nie radzę sobie z życiem Dodaj do ulubionych


Dzień dobry,
nie radzę sobie z codziennym, życiem a raczej z problemami jakie ono przede mną stawia. Z reguły nie są to duże problemy jak patrze na nie z perspektywy czasu, a jednak dla mnei w danje chwili są one zawsze ogromne i nie do przeskoczenia. Los właśnie postawił przede mną kolejne problemy tym razem z moim dzieckiem i w końcu postanowiłam poszukać pomocy. Od 1,5 roku mam wspaniałego męża, ktory mnie zawsze wspiera i pomaga jak tylko może i wspaniałą, kochaną 9 m-czną córeczkę. Byłąm z córeczką ostatnio u lekarza i usłyszałam, że dziecko bardzo mało przybiera na wadze znowu spadło w siatkach centylowych, ciemiączko jej się za szybko zarasta co może w przyszłości prowadzić do tego że będzie miała problemy z nauką (bo mózg nie będzie mógł się rozwijać), no i dziecko jeszcze nie siedzi, a powinno i może by zrobić USG przezciemiączkowe i sprawdzić czy w głowie jest wszystko poukłądane tak jak powinno być. Oczywiście na wizyty u odpowiednich lekarzy i rehabilitantów się umówiłam i pozostało teraz najgorsze czyli czekanie. Ja się niestety nie potrafię odprężyć, cały czas się zadręczam, że może mogłąm coś wcześniej zrobić, że gdyby może córeczka była wychowywana przez kogo innego to nie miałaby problemów z jedzeniem i lepiej by się rozwijałą. A tak to posiłków stałych nie chce jeść tylko kilka łyżeczek i koniec, mleka modyfikowanego też nie chce tylko cyca, a ja z tego całego stresu włąśnie straciłąm pokarm. I tak wpadłąm w błędne koło.Ja wiem że jeak się odprężę i uspokoję to pokarm wróci, ale nie potrafię się uspokoić. Próbowałam sobie wyobrazić naszą rodzinę gdzieś na plaży, córeczkę radosną bawiącą się z innymi dziećmi, budującą zamek z piasku i znowu skurcz w żołądku, czy córeczka kiedykolwiek będzie w stanie się tak bawić.
Całą noc dzisiaj mój mąż mnie pocieszał zasnął dopiero nad ranem, a ja nie mogłam. Nie znam jeszcze wyników a już myślę o najgorszym. I tak sobie myślałąm jak to lątwo byłoby zniknąć z powierzchni ziemi i już mieć spokój, ale znowu za chwilę kolejna myśl, a jak coś jednak będzie nie tak z moją córeczką to będzie mnie ona potrzebować bardziej niż kiedykolwiek, z resztą osoby wierzące a ja się włąśnie do nich zaliczam nie mogą tak postępować. Tylko czy w razie czego udźwignę ten ciężar.
Wspólnie z mężem podjęliśmy decyzję, że coś trzeba zrobić ze mną bo ja się wykończę. POmimo tego że powtarza mi że jestem wspaniałą troskliwą matką, która się córeczką opiekuje najlepiej jak potrafi to ja i tak wiem swoje.
Wiem, że jak się skończą te problemy to zaraz wyskoczy coś nowego co mnie znowu przytłoczy. Na wszystkie wiadomości takie jak opisałam powyżej reaguję płączem, paniką i bezsennymi nocami. Średnio raz w miesiącu napotykam na problemy, które mnie przerastają i tylko mąż dzwoni i zapisuje nas do coraz to nowych specjalistów, u których do tej pory słyszałam że dziecko jest zdrowe. (Ale wiadomo, lekarze mogą się mylić).
Mąż już zaproponował żebyśmy poszli do poradni małżeńskiej, ucieszyłąm się słysząc, że chce mi towarzyszyć i nadal wspierać.Nie wiem tylko czy taka pomoc będzie dla mnie najodpowiedniejsza. '
Jak tak patrzę na męża jak mnie wspiera i ile dla mnei robi to się zastanawiam na jak długo mu starczy tej cierpliwości, wyrozumiałości i miłości.
Jeżeli Pani ekspert i inni forumowicze wiedzą co ze mną jest nie tak i jak mogę sobie pomóc to proszę o rady. I jeżeli znacie jakieś nr tel do poradni w Łodzi to również o nie poproszę.
Z góry dziękuję

Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.