Dodaj do ulubionych

Co robić-skargi na dziecko, wezwanie do szkoły...?

11.10.11, 13:51
Witam.
Chciałabym prosić o radę Panią ekspert, może doświadczone mamy też coś podpowiedzą.
Mamy 7-letniego syna, obecnie chodzi już do drugiej klasy-poszedł jako 6-latek.
W klasie pani wychowawczyni (starsza pani), założyła tzw dzienniczki, i w tamtym roku syn miał w nim bardzo dużo uwag, w tym mimo, że dopiero drugi miesiąć szkoły, jest juz parę kartek.
Ciągle sa to uwagi, typu:
"nie słucha poleceń, nie pracuje na lekcji, krzyczy, wydaje dźwięki(?), rzuca łupiny z temperówki na podłogę, uderza ręką w glowę, mówi, że się nudzi, robi, co chce, wstaje i biega po klasie, buja się na krześle, czasem popchnie jakies dziecko...." Dla nas rodziców to niemiłe, ciągłe takie uwagi. Zdarza się, ale rzadko, że jest pochwała, że się starał, w najgorszym razie nie ma nic. Ale prawie codziine ostatnio jest coś wpisane,
Najgorszy wybryk sprzed kilku dni-syn (podobno...ale po zapytaniu potwiedził) na stołówce podczas obiadu zdjął spodnie (czy tylko górę, nie wiem dokładnie) i stał (może biegał) po stołówce... Po tym fakcie w dzienniczku pojawiło się: wzywam rodziców (oboje) najpierw do psychologa, potem do pedagoga.... :(
Ma to być dziś.
Nie wiem za bardzo, jaką przyjąć postawę, co mówić, czy tłumaczyć się wiekiem syna(dziecko), energicznym usposobieniem, czy przyjmowac wszystko co będa mówiły panie.
Przyznam, że nie jest mi miło, wysłuchiwac ciągle tego samego, myślałam, że z czasem to się uspokoi.
Musze tu dodać, iż w domu syn ma na ten poczet kary, typu zakaz bajek, albo nie korzysta z jakiejś przyjemności, która miała byc (kino, basen). jednak jak czas pokazuje, za wiele sobie z tego nie robi. Jak zapytałam, czemu zdjął spodnie wtedy na stołówce, powiedział, że kolega mu kazał....
Dodam też, że od kilku miesięcy chodzimy z mężem na terapię, głównie z powodu syna, ale psycholog powiedziała, że on jest normalnym dzieckiem, nie stwierdza adhd, powiedziała też, że uwagi jakie pani mu wpisuje, świadczą o cyt: porażce nauczyciela...
Mając to na uwadze, nie wiem, jak się dziś zachować, czeka nas pewnie niemiła rozmowa.
Napisane jest w dzienniczku:sprawa poważna:.
Ale czy ja mam powiedzięc, o tej porażce nauczyciela.? Nie wiem, czy to odbije się na synu, i pokaże, że jesteśmy nastawieni anty..
ZUpełnie nie wiem co robić.
Syn owszem, nie jest typem spokojnego przegrzecznego dziecka, zdarza się, że czasem musze dwa razy powiedzieć, żeby coś zrobił (przeważnie drugi raz dobitniej), nigdy jednak nie był bity, za nic, i nie chcę tez stosować takiej formy kary za te "przewinienia" klasowe.
Proszę o pomoc, radę...


Dodam też, że żeby pomóc mu się "wyżyć", skoro w szkole tak się zachowuje, zapisaliśmy go na judo/aikido, basen, zajęcia plastyczne i gra na pianinie...
Ale .... problem (wg pani ) nadal ten sam... Po prostu przeszkadza pani w lekcji i ona pisze, że nie może przez niego prowadzić lekcji, że inne dzieci nie mogą się przez niego uczyć, on wtedy idzie do pani dyrektor albo psycholog. Na początku trochę te uwagi mnie wkurzały, wiedziałam, że może być mu ciężko wysiedzieć w łąwce 45 minut, albo kilka lekcji. No, ale te ciągłe uwagi jw... ręce opadają.
Najgorsze, że nie wiem, czy tylko on taki jest, czy inne dzieci też. Pani pewnie powie, że tylko on, raz to już sugerowała, syn twierdzi, że inni też psocą. Błędne koło....
--
>>kochać to patrzeć w tym samym kierunku<<
Edytor zaawansowany
  • saga55-5 11.10.11, 14:07
    U mojej córki w klasie jest taki chłopiec.
    Sama się czasami wkurzałam na jego wyczyny ( córka mi opowiadała )
    Z tego co wiem, już drugi rok, rodzice chodzą z nim na terapię do psychologa, no i chyba terapia zaczyna przynosic skutki, bo w tym roku jest już spokojniejszy i bardziej ułożony.
    Choć do reszty klasy sporo mu jeszcze brakuje,ale postępy są.
    Nie ma dzieci idealnych, ale faktycznie syn może przeszkadzać np. w prowadzeniu lekcji.
    Poza tym, inne dzieci czasami biorą przykład na zasadzie : jemu wolno, więc mnie pewnie też.
    Ja zaczęłabym od współpracy z nauczycielką i pewnie panią psycholog.
  • marianka_marianka 11.10.11, 15:31
    ejkumkejkum2 napisała:
    Mamy 7-letniego syna, obecnie chodzi już do drugiej klasy-poszedł jako 6-latek.
    W klasie pani wychowawczyni (starsza pani), założyła tzw dzienniczki, i w tamtym roku syn miał w nim bardzo dużo uwag, w tym mimo, że dopiero drugi miesiąć szkoły, jest juz parę kartek.


    A ja mam pytanie z innej beczki: dlaczego posłałaś 6-latka do szkoły, jeżeli znając dziecko, wiedziałaś że trudno mu się skupić i wysiedzieć 45 minut w ławce?
  • ejkumkejkum2 11.10.11, 21:03
    Odpowiadam
    Diagnoza była pozytywna z przedszkola, panie mówiły, że jak zostanie jeszcze w zerówce i pójdzie za rok do szkoły, to dopiero sie wynudzi, bo bedzie miał to samo.
    Poza tym umial już czytać, pisać, liczyć, dostał dobre oceny w ocenie (jakiejś tam fachowej), no i sam chciał juz iść do szkoły. Teraz jest chwalony, jako dziecko z potencjałem, z wyobraźnią, inteligentne, bystre, itd itp, tylko....to zachowanie. Nie wie co to znaczy, teraz nie, albo że ma poczekac na swoja kolej, słuchać, co pani mówi itd... Fakt, nie ma rodzeńśtwa, jest jedynakiem, ale przeciez nie tylko on na tym świecie...
    --
    >>kochać to patrzeć w tym samym kierunku<<
  • joshima 11.10.11, 21:13
    ejkumkejkum2 napisała:

    > Odpowiadam
    > Diagnoza była pozytywna z przedszkola, panie mówiły, że jak zostanie jeszcze w
    > zerówce i pójdzie za rok do szkoły, to dopiero sie wynudzi, bo bedzie miał to s
    > amo.
    Od takich diagnoz to nie są panie przedszkolanki tylko specjaliści, którzy poza umiejętnościami, badają tak zwaną dojrzałość szkolną.

    Radzę jednak udać się do dobrego psychologa.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • marianka_marianka 12.10.11, 09:09
    joshima napisała:
    Od takich diagnoz to nie są panie przedszkolanki tylko specjaliści, którzy poza umiejętnościami, badają tak zwaną dojrzałość szkolną.

    Otóż to.
    Osobiście mam uraz do diagnoz pań przedszkolanek.

    Droga Autorko, ja też byłam dzieckiem, które nie dawało rady usiedzieć w klasie. Trafiłam jednak na wspaniałego pedagoga, który potrafił ogarnąć i mnie i resztę posłusznych uczniów. Pani pozwalała mi chodzić po klasie i angażowała w różnorodne zadania: teraz zetrzyj tablicę, teraz podlej kwiatki, chodź pomóż mi itp. Trochę to trwało, ale i ja się dostosowałam do reszty.
  • milenahignett 28.11.11, 13:58
    Moim zdaniem chlopak sie po prostu nudzi. Jest swietnie rozwiniety na swoj wiek i ta stara zrzedliw nauczycielka zwyczajnie nie potrarfi go zajac czyms co by go stymulowalo intelektualnie. A chlopakowi energia uszami wychodzi. Pelna zgoda - porazka nauczyciela
  • pendzacy_krolik 12.10.11, 21:31
    a panie z przedszkola sa kim dla ciebie? bo dla mnie tylko "paniami z przedszkola". mojemu synowi w przedszkolu panie probowaly wmowic zarowno geniusz muzyczny ,jak i opoznienie w mowie. zadne sie nie sprawdzilo.,dzieku Bogu syn ma juz 21 lat.

    ejkumkejkum2 napisała:

    > Odpowiadam
    > Diagnoza była pozytywna z przedszkola, panie mówiły, że jak zostanie jeszcze w
    > zerówce i pójdzie za rok do szkoły, to dopiero sie wynudzi, bo bedzie miał to s
    > amo.
    > Poza tym umial już czytać, pisać, liczyć, dostał dobre oceny w ocenie (jakiejś
    > tam fachowej), no i sam chciał juz iść do szkoły. Teraz jest chwalony, jako dzi
    > ecko z potencjałem, z wyobraźnią, inteligentne, bystre, itd itp, tylko....to za
    > chowanie. Nie wie co to znaczy, teraz nie, albo że ma poczekac na swoja kolej,
    > słuchać, co pani mówi itd... Fakt, nie ma rodzeńśtwa, jest jedynakiem, ale prze
    > ciez nie tylko on na tym świecie...
  • joshima 11.10.11, 21:11
    Dla mnie, to co opisałaś to porażka psychologa do którego chodzicie a nie nauczyciela. Owszem, nauczycielka najwyraźniej nie daje sobie rady, ale zwróć uwagę, że Twój syn nie zachowuje się "standardowo". Nie ma co tłumaczyć tego wiekiem, bo jednak większość dzieci w jego wieku tak nie robi.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • lidia341 11.10.11, 21:18
    Ja mam to też na co dzień...niestety...co robimy? Rozmawiamy z dzieckiem:)
    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/lidia341.html
  • aspenian 17.03.15, 11:22
    Ja mam to samo, syn ma 7 lat, chodzi do I klasy i nie słucha... w domu jest "grzeczny", ale główną jego wadą jest właśnie to, że nie słucha, trzeba mówić kilka razy, by coś zrobił. W szkole ciągłe zastrzeżenia, że nie słucha, że nie stosuje się do poleceń, że rozmawia na lekcji. Jest jedynakiem, pewnie rozpieszczonym, ale pani psycholog też twierdzi, że jest normalnym i mądrym dzieckiem z dużym potencjałem... To chyba kwestia temperamentu i cech osobowości...już nie wiem co robić, a jutro znowu jestem wezwana do szkoły...
  • marsylvik 17.03.15, 11:48
    Załóż nowy wątek, zamiast odkopywać stary. Osoba, która go założyła już tu pewnie nie zagląda, a większość odpowiedzi będzie skierowana do niej, nie do Ciebie.

    A w szkole radzę: dopytać jak najwięcej, olać prztyki i starać się po prostu jak najwięcej dowiedzieć o tym, jak dziecko jest widziane w szkole, potem zapytać nauczyciela co ma zamiar z tym robić i czego oczekuje od Ciebie. Kiedy na te pytania odpowie można się zastanawiać co dalej.

    Tak przy okazji, ADHD to właśnie kwestia temperamentu, braku umiejętności skupienia uwagi (nie słuchanie, zapominanie) i dużej wrażliwości emocjonalnej (płacz, złość, strach, przesadna radość). Tylko tyle i aż tyle. Dzieciom zachowującym się podobnie do dzieci z ADHD stosowanie zasad pracy i wychowania adhdowca nie szkodzi a na ogół pomaga.

    I załóż własny, nowy wątek, tak będzie łatwiej :)
  • tmk123 11.10.11, 21:52
    A ja mam inne zdanie.
    Nie jest tak ze albo ADHD albo aniołek. Są też stany pośrednie.
    A MOIM zdaniem to on po prostu się nudzi okropnie na lekcjach. Dla wielu dzieciaków polecenia typu siedź spokojnie i nie biegaj na przerwie są nie do przejscia. A co dopiero jak się nudzi i ciągle jest karcony.
    Jest to w pewnym stopniu porażka nauczyciela- bo teoretycznie lekcja powinna być tak ciekawa,żeby siedział z otwartą buzią inie chciał wychodzićze szkoły- tyle teoria
    Praktyka mówi,że nauczyciel ma za dużo uczniów, żeby mogł zająćsię kazdym, bo ma takich którzy mają trudności, nie łapią,czasem zaległosci z kilku latitp.No chybaże nauczyciel jest geniuszem.
    Druga strona medalu to dziecko musi nauczyć się funkcjonować w grupie, spełniać polecenia i mieć cierpliwość do nudnych lekcji.
    Pocieszę cię- w czwartej klasie będzie lepiej- bo ciekawiej.
  • marina2 11.10.11, 23:00
    z jednej strony syn może sie nudzić w szkole /sama mam obecnie dziecko w 1kl ,ktore nudzi sie jak mops,ale nie rozrabia,bo z natury jest bardzo spokojny/
    z drugiej piszesz,ze chodzisz z Mężem na terapię "głównie z powodu syna"
    czy psycholog nie powiedzial Wam,ze dziecko może być delegatem rodziny?
  • lejdi111 12.10.11, 07:28
    Moim zdaniem niepotrzebnie poszedł rok wcześniej do szkoły. Mój 6-letni syn też jest inteligentny, czytający i liczący ale według opinii niedojrzały emocjonalnie aby rozpoczął naukę w szkole i dlatego też jest w zerówce.
    --
    "Są dwa światy i jedno słońce, które u nas coś słabo grzeje
    Ty masz pewnie dużo pieniędzy, ja nadzieje"
  • mama303 16.10.11, 08:58

    lejdi111 napisała:

    > Moim zdaniem niepotrzebnie poszedł rok wcześniej do szkoły. Mój 6-letni syn też
    > jest inteligentny, czytający i liczący ale według opinii niedojrzały emocjonal
    > nie aby rozpoczął naukę w szkole i dlatego też jest w zerówce.

    BTW: zauważyłam że to teraz takie modne sie staje to niedojrzałość emocjonalna. Co to właciwie jest????
  • hanna26 17.10.11, 10:08
    > BTW: zauważyłam że to teraz takie modne sie staje to niedojrzałość emocjonalna.
    > Co to właciwie jest????

    To jest właśnie dokładnie to, co opisuje założycielka wątku. Każdy uczeń, podobnie jak każdy dorosły bywa na wykładach, zajęciach, lekcjach, na których czasami się nudzi. I nie biega przez to po klasie, nie zdejmuje gaci, nie krzyczy itd. Potrafi się opanować. Są ludzie niedojrzali emocjonalnie, którzy opanować się nie potrafią. I tyle.
    Owszem, jeżeli zależy Ci na wszczęciu wojny, chcesz przenieść syna do innej placówki, możesz zwalić cały problem na nauczycielkę, określając ją jako "porażkę". Jeżeli jednak zależy na wspólnym rozwiązaniu problemu tu i teraz, to nie wyjeżdżaj na wszystkich z armatami.
    Dodam, że moja najstarsza córka też poszła do szkoły jako sześciolatek. Zanim podjęłam ten krok, córka została przebadana przez psychologa, który stwierdził dojrzałość szkolną - także emocjonalną.


    --
    Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

  • mama303 03.11.11, 23:01
    hanna26 napisała:


    > To jest właśnie dokładnie to, co opisuje założycielka wątku. Każdy uczeń, podob
    > nie jak każdy dorosły bywa na wykładach, zajęciach, lekcjach, na których czasam
    > i się nudzi. I nie biega przez to po klasie, nie zdejmuje gaci, nie krzyczy itd
    > . Potrafi się opanować. Są ludzie niedojrzali emocjonalnie, którzy opanować się
    > nie potrafią. I tyle.

    A co z przedszkolem, czy tam dziecko jak sie nudzi może zdejmowac gacie i biegać po klasie? Czy bada zatem się dojrzałośc emocjonalną przedszkolną ? :-)Nie. Dlaczego w przedszkolu nauczyciel musi sobie poradzić a w szkole juz nie musi?
  • mama_myszkina 12.10.11, 09:19
    Zgadzam się z Waszą psycholog, że od rozwiązywania problemów w szkole jest nauczyciel. Odradzam tez karanie w domu za przewinienia szkolne.

    Ale dlaczego mały poszedł o rok wczesniej do szkoły? Tu może być problem, bo być może jest po prostu niedojrzały emocjonalnie itp i srodowisko szkolne to dla niego za duże wyzwanie.
  • mama_myszkina 12.10.11, 09:23
    Acha, zapomniałam dodać, że ten wczesniejszy pwis innej Użytkowniczki o delegacie jest jak najbardziej na miejscu.

    Chodzi o to, że często zachowanie jednego członka rodziny staje się mało normatywne w wyniku problemu w systemie rodzinnym. Taki pacjent identyfikowalny. Często staje się też kozłem ofiarnym, bo jego zachowanie jest nie do przyjęcia mimo, że problem lezy gdzie indziej. Nie mówie, że tak u Was jest, ale warto to przemyśleć. Jeśli w domu jest sytuacja napięta, niejasna itp, dziecko moze odreagowywać stres.
  • amb25 12.10.11, 09:54
    A jak zachowywal sie w przedszkolu?
    Zeby zbadac doklanie dzieko i okreslic czy ma problemy i nie wystarczy jeden dzien. Moj syn 8l mial badania, ktore trwaly ok. 0,5 roku (spotkania z psychologiem raz w tygodiu) potem, poniewaz nie nie byli pewni co mu dolega, badano go na dziennym oddziale dla dzieci (psychiatrycznym) przez 3 miesiace co dziennie z wyj. weekendow. I dopiero potem osmielono sie postawic doagnoze.
    Z mojego doswiadczenia wiem, ze jesli dziecko zachowuje sie inaczej (znaczaco) niz inne dzieci to z reguly potrzebuje pomocy. I nie ma co sie obrazac na panie, ze osmielily sie ten temat podniesc, tylko pojsc za ich rada. Wg mnie mozesz takze zwrocic uwage nauczycielce np. ze moze troche zmodyfikowac prowadzenie lekcji - moj dostaje dodatkowe zadania gdy uwiie sie z poprzednimi, jakos zmodyfikowac miejsce nauki syna (w zaleznosci od potrzeb) - moj np. siedzi w lawce sam, za parawanem bo inaczej wszystko go rozprasza.
    Kazda uwage (duzo ich ma) dyskutuje z nauczycielka, ustalamy tok postepowania, jesli dziecko czuje sie np. niesprawiedliwie ocenione to to tez jest przedmiotem dyskusji. Bo czasem moze tak byc a czasem (najczesciej) on ocenia sytuacje w inny sposob niz przecietne dziecko. No i najwazniejsze - o dziwo dziala!!! - nie kary ale nagrody. Za kazde pozadane zachowanie ma nagrode - u nas jest to np. 5 min. grania na komputerze, kolcja przy swiecach itp. i on na prawde sie stara. No i tysiace pochwal za to np. ze disiaj nikogo nie spral, albo udalo mu sie uspokoic i nie opieprzyl nauczycielki gdy nie zgadzal sie z ej zdaniem (dla niego swiat jest czarno-bialy i sprawiedliwe jest to co jest dobre dla niego), na jadalni zachowywal sie spokojnie (bez wyglupow), nie dal sie podpusici innym itp. Kary sa, jesli zrobil cos na pawde powaznego trzeci raz. Ale nagrody dzialaja o wiele lepiej.
    Czekamy na terapie - indyidualna dziecka i rodzinna (dziecko+rodzice).
    Aha i kazdy, najdrobniejszy konflikt w rodzinie odbija sie na jego zachowaniu.
  • e-kasia27 12.10.11, 11:18
    Moim zdaniem powinnaś zmienić szkołę.
    Poszukać kompetentnego, dobrego nauczyciela, który będzie umiał sobie poradzić z problemem nie metodą ganienia i kar, ale chwalenia dziecka i motywowania do dobrego zachowania.
    Z każdym dzieckiem można się dogadać, ale trzeba umieć.
    W tej szkole ma już przypiętą łatkę, i jeśli nie zmienisz środowiska, to raczej tak zostanie do końca podstawówki, a dziecko będzie się zachowywało coraz gorzej.

    Psycholog, jak najbardziej wskazany, ale raczej nie ten szkolny, chyba że się okaże po rozmowie, że to będzie ktoś faktycznie kompetentny i będziesz czuła, że się z nią/nim dobrze dogadujesz.

    Z dzieckiem dużo rozmawiać, ale nie stosować żadnych kar.
    Kary dla inteligentnego dziecka, to zabójstwo i dolewanie oliwy do ognia.
  • saguaro70 12.10.11, 11:34
    Wspaniałe słowa psychloga. Bo to jest porażka na całej linii. Nauczycielka nie radzi sobie z 7 latkiem??? Powinna zmienić zawód. Skoro psycholog stwierdził, że dziecko jest ok to poproś o zaświadczenie i przedstaw nauczycielce. Pokaż, że Ty robisz wszystko dla syna.
    A nauczycielkę na najbliższym zebraniu zapytaj jakie ma poglady na wychowanie, co proponuje w taki razie. Spytaj z jakich materiałów przygotowuje się do lekcji. Najlepiej jest zwalić wine na żywego ucznia. Nauczycielka jest leniwa i tyle.
    Weź kilka dni urlopu i chodź z synem na lekcję. Kiedyś potrzebne było pozwolenie na coś takiego. Teraz rozmawiasz tylko z dyrektorką, przed lekcja idziesz do nauczyciela i mówisz, że będziesz uczęszczać w lekcjach. To podziała na syna.
    Nie ma nic gorszego, niż obecnośc mamy na zajeciach.
    Weż syna na spacer i bardzo uażnie go wysłuchaj. Tonem dość poważnym spytaj co się dzieje i zapewnij, że krzyczeć nie będziesz. Wielu rodziców wierzy ślepo nauczycielom, a czasem okazuje się, że belfer krzywo spojrzał, coś powiedział głupiego, czepił się. Aby pozbyć się problemu.
    Bardzo powazna rozmowa z synem zdziała wiecej niż zakazy i nakazy.. W tej chwili dzieci są wychowywane inaczej. Nie ma rozmów o bzdetach. Z dziećmi rozmawia się jak z dorosłymi, nawet jesli jest to siedmiolatek.
    Nie wierz tak do końca nauczycielom. To grupa zawodowa, która jest wyniosła i uważa, że skoro uczy to pozjadała wszystkie rozumy. Wsłuchaj się w syna.
    Pozdrawiam cieplutko.:):)
  • easyblue 12.10.11, 19:34
    > Nauczycielka nie
    > radzi sobie z 7 latkiem??? Powinna zmienić zawód.
    A to nauczycielka ma na lekcji jednego 7-latka??

    > Ty robisz wszystko dla syna.
    A nauczycielka nie musi bo to nie jej dziecko a jedno z kilkudziesięciu. Od wychowywania są RODZICE.

    > Nauczycielka jest leniwa i tyle
    > Dodam też, że od kilku miesięcy chodzimy z mężem na terapię, głównie z powodu syna
    Czyli problem w domu a wina po stronie szkoły?? Trochę obiektywizmu.
  • joshima 12.10.11, 19:49
    Już dawno na tym forum nie czytałam głupszej porady.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • nowy99 12.10.11, 19:08
    Panie nauczycielki od nauczania poczatkowego hmmm. One tak mają. Sa nierzadko bardziej upierdliwe niz ich wychowankowie. Najdobitniej swiadczy o tym liczba uwag w waszym dzienniczku, o wadze, motylej raczej, uwag nie wspomne.
    Syn wasz, jesli nie ma adhd, to jest to stan zblizony, zwlasza, ze syn zdolny, pojętny i szybko jarzy. Po prostu nudzi sie chlopu w pewnym momencie na zajeciach i chcialby np.przejsc juz do integracji z rowiesnikami, jest rzutki, energiczny i niestety tak juz z nim bedzie. Zanim dorosnie naslucha sie mnostwa negatywow o sobie, zwlaszcza od sztywnych, nieznoszacych sprzeciwu i odmiennego zdania nauczycieli. Moze trafi na jakichs fajnych pedagogow, a moze bedzie mial pecha i naslucha sie wyolbrzymionych opinii o sobie przez lata.
    Boze, chlopy nierzadko tak mają. A polskie szkolynie potrafia pracowac z uczniami zdolnymi, indywidualistami. Najlepiej pracuja i osiagaja najlepsze efekty w pracy z uczniami slabymi. To diagnoza badan kuratorium z bydgoszczy z zeszlego roku. Badali tam wszystkie szkoly w tym kierunku.
    Macie pecha, ze nauczycielka zawraca wam gitare miast sama radzic sobie z synem. W 4 klasie na szczescie sie pani zmieni. A moze warto przemyslec zmiane klasy, robiac rozeznanie uprzednio wsrod innych pan nauczania poczatkowego. Moze inna pani jest bardziej profesjonalna. Bo zameczycie sie wy, wasz syn przez pania i was.
    Nasz sn ma 14 lat. Ale ile sie nasluchalam w pierwszych trzech klasach od pani, to glowa boli, byl badany na adhd, oczywiscie diagnoza jak u was: zdolny, bystry, rzutki, szybki w pracy wiec sie nudzi na zajeciach. My tlumaczylismy mu jednak, ze na lekcji musi sluchac pani itp. Nie podwazalismy absolutnie autorytetu nauczycielki. W klasie 6 temat zlego zachowania powrocil, robil m.in.za klasowego klauna, tak kochalkolegow. A mial w klasie b.zlych kolegow. Skonczylo sie na zmianie szkoly i juz zostal tam w gimnazjum. Na szczescie panuje tu moda na nauke, szpan umiejetnosciami pozaszkolnymi i sie chlopak wkrecil i rzucil w wir angielskiego, gry na g.elektrycznej itp.
    Akurat w przypasku naszego syna srodowisko ma duzy wplyw, na nieszczescie.
    Moze z tego wyrosnie...
  • pendzacy_krolik 12.10.11, 21:28
    "starsza pani".az cisnie sie na usta "gorsza pani". jako rowniez "starsza pani" dodam, -mlode matki sa ofiarami mody na chowanie bezstresowe dzieci. daje sobie prawa dlon odciac, (po smierci),ze ta teoria zatoczy wielkie kolo (juz jest w polowie drogi) i za jakies dziesiec lat wroci sie do dawnych metod wychowawczych.poki co, nie zycze sobie uzywania zwrotu "starsza pani" w stosunku do kobiet w kwiecie wieku,ze zacytuje "nie czyn drugiemu co tobie (bedzie) niemile" (koniec cytatu).amen.
  • joshima 12.10.11, 22:37
    pendzacy_krolik napisała:

    > mlode matki sa ofiarami mody na chowanie bezstresowe dzieci.
    Ja sądzę, że są ofiarami zupełnie opacznego rozumienia wychowania bezstresowego. Ty z resztą też.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • amb25 13.10.11, 09:58
    A dalczego nikt z Was nie wezie pod uwage tego, ze byc moze nauczycielka ma racje? Tylko od razu nagonka na nauczycielke ktora osmielila sie zwrocic uwage na problem, i peany dla psychologa, ktory stwierdzil, ze nauczycielka (ktora jest przeciez z dzieckime na co dzien) g.. wie. Wyglada na to ze nauczycielka to wrog publiczny nr jeden. Czy ktos z was nie pomyslal, ze moze ona martwi sie o to dziecko i o inne dzieci w jej klasie (bo spokojne i bezpieczne srodoisko dla kazdego dziecka to podstawa dobrego nauczania)?
    Moze to dziecko rzeczywiscie ma problemy i potrzebuje pomocy? W domu czasem problemow dziecka nie widac (tak jest u nas). Po jednej-dwu wizytach newiele mozna stwierdzic na pewno. A warto sprawdzic i to dokladnie, bo to moze zawazyc na przyszlym zyciu twojego dziecka. Jesli sie okaze, ze wszystko jest ok. to wtedy mozna mowic o zmianie szkoly, nauczycielki itp.
  • nowy99 13.10.11, 12:25
    Bzdura kompletna.
    Ta nauczycielka zalozyla 6- latkom dzienniczki, w ktorych pisze eseje typu dziecko mowi, ze sie nudzi, buja sie na krzesle, kręci sie.
    Widzieliscie 6-latka nie robiacego takich rzeczy?
    Ja szczerze mowiac nie. A jeslibym zobaczyla, to zaniepokoilabym sie, dlaczego on jest taki upupiony. Albo flegmatyczny charakter, albo niepokojaco zdyscyplinowany.

    O upierdliwosci nauczyciela swiadczy ilosc uwag, waga tychze oraz powtarzalnosc ich.
    Dobry pedagog, jesli chce pomoc sytuacji i dziecku, to ma na dziecko pomysl i tak n.p. Jesli dziecko juz sie nudzi i zaczyna innym przeszkadzac, nauczycielka daje mu kartke z zadaniem, tu w przypadku maluszka moze byc to zadanie rysunkowe za plusa np.
    Przy okazji studiow, mialam 3 lata pedagogiki i psychologii i wierz mi, jest troche zposobow, by zajać takie dziecko, szybsze, krecace sie, nudzace. Kwestia chcenia, profesjonalizmu.
    A nie zawracac rodzicom glowe. No, bo coz oni moga zrobic, pilnowac go podczas lekcji? Ich tam nie ma.
    Poza tym wiek dziecka rozsądza tez kto tu jest nie okej. I wychodzi glownie na panią, ktora sobie nie radzi z normalnymi zachowaniami kurdupli.
  • saga55-5 13.10.11, 13:02
    Co w tym dziwnego że 6-latki mają dzienniczki ?
    W szkole mojej córki też były. To jakiś sposób na kontaktowanie się z nauczycielem.
    Uważam że brakowało tu od początku współpracy między nauczycielem a rodzicami.
    Owszem, dzieci rozrabiają, gadają itp.a pani musi trzymać się poniekąd programu nauczania.
    Ma go zmieniać i zajmować się jednym uczniem ? ( bo chyba tylko z nim ma największy problem )
    U mnie każda uwaga w dzienniczku to sygnał.
    Moje dziecie w zerówce odmawiało współpracy i już. Po rozmowie z panią, ustaliłyśmy strategię co i jak i po 3 miesiącach, dziewcze się podporządkowało ogółowi.
    Ale moja reakcja była natychmiastowa.
    Współpraca i jeszcze raz współpraca.
  • mama_myszkina 13.10.11, 13:49
    Pisząc w dzienniczku uwagę, że dziecko mówi, że się nudzi, pani nauczycielka wystawia świadectwo wyłącznie sobie.
  • mama303 16.10.11, 09:15
    saga55-5 napisała:

    > Co w tym dziwnego że 6-latki mają dzienniczki ?

    Że sa dzienniczki to OK, ale że służa do wypisywania bzdetów to dla mnie świadczy o nauczycielce. jak jest poważniejszy problem z dzieckiem to sie w dzieniczku rodziców wzywa na porozmawianie a z bzdetami nauczyciel powinien sobie radzic na bieżąco w swoim zakresie.
  • joshima 16.10.11, 21:24
    A dla mnie, jako rodzica, normalne jest, że jak dziecko ma sporo uwag w dzienniczku to nie czekam na wezwanie tylko idę porozmawiać z nauczycielem. Porozmawiać a nie się wykłócać.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • amb25 13.10.11, 13:57
    To nie jest 6-latek, tylko 7-latek i chodzi do szkoly juz drugi rok wiec mial czas sie dostosowac.
    Kobieto/mezczyzno nie jestes dobrym psychologiem/pedagogiem/psychiatra bo na podstawie jednego maila oceniasz, ze z dzieckime jest wszystko ok. Tego nie wiesz. Zaden szanujacy sie specjalista nie postwi diagnozy po JEDNYM, krotkim; zapewne spotkaniu.
    Racje masz tylko czesciowo, nie wiem czego ucza Cie na studiach, ale to nie nastraja pozytywnie... Wiesz jest troche zespolow, przy ktorych nauczycielka, stajac na glowie nie jest w stanie upilnowac dziecka, jesli nie jest ono w jednoosobowej klasie. Moje dziecko (inteligencja i wiedza znacznie powyzej sredniej dla wieku) jest takim przykladem:) Jest w klasie 10 osobowej z dwiema nauczycielkami i pomoca. I pawie codziennie jest cos w dzienniczku.
    Byc moze jest, moze sie nudzi. Ale po co gdybac biorac pod uwage jego zachowanie, najlepiej i najszybciej jest po prostu isc na porzadne, kompleksowe, badania psychologiczne i autorka watku bedzie miala odpowiedz co jest grane i co nalezy zrobic. Bo ona juz chodzi na terapie, wiec problemy pewnie nie zczely sie nagle. Badania nie sa bolesne, kosztowne ani uwalaczjace godnosci dziecka.
    To, ze dziecko ma problemy to czasem nie jest niczycja wina (ani rodzicow ani nauczycieli). Ale obojetnie czy je ma czy nie ma kluczem do sukcesu jest chec wspolpracy rodzicow i nauczycieli, a nie szczucie rodzicow na nauczycieli.
  • nowy99 13.10.11, 16:52
    do pierwszej czesc twojego postu, na temat mojej osoby, czy solidnosci wyksztalcenia, nie bede sie odnosic.

    Co do tego chlopca, moze i masz racje, nie znam tysiaca innych schorzen psychicznych. Ale, tak bezstronnie przeczytaj tresc uwag z dzienniczka. Przyznasz chyba, ze nie ma tam niczego konkretnego. I do czego maja odniesc sie rodzice, do tego, ze syn sie zapomnial chwilowo i zamyslil i bujnął na krześle, co wyprowadzilo pania z toku lekcji?
    Nauczycielka nie moze ot tak ni z gruszki ni z pietruszki naoisac bujal sie na krzesle, krzyczal. Noz do pioruna, w jakiej sytuacji krzyczal, moze przekrzykiwal innych w udzieleniu odpowiedzi. A to chyba nie jest chorobą, tylko swiadczy o jakiejs wybuchowosci, impulsywnosci.
    Zreszta rodzice byli w placowce psychologiczno- pedagogicznej i po przebadaniu, diagnoza byla jak najbardziej ok.
    Szczerze mowiac, lepiej by bylo, by dostali kartke, ze syn ma adhd, bo to obliguje szkole i nauczycielke do opracowania programu postepowania indywidualnego z takim dzieckiem.
    A tak rodzice dostaja na kilogramy uwagi typu krzyknal, spadly mu obierki z temperowki, bujnal sie na krzesle.
    Uwaga typu, ze przeszkadza mi w prowadzeniu lekcji jest takim ogolnikiem, ze az zionie arogancja.
    Oczywiscie najlepiej, jesli ridzice nie podwazaja autorytetu jasnie pani nauczycielki i calej szkolnej swity, bo tylko oni tam znaja sie na ludziach, dzieciach i psychikach, reszta spoleczenstwa to dyletanci i balwany. Powinni zatem pokazywac szkole, ze cos w ttm kierunku robia typu: syn chodzi na zajecia terapeutyczne, ma opieke psychologa itp. Itd.

    W domu tez rodzice powinni masymalnie wyciszac swoje i dziecka emocje, porozumiewac sie niemal szeptem, nie podnoscic glosu, nie krzyczec. Byc moze syn ma jakies tam nawyki z domowego otoczenia. U mnie w domu wszyscy duzo gadaja i kazdy chce gadac caly czas wiec kazdy walczy o glos jak sie tylko da, wlacznie z przekrzykiwaniem, przerywaniem;)
  • saga55-5 13.10.11, 17:01
    Autorki wątku nie ma, a mnie ciekawi co robiła z uwagami w ubiegłym roku, a co w tym.
    Jesli moze tylko czytała i .........na tym koniec, więc nie dziwne że pani wezwała ją na rozmowę.
    Czemu autorka nie rozmawia z rodzicami innych dzieci, czy też przynoszą tyle uwag ? Jeśli wszyscy, to fakt ! moze wina nauczycielki, ale jeśli tylko jej dziecko..........
    Moje dzecko chodzi do szkoły już drugi rok i powiem Ci, że niektórym mamom dziwię się że nie opłacą dziecku indywidualnego toku nauczania.
    Są wszechwiedzące z programu nauczania polskiego, matematyki, angielskiego, psychologii no a ich dzieci, to wprost geniusze. Natomiast żadna z pań się nie nadaje na nauczycielkę.
    Nie uważasz że to dziwne trochę ?
  • joshima 13.10.11, 18:24
    nowy99 napisał:

    > do pierwszej czesc twojego postu, na temat mojej osoby, czy solidnosci wyksztal
    > cenia, nie bede sie odnosic.
    Szkoda, bo to akurat warto przemyśleć.


    > Co do tego chlopca, moze i masz racje, nie znam tysiaca innych schorzen psychic
    > znych. Ale, tak bezstronnie przeczytaj tresc uwag z dzienniczka. Przyznasz chyb
    > a, ze nie ma tam niczego konkretnego.
    Rzeczywiście. Latanie z gołym tyłkiem po stołówce to nic szczególnego. Normalne zachowania dziecka w tym wieku.

    > Zreszta rodzice byli w placowce psychologiczno- pedagogicznej i po przebadaniu,
    > diagnoza byla jak najbardziej ok.
    Szczerze wątpię w solidność tego badania. Solidny, odpowiedzialny i szanujący swój zawód psycholog, nigdy nie wypowiedziałby się w ten sposób o nauczycielu dziecka.


    > Uwaga typu, ze przeszkadza mi w prowadzeniu lekcji jest takim ogolnikiem, ze az
    > zionie arogancja.
    Fajnie. Tylko mama, zamiast porozmawiać z nauczycielem o co caman, woli nastawić się na wojnę z nim. Błąd z założenia.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • joshima 13.10.11, 18:18
    nowy99 napisał:

    > Bzdura kompletna.
    > Ta nauczycielka zalozyla 6- latkom dzienniczki, w ktorych pisze eseje typu dzie
    > cko mowi, ze sie nudzi, buja sie na krzesle, kręci sie.
    > Widzieliscie 6-latka nie robiacego takich rzeczy?
    Tak. A poza tym chyba mowa o siedmiolatku.

    > Dobry pedagog, jesli chce pomoc sytuacji i dziecku, to ma na dziecko pomysl i t
    > ak n.p.
    A co robi dobry pedagog jak dziecko na stołówce ściąga gacie?

    > Poza tym wiek dziecka rozsądza tez kto tu jest nie okej. I wychodzi glownie na
    > panią, ktora sobie nie radzi z normalnymi zachowaniami kurdupli.
    No sorry, ale miewałam sporo do czynienia zszceśćio i siedmiolatkami. Raczej to co opisała autorka wątku, dla mnie nie jest normalnym zachowaniem dziecka w tym wieku.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • joshima 13.10.11, 18:15
    amb25 napisała:

    > A dalczego nikt z Was nie wezie pod uwage tego, ze byc moze nauczycielka ma rac
    > je?
    Wypraszam sobie.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • jola66 15.10.11, 21:49
    Zajrzyj tu:
    forum.adhd.org.pl/
  • mama_lidia 16.10.11, 00:22
    Przeanalizuj dietę syna, cukier, substancje stosowane w słodkościach pobudzają bardzo i działają negatywnie na układ nerwowy. Z dzieckiem im starsze tym więcej trzeba rozmawiać i słuchać, uważnie słuchać. Może chłopcu brakuje zainteresowania rodziców, próbuje zwrócić uwagę na siebie w szkole. Jak dezorganizuje zajęcia, to nauczyciel skupia się na nim, ma zainteresowanie, dodatkowo nauczyciel pobudza rodziców do zainteresowania. Często dzieci tak mają, jeśli nie wyłapie się tego wcześnie potem jest tylko gorzej.
  • mama303 16.10.11, 09:05
    Ja uważam, że bardzo wiele zależy od nauczyciela. Przecież jest pedagogiem, uczyła sie w tym kierunku! Ma tez jakies doświadczenie, nie trafiały jej sie zapewne same grzeczne aniołki. dzieci sa rózne i dobry nauczyciel umie ogarnąć swoją gromadkę. Poszłabym do nauczuycielki i domagała sie od niej zajęcia stonowiska, co powinnaś robić? jak postępować? w jaki sposób wspołpracować z nauczycielką. Aby rozmowa nie przekształciła się w pretensje nauczycielki do Ciebie!
    W klasie mojej córki jest taki rozrabiaka i prawda jest taka że jedni nauczyciele sobie z nim świetnie radzą a inni sa bezradni a jak dziecko wyczuje bezradnośc nauczyciela to szybko zacznie ją wykorzystywać w swoich celach np. żeby wzbudzić zainteresowanie innych kolegów.
  • ejkumkejkum2 19.10.11, 08:45
    Dziękuję za wszystkie wpisy, przeanalizowałam dokładnie...
    No cóż, mój syn do aniołków nie należy.

    Dodam, że tak, był badany w przedszkolu, miał diagnozę, i oceniony jako gotowy do szkoły...
    Poza tym jak pisałam, sam chciał iść, my na siłę nie zmuszaliśmy.
    Byl tez juz na tyle do przodu ze wszystkim (czytanie, liczenie, pisanie, dodawanie), że czułam, jak nie pójdzie jako 6-latek, w zerówce się "douczy" a potem w 1ej klasie-dopiero zanudzi.

    Uwagi sa nadal, ale juz mnie szlag trafia, jak je czytam.
    Choćby z wczoraj: " syn na pierwszych lekcjach pięknie pracował, ale potem, jak chciałam iść z dziecmi na dwór, to się zaparł i nie chcial iść..." Koniec uwagi...
    Pytalam czemu syna, po prostu nie chciał.
    OK, pani ma cała klasę nie tylko jego i sama nie wiem, co bym zrobiła w takiej sytuacji.
    Ale co ja mam na to poradzić.

    Poza tym słuchajcie w dzienniczku włożona jest kartka od psycholog, tej, u której byliśmy, i jest napisane duzymi literami
    "szanowni rodzice! sukces!!!!!!!!!!!! Syn nie je juz na lekcji!!!!!!!!!!!
    Myślalam, że padnę.
    Sukces to raz, a dwa, że ok, 3, 4 dni nie jadł, ale kto wie, czy jutro nie sięgnie po kanapkę w trakcie lekcji...
    I co, znowu nas wezwą, oboje rodziców...
    lMaluch codziennie mi obiecuje, że juz dziś będzie grzeczny, że będzie słuchał, że nie będzie przeszkadzał i biegał po klasie itd...
    No, ale czasem jeszcze mu to nie wychodzi.
    Zawsze cos tam jest, typu jw...)nie chciał pisąc, czytać, oooo, dwa dni temu nie chciał zaśpiewać czy powiedzieć piosenki..na ocenę)... Kurcze, no jak nakłonić go? Bo co będzie potem, jak np. klasówki tez nie będzie chciał napisać.
    Troszkę mi go szkoda, bo jak pytałam, czemu nie chciał, to mówił, że się wstydzi ze srodka sali, bo pani tam bierze, a z ławki mówił, że by powiedział...
    Ręce opadają....:(
    --
    >>kochać to patrzeć w tym samym kierunku<<
  • joshima 19.10.11, 09:10
    ejkumkejkum2 napisała:

    > lMaluch codziennie mi obiecuje, że juz dziś będzie grzeczny
    Ale co to znaczy 'będzie grzeczny'. To pojęcie abstrakcyjne nawet dla dorosłego a co dopiero dla dziecka. Może zacznijcie od konkretów. Nie: "bądź grzeczny" tylko: "siedź w ławce podczas lekcji".

    > Zawsze cos tam jest, typu jw...)nie chciał pisąc, czytać, oooo, dwa dni temu ni
    > e chciał zaśpiewać czy powiedzieć piosenki..na ocenę)... Kurcze, no jak nakłoni
    > ć go? Bo co będzie potem, jak np. klasówki tez nie będzie chciał napisać.
    No to co? Dostanie pałę i już.


    > Troszkę mi go szkoda
    To zacznij szukać przyczyn.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • sabciasal 19.10.11, 10:04
    "rzuca łupiny z temperówki na podłogę, uderza ręką w glowę, mówi, że się nudzi"

    połowa klasy mojej córki tak się zachowywała w 1 i 2 klasie. wychowawczyni poinformowała nas - rodziców - na zebraniu w klasie 2, że cieszy się, bo udało się jej większość takich akcji już wykorzenić. nie skarżyła się w dzienniczkach, nie stawiała jedynek, tylko konsekwentnie wymagała i powtarzała, jak powinni się zachowywać. Wymagała interwencji rodzica tylko w poważnych sprawach.
    dowiedz się, czy inni tez wracają z takimi elaboratami w dzienniczkach. może to po prostu styl tej pani, wtedy trzeba ostrzej ją potraktować, bo chyba sobie nie radzi z dziećmi. jeśli sprawa dotyczy tylko twojego dziecka, to faktycznie potrzebna jakaś diagnoza. A może oni (dziecko- nauczycielka) się po prostu nie lubią?
  • amb25 19.10.11, 12:24
    > "rzuca łupiny z temperówki na podłogę, uderza ręką w glowę, mówi, że się nudzi"
    >
    > połowa klasy mojej córki tak się zachowywała w 1 i 2 klasie.

    Cos dziwna ta klasa. Moj syn chodzi do 10-osobowej klasy dla dziceci z problemami (Asperer, ADHD, lekki autyzm) ale nawet oni na lekcji sie tak nie zachowuja.

    cyt. "może to po prostu styl tej pani, wtedy trzeba ostrzej ją potraktować"
    I jak zawsze - najlatwiej zwalic na nauczycielke, o...c ja i problem sie rozwiaze a dziecko bedzie aniolkiem. Jesli rodzice maja taki stosunek do nauczycieli, to nic dziwnego, ze polska szkola to szkola przetrwania w ekstremalnych warunkach...
  • sabciasal 20.10.11, 22:05
    no cóż, opisuję tylko rzeczywistość w 22-osobowej klasie w dużym mieście, bez żadnego dziecka z diagnozami. tak się zachowywali zgodnie z opowieścią córki i sporadycznymi uwagami wychowawczyni klasy I-III. Ona po prostu radziła sobie z dziecmi, do rodziców zwracała się wtedy, gdy jakies działanie wymagało stałej współpracy np. ekologia w zyciu codziennym, akceptacja odmienności itd. O pewnych kwestiach, właśnie chodzeniu po klasie, uderzeniu się po głowie opowiedziała w klasie III, podkreślając ze udało się je wyeliminowac.
    ciesz się wobec tego, że żyjesz w idealnym świecie. pytanie tylko co twoja uwaga ma dać założycielce watku.
    generalnie moim zdaniem z takimi uwagami jak z lekami: nie można przesadzic z ich iloscia, bo przestają własciwie działać.
  • triss_merigold6 19.10.11, 13:33
    Zmień dziecku klasę lub szkołę, niech trafi na nauczycielkę z innym podejściem i bardziej kompetentną wychowawczo. Inaczej będziesz miała nieustannie zestresowane dziecko, które nie znosi szkoły a w domu też nie ma odpoczynku, bo ciągle jest omawiany temat szkoły.
  • mariela1987 24.10.11, 23:07
    Nie czytałam wszytskich wypowiedzi ale mam kilka wniosków:

    1. śmiem stwierdzić, że dziecko dostało taka opinię w przedszkolu bo chcieli się pozbyć ,,problemu" na to wychodzi

    2. to nie jest tak,ze dziecko mówi że sie nudzi to z nauczycielka jest cos nie tak. Ja mam w grupie jedną dziewczynkę, gdzie 99% dzieci ma buzie pootwierane z wrażenia a ona wiecznie rozkapryszona i niezadowolona... Cokolwiek by nie zaproponować to zawsze będzie miala jakieś ,,ale", nie wykonuje poleceń, nie slucha. Swój świat.

    3. uwierzcie mi,ze naprawdę nauczyciel nic sam nie zrobi i niemoc nauczyciela wynika z tego,że z tym dzieckiem nie jest sam na sam tylko ma pod opieką resztę.

  • musam 26.10.11, 22:34
    a jak jest z wynikami nauczania?
    idzie za tematen, uczy sie dobrze? czy ma trudnosci, jak to ocenia nauczycielka.

    moze dziecko "ponad uzdolnione" poprostu sie nudzi, u nas tez podejzewala nauczycielka u syna, dawala mu dodatkowe zajecia, pomoglo
  • starczewska.k 03.11.11, 14:41
    Zdolne dziecko, nieposłuszne, nie dostosowuje się do norm narzucanych przez nauczyciela. a jakie są jego relacje z innymi dziećmi w grupie. Bo jeśli ma problemy z nawiązaniem relacji z innymi dziećmi zwłaszcza w grupie, to może powinnaś zastanowić się z fachowcem czy to nie Zespół Aspergera.
  • ania_aaa0 08.11.11, 00:16
    > Ale czy ja mam powiedzięc, o tej porażce nauczyciela.?
    Pani w szkole nie wychowywała Twojego dziecka. To jak się zachowuje w szkole to efekty Twojego wychowania, wiec nie wiem czyja to porażka.
  • kurka_wodna2 09.11.11, 18:41



    Najjaśniejsza gwiazda niebios straciła blask wśród innych uczniów i niejedno zrobi aby tam także być jedynakiem!!
  • dadaczka 24.11.11, 13:45
    nie to forum. Może na forum o wychowaniu dzieci? Jest zresztą podobny wątek:
    forum.gazeta.pl/forum/w,851,130696900,130696900,syn_w_klasie_1_i_ciagle_problemy.html
    U mnie syn jest w zerówce i też są problemy. Nie tego może kalibru, jak opisałaś, ale są, szczególnie z brakiem koncentracji (łatwo się rozprasza, nie reaguje od razu na polecenia, trzeba kilka razy powtórzyć), ale i inne. Dostaje więc, zwłaszcza w pierwszych dwóch miesiącach, uwagi, minusy - teraz, w ostatnim okresie, ciut się poprawiło. Jakkolwiek uważam, że w tym konkretnym przypadku środki "karne" (uwagi, minusy) są nadużywane (bo widzę ze strony dziecka starania, on bardzo chce współpracować z nauczycielem, chce mieć dobre efekty, to nie jest tak, że on intencjonalnie robi pani na przekór - co potocznie jest określane tym, że jest niegrzeczny, a w niektórych przypadkach były uwagi czy minusy bez wyjaśnienia co się właściwie stało), to jednak szukam pomocy specjalistów. Wiem już, że po stronie dziecka jest pewien problem natury fizjologicznej, nad którym będziemy pracować. Chcialabym jednak, żeby po stronie nauczycieli pojawiło sie też zrozumienie: zarówno dziecka, jego ograniczeń i możliwości, jak i faktu, że my, jako rodzice, przy najlepszych chęciach nie mamy cudownego śrubokrętu, którym przykręcimy dziecku śrubkę i będzie ono "naprawione". Co ciekawe - w przedszkolu nauczycielki miały właśnie taką postawę. Informowały jakie są problemy z dzieckiem, ale i pracowały z nim, dawały wskazówki, nie było to na zasadzie: dziecko jest niegrzeczne, więc niech sobie rodzic z tym poradzi.
    Czyli jest to możliwe, taka współpraca. Bardzo bym chciała, aby podobnie było w szkole, na razie rzeczywistość jest inna.
    --
    :D/D:
    terapia w którą wierzę, to terapia śmiechem ;-)
  • dadaczka 24.11.11, 13:55
    forum.gazeta.pl/forum/w,851,129935124,,_Prosze_porozmawiac_z_synem_.html?v=2
    dotyczy wprawdzie młodszych dzieci, ale wydaje mi się, że w pewnym zakresie może mieć zastosowanie i do tych szkolnych.
    A może ktoś (moderator?) przeniósłby ten wątek na "wychowanie bez porażek"?
    --
    :D/D:
    terapia w którą wierzę, to terapia śmiechem ;-)
  • magdmaz 26.11.11, 19:17
    Jakbym o swoim synu czytala :)
    Przez trzy lata były uwagi, synowi było strasznie trudno dostosować sie do grupy, badania w por. psych-ped przeszedł, wyszło tylko, że indywidualista i introwertyk. I lubi postepowac inaczej, niż wszyscy.
    Nie było przyjemnie, bo łatwo do dziecka w szkole może przylgnąć łatka "łobuza". W domu były rozmowy, próby tłumaczenia, dlaczego w szkole trzeba zachowywać się tak, a nie inaczej.

    W tym roku - czwarta klasa - jego nowa wychowawczyni nie ustaje w zachwytach, jakie to grzeczne, spokojne, zdyscyplinowane dziecko, świetnie pracuje, zgłasza się do odpowiedzi, jest świetny z matematyki i przyrody...
  • fizia-kulawa 27.11.11, 19:41
    Powiedziałabym pani ze szkoły, że jako rodzice, robimy wszystko co w naszej mocy, by te problemy rozwiązać i że jestem bardzo ciekawa, jak zamierza z tym problemem pracować pani nauczycielka. Prócz wpisywania uwag do dzienniczka ma cały szereg możliwości, jako osoba pracująca z dziećmi, po przeszkoleniu pedagogicznym, sprawująca fizycznie opiekę nad dzieckiem przez niemal pół dnia.
    --
    wreszcie mogę się przyznać
  • amb25 29.11.11, 08:12
    Szereg mozliwosci, taaak... W grupie 30 dzieci .... Srednio wychodzi na jedno 10 minut dziennie (jesli jest 6 lekcji) czy cos kolo tego. To rzeczywiscie daje jej duze pole do popisu.
    A co tam slychac u autorki watku? Konsultowala dziecko z lekarzem i dobrym psyhologiem dzieciecym? Czy zwalila wszystko na nauczycielke?

  • zulcia73 29.11.11, 11:02
    a robiliscie badania wkierunku adhd czy to opinia tylko jednej pani psycholog? ja ze swoim synem zaczelam chodzic do psychologa w przedszkolu -teraz ma 8 lat i jest w 3 klasie , wtedy pani psycholog też powiedziała że to są normalne zachowania dziecka w tym wieku (miał 4 latka) .Kiedy poszedł do pierwszej klasy - tez rok wcześniej bo panie w przedszkolu mówiły tak samo jak Tobie że będzie się nudził , zaczeły się problemy takie jak u Was. Poszłam znowu do poradni tylko tam nie bagatelizowano problemu ,robiliśmy badania u psychologa neurologa i psychiatry -diagnoza ADHD.Teraz Igor jest jak wspomnialam w 3 klasie , przez 2 lata miał nauczyciela wspomagajacego i było o.k z zachowaniem, teraz niestety niema juz mozliwosci żeby go ktoś pilnował cały czas, zreszta stwierdziłam że musi zacząć dawac sobie radę bo za rok w 4 klasie będzie mu trudniej się dostosowac. Niestety energii na dobre zachowanie starczyło mu na 2 miesiace , teraz znów to samo , czasem przechodzi samego siebie.Wczoraj bylismy u psychiatry zeby właczyc mu leczenie farmakologiczne.Na moje stwierdzenie że żaluję że poszedł do szkoły wcześniej , pani doktor odpowiedziala żebym nie załowala bo teraz to by się dopiero nudził.MOze wiec zmienicie psychologa? czasem dobrze jest zasięgnąc wiecej niż jednej opini. A co do pani w szkole, to u nas pani jest mloda i tez nie bardzo umie sobie poradzic z problemem, chociaz dostała zalecenia. Pani pedagog dzwoni do mnie i mówi mi że syn nie chce iśc na zajęcia ja na to ze jestem w pracy i jak moge jej pomóc a ona: no to jest pani syn to pani sobie musi z nim radzić :) ręce opadaja
  • kia5 17.03.15, 11:52
    Miałam podobnie. Syn niezwykle uzdolniony, uwagi podobne, wybryki podobne. Syn tez twierdził, że się nudzi głownie i stąd wygłupy. Szkoła twierdziła, ze to adhd i bóg wie co. Byłam juz po wizycie u psychologa i pedagoga, pani psycholog dojrzała oczywiście jakies problemy z synem. Zanim zdecydowałam sie na terapię, zmieniłam szkołe synowi - i stal się cud. Bez terapii. W drugiej szkole problemy ustały jak ręka odjął. Oczywiści syn nadal jest zywy, ale tu nauczyciele jego usposobienie "skanalizowali" - dostaje dodatkowe zadania i dodatkową odpowiedzilanośc, co mu bardzo pasuje. No i faktycznie jest superzdolny, zaczyna zdobywac laury w róznych konkursach. Albowiem często skolonnośc do "komedianctwa" idzie w pakiecie ze zdolnosciami. I ten typ tak ma. Jak stłamsisz do zera i siłą (a nie sposobem :))) żywośc dziecka - stłamsisz zdolności. W Towim przypadku to moim zdaniem porazka nauczyciela.
    Może błędem z Twojej strony było posłanie syna do szkoły jako sześciolatka - chłopcy emocjonalnie rozwijaja się póżniej.
  • alpepe 17.03.15, 12:23
    I to piszesz do kobiety, która problem miała 4 lata temu?
    No chyba tylko po to, by się pochwalić, jakiego to masz zdolnego syna, bo na pewno nie chodziło ci o pomoc.
    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • kia5 18.03.15, 11:36
    Niestety, datę postu kobiety zoabaczyłam dopiero, jak wysłałam swój. Skupiłam sie na problemie, a nie na dacie. Błąd. Oto efekt wygrzebywania postów z pokładów węgla kamiennego :(
    Chociaz może ktos skorzysta z mojego doświadczenia. A zdolne dziecko to nie same plusy. Uwierz zamiast najeżdzać.
  • kia5 18.03.15, 11:39
    I chodziło mi o pomoc, bo sytaucja w jakiej znaleźliśmy sie w pierwszej szkole była eksteremalnie ciężka i mogła miec potencjalnie niebezpieczne i niepotrzebne nastepstwa. A remedium było banalne.
    Gdzie tu chwalenie, a nie chęć pomocy????
    Niektórzy widzą co chcą, a nie to co naprawdę istnieje.
  • ewabar77 07.12.18, 17:37
    Ja mam ten sam problem, moje dziecko jest w zerówce przedszkolnej. Byłam na pełnej diagnozie psychiatryczno-pedagogicznej w placówce zasugerowałem przez przedszkole. Nic nie wykazało. Mamy zakaz przeprowadzania dziecka na dłużej niż 3 h do czasu przyniesienia orzeczenia. Dodam, ze to przedszkole prywatne integracyjne.Nie wiem co mam robić. Czy u Pani coś się poprawiło przez te lata?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.