzinnego ale wcześniej potrafiliśmy się dogadać. Nie nudziliśmy się ze sobą i nie warczeliśmy na siebie a teraz tak wygląda każdy dzień. Mąż ma pretensje ,że nie doceniam tego co dla mnie robi i że on pracuje. Doceniam to ale to naprawdę niewiele. Ja nie czuje się już w tym ukłądzie kobieta tylko robotem domowym. Nie słyszę już "czy możesz" mogłabyś proszę dziękuję kocham tęsknie tylko przynieś daj zrób zanieś wpłać łaski nie robisz odczep się nie odzywaj się mam cię dość zadbaj o siebie
    • tully.makker Sprawdzona porada, postaram sie przetlumaczyc jak 10.12.10, 10:40
      Michelle Weiner Davis's divorce busting 180 degree list:

      Divorcebusting. com <Divorcebusti ng.com>

      1. Do not pursue, reason, chase, beg, plead or implore.
      2. No frequent phone calls.
      3. Do not point out good points in marriage.
      4. Do not follow spouse around the house.
      5. Do not encourage talk about the future.
      6. Do not ask for help from family members.
      7. Do not ask for reassurances.
      8. Do not buy gifts.
      9. Do not schedule dates together.
      10. Do not spy on spouse. It will drive you mad. GET a professional to
      do it if you feel it is needed to clear your mind.
      11. Do not say "I Love You".
      12. Act as if you are moving on with your life.
      13. Be cheerful, strong, outgoing and attractive.
      14. Don't sit around waiting on your spouse - get busy, do things, go
      to church, go out with friends, etc.
      15. When home with your spouse, (if you usually start the
      conversation) be scarce or short on words.
      16. If you are in the habit of asking your spouse spouse's
      whereabouts, ASK NOTHING.
      17. You need to make your partner think that you have had an awakening
      and, as far as you are concerned, you are going to move on with your
      life, with or without your spouse.
      18. Do not be nasty, angry or even cold - just pull back and wait to
      see if your spouse notices and, more important, realize what they will
      be missing
      19. No matter what you are feeling TODAY, only show your spouse
      happiness and contentment. Show spouse someone they would want to be
      around.
      20. All questions about marriage should be put on hold, until your
      spouse wants to talk about it (which may be a while).
      21. Never lose your cool.
      22. Don't be overly enthusiastic.
      23. Do not argue about how they feel (it only makes their feelings
      stronger).
      24. Be patient
      25. Listen carefully to what your spouse is really saying to you.
      26. Learn to back off, shut up and walk away when you want to speak out.
      27. Take care of yourself (exercise, sleep, laugh & focus on all the
      other parts of your life that are not in turmoil).
      28. Be strong and confident and learn to speak softly.
      29. Know that if you can do 180, your smallest CONSISTENT actions will
      be noticed much more than any words you can say or write.
      30. Do not be openly desperate or needy even when you are hurting more
      than ever and are desperate and needy.
      31. Do not focus on yourself when communicating with your spouse.
      32. Do not believe any of what you hear from them and less than 50% of
      what you see. Your spouse will speak in absolute negatives because
      they are hurting and scared.
      33. Do not give up no matter how dark it is or how bad you feel.
      34. Do not backslide from your hard-earned changes.

      --
      Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
      Naomi Wolf

      Wiedzmowo
    • baba06 Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 10.12.10, 10:46
      a mnie zastanawia to
      "Czasami zastanawiam się jak to jest ,że niektórzy ludzie mają miłość na wyciągnięcie ręki a inni muszą o nią walczyć całe życie, z matką , przyjaciółmi, partnerem i zawsze z porażką. Noż kurczę nawet zbrodniarze mają często kogoś kto ich kocha a ja od 30 lat staram się zasłużyć na czyjekolwiek uczucie bez skutku."

      nigdy nie czułaś się kochana?
      a twoja sprawa chyba nie jest banalna:(
        • twoj_aniol_stroz Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 10.12.10, 11:09
          Jazda na psychoterapię, ale już, natychmiast, albo jeszcze szybciej :D Naprawdę, nie żartuję :)
          Będzie bolało, będziesz chciała z tej terapii zwiać, będziesz uważała, że to nie ma sensu, ale po pół roku zaczniesz dostrzegać lepsze strony tego, że jednak się zdecydowałaś.
          To nie jest tak, że masz zasłuzyć na czyjąś miłość. Tego własnie musisz się nauczyć na psychoterapii :)
          Kup książkę "Chata" i przeczytaj :) Dobrze Ci zrobi :D
          --
          Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
    • ovo.beauty Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 10.12.10, 11:48
      w takiej sytuacji gdzie wydaje Ci sie że wszystko jest przeciwko Tobie i walczysz o akceptacje i jej nie otrzymujesz spróbuj przekornie przestać o to wszystko zabiegać. Nie oczekuj , nie proś, nie zabiegaj. Spróbuj za to zrobic cos tylko dla siebie, bądź samolubna, zacznij sama sie dopieszczać. w tej sytuacji to ty jesteś nieszczęśliwa i to ty powinnaś być dla siebie dobra a nie jeszcze dodatkowo zadręczać i szukać w sobie winy. Po tym co piszesz mam wrazenie że siebie nie doceniasz a przecież powinnaś bo jesteś wrazliwą kobietą, dobra matką i kochsza mimo wszytsko a nie za coś. Zrób cos dla siebie. Czytaj fajne książki, wyjdź czasem do ludzi, zadbaj o wygląd fizyczny, uprawiaj jakikolwiek sport, miej swoje zainteresowania i pasje. po pierwsze nie bedziesz wtedy tylko sie zadręczać a po drugie on zobaczy że jestes naprawdę fascynująca kobietą, niezależną (może nie finansowo) ale na pewno emocjonalnie i intelektualnie. Jego docinki albo próby prowokacji olewaj. Może facet ma jakies kłopoty o ktorych ci nie mówi albo psychicznie sobie z czymś nie radzi (np dziecko) i wyrzywa sie na Tobie? W każdym razie jesli nie dasz sobie sama szansy nikt ci jej nie da.
      • na_dnie Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 10.12.10, 12:27
        Wszystko ładnie tylko to nie takie proste. Siedzę z dzieckiem sama w domu, nie mam dostępu do naszego konta a nie mamy babć czy siostry żeby mogły się zaopiekować chwilę dzieckiem. Po całym dniu pracy, opieki i nerwów jestem tak zmęczona że padam z nóg. Tak wygląda każdy dzień:( Może się użalam ale naprawde czuje sie jak wiezień swojej rodziny. A poza tym bez tego zabieania zawsze, czy to w rodzinnym domu czy w małżeństwie jestem sama. Widać nie jestem fajnym człowiekiem żeby chcieć mieć ze mnąś coś wspolnego
        • first_angel Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 10.12.10, 12:55
          Chciałam tylko napisać, że w pełni rozumiem. Bo wiele osób z mojego otoczenia czuje podobnie. Ale ni tędy droga. Mnie w domu nauczono inaczej, moja mama zawsze mówiła: najbardziej kochaj dzieci, potem samą siebie, a potem długo długo nic i na końcu faceta. Przykre dla facetów, ale prawdziwe. Im bardziej kochasz i szanujesz siebie tym bardziej facet Ciebie kocha i szanuje. taka prawda i u mnie w życiu się sprawdza.
          Powiem o sobie: mój mąż pochodzi z rodziny, gdzie kobieta jest cichą, potulną, skromną mysią i można po niej jeździć i wyzywać ile wlezie, nie ukrywam, mój mąż tez próbował tak ze mną postępować, póki nie pokazałam mu jak się czuje człowiek skrzywdzony.
          Kocham siebie, nie egoistycznie, ale na tyle, że nie pozwalam się w żaden sposób krzywdzić. Jesteś kobietą - dałaś życie najwspanialszej istocie na ziemi - swojemu dziecku, czy Twój mąż zniósłby trud ciąży i porodu palec go boli, a to już wygląda jak koniec świata!
          Jesteś kobietą - szanuj siebie, bo facet (idąc dalej za słowami mojej mamy) jest brakującym ogniwem w teorii Darwina.

          Zasada jest jasna, tu przykład - zaczyna Cie poniżać, wyzywać lub mówić w niewłaściwy sposób: wychodzisz do innego pokoju. Nigdy facet pokroju Twojego męża nie będzie Twoją przyjaciółką, więc nie susz mu głowy, że Ci źle w życiu - i tak Cię nie zrozumie. Mężczyźni z natury mają inny umysł, więc są szalenie egocentryczni względem własnych uczuć.

          I jeszcze jedno: nigdy nie krzycz w kłótni, spokój i opanowanie :)
          Co do tego, że nie Twoje mieszkanie i nie Twoje konto - jesteście małżeństwem, macie dziecko, czego Ty się boisz? A jeśli chodzi o zdanie, że zawsze musiałaś walczyć o uczucia, po jaką cholerę? Wypadłaś sroce spod ogona? Wszyscy Cię muszą kochać? Nie to nie, łaski bez. Znajdzie się taki co pokocha bezgranicznie. To takie moje przekonanie, ale ja mam bardzo silną psychikę, więc rozmowa z psychologiem się przyda, dla czystej rozmowy.

          Nadmienię: mój mąż jest przystojnym facetem, ja aktualnie jestem w 6 miesiącu ciąży, przez 4 miesiące leżałam plackiem, wizualnie nie jestem atrakcyjna - w czasie małżeństwa bardzo przytyłam, wielokrotnie słyszałam od ludzi, że "co on we mnie widzi".... a mimo to mój mąż mnie szanuje, kocha, uwielbia i fascynuje go moja osoba, bo akceptuję i lubię siebie - też polecam :)

          Pozdrawiam i życzę wielu uśmiechów na buzi!
        • ovo.beauty Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 10.12.10, 12:56
          no i poczytaj sama siebie... dołujesz się i gnębisz. jakbys mogła to chyba byś się sam zbiła :-) jak wobec takiej postawy zareaguja inni ( w tym twoj mąż)? Oni cie postrzegają taką jaką się im pokazujesz, załamaną, zaniedbaną, zgnębioną i rozżaloną. ja wiem że nie jest łatwo, sama po dziecku sie trochę zaniedbałam i to zarówno fizycznie jak i intelektualnie ale próbuje z tym walczyć. jak nie masz z kim dziecka zostawić to wyjdź gdzies z nim (np na spotaknia ), w niektórych miastach sa nawet kina dla matek z dziecmi (zaraz napiszesz że u ciebie nie ma :-), a zadbac o sibie chyba można bez szczegolnie duzych nakladów finansowych czy czasowych. Zrób pierwszy krok, nawet zmuś sie a za każdym nastepnym bedzie łatwiej. Jestem zwolenniczką rozpoczynania naprawy czegokolwiek od samej siebie bo moze byc tak że na innych nigdy nie bedziemy mięli wplywu a na siebie zawsze mamy. Tak sobie tez mysle bo pisalaś że "cały dzień nerwów" że chyba troche impulsywan jestes co w rzeczy samej nie pomaga w tej sytuacji. Nie martw sie ja tez jestem choleryczką ale trzeba sie strac bo te nerwy tobie szkodza najbardziej. Jak nie masz innych pomysłów to zapisz sie na jakies forum temetyczne (ale nie po to aby lać żale ale po to aby pogadać na fajne tematy z innymi ludźmi, przecież coś cie interesuje, masz jakieś hobby, poszukaj ludzi o podobnych pasjach).
              • sebalda Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 10.12.10, 15:10
                >Czasami zastanawiam się jak to jest ,że niektórzy ludzie mają miłość na wyciągnięcie ręki a >inni muszą o nią walczyć całe życie, z MATKĄ , przyjaciółmi, partnerem i zawsze z porażką.

                Myślę, że tutaj jest klucz do Twoich kłopotów. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale ja zrozumiałam, że matka nie okazywala Ci miłości i pewnie do tego nie doceniala Cię, krytykowała, może nawet poniżała. Nie trzeba kończyć psychologii, żeby wiedzieć, jakie to pozostawia ślady na całe życie w człowieku. Jeśli tego nie wiesz, to dowiedz się, że dziecko NIGDY nie jest winne złemu traktowaniu przez rodzicow i że niestety na świecie jest bardzo dużo naprawdę złych matek, polecam lekturę na forum emama wątku ostrzegawczego. Przez to wyniosłaś z domu bardzo niską samoocenę, która rzutuje na Twoje życie i życiowe wybory, między innymi na wybór partnera, ktory Cię nie szanuje, ponieważ Ty sama siebie nie szanujesz i nie lubisz.
                Weź sobie do serca radę twojego_aniola_stroza, na Twoje problemy jest jedna rada: dobra terapia. Z jej pomocą na pewno staniesz na nogi, zrozumiesz sedno swoich problemów, odbudujesz poczucie swojej wartości, zmienisz nastawienie do świata i ludzi, przestaniesz się zamartwiać, odzyskasz władzę nad swoim życiem. Jeśli nie dla siebie, zrób to dla swojego dziecka, bo inaczej skażesz je na bardzo złe dzieciństwo w toksycznej rodzinie z toksycznymi wzorcami. Co nie znaczy, że masz się rozwieść, ale dzieki zmianom, jakie nastąpią w Tobie, może jest szansa, że nastąpią też w Twoim mężu. Oby tak było. W większości miast są różnego rodzaju instytucje, fundacje, ośrodki, gdzie można znaleźć pomoc psychologa bezpłatnie, poszukaj w sieci. Życzę powodzenia, głowa do góry, na pewno się uda:)
    • cherry-cherry Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 10.12.10, 18:58
      Kolejny juz watek na tym forum z cyklu facetowi odwalilo kiedy tylko poczul, ze kobieta udupiona i uzalezniona. Najpierw stroszy piorka i bardzo sie stara, a potem kiedy kobieta ze zrozumialych wzgledow traci pole manewru, w facecie budzi sie starannie maskowane sukinsynstwo. Nie wiem, czy to gasna uczucia, czy moze pojawienie sie dziecka psuje doszczetnie i tak juz kulejace zwiazki? czy tez kobiety moze przymykaja oko na pewne niepokojace symptomy u partnera bo maja straszne parcie na dzidzie? Czy moze raczej zaciazenie partnerki jest rownoznaczne u niektorych samcow z definitywnym zakonczeniem okresu godowego, co tez jest w sumie logiczne z punktu widzenia biologii i psychologii. Tak czy owak wnioski sa nastepujace :
      1) nie bawic sie w prokreacje, zanim nie zje sie z partnerem przyslowiowej beczki soli, razem nie pomieszka przynajmniej pare lat do czasu opadniecia hormonalnych klapek z oczu u obydwu stron. Wtedy jest szansa ze partner pokaze swoja prawdziwa twarz zanim zapadna nieodwracalne decyzje, a my nie bedziemy mialy juz na nosie wszystkotlumaczacych rozowych okularow.
      2) nie bawic sie w prokreacje, jezeli nie wypracowalo sie sobie jakiegos wyjscia awaryjnego w razie gdyby zwiazek ulegl nieoczekiwanej, drastycznej degrengoladzie (jak to ma miejsce w opisywanym przypadku). Chocby za cene urodzenia pierwszego dziecka grubo po trzydziestce. Kobiety, ktore najpierw stawiaja na kariere, oszczednosci i zapewnienie sobie jakiegos stabilnego socjalu, a dopiero potem mysla o dzieciach, zapewne zle na swojej przezornosci nie wychodza. Bo tak naprawde jak tak poobserwowac kazdy zwiazek w dzisiejszych czasach to rosyjska ruletka : nawet z najlepszym i najwnikliwiej przetestowanym facetem nie ma sie przeciez stuprocentowej pewnosci, ze zawsze wszystko bedzie ukladalo sie wspaniale i nic sie po drodze nie wydarzy za 5, 10 czy 15 lat.

      Nie potrafie poradzic nic autorce watku poza jak najszybszym usamodzielnieniem sie i kopnieciem pana dupka, jak sama nazwa wskazuje, w dupe.

      --
      -Swing low, sweet cherry, make it awful-
        • asocial Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 11.12.10, 20:55
          Pan poczul wladze, jak to juz slusznie napisala Triss.
          Wg mnie zaleznosc finansowa jeednego z malzonkow moze wyciagnac potwora nawet z najbardziej potulnego partnera. Nie ma sie czym chwalic, ale po kilku miesiacach bezrobocia mojego partnera lapalam sie na traktowaniu go ZLE. Dla mnie prysznicem bylo to, ze facet ani razu sie nie dal, nie wychodzi kiedy po nim jechalam, tylko pewny siebie mi odpowiadal. Nie daj sobie wmowic, ze sie do niczego nie nadajesz, rob swoje, zajmuj sie dzieckiem, slowa pana i wladcy olej; nie czekaj na cieple slowa jak na ochlapy. Nie masz zadnych wlasnych oszczednosci?
          Po moich doswiadczeniach wiem, ze to bardzo trudna sytuacja rowniez dla tej drugiej osoby, ktora nie moze poradzic sobie z profesjonalna bezczynnoscia partnera (nawet z tak oczywistych powodow jak ciaza- polog- macierzynstwo)
    • blotosmetka Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 12.12.10, 18:40
      Jesteś piękna, mądra i urocza. Zdobyłaś wykształcenie, urodziłaś dziecko, udało Ci się... (tu wstaw odpowiednie, nie próbuj mi wmówić, że nic nie ma). Świat stoi przed Tobą otworem.

      Powtarzaj to sobie codziennie. Kilka razy, jak mantrę. Nie śmiej się, nie mów, że bez sensu, tylko powtarzaj. Podświadomość w to uwierzy a później zaczniesz się tak czuć.

      I terapia, oczywiście, jak ktoś mówił.
      A jeżeli przypadkiem mieszkasz na Wyspach, to napisz na prv, może gdzieś blisko ;)
      --
      Błotosmętek to pewien pesymistycznie patrzący na świat błotowij-zrzęda.
      Czasami jestem dokładnie taka jak on...
    • eastern-strix Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 12.12.10, 20:02
      >>> Noż kurczę nawet zbrodniarze mają często kogoś kto ich kocha a ja od 30 lat staram się zasłużyć na czyjekolwiek uczucie bez skutku.>>>

      Tu jest pies pogrzebany...

      Niewazne, czy jestes DDA, nie jest moim celem diagnozowanie Cie na forum. Ale mysle, ze jest tu pewnien mechanizm, ktoremu warto sie przyjrzec blizej: skad sie bierze owo przekonanie,ze na milosc musisz sobie zasluzyc? Byc moze rodzice okazywali Ci uczucia jesli bylas dobra uczennica, moze trudna sytuacja rodzinna (zaniedbanie, ubostwo, alkoholizm lub przewlekla choroba rodzica) doprowadzila do tego,ze zbyt wczesnie doroslas i oczekiwano od Ciebie, ze zajmiesz sie rodzenstwem? Istotne jest to, ze z jakiegos powodu uwazasz,ze na milosc musisz sobie zasluzyc.

      A to niekoniecznie jest zdrowe przekonanie. Niezdrowe glownie dlatego,ze moze prowadzic do perfekcjonizmu, do bycia we wszystkim najlepsza po to,zeby zadowolic ta osobe, o ktorej milosc w danym momencie zabiegasz. No i jesli trafisz na mezczyzne o okreslonych cechach psychicznych, to jemu to bedzie odpowiadac i w momencie kiedy przestaniesz wylazic z siebie, zeby sobie zaskarbic jego uczucia (bo ciaza, bo porod, bo choroba itp), to on sie od Ciebie odwroci.

      Mysle,ze maz mial te cechy charakteru juz wczesniej,ale moze tego nie widzialas. W momencie, kiedy z najlepszej zony i kochanki poswiecajacej wiele energii na utrzymanie mezczyzny stalas sie kobieta wymagajaca opieki, pomocy, wsparcia, przestalas byc dla meza atrakcyjna (no, rpzynajmniej tak to odbierasz, bo maz z Ciebie szydzi i z premedytacja wali w czule punkty, co jest zazwyczaj taktyka grubo ponizej pasa).

      Mysle,ze warto zapytac siebie, skad to przekonanie,ze musisz na milosc zasluzyc. Bo recze Ci,ze wiele kobiet i mezczyzn (w tym Twoj maz) wcale tak nie mysli. Chyba warto poswicic czas na poznanie siebie, na cwiczenie asertywnosci.

      Werbalne ataki i przemoc psychiczna moga byc podstawa do rozwodu z orzeczeniem o winie. Mysle,ze warto zaczac mezowi stawiac granice. Prosto: 'nie bede z Toba rozmawiac jesli nie przestaniesz wysmiewac mojego wygladu' i wyjsc z pokoju jesli pan nie przestaje.

      Jesli bedzie gorzej, to proponuje terapie. Jesli maz odmowi, to idz sama, moze pomoze Ci w odzyskaniu wiary w siebie i w to,ze na milosc nie musisz zasluzyc.
      • eastern-strix jeszcze dodam... 12.12.10, 20:09
        ... ze ja tez nie pracuje i mieszkam w mieszkaniu meza. A to dlatego,ze nasz zwiazek byl zwiazkiem na odleglosc i w koncu jasne bylo,ze ktos bedzie musial sie przeniesc jesli chcemy byc razem. I nie ma gadania,ze mieszkam w 'jego mieszkaniu' ani zadnych przytykow w kwestii pracy. Podjelismy wspolnie te decyzje i wspolnie ponosimy konsekwencje. Oczywiscie,ze nie zamierzam reszty zycia spedzic w domu,ale nie wyobrazam sobie tez zeby ktos obarczal mnie wina za konsekwencje wspolnie podjetej decyzji.

        Mysle,ze Twoj maz po prostu chce Ci dokopac a Twoja obecna sytuacja to jedynie wymowka. Moze mu przypomniej,ze dziecko jest wspolne i decyzja o jego posiadaniu takze byla wspolna. I blagam, powtarzaj 10 razy przed snem,ze jestes super taka jaka jestes i na niczyja milosc nie musisz 'zaslugiwac'.
    • grosz-ek Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 12.12.10, 22:42
      > P.S Groszku Twoja standartowa rada nie zadziała bo mój mąż wogole tego ode mnie
      > nie chce:(

      Jest mi niezmiernie przykro, że znalazłaś się w takiej sytuacja. Nie tak powinno wyglądać udane małżeństwo. Domyślam się, jak trudno Ci żyć bez z miłości i akceptacji z tej drugiej strony. Zwróć jednak uwagę na głosy osób mówiących, iż Ty sama jesteś źródłem takiej akceptacji dla siebie. Bez przekonania siebie samej o swojej wielkiej wartości nie będziesz wstanie przekonać o tym innych osób. Spróbuj pójść na terapię, odbuduj swoją samoocenę. To nie Ty masz zabiegać o miłość, ale to o Twoją miłość mają zabiegać. Także Twój mąż.

      PS. Twoje słowa są chyba 4 albo 5 wątkiem odnoszącym się do tez przeze mnie wygłoszonych. Nie sądziłem, że będą miały one taki odzew.
    • magumagu Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 13.12.10, 09:15
      Twój post nie jest pierwszym, który opisuje sytuację kiedy pojawienie się dziecka "psuje" związek. Zaczynam wierzyć, że jest to konieczny etap w dojrzewaniu kobiety, taki zimny prysznic. Trochę stanę tu w obronie facetów.
      Tak bardzo wymagamy od nich partnerstwa, określenie "partner" pojawia się tu zresztą bardzo często. Tylko pytanie, czy my tak naprawdę w momentach, kiedy pojawiają się znaczące zmiany, takie jak pojawienie się dziecka, zawsze potrafimy być parnerkami dla nich? Czy nie jest tak, że ciąża, hormony, myślenie o dziecku stają się wymówką, żeby stać się rośliną wymagającą opieki? Zwalniają z myślenia o wspólnych finansach? I nie mówię to o zamartwianiu się "skąd my na to wszystko weźmiemy" albo ględzeniu "po co wydajesz na papierosy?", tylko o konkretnych działaniach. Wiem, że to jest bardzo trudne pogodzić pracę z opieką nad dzieckiem. Ale też dla faceta jest czasem bardzo trudne do udźwignięcia utrzymanie 3 lub czasem więcej osób, stres w pracy, a potem powrót do zmęczonej zakładniczki własnego dziecka. Takie zderzenie dwóch frustracji to dramat, ale dość powszechny.
      Piszesz, że nie masz wsparcia w swojej rodzinie. A wyobrażasz sobie, że do tego wszystkiego dokłada się jeszcze np. Twoja mama, która tylko utwierdza Cię w tym, jakim dupkiem jest Twój mąż? To tylko dolewałoby tylko oliwy do ognia i opóźniało moment, w którym Ty sama stajesz na nogi i bierzesz życie w swoje ręce. To bardzo trudne i wymaga wiele wysiłku z Twojej strony, nie stanie się też z dnia na dzień, ale na pewno warto o to walczyć - walczysz o siebie w końcu.
      • na_dnie Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 13.12.10, 13:28
        To nie do końca tak...Ja szukam pracy bo do tej pory( do momentu zajścia w ciążę) pracowałam i nie wyobrażam sobie bycia w dalszym ciągu na utrzymaniu męża. Nie jestem bluszczem wymagającym ciągłej opieki od faceta bo jestem po cc, bo jestem sama z dzieckiem w domu, bo to, bo tamto....ja chciałabym tylko aby traktował mnie jak człowieka, jak partnerkę. Nie zamieniłam się w mamidło usprawiedliwiające macierzyństwem całkowite rozmemłanie i brak dbałości o siebie, ale jestem po prostu zmęczona jego obojętnością, brakiem pracy i jego wciąż zmieniających się humorów i braku szacunku. To mi odbiera chęć do życia i jakiejkolwiek aktywności ale już zaczęłam się zbierać. Mam nadzieję ,że mi się uda chociaż to strasznie trudne. Co do mamy wtrącającej się w związek to mimo ,że nasze stosunki były delikatnie mówiąc nie najlepsze i dopiero jej ostatnie lata przezyłyśmy jak matka z córką to w przeciwieństwie do reszty rodziny , ona zaakceptowała mojego M i przypadł jej do gustu(poznaliśmy się pół roku przed jej śmiercią).
        • magumagu Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 13.12.10, 15:23
          No to nie pozostaje nic innego, jak trzymać za Ciebie kciuki.
          Łatwo jest kochać i szanować silną, niezależną, imponującą, zadbaną kobietę, trudno jest pomóc takiej, która akurat ma słabszy okres, bo straciła pracę, figurę i czas, bo zajmuje się dzieckiem - dodajmy, że tylko w połowie swoim. Jak widać Twój mąż tego nie potrafi udżwignąć. Co nie znaczy, że jeszcze się Wam dobrze nie pokłada. W tej chwili głęboi wdech i zajmij się sobą :-)
    • azak74 Re: Muszę się wyżalić bo już nie mogę(długie) 15.12.10, 10:31
      Rozumię Cię bo mój mąż też dosyć często odzywa się do mnie lekceważąco i wiem jak to ciężko znieść, choć potem czasem mówi że wcale tak nie myśli. Ale ja wiem że to jest jego problem nie mój i to o nim źle świadczy. Jeśli Twój mąż nie potrafi zadbać o żonę i dziecko to znaczy że z nim jest coś nie w porządku a nie z Tobą i to on jest niedojrzały emocjonalnie. Myślę, że jeżeli chcecie być razem to powinnaś mieć dystans do tego co mówi Twój mąż. Wcześniej pracowałaś, teraz opiekujesz się dzieckiem a jest to wymagające zajęcie (wiem, bo mam synka 1,5 roku)- robisz wszystko dobrze a jeśli mąż nie potrafi tego docenić to jego problem. Nie myśl o sobie źle i pamiętaj że teraz jesteś potrzebna dziecku i Twoje dziecko kocha Cię najbardziej na świecie bo jesteś jego mamą a jak będzie starsze to możecie zostać prawdziwymi przyjaciółmi - dbaj o tą więź.
      Życzę wytrwałości i powodzenia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka