Dodaj do ulubionych

problem z ciocią - proszę o radę

06.09.11, 09:18
Witam,
potrzebuję poznać opinię osób bezstronnych w następującej kwestii. Jestem mamą 4 letniego urwisa. Jest to pierwsze dziecko i pierwszy chłopiec w rodzinie męża po długiej przerwie. Rodzina szaleje na jego punkcie a szczególnie jedna z cioć, samotna, mieszkająca najbliżej matka chrzestna mojego syna. Ciocia wykazuje bardzo duże zaangażowanie, co ostatnimi czasy było dość pomocne - bardzo źle znosiłam końcówkę drugiej ciąży i prosiłam ją w sytuacjach wyjątkowych by odebrała syna z przedszkola. W tej chwili trochę tego żałuję, gdyż ciocia jeszcze bardziej się przywiązała do syna. Nie ma tygodnia bez telefonu, kiedy może go zobaczyć. Przyznam,że jest to dla mnie dość kłopotliwe i męczące. Zależy mi bardzo na budowaniu silnej relacji z moim synem, który jest od urodzenia mega niezależną osobą. Mam takie matczyne przeczucie,że on i tak szybko się nam urwie, więc nie chcę zbyt jak najwięcej czasu spędzał ze mną, swoim bratem i ojcem. Ciocia najchętniej gościłaby się u nas przynajmniej co tydzień. Oczywiście wiem,że jest osobą bardzo atrakcyjną dla syna, ma wiele pomysłów na spędzenie czasu, może mu poświęcić 100% uwagi. Zwyczajnie się boję o jego uczucia. Tym bardziej,że w rodzinie była już taka sytuacja,że ta sama ciocia zajmowała się z oddaniem innym dzieckiem w rodzinie i padło zdanie,że mała nie chciała iść do matki tylko do niej. Podejrzewam ją więc o próbę rywalizacji mniej lub bardziej świadomą.
Wiem,że należy stawiać granice i to robię. Jam mam jej to jednak jej wytłumaczyć, że uważam że 4 latek nie powinien spędzać całej soboty z nią. Że wystarczą 3 godziny w miesiącu. Ostatnie bardzo naciska,żebym zostawiła go u niej na dłużej nawet na noc. A to mówi,że zabierze go tramwajem na pobranie krwi (sobie), bo tam dają czekoladę a to gdzie indziej tez tramwajem, bo my rzekomo tylko samochodem wszędzie (co nie jest prawdą). Chce pojechać z nim do dziadków pociągiem. Wg mnie on jest jeszcze na to za mały, a jak już to niech jedzie z nami pierwszy raz w taką podróż. Obecnie syn jest w przedszkolu do 17, tak więc w tygodniu pozostaje niewiele czasu na wspólną rozmowę czy czytanie bajek głównie za sprawą młodszego syna, który domaga się piersi/uwagi akurat wtedy gdy chciałabym pobyć trochę ze starszym. Ale pobyć z nim naprawdę sama bez uwieszonego niemowlęcia.
Z drugiej strony moja przyjaciółka ma odwrotną sytuację. Jak już weźmie swojego siostrzeńca do siebie, to uważa że nie wiadomo co zrobiła, bo matka się tak nim nie zajmuje, nie rozwija go. Daje mi to też trochę do myślenia.
I jeszcze jedno, ciocia chętnie i często dzwoni do swojej mamy i relacjonuje co się u nas dzieje (sama mi to powiedziała, tłumacząc że mówi tylko dobrze rzeczy i że w ten sposób odsuwa rozmowę od swoich spraw), to też było powodem mojej niechęci i ograniczenia kontaktów. Nie chcę czekać aż coś wybuchnie, powinnam z nią jakoś porozmawiać.
Edytor zaawansowany
  • angazetka 06.09.11, 09:31
    Problemem są tak naprawdę telefony do jej mamy - tu bym pogadała i ukróciła. To, że ma dobre kontakty z chłopcem, to żaden problem. Ty byś chciała mieć dziecko tylko dla siebie, panikujesz ponad potrzebę. To ty chcesz z nią rywalizować, a przecież jesteś mamą i masz w zyciu dziecka role pierwszoplanową. Odpuść trochę. Nie wychowujesz dziecka dla siebie.
    --
    "Żeby on [Tusk] był takim dobrym premierem, jak jest fajnym facetem, to nie miałabym tych problemów przed przyszłymi wyborami, co mam." - Asia_i_p
  • verdana 06.09.11, 09:35
    Hm, trzy godziny w miesiącu z ciocią, którą syn lubi, ktora jest dla niego atrakcyjna i dobrze się nim zajmuje, bo jesteś zazdrosna? Nie stworzysz dobrych więzi z wlasnym dzieckiem, jeśli będzie oprocz Cibie lubilo jeszcze ciocię? Cała sobota to rzeczywiście za dużo, ale separowanie dziecka od kochającej cioci dlatego, ze mama chce miec dziecko na wasność to nie jest dobra metoda. Czym więcej osób ochajacych dziecko, z ktorym dziecko ma dobre kontakty, tym lepiej.
    Mam wrazenie, ze w tym wszystkim kompletnie nie myślisz o dziecku - liczysz się tylko Ty. przykro mi, ale jesli wizyta cioci pare razy w miesiącu zaburzy Twoje kontakty z dzieckiem, to znaczy, że te kontakty sa niewiele warte.
    Więcej pewności siebie, mniej zazdrości, więcej myślenia o dziecku, a nie o własnych potrzebach...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • kiki74 06.09.11, 10:58
    Verdana, nie ma co Ci być przykro. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Mój kontakt ze starszym synem nigdy nie był mocny i zawsze miałam wrażenie że ma mnie w nosie. Pierwsze miejsce dziadek, drugie ojciec od ukończenia pierwszego roku. Cieszę się,że mam drugiego syna, bo już widzę że to zupełnie inna bajka. Z pierwszym nie było kontaktu przez pierwszy rok życia - ciągle tylko spał. Rozwinął się bardzo w przedszkolu, ale mam wrażenie że pominął fazę emocjonalnego bycia z mamą i wskoczył w etap siłowań i innych męskich zabaw. Drugi syn jest bardziej emocjonalny, kontaktowy, wyróżnia mnie - dosłownie leje miód na moje serce. Dzieci rodzą się różne i nie na wszystko mamy wpływ. I pewnie będę go usilnie wypychać w świat w który starszy wyruszył sam znacznie wcześniej.
  • morekac 06.09.11, 11:09
    Och, ten młodszy taki słodziak, a ten starszy taki okropny. :-(
    No i te pretensje, że starszy przez pierwszy rok życia tylko spał. Jakby nie spał - też byłoby źle, bo nie śpi i strasznie dużo płacze...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • verdana 06.09.11, 12:17
    Przerażające. W dodatku jak nie kocha dostatecznie mamusi, to niech nie ma również innych bliskich ludzi...
    W tej sytuacji rozumiem, ze ciotka chce go zabierać jak najczęściej, dobrze robi.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • kiki74 06.09.11, 12:56
    Trochę przesadziłaś.
  • verdana 06.09.11, 13:03
    Nie. Nie przesadzam. Sama o dziecku nic dobrego nie piszesz, a jak z kimś ma dobre kontakty, to zrobisz wszystko, aby je przerwać. Z czystej zazdrości.
    Może pomyśl o tym, co jest dobre dla dziecka, a nie tylko dla ciebie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • kropeczka455 06.09.11, 17:06
    kiki74 napisała:
    >Z pierwszym nie było kontaktu przez pierwszy rok życia - ciągle tylko spał.

    Żartujesz!!!! I przesadzasz!!!
    Czy to możliwe aby twój syn przespał cały rok???.

    > Mój kontakt ze starszym synem nigdy nie był mocny i zawsze miałam >wrażenie że ma mnie w nosie.
    Straszne rzeczy piszesz o maleńkim dziecku.
    > Pierwsze miejsce dziadek, drugie ojciec od ukończenia pierwszego roku.
    Dzieci zawsze lgną do ludzi którzy ich kochają.
    Zazdrosna jesteś i swa zazdrością chcesz odebrać synowi ciocię która daje mu milość.
  • znowuniedziela 06.09.11, 22:31
    Witaj!
    Sama jestem taką "ciocią".
    Opiszę , jak to wygląda z drugiej strony.
    (aha-mam męża i dziecko, a mój chrześniak to syn szwagierki, siostry męża, lat 2)
    Więc dziecko ma lat 2 i wciąż do mnie wyciąga rączki, Jego rodzice wciąż pracują i alternatywą dla spędzenia z nim czasu jest puszczenie tV i kanału MTV ...Dziecko jest małe, rewelacyjna pamięć, słuch muzyczny, spostrzegawczy, bardzo szybki(bardzo się różni od mojego synka, lat 11, który był uważny, skoncentrowany i umiał słuchać, mój chrześnik nie potrafi....). Więc bywa on u mnie w domu wtedy, gdy potrzeba(mam wolny zawód i pracuję w domu), ale gdy matka wraca z pracy to MUSI NATYCHMIAST GO ZABRAĆ. Nie ma mowy o tym, by wypiła herbatę, zjadła obiad, pogadała9choć niezbyt się lubimy, drażnią nie ludzie, dla których jedynym wymiernym wyznacznikiem ludzkiej wartości jest grubość portfela, a nie wykształcenie, zainteresowania, czy dokonania, tylko forsa...). Więc ona go zabiera, on ryczy, ona nawet nie spojrzy, gdy on je przynosi ludziki ulepione z plasteliny, pierwsze obrazki, które namalował z takim poświęceniem(bo ćwiczymy uwagę), jak pięknie zagrał na pianinie kilka nutek, i świetnie mu to wychodzi... Ona natychmiast musi wyjść. Potem ja idę biegać(oni mieszkają niedaleko) i widzę, jak oni w trójkę jadą, przystają i mówią, że jadą na zakupy, nigdzie indziej nie jeżdżą razem, na zakupy codziennie... Ok...
    Potem znowu cisza, jedna babcia, druga babcia, niania się nim zajmują, aż wreszcie,. gdy nikt nie ma czasu, mój chrześnik znowu do mnie przychodzi, i dowiaduję się, że
    nie może pić wody, bo woda jest niezdrowa,
    jest zbyt mały na mycie zębów(ma 8 dziur)
    zawsze musi mieć skarpetki, nawet w wózku
    nawet w cieniu musi mieć czapkę,
    do piaskownicy się nie wchodzi, tylko stoi obok
    on nie lubi, gdy się go przytula(!!?)
    mam mu puścić bajkę, gdy marudzi
    ...
    Mój Synek ma lat 11 , wychowałam go uważam, nie najgorzej, ale podobnych durnot nie stosowałam i nie zamierzam ...

    Denerwuje mnie mamuśka, która pracuje po 10-12 godzin dziennie, i uważa, że pozjadała wszystkie rozumy, bo raz przez rok czytała gazetę "mam dziecko",więc jest obznajomiona w sprawach wychowania dzieci....

    A/propos autorki wątku-jesteś zmęczona niemowlakiem,widzisz, że synka wychowałaś nie tak, jak zamierzałaś, zazdrościsz ciotce kontaktu z synkiem starszym, jego obwiniasz o to, że nie masz dla niego czasu. Do licha, gdzie ten dziadek, gdzie mąż, którzy powinni Ci pomagać w wychowywaniu młodszego, byś miała czas dla starszaka?
    Istnieją mleka w proszku, byś mogła położyć dziecko małe spać NAJEDZONE(karmisz, on ssie i wciąz mu jest mało jedzonka, warto przejść na karmienie butelką, każdy się ucieszy, piersi przestaną boleć)-jedno wykarmiłaś, może dosyć? Zadbaj o siebie, niech ciocia zajmie się MŁODSZYM, a Ty pójdź ze starszym na spacer, przejedź się tym tramwajem...
    Zobacz drugą stronę własnej rodziny.

    A ile ta ciocia ma lat?

    --
    P.I.O.-moje natchnienie :) :* :) :*
    [img]http://gify.magazynek.org/pictures/Kreskówki/Krecik/006.gif[/img]
  • anusia29 06.09.11, 09:35
    Boszzzzz , jak ja bym chciała aby mojego (teraz 6 latka), ktoś gdy miał 4 lata zabrał na całą sobotę..... a nawet więcej.
    Uwazam, że przesadzasz. I to Ty jesteś zazdrosna.
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych przeze mnie lat...
  • joshima 06.09.11, 09:40
    Chcesz znać moje zdanie? Masz całkiem spore dziecko, które nie jest za duże na podróż pociągiem z ciocią. Naprawdę. Syn mojego brata przyjeżdżał do mnie na tydzień w wieku trzech lat i nikt nie robił z tego afery.

    Sądzę, że jesteś zazdrosna. Tak się nie buduje więzi z dzieckiem. Dziecko Ci rośnie a ty nie chcesz chyba tego przyjąć do wiadomości. Z resztą sama piszesz, że chciałabyś go zatrzymać przy sobie jak najdłużej. Myślisz o sobie, a czy dla niego to jest dobre?

    Oczywiście powinnaś stanowczo zabronić cioci relacjonowania waszych spraw osobom trzecim, ale co do reszty to jest Twoje mega-przewrażliwienie. Nie rób z dziecka maminsynka.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • kiki74 06.09.11, 10:24
    Bardzo dziękuję za Wasze opinie. Wiem, że nie wychowuję dla siebie, tym bardziej że to chłopiec;). Syn dotąd miał wiele kontaktów rodzinnych, również z ciocią. Tuż przed moim porodem pojechała z nim na cały weekend do stęsknionego dziadzia. I ja się cieszyłam,że się tam wyhasał, ale ciocia się strasznie zaangażowała i proponowała że się nim zajmie tak ze 2 razy w tygodniu. Złapałam się że ciągle u nas siedzi i jak ja mam chwilę, bo akurat nie karmię to ona jest pierwsza na dywanie i jeździ jego samochodzikami. NAGLE stałam się zazdrosna i zaborcza mimo,że wcześniej nawet mówiono,że fajnie że taka nie jestem.
    Zrodził się problem i piszę tu od razu, więc uwierzcie że chcę dla syna jak najlepiej. Ale chyba sama się pogubiłam, mam drugie dziecko i boję się że zaniedbam pierwsze. Że mój super niezależny syn, z którego byłam zawsze taka dumna z pierwszym sekretem pójdzie do cioci.
    Podejrzewam,że dopadła mnie huśtawka hormonalna i kierują mną za bardzo emocje:( Zmęczenie, niewyspanie, pogryzione brodawki, wielki brzuch, hemoroidy to są moje ostatnie 4 miesiące. Może powinnam, go oddawać częściej cioci, wtedy sobie wypocznę a syn nie będzie oglądał zaniedbanej snującej się po domu mamusi. Na pewno byłoby nam wygodniej, ale jeszcze raz piszę mój syn naprawdę jest cygańskim dzieckiem, bardzo samodzielny i odważny. Ludzie z boku znajomi patrzą na niego z podziwem i akurat nie piszę tego żeby się pochwalić, ale to przecież m. in. ja go tak wychowałam. Boję się o takie dziecko, bo jest inne. Moje znajome mają odwrotne problemy. Z mojego syna nie da się zrobić maminsynka, za późno na to.
    Na pewno wiele by dało jakbym mogła uczciwie pogadać z ciocią, ale nie mogę bo ona z WSZYSTKIM leci do swojej matki. Serio, potem w rozmowie z teściową słyszę o takich szczegółach,że się zastanawiam co ona jeszcze wie. To wyszło niedawno. Widziałybyście chętnie taką osobę w domu zwłaszcza będąc w stanie rozmemłania poporodowego? Sama ciocia do mnie dzwoniąc ostatnio wypowiadała się na temat naszego spotkania z bratem męża o którym wie oczywiście od swojej matki. No naprawdę jestem tym zaskoczona i ucierpiało trochę na tym moje zaufanie do niej.
    Jestem w takim momencie/stanie,że nie wiem co robić. Jak ułożyć na nowo relacje z ciocią?
  • morekac 06.09.11, 11:19
    Myślę, że męczy cię ciocia w domu - ale dlaczego masz aż takie opory przed wypchnięciem 4-latka z domu na kilka godzin kilka razy w miesiącu?
    Nie utrzymasz dzieciaka na sznurku - to nie ten etap. I nie to dziecko.
    Napiszę jeszcze jedno: to, że dziecko łatwo się 'odczepia' od mamy może oznaczać, że był wystaczająco 'wczepiony' w mamę w niemowlęctwie i póżniej - dałaś mu bazę - bliskość i poczucie bezpieczeństwa, dlatego bez problemów 'idzie w świat". To, że nie jest przytulasny i całuśny, nie oznacza, że ciebie nie kocha, że jesteś mu mniej potrzebna czy też jest mniej uczuciowy. Jest tylko mniej wylewny. :-) Dzieci są różne.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • asfo 06.09.11, 11:24
    To wysyłaj ich na wycieczki pozadomowe. Najlepiej na wakacje na dwa tygodnie. Jeszcze jest w miarę ciepło, można jechać.

  • triss_merigold6 06.09.11, 11:27
    Ma z nadmiernie inwazyjną i opowiadającą wszystko teściowej ciotką wysłać syna na dwutygodniowe wakacje?! Wolne żarty.
  • triss_merigold6 06.09.11, 11:25
    Bywa, że bezdzietne kobiety żyją cudzym życiem i zapominają o swoim miejscu tj., że nie są rodzicami danego dziecka. Jeśli nie chcesz, żeby ciocia ciągle u Ciebie siedziała to się na to nie zgadzaj, naprawdę czterolatek nie musi mieć z nią codziennego ani nawet cotygodniowego kontaktu.
  • mama_myszkina 06.09.11, 17:06
    Jako bezdzietna kobieta powiem też, że są bezdzietne kobiety, którym sprawia przyjemność odciążenie mamy dwojga dzieci. I to już nie jest wina tych bezdzietnych kobiet, że są dla dzieci atrakcyjne, co zdaje się przeszkadza Autorce.
  • triss_merigold6 06.09.11, 17:46
    Cudownie, byleby pamiętały, że zajmują się cudzymi dziećmi i że mogą to robić na warunkach rodziców tychże dzieci.
    Dla dzieci atrakcyjne są tez czipsy, kilogramy czekolady, oglądanie cartoon network non stop, niektórzy rówieśnicy niekoniecznie stanowiący dobry wzorzec, całodniowa zabawa zamiast jakichś obowiązków etc. co nie oznacza, że rodzice nie mogą w/w limitować.
    B. często nie rodzic jest atrakcyjny ponieważ służy do zabawy i rozrywki, niczego nie narzuca ani nie wymaga.
    Nie w atrakcyjności cioci problem IMO tylko w inwazyjności tej kobiety i propozycjach np. nocowania u niej dziecka.
  • mama_myszkina 06.09.11, 18:51
    Ależ zdaniem Autorki własnie o atrakcyjność chodzi! Przeczytaj Jej post ze zrozumieniem. Ona chciałaby dzieci tylko dla siebie i tak, aby z nikim innym nie spędzały fajnie czasu, bo mama czuje się wtedy zagrożona.

    Tak więc dywagowanie na temat rzekomego życia kosztem innych, jakoby uprawianego rpzez bezdzietne kobiety jest zupełnie nie na miejscu.
  • joshima 06.09.11, 20:44
    triss_merigold6 napisała:

    > Dla dzieci atrakcyjne są tez czipsy, kilogramy czekolady, oglądanie cartoon net
    > work non stop
    Jakoś nie zauważyłam, żeby założycielka wątku właśnie takie rzeczy miała do zarzucenia cioci.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • triss_merigold6 06.09.11, 21:15
    Przenośnia - trudne słowo.
    Łopatologicznie: dla dziecka atrakcyjne mogą być różne rzeczy i osoby, także te szkodliwe w nadmiarze i rolą rodziców jest je ograniczać.
    Nie twierdzę, że ciocia dziecku szkodzi, wystarczy, że jej narzucająca się obecność szkodzi matce dziecka i zaczyna ją wk...ać.
  • joshima 06.09.11, 21:20
    triss_merigold6 napisała:

    > Nie twierdzę, że ciocia dziecku szkodzi, wystarczy, że jej narzucająca się obec
    > ność szkodzi matce dziecka i zaczyna ją wk...ać.
    To niestety ma dość luźny związek. Czasem taka Ciocia może być ratunkiem dla dziecka a nie czymś co mu szkodzi.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • triss_merigold6 06.09.11, 21:27
    Tu dziecko ma matkę, ojca, rodzeństwo, dziadków i nic w opisie nie sugeruje, że ów czterolatek potrzebuje ratunku.
    Jeśli ciocia ma taką potrzebę kontaktu z dzieckiem i opieki nad nim to niech sobie zafunduje własne. W innym wypadku powinna się dostosować do wymagań matki dziecka.
  • joshima 06.09.11, 23:17
    triss_merigold6 napisała:

    > Tu dziecko ma matkę, ojca, rodzeństwo, dziadków i nic w opisie nie sugeruje, że
    > ów czterolatek potrzebuje ratunku.
    Posiadanie pełnej rodziny nie gwarantuje pełni szczęścia niestety.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • pan_i_wladca_mx 07.09.11, 00:12
    a jeszcze niedawno dało się Ciebie Triss czytać, natomiast ta wypowiedź odsłania więcej niż by się mogło zdawać.
    Może ciocia nie chce sobie "fundować" dzieciaka bo wie z czym to się wiąże albo po prostu frajersko uważa, że matce kilkulatka z niemowlakiem "na cycku" należy się pomoc a w rodzinie takowa bywa darmowa i bezinteresowna.
    Twoje stwierdzenie o przymusie dostosowania się do "wymagań" (sic!) matki są absurdalne. Takie wymagania można mieć do opłacanej opiekunki, rozumiem że ciocia robi za niańkę pro-bono więc troche mijamy się z priorytetami. Skoro to rodzina to można chyba normalnie porozmawiać prawda? Otwarcie powiedzieć, że np. w wen weekend robią sobie "rodzinne" wycieczki i dają sobie radę, nie potrzebuja pomocy ale dziękują za gotowość niesienia tejże? Ciocia zaangażowała się na maksa, natomiast formy i czas poświęcony temu zaangażowaniu można spokojnie przedyskutować a nie robić z tego dramatu odtrąconej matki. Wtedy wszyscy powinni wyjść z dyskusji nieurażeni.

    Natomiast jeżeli idziemy w stronę "dostosowywania się do wymagań" to proszę Autorkę by zaczeła płacić cioci za opiekę, wtedy wejdziecie w formalne stosunki pracodawca-pracownik i możecie sobie ustalać wszystko, nawet za pomocą kodeksu cywilnego ;)

    --
    "po ćwiartce dobrego alkoholu czuję się jak rzeźba"

    Church of the Flying Spaghetti Monster
  • znowuniedziela 07.09.11, 00:25
    Święte słowa, brawo!!!!

    P.I.O.-moje natchnienie :) :* :) :*
    [img]http://gify.magazynek.org/pictures/Kreskówki/Krecik/006.gif[/img]
  • kiki74 07.09.11, 11:29
    > Może ciocia nie chce sobie "fundować" dzieciaka bo wie z czym to się wiąże albo
    > po prostu frajersko uważa, że matce kilkulatka z niemowlakiem "na cycku" należ
    > y się pomoc a w rodzinie takowa bywa darmowa i bezinteresowna.

    No to uważaj z tą pomocą rodzinną, bo nie jest ona taka bezinteresowna jak Ci się wydaje.

    > Natomiast jeżeli idziemy w stronę "dostosowywania się do wymagań" to proszę Aut
    > orkę by zaczeła płacić cioci za opiekę, wtedy wejdziecie w formalne stosunki pr
    > acodawca-pracownik i możecie sobie ustalać wszystko, nawet za pomocą kodeksu cy
    > wilnego ;)

    Każdy rodzic może ustalić pewne granice i zapewniam,że większość ludzi to akceptuje. Ciocia też. Jak dotąd nasze stosunki były bez zarzutu. Problemem jest to,że trudno jej dostosować się do wymagań naszego domu a jest nim potrzeba niezależności i to że liczyłam ta trochę dyskrecji;)
  • joshima 06.09.11, 12:01
    kiki74 napisała:

    > Jestem w takim momencie/stanie,że nie wiem co robić. Jak ułożyć na nowo relacje
    > z ciocią?
    No cóż. Widać, że sporym problemem jest jej długi język. Możesz jej postawić ultimatum, że jeśli nie przestanie wywlekać waszych rodzinnych spraw na zewnątrz to będziecie musieli ograniczyć wasze kontakty. Tylko nie szantażuj jej dzieckiem, bo nie o to przecież chodzi. Nie mów jej, że nie chcesz, żeby spotykała się z Twoim dzieckiem. Powiedz, że nie chcesz się z nią tak często widywać bo ma za długi język.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • kara_mia 06.09.11, 11:58
     Mam takie matczyne przeczucie,że on i tak szybko się nam urwie
     i padło zdanie,że mała nie chciała iść do matki tylko do niej.
     a jak już to niech jedzie z nami pierwszy raz w taką podróż.
     Mój kontakt ze starszym synem nigdy nie był mocny i zawsze miałam wrażenie że ma mnie w nosie. Pierwsze miejsce dziadek, drugie ojciec od ukończenia pierwszego roku. Cieszę się,że mam drugiego syn, bo już widzę że to zupełnie inna bajka.
     Drugi syn jest bardziej emocjonalny, kontaktowy, wyróżnia mnie - dosłownie leje miód na moje serce.
     Że mój super niezależny syn, z którego byłam zawsze taka dumna z pierwszym sekretem pójdzie do cioci.
     Sama ciocia do mnie dzwoniąc ostatnio wypowiadała się na temat naszego spotkania z bratem męża o którym wie oczywiście od swojej matki.


    powyższe cytaty z Ciebie moim zdaniem wskazują, że
    -planujesz zaspokajać swoje emocjonalne potrzeby za pomocą Twoich dzieci
    -starszemu synowi udało się (?) uciec z tego nadopiekuńczego budyniu
    -młodszy syn ma przewalone

    zaborcze i okrutne jest oczekiwanie od dziecka, żeby do Ciebie przyszedł z pierwsza tajemnica - bo inaczej ci będzie przykro , bo ty jesteś jego mamą...
    to JEGO pierwsza tajemnica i to ON będzie decydował do kogo pójść. Może do sąsiada z działki?
    Śni Ci się władza dusz i umysłów twoich dzieci...?
    Tak na szczęście nie ma.

    A jak chcesz zabrać syna pierwszy raz w podroż pociągiem to go zabierz a nie nakładaj złośliwie zaborczych szlabanów dziecku na frajdę z innymi...

    A dlaczego ktoś obcy nie może rozmawia co was ze swoja rodziną? To jakieś świętokradztwo gadać o was i rodzinie ze swoją matką?
    A jak zdradza sekrety to mu się sekretów nie powierza, natomiast próba wpływu na tematykę rozmów - "o mnie nie możesz z mamusią rozmawiać" - to jest kolejna próba rządzenia światem podobnie jak i dziećmi...

  • kklekss 06.09.11, 15:56
    Uważam, że ciocia za bardzo się narzuca z tą pomocą , to chyba wynika z faktu braku własnych dzieci.Ja nie wyobrażam sobie, żeby co tydzień ktoś cały dzień siedział u mnie w domu i zabawiał moje dziecko.I jeszcze te relacje zdawane teściowej wrrrrrrr. za dużo tego.Jako matka masz prawo do bycia ze swoim dzieckiem na swoich zasadach.
  • mama_myszkina 06.09.11, 17:09
    powyższe cytaty z Ciebie moim zdaniem wskazują, że
    -planujesz zaspokajać swoje emocjonalne potrzeby za pomocą Twoich dzieci
    -starszemu synowi udało się (?) uciec z tego nadopiekuńczego budyniu
    -młodszy syn ma przewalone

    zaborcze i okrutne jest oczekiwanie od dziecka, żeby do Ciebie przyszedł z pierwsza tajemnica - bo inaczej ci będzie przykro , bo ty jesteś jego mamą...
    to JEGO pierwsza tajemnica i to ON będzie decydował do kogo pójść. Może do sąsiada z działki?
    Śni Ci się władza dusz i umysłów twoich dzieci...?
    Tak na szczęście nie ma.


    Zgadzam się w 100%. Nic dodać nic ująć. Rozpaczliwa i za wszelką cenę potrzeba niezależnosci dzieci często ma swoje korzenie w zachowaniu rodziców.
  • mama_myszkina 06.09.11, 17:02
    Piszesz, że starszy syn nie był nigdy z Toba blisko, a młodszy też jest niezależny.

    Nie przyszło Ci do głowy, że przyczyna leży w Tobie i wtym, jak traktujesz swoje dzieci?

    Mam wrażenie, że je po prostu przytłaczasz.
  • kklekss 06.09.11, 17:51
    Paranoja, niemowlak i 4latek są już tak niezależni, że nie potrzebyją ani opieki ani miłości matki.Jakaś chora teoria albo głupota.
  • triss_merigold6 06.09.11, 17:54
    Ot, zapewne to taka teoryjka bezdzietnej. D Nie należy zwracać uwagi.
  • kklekss 06.09.11, 17:57
    Mylisz się , mam już wnuki.
  • triss_merigold6 06.09.11, 18:04
    Ale ja nie pisałam o Tobie tylko o Mamiemyszkina (Myszkin to bodajże szczur czy coś podobnego).
  • mama_myszkina 06.09.11, 18:55
    triss_merigold6 napisała:

    > Ale ja nie pisałam o Tobie tylko o Mamiemyszkina (Myszkin to bodajże szczur czy
    > coś podobnego).

    Książę Lew Nikołajewicz Myszkin nie był szczurem. Polecam powtórkę z literatury klasyków.

    Co do posiadania dzieci, to fakt posiadania dzieci nie czyni ekspertem, podobnie jak fakt posiadania nart nie czyni narciarzem, a fakt posiadania raka - lekarzem onkologiem.

    Można mieć dzieci i wiedzieć bardzo niewiele o ich wychowaniu. Gdyby było inaczej, nie byłoby tylu nieszczęśliwych ludzi.

    Można też nie mieć dzieci, ale kształcić się w kierunku pedagogiczno-psychologicznym itp i uzupełniac wiedzę poprzez obserwację.
  • kklekss 06.09.11, 18:07
    ok.
  • mama_myszkina 06.09.11, 18:53
    kklekss napisała:

    > Paranoja, niemowlak i 4latek są już tak niezależni, że nie potrzebyją ani opiek
    > i ani miłości matki.Jakaś chora teoria albo głupota.


    Czytaj ze zrozumieniem.
  • kol.3 06.09.11, 18:30
    Weź pod uwagę, że sama prosiłaś ciocię o pomoc i to nie raz. Ciocia to nie płatna służąca, której się powie "Marysiu, teraz już Marysi dziękujemy, jest Marysia niepotrzebna ". Ciocia zapewne widząc Twoje złe samopoczucie w ciąży oraz przeciążenie przy noworodku chce Ci trochę ulżyć ,jest przekonana, że tej pomocy potrzebujesz, skoro jak sama piszesz chodzisz rozmemłana po domu. Opiekując się dzieckiem zwyczajnie się do niego przywiązała. Jest atrakcyjna, bo ma dużo czasu, może małemu zafundować niejedną rozrywkę, na którą Ty nie masz siły ani czasu.
    A być może okazuje mu dużo serca, więcej niż mama w domu. Stawiam na to, dzieci doskonale wyczuwają człowieka.
    Chcesz mieć dziecko dla siebie - jest na to jedna rada - bądź dla dziecka tak samo dobra jak ciocia, Twoje kłopot znikną. Chcesz brać, a co dajesz?
  • babji 06.09.11, 19:07
    Rob tak jak i serce podpowaida. Gdy urodzilam dizecko to nie chcialam i nie zyczyam sobieo diwedzin nkiko. Niestety nie meiskzlaismy u isebie, wiec musisalm to znosisc. Jaki jest tego ksutek? Jestem od corki dlaej emojoclnie niz jej ojceic u ktorego meiskzlaysmy.
    No bo jak ja mialam siewyluzuzwac jak raz w tygodniu przychodzila rodzina ojca mojego dizecka???? Odpowiedz byla jego zdaniem prosta: to tez twoja ordzina.. Takie dyrdymaly. W tej chwili czuje sie odsunięta, trudno m iz dizeckiem smaej....
    Twoje obawy sa dla mnie ozrumiale i skoro POCZULAS, ze cos jest nie tak to odmawiaj ciotce, albo mow jej ze zadzwonisz, kiedy bedzie potrzebna.....
  • babji 06.09.11, 19:08
    a przez zaly czas mieskzlaismy u jego ordizcowe.............. wiec mieli baczenie na wszystko
  • kara_mia 06.09.11, 19:12
    mow jej ze zadzwonisz, kiedy bedzie potrzebna.....

    myślałam, że autorka wątku pisała o cioci a nie o służącej....
  • morekac 06.09.11, 22:59
    Tobie i z klawiaturą trudno...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • blue_romka 06.09.11, 19:12
    Chcesz, żeby syn spędzał czas z Wami, masz przeczucie, że wyfrunie, boisz się, że będzie wolał ciocię od Ciebie, nie zaspokoił Twoim matczynych uczuć. Widzisz analogię we wszystkich tych wypowiedziach? One dotyczą Ciebie, Twojego dobra, a nie syna. To bardzo egoistyczne. Tym bardziej, że synowi dobrze jest z ciocią.
    Moim zdaniem nie ma nic złego, że ciocia chce go widzieć raz w tygodniu. To nie jest nadmiarowe żądanie. Natomiast nadmiarowa jest Twoja chęć zatrzymania syna dla siebie, zazdrość o relację z ciocią. Powinnaś zdać sobie z tego sprawę i pohamować swoje reakcje. Pomyśl o synku, nie o sobie.
  • kara_mia 06.09.11, 19:17
    Pomyśl o synku, nie o sobie.
    :) :)

    choć zdanie z gruntu słuszne, to się uśmiałam.
    Ile % ludzi myśli o dobru swoich dzieci a nie o zaspokajaniu swoich pragnień, potrzeb i ambicji ZA POMOCĄ dzieci? - 5% ? 2%?
    I to jeszcze w białych rękawiczkach sprzedają to jako TROSKĘ o dzieci..

    poniżej link do upiornego listu matki nastolatka:
    forum.gazeta.pl/forum/w,1204,127197457,127197457,List_do_uciekajacych_nastoletnich_dziewczat_.html
  • verdana 06.09.11, 20:22
    E, chyba jesteś zbytnią pesymistką. Z moich znajomych znam dwie- słownie dwie sztuki zaspokajania ambicji za pomocą dzieci. reszta całkiem normalna, owszem, chciałaby, ale po krótkiej refleksji dochodzi do wniosku, ze to głupie i odpuszcza.
    dziecko, oczywiscie, zaspakaja pewne potrzeby rodzica, ale malo kto rozsadny zaspakaja je przy pomocy dziecka. no, moze poza tym, ze dziecko jest dobrym alibi, zeby iść na kreskówke do kina:)
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mama303 06.09.11, 20:32
    verdana napisała:


    > dziecko, oczywiscie, zaspakaja pewne potrzeby rodzica, ale malo kto rozsadny za
    > spakaja je przy pomocy dziecka.

    Ja sie nie zgadzam z tym. Dziecko zaspokaja bardzo silne potrzeby rodziców. Nikt nie kocha taka bezinteresowna i ślepa miłoscią jak dziecko. Nikt nie potrzebuje takich poświęceń i nie potrzebuje tyle opieki co dziecko a rodzice mu to daja bo także maja taką własnie potrzebę - bycia dla kogos bardzo ważnym, bardzo potrzebnym a czesto jedyna wyrocznią /przynajmniej do pewnego wieku/
  • kara_mia 06.09.11, 20:43
    a rodzice mu to daja bo także maja taką własnie potrzebę - bycia dla kogos bardzo ważnym, bardzo potrzebnym a czesto jedyna wyrocznią /przynajmniej do pewnego wieku/

    no właśnie, a granica wieku ustalona jak rozumiem przez rodziców, kiedy ONI POZWOLĄ , żeby przestać dla dziecka być wyrocznia.
    .......
    A verdana pisze, że jestem pesymistką.
  • mama303 07.09.11, 17:30
    Ja mysle, że tego sie sztucznie nie ustala. Przychodzi taki moment, że rodzice poprostu przestaja być najważniejszym autorytetem.
  • joshima 06.09.11, 20:50
    mama303 napisała:

    > Ja sie nie zgadzam z tym. Dziecko zaspokaja bardzo silne potrzeby rodziców. Nik
    > t nie kocha taka bezinteresowna i ślepa miłoscią jak dziecko. Nikt nie potrzebu
    > je takich poświęceń i nie potrzebuje tyle opieki co dziecko a rodzice mu to daj
    > a bo także maja taką własnie potrzebę - bycia dla kogos bardzo ważnym, bardzo p
    > otrzebnym a czesto jedyna wyrocznią /przynajmniej do pewnego wieku/

    Naprawdę sa tacy rodzice?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • mama303 07.09.11, 17:33
    joshima napisała:


    > Naprawdę sa tacy rodzice?

    Oczywiście cała ogromna wiekszośc i jest to naturalne, nawet sie nad tym nie zastanawiamy jak bardzo dziecko zaspokaja nasze silne potrzeby.

  • mama_myszkina 06.09.11, 21:20
    Ja sie nie zgadzam z tym. Dziecko zaspokaja bardzo silne potrzeby rodziców. Nikt nie kocha taka bezinteresowna i ślepa miłoscią jak dziecko. Nikt nie potrzebuje takich poświęceń i nie potrzebuje tyle opieki co dziecko a rodzice mu to daja bo także maja taką własnie potrzebę - bycia dla kogos bardzo ważnym, bardzo potrzebnym a czesto jedyna wyrocznią /przynajmniej do pewnego wieku/

    Ty tak na serio? To może pies byłby lepszym pomysłem? Wyrocznią jest się dla niego całe życie, jest zależny 100% i żre mniej niż dziecko. Nie potrzebuje też butów na zimę.

  • triss_merigold6 06.09.11, 21:31
    Piramida potrzeb Maslowa.
    Dziecko nosi DNA rodzica, pies do czego innego służy jednak.
  • kara_mia 06.09.11, 21:38
    Pies wytrzyma nadopiekuńczość. Dziecko nie.
  • triss_merigold6 06.09.11, 21:44
    Gdzie Wy tu widzicie nadopiekuńczość?
    Czterolatek w przedszkolu jest do 17 codziennie, poza tym ma rodzeństwo-niemowlę, któremu matka musi poświęcać sporo czasu. Autorka pisze, że syn ma też kontakt z dziadkami, jeździ do nich. Jeśli autorka chce spędzić czas z całą rodziną - z czterolatkiem włącznie - to zostają jej weekendy. Absolutnie się nie dziwię, że propozycja cioci zabierania chłopca na noc jej nie odpowiada. Ciocia co tydzień na długo to też przegięcie, trudno znosić kogoś obcego w domu tak często.
    Potrzeba spędzenia czasu z własnym dzieckiem nie jest nadopiekuńczością.
  • verdana 06.09.11, 22:05
    Gdyby Autorka tak własnie napisała - mam ochote pobyć z dzieckie, to pewnie odpowiedzi bylyby zupełnie inne.
    Ale autorce nie o bycie z dzieckiem chodzi, tylko o to, aby dziecko nie kochało cioci bardziej, niż jej, zeby ona byla dla dziecka najważniejsza. Ciocia ma zostać wyeliminowana jako zagrożenie dla monopolu na dziecko,a nie dlatwego, ze mama po prostu dziecko lubi i chce z nim się pobawić i pogadać - tym bardziej, ze nie wygląda, aby byla z dziecka zadowolona - już od niemowlęctwa sprawiał klopoty.
    I tu jest pies pogrzebany - nie chodzi tu o radość z bycia z synem, ale o to,z e syn jest własnością matki i dzielić się nim nie bedzie, chocby sama nie najlepiej sie z nim bawiła.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • blue_romka 06.09.11, 22:06
    triss_merigold6 napisała:

    > Gdzie Wy tu widzicie nadopiekuńczość?
    > Czterolatek w przedszkolu jest do 17 codziennie, poza tym ma rodzeństwo-niemowl
    > ę, któremu matka musi poświęcać sporo czasu. Autorka pisze, że syn ma też kont
    > akt z dziadkami, jeździ do nich. Jeśli autorka chce spędzić czas z całą rodziną
    > - z czterolatkiem włącznie - to zostają jej weekendy. Absolutnie się nie dziwi
    > ę, że propozycja cioci zabierania chłopca na noc jej nie odpowiada. Ciocia co t
    > ydzień na długo to też przegięcie, trudno znosić kogoś obcego w domu tak często
    > .
    > Potrzeba spędzenia czasu z własnym dzieckiem nie jest nadopiekuńczością.

    Nie przesadzaj z tym, że zostają im tylko weekendy. Mają czas codziennie po 17, czyli co najmniej 3 godziny. Niemowlę nie stanowi tu żadnej przeszkody, sama miałam jednocześnie niemowlaka i dwulatka i wiem, że karmiąc piersią maluszka można jednocześnie super się bawić ze starszakiem. Poza tym autorce niby zależy na tym, żeby cała rodzina była razem.
    Przede wszystkim niepokojąca jest motywacja autorki- jej wypowiedzi wskazują na emocjonalną dziurę, którą próbuje sobie tym dzieckiem załatać.
  • kiki74 06.09.11, 22:31
    > Nie przesadzaj z tym, że zostają im tylko weekendy. Mają czas codziennie po 17,
    > czyli co najmniej 3 godziny. Niemowlę nie stanowi tu żadnej przeszkody, sama m
    > iałam jednocześnie niemowlaka i dwulatka i wiem, że karmiąc piersią maluszka mo
    > żna jednocześnie super się bawić ze starszakiem.

    A to może podpowiedz, co takiego super można robić z niemowlakiem uwieszonym przy cycku?
    Poza tym jest to spędzony wspólnie, a ja potrzebuję czasu na zabawę tylko ze starszym i to na taką jak on lubi.
  • znowuniedziela 06.09.11, 22:33
    Można czytać dziecku, można lepić z plasteliny, można grać w gry planszowe, układać z lego, bawić się w urządzanie przyjęć, sprzątać...
    Istnieje genialny wynalazek -chusty-polecam. Dziecko ssie i Ty masz wolne ręce.
    --
    P.I.O.-moje natchnienie :) :* :) :*
    [img]http://gify.magazynek.org/pictures/Kreskówki/Krecik/006.gif[/img]
  • kiki74 06.09.11, 22:44
    znowuniedziela napisała:

    > Można czytać dziecku, można lepić z plasteliny, można grać w gry planszowe, ukł
    > adać z lego, bawić się w urządzanie przyjęć, sprzątać...

    Czytam do poduszki, resztę zabaw mój syn ma w przedszkolu i po nim woli np. bawić się w chowanego, turlać ze mną po łóżku albo ścigać się samochodzikami.
    Rysować nie cierpi niestety.

    > Istnieje genialny wynalazek -chusty-polecam. Dziecko ssie i Ty masz wolne ręce.
    Kochanie wiem,że to świetne rozwiązanie, ale nie dla mnie. Mam chory kręgosłup a maluch waży już sporo;) Wystarczy że go wnoszę i znoszę codziennie z 3 piętra.
  • znowuniedziela 06.09.11, 22:55
    Mozna lepić z ciasta solnego, malować, śpiewać, opowiadać historie nieskończone, czytanie do poduszki-ha, to czytanie przed snem, mnie chodzi o czytanie by zainteresować odbiorcę małego, czyli sensacyjne Muminki, thriller o Pipi Pończoszance itp...Można robić mnóstwo rzeczy, gdy się tylko chce....
    Nie jest dobre, że uważasz, iż on to ma w przedszkolu... więc Ty nie musisz.... Rodzic wszystko robi inaczej. Zobacz więc, w co z nim bawi się ciocia i może czas pobawić się tak samo?
    No, to ilez ona ma lat, ta ciocia, mnie się jawi jako matrona lat 60?
    --
    P.I.O.-moje natchnienie :) :* :) :*
    [img]http://gify.magazynek.org/pictures/Kreskówki/Krecik/006.gif[/img]
  • kiki74 06.09.11, 23:09
    > interesować odbiorcę małego, czyli sensacyjne Muminki, thriller o Pipi Pończosz
    > ance itp...Można robić mnóstwo rzeczy, gdy się tylko chce....
    Wykorzystam.
    > Nie jest dobre, że uważasz, iż on to ma w przedszkolu... więc Ty nie musisz....
    Nie to,że nie muszę, ale on ma deficyt zabaw bardziej ruchowych. Taki 4 latek to wulkan energii. Poza tym zapominasz,że życie to nie tylko zabawa. Czasem można wspólnie wywiesić pranie lub zetrzeć kurz. I na to tez trzeba mieć czas i 2 ręce wolne. Oczywiście z ciocią się takich rzeczy nie robi. Ciocia nie musi wychowywać. Ciocia sprzątnie po zabawie i nic nie wymaga i ja tego od niej nie oczekuję, bo ma im być fajnie.

    > Rodzic wszystko robi inaczej. Zobacz więc, w co z nim bawi się ciocia i może c
    > zas pobawić się tak samo?
    W ustawianie zwierzaków. Też to robię.
    > No, to ilez ona ma lat, ta ciocia, mnie się jawi jako matrona lat 60?
    40
  • znowuniedziela 06.09.11, 23:35
    A gdzie ojciec od tych zabaw ruchowych ?
    Czemu np ojciec nie poniańczy niemowlaka, byś Ty mogła pójść na rolki, rower czy zwyczajnie, na spacer? Polecam mleko modyfikowane. Ja karmiła piersią do drugiego roku życia, tego bym drugi raz nie zrobiła... Choc z drugiej strony potrafiłam z dziecięciem przy piersi ziemniaki obierać :P

    --
    P.I.O.-moje natchnienie :) :* :) :*
    [img]http://gify.magazynek.org/pictures/Kreskówki/Krecik/006.gif[/img]
  • joshima 06.09.11, 23:20
    kiki74 napisała:

    > A to może podpowiedz, co takiego super można robić z niemowlakiem uwieszonym pr
    > zy cycku?
    Czytać, rysować, malować, układać puzzle i ogólnie towarzyszyć dziecku w zabawie. A przede wszystkim rozmawiać.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • blue_romka 07.09.11, 12:30
    kiki74 napisała:
    > A to może podpowiedz, co takiego super można robić z niemowlakiem uwieszonym pr
    > zy cycku?

    Bardzo proszę. Można: czytać, układać puzzle, układać klocki, rysować, kolorować, lepić z ciastoliny, wypełniać ćwiczenia z naklejkami, grać w gry planszowe. Nie wierzę, że niczego Twoje dziecko nie lubi.
  • kiki74 07.09.11, 12:02
    > Przede wszystkim niepokojąca jest motywacja autorki- jej wypowiedzi wskazują na
    > emocjonalną dziurę, którą próbuje sobie tym dzieckiem załatać.

    Nasza nie mająca chłopa od x lat ciocia ma jeszcze większą emocjonalną dziurę. Jest młodą atrakcyjną kobietą. Jakby zajęła się swoim życiem i znalazła kogoś wiele innych spraw w rodzinie też by się rozwiązało.I jej mama zapewne nie dzwoniła by do niej co chwila, bo jakoś do nas i innych swoich dzieci nie dzwoni.
  • blue_romka 07.09.11, 12:39
    kiki74 napisała:
    > Nasza nie mająca chłopa od x lat ciocia ma jeszcze większą emocjonalną dziurę.
    > Jest młodą atrakcyjną kobietą. Jakby zajęła się swoim życiem i znalazła kogoś w
    > iele innych spraw w rodzinie też by się rozwiązało.I jej mama zapewne nie dzwon
    > iła by do niej co chwila, bo jakoś do nas i innych swoich dzieci nie dzwoni.

    Oj, to już nieładnie. Obnażasz się moja droga z coraz gorszej strony. Rzucasz stereotypami, obrażasz, jesteś złośliwa. A przede wszystkim apodyktyczna. Już nie tylko byś chciała zatrzymać za wszelką cenę syna przy sobie, ale zadecydować jak ma żyć ciocia oraz jak często jej matka powinna do niej dzwonić.
  • kiki74 08.09.11, 11:48
    > Oj, to już nieładnie. Obnażasz się moja droga z coraz gorszej strony. Rzucasz s
    > tereotypami,
    To nie stereotyp, że jej brakuje mężczyzny i dziecka. Chyba lepiej ją znam. Może inne samotne kobiety znajdują satysfakcję w innych sferach życia. Ona jest wręcz stworzona do bycia czyjąś żona i matką.

    obrażasz, jesteś złośliwa.
    Gdzie, bo nie widzę. Sama mi napisałaś,że mam dziurę emocjonalną. To ja odpowiadam: Pewnie,że mam jak wiele innych osób w tym ona.

    A przede wszystkim apodyktyczna. Już ni
    > e tylko byś chciała zatrzymać za wszelką cenę syna przy sobie, ale zadecydować
    > jak ma żyć ciocia oraz jak często jej matka powinna do niej dzwonić.

    Ojoj.. strasznie popłynęłaś. Ciocia ma poważne kłopoty finansowe i matka się o nią boi. I dzwoni co chwila, a tamta gada wszystko co wie byle nie o sobie. I żeby było jasne to nie powiem nigdy cioci,że ma z matką o mnie nie rozmawiać. Co najwyżej powiem,że czuję się niekomfortowo wiedząc,że co chwila relacjonuje że u nas była i co u nas słychać.
  • mama_myszkina 07.09.11, 09:59
    Powiem Ci, gdzie ja widzę nadopiekuńczość i emocjonalną pustkę, która ma zapełnić dziecko:

     Mam takie matczyne przeczucie,że on i tak szybko się nam urwie
     i padło zdanie,że mała nie chciała iść do matki tylko do niej.
     a jak już to niech jedzie z nami pierwszy raz w taką podróż.
     Mój kontakt ze starszym synem nigdy nie był mocny i zawsze miałam wrażenie że ma mnie w nosie. Pierwsze miejsce dziadek, drugie ojciec od ukończenia pierwszego roku. Cieszę się,że mam drugiego syn, bo już widzę że to zupełnie inna bajka.
     Drugi syn jest bardziej emocjonalny, kontaktowy, wyróżnia mnie - dosłownie leje miód na moje serce.
     Że mój super niezależny syn, z którego byłam zawsze taka dumna z pierwszym sekretem pójdzie do cioci.
     Sama ciocia do mnie dzwoniąc ostatnio wypowiadała się na temat naszego spotkania z bratem męża o którym wie oczywiście od swojej matki.


    To są wszystko cytaty z Autorki. Tak się zastanawiam, jakie były relacje Autorki w dzieciństwie. Mam wrażenie, że zabrakło jej miłości rodziców i teraz chciałaby sobie to zrekompensować za pomocą wyłączności na dziecko.
  • kiki74 07.09.11, 11:13
    > To są wszystko cytaty z Autorki. Tak się zastanawiam, jakie były relacje Autork
    > i w dzieciństwie. Mam wrażenie, że zabrakło jej miłości rodziców i teraz chciał
    > aby sobie to zrekompensować za pomocą wyłączności na dziecko.

    Miłości rodziców miałam pod dostatkiem. Mam mądrych rodziców, z którymi mam stały kontakt. Jeśli czegoś mi zabrakło to kontaktów z dziećmi w rodzinie, bo ich zwyczajnie nie było. Jako matka uczciwie przyznaję,że chętniej wiozę syna do tej części rodziny co ma dzieci niż do cioci i jej kotów. Jest to na pewno fajniejsze dla dziecka. Sama jako jedynaczka nie lubiłam Świąt i innych spotkań z samymi dorosłymi.
  • mama_myszkina 07.09.11, 13:09
    kiki74 napisała:

    > > To są wszystko cytaty z Autorki. Tak się zastanawiam, jakie były relacje
    > Autork
    > > i w dzieciństwie. Mam wrażenie, że zabrakło jej miłości rodziców i teraz
    > chciał
    > > aby sobie to zrekompensować za pomocą wyłączności na dziecko.
    >
    > Miłości rodziców miałam pod dostatkiem. Mam mądrych rodziców, z którymi mam sta
    > ły kontakt. Jeśli czegoś mi zabrakło to kontaktów z dziećmi w rodzinie, bo ich
    > zwyczajnie nie było. Jako matka uczciwie przyznaję,że chętniej wiozę syna do te
    > j części rodziny co ma dzieci niż do cioci i jej kotów. Jest to na pewno fajnie
    > jsze dla dziecka. Sama jako jedynaczka nie lubiłam Świąt i innych spotkań z sam
    > ymi dorosłymi.

    Ale dlaczego uważasz, że syn czuje tak samo jak Ty kiedy byłaś dzieckiem? Przecież on nie jest taki sam jak Ty.

    Poza tym, długi język to ejdna sprawa, a pomoc przy dziecku to co innego. Skoro sama prosiłaś ciotkę o pomoc to jasne,że ona się teraz interesuje. I trudno żeby można było ciotkę wyłączyć za pomocą pilota. Może widzi, że jesteś przemęczona (często narzekasz?) i pomaga, jak potrafi. Jeśli chcesz mieć opiekunkę jedynie na własne skinienie i planować każdą czynność po swojemu, to znajdź kogoś, komu będziesz płacić.

  • kiki74 07.09.11, 13:41
    > Ale dlaczego uważasz, że syn czuje tak samo jak Ty kiedy byłaś dzieckiem? Przec
    > ież on nie jest taki sam jak Ty.

    Racja.
    > Poza tym, długi język to ejdna sprawa, a pomoc przy dziecku to co innego. Skoro
    > sama prosiłaś ciotkę o pomoc to jasne,że ona się teraz interesuje. I trudno że
    > by można było ciotkę wyłączyć za pomocą pilota. Może widzi, że jesteś przemęczo
    > na (często narzekasz?) i pomaga, jak potrafi. Jeśli chcesz mieć opiekunkę jedyn
    > ie na własne skinienie i planować każdą czynność po swojemu, to znajdź kogoś, k
    > omu będziesz płacić.
    Taka opiekunka to nie jest zły pomysł, bo jedni się czują dobrze z taką pomocą rodzinną a ja nie. Pomaga mi jeszcze moja mama, ale z nią mogę się dogadać. Raz zajmie się młodszym a raz obiadem, pomoże w zakupach. Cioci o to raczej nie poproszę. Jak wychodzi sama z propozycją spotkania ze starszakiem, to nie odmawiam, ale sama do niej po pomoc nie dzwonię i ona myśli,że się obraziłam.
  • znowuniedziela 07.09.11, 17:46
    ona myśli,że się obraziłam. też bym tak myślała, jak ona pomóc chce, lubo zatęskni za dzieckiem, no, niech łaskawie się zjawi, ale do licha, po co zrobiliście z niej chrzestną matkę, po co? Trzeba było zrobić matką chrzestną daleko mieszkającą kuzynkę, byłby spokój!!!!
    Gdy Ty zaczniesz do niej dzwonić czasem z propozycją spotkania, może ona przestanie was zasypywać zaskoczeniami?
    --
    P.I.O.-moje natchnienie :) :* :) :*
    [img]http://gify.magazynek.org/pictures/Kreskówki/Krecik/006.gif[/img]
  • mama303 07.09.11, 17:40
    mama_myszkina napisała:


    > Ty tak na serio? To może pies byłby lepszym pomysłem?

    Bardzo serio. Owszem posiadanie psa zaspokaja podobne potrzeby człowieka.
    Czy inaczej człowiek decydowałby się na dziecko, jesli nie widziałby dla siebie korzyści, przyjemności, nie czuł by potrzeby? A potrzeba ta jest bardzo silna. Dlaczego ludzie, którzy nie moga mieć dzieci sa w stanie poświęcić tak wiele aby to dziecko mieć? Sa w stanie nawet adoptować nie swoje dziecko, nawet liczac się z poważnymi problemami jakie może przynieść to dziecko?
    To nie jest jedynie altruizm, to jest także rodzaj egoizmu, taka potrzeba.

  • kara_mia 07.09.11, 18:29
    Nie widzę egoizmu w przyjemności patrzenia jak rozwija się moje dziecko i co osiąga i jakie jest fajne.
    Fajnie jest patrzeć na dziecko na piękne morze na piękny świat i cieszyć się z tego. Ale nie jesteśmy tego właścicielami.
    Kiedy zawłaszczamy dziecko - aby np być dla niego kimś najważniejszym, oczekiwać, że będziemy jego powiernikiem - bo to my rodzice chcemy być ważni - Najważniejsi w jego życiu - to jest wstrętne i z miłością oraz z wychowaniem dziecka nie ma nic wspólnego.
    I jeszcze separujemy dziecko od innych byleby innych nie pokochało ZA BARDZO bo to dla rodziców będzie zagrożenie, - to jest wstrętny, parszywy egocentryzm.
  • kiki74 07.09.11, 20:28
    Przecież mówimy o 4 latku! To jeszcze dość małe dziecko. Czy naprawdę za normalną uważasz sytuację,że taki dzieciak jest bardziej związany z ciocią? A mama gdzie? A mama się zajmuje młodszym rodzeństwem. czasem muszę się sam pobawić. Wolę ciocię, bo ona ma zawsze dla mnie czas. Przecież to chore. Błędem było zbytnie angażowanie cioci w pomoc podczas porodu, ale musiałam się oszczędzać. Nie mogłam sobie pozwolić na ganianie po parku, mąż też nie wyrabiał. To wtedy ciocia i syn czasu spędzili dużo czasu i miałam wrażenie że mi umyka, a ona chętnie wkracza w moją rolę.Ty sobie siedź i spokojnie karm, ja się zajmę starszym. Ja nie spycham jej na boczny tor. Ja wracam do gry. Kontakt ma i będzie z nim miała, ale taki jak wcześniej przed moją niedyspozycją. Nigdy nie zakładałam,że będzie inaczej. Bezpośrednio po porodzie rozmawiałam z jej siostrą i mówiła mi ona (ciocia wszystko słyszała) w imieniu cioci,że jest pomysł aby pojechała ona znów na długi weekend z synem do teściów. Powiedziałam wtedy,że dziękuję,że tamta sytuacja była wyjątkowa (był taki wyjazd chwilę przed moim porodem), ale musimy sobie radzić sami. Siostra powiedziała 'no pewnie, potem powiedzą że się nie zajmujesz'. Teść też liczył na ten przyjazd wnusia, ale jak mu mąż powiedział,że nie - zostaje z nami powiedział,że chyba mamy rację.
  • mama303 07.09.11, 20:53
    kara_mia napisała:

    > Nie widzę egoizmu w przyjemności patrzenia jak rozwija się moje dziecko i co os
    > iąga i jakie jest fajne.

    No właśnie: my z tego posiadania czerpiemy spore korzyści emocjonalne: jesteśmy dumni, że to NASZE dziecko jest wspaniałe, wspaniale się rozwija, że to właśnie dzieki nam, widzimy efekty naszych starań. Żadne inne dziecko nas tak nie cieszy tylko NASZE dziecko. Jest w tym sporo egoizmu. Innymi słowy robimy to także DLA SIEBIE.

    Nie jesteśmy włascicielami naszego dziecka to oczywiste ale chcemy byc dla niego najważniejsi i tak sie w ogromnej większości dzieje przecież. To tez jest naturalne.
    W przypadku tej cioci ja bym sie raczej obawiała dziwnego, przesadnego zaangażowania.
  • kara_mia 06.09.11, 20:45
    Nawet nie wiesz jak bardzo bym chciała, żebyś miała rację, że to ja jestem pesymistka i źle widzę...
  • arieta 06.09.11, 20:34
    Z tą zazdrością i koncentrowaniem się na swoich, a nie dziecka potrzebach to wszystko prawda, ale tak na moje oko to ta ciocia też ma swoje za uszami i na zbyt wiele bym jej jednak nie pozwalała. Choć zbyt wiele to zdecydowanie nie są 3 godziny w miesiącu, prędzej w tygodniu.
    Pozdrawiam:)
  • mama303 06.09.11, 20:38
    kiki74 napisała:

    > Nie chcę czekać aż coś wybuchnie, powinnam z
    > nią jakoś porozmawiać.

    Nie przeproiwadzałabym jakiś szczególnych rozmów. Sprawa jest delikatna: z jednej strony taka zaangazowana ciocia to może byc skarb i dla dziecka i dla zapracowanych rodziców, z drugiej strony taka namolność przemiłej cioci i wylewna miłośc do dziecka może być mecząca.
    Ja bym starała sie utrzymywać stosunki ale jednak zapały cioci troche studzić.
  • kiki74 06.09.11, 22:38
    Racja.Rozmowa byłaby niezręczna. Do jej kontaktów z mamusią się nie będę wtrącać. Nie mam prawa. Niepotrzebnie mi obwieściła jak to jej wygodnie mieć o czym z nią rozmawiać. W sumie jak teściowa dzwoni co 2 dzień i ją wypytuje co u niej, to co bidna ma powiedzieć.
  • zolla78 07.09.11, 00:08
    Nie chciałabym zabrzmieć jakby przewidywała Twoje przyszłe kontakty z dziećmi i oczywiście na pewno tak nie będzie w Twoim wypadku, ale uderzyła mnie zbieżność twoich sformułowań w opisie dzieci i Twoich relacji z nimi, z tym co mówi moja teściowa o swoich synach. Ona tak samo opowiada, tj., ze mój M to się ani przytulić nie dał ani nic, że taki niezależny, że wszędzie go nosiło i najczęściej do innych, a nie do niej, że zazdrosna była o jego relacje z jego tatą, babcią itd. O młodszym za to opowiadała, że to taki jej słodki synek był, że tylko z nią, że dopiero z nim poznała uroki macierzyństwa itd.
    Efekt po 30 kilku latach. O kontakty starszego z innymi jest zazdrosna nadal, obraża się na niego co go spotka, za to, że jakąś tam 90-letnią ciocię odwiedził a ją nie, itp.. Co by nie zrobił, to złym synem jest. Młodszy -na utrzymaniu mamusi do 30 roku życia, w niczym w zasadzie jej nie pomaga, jak nic od niej nie chce, to ją olewa, a nawet jak coś chce, to na zasadzie, że mu się należy. Ale według niej, nadal jest najlepszym synem jakiego można mieć i rozumieją się między sobą i są ze sobą blisko jak nikt inny.

    A tak już bezpośrednio odnosząc się do postu, to uważam, że co do zdawania relacji teściowej zbyt szczegółowo - masz prawo tego nie chcieć. Zaznaczaj, że wolałabyś by o danej sytuacji czy tym co powiedziałaś nie dowiedziały się inne osoby.
    Co do samego kontaktu z synem, to już kwestia Twojej oceny, na ile Twój sprzeciw to rzeczywiście zwykła zazdrość i z tym bym walczyła, a na ile to ocena, że dziecko powinno spędzać więcej czasu na aktywnych zabawach z Tobą i nowym bratem. To jest argument przeciwko ograniczeniu wizyt cioci moim zdaniem.
  • kiki74 07.09.11, 10:39
    Rzeczywiście potrafię sobie wyobrazić taki rozwój wypadków. Takie niezależne dziecko to też spore wyzwanie dla rodzica. Wszyscy naokoło mówią mi,ze super że jest taki, świetnie go wychowałam, da sobie radę w życiu. Nie trzymałam go pod kloszem. Pozwalałam na małe włóczęgi po rodzinie również z nocowaniem. Sama nie przepadam za tak częstymi kontaktami, ale jestem jedynaczką zupełnie inaczej ukształtowaną. Jak była taka propozycja ze strony rodziny męża: przywieźcie go, to się zajmiemy, pobawimy, nakarmimy oddamy wieczorem to się zgadzałam. Czasem jechali razem z mężem do drugiej cioci, gdzie byli z wizyta teściowie i tam spędzali całe popołudnie. Ze 2X nasza ciocia nocowała u nas. Przynajmniej raz w miesiącu jeździmy do teściów na weekend. Nie muszę chyba pisać jak wielka jest to dla mnie frajda;) Jadę jednak, bo dziadzio tak nieprzytomnie kocha wnuka z wzajemnością,że nie mogę im tego odmówić. Mamy wtedy ustalone: mają być myte ręce i zęby, żadnych słodyczy przed głównymi posiłkami i jeżdzenie foteliku nawet 5 km dalej. Oni je znają i respektują, a ja nie wtrącam się jak leżą z dziadziem na sobie godzinami i gapią się w telewizor. Z ciocią tez chodził do teatrzyku, do kina na plac zabaw itp. Zarzuty,ze jestem zaborcza i nie myślę o dziecku są całkowicie absurdalne. Cieszę się,że sporo osób nie widzi tej sytuacji na zasadzie czarne-białe: wspaniała kochana ciocia i egoistyczna zaborcza matka. Można równie dobrze napisać: sfrustrowana i samotna 40 latka kontra zaganiana matka z chorym kręgosłupem, która usiłuje ułożyć życie swojej powiększonej niedawno rodzinie. A prawda zapewne leży pośrodku.
    Intuicyjnie czuję,że mojemu wiecznie rozbawionemu i bezproblemowemu dziecku obecnie dobrze zrobi jak mniej będzie tych wypadów gwarantujących 100% fun a więcej czasu spędzi ze mną i bratem. Chcę aby był z nami i uczył się, że dorośli nie zawsze mają dla niego czas, a mama czasem poprosi o podanie tego czy tamtego, że sam może pomóc i zabawić maluszka, podać mu smoczek itp. To nie jest tak,że liczy się wyłącznie jakość kontaktów. Czas również jest istotny. Niedawno syn zabezpieczył boki rozłożonej wersalki zrolowaną kołdrą, żeby maluszek na pewno nie spadł. Sam na to wpadł. Widzę jak odpowiedzialnie się zachowuje jak idziemy razem w trójkę na spacer. Żadnego wariowania na ulicy tak jak wcześniej. Chciałabym aby syn miał właściwą hierarchię osób, które się nim zajmują. Jest mama i tata potem są dziadkowie,ciotki i wujkowie gdzie ma więcej luzu. Ciocia niebezpiecznie weszła w nasze życie przy mojej niedyspozycji. Czujność moja obudziła, gdy powiadomiła mnie,ze ustaliła z mężem że skoro on nie lubi chodzić na plac zabaw, więc ona będzie to robiła. Siedziała u nas i planowała w piątek to a w sobotę to. Powiedziałam,że w niedzielę przyjdzie chrzestny, to ona tez chętnie się z nim spotka i razem pójdą na plac zabaw.
  • sebalda 07.09.11, 12:53
    Dlaczego mały jest do 17 w przedszkolu, bo nie rozumiem. Jesteś w domu z niemowlakiem, dlaczego nie można synka odbierać z przedszkola po obiedzie, mieć więcej czasu dla niego? Wykorzystać czas na zabawę z nim, gdy niemowlę śpi po południu?
    Dla mnie to klasyczny przykład zazdrości o uczucia dziecka do innych. Nie wiem, dlaczego nie zbudowałaś satysfakcjonującej więzi z własnym dzieckiem, ale pretensjami do innych i do dziecka (że nie jest z Toba wystarczająco zżyte, że woli dziadka i ciocię) na pewno tej więzi nie zacieśnisz. Powinnaś zacząć od siebie, zastanowić się, czego brakuje w tym związku matka-dziecko.
    Przeraża mnie też w Twojej wypowiedzi wartościowanie dzieci. Że młodszy syn jest bardziej emocjonalny, bardziej do Ciebie lgnie (jako niemowlak chyba inaczej by nie mógł), że może z nim będzie lepiej. Dzieci są bardzo czułe na takie wartościowanie, faworyzowanie drugiego, żal mi Twojego starszego syna, żal niechcianej cioci, ktora najprawdopodobniej chce dobrze, bo większości kobiet z niemowlęciem bardzo przydaje się pomoc przy starszym dziecku, pod warunkiem, że potrafią się unieść ponad swoją zaborczość.
  • kklekss 07.09.11, 13:42
    Jako matka masz pelne prawo wytyczać granice do opieki nad twoim synem innym osobom.Ciocia się zapomniała i za bardzo wkracza w twoją rolę , wręcz się narzuca i organizuje co tydzień plan zabaw dla twojego syna.Dobrze , że widzisz problem i reagujesz.
  • ruda_henryka 08.09.11, 07:37
    Napiszę ci jak to było w moim przypadku, może Ci pomoże...
    Ja byłam częściowo wychowywana od małego przez moją chrzestną - siostrę mojej matki. sama z mężem dzieci nie miała a posiadałam siostrę 14 miesięcy młodszą, która miała bardzo duże problemy zdrowotne, więc siłą rzeczy uwaga rodziców była skupiona na niej.
    Ciotka była wspaniałą kobietą, z którą jeździłam na wycieczki, chodziłam do niej do pracy, zabierali mnie na wakacjie, często u nich spałam. Byłam bardzo otwartym i samodzielnym dzieckiem od małego właśnie z powodu mojej siostry.
    Kochałam ciotkę jak drugą mamę ( niestety już nie żyje ), jak byłam nastolatką to częściej chodziłam do niej z problemami niż do mamy, bo ona miała trochę inne podejście do dzieci niż moi rodzice.
    Dodam jeszcze, że nigdy ale to przenigdy nie umniejszyło to mojej miłości do mamy - dziś jestem z niej dumna, że była na tyle mądra, że dała mi trochę swobody, a dzięki temu otrzymałam mnóstwo miłości od najbliższych. Jak to sobie teraz przypominam to cieszę się, że miałam takie dzieciństwo.
  • kiki74 09.09.11, 11:42
    Ruda_henryko dziękuję za Twój post. Przeczytałam go już wczoraj. Miałam zamiar zakończyć ten wątek, gdyż temat z ciocią uważam za zamknięty. Nie chcę już do tego wracać. Ona zaraz u mnie będzie i najpewniej jakoś się wszystko ułoży po nowemu.
    Uświadomiłam sobie jednak jak wielkim dobrem i wartością jest dla dziecka pewna siebie matka. Nawet jeśli gra drugoplanową rolę w wychowaniu dziecka.

    Jestem tu więc dalej, bo widzę że pisanie i czytanie Was mi pomaga i pytam jak poskromić swoje kompleksy i swoją zaborczość zanim naprawdę skrzywdzę dzieci. Sama świadomość swoich deficytów może w końcu nie wystarczyć. Jak to poprawić? Tylko błagam nie piszcie ogólnikami: musisz je opanować, być bardziej pewna siebie jako matka, bo to mi nie pomoże:(
    W podręcznikach piszą o tym silnym związku z matką od pierwszych chwil i o tym,że w wieku 4-6 lat chłopiec powinien oderwać się od maminej spódnicy i stopniowo 'przechodzić w męski świat'. Tylko,że on się nigdy jej nie trzymał i z tym ch...a mam problem:( Jak jesteśmy u rodziny czy znajomych to zawsze pakuje się na kolana wszystkim ciociom i wujkom. Każdego chce omotać. Jak owa ciocia była u nas i przyszła z wizytą następna, to i nasza poszła w diabły czyli tam gdzie zazwyczaj my z mężem jesteśmy jak są goście. Padło gdzieś tu na górze,że daliśmy mu solidną bazę i dlatego jest taki odważny. Tak samo powiedziała dyrektor w przedszkolu podsumowując jego niebywale szybką adaptację. Narodziny młodszego syna tak otwartego na kontakt ze mną dają mi ogromna radość z bycia mamą. Łapię się na tym, iż oczekuję,że będzie inaczej. Zgadzam się z tym co tu padło,że to może być bardzo niebezpieczne.
    Pierworodnego kocham naprawdę mocno. Był moim oczkiem w głowie. Wyczekanym, bo zaszłam w ciążę po kilku latach starań dzięki inseminacji. Podczas porodu omal go nie straciłam, bo odkleiło się łożysko. Zajmuję się nim z największym zainteresowaniem, czułością i mądrością na jaką mnie stać. Nie mam dużej rodziny i brakuje mi zupełnie doświadczenia z dziećmi, ale z książek, programów TV i forów uczyłam się jak być mamą. Podcierałam pupę, wycierałam nosek, podnosiłam jak się przewrócił, tuliłam, czytałam bajki, układałam puzzle, stawiałam wieże z klocków, ganiałam po parku i placu zabaw, zawsze dużo tłumaczyłam. Czasem się wydarłam i czasem kazałam zająć sobą,klaps tez się zdarzył żeby nie było. A on na jednym ze spotkań rodzinnych mówi 'mamo' do jednej z cioć. Do dziś nie zapomnę jej miny i beczeć mi się chce. Potem mi powiedział,że to taki żarcik.
    Jako niemowlę głównie spał i zadowalał swoim towarzystwem, nie łapał mnie za szyję, nie bardzo się uśmiechał.Był taki obojętny:( Pierwsze kroki, nie w moją stronę, jak przychodziłam do żłobka zawsze był tyłem i zawsze zajęty, odebrany śruba w inna stronę do śmietnika, do innych ludzi dzieci i nawet się nie obejrzał. Żadnego strachu. Kiedyś mu się schowaliśmy na wakacjach, bo miałam dość tych jego ucieczek. Miał 2 latka, usiadł sobie spokojnie na ławce i czekał 20 minut. Żadnego płaczu. Oczywiście wszystko obserwowaliśmy z ukrycia. W końcu wyszliśmy do niego i przyjął to jako coś oczywistego.Jak poszedł do przedszkola okazało się że jest bardzo wesoły, kontaktowy, ruchliwy.Taki łobuziak;)
    Ostatnio trochę zmienił. Reaguje strachem jak nas straci z oczu w parku i przychodzi się do mnie przytulić, prosi abym z nim spała, ale ja ciągle pamiętam to jego wczesne zachowanie i się tym gryzę. Od narodzin brata też jakoś bardziej do mnie lgnie.
    Na koniec dodam,że syn bardzo przypomina ojca, który jest najbardziej skrytą i nie okazującą emocji osobą jaką znam a wprawdzie jestem bardzo uczuciowa, ale czytałam List do uciekających nastolatków daleko mi do autorki.
    Proszę o pomoc.
  • kara_mia 09.09.11, 13:01
    Myślę, że o pomoc tu a forum będzie trudno. Fachowiec - czyli Expert jest jeden na całe forum :)
    Myślę też, żeby przyglądać się swoim zachowaniom - mając "gdzieś w tle" różne opinie przeczytanie na forum - i na koniec powolne dochodzenie do własnych wniosków.
    najważniejsze wydaje mi się porozmawianie z fachowcem - terapeutą. Nie myślę tu o jakiejś terapii dla Ciebie, ale o kimś, kto Cie wysłucha "online" i zada właściwe pytania, a odpowiedzi na nie okażą się być może dla Ciebie pomocne i poprowadzą do refleksji nad konkretnymi zachowaniami.
    Również sobie myślę, że ta Twoja niepewność jako matki nie jest taka gigantyczna - bo gdyby była taka straszna to byś się w życiu do niej nie przyznała i szła w zaparte, że przecież żadna z nas nie ma racji tylko żmije wredne jesteśmy i tyle ;).
    Z punktu widzenia okołozawodowego - pierwszy krok do poprawy - to uświadomienie sobie niedociągnięć - jak życie uczy jet to krok najtrudniejszy i wymaga najwięcej odwagi.
    Powodzenia w mądrych dyskusjach :)




  • kiki74 10.09.11, 08:35
    Kara_mia cieszę się,że to właśnie Ty się odezwałaś, bo Twoje spostrzeżenia były bardzo wnikliwe. Faktycznie poszukam psychologa, z którym będę mogła przepracować swoje emocje. Porównując do innych, to może rzeczywiście mam mały problem, ale to MÓJ problem i chcę go rozwiązać. Dzięki:)
  • morekac 09.09.11, 13:06
    A on na jednym ze spotkań rodzinnych mówi 'mamo' do jednej z cioć.
    Kurcze, nie przyszło ci do głowy, że się pomylił? Ile razy ja od swoich słyszałam babciu albo ciociu , ba, nawet wujku/tato/dziadku - zwłaszcza po pobycie gdzieś z w/w wymienionymi. Albo jak było więcej osób i prowadziły konwersację na wszystkie strony.
    A twój powiedział RAZ.
    A pierwszym słowem moich córek wcale nie było mama... Jedna zawołała psa po imieniu (i z ową psicą uczyła się potem chodzić), a druga zawołała KOT. ;-) Powinnam mieć traumę po grób?
    Wymyślasz sobie dziwaczne problemy.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • pelapa 09.09.11, 14:19
    Mimo że prawdopodobnie nie jestesmy rodziną :; masz syntakiego jak mój. Tylko ja mam starszego i jest moim drugim dzieckiem. Jako niemowle nie lubił się przytulać. Potem owszem czasem lubił, ale wtedy kiedy ON chciał. Jest niezwykle śmiały, bardzo łatwo nawiązuje kontakt z dorosłymi i dziećmi. Włazi na kolana prawie obcym osobom, wszyscy sa atrakcyjni. Jest niezwykle ruchliwy, jego też nie interesują zabawy z mamą z drugim dzieckiem przy cycku. Martwiłam sie podobnie jak Ty, chodziłam z nim do psychologa, w głębi duszy podejrzewałam zaburzenia rozwojowe. I oprócz lekkich problemów z motoryką małą (niechęć do rysowania i zabaw manualnych) jest zdrowy i wg psychologa b. inteligentny. Taki typ, męski od wczesnego dzieciństwa. Wiem że mnie kocha bo od niedawna mówi i okazuje mi to częściej. Twój też zacznie, daj mu czas, dojrzeje do tego. Piszę to aby Cię uspokoić. Twój syn jest fajnym dzieckiem, każdy Ci to mówi. Odpuść, ciesz się z pomocy, bo wiem jak ciężko wychować taki huragan:) I są na świeci takie dzieci jak Twój.
  • kiki74 10.09.11, 08:53
    pelapa napisała:

    > Mimo że prawdopodobnie nie jestesmy rodziną :; masz syntakiego jak mój. Tylko j
    > a mam starszego i jest moim drugim dzieckiem. Jako niemowle nie lubił się przyt
    > ulać. Potem owszem czasem lubił, ale wtedy kiedy ON chciał. Jest niezwykle śmia
    > ły, bardzo łatwo nawiązuje kontakt z dorosłymi i dziećmi. Włazi na kolana prawi
    > e obcym osobom, wszyscy sa atrakcyjni. Jest niezwykle ruchliwy, jego też nie in
    > teresują zabawy z mamą z drugim dzieckiem przy cycku. Martwiłam sie podobnie ja
    > k Ty, chodziłam z nim do psychologa, w głębi duszy podejrzewałam zaburzenia roz
    > wojowe. I oprócz lekkich problemów z motoryką małą (niechęć do rysowania i zaba
    > w manualnych) jest zdrowy i wg psychologa b. inteligentny. Taki typ, męski od w
    > czesnego dzieciństwa. Wiem że mnie kocha bo od niedawna mówi i okazuje mi to cz
    > ęściej. Twój też zacznie, daj mu czas, dojrzeje do tego. Piszę to aby Cię uspo
    > koić. Twój syn jest fajnym dzieckiem, każdy Ci to mówi. Odpuść, ciesz się z pom
    > ocy, bo wiem jak ciężko wychować taki huragan:) I są na świeci takie dzieci jak
    > Twój.

    Palapa znam Twój post na pamięć. Dzięki wielkie:) Cieszę się,że się odezwałam tu na forum, bo wcześniej ktoś też przytoczył historię z takim męskim typem;) Wygląda na to,że są takie dzieci i pora to zaakceptować.Pozdrawiam Ciebie i Twojego synka:)
  • kiki74 10.09.11, 08:40
    Wiem, wiem... nie powinnam traktować tak serio wszystkiego co mówi. Pod skórą czuję,że i tak nie raz jeszcze mnie zaboli to co mówi, ale takie uroki macierzyństwa.
  • morekac 10.09.11, 18:14
    Ale dlaczego przypisujesz przejęzyczeniu jakieś nadzwyczajne i dramatyczne znaczenie? ;-)
    Każdemu zdarzają się pomyłki, również małym dzieciom.
    A jak ci powie, że cię nienawidzi (a jest to tekst stosowany przez wiele dzieci i nastolatków w chwilach konfliktu z rodzicami) - to co zrobisz? Umrzesz z rozpaczy?
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • kara_mia 07.09.11, 14:50
    Potrzebuję poznać opinię osób bezstronnych w następującej kwestii
    poznałaś - w większości uważają, że zachowujesz się zaborczo w stosunku do dziecka i te opinie Ci się nie podobają i piszesz, że nie mamy racji- to, po co prosisz o opinię? Jesteśmy bezstronni, bo nikt ani Ciebie ani ciotki nie zna i widzimy tylko twoje słowa.
    Nikt nie miał uwag, że nie powinnaś decydować tym jak dziecko spędza czas – uwagi były o motywy twojego postępowania:
    W pierwszym poście:
    Zwyczajnie się boję o jego uczucia. (…) Ciocia zajmowała się z oddaniem innym dzieckiem w rodzinie i padło zdanie, że mała nie chciała iść do matki tylko do niej.
    W kolejnym:
    Drugi syn jest bardziej emocjonalny, kontaktowy, wyróżnia mnie - dosłownie leje miód na moje serce.
    NAGLE stałam się zazdrosna i zaborcza
    że mój super niezależny syn, z którego byłam zawsze taka dumna z pierwszym sekretem pójdzie do cioci.

    A w ostatnim poście:
    Intuicyjnie czuję, że mojemu wiecznie rozbawionemu i bezproblemowemu dziecku obecnie dobrze zrobi jak mniej będzie tych wypadów gwarantujących 100% fun a więcej czasu spędzi ze mną i bratem
    A to zupełnie zmienia to, co pisałaś na początku.
    Moim osobistym zdaniem, usiłujesz dorobić szybka teorie do praktyki, żeby ci inni przyklasnęli, ze masz odstawić ciotkę na boczny tor. I tylko szukasz pretekstu…
    A syn , szczególnie drugi będzie miał dalej przewalone. I to nie dlatego, ze zabierzesz mu ciotkę, ale dlatego , że wymagasz od niego, że masz być NR ONE!!!
    I obym się myliła, że jak będzie miał 15 lat to tego nadal będziesz wymagała.
    Ale dla nastolatka nr ONE będzie najpewniej długowłosa , zgrabna brunetka/blondynka/ruda z ławki obok i o żadnych i sekretach już się nie dowiesz. Taka mam nadzieję.

  • kiki74 08.09.11, 11:25
    > poznałaś - w większości uważają, że zachowujesz się zaborczo w stosunku do dzie
    > cka i te opinie Ci się nie podobają i piszesz, że nie mamy racji- to, po co pro
    > sisz o opinię? Jesteśmy bezstronni, bo nikt ani Ciebie ani ciotki nie zna i wid
    > zimy tylko twoje słowa.
    Nie boję się krytyki o ile jest konstruktywna oczywiście. Wiele tu znalazłam celnych uwag, ale tez trochę dziecinnych prób dowalenia typu: 'co ty masz do zaoferowania dziecku?' lub 'zabrać dziecko i dać cioci'. Cóż jaki autor taki poziom odpowiedzi, ale to teraz nieistotne. Uświadomiłam sobie po przeczytaniu Waszych wypowiedzi,że mam niebezpieczne zaborcze zapędy, ale wiem,że na szczęście jeszcze taka nie jestem. Chodziło o pomoc w ocenie konkretnej sytuacji. Jest trochę osób, które podzielają moje obawy, więc myślę,że dobrze zrobiłam słuchając swojej intuicji i zatrzymując syna w domu w tym szczególnym okresie jakim jest pojawienie się nowego członka rodziny i ograniczając wizyty w domu m.in. cioci do minium. To były 4 miesiące, w tym wakacje. Jego świat się nie zawalił od tego a sytuacja się trochę unormowała.

    > A to zupełnie zmienia to, co pisałaś na początku.
    Może zmienia w Waszym odbiorze. Nie jestem wirtuozem słowa i mam mało czasu na pisanie, ale jestem tu szczera do bólu. Chciałam tylko przedstawić więcej szczegółów z naszego życia.

    > Moim osobistym zdaniem, usiłujesz dorobić szybka teorie do praktyki, żeby ci in
    > ni przyklasnęli, ze masz odstawić ciotkę na boczny tor. I tylko szukasz pretekstu

    Mylisz się. Zrobię i tak to co będę uważała. Mam dużą świadomość swoich deficytów i nie chcę krzywdzić rodziny kierując się negatywnymi emocjami. Pracuję nad swoim charakterem. Oszukiwanie Was nic by mi nie dało.

    > A syn , szczególnie drugi będzie miał dalej przewalone. I to nie dlatego, ze za
    > bierzesz mu ciotkę, ale dlatego , że wymagasz od niego, że masz być NR ONE!!!
    > I obym się myliła, że jak będzie miał 15 lat to tego nadal będziesz wymagała.
    > Ale dla nastolatka nr ONE będzie najpewniej długowłosa , zgrabna brunetka/blond
    > ynka/ruda z ławki obok i o żadnych i sekretach już się nie dowiesz. Taka mam na
    > dzieję.

    Obyś się myliła, ale mówimy na razie o małych dzieciach, dla których matka powinna być najważniejsza i źle się dzieje jak najwięcej do powiedzenia mają inni. Inna sprawa jest z nastolatkiem. I już dziękuję na przyszłość. Naprawdę będę o tym wszystkim pamiętać.
  • efi-efi 07.09.11, 18:52
    Zaproponuj cioci że jeżeli ma ochotę Ci pomóc to nich zajmie się niemowlakiem (mleko można odciągnąć) bo Ty w tym czasie chcesz poprzebywać tyko ze starszym dzieckiem.

  • mama303 07.09.11, 20:54
    efi-efi napisała:

    > Zaproponuj cioci że jeżeli ma ochotę Ci pomóc to nich zajmie się niemowlakiem
    > (mleko można odciągnąć) bo Ty w tym czasie chcesz poprzebywać tyko ze starszym
    > dzieckiem.

    O to jest dobry pomysł :-)
  • blue_romka 09.09.11, 12:21
    mama303 napisała:

    > efi-efi napisała:
    >
    > > Zaproponuj cioci że jeżeli ma ochotę Ci pomóc to nich zajmie się niemowl
    > akiem
    > > (mleko można odciągnąć) bo Ty w tym czasie chcesz poprzebywać tyko ze sta
    > rszym
    > > dzieckiem.
    >
    > O to jest dobry pomysł :-)

    Nie, to nie jest dobry pomysł. Ciotka się zaangażuje w pomoc, jak w przypadku pierwszego dziecka, i zostanie odprawiona- bo za dużo czasu przebywa z niemowlęciem.
  • kiki74 08.09.11, 09:17
    Zapytam ją o to, bo już zaprosiłam ja na piątek do nas. Nie do pomocy, tylko zwyczajnie na kawę. Chętnie się zgodziła przyjść bez żadnych uwag. Zaproponowała,że wyjdzie gdzieś ze starszym. OK, niech idą syn się na pewno ucieszy. Wiem, że ona się nie rwie do niemowlaków, ale z pewnością ma otwarte serce na nowego członka rodziny, więc może się jakoś dogadamy:)
    Dzięki:)
  • rycerzowa 10.09.11, 09:22
    A ja myślę, że do psychologa powinnaś pójść nie tyle z sobą, bo w niczym nie zawiniłaś,
    tylko z dzieckiem.
    Aby mu pomóc.
    Żeby uczucia okazywać albo je skrywać, trzeba przede wszystkim je mieć.
    Jak piszesz, z małym były problemy okołoporodowe, najprawdopodobniej niedotlenienie,
    stąd nieprawidłowości rozwojowe w wieku niemowlęcym ( brak kontaktu z otoczeniem).
    Dochodzą kwestie dziedziczne.

    Chłopiec jest bardzo inteligentny, wie, gdzie są konfitury, wie, jak mu się opłaca zachowywać.
    I w tym nadzieja. Będzie się musiał nauczyć, jak żyć w świecie, jak zdobywać uznanie innych.
    Bo niekoniecznie wszyscy lubią takie dzieci, które do każdego pójdą, wszędzie zostaną,
    a na pewno nie przepadamy za takimi dorosłymi. Jakoś tak czujemy, że sympatia, zaufanie, którego nie trzeba zdobywać, jest niewiele warta. Bo jej po prostu nie ma, nie istnieje.
    Tylko fun.
  • morekac 10.09.11, 18:08
    stąd nieprawidłowości rozwojowe w wieku niemowlęcym ( brak kontaktu z otoczenie
    > m).
    hmmm, ja nie wyczytałam, żeby młody miał jakiś braki w kontaktach z otoczeniem. To raczej autorka wątku ma problem, bo nie satysfakcjonuje ją więź z synem. Oraz posiada ciotkę, której towarzystwo zaczęło ją męczyć.
    To, że niektóre przynajmniej niemowlęta całkiem sporo śpią, to nie jest nic strasznego... ;-)
    A przy pierwszym dziecku człowiek czuje się czasami niepewnie - bo dopiero uczy się bycia rodzicem.

    Bo niekoniecznie wszyscy lubią takie dzieci, które do każdego pójdą, wszędzie
    > zostaną,
    Tak samo, jak istnieją dzieci śmiałe, tak samo istnieją nieśmiałe, które nawet w szkole nie dadzą się oderwać od maminej spódnicy. Są dzieci mniej i bardziej wylewne w okazywaniu uczuć. Obawiam się, że wszystkie typy są w normie... Temperamentu dziecka nie zmienisz - oczywiście, że nie powinien narzucać się ze swoim towarzystwem, ale naprawdę nie wymyślaj chłopakowi jakiś straszliwych przypadłości... ;-)
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • kara_mia 10.09.11, 18:34
    A ja myślę, że do psychologa powinnaś pójść nie tyle z sobą, bo w niczym nie zawiniłaś,
    tylko z dzieckiem.



    Do psychologa idzie ten, który chce sobie podwyższyć standard życia emocjonalnego - nie kto jest winny.
    Jak jest kłopot z dzieckiem, któremu ewidentnie jest źle - to terapię zaczyna się od rodziców
    Dziecko to nie rzecz, która wadliwą należy oddać do psychologa, żeby naprawił i oddał w dobrym stanie rodzicom...
    W wątku autorki dziecko nie wygląda na to, ze mu jest źle, tylko autorka chce sobie poprawić standard życia.


    Jak rozumiem jak ma się wrzód na d.. to za karę idzie się do lekarza a jak sie nie czuje winnym z tego powodu to wymienia sie krzesła w domu az do skutku...?

    To Twoje zdanie jest rodem ze średniowiecza
  • mama_myszkina 11.09.11, 11:18
    To Twoje zdanie jest rodem ze średniowiecza

    hi hi hi, a skąd ma być, skoro pisała to Rycerzowa? ;)) tylko prosze się nie obrażać, to jest żarcik

    tak na serio, to się z Toba zgadzam.
  • rycerzowa 11.09.11, 13:39
    mama_myszkina napisała:

    > To Twoje zdanie jest rodem ze średniowiecza
    >
    > hi hi hi, a skąd ma być, skoro pisała to Rycerzowa? ;))

    Dobrze, że nie z antyku, za średni wiek się nie obrażę.

    (Rycerzowa to jest hala w Beskidzie. Inne "górskie" nicki rodzaju żeńskiego były już zajęte).

    Ad rem:
    Różne bywają typy temperamentu i usposobienia, ale też zdarzają się różne typy zaburzeń rozwoju, takoż na tle neurologicznym.
  • mama_myszkina 11.09.11, 15:08

    > (Rycerzowa to jest hala w Beskidzie. Inne "górskie" nicki rodzaju żeński
    > ego były już zajęte).

    Przepraszam za offa ale nie mogę się powstrzymać. A co z Gąsiennicową, Goryczkową tudzież Świńską? ;) :D:D:D:D
  • rycerzowa 11.09.11, 18:49
    mama_myszkina napisała:

    > A co z Gąsiennicową, Goryczkową tudzież Świńską? ;) :D:D:D:D

    Myślę, że byłoby po świńsku wchodzić w paradę osobom bardziej predestynowanym do tych nicków. ;-p
    Poza tym to na Rycerzowej rosną piękne jagody.
  • mama_myszkina 12.09.11, 00:36
    rycerzowa napisała:

    > mama_myszkina napisała:
    >
    > > A co z Gąsiennicową, Goryczkową tudzież Świńską? ;) :D:D:D:D
    >
    > Myślę, że byłoby po świńsku wchodzić w paradę osobom bardziej predestynowanym
    > do tych nicków. ;-p
    > Poza tym to na Rycerzowej rosną piękne jagody.

    Tego nie wiem, ale na Gąsiennicowej gryzą jadowite żmije ;)
  • claudel6 12.09.11, 23:30
    nie, kompletna bzdura.
    ja po przeczytaniu tego wszystkiego, co napisala o zachowaniu syna kiki mialam pierwsze skojarzenie (mam nadzieję, że w 100% błędne), że chłopiec może miec jakąś łagodną wersję zaburzeń ze spektrum autyzmu.
    i że na pewno poszłabym do psychologa Z NIM w pierwszym rzędzie.
  • morekac 13.09.11, 00:32
    Pierwsze miejsce dziadek, drugie ojciec od ukończenia pierwszego roku. (...) mam wrażenie że pominął fazę emocjonalnego bycia z mamą i wskoczył w etap siłowań i innych męskich zabaw

    Mam wrażenie, że z innymi członkami rodziny kontakt jest całkiem dobry...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • damodia 13.09.11, 14:25
    Przeczytałam część postów i ręce mi opadają jaka jest nienawiść w niektórych matkach do bezdzietnych kobiet. Boicie się konkurencji? Kompleksy leczycie? Może obsikajcie dziecko żeby swoje prawo własności na nim zaznaczyć i żeby żadna inna go nie dotknęła.
    Byłam niedawno na grillu z grupą znajomych, w tym nieznana mi bliżej rodzina z dziećmi.
    5 latka "zakochała się we mnie od pierwszego wejrzenia" i przylepiła się do mnie, rozmawialiśmy, bawiliśmy się.
    Ja mogłam spędzić ten czas inaczej, balangując z dorosłymi znajomymi, ale dlaczego nie pobawić się z dzieckiem jeśli dla mnie to rozrywka a dziecko bardzo chce i szaleje ze szczęścia? Rodzice mogą na chwilę sobie zrobić wolne od strofowania "to zrób, tamtego nie rób, tam nie chodź, tu chodź, wracaj natychmiast, nie pij tego, itd.." bo , nie oszukujmy się, wielu rodziców jest zmęczonych codziennym zajmowaniem się dziećmi i wysłuchiwaniem ich trajkotania, odpowiadaniem na dziwne pytania, słuchaniem marudzenia. I nowa osoba przez kilka godzin zajmie się takim dzieckiem dużo cierpliwiej niż rodzice. Mnie akurat wtedy to nie przeszkadzało że dziecko się mnie trzyma, pomyślałam, że umęczeni rodzice chętnie odetchną gdy się ich odciąż, a dla mnie to nowe doświadczenie, więc wszyscy na tym dobrze wyjdą.
    Niestety matka dziecka była trochę urażona, że dziecko woli spacerować za rękę ze mną niż z nią. Robiła dziecku połajanki, że nie wolno mu tak angażować sobą obcej osoby. Miałam jednak wrażenie, że nie chodzi jej o to, że dziecko mnie bardzo obciąża, tylko że publicznie bardziej lgnie do innej kobiety.
  • marianka_marianka 19.09.11, 15:56
    Mnie zastanawia jedna kwestia: dlaczego Twoje dziecko musi być w przedszkolu aż do 17.00? Jeżeli jesteś w domu z niemowlakiem,to on wymaga od Ciebie bezgranicznego poświęcenia przez tyle godzin na wyłączność? Nie można się w takiej sytuacji dziwić 4-latkowi, że lgnie do obcych.
    Co do pomocy cioci, jak najbardziej można skorzystać. Jedna, cała sobota spędzona raz w miesiącu z ciocią, którą mały darzy sympatią i dobrze się z nią bawi - nie widzę w tym nic niepokojącego. Natomiast przesadne narzucanie się i zdawanie szczegółowych relacji z wizyt osobom postronnym, trzeba ukrócić.
    --
    [Ubezpieczenie, hotel rachunki itp, gdybym to zostawił kobiecie już dawno spałbym pod mostem a komornik obok w śpiworze, u mnie kobieta dba o dom, aby było pozmywane i ogarnięte] by ktosiek
  • enilyn 12.02.19, 02:17
    Jejku kika... mam nadzieję, że nie posłuchałaś tych wszystkich postów, w których oskarżano Cię o złośliwości, zazdrośc itp! To zupełnie naturalne, że taka postawa Ciotki Ci nie pasuje. Ewidentnie się nudzi - sam fakt, że prosiłaś ją o pomoc nie daje jej prawa wtrącania się, narzucania swojej osoby. ZAWSZE miała świadomość, że pomagając, pomaga przy WASZYM dziecku i nie ma prawa oczekiwa niczego w zamian. Widzę, że cieszysz się, iż jest chętna jednak nieodpowiada ci częstotliwośc i masz do tego pełne prawo!
    Masz pełne prawo chcieć budować relację ze swoim własnym dzieckiem. Masz prawo do czasu spędzonego tylko ze swoją rodziną.
    Każda rola w rodzinie jest niesamowicie ważna, ale ażda jest inna i daje inne prawa. Myślę, że Ciocia trochę wykroczyłą poza swoja rolę.
    Ale... być może zrobiła to trcochę nieświadomie... być może nie zdaje sobie sprawy, że przekracza granice. Być może dostała mylne sygnały od was bądź mylnie je odczytała.
    Warto otwarcie i jasno porozmawiać - powiedzieć jak ważny jest dla was czas sam na sam w weekendy itp. Otwarta komunikacja to podstawa
  • kachaa17 13.02.19, 20:49
    Po co wyciągać wątek sprzed 8 lat????

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.