I Komunia święta córki - wielki dylemat Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam:)
    Zaniedługo wstępuję do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, jestem była katoliczka.
    Mój mąż katolik, ale niewierzący a raczej obecnie ateista.
    Dziecko ma obecnie 8 lat, jest zapisane na religię katolicką w szkole i na nią uczęszcza, jak była zapisywana to zrobiłam to tylko dlatego, bo akurat wtedy mi to było obojetne, wtedy nie myślałam, ze zmienię wyznanie.
    Za rok mała planowo ma przystąpić do I komunii świętej, ale ja się zastanawiam czy to ma sens jakikolwiek.
    Mąż nie wierzy w Boga, dziecko chodzi do dwóch kościołów, zna ich zasady, w moim przyszłym kościele angażuje się w szkółkę niedzielną, ja do Komunii jej nie przygotuję, bo pewne rzeczy w katolicyźmie odrzucam, na Msze święte nie chodzę, mąz antyklerykał nie chce się angażować w wychowanie religijne córki..
    Uważam, że jak już się dziecko posyła do Komunii to później powinno się razem z nią praktykować to w co wierzy, a u nas żadne z nas rodziców tego nie zrobi.
    Mała ma dziadków-katolików związanych blisko z nią, ale ja im nie pozwolę na wychowywanie religijne dziecka, bo to fanatycy, którzy innych wyznawców nienawidzą.
    Co zrobić w takiej sytuacji, posłać małą za rok do Komunii, czy zabrać ze sobą do Kościoła?Dodam jeszcze, że mala sama nie wie czego chce, chce chodzić do dwóch kościołów, a tak się nie da, bo to inne wyznania...l.
    --
    żyj i pozwól żyć innym tak jak chcą::)
    • Logiczne byłoby to, gdybyś wychowywała ją w wierze swojego nowego wyznania. Mała chce chodzić do dwóch kościołów, bo chce z Tobą i chce tam, gdzie koleżanki- tak myślę. Wiesz, przy chrzcie jest tak, że chrzczą kiedy jest nadzieja, że przynajmniej jeden z rodziców zapewnia religijne wychowanie dziecka, ale już powyżej siódmego roku życia dzieciątko ma prawo samo wyznawać swoją wiarę i już nie stawia się takich wymagań rodzicom. Tak, że raczej nie byłaby to jakaś hipokryzja i pogoń za innymi, gdybyś ją posłała do tej Komunii, bo dziecko chce. Ale jak sama widzisz, problem co będzie dalej? Nie wiem jak i na ile rózni się Twoje wyznanie od katolickiego, na ile zaakceptujesz jej wybory i czy ona sama jest w stanie pielegnować swoją wiarę inną od Twojej. Może pogadaj ze swoim duchownym i z księdzem katolickim, jak masz zaufanego.
    • Nie posyłaj. Podrośnie, zdecyduje sama. Bóg kocha niezależnie od religii, do której się przynależy.
      --
      A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
      Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
      Andrzej Sapkowski
      • A po co masz posyłać, skoro zadne z rodziców nie jest w KK? Przecież to jakiś absurd, wychowywanie dziecka w innej religii niż religia obojga rodziców.
        Zabierz ja do swojego kościoła, wychowaj w tej wierze, którą uznajesz za słuszną, nie ucz i nie wymagaj rzeczy, które oboje rodzice odrzucają. Posyłanie dziecka do I komunii tylko dlatego, zę inni tak robią, jest uczeniem dziecka oportunizmu. Gdyby żałowała sukienki i uroczystości, opowiedz o konfirmacji.

        --
        zpopk.blox.pl
        • Ja bym juz na jej miejscu zglupiala, majac 8 lat i poznac trzy religie i koscioly :/
          --
          Kamil 11.01.2005
          Oliwier 31.01.2012

          [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/4ac745c6ad.png[/img][/url]
        • verdana napisała:
          Posyłanie dziec
          > ka do I komunii tylko dlatego, zę inni tak robią, jest uczeniem dziecka oportun
          > izmu.
          >

          Z tej wypowiedzi nie wynika, że chodzi tylko o to, że inni idą. Dziecko wcześniej było jednak wychowywane w tej religii, na katechezę pewnie chodziło jak inne od przedszkola. Znam dzieci, które z domu nie wnyiosły wiary a jedynie ze szkolnych lekcji i naprawdę były zaangazowane i szczerze chciały do tej Komunii przystapić.
        • verdana napisała:

          > A po co masz posyłać, skoro zadne z rodziców nie jest w KK? Przecież to jakiś a
          > bsurd, wychowywanie dziecka w innej religii niż religia obojga rodziców.
          > Zabierz ja do swojego kościoła, wychowaj w tej wierze, którą uznajesz za słuszn
          > ą, nie ucz i nie wymagaj rzeczy, które oboje rodzice odrzucają. Posyłanie dziec
          > ka do I komunii tylko dlatego, zę inni tak robią, jest uczeniem dziecka oportun
          > izmu. Gdyby żałowała sukienki i uroczystości, opowiedz o konfirmacji.
          >
          właśnie o tym piszę, nie chcę być hipokrytką....

          --
          żyj i pozwól żyć innym tak jak chcą::)
    • 200469762736A po co jej ta komunia? Jest katoliczką? Bo jeśli jej jest wsio ryba to po co to w ogóle? Uczysz dziecka dostosowywania się do wymagań większości a bycie owcą nigdzie jej w życiu nie zaprowadzi.

      Niech sama wybierze, czy chce komunę czy nie.

      Mnie mama ateistka nie ochrzciła, bo powiedziała że sama sobie wybiorę jak dorosnę. Jestem jej za to bardzo wdzięczna.
      • mama_myszkina napisała:


        > Niech sama wybierze, czy chce komunę czy nie.

        pytałam się jej, czy chce i dlaczego
        powiedziała, że nie wie,nie rozumie jak mozna przyjmować Ciało Jezusa, skoro to jest opłatek przecież -jej słowa
        ona tylko jest bardzo ciekawa jak to smakuje

        --
        żyj i pozwól żyć innym tak jak chcą::)
        • Ależ ja w ogóle nie rozumiem dylematu - komunia to nie jest impreza u kolezanki, gdzie się zastanawiasz, czy dziecko ma iść dla frajdy czy nie. Nie uznajesz zasad KK - nie posyłasz dziecka. I tyle.
          --
          zpopk.blox.pl
        • miniofilka napisała:
          > powiedziała, że nie wie,nie rozumie jak mozna przyjmować Ciało Jezusa, skoro t
          > o jest opłatek przecież -jej słowa
          > ona tylko jest bardzo ciekawa jak to smakuje

          To trzeba było od tego zacząć. Z Twojej pierwszej wypowiedzi nie wynikało, że chodzi o posmakowanie komunikantu. Niech sobie zje opłatek wigilijny jeżeli chodzi o smak. Myślałam, że nie jesteś pewna, czy córka chce razem z Tobą zmienić wyznanie i martwisz się o jej uczucia. Nawet kiedy rodzice są innego wyznania, to jeżeli wszystkim na tym zależy dałoby pewnie jakoś radę pielęgnować tę wiarę. Ale w takiej sytuacji, to też już nie widzę, w czym masz dylemat. Dziecko jest wprawdzie małe i być może dzieci katolików też na tym etpaie mają takie problemy, ale mają większe szanse je naprostować przy rodzicach mających te same przekonania religijne.

    • miniofilka napisała:

      > ja do Komunii jej nie przygotuję, bo pewne rzeczy w katolicyźmie odrzucam, <

      > Uważam, że jak już się dziecko posyła do Komunii to później powinno się razem z
      > nią praktykować to w co wierzy, a u nas żadne z nas rodziców tego nie zrobi.<

      Zupełnie nie rozumiem twoich rozterek... nie uznajesz katolicyzmu, nie będziesz go praktykować, wnioskuję więc, że dziecka nie będziesz wychowywała w katolicyźmie.
      To ja się pytam: jaki sens posyłać córkę do Komunii św. ? To wydarzenie to nie zabawa, czy przyjęcie urodzinowe...
      Kiedy będzie dorosła sama zdecyduje co do własnych wyznań, wiary, ale póki co posłanie dziecka ( w waszym przypadku) do komunii św. tylko dla frajdy to dla mnie czysta hipokrezja.
      I bynajmniej nie jestem fanatyczką....

      <"Byłam idealną mamą... dopóki nie urodziłam dzieci"!>--
      <"Byłam idealną mamą... dopóki nie urodziłam dzieci"!>
    • Po pierwsze, jeszcze nie jesteś ewangeliczką, wszystko się może zdarzyć, moze Bóg sprowadzi Cię z powrotem do Jedynego Prawdziwego Kościoła Jezusowego.
      Po drugie chrzcząc dziecko ślubowałaś je wychować po katolicku, więc masz obowiązek posłać dziecko do I komunii.
      Po trzecie pomyśl sama - co Ty chcesz zafundować dziecku? Pewnie jako jedyne z klasy do Sakramentu nie podejdzie, będzie szykanowane i wysmiewane przez kolegów z klasy, do Konfirmacji sporo czasu, co zrobisz jak dziecko przestanie wierzyc w Boga w międzyczasie?
      Weż się stuknij w głowe kobieto i nawróć się, bo żyjesz w grzechu i wciągasz w to małą.
      • Marycha, jeśli jesteś wierząca, to jesteś też durna jak but- serio; wiem, że Pan Bóg równo rozumu nie daje, ale JAK można pisać takie głupoty???

        "będzie szykanowane i wysmiewane przez kolegów z klasy,"- wiesz, w klasach moich synów zawsze były jakieś dzieci niewierzące lub inaczej wierzące; serio: nie spotkałam się, aby ktoś je szykanował lub były wyśmiewane; widać miały szczęście i nie trafiły na kolegów wychowywanych przez taką Marychę1433, bo wtedy pewnie tak by się zachowywały.
        • marzeka1 napisała:
          > "będzie szykanowane i wysmiewane przez kolegów z klasy,"- wiesz, w klasach moic
          > h synów zawsze były jakieś dzieci niewierzące lub inaczej wierzące; serio: nie
          > spotkałam się, aby ktoś je szykanował lub były wyśmiewane; widać miały szczęści
          > e i nie trafiły na kolegów wychowywanych przez taką Marychę1433, bo wtedy pewni
          > e tak by się zachowywały.

          No łatwo nie jest w naszym społeczeństwie być kimś odmiennym. Wyśmiewanie na pewno może się zdarzyć, tyle, że to nie jest argument aby posyłać do Komunii. Raczej, że ci, którzy przystapili i się wyśmiewają nie byli dojrzali do przyjęcia sakramentu.
        • marzeka1 napisała:

          > "będzie szykanowane i wysmiewane przez kolegów z klasy,"- wiesz, w klasach moic
          > h synów zawsze były jakieś dzieci niewierzące lub inaczej wierzące; serio: nie
          > spotkałam się, aby ktoś je szykanował lub były wyśmiewane; widać miały szczęści
          > e i nie trafiły na kolegów wychowywanych przez taką Marychę1433, bo wtedy pewni
          > e tak by się zachowywały.


          pamiętam z podstawówki
          (akurat wtedy religia przeniosła się z salek katechetycznych do szkoły co poskutkowało tym, że klasy 1-3 musiały się wynieść do tych nieogrzewanych salek z powodu braku miejsca w szkole)
          że kilkoro dzieci z klasy nie chodziło na religię
          wszyscy im zazdrościliśmy
          (no, może nie wszyscy, ale tak to wtedy odbierałam)
          że mogą wyjść wcześniej albo mają "dziurę" i mogą się pouczyć na sprawdzian czy po prostu połazić po szkole...
          żadnego szykanowania nie było
          :)

          --
          Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
      • Czy ty przyjęłaś sobie za zadanie zniechęcać ludzi do katolicyzmu i katolików?
        --
        Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
        Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
    • Moi znajomi z pełnym przekonaniem wychowują dzieci w dwóch Kościołach - prawosławnym i katolickim. Dla obydwojga ich religie były i są ważne - ślub wychodzili międzywyznaniowy i to nie na zasadzie, że biorą w jednym wyznaniu, a drugie łaskawie się zgadza, tylko autentycznie międzywyznaniowy, przyrzekając chrześcijańskie wychowanie dzieci bez doprecyzowania wyznania. Tylko że to ma sens tylko wtedy, jeżeli każda religia ma swojego reprezentanta. W twoim wypadku bez sensu - nie możesz przecież naraz "obsłużyć" obu religii. Zwłaszcza, że rozbieżności teologiczne są o niebo większe niż między prawosławiem a katolicyzmem.

      Nieuchronne jest, moim zdaniem, że dziecko wychowuje się w religii bardziej zaangażowanego religijnie rodzica. I, jakkolwiek bluźnierczo to nie zabrzmi, to według mnie nie ma to zbyt dużego znaczenia. Ja wierzę, że jak w "Ostatniej bitwie" Lewisa, nie da się robić dobrych rzeczy w imię Tasza i złych w imię Aslana, więc najważniejsze nie jest, w co się wierzy i co się kocha, tylko jak się wierzy i jak się kocha.

      W twojej sytuacji odpuściłabym tę Komunię i nastawiła się na konfirmację (tak to się nazywa)?
      --
      Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
      Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
    • Mini, opamiętaj się, nie pamiętam żadnego twojego wątku, w którym nie wspomniałabyś o swojej nowej wspaniałej wierze, o tym, że jesteś "byłą katoliczką" a mąż ateistą. Opanuj swoją gorliwość neofitki.

      --
      Jak się wczytasz w wymiary, założenia konstrukcyjne (tak, tak, to jest w księdze Rodzaju) to wychodzi, że Noe z rodziną wykonali kawał dobrej roboty. I dłubali w tym wiele lat. I szło tam upchać te zwierzaki / lolinka2
    • Wydaje mi się, że wiara w Boga tu czy tam jest równie dobra, ale dla DZIEWCZYNKI lepszy jest protestantyzm niż katolicyzm.
      Wdrażanie małej w katolicyzm da jej tylko jedną pozytywną rzecz: komunia i prezenty, do której pójdzie razem z koleżankami. Ale do tego, niestety, dojdzie milion negatywnych rzeczy, które utrudnią jej życie: będą jej kłaść do głowy, że antykoncepcja jest zła; że powołaniem kobiety jest wielodzietność i siedzenie w domu; ostatecznie nawet mogą tak dziecku namącić, że mając lat 18 i pobożną naturę (np. po mamie) wyląduje w klasztorze i zmarnuje sobie życie na gaszeniu świeczek w kościele i myciu podłóg na plebanii. Katolicyzm nie oferuje kobietom niczego fajnego. Głównie posługiwanie chłopu albo księżom.
      Co innego protestantyzm. Tu dla dziewczynki są ciekawe perspektywy i nawet widoki na fajną, szanowaną pracę! W protestantyzmie nie będzie zbytnio straszona grzechem, nikt też nie będzie wiecznie wtrącał się jej w życie intymne (zakazywał antykoncepcji, rozwodu, in vitro czy innych rzeczy zdarzających się na tym świecie i mogących pomóc). Swoje święto też będzie miała, w czasie konfirmacji. Jeśli zaś z natury będzie pobożna - to w protestantyzmie posługa duszpasterska kobiet staje się coraz bardziej popularna i córcia twoja może nawet zostać kiedyś pastorką! Dzięki protestantyzmowi może więc mieć jednocześnie rodzinę, oświecone poglądy i zawód cieszący się prestiżem.
      Ja tam bym nakierowała dziewczynkę do protestantyzmu. Bóg jest jeden, ale ten protestancki jest bardziej nowoczesny w poglądach i przyjazny kobietom.;)
      • Niewiele wiesz o protestantyzmie, lecisz raczej stereotypami ;) Wiem co mówię, bo autorka pisze o moim Kościele. Owszem, ewangelicyzm, zwłaszcza w Europie bywa postępowy, ale są też nurty, które tę postępowość tępią. No chyba, że używasz skrótu myślowego i pod pojęciem protestantyzmu rozumiesz liberalny ewangelicyzm? Bo ogólnie protestanci bywają bardziej ortodoksyjni niż katolicy - w kwestii roli kobiet czy nauki - wielu uważa, że wiara w ewolucję to grzech ;)

        Ale do tego, niestety, dojdzie mil
        > ion negatywnych rzeczy, które utrudnią jej życie: będą jej kłaść do głowy, że a
        > ntykoncepcja jest zła; że powołaniem kobiety jest wielodzietność i siedzenie w
        > domu

        Wielu protestantów jest na tym punkcie jeszcze baedziej zakręconych niż katolicy ;)

        W protestantyzmie nie będzie zbytnio straszona gr
        > zechem

        Protestantyzm uważa życie człowieka za jeden wielki grzech obrazowo mówiąc, dla nas człowiek jest grzeszny cały czas i musi się nawracać cały czas. Nasza natura jest grzeszna, katolicy mają bardziej luzackie podejście do sprawy. U nas nie ma, że spowiedź i finito na miesiąc. Ale ogólnie jest podejście - czegokolwiek nie zrobisz zasługujesz na piekło a twoim ratunkiem jest Jezus. W czasie modlitwy spowiedniej mówimy: zasłużyłem na doczesne i wieczne kary.

        Dzięki protestantyzmowi może więc mieć jednocześnie rodzinę, oświeco
        > ne poglądy i zawód cieszący się prestiżem.

        W Polsce księdzem raczej nie będzie, polscy luteranie są konserwatywni.

        Bóg jest jeden, ale ten p
        > rotestancki jest bardziej nowoczesny w poglądach i przyjazny kobietom.;)

        Nie, protestancki Bóg jak to określasz nie jest nowoczesny. On jest ponad czasem.
      • Dodam jeszcze jedno - są Kościoły protestanckie, gdzie kobiety zakrywają głowy na nabożeństwach, więc kolejny dowód na błędne myślenia :) W Polsce utarła się myśla: katolicka konserwa i liberalni protestanci. Owszem, w protestantyzmie nie ma takiego księdza, co stoi nad wiernym z batem i w kółko poucza, może to dlatego? Że nam odgórnie nie zakazują antykoncepcji i wszyscy myślą, że protestantyzm uważa ją za coś w porządku, podczas gdy wielu ewangelikalnych protestantów uważa ją za zuo. Wiem, nie na temat, ale chciałam tak tylko uświadomić, że protestantyzm to nie tylko szwedzki czy duński ewangelicyzm, to też radykalny ewangelikalizm, gdzie zua bywa nawet kawa (używka!).

        A Miniofilko - nie pisałaś wcześniej, że córka nie rozumie Eucharystii. To chyba wyraźny powód, że nie gotowa? Bo jak, pójdzie na mszę komunijną a następnej niedzieli na szkółkę, gdzie jej powiedzą, że msza to nie ofiara?
    • Przede wszystkim zapytalabym dziecko, czy chce isc do komuni, nie wywierajac na nia zadego nacisku (tzn. bez aluzji i komentarzy). Skoro chodzi na religie, to pewnie za rok bedzie chciala, tak jak wiekszosc dzieci z jej klasy. Jej wybor powinnas uszanowac (takze musialabys sie powstrzymac od oceniania religii katolickiej i wychwalania nowej religii) i dopilnowac, zeby chodzila na msze, religie itp. To nie znaczy z nia praktykowac - ja chodze z dzieckiem na msze roznych wyznan i to nie znaczy, ze praktykujemy. Poza tym jesli ma dziadow katolikow to oni moga ja prowadzac. Fanatyzm dziadkow czy cioc nie jest zarazliwy jesli dziecko jest wychowywane przez rodzicow w tolerancji i otwartosci na swiat.
      Ja nie widze niczego zlego w prowadzaniu dziecka na dwie religie czy do dwoch kosciolow. Pozna te religie dokladniej i potem bedac starsza bedzie mogla dokonac wyboru swiadomie.
      Ale w tym wypadku nie posylalbym jej do zadnej komuni ani katolickiej ani protstanckiej ani nie chrzcila w nowej religii.
      • amb25 napisała:

        > Przede wszystkim zapytalabym dziecko, czy chce isc do komuni, nie wywierajac na
        > nia zadego nacisku (tzn. bez aluzji i komentarzy). Skoro chodzi na religie, t
        > o pewnie za rok bedzie chciala, tak jak wiekszosc dzieci z jej klasy.

        pytałam, Asi wszystko jedno

        Jej wybo
        > r powinnas uszanowac (takze musialabys sie powstrzymac od oceniania religii kat
        > olickiej i wychwalania nowej religii) i dopilnowac, zeby chodzila na msze, rel
        > igie itp. To nie znaczy z nia praktykowac - ja chodze z dzieckiem na msze rozny
        > ch wyznan i to nie znaczy, ze praktykujemy.

        Tak, tylko przygotowania do I Komunii świętej obejmują uczestnictwo dziecka i rodziców we Mszy Św dla dzieci i nabożeństwach - mąz do kościoła nie chodzi wcale i jest bardzo antyklerykalny. Ja w tej Mszy Św uczestniczyć nie będę, bo akurat o tej samej godz mam nabożeństwo w swoim Kościele, więc oznaczałoby to niechodzenie do mojego Kościoła przez prawie cały rok - nie do przejścia,a jak już pisałam, mąz niestety ma w poważaniu chodzenie do kościoła. Ewangelicyzm odrzuca modlitwy do św Marii i innych świętych, a te nabożeństwa są właśnie maryjne więc ja nie będę w nich uczestniczyć tym bardziej, że dziecko wie, że my tego nie uznajemy. Mała zna zasady wiary mojego Kościoła.

        Poza tym jesli ma dziadow katoliko
        > w to oni moga ja prowadzac. Fanatyzm dziadkow czy cioc nie jest zarazliwy jesli
        > dziecko jest wychowywane przez rodzicow w tolerancji i otwartosci na swiat.

        Tak, tylko dziadkowie uczą małą, że tylko Kościół Rzymskokatolicki jest prawdziwy a reszta to kłamcy, oszuści nie kochający Jezusa tylko służacy diabłu, więc jak im powierzyć dziecko?Zresztą od wychowywania są rodzice nie dziadkowie.

        > Ja nie widze niczego zlego w prowadzaniu dziecka na dwie religie czy do dwoch k
        > osciolow. Pozna te religie dokladniej i potem bedac starsza bedzie mogla dokona
        > c wyboru swiadomie.

        Tylko, że obie religie się wykluczają w pewnych kwestiach, więc wtedy mała będzie miała wyprany mózg.

        > Ale w tym wypadku nie posylalbym jej do zadnej komuni ani katolickiej ani prots
        > tanckiej ani nie chrzcila w nowej religii.

        Chrzest jest jeden, Ewangelicy augsburscy nie chrzczą ponownie nowych członków Kościoła.


        --
        żyj i pozwól żyć innym tak jak chcą::)
      • i dopilnowac, zeby chodzila na msze, rel
        > igie itp. To

        Ale dla Miniofilki katolicka msza jest nie do przyjęcia zapewne (uobecnienie ofiary, która dla nas już się dokonała i była doskonała, nie powtarzamy jej), ciężko, żeby dbała, by córka w niej uczestniczyła?

        To nie znaczy z nia praktykowac - ja chodze z dzieckiem na msze rozny
        > ch wyznan i to nie znaczy, ze praktykujemy.

        Ale córka M. by praktykowała.

        > Ja nie widze niczego zlego w prowadzaniu dziecka na dwie religie czy do dwoch k
        > osciolow.

        A ja widzę - miesza mu się w głowie. Raz powiedzą, że trzeba się modlić do Matki Bożej raz, że nie wolno. Raz powiedzą, że się gdzieś objawiła, raz, że to niebiblijne. Raz, że tylko KRK to prawdziwy Kościół, raz, że Kościół to społeczność wiernych różnych wyznań. Raz każą się modlić za dusze w czyśćcu, raz, że czyśćca nie ma. Wierzący rodzić ma wychowywać dziecko w wierze, wskazywać mu drogę do Boga, nie mówić mu, że to obojętne co sobie wybierze.

        Nie wiem czy jesteś wierząca, ale ja sobie nie wyobrażam mówić dziecku, że Komunia pod jedną postacią jest tak samo dobra, jak pod dwiema, że to obojętne czy uzna zasadę sola scriptura, czy nie uzna... Wiara to nie jakaś po prostu filozofia życiowa, że możesz myśleć inaczej, to będzie tak samo dobre. Jak człowiek należy do danego Kościoła to dlatego, że uważa go za najbliższy prawdzie, bądź jedynie słuszny ;)

        > Ale w tym wypadku nie posylalbym jej do zadnej komuni ani katolickiej ani prots
        > tanckiej ani nie chrzcila w nowej religii.

        Ale o jakiej nowej religii znów mowa, o jakim chrzcie? Chrzest jest tylko w chrześcijaństwie i jest JEDEN. Ponownie chrzczą się czasem niektórzy ewangelikalni, ale oni znów nie chrzczą dzieci (dlatego ci ochrzczeni jako dzieci chrzest powtarzają). A protestancka Komunia to dopiero od konfirmacji, więc od ok 15 r.ż.
        • Ja jestem agnostczka, a bliskie sa mi zasady moralne chrzescijanstwa.
          Moje dziecko (9lat) wie, ze raligie roznia sie miedzy soba. I jakos ne stanowi to dla niego problemu - dla nauczycielki religi tak - bo za duzo pyta, ale jej wytlumaczylam, ze on ma prawo do tego jak i do tego, zeby nie wierzyc w to co ona im opowiada, aczkolwiek powinien to znac. Ona zreszta i ta jest szczesliwa, ze chodzi na religie :)
          Maci sie dziecku w glowie jak mu sie karze wierzyc w dwie religie a nie jak mu sie je pokazuje i tlumaczy roznice. Dzieci nie sa az tak glupie, zeby nie zrozumiec, ze kazdy moze wierzyc w cos innego. I ze kazdy moze sobie to wybrac. Ale do tego trzeba byc obiekywnym albo agnostykiem lub ateista.
          Moj maz jest ateista (ale nie antyklerykalem) i dla niego pojscie z dziekiem np. do prawoslawnych na msze i pogadanie z popem nie stanowi problemu (swoja droga maja rewelacyjny chor), albo do protestantow na koncert (czy uriczystosc z okazji przyjecia do harcerstwa - tutaj to sie najczesciej odbywa w kosciele, jesli rodzice nie protestuja) albo na pasterke do katolikow a potem na kawe do ksiedza. Swiadkowie Jehowy tez do nas przychodzili i bardzo milo wspominam nasze dyskuje. Dziecko na poczatku sluchalo, potem mu sie znudzilo, swiadkowie Jehowy tez w koncu sie poddali :)
          Corka znjomych - ateistow - zapragnela pojsc do komuni, razem z cala klasa. Znalezli chrzesnych, ochrzcili ja (dalo sie zrobic, nawet jak rodzice to ateisci) poslali do komuni, prowadzali do kosciola. Dziecko jet juz dorosle, jest katoliczka, choc rodzice ateisci (matka - doladniej religiioznawca).
          • Ale ja się zgadzam, że znajomość różnych wyznań i religii jest dobra, ale wychowanie w 2 już nie jest. Bo córka Miniofilki nie chodzi na szkółkę niedzielną, by poznać luteranizm od strony kulturowej, tylko uczą ją tam, że to jest droga do Boga (choć nie jedyna), uczą ją Biblii w rozumieniu ewangelickim. A na lekcjach katolickich uczą ją innych rzeczy, czasem sprzecznych.

            Co innego jak dziecko agnostyków/ateistów sobie chodzi na religię, by po prostu jakiś Kościół poznać, co innego dziecko chrześcijańskie, którego matka wierzy w określony sposób i nie chce, żeby ktoś dziecku kładł do głowy rzeczy niezgodne z Biblią. Bo lekcje religii nie są prowadzone na zasadzie - jak wierzą luteranie, a jak katolicy. Są prowadzone na zasadzie - my tak wierzymy, my mamy rację a oni nie. Dziecko wierzące nie może dostawać sprzecznych komunikatów, nie może na lekcji w szkole rysować różańca, a na lekcji przy parafii uczyć się co oznacza "soli Deo gloria".
    • W chwili obecnej porządkuje Pani sprawy związane ze swoim życiem duchowym i wynikającym z niego wyznaniem.
      Skoro tak, to powinna Pani uporządkować również sprawy swojego dziecka w tym względzie, ponieważ w takim okresie życia dziecka to dorośli ,a w szczególności rodzice, są rodzajem przewodników duchowych swoich dzieci. Oczekiwanie dojrzałych decyzji od 8 - letniego dziecka w tak zawiłych i trudnych sprawach jest oczekiwaniem ponad jego miarę i jest próbą przekierowania na nie swojej niepewności w tym względzie. Przecież nawet Pani nie wie do końca co uczynić, a co dopiera ma o tym powiedzieć ośmiolatka.
      Jeśli jest Pani przekonana do swojego nowego wyznania i chce je Pani dzielić z dzieckiem i je w jego duchu kształtować, to córkę należy wypisać z lekcji religii katolickiej w szkole, wyraźnie mówiąc z jakiego powodu Pani to robi, tak aby nie pozostawić w tym zakresie wątpliwości. Jeśli jest to Pani obojętne, zostawić jej szkolne lekcje religii i pozwolić na rodzaj dryfowania, które wcześniej czy później wyda z siebie jakiś plon, ale niekoniecznie związany z wyborem, ale raczej z przypadkiem. Albo jednak z wyborem, który może okazać się trudny do akceptacji i współpracy z Panią. Wtedy trzeba będzie znieść jego konsekwencje.
      Wydaje mi się, że najpierw Pani musi pokonać swoje wątpliwości w tej materii, mieć co do tego jasność. Nie powinna Pani posługiwać się przy tym , jednak dziecięcymi , dywagacjami Pani córki. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • Sama przeszłam do KEA kilka lat temu. Mój mąż jest agnostykiem. Żartobliwie powiedział: "po Tobie wyznanie, po mnie sympatie sportowe".
      U mnie też nie obyło się bez animozji rodzinnych. Bratowa mojej mamy poszła do księdza spytać czy mogą iść na nasz ślub, a cała ta rodzina ostentacyjnie nie pojawiła się na przyjęciu (o dziwo, na ślub przyszli).

      Nawet do głowy mi nie przyszło wychowywanie dziecka w wyznaniu KRK, ale nie mam nic przeciwko, żeby moja mama zabrała dziecko do kościoła np. na święcenie pokarmów. Innej agitacji z jej strony nie zauważam, ale też widujemy się rzadko, bo mieszkamy w różnych krajach.

      Wypisałabym dziewczynkę z religii katolickiej. Ja od dziecka byłam zainteresowana wyznaniami i w podstawówce czytałam książki w tym temacie. Wychowanie córki w wyznaniu, które jest Twoim wyznaniem i jest Ci bliskie nie wyklucza poznania innych wyznań.
    • Po pierwsze,nie tak łatwo wypisać się z Kościoła Rzymskokatolickiego i nie licz na to, że ksiądz tak od ręki wyda Ci Twoje świadectwo chrztu dla celów konwersji.
      Po drugie, żaden normalny ksiądz nie wypisze dziecka przedkomunijnego z Kościoła.
      Po trzecie, chcesz zmienić wyznanie, bo nie znasz i nie rozumiesz nauki Świetego Kościoła Rzymskokatolickiego,pewnie Ciebie przekonali ewangelicy jakimiś wyrwanymi z kontekstu fragmentami z Biblii - pewnie jej nie czytasz, więc dałaś się nabrać.
      Nie mów, że coś w nauce KRK jest niebiblijne, bo to bzdura.
      A dziecku nie mieszaj w głowie głupimi heretyckimi naukami, bo skazujesz jej duszę na potępienie.
      • Marycha, kto ci dostarcza towar?
        Oto przykład "katolickiej" tolerancji. Przez takich jak ty ludzie odchodzą od KK.
      • > A dziecku nie mieszaj w głowie głupimi heretyckimi naukami, bo skazujesz jej du
        > szę na potępienie.
        Proponuję lekturę: Lumen Gentium
        Są dwa wyjaśnienia Twoich teorii:
        1. kompletny brak wiedzy
        2. chęć ośmieszenia katolików poprzez podszywanie się pod kogoś skrajnie niedouczonego a mieniącego się katolikiem.
        --
        Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
        • twoj_aniol_stroz napisała:

          > > A dziecku nie mieszaj w głowie głupimi heretyckimi naukami, bo skazujesz
          > jej du
          > > szę na potępienie.
          > Proponuję lekturę: Lumen Gentium
          > Są dwa wyjaśnienia Twoich teorii:
          > 1. kompletny brak wiedzy
          > 2. chęć ośmieszenia katolików poprzez podszywanie się pod kogoś skrajnie niedou
          > czonego a mieniącego się katolikiem.

          o co ci chodzi,koleś?!
          to nie wiesz, ze kościoły ewangelickie czy tam protestanckie to sekty, bo są nieprawdziwe?
          wkurza mnie, ze coraz więcej ludzi odchodzi od jedynego Kościoła załozonego przez Jezusa.
          Ale co tam, piekło czeka na heretyków i ateistów - jak dla mnie bez różnicy.
          • Hej, koleś piszący pod pseudonimem Marycha,

            jakbyśmy się trzymali faktów historycznych, to w jedynie słuszna jest przynależność do Kościoła Ortodoksyjnego. (Trudne słowo, wiem).

            Rację miał ks. prof. Tischner mówiąc, że nie przez komunistów traci się wiarę, lecz przez własnego proboszcza.

            Mam nadzieję, że każdy po śmierci dostanie to, w co wierzył :-).
            Ja - sen wieczny, nieprzespany.
            Agcerz, ateistka
          • Nie wysyłaj do piekła nikogo, nigdy i za nic. Nie Tobie oceniać wiarę i życie innych ludzi. Bardzo "chrześcijańskie" jest zajadłe wykłócanie się na temat doktryn zarówno po stronie protestantów jak i katolików. Zamiast szukać punktów wspólnych,zamiast razem modlić się, wielbić Boga to, według takich jak Ty, lepiej wysyłać się nawzajem do piekła i wyzywać. Czy aby na pewno takiej postawy uczył Jezus? Zapamiętaj sobie i przemyśl: Bóg uczy miłości, cierpliwości i troski o bliźniego, demon podszeptuje nienawiść, oskarżenia, podziały. Zastanów się po której jesteś stronie. Tak chętnie wysyłasz do piekła, wisi Ci los tych, którzy mogą tam się znaleźć... A wiesz, że tą samą miarą Tobie odmierzą, co Ty mierzysz? I żeby była jasność: jestem katoliczką.
            --
            Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
            • twoj_aniol_stroz napisała:

              > Nie wysyłaj do piekła nikogo, nigdy i za nic. Nie Tobie oceniać wiarę i życie i
              > nnych ludzi. Bardzo "chrześcijańskie" jest zajadłe wykłócanie się na temat dokt
              > ryn zarówno po stronie protestantów jak i katolików. Zamiast szukać punktów wsp
              > ólnych,zamiast razem modlić się, wielbić Boga to, według takich jak Ty, lepiej
              > wysyłać się nawzajem do piekła i wyzywać. Czy aby na pewno takiej postawy uczył
              > Jezus? Zapamiętaj sobie i przemyśl: Bóg uczy miłości, cierpliwości i troski o
              > bliźniego, demon podszeptuje nienawiść, oskarżenia, podziały. Zastanów się po k
              > tórej jesteś stronie. Tak chętnie wysyłasz do piekła, wisi Ci los tych, którzy
              > mogą tam się znaleźć... A wiesz, że tą samą miarą Tobie odmierzą, co Ty mierzys
              > z? I żeby była jasność: jestem katoliczką.

              No, tak,następna "protestancka" katoliczka się znalazła....
              Wiesz, że ekumenizm pochodzi od diabła?
              Tylko mi nie pisz, ze dla ciebie protestantyzm i katolicyzm to równorzędne wyznania, bo zaraz mnie szlag trafi - jak mozna heretyków za chrześcijan uważać?!

              A do Miniofilki - trzeba byc pojebanym, by dziecko przed I Komunią zabierać.
              Zobaczysz,córka nie wybaczy Ci, że pozbawiłaś ją Sakramentu.
              • A kto Ci takich głupot naopowiadał? Ekumenizm pochodzi od diabła? Próba pogodzenia wierzących, próba zjednoczenia wszystkich chrześcijan pochodzi od diabła??? Czyli JPII organizując modlitwę o pokój w Asyżu działał z podszeptu diabła? Czyli idąc dalej Twoim tokiem rozumowania: wojny gdzie protestanci zabijali katolików, a katolicy protestantów w imię religii to Twoim zdaniem wola Boga??? Opanuj się! Bóg chce zbawienia absolutnie każdego człowieka, bo za każdego umarł na krzyżu - to zbyt wysoka cena by tak lekką ręką skazać miliony ludzi na piekło. Weź może prześledź to co robił JPII, to co robi teraz Benedykt XVI i zastanów się czy aby na pewno oni są tak debilni by iść za podszeptem diabła.
                I powtarzam Ci jeszcze raz: nie wysyłaj do piekła absolutnie nikogo, nie osądzaj czyjejś wiary, jego serca, bo to faryzeizm w czystej postaci. To miłość do każdego człowieka jest wyznacznikiem wiary, a nie odklepane modlitwy i wyklęczane godziny w kościele. Modlitwa jest Twoim spotkaniem z Bogiem i ma wypływać z miłości do Boga i ludzi - wszystkich ludzi bez wyjątku. A w Tobie nie ma miłości do ludzi skoro piszesz w taki sposób do drugiego chrześcijanina. A jeśli nie ma miłości do drugiego człowieka to tym bardziej do Boga.
                --
                Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
    • Decyzja podjęta - mała nie idzie do katolickiej Komunii, chce być ewangelikiem, więc pójdzie do Konfirmacji:)
      --
      żyj i pozwól żyć innym tak jak chcą::)
    • Będę szczery- jesli Twoja najblizsza rodzina czyli rodzice/teściowie mieszka w tym samym mieście co Ty i jeśli są bardzo wierzącymi katolikami to nie licz, ze uda Ci się wychować dziecko na ewangelika, bo ich obowiązkiem jako katolikow jest nawrócenie niewierzących i Twa mała bedzie musiała mieć mocną psychikę, by się umieć oprzeć całej rodzinie.
      • Czytać umiesz? Ona jest ewangeliczką, nie jest niewierząca. Rozumiesz?
        A w ogóle - czy teraz są jakieś ferie szkolne w Polsce? Tylu małolatów w sieci.
        • agcerz napisała:

          > Czytać umiesz? Ona jest ewangeliczką, nie jest niewierząca. Rozumiesz?
          > A w ogóle - czy teraz są jakieś ferie szkolne w Polsce? Tylu małolatów w sieci.

          Prawdziwa wiara to tylko Rzymski Katolicyzm, reszta to niewierzący
          Inaczej powiem, jesli rodzice to praktykujący katolicy, a z tego co czytam tak jest, to nie pozwolą by ich wnuczka stała się heretyczką, skoro ma 8 lat i jeden czy dwa lata nauki katolickiej religii za sobą.
          Znam wielu księzy katolickich i wątpię, by wydali świadectwo chrztu dziecka w celu konwersji na luteranizm. Skoro została ochrzczona w KRK to tam jest jej miejsce!
          • O, ja pierniczę.

            Żaden ksiądz łaski nie robi.
            Te kościoły uznają wzajemnie chrzty udzielone w tym drugim, rozumiesz? Konwersja jest możliwa. Nie, kościół katolicki nie ma monopolu na prawdę i nie jest jedynym słusznym. Można też z niego wystąpić.

            Co za czasy! Za młodu słyszałam o jedynej słusznej partii, teraz *@*&% jedynie słuszny kościół. Pora umierać.
          • Ksiądz ewangelicki sobie poradzi bez łaski ks. katolickiego. Nie wyda świadectwa chrztu, to nie wyda. Znam przypadki, gdzie katolicki nie chciał wydać, konwersja odbyła się bez, dostarczono później.

            Zresztą, jak ktoś się uważa za ewangelika, to katolikiem nie jest, jest ekskomunikowany, za podważanie waszych prawd, nie?

            Wiem, że nie powinnam gadać z trollem, ale może się to komuś kiedyś przyda :)
    • Moim zdaniem to trzeba być porabanym równo by rok przed Komunią zabierać dziecko z kościoła - nie możesz zaczekać jeszcze roku?
    • Nie byłoby problemu, gdybyście w rodzinie nie walczyli między sobą za parawanami wiary. Dziadkowie są fanatykami katolicyzmu, Ty fanatyczną protestantką a ojciec dziecka fanatycznym ateistą. Dlaczego piszę, że jesteście fanatykami? Bo jakbyście nie byli fanatykami to każde uprawoałoby swój zabobon nieszkodliwie w swoim ogródku a razem spotykalibyście się na kawce i herbatce, rozmawiając o tym, co ważne a nie o tym, czyja wiara lepsza i jedynie słuszna i prawdziwa

      Dziecko wychowywało się po katolicku. Jest ochrzczone, przygotowuje się do uroczystej komunii świętej. I tak to zostawić, po co zmieniać! Raz pójdzie do kościoła innym razem do zboru. Bóg jest miłością i dziecku to nie zaszkodzi - pod warunkiem że nie będziecie walczyć, która ideologia lepsza. Traktować to neutralnie.

      Współczuję dziecku, bo u Was religia jest przedmiotem sporów a nie łaską i siłą bożej miłości i bożego pokoju.
      Gdybyście się nie spierali o religie to byłoby Ci wszystko jedno, czy Twoja córka założy biały strój i pójdzie do I komunii czy nie
      • Napisałam: Gdybyście się nie spierali o religie to byłoby Ci wszystko jedno, czy Twoja córka założy biały strój i pójdzie do I komunii czy nie

        Trochę źle napisałam. I komunia zawsze jest wielkim wydarzeniem w rodzinie. Nie byłoby Ci wszystko jedno - byłabyś dumna z córki w białym uroczystym stroju, idącej do komunii zgodnie ze swoim dziecięcym przekonaniem.
      • I tak to zostawić, po co zmieniać! Raz pójdzie do kości
        > oła innym razem do zboru.

        Kościoły ewangelickie to nie żadne "zbory", trochę szacunku! Zbór to określenie wspólnoty ludzi, nasze kościoły tak określają katolicy, którzy chcą podkreślić swoją jedyność i prawdziwość.

        Bóg jest miłością i dziecku to nie zaszkodzi - pod wa
        > runkiem że nie będziecie walczyć, która ideologia lepsza. Traktować to neutraln
        > ie.

        Dla niej to nie ideologia tylko wiara. A to różnica. Bo ideologie mogą sobie być równe, ale jak ktoś w coś wierzy to wiadomo, że wierzy, że to jest prawdziwe, a inni błądzą. Jak matka-protestantka może spokojnie posyłać dziecko na różaniec, jak może mu pozwolić wmawiać, że jest heretyczką? To pod względem wiary dziecku zaszkodzi. To prawda, że Bóg jest miłością, ale dał ludziom zasady, które wg autorki wątku katolicy łamią. Proste. Kobieta chce czcić Boga a nie zastępy świętych, nic dziwnego, że nie chce, żeby dziecko też czciło tylko Boga.

        > Gdybyście się nie spierali o religie to byłoby Ci wszystko jedno, czy Twoja cór
        > ka założy biały strój i pójdzie do I komunii czy nie

        Raczej by jej nie było, jako, że w KRK świeccy przyjmują tylko 1 postać Komunii. Córka Miniofilki pójdzie do Komunii później, też w białym stroju, więc jak na razie fanatycznie piszesz Ty. Jak ktoś ma inne spojrzenie na religię, jak traktuje swoje wyznanie serio, to już zły. Ciężko zrozumieć, że niektórzy wg słów Pisma, chcą być zimni albo gorący i nie ma u nich miejsca na bylejakość i obojętność?
        • ira_07 napisała:

          > Kościoły ewangelickie to nie żadne "zbory", trochę szacunku! Zbór to określenie
          > wspólnoty ludzi, nasze kościoły tak określają katolicy, którzy chcą podkreślić
          > swoją jedyność i prawdziwość.

          kościoły są tylko rzymskokatolickie, reszta to niepoświęcone budynki, w których ludzie się modlą

          > Dla niej to nie ideologia tylko wiara. A to różnica. Bo ideologie mogą sobie by
          > ć równe, ale jak ktoś w coś wierzy to wiadomo, że wierzy, że to jest prawdziwe,
          > a inni błądzą. Jak matka-protestantka może spokojnie posyłać dziecko na różani
          > ec, jak może mu pozwolić wmawiać, że jest heretyczką? To pod względem wiary dzi
          > ecku zaszkodzi. To prawda, że Bóg jest miłością, ale dał ludziom zasady, które
          > wg autorki wątku katolicy łamią. Proste. Kobieta chce czcić Boga a nie zastępy
          > świętych, nic dziwnego, że nie chce, żeby dziecko też czciło tylko Boga.
          >
          dziecko zostało ochrzczone w KRK i matki zasranym obowiązkiem jest je edukować po katolicku!
          Wy, protestanci nie umiecie czytać Pisma Świętego, czytacie wybiórczo, bo gdybyście czytali prawidłowo, to byście zauwazyli, że kult świetych, a szczególnie kult Matki Boskiej jest jak najbardziej biblijny! "Odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia, bo wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny"! Błogosławić, czyli wielbić! no, ale Wy tak bardzo jej nienawidzicie, że w swoich przekładach Biblii macie "odtąd wszystkie pokolenia będą mnie nazywać błogosławioną"
          >
          > Raczej by jej nie było, jako, że w KRK świeccy przyjmują tylko 1 postać Komunii
          > . Córka Miniofilki pójdzie do Komunii później, też w białym stroju, więc jak na
          > razie fanatycznie piszesz Ty. Jak ktoś ma inne spojrzenie na religię, jak trak
          > tuje swoje wyznanie serio, to już zły. Ciężko zrozumieć, że niektórzy wg słów P
          > isma, chcą być zimni albo gorący i nie ma u nich miejsca na bylejakość i obojęt
          > ność?

          co z tego, że my katolicy przyjmujemy tylko Ciało Pańskie?Czy w Ciele Chrystusa nie płynęła Krew?zresztą to wasza "Komunia" to niekonsekrowane chleb i winko, czyli po prostu jecie chlebek i zapijacie winkiem, nic więcej.
          Jak dla mnie autorka wątku jest świrnięta i tyle.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.