Jako matka fatalnego ucznia i córka faceta, który oblał maturę, mam niejakie doświadczenie w temacie:)
Zmiana szkoły to dobry pomysł. Najlepszy z możliwych. Natomiast "zemsta" na synu, że został na drugi rok, to fatalny pomysł. Te wszystkie karne prace, ukrywanie nowej szkoły, dwa miesiące wypominania - tak, to doskonale robi rodzicom, którzy wyładowują swoją wsciekłość. I fatalnie robi młodemu człowiekowi, w najtrudniejszym okresie dojrzewania, który wcale nie uczy sie dzięki temu, że warto chodzić do szkoły. Uczy się, ze jeśli naprawdę bedzie miał kłopoty, to dom mu dokopie, zamiast pomóc.
Wyobraźcie sobie, ze zawaliliście coś - z wlasnej winy - w pracy i szef was wyrzucił. W domu nie tylko nie czeka na was współczująca rodzina , która mówi "Zdarza się, m trudno, coś znajdziesz", tylko mąż, ktory robi piekło i uznaje, że jedyną wartością żony była praca zawodowa - nie pracuje, to trzeba ja dodatkowo zgnoić. Syn jest nie tylko uczniem. Nie przede wszystkim uczniem. Takie kary są dobre, jak dzieciak kradnie, napada na kolegów i gwałci staruszki. W tym wypadku trzeba - karnie przenieść do innej szkoły, zrobić piekło i wyrazić współczucie. Tak, to ostatnie jest konieczne, bo życie nie kończy się w czerwcu. Bez wyrazów współczucia raczej nie liczyłabym na dobre kontakty z dzieckiem. A to wazniejsze od jednego roku.
Przyjaciółka córki powtarzała I LO. Ma juz magisterium. Mojego syna zabrałam po I semestrze LO (trzy jedynki, jedna trója, reszta dwóje) do liceum zawodowego. Jest na doktoranckich. Ojciec oblał maturę. Jest profesorem. Matka miewała bezustannie poprawki. Jest dosyć znaną autorką dla dzieci.
Wieć naprawdę, nic nie jest stracone. Choć, kiedy mnie to mówiono w podobnej sytuacji, to nie wierzyłam - ale tak naprawdę bywa.
--
zpopk.blox.pl
-
ale kiedys ta oblana mature poprawil?:)
-
verdana napisała:
> Te wszystkie karne prace...
Zaraz zaraz. Tu nie chodzi wszak o karne prace tylko o uświadomienie młodemu człowiekowi jaki ma wybór, albo kształcenie albo ciężka fizyczna praca w przyszłości. Po to, żeby po wakacjach mógł podjąć bardziej świadomą decyzję na temat tego co dalej ze szkołą.
> I fatalnie robi młodemu człowiekowi, w najtru
> dniejszym okresie dojrzewania, który wcale nie uczy sie dzięki temu, że warto c
> hodzić do szkoły. Uczy się, ze jeśli naprawdę będzie miał kłopoty, to dom mu do
> kopie, zamiast pomóc.
Młody człowiek, w tym wieku, powinien już choć trochę rozumieć, że sam będzie ponosił odpowiedzialność za swoje życiowe wybory. Niestety miganie się od nauki w tym wieku to nie są problemy, które pojawiają się same i niezależnie od starań młodzieńca tylko bardziej lub mnie świadomy wybór.
> Przyjaciółka córki powtarzała I LO. Ma juz magisterium.
No i chwała jej za to, że się ogarnęła. Najwyraźniej wystarczyło jej, że powtarzała klasę. Jednemu wystarczy innemu nie. Znam takich, których to nic nie nauczyło i teraz ku swojemu niezadowoleni ukopią rowy albo wysiadują na ławeczkach w oczekiwaniu na jakiś cud.
--
JoShiMa
Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
-
Bzdura. 14-latek po pierwsze to doskonale wie, po drugie może zdecydowanie woleć pracę fizyczną. A po trzecie i najwazniejsze - NIE WOLNO wychowywać dziecka w przeświadczeniu, ze najgorsze, co może go w życiu spotkać to praca fizyczna i ze to jest coś, co wykonuje się za karę, bo jest się leniem i nieudacznikiem. Wtedy - jesli zdarzy się tak, zę rzeczywiście będzie musiało w przyszłości wykonywać pracę fizyczna, uzna się nie na dobrego robotnika, ale za życiowego nieudacznika. Bo tylko ci od biurka są dobrzy.
14-latek, normalny 14-latek moze się uczyć, zęby zdać do liceum. No, moze na wybrane studia - ale naprawdę nie powinien uznawać,z ę w wieku 14 lat jego wybory determinują całą przyszłość. Jest bowiem duże prawdopodobieństwo, zę uzna, że wszystko juz stracone.
Prawdę mówiąc, oceny w I ginazjalnej raczej nijak się mają do jakiejkolwiek przyszłości.
A część nieogarniętych to osoby wywodzace się z rodzin patologicznych, alkoholicy, albo też - wcale nie tak rzadko - dzieci z "dobrych rodzin", które albo wypaliły sie za wcześnie, albo nie były dostatecznie zdolne, aby osiągnąć to, co rodzice dla nich zaplanowali.
A sporo słabyych uczniów, którzy "kopią rowy" to osoby, które po prostu nie dały sobie rady z nauką, nie dlatego, że złe i leniwe, ale dlatego, zę niezdolne.
--
zpopk.blox.pl
-
verdana napisała:
> 14-latek, normalny 14-latek moze się uczyć, zęby zdać do liceum. No, moze na wy
> brane studia - ale naprawdę nie powinien uznawać,z ę w wieku 14 lat jego wybory
> determinują całą przyszłość.
Ależ determinują przyszłość, czy się tego chce czy nie.
> Prawdę mówiąc, oceny w I ginazjalnej raczej nijak się mają do jakiejkolwiek prz
> yszłości.
Ale to czy się w ogóle to gimnazjum skończy niestety już jest istotne.
> albo nie były dostatecznie zdolne, aby osiągnąć to, co r
> odzice dla nich zaplanowali.
Ale my tu nie mówimy o niedostatecznie zdolnym uczniu.
--
JoShiMa
Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
-
Kopią rowy i ci z fakultetem.Poza tym nasze dzieci też widzą że np kuzyn po politechnice jest na bezrobociu a sąsiad jest nieźle ustawiony mimo że pól dnia na ławce przed blokiem siedzi.I tutaj młody człowiek przeważnie nie zastanawia sie skąd ten sąsiad ma pieniądze.Imponuje mu,że tak łatwo one przychodzą. Całe szczęście,że są takie instytucje jak OHP.wg mnie to miejsce dla zdemoralizowanego ucznia,totalnie olewającego szkołę,sprawiającego poważne problemy wychowawcze lub też nie mogącego przyswoić wiedzy ze względu na swe możliwości intelektualne.Przyuczenie do zawodu jest wtedy najlepszym rozwiązaniem. Jak wnioskuję autorka wątku nie ma z synem takiego problemu. Ja bym dała dzieciakowi szansę.Teraz już chyba nie zdąży poprawić jedynek. Nie wiem czy bym przenosiła dziecko do innej szkoły,na pewno bym była konsekwentna w przestrzeganiu zasad np.wracamy o tej porze,zmywanie po kolacji to twój obowiązek. Jest nieletni,na rodziców utrzymaniu więc musi choć trochę sie postarać.Wolna wola po 18 roku życia-nie uczysz się-idź robić jako pomocnik murarza bo ja już nie mam obowiązku ciebie utrzymywać.
1-sza gimnazjum to kiedyś 7 klasa podstaw. Wtedy jeszcze dzieci,młodzieżą byli w szkole średniej. Teraz mają przeskok,czują sie dorośli a w głowie siano.Ważne żeby to siano nie zostało w dorosłym życiu. Często opamiętanie przychodzi w 3 klasie gimnazjum.ale wiem najpierw trzeba do tego poziomu dotrwać. Nie prawić chłopakowi kazań. Dobre oceny jak pisała autorka to jakby zasługa jej nie syna.Bardziej cieszyła ona matkę niż jego. Słaby uczeń gdy dostanie 4 dzięki tylko i wyłącznie swojej pracy dużo bardziej go cieszy niż 6 dzięki mamie. To,że sie czegoś nie nauczył,urwał ze sprawdzianu a potem nauczyciel nie zgodził sie na jego poprawienie to jego wina a nie pani bo się na niego uwzięła,nie zda do następnej klasy-to są konsekwencje jego postępowania tylko i wyłącznie
-
albo kształcenie albo ciężka fizyczna praca w przyszło
> ści.
Jedno nie wyklucza drugiego. ;-)
--
-------------------------------------------------------------
Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
-
morekac napisała:
> albo kształcenie albo ciężka fizyczna praca w przyszło
> > ści.
> Jedno nie wyklucza drugiego. ;-)
Rzeczywiście, jak się bardzo źle wybierze profil kształcenia :)
--
JoShiMa
Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
-
Cóż, wystarczy zostać chirurgiem, żeby całe dnie stać przy stole operacyjnym i babrać się w czyiś wnętrznościach. Albo inżynierem od budownictwa, żeby w gumiakach latać całe dnie po błotnistych budowach.
Nie są to prace lekkie fizycznie czy czyste, a już na pewno nie za biurkiem. A wykształcenia wymagają...
--
-------------------------------------------------------------
Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
-
Dzięki, Twój post tchnął otuchę w moje skołatane serce :-)) Zdaję sobie sprawę, że na szkole ani na ocenach świat się nie kończy, ja także miewałam kiepskie lata (!) w szkole, ale miałam również instynkt samozachowawczy, który nie pozwalał mi spać przed końcem półrocza czy roku, dzięki któremu omijałam kiepskie towarzystwo i kłopoty. Mój syn wykazuje raczej coś pomiędzy beztroską i olewizmem, instynkt samozachowawczy zdaje się być niewykształcony zupełnie...
To mnie przeraża, oczywiście może nastąpić cudowna przemiana ale czy ja tego doczekam???
Że zacytuję, przy moim synu nawet św. Franciszek stałby się barbarzyńcą :-)))
Wiem, wiem, te moje dzisiejsze problemy za parę lat będą powodem do śmiechu, ale jak zrobić żeby tak było , co robić, żeby mu nie spaprać psychiki i żeby wyrósł na fajnego faceta?
Podobno faceci rodzą się bez tzw genu społecznego i podstawowe rzeczy trzeba im kłaść łopatą do głowy, ale albo ja chyba mam łopatkę do piasku albo trafiłam na ugór... Mam córkę, starszą od syna o 7 lat i nigdy nie musiałam, przy jej dorastaniu tak dramatyzować, nie zahartowała mnie do tego. Po prostu uczyła się sama, świetnie.
-
Miałaś pecha, moja córka jest mlodsza:)
Wiesz, ja mam grupe kontrolną Starszego syna, uczacego sie marnie, który porzez 12 lat szkoły nie miał ani jednego zeszytu. I na którego wrze3szczałam, karałam, płakałam po nocach itd. Aż do momentu przeniesienia do liceum ekonmicznego było fatalnie, potem szkoła okazała się przyjazna, ekonomia ciekawa i było lepiej.
Młodszy syn uczył się dokładnie tak samo. Ale w jego przypadku doświadczenie zrobiło swoje. Zamiast dramatyzować, czekałam co będzie dalej. I 1. syn nie ma nerwicy, tylko nerwy jak postronki, 2. zdał do LO i nie ma w nim jedynek (piątek też zresztą nie).
W sumie udało mi się spaprać starszemu samoocenę. Po ezaminie magisterskim (piątka) wrócił z komentarzem "mogło byc lepiej".
Nie powtarzaj moich błędów. Nie wzywam do pobłażliwości, awantura czasem dobra rzecz, ale jednak szkoła to nie wszystko.
A ojciec jest do dziś swojej matce wdzieczny, ze jak oblał maturę, to słowa nie powiedziała, tylko przytuliła i poleciała załatwiać poprawkę.
--
zpopk.blox.pl
-
verdana napisała:
> A ojciec jest do dziś swojej matce wdzieczny, ze jak oblał maturę, to słowa ni
> e powiedziała, tylko przytuliła i poleciała załatwiać poprawkę.
Ale powiedz mi jedno. On tę maturę oblał bo nic a nic się nie uczył czy po prostu miał pecha i trafił na coś czego się nauczyć nie zdążył/nie zdołał? Bo dla mnie to kolosalna różnica.
--
JoShiMa
Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.