mąż zazdrosny o dziecko Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam czy był już wątek o mężu zazdrosnym o dziecko..jestem tu nowa...
    • Być może był, ale każda sytuacja jest inna. Inaczej będzie wyglądał problem żony zajmującej się 10 letnim dzieckiem jak niemowlakiem włącznie ze spaniem z synem, inaczej sytuacja gdy żona ma dziecko z innego małżeństwa, a zupełnie inaczej gdy mąż będzie się awanturował, bo żona wstaje do płaczącego malucha w nocy. Przyznasz, że rady w kazdej z tych sytuacji będą się różniły?
      Jedyna metoda na uzyskanie burzy mózgów, która pomoże spojrzeć na Twój problem z róznych stron to opisac to co Cię dręczy a potem spokojnie pomyśleć nad tym co otrzymałaś w ramach odpowiedzi :)
      --
      Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
      • To problem, z ktorym zmagam się od ponad 20 lat, chętnie pogadam, ale jak świetnie podsumowała Anioł, potrzebne są szczegóły.
      • RACJA. Chodzi mi o to, że odkąd zaszłam w ciążę mąż chciał aby urodziła się córeczka, gdy okazało się ze bedzie chłopiec był rozczarowany. kilka lat staralismy sie o dziecko. Mały ma teraz 10 m-cy a mąż wyrzuca mi ze nie mam dla niego czasu tylko skupiam się na małym. Fakt ze duzo uwagi mu poswiecam, czasem naet nie mam czasu dla siebie, nie mam czasu posprzatac, czy zrobić obiad. Mały zaczyna chodzić i wymaga stałej opieki i czujnego oka mamy. Ja pracuję i mąż też, tyle ze mąż na zmiany i czesto zostaje z małym bo nie mamy opiekunki. Po pracy ja zajmuje sie małym i razem z nim zasypiam ze zmeczenia. Miałam problemową ciążę i duzo czasu spedziałm w szpitalu, cały czas był strach o dziecko, po porodzie ten strach o małego się nie zmniejszył. Przez okres macierzyńskiego spałamz małym osobno zeby mąz się wysypiał i teraz spimy w 3, nasz zycie intymne nie istnieje,ja padam z nog, mały czesto budzi sie w nocy bo ząbkuje i rano wstaje nie przytomna. Mąż jest po prostu zazdrosny, sam jest jedynakiem i był przyzwyczajony do tego ze cała uwaga skupiała sie na nim. Wkurza mnie jego bezpłciowe podejscie do dziecka, zajmujac sie nim traktuje go jak przedmiot, nie "rozmawia" z nim, krzyczy jak mały zrobi coś nie po jego mysli, ostanio nawet szarpnal go za ręke bo mały złapał za jakiś kabelek. Nawet karmiac go podnosi głos i robi mu uwagi. Jak wroce z pracy to mały nie odstepuje mnie na krok, płacze gdy wychodze z pokoju, trzyma sie mojej nogawki. Mąz czesto jest obrazony, nie wychodzi nawet z małym na spacer bo mu sie nie chce. Ja wracam z pracy po 15.00 zaraz robi sie ciemno i takim sposobem dziecko wychodzi na dwor tylko ze mna w weekendy. Poza tym mąż wpadł w nałóg gier komputerowych i na tym skupia cała swoja uwage, nie powiem pomaga mi przy małym ale tylko jak mu powiem, sam z siebie nie robi nic. Ja ostatnio podupadłam na zdrowiu, mam refluks i problemy z kregospłupem, mały waży ponad 10 kilo i czasem nie mam siły go podniesc. Po porodzie została mi oponka i przez ta nie czuje sie juz atrakcyjnie a moj mąż nie pomaga mi to zmienić. Czesto sie kłócimy o dziecko i atmosfera w domu nie jest miła.
        • Czyli od półtorej roku zero seksu w związku?
          Sorry, rozumiem troskę o dziecko, ale dziecko niech śpi w łóżeczku a nie z wami.
          Od czasu do czasu zapłaćcie opiekunce a sami, ty i mąż, idzcie do kina/restauracji/na siatkówkę.
          Może chodź z dzieckiem na basen, dziecko się zabawi a Ty poćwiczysz w wodzie, są takie zajęcie dla rodziców z dziećmi.
          Nie da się szczęśliwie życ tylko z obowiązkami na głowie.
          Przywróćcie wasze życie intymne, wydzielcie sobie czas na przyjemności. Inaczej oboje was zeżre frustracja a mąz ucieknie w świat wirtualny a potem w kochanki.


          • Druga sprawa to sposób opieki nad dzieckiem przez męża. Uświadom mu może, że albo będzie się dobrze dzieckiem zajmował, dbał o jego rozwój, chodził codziennie na spacery , albo niech szuka dodatkowej pracy by zarobić na opiekunkę która to za niego zrobi. Coś za coś. I porozmawiaj spokojnie, że jeśli dziecko będzie szczęśliwe i dopieszczone gdy wracasz z pracy a on się nim zajmował, to zwyczajnie ty będziesz mogła poświęcić trochę czasu mężowi a nie uwieszonemu ciebie dziecku.
            Nie kłóćcie się, rozmawiaj i tłumacz, często panowie dopiero ze starszymi dziećmi nawiązują lepszą więź.
            • To nie zazdrość o dziecko, ale bardzo typowe problemy pojawiające się w małżeństwie z chwilą przyjścia na świat dziecka.
              Da się z tego wyjść, a najlepsze sposoby podała Costasa, nic dodać, nic ująć. Z mężem musisz się rozmówić, wykorzystac dobry moment, nie zrzędzić, ale rzeczowo wytłumaczyć, że tylko wspólnym wysiłkiem można wyjść z tego impasu, ale wysiłek muszą wykonać obie strony, jeśli Tobie uda się wyluzować (dzięki jego PRAWDZIWEMU zaangażowaniu), on tez na tym skorzysta, prosta sprawa.
              No i niestety w bardzo wielu przypadkach mężczyzna nie czuje przez długi czas więzi z malutkim dzieckiem, długo dojrzewa do ojcostwa. Warto może o tym poczytać, może podsunąć mężowi jakąś literaturę na temat dzieci. A gry komputerowe (nie zdziwiłabym się, gdyby to były "specyficzne" gry przy braku seksu w małżeństwie) są formą kompensacji u faceta. Moga uzależnić, starałabym się to tez mężowi jakoś uświadomić, ale dać coś w zamian:)
              • Dziekuje wszystkim za pomoc, macie racje. Musze sie za to wziąć bo wczesniej bylismy naprawde zgodnym małżeństwem i nie mielismy problemow. A teraz skaczemy sobie do oczu i żal mi ze tak wszystko się pozmieniało.. Wiadmomo, że po pojawieniu sie w domu dziecka nic nie jest juz takie jak było i trzeba sie w tej nowej rzeczywistosci odnależć...
                • Dziecko jest gotowe do samodzielnego spania w swoim łóżeczku w wieku 6 miesięcy. Wcześniej najlepiej dawać mu zasnąć przy piersi, a potem odkładać do łóżeczka, żeby się przyzwyczaiło. Jeśli tego nie robiłaś, teraz może byc bardzo trudno. Ja tak robiłam, od 6 miesiąca dzieci spały w swoich łóżeczkach w osobnych pokojach, bo tak jest najzdrowiej. Początkowo dziecko protestuje, ale trzeba elastycznie i delikatnie je przystosowywać do tej separacji, nie tylko dla własnej wygody, ale też dla dziecka, żeby je uczyć samodzielności, poznawania swojej odrębności.
                  Musisz się uzbroić w cierpliwość i zacząć przyzwyczajać małego do osobnego spania, choćby bardzo protestował. Stopniowo i delikatnie, ale stanowczo. Miejmy nadzieję, że już samo wyeksmitowanie synka z małżeńskiego łoża poprawi Wasze stosunki. Ważne, żeby mąż zobaczył Twoją dobrą wolę, może w nim to też wyzwoli dobre chęci:)
                  • Popieram przedmówczynie, to nie zazdrość, to poczucie odsunięcia na odległy plan. A ze swojej strony mogę dodać, że dobrze jest zmiany zacząć od siebie. Piszesz, że czujesz się nieatrakcyjna po porodzie, to normalne, każda z matek tak się czuje, ale może mąż tę sytuację odbiera inaczej i sam też się czuje nieatrakcyjny? Mówisz mu że go kochasz? Że jesteś mu wdzięczna za opiekę nad małym, że go doceniasz? Niedługo będą mogli wspólnie bawić się klockami, samochodzkami, kolejką, mężczyźni lubią zwykle tego typu zabawy. Powiedz mężowi nadal chcesz jakiś czas spędzać wyłącznie z nim i zorganizujcie sobie jakiś wypad, czy wieczór bez dziecka. A jeśli nie masz czasu na ugotowanie obiadu, to po prostu nie gotuj, zamów coś do domu, nie ma sensu padać na nos żeby wszystko było idealne, uporządkowane, czyste i świeżo ugotowane. Każda z nas do tego dorasta :)
                  • zkad czerpiesz informacje, ze akurat od 6 miesiaca niemowle ma spac samo w lozeczku? A dlaczego nei od 4? Albo od 8?
                    Niektore dzieci nie poddaja sie bez walki, a niektore mamy nie sa cyborgami, ktore potrafia funkcjonowac tygodniami bez snu, spedzajac noce na pacyfikacji rozwrzeszczanego, nieakceptujacgo lozeczkowej banicji, niemowlecia.
                    Jesli tatusiowi przeszkadza trojkat w lozku, niech sam sie zaangazuje przy dziecku w nauke spania w lozeczku (ale nei metoda na wyplakanie) i niech sie zobowiaze do nocnych wedrowek miedzy lozkiem malzenskim a lozeczkiem dziecka. na zdrowie. W przeciwnym razie nie ma prawa wymagac od partnerki bezsennosci w imie wlasnej wygody. Sorry. Ow facet zachowuje sie jak smarkaty dzieciuch, biedny, skrzywdzony misio, do ktorego jeszcze nie dotarlo, ze jest ojcem,a dziecko jest tak samo jego, jak i matki. Fakt, wielu ojcow nawiazuje dobre relacje z dzieckiem dopiero, gdy jest ono bardziej kumate i da sie z nim normalnie pogadac, bez ciumkania i gluzenia.
                    trojkat w lozku nie uniemozliwia rodzicom zycia intymnego, jesli zycie intymne zamarlo, to szukalabym, przyczyny gdzie indziej. Jak najbardziej zachecam do rozmow i uswiadomienia partnerowi, ze zmeczona, niewyspana i zaharowana, sfrustrowana kobieta nie bedzie dobra kochanka. jesli partner chce miec w zonie kochanke, to musi aktywnie zaangazowac sie w odciazenie partnerki w oboowiazkach, czy to osobiscie, czy to rozwazajac zatrudnienie osoby do pomocy (opieka do dziecka, osoba do sprzatania, koniecznie kupic zmywarke, jesli jeszcze jej nie macie, zmienic priorytety, odpuscic sobie pewne prace, ktore nie sa niezbedne do zycia, np. prasowanie, czasem postarac sie o opieke nad dzieckiem i wyjsc z mezem na randke).
                    Przyjrzyj sie tez sobie samej (to do autorki watku, nie do sebaldy), czy przypadkiem nie stalas sie matka-kwoka, slepo zapatrzona w dziecko, jakby nic innego i nikt inny nie istnial.
                    Ale nie jestem zwolennikiem brutalnej eksmisji niemowlecia z malzenskiej sypialni. Nie kupuje argumentu, z eniemowle powinno spac samo. kto to stwierdzil i na jakiej podstawie?
                    • problemem meza jest najwyrazniej brak seksu, a twoim zmeczenie. Zastanow sie co mozesz zrobic, zebys mogla wypoczac..Moze ktoras z babc moglaby pomoc, ewentualnie zaplacic opiekunce, zeby ciebie troche odciazyla, choc raz na pare dni..
                      A swoja droga, to kopnij meza w tylek zeby z dzieckiem na spacery chodzil, bo nie moze byc ze dziecko sie caly dzien w domu kisilo..
                      Z doswiadczenia powiem, ze najgorsze sa pierwsze 2 lata z malym dzieckiem, potem jest duzo latwiej. Moja ma prawie 5 :)
                    • >uswiadomienia partnerowi, ze zmeczona, niewyspana i zaharowana, sfrustrowana kobieta >nie bedzie dobra kochanka. jesli partner chce miec w zonie kochanke, to musi aktywnie >zaangazowac sie w odciazenie partnerki w oboowiazkach,



                      albo jak partnerka podjarala sie zbytnio dzieckiem poszukac cos na boku


                      > Jesli tatusiowi przeszkadza trojkat w lozku, niech sam sie zaangazuje przy dzie
                      > cku w nauke spania w lozeczku

                      tyle ze to nie on spiepszyl cala sytuacje spiac z dzieckiem w lozku


                      > Ale nie jestem zwolennikiem brutalnej eksmisji niemowlecia z malzenskiej sypial
                      > ni. Nie kupuje argumentu, z eniemowle powinno spac samo. kto to stwierdzil i na
                      > jakiej podstawie?


                      na podstawie ze sie zycie malzenskie sypie
                      no ale niektore panie po zaplodnieiu juz nie potrzebuja meza skupiaja sie tylko na dziecku
                      • a przepraszam, kobieta sama sobie to dziecko zmajstrowala? Zwykle dzieje sie to przy aktywnym udziale faceta, wiec niech nie zgrywa biednego misia, ktory nie wiedzial, skad sie biora dzieci i ze dzieci maja swoje potrzeby. I ze dziecko ma DWOJE rodzicow. Ze opieka i pielegnacja dziecka nei jest wylacznie psim obowiazkiem matki, tylko obojga rodzicow, wiec niech jasnie pan ruszy swoje cztery litery i zaangazuje sie w opieke nad dzieckiem, aktywnie. Wspolne spanie z dzieckiem sluzy nie tylko zaspokajaniu potrzeby bliskosci dziecka, ale w rownie duzym stopniu regeneracji sil matki, ktora w nocy chce spac, a nie kursowac do lozeczka dziecka i z powrotem. Lozeczko? Ok, ale niech tatus wstaje, zamiast rzucac fochami, obracajac sie w miedzyczasie na drugui bok, podczas nieprzerwanego niczym snu.
                        W ogole zazdrosny o dziecko ojciec to dziecinada. Kobieta ma prawo oczekiwac dojrzalej, doroslej postawy od swojego partnera, a nie fochow i zachowan rodem z piaskownicy.
                        • mruwa9 napisała:

                          > W ogole zazdrosny o dziecko ojciec to dziecinada. Kobieta ma prawo oczekiwac do
                          > jrzalej, doroslej postawy od swojego partnera, a nie fochow i zachowan rodem z
                          > piaskownicy.

                          Też tak sądzę. Jakby mój małzonek był zazdrosny o córkę to poprostu odechciałoby mi sie jakichkolwiek sekscesów. Niektóre kobiety chciałyby mieć faceta w łózku a nie chłopaczka.
                          • mama303 napisała:

                            > mruwa9 napisała:
                            >
                            > > W ogole zazdrosny o dziecko ojciec to dziecinada. Kobieta ma prawo oczeki
                            > wac do
                            > > jrzalej, doroslej postawy od swojego partnera, a nie fochow i zachowan ro
                            > dem z
                            > > piaskownicy.
                            >
                            > Też tak sądzę. Jakby mój małzonek był zazdrosny o córkę to poprostu odechciałob
                            > y mi sie jakichkolwiek sekscesów. Niektóre kobiety chciałyby mieć faceta w łózk
                            > u a nie chłopaczka.


                            No własnie ja sie czuje jakbym miała 2 małych dzieci, wszystko jest na mojej głowie, przyznaje ze od urozdenia malego mam mniej czasu dla meza, ale wieczorem to ja marze tylko o spaniu a moj maz nie stara sie mnie wyreczyc chocby w usypianiu dziecka, zebym np. w ty czasie wziela goraca kąpiel i zadbala o siebie.
                        • > Kobieta ma prawo oczekiwac do
                          > jrzalej, doroslej postawy od swojego partnera, a nie fochow i zachowan rodem z
                          > piaskownicy.

                          prawo ma i co z tego
                          ona oczekuje on jest odsuniety i wszytko sie rozlazi na boki
                        • Dzieki mruwa9, ja tez tak to czuje....
                          • Staram sie zrozumiec co czuje moj mąż i co ja bym czula na jego miejscu... ale dziecko z natury potrzebuje stalej opieki bo jest male i bezbronne,a moj maz nie stara sie mnie w czymkolwiek wyreczyc, ot tak sam z siebie. Nie powiem bo mo tez czesto brakuje tych chwil kiedy mielismy czas tylko dla siebie, ale jest synek i musimy sie odnalezc w nowej rzeczywistosci- w weekend bedzie rozmowa, ale juz wczoraj bylo lepiej poprzytulalam męza jak maly zasnal, mielismy chwilke dla siebie zanim ja padłam.
                            • Zgadzam się prawie ze wszystkim, co pisze Mruwa, jestem całym sercem za postulatem włączania ojca w aktywną opiekę nad dzieckiem, wiem doskonale skąd bierze się frustracja kobiety pozostawionej samej sobie z prowadzeniem domu i zajmowaniem się małym dzieckiem, a gdy jeszcze kobieta pracuje zawodowo, to musi byc masakra. Niemniej wiem, że spraw nie można stawiac na ostrzu noża i jeśli oczekuję czegoś od męża, sama też muszę coś dac od siebie. Mąż nie rozumie, że żona poświęca całą uwage (i uczucia) dziecku, bo nie uczestnicząc aktywnie w zajmowaniu się tym dzieckiem, nie wie, jak bardzo to jest angażujące, nie dociera do niego, że maleńkie dziecko bezwarunkowo poterzbuje opieki 24 h/24 h. Taki mąż zamiast spróbowac to rozkminić i pomóc żonie, fochuje się i obraża. Żona nie czując się rozumiana i wspierana, też się zamyka na sfochowanego męża, a resztę uczuć lokuje w osobie najbliższej na świecie, osobie, z którą jest związana najśilniejszą wiezią, która ją też kocha bezwarunkowo, ktora nie urządza awantur i nie obraża się o byle co, czyli w dziecku. Proste.
                              Jaki interes ma kobieta w tym, żeby odsuwac się od męża, ktorego pomocy i wsparcia w takim czasie potrzebuje najbardziej? Dlaczego facet tego nie może zrozumieć i dać jej to wsparcie, dać coś z siebie, wysilić się trochę w tym tak ważnym momencie? Jestem przekonana, że większość normalnych kobiet szybko to doceni, co przełoży się na to, że jej zaintersowanie mężem nie osłabnie i oboje przejdą przez ten trudny okres bez zranień i w miarę spokojnie.
                              W zajmowaniu się dziećmi, gdy były maleńkie kierowałam się poradami starego dobrego Spocka. Tam wyczytałam info, że dla dziecka przeniesienie go do łóżeczka w wieku 6 miesięcy jest najkorzystniejsze. W przypadku obojga dzieci tak zrobiłam, początki nie były jakieś wyjątkowo łatwe, ale oboje dali radę. Przy czym wcześniej też były układane do snu w łóżeczkach, a potem od pierwszego nocnego karmienia zostawały w łóżku, dla wygody mojej i zapewnienia im bliskości. Od 6 miesiąca pozostawały w łóżeczkach i to naprawdę zadziałało. Nie przetrzymywałam ich siłą w łóżeczkach, nie przeczekiwałam ich godzinnego płaczu, czasami zostawałam przy łóżeczku i trzymałam za rączkę, czasami jeszcze jakoś utulałam, ale one jakoś szybko przyzwyczaiły się do tego łóżeczka. Ważna jest może jakaś delikatna stanowczość rodzica, no i konsekwencja. Zresztą nie wiem, może miałam wyjątkowe dzieci? Zresztą takie są do dziś:)
                              • Dziekuje sebalda, ładnie to ubrałas w słowa...
                              • Sebalda pisałas o radach Spocka, gdzie to znależć?


                                sebalda napisała:

                                > W zajmowaniu się dziećmi, gdy były maleńkie kierowałam się poradami starego dob
                                > rego Spocka. Tam wyczytałam info, że dla dziecka przeniesienie go do łóżeczka w
                                > wieku 6 miesięcy jest najkorzystniejsze. W przypadku obojga dzieci tak zrobiła
                                > m, początki nie były jakieś wyjątkowo łatwe, ale oboje dali radę. Przy czym wcz
                                > eśniej też były układane do snu w łóżeczkach, a potem od pierwszego nocnego kar
                                > mienia zostawały w łóżku, dla wygody mojej i zapewnienia im bliskości. Od 6 mie
                                > siąca pozostawały w łóżeczkach i to naprawdę zadziałało. Nie przetrzymywałam ic
                                > h siłą w łóżeczkach, nie przeczekiwałam ich godzinnego płaczu, czasami zostawał
                                > am przy łóżeczku i trzymałam za rączkę, czasami jeszcze jakoś utulałam, ale one
                                > jakoś szybko przyzwyczaiły się do tego łóżeczka. Ważna jest może jakaś delikat
                                > na stanowczość rodzica, no i konsekwencja. Zresztą nie wiem, może miałam wyjątk
                                > owe dzieci? Zresztą takie są do dziś:)
                              • Też uważam, że o wszystkich potrzebach przede wszystkim trzeba sobie mówić! Co szkodzi powiedzieć mężowi, wiesz ty dzisiaj połóż dziecko, a ja w tym czasie wezmę sobie kąpiel, bo jestem bardzo zmęczona, za to potem nalejesz wina i będziemy mieli trochę czasu tylko dla siebie. Albo: dzisiaj kompletnie nie mam czasu i ochoty na gotowanie, może zamówimy pizzę, albo zapakujemy dziecko i wybierzemy się na coś do miasta?
                                Oczywiście można też nic nie mówić i mieć za złe, czuć się coraz bardziej pokrzywdzoną i opuszczoną i czekać kiedy ta druga strona wreszcie przejrzy na oczy. Ale można się nie doczekać.
                                • Aqua, z całym szacunkiem, ale to forum pełne jest kobiet, ktore mówią mężom o swoich potrzebach i nic z tego nie wynika. Mój mąz na przykład jest z tych, ktorzy jedną prośbę wysłuchają, a potem wypuszczą drugim uchem, drugą spełnią, ale tylko raz w jakimś zrywie, by potem znowu to olewać, na trzecią prośbę zareaguja wykonaniem Burzy Chaosu (cudna określenie pewnej dziewczyny z forum Kobieta, oddające sedno rzeczy:).
                                  Normalny facet wykona pracę pod tytułem autorefleksja i zastosuje się do prośby żony, bo w efekcie i on na tym skorzysta, nienormalny potraktuje to jako zamach na swoje niezbywalne prawo do niezależności (patrz wygodnictwa) w domu. Tyle na temat rozmowy o potrzebach kobiety.
                                  A jeśli chodzi o Spocka, to jest on autorem książki Dziecko www.empik.com/dziecko-pielegnacja-i-wychowanie-spock-benjamin,2345700,ksiazka-p.
                                  Jeśli chodzi o informacje na temat pielęgnacji, zdrowia, opieki nad dzieckiem książka niezastąpiona. Spock co prawda był ojcem teorii wychowania bezstresowego, ktorego wynaturzenia niestety doprowadziły do kompletnego fiaska teorii w praktyce, ale większość jego rad praktycznych jest naprawdę do rzeczy. Dzięki tej książce jako jedyna na przykład rozpoznałam u córki koklusz, ktory negowało 4 lekarzy. Polecam gorąco.
                                  • Sebalda mas racje, własnie taki jest moj mąż -spelnia moje prosby od czasu do czasu w jakims zrywie a pozniej jest to samo. Dziekuje za namiary na książke.
                                  • sebalda napisała:

                                    > Aqua, z całym szacunkiem, ale to forum pełne jest kobiet, ktore mówią mężom o s
                                    > woich potrzebach i nic z tego nie wynika.

                                    Z całym szacunkiem obserwuję mnóstwo kobiet, które mówią do swoich mężów całe życie bez żadnego odzewu, albo co najwyżej powodując, ze ci mężowie jak zaprogramowane roboty wykonują wyłącznie polecenia. I potem te żony narzekają: bo jak mu się nie powie, to on nic sam z siebie nie zrobi. Sztuką jest takie mówienie i takie traktowanie drugiego człowieka, żeby słuchał ze zrozumieniem i zechciał wychodzić z inicjatywą i wiedział, że jeśli tak uczyni to nie narazi się na kolejne narzekania. Wykonywanie Burzy Chaosu to chyba wrodzone zdolności większości osobników męskich, zwłaszcza jeśli nie mają na nic oprócz świętego spokoju ochoty. I niestety zwykle łatwo osiągają sukces.
                                    Autorce nie o to chodzi, dlatego radzę, jeśli chce osiągnąć jakieś porozumienie niech zacznie od zrozumienia drugiej strony, zamiast od kategorycznego stawiania wymagań. Łagodnością można z własnym mężem o wiele więcej osiągnąć niż wydawaniem poleceń, albo oczekiwaniem na ich spełnienie bez sygnału, ze jeśli spełni to i to, to będzie wyniesiony pod niebiosa.
                                    Ja mojemu rodzonemu mężowi mam wiele do zawdzięczenia, ale musiałam się nauczyć żeby mu to mówić, przypominać i żeby go chwalić, choć wydawało mi się, że są to sprawy oczywiste. I żeby puszczać w niepamięć złe momenty, a pamiętać o dobrych. To naprawdę procentuje w małżeństwie, a szczególnie w trudnych chwilach. Ale co jest ostatnio bardzo niepopularne, na chwilę trzeba przestać myśleć o tym co "mi się niezbywalnie należy".
                                    Książkę dr Spocka również polecam, jest bardzo mądra.


                                    • aqua48 napisała:

                                      > Ja mojemu rodzonemu mężowi mam wiele do zawdzięczenia, ale musiałam się nauczyć
                                      > żeby mu to mówić, przypominać i żeby go chwalić, choć wydawało mi się, że są t
                                      > o sprawy oczywiste.

                                      Nie wiem czy Ty wiesz że piszesz tu o dorosłym człowieku a nie o dziecku do wychowywania. Jak czytam takie teksty bo naprawde doceniam swego małżonka.

                      • > tyle ze to nie on spiepszyl cala sytuacje spiac z dzieckiem w lozku

                        A od kiedy to seksu nie można uprawiać poza łóżkiem?
    • Trudno okreslic czy twoj maz jest egzemplarzem "odpornym" na wszelkie prosby o pomoc, etc. z daleka, de facto jednak nie masz innego wyjscia jak sprobowac to z nim poukladac zanim podejmiesz jakiekolwiek inne decyzje. Sprobuj na chwile stanac z boku i nie oceniajac jego zastanowic sie jak ty dzialasz:
      - na ile spelnienie marzen o macierzynstwie na moment przeslonilo ci wszystko inne
      - na ile masz wewnetrzny zal do meza, ze nie cieszyl sie tak jak wg ciebie powinien na chlopca
      - na ile rozumiesz jego zmeczenie dzieckiem po opiece nad nim kiedy ty pracujesz
      - na ile ty czujesz sie winna, ze zostawiasz malego idac do pracy i usilujesz mu to wynagrodzic.

      Faktem jest, ze twoj maz sie dzieckiem zajmuje, jesli zostaje z nim sam na czas twojej pracy, to i tak robi przy maluchu wiecej niz przecietny tatus ;))) To nie znaczy, ze masz sie nim zachwycac i uwazac, ze jest wszystko w porzadku, ale jednak pokazuje, ze tak calkiem "oporny" w temacie nie jest. Na dodatek 10-miesiecy to trudny wiek dziecka dla faceta. To nie jest juz niemowle, ktore sie karmi, przewija i lula na zmiane i wystarczy, ale jeszcze nie jest partner do zabawy. Na dodatek praca na zmiany tez niezle potrafi dac w kosc. Moze uda ci sie podpowiedziec mezowi jakies fajne formy spedzania czasu z maluchem, takie atrakcyjne dla nich obudwu?? Moze wziac malego w chuste i isc ogladac pociagi, samoloty, samochody na parkingach, muzea, albo cos co meza interesuje?? Moze spobujcie wyjsc oybdwoje razem na spacer po poludniu i odparowac??

      No i zaproponuj mezowi staly termin na wasza "randke" - takie naprawde nieprzekladalny, etc. Na poczatek raz w tygodniu wystarczy i potrafi zdzialac cuda, nawet jesli na poczatku troche trudno sie odpowiednio ogarnac i nie przysypiac na kanapie ;)) Ale to inwestycja, ktora sie oplaci, bo jak przestaniecie na siebie warczec to i ty bedziesz w domu mniej zmeczona.

      Sprobuj koniecznie, bo to jeszcze nie wyglada beznadziejnie moim zdaniem.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.