• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

mąż śpioch pracoholik Dodaj do ulubionych

  • 01.08.11, 09:45
    Jestem żoną ciężko pracującego faceta. Sama chwilowo nie pracuję zawodowo - opiekuję się dwójką naszych dzieci, niemowlakiem i przedszkolakiem. Nie jestem w domu sama, mamy panią która pomaga mi w sprzątaniu i gotowaniu oraz zajmuje się dziećmi kiedy wychodzę. Mimo pomocy jestem ciągle zmęczona, bo karmię piersią na żądanie również w nocy, a żądania są bardzo częste. Nie będzie przesadą jeśli napiszę, że nie pamiętam co to znaczy przespana noc.

    Mąż bardzo dużo pracuje i widujemy się wyłącznie wieczorami i w weekendy. W tygodniu zdarza nam się wyjść wieczorem od czasu do czasu, ale zwykle oboje jesteśmy tak zmęczeni, że po nakarmieniu, wykąpaniu i położeniu dzieci sami idziemy spać.

    Kiedy przychodzi weekend, marzę o tym, żebyśmy coś razem zrobili. Tęsknię za mężem przez cały tydzień. Tęsknię też za bardziej "przygodowym" życiem, jakie prowadziłam zanim urodziły się nasze dzieci - sportem, wycieczkami, aktywnym spędzaniem czasu. Bycie kobietą domową byłoby dla mnie mniej nudne i męczące psychicznie, gdybym chociaż weekendy spędzała ciekawie.

    Tymczasem kiedy ja - choć zmęczona, to stęskniona i spragniona przygód witam z nadzieją kolejny weekend, mój mąż śpi. Kiedy ja wstaję przed 7 i robię śniadanie (przedszkolak nie śpi, bo już głodny), mąż jeszcze śpi. Po śniadaniu musi odpocząć, bo jest niewyspany po nocy (niemowlak śpi z nami w łóżku). Po obiedzie musi się przespać, bo jest zmęczony. I tak tracimy kolejny weekend.

    Mąż zawsze wolał spędzać wolny czas trochę inaczej niż ja, spokojniej i częściej w domu. Zanim urodziły się nasze dzieci, nie przeszkadzało mi to specjalnie, bo mogłam zawsze wyjść / wyjechać sama albo ze znajomymi. Czasem przyjemnie było nawet spędzić weekend z nim w łóżku. No i tego spania w dzień nie było aż tak wiele, bo oboje byliśmy bardziej wypoczęci. To ja zawsze przejmowałam inicjatywę w organizowaniu wyjazdów i wakacji, a on chętnie korzystał.
    Dodatkowo kiedy on śpi, wszystkie obowiązki przy dzieciach w tym czasie spadają na mnie, a często jestem równie niewyspana i zmęczona. Odbieram jego spanie jako brak zainteresowania nami i odcięcie się od naszego świata który najwyraźniej mu się nie podoba.

    Ostatni raz byliśmy razem na krótkich wakacjach półtora roku temu. Mieszkamy od kilku miesięcy w egzotycznym kraju, pełnym ciekawych miejsc. Nie byliśmy jeszcze nigdzie, bo w weekendy - zmęczony, a na dłuższy urlop - jak twierdzi - nie może sobie pozwolić, bo ma tyle pracy. Co ciekawe, jego współpracownicy w podobnej sytuacji regularnie jeżdżą na dłuższe lub krótsze wycieczki. Raz już prawie wyjechaliśmy, ale w ostatniej chwili musiał odwołać urlop. On tłumaczy, że pracuje przecież dla nas i że takie było założenie - przyjeżdżamy tu do jego pracy, a nie na wakacje. To prawda, tak było, ale przecież nawet przy najcięższej pracy da się znaleźć trochę czasu jeśli się chce. Kiedyś powiedział, że nie chce mu się nigdzie wyjeżdżać, bo i tak przy dzieciach nie odpocznie (czytaj: nie wyśpi się, nie przeczyta książki, nie wypije spokojnie drinka w knajpce przy plaży). To również prawda, mi też brakuje tego rodzaju wypoczynku ale pogodziłam się z tym, że jeszcze przez parę lat nie będzie dostępny. Skoro i tak musimy cały czas być z dziećmi, róbmy przynajmniej coś, co możemy robić z nimi. Dla chcącego nic trudnego, ale jeśli chęci brak, to już nic nie pomoże.

    Doszło do tego, że licytujemy się kto ma gorzej. Rozmawialiśmy o tym wiele razy, kłóciliśmy się, sytuacja się nie zmienia. On jest zawsze zmęczony. Nie sądzę, żeby w grę wchodziła jakaś choroba, bo ogólnie jest w dobrej formie, bada się regularnie i wszystko jest ok.

    Do tego mam poczucie winy, że moje dzieci mają takie beznadziejne weekendy. Siedzimy w domu, wychodzimy na spacery w te same miejsca co zawsze, gotujemy obiad. Chciałabym zarazić je aktywnością i ciekawością świata, a póki co mogę im zaoferować tylko nudę. Nie myślę oczywiście o skokach spadochronowych ani wspinaczce wysokogórskiej, ale przecież jest mnóstwo ciekawych rzeczy, które można robić nawet z niemowlętami.

    Napiszecie - weź dzieci i sama zrób z nimi coś ciekawego. Niestety nie jest to możliwe, bo w kraju, w którym chwilowo mieszkamy, samotna biała kobieta z dwójką małych dzieci nie może czuć się bezpiecznie w miejscach poza kilkoma "lepszymi" dzielnicami. Również dlatego nie mogę na razie wrócić do pracy.

    Czuję się przytłoczona tym, że nie mogę zrealizować swoich potrzeb bez jego pomocy, na którą najwyraźniej nie mogę liczyć. Próbuję wytłumaczyć sobie, że to się kiedyś zmieni, kiedy dzieci urosną. Będę znowu podróżować, pływać, chodzić po górach. Ale dlaczego mam tracić najlepsze lata mojego życia nie robiąc nic ciekawego ani rozwojowego? Czuję, że takie myślenie nakręca we mnie żal i niechęć do męża, który zdaje się zupełnie mnie nie rozumieć. A może to ja nie rozumiem jego i lekceważę jego potrzeby? Jestem coraz bardziej sfrustrowana. Nie chcę żyć w nadziei na "lepsze czasy" - czasy kiedy będę mogła wyrwać się sama z domu.
    Edytor zaawansowany
    • 01.08.11, 09:56
      Wiesz co? rzadko to piszę, ale współczuję mężowi.Masz roszczeniową postawę, oczekujesz, ze mąż będzie bardzo aktywny w weekendy, chociaż wiesz, że woli inne formy spędzania wolnego czasu.

      ". Ale dlaczego mam tracić najlepsze lata mojego życia nie robiąc nic cie
      > kawego ani rozwojowego? "- bo np. zdecydowałaś się być niepracującą zawodową panią domu ? I tak masz pomoc w postaci pani do sprzątania, nie jesteś uwiązana przy dzieciach, bo możesz wyjść, a ktoś nimi wtedy się zajmie. Bo zdecydowałaś się wyjechać za mężem do na tyle egzotycznego kraju, że w sumie żyjesz w getcie.
      • 01.08.11, 10:30
        marzeka1 napisała:

        > Wiesz co? rzadko to piszę, ale współczuję mężowi.Masz roszczeniową postawę, ocz
        > ekujesz, ze mąż będzie bardzo aktywny w weekendy, chociaż wiesz, że woli inne f
        > ormy spędzania wolnego czasu. "

        A niby na czym ta roszczeniowosc polega? Na tym, ze zona oczekuje od meza, aby uczestniczyl w zyciu rodzinnym? Byl ojcem i mezem -chocby w weekendy?
        Zwlaszcza, gdy rzecz sie dzieje w egzotycznym kraju i biala kobieta nie moze ot tak zabrac dzieci na wycieczke w fajne miejsca, bo jej bialy facet lubi sobie pospac?

        • 01.08.11, 10:34
          Mąż nie znika, pewnie jest zaharowany, jest z nimi w domu. Może warto zobaczyć, czy jakaś choroba nie jest źródłem aż tak ciągłej potrzeby snu, bo to niepokojące tak spać. Może jest tak przemęczony pracą (nie wiadomo, co robi), źle aklimatyzuje się z tamtejszym klimacie.Na pewno warto pogadać z mężem, powiedzieć, jak ona się czuje.
          • 01.08.11, 10:47
            Zdrowotne przyczyny zwiekszonej potrzeby snu w czasie weekendow oczywiscie mozna sprawdzic, aczkolwiek autorka watku pisala, ze maz przechodzi regularne badania.

            Niemniej, znam wielu zaharowanych facetow, ktorzy w ciagu weekendow czy urlopow rownie aktywnie odpoczywaja, angazujac sie w zycie rodzinne, a nawet te forme wypoczynku traktuja jako "ladowanie akumulatorow".


        • 01.08.11, 23:25
          menodo napisała:

          > A niby na czym ta roszczeniowosc polega? Na tym, ze zona oczekuje od meza, aby
          > uczestniczyl w zyciu rodzinnym?
          A może na tym, że żona najpierw na coś przystała (wiedziała z za kogo wychodzi, wiedziała na jakiej zasadzie i gdzie wyjeżdżają) a teraz oczekuje zmian :/ Ja nie wiem w każdym razie tak to odebrałam.

          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
      • 04.08.11, 17:37
        Szkoda mi twojego meza,nie dosc ze caly tydzien poza domem to jeszcze weekend ma wychodzic bo ty nasiedzialas sie w domu.
        Ona pracuje sam a ty masz pomoc, i jeszcze pretensje no ludzie.
        Nie dziwie sie ze facet nie wyspany jak spi z wami maluch .
        Zgadzam sie w 100%:
        marzeka1 napisała:

        > Wiesz co? rzadko to piszę, ale współczuję mężowi.Masz roszczeniową postawę, ocz
        > ekujesz, ze mąż będzie bardzo aktywny w weekendy, chociaż wiesz, że woli inne f
        > ormy spędzania wolnego czasu.
    • 01.08.11, 10:41
      Witaj
      Wydaje mi sie ze to nie jest noralne, ze twoj maz przesypia caly weekend (rozumiem jeden dzien, zeby odespac), nawet jesli prace ma wyczerpujaca.
      Moze 1)problem jest natury psychicznej (badania wtedy nic nie wykaza, a ciagle zmeczenie i wycofywanie sie z zycia rodzinnego moga byc jednymi z objawow) 2) on ma poprostu zakodowany z dziecinstwa taki sposob spedzania wolnego czasu 3) inaczej wyobrazal soie bycie rodzicem i teraz nie daje rady.
      Nie wiem co ci poradzic, bo zycie z takim facetem moze wkurzac...
      • 01.08.11, 11:59
        po pierwsze wsadz niemowle do innego pokoju (to maz sie wyspi w nocy)
        ty i tak musisz wstac wiec nie zmienia faktu.
        Samam jestem matka 3 dzieci i nigdy nie obciazalam pracujacego meza nocnym wstawaniem/budzieniem dla niemowlaka.

        Po drugie moze maz stoi na granicy burnout?
        Zastanawialas sie , lub moze popatrzylas kiedykolwiek na wasze zycie z pod pryzmatu twojego meza?

        nie masz zlej sytuacji tylko jestescie "zle" z organizowani.
        Mam kilku kolegow ktorzy po urodzeniu dziecka chodzili w pracy na Zombi bo musieli wstawac czy byli budzeni kilkakrotnie w nocy bo zona karmila!
        Sytuacja w pracy byla kiepska bo wlasnie ci 2 koledzy byli nieustannie zmeczeni, znerwicowani i nie zkoncentrowani....
    • 01.08.11, 13:41
      Możliwe, że Twój mąż jest przemęczony. Różni ludzie mają różna zapotrzebowanie na sen, jednemu wystarczy 6 godzin, inny musi spać 9. Jeśli dodatkowo jest budzony w nocy, rano w sobotę też nie pośpi (bo o 7 rano w domu zaczyna się ruch) to nic dziwnego, że przesypia cały weekend. Na początek zadbaj, żeby mógł się wyspać w nocy, może powinien też się przebadać, szczególnie pod kątem tarczycy.

      No i wyluzuj trochę - jak się ma pod opieką niemowlę, to niestety, opieka nad nim jest bardzo angażująca i trzeba sobie wprost powiedzieć - teraz zajmuję się niemowlęciem, rozrywki będą jak ono podrośnie i nie będzie już takie upierdliwe. Teraz może Ci się zdawać, że to będzie wieczność, ale czas minie szybciej, niżbyś chciała.

      Aktywna turystyka z marudzącym niemowlęciem pod pachą to według mnie męka, może Twój mąż ma podobne zdanie.
    • 01.08.11, 17:07
      A nie byłoby prościej abyś wróciła do Polski i w Polsce wychowywała dzieci mając pomoc domową? Sama miałam kuzynki/koleżanki, które wyprawiały się z męzami do takich krajów jak Libia, Algeria, Maroko i po jakimś czasie panie chciały powrócić, bo kraje są ciężkie do życia dla kobiet białych, mężowie kończyli kontrakty sami, żony czekały na nich w Polsce.
      W tej chwili nie masz wyjścia tylko zacisnąć zęby i odchować dzieci. Skoro mąż tyra, a Ty wychowujesz dzieci i masz pomoc domową to można przetrwać ten trudny okres.
      • 01.08.11, 17:43
        A nie można by tego weekendu po prostu podzielić? Powiedzmy sobota dla męża, niech śpi, leniuchuje, odpoczywa po całym tygodniu pracy a w niedzielę robicie to czego Ty chcesz np jedziecie na wycieczkę? I skoro masz pomoc do dzieci, to czemu się nie wysypiasz w dzień w ciągu tygodnia?
    • 01.08.11, 18:41
      1.Naucz niemowlaka pic z butelki-niekoniecznie mieszanke, mozesz odciagac wlasne i mrozic/chlodzic w lodowce. Stoi nawet 24 godz.
      2. Zatrudnijcie pomoc do dzieci. Wtedy ty bedziesz bardziej wypoczeta, wyspisz sie, kiedy ona nakarmi dziecko butelka i przewinie. Nic sie dziecku nie stanie jesli zrobi to kto inny niz matka.
      3.Niemowle nie musi spac z wami obojgiem w lozku. Jesli maz sie nie wysypia przez to, albo przenies sie z dzieckiem na inne lozko, albo dziecko moze spac w lozeczku na dostawke do waszego lozka. Daj mu odpoczac w nocy.
      4. Jesli oboje bedziecie bardziej wypoczeci, moze i mezowi zechce sie aktywniej spedzic weekend. Nie musicie brac dzieci z soba, nic im sie nie stanie jak przez pol dnia czy wiecej, zostana z niania.
      5. Znajdz znajomych-inne biale malzenstwo. Moze mozecie razem jezdzic na wycieczki, kiedy maz bedzie odsypial prace?
      6. W jakim wieku jest niemowle? Moze musisz karmic tak czesto, bo juz sie mlekiem nie najada? Moze czas wprowadzic kaszke wieczorem? Moja zaczela dostawac kaszke w wieku 3 miesiecy. Jako roczna zaczela dostawac w nocy tylko wode-po tygodniu ryku zaczela przesypiac cale noce, bo nie warto bylo budzic sie na wode. Jesli to nie jest bardzo male niemowle, czeste budzenie sie w nocy jest nieco dziwne.Dla mnie to bylby znak, ze musze wprowadzic wiecej stalych pokarmow.
      Moje dziecko mialo opiekunke od wieku 6 tygodni-w Stanach nie ma macierzyskiego, musialam wracac do pracy. Nic jej sie nie stalo, byla zadbana, nakarmiona i zadowolona.
      Nie rozumiem kobiet, ktore padaja na nos, ale uwazaja ze wszystko musza zrobic same. Sprobuj sama sobie pomoc.
    • 01.08.11, 18:51
      Moim zdaniem mąż ucieka od Waszego życia rodzinnego. Absolutnie nie możesz do tego dopuścić. Praca pracą ale czas dla żony i dzieci musi znaleźć choćby co drugi weeckend. Bycie z rodziną nie polega na ciagłym spaniu! Umówcie się, że jeden weeeckend będzie "po Twojemu" a drugi na odsypianie męża czy jak on tam sobie lubi.
      Inaczej to wykruszy Wam sie ta rodzina.
    • 01.08.11, 19:51
      Twój mąż nie jest pracoholikiem, bo pracoholizm to uzależnienie, nałóg, a Twój mąż tyra, żeby zapewnić byt rodzinie. Pewnie wcale nie chce, ale nie ma innego wyjścia.
      Co do weekendów- zamiast długich rozmów, których faceci nie znoszą, i awantur (jeszcze gorzej) zabierz się do rzeczy spokojnie i rzeczowo. Usiądźcie z kartką i długopisem i podzielcie czas uwzględniając opiekę nad dziećmi, obowiązki domowe i odpoczynek, każdemu po równo. Jeśli mąż w wolnym czasie woli siedzieć w domu, a Ty wychodzić to raz siedzicie, a raz wychodzicie.
      Jeśli mąż się nie zgodzi na kompromis i równe planowanie, to problem macie całkiem gdzie indziej niż w spędzaniu weekendów.
    • 01.08.11, 22:50
      solounavez napisała:
      > Nie jestem w domu sama, mamy panią która pomaga mi w sprzątaniu i gotowaniu oraz zajmuje się dziećmi kiedy wychodzę. Mimo pomocy jestem ciągle zmęczona,

      Chyba żartujesz i przesadzasz??? Pani sprząta, gotuje i dziećmi sie zajmuje. A ty karmisz dziecię i jesteś taaaaak zmęczona?? Możesz odespać nocne karmienie bo dziećmi zajmuje się Pani która masz do pomocy.

      >Ale dlaczego mam tracić najlepsze lata mojego życia nie robiąc nic ciekawego >ani rozwojowego? Czuję, że takie myślenie nakręca we mnie żal i niechęć do >męża, który zdaje się zupełnie mnie nie rozumieć. A może to ja nie rozumiem >jego i lekceważę jego potrzeby? Jestem coraz bardziej sfrustrowana.

      Wiedziałaś decydując się na drugie dziecko ze wychowanie dzieci szczególnie noworodka wiąże się z poświeceniem swego czasu, troski dla dziecka.
      Współczuje mężowi i dzieciom !!! Ot mamuśka, traci najlepsze lata poświęcając je maleńkim dzieciom. Wiec po co rodziłaś dzieci???
      • 02.08.11, 00:06
        Nie czytaj wypocin kropeczki, bo ona normalna to nie jest na pewno... :)
        • 02.08.11, 10:23
          Dlaczego? Ja uważam że to co napisała ma sens.
          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
          • 02.08.11, 13:06
            Dlatego, że znam jej nieobiektywne komentarze również z innych wątków...a ja się nie zgadzam z tym co napisała, jak zwykle pojechała po bandzie...i kobiecie prawie że nawsadzała...
            • 02.08.11, 23:36
              zuzi.1 napisała:

              > Dlatego, że znam jej nieobiektywne komentarze również z innych wątków..
              A wiesz. Ja nie lubię wyciągania w wątkach spraw z zupełnie innych wątków... To takie nieeleganckie.

              Uprzedzona jesteś i pewnie też w związku z tym nieobiektywna.
              --
              JoShiMa

              Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
              • 03.08.11, 10:32
                Nie uprzedzam się bezpodstawnie...bo po co???
                • 03.08.11, 11:11
                  To tez nie jest obiektywne ;)
                  --
                  JoShiMa

                  Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                  • 03.08.11, 11:21
                    Taaaaaak....coś jeszcze ? :)))
        • 04.08.11, 17:18
          To fakt, czytając post kropeczki zastanawiałam się skąd w niej taka zawiść? Brak umiejętności wczucia się w druga osobę, czy zazdrość, że ktoś dba o siebie tak samo dobrze jak o swoje dzieci? Podobnie Joshima - obydwie to chyba Matki Polki cierpiące.
          --
          „Ludzie idą do nieba nie za opanowanie i kontrolę nad swoimi żądzami, lub też za ich brak, lecz w nagrodę, że pracowali nad ich zrozumieniem” (William Blake, Wizja sądu ostatecznego).
          • 04.08.11, 17:25
            Tak, coś chyba jest na rzeczy....
          • 04.08.11, 17:28
            nammkha napisała:

            > obydwie to chyba Matki Polki cierpiące.
            Bynajmniej. Ja nie mam powodu ani do narzekania ani tym bardziej do cierpienia.

            BTW to ciekawe zjawisko. Jak się nie ma argumentów merytorycznych to się zaczyna po kimś jechać. Typowe. Tylko nie wiem jadu musisz ulać czy rozładować frustracje?

            --
            JoShiMa

            Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
            • 04.08.11, 17:30
              W niektórych przypadkach (beznadziejnych) nie warto żadnych argumentów używac...bo po co...? szkoda klawiaturę męczyc...
              • 04.08.11, 17:33
                to oszczędzaj klawiaturę

                --
                JoShiMa

                Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
          • 05.08.11, 11:42
            nammkha napisała:

            > To fakt, czytając post kropeczki zastanawiałam się skąd w niej taka zawiść? Bra
            > k umiejętności wczucia się w druga osobę, czy zazdrość, że ktoś dba o siebie ta
            > k samo dobrze jak o swoje dzieci? Podobnie Joshima - obydwie to chyba Matki Pol
            > ki cierpiące.
            Hmm a jak nazwiesz osobę która bez sprawdzenia co dolega facetowi, czemuż to jest taki a nie inny orzeka ..... oczywiście pełna empatii i pomijamy kwestie płci ;-P ......

            ja jestem cierpiąca, a małż MUSI w weekendy chodzić ze mną na spacery??
            Skoro ja moge chodzić to i on MUSI chodzić??
            Ja się nie wysypiam i nie śpię rano w sobotę to i MAŁŻ MUSI wstać!!!
            ...etc ...etc ....

            ale czasami ten wredny małz jako skończony sk........ może powiedzieć
            skoro ja mogłbym spać w dzień, a ona ma pomoc to ona też MOŻE spać w dzień, widocznie nie potrzebuje - to jej decyzja!!!

            Ale małż to skończony drań, bez krzty uczuć, a żona to ciepła emtayczna osoba ...... ;-P
      • 02.08.11, 03:56
        Droga kropeczko,

        1. nigdy nie karmiłaś dziecięcia (czy wiesz, że kobieta karmiąca potrzebuje dziennie więcej kalorii niż jest w stanie spalić w ciągu intensywnego godzinnego treningu? czyli jednak jest to spory wysiłek)
        2. Twoje dziecię było wychowane przez babcię, nianię, inną osobę
        3. należysz do osób, które nie potrafią się przyznać nawet przed sobą, że bycie mamą to nie tylko pasmo szczęścia
        4. należysz do osób, o których kiedyś słyszałam, ale żadnej jeszcze nie spotkałam - tych szczęśliwych kobiet, które spełniają się poświęcając życie wyłącznie swoim dzieciom i niczego im więcej nie potrzeba.

        Która z tych teorii jest prawdziwa?
        • 02.08.11, 10:27
          solounavez napisała:

          > 1. nigdy nie karmiłaś dziecięcia (czy wiesz, że kobieta karmiąca potrzebuje dzi
          > ennie więcej kalorii niż jest w stanie spalić w ciągu intensywnego godzinnego t
          > reningu? czyli jednak jest to spory wysiłek)
          Karmiłam nie mam takich doświadczeń jak Ty. Owszem kalorii to wymaga, ale nie jest takim f1zycznym wysiłkiem jak piszesz i z forsownym marszem porównać się nie da.

          > 2. Twoje dziecię było wychowane przez babcię, nianię, inną osobę
          Nie przeze mnie i nie uważam tego za zmarnowane lata życia.

          > 3. należysz do osób, które nie potrafią się przyznać nawet przed sobą, że bycie
          > mamą to nie tylko pasmo szczęścia
          Bycie mamą to też zmartwienia i trudności. Ale zmarnowane lata?

          > 4. należysz do osób, o których kiedyś słyszałam, ale żadnej jeszcze nie spotkał
          > am - tych szczęśliwych kobiet, które spełniają się poświęcając życie wyłącznie
          > swoim dzieciom i niczego im więcej nie potrzeba.
          Oczywiście, że nie mam dziecko, pracuję zawodowo, mam rozliczne hobby. W tym wszystkim nie przeszkadza mi fakt, że mąż ma ochotę się wyspać albo ma inne plany na sobotę niż ja.


          > Która z tych teorii jest prawdziwa?
          Żadna.

          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
        • 04.08.11, 18:19
          solounavez napisała:

          > Droga kropeczko,
          >
          > 1. nigdy nie karmiłaś dziecięcia (czy wiesz, że kobieta karmiąca potrzebuje dzi
          > ennie więcej kalorii niż jest w stanie spalić w ciągu intensywnego godzinnego t
          > reningu? czyli jednak jest to spory wysiłek)

          Bzdura,wykarmikal 3 dzieci i to najdluzej 2 lata krmila corke,to ze potrzebuje kalori to nie oznacza ze to straszy wysilek,a moze twoj maz spala okolo 3500-4000 kalori dziennie wiesz jaki to wysilek?Podczas gdy kobita w ciazy potrzebuje 3500 wiec on jednak wiecej.
          Do tego dodatkowa tkanke tluszczowoa zbiera sie w ciazy i organizm sam magazynuje.
          Nie byla nigdny tak zmeczona karmieniem piersia jak moj maz po nocy w pracy.

          > 2. Twoje dziecię było wychowane przez babcię, nianię, inną osobę
          Moje dzieci nigdny nigdny nie mialo naiani ani babci ,kilka razy w ciagu roku zostal ktos inny niz maz czy ja z dziecmi,moja siostra.
          > 3. należysz do osób, które nie potrafią się przyznać nawet przed sobą, że bycie
          > mamą to nie tylko pasmo szczęścia
          moze i nie samo szczescie ,ale jednak pasmo szczescia i radosci.Moj maz mowi zobacz on sie usmiechnal/ma zab/sam idzie/sam siedz, a ja na to wiem dzis juz tak robil,a mezowi mila robila sie nie wyrazna.

          4. należysz do osób, o których kiedyś słyszałam, ale żadnej jeszcze nie spotkał
          > am - tych szczęśliwych kobiet, które spełniają się poświęcając życie wyłącznie
          > swoim dzieciom i niczego im więcej nie potrzeba.
          >

          idz do pracy i wtedy bedziesz tak samo zmeczona ,jak maz i bedziecie razem odsypiac a twoje dzieci wychowa ci ktos obcy.

          No sorry gdybys byla sama z dziecmi popral bym cie w 100% ale fakt ze masz kogos kto posprzata zajmie sie dziecmi i ugotuje to juz ponad polowa tego co robisz w ciagu dnia,ja tak mysle czym ty zanjmujesz sie caly dzien oprocz karmienia piersia?
          Ja tak mysle ze jak sie czlowiek decyduje na dziecko to wie ze dziecko to koniec wolnosci ,karmienie wstawanie w nocy i posiwcenie czasu,przynajmniej do 3 r.z,nie koniecznie siedzenie w domu.
          Jesli uwazasz ze dzieci to poswiecenie to szkoda mi twoich dzieci,bo ja swoje kocham i chodz czasem jestem znudzona czy zmeczoona to milosc jest tu wazniejsza.

          A po twoich wypisach mam obraz osoby, damluki ,ktora poswiecila sie bo urodzila dziecko pomik jej postawic,i uwielbiac do konca zycia.facet ma pracowa caly dzien a jeszcze w domu pomagac,bo ona tak chce, siedzi popiluje paznoikcie pomaluje, nakarmi dziecko, ogldanie telewije,wyjdzie na spcer, zje snidanie i ona taka cierpiennica.
          Moj maz mi duzo pomaga,naprawde i mam dziecko z autyzmem, ktore wymaga wiele wiecej wysilku niz twoje 2 razem wzietych.
          Popatrz obiekrtywnie,ile ty czasu dziennie pracujesz, a ile twoj maz,i jaka ona ma stersujaca prace,co przy jego pracy karmienie piersia to relaks.
          Moze to nie ilosc ,ale stres go tak wykancz,ja tak reaguje na stres ze jak cos sie dsiej to moze spac i dobe i wstaje zmeczona.

          jedynie czego mozna sie przycepic to tego ze nie spedza z dziecmi czasu i szkoda bo one ta szybko sie zmnieniaja a czasu nie da sie cofnac.

          Ty dla wygodny spisz z dzieckiem,wiem bo ja tez spalam jak karmila,ale moj maz sie niewysypial,bo wlasnie swiadomosc malucha w lozku i ostroznosci nie pozwalalo zeby sie wyluzowal.
          Ale nie odchodzi cie ze on sie wybudza i caly dzien musi funkcjonowac i byc na obrotach ,ty mozesz pozwolic sobie chodzby na polezenie przy karmieniu.
          Moze niech maz w sobote odespi,a w niedziele robcie cos dla was wszystkich.Zreszta jak piszesz wychodzieci od czasu do czasu razem wieczorem,czyli i tak w tym czasie maz nie zajmuje sie dziecmi i tu one traca najbardziej.
          Troche jak mala dziewczynka ja musze byc najwazniejsza.
    • 02.08.11, 03:48
      Spodziewałam się odpowiedzi typu: "jesteś roszczeniową egoistką której przewróciło się w głowie bo ma za dobrze" i za nie już dziękuję. Czy naprawdę uważacie, że powinno mi wystarczyć że mam dzieci i oczekiwanie czegoś więcej od życia to fanaberia?! Dla mnie to jakieś średniowieczne podejście... Wierzę natomiast w teorię, że dobra mama to szczęśliwa i spełniona mama.

      Tak jak pisałam, pani POMAGA mi w sprzątaniu i gotowaniu i nie robi wszystkiego za mnie. Nawet jeśli wychodzę, to na krótko - bo karmię i zwykle nie są to wyjścia dla rozrywki tylko na przykład na zakupy spożywcze. Będąc w domu przez większość czasu zajmuję się dziećmi i nie mam wiele czasu dla siebie.

      Jestem zmęczona i śpię mniej niż mój mąż - po pierwsze w nocy karmię (on się przebudza i zaraz zasypia), po drugie rano wstaję wcześniej i przygotowuję śniadanie dla całej rodziny.
      Nie sypiam w dzień, bo nie umiem. Muszę być naprawdę chora i wyczerpana, żeby udało mi się zasnąć w ciągu dnia.

      Dziecko śpi z nami, ponieważ oboje uważamy, że najlepszym miejscem do spania dla niemowlęcia jest łóżko rodziców. Oboje uważamy też, że w tym wieku najlepsze jest dla niego karmienie na żądanie. Choć jada już pokarmy stałe, ciągle woli pierś i budzi się w nocy kilka razy. Niektóre dzieci po prostu tak mają, starsze było takie samo.

      Znam pary, które podróżują z niemowlętami w znacznie gorszych warunkach niż nasze i wiem, że jeśli się chce to się da. Dla mnie to duża różnica - mieć marudzące dziecko w ciągle tym samym nudnym domu, czy mieć marudzące dziecko w ciekawym otoczeniu. Dzieci uczą się tego co robią rodzice - nie jestem przekonana, czy chcę uczyć moje spania przez cały weekend.

      Powrót do Polski nie wchodzi w grę, nie wierzę w związki na odległość ani w ojcostwo na odległość. Po co? Żebyśmy wszyscy tęsknili za sobą nawzajem?

      Najbardziej trafne wydaje mi się to, co napisała menodo. Chcę mieć męża, który spędza czas ze mną i moimi dziećmi, tu czy gdziekolwiek. Tego samego oczekiwałabym w Polsce, z tym że tam byłoby mi łatwiej samej coś zorganizować, a do tego nie miałabym poczucia, że jesteśmy w miejscu, do którego później już nie wrócimy i nie będziemy mieli okazji już nigdy zobaczyć tego wszystkiego.
      Tak, oczekuję że mąż będzie brał udział w życiu rodziny. Również zapewniał rozrywkę dzieciom, na które zdecydowaliśmy się wspólnie. Wierzę, że zdrowiej jest odpoczywać aktywnie niż przesypiać życie.
      • 02.08.11, 08:40
        " Czy naprawdę uważacie, że powinno mi wystarczyć że mam dzieci i oczekiwanie czegoś więcej od życia to fanaberia?! Dla mnie to jakieś średniowieczne podejście... Wierzę natomiast w teorię, że dobra mama to szczęśliwa i spełniona mama. "-

        też w to wierzę, dlatego nie zdecydowałam się na bycie kobietą domową, a po macierzyńskim wróciłam do pracy, a opiekę nad dziećmi dzieliliśmy z mężem, gdy byliśmy w pracy była niania- i tak, dzięki temu byłam szczęśliwą, spełnioną mamą. Ty wybrałaś inny model i ponosisz tego konsekwencje- tak postrzegam średniowieczny dla mnie podział: mąż zarabia, ja z dziećmi.

        "Wierzę, że zdrowiej jest o
        > dpoczywać aktywnie niż przesypiać życie."- oczywiście, tyle że masz ciężko pracującego męża (nie wiem, czy to praca fizyczna, czy umysłowa), który na dodatek nie przesypia nocy, bo budzi go małe dziecko- na dłuższą metę łączenie pracy z totalnym niedospaniem tak się może kończyć: nie ma się sił na nic.

        Warto jednak sobie uświadomić, że dzieci są małe przez naprawdę krótki czas i to, co teraz przeżywasz jest przejściowe.
        • 02.08.11, 08:53
          marzeka1 napisała:


          > Warto jednak sobie uświadomić, że dzieci są małe przez naprawdę krótki czas i t
          > o, co teraz przeżywasz jest przejściowe.

          Myślisz, że gdy dzieci trochę podrosną mąż solounavez nie będzie spał, tylko inicjował aktywne i ciekawe spędzanie czasu z rodziną ?
          • 02.08.11, 08:56
            Może będzie się wysypiał w nocy :) Gdy moje dzieci były małe i przez jakiś czas budziły się w nocy, a ja następnego dnia szłam do pracy, czułam się jak zombie.
            A może ciągle będzie taki, bo takiego sobie wybrała męża- mało aktywnego, nielubiącego wychodzić- nie wiem, ona wie, z kim mieszka na co dzień.
            • 02.08.11, 08:59
              marzeka1 napisała:

              > Może będzie się wysypiał w nocy :)

              Nie sądzę, że tu idzie o niewyspanie - autorka jets równie niewyspana i zmęczona a mimo to ma ochotę na aktywność.

              Idzie raczej o to, że oboję mają inne oczekiwania odnośnie spędzania wolnego czasu: jedno jest aktywne, drugie pasywne. Jedno jest ciekawe świata, drugie nie.
              • 02.08.11, 09:04
                I w związku z tym nasza autorka - gdy już dzieci będą duże - będzie musiała organizować sobie życie bez męża :)
              • 02.08.11, 10:35
                woda_woda napisała:

                > Nie sądzę, że tu idzie o niewyspanie - autorka jets równie niewyspana i zmęczon
                > a a mimo to ma ochotę na aktywność.
                Ludzie są różni. Ja codziennie kładę się spać o drugiej i wstaję o ósmej. Nie śpię w dzień, pracuję, zajmuję się z dzieckiem i mam siłę i ochotę na różne aktywności. Ktoś inny nie byłby w stanie funkcjonować tak nawet przez kilka dni.


                > Idzie raczej o to, że oboję mają inne oczekiwania odnośnie spędzania wolnego cz
                > asu: jedno jest aktywne, drugie pasywne.
                A to też. I tu pozostaje skwitować to powiedzeniem: widziały gały co brały.

                --
                JoShiMa

                Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                • 02.08.11, 11:29
                  "A to też. I tu pozostaje skwitować to powiedzeniem: widziały gały co brały."

                  Mimo wszystko wydaje mi sie, ze malzenstwo nie polega na tym, ze kazdy zostaje przy swoich przyzwyczajeniach, niezaleznie od tego jak zmienia sie sytuacja rodzinna.
                  Sama pamietam slodki okres w swoim zyciu, w ktorym robilam to, na co mialam ochote, a wyobrazenie, ze ktokolwiek moglby ograniczac moja wolnosc przerazalo mnie:D

                  Wiekszosc ludzi, ktorzy wiaza sie w pary, a zwlaszcza gdy zostaje rodzicami, potrafi jednak z mniejszym lub wiekszym trudem rezygnowac z przyjemnosci singlowego zycia, odnajdujac nowe przyjemnosci: w budowaniu rodziny.
                  Rozumiem, ze maz autorki watku jest zmeczony, ale to przesypianie weekendow wydaje mi sie jednak zachowaniem ucieczkowym i w tym sensie niedojrzalym.
                  Ja bym jednak szukala przyczyn tego i sposobow, aby te sytuacje zmienic. Nie zgodzilabym sie na zycie z czlowiekiem, ktory nie ma czasu na budowanie wiezi rodzinnych, bo wtedy, gdy nie pracuje - spi.
                  Argument, ze zawsze byl spiochem, wiec widzialy galy, jest nietrafny, bo od spiocha, ktory zalozyl rodzine, mozna wymagac, by nie przesypial weekendow; to nie jest jakies chore roszczenie znudzonej zony.
                  I co to znaczy, ze facet nie chce wyjechac z rodzina na urlop - bo nie bedzie mogl lezec pod palma i pic drinkow, a to poza spaniem jego ulubiona forma relaksu?
                  • 02.08.11, 23:40
                    menodo napisała:

                    > Mimo wszystko wydaje mi sie, ze malzenstwo nie polega na tym, ze kazdy zostaje
                    > przy swoich przyzwyczajeniach,
                    Nie polega również na tym, że jedna pozoztaje a druga ma się zmienić. Nie polega też na tym, że na coś się umawiamy a potem próbujemy wynegocjować inne warunki. I na wielu jeszcze rzeczach nie polega.


                    > Wiekszosc ludzi, ktorzy wiaza sie w pary, a zwlaszcza gdy zostaje rodzicami, po
                    > trafi jednak z mniejszym lub wiekszym trudem rezygnowac z przyjemnosci singlowe
                    > go zycia, odnajdujac nowe przyjemnosci: w budowaniu rodziny.
                    A kto Twoim zdaniem w tym duecie nie potrafi?

                    > Rozumiem, ze maz autorki watku jest zmeczony, ale to przesypianie weekendow wyd
                    > aje mi sie jednak zachowaniem ucieczkowym i w tym sensie niedojrzalym.
                    A może to jednak przemęczenie i wypalenie? A może depresja? Skąd wiesz?


                    > Argument, ze zawsze byl spiochem, wiec widzialy galy, jest nietrafny
                    Ależ nie to miałam na myśli tylko to, że zawsze wolał wypoczywać w domu.

                    > bo od spi
                    > ocha, ktory zalozyl rodzine, mozna wymagac, by nie przesypial weekendow
                    Owszem, ale wypadałoby zatem dać mu się wyspać na codzień.

                    --
                    JoShiMa

                    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                • 03.08.11, 09:53
                  To prawda, widziały gały co brały. Tylko że dla drugiej strony też. Dlaczego dla niego nic się nie zmieniło "po dzieciach", a ja jestem całkowicie pozbawiona możliwości robienia tego, na co mam ochotę?
              • 04.08.11, 18:37
                woda_woda napisała:

                > marzeka1 napisała:
                >
                > > Może będzie się wysypiał w nocy :)
                >
                > Nie sądzę, że tu idzie o niewyspanie - autorka jets równie niewyspana i zmęczon
                > a a mimo to ma ochotę na aktywność.

                Wiesz dlaczego bo ona siedzi w domu a ona caly tydzien jest poza domem.

                Ja to zrozumialam ,ja zaczelam odwozic dzieci do szkoly 3 razy dziennie i jeszcze przez rok ciagle szpitale z soba i czasem 6 razy dziennie ubieralam w stczniu 1 miesieczne niemowle i wychodzilam z domu.
                A po szkole dodatkowe zajecia i jak usiadla wieczorem do zdalam sobie sprawe, ze w domu w ciagu dnia byla tylko tyle, zeby zjesc posilki,wtedy naprawde jak przyszedl dzien wolny to nie mialam ochoty wychodzic z lozka.I czesto po takich tygodniach gonitwy oglaszalam dzien leniuch,caly dzien pizama my i dzieci wspole filmy objad w lozku i jedzenie popkornu.Czytanie bajek i rozmowa,bitwy na poduszki i gilgotki.
      • 02.08.11, 10:31
        solounavez napisała:

        > Spodziewałam się odpowiedzi typu: "jesteś roszczeniową egoistką której przewróc
        > iło się w głowie bo ma za dobrze" i za nie już dziękuję. Czy naprawdę uważacie,
        > że powinno mi wystarczyć że mam dzieci i oczekiwanie czegoś więcej od życia to
        > fanaberia?!
        Nie. Jednak zgodziłaś się na pewien układ.

        > Jestem zmęczona i śpię mniej niż mój mąż - po pierwsze w nocy karmię (on się pr
        > zebudza i zaraz zasypia)
        Ale najwyraźniej go to męczy. Czy nie może spać w innym pokoju, żeby nic nie przerywało mu snu?

        > po drugie rano wstaję wcześniej i przygotowuję śniada
        > nie dla całej rodziny.
        To nie wstawaj. Mąż ma rączki i sobie zrobi (ewentualnie zrobisz mu wieczorem na rano) a dziecku możesz zrobić jak wstanie.

        > Dziecko śpi z nami, ponieważ oboje uważamy, że najlepszym miejscem do spania dl
        > a niemowlęcia jest łóżko rodziców.
        Jesteś pewna, że Twój mąż naprawdę tak uważa, skoro jest ciągle taki niewyspany?

        > Znam pary, które podróżują z niemowlętami w znacznie gorszych warunkach niż nas
        > ze
        Ale czy to znaczy, że dla tego niemowlęcia to jest dobre? Ja tez znam takie pary, ale swojemu dziecku wolałam pewnych "atrakcji" oszczędzać, bo ono nie bawiłoby się równie dobrze jak ja.

        --
        JoShiMa

        Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
        • 02.08.11, 11:14
          Jak wracałam ostatnio z wakacji dwuletnie na oko dziecko siedzące za mną w samolocie przeraźliwie wyło przez co najmniej 30 minut w czasie kiedy samolot się zniżał. Raczej nie było to dla niego fajne przeżycie.

          Uważam, że takiemu maluchowi tak samo by przypadł do gustu urlop w Ciechocinku - małe dziecko ma swoje potrzeby i jeśli jest pod naszą opieką to warto te potrzeby uwzględnić i odłożyć pewne swoje plany do czasu, aż dziecko będzie na tyle duże że będzie je można wysłać na wakacje z babcią do owego Ciechocinka lub na tyle duże, że doceni atrakcje turystyczne.
      • 02.08.11, 11:08
        Myślę, że niezbyt dobrze dobraliście się z mężem, skoro macie tak różny poziom energii życiowej, inne oczekiwania od życia i nie wygląda na to, żeby z Twojego punktu był możliwy jakiś kompromis czy ustępstwa na rzecz potrzeb drugiej strony.

        Ja jestem osobą działającą na wolnych obrotach i żeby się zainteresować rozrywkami, turystyką itd. muszę się najpierw wyspać. Jeśli Twój mąż jest podobnego usposobienia, to czarno widzę Waszą przyszłość - będziecie się wiecznie kłócić. Dla osoby o naturze pyknicznej ktoś kto zrywa się bladym świtem i działa w ciągu dnia z pełną energią, mimo że w nocy spał 4 godziny, jest czymś niepojętym i przerażającym. ;->
        • 02.08.11, 23:42
          asfo napisała:

          > Dla osoby o naturze pyknicznej ktoś kto zrywa się bladym świtem i działa w ciągu
          > dnia z pełną energią, mimo że w nocy spał 4 godziny, jest czymś niepojętym i p
          > rzerażającym. ;->
          Yyyy. To chyba nie ja? Ósma rano to nie blady świt :P

          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
        • 03.08.11, 09:58
          > ktoś kto zrywa się bladym świtem i działa w ciągu
          > dnia z pełną energią, mimo że w nocy spał 4 godziny, jest czymś niepojętym i p
          > rzerażającym. ;->
          :)))))

          Pod tym względem rzeczywiście nie dobraliśmy się najlepiej, ale pod wieloma innymi jest świetnie. Nie ma ludzi idealnych ani idealnego partnerstwa, bierzesz kogoś kogo kochasz z jego wadami i zaletami.
      • 04.08.11, 18:30
        solounavez napisała: Wierzę natomiast w
        > teorię, że dobra mama to szczęśliwa i spełniona mama.
        tak zwlasza mam ktora lubi imprezowac i sie upijac to sama radosc,albo pracuje 20 godzin na dobe no ona jest szczesliwa ale czy dziecko jest.

        Albo podzozniczka ktora pol roku jest na ayjezdzie a dziecko teski ,matka szczesliwa ale czy dziecko szczesliwe watpie.Albo przesypianie calych dni to tez szczescie dla dzieck?

        Glupie hasla ktore ludzie glupioklepia i wierza.

        > Jestem zmęczona i śpię mniej niż mój mąż - po pierwsze w nocy karmię (on się pr
        > zebudza i zaraz zasypia), po drugie rano wstaję wcześniej i przygotowuję śniada
        > nie dla całej rodziny. no wlasni on sie wybudza,ale to nie jest naturalne,jak i dla ciebie tak i dla faceta.Co innego ciagiem przespac 6 godzi, a co innego 10 z budzeniem.

        > Znam pary, które podróżują z niemowlętami w znacznie gorszych warunkach niż nas
        > ze i wiem, że jeśli się chce to się da. Dla mnie to duża różnica - mieć marudzą
        > ce dziecko w ciągle tym samym nudnym domu, czy mieć marudzące dziecko w ciekawy
        > m otoczeniu. Dzieci uczą się tego co robią rodzice - nie jestem przekonana, czy
        > chcę uczyć moje spania przez cały weekend.
        To dowodzi tego ze to tobie jest nudno i jestes nudzona potrzebujesz odskoczni.
        A niemowlaka po co ciagac po wycieczkach i tak tego nie pamienta.Co innego 3-4 latek.

        > Powrót do Polski nie wchodzi w grę, nie wierzę w związki na odległość ani w ojc
        > ostwo na odległość. Po co? Żebyśmy wszyscy tęsknili za sobą nawzajem?
        No i tu poazalas to ze jednak ci zalezy,ale zle sie za to zabierasz.
        Moze po prostu powiedz facetowi w niedziele jedziemy tu i tu .Co 2 -3 weekend.

        > Najbardziej trafne wydaje mi się to, co napisała menodo. Chcę mieć męża, który
        > spędza czas ze mną i moimi dziećmi, tu czy gdziekolwiek. Tego samego oczekiwała
        > bym w Polsce, z tym że tam byłoby mi łatwiej samej coś zorganizować, a do tego
        > nie miałabym poczucia, że jesteśmy w miejscu, do którego później już nie wrócim
        > y i nie będziemy mieli okazji już nigdy zobaczyć tego wszystkiego.
        > Tak, oczekuję że mąż będzie brał udział w życiu rodziny. Również zapewniał rozr
        > ywkę dzieciom, na które zdecydowaliśmy się wspólnie. Wierzę, że zdrowiej jest o
        > dpoczywać aktywnie niż przesypiać życie.
        A maz nie moze wzisac tygodnia urlopu na zwiedzanie?
      • 25.08.11, 12:27

        A ja rozumiem doskonale Twoje rozterki i flustracje !! Masz prawo czuć się fatalnie z powodu zachowania męża.
        Dlaczego z nim nie porozmawiasz?
        Dlaczego nie powiesz czego Ci brakuje?

        Uważam, że mąż ucieka od życia rodzinnego. To że pracuje, nie znaczy że jak przychodzi weekend ma odsypiać!
        Też bym szału dostawała.

        Jeśli jego praca jest tak męcząca, zaproponuj mu żeby dopoł. miał dla siebie, niech odsypia jak tak bardzo potrzebuje, a potem wstaje i spędzacie razem czas.
        Przecież on w ogóle nie uczestniczy w życiu Waszej rodziny?

        On jest zmęczony pracą? To niech zostanie na cały dzień w domu z dwójką dzieci?
        Ty jesteś tak samo zmęczona.

        Bardzo dziwią mnie głosy tak zaciekle broniące Twojego męża a atakujące Ciebie.
        poglądy jak ze średniowiecza.
        Kobieta w domu z dziećmi, a mężczyzna jak już pracuje to pan i władca.




    • 02.08.11, 10:18
      Rozumiem że masz wrażenie że czas przepływa Wam bez sensu między palcami ale;
      chcesz zmiany męża a sama nie jesteś gotowa na korektę zachowań.
      Nocne karmienie na żądanie to koszmar i wiem o czym mówię, póki tego nie utniecie nie będzie lepiej, coś za coś.
      Dziecko jak sama napisałaś je już inne pokarmy, czas to wykorzystać - jeśli jednak bliska Ci jest idea matki wiecznej karmicielki /nie pisze złośliwie/ to musisz się pogodzić że mąż może być zmęczony.Ludzie są rożni; jak ja karmiłam w nocy mimo iż dosypiałam w dzień chodziłam jak zombie, mój partner po 5-6 godzinach snu był jak skowronek mimo iż tez jego sen był przerywany. Do dnia dzisiejszego pobudki w nocy /np bo idą zęby/ skutkują tym że muszę "dokimać" w weekend.

    • 02.08.11, 12:19
      solounavez napisała:

      > Jestem żoną ciężko pracującego faceta. Sama chwilowo nie pracuję zawodowo - opi
      > ekuję się dwójką naszych dzieci, niemowlakiem i przedszkolakiem. Nie jestem w d
      > omu sama, mamy panią która pomaga mi w sprzątaniu i gotowaniu oraz zajmuje się
      > dziećmi kiedy wychodzę. Mimo pomocy jestem ciągle zmęczona,

      Pani jest dla mnie masakrycznym przykładem roszczeniowego nastawienia bab, raptem dwoje dzieci i pani do pomocy, a tej jeszcze jeszcze nie odpowiada podział obowiązków i chce żeby pan zajął się dziećmi i i organizował jeszcze jej życie po skończonej wykończającej robocie
      Tacy właśnie faceci padają na zawał bo w pracy napięcie, w domu napięcie i wtedy cieniutko idzie życie z renty, chyba że rozładowują nagromadzone napięcie w alkoholu i się rozpijają
      Albo spotykają rozpromienioną pocieszycielkę która jest aniołem na tle ciągle skrzywionej żony i uświadomi go chętnie jak bardzo daje się wykorzystywać
      Pewno kierat który wziął na siebie go przerasta i zaciska zęby żeby jakoś wytrzymać
      To ucieczka, ja miałem podobnie i pierwsze lata życia rodzinnego i terroru dziecka były dla mnie koszmarem, któremu nie miałem sił po robocie się przeciwstawić i jedyne co chciałem po przyjściu do domu to spokój
      • 02.08.11, 12:20
        sharpblade napisał:

        > ja miałem podobnie i pierwsze lata życia rodzinnego i terroru dzie
        > cka były dla mnie koszmarem, któremu nie miałem sił po robocie się przeciwstawi
        > ć i jedyne co chciałem po przyjściu do domu to spokój

        Wyrazy współczucia dla żony.
      • 03.08.11, 10:02
        Nawet nie chce mi się komentować Twojego skrajnie egocentrycznego i nieczułego stosunku do własnej rodziny. Pomyślałeś czasem, że żona po całodziennej opiece nad dzieckiem też potrzebuje spokoju? Że dziecko potrzebuje czasu tylko z ojcem? Współczuje żonie, współczuję dziecku.
    • 02.08.11, 17:39
      Uważam, że Twoje oczekiwania wobec męża są jak najbardziej naturalne. Dom choćby najpiękniejszy i zajmowanie się jedynie dziećmi i nurzącymi pracami jest okropne na dłuższą metę.
      Wydaje mi się, że problem z Twoim mężem jest raczej dosyć typowy. Znam wielu facetów, którzy pozakładali rodziny, porodziły im się dzieci i wcale nie potrafią w tym znależć szczęścia. No bo nie każdy musi lubieć po zapierniczaniu od rana do wieczora przez cały tydzień , karmić zupką niemowlaka , albo układać wieżę z lego z przedszkolakiem. Być może nie widzi w tym niczego fajnego , a jedynie przykry obowiązek. Tak samo nie dostrzega niczego fajnego we wczasach czy wycieczkach z małymi dzieciakami, które wymagają nieustannej uwagi.

      Może korzystając z pomocy pani, którą masz do dyspozycji wybierz się gdzieś TYLKO z mężem, bez dzieci. Możecie póki co robić krótsze wycieczki, 3-4 godzinne , a dzieci dołączą później. Maluchy nie mają jeszcze potrzeby zwiedzania świata.

      I raczej nie miałabym mężowi za złe , że nie widzi nic fajnego we wczasach z dziećmi bo powiem, Ci , że ja np. jak mam wybór to wolę wycieczkę czy wypad do znajomych bądź knajpki jedynie z mężem, a niekoniecznie całą rodziną.
    • 02.08.11, 18:22
      Rozumiem, że mąż wziąl pracę ciężką, w trudnym do wytrzymania kraju (parszywy klimat?) ale dobrze płatną, bo rodzina potrzebuje pieniędzy.
      Oboje państwo zafundowali sobie dwójke dzieci, przy czym żona mimo posiadania gosposi czuje się uwiązana, a mąż jest tak zatyrany, że nie ma na nic siły. Żona by chciała prowadzić aktywne życie, zwiedzać, chciałaby aby ten zatyrany mąż w weekend ruszał z nią na wycieczkę itp. Okazuje się, że mąz nie ma na to siły o co żona jest zła.
      Najlepiej byłoby wrócić do kraju, mąż do pracy od 8 do 16, podzielić obowiązki zawodowe i domowe na dwoje. Pewnie zarobek byłby mniejszy ale rodzina byłaby razem i byłyby siły na więcej niż tylko praca.
      Nie można zjeść ciastka i go mieć jednocześnie.
    • 02.08.11, 19:12
      Mam mieszane uczucia.

      Rozumiem, że zapracowany mąż nie jest atrakcyjnym partnerem do wspólnego spedzania czasu, ale przecież nie można mieć wszystkiego.

      Wiedziałaś, na co się decydujesz i mam nadzieję, że zdawałaś sobie sprawę, że dwójka dzieci bardzo ogranicza możliwość spędzania czsu 'po dorosłemu' na kilka ładnych lat.

      Mam wrażenie, że mąż ma stresujacą pracę, do tego stres zwiazany z tym, że tylko on zarabia, a dzieci rosną i potrzeba coraz więcej kasy. Przychodzi weekend a tu dwójka nie zawsze grzecznych dzieci. Można dostać fioła, ja to rozumiem.

      Mam jednak wrażenie, że mąż się nie angażuje, bo wszystko ma być po Twojemu i on się po prostu wycofał. Być moze on się spełnia w pracy zawodowej a nie w domu, który jest Twoją domeną.

      Tu jest problem z komunikacją, bo żadne z Was nie ejst chyba gotowe na rozmowę z elementami konstruktywnej krytyki. Pisanie na forum nie rozwiąze problemu w Twoim małżeństwie.

      No i, jak już ktoś zauważył ,dlaczego mały śpi z Wami w łóżku? Bo Ty tak chcesz? A pomyślałaś, jakie to obciążenie dla męża, keidy po nieprzespanej nocy musi zap***przać w pracy? Jesli on cały tydzień nie śpi przez niemowlaka, to ma prawo odsypiać w weekend, przykro mi.

      Moze zacznij od wyprowadzenia dziecka z sypialni? Bo jesli mąż nie może się wyspać, to nie dziwię się, że nadrabia w weekend.

      • 02.08.11, 19:43
        Mnie w całej tej historii dziwi jedno: to są dorośli ludzie, nie dzieciaki. Wybrali określoną opcję życia: pan - pracuje; pani - ogarnia dom + dzieci, a potem pretensje do całego świata, że jest źle, że "pani się nie realizuje i marnuje najlepsze lata życia"- no i tego pojąć nie mogę. Po co kolejne dziecko, po co bycie kobietą domową, jak jest to tak fatalne i złe, że pani ma poczucie "marnowania życia".
        Też mam 2 dzieci, ale nigdy ich nie postrzegałam w kontekście "marnowania najlepszych lat", też karmiłam po 13 miesięcy każde, nie było babć do pomocy itp.
        • 02.08.11, 20:29
          No właśnie o tym mówię. Przecież wiedzieli, na co się decydują. Autorka ma prawo czuć się źle, ale obarczanie winą męża jest po prostu nie fair. Moze on jest rozczarowany tak samo jak Autorka?

          Dodam, że znam to uczucie. Wiele lat mieszkałam w UK, byłam w zwiazku na odległość z Norwegiem. Ponieważ on nie mógł się przeprowadzić (taki zawód), zdecydowaliśmy, że przeprowadzę się ja. Bez jezyka trudno mi było znaleźć pracę i posiedziałam w domu ponad rok od przeprowadzki. Ale oprócz nauki języka, wykorzystałam ten czas na podniesienie kwalifikacji (kursy itp). Ponieważ zajmuję się behawiorystyką psów, miałam w końcu czas na podniesienie kwalifikacji na tym polu. Mój mąż też dużo pracował, bo utrzymywał nas oboje. I też wcale nie wiedlismy życia pełnego wyjazdów, pomimo braku dzieci. Po prostu trzeba mieć cierpliwość i nie chcieć wszystkiego naraz.

          Przecież, droga Autorko, masz pomoc do dzieci, to może zapisz się na jakiś kurs, nawet korespondencyjny (można się w ten sposób nauczyć np. nowego języka). Może wtedy w weekend będziesz miała czasami ochotę poleniuchować z mężem?
          • 02.08.11, 21:28
            Wszystkiego miec nie można ale męża z raz w tygodniu to chyba nie za wiele wymagań. Ona chce żeby był z nia i rodziną a nie pokładał się po kanapach. Zdrowy chłop podsypiajacy cały weeckend - pogoniłabym az by sie kurzyło!
            • 02.08.11, 21:44
              "Zdrowy chłop podsypiajacy cały weeckend - pogoniłabym az by sie kurzyło!"-a mogłabyś jakoś twórczo rozwinąć, JAK to pogonienie mogłoby wyglądać??? Bo przypomina to chwalenie Papkina, jak to ubije krokodyla.
              • 02.08.11, 22:30
                marzeka1 napisała:

                > "Zdrowy chłop podsypiajacy cały weeckend - pogoniłabym az by sie kurzyło!"-a mo
                > głabyś jakoś twórczo rozwinąć, JAK to pogonienie mogłoby wyglądać???

                Prosze bardzo: włączyłabym TV lub sprzęt grajacy, odkurzacz czy co tam innego co daje troche hałasu, jakby nie pomogło chlustnęłabym wodą :-)

                Jak sie chce przesypiac swoje życie to sie rodziny nie zakłada.



                • 03.08.11, 00:23
                  to sie nazywa empatia i zrozumienie partnera, o szacunku nie mowiac.
                  Facet po calotygodniowej harowie byc moze pada na twarz i potrzebuje weekendu dla zregenerowania sil , nabrania energii na kolejny tydzien pracy, a tu mu baba zlosliwie bedzie ujezdzac odkurzacz nad uchem.
                  • 03.08.11, 07:17
                    Empatia? Zrozumienie? To powinno iść z obu stron!
                    • 03.08.11, 10:15
                      mama303 napisała:

                      > Empatia? Zrozumienie? To powinno iść z obu stron!
                      Najwyraźniej mąż ma sporą dozę empatii i zrozumienia skoro godzi się na codzienne nocne pobudki i haruje jak wół, żeby żonę było stać na panią do pomocy. Nie sądzisz?

                      --
                      JoShiMa

                      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                      • 03.08.11, 17:28
                        Nie sądzę. Jak jest niemowlę w domu to pobudki w nocy są normalką. Też miałam niemowlę w domu. Ludzie maja małe dzieci pracują codziennie i jeszcze przychodzą do domu i robia kolację, pranie, ogarniaja mieszkanie i jeszcze się z dziećmi pobawią.
                        Panią do pomocy to maja ONI nie ONA. Obowiązki w domu jak sa w nim oboje powinni dzielić na pół.
                        • 03.08.11, 17:46
                          mama303 napisała:

                          > Nie sądzę. Jak jest niemowlę w domu to pobudki w nocy są normalką.
                          Owszem, ale nie muszą być obowiązkowe dla obydwojga rodziców.

                          > Ludzie maja małe dzieci pracują codziennie i jeszcze przychodzą
                          > do domu i robia kolację, pranie, ogarniaja mieszkanie i jeszcze się z dziećmi
                          > pobawią.
                          No widzisz i nie narzekają. A tu kobieta nie pracuje ma pomoc do ogarnięcia domu i jeszcze jej mało :P

                          --
                          JoShiMa

                          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                          • 03.08.11, 20:03
                            joshima napisała:

                            >owszem, ale nie muszą być obowiązkowe dla obydwojga rodziców.

                            Ja sie i tak budziłam nawet jak był dyżur męża.

                            > No widzisz i nie narzekają. A tu kobieta nie pracuje ma pomoc do ogarnięcia dom
                            > u i jeszcze jej mało :P

                            Ja uważam, że ta kobieta tez pracuje, to po pierwsze a po drugie to jak zrozumiałam nie tyle narzeka na zmęczenie co na notoryczny brak faceta w domu, bo jak nawet jest ciałem to duchem chrapie.
                            • 03.08.11, 21:43
                              mama303 napisała:

                              > Ja sie i tak budziłam nawet jak był dyżur męża.
                              A to już Twój problem. Po co spałaś w tym samym pokoju? To był tylko Twój wybór.

                              > Ja uważam, że ta kobieta tez pracuje, to po pierwsze a po drugie to jak zrozumi
                              > ałam nie tyle narzeka na zmęczenie co na notoryczny brak faceta w domu, bo jak
                              > nawet jest ciałem to duchem chrapie.
                              Kolejny raz nie będę pisać co o tym myślę. I tak nie przyjmujesz do wiadomości. Autorka wątku z reszta też nie jest zainteresowana tym by się dowiedzieć jak to wygląda dla osób postronnych.


                              --
                              JoShiMa

                              Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                              • 04.08.11, 18:59
                                joshima napisała:

                                > A to już Twój problem. Po co spałaś w tym samym pokoju?

                                W drugim :-)

                                > I tak nie przyjmujesz do wiadomości.
                                > Autorka wątku z reszta też nie jest zainteresowana tym by się dowiedzieć jak t
                                > o wygląda dla osób postronnych.

                                Do wiadomosci przyjmuje jak najbardziej tyle że mam inne zdanie na temat sytuacji tu opisanej. I tez jestem jedna z osób postronnych.
                • 03.08.11, 00:44
                  Analogicznie można powiedziec, że jak się chce jeździć z mężem na wycieczki co weekend i mieć wyspanego męża, to należy iść do pracy, żeby męża odciążyć (także psychicznie), a już na pewno nie należy trzymać niemowlaka w małżeńskim łożu!
                  • 03.08.11, 07:22
                    mama_myszkina napisała:

                    > Analogicznie można powiedziec, że jak się chce jeździć z mężem na wycieczki co
                    > weekend i mieć wyspanego męża, to należy iść do pracy,

                    A to ciekawe! Co by zmeczony tatauś zrobił jakby musiał jeszcze domowe obowiązki dzielic na pół po pracy?

                    >żeby męża odciążyć (także psychicznie), a już na pewno nie należy trzymać niemowlaka w małżeńskim łożu!

                    Psychicznie to żona w tym związku jest obciążona i nie uważam, że trzeba zdrowemu chłopu w kwiecie wieku pyłek z pod nóg zamiatac i niewowle z przed oczu zabierać. No chyba że chory jakiś to niech do lekarza pójdzie.
                    • 03.08.11, 12:28
                      ona ma opiekunkę do dziecka, która jej pomaga także w prowadzeniu domu.

                      ten facet nie ma nikogo w pracy, kto robiłyby za niego.

                      dlatego sugeruję Autorce, zeby wykorzystała wolny czas albo na odsypianie albo bardziej twórczo, np n naukę czegoś. bo mam wrażenie, że z braku stymulacji intelektualnej wyolbrzymia coś, co jest naturalną reakcją na chroniczny brak snu i stres.
                      • 03.08.11, 17:32
                        mama_myszkina napisała:


                        > ten facet nie ma nikogo w pracy, kto robiłyby za niego.

                        No straszne poprostu! Ja też nie mam nikogo w pracy kto by robił za mnie, nie mam tez pani do pomocy w domu i nie przesypiam całych weeckendów tylko spędzam je z rodziną. jak dziecko było maleńkie było tak samo.
                        • 04.08.11, 07:52
                          mama303 napisała:

                          > mama_myszkina napisała:
                          > > ten facet nie ma nikogo w pracy, kto robiłyby za niego.
                          > No straszne poprostu! Ja też nie mam nikogo w pracy kto by robił za mnie, nie m
                          > am tez pani do pomocy w domu i nie przesypiam całych weeckendów tylko spędzam j
                          > e z rodziną. jak dziecko było maleńkie było tak samo.
                          Hehe dobre ....
                          podoba mi się jak mama303 dyskutuje -- wróć narzuca --- swoje idealne i jedynie właściwe poglądy.
                          mamuśka 303 nie przyjmuje rzeczowych argumentów od INNYCH KOBIET!!!!
                          Skoro ona mogła się nie wysypiać, nie mieć pomocy i w weekendy intensywnie uczestniczyła w życiu rodziny to od razu mamuśka303 zakłada,
                          ŻE WSZYSCY SĄ JEJ KLONAMI I MUSZĄ MIEC TAK SAMO!!!!
                          a jak nie to pogonić wszystkich, czyli ZŁOŚLIWIE czynić innym, aby się dostosowali do niej, a gdzie tu miłość ... wszakze :

                          Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
                          .......
                          nie szuka swego, nie unosi się gniewem,
                          .....
                          Wszystko znosi,
                          .........
                          wszystko przetrzyma.

                          Nooo ale to napisał bardzo dawno jakiś stary facet .... pewnie nie znał mamuśki303
                          • 04.08.11, 19:36
                            marc.el napisał:

                            > Hehe dobre ....
                            > podoba mi się jak mama303 dyskutuje -- wróć narzuca --- swoje idealne i jedyni
                            > e właściwe poglądy.

                            A komuż to ja coś narzucam?

                            > mamuśka 303 nie przyjmuje rzeczowych argumentów od INNYCH KOBIET!!!!

                            Rzeczowe argumenty przyjmuję i od kobiet i od mężczyzn.

                            > Skoro ona mogła się nie wysypiać, nie mieć pomocy i w weekendy intensywnie ucze
                            > stniczyła w życiu rodziny to od razu mamuśka303 zakłada,
                            > ŻE WSZYSCY SĄ JEJ KLONAMI I MUSZĄ MIEC TAK SAMO!!!!

                            Ależ nie wszyscy, są pewne egzemplarze szczególnie płci męskiej których życie rodzinne strasznie męczy.

                            > Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.

                            Oj tak łaskawa bo pan zmęczony to pan zły :-)

                            > Wszystko znosi,
                            > .........
                            > wszystko przetrzyma.

                            Niewyspanie też :-P

                            • 05.08.11, 11:58
                              mama303 napisała:

                              > marc.el napisał:
                              >
                              > > Hehe dobre ....
                              > > podoba mi się jak mama303 dyskutuje -- wróć narzuca --- swoje idealne i
                              > jedyni
                              > > e właściwe poglądy.
                              >
                              > A komuż to ja coś narzucam?
                              Dyskutującym na tym forum i majacym inne poglądy.
                              >
                              > > mamuśka 303 nie przyjmuje rzeczowych argumentów od INNYCH KOBIET!!!!
                              >
                              > Rzeczowe argumenty przyjmuję i od kobiet i od mężczyzn.
                              >
                              A to prosze przeczytaj wypowiedzi innych wcześniejsze , przeczytaj i spróbuj zrozumiec także te które sa odmienne od twoich.

                              > > Skoro ona mogła się nie wysypiać, nie mieć pomocy i w weekendy intensywni
                              > e ucze
                              > > stniczyła w życiu rodziny to od razu mamuśka303 zakłada,
                              > > ŻE WSZYSCY SĄ JEJ KLONAMI I MUSZĄ MIEC TAK SAMO!!!!
                              >
                              > Ależ nie wszyscy, są pewne egzemplarze szczególnie płci męskiej których życie r
                              > odzinne strasznie męczy.

                              Hmm dopuszczasz że większość jest Twoimi klonami, aczkolwiek
                              .."pewne egzemplarze szczególnie płci męskiej" ....
                              są inne?? gorsze?/ powiało tu szowinizmem ......
                              >
                              > > Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
                              >
                              > Oj tak łaskawa bo pan zmęczony to pan zły :-)
                              Gdzie w wersie
                              .."Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest."..
                              jest napisane, ze pan jest zły??


                              >
                              > > Wszystko znosi,
                              > > .........
                              > > wszystko przetrzyma.
                              >
                              > Niewyspanie też :-P
                              >
                              Wiesz z czego to był cytat??
                              Ale najlepiej wyśmiać, a jeszcze lepiej w formie pytania.
                              Wtedy nic nie wnosząc do dyskusji przekazuje się "pałeczkę" na druga stronę!!!
                              Ale po co rozmawiać?? wtedy mozne okazać się że druga strona ma rację!! i wtedy przegrywamy, a przecież my mamy ZAWSZE RACJĘ!!! .
                              • 06.08.11, 09:10
                                marc.el napisał:

                                > Dyskutującym na tym forum i majacym inne poglądy.

                                Na tej zasadzie to Ty równiez narzucasz innym swoje poglądy :-)

                                > A to prosze przeczytaj wypowiedzi innych wcześniejsze , przeczytaj i spróbuj zr
                                > ozumiec także te które sa odmienne od twoich.

                                Czytałam wszystkie wypowiedzi w tym wątku i zrozumiałam a z niektórymi sie nie zgadzam. Z Twoimi to juz zupełnie nie.


                                > > Ależ nie wszyscy, są pewne egzemplarze szczególnie płci męskiej których ż
                                > ycie r
                                > > odzinne strasznie męczy.

                                > Hmm dopuszczasz że większość jest Twoimi klonami, aczkolwiek
                                > .."pewne egzemplarze szczególnie płci męskiej" ....
                                > są inne?? gorsze?/ powiało tu szowinizmem ......

                                Owszem niektóre ezgemplarze płci meskiej sa gorsze a inne lepsze. Podobnie z egzemplarzami płci żeńskiej. Zadowolony?

                                > Gdzie w wersie
                                > .."Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest."..
                                > jest napisane, ze pan jest zły??

                                To była moja wersja dotyczaca bezwzglednej łagodnosci i cierpliwosci którą Ty tu promujesz :-)

                                > Wiesz z czego to był cytat??

                                Owszem wiem i kompletnie sie nie zgadzam. Sa granice ciepliwosci łagodności wyrozumiałosci ....itd nawet w stosunku do małego dziecka a co dopiero do dorosłego.


                                • 08.08.11, 11:14
                                  mama303 napisała:

                                  > marc.el napisał:
                                  >
                                  > > Dyskutującym na tym forum i majacym inne poglądy.
                                  >
                                  > Na tej zasadzie to Ty równiez narzucasz innym swoje poglądy :-)

                                  Dobra, niech będzie po Twojemu ....

                                  >
                                  > > Hmm dopuszczasz że większość jest Twoimi klonami, aczkolwiek
                                  > > .."pewne egzemplarze szczególnie płci męskiej" ....
                                  > > są inne?? gorsze?/ powiało tu szowinizmem ......
                                  >
                                  > Owszem niektóre ezgemplarze płci meskiej sa gorsze a inne lepsze. Podobnie z eg
                                  > zemplarzami płci żeńskiej. Zadowolony?

                                  Teraz lepiej.
                                  >
                                  > > Gdzie w wersie
                                  > > .."Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest."..
                                  > > jest napisane, ze pan jest zły??
                                  >
                                  > To była moja wersja dotyczaca bezwzglednej łagodnosci i cierpliwosci którą Ty t
                                  > u promujesz :-)
                                  > Owszem wiem i kompletnie sie nie zgadzam. Sa granice ciepliwosci łagodności wyr
                                  > ozumiałosci ....itd nawet w stosunku do małego dziecka a co dopiero do dorosłeg
                                  .

                                  I bardzo dobrze uważasz, tylko warto wpierw zastanowić się dlaczego ta osoba tak postępuje??!! Może to depresja??
                                  Traktowanie innych z " góry" .... bo ja lepiej wiem .... nie jest najlepszym postępowaniem
                                  >
    • 03.08.11, 06:59
      Mam wrazenie, ze zawisc tak zaslepila niektore z was, ze utracilyscie umiejetnosc rozumienia slowa pisanego. Autorka watku napisala wyraznie, ze nie moze podjac pracy, ani bardziej zaawansowanej zyciowej aktywnosci w kraju w ktorym mieszkaja. W ktorym zapewne z kolei posiadanie sluzby domowej jest zjawiskiem normalnym. To raczej pozytywne zjawisko, ze korzystajac z dobrodziejst zatrudnienia w tymze kraju, rodzina recykluje czesc dochodu, dajac zarobic jego obywatelom.

      I prewnie trudno to wam sobie wyobrazic, ale sa mezczyzni, ojcowie,ktorzy tak samo jak matki sa zwolennikami lozka rodzinnego i spania z dziecmi. Oczywiscie, mozna przyjac model - ojciec pracuje, wiec nalezy mu na kazdym kroku usuwac dzieci z drogi, zeby sie bron boze nie nadwyrezyl kontaktem z wlasnym potomstwem. Zycze takim rodzinom powodzenia, ale sama nie bylabym zaintereowana zyciem w takim modelu. Ani nie bylby zainteresowany moj partner, bo wyznajemy inne wartosci.

      Autorko watku, ja bym radzila, zebys jednak psozukala sposobow spedzania czasu na aktywnosciach jakich potrzebujesz - bez meza. nic tak dobrze nie robi mezczyznie na glowe, jak swiadomosc, ze zona nie jest na niego skazana.




      --
      W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
      Wiedzmowo
      • 03.08.11, 07:25
        I od czasu do czasu dzieci bym mu na cały dzień i dom zostawiła na jego głowie. Odrazu mu sie spać odechce ;-)
        • 03.08.11, 07:51
          mama303 napisała:

          > I od czasu do czasu dzieci bym mu na cały dzień i dom zostawiła na jego głowie.
          > Odrazu mu sie spać odechce ;-)

          Nie ogarniasz tego. Opisany Pan służbę to ma.
          A twojemu Panu mężowi należą się wyrazy współczucia na trudnej drodze życia.
          • 03.08.11, 17:35
            sharpblade napisał:

            > A twojemu Panu mężowi należą się wyrazy współczucia na trudnej drodze życia.

            A niby dlaczego jemu, w naszym związku to ja jestem stroną dłużej pracującą poza domem więc utożsamiam się bardziej z mężem autorki. To ja powinnam odsypiać weeckendy :-)
            • 04.08.11, 07:59
              mama303 napisała:

              > sharpblade napisał:
              >
              > > A twojemu Panu mężowi należą się wyrazy współczucia na trudnej drodze życ
              > ia.
              >
              > A niby dlaczego jemu, w naszym związku to ja jestem stroną dłużej pracującą poz
              > a domem więc utożsamiam się bardziej z mężem autorki. To ja powinnam odsypiać w
              > eeckendy :-)
              Wybacz, ze się tak wyrażę, ale g.... prawda. Ty tak uważasz, bo tak bys chciała, ale ewidentnie przemawia przez ciebie "solidarność jajników" - i tu powinienem przeprosić resztę kobiet
              • 04.08.11, 19:45
                marc.el napisał:

                > Wybacz, ze się tak wyrażę, ale g.... prawda.

                To typowe, niektórym nie mieści sie w głowie odwrócenie ról w rodzinie, bo tylko pan może być zaharowany i zmęczon :-).




                • 05.08.11, 12:06
                  mama303 napisała:

                  > marc.el napisał:
                  >
                  > > Wybacz, ze się tak wyrażę, ale g.... prawda.
                  >
                  > To typowe, niektórym nie mieści sie w głowie odwrócenie ról w rodzinie, bo tylk
                  > o pan może być zaharowany i zmęczon :-).
                  >
                  Ehhh typowe to jest twoje rozumowanie.
                  Gdzie napisałem, ze nie rozumiem partnerstwa, zamiany ról??
                  Gdzie napisałem, ze tylko faceci sa zmeczeni, a kobiety są wypoczęte??

                  W poprzedni poście poinformowałem cię, mimo iż więcej pracujesz od męża to DALEJ MASZ JAJNIKI!!
                  lUDZIE LUBIĄ CZUĆ SIĘ TAK JAK BY CHCIELI, choć nie koniecznie tacy są ...
                  >
                  >
                  >
                  • 06.08.11, 09:15
                    marc.el napisał:


                    > W poprzedni poście poinformowałem cię, mimo iż więcej pracujesz od męża to DALE
                    > J MASZ JAJNIKI!!

                    No mam i dobrze mi z nimi a sytuacja w moim związku jest akurat odwrotne do sytuacji autorki wątku bo to ja pracuje zawodowo więcej i ciężej więc analogicznie w weeckendy powinnam leżeć do góry brzuchem a rodzina powinna mi z drogi schodzić.

                    > lUDZIE LUBIĄ CZUĆ SIĘ TAK JAK BY CHCIELI, choć nie koniecznie tacy są ...

                    Myśl cudne ale coś nie pasuje do niczego

                    • 08.08.11, 11:20
                      mama303 napisała:

                      > marc.el napisał:

                      > > W poprzedni poście poinformowałem cię, mimo iż więcej pracujesz od męża t
                      > o DALEJ MASZ JAJNIKI!!
                      >
                      > No mam i dobrze mi z nimi a sytuacja w moim związku jest akurat odwrotne do syt
                      > uacji autorki wątku bo to ja pracuje zawodowo więcej i ciężej więc analogicznie
                      > w weeckendy powinnam leżeć do góry brzuchem a rodzina powinna mi z drogi schod
                      > zić.
                      >

                      Zwróć uwagę, że ZAWSZE jest tak, ze kobieta prędzej poprze kobietę (facet faceta) niz faceta - płeć przeciwna.
                      Dodatkowo nie wszyscy ją JEDNAKOWI!!! Jendemu starczy 4 h spania innemu po 6 godzinach snu chodzi jak pijany ...
                      A pytanie do Ciebie, jeśli Ty WIĘCEJ pracujesz to rodzina ma prawo do spania w soboty , czy też musi "być na chodzie"??

                      > > lUDZIE LUBIĄ CZUĆ SIĘ TAK JAK BY CHCIELI, choć nie koniecznie tacy są ...
                      >
                      > Myśl cudne ale coś nie pasuje do niczego
                      >
                      Nie rozumiem, rozwiniesz??
                      • 09.08.11, 20:58
                        marc.el napisał:


                        > Zwróć uwagę, że ZAWSZE jest tak, ze kobieta prędzej poprze kobietę (facet facet
                        > a) niz faceta - płeć przeciwna.

                        Bzdura! poczytaj ten wątek. Wiele kobiet wypowiadajacych sie tu nie poparło autorki wątku.

                        > Dodatkowo nie wszyscy ją JEDNAKOWI!!! Jendemu starczy 4 h spania innemu po 6 go
                        > dzinach snu chodzi jak pijany ...
                        > A pytanie do Ciebie, jeśli Ty WIĘCEJ pracujesz to rodzina ma prawo do spania w
                        > soboty , czy też musi "być na chodzie"??

                        Ależ rodzina ma prawo w soboty sobie dłużej pospać, sama korzystam czesto z prawa do drzemki w ciągu dnia, ale jakby mi sie kto snuł kolejny weeckend z kanapy na fotel i z fotelka na kanapę i uważał że to jest jedyny i własciwy sposób na wspólny czas rodzinny to bym protestowala.


                        > Nie rozumiem, rozwiniesz??

                        Nie rozwine bo to ja Ciebie nie rozumiem. Co chciałeś przez to powiedziec w kontekście tego co ja napisałam.
                        • 10.08.11, 09:01
                          mama303 napisała:

                          > marc.el napisał:
                          > > Zwróć uwagę, że ZAWSZE jest tak, ze kobieta prędzej poprze kobietę (facet
                          > faceta) niz faceta - płeć przeciwna.
                          >
                          > Bzdura! poczytaj ten wątek. Wiele kobiet wypowiadajacych sie tu nie poparło aut
                          > orki wątku.
                          >

                          NIE PISAŁEM, ZE W TYM WĄTKU!!
                          PISAŁEM O TENDENCJI DO BYCIA PRZYCHYLNYM SWOJEJ PŁCI!!!
                          PROSZE CZYTAJ MNIE DOKLĄDNIEJ.

                          > > Dodatkowo nie wszyscy ją JEDNAKOWI!!! Jendemu starczy 4 h spania innemu p
                          > o 6 go
                          > > dzinach snu chodzi jak pijany ...
                          > > A pytanie do Ciebie, jeśli Ty WIĘCEJ pracujesz to rodzina ma prawo do spa
                          > nia w
                          > > soboty , czy też musi "być na chodzie"??
                          >
                          > Ależ rodzina ma prawo w soboty sobie dłużej pospać, sama korzystam czesto z pra
                          > wa do drzemki w ciągu dnia, ale jakby mi sie kto snuł kolejny weeckend z kanapy
                          > na fotel i z fotelka na kanapę i uważał że to jest jedyny i własciwy sposób na
                          > wspólny czas rodzinny to bym protestowala.

                          Teoretycznie to mam ochote zapytać na czym by ten protest polegał, ale chyb adam sobie spokój.
                          >
                          >
                          > > Nie rozumiem, rozwiniesz??
                          >
                          > Nie rozwine bo to ja Ciebie nie rozumiem. Co chciałeś przez to powiedziec w kon
                          > tekście tego co ja napisałam.

                          to zacytuję:
                          Ja:
                          lUDZIE LUBIĄ CZUĆ SIĘ TAK JAK BY CHCIELI, choć nie koniecznie tacy są ...

                          TY:
                          Myśl cudne ale coś nie pasuje do niczego

                          Ja:
                          Nie rozumiem, rozwiniesz??

                          podpowiadam chodzi mi o zdanie .... Myśl cudne ale coś nie pasuje do niczego
                          • 10.08.11, 21:50
                            marc.el napisał:

                            >NIE PISAŁEM, ZE W TYM WĄTKU!!
                            > PISAŁEM O TENDENCJI DO BYCIA PRZYCHYLNYM SWOJEJ PŁCI!!!
                            > PROSZE CZYTAJ MNIE DOKLĄDNIEJ.

                            Wiem że nie pisałeś o tym wątku ale ja podaje Ci przykład tego wątku, w którym rozkład poparcia dla autorki wątku przeczy Twojej teorii. Logika sie kłania.

                            > Teoretycznie to mam ochote zapytać na czym by ten protest polegał, ale chyb ada
                            > m sobie spokój.

                            A czy to takie istotne w tej całej kwestii?


                            > podpowiadam chodzi mi o zdanie .... Myśl cudne ale coś nie pasuje do niczego

                            Alez ja wiem o które zdanie Ci chodzi tylko nie rozumiem jego związku z tym co ja napisałam.
        • 04.08.11, 07:56
          mama303 napisała:

          > I od czasu do czasu dzieci bym mu na cały dzień i dom zostawiła na jego głowie.
          > Odrazu mu sie spać odechce ;-)
          Hehe ... widze światowej klasy specjalistkę od chorób snu i depresji ... jak ktoś jest nie wyspany to trzeba go jeszcze bardziej pozbawić snu ..... będzie miał lepiej .......
          zaraz zaraz a czy tak nie robili hitlerowcy??
          A moze się mylę?? ;-P
          • 04.08.11, 19:40
            marc.el napisał:

            > Hehe ... widze światowej klasy specjalistkę od chorób snu i depresji ... jak k
            > toś jest nie wyspany to trzeba go jeszcze bardziej pozbawić snu ..... będzie mi
            > ał lepiej .......

            Jak ktos jest wiecznie niewyspany to albo jest chory albo symuluje.
            Jest pare chorób, które powodują ciągła potrzebę snu i to się leczy bo to nie jest normą.


            • 05.08.11, 12:10
              mama303 napisała:

              > marc.el napisał:
              >
              > > Hehe ... widze światowej klasy specjalistkę od chorób snu i depresji ...
              > jak k
              > > toś jest nie wyspany to trzeba go jeszcze bardziej pozbawić snu ..... będ
              > zie mi
              > > ał lepiej .......
              >
              > Jak ktos jest wiecznie niewyspany to albo jest chory albo symuluje.
              > Jest pare chorób, które powodują ciągła potrzebę snu i to się leczy bo to nie j
              > est normą.
              >
              Oczy wiście leczy się i trzeba z małzem pójść do lekarza,a wprzód przenieść go do innego pokoju.
              W poprzednim poście zasugerowano, przy śpiącym facecie używania odkurzacza i innych fajnych i śmiesznych rzeczy .... celem poprawy jego samopoczucia bo tak ktos uważa autorytatywnie ;)
              • 06.08.11, 09:20
                marc.el napisał:

                > Oczy wiście leczy się i trzeba z małzem pójść do lekarza,a wprzód przenieść go
                > do innego pokoju.

                A no tak, nalezy go za łapke zaprowadzić do Pana doktora i pomóc sie rozebrać :-)

                > W poprzednim poście zasugerowano, przy śpiącym facecie używania odkurzacza i in
                > nych fajnych i śmiesznych rzeczy .... celem poprawy jego samopoczucia bo tak kt
                > os uważa autorytatywnie ;)

                Autorka wątki pisała że chłop zdrowy wiec moja "diagnoza" jest taka że sie poprsotu pieści ze sobą.
                • 08.08.11, 11:24
                  mama303 napisała:

                  > marc.el napisał:
                  >
                  > > Oczy wiście leczy się i trzeba z małzem pójść do lekarza,a wprzód przenie
                  > ść go
                  > > do innego pokoju.
                  >
                  > A no tak, nalezy go za łapke zaprowadzić do Pana doktora i pomóc sie rozebrać :
                  > -)
                  Poczytaj o depresji a w szczególności męskiej depresji ..... skąd założenie, ze kiedyś Ty nie będziesz potrzebowała pomocy??
                  >
                  > > W poprzednim poście zasugerowano, przy śpiącym facecie używania odkurzacz
                  > a i in
                  > > nych fajnych i śmiesznych rzeczy .... celem poprawy jego samopoczucia bo
                  > tak ktos uważa autorytatywnie ;)
                  >
                  > Autorka wątki pisała że chłop zdrowy wiec moja "diagnoza" jest taka że sie popr
                  > sotu pieści ze sobą.

                  Zacytuj fragment wypowiedzi autorki, w którym on pisze .. że jest lekarką .. ba chociażby pielęgniarką??
                  Gdybym był złośliwy to zapytał bym cię o wykształcenie ...... medyczne.
                  • 09.08.11, 21:12
                    marc.el napisał:

                    > Zacytuj fragment wypowiedzi autorki, w którym on pisze .. że jest lekarką .. ba
                    > chociażby pielęgniarką??
                    > Gdybym był złośliwy to zapytał bym cię o wykształcenie ...... medyczne.

                    A to trzeba miec wykształcenie medyczne żeby mieć zdanie na temat swojego lub swojego męża zdrowia?Ja tam wiem, kiedy z moim mężem czy dzieckiem czy ze mna samą jest cos nie tak, jeśli chodzi o zdrowie.
                    Zreszta to ja własnie wyraziłam zdanie ze albo chłop chory że tak podsypia albo sie pieści lub izoluje bo che mies świety spokój nie zważając na uczucia innych. Napewno nie jest to normalne że ktos jest wiecznie zmęczony.

                    • 10.08.11, 09:04
                      mama303 napisała:

                      > marc.el napisał:
                      >
                      > > Zacytuj fragment wypowiedzi autorki, w którym on pisze .. że jest lekarką
                      > .. ba
                      > > chociażby pielęgniarką??
                      > > Gdybym był złośliwy to zapytał bym cię o wykształcenie ...... medyczne.
                      >
                      > A to trzeba miec wykształcenie medyczne żeby mieć zdanie na temat swojego lub s
                      > wojego męża zdrowia?Ja tam wiem, kiedy z moim mężem czy dzieckiem czy ze mna sa
                      > mą jest cos nie tak, jeśli chodzi o zdrowie.
                      > Zreszta to ja własnie wyraziłam zdanie ze albo chłop chory że tak podsypia albo
                      > sie pieści lub izoluje bo che mies świety spokój nie zważając na uczucia innyc
                      > h. Napewno nie jest to normalne że ktos jest wiecznie zmęczony.
                      >
                      to ze z chłopem jest cos nie tak, to wiedzą wszyscy - chyba.
                      Mnie przeszkadza Twój sposób leczenia .. odkurzacz i do pionu faceta, bez badań lekarskich, gdyz Ty lepiej wiesz.

                      • 10.08.11, 21:54
                        marc.el napisał:

                        > to ze z chłopem jest cos nie tak, to wiedzą wszyscy - chyba.

                        Ależ nie, niektórzy uważają, że taka "jego uroda" i widocznie snu więcej niz inni potrzebuje :-)

                        > Mnie przeszkadza Twój sposób leczenia .. odkurzacz i do pionu faceta, bez badań
                        > lekarskich, gdyz Ty lepiej wiesz

                        Ze Ci się nie podoba....no cóz trudno. Czasem stosuje się terapię szokową.
      • 03.08.11, 10:05
        Dziękuję Ci tully.makker, lepiej bym tego nie ujęła.
      • 03.08.11, 10:22
        tully.makker napisała:

        > Mam wrazenie, ze zawisc tak zaslepila niektore z was, ze utracilyscie umiejetno
        > sc rozumienia slowa pisanego. Autorka watku napisala wyraznie, ze nie moze podj
        > ac pracy, ani bardziej zaawansowanej zyciowej aktywnosci w kraju w ktorym miesz
        > kaja.
        Alez my to rozumiemy. Rozumiemy też, że jest w tym kraju na własne życzenie. Podejrzewam jeszcze, że jest na tyle rozgarnięta iż wiedziała co się z tym wyjazdem wiąże.

        > I prewnie trudno to wam sobie wyobrazic, ale sa mezczyzni, ojcowie,ktorzy tak s
        > amo jak matki sa zwolennikami lozka rodzinnego i spania z dziecmi.
        Mi jest to sobie bardzo łatwo wyobrazić, bo mam takiego męża. Ale gdybym sama widziała, że człowiek, który zapewnia mi byt i luksus polegający na tym, że nie muszę zostawiać niemowlaka w żłobku i gonić do pracy, jest wyczerpany, to sama podjęłabym inicjatywę i oddelegowała męża do sypialni w której mógłby się wyspać. Na szczęście mój mąż ma sen kamienny i dziecko go nie budziło a i ja rzadko potrzebowałam jego pomocy nocą, więc też go raczej nie budziłam.

        > Oczywiscie,
        > mozna przyjac model - ojciec pracuje, wiec nalezy mu na kazdym kroku usuwac dzi
        > eci z drogi
        Uważam, że zupełnie przekręcasz sens tego co zostało tu powiedziane (ciekawe w jakim celu). Nikt nie napisał, że na każdym kroku, ale że należałoby pozwolić się chłopu wyspać w normalnych godzinach to może by nie spał w weekend.

        > Zycze takim rodzinom powodzenia,
        Dziękuję, żyje nam się całkiem dobrze.


        --
        JoShiMa

        Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
        • 04.08.11, 08:05
          joshima napisała:

          > tully.makker napisała:
          >
          [..]
          > > Oczywiscie,
          > > mozna przyjac model - ojciec pracuje, wiec nalezy mu na kazdym kroku usuw
          > ac dzi
          > > eci z drogi
          > Uważam, że zupełnie przekręcasz sens tego co zostało tu powiedziane (ciekawe w
          > jakim celu). Nikt nie napisał, że na każdym kroku, ale że należałoby pozwolić s
          > ię chłopu wyspać w normalnych godzinach to może by nie spał w weekend.

          Tu jest problem z romową, komunikacją .. dopóki chłop uważa tak jak żona to jest super, ale jak facet potrzebuej JEDNEJ rzeczy to zaraz rzuca mu się .."na każdym kroku usuwać!!" ...
          co jest typową manipulacją JEDEN==NA KAŻDYM KROKU .... potem będzie bo ty zawsze, bo tu nigdy ... i małż się zamyka , woli ustąpić co jest destrukcyjne dla związku ..
      • 03.08.11, 10:44
        Dokładnie tully bardzo trafnie podsumowałaś tą dyskusję, a niektóre panie chyba się zbytnio zagalopowały w swoich komentarzach i złośliwości, oboje rodzice mają obowiązek brac udział w życiu rodzinnym, nie trzeba jeździc na wycieczki itp. co weekend, jeden weekend można poświęcic na odpoczynek a kolejny na jakieś fajne aktywności. Większośc mężczyzn haruje codziennie i pomimo tego nie ogranicza swojego udziału w życiu rodzinnym wyłącznie do podsypiania w weekend na kanapie. Spróbuj autorko wątku w tygodniu umożliwic maksymalne wysypianie się mężowi, możesz się na jakiś czas wynieśc z niemowlakiem dla swojej wygody (karmienie) do innego pokoju i niech mąż sobie śpi spokojnie, kup męzowi jakieś witaminy np. z żeń szeniem do zażywania, generalnie coś co go wzmocni, jakieś witaminy dla osób ciężko pracujących, niech pije zieloną herbatę, ona świetnie działa pobudzająco, i może zacznijcie od aktywności, które mężowi odpowiadają, od tego co on lubi robic, można od czasu do czasu zabrac ze sobą na wycieczkę opiekunkę do dzieci, żeby miec trochę spokoju i czasu dla siebie...
        • 04.08.11, 08:08
          zuzi.1 napisała:

          > Dokładnie tully bardzo trafnie podsumowałaś tą dyskusję, a niektóre panie chyba
          > się zbytnio zagalopowały w swoich komentarzach i złośliwości, oboje rodzice ma
          > ją obowiązek brac udział w życiu rodzinnym, nie trzeba jeździc na wycieczki itp
          > . co weekend, jeden weekend można poświęcic na odpoczynek a kolejny na jakieś f
          > ajne aktywności. Większośc mężczyzn haruje codziennie i pomimo tego nie ogranic
          > za swojego udziału w życiu rodzinnym wyłącznie do podsypiania w weekend na kana
          > pie. Spróbuj autorko wątku w tygodniu umożliwic maksymalne wysypianie się mężow
          > i, możesz się na jakiś czas wynieśc z niemowlakiem dla swojej wygody (karmienie
          > ) do innego pokoju i niech mąż sobie śpi spokojnie, kup męzowi jakieś witaminy
          > np. z żeń szeniem do zażywania, generalnie coś co go wzmocni, jakieś witaminy d
          > la osób ciężko pracujących, niech pije zieloną herbatę, ona świetnie działa pob
          > udzająco, i może zacznijcie od aktywności, które mężowi odpowiadają, od tego co
          > on lubi robic, można od czasu do czasu zabrac ze sobą na wycieczkę opiekunkę d
          > o dzieci, żeby miec trochę spokoju i czasu dla siebie...

          Ty piszesz to z ironią czy poważnie??
          Najpierw że tully miała rację, a zaraz potem ,, że autorka powinna jednak spac w innym łózku, zadbac o męża a nie tylko wymagać??
          • 04.08.11, 11:00
            Czytaj marc.el ze zrozumieniem, zgadzam się z tully co do opinii nt. niektórych pań komentatorek w tym wątku, nigdzie nie napisałam, że powinna zadbac o męża a nie tylko wymagac..., myślę, że kobieta dba jednak o męża i próbuje jakoś się w tym wszystkim odnaleźc, poradziłam autorce, aby dała się w tyg. męzowi wyspac na maxa i np. co 2 weekend organizowac jakies aktywności...to na tyle...Jeżeli również przy takim podejściu autorki zachowanie męża nie ulegnie zmianie, wówczas myslę, że problemem nie będzie jednak zmęczenie męża ale jakieś problemy w związku i niechęc męża do wspólnego spędzania czasu...
            • 04.08.11, 13:26
              zuzi.1 napisała:

              > Czytaj marc.el ze zrozumieniem, zgadzam się z tully co do opinii nt. niektórych
              > pań komentatorek w tym wątku, nigdzie nie napisałam, że powinna zadbac o męża
              > a nie tylko wymagac..., myślę, że kobieta dba jednak o męża i próbuje jakoś się
              > w tym wszystkim odnaleźc, poradziłam autorce, aby dała się w tyg. męzowi wyspa
              > c na maxa i np. co 2 weekend organizowac jakies aktywności...to na tyle...Jeżel
              > i również przy takim podejściu autorki zachowanie męża nie ulegnie zmianie, wów
              > czas myslę, że problemem nie będzie jednak zmęczenie męża ale jakieś problemy w
              > związku i niechęc męża do wspólnego spędzania czasu...

              A to nie zrozumiałem. Ale warto spokojnie rozmawiać.

              Problem zaczyna się tam, gdzie ten obdarowany opieką (małż) oczekuje innej formy, a opiekunka (zona) myśli, ze jemu nieba uchyla - warto rozmawiać jednakże.
              • 04.08.11, 16:54
                Tak zgadzam się, tylko dlaczego to zazwyczaj żona ma z takiego męża wyciskac wyznanie, ze jemu coś się nie podoba i nie pasuje, dlaczego sporej części mężów nie stac na to, aby samemu rozpocząc rozmowę na ten temat a nie tkwic w układach, które im nie odpowiadają, cierpiac po cichu....?????
                • 04.08.11, 17:32
                  zuzi.1 napisała:

                  > Tak zgadzam się, tylko dlaczego to zazwyczaj żona ma z takiego męża wyciskac wy
                  > znanie,

                  No wiesz, sądzę, że wiele zależy od tego jaką osobą jest ta żona. Nie piję tu do założycielki wątku, bo poruszyłaś problem ogólny. Jeśli na przykład żona ciągle tylko dziamgocze i wyrzuca pretensje z prędkością pistoletu maszynowego, to nie ma się czemu dziwić, że facet woli siedzieć cicho byle nie słyszeć: bo Ty...

                  --
                  JoShiMa

                  Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                  • 04.08.11, 18:11
                    Ale tak zachowują się również panowie, których żony nie wyrzucają pretensji z prędkością karabinu maszynowego :) Niektórzy panowie tak chyba mają, że są zamknięci w sobie i emocjonalnie ciężko dostępni...i wówczas to namawianie do dyskusji oznacza wyciąganie przez zonę z męża zwierzeń co do stanu jego zadowolenia bądź nie ze związku...jakby sami nie mogli zonie powiedziec wprost...a nie tkwic w maraźmie...
                    • 04.08.11, 21:02
                      zuzi.1 napisała:

                      > Ale tak zachowują się również panowie, których żony nie wyrzucają pretensji z p
                      > rędkością karabinu maszynowego :) Niektórzy panowie tak chyba mają, że są zamkn
                      > ięci w sobie i emocjonalnie ciężko dostępni...
                      1. Facet zawsze będzie wolał działać niż gadać. Faceci mają konstrukcje zadaniową. Stawiasz przed nim zadana a on je realizuje i nie potrzebuje do tego przegadać kilku wieczorów.
                      2. Ludzie ogólnie mają problemy z komunikacją, nie tylko faceci. I jest to w dużej mierze wynik pewnego modelu wychowania, który zakłada, że dziecku nie wolno się złościć, nie wolno mówić o tym co mu się nie podoba i takie tam. No i potem w dorosłym życiu albo sobie jakoś radzą albo milczą i się męczą.

                      Ja nie uważam, że faceta trzeba namawiac na zwierzenia bo to jest bezcelowe. Faceta trzeba poinformować, że oczekujesz szczerej odpowiedzi wprost a potem zapytać o konkretną rzecz: pasuje Ci to, czy nie.

                      --
                      JoShiMa

                      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                      • 04.08.11, 22:09
                        Boże, jak ja bym chciała z takim miec do czynienia, stawiam przed nim zadanie a on je realizuje i nie ociąga się od kilku dni, m-cy do kilku lat nawet ... :)

                        No i jeszcze jak wprost mówię, że oczekuję szczerej odpowiedzi to kluczy tak, że magisterkę z tego kluczenia mógłby ponownie zrobic... :)

                        Gdzie są tacy mężczyźni, o których piszesz???? :)))) daj jakieś namiary pleaseeeee
                        • 04.08.11, 22:25
                          zuzi.1 napisała:

                          > No i jeszcze jak wprost mówię, że oczekuję szczerej odpowiedzi to kluczy tak, ż
                          > e magisterkę z tego kluczenia mógłby ponownie zrobic... :)
                          A może boi się reakcji na to co ma do powiedzenia.


                          > Gdzie są tacy mężczyźni, o których piszesz???? :)))) daj jakieś namiary pleasee
                          > eee
                          No nie, męża sobie wychowałam i nie oddam.

                          --
                          JoShiMa

                          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                          • 05.08.11, 12:21
                            joshima napisała:

                            > zuzi.1 napisała:
                            >
                            > > No i jeszcze jak wprost mówię, że oczekuję szczerej odpowiedzi to kluczy
                            > tak, ż
                            > > e magisterkę z tego kluczenia mógłby ponownie zrobic... :)
                            > A może boi się reakcji na to co ma do powiedzenia.
                            >
                            >
                            > > Gdzie są tacy mężczyźni, o których piszesz???? :)))) daj jakieś namiary p
                            > leasee
                            > > eee
                            > No nie, męża sobie wychowałam i nie oddam.
                            >
                            A ja jestem zajęty ;-P
                • 05.08.11, 12:18
                  zuzi.1 napisała:

                  > Tak zgadzam się, tylko dlaczego to zazwyczaj żona ma z takiego męża wyciskac wy
                  > znanie, ze jemu coś się nie podoba i nie pasuje, dlaczego sporej części mężów n
                  > ie stac na to, aby samemu rozpocząc rozmowę na ten temat a nie tkwic w układac
                  > h, które im nie odpowiadają, cierpiac po cichu....?????
                  Zauważyłęaś, ze faceci się różnią odrobinkę od kobiet?? i to nie chodzi tylko o cechy zewnętrzne jak owłosienie , większe mięśnie, czy też cechy płciowe.
                  Zauważ, ze inaczej są wychowywani chłopcy a inaczej dziewczynki.
                  Faceci sa (BYLI) wychowywani na zdobywców, którym nie straszne są żadne smoki i maszkary.

                  Faceci nie płaczą, ONI UMIERAJĄ NA STOJĄCO!!!

                  Przyznanie się do tego, ze nie dajemy radę przy wychowaniu dziecka ... że zmieniając decyzję mozemy zawieść UKOCHANA OSOBĘ(ŻONA) jest dla nas traumatyczna .. przestajemy być mężczyznami stajemy się w myślach gorsi .. etc ....
                  Abyś zrozumiała .... teraz czujesz się kobieco i poszłabyś na plaże ?? a co jakby Ci obcięto uszy, piersi, nos .. etc ... czy i wtedy czuła byś sie kobieco??
          • 04.08.11, 19:48
            marc.el napisał:

            > Najpierw że tully miała rację, a zaraz potem ,, że autorka powinna jednak spac
            > w innym łózku, zadbac o męża a nie tylko wymagać??

            Dbac to trzeba o siebie nawzajem, a tu jakos autorka nie czuje sie zadbana przez faceta.
            • 05.08.11, 12:23
              mama303 napisała:

              > marc.el napisał:
              >
              > > Najpierw że tully miała rację, a zaraz potem ,, że autorka powinna jednak
              > spac
              > > w innym łózku, zadbac o męża a nie tylko wymagać??
              >
              > Dbac to trzeba o siebie nawzajem, a tu jakos autorka nie czuje sie zadbana prze
              > z faceta.
              Bardzo dobre stwierdzenie, ale odwrócę pytanie czy facet czuje się zadbany?? czy też żonie wydaje się że jest zadbany??
              Przydałaby się romowa przy kimś obcym .. psycholog, ksiądz lub coś innego
              • 06.08.11, 09:28
                marc.el napisał:


                > Bardzo dobre stwierdzenie, ale odwrócę pytanie czy facet czuje się zadbany?? cz
                > y też żonie wydaje się że jest zadbany??

                Tego czy facet czuje się zadbany to akurat nie wiemy. Może mu tak dobrze bo ma święty spokój i wygodnie mu uciekac w zmęczenie. Natomiast to że żona czuje sie zaniedbane to wiemy z cała pewnoscią bo ona o tym pisze.

                > Przydałaby się romowa przy kimś obcym .. psycholog, ksiądz lub coś innego

                Może byc i rozmowa.... byleby nie przyzwyczaic sie do tego że chłop ciągle w robocie albo zmęczony. Poprostu normalna rodzina tak długo nie pociagnie.
    • 03.08.11, 09:50
      Mój list można odczytać na dwa sposoby:

      1. Roszczeniowa baba, której przewróciło się w głowie od nicnierobienia, gnębi swojego nieszczęsnego męża, który nie może nawet spokojnie odpocząć w domu po całotygodniowej harówce. Pracuje oczywiście tylko po to, żeby leniwa i pazerna baba miała pieniądze na służbę i mogła cały dzień leżeć i pachnieć. Głupia baba uważa, że marnuje życie siedząc w domu z dziećmi, bo przez nie nie może realizować swoich egoistycznych hobby.

      2. Dzięki temu, że żona zgodziła się na wyjazd do obcego kraju, mąż może rozwijać się zawodowo, pracując w branży i zawodzie, które go interesują. Dodatkowo jest duża szansa, że dzięki temu doświadczeniu w przyszłości stanie się cenionym specjalistą. Dla żony oznacza to chwilową rezygnację z własnej kariery zawodowej, ale wierzy że opłaci się to całej rodzinie, i to nie tylko finansowo. Żona i tak przez jakiś czas nie pracowałaby jeszcze, ponieważ opiekuje się niemowlęciem. Choć mogłaby nawet sobie pozwolić na zatrudnienie kolejnej pani, która przejęłaby w całości opiekę nad dziećmi, to nie robi tego, ponieważ kocha swoje dzieci i chce spędzać z nimi czas. Jednak nie uważa, że można to robić wyłącznie w domu. Chciałaby spędzać czas również ze swoim mężem. Nie uważa żeby dzieci były przeszkodą w niektórych aktywnościach, które lubi, przeciwnie - uważa że mało forsowne zwiedzanie, czy wyjazd do lokalnego Ciechocinka byłyby dla dzieci interesujące. Wystarczyłoby jej może wyjechać na tydzień raz na kilka miesięcy, albo na weekend raz w miesiącu, ale niestety nie ma takiej możliwości bez pomocy męża. Czuje że "traci najlepsze lata życia" , ponieważ czas ucieka i nigdy nie wraca, a ona mogłaby przecież w towarzystwie swoich dzieci i męża robić to co lubi. Jest na tyle daleko od Polski, że prawdopodobnie nigdy więcej tu nie wróci. Chciałaby zwiedzać obcy kraj z dziećmi. Czuje, że gdyby mężowi zależało, byłoby to możliwe. Tymczasem mąż śpi.

      Zaczynam żałować, że w ogóle tu napisałam. Oczekiwałam sensownej porady, a tymczasem zostałam obrzucona błotem. Skąd w niektórych tyle jadu? Pani Agnieszko, czy mogę również Panią poprosić o komentarz?
      • 03.08.11, 10:55
        " Czuje, że gdyby mężowi zależało, byłoby to możliwe. Tymczasem mąż śpi. "- to go obudź, w taki sposób, aby sam zauważył, że na takim układzie traci wasza rodzina. Każda z nas napisała, co sądzi, jak to widzi, ale to ty sama jesteś tam gdzieś ze swoimi dziećmi i mężem i mimo doradzania, sami musicie znaleźć jakiejś wyjście z sytuacji. Czy będzie to wyprowadzenie dziecka z sypialni, aby mąż wysypiał się do pracy, a wtedy będzie aktywniejszy w weekend, czy inny sposób- nie wiem, jednak widać, ze męczy cię sytuacja, w jakiej jesteś. Życzę, abyście razem znaleźli rozwiązanie.
      • 03.08.11, 11:41
        Byłem w podobnej sytuacji jak twój mąż.
        U nas to były to symptomy kryzysu związku, pomogła dopiero terapia.
        Kluczem był czas i chwile TYLKO we dwoje to dało mi energię na całą resztę.
        Przywraca sens tego co się robi i daje nadzieję że będzie lepiej.

        Miłość ma szansę znów rozbłysnąć i ona daje siłę jak wracają jej utracone elementy: intymność (czas JEDYNIE we i dwoje) i namiętność (seks). A wtedy i "życie rodzinne" przestaje być jedynie przykrym obowiązkiem.
      • 03.08.11, 14:58
        A tu juz przegielas.
        Na palcach jednej reki mozna policzyc posty agresywne. Znakomita wiekszosc jest w tonie wywazonym i podsuwaja ci nie tylko inne spojrzenie niz twoje na sprawe (ktore, mam wrazenie , uwazasz za jedyne sluszne), ale i garsc roznych rozwiazan. Ale najwidoczniej oczekujesz jedynie poglaskania po glowce i uzalenia sie nad toba, tudziez nawrzucania mezowi.
        Mam wrazenie ze jestes zapiekla w zalu. Przyznajesz sobie prawo do bycia zmeczonym, ale nie mezowi. On pracuje ciezko, w nocy budzi go niemowlak, wraca z pracy, wita go sfrustrowana zona z pretensjami. Masz osoby do pomocy, wykorzystaj to, bedziesz bardziej wypoczeta. Co do snu to mam jak wiele osob, rozbudzona w nocy dlugo nie moge zasnac, bywa ze wcale. Czas karmienia butelka w nocy (nie moglam karmic piersia) wspominam jako koszmar, czulam sie wypompowana, wsciekla na caly swiat. Moj maz, ktory wstawal ze mna na zmiane, zasypia po przylozeniu glowy do poduszki, wiec po jednakowej ilosci pobudek, byl wypoczety. Kiedy maz wracal z pracy, dawalam mu dziecko i wychodzilam na spacer, zeby ten stres i czesto nienawisc do dziecka jakos wyladowac, odpoczac od ryku i niekonczej sie sluzby przy dziecku. Wracalam juz w lepszym nastroju.
        Jakos nie chce mi sie wierzyc, ze oboje zdecydowaliscie ze spanie z niemowlakiem jest OK i nocne karmienie tez. Moze maz po prostu przemilczal kiedy powiedzialas, co masz zamiar robic, a ty uznalas to za zgode. Ja tez czasem przemilczam kiedy nie mam ochoty czy sily sie klocic.
        Piszesz, ze jest kilka dzielnic, gdzie mozesz wychodzic sama. Nie musisz wiec siedziec z nimi w domu.Wez dzieci na spacer do tych miejsc. Serio myslisz ze niemowlak czy nawet wczesny przedszkolak musi zwiedzac? Moze jednak mozesz zostawic dzieci pod opieka nani w weekend i pojechac z mezem gdzies sami? Moze bedzie bardziej chetny do tego niz do wyjazdu z dziecmi? Moze to jest szansa dla was obojga odpoczac od dzieci i miec znowu czas dla siebie?

        Mam wrazenie ze z jednej strony zaslaniasz sie dziecmi, kiedy ludzie pisza ci , w twoim pojeciu negatywne rzeczy o tobie, a z drugiej strony jestes pelna pretensji do meza ze nie jest tak jak wczesniej, bez dzieci.

        Jestem w dosc podobnej sytuacji. Moj maz dostal prace w innym stanie, w miejscu gdzie ja pracy znalezc nie moge. Owszem, moglabym wyjechac do innego miasta/stanu i tam pracowac, ale byloby to kosztem rodziny. I tez jest mi ciezko, bo poswiecilam swoja kariere dla rodziny i tego, zeby moj maz mogl sie rozwijac w swojej dziedzinie. Ale nie pokazuje mu fochow i pretensji, nie macham przed nosem ze to dzieki mnie on ma szanse i ze ma rodzine nie rozbita, choc tez mam uczucie ze zycie przecieka mi miedzy palcami.
        CZy jestescie tam jedynym bialym malzenstwem? nie ma innych kontraktorow? Nie mozesz wybierac sie na wycieczki z nimi?
        • 03.08.11, 17:45
          hamerykanka napisała:

          > Piszesz, ze jest kilka dzielnic, gdzie mozesz wychodzic sama. Nie musisz wiec s
          > iedziec z nimi w domu.Wez dzieci na spacer do tych miejsc. Serio myslisz ze nie
          > mowlak czy nawet wczesny przedszkolak musi zwiedzac? Moze jednak mozesz zostawi
          > c dzieci pod opieka nani w weekend i pojechac z mezem gdzies sami?

          Tego to juz w ogóle nie pojmuję. Przecież ten facet jest tez ojcem i dzieciom też należy się czas z ojcem choćby raz w tygodniu /jak na moje widzenie rodziny to i tak za mało/.



          • 03.08.11, 18:00
            Przeciez autorka pisze, ze jak wraca z pracy to pomaga przy dzieciach. Czyli kontakt ma.
            A jesli jest przemeczony, to naturalne ze chce odespac. Ja tez mam czesto takie weekendy, ze tylko spie, bo jestem zmordowana. I moje dziecko i psy moga mi skakac po glowie, a ja po prostu musze odespac.
            • 03.08.11, 19:57
              Naprawde cały weeckend przesypiasz? Współczuje Twemu dziecku. Ma chociaz kogos kto sie nim zajmie?
              Wiesz mój tata na noce pracował i owszem w weeckend zdarzało mu sie rano dłużej wtedy spać, ale za to po obiedzie był cały nasz. No kiedyś w końcu trzeba znaleźc czas na aktywne życie rodzinne! to ważne dla wszystkich członków rodziny
              • 03.08.11, 21:45
                mama303 napisała:

                > Wiesz mój tata na noce pracował
                A ja sypiam 6 godzin dziennie, nie mam nikogo do pomocy i nie potrzebuję odsypiać. No i co z tego? Mam dość oleju w głowie, żeby zrozumieć i przyjąć do wiadomości, że nie wszyscy są tacy jak ja czy Twój tata. Różni ludzie mają różne zapotrzebowanie na sen i wypoczynek. Ja potrafię to pojąć. A Ty?

                --
                JoShiMa

                Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                • 04.08.11, 19:28
                  joshima napisała:

                  > A ja sypiam 6 godzin dziennie, nie mam nikogo do pomocy i nie potrzebuję odsypi
                  > ać. No i co z tego? Mam dość oleju w głowie, żeby zrozumieć i przyjąć do wiadom
                  > ości, że nie wszyscy są tacy jak ja czy Twój tata. Różni ludzie mają różne zapo
                  > trzebowanie na sen i wypoczynek. Ja potrafię to pojąć. A Ty?

                  Tak tak potrafie pojąć różne rzeczy także to że sa pewne granice niewyspania. Jeżeli ktoś w każdy weeckend przesypia całą sobote i niedzielę to cos z nim nie tak /z jego zdrowiem/ albo jest to forma ucieczki od życia rodzinnego i zamkniecie sie na potrzeby najbliższych: żony i dzieci.Przecież nikt nie wymaga od człowieka żeby zrywał sie bladym świtem i harował jak wół w dni wolne tylko żeby prowadził normalne życie rodzinne a od czasu do czasu wybrał sie gdzieś współnie z rodziną poza kanape domową.
                  Ja całkowicie rozumiem autorke wątku a jej faceta jakos nie i uważam że zaniedbuje swoje obowiązki wobec rodziny. Obowiązki te nie polegają jedynie na finansowaniu rodziny. Niektórzy uważaja że jak zarabiaja kasę to juz nic innego nie muszą.
                  • 04.08.11, 21:38
                    mama303 napisała:

                    > Tak tak potrafie pojąć różne rzeczy także to że sa pewne granice niewyspania. J
                    > eżeli ktoś w każdy weeckend przesypia całą sobote i niedzielę...
                    Potrafisz to pojąć tylko nie potrafisz czytać. Autorka wątku nie powiedziała, że całą sobotę i całą niedzielę. Przyznała, że jedzą wspólnie posiłki.

                    --
                    JoShiMa

                    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                    • 06.08.11, 09:31
                      joshima napisała:

                      > Przyznała, że jedzą wspólnie posiłki.

                      Znaczy zdrowy jest, apetyt ma :-)No naprawdę powinna mu byc wdzięczna za tę łaskawość.
                      • 08.08.11, 11:29
                        mama303 napisała:

                        > joshima napisała:
                        >
                        > > Przyznała, że jedzą wspólnie posiłki.
                        >
                        > Znaczy zdrowy jest, apetyt ma :-)No naprawdę powinna mu byc wdzięczna za tę łas
                        > kawość.

                        Czemu jesteś taka uszczypliwa?? im jest ciężko.
                        Odwracając pytanie ... jedzą razem posiłki to i rozmowa jest ... to o co jej chodzi??
                        Prawda .. złośliwe??
                        Tylko czy to im pomoże??

                        ps. Nie robię tego kobietom, jest mi głupio ... ale możesz napisac dekadę Twojego życia??
                        • 09.08.11, 21:19
                          marc.el napisał:


                          > Czemu jesteś taka uszczypliwa??

                          Jestem uszczypliwa do osoby, która sie tym argumentem podpiera, że niby ok, bo na posiłki pan zachodzi :-).


                          > Odwracając pytanie ... jedzą razem posiłki to i rozmowa jest ... to o co jej c
                          > hodzi??

                          A skąd wiesz że rozmawiają? to po pierwsze a po drugie autorka zdaje się chciałaby więcej aktywności ze strony męża niż rozmowa przy posiłku.

                          > ps. Nie robię tego kobietom, jest mi głupio ... ale możesz napisac dekadę Twoj
                          > ego życia??

                          Nawet więcej :-)

                          • 10.08.11, 09:09
                            mama303 napisała:

                            > marc.el napisał:
                            >
                            >
                            > > Odwracając pytanie ... jedzą razem posiłki to i rozmowa jest ... to o co
                            > jej chodzi??
                            >
                            > A skąd wiesz że rozmawiają? to po pierwsze a po drugie autorka zdaje się chciał
                            > aby więcej aktywności ze strony męża niż rozmowa przy posiłku.
                            >

                            I wracamy do początku dyskusji??!!
                            > > ps. Nie robię tego kobietom, jest mi głupio ... ale możesz napisac dekad
                            > ę Twoj
                            > > ego życia??
                            >
                            > Nawet więcej :-)
                            >
                            Znów unikanie odpowiedzi.
                            Ten wątek zszedł dawno na manowce ....
                            zresztą znam lepsze zajęcia niż kopanie się z koniem.

                            Życze milego dnia.
          • 04.08.11, 19:35
            mama303 napisała:

            > hamerykanka napisała:
            >
            > > Piszesz, ze jest kilka dzielnic, gdzie mozesz wychodzic sama. Nie musisz
            > wiec s
            > > iedziec z nimi w domu.Wez dzieci na spacer do tych miejsc. Serio myslisz
            > ze nie
            > > mowlak czy nawet wczesny przedszkolak musi zwiedzac? Moze jednak mozesz z
            > ostawi
            > > c dzieci pod opieka nani w weekend i pojechac z mezem gdzies sami?
            >
            > Tego to juz w ogóle nie pojmuję. Przecież ten facet jest tez ojcem i dzieciom t
            > eż należy się czas z ojcem choćby raz w tygodniu /jak na moje widzenie rodziny
            > to i tak za mało/.

            Tak ,ale w ciagu dnia facet nie moze wysjc z pracy na spacer,a to zona jest znudzona siedzac caly dzien w domu.
            Poza tym oni pojechali w to miejsce, zeby maz mopgla zdobyc doswiadczenie i nie dziwie sie ze koncentruje sie na pracy.
        • 04.08.11, 00:54
          Bardzo trafne podsumowanie, hamerykanko.
        • 04.08.11, 05:40
          > A tu juz przegielas.
          > Na palcach jednej reki mozna policzyc posty agresywne. Znakomita wiekszosc jest
          > w tonie wywazonym i podsuwaja ci nie tylko inne spojrzenie niz twoje na sprawe
          > (ktore, mam wrazenie , uwazasz za jedyne sluszne), ale i garsc roznych rozwiaz
          > an. Ale najwidoczniej oczekujesz jedynie poglaskania po glowce i uzalenia sie n
          > ad toba, tudziez nawrzucania mezowi.
          Kiedy idziesz ulicą i sto osób się do Ciebie uśmiechnie a sto pierwsza opluje, zapamiętasz ze spaceru, że zostałaś opluta.
          • 04.08.11, 08:19
            solounavez napisała:

            > > A tu juz przegielas.
            > > Na palcach jednej reki mozna policzyc posty agresywne. Znakomita wiekszos
            > c jest
            > > w tonie wywazonym i podsuwaja ci nie tylko inne spojrzenie niz twoje na s
            > prawe
            > > (ktore, mam wrazenie , uwazasz za jedyne sluszne), ale i garsc roznych ro
            > zwiaz
            > > an. Ale najwidoczniej oczekujesz jedynie poglaskania po glowce i uzalenia
            > sie n
            > > ad toba, tudziez nawrzucania mezowi.
            > Kiedy idziesz ulicą i sto osób się do Ciebie uśmiechnie a sto pierwsza opluje,
            > zapamiętasz ze spaceru, że zostałaś opluta.
            Z całej wypowiedzi zauważyłaś TYLKO część o dzielnicy i spacerze??!! To jest wg ciebie największy problem??!!

          • 04.08.11, 09:26
            solounavez napisała:

            > Kiedy idziesz ulicą i sto osób się do Ciebie uśmiechnie a sto pierwsza opluje,
            > zapamiętasz ze spaceru, że zostałaś opluta.
            Ale nie będę przewrotnie twierdzić, że wszyscy mnie opluwali :P

            --
            JoShiMa

            Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
          • 04.08.11, 15:06
            solounavez napisała:
            > Kiedy idziesz ulicą i sto osób się do Ciebie uśmiechnie a sto pierwsza opluje,
            > zapamiętasz ze spaceru, że zostałaś opluta.

            Aha, czyli pewnie z mężem nie jest tak źle, tylko Ty to tak negatywnie postrzegasz i wyolbrzymiasz.
        • 04.08.11, 08:36
          hamerykanka napisała:
          .......
          > Jakos nie chce mi sie wierzyc, ze oboje zdecydowaliscie ze spanie z niemowlakie
          > m jest OK i nocne karmienie tez. Moze maz po prostu przemilczal kiedy powiedzia
          > las, co masz zamiar robic, a ty uznalas to za zgode. Ja tez czasem przemilczam
          > kiedy nie mam ochoty czy sily sie klocic.

          Ludzie lubia być postrzegani jako konsekwentni .. skoro małż powiedział że tak uważa, to jakby teraz powiedział inaczej to:
          1.Jest nie konsekwentny - spada samoocena
          2. mógłby urazić ukochana osobę - wolno mu tak mysleć - żona może mu powiedziec co naprawdę czuje. Może ale nie musi ... on się moze domyśleć
          3. a co jak rozwiąznie o różnych łózkach dla dziecka i dla nich i/lub dla matki /ojca negatywnie wpłynie na ich związek??
          4.Skoro coła jedną rzecz to czy nie cofnie innych??

      • 03.08.11, 23:03
        solounavez napisała:
        > Mój list można odczytać na dwa sposoby:

        > 1. Roszczeniowa baba, której przewróciło się w głowie od nicnierobienia, gnębi
        > swojego nieszczęsnego męża, który nie może nawet spokojnie odpocząć w
        > domu po całotygodniowej harówce.
        > Pracuje oczywiście tylko po to, żeby leniwa i pazerna baba miała pieniądze na > służbę i mogła cały dzień leżeć i pachnieć. Głupia baba
        > uważa, że marnuje życie siedząc w domu z dziećmi, bo przez nie nie może > > realizować swoich egoistycznych hobby.
        Nareszcie zrozumiałaś że Twój mąż haruje jak wól na utrzymanie rodziny.
        Praca go stresuje i wykańcza. Nie wysypia sie w nocy. Może mąż ma depresję dlatego ciągle śpi. A do tego w domu żona marudzi ze ciągle zmęczona, choć ma Panią do sprzątania, gotowania i opieki nad dziećmi. Większość kobiet po macierzyńskim wraca do pracy, karmiąc i wychowując dwoje i więcej dzieci. nie maja Pań do pomocy bo ich po prostu na to nie jest stać.
        Myślisz tylko o sobie, nie interesuje Cie co czuje mąż. Może zamieńcie się rolami mąż zostaje z dziećmi a TY idź do pracy. Kiedy będziesz harowała całe dnie aby utrzymać rodzinę i Panią pomagająca mężowi ciekawe czy będzie Ci się chciało chcieć tego co teraz kiedy siedzisz w domu.
        kiedy czytam ze dwie dorosłe kobiety opiekują się dwójką dzieci i jedna z nich zmęczona .... ot, ogarnia mnie pusty śmiech.

        • 04.08.11, 09:43
          Mąż haruje, ale czy autorka napisała, że dlatego że ona nie chce pracować? Może przeoczyłam, czytałam ekspresowo :). Wyjechali za granicę, pewnie mąż miał taką możliwość, może żona zrezygnowała ze swojej pracy/kariery itd..., żeby on mógł się rozwijać. Sądzę, że nie chodzi tu o zmęczenie fizyczne autorki. Ale o fakt, że znaleźli się daleko od domu, rodziny, znajomych w obcym kraju, ona nie pracuje, nie ma znajomych, nie może ich poznać, sama organizować wycieczek itd.., niczego nie może(inny kraj, inne zwyczaje), a mąż jest ciągle nieobecny ciałem lub duchem.
          Do autorki, może męża przerosła praca, oczekiwania i ma po prostu dość a nie chce się do tego przyznać. Może jednak jest problem ze zdrowiem (np.depresja).
          • 04.08.11, 10:31
            analist73 napisała:

            > a mąż jest ciągle nieobecny ciałem lub duchem.
            Nie ciągle tylko w weekend. Z tego co zostało napisane po pracy zajmuje się dziećmi.

            --
            JoShiMa

            Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
            • 04.08.11, 12:16
              Ale w tygodniu pracuje(i to pewnie więcej niż 8 godzin) i pewnie jest dobrze jeżeli autorka zamieni choć kilka zdań z mężem.
              • 04.08.11, 12:38
                analist73 napisała:

                > Ale w tygodniu pracuje(i to pewnie więcej niż 8 godzin) i pewnie jest dobrze je
                > żeli autorka zamieni choć kilka zdań z mężem.

                Pozwolisz, że zacytuję tylko z pierwszegoposta, bo nie chce mi się szukać w kolejnych:

                >W tygodniu zdarza nam się wyjść wieczorem od czasu do czasu

                Nie wiem co to znaczy od czasu do czasu, ale to chyba nie jest takie nic.

                >Po śniadaniu musi odpocząć, bo jest niewyspany po nocy (niemowlak śpi z nami w łóżku). >Po obiedzie musi się przespać, bo jest zmęczony.

                Zatem nie jest tak, że mąż śpi ciurkiem cały weekend. Towarzyszy rodzinie przy wspólnych posiłkach. No chyba rozmawiają wtedy, nie? Pytanie tylko jak taka rozmowa wygląda w wykonaniu obu małżonków.


                --
                JoShiMa

                Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                • 04.08.11, 14:51
                  Mój tata twierdził, że wychodzą od czasu do czasu, tylko wychodzili może raz, dwa razy do roku :). A tak na serio.
                  "Pytanie tylko jak taka rozmowa wygląda w wykonaniu obu małżonków." - i to jest sedno sprawy według mnie. Wygląda na to że u autorki brakło spokojnej rozmowy, bez wzajemnego oskarżania się,licytowania, a to wcale nie jest łatwe. Tak czy inaczej autorka powinna też wyjaśnić, dlaczego mąż "ciągle" śpi.
      • 04.08.11, 19:30
        solounavez napisała: Chciałaby spędzać czas również ze swoim mężem. Nie uważa żeby dzieci by
        > ły przeszkodą w niektórych aktywnościach, które lubi, przeciwnie - uważa że mał
        > o forsowne zwiedzanie, czy wyjazd do lokalnego Ciechocinka byłyby dla dzieci in
        > teresujące. Wystarczyłoby jej może wyjechać na tydzień raz na kilka miesięcy, a
        > lbo na weekend raz w miesiącu, ale niestety nie ma takiej możliwości bez pomocy
        > męża.
        Tak zwlaszcza dla niemowlaka ktory nie wie gdzie jest.

        Czuje że "traci najlepsze lata życia" , ponieważ czas ucieka i nigdy nie
        > wraca, a ona mogłaby przecież w towarzystwie swoich dzieci i męża robić to co
        > lubi.
        Piszesz tak jakby taki stan maial sie utrzymac do konca zycie,a male dzicko to okres przejsciowy.Budzenie w nocy sie skonczy to i mniej sny w weekend bedzie maz potrzebowal.

        > 2. Dzięki temu, że żona zgodziła się na wyjazd do obcego kraju, mąż może rozwij
        > ać się zawodowo, pracując w branży i zawodzie, które go interesują. Dodatkowo j
        > est duża szansa, że dzięki temu doświadczeniu w przyszłości stanie się cenionym
        > specjalistą.
        No wlasnie moze to stres,a moze i klimat tak dziela na meza.

        Chciałaby zwiedzać obcy kraj z dziećmi. Czuje, że gdyby mężowi zależało, był
        > oby to możliwe. Tymczasem mąż śpi.
        Ty bys chcaial a nie maz i twoje dzieci,zwlaszcza maluch.
        Nie twierdze te zeby rezygnowac w calosci ,ale jakos sensownie z mezem pogadac,i ustalic jeden weekend w miesiacu na wyjazd.
    • 04.08.11, 16:19
      Mam wrażenie, że jesteś roczarowana przeprowadzką, bo inaczej sobie to wyobrażałaś. I dziećmi chyba też jesteś rozczarowana, skoro masz panią do pomocy a i tak jesteś ciągle zmęczona.

      Może to początki depresji.

      Co jest niepokojace to to, że winą za ten stan rzeczy obarczasz męża. Mąż dzieci sam na świat nie wydał, to była wspólna decyzja podobnie jak to, że się przeprowadzacie kosztem twojej pracy.

      Nie rozumiem ,dlczego facet, który śpi z niemowlakiem w łóżku, pracuje całe dnie aby utrzymać żonę, dwójkę dzieci i pomoc do tych dzieci nie może się porządnie wyspać. To naturalne,że po posiłku człowiek staje się senny.

      Znajdź sobie hobby, zajmij sie czymś i nie nakręcaj sie tak na to narzekanie.
      • 04.08.11, 19:43
        mama_myszkina napisała:

        > Mam wrażenie, że jesteś roczarowana przeprowadzką, bo inaczej sobie to wyobraża
        > łaś. I dziećmi chyba też jesteś rozczarowana, skoro masz panią do pomocy a i ta
        > k jesteś ciągle zmęczona.
        >
        > Może to początki depresji.
        >
        > Co jest niepokojace to to, że winą za ten stan rzeczy obarczasz męża. Mąż dziec
        > i sam na świat nie wydał, to była wspólna decyzja podobnie jak to, że się przep
        > rowadzacie kosztem twojej pracy.
        >
        > Nie rozumiem ,dlczego facet, który śpi z niemowlakiem w łóżku, pracuje całe dni
        > e aby utrzymać żonę, dwójkę dzieci i pomoc do tych dzieci nie może się porządni
        > e wyspać. To naturalne,że po posiłku człowiek staje się senny.
        >

        No wlasnie jesli tak jest to po co 2 dziecko,autorka pisala ze zawsze tak bylo ,ale jak nie bylo dzieci to bylo do ogarniecia.

        > Znajdź sobie hobby, zajmij sie czymś i nie nakręcaj sie tak na to narzekanie.
        Dokladnie.
        A ja stawiam na to ze to stres i klimat tak zle wplywaja na meza.Do tego nie wiem jak maz stoi z jezykiem,ale ja pamietam poczatki nauki angielskiego,ze po 3 godzinach w szkole bylam bardzo wyczerpana,meczylo mnie ze musiala byc 100% na wysokiech obrotach.A do tego w nocy karmilam corke piersia.
        • 04.08.11, 20:29
          dodatkowo, jeśli pracuje się na kontrakcie dochodzi stres związany z wydajnością. bo to nie jest ciepła posadka i jelśli szefom się nie spodobasz, to niestety ale moga cię wymienić i to szybko, a po zwrot należności trzeba iść do sądu.

          to właśnie dlatego programiści na kontraktach ciągną takie pieniadze - bo nie idzie za tym bezpieczeństwo pracy i jest więcej stresu niż kiedy pracuje się na etacie. najwazniejszy jest wynik i produktywność, a szefowie potrafią być bezwzględni.

          mam wrażenie, że dla Autorki ten fakt wydaje się nieważny.
    • 04.08.11, 19:10
      ... to z watku tego plynie dla mnie jeden wniosek, ktory zreszta wyciagnelam juz dawno z wlasnych i cudzych doswiadczen zyciowych: Kobieta nigdy, przenigdy nie powinna rezygnowac z wlasnego zycia w imie rodziny czy meza - a juz zwlaszcza z wlasnej kariery zawodowej, wlasnych dochodow i wyboru miejsca zamieszkania, ktore byloby odpowiednie dla niej (rowniez) i pozwalalao realizowac sie zyciowo, intelektualnie i emocjonalnie.

      Autorka watku dokonala - przynajmniej zgodnie z wyznawanymi przeze mnie wartosciami, wielkiego poswiacenia siebie dla meza i rodziny. I doslala zycie, w ktorym nie jest szczesliwa oraz zjebke, ze wszak powinna sie jeszcze bardziej poswiecic i zrezygnowac nawet z rodzinnego spedzania czasu w weekendy.

      --
      Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
      Naomi Wolf

      Wiedzmowo
      • 04.08.11, 19:43
        Dokładnie tully, masz znowu rację :) Z moich doświadczeń i z doświadczeń znanych mi kobiet wynika podobny wniosek...
      • 04.08.11, 19:45
        tully.makker napisała:

        > ... to z watku tego plynie dla mnie jeden wniosek, ktory zreszta wyciagnelam ju
        > z dawno z wlasnych i cudzych doswiadczen zyciowych: Kobieta nigdy, przenigdy ni
        > e powinna rezygnowac z wlasnego zycia w imie rodziny czy meza - a juz zwlaszcza
        > z wlasnej kariery zawodowej, wlasnych dochodow i wyboru miejsca zamieszkania,
        > ktore byloby odpowiednie dla niej (rowniez) i pozwalalao realizowac sie zyciowo
        > , intelektualnie i emocjonalnie.
        racja swieta racja.

        > Autorka watku dokonala - przynajmniej zgodnie z wyznawanymi przeze mnie wartosc
        > iami, wielkiego poswiacenia siebie dla meza i rodziny. I doslala zycie, w ktory
        > m nie jest szczesliwa oraz zjebke, ze wszak powinna sie jeszcze bardziej poswie
        > cic i zrezygnowac nawet z rodzinnego spedzania czasu w weekendy.
        Ale to jest tylko tymczasowe.
      • 04.08.11, 22:09
        A komu było potrzebne jej poświęcenie? Był to jej własny wybór. Ona jest nieszczęśliwa i mąż jest nieszczęśliwy. Mogła się nie decydować na dzieci. Dla mnie ta jest sytuacja jasna - rodzinie potrzeba pieniędzy, mąż zaprzągł się do kieratu, ona zajęła się domem, mąż zorganizował jej pomoc i jest źle, bo zwiedzać kobieta nie może.
        Chodzi o to, że niektórym paniom zawsze jest źle, zawsze jest winny mąż. Mam koleżankę, która nie pracuje, jest zarejestrowana w firmie męża, skąd pobiera olbrzmią pensję, dodatkowo ma pełny dostęp do olbrzymiej fortuny wypracowanej przez męża. W domu pani nic nie robi, robi mąż po pracy. Gosposi nie może być, bo pani nie lubi gospoś.
        Pani odwiedza często psiapsióły narzekając jaki to mąż jest "bardzo nie bardzo" , bo ostatnio nie zrobił tego, tamtego itp.
        • 05.08.11, 08:49
          "... to z watku tego plynie dla mnie jeden wniosek, ktory zreszta wyciagnelam juz dawno z wlasnych i cudzych doswiadczen zyciowych: Kobieta nigdy, przenigdy nie powinna rezygnowac z wlasnego zycia w imie rodziny czy meza - a juz zwlaszcza z wlasnej kariery zawodowej, wlasnych dochodow i wyboru miejsca zamieszkania, ktore byloby odpowiednie dla niej (rowniez) i pozwalalao realizowac sie zyciowo, intelektualnie i emocjonalnie. "-

          ty to wiesz, Tully, ja to wiem, wie i widzi cała masa kobiet, dlatego pojąć nie mogę, jak można wybrać - zakładam, że świadomie- taki a nie inny model życia, a potem narzekać.
          Za to często jest tak, jak pisze Kol.3- po prostu jest typ kobiet, którym nigdy nie dogodzisz.
          • 05.08.11, 14:15
            nie, tylko trzeba sie wczesniej zastanowic co jest w zyciu najwazniejsze, jak i z kim chcemy je spedzac.

            Dzieci wymagaja wyrzeczen, wiec trzeba najpierw pomyslec czy sie do tego doroslo.

            Ja rowniez jestem matka (ksztalcilam sie i pracowalam przy wszystkich ciazach i dzieciach). Kosztowalo mnie to duzej energii, ale ja wiedzialam ze chce dzieci, i, rowniez prace,nie chce siedziec 7 dni w tygodmiu przy gospodarstwie domowym....byc moze tez by mi sufit zawalil

            Wprawdzie robilam przerwy po porodzie jak dzieci byly karmione piersia, i wtedy to ja przejmowalam ten "job" opieki nad dziecmi i domem, moj pracujacy maz nie musial wstawac w nocy bo dziecko plakalo.
            Moze dlatego nie musial dosypiac w weekendy i mial czas i energie dla nas...
    • 05.08.11, 17:24
      Twojemu mężowi nie jest do szczęścia potrzebna żona, czy rodzina. On poślubił PRACę.
      Współczuję ci bardzo, bo zostałaś samotną matką. Pełnisz funkcję pożytecznego mebla domowego.
      Najwyższy czas potrząsnąć twoim małżonkiem. Jeśli nie pójdziesz do pracy i nie wymusisz na nim współudziału w życiu domowym i wspólnego spędzania czasu twoje życie zamieni się w piekiełko.



    • 06.08.11, 04:57
      Sama mieszkam w kraju, gdzie jest wielu expatow z niepracujacymi zonami a posiadanie helperki jest bardzo popularne i czegos nie rozumiem.
      Czy wasza pomoc mieszka z wami?
      Dlaczego nie mozecie zorganizowac wyjsc w tygodniu, wycieczek, urlopu i z dziecmi i z helperka???
      To takie calkiem niezle pozenienie dwoch swiatow - i sie jest z dziecmi i mozna odpoczac przy drinku przy basenie, kiedy ktos inny dopilnowuje dzieci prze te godzinke czy dwie.
      Ja rozumiem i pochwalam idee, zeby to matka,a nie pomoc domowa zajmowala sie dziecmi, ale jesli masz w domu osobe, ktora ogarnia cala reszte domowego zycia - sprzatanie, pranie, gotowanie, podawanie posilkow i sprzatanie po nich, to naprawde trudno zrozumiec Twoje zmeczenie..
      Druga rzecz, dlaczego nie nawiazesz kontaktu z innymi mamami w podobnej do Ciebie sytuacji? Moglybyscie spotykac sie w ciagu tygodnia, pogadac, posmiac, pojsc razem na basen czy do sklepu. Zaczelabys budowac jakas swoja przestrzen i nie bylabys tak zalezna od meza.
      To plus umowa z mezem, ze sobote on odsypia, a w niedziele jedziecie gdzies z dziecmi i helperka sie rozerwac. Moze perspektywa, ze przy swoim boku bedzie mial zone, a nie tylko matke jego dzieci, wplynelaby zachecajaco na jego 'wyjscie z wyra"?

      f.
      --
      Oh God, I'm so bloody blonde sometimes!
      • 15.08.11, 15:47
        Dobrze rozumiem sulavounez. Znam tez taka parę, mąż śpi cały dniami. Dziewczyna cały czas jest sama- wszędzie chodzi sama, zakupy robi sama itp. Nie dziwię się, że jest rozgoryczona i brak jej zainteresowania ze strony męża. Zresztą moim zdaniem pomyłką jest gdy kobieta siedzi w domu a mąż pracuje, bo wtedy czuje się zwolniony z obowiazków, a to jest demoralizujace. No ale czasami nie da sie inaczej. Sama byłąm w takiej sytuacji- doszłam do wniosku, że nie nadaje sie do siedzenia w domu, ale sulavounez nie moze iśc do pracy, bo jest w innym kraju. Nie dość, ze sama w obcym kraju, to jeszcze w weekendy sama. Naprawdę współczuje.

        Co do kobiet, które się tu wypowiadają, że też siedziały w domu, opierały, sprzątały i nie miały znikąd pomocy. Moze to i bohaterstwo, tylko , że na ch...j z takim bohaterstwem i nikt za to jeszcze medali nie rozdaje.

        Mam nadzieję, że znajdziecie jakiś kompromis i oby nie skończyło się na wspólnym wyrzucaniu żalów- komu gorzej. Oboje się chyba nie rozumiecie i brakuje wam zdrowej komunikacji i przede wszystkim SŁUCHANIA sie nawzajem. Ale w życiu nie zawsze jest fajnie. Myśle, że po prostu przechodzicie lekki kryzys i że nie chodzi tu o wspólne wyjscia, tylko pod tym wszystkim masz jakies ukryte pragnienia, których twój maż nie zaspokaja, albo ty uważasz za niezaspokojone. Też wpominam ten okres, pomimo, że dzieci naprawde dają dużego pozytywnego kopnia w d..pe, że czułam sie zredukowana do roli butelki mleka bez prawa do własnych potrzeb.
        Zastanów sie czy aby chodzi tylko o wyjścia.
        • 22.08.11, 16:37
          Pierwsze co zauważyłam w poście autorki to że w nazwie tematu posta juz jest postawiona diagnoza "mąż śpioch i pracoholik", w sumie dosyć szybka ocena i etykietka M.


        • 25.08.11, 15:37
          elazurek75 napisała:
          > Co do kobiet, które się tu wypowiadają, że też siedziały w domu, opierały, sprz
          > ątały i nie miały znikąd pomocy. Moze to i bohaterstwo, tylko , że na ch...j z
          > takim bohaterstwem i nikt za to jeszcze medali nie rozdaje.

          Ale o jakim bohaterstwie Ty mówisz? O jakich medalach? Dwoje dorosłych ludzi umawia się, że jedno zostaje z dziećmi w domu, drugie pracuje na rodzinę. Umowa dotyczyć też powinna spędzania wolnego czasu. I potem każdy robi to, co do niego należy, proste.
    • 29.08.11, 08:48
      solounavez napisała:

      "Ale dlaczego mam tracić najlepsze lata mojego życia nie robiąc nic cie
      > kawego ani rozwojowego? Czuję, że takie myślenie nakręca we mnie żal i niechęć
      > do męża, który zdaje się zupełnie mnie nie rozumieć. A może to ja nie rozumiem
      > jego i lekceważę jego potrzeby? Jestem coraz bardziej sfrustrowana."

      Sądząc z tego fragmentu Pani wpisu, ma Pani wgląd w sytuację jaka zapanowała w Waszym związku. Również w tę emocjonalną, leżącą po Pani stronie.
      Dlatego nie będzie to dla Pani nic szczególnie nowego, jeśli napiszę, że jest Pani rozczarowana. To uczucie pojawiło się i trwa, mimo tego, że świadomie podjęła Pani istotne życiowe decyzje. O posiadaniu dwojga dzieci, o wyjeździe do egzotycznego kraju, o okresowej rezygnacji z pracy, o inwestowaniu w pracę i rozwój zawodowy męża. Trwa również mimo tego, że znała Pani wcześniej charakter i temperament męża, jego zwyczaje i przyzwyczajenia. Taka jest natura rozczarowania. Mimo tych świadomych decyzji, nikt, w tym i Pani, nie jest w stanie przewidzieć ich realnych konsekwencji ani swoich reakcji na dynamikę zmian jakie przyniosły te decyzje.
      Choć to uczucie trudne do przeżywania, ma w sobie coś z rezygnacji i braku perspektywy, to jest naturalne w Pani sytuacji.
      Dlatego jedyna radą jest uświadomić sobie swój stan i nie szukać winnego jego pojawienia się.
      Uświadomić sobie to znaczy uznać, że zachowanie męża, Pani aktualna sytuacja, może być dla Pani W TYM MOMENCIE rozczarowujące. To nie jest równoznaczne z brakiem akceptacji, utratą miłości do męża, chęcią rewolucji.
      Rozczarowanie ma w sobie coś z uznania realności. To jest jego dobra strona, bo pomaga realnie oceniać rzeczywistość, rozumieć siebie i swoje potrzeby.
      Domyślam się, że próbowała Pani znajdować różne rozwiązania tej sytuacji.
      Chyba najlepszym jest próba powiedzenia o tym mężowi i zapytanie go jak on by widział możliwość odpowiedzi na Pani potrzeby ze swojej strony.
      Trzeba również wziąć pod uwagę pozycje męża. Może w grę nie wchodzi tylko zmęczenie i niechęć do wychodzenia z domu z tego powodu. Tu może być tak, że mąż jest zmęczony ale i usatysfakcjonowany swoja pracą. I dlatego nie potrzebuje innych bodźców, aby czuć się dobrze i czuć, że się rozwija. Dlatego trudno mu może to zmieniać, bo nie ma wewnętrznej motywacji. Nie lekceważyłabym i takiej perspektywy.
      Musi Pani spokojnie rozważyć, co można zrobić w tej sytuacji.
      Jedno ostrzeżenie na koniec. Aby wybrane przez Panią rozwiązanie nie było próba manipulacji mężem, nie miało na celu sprowokowanie go do pożądanego przez Panią zachowania nijako "tylnymi drzwiami". Takie zwycięstwo bywa krótkotrwałe i nie daje satysfakcji . Agnieszka Iwaszkiewicz

  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.