Dodaj do ulubionych

Początki alkoholizmu?

06.08.12, 11:02
Myślę o tym już od jakiegoś czasu i sama nie wiem,co sądzić. Od około dwóch lat piję dośc dużo alkoholu. Na początku nie były to duże ilości, ale co weekend musiałam wypić kilka kieliszków wina. W ciągu tygodnia nic. Po jakims czasie zaczełam już pić także w niektóre dni w ciągu tygodnia, tylko że mniejsze ilości. Ale pracy nigdy z tego powodu nie zawaliłam. Jednak ostatnio złapałam się na tym, że nie myślę o niczym innym, jak tylko o tym, żeby wypić. Potrafie siedziec w pracy, i myślec o wieczorze właśnie z tego powodu. Niedawno miałam sytuację, z racji której przez kilka dni w ogóle nie mogłam się napić, i dosłownie nosiło mnie przez ten czas. Staram się robić przerwy od alkoholu, ale przez ten czas i tak w jakimś stopniu myślę nim. Od razu zaznaczam, że nie piję wódki ani podobnego chłamu. Jest to tylko wino, Nigdy tez nie upiłam sie do nieprzytomności. Ale z drugiej strony sama nie wiem, co myśleć. Nie chciałabym wpaśc w jakies gó..... . Nie wiem tylko, czy jest to już powód do martwienia się?
Edytor zaawansowany
  • aaaniula 06.08.12, 11:24
    Mój brat nigdy nie wypił nic oprócz piwa, a prawie zapił się na śmierć.
    Jeśli sama widzisz problem to zacznij szybko działać. Nie ma znaczenia ile i co wypijesz, znaczące jest to, że alkohol zaczął grac pierwsze skrzypce.
  • czarnyraider 06.08.12, 11:37
    dobrze, ze sama zauwazasz co sie z Toba dzieje. Ratuj sie i to szybko, bo im glebiej w las tym ciemniej, jak ogolnie wiadomo.
    Po kazdym rodzaju alkoholu wtedy gdy nie mozesz sie bez niego obejsc. Wlasnie jak Ty teraz.
    Bardzo dobrze, ze to zauwazylas w pore :o) Powodzenia
  • chicarica 06.08.12, 12:21
    Dobrze że sama to zauważasz i dobrze, że nie szukasz potwierdzenia że nie masz problemu.
    Problem z alkoholem ma się wtedy, gdy w jakiś sposób życie zaczyna się kręcić wokół okazji do wypicia.
    Reaguj teraz, zanim jeszcze alkohol zmieni Ci myślenie na tyle, że nie będziesz w stanie ocenić sytuacji.
    Pomoc uzyskasz w Wojewódzkim Ośrodku Terapii Uzależnień w Twoim mieście, jest bezpłatna, musisz pójśc na tzw. dyżur terapeutyczny i tam, podczas rozmowy z terapeutą, ocenione zostanie czy potrzebujesz fachowej pomocy (terapia grupowa i indywidualna). Moim zdaniem warto, w ramach pracy nad sobą. Jeśli czujesz że brakuje Ci czegoś kiedy nie możesz wypić, to jest to sygnał że jakiś problem jest. Alkoholicy to nie tylko menele spod sklepu, to jest ludzka rzecz, każdego może trafić.
    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisuje:)"
  • angazetka 06.08.12, 12:23
    Nie trzeba pić wódki (która nb nie jest "chłamem") anie upijać się do nieprzytomności, by mieć problem z alkoholem. Tak, to, co się z tobą dzieje, to jest alkoholizm - myślenie o napiciu się, konieczność sprawdzanie się przez robienie przerw w piciu, nerwy przy odstawieniu. Niebezpiecznie. Szukaj pomocy.
    --
    Piszę o piłce
  • marzeka1 06.08.12, 14:38
    zu_za85 napisał(a):

    > Myślę o tym już od jakiegoś czasu i sama nie wiem,co sądzić. Od około dwóch lat
    > piję dośc dużo alkoholu. Na początku nie były to duże ilości, ale co weekend m
    > usiałam wypić kilka kieliszków wina. W ciągu tygodnia nic. Po jakims czasie zac
    > zełam już pić także w niektóre dni w ciągu tygodnia, tylko że mniejsze ilości.
    > Ale pracy nigdy z tego powodu nie zawaliłam. Jednak ostatnio złapałam się na ty
    > m, że nie myślę o niczym innym, jak tylko o tym, żeby wypić. Potrafie siedziec
    > w pracy, i myślec o wieczorze właśnie z tego powodu. Niedawno miałam sytuację,
    > z racji której przez kilka dni w ogóle nie mogłam się napić, i dosłownie nosiło
    > mnie przez ten czas.
    Staram się robić przerwy od alkoholu, ale przez ten czas
    > i tak w jakimś stopniu myślę nim. Od razu zaznaczam, że nie piję wódki ani podo
    > bnego chłamu. Jest to tylko wino, Nigdy tez nie upiłam sie do nieprzytomności.
    > Ale z drugiej strony sama nie wiem, co myśleć. Nie chciałabym wpaśc w jakies gó
    > ..... . Nie wiem tylko, czy jest to już powód do martwienia się?

    - jak dla mnie byłby to już sygnał mocno alarmowy; i mylisz jedno: można być alkoholikiem i nigdy nie urżnąć się w sztok.
  • zu_za85 06.08.12, 16:53
    Niby wiem, ale taki mam właśnie obraz alkoholika.
    Szukac pomocy? Niby powinnam, ale z drugiej strony wstyd mi iść do takiego ośrodka, na rozmowę z terapeutą/psychologiem. Nie wiem, może to głupi lęk, ale nie chciałabym, żeby ktoś mnie zobaczył. Mam dośc specyficzną pracę, i obawiam się, że własnie przez takie coś mogę ją stracić.
  • marzeka1 06.08.12, 17:05
    Ale pierwszym krokiem do zmiany jest właśnie przyznanie : MAM problem (a masz), co z tego, ze masz taki, a nie inny obraz alkoholika jako menela, gdy jest to obraz nieprawdziwy.

    Tu sobie sprawdź: test

    tu masz
  • zu_za85 06.08.12, 17:27
    Z takich testów to mi wychodzi, że problem mam.
  • bez_przekazu 06.08.12, 19:25
    takimi testami to mozna sobie podetrzec,(wlasnie sobie jeden z nich zrobilam i pokazalo mi,ze musze wylac smam, zlodziejstwo(.
    ty masz chyba problem z tym,ze uwazasz,ze masz problem. jesli masz sama do siebie zaufanie to nie boj sie, nalog ci nie grozi.istotne jest czy w ogole jestes typem nalogowca. przyznam,ze ja tez pije wylacznie wino,kilka razy w tygodniu,jednorazowo nie przekraczam dwoch kieliszkow.oczywiscie pije dla zdrowia i przyjemnosci,jak zalecaja lekarze. i nie uwazam,ze to jest uzaleznienie, a jeli nawet to wole byc uzalezniona od dwoch lampek wina niz zarcia bez umiaru. pozdrawiam.

    zu_za85 napisał(a):

    > Z takich testów to mi wychodzi, że problem mam.
  • konto_jest_zajete 06.08.12, 20:49
    bez_przekazu napisał(a):

    > takimi testami to mozna sobie podetrzec,(wlasnie sobie jeden z nich zrobilam i

    > ty masz chyba problem z tym,ze uwazasz,ze masz problem. jesli masz sama do sieb
    > ie zaufanie to nie boj sie, nalog ci nie grozi.
    > m.

    Sorry, ale dawno takich bredni nie czytałam. Autorka na samym początku pisze, że przez cały dzień myśli o tym, żeby wieczorem się napić. Co ma do tego zaufanie? Znam faceta, który wypija 0,5 litra wódki co drugi dzień i również ma do siebie zaufanie, że potrafi przestać, tylko po prostu nie widzi w tym sensu. Jak się pojawił problem z prowadzeniem samochodu, to zatrudnił kierowcę. Koleżanka po czterdziestce jeszcze jakieś 5 lat temu zaczynała od butelki wina w weekend, później kilka lampek wieczorem, bo miała bardzo stresującą i odpowiedzialną pracę i rozluźniała się jedząc sery i popijając samotnie w pustym mieszkaniu. Po kilku latach otwierała sobie butelkę pod koniec pracy i pierwszą lampkę wypijała przed wyjściem. Skończyło się dla niej nieciekawie, bo kilka razy zawaliła ważne zlecenia w pracy, a po tym, jak zaczęła bełkotać na posiedzeniu zarządu dostała ultimatum: albo zwolnienie lekarskie i leczenie, albo dyscyplinarka. Zgodziła się na to pierwsze, odwyk wprawdzie działa, ale psychicznie nie może się pozbierać. Dodam, że nie są to osoby z marginesu społecznego, lecz ludzie z wyższym wykształceniem zajmujący wysokie stanowiska.

    A autorce wątku polecam wizytę u specjalisty, nie musisz iść do publicznej przychodni, lecz prywatnie. Poczytaj sobie tutaj:Tekst linka

    A tu znajdziesz fachowca.

    Pozytywne jest to, że zauważasz problem i szczerze sie do niego przyznajesz, a nie szukasz dla siebie bezsensownych wymówek. Zacznij szybko działać, świadomość problemu jest już dużym krokiem w kierunku rozwiązania go.
  • bez_przekazu 10.08.12, 11:13
    nie szkodzi, widocznie czytasz tylko to , z czym sama sie zgadzasz.
    >
  • chicarica 06.08.12, 17:29
    Na terapii dowiesz się, że wstyd to właśnie główne uczucie, z którym muszą radzić sobie alkoholicy.
    Nikt się nie dowie, jest tam dyskretnie. Serio. Ja akurat z tej drugiej strony tam byłam, tzn. ze strony rodziny osoby z problemem alkoholowym, ale pomoc uzyskałam.
    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisuje:)"
  • saguaro70 06.08.12, 17:31
    To są początki alkoholizmu. Nie tłumacz się w taki sposób, że nie pijesz wódki, tylko wino, albo piwko. Piwo to napój bardzo dobry, ale i bardzo zdradliwy. Od poczatku istnienia swiata alkoholizm zaczyna się od tego własnie trunku.
    Powinnaś jak najszybciej udac się do AA oraz do psychiatry. Alkoholizm leczy się nie tylko u psychologa, ale własnie u psychiatry. Lekarz zastosuje leczenie farmakologiczne np. anticol oraz środki uspokające. Nie masz jakichś problemów w pracy, z facetem?
    Wielki plus za opisanie problemu na forum internetowym :D
    Pozdrawiam cieplutko :):)
    --
    Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co znajdziesz w środku :D
  • bez_przekazu 06.08.12, 19:27
    bo pije wino codziennie i propaguje je.
    sa fora, na ktorych przebywanie grozi uzaleznieniem.
    to jest wlasnie takie forum,
    saguaro70 napisała:

    > To są początki alkoholizmu. Nie tłumacz się w taki sposób, że nie pijesz wódki,
    > tylko wino, albo piwko. Piwo to napój bardzo dobry, ale i bardzo zdradliwy. Od
    > poczatku istnienia swiata alkoholizm zaczyna się od tego własnie trunku.
    > Powinnaś jak najszybciej udac się do AA oraz do psychiatry. Alkoholizm leczy si
    > ę nie tylko u psychologa, ale własnie u psychiatry. Lekarz zastosuje leczenie f
    > armakologiczne np. anticol oraz środki uspokające. Nie masz jakichś problemów w
    > pracy, z facetem?
    > Wielki plus za opisanie problemu na forum internetowym :D
    > Pozdrawiam cieplutko :):)
  • bez_przekazu 06.08.12, 19:12
    a moim zdaniem wazniejsze jest,dlaczego pijesz. czy dlatego,ze lubisz ten stan czy po to,aby sie odprezyc.
  • zu_za85 06.08.12, 19:32
    Piję, bo mnie to odpręża. Lubię to i tyle.
  • bez_przekazu 06.08.12, 19:43
    to masz problem. jeszcze jedno pytanie: czy masz potrzebe ukrywania tego faktu przed bliskimi w jakikolwiek sposob?
    zu_za85 napisał(a):

    > Piję, bo mnie to odpręża. Lubię to i tyle.
  • zu_za85 06.08.12, 20:23
    Obecnie nie mam przed kim ukrywac, bo mieszkam sama. Co prawda spotykam się z jednym facetem, ale z racji pracy tylko co dwa tyogdnie, więc akurat on o niczym nie wie.
  • green-monkey 09.08.12, 16:16
    Hej!
    Pewnie dziewczyny mają rację i pewnie powinnaś przemyśleć całe swoje życie bo na pewno jest coś w nim takiego, co powoduje, że sięgasz po alkohol:)
    Z drugiej strony ja wiem co nam z tego życia zostaje. Ok będę w porządku wszystko z umiarem, a tak na prawdę ani się nie wybawię, nie napiję, nie wyszaleję, facet co dwa tygodnie( ło matko) dzieci na stanie nie ma na razie więc luz, ja bym się aż tak nie przejmowała, podobno sięganie po cokolwiek co wpadnie w rękę z napoi alkoholowych to już gorsze stadium, ale jak mieszkasz sama to nic przypadkowego w rękę nie wpadnie:) tylko wino, które Ci smakuje.
    Jest ogólne przyzwolenie, że jak facet wraca z pracy albo fizycznie pracuje to ma prawo legalnie napić się piwka, które żonka grzecznie z lodówki poda. A jak kobieta sama sobie alkohol kupuje o zgrozzzzoo. Więc ja bym olała temat!
    To piszę ja córka alkoholika, po drugiej lampce wina:)))
  • zu_za85 09.08.12, 16:22
    I być może masz kobieto rację :). Coś się w końcu życia należy. Żeby nie było - nie spotkała mnie, na szczeście, żadna tragedia czy katastrofa. Nie piję, bo mam jakis tam wydumany/wymyślony problem. Piję, bo lubię i tyle. Kontroluję się, i to jest najważniejsze. Tj. nigdy nie doprowadze się do stanu, gdzie będe sra.... pod siebie.
  • aaaniula 09.08.12, 18:33
    Tym postem pokazałaś nam wszystkim, że masz problem. Zastanawiałm się własnie nad Twoim przypadkiem, że sama jesteś bardzo świadoma problemu, że zdałaś sobie sprawę, że to alkohol kontroluje Ciebie. U mojego brata minęło sporo czasu zanim dotarło do niego, że ma problem. Bardzo długo pracował, wracał do domu (mieszka sam- jak Ty), miał swoje pasje, które rozwijał. Oprócz tego pił. Po takich 6 latach nagle wszystko trzasnęło, zwolnili go z pracy z powodu picia i w ciągu kilkunastu tygodni srał pod siebie, mimo, że ponoć wszytko było pod jego kontrolą, że nigdy nie wypił wódki . Szoda, że pojawiła się poprzednia wypowiedź- i to z ust córki alkoholika. To pchnęło Cię w kierunku myśli o tym, że panujesz nad sytuacją... Szkoda. Życzę Ci z całego serca, żebś jednak przemyślała swoją sytucję, zastanów się czy to normalne, że w pracy przebierasz nogami, żeby wrócić do domu tylko po to, aby nalać sobie kieliszek ulubionego winka.
  • zu_za85 09.08.12, 19:33
    Powiem tak: owszem, piję. Tak, zdarza mi się wypić dośc sporo kieliszków wina w jeden wieczór. Ale nie upijam się. Nie jestem pijana. Nie rzygam. Nie zataczam się. Funkcjonuje normalnie. W pracy nawet nikt niczego się nie domyśla, bo niby skąd? Wiem, na którym kieliszku przestać. Ze wstydu bym się spaliła, gdybym miała z tego powodu jakies problemy w pracy. Nie wierzę, ze Twój brat ot tak, bez powodu, stracił pracę. Widocznie musiał przyjśc do niej nachlany, i tyle. Poza tym dbam o siebie, dalej się rozwijam, nie jest mi obojętne to, co się wokół mnie dzieje.
    Więc to ja w pierwszym poście z igieł zrobiłam widły.
  • marzeka1 09.08.12, 19:46
    To, co w 2 ostatnich postach napisałaś pokazuje tylko jedni: jak mało wiesz o alkoholizmie, jak błędne masz wyobrażenie, kim alkoholik jest.
    Chcesz, odprężaj się dalej, wmawiaj sobie , ze kontrolujesz sprawę, ze "coś ci się od życia należy", możesz jeszcze dodać często używane: "na coś trzeba umrzeć". Na razie zamiatasz problem pod dywan, ale i tak niedługo to do ciebie dotrze.
    I nie, nie zrobiłaś z igły wideł, miałaś przebłysk, że masz problem. Bo masz.
  • zu_za85 09.08.12, 19:51
    Nie, nie gadam głupot w stylu: na coś trzeba umrzeć.
    A już na pewno nie chce umrzeć z powodu alkoholu, i do tego nie dopuszczę. A po drugie: obecne się jeszcze do grobu nie wybieram.
    Bo kontroluję, gdybym nie kontrolowała, już leżałabym nieprzytomna, i zamiast kilku kieliszków, potrafiłabym wypić cała butelkę, albo i lepiej.
    Problem próbujecie wmówić wy.
  • aqua48 09.08.12, 19:50
    zu_za85 napisał(a):

    > Powiem tak: owszem, piję. Tak, zdarza mi się wypić dośc sporo kieliszków wina w
    > jeden wieczór. Ale nie upijam się. Nie jestem pijana. Nie rzygam. Nie zataczam
    > się. Funkcjonuje normalnie.

    Jeśli nie pijąc nie możesz przestać myśleć o tym, że chcesz się napić to już jest problem, nie funkcjomujesz normalnie. Alkoholik nie musi od razu rzygać, zataczać się i pić wódki. A jeśli chcesz wiedzieć czy jesteś pijana, nie okłamuj siebie - jeśli masz odwagę kup sobie alkotest i zmierz poziom alkoholu PO tym jak wypijesz swoją dzienną dawkę - tyle ile normalnie pijesz myśląc, że nic po Tobie nie widać i że zachowujesz trzeźwość.

    W pracy nawet nikt niczego się nie domyśla, bo niby skąd? Wiem, na którym kieliszku przestać. Więc to ja w pierwszym poście z igieł zrobiłam widły.

    Myślę, że teraz szukasz usprawiedliwienia dla siebie.
  • zu_za85 09.08.12, 19:52
    Dla Ciebie to usprawiedliwienie (ale ja nie dziecko w podstawówce, usprawiedliwień nie potrzebuję), dla mnie szczera prawda.
  • marzeka1 09.08.12, 19:56
    Ależ chcesz, to wierz w tę swoją prawdę czy -jak piszesz - "szczerą prawdę". To twoje życie, możesz żyć dalej, podporządkowując swoje życie temu, żeby wieczorem chociaż kieliszek wypić, bo jak nie, to robisz się nerwowa i o tym tylko myślisz. My jesteśmy obcymi ludźmi, w żaden sposób nasze życia się nie stykają. Ty zostaniesz i tak sama ze sobą. I problemem, którego wg siebie nie masz.
  • zu_za85 09.08.12, 19:58
    Kobieto, ja ze wstydu bym sie spaliła, gdybym miała iśc do jakiejś Poradni Leczenia Uzależnień.
    Nawet jakbym chciała.
  • zu_za85 09.08.12, 19:59
    Ty nawet nie wiesz, jaki to jest wstyd. Bo najłatwiej pisac coś w ciepłym domku, bez problemów.
  • chicarica 11.08.12, 12:35
    Zuza, ja wiem. Wiem jaki to jest wstyd, kiedy idziesz i sama przed sobą najpierw musisz przyznać, że osoba Ci bliska ma problem, a Ty spędziłaś ostatnie 5 lat udając, że tego problemu nie widzisz.
    Tam się dowiesz, że nie jesteś jedyna z tym problemem i że razem łatwiej.
    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisuje:)"
  • aqua48 09.08.12, 20:28
    zu_za85 napisał(a):

    > Kobieto, ja ze wstydu bym sie spaliła, gdybym miała iśc do jakiejś Poradni Lecz
    > enia Uzależnień.
    > Nawet jakbym chciała.

    To przejdź się na spotkanie grupy ANONIMOWYCH Alkoholików. Tam nie będziesz miała czego się wstydzić. Ba, nawet nie musisz się odezwać. Po prostu pójdź i zobacz. Posłuchaj. Może stwierdzisz, że to nie dla Ciebie. A może nie.
  • zu_za85 09.08.12, 20:34
    Wystarczy, że któryś ze znajomych zobaczy mnie idąca na spotkanie takiej grupy.
  • aqua48 09.08.12, 20:40
    zu_za85 napisał(a):

    > Wystarczy, że któryś ze znajomych zobaczy mnie idąca na spotkanie takiej grupy.

    A co na czole będziesz miała napisane gdzie idziesz i po co? Każdemu znajomemu przypadkowo spotkanemu na ulicy opowiadasz szczegółowo że teraz idziesz np. zrobić badanie kału na nosicielstwo, bo proktolog u którego byłaś wczoraj Cię wysłał?

  • zu_za85 09.08.12, 20:43
    Przeczytaj wypowiedź niżej (moją) może rozjaśni ci się coś.
  • angazetka 10.08.12, 09:34
    Będziesz miała na czole napisane, gdzie idziesz?
    Ale to twoja sprawa. Nie wstydzisz się pić na granicy nałogu, wstydzisz się sobie pomóc.
    --
    Piszę o piłce
  • verdana 09.08.12, 20:38
    Moim zdaniem masz powazny problem. To znaczy krótko - jesteś alkoholiczką. Alkoholikiem może byc osoba, która nigdy w życiu się nie upiła.
    Mój syn pracował rok w grupie terapeutycznej - i tam spporo osób było własnie takich, jak Ty. Nagle lądowali na przyklad w szpitalu, okazywało sie, zę pić długi czas nie mogą - i problem okazywał sie nie do rozwiązania. Zastanów się, czy w czasie choroby mogłabyś bez wysiłku nie pić miesiąc czy dwa. Czy gdybyś zaszła w ciążę, to bez problemu nie piłabyś półtora roku. Jezeli masz watpliwości, to znaczy, zę pora na fachową poradę. Jeśli to nie budzi w tobie żadnego lęku - to moze jeszcze jest za wczesnie.
    Póki pijesz tylko dlatego, że lubisz, od czasu do czasu - to jest OK. W momencie, gdy czujesz, ze musisz się napić, gdy kilka dni bez alkoholu to problem - zaczyna sie uzaleznienie. Nie ma co się oszukiwać. Jak musisz sie napić, aby poczuć sie dobrze, to nie ma juz mowy o piciu dla przyjemności.
    Wstyd Ci iśc do poradni? Idź do psychiatry. Albie do psychologa. Bo gorszym wstydem będzie, gdy za parę lat okaze się, że już wszyscy widzą, ze pijesz.
    --
    zpopk.blox.pl
  • zu_za85 09.08.12, 20:42
    Owszem, planuje zajście w ciąże.
    Chociaż ludzie tutaj zaraz napiszą, że to pewnie tylko głupie usprawiedliwienie.
  • aqua48 09.08.12, 20:48
    zu_za85 napisał(a):

    > Owszem, planuje zajście w ciąże.
    > Chociaż ludzie tutaj zaraz napiszą, że to pewnie tylko głupie usprawiedliwienie

    To koniecznie wcześniej upewnij się, że NIE MASZ problemu. Przejdź się ze swoimi wątpliwościami do jakiegokolwiek specjalisty i nie myśl o wstydzie tylko o dobru przyszłego dziecka, któremu wszak nie chcesz zafundować matki mającej alkoholowy problem?
    Macierzyństwo bywa chwilami potwornie stresujące, jak dasz sobie radę bez tego "odprężenia" jakie teraz sobie fundujesz przy pomocy kilku kieliszków?

  • zu_za85 09.08.12, 20:51
    To chyba oczywiste.
    Tylko boję się przyczepienie łatki (psycholodzy mają do tego tendencjE) alkoholiczki. Bo co, wtedy mam zrezygnowac z macierzyństwa? Nie, nie zrezygnuję.
  • aqua48 09.08.12, 21:08
    zu_za85 napisał(a):

    > Tylko boję się przyczepienie łatki (psycholodzy mają do tego tendencjE) alkohol
    > iczki. Bo co, wtedy mam zrezygnowac z macierzyństwa? Nie, nie zrezygnuję.

    Znajdź sobie DOBREGO psychologa, czy terapeutę specjalizującego się w uzależnieniach, pamiętaj o tym że ma on obowiazek zachowania tajemnicy, albo przejdź się na spotkanie AA. Tam nawet buzi nie musisz otwierać dopóki sama do tego nie dojrzejesz. I nie rezygnuj z planów macierzyństwa, tylko zrób najpierw ze sobą porządek, to bardzo dobrze, że myślisz o tym.
    A gdybyś nadal się obawiała spotkać kogoś znajomego u terapeuty to pomyśl, że Ty mogłabyś przecież tak samo zapytać w odpowiedzi na jego pytanie: a co CIEBIE tu sprowadza? To działa w dwie strony.
  • zu_za85 09.08.12, 22:12
    Jak znajdę jakiegoś naprawdę sensownego, a nie głupka, to pójdę.
  • aaaniula 10.08.12, 07:33
    Ależ mój brat nie chodził do pracy przez 6 lat zapity jak menel (Twój obraz alkoholika). Najpierw ograniczenia puszczały w weekendy. Później zasiadał z piwkiem do dobrej książki, filmu czy komputera także w trakcie tygodnia. Ale przecież nad wszytkim panował, więc nie było powodów do obaw tak? Więc posiedzenia się przedłużały, z dwóch piwek robiły się trzy, cztery. Ale przecież rano wstawał, brał prysznic, szedł "trzeźwy" i pachnacy do pracy. Szef poczuł raz, poczuł drugi i go wywalił.
    Przecież to co tu piszę to nie jest zarzut czy oskarżenia. Próbuję Ci pokazać jak cienka jest granica, że alkoholik to nie menel zapijający się wódą od bladego świtu. Każdy Cię namawia, żebyś poszła po fachową poradę, teraz, póki wątpisz w to czy jest się czym martwić. Jak już ktoś pisał- idąc przez miasto nie masz napisane na czole, dokąd zmierzasz. Więc nie ma czego się wstydzić.
  • angazetka 10.08.12, 09:36
    Uhm. Świetna wymówka - każdy będzie dla ciebie głupkiem.
    --
    Piszę o piłce
  • verdana 10.08.12, 09:45
    Myślisz, ze łatka alkoholiczki zmusi Cię do rezygnacji z macierzyństwa? Cóż, to alkoholizm powinienm Cię zmusić.
    Zanim zdecydujesz się na dziecko, spróbuj nie pić przez pół roku. Jezeli nie potrafisz, to albo zacznij się leczyć, albo zrezygnuj. Jesteś tak wyczulona na opinię - jak bedziesz sie czuła chodząc po mieście z dzieckiem z FAS, które będzie dowodem, ze piłaś nawet w ciąży? Że jesteś nieodpowiedzialna i uzależniona? Takie dziecko nie będzie dla Ciebie ani obciążeniem, anui powodem do wstydu? Jakoś watpię.
    Pamietaj, ze decydując sie na macierzyństwo musisz zrezygnować z alkoholu - nawet jednego kieliszka raz na jakiś czas - na cały czas ciąży i karmienia. A potem, gdy będziesz miała dziecko pod opieką, mozesz sporadycznie, raz na jakiś czas wypić jeden kieliszek, ale o piciu codziennie kilku nie ma mowy przez całe lata.
    Jesteś na to gotowa? Jeśli nie, nie powinnaś mieć dziecka, nigdy.
    --
    zpopk.blox.pl
  • zu_za85 10.08.12, 10:04
    Nie, kobieto to ty się otrząśnij, sa psycholodzy, którzy są głupkami, i są normalni, wykształceni psycholodzy, którzy znają się na rzeczy! Co, może to nieprawda? Wszyscy tacy cudowni, ach i och? Nie!
    Do Verdany: nie rób ze mnie głupka, dobrze? Oczywistym jest, że w ciąży się nie pije w ogóle. Za imbecyla mnie masz, czy jeszcze kogoś gorszego?
    Ludzie, zajść w ciąże zajdę, i gwarantuję wam, że ŻADNEGO alkoholu nie będzie.
    A jak znajdę DOBREGO psychologa to wtedy do niego pójdę,.
  • verdana 10.08.12, 10:34
    A umiesz "nie pić w ogóle"? Jeżeli umiesz, to nie masz pronblemu - ale chyba właśnie niepokoi Cię to,z ę nie umiesz. Serio piszę - nie pij przez pół roku i zobacz, czy to sie uda. Tylko, o ile rozumiem, Ty nie mozesz nie pić przez pół roku.
    Bez takiej próby absolutnie nie wiesz, czy w ciąży alkohol bedzie czy nie. Jesli sie okaże, ze jednak jesteś uzależniona, zaręczam Ci, zę mimo postanowienia bedziesz pić w ciąży. Tak to jest.
    --
    zpopk.blox.pl
  • zu_za85 10.08.12, 10:40
    Ty możesz zaręczać, ja znam siebie, znam swój organizm, jak coś postanowię, to tak ma być, i koniec. Mam nie pic przez pół roku? Od kilku dni już w ogóle nie piję. I co? nie umieram z tego powodu. Nie jestem alkoholikiem, i wiem, co mówię. Pół roku czekac na starania? Nie. Głupia nie jestem, wiem, czy się może skończyć picie w ciąży. Dlatego świadomie decyduje się na dziecko, bo wiem, że dam rade wytrzymać. Koniec, kropka.
  • aqua48 10.08.12, 10:42
    zu_za85 napisał(a):

    > Ludzie, zajść w ciąże zajdę, i gwarantuję wam, że ŻADNEGO alkoholu nie będzie.
    > A jak znajdę DOBREGO psychologa to wtedy do niego pójdę.

    Pomyliłaś kolejność. Zacznij od psychologa, psychiatry od uzależnień, albo terapeuty. A dopiero w nastepnej kolejności planuj ciażę.
    I nie myśl, że od razu po ciąży i karmieniu będziesz mogła wrócić do swoich zwyczajów picia kilku kieliszkow codziennie. Przypuszczalnie już przez całe życie będziesz musiała się mocno pilnować.
  • zu_za85 10.08.12, 10:44
    Wybacz, ale oby ludzie mi nie będą planowali życia. Nie mam pięciu lat, i za rękę mnie prowadzić nie trzeba. Jak coś postanowię, to tak am być, i koniec. I jak narazie jeszcze nigdy nie przegrałam.
  • aqua48 10.08.12, 10:51
    zu_za85 napisał(a):

    > Wybacz, ale oby ludzie mi nie będą planowali życia. Nie mam pięciu lat, i za rę
    > kę mnie prowadzić nie trzeba. Jak coś postanowię, to tak am być, i koniec.

    Cóż, to Twoje życie Ty tu urządzisz jak mawiają w reklamie. Ale czasami dobrze wziąć pod rozwagę sugestie osób patrzących kompletnie z boku i nie zainteresowanych Twoją osobą personalnie.

    I jak narazie jeszcze nigdy nie przegrałam.

    A.. to znaczy, że bardzo młoda jesteś, w życiu zawsze się trochę przegrywa, trochę wygrywa. Ważne, żeby wnioski umieć wyciagnąć i z jednej sytuacji i z drugiej.
  • zu_za85 10.08.12, 10:54
    Masz rok urodzenia w nicku, jak tak bardzo Cię mój wiek interesuje.
    Uważasz, że jestem na tyle nieodpowiedzialna i głupia, żeby pić w ciąży? Za kogo ty mnie masz, co?
  • zu_za85 10.08.12, 10:55
    I jeszcze jedno do twojej wiadomości: jak byłabym uzależniona, nie decydowałabym się na dziecko. Proste jak drut.
  • verdana 10.08.12, 11:00
    Czyli po co ten wątek? Skoro alkohol w ogóle nie jest problemem, nie myślisz o nim, nie masz problemów jak nie pijesz? Skąd Twoje watpliwości?
    Czym bardziej to czytam, tym większą mam pewność, zę masz poważny problem. Bo gdy jest mowa o niepiciu robiz sie agresywana i zapewniasz wszystkich - wbrew oczywistości i pierwszemu postowi, ze jak nie chcesz, to nie pijesz i ze Ty wszysko kontrolujesz. Jedna z najbardziej typowych reakcji osób uzaleznionych.
    Nie pijesz kilka dni - no to jeszcze tylko pół roku, rok i dowiesz się, czy naprawde tak wszystko kontrolujesz.
    --
    zpopk.blox.pl
  • zu_za85 10.08.12, 11:02
    Z czego powstał pierwszy post? Z głupoty. Mojej.
    I wy albo jesteście głupi jak but, albo tylko takich udajecie. Mam nadzieję, że to drugie.
  • aqua48 10.08.12, 11:16
    zu_za85 napisał(a):

    > Z czego powstał pierwszy post? Z głupoty. Mojej.

    A moim zdaniem z wątpliwości i jak najbardziej uzasadnionych wobec Twoich planów i z poczucia odpowiedzialności.

    > I wy albo jesteście głupi jak but, albo tylko takich udajecie. Mam nadzieję, że
    > to drugie.

    A ktoś tu cię obraża? Czemu wobec tego Ty obrażasz ludzi chcących Ci pomóc? Zrób dziesięć głębokich wdechów, kobieto. I poczytaj sobie jeszcze raz rady Pani Agnieszki.
  • zu_za85 10.08.12, 11:21
    Powiem tak: owszem, mam problem. Tak, piję codziennie, Nie, nie robiłam sobie żadnej przerwy przez kilka ostatnich dni. Teraz też piję, i później też zamierzam. I wiem, że potrzebuję pomocy, albo czegoś takiego. Tylko co ja mam takiemu lekarzowy psychiatrze powiedzieć? Tzn. wiem, co. Tylko brak mi odwagi. I powodu, dla którego miałabym przestać pić.
  • bez_przekazu 10.08.12, 11:53
    moze argumentem byloby to, aby patrzec na swiat na trzezwo? a to wymaga odwagi, a co za tym idzie jest wyzwaniem.
    >
  • zu_za85 10.08.12, 16:47
    Pisząc szczerze, to NIGDY, ale to nigdy się nie opiłam.
  • verdana 10.08.12, 16:17
    Spokojnie.
    Masz mu powiedzieć własnie to, co napisałaś. Że pijesz. Że chciałabyś przestać, albo pić mniej (przy tzw. ryzykownym piciu czasem można nauczyć pacjenta powrotu fo picia kontrolowanego). Że planujesz dziecko i wiesz, ze przedtem musisz sobie poradzić z problemem.
    Co w tym wstydliwego? NIC. Nic kompletnie. Przeciwnie, jesli lekarz cokolwiek o Tobie pomyśli, to najwyżej zobaczy przed sobą odpowiedzialną młodą osobę, która chce sobie poradzić - jako jedna z niewielu - z ,problemem, który zauwazyła, zanim robi sie za późno.
    A powodem może byc chęć posiadania dziecka.
    --
    zpopk.blox.pl
  • zu_za85 10.08.12, 16:43
    Wiem, ze niby w samej wizycie nie ma nic wstydliwego. Ale ja, po prostu ja, się wstydze. Wstydze się tego, że w tak młodym wieku sięgam po takie gó.... Że robię z siebie powoli ścierwo, mając dopiero dwadzieściaparę lat. Mnie, mnie jest wstyd, że takie coś z siebie zrobiłam. I nic więcej.
    I dobrze wiem, że macierzyństwo nie ma żadnego sensu. Żadnego. To była tylko taka wymówka wtedy, żebyście dali mi spokój, bo niby problemu nie mam, i dlatego na dziecko się szykuje. A to nieprawda.
  • verdana 10.08.12, 16:47
    Naprawdę, nie ma się czego wstydzić. Pomijajac wszystko inne, dla psychiatry Twoja opowieść bedzie banslna i o ile Ty możesz sie dziwić, dlaczego pijesz, to dla psychiatry w tym nic dziwnego ani oburzajacego nie bedzie. Poza tym ja sama nie rozumiem, dlaczego masz do siebie pretensje - zauwazyłaś problem w odpowiednim momencie, chcesz go rozwiązać, mało kto ma tyle odpowiedzialności, słowo.
    Jakie ścierwo, litości... Nikomu krzywdy nie robisz, uzaleznienie czesto nie wybiera, miewa podłoże genetyczne.
    Macierzyństwo tak odpowiedzialnej kobiety ma wiele sensu. O wiele więcej niz beztroskichh osób, które robią coś nie tak, a problemu nie widzą.
    --
    zpopk.blox.pl
  • zu_za85 10.08.12, 16:52
    Alkoholik jest ścierwem, niczym innym. I tyle.
    Dziecka nie planuję.
  • verdana 10.08.12, 18:08
    Alkoholik nie jest ścierwem.
    Alkoholik jest chorym człowiekiem. Ścierwem może byc pijak, który woli się napić, niż kupić dziecku buty.
    Podejrzewam, zę u Ciebie w rodzinie ktoś miał problem z alkoholem? Było tak?
    --
    zpopk.blox.pl
  • zu_za85 10.08.12, 18:13
    Alkoholik jest ścierwem, i własnie taki pogląd wyniosłam z domu.
    Nie, problemów z alkoholem nie miał nikt.
  • zu_za85 10.08.12, 18:31
    Stąd wiem, że u mnie nie jest to na pewno podłoże ,,genetyczne''
  • verdana 10.08.12, 19:06
    Jak można takie bzdury wpajać dzieciom, słowo daję. Jesteś dorosła? Tak? Rodzice autorytarni na tyle, zę dorosła kobieta nie potrafi myśleć samodzielnie, tylko powtarza bzdury i czuje sie nadal oceniana przez tatusia i mamusię? Moze Twoi rodzice nie byli alkoholikami, ale jesli Ty zostaniesz alkoholiczką, to przez ich idiotyczne nauki.
    Ścierwem moze być trzeźwy ojciec rodziny. Leczący się alkoholik to człowiek godny szacunku.
    W czasie terapii syn spotkał ludzi, którzy absolutnie bez swojej winy zostali alkoholikami - to mit, ze jest to zawsze własna słabość i własna decyzja.
    Idź do psychiatry. Potrzebna Ci terapia, ale dotyczaca całokształtu Twojego funkcjonowania, a nie tylko alkoholizmu. O ile w ogóle jesteś alkoholiczka, a nie osobą ryzykownie pijącą, z nadmiernymi skrupulami, wytworzonymoi przez rodziców, którzy swiat widzieli jako czarno-biały.
    --
    zpopk.blox.pl
  • chicarica 11.08.12, 13:13
    To, co wyniosłaś z domu, to są PRZEKONANIA.
    Które mają to do siebie, że można je zmienić.
    Słuchaj, ja mam w domu takiego. W dobrej rodzinie wychowany, nie miał "powodu" żeby pić. A jednak problem się pojawił, nie wiadomo skąd. Chłopak wziął się w garść, ale stało się to dopiero wtedy, kiedy po właśnie takich 2 czy 3 latach picia "bo lubi" w pewnym momencie nie poszedł przez 2 tygodnie do pracy, tylko siedział w domu i pił.
    To jest Twoje młode życie, nie jesteś ścierwem, jesteś człowiekiem z problemem. Jest bardzo dobrym znakiem, że już pojawił się przebłysk świadomości problemu. Im dłużej pijesz, tym tych przebłysków będzie mniej, alkohol jest jak mur, który zaburza widzenie świata i swojej prawdziwej sytuacji.
    Uwierz mi, na te terapie chodzą ludzie znani w swoim mieście, obowiązuje tajemnica, a jak spotkasz kogoś znajomego (ja spotkałam znajomą na grupie dla współuzależnionych) to może w pierwszym momencie będzie Ci wstyd, ale potem pomyślisz "kurcze, nie jestem sama".
    Ja polecam terapię w Wojewódzkim Ośrodku Terapii Uzależnień plus dodatkowo AA.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisuje:)"
  • katus118 11.08.12, 13:31
    Jest ścierwem. Jest ścierwem i najgorszym ludzkim śmieciem. Koniec, kropka.
    --
    Nie uronię za nich ani jednej łzy
  • verdana 11.08.12, 13:53
    No tak, kazdy sadzi po sobie. Nie przenoś własnej samooceny na innych.
    --
    zpopk.blox.pl
  • katus118 11.08.12, 13:59
    Ja w przeciwieństwie do tego ścierwa nie piję.
    I mam nadzieję, że autorka nie jest moją rodzinę (bo w mojej rodzinie mieliśmy podobne poglądy na takie pasożyty).
    --
    Nie uronię za nich ani jednej łzy
  • verdana 11.08.12, 17:10
    Pić może porzadny człowiek. Takie poglądy jak Ty - tylko ścierwo. Alkoholik moze byc dobrym człowiekiem, ktoś o poglądach faszystowskich, choćby abstynent i wegetarianin - nigdy.
    Autorka ma szczęście, zę nie jest Twoją rodziną. Wielkie.
    I wiesz co? Dzieci rodziców o takich poglądach często się rozpijają, więc jeszcze sie nie ciesz. Wychowujesz przyswzłego pijaczynę - z prawdopodobieństwem o wiele wiekszym, niz ktoś bardziej tolerancyjny.
    --
    zpopk.blox.pl
  • katus118 11.08.12, 22:37
    Bronisz autorki wątku, chociaż na to nie zasługuje.
    Ty możesz mnie wyzywac od ścierw i faszystów - i to jest w porządku, tak?
    --
    Nie uronię za nich ani jednej łzy
  • verdana 12.08.12, 13:57
    Tak.
    --
    zpopk.blox.pl
  • nabakier 12.08.12, 09:11
    Ty, Katus, masz poważny problem ze sobą. Przenosisz swój problem rodzinno-wychowawczy na innych. Projekcja. Nie wiem, czy to jakiś uraz czy rzeczywiście skutek rodzinnego prania mózgu. wygląda mi to na poważną traumę. Ktoś u Was w rodzinie pił? Krzywdził Was? Wykorzystywał? Nie rozwiązaliście tego, prawda? Jeśli tak, to jesteś współuzależniona, Katus. Skrzywdzona i współuzależniona. Zobacz to.
  • katus118 12.08.12, 09:16
    Nie, u nas w rodzinie nikt nie pił. Nikt. Nie było żadnego alkoholika. Jedyny minus: ojciec mnie traktował jak psa, jak byłam mała. Tresował, i nic poza tym. Ale żadnego wykorzystywania, i żadnego alkoholu. Byłam uczona od dziecka, że narkomani, alkoholicy itp. to ścierwa i pasożyty, które nie zasługują na pomoc. I tego samego uczyłam swoją dorosła już córkę. I tego samego będe uczyła dziecko, które się urodzi.
    Ty mozesz to nazywać praniem mózgu, dla mnie to naturalne, jak fakt, że żeby coś osiągnąc, to trzeba się uczyć.
    --
    Nie uronię za nich ani jednej łzy
  • nabakier 12.08.12, 09:54
    To jest pranie mózgu, Katus. Nie powinno się nikogo tresować. Ojciec Cię skrzywdził. A Ty powielasz wzorce i krzywdzisz córkę.
    Tresura to nie nauka. To warunkowanie. Siłowe. Tak wytresujesz zwierzę- nauczysz go reagować. I Ciebie nauczono. To była przemoc, doświadczyłaś przemocy.
    Możesz to zmienić, Katus. Rzeczywistą nauką o takich warunkowaniach. Zrozumieć mechanizmy.
    Szkoda Ciebie i Twojej córki.
  • nabakier 12.08.12, 10:02
    Jeszcze dodam, że bycie w związku przemocowym to też rodzaj choroby,tak jak alkoholizm. I tez trzeba się najpierw przyznać do tego, że się jest w takim własnie stanie- rodzaju choroby współuzaleźnienia. Albo od alkoholu albo od przemocy.
    Zobacz, jak byś się czuła, gdyby ktoś cię nazwał ścierwem dlatego, że tkwisz w szponach choroby i nie widzisz tego?
  • katus118 12.08.12, 10:11
    Ale ja nie ejstem w związku przemocowym. Ani alkoholowym. mój mąż jest normalny, i ja też jestem normalna. Żeby nie było, bo chyba mnie źle zrozumiałaś: mojej córki nigdy nie tresowałam. Mam złe doświdczenia z dzieciństwa (przez ojca), więc o tym mowy nie było.
    Nie ma co popadac ze skrajności w skrajność. Teraz żyję normalnie, bo udało mi się stworzyć normalny związek, i odciąc od ojca. Na mame zawsze liczyć mogłam. Chyba trochę przesadzasz, nabakier. Widzisz problem tam, gdzie go nie ma. To, że kiedyś była, traktowana tak, jak byłam, nie znaczy, że teraz też dam sobą poniewierać.
    Wiesz, pisząc szczerze: nie obchodzi mnie, co się stanie z alkoholikami i narkomanami. Szczerze? Chciałabym, żeby zdechli, bo tacy ludzi nawet nie umierają, Nie jest mi ich żal. Ani trochę. Trzeba było nie pić, nie ćpac. Jak ktoś sam siebie poprzez takie zachowanie nie szanuje, to ja go równiez szanowac nie muszę. Jak ktoś sam z siebie robi ścierwo, to ja go tak traktuję.
    --
    Nie uronię za nich ani jednej łzy
  • katus118 12.08.12, 10:16
    A jakbym się czuła? Nie wiem. Tutaj nieraz usłyszałam, że jestem ścierwem, śmieciem bo mam takie a nie inne poglądy, i dlatego, że uważam, że narkomanów powinno sie eksterminować. Ale to po mnie spływa, i tyle, Na siłe poglądów zmieniąc nie będę,t ylko dlatego, że komus się nie podobają.
    A narkomani, alkoholicy itp, ścierwa uczuć nie mają. Sa zbyt nachlani i naćpani, żeby cokolwiek odczuwac. Dla nich się nic nie liczy poza kolejną butelką flaszki czy działką. Więc o czym my tu w ogóle mówimy.
    Nie wierzę, po prostu nie wierzę, że ktoś może szanowac ludzi, którzy srają pod siebie, rzygają dalej nic widzą i nie mają pojęcia, co się wokół nich dzieje. No nie wierze w to.
    --
    Nie uronię za nich ani jednej łzy
  • nabakier 12.08.12, 11:30
    Katus, mówię o Twoim związku z ojcem, nie- mężem. Między rodzicami a dziećmi też zachodzą związki przemocowe, nie tylko - miedzy partnerami. Związki katów i ofiar zdarzają się w różnych rodzajach związków.
    Tresowanie to własnie związek przemocowy. Taki związek siedzi w człowieku głęboko. ofiara racjonalizuje doznana krzywdę własnie w taki sposób, że to dla jej dobra. Ty sobie wmawiasz, że to było ze strony ojca "wychowywanie światopoglądowe". I że ojciec miał rację. Musisz potwierdzać ciągle tą rację, prawda? Zbudowałaś na tym swój świat (bo innego nie znasz, poza tym musiałabyś przyznać się do ruiny Twojego dzieciństwa i Twojej rodziny) i nie dziwota, że go potwierdzasz. Każdy element rzeczywistości jest dla Ciebie potwierdzeniem tego fundamentu.
    Ale to są złe fundamenty. Robisz to samo, co alkoholik- potwierdzasz te fundamenty. Na tym polega ta choroba. To są uniwersalne mechanizmy, nie tylko dotyczące alkoholizmu.
    Nie chodzi o to, byś na silę zmieniał poglądy. Chodzi o to, byś ZROZUMIAŁA, co tu się dzieje.
  • verdana 12.08.12, 14:03
    Mam nadzieję, zę zdajesz sobie sprawę, ze najwięcej alkoholików wywodzi sie z rodzin alkoholowych.
    Na drugim miejscu są rodziny, które mają do alkoholików taki właśnie stosunekj - akloholicy są złem wcielonym, alkohol jest wymysłem szatana. Różnica procentowa jest niewielka. Dzieci z obu typów rodzin psychologowie uznają za zagrożone alkoholizmem. Dlaczego? Dlatego,z ę obie rodziny mają problem alkoholowy - zadna z nich nie ma do alkoholu, jego picia i nadużywania realistycznego stosunku. I niestety, oba te modele potem przekładają sie na zachowanie dzieci.
    Mieliśmy juz na forum taką, która chciała eksterminować narkomanów. I jak sie okazało, syn zaczął ćpać.
    Tak czy inaczej, Twoje dzieci są zagrożone tym, zę bedą uzależnione. To nie złośliwość, to niestety, znana powszechnie prawda. Krzywdzisz córkę i kolejne dziecko, stwarzajać środowisko, w którym nałogi mają większą szansę na rozwój, niz w normalny, tolerancyjnym domu.
    --
    zpopk.blox.pl
  • k.techniczna 18.08.12, 01:26
    Ale wiesz, co Ci szkodzi pójść i chociażby sprawdzić, czy dany specjalista jest Ci przyjazny, czy dobrze będzie Ci się z nim współpracowało? Spróbuj.
    Mój ojciec pił przez całe moje życie, podobno przełom nastąpił jakieś 3 miesiące po moim urodzeniu i tak już poszłooooo aż do śmierci.
    Zmarł kilka miesięcy temu, a jeszcze jakieś 2 tygodnie przed śmiercią krzyczał, że on nie ma problemu z alkoholem.
    Śmierć była tylko i wyłącznie z powodu alkoholu. Miał 50 lat.

    Nie chcę Cię straszyć, że też tak skończysz, nikt nie musi tak skończyć. Tylko może warto zastanowić się kilka razy, czy aby na pewno tego problemu nie ma i czy aby na pewno nie warto chociaż spróbować zgłosić się po pomoc?

    Z drugiej strony ja kilka lat temu dość często chodziłam na imprezy i piłam dość dużo (też umiem się kontrolować i nie robię pod siebie), moja mama była przerażona, że skończę jak ojciec (wiadomo, miała obsesję na tym tle), a teraz już od tych kilku lat potrafię w ogóle nie pić, a jak już piję, to bardzo mało i to nie dlatego, że się boję uzależnienia, tylko dlatego, że nie chcę, nie potrzebuję, nie mam ochoty.

    Także może to pójść w jedną lub drugą stronę.
  • aqua48 10.08.12, 11:05
    zu_za85 napisał(a):

    > Masz rok urodzenia w nicku, jak tak bardzo Cię mój wiek interesuje.
    > Uważasz, że jestem na tyle nieodpowiedzialna i głupia, żeby pić w ciąży? Za kog
    > o ty mnie masz, co?

    Nie interesuje mnie Twój rok urodzenia. Ja jestem starsza od Ciebie (nie mam w nicku wieku) i wiem, że życie potrafi dać z nienacka takiego kopniaka, że wywija się potrójnego tulupa bez rozbiegu. Ważne, żeby potem umieć stanąć na nogi i minimalizować szkody.
    Zwróć też uwagę, że nie używam Wobec ciebie epitetów, znaczące jest natomiast, że sama je przytaczasz w określeniu swojej osoby.
    A mam Cię za osobę z problemem. Jakim nie wiem i nie mnie o tym decydować, czy diagnozować. Życzę ci natomiast z całego serca żebyś potrafiła sobie z nim poradzić.
  • bez_przekazu 10.08.12, 11:56
    w twoich wypowiedziach wyczuwa sie agresje, a to jest charakterystyczne dla osob majacych problem z piciem..

  • aqua48 10.08.12, 10:45
    Jeszcze jedno. PRZED zajściem w ciażę dobrze jest w ogóle się kompleksowo przebadać i przeleczyć, więc szukaj już teraz odpowiedzialnego ginekologa, któremu powiesz o swoich planach i uzgodnisz. Z nim też będziesz mogła pogadać o alkoholu,wątpliwościach, uzależnieniu, bądź nie.
  • bez_przekazu 10.08.12, 11:17
    ha ha! niepijacy nigdy nie zrozumie pijacego i na odwrot.

    aaaniula napisała:

    > Tym postem pokazałaś nam wszystkim, że masz problem. Zastanawiałm się własnie n
    > ad Twoim przypadkiem, że sama jesteś bardzo świadoma problemu, że zdałaś sobie
    > sprawę, że to alkohol kontroluje Ciebie. U mojego brata minęło sporo czasu zani
    > m dotarło do niego, że ma problem. Bardzo długo pracował, wracał do domu (miesz
    > ka sam- jak Ty), miał swoje pasje, które rozwijał. Oprócz tego pił. Po takich 6
    > latach nagle wszystko trzasnęło, zwolnili go z pracy z powodu picia i w ciągu
    > kilkunastu tygodni srał pod siebie, mimo, że ponoć wszytko było pod jego kontro
    > lą, że nigdy nie wypił wódki . Szoda, że pojawiła się poprzednia wypowiedź-
    > i to z ust córki alkoholika. To pchnęło Cię w kierunku myśli o tym, że panujes
    > z nad sytuacją... Szkoda. Życzę Ci z całego serca, żebś jednak przemyślała swoj
    > ą sytucję, zastanów się czy to normalne, że w pracy przebierasz nogami, żeby wr
    > ócić do domu tylko po to, aby nalać sobie kieliszek ulubionego winka.
  • tt-tka 08.12.18, 02:02
    zu_za85 napisał(a):

    > Piję, bo mnie to odpręża. Lubię to i tyle.

    Moze tak bylo na poczatku. Teraz juz nie odreza cie picie, tylko ostro napreza niemoznosc napicia sie. Serio masz watpliwosci ?
  • tt-tka 08.12.18, 02:04
    Do diabla. Objechalam reklamiarza, a sama sie zlapalam na staroc.
  • asia.sthm 09.12.18, 15:04
    😀 Znow zupelnie nie szkodzi. To nadal wazny watek.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • agnieszka_iwaszkiewicz 10.08.12, 00:14
    Pierwszym sygnałem ostrzegawczym jest już powstały niepokój czy wątpliwość, co do swojego stanu.
    Drugim sygnałem jest napicie związane z brakiem alkoholu.
    Nie ma sensu się dalej niepokoić. Trzeba pójść do psychiatry zajmującego się uzależnieniami. Jeśli ma Pani problem z zaufaniem, to można pojechać do innego miasta. I sprawdzić. Niech na ten temat wypowie się fachowiec. W takiej sytuacji nie ma powodów do zawierzania forumowym diagnozom, nawet czynionym z dobrą wolą czy własnym przypuszczeniom. Trzeba to profesjonalnie sprawdzić. Sam nie jestem w stanie na odległość postawić diagnozy. Mogę snuć tylko przypuszczenia, a to nie to samo. Agnieszka Iwaszkiewicz
  • bez_przekazu 10.08.12, 11:25
    Czy moglaby Pani wyjasnic blizej , o co chodzi w tym zdaniu?

    agnieszka_iwaszkiewicz napisała:
    > Drugim sygnałem jest napicie związane z brakiem alkoholu.
  • zu_za85 10.08.12, 11:27
    Literówka się każdemu może zdarzyć.
    Chodzi o napięcie.
  • bez_przekazu 10.08.12, 11:30
    nie mam pretensji o literowke. dla mnie cale zdanie bylo nieczytelne.
    zu_za85 napisał(a):

    > Literówka się każdemu może zdarzyć.
    > Chodzi o napięcie.
  • ktrztr 10.08.12, 10:27
    zu_za85 - prawda jest taka, że w podobnej do Ciebie sytuacji są tysiące osób. Ty ten problem zauważasz - jedni powiedzą, że się wkręcasz inni wręcz przeciwnie. Pozytywne jest na pewno to, że o tym myślisz - czy to już oznaka poważnego problemu, tego nie wiem.
    Wiem jedno - nie znam żadnej osoby, która na tym etapie rezygnuje z picia alkoholu w ogóle. Po prostu piją go dalej, z różnym dla siebie skutkiem.
    Tak to już jest, że sięgając po raz pierwszy po alkohol wkraczamy na niepewny grunt. Dla jednych będzie on dodatkiem do życia dla innych życie jest dodatkiem do alkoholu.
    Spróbuj nie pić ani grama alkoholu np. przez tydzień i podsumować swoje myśli i odczucia. To dużo powie, czym jest w Twoim życiu alkohol.
  • bez_przekazu 10.08.12, 11:28
    ja zaczelam pic w wieku kilku lat. kiedy goscie wychodzili, a mama sie krzatala w kuchni ukradkiem wypilama z kieliszkow resztki alkoholu, jakie pozostawili goscie.ech,zebym to juz wtedy wiedziala, jak bardzo mnie to uzalezni na cale zycie.....
    a tym niepijacym-radzacym radze abstynencje od netu, bo to tez uzaleznienie:)

    ktrztr napisał:

    > Tak to już jest, że sięgając po raz pierwszy po alkohol wkraczamy na niepewny g
    > runt.
  • anna.sergeevna2000 13.08.12, 18:01
    Oj tam od razu poczatki alkoholizmu, moze byc to po prostu nuda lub stres. Pomysl o zmianie pracy, obecnego zycia, a 'pociag' do alkoholu najprawdopodobniej zniknie.

  • fajnykotek 14.08.12, 11:48
    Autorko, ku przestrodze - moja była szefowa była alkoholikiem.
    Też jej się wydawało (tak jak Tobie), że nikt nie wiem o jej piciu. Zawsze była bardzo elegancko ubrana, wymalowana, mocno uperfumowana, nigdy się nie zataczała, ani nie była pijana w pracy. Ale wszyscy WIEDZIELI że pije, że szklanka z wodą stojąca na parapecie okna - wcale nie jest z wodą, że w każdy poniedziałek będzie "trochę później" z powodu "migreny".
    Wiesz jak wielkie było jej zdziwienie, gdy dostała dyscyplinarkę za picie w pracy? Jakie byłe jej zdziwienie, kiedy oburzona odwołała się do sądu pracy (bo przecież ona nigdy....), a pracodawca przedstawił "twarde" dowody? Pamiętaj, że to TOBIE się wydaje, że jesteś całkiem trzeźwa i że tego nie widać i że nie czuć od Ciebie alkoholu.
  • bez_przekazu 18.08.12, 15:23
    ja pierdziele,co za farmazony
    fajnykotek napisała:

    > Autorko, ku przestrodze - moja była szefowa była alkoholikiem.
    > Też jej się wydawało (tak jak Tobie), że nikt nie wiem o jej piciu. Zawsze była
    > bardzo elegancko ubrana, wymalowana, mocno uperfumowana, nigdy się nie zatacza
    > ła, ani nie była pijana w pracy. Ale wszyscy WIEDZIELI że pije, że szklanka z w
    > odą stojąca na parapecie okna - wcale nie jest z wodą, że w każdy poniedziałek
    > będzie "trochę później" z powodu "migreny".
    > Wiesz jak wielkie było jej zdziwienie, gdy dostała dyscyplinarkę za picie w pra
    > cy? Jakie byłe jej zdziwienie, kiedy oburzona odwołała się do sądu pracy (bo pr
    > zecież ona nigdy....), a pracodawca przedstawił "twarde" dowody? Pamiętaj, że t
    > o TOBIE się wydaje, że jesteś całkiem trzeźwa i że tego nie widać i że nie czuć
    > od Ciebie alkoholu.
  • evenjo 14.08.12, 19:12
    Jest kilka prostych, przesiewowych testów dotyczących naduzywania alkoholu/picia ryzykownego/ uzależnienia, które można zrobić samemu, bo nie są dostępne tylko profesjonalistom od uzależnień-MAST, AUDIT, CAGE. Sa też definicje uzależnienia opracowane przez towarzystwa naukowe. Każdy może się temu przyjrzeć i odnieść do siebie. Problemem jest to, co w terapii uzależnień nazywa się "systemem zaprzeczeń". Stąd wieloletnie dywagacje "jestem/nie jestem uzależniony(a)", które skutecznie opóźniają poszukiwanie terapii.
  • tt-tka 20.06.18, 02:17
    Jak juz piszesz, reklamiarzu, to choc spojrzyj na date ! watek sprzed szesciu lat !
  • asia.sthm 20.06.18, 16:17
    Nieszkodzi, to jest bardzo wazny watek - moze Zuza sie odezwie z komunikatem jak jej sie ulozylo.
    Ja juz trzymam za nia kciuki, bo to przejmujacy los mlodej kobiety.
    Za Katusie tez trzymam.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • piotrbarszczewski 07.12.18, 17:06
    www.upij.pl

    Jak zrobiłem się alkoholikiem.

    Do osiemnastego roku życia nie miałem kontaktu z alkoholem a moje życie wyglądało dosyć normalnie jak to w dzieciństwie, na pewno były jakieś problemy ale z dzisiejszej perspektywy to nie były problemy.

    Moja rodzina była i nadal jest religijna więc uczęszczałem do kościoła regularnie, wszystkie majówki różańce i tego typu, obowiązkowo, ale nie sprawiało mi to problemów czy niechęci.
    W szkole nie miałem problemów byłem średniakiem, ale to dlatego, że jestem leniwy i czasami nie chciało mi się uczyć.

    Pierwszy kieliszek wódki wypiłem w wieku 18 lat u kolegi na 18 urodzinach, nie przywiązywałem do tego większej uwagi, a wręcz byłem dumny, że nie piłem wcześniej, gdzie wówczas większość znajomych miała to już za sobą. Następne kontakty z alkoholem zaczęły się podczas wyjazdów na dyskoteki i inne osiemnastki do znajomych bo był to rok 18 tych urodzin moich znajomych i na każdym przyjęciu spożywaliśmy alkohol wówczas wódkę i piwo. Piłem aby poprawić swój nastrój, lepiej się bawić, być bardziej towarzyski, odważny.

    W początkach piłem dopiero gdy byłem już w dyskotece i nie dlatego bo alkohol mi smakował a dlatego, iż miałem po spożyciu większą pewność siebie i brak zachamowań a był to czas gdy w głowie pojawiała się wizja poznania dziewczyny. Po jakimś czasie alkohol już zacząłem spożywać przed wyjazdem na imprezę aby być już wcześniej gotowy, że tak powiem.

    Mieszkam w okolicach Lublina więc zaczynając szkołę zawodową w Lublinie, zamieszkałem w internacie, bo dojazdy były męczące szczególnie zimą. Początki bez alkoholu bo byliśmy bardzo pilnowani i każdy miał swoje obowiązki lecz często zdarzały się weekendowe wyjazdy do Kijan gdzie w internacie mieszkało mnóstwo dziewczyn i wówczas dla większej odwagi alkohol był spożywany już przed wyjazdem do Kijan i zazwyczaj było to tanie wino gdzie już nie wielka ilość wystarczała aby czuć się podpitym.

    W Kijanach poznałem dziewczynę, jak się później okazało mieszkała 30 km od mojego domu rodzinnego i od tego momentu każdy wyjazd do Kijan był spowodowany zobaczeniem jej lecz zawsze pierwszy krok po przyjeździe kierowałem do sklepu po wino.

    Większy kontakt z alkoholem pojawił się od końca 1999 roku gdy poszedłem do wojska. Na początku jako młody żołnierz wiadomo duży wysiłek, sprzątanie, nauka, musztra, poligony, strzelanie itp. nie miałem dostępu do choćby słodyczy a co mówić o alkoholu natomiast po jakimś czasie skończyłem kurs podoficerski i zostałem kapralem, starszym kapralem i na końcu plutonowym. No i się zaczęło, popołudnie bez służby czy warty to myc do sklepu, młody rocznik który nie mógł opuszczać koszar prosił o zakup alkoholu przy czym zawsze coś miałem kupić dla siebie, egzamin z biegania – po co biegać trzeba wypić z chorążym który jest sędzią itd.

    Mimo że piliśmy dużo i regularnie na szczęście nigdy nie wpadliśmy, zawsze byłem na nogach i nie usypiałem lecz byłem pod wpływem i reakcje nie były już te same a dużym problemem dla mnie było wówczas podczas służby posiadanie przy sobie broni z amunicją i czasami się martwiłem aby nie przyszło mi coś głupiego do głowy.

    Straciłem pracę w wojsku w sumie przez alkohol a dokładnie za to że poczułem się panem świata dzięki znajomościom i zaprzestałem chodzenia na egzaminy z wychowania fizycznego i z regulaminów tutaj już nikt nie mógł mi pomóc, nawet alkohol.

    Po zakończeniu służby wróciłem do Lublina gdzie za namową dziewczyny zacząłem kurs prawa jazdy, wtedy już podczas jazd byłem kilka razy wczorajszy lecz egzamin zdałem bez problemu i po trzeźwemu.

    Skończyłem zaoczne 3 letnie technikum i zdałem maturę po czym zatrudniłem się jako przedstawiciel handlowy w firmie z narzędziami dla stolarzy będąc jednocześnie kierowcą jeździłem do klientów a jako, że prawo jazdy miałem dosyć krótko pewnego dnia jadąc od klienta nie ustąpiłem pierwszeństwa na skrzyżowaniu i uderzyłem w auto z 3 osobami w środku które stanęło w poprzek a z drugiej strony bardzo mocno uderzył samochód dostawczy prosto w drzwi kierowcy. Niestety po kilku dniach kierowca zmarł a ja zostałem skazany za nie umyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym i nałożono na mnie kare finansową i 1,5 roku w zawieszeniu na 4 lata lecz nie straciłem prawa jazdy.

    Wbrew pozorom nie zacząłem pić więcej czy upijać się do nieprzytomności nadal było to picie w weekendy i nie duże ilości podczas tygodnia.

    Zmieniłem pracę i zamieszkałem z dziewczyną która studiowała na UMCS-ie, nie piłem będąc z nią, ale często gdy wyjeżdżała na jakieś kursy czy wymiany studenckie czy jechała na weekend do domu a ja zostawałem w Lublinie, piłem sam ze sobą robiąc coś w komputerze, ale tak aby w dniu w którym się spotkamy ponownie być już całkowicie trzeźwym. W tym okresie zaczęły się podejrzenia z jej strony, że alkoholu nadużywam i czasami zwracała mi na to uwagę, ale ja zaprzeczałem abym miał jakiekolwiek problemy. Ot typowa forma iluzji i zaprzeczeń.

    Zmiana nadeszła gdy moja siostra wychodziła za mąż i miała dosyć duże wesele na wsi a ja jako brat pomagając stroić salę już kilka dni wcześniej zacząłem spożywać alkohol każdego dnia w towarzystwie osób mi pomagających i była to wódka lub bimber. W dniu ślubu podczas wesela o 21 już nie byłem w stanie funkcjonować i wróciłem do domu spać przez to rozstałem się z dziewczyną

    Wtedy w 2006 roku wyjechałem z kolegą do Anglii, początki były bardzo trudne, wiele spraw do załatwienia brak pracy kończące się pieniądze i kompletny brak języka angielskiego powodował, że nawet nie myślałem o alkoholu. Zmieniło się to po jakimś czasie gdzie znalazła się praca, dosyć łatwe i większe pieniądze niż w kraju, zawsze mi zostawało coś ekstra więc najpierw były to wydatki na długi i rachunki później na drobne przyjemności jak i w końcu na coraz większe ilości alkoholu.

    W pewnym momencie zauważyłem, że każdego dnia po pracy idąc do sklepu oprócz produktów spożywczych musiał znaleźć się alkohol, a było to 4 mocne piwa i to mi wystarczało aby po powrocie do domu zasiadać przed komputerem coś tworzyć, wysyłać zdjęcia do prasy i na konkursy, mieć chęć na gotowanie i porządki na załatwianie wszelkich spraw i tutaj zawsze odbywało się to w jeden identyczny sposób zawsze za wykonanie danego zadania wyznaczałem sobie nagrodę w postaci alkoholu czyli już podczas gotowania np. zupy w miedzy czasie sączyłem piwo tak było z każdą inną czynnością dokładnie tak samo ale jeszcze nie zaniedbywałem swoich obowiązków.

    Doszło do tego, że pogodziłem się z dziewczyną podczas urlopu w Polsce i po kilku miesiącach przyjechała do mnie do Anglii. Zamieszkaliśmy razem, znalazła pracę, kupiliśmy auto, alkohol towarzyszył mi tylko podczas imprez, świąt urodzin to trwało rok po czym dziewczyna zdecydowała, że nie jest zadowolona z życia w Anglii i postanowiła wrócić do Polski co zrobiła lecz nadal byliśmy razem, po kilku miesiącach i ja postanowiłem że dołączę do niej i tak zrobiłem.


    Żyliśmy razem bez większych problemów, ja szukałem pracy a w wolnym czasie remontowałem mieszkanie ale gdy ona wychodziła rano do pracy ja biegłem do sklepu po 4 piwa każdego dnia bo praca mi nie wychodziła gdy nie miałem alkoholu pod ręką, znalazłem pracę w Lublinie jako operator CNC gdzie robiłem granitowe blaty do kuchni i łazienek i w tej pracy już pierwszego dnia okazało się, że wszyscy pracownicy już podczas śniadania piją a była taka możliwość ponieważ biuro i szef znajdowało się na drugim końcu Lublina i mieliśmy pewność ze nikt nas nie złapie.

    W tej pracy zacząłem już pić na dobre, szef wiedział o tym ale, że byłem naprawdę dobry w tym co robiłem przymykał oko, czasami tylko żartował czy dam radę dzisiaj jeszcze pracować na moje nieszczęście sklep był blisko i gdy brakowało 5 minut i był zapas.

    Wynagrodzenie także było bardzo przyzwoite jak na tamte czasy. Praca była dwu zmianowa i druga zmiana kończyła się o 22 więc jak czułem, że jestem za bardzo pijany i nie mogłem prowadzić auta dzwoniłem do dziewczyny, że muszę zostać dłużej a że, następnego dnia mam pi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.