• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Nie wiem co zrobic z synem nastolatkiem

  • 07.10.12, 13:03
    A w sumie z jego ojcem.
    Od poczatku.
    Mam dwoch synow, niespelna 16 i 13 lat, od ponad 12 lat jestem po rozwodzie, mieszkam za granica. Rozwod byl z powodu ciaglych zdrad, klamstw i agresji bylego, nie zawsze skierowanej przeciwko nam, czesto byly to polamane meble, dziury w scianach. Starszy syn, z jakiegos powodu, na poczatku nie byl akceptowany przez ojca " on jest do mnie niepodobny, ma niebieskie oczy a ani ja ani ty nie mamy, itd" , mlodszy byl ukochany, bo wygladal jak maly tata, starszy przez to staral sie za wszelka cene przypodobac ojcu, czesto gnebil mlodszego brata. Starszy podobny do mnie z wygladu, niestety odziedziczyl charakter po ojcu, i jest gwaltowany, agresywny, emocjonalny, przy tym niesamowicie bystry, inteligentny, blyskotliwy, umysl scisly, mlodszy wyglada jak mlodsza wersja ojca, ma moj charakter, jest bardziej stonowany, lagodny, ale powolniejszy tez, humanista z glowa w oblokach, ciezszy do nauki.
    Przez to ze mieszkamy za granica, chlopcy w Polsce u ojca i u babci (ojca matki) sa przez poltora miesiaca wakacji w roku, i niestety co roku po wakacjach staram sie doprowadzic starszego syna do ladu, a widze ze sprawia mi to coraz wieksza trudnosc, syn wraca naladowany negatywnie, bardzo agresywny, wykrzykuje, obraza slowami, wszystko jest przeciwnie do tego co mowie. W tym roku przywiozl w walizce noz, prawdziwy, do walki, bron, bardzo ostry, gladki czubek i szarpany przy trzonku, dostal od taty, bo tata interesuje sie bronia, skonfiskowalam jak tylko go zobaczylam jak sie nim bawi, awantura byla niesamowita.
    wyszedl raz z domu z kolegami, wrocil po alkoholu (po raz pierwszy) wytlumaczyl sie ze tata mu dawal alkohol do picia, bo jest juz prawie dorosly. Nie mozna niczego wymagac, bo jest agresywny (przed wakacjami tego nie bylo), robil sobie kanapki, poinformowal mnie ze chleb sie skonczyl, wiec powiedzialam mu zeby sie ubral i poszedl kupic, dowiedzialam sie na to, ze mu sie nie chce, a jak nakazalam, tlumaczac ze to dla niego ten chleb, bo ja jem inny, to awanutre zrobil taka, ze piescia wybil dziure w scianie.
    Nie wiem jak rozmawiac z synem, kazdorazowo po wakacjach przez kilka pierwszych miesiecy nasze zycie jest pod wplywem jego ojca, z czasem ten wplyw slabnie, syn sie uspakaja, tym bardziej ze tata nie czuje szczegolnej potrzeby kontaktowania sie z dziecmi w czasie roku i do nastepnych wakacji nasze relacje ulegaja normalizacji, jego agresja mocno maleje. Rozmowy z ojcem nie ma, bo jemu sie nie chce ze mna gadac, ja histeryzuje i on nie widzi niczego zlego w dawaniu broni dziecku ktore ma problem z panowaniem nad soba, ktore juz niejednokrotnie powykrecalo rece czy posiniaczylo mlodszego brata, "bo on mnie wkurza tym ze zyje" "bo on jest glupi", albo w zezwoleniu na alkohol, bo przeciez on ma juz 16 lat (ma w tej chwili 15,9) i jesli chce to moze wypic.
    Czasami mysle sobie zeby nie zezwalac na te wakacyjne wyjazdy, ale boje sie ze strace tego syna, dla ktorego ojciec jest bogiem, bo niczego nie wymaga a na wszystko pozwala (syn nie musial chodzic spac i gral przez cala dobe na okraglo na komputerze) a ja wredna matka wymagam nauki, chodzenia spac, wykonywania obowiazkow, ciagle sie czepiam, na nic nie pozwalam. Jak prosilam zeby w czasie wakacji pocwiczyl z synem matematyke, bo w tym roku ma wazne egzaminy, a najlepiej zeby mial przez te poltora miesiaca korepetycje ze dwa razy w tyg, zeby ktos kompetentny przyszedl i z nim pocwiczyl, zeby nie zapomnial, nadrobil to co nie zdarzyl sie nauczyc, to sie dowiedzialam ze skoro przez caly rok mu sie nie chcialo uczyc, a mi sie nie chcialo go pilnowac to on (ojciec) nie bedzie teraz sie zajmowal korepetycjami i nauka w wakacje.
    Syn o ojcu twierdzi, ze tata jest super, wspanialy, cool, ze chcialby byc taki jak tata, ze na tate wszystkie laski leca, choc juz ma 40 lat i ciagle zmienia dziewczyny, ojciec twierdzi ze to on zrywa z dziewczynami jak mu sie znudza, ze to on wyprowadzil sie od nas bo nie mogl ze mna wytrzymac (a to ja wywiozlam jego rzeczy jak byl w delegacji i zmienilam zamki, ale nie wiem czy powinnam synowi o tym mowic, wiem ze jego ostatnia partnerka tez go zostawila, a nie on ja, jak opowiada synowi) syn teraz tez twierdzi ze nie moze ze mna wytrzymac i rozumie tate i tez sie wyprowadzi jak tylko skonczy 18 lat, ze chcialby mieszkac z tata i tata tez z nim, ale wiem ze to tylo opowiesci i tata sie nie rwie do wychowywania synow, a na pewno nie do mieszkania z nimi na stale, ale tata niestety ma w zwyczaju obiecywac cuda na kiju, wyjazd na swieta w alpy na narty, nowy laptop, nowa wypasiona komorke i wszystko co syn chce, a potem sie okazuje ze na nartach byl sam ze swoja dziewczyna, laptopa faktycznie kupil, ale sobie, a komorke daje synowi swoja, uzywana jak kupi sobie nowa. Mlodszy syn nie podchodzi na serio do tych ojcowskich obietnic, ma dystans, ja nie mowie ze ojciec nie dotrzyma ich, nauczyl sie tego sam, starszy ciagle chce wierzyc i potem jak sie okazuje ze to byla czcza obietnica ma pretensje do calego swiata.
    Potrzebuje porady, czy teraz w tym wieku, ma jeszcze jakis sens ograniczenie kontaktow z ojcem, czy nie skieruje syna tym przeciwko sobie jeszcze bardziej, nie chce stracic syna, ale mam obawy, ze strace go tak czy inaczej z powodu, agresji, broni, alkoholu jesli nie ogranicze tych kontaktow, albo jesli nie znajde jakiejs metody dotarcia do rozsadku syna.
    --
    ...The cautious seldom err...
    Edytor zaawansowany
    • 07.10.12, 13:47
      Wiele jest takich albo podobnych wątków. Zawsze doradzam to samo. Zastanów się, według jakich wartości wychowujesz dzieci?

      Jeżeli mówisz: Rób tak a tak, bo JA tak każę - to po kilku latach powstaje problem.

      Jeżeli uczysz: W naszej rodzinie, w moim domu wszyscy przestrzegamy takich a takich zasad, ponieważ w nie wierzymy i uznajemy za dobre - to wpojone zasady będą trwałe a wychowanie skuteczne.

      Małe dziecko cieszy się, kiedy słyszy, że rodzice kierują się zasadami a nie działają chaotycznie i impulsywnie. Dziecko czuje się wtedy bezpiecznie. Zapamiętuje, że zasady są czymś dobrym i w przyszłości też ich przestrzega.

      Wygląda na to, że zaniedbałaś temat zasad i reguł w wychowaniu swoich synów. Czas to nadrobić
      • 07.10.12, 14:32
        Nie bardzo rozumiem jakie to ma zastosowanie do naszej sytuacji, mozesz przyblizyc?
        Ja nie pije, nie pale, nie przeklinam, nie krzycze, nie obrazam, brak przemocy w domu, duzo tlumacze i rozmawiam, mowie ze kocham, przytulam. Sa zasady i reguly przez caly czas
        --
        ...The cautious seldom err...
        • 07.10.12, 15:02
          Ale ględzisz zapewne, zamiast czasami po prostu się wk.... A czasami odpuścić, jeśli to rzecz niewarta strzępienia języka. Po co nakazywać 16-latkowi chodzenie po chleb dla niego samego?
          --
          -------------------------------------------------------------
          Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
          • 07.10.12, 17:03
            Tak bez watpienia zdarza mi sie gledzic, ja tez miewam lepsze i gorsze dni, jesli wracam do domu i zastaje na srodku korytarza rozwalone jego buty, o ktore sie prawie przewracam po ciemku, zamiast postawione na polce ktora stoi z boku to raz czy drugi przepchne noga, za trzecim i czwartym krzykne zeby je pozbieral i mowie dlaczego, a za kolejnym juz gledze.
            Jak prosze milion razy zeby nie upychal smierdzacych skarpetek pod lozko tylko wkladal do kosza na brudy to tez gledze...
            Idealem nie jestem.
            --
            ...The cautious seldom err...
            • 07.10.12, 17:49
              Skarpetki moich córek w tajemniczy sposób zaczęły same znajdować drogę do kosza na brudy od momentu, w którym przestałam ich szukać... ;-)
              A ja bym mu chyba wrzucała buty do pokoju. Za każdym razem.
              --
              -------------------------------------------------------------
              Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
              • 07.10.12, 17:55
                morekac napisała:

                > Skarpetki moich córek w tajemniczy sposób zaczęły same znajdować drogę do kosza
                > na brudy od momentu, w którym przestałam ich szukać... ;-)
                > A ja bym mu chyba wrzucała buty do pokoju. Za każdym razem.

                A śmierdzące skarpetki możesz wkładać pod poduszkę.. I absolutnie nie pierz ich dopóki nie znajdą tajemniczym sposobem drogi do pralki..
            • 08.10.12, 12:25
              Ze skarpetkami prosta sprawa, nie wyciągasz ich spod łóżka i nie pierzesz, jak mu czystych zabraknie to zrozumie. Sprawdzone.
    • 07.10.12, 14:59
      Myślę, że te wakacyjne wyjazdy niewiele mają wspólnego z wyjazdami do ojca. Być może syn zachowywałby się bardzo podobnie, nawet gdyby ojca w życiu nie widział na oczy.
      Dla mnie ten pomysł z nauką w wakacje nieco bez sensu - skoro mieszkacie w innym kraju, polski korepetytor nie zna waszych wymagań programowych, uważam zresztą, że te korki powinny odbywać się w języku zdawania egzaminu.

      dowiedzialam sie na to, ze mu sie nie chce, a jak nakaz
      > alam, tlumaczac ze to dla niego ten chleb, bo ja jem inny,
      Wiesz jaka jest prawidłowa odpowiedź?
      IMO:"mnie też się nie chce" albo 'weź ten mój z ziarnami' i zignorowanie całej reszty. Po co nakazywać i nakręcać awanturę?
      --
      -------------------------------------------------------------
      Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
    • 07.10.12, 16:15
      Wasze wypowiedzi sugerują, że matka jest winna temu, że syn jest agresywny.
      Syn był pewnie taki od zawsze, czyli od rozwodu, a pobyt z ojcem-brak ograniczeń nasilają złość.
      Starszy syn chce miec ojca, to raz. Tęskni za nim i obwinia matkę o to, że tego ojca nie ma. Brak spełnienia tej jego potrzeby poowduje frustrację. Kumulowana złość rodzi agresję.
      Jak sobie poradzic z agresją syna?
      Zapisac się jak najszybciej na warsztaty, z synem. Sama sobie z tym nie poradzisz.
      I dobrze podejrzewasz. Nieprzepracowana złość może przerodzić się w ostrą przemoc. I możesz stracić syna. Nie czekaj, nie zastanawiaj się. Szukaj pomocy. On jest "za stary" byś dała sobie z tym radę sama.
      • 07.10.12, 16:39
        Też mi się wydaje, że syn powinien chodzić na jakieś warsztaty, które pomogłyby mu pozbyć się gniewu w kontrolowany sposób, nie niszcząc przedmiotów, nie raniąc osób. A co reszty - pojenie alkoholem i fundowanie broni to podstawa do ograniczenia kontaktów z ojcem, ale za dwa lata już nie możliwa do zrealizowania. Proponowałabym więcej z synem rozmawiać, otwierać mu oczy na pewne sprawy, ale w taki sposób, żeby sam dochodził do tego czy zabawy nożem są bezpieczne, czy powinien się upijać i czy ojcu można ufać skoro notorycznie nie dotrzymuje obietnic. Czy wyjaśniłaś dzieciom dlaczego się rozstaliście? Może warto to zrobić, kiedyś przy okazji jakiejś akcji syna. A na jego słowa o "powodzeniu" ojca u dziewczyn tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć. Pokazać kogo kobiety widzą w tym panu skoro nie udał mu się żaden dłuższy i poważny związek. Nakazami dużo w tym wieku się nie wskóra, dużo lepiej zadawać odpowiednie pytania i pozostawiać je bez oczywistej odpowiedzi, niech dziecko samo się nad nią zastanowi.
        Nie ma w domu chleba. Daję pieniądze na chleb. Nie chce mu się wyjść, to niech zje jajko, makaron, czy usmaży sobie naleśników. A jak mu się nic nie chce niech siedzi głodne, trudno, od takiego głodu jeszcze nikt nie umarł. Moje dzieci często jak były młodsze mówiły: pić mi się chce. Ja na to: zrób sobie herbaty. Po czym słyszałam, a to dziękuję, już mi się nie chce pić :) :)
        Zaufaj trochę własnemu dziecku i pozwól mu na kierowanie się własnym rozsądkiem, uznając jednocześnie, że ma prawo do pomyłek od czasu do czasu. I wspieraj go koniecznie w walce z tym gniewem i agresją. Tłumacz, że to niedopuszczalne, bo takie zachowanie bez hamulców może skończyć się tragicznie dla niego, albo dla kogoś.
        • 07.10.12, 18:06
          To jest za trudny oproblem na forum. Ględzić o skarpetki sensu nie ma, wystarczy powiedzieć raz w tygodniu "wrzuć do pralki, robię pranie", "albo wrzuć do pralki i włącz, swoje rzeczy już wsadziłam". Ale przecież nie to jest istotne. Istotne jest to, zę a. chłopak nie radzi sobie z dwoma światami, zupełnie różymi, w któerych przyszło mu żyć i w dodatku każdym żądają od niego, by był zupełnie inny, by odpowiadał dwóm przeciwstawnym wzorcom - z tym nikt sobie nie poradzi, b. matka widzi w synu te cechy ojca, które doprowadziły do rozwodu. Nie jest więc wykluczone, że reaguje na pewne przejawy normalnego nastoletniego zachowania tak, jakby nadal walczyła z byłym mężem.
          Tu jest potrzebna terapia, dla wszystkich.
          --
          zpopk.blox.pl
          • 07.10.12, 20:26
            A dla mnie jest dziwne,ze 16 latek spedza 1,5 miesiaca wakacji w Polsce u babci i ojca. Piszesz,ze mieszkasz za granica,ja tez i z moich obserwacji wynika,ze w tym wieku nastolatkowie raczej nie chca spedzac wakacji z rodzina.Wiekszosc z nich czesc wakacji pracuje,zeby miec kase na pozniejszy wyjazd z kumplami.Czy twoj syn ma jakichs znajomych,z ktorymi sie przyjazni ,czy ma jakies zainteresowania pozaszkolne,czy uprawia jakis sport,na ktorym moze rozladowac energie,a latem pojechac na jakis oboz.Ja bym mu probowala ograniczyc kontakty z takim ojcem,ale nie przez bezposrednie zabronienie wyjazdu do Polski,tylko na przyklad przez sugestie -synu jak troche popracujesz w wakacje to ci doloze pieniedze i bedziesz mogl sobie jechac na wakacje z kolegami .Sprawa jest taka,ze ojciec jest dla niego atrakcyjny,bo luzak chwali sie swoimi podbojami erotycznymi, na wszystko pozwala i to mu imponuje.Jezeli zaczniesz syna traktowac jak odpowiedzialnego chlopaka i obdarzysz go zaufaniem ,dajac mu troche wolnosci ,to zobaczysz ,ze szybko znudzi mu sie podstarzaly tatus lovelas ,a chetnie bedzie wolal gdzies pojechac z kumplami i z nimi spedzac wakacje.Oczywiscie tylko teoryzuje,bo nic nie pisalas o relacjach syna z kolegami i o jego zainteresowaniach.
            --
            ------
            Gdy czegoś bardzo pragniesz, cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
            • 07.10.12, 22:39
              Syn duzo tworzy animacji komputerowych, to jego pasja, sportu nie uprawia, nie lubi, probowalismy wielu, pilka nozna, reczna, krykiet, rugby, tenis, plywanie, jazda konna, wspinaczna, najdalej po 2 mies przestawal chodzic. Ma kolegow, ale najczesciej kontaktuja sie przez komputer, choc w piatki i soboty spotykaja sie duza grupa. Obozy skonczyly sie dwa lata temu, stwierdzil ze nie bedzie jezdzil, bo nie podoba mu sie.
              U ojca ma luz, brak nakazow, wymagan, kontroli i kase, bez pracy, ja sugerowalam prace ale syn twierdzi ze zadnej nie ma, niewiele co prawda moze robic bo nie ma jeszcze 16 lat, za kilka mies to sie zmieni.
              --
              ...The cautious seldom err...
          • 07.10.12, 20:44
            Czekamy na wizyte u psychologa, bo sa rzeczy ktore mnie niepokoja.
            W normalnych warunkach nie reagowalabym na brak chleba w domu, ale... mam wrazenie ze syn wpada mi w anoreksje badz jakies inne zaburzenia jedzenia. Je kilka rzeczy, na palcach jednej reki mozna policzyc co zje, jesli tego w domu nie ma nie je nic, odmawia zupelnie innych potraw, wmuszam w niego wszystko, sam po nic nie siega, nie przyjdzie zjesc posilku jesli nie dostanie wezwania,nakazu, temu posiadanie jego chleba w domu jest bardzo wazne. inaczej nie je kilka dni z rzedu
            --
            ...The cautious seldom err...
    • 07.10.12, 20:13
      tarszy podobny do mnie z wygladu, niestety odziedziczyl charakter po ojcu, i jest gwaltowany, agresywny, emocjonalny, przy tym niesamowicie bystry, inteligentny, blyskotliwy, umysl scisly, mlodszy wyglada jak mlodsza wersja ojca, ma moj charakter, jest bardziej stonowany, lagodny, ale powolniejszy tez, humanista z glowa w oblokach, ciezszy do nauki.

      Twój starszy syn nie odziedziczył charakteru po ojcu. Co za bzdury! Nie pomyślałaś, że jego zachowanie wynika z gniewu, który nosi w sobie, bo własny ojciec go nie akceptował?

      Najłatwiej zwalić wszystko na geny. Że też dorośli ludzie wygadują takie bzdury.
      • 07.10.12, 21:57
        Alez ja nie uwazam ze winne sa geny, jednak widze, zreszta nie tylko ja ale rowniez otoczenie, ze starszy syn zachowuje sie tak jak jego ojciec pod wieloma wzgledami, nie we wszystkim, w koncu rowniez ja mam pewny udzial w jego tworzeniu, niemniej jednak uwazam ze genetycznie przekazuje,y naszym dzieciom nie tylko choroby dziedziczne, kolor oczu i budowe, ale rowniez pewne nasze cechy charakteru. Nawet jesli ty uwazasz to za bzdure nie o tym jest ten temat.
        Mam swiadomosc tego ze brak akceptacji ze strony ojca, sprawil ze syn nie czul sie chciany, a swoja agresje wyladowywal na mlodszym, akceptowanym bracie i staral sie we wszystkim przypodobac ojcu. ten problem stworzyl ojciec, choc trraz juz teoretycznie starszy syn jest swietnym kumplem i dobrze sie dogaduja.
        --
        ...The cautious seldom err...
        • 08.10.12, 10:44
          Cóż, naprawdę z punktu widzenia nastolatka nieważne jesto, kto stworzył problem. Ważne, że problem jest. Mam wrażenie, że projektujesz swoje uczucia względem byłego męża na syna. Każde podobieństwo w zachowaniu kwitowane jest 'wdał się w ojca' a to źle. Bo to szufladkuje i rodzi bunt. Nie tylko ojciec stworzył ten problem, nie łudź się.
        • 08.10.12, 13:45
          Geny genami, ale to, że widzisz w synu przede wszystkicj zachowania jego ojca z pewnością nie ułatwia rozwiązania problemu.

          sprawil ze syn nie czul
          > sie chciany, a swoja agresje wyladowywal na mlodszym, akceptowanym bracie i sta
          > ral sie we wszystkim przypodobac ojcu
          Starsze rodzeństwo często czuje się skrzywdzone narodzinami młodszego i ma ataki zazdrości niezależne od zachowań/postawy rodziców. Rzekłabym zresztą, że rodzeństwo,zawsze uprzejme i wspierające wobec siebie i nigdy się nie kłócące - to raczej w bajkach (a i to nielicznych).
          --
          -------------------------------------------------------------
          Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
    • 13.10.12, 00:15
      Nie ma realnego powodu ograniczać synowi kontaktów z ojcem.
      Z postu wynika, że Panią głównie drażnią i irytują cechy byłego męża i jakikolwiek jego wpływ na syna, którego Pani nie akceptuje. Ale to nie jest powód do zabraniania kontaktów. Przynajmniej tak to wynika z opisu sytuacji.
      Realność syna jest taka, że ma rozwiedzionych rodziców, z ojcem widuje się rzadko i na krótko.
      Trudno aby te dwa światy były do siebie przystające. Przecież po to się Pani rozwiodła, by te światy właśnie rozdzielić.
      Syn musi się w tej zawiłej sytuacji poruszać i jakoś te światy łączyć. Z każdego coś zaczerpnąć.
      Oczywiście, że ojciec jest dla niego fajniejszy, bo widzą się w wakacje, gdzie luz i zabawa są wliczone w korzystanie z nich. Ale czy to oznacza, że Pani zasady i ich wprowadzanie przestają mieć znaczenie? Czy bunt nastoletniego syna również ma przekreślać Pani trud wychowywania go?
      Działają Pani zasady i zasady ojca. Niech tak będzie. Syn po powrocie dłużej czy krócej będzie się asymilował a Pani, niestety, musi w tym uczestniczyć i to wytrzymywać.
      Nie warto przenosić relacji z byłym mężem na jego relacje z synem.
      Mąż się Pani nie podobał jako mąż. Ten sam mężczyzna podoba się Pani synowi jako ojciec . Nie stanie się tak, że syn razem z Panią, pójdzie wreszcie po rozum do głowy i też przestanie ojca lubić.
      Więc tak jak jest teraz jest ok, mimo subiektywnych trudności jakie ta sytuacja za sobą niesie. Agnieszka Iwaszkiewicz
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.