Nie nawidze mojej corki.... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Pani Agnieszko co zrobic?
    corka ma 17 lat od malenkiego wychowywalam ja sama ojciec znalzla inna kobiete nie chcial kontakaktow.Moje zycie bylo tylko dla niej staralam sie by miala wszysko kochalam ponad wszysko jak to matka.Wiele razy odmawialam sobie nawet lekarst by kupic jej zabawke wiele osob mowilo ze wyrosnie na egoistke ale nie sluchalam.

    Kiedy miala kilka lat wyszlam za maz za Niemca mieszkalismy w Polsce a on traktowal corke jak swoje dziecko po kilku latach urodzilam druga corke ,wyjechalismy do Niemiec.Caly czas kochalam ja najmocniej na swiecie nawet mlodsza corka nie miala takiej milosci.

    Jakies 2 lata temu corce zaczelo dobijac poznala koleznake ktora byla taka patologiczna i kiedys corka przyszla i powiedziala ze kolezanka zglosila do niemieckich sluzb pomocy dzieciom ze mama ja bije i zamieszkala w super domu gdzie ma super warunki sama pokoj z lazienka i jeszcze dostaje kase itp..Od tego czasu zaczely sie szantarze co kolwiek jej nie pozwolilam szantarzowala ze zglosi ze ja bije i sie wyprowadzi.W koncu zrobila to po kontroli wyszlo oczywiscie to ze nie bijemy jej ale panie z tego uzedu zaproponowaly by dobrowolnie poprosic o pomoc pracownika socjalnego zeby nam pomogl z corka.
    Ta pani spoatyka a sie raz w tygoniu z nami i raz z corka zgodzilam sie.
    Od tego czasu corka zaczela byc sraszna dla mnie zaczela tej pani opwiadac ciagle zmyslone historie byly by tylko zrobic z nas a szczegolnie ze mnie zla matke.Niekotre historie opwoadala pol prawdziwe ale zmanipulowane.W domu caly czas odzywa sie do mnie bez szacunku.Jest coraz gorzej.Pani z socjalu wlsciwie nie za bardzo pomaga bo jej pomoc polega na tym ze wysluchuje co corka ma jej do powiedzenia bez nas potem bez obcenosci coorki slucha co my i jest to takie przedszkolne plotkowanie.Corka jest coraz bardziej agresywna traktuje mnie za przeproszeniem jak kupe jak zero.Niczym sobie na to nie zasuzylam.Meze tez traktuje strasznie ale troche lepiej odemnie.Kiedy sie do niego zrwaca to mowi takim nie milym tonem ,,ej ty,,kiedy ja zwracam jej uwage np zeby posprzatala pokoj krzyzczy nie milym tonem ,,czego ona znowu chce,,
    Nie moge wytrzymac tej sytucji w domu wiec czesto mysle zeby pdpisac te papiery i zeby corka poszla do tego domu do ktorego tak chce (w ktorym jest kolezanka) ale maz sie sprzeciwia twierzdzi ze nic z niej nie wyrosnie w takim domu.A ja nie moge wytrzymac ciagle tej atmosfery tego ze mnie szykanuje codzienie ze mlodsza corka 5 latka widzi ze starzsa ciagle bez szacunku sie do mnie zwraca.Corka jest bardzo dobra aktorka i np w obcenisci pani z socjalu czy innych ludzi mowi spokojnym milym glosikiem ale w domu to potwor krzyczy tak strasznie ze juz boje sie cokolwiek do niej powiedziec.Kiedy np ona jest w kuchni i ja tez tam wejde to robi taka mine ...albo wzdycha ... no poprostu totalny brak szacunku.W moim domu czyuje sie zaszczutaZaczynam sie jej bac.Nie slucha kiedy do niej mowie udaje ze nie slyszy.Jak przychodzi ze szkoly to od drzwi krzyczy lub mowi nie milym tonem normalnie jak wchodzi to dostaje gesiej skorki.Kiedy zasne w dzien specjalnie wali w kuchni naczyniami.Dzis dostala nowy nr telefonu i kiedymaz powiedzial zeby pusila nam strzalke pusila tylko mu twierdzac ze mojego nr nie ma a jak maz jej go podawal miala mine dokladnie taka jak by ktos dal jej kupe do zjedzenia.Jestem zalamna a maz stanowczo odrzuca pomysl podpisania papierow.Za 10 miesiecy corka skonczy 18ke pewnie i tak ja wyrzuce bo nie zniose dluzej tego meiszkac z osoba dorosla pod jednym dachem ktora ma mnie za zero za nic.
    Pani Agnieszko czuje ze umieram...... co robic?
    • Jeszcze dodam ze pani z socjalu pomaga tak ze jak corka opowiada jej jacy to jestesmy zli np klamie ze nie miala obiadu kilka dni a obiad codzienie byl to ejszcze dostaje prezenty od tej pani.
      Pani z socjalu mowi ze wie ze corka klamie lub wyolbrzymia ale i tak nie moge liczyc na pomoc tej kobiety bo za to ze corka postepuje nie fer jeszcze jej placi prezentami a pozatym to tylko mowi ze jej tlumaczy ale od 6 mcy jakos rezultatow nie widac.A wrecz czuje ze corka czujac ze ma ochrone u tej pani pozwala sobie na coraz wiecej.

      Kiedys przyszla do domu z zastepca tej pani bo pani byla chora a corka dostala kare za kradzisz i namowila tego pana zeby pryzsedl do domu bez zapowiedzi i prosil nas by core zdajc kare kilka dni nie wyhcodzenia z domu by zmiejszyc.Efkt byl taki ze w obcenosci tego pana corka krzyczala na nas on nic nie reagowal nic nie mowil.Corka nawet kiedy poweidzialam ze prezciez ukradal i wiedziala ze bedzie meic za to kare powiedziala,,a co ty nigdy nie kradlas?,, ja nigdy niczego nie kradlam i nie musze pisac jaki to wstyd byl przy tym panu.Pozniej tez w obecnisci tego pana kiedy pwoiedzialam ze nie mam za dzo pieniedzy to w jezyku polkim powiedziala mi ze zaraz powie mu ze kilka lat temu zrobilam sobie operacje plastyczna i na co kase wydalam.Tak mnie szantarzowala a ta operacja byla konieczna bo byl to duzy deekt mojej urody.Narprawde nie che juz zyc.... ona mnie zabija.....
      Mylsle zeby podpsiac te papiery ale boje sie tez co powie rodzina z Polski nic nie widza ze corka taka straszna sie zrobila.Boje sie ze wybiore moje samobojstwo... blagam o rade...

      • Nie panujesz nad sytuacją:(
        Jaki wstyd? Że oskarżyła Cię o kradzież, której nie było? Nie musisz tłumaczyć sie z tego, co wygaduje. Pieniądze są Twoje i jak masz ochotę, to możęsz i 10 operacji zrobić. Ona chwyta się każdej okazji, by Ci dopiec bo wie, że nie ma znaczenia czy kłamie czy nie, Ciebie wyprowadzi z równowagi.
        Jak Twój mąż reaguje ja jej zachowanie w stosunku do Ciebie?
        --
        A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
        Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
        Andrzej Sapkowski
    • Miała głupi pomysł z tą rodziną zastepczą, a ty serio chcesz podpisywac papiery? Ma 17 lat, to okres głupaki i buntu, czasami przeciw samemu sobie.
      Co robisz, by wyegzekwować szacunek? Jesteś konsekwentna? Próbowałaś rozmawiać bez emocji?


      Nagraj ją. W każdym telefonie jest dyktafon. Nagraj kilka jej wrzasków, potem skopiuj gdzieś tak, by nie miała dostępu. Może się przydać.
      --
      A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
      Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
      Andrzej Sapkowski
      • Maz wcale nie raguje kiedy ona traktuje nas bez szacunku jego metoda to udawac ze sie tego nie widzi nie slyszy.Problem jeszcze polega na tym ze od roku nie mam pracy wiec i swoich pieniedzy meza traktuje troche lepiej bo liczy ze zawsze da jej tam kilka euro u mnie nie ma na co liczyc bo ja kasy nie mam w tej chwili.Wiec nawet jak chce isc do kina czy cos to pyta meza czy jej da kase wiec dla niego zostalo jej resztka dobrego zachowania.
        Probowalam rozmaiwac i krzyczy a kiedy powie jej sie prawde to wychodzi trzaskajac drzwiami.To jest jej cel ten dom i to nie ejst rodzina zastepcza a dom nastolatka taki przejsciowy gdzie mieszkaja sami a raz dzeinie pracownik socjalny sprawdza czy daja rade.Po 18tece musza znaesc inne mieszkanie.Oczywiscie w nocy nikt tych dzeiciakow nie sprawdza wiec logiiczne jest to ze banangi i narkotyki sa na miejscu pierwszym.
        Ostanio pisala do kolezanki ze beda palic trawe i tego typu rzeczy wiec maz powiedzial ze zrob jej test na narkotyki.Na dugi dzien wyladowala w szpitalu z zapleniem krtani ale w szpitalu zrobila niezly cyrk tzn nagadala pielegniarce czy w szpitalu mozna zrobic test na narkotyki bo ona chce udownic przyczepiajacym sie rodzica ktorzy ja ciagle sokarzaja ze nie bierze.No i jak przyszlam do szpitala to czekal tam na mnie psycholog ktory mnie wrecz zatakowal bo nie powiedzial dlaczego chce ze mna rozmawiac tylko dorazu zaczol czy uwazam ze mam/mamy problem ja sie czuka strasznie bo nie wiedzialam z jaiego powodu ta rozmowy sie odbywa.Na koncu psychilog pwieidzial corke ze albo akcep´tuje reguly w domu albo sie wyprowadza.No ale to jest wlasnie jej cel wyprowadzic sie i robic co chce czyt picie narkotyki .
        Dzis siedziala w oknie i zaczepiala jakis starzych facetow ok 50 lat i sobie ich kokietowala.Ten pomysl z tym domem ona caly czas proboje realizowac np kilka meisicy temu codzienie mnie prowokowala a jak wyprowadzila mnie z rownowagi mowila no uderz mnie uderz mimo ze ja nigdy jej nie byilam ale ona chcial miec siniaki by pojsc do ,,cioc ,,z urzedu ktore pomoga jej sie wyporwadzic z domu.Nie dalam sie sprowokowac choc serce bolalo strsznie ze wlasne dzeicko mi to robi a teraz caly czas patrzy i mowi do mnie tonem jak z kupa dokladnie... rozbija nasza rodzine bo z mezem tez juz sie ciegle tylko klocimy o nia ..bo nawet na sex nie mam ochoty bo zyje w stresie nie moge spac od meiesiecy nie mam sily na zabawe z modsza corka.Ja tego nie wytrzymam...

        Staram sie jakos egzekwowac szacunek ale nic mi z teog nie wychodzi bo jej ton i miny sa caly czas takie same.
        • jedyna rada jak i mnie przychodzi do glowy to wlasnie nagrac corke i jej zachowanie z ukrycia; jesli mozliwe to video i to pokazac pracownikowi socjalnemu i psychologowi
          • Lili alez nagrywalam corke kilka krotnie i pracownik socjalny wie ze ona wszysko klamie jest agresywana ze manipuluje faktami ze robi z siebie ofiare itd... Jak byla w tym szpitalu to dostala skierowanie do psychologa i ta pani socjalna zalatwila jej bardzo szybko psychologa i dzis byla na pierwszym spotkaniu.
            Ale ja jestem pewna ze ona nie ma zadnej choroby psychicznej a po prostu nas nienawidzi ze to ze nie pozwalmy jej na to co by chciala robic np chodzic na imprezy i pic alkohol bo raz wracala na rowerze pijana z takiej imprezy bo nie pozwalamy jej siedziec wiecej niz 4 godziny na dworze kazac sie uczyc itd... Wiec ona jest przekonaa ze w tym domu bedzie miala luz.Kiedy jest cos nie po jje mysli to potrafi wyrzywac sie nawet na 14 letnim psie szarpiac go za obroze ze prawie glowe mu urywa.Juz nie pamiatam kiedy ostani raz sie usmiechalam kiedy spalam spokjnie kiedy bylam szczesliwa taki stres wprowadza do domu.Potrafi na meze krzyczec ze kupil nie ten smak jogurtu ktory lubi ... rozwalila szafe wielokrotnie uderzajac w nia a jak teraz nie mamy pieniedzy i bedzie musiala 2 tygodnie bez szafy byc to sie tak wydzierala ze szok wrzeszczac ze ona musi miec szafe.Juz widze jej temat na nastepne spotkanie z ,,ciocia,, jak to biedna ofara nie ma szafy oczywiscie zapominajac wpomniec o tym ze stara sama rozwalila.I tak jest ciagle opowiada tylko to co jest na jej reke dodajac klamstwa a rzeczy ktore swiadcza przeciwko niej zapomina powiedziec.
            • Rozwaliła szafę i wy jej nową chcecie kupić????? Chyba powariowaliście!! Gdyby zrobiło tak moje dziecko nie dostało by żadnej nowej szafy! Rozwaliłaś? To sobie naprawisz, albo będziesz miała ciuchy w rozwalonej. Jak chcesz - zapracuj na nową i tyle. Nie było by zmiluj!

              > Ale ja jestem pewna ze ona nie ma zadnej choroby psychicznej
              Ale psycholog nie jest od leczenia ludzi chorych psychicznie. Od tego jest psychiatra.

              > Potrafi na meze
              > krzyczec ze kupil nie ten smak jogurtu
              Więc nie kupujcie jogurtu wcale.

              Nie nauczyliscie czasem dziecka, ze ma wszystko i za nic nie musi płacić? Że wszystko się jej należy?
              --
              A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
              Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
              Andrzej Sapkowski
              • Rozwalila te szafe nie za jednym razem ale walila w nia z rok w koncu szafa sie przewraca.
                Musimy jej kupic bo szafa na ciuchy to jest cos co musze jej zapewnic tak jak jedzenie i ubrania.Ona dobrze wie ze jak tylko powie socjalnej ,,cioci,, ze nie ma szafy to ciocia narobi problemow.Patrz sytuacje kiedy to dostala kare za kradziez pieniedzy z meza portwela i poszla po zastepce ,,cioci,, i on przyszedl i probowal nas namowic na zmiejszenie kary pozwalajac jej krzyczec na nas mowiac bez szacunku.Np kiedy powiedzialam ze szukam pracy to ona ze smechem ,,Ty? ty nigdy nie znajdziesz pracy bo juz rok szukasz,, a pan socjalny nawet slowkiem sie nie zajaknol zeby nie zwracala sie tak do matki.W Niemczech jest tak ze jak ktos anionimowo zadzwni np jej klezanka i powie ze ona nie ma ciuchow na zime to wpadna bez uprzedzenia i bedza po szafach sprawdzac.
                Ona jest taka cwana ze np niedawno zaczela wywalac z szay swoje ciuchy twierdzac ze to nie ladne to za male i tak trzy wielkie wory wywalila.Odrazu pomyslalam ze lepiej powiem o tym ,,cioci,, ze dobre ciuchy wywala no i po kilku dniach plakala ,, cioci,, ze nie ma ciuchow na zime.Liczyla na to ze pani sprawdzi szafy i kaze nam kupic ale sie przeliczyla bo wczesniej zdarzylam powiedziec ze wywalila trzy wory.Ciagle nam takie numery robi.. ciagle o cos oskarza.
                • > Musimy jej kupic bo szafa na ciuchy to jest cos co musze jej zapewnic tak jak j
                  > edzenie i ubrania.
                  NIE, NIE MUSICIE. Waliła w nią? Jest upośledzna umysłowo, by nie wiedzieć, jakie to może miec konsekwencje? Nie dziwię się, ze tak Was traktuje, skoro uważacie, ze "jej się należy".
                  --
                  A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
                  Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
                  Andrzej Sapkowski
                  • easyblue napisała:

                    > > Musimy jej kupic bo szafa na ciuchy to jest cos co musze jej zapewnic tak
                    > jak j
                    > > edzenie i ubrania.
                    > NIE, NIE MUSICIE. Waliła w nią? Jest upośledzna umysłowo, by nie wiedzieć, jak
                    > ie to może miec konsekwencje? Nie dziwię się, ze tak Was traktuje, skoro uważac
                    > ie, ze "jej się należy".

                    Wiec zakladam sie ze ona powie cioci socjalnej ze szafa sie sama rozwalila bo ma trzy lata i powie ze to nie prawda ze w nia walila.
                    A jak na smamy poczatku chciala sobie zalatwic nowe ciuchy to jej koleznaka zadzwonila na numer alermowy i powiedziala ze ta nie ma ciuchow i ze nie ma co jesc.I co? mialam niezapowiedziany nalot i grzebanie w szafach i starszej jak i mlodzsej i nawet grzebanie w lodwce.Ja wiem ze ty napewno jestes sila i takie naloty cie nie ruszaja ale ja nie moge czuje sie okropnie ze ona takie rzeczy robi i wole jej kupic te szafe niz sie po 100kroc tlumaczyc dlaczego nie ma.Bo wiem ze ciocia socjalna i tak powie ze musi miec bo przeciez nie moze miec rzeczy na podlodze.
              • Szafa jej się należy w jakimś skończonym terminie. Ale nikt nie mówił o standardzie. Skleiłabym starą (a najchętniej: pomogła w sklejeniu), niech się dziecko cieszy. ;-)
                --
                -------------------------------------------------------------
                Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
            • Pozwoliłaś córuni wejśc sobie na głowę. Ma 17 lat, niech dorobi i sama sobie kupi tę zas*aną szafę, skoro sama ją rozwaliła! Czego Ty uczysz córkę, ze jak coś w złości rozwali, to dostanie nowe i lepsze za darmo????

              Co do psa, to bym pannicę potraktowała szlabanem na euro przez miesiąc. Jesli wyżywa się na zwierzętach to następne będzie jej dziecko, jesli je kiedyś urodzi. Albo zagroziłabym,ze podkabluję policji. Za znęcanie się nad zwierzętami w Niemczech są spore kary.

              Wybacz, ale chyba za bardzo popuściliście cugli.
        • Jeżeli Twój mąż ma takie podejście jak napisałaś to się nie dziwię, ze Cię tak traktuje.
          Nie wiem, co Ci radzić. Na pewno warto pogadać z mężem a moze i powiedziec - ja mam dosyć i podpisuję papiery. Jak będzie oponował postawić warunek: masz mnie bronić i żadać od niej szacunku dla mnie. Nie będziesz chciał mi pomóc - podpisuję. Może w ten sposób coś zmienisz.
          Być moze jednak nic nie wskórasz. Wtedy pozostanie Ci wybór: albo zaryzykować i stracić córkę z oczu (nowy dom), albo trzymać ją przy sobie, póki jako 18-latka nie spakuje się i nie zacznie żyć swoim życiem, co nie znaczy, ze nie będzie Ci dalej uprzykrzać życia.

          Może to Twoja wina, ze jest taka, może nie. Bywają ludzie, którzy mimo doskonałego wychowania są psychopatmi. Po prostu tacy się rodzą i tyle. Broń Boze nie mam tu na myśłi Twojej córki! To tylko przykłąd.
          Kochaj ją. Ona moze nie potrafi Cię kochać teraz tak, jak powinna, ale pewnego dnia będzie mądrzejsza, doroślejsza, dojrzalsza. Jednoczęsnie nie daj sobą manipulować i twardo stawiaj warunki. Nagraj te jej awantury, może się przydać, gdy będziesz musiała udowodnić, kto je wszczyna.

          > a kiedy powie jej sie prawde to wychodzi trzaska
          > jac drzwiami.
          To niech ona ją powie:)
          Zapytaj, co by zrobiła, gdyby jej najlepsza przyjaciółka zaczęła ją obgadywać. Czy nie była by zła. Niech opisuje swoje uczucia - to ważne. Zapytaj, czy gdyby poszła na nią naskarżyć do dyrektora/innej przyjaciółki/etc. Czy nie była by wściekłą, bo były by to oszczerstwa, a nie prawda. Czy dalej uważała by ją za swoją przyjaciółkę, czy też nie chciała by jej wiecej widzieć.
          Ona musi zobaczyć analogicznosć takiego postępowania. Raczej nie przypadnie jej to do gustu, moze się wścieknie, moze trzaśnie drzwiami. Nie szkodzi. Powinno dać jej do myślenia.

          > Ten pomysl z tym domem ona caly czas proboje realizowac np kilka
          > meisicy temu codzienie mnie prowokowala a jak wyprowadzila mnie z rownowagi mow
          > ila no uderz mnie uderz
          Nie powinnaś dopuszczać do takich sytuacji. Jak zaczyna podnosic głos, albo uprawiać czepialstwo - kończysz rozmowę. Każesz jej iśc do siebie bez żadnych dyskusji. Koniec rozmowy. Albo... wychodzisz i spokojnie zamykasz za sobą drzwi informując ją "nie będę z tobą rozmawiać, gdy tak się zachowujesz. Daj mi znać, jak ci przejdzie, dokończymy rozmowę". To TY musisz dyktować warunki, nie ona.

          > Dzis siedziala w oknie i zaczepiala jakis starzych facetow ok 50 lat
          Pewnie tylko po to, by Cię zdenerwować. Nie reaguj.

          > ze albo akcep´tuje reguly w domu albo
          > sie wyprowadza.No ale to jest wlasnie jej cel wyprowadzic sie i robic co chce c
          > zyt picie narkotyki .
          A ja bym zrobiła tak, jak zalecił. Albo akceptujesz, albo kończysz 18 lat i żyjesz na własny rachunek. A jak chcesz, dziś podpisuję papiery i zrzekam się opieki nad tobą.
          Ona doskonale wie, że jej nie wyrzucisz, że było by Ci wstyd przed rodziną, no i nie chcesz dopuścić, by się stoczyła. A ona to e wykorzystuje. Dlatego póki nie powiesz jasno: albo przestrzegasz zasad, albo się rozstajemy, wciąż będzie Cię traktowała tak, jak dotychczas. Skoro Twój mąż nie potrafi sobie poradzić, musisz zrobić to za niego Ty.
          --
          A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
          Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
          Andrzej Sapkowski
          • Acha watek ten skopiowalam z forum Zycie Rodzinne.
            Mozna go sledzic na biezaco.
            --
            • Mam wrazenie, ze juz gdzes czytalam podobna historie czy tylko mi sie tak zdaje.
              --
              [img]http://republika.pl/blog_ti_267886/392270/tr/21.gif[/img]
              • to już było, z rok temu...nie pamiętam dokładnie ale był taki sam post!
                • penelopa40 napisała:

                  > to już było, z rok temu...nie pamiętam dokładnie ale był taki sam post!

                  Nie taki sam i nie tu a na ematce.Wtedy bylo o tym jak to poszla klamac paniom z sojclu ze ja bijemy by pojsc w slady kolezanki ktora mieszka w ,,cudownym domu,, dostaje kase i ma w d.... rodzicow.Wtedy tez podpsialam zgode na to by pomagala nam pani z socjalu ale teraz jak widac je pomoc jest g.... warta.Polega na wysluchiwaniu klamiliwych opowiadan o nas i dawaniu corce prezentow w postaci ciuchow i kosmetykow czy innych gadzetow zapraszaniu na lody.
              • sewa.49 napisała:

                > Mam wrazenie, ze juz gdzes czytalam podobna historie czy tylko mi sie tak zdaje
                > .
                Tak czytalas na forum emama ale tam dziewczyny ktore maja niemowlaki zjechaly mnie doszczetnie jaka to niedobra matka jestem.Pisalam tam o kradziezach corki o tym jak to klamiac powiedziala paniom z osrodka pomocy dzeiciom ze ja bijemy itd...Teraz pisze tutaj bo potrzebuje konkretnych rad a nie kopania glupimi kometarzami.
          • Dziekuje Easyblue za slowa pocieszenia i rady bede probowac choc trace juz sily.
            • Powiedz jej: albo przestrzegasz zasad w tym domu panujących albo do widzenia!
              Widać że niektórymi zachowaniami prowokuje Ciebie specjalnie. A tak naprwadę ona sobie bez Waszego wsparcia, kasy itd nie poradzi! I nawet jesli pójdzie w cholerę to wróci w trymiga! Bo doceni to co straciła.
              Dużo sił zyczę! I nie daj się! Bądź konsekwentna i opanowana bo nerwy powodują tylko gorsze awantury. Twoje opanowanie sprawi, że ona zobaczy, że to co robi nie robi na Was wrażenia.
              Twój mąż daje jej forsę i ulega żeby było "po problemie" a to nie tędy droga!
              --
              "Jeśli w piekle będą ci ateiści, których miałam okazję poznać, to może tam być całkiem fajne towarzystwo." by chicarica
            • Ty, ale ty się normalnie boisz tego Jugendamtu, i po co ci to? A niech ją zabierają w cholerę, posmakuje miodu, to wróci z płaczem.
              --
              Ratuj lato - jedz fasolę!
              • Adziulec dziekuje az cieplej na sercu mi sie zrobilo czytajac twoj post.
                yoma napisała:

                > Ty, ale ty się normalnie boisz tego Jugendamtu, i po co ci to? A niech ją zabie
                > rają w cholerę, posmakuje miodu, to wróci z płaczem

                No boje sie bo mam jeszcze druga corke.Boje sie tez ze jak pojdzie i wroci to wroci w ciazy uzalezniona od narkotykow czy z innmi problemami.Pani z socjalu powiedziala ze ona mysli ze corka nie jest rozwinieta psychicznie na 17 lat w ogle nie zna zycia np mysli ze zeby uczyc sie na psychologa to idzie sie i robi praktyki u psychologa a ze trzeba studiowac to ona tego nie wie.Albo robila w szkole praktyki i wybrala sobie na policji i myslala ze odrazu ja zabira na wielkie akcje a jak jej dali szmate do sprzatania do byla w szoku.Albo mysli ze jak tkos robi praktyki w markecie to zarabia jako uczen 2000e.Krotko mowiac jak klamaniu i robieniu afer i swoich prawach jest bardzo madra ale w innych zyciowych sprawach juz niestety nie.

                Zawsze myslama ze milosci matki nie da sie przerwac ze matka kocha dziecko ponad wszystko.Dzis po kilku miesiacach tego co robi czuje ze jej nienawidze i to jest straszne... czuje ze gdyy sie wyprowadzila odetchnela bym z ulga ...ale kiedy nie wraca dlugo do domu boje sie ze ktos ja zamodrowal.To wszysko jest straszne...Chyba kocham i nienawidze.;(
                • To ze coś do niej czujesz (nieważne czy milość czy nienawiść) świadczy o tym, że nadal Ci na niej zalezy.
                  Między miłością a nienawiścią jest cienka granica. Mam syna ma 4 lata jest niepełnosprawny i są chwile, że za to co robi jak postepuje chcę go oddać i nienawidzę go za zmarnowane zycie. Paradoksalnie oznacza to, że nadal mi na nim zalezy i chcę nawet oddając go żeby miał dobre życie. Jesli nie postawisz córce jasnych granic i nie będziesz konsekwentna to masz przesrane po prostu. Piszę z perspektywy bardzo problematycznej córki, której takie granice i konsekwencja pomogły. Zrozumiałam. Oby z Wami było tak samo!
                  --
                  "Jeśli w piekle będą ci ateiści, których miałam okazję poznać, to może tam być całkiem fajne towarzystwo." by chicarica
                • odbierz gazetowego maila
                  --
                  "Jeśli w piekle będą ci ateiści, których miałam okazję poznać, to może tam być całkiem fajne towarzystwo." by chicarica
                • A gdzie byłaś, jak trzeba było córkę zaradności życiowej uczyć? Ach, już wiem: myślałaś, że jak jej kupisz fajną szmatę, a sama zajmiesz się nową lepszą rodziną, to ona ci się odwdzięczy za ten brak uwagi dobrym zachowaniem. A tu kuku, bo dobre zachowanie jest wynikiem starań rodzicielskich, a nie oszukiwaniu się "ja ją tak kocham" bo jej coś tam kupiłam.

                  Pamiętam twój wątek. Mnóstwo osób ci mówiło, co zrobić, a ty jak widzę zero refleksji i dalej ten sam podział na córkę samo zło i świętą resztę.

                  Swoją drogą wiele z faktów opisywanych przez ciebie córka opisałaby może inaczej. Wywaliła worki ciuchów i nie ma w czym chodzić? Hmm, a ile z tych ciuchów miała w szafie od trzech-czterech lat? Ile ciuchów kupionych trzynastolatce jest dobrych na siedemnastolatkę? Mówi spokojnym głosem do pani z socjalu, a na ciebie wrzeszczy? Hmm, a ty sama jakim tonem się do niej odzywasz? Przeszkadza ci nawet jej mina, gdy wchodzisz do kuchni, całą sobą dajesz jej odczuć, że jest niemile widzianą osobą w domu rodzinnym. Najchętniej wywaliłabyś ją na zbity pysk, gdyby ie strach przed konsekwencjami. Jeśli odzywasz się do niej choć w połowie tak obrzydliwie, jak piszesz, to nie dziwię się jej reakcjom. I nie dziwię się, że docenia to, że ktoś po prostu jej wysłuchuje.

                  Swoją drogą tekst o tym, że nie znajdziesz pracy, skoro ponad rok szukasz, jest uzasadniony. Jak na warunki niemieckie to raczej prawda, nie "brak szacunku do matki".

                  O kłamstwa wobec pracowników socjalu nie martwiłabym się, pewnie niejedną bzdurę słyszeli. Fantazjujesz, że "zrobią ci nalot", ile takich nalotów miało miejsce? Histeryzujesz, że córka wyląduje w narkotykach, a tymczasem ona sama chce, żeby ją przebadali, zebyś dała jej spokój. Jakby nie była czysta, to by tak się do testów nie paliła.
                  • Ach, już wiem:
                    > myślałaś, że jak jej kupisz fajną szmatę, a sama zajmiesz się nową lepszą rodzi
                    > ną,
                    Chyba jednak niepotrzebnie napadasz za to na wątkotwórczynię. Myślę, że założenie było raczej takie: będzie miała najfajniejsze ubrania w szkole, bo ja miałam najgorsze. Nie będę jej biła - bo mnie bito i terroryzowano. Nie będę jej niczego zabraniać i w przeciwieństwie do moich rodziców dam jej wszystko, co tylko będę mogła. Bo inaczej córka pomyśli tak jak ja o swojej myślałam: że jestem złą matką. Będę córkę wychowywała rozmową (a że w kazaniu dydaktycznym znajdują się takie kwiatki jak 'ktoś pomyśli, że jesteś dziwką/tak zachowują się prostytutki', to już inna sprawa) - w założeniu miały być to troskliwe, ciepłe, matczyne napomnienia.
                    To nie tak miało być. Ale że problem jest nierozwiązany od kilku lat, to już inna sprawa.
                    Rezultat: jedna pani pozbyła się dziecka po 13 latach, druga (oby nie) - po 17-tu.
                    --
                    -------------------------------------------------------------
                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                    • A czytałaś/pamiętasz poprzedni wątek? Chodzi mi o to, że przedstawiane przez ciebie myślenie "kupię córce fajny ciuch, bo sama nie miałam" jest podstawą do wymiksowania się z roli odpowiedzialnego rodzica w innych kwestiach, np. przyuczania dziecka do życia w zgodzie z normami społecznymi. Ludzie myślą, że skoro kupują gadżety, to są fajnymi rodzicami, a skoro są fajnymi rodzicami, to a) ich zachowanie jest bez zarzutu, bo przecież są fajni b) dziecko odwdzięczy im się za gadżety dobrym zachowaniem. Ponadto pozwalając na wszystko odpuszczają sobie rodzicielski obowiązek egzekwowania panujacych w domu/społeczeństwie zasad. Potem oczekują wdzięczności i dobrego zachowania w nagrodę za coś, co de facto było wyłącznie rodzicielskim zaniedbaniem.

                      Tymczasem dzieci wychowywane na zasadzie "zaspokajanie potrzeb materialnych + olewanie potrzeb pozostałych" zachowują się zgodnie z wpojonym wzorcem - oczekują zaspokajania potrzeb materialnych, na wszelkie spóźnione próby wychowania reagując jak dzikie zwierzę na wnyki. Skoro mamusia całe lata wmawiała sobie, ze jest wspaniałą matką i bardzo kocha córkę, bo daje jej wszystko (matrerialnie) i na wszystko pozwala - to nic dziwnego, że córka uważa ją za wyrodną matkę, skoro nagle przestała dawać wszystko i na wszystko pozwalać. Córka okazuje tutaj, że całym sercem przyjęła nauki mamusi - a do tego okazuje rezultaty wieloletnich zaniedbań, z wyznaczoną przez rodziców rolą tej gorszej córki/siostry na czele.
                      • Nie posunęłabym się do stwierdzenia, że jakieś emocjonalne potrzeby córki były olewane świadomie. Być może po prostu kobiecie nie przyszło do głowy, że najważniejszą potrzebą dziecka nie jest najmodniejszy ciuch, najbardziej wypasiona komórka czy zakup każdego widzimisię. Bo wydawało jej się, że to jest najważniejsze. I przecież nie biła dziecka, tylko wychowywała tak, jak sama była nauczona - za pośrednictwem kar (wprawdzie niefizycznych, ale coraz mniej skutecznych). W związku z tym sądzi, że jest mamą, której nic nie można zarzucić. Ale to jednak jest co innego niż świadome wychowywanie dziecka na nieco rozwydrzonego nastolatka.
                        Dla mnie w tej całej sytuacji najgorsze jest to, że i mama, i córka nie rozmawiają ze sobą. Co najwyżej się komunikują, czasem obraźliwie i raniąco (i to po obu stronach ), ewentualnie wydają oświadczenia, często przez osoby trzecie. Jak już jest wydane oświadczenie, druga strona natychmiast czuje się zobowiązana wystosować jakieś dementi, wyrazić oburzenie z okazji niespotykanego oszczerstwa, mnóstwo w tym wszytskim emocji, dramatyzmu, mało konkretów i faktów, mało skupienia na problemie, dużo na sobie. Tylko kamerę postawić i puszczać transmisje w telewizji. ;-) A jak awantura, odcinek 726.
                        -
                        -------------------------------------------------------------
                        Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
    • a czy jest ktos w waszym otoczeniu kogo ona autentycznie szanuje i lubi, ktos kto jednoczenie zna dobrze wasza sytuacje? Moze ten ktos spokojnie moglby z nia porozmawiac i byc negocjatorem miedzy nia a toba? Niech wynegocjuje z nia rodzaj kontraktu, w przypadku nastolatki postawienie ostrych granic czasami pomaga: pozwalamy ci na to (troche jej odpusc) ale musisz to i do tego lista kar i nagrod. Slyszalam tez o ludziach, ktorzy w ramach takiego kontraktu z nastolatkiem wynegocjowali warunek podjecia pracy w hospicium, zdziwilo mnie, ale mlody czlowiek jak sobie popatrzyl na prawdziwe problemy a przede wszytkim poczul sie potrzebny troche jednak zmadrzal.
      I jak juz ktos doradzal nagraj ja, ale jak po wybuchu sie uspokoi pusc jej to nagranie, niech zobaczy jak jej ataki glupawki wygladaja 'z zewnatrz'. Czy na zachowanie ma rzeczywiscie az tak duzy wplyw kolezanka? Moze zmiana srodowiska (szkoly?) by pomogla. Wplyw kolegow jest w tym wieku przeogromny wiec jak trafi na madrzejszych to tez bedzie troche mniej glupawki.
      Wiem ze to latwo powiedziec a trudniej zrealizowac ale pozwol jej poniesc kilka razy konsekwencje wybrykow, jak sie upila/wziela narkotyki zaprowadz na policje niech sprawdza kto to jej sprzedal i z kim sie zabawiala, niech sie tam potlumaczy, jak ukradnie zglos na policje niech sie tlumaczy etc. Moze drastyczne ale pomoze jej to otrzezwiec. No i obawiam sie ze twoj maz ma racje, odeslanie problematycznego nastolatka z domu raczej nie pomoze jej przetrwac tego okresu, popelni jeszcze wiecej bledow niz w domu. Tobie bedzie moze przez kilka tygodni latwiej ale pozniej problemy wroca ze zdwojona sila.
      Bardzo ci wspolczuje (sama tez mam buntonika w domu, chociaz w mniej ciezkiej postaci), ale powtarzaj sobie ze jeszcze kilkanascie miesiecy moze rok, dwa i sytuacja sie poprawi, bo zawsze po tym okresie buntu jednak przechodzi uspokojenie. Wazne bys nie stracila do konca z nia kontaktu. Zachowaj sie od czasu do czasu niestandandartowo, np. pochwal nawet jak nie do konca masz za co, nie reaguj nawet jak powinnas, moze wykorzystujac efekt zaskoczenia uda sie z nia porozmiawac troche normalniej.
    • Po prostu. Kupcie z mężem dyktafon o dużym zasięgu i nagrywajcie, co się dzieje w domu. Przyda się, jesli córka się zagalopuje w swoich kłamstwach.

      Opieka społeczna w większości krajów europejskich to niestety śmiech na sali. Pracownikiem socjalnym zostaje się tam po 3 latach 'szkolenia'. Rolą pracowników socjalnych jest chronić dzieci przed złymi rodzicami, więc jeśli to córka dokazuje, to oni Wam nie pomogą.

      Wysupłajcie jakieś fundusze i idźcie do psychologa, ale broń boże nie związanego z opieką społeczną! Córka niech nie idzie jak nie chce, idźcie sami, pogadajcie o tym i zobaczycie, może bedzie Wam lżej i wyklaruje się jakiś model postepowania. Wy tez potrzebujecie pomocy.

      Szczerze, to ja bym napisała skarge na ta pracownicę socjalną, bo widzi, głupia koza, że w domu jest konflikt i dawno już powinna wnieść o zaangażowanie psychologa. Myśle, że nie robi tak, bo wie, że za 10 miesiecy córka już nie będzie dzieckiem (a więc opieka społeczna nie bedzie miała wobec niej zobowiązań) i szkoda tracić kasę na angażowanie kogokolwiek.

      Myślę, że pannie odbija, bo w jej wieku pokój z łazienką i jakies grosze na kieszonkowe to szczyt marzeń. Mąż ma rację, większość takich wychowanków mało w życiu osiąga, bo są tak obłożeni zasiłkami i pomocą, że ich to niejako paraliżuje. Efekt jest taki, że nie potrafią podjąć wysiłku i całe życie jada po bandzie. Nie wszyscy, ale niestety spora grupa.


      • Wybacz, doczytałam, że nagrywałas i że pani z opieki załatwiła psychologa, więc ok, skargi bym nie pisała ;)

        Ja tam bym jej powtarzała jak zdarta płyta: albo akceptujesz reguły w domu, albo się wyprowadź. Jak skończy 18 lat, to jesli nic się nie zmieni, postawiłabym sprawę na ostrzu noża.

        Jelsi ma do Was żal,to niech idzie z Wami na terapię rodzinną, moze sa jakies psrawy do przegadania. Jesli po prostu lubi się czepiać, to, za przeproszeniem, niech spada. ;)
    • Kiedy np ona jest w kuchni i ja tez tam wejde to robi taka mine ...albo wzdycha ... no poprostu totalny brak szacunku.W moim domu czyuje sie zaszczutaZaczynam sie jej bac.Nie slucha kiedy do niej mowie udaje ze nie slyszy.Jak przychodzi ze szkoly to od drzwi krzyczy lub mowi nie milym tonem normalnie jak wchodzi to dostaje gesiej skorki.Kiedy zasne w dzien specjalnie wali w kuchni naczyniami.Dzis dostala nowy nr telefonu i kiedymaz powiedzial zeby pusila nam strzalke pusila tylko mu twierdzac ze mojego nr nie ma a jak maz jej go podawal miala mine dokladnie taka jak by ktos dal jej kupe do zjedzenia.Jestem zalamna a maz stanowczo odrzuca pomysl podpisania papierow.

      Połowa z tego to może być twoja nadinterpretacja/przewrażliwienie. Nie wiem, czy zawsze tak miałaś, czy po prostu masz zjechane nerwy. Bo samo robienie min i wzdychanie przez nastolatkę, tudzież inna mowa ciała (tak,wiem, znaczna część komunikacji międzyludzkiej to mowa ciała) - może być wkurzająca, ale od razu dostawać od tego nerwicy i szlochać, że to brak szacunku?
      W każdym razie zadbałabym przede wszystkim o swoje nerwy, być może twoje reakcje są po prostu zbyt nerwowe i lękliwe, jak na osobę na stanowisku 'pogromcy nastolatków'. Oraz przypisujesz córce rzeczy, których nie zrobiła i nie pomyślała, reagujesz zbyt intensywnie, dziewczę reaguje jeszcze intensywniej - i afera się rozkręca.
      --
      -------------------------------------------------------------
      Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
      • Do corki ze we wtorek niestyt podpisze ze nie jestem wstanie sie nia opiekowac i ze pojdzie to tego ,,cudownego domu,, napisalam ze zawsze byla najwazniesza dla mnie osoba ze roilam wszysko co moglam dla niej ale nie chciala tego zalowazyc.Ze nie mam juz sily na to co robi ze nie moge zniesc tego ze mowi nieprawdziwe historie o mnie ze zdradza moje intymne tajemnice ze ciagle zyje w stresie i ze mlodza corka uczy sie od niej ze mozna do mnie zwracac sie bez szacunku.Ze zycze jej wszyskiego dobrego na nowej drodze zycia ze jest mi bardzo przykro ze tak wyszlo.Cos w tym stylu.
        Dalam jej i nic.... spakowala sie ....
        W poniedzialek powiem cioci socjalnej ze nie dam wiecej rady a we wtorek podpisze....
        • Żal mi jej, świadomość, że własna matka jej nie chce musi cholernie boleć.
          Czy Ty w ogóle z nią rozmawiałaś i spędzałaś z nią czas czy tylko przeszkadzała Ci w tworzeniu nowej rodziny? To co napisałaś, że córka nie wie, że psychologiem zostaje się o studiach itp świadczy o tym, że niewiele się nią zajmujecie.
          • mamameg napisała:

            > Żal mi jej, świadomość, że własna matka jej nie chce musi cholernie boleć.
            > Czy Ty w ogóle z nią rozmawiałaś i spędzałaś z nią czas czy tylko przeszkadzała
            > Ci w tworzeniu nowej rodziny? To co napisałaś, że córka nie wie, że psychologi
            > em zostaje się o studiach itp świadczy o tym, że niewiele się nią zajmujecie.


            Alez przestan nie wiem po co wpominasz o nowej rodzinie i sugerujesz cos.Rodzina z nowym mezem jestesmy juz od wielu lat maz traktuje ja tak samo jak swoja a nawet bym owiedziala ze lepiej ja w sumie tez.To mlodza mogla by sie skarzyc jak juz.
            Rozmawiamy z nia ale ona przynosi rozne rewlacje od znajomych i im wierzy np ile zarabia uczen w markecie i my mozemy jej tlumaczyc ona i tak uwierzy koledze bo kolega tak powiedzial.Np kolezanka ktoramieszka w cudownym domu powiedziala ze 300 e jest z tego co jej daja odloszyc co miesiac i corka malo co nam oczu nie wydapala jak mowilsmy ze nie moze byc to prawda bo by wszyscy dzieci tam oddwali.Pozniej sie okazalo ze 300 e dostaja i musza zaplaci z tego srodki czystosci.
            Tak samo z tym psychologiem czy ty myslisz ze ja nigdy nie mowilma corce ze trzeba studiowac i ze nie chciala bym zeby studiowala? Ale kolezka z pod bloku co pali skrety powiedzial ze jest tak nie inaczej.

            I wiesz to nie jest tak ze ja jej nie chce.Przeczytaj moje posty dokladnie a dowiesz sie ze to jest jej cel by mieszkac bez nas bo nie jestem cool mama i nie pozwalam pic i palic i siedziec 10H na dowrze pod blokiem.A kolezanka tam mieszka i mowi ze jest fajnie ze zaprasza kolegow i jaraja co chca a socjalna przychodzi tylko raz dzienie ok 16 pyta czy ok i idzie.
            To ona nas nie chce i masz racje to boli....
            I powiem ci ze ona byla zawsze wazniejsza dla mnie niz maz ale po tym co robi mi nieustanie miesiacami juz mam dosc.
            • A jeszcze ci powiem mamameg ze jej wlasnie o to chodzi zebysmy sie nie NIE ZAJMOWALI bo zajmujemy sie za bardzo.To jest to co ja wkurza to ze palic nie mozna pic nie mozna siedziec pod blokiem godzinami z fajkami nie mozna , zabrudzonych podpasek po pokoju i pudelek po jogurcie w lozku miec nie mozna.Gdybym jej na te rzeczy pozwolila byla bym cool mamusia i nic chaiala by isc do cudownego domu uwierz mi ze o to chodzi.
              • I problem polega na tym ze odkad ma ,,ciocie,, to jej sie wydaje ze ciocoa jest jej przyjacolka i bedzie zawsze.Dlatego nie potrzebuje rodzicow bo ciocia bardziej wyrozumiala bo w swoim malym rozumku nie wie tego ze to jest tylko cioci praca ze jak skonczy 18 lat to ciocia dostenie inngo nastolatka i bedzie dobrze jak pozna ja na ulicy i powie hallo.corce nie dalo nawet to do myslenia ze jak ciocia miala wolne tydzien a corka akurat byla w szpitalu to ciocia jej nie odwiedzila bo nikt za to nie placil.
                Ale dobrze jest miec ciocie jak sie dostanie zasuzona kare to mozna poplakac cioci i przyjdzie rozmawiac z rodzicami.Ale ze przez to straci rodzicow ktorym to jedynym naprawde na niej zalezy moj kubus puchatek nie mysli.
                Ten sytsem niemiecki jest okropny oiecuje sie tym dzieciom takie prezety zycie kase ze sami chca sie pobic by wyprowadzic sie od rodzicow i miec luz blues...
                • tylkolzy napisała:

                  > I problem polega na tym ze odkad ma ,,ciocie,, to jej sie wydaje ze ciocoa jest
                  > jej przyjacolka i bedzie zawsze.Dlatego nie potrzebuje rodzicow bo ciocia bard
                  > ziej wyrozumiala bo w swoim malym rozumku nie wie tego ze to jest tylko cioci p
                  > raca ze jak skonczy 18 lat to ciocia dostenie inngo nastolatka i bedzie dobrze
                  > jak pozna ja na ulicy i powie hallo.corce nie dalo nawet to do myslenia ze jak
                  > ciocia miala wolne tydzien a corka akurat byla w szpitalu to ciocia jej nie odw
                  > iedzila bo nikt za to nie placil.
                  > Ale dobrze jest miec ciocie jak sie dostanie zasuzona kare to mozna poplakac ci
                  > oci i przyjdzie rozmawiac z rodzicami.Ale ze przez to straci rodzicow ktorym to
                  > jedynym naprawde na niej zalezy moj kubus puchatek nie mysli.
                  > Ten sytsem niemiecki jest okropny oiecuje sie tym dzieciom takie prezety zycie
                  > kase ze sami chca sie pobic by wyprowadzic sie od rodzicow i miec luz blues...

                  Wiesz, większość z tych 'cioć' socjalnych załatwia w ten sposób swoje własne traumy. Tam nie ma żadnej selekcji ani superwizji.

                  Żal mi Twojej córki, ale Ciebie tez rozumiem, bo to nie ejst tak, że Ty się jej pozbywasz wbrew niej tylko właściwie zgadzasz się na coś, co ona chce zrobć już od miesięcy.
            • Dobrze zrobiłaś - dostała to, czego chciała. Nie będzie Ci mogła zarzucić, że przez Ciebie nie mogła sie rozwijać, nie mogła iśc do przodu i takie tam, bo ją ograniczaliscie. Dopięła swego.
              Co teraz zrobi ze swoim życiem - jej sprawa. Nikt z nas nie wie, jakie będzie jego dziecko. Ja też staram się kochac swoje najbardziej ile mogę, ale nie zawsze miłość przekłada się na rozsądek... Już widzę, że zrobiłam kilka błędów.
              Twoja córka prócz tego, że dostawała więcej, niż powinna, ma specyficzny charakter. Ma kłamstwo w naturze, bo co innego kłamstewka przed koleżankami, że "stara" to głupia i czepialska, a co innego przed osobą z opieki. Do tego drugiego trzeba miec trochę więcej odwagi. A Twoja córka poszła jeszcze dalej - kłamstwo jest dla niej kluczem do osiągnięcia celu. NIC na to nie poradzisz. Każdy z nas w pewnym wieku musiał się usamodzielnić. Twoja córka zrobiła to, co chciała. Niech więc zyje swoim zyciem. A Ty, jeżeli chcesz zachować dla siebie resztki szacunku - nie próbuj jej przyjmować, gdy jej się znudzi w nowym domu!! Odkąd podjęła decyzję o wyprowadzce - jest samodzielna i nie masz obowiązku niańczyć jej, gdy się jej tego zachce. Jestem przekonana, że jeszcze długo będziesz musiała się męczyć, więc by być na to przygotowaną, idź do psychologa i niech Ci powie, jak się bronić przed jej pasożytniczą postawą, bo jestem przekonana, że nawet, jak wróci skruszona do Was, od razu zacznie się tak samo zachowywać, a Ty będziesz i tak szczęśliwa, bo wróciła. MUSISZ się przed tym ochronić. Musisz nabrac pewności siebie, uodpornić się na kłamstwa, cudze zdanie. Ty nie masz się czego wstydzić - wychowałas córkę najlepiej, jak mogłaś. Że chorobliwie kłamie - NIE TWOJA WINA. Nasyła ludzi z opieki? Poznaję swoje prawa i pozwalam im tylko na to, co mogą NIC więcej. Ale... nagrywam każdą rozmowę z córką i zawoże do opieki - za pokwitowaniem. także teraz, gdy ma sie wyprowadzić. Nie daj się kobieto!!
              Wiem, ze tak prosto powiedziec - nie martw się. Ale tak jest z dziećmi - wychowuje się je, a potem one idą w swiat same. Co zrobią ze swoim życiem - ich sprawa. My, rodzice niewiele będziemy potem mogli zrobić. Ty swoją cześć wypełniłaś. Niech teraz ona pisze scenariusz swojego życia.
              Nie pozwól, by dalej niszczyła Ci życie - nawet, gdy będzie daleko. Jak poczujesz pustkę - kup psa, kota, będziesz miała zajęcie i będziesz miała kogoś, kto w jakiś sposób zrekompensuje Ci jej brak. Trzymam kciuki - nie daj się:))

              --
              A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
              Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
              Andrzej Sapkowski
              • tylko ze ona ma dopiero 17 lat, wiec za w pelni dojrzala i odpowiedzialna trudno ja uznac. Podejmuje glupie decyzje (chociaz jej sie teraz wydaje inaczej) postepuje zle i chyba zupelnie nie jest tego swiadoma glownie dlatego ze takie postepownie (klamstawa, oczernianie etc)jest norma wsrod jej znajomych - ale ja bym jednak drogi do domu nie zamykala, Ona moze chciec wrocic do domu nie dlatego ze jej sie cos znudzi ale dlatego ze cos tam przemysli i sie zmieni.
                • Szansa na to, że szybko nabierze rozumu jest nikła. Raczej wróci z roszczeniową postawą - i dlatego napisałam, że lepiej wtedy nie dać się ponieść emocjom.
                  To trochę jak z alkoholikami - stanowcze nie, a nie nabieranie sie na obietnice "bo już nie będę pić". Ona też moze obiecywać "już będe grzeczna". Matka będzie szczęśliwa, zę ma córkę przy sobie, i w bardzo krótkim czasie wszystko wróci do stanu sprzed jej wyprowadzki.
                  Pierw jej matka musi mocno stanąc na nogi, dlatego dobrze by było, gdyby znalazła kogoś, kto jej wszystko dobrze wytłumaczy, by wiedziałą, jak postępować. A podstawą jest ustalenie granic i ścisłe ich przestrzeganie prze OBIE strony /po ew. jej powrocie/. A o to bardzo trudno, z autopsji wiem:/

                  --
                  A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
                  Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
                  Andrzej Sapkowski
          • mamameg napisała:

            > Żal mi jej, świadomość, że własna matka jej nie chce musi cholernie boleć.
            > Czy Ty w ogóle z nią rozmawiałaś i spędzałaś z nią czas czy tylko przeszkadzała
            > Ci w tworzeniu nowej rodziny? To co napisałaś, że córka nie wie, że psychologi
            > em zostaje się o studiach itp świadczy o tym, że niewiele się nią zajmujecie.

            Bzdury wypisujesz. Po lekturze wypowiedzi Autorki wnioskuję, że jeśli gdziekolwiek popełniła błąd, to pozwalając córuni na zbyt wiele i nie wymagając wystarczajaco dużo. Może przeczytaj cały watek a potem się wypowiadaj.


          • ilu letnie masz dziecko w domu? Raczej nie jestes mamusia nastolatka?
            A boli na razie tylko mame (bardzo jej wspolczuje), corka pewnie przez najblizsze tygodnie bedzie bardzo zadowolona bo nareszcie ma te upragniona wolnosc, bez rodzicow, bez zakazow, bez nakazow, bez kontroli... Pewnie troche minie miesiecy/lat zanim zacznie sie zastanawiac czy to byl najwlasciwszy wybor i zacznie 'ja bolec'.
            • Napisalam w tym liscie ze zawsze byla dla mnie najwazniejsza ze choc bardzo mlodo ja urodzilam i znikat nie mialam pomocy zawsze byla jedynym sensem mojego zycia.Ze nie moge wytrzymac tego jak sie zachowuje ze nie spie po nocach ze dawalam przez 16 lat wszysko co moglam z siebie ale juz nie mam sily ze mam nadzieje ze kiedys zrozumie ze nie moge scierpiec kiedy tak klamie o mnie obcym ludziom lub tak przekreca niektore historie ze wychodze na najgorsza.
              Myslalam ze moze przyjdzie i powie ze sie poprawi czy cokolwiek ale ona sie tylko spakowala i jak moj maz wyszedl z nia cos wyniesc na smieci to slyszalam jak na niego krzyczala.Ale on oczywiscie przyszedl i powiedzial ze powiedziala ze nas kocha ale wiem ze to nie prawda bo slyszalam te wrzaski na niego przez okno.
              Maz jest w troche lepszej sytucaji bo on narazie ,, zadzi,, kasa tzn ze ja jej nie mam.Wiec ona wie ze nie potrzebuje mnie np pytac czy moze isc do kina bo co moge odpwidziec zeby zapytala go bo i tak on ma kase.Mysle ze tez dlatego jest dla niego troche lepsza.

              Ciagle klamie w taki dziwny sposob np byla taka sytuacja.
              Ona siedzi na oknie i macha nogami to jest pierwsze pientro ja mowie zeby zeszla ona nie robi tego.Wiec biore ja za reke i sciagam w strone pokoju.Czuje ze zaczyna sie wyrywac ale tak sepcjalnie jak by chciala zebym przez przypadke wywalila ja przez te okno zeby jej siniakow narobic.Sciagam ja do pokoju i zamykam okno.
              Ta sama historia opowiedziana cioci
              ,,mama nawet wypchnela mnie przez okno,, I ta ciocia nie znajac mnie na poczatku co mogla sobie pomyslec.... i tak jest ze wszyskim.Lubi robic z sibie ofiare a ze mnie potwora a ja cierpie mam juz nerwy zszargane.
              • Inne jej wybryki to

                Pisze na gg do dzeici moich znajomych z Polski ze matce odpierd... w ogle pisze o mnie tylko ,,stara,, i same takie wulgaryzmy albo ze odwiedzi ich z ta fajka wodna i beda jarac trawe.Nie obchodzi jej nic co moi znajomi sobie o nas pomysla jak ich dzieci im to przekaza.

                Kiedy weszlam do jej pokoju a ona byla w lazience takim okropnym tonem krzyczala ,,po co tam wchodzisz,,

                Ze wszyskim zwraca sie tylko do meza po prostu ze mna nie gada nie potrzebuje , wszysko mu mowi.

                Aaa i jeszcze manipuluje slowami tzn bardzo dobrze zna j polski ale kiedy powiem cos to ona cioci lub mojemu mezowi przetlumaczy zupelnie cos innego np jak zlapalam ja w oknie jak kokietowala dwoch dziadkow i powiedzialam ze zeby nie zatrzymywala i zabawiala dziadkow ona powiedziala mezowi ze powiedzialam ,, ze ma im nie robic laski,,
                Kiedy powiedzialam ze zachowuje sie jak gowniarz ona powiedziala cioci ze powiedzialam ,, ze jest gownem,,Kiedy powiedzialam ze jak bedzie tak siedziec w oknie rozebrana (koszulka i majtki) to bedzie wygldaac JAK prostytutka powiedziala cioci ze ja powiedzialam ,, ze jest prostytutka,, I tak caly czas...

                Dostaje rozne kary i za kazdym razem mowie jak jeszcze raz to zrobisz to dostaniesz kare taka i taka no i ona robi.dostala kare ze tydzien nie wyjdzie z domu i poszla do wychowawczyni mowiac zeby ta jej pomogla bo rodzice daja jej za ostre kary ze nawet MIESIAC nie moze wychodzic z domu.Nauczycielka byla w szoku ze kara ma miesiac trwac chociaz to byl tydzien i wezwala mnie i musialam sie tlumaczyc.
                No jak ja mam to wszysko zniesc?...
                • > No jak ja mam to wszysko zniesc?...

                  Wlasnie o to chodzi,ze nie musisz tego znosic.Twoja corka jest juz prawie dorosla.Zrobilas wszystko co moglas.Wspolczuje tobie ale rowniez wspolczuje twojej corce bo tak naprawde ona jest bardzo zagubiona.Jednak w tym przypadku uwazam,ze lepiej dac jej to do czego tak zawziecie dazy i pozwolic jej sie uczyc zycia tak jak ona tego chce.Mam tylko nadzieje,ze zderzenie z rzeczywistoscia nie bedzie dla niej zbyt bolesne.
                  Moim zdaniem jedynym waszym bledem(tzn twoim i meza) jest/bylo to,ze nie trzymacie sztamy.Nie dzialacie razem,nie wspieracie sie.Powinnisci dzialac jak jednosc.Twoja corka doskonale o tym wie i to wykorzystuje.Nie powinno byc tak,ze corka odezwie sie chamsko do matki,po czym idzie do ojca i dostaje kase na kino.
                  Uwazam,ze w tym przpadku rzeczywiscie lepiej jest podpisac te papiery i pozwolic jej zyc tak jak chce.Bardzo dobrze,ze napisalas do niej ten list.Mam nadzieje,ze wam i jej wszystko ulozy sie pomyslnie,powodzenia.
                  • Dziekuje Zielony Marcepanie za slowa pociechy.
                    Tez czuje tak wlasnie ze skoro jest gotowa mnie tak krzywdzic przez tyle meisiecy ze skoro nawet nie przyszla kiedy napisalam ten list to lepiej pozwole jej tam pojsc bo i tak za 10 miesiecy pewnie by odeszla i to nie wiadomo gdzie bo jak sknczy 18 to ,,ciociom,, nikt juz nie zaplaci za pseudo opieke nad moja corka.

                    Jednak serce mnie naprawde boli ze naewno nie skonczy szkoly ze moze szybko w ciaze zajdzie czy prawie napewno bedzie brac narkotyki bo ponoc to ostanie to w tych domach.
                    norma.Dzis nie spalam nawet sekundy a ledo co spie ostanie miesiace jestem wykonczona psychicznie a przciez mam dopieo 36 lat chciala bym wstac rano i czuc sie w moim domu dobrze bez ´jej agresywnego tonu bez slow totalnie bez szacunku.strasznie mnie to wszysko martwi i serce mnie juz kluje jak tak dalej pojdzie to zejde na zawal ;(
                    • nie dziwie sie ze nie mozesz spac, bo wybor masz niestety jak z tragedii greckiej jak nie pozwolisz odejsc to znienawidzi do konca i bedzie uwazac ze marnujesz jej zycie, jak pozwolisz odejsc to duza szansa ze zmarnuje sobie zycie i bedzie miec kiedys pretensje ze pozwolilas jej odejsc i stracila przez to jakies szanse... Mozna osiwiec...Trzymaj sie.
                      ps moze powiedz jej tylko ze moze zawsze wrocic do domu jak zmieni zdanie i ze pomozesz jak bedzie tego chciala, by nie palic mostow do konca.
                • Niezależnie od tego, jak tragicznie zachowuje się twoje dziecko, po cholerę wyczytujesz, co ona tam na gg wypisuje?
                  I mam wrażenie, że cholernie przejmujesz się tym, co pomyślą twoi znajomi/rodzina w Polsce czy ktokolwiek inny. Oraz na tym, żeby dzieci koniecznie zwracały się do ciebie z szacunkiem.
                  Budujesz piętrowe konstrukcje typu: moja córka skrzywiła lewą stronę ust, więc pomyślała, że jestem starą krową. Drgnęła jej prawa powieka - na pewno pomyślała, że jestem głupią staruchą.

                  Ze wszyskim zwraca sie tylko do meza po prostu ze mna nie gada nie potrzebuje ,
                  > wszysko mu mowi.
                  Bo może jest mniej emocjonalny i łatwiej się z nim dogadać? Mam wrażenie, że jesteś zazdrosna, że jego traktuje lepiej.

                  Dostaje rozne kary i za kazdym razem mowie jak jeszcze raz to zrobisz to dostan
                  > iesz kare taka i taka no i ona robi.dostala kare ze tydzien nie wyjdzie z domu
                  Kary nie działają.
                  -
                  -------------------------------------------------------------
                  Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                  • MoreKac to nie jest tak jak myslisz ze bardzo przejmuje sie znajomymi normalnymi sprawami bym sie nie przejmowala ale ona tak klamie ze wychodze na najgorsza suk.....Wiec podam ci przyklad moja kolezanka powiedziala jej ze jej ojciec byl 9 lat odmenie starszy.A ona powiedziala ,,cioic,, ze dowiedziala sie ,,ze lubilam strszych panow,,Rozumiesz tak to powiedziala ze zabrzmialo jak bym conajmniej prostytutka byla.Wiesz troche bezdie mi glupio przed znajomymi gdy np im nagada podobnych spraw.A gada niezle ze np mi odpie... a nie wiem co znajomi ktorzy nie maja ze mna kontaktu moga sobie pomyslec.Jakos nie wierze ze ty bys chciala by do znajomych z ktorymi nie masz kontaktu z racji odleglosci dochodzily takie informacje.Potem przyjezdzasz do Polski a polowa nie odzywa sie do ciebie bo np uslyszala ci odpier.... i wywalilas corke przez okno.

                    Co do szacunku to uwierz ze nie wymagam by calowala mnie w reke a zwyczajnie mowila mamo a nie ,, co ONA znowu chce,, ,, powiedz JEJ ze cos tam,,i to wszysko takim tonem bez szcunku takim agresywnym,,by nie opowiadala wszyskim intymnych szczegolow z mojego zycia typu operacje.
                    Kiedys odwalila mi taki nr ze jak jej kolezanka powiedziala ze ktos pisze do jej mamy jakis bzdury na niemieckiej naszej klasie to moja coreczka powiedziala ze to ja.I wyobraz sobie pewnego dnia spotkalam te pania w przychodzni bylam z mlodsza corka a ona rzucial sie na mnie agresywnie z wrzaskiem ze wszysko wie ze sprawdzila IP itd... ja nie wiedzialam o co chodzi ale pozniej sie dowiedzialam od tej jej kolezanki jak zapytalam dlaczego jej mama mnie napadla.
                    Ciagle nasyla na mnie roznych ludzi nawet nie wiesz co ja przezylam u psychologa jak ja odwiedzialm w szpitalu a tu wparowal psycholog ze slowami musismy porozmawiac a jak weszlam do jego gabinetu to nawet nie powiedzial dlaczego tam jestem a zaczol,, czy pani mysli ze ma pani problem?,, ,, czy maie problem?,, ja nie wiedzialam o co chodzi i bylam w szoku.ale wczesniej siedzialam u niej w tym szpitalu 30 minut i nawet slowem sie nie zajknale ze naroilaa afery i ze zaraz psycholog przyjdzie.A chodzilo o to co napisalam wczesniej ze zapytala pielegniarki czy moze zrobic test na narkotyki bo rodzice ciagle mowia ze bierzei ona chce to udowodnic.Zapomiala powiedziec ze powiedzielismy tak tylko raz ze zrobimy ten test i ze to bylo po tym jak obiecywala kolezance ze przyjedzie do niej z fajka wodna i beda palic trawe.
                    Tylko tego wymagam normalnego tonu nic wiecej.
                    • Wiec podam ci przyklad moja kolezanka powiedziala jej ze jej ojciec byl
                      > 9 lat odmenie starszy.A ona powiedziala ,,cioic,, ze dowiedziala sie ,,ze lubi
                      > lam strszych panow,,Rozumiesz tak to powiedziala ze zabrzmialo jak bym conajmni
                      > ej prostytutka byla.

                      A ja myślę, że nadinterpretujesz. Ale dziewczyny się czepiasz, że twoje 'jak prostytutka' traktuje dokładnie tak samo.

                      Jakos nie wierze ze ty bys chcia
                      > la by do znajomych z ktorymi nie masz kontaktu z racji odleglosci dochodzily ta
                      > kie informacje
                      Mnie to zwisa. Ludzie, z którymi chcę utrzymywać kontakty, wiedzą, jaka jestem. Opinia reszty mnie nie rusza.

                      tu wparowal psycholog ze slowami musismy poro
                      > zmawiac a jak weszlam do jego gabinetu to nawet nie powiedzial dlaczego tam jes
                      > tem a zaczol,, czy pani mysli ze ma pani problem?,, ,, czy maie problem?,, ja n
                      > ie wiedzialam o co chodzi i bylam w szoku.ale wczesniej siedzialam u niej w tym
                      > szpitalu 30 minut i nawet slowem sie nie zajknale ze naroilaa afery i ze zaraz
                      > psycholog przyjdzie.
                      Cóż, ja bym najpierw zapytała, o co chodzi, a nie wpadała w stan szoku.

                      Rozumiem, że masz trudną sytuację, bo dziecię bryka w sposób straszny. Ale być może nazbyt podgrzewasz atmosferę swoimi lękami i naditerpretacjami. A że twoje dziecko jest dziwnie podobne do ciebie i też nadinterpretuje - sytuacja robi się okropna.

                      --
                      -------------------------------------------------------------
                      Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
              • Ja tam myślę, że całe życie tak jej wynagradzałaś to,ze młodo ją urodziłaś i sama ją wychowywałaś oraz to, że po raz drugi wyszłas za mąż, że wychowałaś potwora. Podejrzewam, że to poczucie winy sprawiło, że zamaiatałaś jej spod nóg każdy pyłek.

                Cóż, rodzice się rozstają, dzieci rodzą się młodo, takie życie. Córka wyrosła zaś w przekonaniu, że jesteś jej coś winna, bo popełniłaś jakieś straszne względem niej wykroczenie ;)
                • mama_myszkina napisała:

                  > Ja tam myślę, że całe życie tak jej wynagradzałaś to,ze młodo ją urodziłaś i sa
                  > ma ją wychowywałaś oraz to, że po raz drugi wyszłas za mąż, że wychowałaś potwo
                  > ra. Podejrzewam, że to poczucie winy sprawiło, że zamaiatałaś jej spod nóg każd
                  > y pyłek.
                  >
                  > Cóż, rodzice się rozstają, dzieci rodzą się młodo, takie życie. Córka wyrosła z
                  > aś w przekonaniu, że jesteś jej coś winna, bo popełniłaś jakieś straszne względ
                  > em niej wykroczenie ;)

                  Tak masz racje bo ja zawsze myslalam - a niech ma bo ja tego nie mialam.Ja pochodze z biednej rodziny i zawsze mialam najgorsze rzeczy w klasie wiec corka miala zawsze wszysko najlpsze.Jak miala komunie a bylo to 8 lat temu to kupilam sukienke za 500zl chociaz moglam za 50.Zawsze jak cos chciala to sobie odmawialam i mowilam a ja jakos przezyje bez drugiej pary butow a niech dziecko ma firmowy tornister.Teraz wem ze to byl blad... ;( ale chcialam jak najlepiej...Naprawde jak ktos ma male dzieci to prosze nauczcie sie na moim przykladzie ze nie warto ropieszczac dzieci naprawde....Wyrastaja na takich egoistow ze sprzedadza rodzicow za rzeczy materialne czy jakis dobre zycie.
        • A ja bym tego nie robiła.
          Wiesz, co bym jej powiedziała: Nie, nie podpiszę tych papierów. Jeśli uważasz, że jest ci tu źle i w innej rodzinie będzie ci lepiej, niech sąd/opieka społeczna uzna, że tak będzie. Ja do zabrania ciebie z tego domu ręki nie przyłożę. Ale nie przyłożę również ręki do udowadniania tego, że nie jestem wielbłądem i nie będę udowadniała, że tego czy tamtego nie zrobiłam oraz, że nie jestem złą matką, bo nie masz szafy, którą sobie sama rozwaliłaś. Ja nie mam w tej chwili pieniędzy na nową.
          BTW: jednak sobie przemyśl, czy to wina 17-latki, że młodsza odnosi się do ciebie bez szacunku. To ty sama je tego uczysz, nie jedna uczy się od drugiej.
          --
          -------------------------------------------------------------
          Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
          • Zgadzam się z morekac. Powiedziałabym tak i dodała, że za 10 miesięcy kończy 18 lat, więc moze już zaczać szukać pracy, żeby się usamodzielnić. Skoro tak bardzo chce sie wyprowadzić ;P
            • mama_myszkina napisała:

              > Zgadzam się z morekac. Powiedziałabym tak i dodała, że za 10 miesięcy kończy 18
              > lat, więc moze już zaczać szukać pracy, żeby się usamodzielnić. Skoro tak bard
              > zo chce sie wyprowadzić ;P

              To to ona sama ciagle mowi znaczy sie wykrzykuje ze jak tylko skonczy 18 scie to znajdzie prace i sie wyprowadzi.Ale slabo mi sie robi na mysl ze nie skonczy zadnej szkoly.;(
              • To to ona sama ciagle mowi znaczy sie wykrzykuje ze jak tylko skonczy 18 scie t
                > o znajdzie prace i sie wyprowadzi.Ale slabo mi sie robi na mysl ze nie skonczy
                > zadnej szkoly.;(

                Z tą szkołą to nie twój problem, tylko twojej córki. Mnie by się robiło słabo na myśl, że się nie wyprowadzi. :-)
                --
                -------------------------------------------------------------
                Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
          • morekac napisała:

            > BTW: jednak sobie przemyśl, czy to wina 17-latki, że młodsza odnosi się do cieb
            > ie bez szacunku. To ty sama je tego uczysz, nie jedna uczy się od drugiej.

            Zle zrozumialas mnie , z mlodsza wszysko ok ale ja sie BOJE ze jak sobie poslucha dalej jak ta starza takim tonem gada to tez bedzie.Narazie z mlodsza nie ma zadnych problemow ale ona ma tylko 5 lat wiadomo nasladuje starsza siostre i tego sie boje.
            • Bo chyba się ogólnie za dużo boisz. Boisz się czyjejś opinii, boisz się, co dziecko o tobie pomyśli czy co o tobie powie. Boisz się konfrontacji z wrzeszczącą nastolatką, boisz się, że 5-latka ci odpysknie. Pewnie odpysknie, i to nie raz, i nie dwa. To nie jest nic złego, że dzieci czy nastolatki mają inne zdanie niż rodzice.
              --
              -------------------------------------------------------------
              Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
    • tylkolzy napisała:

      A jak na smamy poczatku chciala sobie zalatwic nowe ciuchy to jej koleznaka zadzwonila na numer alermowy i powiedziala ze ta nie ma ciuchow i ze nie ma co jesc.I co? mialam niezapowiedziany nalot i grzebanie w szafach i starszej jak i mlodzsej i nawet grzebanie w lodwce.

      Czy w panstwie niemieckim wystarczy telefon od zblazowanej , obcej nastolatki i takowe wchodzi do domu obywatela i mu w szafie / lodowce grzebie ? .
      Rozumiem takie zasady gdy tenze obywatel utrzymywany jest przez panstwo czyli z pieniedzy podatnikow ale watpie aby tamtejsze prawo dopuszczalo az do takiej ingerencji w zycie wszystkich .




      • bretoff napisał:

        > tylkolzy napisała:
        >
        > A jak na smamy poczatku chciala sobie zalatwic nowe ciuchy to jej koleznaka
        > zadzwonila na numer alermowy i powiedziala ze ta nie ma ciuchow i ze nie ma co
        > jesc.I co? mialam niezapowiedziany nalot i grzebanie w szafach i starszej jak i
        > mlodzsej i nawet grzebanie w lodwce.

        >
        > Czy w panstwie niemieckim wystarczy telefon od zblazowanej , obcej nastolatki i
        > takowe wchodzi do domu obywatela i mu w szafie / lodowce grzebie ? .
        > Rozumiem takie zasady gdy tenze obywatel utrzymywany jest przez panstwo czyli z
        > pieniedzy podatnikow ale watpie aby tamtejsze prawo dopuszczalo az do takiej i
        > ngerencji w zycie wszystkich .

        Dokladnie tak jest.
        Wystarczy jeden telefon od sasiada ktory cie nie lubi czy kolezanki corki nastolatki telefon anonimowy ze ´dziecko nie ma co jesc ze nie ma ciuchow czy ze placze i przychodza dwie panie bez wczesniejszej zapowiedzi ktore musisz wpuscic bo jak nie to zadzwonia na policje.Sprawdza szafy lodowke i ogolnie zorietuja sie w sytuacji.Nawet jezeli wyjdzie ze to byl falszywy alarm dzwoniacy nie poniesie zadnych konsekwencji bo telefon jest anionimowy.Nawet gdyby dzwonil raz w miesiacu panie przyjada sprawdzic.

        Ten dom o ktorym marzy moja corka to jest tak ze w DE sa rodziny zastepcze ale jak dziecko juz jest takim nastolatkiem to nie oplaca sie go dawac do rodziny zastepczej wiec maja taki dom dla nastolatka gdzie maja pokoj z lazienka dla siebie i sami sobie mieszkaja a raz dzienie przychodzi ,,ciocia,, i sprawdza czy sobie radza.Oczywiscie dostaja kase za ktora kupuja sobie srodki higieniczne.Np kolezanka corki ktora poszla do takiego domu bo zglosila ze mama ja bije (nie wiem czy to prawda) jest w takim domu w tym samym miescie nadal chodzi do tej samej szkoly.A wiec tylko zminila,,mieszkanie,, nic ja to nie kosztowalo jezeli rozumiecie o co mi chodzi.
        Na dodatek dziecko kiedy skonczy 16 lat samo moze napisac wniosek o to by mieszkac wtym domu by odejsc od rodzicow.Dziwie sie ze moja corka jeszcze tego nie zrobila przy tym jak bardzo sie stara bym ja to podpisala.
        Mam nadzieje ze w Polsce nigdy nie dojdzie do takiej polityki ktora tak pseudo chroni dzieci bo z jedej strony moze i chroni ale z drugiej strony robia dzieciakom taka wode z mozgu ze sami dzwonia by ich zabrac nawet jak nie ma przemocy w domu byle by miec spokoj od starych.
        Co wyrasta z takich dzieci mozna sie domyslec jak sa dopilnowali i jakie koncza szkoly.Przykre...
        • Ja pisze z Kanady , tutaj tez kazdy kto zetknie sie z przemoca / krzywda dziecka moze zadzwonic do instytucji zajmujacej sie sprawami dzieci , o pomoc moze zadzwonic dziecko jak rowniez rodzic nie dajacy sobie rady z krnabrnym nastolatkiem jak w Twoim przypadku ( szybko postawia do pionu ) . Przyjada , sprawdza , ocenia i wprowadza adekwatne srodki do danej sytuacji , czasam pomoc musi byc natychmiastowa np. gdy dziecko potrzebuje pilnej interwencji medycznej bo nacpanej matce niechce sie isc z goraczkujacym od tygodnia dzieckiem do lekarza .
          Zabranie dziecka jest ostatecznoscia gdy pozostawianie go pod dotychczasowa opieka zagraza jego zdrowiu lub zyciu , zabrane dziecko do czasu unormowania sytuacji przekazywane jest do rodziny zastepczej .
          W szafach / lodowkach niema prawa nikt grzebac , nawet u klientow opieki socjalnej czyli utrzymywanych z pieniedzy podatnikow .
          Dzwoniacy pozostaje anonimowy do czasu gdy np. falszywie / zlosliwie oskarzony nie wniesie sprawy do sadu , wtedy role moga sie szybko zmienic a zlosliwiec liczyc z konsekwencjami falszywego oskarzenia .
          W Kanadzie prawo pozwala rodzicom , opiekunom , nauczycielom na zdyscyplinowanie dziecka klapsem , tej formy wychowawczej mozna uzyc wobec dzieci od 2 do 12-letnich ( mlodsze nie rozumieja , starszymi zajmuje sie policja ) . Sedziowie utrzymali to prawo ( obowiazujace od przeszlo stu lat ) motywujac miedzy innym ze np. nauczyciel chcac rozdzielic dwoje walczacych ze soba dzieci musi uzyc sily , gdyby takowe zdelegalizowac wowczas automatycznie popelnialiby czyn kryminalny .


        • Ten dom o ktorym marzy moja corka to jest tak ze w DE sa rodziny zastepcze ale jak dziecko juz jest takim nastolatkiem to nie oplaca sie go dawac do rodziny zastepczej wiec maja taki dom dla nastolatka gdzie maja pokoj z lazienka dla siebie i sami sobie mieszkaja a raz dzienie przychodzi ,,ciocia,, i sprawdza czy sobie radza.Oczywiscie dostaja kase za ktora kupuja sobie srodki higieniczne.Np kolezanka corki ktora poszla do takiego domu bo zglosila ze mama ja bije (nie wiem czy to prawda) jest w takim domu w tym samym miescie nadal chodzi do tej samej szkoly.A wiec tylko zminila,,mieszkanie,, nic ja to nie kosztowalo jezeli rozumiecie o co mi chodzi.
          Na dodatek dziecko kiedy skonczy 16 lat samo moze napisac wniosek o to by mieszkac wtym domu by odejsc od rodzicow.Dziwie sie ze moja corka jeszcze tego nie zrobila przy tym jak bardzo sie stara bym ja to podpisala.

          ten dom dla nastolatków to nie jest taki głupi. Znam sporo ludzi, którzy w tym wieku mieszkali bez rodziców - czy to na stancji, czy w wynajętym mieszkaniu, czy w internacie. Wszyscy żyją i miewają się nieźle - ludzie są odpowiedzialni, kiedy muszą liczyć tylko na siebie.
          Niemniej inicjatywę w tej sprawie zostawiłabym dziecku - chce tam mieszkać, niech to sobie załatwi.
          --
          -------------------------------------------------------------
          Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
        • > Na dodatek dziecko kiedy skonczy 16 lat samo moze napisac wniosek o to by miesz
          > kac wtym domu by odejsc od rodzicow.Dziwie sie ze moja corka jeszcze tego nie
          > zrobila przy tym jak bardzo sie stara bym ja to podpisala.
          I tu mi się zapaliła czerwona lampka, czy ona faktycznie tak dziko chce iść do tego domu, czy raczej nie jest to sposób na manipulowanie Tobą. Ja na Twoim miejscu nie zgodziłabym się, nie podpisałabym papierów. Skoro jest furtka, że ona może sobie to sama załatwić, to ja bym w tej sprawie nie robiła nic. Natomiast przemyślałabym sobie bardzo dokładnie własne poczucie wartości. Piszesz, że córka nie liczy się z Tobą, bo nie masz pieniędzy. Ja też nie mam, a jednak moje dzieci nawet nie wpadną na genialny pomysł by na mnie wrzeszczeć, pyszczyć (jasne, że czasem im się zdarza, bo to normalny element okresu dojrzewania), czy nie wykonywać swoich obowiązków. Tu nie jest problem w córce, to jest efekt problemu, który nazywa się niskie poczucie własnej wartości u mamy. Nie wiem jak było na początku, ale teraz sytuacja wygląda tak, że za wszelką cenę chcesz córce wynagrodzić fakt, że nie ma biologicznego ojca, że ma przyrodnią siostrę, że mieszka z ojczymem. HALO! Pomyśl nad tymi wszystkimi wyrzutami sumienia, które związują Ci ręce by nie wymagać od córki. Dlaczego tak panicznie boisz się opinii innych ludzi? A co Cię obchodzi co powie rodzina? We wszystkich Twoich wypowiedziach przewija się wątek oczerniania przed rodziną, koleżankami, "ciocią" itd. Przemyśl sobie skąd taki lęk, co go powoduje, dlaczego za wszelką cenę chcesz wszystkim udowodnić, że jesteś szczęśliwa, dobra i nieskazitelna? Nie ma ludzi idealnych, kazdy popełnia błędy, więc dlaczego Ty musisz wychodzić na osobę bezbłędną? Co stoi za tym Twoim nakazem?
          A co byś powiedziała na samotny wyjazd na tydzień? Zostaw dzieci mężowi a sama wyjedź gdzieś, gdzie w ciszy sobie przemyślisz przyczyny swojego podporządkowywania się fochom córki, wyśpisz się, odpoczniesz. Tylko warunek wyjazdu jest taki, że wyłączasz telefon :) I jaki jest pierwszy odruch na taki pomysł?
          --
          Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
          • I tu mi się zapaliła czerwona lampka, czy ona faktycznie tak dziko chce iść do
            > tego domu,
            Też twierdzę, że gdyby chciała, to już by tam była.
            Ale dla mnie to co robi dziewczyna niekoniecznie musi oznaczać manipulację, tylko tragiczny brak umiejętności porozumiewania się z własną matką. Ze strony mamy też. Każda z nich przypisuje drugiej, że tamta myśli o niej to czy tamto (nazwała mnie prostytutką/dziwką) - mówią do siebie w sposób, który może być odebrany jako raniący i uwłaczający. Ale to ta druga jest winna - bo rozumie co innego niż ja chciałam powiedzieć.Mnóstwo emocji, mało trzymania się faktów.
            Mam wrażenie, że każda z nich stara się udowodnić przed światem, że ona jest zupełnie w porządku, w związku z tym ta druga to jest jakaś nienormalna, bo przecież gdyby była normalna, to dałoby się z nią dogadać/zrozumiałaby.
            I że córka może zachowywać się wobec obcych poprawnie, bo nie szarpią nią emocje, nad którymi nie jest w stanie zapanować (co ma miejsce w trakcie rozmowy z mamą) - to nie musi oznaczać, że jest świetną aktorką albo że manipuluje ciociami z opieki społecznej.
            I tak samo fakt, że mama kocha córkę i wiele jej dała i poświęciła, nie oznacza, że umie rozmawiać z córką w sposób nie raniący i nie wkurzający. (to 'wezmą cię za dziwkę'/ 'tak robią prostytutki' - naprawdę unikałabym takich słów w stosunku do dziecka. Dla mnie samo porównanie jest obraźliwe - i nie dziwię się, że młoda nie odczytała troski, tylko się wściekła. Gdybym miała matkę mówiącą w ten sposób, też robiłabym piekło.).
            --
            -------------------------------------------------------------
            Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
            • Może manipulacja to złe słowo jakiego użyłam. Córka weszła w rolę biednej, skrzywdzonej dziewczynki i robi wszystko by udowodnić, że to prawda. Mama weszła w rolę poświęcającej się bezgranicznie matki, która widzi wyłącznie dobro dziecka i nic więcej. Obie tak naprawdę w coś grają i próbują udowodnić, że Oskara należy przyznać każdej z nich :)
              --
              Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
          • Dziekuje Aniele mysle ze masz duzo racji, przemysle to wszysko jeszcze.Ale to prawda ze kiedys bylam bardziej pewna osoba ale wszysko zaczelo sie zmieniac wraz z przeprowadzka do DE bo wiadomo a to mowie z akcentem i kazdy wolal rozmawiac z mezem dosc mocno przytylam a teraz jeszcze tej pracy nie mam itd...
            • To nadal są efekty niskiego poczucia własnej wartości. Wartością człowieka nie jest to, że mówi bez polskiego akcentu w obcym języku, że jest szczupły, wysoki, zgrabny, piękny itd, że zarabia bądź nie zarabia pieniędzy. Człowiek jest wartościowy z samego faktu bycia człowiekiem. Tu akurat wiara ma dużo do zrobienia, jeśli jesteś osobą wierzącą, to będzie Ci łatwiej to zrozumieć.
              A co w kwestii wyjazdu na tydzień?
              --
              Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
              • Niestety nie jestem osoba wierzaca.
                Ale mysle ze masz racje ze moze wyjade na tydzien np do Polski i sobie odpoczne.
                Bo faktycznie nerwy mi sie sypia a i z mezem ciegle sie klocimy.Maz jest taki ze jak corka cos zrobi co go zaboli to bedzie gadal o tym dwa dni ale jak mnie cos zaboli i np ona na mie krzyczy czy sprawi mi jakis problem to maz mowi nie reaguj a to nic itd....

                Ostatnio meza tez zabolalo bo byla taka sytuacja ze corka byla 2 tyg po laryngologicznej operacji i powiedziala ,,cioci,, ze maz sie nie nie przejmuje bo nie kupuje jej tostowaego chleba tylko bulki a ona nie moze ich jesc bo ja buzia boli (chociaz to bylo juz 2 tygo po operacji) ale oczywiscie to byla nie prawda bo byl w domu chleb tostowy i bulki tylko tostowego nikt nie jadl wiec wyrzucilsmy.Ale maz przejol sie ze tak powiedziala ,,cioci,, i kupil chleb tostowy a ona na drugi dzien robila sobie tylko bulki.Maz dwa dni byl w szoku i tylko o tym gadal.
                • Ale jego: "nie przejmuj się" nie oznacza: "milcz na ten temat". To oznacza radę: "nie przejmuj się, wrzuć na luz i staraj się ignorować"
                  Analizujesz każdy bzdet, wszystko przez pryzmat tego co córka powiedziała "cioci". A olejcie to co ona mówi "cioci", jak nie będzie reakcji z Waszej strony to i dziecię zobaczy, że guzik to daje.
                  --
                  Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
                  • twoj_aniol_stroz napisała:

                    > Ale jego: "nie przejmuj się" nie oznacza: "milcz na ten temat". To oznacza radę
                    > : "nie przejmuj się, wrzuć na luz i staraj się ignorować"
                    > Analizujesz każdy bzdet, wszystko przez pryzmat tego co córka powiedziała "cioc
                    > i". A olejcie to co ona mówi "cioci", jak nie będzie reakcji z Waszej strony to
                    > i dziecię zobaczy, że guzik to daje.

                    Jego slowa oznaczaja mniejwiecej ,,musismy to jakos przetrwac,, ale tylko wtedy gdy mnie to dotyczy bo jak go juz zaboli to gada o tym kilka dni.
                    Nie moge nie zwracac uwagi na to co gada ,,cioci,,bo jest to pracownik jungenamt a to nie sa zarty.Jak np powie ze bije mlodsza corke to wpadna zabiora dziecko i moze ze 6 mcy odzyskam jak udownie ze to nie prawda.Mimo ze mam problem ze strsza corka i nigdy niczym nie zawinilam zadna patologia nieejstem to ,,ciocia,, raz na jakis czas dzwoni do rpezdszkolamlodzsej i np pyta czy dziecko zadbane i takie tam.
                    Mimo ze sama dobrowolnie porosilam o pomoc ,,cioci,,dla starszej ona przeswietla cala nasza rodzine.
                    • No, bo jak męża zaboli to wówczas on potrzebuje poczuć, że jest zrozumiany, a jak Ciebie zaboli to Ty tego potrzebujesz i może powinniście to sobie otwartym tekstem powiedzieć :)
                      A co do Jugendcośtam. Może warto rozważyć powrót do Polski?
                      --
                      Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
                      • twoj_aniol_stroz napisała:

                        > No, bo jak męża zaboli to wówczas on potrzebuje poczuć, że jest zrozumiany, a j
                        > ak Ciebie zaboli to Ty tego potrzebujesz i może powinniście to sobie otwartym t
                        > ekstem powiedzieć :)
                        > A co do Jugendcośtam. Może warto rozważyć powrót do Polski?

                        Wlasnie tez to rozwazam , tylko ze nawet dla corki tu sa lesze warunki bo np kiedy bedze dorosla i np nie miala by pracy to urzad pracy bedzie pokrywal wszyskie koszta wynajmu mieszkania a w Polsce to juz by pod most musiala pujsc.To tylko takie przyklad ale jest ich wiecej.
                        • O rany! A mogłabyś te rozważania zacząć od spojrzenia na to co dla Ciebie jest dobre? :) Kobieto! Co Ty się zamartwiasz tym co będzie hipotetycznie za lat 5 czy 10? Najpierw pomyśl o tym co jest tu i teraz i działaj według tego, a nie tego co będzie ewentualnie, ale może niekoniecznie.
                          --
                          Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
                    • tylklzy: Nie moge nie zwracac uwagi na to co gada ,,cioci,,bo jest to pracownik jungenam
                      > t a to nie sa zarty.Jak np powie ze bije mlodsza corke to wpadna zabiora dzieck
                      > o i moze ze 6 mcy odzyskam jak udownie ze to nie prawda.

                      pamiętam twój wątek jako mama nastolatki i mam wrażenie, ze ciągle jesteś na tamtym etapie. Wtedy tez każde swoje działanie, jego brak, każde histeryczne rozpamiętywanie słów córki,męża i pracownika uzasadniałaś właśnie obawą - ba! pewnością - że zabiorą ci młodsze dziecko, bo tak już ta instytucja ma.
                      I nie zabrali do tej pory, starszej córki też nie zabrali. A ty - oceniając po wpisach - nie zmieniłaś się ani jotę.
                      I napiszę coś brutalnie: na miejscu twojej córki faktycznie chciałabym odejść z domu. Sądzę że taka opcja jawi się jej jako odzyskanie świętego spokoju. Bo skoro po jej każdej rozmowie z pracownikiem socjalnym czy koleżanką odbywa się taka analiza jej intencji, jak prezentujesz na forum.... Analizujesz i krytykujesz nawet jej postawę i wyraz twarzy - pomyślałaś jaki ty masz wyraz twarzy na jej widok, skoro jej "nie nawidzisz" jak piszesz?
                      I jak rozumiem, pomimo porad z poprzedniego wątku, do psychologa się nie wybrałaś?jedyny kontakt to psycholog w szpitalu, który na ciebie "napadł"?
                      Daj jej żyć.
                • Czy wy wszyscy nie macie nadmiernego zamiłowania do roztrząsania pierdół, że się brzydko wyrażę?
                  --
                  -------------------------------------------------------------
                  Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                  • morekac napisała:

                    > Czy wy wszyscy nie macie nadmiernego zamiłowania do roztrząsania pierdół, że si
                    > ę brzydko wyrażę?

                    No nie wiem ... byc moze... ale ja tego nie widze tak zeby to byly piedoly.Np jak mowila ze sie sama pobije i powie ze mlodzsa corke tez bijemy to to nie byla pie... bo za to w DE mozna stracic dziecko.A ze mlodzsa przezyje szok i traume jak by ja zabrali to starszej pewnie nie interesowalo.Cale szczescie ze zglosila ze tylko ja bijemy.Widac reztki sumienia miala.
            • powiedz jej ze ja kochasz , mow jej to bo prawdopodobnie gdyby chciala odejsc czy uciec to by o zgode nie pytala. Jak zaczyna wrzeszczec ignoruj , jak sie uspokoi powiedz " ja tez bardzo Cie kocham.." corka zglupieje i moze zacznie sie zastanawiac nad tym wszystkim. Glupi okres ma ale i to minie. Jesli odejdzie - wroci jeszcze stybciej , bo takie sa nastolatki..
      • Czy w panstwie niemieckim wystarczy telefon od zblazowanej , obcej nastolatki i takowe wchodzi do domu obywatela i mu w szafie / lodowce grzebie ? .
        Rozumiem takie zasady gdy tenze obywatel utrzymywany jest przez panstwo czyli z pieniedzy podatnikow ale watpie aby tamtejsze prawo dopuszczalo az do takiej ingerencji w zycie wszystkich .


        Alez nie tylko w Niemczech tak jest! W Norwegii np jest tak samo, albo gorzej.
        • No to niezły koszmarek - za kłamstwo karze się dziecko utratą rodziny. I przy okazji karze się całą rodzinę.
          --
          Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
          Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
          • Moze w tym tez mi poradzicie co zrobic.
            Od klilku lat jest problem z zostawianiem na widoku brudnych podpasek.Zwyczajnie znajdujemy podpaski wszedzie w lazience na koszu w jej pokoju na podlodze itd...Prosialam blagalam maz ja prosila dawalam kary nic.
            Mowilam ze ma zawijac te podpaski w papier i wyrzucac do kosza w kuchni , postawilam kosz w lazience.Ale ona i tak zostawia gdzie popadnie i wcale sie tego nie wstydzi przynajmniej nie widac tego.Czasem wyrzucala do kosza w swoim pokoju ale ten kosz jest malutki i kiedy nas nie ma to pies w nim grzebie i sa takie sytuacje ze wchodze do domu ze znajomymi a tu na srodku przedpokoju lub w drzwiach jej pokoju (jej pokoj jest naprzeciw drzwi wejsciowych) leza zakrawwione podpaski.
            Zabralam jej smietnik z jje pokoju i powiedzialam ze skoro nie potrafi skumacz ze to jest tylko na papiery to nie bedzie go miala wiec postawila w tym samym miejscu reklamowke w ktorej zbiera papiery i te podpaski tez.
            Dzis u nas jest remont wczoraj wiedziala ze przyjda malarze a rano wchodze do jej pokoju a na srodku podlogi lezy zakrwawiony tampon! ide dalej pod sciana zakrwawiona podpaska! Boze jak by to zbaczyli malarze to spalila bym sie ze wstydu.
            Co robic? kary nie wychodzenia z domu nie dzialaja , problem jest od lat.Kieszonkowego juz prawie nie ma za inne kary na kompa tak samo inne kary.
            • to spalila bym sie ze wstydu
              > .
              Ty? A powinna ona. Jeśli się nie pali ze wstydu, to nic na to nie poradzisz. A kosz do jej pokoju i łazienki daj duży i zamykany. Niedostępny dla psa. To nie jest jej wina, że pies to wyciąga.
              A tak ogólnie odradzam wchodzenie do pokoju nastolatka bez uprzedniego zażycia środków uspokajających - bo z reguły szlag może trafić na progu.

              Co robic? kary nie wychodzenia z domu nie dzialaja

              To zaproponuj nagrody... - może jej to nieco pomoże na pamięć :-) Bo w tym wieku kary na pewno nie są już skuteczne.
              I tak ogólnie mam wrażenie, że strasznie represyjni jesteście.
              Rozmawiałaś z nią, co pomogłoby jej zostawiać podpaski w miejscach do tego przeznaczonych?

              --
              -------------------------------------------------------------
              Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
            • Podpaski to ewidentna złośliwość z jej strony, bo ona widzi, jak strasznie to przeżywasz (nie dziwię się). Kto opróżnia kosz w jej pokoju? Dlaczego pies ma wstęp do jej pokoju?
              To ona musi odczuć konsekwencje smrodu tych podpasek, trzeba ją przetrzymać. Pokój zamykać, żeby pies nie mógł tam buszować, jeśli podpaski zostawi w innym miejscu na widoku niz w swoim pokoju, stanowczym tonem kazać jej je wyrzucić, nie robić tego za nią choćby nie wiem co. Nie robić z tego tragedii greckiej, bo to najwyraźniej młodą właśnie rajcuje.
              • W tej chwili to może być już utrwalony nawyk.
                --
                -------------------------------------------------------------
                Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                • Każdego nawyku można się oduczyć jak już zacznie solidnie przeszkadzać. Takie podpaski najdalej po tygodniu wytworzą tak upoją woń, że laska bardzo szybko zatrybi, że należy się tego pozbyć.
                  --
                  Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
            • No i znów! Dlaczego to Ty masz się spalić ze wstydu? Przecież to nie Twoje podpaski, prawda? Pozwól jej usłyszeć rechot malarzy i niewybredne docinki. Pozwól jej spalić sie ze wstydu.
              Własnie dlatego, że ona wie, że sprzątniesz to ma w nosie wysiłek wywalenia podpaski do kosza. Przecież gdybyś miała w domu kobietę, która zawsze punktualnie przyniesie pod nos obiad, to byś go nie gotowała, prawda? Ona robi dokładnie tak samo.
              --
              Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
              • twoj_aniol_stroz napisała:

                > No i znów! Dlaczego to Ty masz się spalić ze wstydu? Przecież to nie Twoje podp
                > aski, prawda? Pozwól jej usłyszeć rechot malarzy i niewybredne docinki. Pozwól
                > jej spalić sie ze wstydu.

                Ale jakprzyszlimalerze to ona akurat w szkole byla wiec gdyby malarze znalezli tampona pomyslelei by ze moj.
                Tak samo jak przyszli inni robotknicy ,i dzien wczesniej mowilam ze ma posprzatac bo beda wchodzic do jej pokoju powiedziala ze ok ,a na drugi dzien wchodze z robotnikiem a na lozku w poscieli brudne talerze pudelka od jogurtow.No i nie ona sie wstydzila bo byla w szkole.

                • No, ale kto może wpaść na pomysł, że w pokoju nastolatki jest brudna podpaska matki? Wróci ze szkoły to będzie się wstydzić, a jak robotnicy pójdą wcześniej to możesz jej powiedzieć, że panowie dość niewybrednie komentowali mieszkankę tego pokoju. To samo z talerzami i pudełkami po jogurtach. Przecież nikt nie wpadnie na pomysł, że Ty jej podrzuciłaś do łóżka zestaw talerzy.
                  Ale wiesz co? Mi tu przyszła do głowy jeszcze jedna myśl. Często jest tak, że nam wydaje się, że ludzie o nas myślą samo zło i źle interpretują nasze zachowania wówczas, gdy sami coś takiego robimy. Przemyśl swoje poglądy na innych teraz, ale też te z przeszłości. Przyjrzyj się swoim reakcjom z czasów, gdy Ty miałaś malutkie dziecko a ktoś uganiał się z nastolatkiem, albo może jeszcze wcześniej, jak Ty byłaś dorastającą panienką i co wówczas myślałaś o rodzicach, u których jest chlew w domach. Tu możesz szukać tropu swojego lęku przed tym co inni pomyślą.
                  --
                  Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
                  • twoj_aniol_stroz napisała:

                    Przyjrzyj się swoim reakcjom z czasów, gdy Ty miała
                    > ś malutkie dziecko a ktoś uganiał się z nastolatkiem, albo może jeszcze wcześni
                    > ej, jak Ty byłaś dorastającą panienką i co wówczas myślałaś o rodzicach, u któr
                    > ych jest chlew w domach. Tu możesz szukać tropu swojego lęku przed tym co inni
                    > pomyślą.

                    Myslenie o moich rodzicach to nie jest za dobry pomysl.Katowali mnie strasznie bili kablami i pretemi zbrojeniwymi.Nigdy nie mialam odwagi im ,,podskoczyc,, bo wiedzialam ze moge tak zarobic w ze zeby zgubie.Moze dlatego chcialam corce dac to co najlepsze bo sama nic nie mialam a tu taka lipa... ;(
                    • No to powoli jesteśmy w domu :) Najwyższy czas żebyś przyjęła do wiadomości, że dobry rodzic to nie jest takie stworzenie, co wszystko za dziecko zrobi, nic nie zabroni i będzie hołubił. Dobry rodzic kocha mądrą miłością, która wymaga, stawia granice i jest konsekwentna. To daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. Tu masz też odpowiedź na własne niskie poczucie własnej wartości. Napisałaś, że w Boga nie wierzysz, nie mniej jednak Ci napiszę coś: Bóg nie tworzy tandety, zawsze każde jego stworzenie jest piękne, to my ludzie przez własną głupotę owo piękne stworzenie niszczymy w sobie i w innych :) Pomyśl nad tym :)
                      --
                      Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
                      • twoj_aniol_stroz napisała:

                        Bóg nie tworzy tandety, za
                        > wsze każde jego stworzenie jest piękne, to my ludzie przez własną głupotę owo p
                        > iękne stworzenie niszczymy w sobie i w innych :) Pomyśl nad tym :)

                        Dziekuje pomysle nad tym napewno.Bardzo madre i symaptyczne sa twoje posty.
                        • :) Ta mądrość nie jest moja, bo ja nawet psychologiem nie jestem :) O tym też pomyśl :)
                          A to zdanie o tandecie usłyszałam kiedyś podczas modlitwy o uzdrowienie. Wówczas prosiłam o uzdrowienie mojego niskiego poczucia własnej wartości (o czym wiedziałam tylko ja a na sali było 2000 ludzi) i w czasie modlitwy padły słowa: "Jezus przychodzi teraz do tych, którzy uważają, że są nic nie warci. Przychodzi z pytaniem: czy ty naprawdę uważasz, że ja stworzyłem tandetę?" Aż się w głos roześmiałam, bo doskonale wiedziałam, że to do mnie i pytanie trafiało w samo sedno :)
                          --
                          Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
                  • Ty byłaś dorastającą panienką i co wówczas myślałaś o rodzicach, u któr
                    > ych jest chlew w domach. Tu możesz szukać tropu swojego lęku przed tym co inni
                    > pomyślą.

                    Albo co mówiła twoja mama. Na temat twoich talerzy w twoim łóżku, twoich skąpych koszulek i twojego wysiadywania w okienku.
                    --
                    -------------------------------------------------------------
                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                    • Chyba niekoniecznie coś mówiła, tylko łapała co popadnie i waliła aż jej zaćma z oczu zlazła.
                      --
                      Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
                      • Właśnie doczytałam o tym laniu. Ale mogła też lać z odpowiednim tekstem dydaktycznym.
                        Widzę tu jeszcze jeden problem: skoro nie było mowy o jakimkolwiek sprzeciwie, to skąd obecna mama nastoletniego dziewczątka od podpasek ma umieć mówić 'nie, nie zgadzam się na to. To mnie obraża, to mnie boli.' I skąd ma wiedzieć, że 'nie' usłyszane z ust córki to nie jest koniec świata, tylko - powiedzmy, wstęp do dalszych negocjacji?
                        --
                        -------------------------------------------------------------
                        Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                        • O to to :) Dlatego myślę, że tu będziemy się razem uczyć zdrowej asertywności i stawiania granic, a potem konsekwentnego ich przestrzegania :)
                          --
                          Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
                    • morekac napisała:

                      > Albo co mówiła twoja mama. Na temat twoich talerzy w twoim łóżku, twoich skąpyc
                      > h koszulek i twojego wysiadywania w okienku.

                      Rodzice bylo rozwiedzeni, najpierw matka ila mnie czympoadnie jak u niej mieszkalam a pozniej jak mialam 13 lat to wywalilamnie z domu bo juz juz mnie nie potrzebowala bo minela mi pewna choroba i kasa sie skonczyla za te chorobe.Wiec wywalila mnie do ojca no i ten czas spedzilam z ojcem i jego kobieta ojciec tez bil mnie niezle i nigdy nie zostawialam skarpetek czy talerzy bo balam sie ze kiedys mnie zabije.Zreszta ojciec mowil oficjalnie ze jest
                      moim ojcem i moze mnie zabic wiec wolalam nie ryzykowac.Przykro mi ale taka prawda co do moich rodzicow.Jedyne co to tez do kolezanek mowilam o nich starzy ale nigdy tak zeby slyszeli.
przejdź do: 1-100 101-127
(101-127)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.