Osoby toksyczne oraz DDD. Pytania i odpowiedzi Dodaj do ulubionych


Zuzi.1 zadała kilka pytań dotyczących mojego doświadczenia odnośnie toksycznych osób oraz bycia DDD. Pomyślałam, że odpowiedzi umieszczę w osobnym temacie, by więcej osób mogło skorzystać i podzielić się swoimi spostrzeżeniami, a może i pani ekspert coś dodać czy sprostować.

Dlaczego przyciągałaś do siebie osoby toksyczne?

Przede wszystkim dlatego, że nie wiedziałam, że mogę żyć/budować relacje inaczej. Nie wierzyłam, że mogę być szanowana i kochana od tak, za to, że jestem. Wśród ludzi toksycznych czułam się z jednej strony źle, z drugiej swojsko. Widziałam jaką rolę mam grać. Starałam się walczyć o miłość, szacunek, wierząc, że TYM RAZEM, z TĄ OSOBĄ mi się uda. Ale wychodziło to co zawsze. Poza tym przyzwyczajona do zachowań naruszających moje granice, nie protestowałam, ani nie uciekałam, bo przecież „nie działo się nic niezwykłego”. Nie chodzi o to, że w pełni świadomie zgadzałam się na stosowanie wobec mnie przemocy. Raczej nie uznawałam tego co się dzieje za przemoc, bo uczono mnie nazywać to troską, usprawiedliwioną reakcją na moje zachowanie itp. Dodatkowo mając zamrożone uczucia, tylko w sytuacjach silnych przeżyć czułam, że żyłam, więc takie relacje były dla mnie atrakcyjne.

Jaki zestaw cech osobowości/charakteru posiadają wg Ciebie typowe osoby toksyczne?

Wg mnie osoba toksyczna to taka, która, robi sobie dobrze cudzym kosztem i uczyniła z tego sposób na życie i zaspokajanie swoich potrzeb. Jest w dużym stopniu pozbawiona empatii, często cierpi na niedorozwój uczuć wyższych. Stosuje głównie niedojrzałe sposoby radzenia sobie z trudnymi sytuacjami emocjonalnymi np. wyparcie, projekcja, podejście czarno-białe itp. co prowadzi do tego, że przerzuca odpowiedzialność za swoje zachowanie na innych (to może być nieświadome), albo po prostu nie przejmuje się krzywdą wyrządzaną innym a nawet do niej dąży (przemoc świadoma) lub jej świadomość wypiera. Często ma niską samoocenę i buduje ją nie w oparciu o docenienie siebie, ale np. w porównaniu z innymi – więc musi otoczenie poniżać by czuć się lepiej; pielęgnując zewnętrzny wizerunek – typowo narcystyczne zachowania; domagając się ciągłego doceniania i głaskania po główce, usprawiedliwiania.

Każdemu mogą zdarzyć się toksyczne zachowania, natomiast osobiście tą nazwę rezerwuję dla osób, dla których to stały sposób postępowania.

Zdrowa relacja w jakiś sposób wzbogaca obie strony. Oczywiście czasem jedna osoba więcej daje, czasem druga, wymiana następuje na różnych płaszczyznach i niektórzy doceniają wszystkie, inni nie, ale w ostatecznym rozrachunku obie strony są na plusie. Nawet jeśli relacja jest raczej jednostronnie korzystna np. matka zajmuje się upośledzonym dzieckiem, to wchodzi w to świadomie – wiedząc w co się pakuje, że zwrotu w tej samej formie nie dostanie, ale wysiłek jest głównie fizyczny, a psychicznie można się z sytuacją oswoić i nawet nauczyć cieszyć relacją taką jaką jest. W relacji z toksyczną osobą nie ma grania w otwarte karty, choć sytuacja jest dla jednej strony niekorzystna. Toksyk bierze co chce i kiedy chce, nie oglądając się na innych. Wykorzystuje innych na swoich zasadach, a oni tak traktowani tracą siły.

Osobiście nie spotkałam toksyka – radosnego optymisty. Za to generatory negatywnej energii – wielu. Czasem toksyk nawet nie poniża, ale samą swoją obecnością obdziera człowieka z sił i wiary w to, że będzie dobrze. Jest to też forma manipulacji – biadoląc zyskuje uwagę, próbę przekonania go, że wcale nie jest tak źle, zachęcanie go by coś zrobił ze swoim życiem – z czego oczywiście nie skorzysta, ale my wyjdziemy od niego na czworakach przekonani, że jest kryzys, pewnie zaraz nas wyleją (choć przyszliśmy się np. pochwalić o podwyżce), mąż pewnie zdradza, bo wszyscy zdradzają, przyjaciółki to harpie itp. itd.. Z dystansu widać, że tacy ludzie podkopują siły otoczenia, by nie osiągnęli oni zbyt wiele i by toksyk na ich tle nie wyglądał gorzej. Albo nie wierzą, że mogą dostać miłość/zainteresowanie od tak, samoocena im na to nie pozwoli zresztą takiej bezinteresownej miłości przyjąć, więc manipulują tak by dostać to czego chcą – konkretną pomoc, poczucie bezpieczeństwa przez świadomość kontroli bliskich i inne.

Jak należy postępować z takimi osobami?

Zależy od intensywności toksyczności i naszych sił oraz podatności na toksyczne działanie danej osoby.

Osobiście rozróżniam dwa typy osób toksycznych: rokujące – krzywdzące nieświadomie, lub świadomie pracujące nad tym, oraz beznadziejne przypadki, gdzie bez kija nie podchodź, bo jak dasz szansę to ugryzie, a nawet i z kijem nie ma po co i to się raczej nie zmieni. Do obu typów stosuję odmienną strategię.

Do pierwszego jestem w stanie wykazać wiele wyrozumiałości POD WARUNKIEM, że nad sobą pracują, a nawet jeśli jeszcze do tego nie dojrzali, to ogólnie są życzliwi i starają się tak jak potrafią. Sama wiem, że przyjęcie do świadomości, że się kogoś krzywdzi i praca nad zmianą tego trwa, że nie jest łatwo, ale można. Nie mam tolerancji dla toksyków, którzy usłyszeli, że bardzo krzywdzą, dostali informacje gdzie szukać pomocy, ale latami nic z tym nie robią.
Mogę porozmawiać np. z toksyczną teściową, ale na zdrowych warunkach (kiedyś o tym pisałam, nie daje się wciągać w opowieści jak to jest źle), bo ogólnie to życzliwa kobieta, która swoje ograniczenia ma i pewnie ich nie przeskoczy. Ale mnie jej zachowanie za bardzo nie boli, bo to nie moja matka. Mojemu partnerowi niszczy samoocenę, więc on musi ograniczać kontakt i trzymać dystans. Natomiast na każde dziwne teksty jest natychmiastowa reakcja i wie, że zerwałam kontakt ze swoimi rodzicami i jeśli będzie kozaczyć to więcej nas nie zobaczy. Więc się stara, ja to doceniam i pewnie rzeczy puszczam mimo uszu.

Natomiast jeśli druga osoba zupełnie nie szanuje stawiania granic. Koszt psychiczny i czasem zdrowotny utrzymywania takiej znajomości jest duży, a ona nie widzi problemu – jej jest dobrze jak jest, więc nic nie wskazuje na to, by miało kiedyś być lepiej, to moim zdaniem lepiej darować sobie taką znajomość. Być może widmo utraty bliskich skłoni toksyczną osobę do zastanowienia się nad sobą, natomiast niekonieczne. Nie mamy większego wpływu na jej decyzję, za to mamy możliwość i obowiązek chronić siebie. Uleganie toksycznej osobie nie daje nic dobrego. Ona i tak jest nieszczęśliwa, bo to co od nas dostaje działa chwilowo, a my opadamy z sił.
--
Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.