Dodaj do ulubionych

Złe relacje z pasierbicą ...

29.01.12, 14:42
Jestem w drugim małżeństwie od 7 lat. Mamy 2 wspaniałych synów 5,5 roku i 3 lata i4 miesiące. Mąż ma córkę z pierwszego związku w wieku 15 lat. Od początku były problemy ze strony jego ex-żony, z kontaktami w naszym domu. Zawsze mąż zabierał córkę na weekendy do dziadków, na wakacje również i w ferie tak samo. 2 lata temu postanowiliśmy to zmienić , bo oboje chcieliśmy aby nasze dzieci razem spędzały czas i bliżej sie poznały. Stało się to po kilku latach ukrywania przed byłą żoną, że ja i ich córka sie znamy. Nasze relacje nigdy nie były przyjacielskie ale mogę powiedzieć że poprawne. Mała wracając z ojcem do domu zawsze podkreślała, żeby nie mówić nic matce o tym, że była u nas w domu. Nareszcie mielismy tego dość. Mąż założył sprawę w sądzie o uregulownie kontaktów. Był w domu kurator , przeszłam przez sito różnych pytań i w ocenie kuratora wypadłam bardzo pozytywnie. Mąż był szczęśliwy że nareszcie uda nam się razem wyjeżdżać na wakacje, ferie, wspólne święta. Ja również pragnęłam normalności w naszym życiu, dopingowałam go do działania i wspierałam wszystkie jego starania. I co się okazało?
Jego Córka zeznała w sądzie że nie chce się ze mną spotykać, chce tylko spotkań z ojcem. Nie uwierzyliśmy w te zeznania, gdyż składała je w obecności matki. Suma sumarum mąż i ex dogadali się i moglismy wyjechać na wakacje w pięcioro. Ja oczywiście jak ta głupia robiłam wszystko z myślą o córce mężą. Przecież musi czuć się z nami dobrze. Kupilismy 5-cioosobową przyczepę kempingową i dalej nad morze.A tam się zaczęło!
Nasi chłopcy musieli iść spać po 20-ej, córeczka o 2-ej w nocy. Rano wszyscy chodzić na baczność bo córunia śpi do 11-ej. Na plażę po południu bo wcześniej ona się nie wyrobi. Do naszych dzieci mąż się zwracał najczęściej: chłopaki proszę nie marudzić i nie wybrzydzać..., proszę nie dyskutować..., bez gadania, ale już.... Ale szczytem był dzień imienin naszego starszego syna, kiedy tatus zapomniał o tym dniu ale pamiętał ,aby z córką pójść po prezent dla świeżo poznanej koleżanki z kempingu. Nie zreflektował się nawetg kiedy mu przypomniałam o imieninach naszego synka. Po prostu nie złożył mu życzeń. Było mnóstwo innych sytuacji ale nie ma miejsca na wszyskie.
Po powrocie oczywiście byliśmy o krok od rozwodu. Padło wiele gorzkich słów, wykrzyczeliśmy sobie wszystkie zarzuty ale nie osiągneliśmy porozumienia. Czas zrobił swoje i nasze stosunki znormalniały.
Teraz znów mamy problem, bo zaczęlismy planować wakacje. Ja oczywiście nie wyobrażam sobie wakacji z córką męża i poinformowałam go o tym. Może jechać z trójką dzieci sam, albo podzielic urlop między córkę i nasze wspólne wakacje. Od tego czasu strzela fochami, rozmawia ze mna służbowo. Przed chwilą pokłóciliśmy się znów. On nawet nie stara się zrozumieć mnie, o wszystko mnie obwinia, mam podobno urojenia, znalazłam sobie wroga w 15-lenim dziecku, jestem małostkowa i zła. Czy naprawdę???
Edytor zaawansowany
  • anula36 29.01.12, 15:35
    sama jestem macocha;) choc w troche innej sytuacji:)
    przy takim ukladzie racjonalnie byloby optowac za tygodniem maz + wszystkie dzieci i drugim maz z pasierbica, a Ty z synami.
    Ja z braku dzieci wspolnych obstawiam wakacje w spa solo, a partner z pasierbica.
  • aga.doris 29.01.12, 15:37
    Pięcioosobowa przyczepa to jakiś horror i to niezależnie od konfiguracji rodzinnych.
    Poza tym 15 lat to wiek, w którym wakacje w towarzystwie rodziców i młodszego rodzeństwa odbywa się jedynie w ramach kary za ciężkie przewinienia.
    Jakby na to nie patrzeć zafundowalście sobie piekło na własne życzenie.
  • verdana 29.01.12, 15:41
    Mam dzieci z dużą różnicą wieku. I cóż - wspólne wakacje to jest problem, bo nie sposób znaleźć zajęć i rozkładu dnia odpowiedniego dla trzylatka i pietnastolatka. Jedna ze stron musi się dostosować. Nie ukrywam - u mnie raczej dostosować się musiał nieszczesny maluch. czasem był kompromis, czasem chodziliśmy oddzielnie - jedno z rodziców z mlodym, pozostały -ze starszymi. Tutaj sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana, bo jestem w stanie zrozumieć, ze krotkie wakacje z córką ojciec chce spędzić tak, aby córka dobrze się bawiła. Pewnie, ze zapomnienie o imieninach syna, a potem nie złożenie mu zyczeń jest więcej niż dziwne.
    Z drugiej strony tak jak córka nie musiała chodzić spać o pierwszej, tak trudno bylo wymagać, aby chodziła spać o 20, razem z maluchami, albo byla cicho. przyczepa w tych warunkach to błąd - nie można planować współnego pomieszczenia dla nastolatki i trzylatka. Wynajecie dwóch-trzech pokoi byloby rozsadniejsze - my na wakacjach spaliśmy w pokojach z maluchem, starsze rodzeństwo oddzielnie, własnie ze względu na porę snu czy innego rodzaju rozrywki.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • edw-ina 29.01.12, 15:50
    Moi pasierbowie są w podobnym wieku i ja osobiście jestem pod wielkim wrażeniem, że jeszcze są w stanie pojechać na wakacje z ojcem czy z dziadkami. Oczywiście zwykle ten wyjazd ze starszymi jest dla nich tylko przerywnikiem w innych wyjazdach, więc może dlatego nie protestują. Ale jeśli jadą z dziadkami lub z ojcem i ze mną, to chłopcy mieszkają w oddzielnym pokoju, czy wynajmuje się domek, by była przestrzeń wspólna i oddzielna, bo dzieci w takim wieku mają już dużą potrzebę prywatności i niezależności. Zresztą dobrze, jak starsi też mają swoją prywatność. Jeśli jadą tylko z ojcem - mają jeden pokój i tzw. czysto chłopacki wyjazd.
    Wydaje mi się, że niefortunny był pomysł z przyczepą. To dobre z małymi dziećmi lub rodziną, która jest bardzo silnie zintegrowana. Rozumiem, że możesz nie chcieć powtórki, bo poczułaś się odtrącona, a wakacje nie były takie, o jakich marzyłaś. Ale dajcie sobie jeszcze jedną szansę i tylko tym razem przygotujcie wszystko biorąc pod uwagę potrzeby każdej z osób, które będą razem odpoczywały. Poza tym 15 latka może spokojnie przyjść do was nad morze sama, nie trzeba na nią czekać, jeśli chce się wyspać. Można powiedzieć, że macie inne tryby funkcjonowania i by sobie wzajemnie nie przeszkadzać w tym, czego chcecie, wy pójdziecie na plażę, a ona dojdzie jak się wyśpi. To sensowniejsze niż czekanie do południa, aż dziewczyna wstanie.
  • konwalka 29.01.12, 17:12
    i znowu "wspaniałe dzieci wspólne" i te problemowe, po eks...
    zaraz sie dowiesz od specjality zapewne, że w zachowaniu pietnastolatki nie było niczego niewpisanego w wiek
    za to obrażenie się na pasierbicę i teksty "ze na wspolne wakacje juz nie pojedziesz" delikatnie mówiac- zenujące
    --
    po-ranna.bloog.pl/
  • joanna35 29.01.12, 18:56
    A co powiesz o zachowaniu tatusia? Moja rada - starać się wypracować jaiś wakacyjny kompromis i wspólnie z mężem określić zasady, którym córka męża powinna się podporządkować. Nie widzę żadnego sensownego powodu, dla którego nalezy hodować dzicz, która za następne 10 lat powie ojcu, ze na jej ślub i wesele to ma przyjść sam. 15 letnia dziewczyna to nie jest male dziecko.
  • edw-ina 29.01.12, 19:08
    czemu córka męża ma się podporządkować? Godzinie, o jakiej idą spać jej małoletni bracia? A może powinna "znać swoje miejsce"?
  • joanna35 29.01.12, 19:35
    Nie pisałam o podporządkowaniu tylko o sensownych zasadach, które moim skromnym zdaniem, powinny mieć jasno określne wszystkie dzieci, stosownie do wieku i niezależnie od stalej obecności tatusia w domu. Wspomniany ojciec stworzyłby o mało co małym dzieciom obóz przetrwania, a nastolatka mogła robić co chciała, tylko dlatego, ze tatusia męczy poczucie winy.
  • edw-ina 29.01.12, 19:40
    Napiszę krótko - przesadzasz. Normalne, że inne zasady obowiązują kilkulatków, inne nastolatkę. I traktowanie ich identycznie dopiero byłoby zabawne.
  • joanna35 29.01.12, 19:45
    A gdzie napisałam, ze mają być to takie same zasady?
  • joanna35 29.01.12, 19:44
    I, żeby nie było, całkowitą odpowiedzialnością za klapę tego wyjazdu obarczam tatusia. Rozumiem też Autorkę wątku i jej niechęć do pasierbicy, chociaż na jej miejscu wzięlabym to uczucie pod lupę, bo moim zdaniem przeniosła złość, którą czuła z męża na dziecko. Tak jest z pewnością łatwiej, przynajmniej w pierwszej chwili, ale na dłuższą metę jest to niebezpieczne dla relacji wszystkich z wszystkim w rodzinie.
  • verdana 29.01.12, 19:08
    A gdzxie tu widzisz dzicz? Chodzenie spać o pierwszej, czy niechęć do wstawania rano?
    Można o tym pogadać, ale nie są to zachowania naganne...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joanna35 29.01.12, 19:38
    Verdana powiem tak - mam upośledzone umysłowo dziecko, które doskonale wie , że mamusią może manipulować tatusiem niekoniecznie. Skoro taką wiedzę posiadł mój syn to z pewnością ma ją i 15 zdrowa na umyśle dziewczyna i doskonale wiejak postępować z własnym ojcem, zeby ten zignorował urodziny syna.
  • konwalka 29.01.12, 19:47
    joanna, spokojnie
    o której ma chodzic spac pietnastoletnia dziewczyna na wakacjach? jak trzylatek?
    no i sugestia, że zmanipulowała ojca tak, że ten nie złozył zyczeń imieninowych maluchowi, jest chyba nadwymiarowe
    --
    po-ranna.bloog.pl/
  • joanna35 29.01.12, 19:49
    Konwalka, na tym forum co rusz pojawiają się wątki o rozpuszczonych do imentu "pierwszych" dzieciach, wiec może zasoswałam przeniesienie. Faktycznie, Autorka nic nie pisze jak na co dzień zachowuje się dziewczynka i ojciec

    > o której ma chodzic spac pietnastoletnia dziewczyna na wakacjach? jak trzylatek
    A napisałam coś na ten temat?
  • mama_myszkina 30.01.12, 18:48
    Jasne, bo piętnastolatka to ta zła zimna s.ka, co już manipuluje tatusiem, a za kilka lat bedzie manipulowac zonatymi....

    Daj sobie dziewczyno na wstrzymanie, bo cięzko się to czyta.

    Naprawde uważasz, że pietnastolatka zaznaczyła datę urodzin przyrodniego brata w kalendarzu i zrobiła WSZYSTKO żeby ojciec zapomniał? No nieźle. Jesli Twoje dziecko tak robi, to polecam dobrego psychologa, najlepiej klinicznego. Dla Ciebie.

    Facio się przejął,ze wakacje nie wypaliły i zapomniał w ferworze 'dbania' o córkę. Stało się.

    Natomiast ani chodzenie spać o 1 ani póxne wstawanie to nie są zachowania naganne. Piszesz tyle o dyscyplinie i 'zasadach'. Ciekawe, ze to same hasła i ogólniki, konkretów jakoś brak. Jakież to 'zasady' miałyby Twoim zdaniem rozwiązac problem 3,5, i 15 latków żyjacych wspólnie na kilkumetrowej rpzestrzeni bez jakiejkolwiek prywatnosci?

    Wakacje są też dla córki i ona też ma prawo sie zrelaksowac nawet jeśli oznacza to spanie do 11. Reszta rodziny moze normalnie wstać, ubrac się i iść na plażę.
  • joanna35 30.01.12, 19:04
    Proponuję zimny prysznic i jeszcze raz przeczytać post ze zrozumieniem, a nie dorabiać ideologii do moich słów. W przeciwieństwie do Ciebie nie skupilam się na wyjeździe tylko na tej części postu, w której Autorka pisze o rozwodzie. O tym, że jak zwykle wszystko jest winą drugiej żony. Tatuś i mąż nie ma sobie nic do zarzucenia. Te wakacje odbijają im się czkawką do dzisiaj, bo inaczej nie byłoby tego postu.

    Jesli Twoje d
    > ziecko tak robi, to polecam dobrego psychologa, najlepiej klinicznego. Dla Cieb
    > ie.
    Jak się nie ma argumentów to najlepiej zacząc obrażąć, Brawo. Dno i pól mtra mułu.
  • altz 29.01.12, 20:03
    Ciężka grupa. Taka grupa ma szansę na udany wspólny wyjazd, gdy wszyscy są zainteresowani tym samym. Przeszarżowaliście.
    Może trzeba było wziąć dziewczynę z koleżanką i dla nich osobny namiot?
  • morekac 30.01.12, 17:20
    Chyba bym się wolała powiesić niż dzielić jedną, niewielką z definicji przyczepę z dwoma przedszkolakami i gimnazjalistką. Naprawdę - i to niezależnie od tego, kto byłby rodzicami tychże dzieci. Pierwszy błąd: wszyscy za bardzo na kupie i za mało przestrzeni.

    Nasi chłopcy musieli iść spać po 20-ej, córeczka o 2-ej w nocy.
    Bo przedszkolaki chodzą spać po 20-tej, a 15-latki na wakacjach o 2-ej w nocy.

    Rano wszyscy
    > chodzić na baczność bo córunia śpi do 11-ej.
    No i znowu zemścił się błąd z zaplanowaniem przestrzeni.

    Na plażę po południu bo wcześniej
    > ona się nie wyrobi.
    Trzeba było wyjść z maluchami z rana, niechby dziewczyna dotarła nad morze trochę później.

    Ale szczytem był dzień imienin naszego starszego syna, kiedy tatus za
    > pomniał o tym dniu ale pamiętał ,aby z córką pójść po prezent dla świeżo poznan
    > ej koleżanki z kempingu. Nie zreflektował się nawetg kiedy mu przypomniałam o i
    > mieninach naszego synka. Po prostu nie złożył mu życzeń.
    To nie jest wina 15-latki. Tylko wina tatusia. Wyłącznie.

    o naszych dzieci mąż się zwracał najczęściej: chłopaki pro
    > szę nie marudzić i nie wybrzydzać..., proszę nie dyskutować..., bez gadania, al
    > e już....
    Ale to też nie jest wina pasierbicy.
    Do maluchów da się tak mówić, do 15-latków nie za bardzo.

    znalazłam sobie wroga w 15-lenim dziecku
    Znalazłaś. Owa 15-latka nie zachowuje się ani strasznie, ani nietypowo. O zapominalstwo męża i jego ewentualne teksty w stosunku do młodszych dzieci powinnaś mieć żal do niego, a nie - do dziewczyny.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • mama_myszkina 30.01.12, 18:36
    Moim zdaniem eskalacja to był wynik złego planowania. Moze chcieliście dobrze, ale przyczepa kempngowa, w której mają mieszkac piętnastolatka, trzylatek i pieciolateki wy to jest nieporozumienie.

    To skok na głęboką wodę, który nie miał prawa się udać. Pewni kłóciłoby się i rodzeństwo razem wychowane, a co dopiero dzieci, które wspólnie spędzają właściwie pierwsze wakacje i do tego pod presją psychiczną (myślę, że córka męża czuła się zestresowana nową sytuacją).

    W tym wieku naprawdę ma sie jazdy na prywatność. Lepiej było zainwestowac w domek z sypialniami, wtedy córka mogłaby spać do której chce a wy na plaże mogliście iść bez niej. Z resztą i tak mogliście, jeśli chciała przespać całe wakacje to czemu nie? Jest na tyle duża żeby sama sobie organizowac czas. Jak prześpi pół dnia to bedzie miała mniej atrakcji - proste.

    Moze i chcieliście dobrze, ale moimz daniem to siedzenie na kupie w przyczepie kempingowej nikomu nie wyszło na dobre. Do tego podejrzewam, że jako mama małych dzieci miałaś podobny stosunek do dorastajacej pannicy - przecież, jak już pisałam, mogła przespać i cały dzień jak chciała, przecież na plażę mogliście iść wy. Piętnastolatce naprawde można już pozwolić podejmować samodzielne decyzje.

    Ja np. nie lubię słońca i już w wieku lat czternastu zostawałam w pokoju hotelowym jak rodzinka szła na plażę. Jakoś żyję. Z nimi szłam wieczorem, jak słońce zaszło.

    Co do imienin, to nieładnie,ze zapomniał. Podejrzewam jednak, że atmosfera była tak napięta, że ojciec chciał za wszelką cenę wynagrodzić córce te spaprane wakacje i się zapętlił. Zdarza się, każdy jest tylko człowiekiem.

    Skończcie te wzajemne kwasy i wyciągnijcie wnioski na przyszłość.
  • konwalka 30.01.12, 19:08
    i super
    winna jest przyczepa,a nie to, ze niechec macochy do pasierbicy wali po oczach jak kowal w zelazo
    wg mnie to kobieta sie cieszy, ze wreszcoe znalazl sie powod, dla ktorego nie bedzie musiala zmuszac sie do kontaktów z ta okropną pietnastolatką
    --
    po-ranna.bloog.pl/
  • joanna35 30.01.12, 19:19
    A ja odniosłam wrażenie, ze ta niechęć pojawiła się dopiero w czasie wakacji. Konwalko , może pisząc posty zastosowałam skrót myślowy i za daleko posunęłam się w interpretacji zachowań piętnastolatki, ale ani Ty ani ja nie wiemy jak po wakacjach wyglądały relacje między obu paniami.
  • edw-ina 30.01.12, 19:37
    Też sądzę, że to przede wszystkim wina bezmyślnego zaplanowania wakacji. Autorka wątku ma teraz awersję do wspólnego wyjazdu, bo ostatni był dla niej stresujący. Niepotrzebnie tylko skupia tę awersję na samej dziewczynie, bo to nie jej wina. Jeśli problemem było tylko późne wstawanie i równie późne chodzenie spać to problemów nie było. A że ojciec bardziej zajmował się nastolatką zamiast małymi dziećmi też jest całkiem zrozumiałe. Przecież to były pierwsze wspólne wakacje, od których sporo oczekiwano, a pewnie w konsekwencji panowała nerwowa atmosfera. Pewnie młodszymi chłopcami zajmowała się cały czas matka, więc facet nie chciał, by córka czuła się pominięta. Że zapomniał o imieninach nie fajnie, ale z drugiej strony jak często małe dzieci obchodzą imieniny? Widocznie nie była planowana żadna impreza z tej okazji, na wakacjach raczej nie patrzy się non stop w kalendarz, to zapomniał. Pewnie, że mógł się zachować lepiej, ale to jeszcze żadna tragedia.
    Myślę, że większym problemem jest to, że wcześniej facet egzystował niejako w dwóch osobach, tj. jak był dla żony i młodszych dzieci to w 100 proc., bo ze starszą widywał się u rodziców, a jak widział się z nią, to też był dla niej w 100 proc. A tu raptem po iluś tam latach trzeba było rozdzielić uwagę i to mu nie wyszło. Dodatkowo żona poczuła się zazdrosna o to, że pan nie jest taki jak zwykle. I konflikt już murowany.
  • nowy99 30.01.12, 23:46
    Bez jaj, 15-latka to jednak starsze, ale dziecko. Comogla robic do drugiej w nocy?
    Zreszta, 15-latka rozumie, ze nie jest sama, sa w grupie i moglaby sie opanowac z wprowadzaniem pozostalej czworce terroru w postaci chodzenia do 11 na palcach i moze jeszcze nocnego halasowania telewizorem. No,bo chyba sama do drugiej w nocy nie szwedalasie poza przyczepa? Tatus powinien jej przemowic do rozumu, ze nie jest w ich wyprawie pepkiem swiata i tego towarzystwa i moglaby sie jednak dostosowac do planow calej grupy. W koncu to rodzice chyba jednka ostatecznie decyduja,coi jak beda robic na wczasach, kiedy zwiedzanie,kiedy plazowanie.
    Jezdzilam z rodzicami na wczasyi nigdy przenigdynie strzelalam focha co do planow dnia na wczasach, miejsca konsumpcji, rodzaju jedzenia, tak naprawde co do niczego. Czyli mozna? Mozna. Tylko troche wyczucia, empatii i zwyklej kultury potrzeba. Tej nastolatce. Dwa tygodnie chyba moze byc tak, jak chca rodzice.
  • mama_myszkina 30.01.12, 23:58
    Co mogła robić, na przykład czytać. Ja mam zwyczaj czytania do bardzo późna w nocy, a zaczęło się jak miałam 13 lat. Wakacje to świetny czas na to, bo nie trzeba wstawac do szkoły.

    Skoro wszystko ma być tak, jak chca rodzice, to po co w ogóle zabierać tam córkę? Nie lepiej pojechac samemu i oszczędzić sobie stresu a córce zmarnowanego czasu?

    Porównywanie Twojej sytuacji do sytuacji dziewczyny spędzającej pierwsze wakacje z ojcem i jego nową żoną i ich małymi dzećmi jest bez sensu.
  • nowy99 31.01.12, 00:34
    Nie zgodze sie. Czas 2-tyg. pobytu na wczasach z ojcem to czas, ktory przede wszystkim powinna byla poswiecic na pobycie z nim, swoimi przyrodnimi bracmi, chcial nie chcial, rodzenstwem.
    Wakacje trwaja dwa miesiace, nie dwa tygodnie, wiec na odmienne spedzanie czasu letniego miala jeszcze poltora miecha. W koncu rodzina to nie hotelowi goscie, intruzi i moglaby sie troche powstrzymac, zwlaszcza, ze mieszkali na tak malej powierzchni, calkowicie od siebie uzaleznieni. Jak wytlumaczyc trzylatkowi, ze ktos swieci np.swiatlem i wybudza go, bo chce czytac? No akurat mam trzylatke i 15-latka, i nie wiem czy ona, w zwiazku z tym i myrodzice znieslibysmy jakies halasy, telewizje czy swiatlo w nocy. A potem rano sniadanie spozywane badz o 12-tej,badz osobno. Jakos tak niefanie i niesympatycznie.
    A sytuacja czy to w rodzinie, czy z macocha, identyczna, identycznie niekomfortowa. Tylko matka mialaby odwage niesubordynowana nastolatke upomniec i poprosic o kompromis, a macocha juz jakby nie bardzo. De fakto, mam 18-letnia pasiebice, nie mieszka z nami, ale spedzalismy wspolnie pare najbardziej wypasionych, pod nia, wakacji, i tez dala nam do pieca. Spasowalam i odmowilam kolejnych wyjazdow, maz nawet mnie poparl, tez mial dosc.

    Po prostu macocha nawet nie moze zwrocic uwagi, slusznej skadinad, bo robi sie ta najgorsza.
  • mama_myszkina 31.01.12, 03:13
    Dorabiasz sobie jakies historie, których tam nie ma. Autorka nie napisała, że córka kogokolwiek światłem wybudzała. Dziewczyna jest nastolatką, to trudny wiek. Siedzenie na kupie z przyrodnimi bracmi, kilkulatkami i macochą to już wystarczajacy stres. Przecież oni się nie znają.

    Siedzenie do późna i późne wstawanie bywa też oznaką, że ktoś potrzebuje pobyć sam. To taka separacja. I nie zdziwiłabym się, żeby o to chodziło. Piętnastolatki naprawdę nie trzeba wszędzie ganiać z kilkulatkami.

    Wyjazd był też dla niej, przynajmniej w teorii. Jesli uważasz, że ma chodzić jak szwajcarski zegarek, to w ogóle nalezało sobie wyjaz darowac i poznawac się na bardziej neutralnym gruncie niż zatłoczona przyczepa.
  • amb25 18.05.16, 08:11

    A sytuacja czy to w rodzinie, czy z macocha, identyczna, identycznie niekomfortowa - nie "identycznie niekomfortowa" ale ,milion razy bardziej niekomfortowa. Jak jedziesz z matka, to nawet jak sie klocisz, wiesz ze jestes jej corka i ze jej na tobie zalezy. Jak jedziesz z macocha to jedziesz z kims kto z zalozenia cie nie lubi i bedzie punkotwal wszystko co zrobisz, jesli nie wprost to ojcu. Mylse, ze "wlasna" 15-latke autorka traktoalaby inaczej i jej zachowanie nie bylyby powodem (wydumanym) do grozenia rozwodem ani tez taka "wlasna" nastolatka nie bylby oskarzana o spowodowanie amnezji u tatusia. Wine zwala sie zwykle na tego kogo sie nie lubi, a nie na tego kto jest winien.
    No, ale ja mam uczulenie na macochy, jak juz kiedys pisalam.
  • morekac 31.01.12, 06:00
    Moja 15-latka czyta lub pisze. I też wolałaby dłużej pospać, żeby nie pętać się cały dzień w towarzystwie przedszkolaków.
    A tak ogólnie - jeśli wszyscy nie są miłośnikami leżenia plackiem na piachu, zaplanowałabym wakacje w miejscu, gdzie można i siedzieć nad wodą, i może pojechać na wycieczkę rowerową/pieszą, spływ, coś pozwiedzać. Być może część zajęć byłaby atrakcyjna dla jednych, część dla drugich - ale nigdzie nie jest napisane, że trzeba spędzać czas ze sobą 24/7...

    nigdy przenigdynie strzelalam focha co do plan
    > ow dnia na wczasach, miejsca konsumpcji, rodzaju jedzenia,
    a ona strzelała?
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • 71tosia 31.01.12, 00:05
    jestes malostkowa. Masz pretensje do 15 latki ze tak bardzo sie staralas a ona nie docenila, w dodatku 'ukradla' urodziny twojemu dziecku. No i chyba nie bardzo masz pojecie jak trudne sa dzieciaki w tym wieku. To ze tata zaangazowal sie bardziej w kontakt z corka z ktora spedza malo czasu na codzien chyba tez nie jest az tak dziwne.
    Wyjazd z 15letnia pasierbica i jej duzo mlodszymi bracmi, ktorzy mimo pokrewienstwa sa dla niej jednak dosc obcymi dzieciakami, na nudne wakacje byl niezbyt dobrym pomyslem. Wogole zorganizowanie ciekawych wakacji przy tak duzej roznicy wieku miedzy dziecmi nie jest proste. Lepiej zaczac od wspolnych wyjazdowych weekendow - krocej ale intesywniej i ciekawiej.
  • alba27 31.01.12, 11:24
    Tak jak już zostało napisane, zeszłe wakacje były źle zaplanowane i nie była to wina 15 latki. Najlepiej wynajmijcie mały domek, niech dziewczyna ma swój kąt. Nie musicie robić wszystkiego razem, bo ani dziewczyna ani ty tego nie chcecie. Po co czekacie aż mloda wstanie i pójdzie z Wami na plażę? Idzcie sami, dziewczyna potem do Was dojdzie. Nie traktuj jej jak dziecko, jest w trudnym wieku, poza tym chce sie nacieszyć ojcem.
  • kasiek40kk 17.05.16, 21:52
    Witam.Znam taką sytuację,a właściwie mam gorszą.Córka męża mieszka z nami od września zeszłego roku.Nasze życie to piekło...mam syna,który jest bardziej ogarnięty niż"pasierbica".Wcześniej mieszkała z matką,która nie wpoiła żadnych pozytywnych wartości pozytywnych,nie nauczyła życia.Ta dziewczyna ma 17 lat i kompletnie nic nie potrafi zrobić,leń pod każdym względem tylko zadbać o swój wizerunek i biegać na randki.Nie ma szacunku do starszych,a nawet do własnego ojca,który nie widzi tego lub udaje,że nie dostrzega złego zachowania.Kocham męża i nie chciałabym aby musiał wybierać między mną,a córką ale jeżeli sytuacja się nie zmieni,a raczej nie...to małżeństwo(które do czasu zamieszkania pasierbicy)było ZGODNE,SZCZĘŚLIWE
  • akn82 18.05.16, 00:03
    Głupie myślenie. Wy się z mężem kłócicie a złość lokujecie w dziewczynie. Ona jest w cholernie trudnej emocjonalne sytuacji. Może nie wie jak się zachować, jak radzić z emocjami i przyjmuje pozę "mam Was w d...." Ja byłam jej sytuacji I mówię Ci z czystym sumieniem że dziewczyna potrzebuje troski i empatii i cierpliwości a nie pitolenia o tym czego jej matka jej nie nauczyła. Dorośnijcie oboje z mężem!
  • szpil1 18.05.16, 06:34
    Typowe: wszystko co złe to one, ta obca dziewucha nic nie warta i ta eks, która ja wychowywała, gdyby nie one to świat byłby rajem. Dziewczyna ma 17 lat, mieszka z wami kilka miesięcy - gdzie był jej ojciec wcześniej, dlaczego on nie nauczył jej życia i nie wpoił pozytywnych wartości? A na szacunek trzeba sobie zasłużyć, to że twój mąż jest jej ojcem nie znaczy, że automatycznie mu sie szacunek należy.
  • 71tosia 19.05.16, 00:35
    po pierwsze nie jest najlepszym pomyslem wyciagane dyskusji z przed paru lat i dopisywanie sie do niej.
    Po drugie pasierbica zachowuje sie jak typowa nastolatka, twoje dzecko tez takie nieograniete bedzie za kilka lat, nastolatki zwykle nie sa zbyt mile dla rodzicow, oczywiscie jako mam kilkulatka w to nie uwierzysz.
    Po trzecie skoro, wybralas meza z przychowkiem i to jest twoj problem a nie przychowku.
    Po czwarte gdzie byl ojciec dziewczyny skoro jest tak zle wychowana, czyzby twoj idealny maz nie sprawdzil sie jako ojciec?
    Po piate weszlas pieknie w role modelowej 'zlej macochy', nstepnym razem napisz wprost 'nasze zycie bylo takie idealne ale zjawila sie ona i wszystko zepsula' ;-)
  • jatojagodnik 18.05.16, 10:36
    Wakacje wakacjami, ale Wasze wcześniejsze kontakty, które opisałaś to jakieś kuriozum! To, że dziewczyna była wywożona do dziadków w weekendy, to że DWA lata temu postanowiliście, że ma poznać swoich braci, to , że kazaliście jej ukrywać wizyty w waszym domu. jakim cudem układy teraz maja być poprawne, skoro wyczynialiście takie cuda przez kilka lat???
  • yoma 18.05.16, 10:52
    Znów ktoś wykopał trupa, a panie się ekscytują.

    --
    Polityk jest bardzo odważny, bo się nie boi tego, co robi (Julia, lat 5)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.