Dodaj do ulubionych

"prośba" szwagierki

18.07.12, 16:56
Jestem w 35 tygodniu ciąży. Tydzień temu zostałam z mężem poinformowana o tym, że szwagierka z mężem idą na wesele i muszą nam na noc podrzucić swojego syna (chrześniaka męża) bo nie mają co z nim zrobić. To wypada na 2 tygodnie przed moim terminem porodu. Moja pierwsza ciąża, nie wiem jak będzie przebiegać poród. Nie mamy co zrobić z małym w razie jak zacznę rodzić. Wesele 60 kilometrów od miejsca naszego zamieszkania. Nie ma mowy, aby mąż go tam odwoził kiedy zacznę rodzić, rodzicom małego też zapewne sporo czasu zajmie dojazd. Powiedziałam mężowi o tym, że nie wiem co zrobimy jak zacznę rodzić, a on się obruszył, że robię problem. W końcu zadzwonił do swojwj siostry i zapytał co jak zacznę rodzić. A ona odpowiedziała, że Kuba jest duży, że możemy go zostawić u nas w domu samego, a oni go jakoś odbiorą.
Cała ta sytuacja mi nie odpowiada. Czuję presję, jestem bardzo zdenerwowana tym, że coś zostało mi narzucone, w moim własnym domu. Źle znoszę końcówkę ciąży, mam wahania nastrojów, jestem płaczliwa i spuchnięta. Mąż nie chce odmawiać pomocy siostrze, nawet nie wiem jak mu powiedzieć, że po prostu nie chcę takiego rozwiązania, wiem że się wkurzy. I nawet nie wnikam w to kto tu ma rację, a kto nie. Szukam mądrego rozwiązania. Może mi podpowiecie?
Edytor zaawansowany
  • verdana 18.07.12, 17:09
    Zapytak go, co sie stanie, jesli zaczniesz rodzić, albo źle się poczujesz. Czy jest skłonny wziąć na siebie odpowiedzialność za to, że Kubie stanie się coś złego, gdy przestraszony nietypową sytuacją zostanie sam w obcym domu - bo Ty nie bierzesz odpowiedzilności za ewentualny wypadek. I ze naprawdę, na porodówce nie masz ochoty denerwować się, zę zostawiłaś dziecko bez opieki. I że przykro Ci, ale jeśli chce się zająć dzieckiem, to proszę bardzo - niech jedzie do siostry, a Ty zostaniesz w domu, sama. Wolisz to, niż ryzykować bezpieczeństwo cudzego dziecka.
    Jeśli Kuba moze zostać sam w domu, to niech zostanie u siebie w domu, co za problem?

    --
    zpopk.blox.pl
  • rudylis35 18.07.12, 17:17
    Brakuje informacji w jakim wieku jest chłopiec. Czy to 5 latek czy 12 letni "stary koń".
  • rudylis35 18.07.12, 17:13
    Uważam jednak że demonizujesz, szanse na to że zaczniesz rodzić akurat wtedy są niewielkie. W jakim wieku jest dziecko? Moze faktycznie może zaostać w domu godzinę do przyjazdu rodziców.
    Musisz liczyć się z tym że jak odmówisz szwagierka w ramach "rewanżu" nie kiwnie palcem aby pomóc Ci przy Twoim dziecku, a być może kiedyś też będziesz musiała skorzystać z jej pomocy. Rodzina która w nagłych wypadkach moze zaopiekowac się dzickiem to rzecz bezcenna. Rozumiem że to Twoja pierwsza ciąża i jak wiele kobiet uważasz że jesteś centrum wszechświata. Szwagrostwo jednak ten etap ma już za sobą i Twój problem jest w ich oczach mocno wydumany.
    Ostatni głos jednak nalezy do Ciebie. Masz prawo odmówić i już. Powiedz mężowi i szwagierce to co napisałaś.
    Pozdrawiam
  • triss_merigold6 18.07.12, 17:44
    Doprawdy, prawdopodobieństwo, że szwagierka pomoże jej na co dzień przy niemowlaku jest nikłe.
  • rudylis35 18.07.12, 18:22
    Nie myślałam o niemowlaku.
    Szwagierka wyraźnie mówi że w razie czego chłopiec może zostać w domu, pewnie jest w odpowiednim wieku. W końcu kobiety rodzą drugie i kolejne dzieci, można więc znieść dzieci w ciąży i zorganizować opiekę w razie porodu.
    Cóż, ja bym nie robiła problemu po obgadaniu kwestii awaryjnych i ew. backupu. A autorka zrobi jak zechce. Mnie (2 dzieci) problem wydaje sie wydumany pt: jestem w ciąży, klękajcie narody.
  • agnieszka112233 18.07.12, 17:44
    A ja uważam że nie demonizujesz. Nie wiem czemu ale poród na ogół rozpoczyna się w najmniej oczekiwanym momencie a obarczanie ciężarnej w końcówce pierwszej ciąży gdy wszystko jest nowe i trudne do ogarniecia i przewidzenia uważam jednak za nietakt. U mnie byli tak że nie chciałam sprowadzac moich rodziców na weekend do opieki nad pierworodna bo myślałam "jakie jest prawdopodobieństwo, że to będzie akurat ta noc" (w tygodniu zawsze w gotowości była bośnia córki, ale w weekend gdy urodzilam akurat nie mogłaby zostać). Maz był jednak mądrzejszy ode mnie i poprosił moich rodziców by do nas przyjechali. Urodziłam z soboty na niedzielę. Od momentu w którym doszło do mnie że to poród di momentu.w którym dziecko wylądowało na moim brzuchu minęły 2h. Gdyby nie fakt że to była noc, urodzilabym w korku ulicznym. Nie wyobrażam sobie w tym wszystkim Jeszcze zastanawiać się nad opieką dla dziecka, tymbardziej nie swojego. Jeśli ta sytuacja tak bardzo stresuje ciezarna kobietę to od samego stresu rozwinie skurcze. Dla mnie to nie do przyjęcia. W 38tc to Ty masz być w centrum i na Twoje skinienie wszyscy mają być gotowi bo poród może przebiegać różnie i Twoja głową ma być zajęta tylko tym, niczym innym. Tymbardziej nie Twoim dzieckiem.
  • agnieszka112233 18.07.12, 17:48
    Nie bosnia tylko niania córki oczywiście ale telefon sam mi poprawia błędy ;) przepraszamy :)
  • triss_merigold6 18.07.12, 17:58
    Podpiszę się. W drugiej ciąży po rutynowym kontrolnym ktg na które pojechałam prosto z pracy, zostałam w szpitalu na patologii ciąży. Urodziłam kilka dni później i było to parę dni przed wyznaczonym terminem.
    Nie podjęłabym się opieki nad czyimś dzieckiem będąc w 38 tygodniu ciąży, tak samo nie zgodziłabym się na wyjazd męża.
  • e-emma-e 18.07.12, 18:42
    triss_merigold6 napisała:

    > Nie podjęłabym się opieki nad czyimś dzieckiem będąc w 38 tygodniu ciąży,
    > tak samo nie zgodziłabym się na wyjazd męża.

    Już dołożyłaś trzy tygodnie. Autorka wątku jest w 35. tygodniu ciąży.

    Problem wydumany. Ale autorka przekona się dopiero retrospektywnie.
  • agnieszka112233 18.07.12, 18:56
    Skup się i przeczytaj Jeszcze raz pierwszy post...
  • dalia.xyz 18.07.12, 17:38
    A ile lat ma dziecko?
  • lusitania2 18.07.12, 18:03
    mąż ma rację.
    Histeryzujesz i robisz problem z niczego.

  • bez_przekazu 18.07.12, 18:41
    dziewczyno, postaw mu sie! kto jest w ciazy i kto bedzie sie w tym czasie opiekowal bachorem? wiadomo,ze kobieta, czyli Ty! wybij mu z glowy ten pomysl, jak chca sie bawic na weselu niech oplaca opiekunke, a jak ich nie stac to niech dzieciaka wezma z soba. na moim weselu byla siostra meza z 2letnimi blizniakami.
    kto jest dla niego wazniejszy Ty i wasze dziecko czy siostrunia? nienawidze tych wszystkich siostrun, ktore zeruja na braciszkach.
  • aaaniula 18.07.12, 19:02
    Wesele za 2 tygodnie. Będę w 37 tygodniu.
    Kuba ma 9 lat. Do dziś odbierany przez babcię ze szkoły.
    Szwagierka z tych, którym zawsze trzeba pomóc, bez pytania, w zasadzie na rozkaz. Jedzie na wakacje to trzeba brać urlop w pracy żeby zawieść na lotnisko bo taxi za drogie. Nie działa internet to trzeba jechać naprawić. Sama nigdy nie zaproponowała jakiejkolwiek pomocy: kiedy się przeprowadzaliśmy, lub kiedy trzeba było nakarmić kota gdy my wyjeżdżaliśmy. Nie oczekuję od niej żadnej pomocy przy dziecku, bo wiem, że nie mam na co liczyć. Przecież ona jest zapracowana. To, że wykastrowała swojego brata pod względem podejmowania decyzji, nie znaczy, że zrobi to ze mną.
    w ciąży nie stałam się pępkiem świata. Nikt mi w niczym nie pomagał, od nikogo tego nie oczekiwałam. Chcę mieć spokój ducha, a nie leżeć na porodówce i zastanawiać się kiedy ona postanowi odebrać telefon.
    Nie chcę brać jej syna pod opiekę, ponieważ wiem, że z jej lekkoduchem w środku nocy nie dodzwonię się żeby przyjechała po swoją pociechę, wątpię aby nasze obawy wzięła na poważnie i była trzeźwa aby móc przyjechać. Nie odbiera telefonów w domu, bo nie słyszy, a na weselu będzie słyszała?
    Mąż pewnie też nie chce takiego rozwiązania, ale nie potrafi jej odmówić, chyba nie chce żeby źle sobie myślała. Nie chcę go stawiać mięszy młotem a kowadłem, kazać mu wybierać, ale tym razem chyba nie będę miała wyjścia. Nie wiem jak zacząć temat...
  • lesneruno 18.07.12, 19:21
    skoro to jest taki typ szwagierki to tym bardziej bym odmówiła:) 37 tc to właściwie ciąża donoszona i też bym nie chciała się martwić co zrobić z dzieckiem szwagierki jakby coś się zaczęło. Z mężem normalnie rozmawiasz, bez złośliwości na szwagierkę, tylko podajesz racjonalne argumenty związane z możliwością porodu/złego sampoczucia związanego z końcówką ciązy.Przez te dwa tyg. do wesela zdążą sobie coś zorganizować.
  • marianka_marianka 18.07.12, 21:40
    Zachowanie szwagierki - bezczelność do kwadratu.
    Tu nie chodzi o 2,3 godzinną opiekę, ale o dwa dni. Nie wyobrażam sobie przeżywać początki porodu przy obcym dziecku, zwyczajnie krępowałabym się, a po drugie dziecko też może się zwyczajnie bać.
    Ci, którzy twierdzą, że hormony uciskają Ci mózg, w związku z czym histeryzujesz i nie masz empatii za grosz, nie mają chyba pojęcia jak szybko i zróżnicowanie może przebiegać poród. Ja drugie dziecko prawie urodziłam w samochodzie, czekając do końca na silniejsze skurcze.
    Nie powinnaś w takim czasie zajmować się cudzym dzieckiem, jego emocjami, tylko wyłącznie sobą.
    Słuchaj, może sprzedaj szwagierce informację, że masz ciążę zagrożoną, musisz dużo odpoczywać i bardzo prawdopodobne, że końcówkę ciąży możesz już spędzić w szpitalu. I problem z głowy. Mężowi wytłumacz, że zachowanie jego siostry jest bardzo nie na miejscu.
    Zastanawia mnie, dlaczego w takiej sytuacji nie zabiorą 9 - latka ze sobą?
  • morekac 18.07.12, 23:37
    Równie dobrze takiego dzidziusia można bez problemu zainstalować u sąsiadki/koleżanki /nająć nastoletnią babysitterkę/oddać pod opiekę dowolnej zgrzybiałej ciotce/dogadać się z rodzicami szkolnego kolegi.
    to, że 9-latek jest odbierany ze szkoły, to nic wstrząsającego - raczej jest to zależne od skomplikowania drogi do domu. Nie wynika z tego, że nie mógłby spędzić godziny sam i że będzie z opieką nad nim jakikolwiek kłopot (chyba że wiesz, że to dziecię bardzo upierdliwe), gdyby oczywiście miał mamę, która na pewno odbierze ten telefon i na pewno przyjedzie.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • panikorbka-to-ja 19.07.12, 09:14
    daj spokój, tu się zawsze znajdą jakieś horpyny, które ci powiedzą, że nie jesteś pępkiem świata, bo same o siebie nigdy nie dbały i jeszcze się szczycą tym, masz prawo do spokojnej końcówki ciąży. Zwłaszcza pierwszej ciąży. Niech sobie szwagrowie wynajdą opiekunkę do dziecka, wezmą je na wesele, albo z tego wesela zrezygnują, to nie jest sytuacja, że oboje wylądowali w szpitalu, a ty odmawiasz pomocy tylko czyjaś fanaberia, a ty w tym szpitalu możesz wylądować..
    odmówić kategorycznie, a męża opier.. z góry na dół
  • morekac 18.07.12, 19:01
    Kluczowe jest pytanie: w jakim wieku jest dziecko i czy naprawdę szwagierka nie ma możliwości załatwienia mu innej opieki na czas wesela (typu wynajęta babysitterka na jedną noc)?

    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • aaaniula 18.07.12, 19:04
    Ona nawet mnie nie pyta o zdanie, ani ze mną nie rozmawia na ten temat. Poinformowała męża, ze trzeba się zaopiekować dzieckiem.
  • kokosznik 18.07.12, 21:20
    Skąd w Tobie i tylu tu podpowiadających tyle złości i niechęci?
    A tylko potrzeba udowodnienia czyje na wierzchu.
    9-latek to nie jest dzidziuś, a poród to nie chwilka.
    Jesteś rozkapryszoną egoistką, po prostu.
    I chyba niepewną swojej pozycji; ale z potrzebą udowadniania swojej władzy.
    Mąż chyba nie widzi problemu w pomocy siostrze, a Ty jesteś zazdrosna. Dlaczego?
    Może rzeczywiście szwagierka Ci nigdy nie pomoże, ale dobro wraca zawsze.
    Jeśli Ty pomożesz to i Tobie będzie w życiu lepiej.
    Nie rozumiem dlaczego się o tym zapomina.
  • aaaniula 19.07.12, 07:12
    Kurczę, złości to nawet ja sama w sobie nie widzę. Niechęć- owszem. Jestem zmęczona, od tygodnia mam spore problemy ze snem i jestem odrobinę sfrustrowana. No i nie specjalnie widzę powód do tego, aby pomagać osobie, która nigdy, przenigdy nie wyciągnęła ręki do nas, aby pomóc nam w czymkolwiek.
    A na tej podstawie rzucać komuś zarzuty o rozkapryszonej egoistce? To też niezwykle ciekawe.
  • sanciasancia 20.07.12, 13:28

    > Skąd w Tobie i tylu tu podpowiadających tyle złości i niechęci?
    Wszystkie rodziłyśmy i zdajemy sobie sprawę, że poród może zacząć się w każdej chwili. Szwagierka też to powinna wiedzieć.
    > 9-latek to nie jest dzidziuś, a poród to nie chwilka.
    Dziewięciolatek nie powinien zostać w domu sam. Jeżeli coś się mu stanie, odpowiedzielaność poniesie autorka wątku i jej mąż.
    Poród pierwiastki to może być 30 min, znam taką, która urodziła w domu, bo nie zdążyła z niego wyjść do szpitala.
    > Jesteś rozkapryszoną egoistką, po prostu.
    Bo jak człowiek sobie nie daje wejść na głowę, to jest rozkapryszonym egoistą? To nie jest jej dziecko, nie ma wobec niego żadnych obowiązków, dziewczyna i tak wykazuje się dobrą wolą rozważając sprawę, a po takiej propozycji zrobiłam krótkie ćwieczenia z upadku Bizancjum.

    A co do reszty, chrzanisz, kotku, chrzanisz.
    > Może rzeczywiście szwagierka Ci nigdy nie pomoże, ale dobro wraca zawsze.
    > Jeśli Ty pomożesz to i Tobie będzie w życiu lepiej.
    Rodząc sama w polskim szpitalu, bo mąz pilnuje siostrzenca? Nie. Spędzi swój pierwszy poród popychana i poniżana, bo nikt nie położnych i lekarzy.
    --
    We wczorajszym dniu rząd Platformy Obywatelskiej nie został wybrany przez naród, tylko przez społeczeństwo. Narodem jesteśmy my ! (Zuzanna Kurtyka)
  • attiya 24.07.12, 09:47
    to niech mąz całkowicie się zajmie siostrzeńcem, ty przyszykuj sobie coś do jedzenia, połóż się na kanapie, oglądaj tv albo czytaj książkę, na każdą prośbe typu "chcę coś zjeść" albo "trzeba pościelić Kubie" odpowiadaj twardo, że skoro wziął dziecko pod opiekę, to niech się nim zajmie.
    Ale już tak na marginesie widze, że o siostrę męża jesteś zazdrosna, to wg mnie zupełnie normalne, że się odwozi siostrę na lotnisko albo pomaga naprawić kompa - w końcu, to, że zostałaś żoną swojego męża nie oznacza, że nagle przestał on mieć rodzinę....w końcu siostrę zna dłużej niż ciebie
    zwyczaj nie demonizują siostrę i pisząc o swoim mężu, że jest wykastrowany z rozumu wystawiasz nie szwagierce i mężowi etykietę tylko sobie
    Przykre
  • aaaniula 24.07.12, 12:14
    logiczne by to było, gdyby na pomoc w drugą stronę też można było liczyć. Nie jesteśmy służącymi, opiekunami, taksówką i ekipą remontową, której można w każdym momencie narzucić obowiązek usługiwania.
  • mruwa9 18.07.12, 19:23
    Mysle, ze nie przesadzasz i ze to nie ma zadnego zwiazku z ciaza.
    Gleboko nie fair (oglednie mowiac) jest stawianie kogos przed faktem dokonanym i koniecznoscia opieki nad swoim dzieckiem. Bez wzgledu na to, czy jestes w ciazy czy nie. O to sie ewentualnie mozna spytac i poprosic, a nie oswiadczac i podrzucic radosnie dziecko na wycieraczke.
    Macie prawo po prostu nie miec ochoty opiekowac sie cudzym dzieckiem (nawet bratankiem/siostrzencem/ chrzesniakiem).
  • enith 18.07.12, 19:25
    Postaw stanowcze weto, nawet za cenę wkurzenia męża, nawet za cenę obrażenia się szwagierki. Dziewczyno, jesteś na finiszu pierwszej ciąży, zmęczona, spuchnięta, z humorami. Tak, w tej chwili jesteś pępkiem świata i masz do tego prawo. Dziecko szwagierki, jak wynika z opisu, choć dziewięcioletnie, jest niesamodzielne, zostawienie go samego w obcym domu w razie twojego porodu, jest nieporozumieniem i świadczy tylko o tym, jak ograniczoną wyobraźnią dysponuje szwagierka, proponując wam coś takiego. Jestem ciekawa, kto w ferworze weselnej zabawy usłyszy telefon i kto to podpite towarzystwo będzie wiózł te 60 km odebrać dzieciaka, gdyby akurat poród zaczął się w tym czasie. O formie poinformowania was o konieczności zajęcia się dzieckiem nie będę pisać, szwagierka nie ma bowiem za grosz taktu i pomyślunku. Prośbę możnaby od biedy rozważyć, natomiast informowanie, że "tu zaraz macie się zająć moim dzieckiem" bez brania pod uwagi twojego stanu i twojej opinii, już niekoniecznie. Dla odmiany ty poinformuj szwagierkę, że ma szukać do opieki nad pociechą kogoś innego. Tłumaczyć się jej nie musisz.
  • kol.3 18.07.12, 20:53
    Poinformuj szwagierke że dzieckiem się nie zajmiesz i już. Niech spada.
  • starobrno 18.07.12, 21:09
    Nie zgadzaj sie. Po pierwsze, sama forma "poproszenia" o opieke jest haniebna, bez uwzglednienia waszych planow, po drugie w koncowce ciazy najwazniejsza jestes ty i dzidzius. A jak mlody w tym czasie bedzie chory? Tez wam go zostawia czy np. ze szkarlatyna wam przywioza?
  • to-wlasnie-ja 18.07.12, 21:12
    Przede wszystkim to nie prosba tylko postawienie przed faktem i to jak wynika z opisu po raz kolejny. Na Twoim miejscu sama zadzwonilabym do szwagierki i spokojnie tylko poinformowala, ze opieka nad synem nie wchodzi w gre. I koniec tematu, bez zadnych wyjasnien. Za to z mezem porozmawialabym powaznie. Jestes w koncowce ciazy, za kilka tygodni bedziecie mieli w domu malutkie dziecko. Kiedy maz pojmie, ze to wasza rodzina powinna byc dla niego na pierwszym planie? Jesli nie nauczy sie stawiac granic siostrze to ona nigdy nie zrozumie, ze nie ma chlopca do wykonywania zadan w osobie twojego meza .
    I nie, nie uwazam, ze przesadzasz. Zapewne urodzisz o czasie, ale tego nigdy nie mozna byc pewnym( moja siostrzenica zaledwie miesiac temu urodzila tez 2 tyg. wczesniej, choc nic na to nie wskazywalo ). Bedac osoba odpowiedzialna nie chcialabym miec w takich okolicznosciach pod opieka kilkulatka , ktory na dodatek nie jest zbyt samodzielny. Gdyby porod rozpoczal sie nagle, maz zamiast zajmowac sie toba, organizowac wyjazd do szpitala i po prostu byc przy tobie , usilowalby sie dodzwonic do siostry? jak on to sobie wyobraza ? A siostrzeniec ? czy tez nie bylby zdenerwowany lub wystraszony ?Potencjalnie pozostawiony pozostawiony w obcym mieszkaniu sam ? Moze nawet w nocy?

    --
    Zaden dobry uczynek nie ujdzie bezkarnie.
  • chyba.ze 18.07.12, 21:38
    Ale tu nie chodzi o to, że trzeba zostać z dużym już dzieciakiem, tylko o to, że nie lubisz szwagierki. W tym jest problem. Nie w dziecku, które nie wymaga opieki i można go zająć filmami/ grami na kompie przez całą noc.
    Poza tym niezmiernie rzadko pierwszy poród przebiega jak na filmach- dwa krzyki i roooooodzęęęę :-D, ale o tym to chyba też wiesz.
  • 71tosia 18.07.12, 21:39
    9 latek w uzasadnionych okolicznosciach spokojnie moze zostac kilka godzin sam w domu , wiec pewnie gdyby stosunki ze szwagierka byly poprawne to nie robilabys problemu. Tu problemem jest konflikt ze szwagierka a nie ciaza.
  • marianka_marianka 18.07.12, 21:51
    71tosia napisała:
    9 latek w uzasadnionych okolicznosciach spokojnie moze zostac kilka godzin sam w domu


    A wzięłabyś odpowiedzialność za cudze dziecko pozostawione samo w Twoim domu?
    Ja nie zostawiłabym własnego dziecka samego sobie, a co dopiero cudzego, w własnym domu, jadąc sobie beztrosko do porodu...
    Dlatego dziwi mnie taka niefrasobliwość w temacie opieki nad cudzym dzieckiem, tym bardziej w terminie porodu.
    7 - letnie dziecko znajomych wypadło z czwartego piętra wyglądając przez balkon, bo patrzyło, czy mama już wraca do domu. Też było rozsądne i można było je od biedy zostawić na godzinkę, dwie. Do czasu.
  • chyba.ze 18.07.12, 21:58

    > A wzięłabyś odpowiedzialność za cudze dziecko pozostawione samo w Twoim domu?

    Jako matka zostawiłabyś niekumate i niezaradne dziecko kobiecie w terminie porodu? Bo normalny, ogarnięty 9 latek to nie przedszkolak.
    A po wtóre autorka wątku chyba nie mieszka na pustyni? Jakaś sąsiadka/ kuzynka/ koleżanka w razie czego chyba może zrobić wyjątek?
    A może jej nikt nie lubi, bo ona zawsze taka problemowa i nieżyczliwa?
  • triss_merigold6 18.07.12, 22:06
    Taaa... już widzę tłumy chętnych do spontanicznego zaopiekowania się wieczorem/w nocy obcym dziewięciolatkiem.:/
    Akurat kobiecie jadącej do szpitala zajmowanie się zorganizowaniem opieki w trybie natychmiastowym jest potrzebne jak dziura w moście.
    Wiesz, ja np. mam koleżanki - dzieciate i w innych częściach miasta. Żadna nie mogłaby ot tak, bez umawiania się natychmiast przyjechać. Kuzynek tu nie mam.
  • ewa9717 18.07.12, 22:10
    Dziewczyno, nie słuchaj tych, którzy ci mówią, że powinnaś pomóc szwagierce!!!! Odmów stanowczo. Jeśli chcą , niech sobie załatwią opiekę dla dziecka, to nie kosztuje majątek, a i czas jeszcze na to mają!
    A dziewięciolatka, jeszcze nie swojego, nie odważyłabym się zostawić bez opieki, co może się zdarzyć, jeśli faktycznie będziesz musiała pójśc do szpitala. I niech mąż da stanowczy odpór tej naprawdę bezczelnej "prośbie" szwagierki!
  • triss_merigold6 18.07.12, 22:14
    Ano dokładnie. Dziewięciolatka można zabrać na wesele albo zorganizować odpłatnie opiekunkę w domu.
  • verdana 18.07.12, 22:35
    Jesli dziewięciolatek jest tak kumaty, ze może sam zostać w cudzym domu w razie czego, to równie dobrze moze zostać w swoim bez opieki.
    Ja urodziłam w 37 tygodniu, dziecko donoszone. Nagle. Odeszły mi wody. Super przezycie dla obcego dziecka w obcym domu.
    Poza tym pod koniec ciąży nie ma sie siły i ochoty zajmować cudzym dzieckiem, a co moze najwazniejsze - nikt odpowiedzialny nie zoobowiazuje sie do niczego w końcówce ciąży.
    --
    zpopk.blox.pl
  • agnieszka112233 18.07.12, 22:51
    Zgadza się. Poza tym nie tylko poród moze skłaniać do nagłej wizyty w szpitalu w końcówce ciąży. To pierwszy poród, skurcze przepowiadajace można pomylic z tymi właściwymi, czko sluziwy czasem odchodzi tak, ze do złudzenia przypomina saczace się wody, ruchy płodu słabną i niekiedy wymagają konsultacji. Trzeba nie mieć wyobraźni żeby pod koniec ciąży decydować się na taka odpowiedzialność.
  • konto_jest_zajete 18.07.12, 23:38
    Twoja szwagierka jest po prostu bezczelną kobietą.

    Minimum kultury wymaga, aby z taką prośbą zwrócić się osobiście, a nie przekazywać przez męża. I powinna to być prośba, a nie postawienie cię przed faktem dokonanym.

    Po drugie: jeżeli jesteś w tak zaawansowanej ciąży, to twoja szwagierka upadła chyba na głowę. Skoro dziecko może zostać samo u ciebie w domu, to niech zostanie samo we własnym - nie widzę różnicy.

    Bądź kobieto asertywna i nie daj się wrobić w opiekę. Po co masz się stresować przez najbliższe dwa tygodnie całą sytuacją, a później w dzień wesela z jednej strony zajmować się dzieckiem, a z drugiej trząść się, czy aby nie zaczął się poród. Twój mąż też jest niepoważny, ważniejsza jest dla niego siostra i jej zdanie niż dobre samopoczucie - chociażby psychiczne - żony.

    Ułóż sobie jakąś dyplomatyczną gadkę i zadzwoń do niej czym prędzej z kategoryczną odmową, żeby nie wciskała ci, że odmawiasz w ostatniej chwili.

    Powiedz jej krótko, że twój stan zdrowia nie pozwala ci na to, żebyś krótko przed porodem opiekowała się dzieckiem, twój mąż wprawdzie się na to zgodził, ale nie uzgodnił tego z tobą. Nie oznacza to, że nie mogą liczyć na twoją pomoc w późniejszych terminach, ale tym razem nie czujesz się na siłach, aby zapewnić opiekę dziecku i dlatego informujesz już teraz, aby mogli spokojnie przez te 2 tygodnie znaleźć kogoś innego do opieki: może nocleg u kolegi z klasy, dobrych sąsiadów?
    Uwaga: mówisz to i nie wdajesz się w dyskusje, jeżeli szwagierka ma zamiar negocjować, to dodajesz, że tak postanowiłaś, grzecznie się żegnasz i kończysz rozmowę.

    Jeszcze raz podkreślam: nie daj się! Twoja szwagierka wydaje się korzystać z dobroci twojego męża, a on jest za przeproszeniem d**ą a nie mężem.

    Myśl teraz o sobie i o swoim przyszłym dziecku i nie daj się wrobić w poczucie winy. W tych ostatnich tygodniach zwłaszcza przy pierwszym dziecku to ty powinnaś mieć komfort fizyczny i psychiczny.



  • aaaniula 19.07.12, 07:18
    Wiesz co, ja nie bardzo rozumiem Twój sposób postrzegania. Po prostu nie odpowiada mi szukanie opieki dla cudzego dziecka, w środku nocy po sąsiadach i koleżankach- bo ja zaczynam rodzić. A dla siostry męża jestem na tyle życzliwa, na ile życzliwa jest ona dla mnie. Sytuację już opisałam, szwagierka ma nas w nosie, zwyczajowo nie odbiera telefonów, jest nieodpowiedzialna. Nie będę za nią głowy nadstawiać. Jeśli twierdzi, że syn jest na tyle duży żeby zostać samemu w domu- to niech zostanie- w ich własnym. Będzie się mniej bał. A ja nie będę brać za niego odpowiedzialności, której sama nie chce wziąć na siebie jego matka.
  • aaaniula 19.07.12, 07:20
    ....
  • chyba.ze 19.07.12, 08:30
    W ogóle nie rozumiem dlaczego szwagierka nie zabiera dziecka z sobą?
    Albo nie ulokuje na tę jedną noc u któregoś z jego kolegów- za porozumieniu z rodzicami. Młody miałby frajdę i ona zadowolona.
    Ten dzieciak to jakaś niemota, że traktują go jak niepełnosprytnego?

    Jak szwagierka jest dla Ciebie nie miła, to zgadzam się, że niczego nie powinnaś.
    Olej babsko i jej problemy.
    Gdyby była wobec Ciebie zawsze ok, to zmienia zupełnie postać rzeczy.

    Spokojnego rozwiązania.
  • aaaniula 19.07.12, 10:57
    Syn nie dostał zaproszenia. Ślub kuzyna- piąta woda po kisielu, na mój gust nie muszą w ogóle iść zamiast robić zamieszanie.
  • attiya 24.07.12, 09:50
    dla ciebie teraz skoro jesteś żoną swojego męża to już nie cudze dziecko tylko siostrzeniec
    bez przesady, nie rodzisz, nie jesteś w 40 tygodniu ciąży, nie wiem czemu zakładasz, ze akurat wtedy zaczniesz rodzić a nie za kilka dni albo za 5 tygodni, bo wtedy zapewne masz termin

    --
    "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — Mirosław Bańko, UW
  • ajnina_1972 24.07.12, 21:42
    ale wtedy będzie w 37-38 tyg ciąży - czyli już w terminie porodu, więc naprawdę nie jest jej potrzebny dodatkowy stres
    tak się zastanawiam - a co jakby już była po porodzie, wypisana z noworodkiem do domu? też ma się zająć cudzym dzieckiem? przecież i tak może być, że akurat w terminie wesela będzie już z dzieckiem w domu
  • chyba.ze 24.07.12, 23:19
    tak się zastanawiam - a co jakby już była po porodzie, wypisana z noworodkiem d
    > o domu? też ma się zająć cudzym dzieckiem?

    Nic by nie było.
    Czy 9 latek to dziecko, którym "trzeba się zajmować"?
    Wystarczyłoby, że mógłby spędzić z wujostwem miło czas i tyle.
  • ajnina_1972 26.07.12, 21:43
    9 latkiem może nie, ale położnicą i noworodkiem owszem, trzeba się zajmować

    wyobraź sobie PMS do 10-tej potęgi i konieczność niechcianej opieki nad cudzym dzieckiem, po to, aby jego mamusi nie sprawić przykrości
  • premeda 19.07.12, 09:07
    A dlaczego to autorka wątku ma biegać po sąsiadkach, a nie mamusia? W przypadku takiej szwagierki, mówi się niegrzecznie "spadaj na bambus!" i nie daje się takiej włazić sobie na głowę.
    --
    "Śmierć jest przejawem skrajnego niedoboru zdrowia" Beleth
  • analist73 19.07.12, 09:31
    Piszesz o szwagierce? Dlaczego autorka wątku ma organizować opiekę nad dzieckiem szwagierki?
  • panikorbka-to-ja 19.07.12, 09:31
    ludzie!!
    albo jesteście trollem, albo was Bóg opuścił, to autorka wątku ma szukać sąsiadki, koleżanki do opieki nad cudzym dzieckiem?? nie jego matka?
    co za kretynizm, babie odchodzą wody, albo ma krwotok a mąż dzwoni po siostrze i koleżankach żony, zamiast ją wieźć do szpitala, młody obudzony, bo kobieta kwili i jest zamieszanie, przestraszony, gapi się na ciocię zwinięta w kłębek..
    super, extra,..
    że tak nie musi być??że ludzie mają po 2-3 dzieci i też te dzieci sa narażone na takie sytuacje?? ALE TO NIE JEJ DZIECKO, WIĘC SIEBIE i JEGO NA TO NARAŻAĆ NIE MUSI.
  • asfo 19.07.12, 00:28
    > Cała ta sytuacja mi nie odpowiada. Czuję presję, jestem bardzo zdenerwowana tym
    > , że coś zostało mi narzucone, w moim własnym domu. Źle znoszę końcówkę ciąży,
    > mam wahania nastrojów, jestem płaczliwa i spuchnięta. Mąż nie chce odmawiać pom
    > ocy siostrze, nawet nie wiem jak mu powiedzieć, że po prostu nie chcę takiego r
    > ozwiązania, wiem że się wkurzy.

    Wg. mnie większy problem masz z mężem niż ze szwagierką. Szwagierce zwyczajnie mówisz, że nie masz teraz siły zająć się dzieckiem, jesteś zaniepokojona nadchodzącym porodem, i w każdej chwili możesz urodzić, więc odmawiasz.

    Do szwagierki zadzwoń i uprzejmie lecz stanowczo powiedz, że odmawiasz. Jak mąż zacznie wydziwiać i nie przyjmie logicznych argumentów, to nie tłum uczuć i się rozpłacz.
  • kol.3 19.07.12, 06:21
    Nie rozumiem dlaczego nie odmówiłaś od razu. Dlaczego mąż nie odmówił. Ilu to jest mężów, którzy bez mrugnięcia okiem przyjmują do wykonania polecenia mamy, siostry za to kosztem swojej żony.
  • aaaniula 19.07.12, 07:35
    Zgadzam się z bardzo wieloma Waszymi słowami. Duży problem jest ze samą szwagierką, a nie z dzieckiem, bo nie jest on wielce problemowy, to fajny chłopak. Ale nie mam teraz chęci na opiekę nad nim, na zastanawianie się co zrobić jak się zacznie. Bardzo się boję porodu i myślę, że kiedy już się zacznie pewnie będę ryczeć mężowi w rękaw, nie potrzebuję widowni, chcę tylko spokoju. Nie chcę nerwówki, telefonów. Nie chcę zostawiać małego samego w obcym domu. Sam w nocy nie zostawał w swoim, a ma zostać w moim? Ja wiem czy nie zacznie też beczeć, że się boi, że nie chce zostać sam? Tym bardziej, że ja będę spanikowana? Mam podejmować ryzyko, że pojadę rodzić sama bo szwagierka nie odbierze telefonu? Gdybym jej ufała to pewnie nie byłoby problemu. Ale przez 10 lat dała dość powodów do tego, aby jednak nie zawsze wierzyć w to co mówi.
    Co do decyzji męża- też jestem zła. Od zawsze tak było, że siostra nim dyrygowała. Powód prosty. Kiedy zmarł ojciec (mąż miał 3 lata), matka pracowała całymi dniami, a siostra wdała się w jej rolę- jest 10 lat starsza. I tak zostało do dziś- że ona rozkazuje, a on słucha. Nigdy z tym specjalnie nie walczyłam- nie chciałam wyjść na zołzę. I wiem, że dla niego to trudne, kiedy ja mówię co innego niż siostra, bo sam nie potrafi się jej postawić. A nie chcę kłamać, że ciąża zagrożona, że skurcze. Ja bym przedstawiła sytuację jasno i prosto. Przecież mam prawo do własnych odczuć i lęków. A niektóre osoby zrobiły tu ze mnie potwora i egoistkę. To, że może jestem teraz przewrażliwiona- to wiem, ale chyba też w tej chwili można się tego po mnie spodziewać.
  • lesneruno 19.07.12, 08:44
    przeczytaj jeszcze raz co Ci "konto_jest_zajęte" napisała: ona fajnie ujęła to jak masz rozmawiać, a właściwie, przedstawić sprawę, szwagierce.tylko nie zwlekaj bo czas ucieka.A mężowi przypomnij kto ma być dla niego najważniejszy:)
  • rudylis35 19.07.12, 09:30
    Jesli szwagireka "poprosiła" jak opisałaś, nie lubisz jej, jest nieodpowiedzialna, może nie odebrać telefonu to niech spada.
    W innym przypadku nie robiłabym problemu.
    Prawdopodobieństwo że zaczniesz rodzić akurat w trakcie tych 8 godzin gdy są na weselu wynosi ok. 2%. Prawdopodobieństwo ze pród bedzie tak szybki że nie zaczekasz w domu co najmniej 30 minut do mocniejszych skórczy przy pierwszym dziecku to ok. 5%, niech będzie 10% (czas na telefon do szwagierki pt. migiem do domu - ale odpowiedzilnej szwagierki). Tak więc prawdopodobieństwo niepowodzenia misji "opieka" to ok: 0,1% :)
  • triss_merigold6 19.07.12, 09:49
    A dlaczego ona ma się denerwować, w imię czego? Niech się rodzice dziecka martwią jak mu zapewnić opiekę.
  • elle-joan 19.07.12, 10:19
    triss_merigold6 napisała:

    > A dlaczego ona ma się denerwować, w imię czego? Niech się rodzice dziecka martw
    > ią jak mu zapewnić opiekę.

    Tak jest w życiu, że wchodzimy w relacje z ludźmi, pomagamy sobie nawzajem, czasem wymaga to jakiegoś poświęcenia. Podczas ciąży tak naprawdę, to każdego dnia może się coś wydarzyć, ale przecież żyjemy normalne. Chłopak jest bliską rodizną i chrześniakiem męża. Chrzestny to nie tylko dawanie prezentów, tylko generalnie wspieranie. Chociaż oczywiście niekoniecznie akurat jak rodzice chcą zabalować.
    Oczywiście pomaganie innym to osobisty wybór- nie chce, to nie musi. Zwłaszcza, że nie lubi tej osoby i nie chce jakichś ciepłych relacji ani wzajemności w pomocy. Może patrzę inaczej, bo brakowało mi w pobliżu rodziny, z którą można by sie wzajemnie wspierać. Teraz akurat mam takie osoby i bardzo to sobie cenię. Uważam tak, jak ktoś z przedmówców, że tu jest problem przede wszystkim relacji mąż autorki-siostra i autorka-mąż. Gdyby mąż zatroszczył się o żonę w pierwszej kolejności albo powiedział siostrze: "zaczekaj, uzgodnię z aaaniulą", to może autorka odebrałaby tę sytuację całkiem inaczej.
    Swoją drogą nawet jak szwagierka jest nieżyczliwa, to siostrzeniec/chrześniak nic temu nie jest winien. Chociaż powtarzam też nie uważam aby akurat zajmowanie sie nim jak rodzice balują było najważniejszym wyrazem troski.
  • rudylis35 19.07.12, 10:22
    Jak ma się denerwowac to w imę niczego. Jasny przekaz: nie, nie zajmę się i już. Ma też prawo nie lubić szwariegki bo tak. Ja to rozumiem sama nie lubię swojej. Tylko po co wymyślać w tym celu wizje jak z horroru - krew, czerwono-zielone wody, krzycząca od pierwszego skurczu, zlana potem i krwią kobieta..... :)
  • sorvina 19.07.12, 10:45
    A dlaczego autorka nie ma mieć prawa panikować? To jej pierwsza ciąża, a huśtawki hormonów nie pomagają. Może po pierwszym mocnym skurczu bać się, że to już zamiast rozsądnie ocenić, że jeszcze sporo czasu. A przez ten czas być całkowicie skoncentrowana na sobie, a nie dzwonić po nocy po sąsiadkach czy zajęłyby się dzieckiem szwagierki. Przy drugiej ciąży nabierze doświadczenia, ale teraz ma prawo do jazd i niepewność i ma prawo chcieć zapewnić sobie maksymalny komfort psychiczny i fizyczny, być pewna, że i ona i mąż mogą się całkowicie skupić na tym co się dzieje z nią. Tym bardziej, że nigdy nie ma gwarancji, że na pewno nie zacznie rodzić, poród będzie trwał długo i nie będzie działo się nic niepokojącego.

    To szwagierka ma obowiązek zająć się swoim dzieckiem i ma wiele możliwości by zrobić to (wziąć ze sobą, wynająć opiekunkę itp.), ale podrzucić bratu bez uzgodnienia to najwygodniejsze. Też uważam, że marne szanse, że a) odbierze telefon, b) ona/jej mąż będą na tyle trzeźwi by od razu po dziecko przyjechać, c) zanim znajdą pijani rozwiązanie będzie dawno po porodzie.

    Zadzwonić do szwagierki i powiedzieć, że w końcówce ciąży nie ma możliwości byś zajęła się jej dzieckiem. Bez wnikania w szczegóły. Na pewno znajdzie inne rozwiązanie.

    A w dłuższej perspektywie czasu zacząć tłumaczyć mężowi, że teraz jego rodziną jesteś przede wszystkim Ty i wkrótce narodzone dziecko i to Wy potrzebujecie go najbardziej. Wierzysz w to, że on zachowa się jak odpowiedzialny mąż i ojciec.
    Czas stawiać szwagierce granice.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • panikorbka-to-ja 19.07.12, 13:03
    :):) różnie bywa.. zwłaszcza przy pierwszym dziecku, mnie po prostu zirytowały wypowiedzi, że autorka wątku jest egoistką, czasem trzeba myśleć o sobie kurcze, zwłaszcza, że faceci w niektórych sprawach nie maja wyobraźni,
    a do szpitala się nie jedzie po pierwszym skurczu tylko przy skurczach co 7 minut, to co ma dziewczyna siedzieć cicho bo dziecko cudze obudzi? drzeć sie nie musi ale zamieszanie będzie, zwłaszcza jak mąż będzie obdzwaniał całą rodzinę i znajomych:):P
  • asia_i_p 19.07.12, 09:33
    Masz prawo do własnych odczuć i lęków. I rzeczywiście, można sobie wyobrazić sytuację, kiedy obecność siostrzeńca będzie problemem, chociaż już raczej nie taką, kiedy będzie dramatem - ale masz prawo się bać.
    Natomiast zastanów się sama, czy uczciwie boisz się komplikacji, czy raczej cieszysz z pretekstu, że można wreszcie czegoś odmówić siostrze męża. Bo jeśli to drugie, to czeka cię z mężem poważniejsza rozmowa. Trzeba uczciwie postawić sprawę, że przeszkadza ci nadmiar siostry w waszym życiu, a nie manipulować ciążą. I trzeba się zastanowić, dlaczego odmówienie komuś przysługi, na którą nie masz sił/ ochoty, wymaga od ciebie wymalowania historii rodem z "Ostrego dyżuru". Bo siostra może być zaborcza, ale ty stawiasz się sama w pozycji ofiary, a ciążę wykorzystujesz jako broń - to kiepski punkt wyjściowy do zajęcia roli dojrzałej partnerki męża.
    --
    Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
    Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
  • aaaniula 19.07.12, 11:03
    Nie, to nie pod pretekstem "mojego na wierzchu". Po prostu wiem, że jestem panikarą i kiedy przyjdzie co do czego nie chcę mieć na głowie opieki nad dzieckiem. W ogóle mi ta sytuacja nie odpowiada, bo czuję się ominięta w ustaleniach. Zostałam poinformowana, nikt nie pytał, więc na dobrą sprawę nawet nie powinnam się martwić tłumaczeniem dlaczego nie, tylko przekazać mężowi krótkie NIE i koniec bez żadnego usprawiedliwiania. Ale wiem, że dla niego to też ciężka sytuacja, nie chcę nikogo urazić, powodować kłótni- szukam mądrego rozwiązania.
  • asia_i_p 19.07.12, 12:34
    Tylko szantażowanie męża swoim panikarstwem to nie jest mądre rozwiązanie. Zdecyduj się na załatwienie jednej sprawy - bo jak będziesz naraz załatwiać swoje obawy przed rodzeniem przy siostrzeńcu i swoje oburzenie tym, że cię pominięto przy ustaleniach, to diabeł nie dojdzie, o co ci chodzi.
    Jak na razie, ja bym na twoim miejscu powiedziała, że nie chcesz mieć pod opieką dziecka, bo się boisz, że zaczniesz przy nim rodzić i to jest dla ciebie krępujące i obciążające. A kwestię sposobu podejmowania decyzji omówiła w późniejszym terminie, kiedy emocje opadną. Chyba, że ta druga kwestia jest dla ciebie ważniejsza, to wtedy na odwrót.
    A przekazywanie krótkiego NIE i koniec osobie, która jest nam najbliższa, bez wchodzenia w jej sytuację, to nie jest dobre rozwiązanie.

    Jest jeszcze druga opcja, jeśli to kwestia ustalania z tobą jest dla ciebie najważniejsza - zacząć rozmowę od tego, że czujesz się pominięta i że chciałabyś, żeby takie rzeczy były ustalane z tobą. I wziąć też pod uwagę sytuację męża, który oczywiście zachował się nagannie, ale teraz może być w naprawdę podbramkowej sytuacji. Czy uspokoiłoby cię, gdyby on zaklepał "na wszelki wypadek" opiekunkę z agencji albo zaufaną sąsiadkę, czekającą na telefon, żeby zostać z siostrzeńcem, gdybyś zaczęła rodzić?
    --
    Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
    Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
  • analist73 19.07.12, 09:45
    Masz prawo się bać, masz prawo chcieć aby mąż był przy Tobie. Weź i wytłumacz mężowi że w 37 tygodniu to dziecko może się spokojnie urodzić. Że tak naprawdę to Ty wtedy możesz być już po porodzie, w czasie porodu, albo przed, możesz się źle czuć. Pierwszy poród zazwyczaj trwa długo, ale nie u wszystkich. Skąd macie wiedzieć w której grupie będziesz? Na ostatnim weselu, którym byłam było tak głośno że nawet własnych myśli nie było słychać a dopiero telefonu. Więc nawet przy dobrych chęciach szwagierce trudno może być odebrać telefon. Dlaczego Wy macie się martwić o opiekę dla dziecka kiedy zaczniesz rodzić? Ja miałam ustaloną opiekę dla starszego na długo przed porodem. Nie zapomnij spakować się do szpitala aby uzmysłowić mężowi że termin się zbliża. Nie zastawiałabym 9-latka samego w obcym domu, zwłaszcza że nawet w swoim nie zostawał. Jeżeli szwagierka twierdzi że może zostać sam to czemu nie zostawi go w swoim? Pewnie liczy na Waszą odpowiedzialność. Powiedź mężowi że nawet jeżeli teraz jest on spokojny i opanowany co zrobi jak zaczniesz rodzić a będzie musiał zadzwonić do siostry, która nie będzie odbierać, a chłopak zacznie płakać? A co będzie jak chłopiec będzie przeziębiony, chory? Wytłumacz mężowi w co Was wpakował niech on sam to odkręca. 9 latka można spokojnie zabrać na wesele tylko trzeba go pilnować.
  • aaaniula 19.07.12, 11:05
    Jestem już spakowana. Mąż wie, że mogę rodzić w każdej chwili, ustalił z siostrą, że mały zostanie u nas w razie czego, nie pytając mnie o zdanie.
    Będę miała cesarkę, więc nie mam na co czekać kiedy zaczną się skurcze, tylko wsiadać do auta i jechać do szpitala.
  • aaaniula 19.07.12, 11:06
    Miałam na myśli silne skurcze i przeczekanie pierwszej fazy w domu.
  • analist73 19.07.12, 13:41
    To Twój mąż zachowuje się nieodpowiedzialnie.
  • kol.3 19.07.12, 17:26
    Jak Ci wody nagle odejdą to w ogóle możesz nie mieć skurczy, trzeba wtedy szybko jechać do szpitala i ciąć. Możesz w ogóle nie mieć bólów porodowych. Urodzilam 2 dzieci przez cc i nie miałam żadnych bólów. Zwracaj uwagę na ruchy dziecka.
  • marianka_marianka 19.07.12, 10:47
    aaaniula napisała:
    I tak zostało do dziś- że ona rozkazuje, a on słucha. Nigdy z tym specjalnie nie walczyłam- nie chciałam wyjść na zołzę.

    Najwyższy czas zacząć zmieniać hierarchię ważności.
    Nikogo nie powinno się stawiać w tak niekomfortowej sytuacji, dlatego jak najszybciej należy odmówić opieki. Najlepiej bez zbędnego tłumaczenia.
    Najlepsze w tej sytuacji jest lajtowe podejście szwagierki - ona już sobie załatwiła opiekę nad dzieckiem i już tylko cieszy się nadchodzącą imprezą;)
    Natomiast Autorka wątku zaczyna się martwić, gryźć i walczyć z mężem mamisynkiem i kombinować opiekę nad cudzym dzieckiem, zamiast w spokoju oczekiwać rozwiązania.
    Czasami zazdroszczę niektórym tak luzackiego i bezrefleksyjnego podejścia do życia.
  • asfo 19.07.12, 11:01
    Aaaniula - czasem tak jest, że w imię dbania o samą siebie trzeba się stanowczo postawić rodzinie, ryzykując że ktoś się na jakiś czas obrazi. Jeśli sama o siebie nie zadbasz ustalając pewne zasady, to będą Ci wchodzić na głowę zawsze - i dzieje się tak nawet wtedy, gdy się jest w dobrych stosunkach z rodziną. Po prostu inne osoby mają inne priorytety, niż Ty.

    Musisz sobie wprost powiedzieć, że nie jesteś odpowiedzialna za dobry humor szwagierki, i że masz prawo dbać sama o siebie, i to dbanie jest dla Ciebie ważniejsze niż wygoda kogoś innego, i to jest całkowicie w porządku dopóki dbając o siebie nie robisz szkody komuś innemu. Szwagierka jest dorosła baba i może sobie poradzić bez ciebie i twojego męża. I trzeba sobie też powiedzieć, że Ty masz większe prawo oczekiwać od męża pomocy niż szwagierka. Ona ma swojego męża, żeby jej pomagał.

    Nie ma innego wyjścia, musisz się wykazać kręgosłupem i jasno powiedzieć otoczeniu czego oczekujesz - dziecka szwagierki pod opiekę nie bierzecie, mąż ma czuwać u twego boku, żeby jechać z Tobą do szpitala gdybyś zaczęła rodzić. Nie trzeba przy tym na nikogo krzyczeć, oskarżać o nic itd. Powinnaś poważnie porozmawiać z mężem i dać mu do zrozumienia, że decyzje dotyczące przyjmowania gości, wykonywania przysług i wszystko co ma wpływ na Was oboje powinno być wspólnie dyskutowane.

    Ja nie kupuję kanapy bez konsultacji z mężem (jego pieniądze, on będzie tę kanapę składał i ustawiał a potem na niej siedział), a on nie zaprasza gości zanim nie zapyta mnie o zdanie (ja muszę tych gości przyjąć i nakarmić, wcześniej zrobiwszy porządek w domu).
  • nowy99 19.07.12, 11:12
    Co do powaznego porozmawiania z mezem: po co sie jemu narazac i psuc sobie uklady z najblizsza osoba. Aniula powinna zadzwonic do szwagierki z informacja, ze no niestety nie jest to mozliwe. Jesli tamta bedzie namolnie pytala dlaczego, to nie, bo zle sie czuje i jest to absolutnie wykluczone. Jesli tamta bedzie cisnela, ze jak cos, to maz sie zajmie 9- latkiem, to mowic, ze maz to w tej sytuacji jest dla niej.
    Autorka watku musi powiedziec krotko, nie wciagajac sie w dyskusje, ze nie jest to teraz mozliwe absolutnie. Takie slowa: absolutnie, wykluczone, przykro mi, ale nie jestem w stanie ci pomoc, itp.bardzo fajnie zamykaja dalsza czesc jalowej zreszta gadki drugiej strony. Ale spokojnie, bez nerwow, zeby sprawiac wrazenie, ze decyzja odmowna zostala przemyslana i przetrawiona i nie ma odwolania.
  • panikorbka-to-ja 19.07.12, 09:40
    :) zdziwiłabyś się ale mężów słuchających bardziej siostry i mamusi niz własnej żony jest sporo i cięzko im to wybić z głowy, bo tak byli od dzieciństwa uczenie i wychowywani, że rodzina jest najważniejsza, a rodzina to mamusia i siostrunia:)
  • nowy99 19.07.12, 10:39
    Pisałaś, ze chlopca odbiera skądśtam, nie pamiętam, odbiera babcia. Uwazam, ze w sytuacji w jakiej jestescie oraz biorac pod wzglad apodyktycznosc bratowej i nieliczenie sie z toba w tej rodzinie, tym 9-latkiem powinien sie zajac przez niemalo, bo 2 dni, ktos inny, wskazuję na tę babcię.
    Porody czesto zaczynaja sie wieczorem, w nocy czy bladym switem, pierwsze porody trwaja nawet dwa dni. Nie wyobrazam sobie pozostawienia tego chlopca przez was i trwanie przy czynnosciach porodowych kilkadziesiat godzin.
    A prawdopodobienstwo, ze urodzisz wlasnie podczas jego pobytu jest wiecej, niz pewne. Bo po prostu sytuacja wyprowadza cie z rownowagi, a stan taki nakreci cala akcje porodowa:)
  • kisi_165 19.07.12, 10:58
    Ja dwójkę moich dzieci urodziłam w ciągu 2 godzin.. owszem skurcze rozkręcały się trochę bo najpierw jak mnie zaczynało brać to bolało mnie jak przy miesiączce.. a wtedy to i nawet własnym dzieckiem nie miałam ochoty się zajmować.. Cisza i spokój to był dla mnie raj.
    Ja bym odmówiła i nie miała wyrzutów sumienia. Każdy inny termin byle nie blisko terminu porodu gdzie wszystko jest możliwe.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/6sutvfxmdhyzq9qp.png[/img][/url]
  • aaaniula 19.07.12, 11:09
    Babcia w tym czasie jest na innym weselu, więc odpada. Po prostu po trupach do celu. Byle jej w tyłku dobrze było...
  • baszysta 19.07.12, 12:54
    No ok, Aniula dostalas szereg madrych porad mowiacych o odmowieniu. I CO JEJ ODPOWIEDZIALAS? Czemu nie chcesz napisac? Czyzby okazalo sie jednak, ze podkulisz brzuch pod siebie i zgodzisz sie na obecnosc siostrzenca? Czemu jestes taka ulegla? Szwagierka ma z wami dobrze - z bratem ulegla fajtlapa i niepotrafiaca otworzyc buzi jego zoneczka.

    Wogole te wieloletnie spelnianie jej prosb - oboje jestescie smiechu warci i nawet mi was nie zal, no oprocz dziecka. Skad moze wiedziec, ze bedzie mialo dwie nieogarniete, ulegle fajtlapy za rodzicow.
  • swinka-morska 19.07.12, 12:15
    Odmów opiekowania się chłopcem i to szybko.
    Nie obarcza się kobiety w końcówce ciąży, ani jej męża, takimi obowiązkami.
    No i jeśli teraz tego nie zrobisz, po urodzeniu dziecka będzie tylko gorzej - metodą od rzemyczka do koziczka siostra męża wejdzie Ci na głowę dokumentnie.
  • aaaniula 19.07.12, 13:07
    Powiedziałam dziś mężowi, że cała sytuacja mi nie odpowiada, że uważam prośbę siostry za niestosowną, że nie potrzebuję widowni w postaci siostrzeńca kiedy zacznie się poród. Będziemy rozmawiać kiedy wróci z pracy. Jeśli będzie robił jakieś fochy ze nadal chce pomóc siostrze to chyba nie wytrzymam. W razie czego powiem, że od tego jest moim mężem żeby stać za mną murem, nawet jeśli to ciążowe fanaberie i zozchwianie. Więc jeśli chce to niech jedzie się opiekować siostrzeńcem do ich domu, a ja do szpitala pojadę sama, jeśli mu to nie przeszkadza, że ważniejsza zabawa siostry niż narodziny pierwszego dziecka. Może brutalne, może nie fair takie stawianie wyborów, ale postanowiłam zadbać o swój spokój. Może egoistycznie, ale całe życie byłam dla innych, teraz będę dla siebie i dla dziecka.
  • annb 19.07.12, 14:02
    żadne egoistycznie, po prostu zdrowe podejście

    A jak bedzie foch że zawsze było i się skończyło to powiedz-urwało się ucho od dzbana w którym cierpliwość nosiłam.
    I powodzenia
  • aqua48 19.07.12, 14:58
    aaaniula napisała:

    > Powiedziałam dziś mężowi, że cała sytuacja mi nie odpowiada, że uważam prośbę s
    > iostry za niestosowną, że nie potrzebuję widowni w postaci siostrzeńca kiedy za
    > cznie się poród.
    > Może brutalne, może nie fair takie stawianie wyborów, ale postanowiłam zadbać o swój spokój. Może egoistycznie, ale całe życie byłam dla innych, teraz będę dla siebie i dla dziecka.

    Popieram całkowicie! Akurat na dwa tygodnie przed rozwiązaniem masz prawo do świętego spokoju we własnym domu i nie musisz brać na siebie obowiązku opiekowania się siostrzeńcem męża. Nerwy nie służą w takiej sytuacji. Siostra męża jeśli chce gdzieś jechać bez dziecka niech zorganizuje mu inna opiekę.
  • aaaniula 19.07.12, 15:08
    Więc muszę przyznać, że dumna z męża jestem potwornie, bo zadzwonił do mnie, że nie mam się martwić, on wszystko załatwi. Bez żadnego ale. Więc podziękowałam, że stanął za mną murem i że mi strasznie miło, na co powiedział, że to ja jestem najważniejsza. Boimy się, że siostra się obrazi, ale bierzemy to w ryzyko...
  • konto_jest_zajete 19.07.12, 15:26
    I bardzo dobrze. :-))
    Wiesz, chyba jesteś taką osobą, jaką ja byłam jeszcze kilka lat temu. Praktycznie zero asertywności, nie umiałam odmawiać rodzinie i znajomym w sytuacjach, gdy próbowali mnie wykorzystywać i wchodzić na głowę. Nie mówię tutaj o zwykłych przysługach i ludzkiej życzliwości czy pomocy, ale sytuacji podobnej do twojej: ja z czegoś rezygnuję i narażam się na stres po to, żeby ktoś spełniał swoje zachcianki. Było to zawsze jednostronne, bo ja przy tym jestem dość zorganizowana, przezorna i nie lubię się wyręczać innymi, dlatego w ostateczności proszę innych o przysługi.
    Wszystko to trwało do momentu, gdy rzeczywiście to ja znalazłam się w ciężkiej sytuacji zdrowotnej i poprosiłam o pomoc. Jakoś nikt nie miał czasu, nie miał możliwości, jakoś nie mógł zrezygnować np. z imienin koleżanki po sąsiedzku (!) by zawieźć mnie do lekarza, bo nie mogłam sama prowadzić. Dodam, że tej osobie pomogłam dzięki znajomościom znaleźć pracę oraz pożyczyłam znaczną kwotę na utrzymanie się po przeprowadzce w innym mieście, której nawiasem mówiąc nie spłaciła mi do dzisiaj...
    Po rozmowie ze znajomą psycholog zdałam sobie sprawę, że należę do "pomagaczy", nie potrafię odmawiać i stawiać swoich spraw na pierwszym miejscu. Jak to mówią: daj komuś palec, a weźmie całą rękę. Teraz owszem palec daję, ale ręki już nie ;) I nauczyłam się asertywnego podejścia do osób, które tylko ode mnie biorą nie dając nic w zamian.

    Trzymaj się cieplutko i nie daj się :))
  • aaaniula 19.07.12, 17:39
    Dokładnie tak, mało mam swojego zdania i tłamsze w sobie co mnie boli. Zawsze do usług dla każdego, zawieźć, przywieść. Kiedyś mały przyjeżdżał do nas na weekend w ferie, bo rodzice gdzieś wychodzili. Chcieliśmy wziąć go do parku wodnego, a na koniec pobytu mąż miał dołożyć do jego oszczędności i jechać z nim kupić PSP. Szwagierka zapytała o której po niego przyjadę ( około 30 km). I jak taki ciołek pojechałam, a przecież mogła własnego syna przywieźć skoro chciała go gdzieś na weekend ulokować.
    Ale kiedy ja w zeszłym roku leżałam po operacji kolana to nikt nie zadzwonił żeby zapytać czy czegoś mi nie trzeba. A tak jak piszesz- ja sama o pomoc nie proszę, nie lubię, nie potrafię. Chyba czas zawalczyć o swoje... Choć dalej w głowie mam to, że szwagierka się obrazi gdy jej powiemy, że nie zaopiekujemy się jej synem. Taka już jestem.
  • baszysta 19.07.12, 17:47
    >Choć dalej w głowie mam to, że szwagierka się obrazi gdy jej powiemy, że nie zaopiekujemy się jej synem.

    NO I CO Z TEGO KOBIETO? CO Z TEGO?

    >Taka już jestem.

    Dumna z siebie jesteś? Masz ty w ogóle rozum i godność człowieka?
  • marianka_marianka 19.07.12, 18:04
    Jesteś typem, jak to ktoś wyżej obrazowo ujął - "pomagacza". Da się to zmieniać, ale powoli metodą małych kroczków.
    Do tej pory skakaliście obok szwagierki na każde zawołanie, rozpuściliście ją jak "dziadowski bicz". I tak się prędzej czy później obrazi, ale nie powinniście się tym przejmować, nie jesteście od dogadzania jej i podtrzymywania dobrego nastroju.
    Stanowicie dla siebie pomoc i oparcie, szczególnie teraz kiedy lada chwila pojawi się dziecko.
    Bardzo dobry moment, żeby zacząć odmawiać.
  • elle-joan 19.07.12, 18:10
    Tyle, ze tutaj byłaby potrzebna współpraca męża. Oni powinni mówić jednym głosem wobec innych, a podyskutować sobie ewentualnie w domu między sobą. Co z tego, że annniunia zdobędzie sie na odwagę żęby odmówić, jak mąż za jej plecami się zgodzi albo będzie miał pretensje, że ona się nie zgodziła. Autorka najpierw uzgodnić z mężem jak jest jej pozycja.
  • verdana 19.07.12, 19:04
    No przecież mąż już powiedział, ze to załatwi. I bardzo dobrze. Dobrze, ze maż zrozumiał, ze w tym wypadku nie siostra i wesele są najwazniejsze.
    Swoją drogą szczytem bezczelności jest prosić o opiekę nad dzieckiem kobietę w końcówce ciąży.
    --
    zpopk.blox.pl
  • elle-joan 19.07.12, 19:44
    verdana napisała:

    > No przecież mąż już powiedział, ze to załatwi.

    Tak, faktycznie tamten wpis przeoczyłam. To ładnie z jego strony. Ale jednak z tego co anniula pisze, to nie jest jedyna sytuacja. No ale może to będzie jakiś moment zwrotny.
  • aaaniula 19.07.12, 20:48
    Na ogół mamy podobne zdanie w tej kwestii. Ale zarówno mąż, jak i ja czasem wolimy być tymi pomagaczami, nie wdawać się w debaty, tylko coś tam zrobić i zapomnieć. Po to żeby się nie kłócić, w myśl teorii, że rodzina jest najważniejsza. Żeby nie mieć wyrzutów sumienia. Tyle tylko, że takie podejście może funkcjonować do czasu, kiedy nie ingeruje to w nasze osobiste życie, a teraz taki moment nastał i trzeba było się odezwać. Długie milczenie spowodowało strach przed walką o własny spokój ducha, ale jakoś ruszyliśmy.
  • konto_jest_zajete 19.07.12, 21:36
    I trochę o odmawianiu - wprawdzie dla uczniów, ale zwięźle i przystępnie.
  • aaaniula 20.07.12, 08:59
    Genialne, prosto i na temat. Dzięki.
  • abssinthe 20.07.12, 10:50
    no to chyba sie trzeba modlic o to, zeby sie obrazila, przestala odzywac na jak najdluzej, i juz wiecej z zadaniami do was nie wyjezdzala :)

    po co Wam nieprzyjemni ludzie w poblizu, ktorzy nic z siebeie nie daja, tylko chca brac caly czas?
  • kropeczka455 20.07.12, 14:58
    aaaniula napisała:

    >Boimy się, że siostra się obrazi, ale bierzemy to w ryzyko...

    Boisz sie wschodzącego słonca???? Asertywność Ci sie kłania w pas kłania. A niechaj sie szwagierka obraża bedziecie mieli ją z głowy. Wielkim egoizmem z jej strony jest wydawanie poleceń o zaopiekowaniu sie dzieckiem na finiszu twej ciąży.
    Pora przestać pozwalac sie wykorzystywać!!!
  • antheax 20.07.12, 09:51
    Szwagierka może pojechać na wesele z synem. Przecież wesele to impreza rodzinna więc 9-latek jak najbardziej powinien w niej uczestniczyć razem z rodzicami.
  • aaaniula 20.07.12, 10:27
    jak już pisałam gdzies wyżej- nie dostał zaproszenia.
  • nueng 20.07.12, 14:57
    To chyba Ty tu jesteś teraz najważniejsza. Mąż nie powinien się wkurzać tylko zadbać o Twój komfort psychiczny. Nie jest ważne co uważają inni i czy według nich to jest czy nie jest problem. Tobie to nie pasuje i już.
  • trusia29 20.07.12, 20:38
    Ja mam taką zasadę - gdy coś mi nie pasuje mówię jasno i wprost. Nie możesz zęzowi i jego siostrze wprost i szczerze powiedzieć o swoich uczuciach?

    Jeśli nie możesz, to sama sobie stwarzasz problem.
  • trusia29 20.07.12, 20:38
    mężowi:)
  • aaaniula 21.07.12, 08:25
    Więc opowiem jak było... Najpierw we wszystko wtrąciła się teściowa i powiedziała, że nie wie o co nam chodzi, bo Kuba to zuch chłopak. Krew się we mnie zagotowała, bo w tym wszytskim nikt nie myśli o mnie, nikt nadal nie zapytał czy ja się zgadzam.... Mąż się wkurzył, wziął telefon, zadzwonił do siostry. Nie chciał być zbyt stanowczy, żeby siostry nie urazić. Powiedział, że ja nie czuję się najlepiej i że już teraz woli ją uprzedzić, że ma znaleźć kogoś innego do opieki. Siostra powiedziała: dziękuję ze przez was nie moge iść na wesele i rzuciła słuchawką! Przewidujemy półroczną obrazę...
  • panikorbka-to-ja 21.07.12, 11:36
    I bardzo dobrze.. jak szwagierka swoje przyjemności stawia ponad wszystko.. przynajmniej nie będziesz musiała ich gościć, zapraszać i wysłuchiwać rad jak się dziecko urodzi i będziecie mieć trochę spokoju
  • aaaniula 21.07.12, 14:08
    mnie to nie boli, ale męża tak. To w końcu jego rodzina, a jeszcze niepotrzebnie zamieszała się we wszystko matka. Ale ogólnie on sam też nie żałuje swojej decyzji, tylko jest mu przykro, że spotkaliśmy się z tak totalnym brakiem zrozumienia.
  • konto_jest_zajete 21.07.12, 16:54
    Phi, pomyśl sobie, że szwagierka przez pół roku nie będzie zawracać ci głowy swoimi prośbami. :)) Ja bym się na twoim miejscu autentycznie ucieszyła, że taka osoba strzeli focha i nie będzie mnie dręczyć przez jakiś czas. Poza tym - nie ma się co martwić, na pewno trafi na kolejnego "pomagacza". :p

    Jeżeli masz jeszcze jakieś wyrzuty sumienia, to weź karteczkę i wypisz w skrócie sytuacje w kolumnie A - ty pomogłaś jej na jej prośbę B - ona pomogła tobie, gdy prosiłaś. Wiadomo, że niekoniecznie jest w życiu 1:1, ale założę się, że w kolumnie A będzie dużo więcej wpisów, bo sama zaznaczyłaś, że szwagierka dość często prosi o różne przysługi. Jak dołożysz jeden minus w kolumnie A, to pewnie i tak się nie wyrówna.

  • annb 21.07.12, 21:46
    piękna wizualizacja
    Cisza, spokój, zero dysponowania Waszym czasem, życiem,
    same plusy
    trwaj chwilo
  • konto_jest_zajete 21.07.12, 22:56
    annb napisała:

    > piękna wizualizacja
    > Cisza, spokój, zero dysponowania Waszym czasem, życiem,
    > same plusy
    > trwaj chwilo


    :-))))))))))))))
  • nueng 23.07.12, 16:03
    Spokojnie, odezwą się jak będą potrzebować taksówki na lotnisko bo przecież lepiej żebyś wzięła wolny dzień i ich zawiozła niż te 40zł na dojazd wydać ;).
  • mruwa9 21.07.12, 22:35
    no i pies ja drapal. To nie twoje zmartwienie, czy ona pojdzie na wesele. Jak jej zalezy, to sobie to sama zorganizuje (na przyklad zostawiajac dziecko pod opieka swojej matki, przeciez to zaden klopot, albo zabierajac ze soba na wesele, no bo dziecko przeciez bezproblemowe i bezobslugowe, to sobie poradzi).
    Czemu kwestia JEJ imprezy i JEJ dziecka ma byc twoim problemem?
  • ola33333 26.07.12, 18:19

    aaaniula napisała:

    Siostra powiedziała: dziękuję ze przez was nie moge iść na wesele i rzuciła
    > słuchawką! Przewidujemy półroczną obrazę...

    olej i nie przejmuj sie.
  • attiya 24.07.12, 09:39
    robisz problem z przenocowaniem siostrzeńca męża? przecież to tylko jedna noc....
    pomyśl, że ty też kiedyś możesz iść na wesele i nagle tylko jedna siostra męża będzie miała mozliwość przenocowania twojego dziecka a pamiętając twoje fochy - sory, fochy, bo naprawdę ciąża brak myślenia nie usprawiedliwia - powie "nie"
    ciężkie to czasy, gdy siostra nie może na brata liczyć, bo sfochowana żona brata robi jakieś "anse"
    --
    "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — Mirosław Bańko, UW
  • aaaniula 25.07.12, 06:03
    przeczytaj całość- będziesz wiedziała na jaką pomoc mogę liczyć.
  • sacea 25.07.12, 11:07
    jakbym o swojej szwagierce czytała, też mi regularnie robiła różne jazdy, hitem było jak pojechała z mężem i dziećmi na dwa tygodnie nad morze, a do mnie zadzwoniła po 3 dniach, że zamówiła 20 kg wiśni, że mam je odebrać, wypestkować i zaprawić a ona je odbierze jak wrócą i wtedy mi zapłaci za wiśnie i cukier, byłam wtedy w 8 miesiącu ciąży, na podtrzymaniu i co chwilę lądowałam w szpitalu
  • aaaniula 25.07.12, 11:19
    Przebiłaś mnie, znaczy Twoja szwagierka przebiła moją.. I to mocno :-)))))
  • sacea 25.07.12, 11:38
    też chciałam dobrze, żeby nikt się nie obraził, teraz mamy kontakty już chłodniejsze i jest znacznie lepiej, z wiśniami skończyło się tak, że mąż pojechał, wiśnie odebrał i zostawił im pod drzwiami, po czym zadzwonił do mamy szwagierki (bo to żona męża brata), że ma do zrobienia wiśnie, mama mieszka dwie przecznice dalej i dysponuje kluczami do mieszkania szwagierki, obraza wielka, dlaczego fatygowaliśmy jej mamę? jakim prawem? tacy ludzie, nie zmieni się ich, jedynie można ograniczyć kontakty do chlodnych i poprawnych

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.