Dodaj do ulubionych

PROSZE o wypowiedź ekspert Panią Agnieszkę!!!

03.11.12, 15:14
witam, mam wielką prosbę do Pani Agnieszki o doradzenie mi jak mam sie zachowywac w takiej sytuacji i w roznych relacjach z mamą i z męzem od ktorego odeszlam....

1) najpierw opisze tutaj sytuacje niejasną dla mnie z męzem....
i co Pani o tym sądzi!?
z mieszkania męza nie odeszlam z dzieckiem sama lecz pod presją jakby bylam do tego zmuszona bo mialam wrazenie ze mąż zachowywał się specjalnie źle wyjątkowo źle by sie tylko mnie pozbyć.... gdy nie odchodzilam i widzialm ze nie odchodze zachowywal sie coraz gorzej i gorzej i wprost powiedzial: ja cie nie rozumiem czemu tu siedzisz skoro czaly vczas sie klocimy. a gdy zaczelam sobie wszystkie rzeczy pakowac nie zatrzymywał mnie wogole !
przed wyprowadzka mowil do dziecka np. tatus bedzie cie zabieral tu do siebie i odwiedzal i ci kupi nawet konika takiego jak masz w domu u mamy zebys i u mnie miala...
gdy sie wynosilam powiedzial ze musi sobie mikrofalowke kupic skoro ja tamtą zabralam...
a za chwilke np. pisal i mowil ze moze jeszcze sie wszystko wyprostuje...
a gdy zapytalam go: skoro wszystko sie wyprostuje to po co ci dwie mikrofalowki bedą i dwa koniki dla dziecka?!! to sie zmieszal...
a gdy juz sie przeprowadzilam do mamy to on codziennie zaczał dzwonic normalnie rozmawiac przez telefon z pytaniami co u mnie co porabiam co u dziecka...
zaczał przez telefon zapowiadac kiedy bysmy mogli sie spotkac razem ja on i dziecko
czy moze do nas przyjsc z rzeczami dla dziecka
i powiedzial przez telefon moze jeszcze sie cos wyprostuje zobaczymy...
trzeba odn siebie odpoczac zastanowic sie...
ja powiedzialam jemu ze max do stycznia trzeba wiedziec co dalej czy rozstajemy sie czy nie
bo w lutym musze skladac dla dziecka podania do przedszkoli i nie wiem na jaką dzielnice i gdzie dziecko ma byc zameldowane!

2) sytuacją trudną dla mnie jest tez neiciekawa i zła relacja z moją mamą.
-wtrąca sie do wszystkiego (nawet gdy kolezanka napisze do mnie normalnego smsa z pytaniem co u mnie czy sie trzymam dobrze czy sobie radze i jak u mnie czyb placze czy chce sie spotkac czy ma wpasc mnie pocieszyc czy cokolwiek mi pomoc to matka wypytuje a kto pisze a kto dzwoni, a potem np. zabrania nawet bym sie spotkala z kolezanka pogadac!
musze telefonowac z kolezanką gdy mama jest poza domem lub gdy ja z domu wyjde!
z męzem tez nie moge przy mamie rozmawiac bo wtedy wrzeszczy mi w tle i robi wstyd!!!!
przeciez on tylko dzwoni by sie umowic , by cos dac dziecku by pogadac ze mną!!!)
-moja mama dzisiaj napisala nawet smsa do niego co o nim sądzi! całą litanie napisala!
ja o tym nie wiedzialam i bylo mi wstyd bardzo , a powiedzial mi o tym mąz ze dlaczego matka sie wtraca ze nie chce od niej telefonow i smsow bo go to bardziej zniecheca do mnie!!
a gdy nagadalam mojej mamie zeby nie wypisywala glupot powiedziala z wrzaskiem ze ja sie na matke nie nadaje ze mam sie wynosic z domu a jej zostawic moje dziecko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
wiec zaproponowalam jej ze pojade moze za granice opiekowac sie starsza panioą za pieniadze i bede jej prawie cala wyplate wysylala dla dziecka i dla niej! a ona że nie! ze sie nie zgadza...wiec pytam jej: wyganiasz mnie chcesz sama byc tu z moim dzieckiem a za co bedziesz życ!? przeciez siedząc z nią do pracy nie pojdziesz!!!
wrzeszczala na mnie!!! kazala mi sie wynosic samej:(....
wrzzeszczala ze nie pozwoli by on sie widywal z dzieckiem, ze urtduni to ( nawet wrzeszczala jak chcialam z dzieckiem do niego wyjsc na ulice na chwilke)
jego zaprosic nie moge tylko wtedy gdy mama w pracy,

mąz nie wie czego chce, raz wlasnie pisze mi ze potrzebuje czasu do namyslu
p;otem dzwoni i milo rozmawia co u nas...
potem chce umowic sie na to by wpasc...
potem dzwoni ze dowiadywal sie iile kosztuje rozwod i ile sie na to czeeeka....
ale dodał tak tylko zapytalem tak na przyszlosc...
potem mowi mi ze musi kupic mikrofalowke drugaą skoro ja tamtą zabralam
a jak go zapytam po co skoro twierdzisz ze w styczniu moze wroce!?
on odpowiada najwyzej jedna sprzedamy!
albo jak przewozili mi te rzeczy pytal jak poszlo z przewozką czy sprawnie itp..
jak powiedzialam ze bardzo fajna ekipa przeprowadzkowa ze szybko zrobili i wogole powiedzial z usmiechem trzeba bylo ich na styczen juz zamowic!!!!!!!!!

nie wiem o co chodzi Pani Agnieszko?> Prosze mi doradzic co mozna wywnioskowac z tych wypowiedzi jego? raz mowi ze pyta o rozwod i ze sie dowiadywal potem te jego inne slowa nie rozumiem nic....
i jak postepowac z mamą!? naprawde nie wiem:(
CHętnie bym poszla do psychologa ale nie mam z kim zostawic dziecka....
Edytor zaawansowany
  • karolinakarolina89wroc 03.11.12, 15:18
    Moze tak zadam pytania wprost:
    1) co Pani o tym sądzi? czy my jeszcze do siebie wrocimy czy taka przerwa nam pomoże?
    czy może mąz zobaczy w doimu pustkę i zobaczy ze jest tam sam i ze jednak brakuje mu halasującego dziecka i mnie obok?>??
    2) jak mozna ocenic te dziwne wypowiedzi męza takie zmienne niezdecydowane???
    skoro pytal dowiadyuwal sie o rozwod to chyba tego chce prawda? wiec po co dzwoni codziennie i po co np. mowi ze moze sie to wyprostuje lub ten tekst ze moge juz ta przeprowadzke na styczen zamowic ...?
    3) i jak postepowac z mamą z tym że sie wtraca? ze caly czas go krytykkuje ze ma wplanach bronic mu wisywania z dzieckiem mimo ze on co miesiac na dziecko placi 500zł
    i daje zabawki prezenty rzeczy...
    jak reagowac na jej teksty ze ja mam sie wynosic a mam jej zostawic dziecko!!???
    4) i Pani Agnieszko glowne pytanie: czy to sie da naprawic? czy warto czekac do stycznia i 2 miesiące zyć i czekac w niepewnosci co dalej??? czy moze przyspieszyc czas do ppodjecia decyzji i poczekac max miesiąc???! co Pani radzi w tej sytuacji???
  • cherry-cherry 03.11.12, 16:54
    Zanim p. Agnieszka odpowie, moze ja wtrace swoje 3 grosze :

    Otoz zachowujecie sie oboje z mezem jak dwa dzieciaki. Kompletnie niedojrzale do bycia rodzina. Jestescie chyba bardzo mlodzi, w tym wieku ludzie powinni ze soba co najwyzej mieszkac i korzystac z przywilejow mlodosci, z opcja bezproblemowego rozstania kiedy zwiazek zaczyna sie psuc i mocno rozczarowywac. Wy zas zabawiliscie sie w malzenstwo, dziecko i odpowiedzialnosc, weszliscie w role do ktorych trzeba dorosnac. Nie na wasze nerwy teraz to wszystko, bo za mlodo sie w to wpakowaliscie. I teraz sobie fundujecie jazdy z serii "zabieram zabawki i ide do innej piaskownicy", oraz "zabieraj co twoje i idz bo mi sie znudzila zabawa z toba w dom, a jak bedziesz grzeczna to moze sie jeszcze kiedys razem pobawimy".

    Maz robi Ci nadzieje ze jeszcze kiedys bedzie mozliwe wspolne zycie wylacznie po to, zeby nie wyjsc na potwora. Jest mlody, wyraznie bardziej jeszcze w zyciu w fazie zabawowej niz odpowiedzialnej, wiec zaciera sobie rece, ze ma wreszcie swiety spokoj i szybko to sobie pouklada sam. No, ale nie chce wyjsc przed Toba, przed soba i przed innymi na ostatniego skur....ela, wiec mydli Ci oczy wizjami powrotu. Czysta obluda i hipokryzja. To co mowi, jest niespojne, bo on wyraznie planuje sobie w myslach zycie bez was, a jednoczesnie stara sie zalagodzic efekt pozbycia sie z domu wlasnej zony i dziecka. Ocieplic swoj wizerunek. Dlatego tak sie plącze w zeznaniach o tych mikrofalowkach i konikach. Sama widzisz, jakie to wszystko jest niekonsekwentne.

    Moja rada : nie rob sobie nadziei na dalsze wspolne zycie, bo nie ma sensu liczyc na rekatywowanie zwiazku, ktory i tak byl bardzo, bardzo kiepski. Ciesz sie raczej, ze zrobilas ten krok, na ktory nie stac jest wielu kobiet, czyli odejscie od niedojrzalego i przemocowego pajaca, dla ktorego narkotyki, kumple i zabawa sa wazniejsze niz zona i male dziecko. Ukladaj sobie wszystko bez niego i nie analizuj tego calego jego bajerowania, tak bedzie lepiej. Bardzo dobrze sie stalo, ze odeszlas, zamiast tkwic z dzieckiem w oczywistej patologii.

    A matka jest w szoku z powodu waszego rozstania, i tak to emocjonalnie przezywa to na swoj sposob. Daj jej troche czasu, i tak dobrze, ze przyjela Cie pod swoj dach i zgodzila pomoc. Lepsza krzyczaca i emocjonalnie niestabilna, lecz pomocna matka, niz maz - agresywny cpun.


    --
    -Swing low, sweet cherry, make it awful-
  • aqua48 03.11.12, 18:10
    A ja uważam wręcz przeciwnie, że niedobrze, że fundujecie z mężem takie jazdy dziecku. Awantury, wyprowadzki z domu, kolejne awantury,tym razem z mamusią, pomysły, że zostawisz jej dziecko i wyjedziesz za granicę, nadzieje na powrót do męża, bo może nie myślał tego co myślał. Pomyślałaś kiedykolwiek jak Twoje dziecko się w tym wszystkim czuje - jak piąte koło u wozu? Nawet jeśli jest małe, to rozumie i odczuwa co wokół niego się dzieje i jaką niestabilność mu fundujecie.
    A czy Ty sama wiesz czego chcesz? Zastanowiłaś się nad sobą i swoimi możliwościami uniezależnienia się od mamy oraz męża i zapewnienia dziecku NORMALNEGO domu gdzie nikt nie będzie na nikogo wrzeszczał, wyrzucał i zabraniał z kimś spotkań? Masz jakiś plan?
  • agnieszka_iwaszkiewicz 07.11.12, 06:33
    karolinakarolina89wroc napisał(a):

    > Moze tak zadam pytania wprost:
    > 1) co Pani o tym sądzi? czy my jeszcze do siebie wrocimy czy taka przerwa nam p
    > omoże?

    Tego nie da się przesądzić. Sama Pani widzi, że nastrój Pani i męża się zmienia i waha.

    > czy może mąz zobaczy w doimu pustkę i zobaczy ze jest tam sam i ze jednak braku
    > je mu halasującego dziecka i mnie obok?>??

    To są Pani życzenia, aby tak się stało. I z tego rozumiem, że Pani po to się wyprowadziła z domu, aby mąż zrozumiał swoje błędy, zatęsknił, odczuł niekorzystną zmianę. Jednym słowem wyprowadzka ma mieć charakter bodźca do osiągnięcia Pani celu, aby takim sposobem wymusić na mężu zmianę. To ma niewiele wspólnego z racjonalną decyzją wynikającą z oceny sytuacji w związku i Pani potrzeb. Nie ukrywam, na niektórych to czasem działa. Nie wiem czy zadziała na Pani męża. Można się przeliczyć i osiągnąć skutek odwrotny do zamierzonego.

    2) jak mozna ocenic te dziwne wypowiedzi męza takie zmienne niezdecydowane???
    > skoro pytal dowiadyuwal sie o rozwod to chyba tego chce prawda? wiec po co dzw
    > oni codziennie i po co np. mowi ze moze sie to wyprostuje lub ten tekst ze moge
    > juz ta przeprowadzke na styczen zamowic ...?

    Nie przywiązywałabym do tego zbytniej uwagi i taktowałabym to jako naturalne wahanie w nietypowej sytuacji. To są jedynie słowa a nie idą za tym czyny i konkretne zachowania. Pani przywiązuje do tego wagę, bo Pani wyprowadzka, tak jak pisałam wyżej, nie ma na celu układania sobie samodzielnego życia, ale wywarcie określonego wpływu na męża. Dlatego wyławia Pani z jego wypowiedzi te fragmenty, które dają nadzieję na zadziałanie Pani metody.

    > 3) i jak postepowac z mamą z tym że sie wtraca? ze caly czas go krytykkuje ze m
    > a wplanach bronic mu wisywania z dzieckiem mimo ze on co miesiac na dziecko pla
    > ci 500zł
    > i daje zabawki prezenty rzeczy...
    > jak reagowac na jej teksty ze ja mam sie wynosic a mam jej zostawic dziecko!!??
    > ?

    No cóż, mama ma prawo zachowywać się w swoim domu i swoim życiu jak chce. Jej zachowania nie pokazują, że relacja między mamą a Panią należy do wspierających i stabilnych. Słowa mamy należy traktować jako chęć zranienia Pani, dotknięcia we wrażliwy punkt, krytykę, dokuczenie. Z jakiś powodów mam nie ceni Pani a świadczoną pomoc traktuje jako przymus. Wtedy pojawia się agresja wobec Pani, która przybiera taką formę jaką Pani opisała.
    Najlepiej jest w takich sytuacjach być samodzielną, ale dla Pani to długa droga. Na razie u Pani nie widać wewnętrznej motywacji do usamodzielnienia się. Rodzice, mimo Pani twierdzeń, nie mają obowiązku brać odpowiedzialności za nieudane deczyje swoich dzieci. Nawet mogą być na to źli i tę złość okazywać, szczególnie , że nagle zmienia to ich życie.

    > 4) i Pani Agnieszko glowne pytanie: czy to sie da naprawic? czy warto czekac do
    > stycznia i 2 miesiące zyć i czekac w niepewnosci co dalej??? czy moze przyspie
    > szyc czas do ppodjecia decyzji i poczekac max miesiąc???! co Pani radzi w tej s
    > ytuacji???

    Odpowiedź na to pytanie jest zawarta w 2 pierwszych wypowiedziach. Jeśli jest Pani przekonana o chęcią rozstania z mężem, to nie czekać na jego odpowiedzi tylko działać po swojemu.
    Ale Pani nie podjęła tej decyzji w tym celu, dlatego Pani chce czekać. I będzie się Pani szamotać po każdej rozmowie z mężem.
    Ja tego nie polecam, ale najpierw to Pani musi zdecydować o o co Pani chodzi i czego Pani chce. Dla mnie, to nie mąż nie chce się rozstać, ale Pani. Dlatego jest Pani skazana na taką huśtawkę, w której jest Pani coraz bardziej zagubiona.
    Wygląda na to, że n ie jest Pani w tej chwili gotować budować samodzielne życie. Może więc warto wrócić do męża i żyć jak dotychczas.
    Agnieszka Iwaszkiewicz

  • squirrel9 11.11.12, 08:27
    agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

    Dla mnie, to nie mąż nie chce się rozstać, ale Pani. Dlatego
    jest Pani skazana na taką huśtawkę, w której jest Pani coraz bardziej zagubiona
    > Agnieszka Iwaszkiewicz

    Obawiam się, że jest odwrotnie. To nie ona chce sie rozstac ale on, obrażająć i wypraszając z domu doprowadził do tego, ze się wyprowadziła. Pewnie, mogła czekać aż ją wyrzuci by orzec czy on chce się rozstać czy nie. A i to nie byłoby "pewne".
    Hustawaka przy takim człowieku zapewniona z czy bez rozstania, mieszkając z nim - będzie lepiej czy gozrej, nie mieszkając z nim - wrócimy do siebie czy nie. Jak to się mówi - trudny wybór - tyfus czy malaria.
  • ma_dre 23.11.12, 14:42
    wszystko byloby ok, gdyby twojej uwadze nie umknelo podwojne zaprzeczenie zawarte w wypowiedzi Pani Agnieszki. Upraszczajac jej wypowiedz na twoje potrzeby ;-) : malzonek autorki chce sie rozstac, a ona nie.
  • 71tosia 03.11.12, 18:34
    a jak wrocisz do meza w styczniu bedzie sie lepiej zachowywal? Zacznie byc odpowiedzialnym tata i wsierajacym mezem? Jezeli tak to wroc jezeli masz watpliwosci to nie wracaj, bo zafundujesz sobie i dziecku nastepny koszmar. Jak na razie to chyba maz sie slabo stara by przekonac cie do powrotu? Moze i twoja mama przesadza ale dala ci schronienie, wiec teksty 'ze Pan maz sobie nie zyczy' nie swiadcza najlepiej o nim. Jak sobie nie Pan maz nie zyczy to niech sie przyzwoicie zachowuje.
    Pytasz o co chodzi mezowi- o wygode, 500zl miesiecznie to chyba nie tak wiele za pozbycie sie obowiazku bycia pelnoetatowym tata co go bardo meczylo. Teraz ma swobode, watpie by chcial ja sobie powtornie ograniczyc, ale lepiej nie palic mostow wiec od czasu do czasu grzecznie pyta co u ciebie i dziecka. Po za tym w sadzie jego pozycja bedzie znacznie lepsza: zona sie sama wyprowadzila on sie staral nawet ja przekonac by wrocila ale to ona nie chciala, sprytny maz pewnie juz kalkuluje ze bez orzekania o winie rozwod bedzie tanszy.
  • karolinakarolina89wroc 03.11.12, 20:37
    no tak, jesli dojdzie do rozwodu oboje wolimy za porozumieniem stron zeby bylo szybko i sprawnie bez zadnego szarpania się... bo to ui tak nic nie pomoze, poniewaz on pracuje na czarno wiecej niz 500zł nie wyciagne od niego, a kazdy mi mowi ze z tych 500zł powinnam sie cieszyc bo niektorzy faceci co mają wlasne firmy itp placą dziecku po 350 lub 400zł
    kazdy mi mowi ze jak na jego mozliwosci i prace na czarno to te 500zł jest akurat.'
    oboje pojdziemy wtedy ba rozprawe bez adwokatow...i juz. on powiedzial ze powie przed sądem ze bedzie dawal 500zł i juz bez szarpania się.

    więc nie robic sobie juz nadziei ze bedzie lepiej/:(?
    nie rozumiem dlaczego ludzie piszą ze zaczelismy zabawe w dom itp i że jak ktos jest osobą mlodą to nie umie zyc normalnie i tworzyc rodziny, nie rozumiem takiej oceny ze mlodzi ludzie nie potrafią....
    bo znam wiele osob naprawde wiele gdzie są w moim wieku nawet mlodsi! i tworza normalne rodziny mają sluby, dziecko/dzieci i żyją spokojnie , normalnie , czasem wiadomo sie poklocą ale to o pierdoly zycia codziennego, widze po moich kolezankach co mają mezów dziecko ze mają normalny dom, spokojną atmosfere...

    a jaki ja mam plan? bo ktos tu pisal i pytal o moj plan....
    więc jesli on powie mi ze jednak nic nie zmieni ten miesiąc rozłąki to wezmiemy rozwod i
    ja ide do pracy (bede szukala zawziecie pracy najlepiej na jedną zmianę by dziecko móc samemu z przedzzkola odebrać) lub wynajmę opiekunke i oddam opiekunce nawet pol wyplaty by tylko pracowac wtedy bede miala np. po odliczzeniu opiekunki 500-600zł+ 500z łalimentow razem 1000zł dla siebie i dziecka...
    bede mieszkala z mamą, bede starala sie skromnie zyc moze przez rok uzbieram na jakis kurs np. na florystke by pracowac w kwiaciarni ,lub fryzjerski czy kosmetyczny i zdobyc jakis zawod postaram sie ustabilizowac swoja sytuacje z pracą, miec stałą prace, pobyc kilka lat samemu, potem moze wezme sie za szukanie nie na siłe lecz na spokojnie faceta, tym razem bede musiala bardzo dobrze go poznać i moze zycie sie ulozy.
  • urska 03.11.12, 21:03
    widzę że z Tobą całkiem ok jak już planujesz szukać nowego faceta:) jakiś dziwny jest ten wasz związek, naprwdę nic z tego nie zrozumiałam. Opowiadasz o tym jak o wczorajszym śniadaniu,
  • karolinakarolina89wroc 03.11.12, 21:10
    nie, n ie chce teraz szukac faceta, moze dopiero za 4-5lat lub pozniej, nie teraz...
    naprawde mi zalezy na tym bysmy byli razem by bylo jak dawniej chcialabym tego, ale nic nie zdzialam jesli jedna osoba chce a druga nie wie czego chce od zycia:(
  • paris-texas-warsaw 03.11.12, 21:34
    No i super, przynajmniej nikt w nocy w narkotycznym widzie nie będzie Was straszył!

    Zastanów się, czy te alimenty 500 zł, to wszystko, co możesz ugrać. Przedstaw dokładnie sytuację nawet jakiemus prawnikowi na dyżurze darmowym (bierze sie pod uwagę różne rzeczy - faktyczne zarobki - czy one sa na czarno, czy tylko w częsci na czarno?, mozliwosci zarobkowe, sytuację życiową męża, dziecka, Twoją, i wiele innych spraw może w praktyce wpłynąć na wysokość alimentów). Może warto rozważyć rozwód z winy męża (narkotyki, nieprzykładanie się do życia domowego, etc). i mieć furtke do ewentualnej walki o alimenty na siebie. Rozważ te alimenty na poziomie 500 zł - to bardzo mało. Pogadaj z prawnikiem, albo spróbuj sie dogadać z mężem w sprawie wyższych alimentów. Istnieje też możliwośc ewentualnego wyciągniecia alimentów od rodziców męża - gdyby on sie migał. To może być dla niego jakiś straszak. To trudne sprawy, radzę pogadaj z prawnikiem. Każde 100 zł - 200 zł więcej to spora kwota w sytuacji, gdy dopiero szukasz pracy. Ja bym kasy nie odpuszczała!!!!!

    I z matka na spokojnie:) Może i jest troche "nadpobudliwa", wtrąca się i pewnie ma wiele innych wad, ale przyjęła Cie do własnego mieszkania, jej komfort życia znacznie pewnie przez to spadł, a w razie kłopotów, to pewnie tylko na nią możesz liczyć. Mogła tak jak dziadkowie nie zgodzic się na wspólne mieszkanie z Toba i dzieckiem. A jednak się zgodzila. Docen to, jakkolwiek byłoby teraz ciężko. To przy minimum dobrej woli jakoś sie ułoży. To co ona pisze do męża - olej. Zresztą jak opisujesz męża, to widac, że nie jest on aniołem. Więc byc może w matki sms-ach jest prawda, tylko niepotrzebnie sie wtraca. Choć wtraca sie pewnie, bo przez Wasze kłótnie, ona musiała oddać pewnie z 1 pokój minimum i dzielić inne pomieszczenia. Nie każdy by się na to zgodził....

    Powodzenia:)
  • karolinakarolina89wroc 03.11.12, 21:46
    tak piszecie ze powinnam sioe cieszyc ze matka mnie przyjeła ...
    nie rozumiem....
    bo jakos inni rodzice inne matki z tego co widze normalnie przyjmują swoje corki z dziecmi pod swoj dach.... przeciez to rodzice!!! no reozumiem ze ktos ma matke czy rodzine alkoholikow to tylko jest skazany na dom samotnej matki, bo w domu bitki picie i awantury, ale moja matka jest normalna nie pije nic, kulturalna az za bardzo ale inne wady ma...
    inne matki np moich kolezanek je pod dach przyjeły normalnie bez łaski, wiec nie rozumiem dlaczego ja mam skakac z radosci ze mnie przyjęła...
    skoro ma mieszkanie dwupokojowe, ja wiele nie zjem, bo z nerwow nie jem prawie nic, to chyba jak zjem talerz zupy i jedną kanapke to jej nie ubędzie zbyutnio a dzieecku kupuje z tcyh alimentow...
    dowiadywalam sie rano dzis w tym mopsie i powiedzieli mi że dobrze ze mi 500zł daje, ze inni ojcowie co nawet firmy mają wlasne dają czasami mniej, wiec dobrze ze i tyle mam tak mi mowili....

    zastanawiają mnie najbardziej jego te chwiejne wypowiedzi...o ktorych wyzej pisalam.. o co w tym chodzi
  • verdana 03.11.12, 22:29
    Rodzice nie mają obowiązku mieszkać razem z dzieckiem i wnukiem nie wiadomo jak długo. Dorosłość polega na tym, zę w razie konieczności można wrócić do rodziców, ale trzeba byc na tyle samodzielnym, aby potrafić utrzymać się i mieszkać bez nich. A juz na pewno nie uwazać, zę to jest ze strony rodziców obowiązek. Zwaliłaś sie matce na głowę, w domu jest małe dziecko, nie umiesz w zaden sposób zaplanować przyszłości - matka ma prawo mieć dosyć. Nie musi sie zajmować dorosłą kobietą. W doidatku wyraźnie niewdzięczną - tak, powinnać być wdzięczna, ze Cię przyjęła , bo to juz nie jest Twój dom, którym mozesz swobodnie dysponować.
    Dwupokojowe mieszkanie - ho, ho. W dodatku uwazsz, ze matka ma Cie utrzymywać - a to juz nie jest zwykłe oczekiwanie wsparcia, to bezczelność. Wcale się matce nie dziwię,z e jest wściekła - wygląda na to, zę bedzie musiała nie wiadomo jak długo utrzymywać darmozjada.
    Aż ewentualnie facet się rozmyśli i zabierze z powrotem.
    Ale nie zabierze. I jakoś po Twojej ostatniej wypowiedzi nieszczgólnie się dziwię.
    --
    zpopk.blox.pl
  • 71tosia 03.11.12, 22:31
    moze i Panie w Mopsie uwazaja ze 500zl to duzo ja bym jednak poradzila sie prawnika, Panie majac na codzien do czynienia z prawdziwa bieda chyba maja jednak troche skrzywiona perspektywe finansowa. No i pamietaj ze potrzeby dziecka beda rosly.
    Co do mamy, czlonkowie rodziny powinni sobie pomagac i to wlasnie twoja mama robi, moze nie tak jak ty tego oczekujesz ale tak jak potrafi. Nie twierdze ze twoja mama jest aniolem, ale w tej sytuacji w jakiej jestes mysle ze dobrze by bylo okazac jej odrobine wdziecznosci zamiast wykrzykiwac jej ze Ty albo maz sobie czegos tam nie zyczycie. Trzeba byc konsekwentnym, jak korzystasz z pomocy to akceptujesz tez warunki tej pomocy. Porozmawiaj spokojnie z mama i wyjasnij czego obie strony oczekuja od siebie, skoro jak piszesz jest normalna, to chyba sie da?
  • edw-ina 04.11.12, 08:57
    Kobieto, to wszystko, co tutaj wypisujesz i jak wypisujesz, jest tak skrajnie niedojrzałe, że należałoby chyba podnieść wiek, w którym ludzie mogą wstępować w związki małżeńskie. A teraz po kolei:
    - facet, który żyje imprezami i szemranymi interesami nie zmieni się w przeciągu kilku miesięcy w aniołka, który zapewni tobie i dziecku stabilną rodzinę. Skup się na tym, by regularnie płacił alimenty, partycypował w innych kosztach i miał z dzieckiem dobre relacje
    - matka może ale nie musi ci pomagać. A to, czy inne matki to robią i w jakim zakresie nie ma z tym nic wspólnego. To wolna wola rodziców dorosłych dzieci czy i w jakim stopniu chcą pomagać. Wróciłaś do jej domu - żyjesz według jej reguł. Koniec kropka.
    - wbrew temu, co sama sądzisz, twoja sytuacja nie jest beznadziejna. Masz matkę, która ci pomaga, męża, który daje pieniądze. To już coś, na bazie czego można budować. Wnoś sprawę o rozwód, zabezpieczenie alimentacyjne dziecka, jako samotna matka dostaniesz dla dziecka miejsce w przedszkolu i bierz się za aktywne szukanie pracy.
    - a myślenie o facetach to sobie na razie odpuść i poczekaj z tym, aż zmądrzejesz, bo przy obecnym pojmowaniu świata trafisz na identycznego jak mąż, lub jeszcze gorszego.
  • karolinakarolina89wroc 04.11.12, 14:32
    ale nikt nadal ne odpowiedzial mi na:
    Moze tak zadam pytania wprost:
    1) co Pani o tym sądzi? czy my jeszcze do siebie wrocimy czy taka przerwa nam pomoże?
    czy może mąz zobaczy w doimu pustkę i zobaczy ze jest tam sam i ze jednak brakuje mu halasującego dziecka i mnie obok?>??
    2) jak mozna ocenic te dziwne wypowiedzi męza takie zmienne niezdecydowane???
    skoro pytal dowiadyuwal sie o rozwod to chyba tego chce prawda? wiec po co dzwoni codziennie i po co np. mowi ze moze sie to wyprostuje lub ten tekst ze moge juz ta przeprowadzke na styczen zamowic ...?
    3) i jak postepowac z mamą z tym że sie wtraca? ze caly czas go krytykkuje ze ma wplanach bronic mu wisywania z dzieckiem mimo ze on co miesiac na dziecko placi 500zł
    i daje zabawki prezenty rzeczy...
    jak reagowac na jej teksty ze ja mam sie wynosic a mam jej zostawic dziecko!!???
    4) i Pani Agnieszko glowne pytanie: czy to sie da naprawic? czy warto czekac do stycznia i 2 miesiące zyć i czekac w niepewnosci co dalej??? czy moze przyspieszyc czas do ppodjecia decyzji i poczekac max miesiąc???! co Pani radzi w tej sytuacji???
  • karolinakarolina89wroc 04.11.12, 15:13
    nie rozumiem wszystkiego..........
    odpowiedzcie na te pytania ponizej:
    1) dlaczego jak zadalam mu pytanie smsem czy jest szansa ze moze jeszcze bedziemyu razem? napisał: tak.
    2) dlaczego mi powiedzial np. z zartem i usmiechem przez telefon cos takiego: gdy przewiozlam te rzeczy z przeprowadzki on powiedzial trzeba bylo ich juz na powrot umowic...
    potem dzwonil pytal co u nas...
    3) potem sie zapowiedzial ze przyjdzie do dziecka z paczka w tygodniu i do mnie zebym ja wcale nie uciekala,...
    4) a potem np. mowil do dziecka przez telefon texty tato cie bedzie odwiedzal i so siebie zabierał i ci konika kupi zebys sie u taty bujac mogła
    a i z ta mikrofalowką wyskoczyl ze skoro ja zabrala bedzie musial nowa sobie kupic...
    a potem jak zapytalam to skoro twierdzisz ze bedzie moze opcja ze wroce to po co nam 2 mikrofalowki i 2 koniki on sie zmieszal...

    nie rozumiem tego wlasnie!!! czy te texty to jego niezdecydowanie ?czy on mysli co dalej o po co to mowi?
  • cherry-cherry 04.11.12, 15:14
    karolinakarolina89wroc napisał(a):

    > ale nikt nadal ne odpowiedzial mi na:
    zy my jeszcze do siebie wrocimy czy taka przerwa nam p
    > omoże?
    > czy może mąz zobaczy w doimu pustkę i zobaczy ze jest tam sam i ze jednak braku
    > je mu halasującego dziecka i mnie obok?>??
    > 2) jak mozna ocenic te dziwne wypowiedzi męza takie zmienne niezdecydowane???


    Czy Ty potrafisz czytac ze zrozumieniem?? Przeczytaj uwaznie wszystkie powyzsze posty. Ludzie odpowiedzieli Ci na te pytania. No, moze nikt nie napisal Ci konkretnie czy maz zobaczy pustke, czy tez jej nie zobaczy, bo tego nikt na milosc boska przewidziec nie moze. Ale ludzie napisali Ci, skad wynikaja te sprzecznosci w jego wypowiedziach. Mianowicie :
    1) nie chce wyjsc na skur.wiela, ktory zaciera sobie lapy, ze w miare bezbolesnie i bez darcia szat pozbyl sie balastu,
    2) preparuje sobie grunt pod rozwod bez orzeczenia o jego winie "no, przeciez proponowalem zonie powrot, a jej wyprowadzka miala byc tylko forma odpoczynku od siebie".
    Kto wie, moze on te wasze slodkie rozmowy nagrywa, dlatego jest taki mily i tworzy iluzje ze jeszcze wszystko miedzy wami jest mozliwe? Zeby potem przed sadem nie wyjsc na potwora?

    Nie wiem, jakich odpowiedzi Ty wymagasz poza chyba "tak, wrocicie do siebie i wszystko sie skonczy happy endem", bo chyba tylko takie posty by Cie usatysfakcjonowaly.
    Moim zdaniem wszystkie odpowiedzi na Twoje pytania jak najbardziej zostaly Ci udzielone.

    --
    -Swing low, sweet cherry, make it awful-
  • karolinakarolina89wroc 04.11.12, 15:30
    hmmm moze on zgapia od swojego kolegi ktory sie tak wlasnie zachowal ze byl osobno z zona i z dzieckiem przez 2 miesiace potem do siebie wrocili i sa razem
    moze od niego zgapil moze ten facet mu tak poadzil??
    albo moze on chce siedziec sam miec swiety spokoj bez krzyku i zabaw dziecka i beze mnie gderAJACEJ i zabraniającej a w tym czase spi pewnie caly dzien lub cos kombinuje...
    a po co w takim razie te jego niezdecydowane texty nie rozumiem nikt tego nienrozumie ze najpierw ze moze do siebie wrocimy moze jest szansa wyprostowac to...
    potem np. pyta co u nasu mnie, a potem np. mowi z zatrtami ze trzebabylo ta przwozke juz na powrot sobie zamowic
  • karolinakarolina89wroc 04.11.12, 15:31
    nie no napewno nic nie nagrywa, sam zreszta mowil ze jakbyh byl rozwod to bez orzeczenia o winy, bez adwokatow zadnych bez nikogo! nie nie nie, napewno nic nie nagrywa, jakbyu co mamy ustalone
  • karolinakarolina89wroc 04.11.12, 15:32
    i mam JESZCZE JEDNO PYTANIE:>
    jak sie zachowywac gdy on przyjdzie do nas z ta paczką w tym tygodniu????
    być miłą dla niego i udawac ze nic sie nie przejmuje tym i nie dopytuje co dalej ????
    nie dopytywac sie na czym stoje itd prawda?>
  • karolinakarolina89wroc 04.11.12, 15:34
    poprostu nie wiem jak sie zachowywac gdy on przyjdzie.........
    cięzko tak skoro mam niejasna sytuacje nie wiem co dalej...........................
    naprawde chcialabym by sie naprawilo..........
  • verdana 04.11.12, 15:53
    Ilke Ty masz lat? Chcesz, aby obcy ludzie przepowiedzieli przyszłość? Aby powiedzieli, jak sie masz zachowywać - kiedy nie zanają ani Ciebie, ani faceta?
    Moim zdaniem nie chcesz odpowiedzi, tylko zapewnienia, ze mąż za Tobą tęskni i do Ciebie wróci, ze to taka przejściowa zachcianke. Cóż. Podejrzewam, ze jeśli nawet wróci, to i tak pójdzie sobie parę miesięcy później. Nie dorosłaś do małżeństwa - on zapewne też nie - nie ma szans w tej chwili na jakikolwiek stały zwiazek z mężem czy innym facetem. Żaden tego nie wytrzyma.
    --
    zpopk.blox.pl
  • karolinakarolina89wroc 04.11.12, 16:04
    nie rozumiem czego zaden nie wytrzyma???bo nie rozumiem tej wypowiedzi wyzej...
    ludzie ja nie mam 17 czy 18lat!!!!!!!!! mam 24lata, moje kolezanki co niektoee maja po 23lat i jakos mają meżów normalnych i nikt im nie mowi ze są za mlodzi, a to ze jatrafilam akurat tak jak trafilam juz nie moja wina ..............
    wiele jest rozwodow i rozstran i to u ludzi tych nawet po 30stce a jakos im nik t nie mowi ze sa za molodzi itd to ne od wieku zalezy tylko tez od faceta, bo ja sie naprawde staralam robilam wszystko co w mojej mocy by ratowac zwiazek, chcialam isc na terapie, dbalam o dom o dziecko mnartwilam sie o wszystko sama o męza itd, chcialam miec normalne zycie!
  • krokodil123 04.11.12, 16:22
    A co ci brakuję teraz u matki, gdzie masz mieszkanie i zawsze coś do zjedzenia normalnie żyć?
  • aqua48 04.11.12, 18:45
    karolinakarolina89wroc napisał(a):

    > a to ze jatrafilam akurat tak jak trafilam juz nie moja wina

    Dokładnie w połowie Twoja, bo to Wy z mężem oboje podjęliście decyzję o ślubie i zobowiązanie do stworzenia rodziny, nie Twoja mama, koleżanka, ani wujek, jak sądzę?

    > ja sie naprawde staralam robilam wszystko co w mojej mocy by ratowac zwiazek, c
    > hcialam isc na terapie, mnartwilam sie o wszystko sama o
    > męza itd, chcialam miec normalne zycie!

    To znaczy konkretnie CO zrobiłaś oprócz chcenia, martwienia się i mętnych planów? Jeśli chce się czegoś na prawdę to się podejmuje DZIAŁANIE, a nie siedzi i martwi zaklinając rzeczywistość.
    Napisze Ci prosto co MOGŁAŚ zrobić, bo inaczej możesz nie zrozumieć:
    Mogłaś jeszcze w małżeństwie, korzystając z dobrej sytuacji materialnej poszukać konkretnej pracy dla siebie, załatwiając jednocześnie opiekunkę dziecku, pójść do jakiejś szkoły, albo na kurs, żeby podwyższyć kwalifikacje, pójść sama na terapię, postawić mężowi wybór żeby zapisał się również na terapię, bo inaczej straci rodzinę.

    Teraz oczekujesz od całkiem obcych osób, żeby Ci powiedzieli co Twój mąż myślał jak mówił to i tamto do Ciebie, zamiast zastanowić się poważnie nad swoją i Twojego dziecka sytuacją. Podjęłaś decyzję o wyprowadzce, ale z tego co piszesz wynika, że to taki rodzaj przekomarzania się z mężem. Zrobiłaś to po to żeby mąż na kolanach błagał Cię o powrót i żeby jakimś cudem, po Twoim powrocie okazał się innym człowiekiem niż przedtem? A na końcu będzie napis: i żyli długo i szczęśliwie. Ale mąż o tym nie wie? Nie oglądał tego samego co Ty romansu w tv?
    Kobieto! Zbudź się, to prawdziwe życie i na dodatek jesteś w nim odpowiedzialna za swoje dziecko! Nie pora na zastanawianie się co on myślał kiedy myślał i w jakiej sukience do niego wyjść, żeby zaproponował mi powrót. Jeśli naprawdę będzie chciał Twojego powrotu to niech najpierw uporządkuje swoje życie, zdecyduje się na terapię, a nie na nowego konika dla dziecka. Jeśli Ty chcesz żeby Wasze wspólne życie było normalne to postaraj się skorzystać z rozstania i usamodzielnić, by żyć niezależnie od męża, mamy, czy kogokolwiek innego.
  • krokodil123 04.11.12, 16:02
    Karolina przepraszam że będę trochę nieuprzejma, ale ty dlaczego tak naprawdę się domu wyprowadziłaś. Czy ty sama wiesz jaki jest twój cel?

    Następna sprawa. Pani Agnieszka nie jest wróżka żeby wiedzieć czy wrócisz do męża czy nie.
    A to co piszesz-dlaczego on to powiedział, dlaczego on tak zrobił, może chce jak kolega.....a może ŚPI !!!!.....to jest właśnie niepoważnie i dziecinne.

    Ja tutaj widziałam parę twoich wątków i nie zauważyłam żebyś tak czasochłonne i z taką uwagę i troskę pisała o twojego dziecka.

    A przepraszam cie-sprawdź czy twój mąż zrobił kupkę dzisiaj dwa razu czy jeden i napisz tutaj następnego tematu dlaczego on jak zawsze robił rano i wieczorem, teraz zrobił tylko raz?
    I od razu ci podaje punkty do celowania (tak jak lubisz).
    1. Może ci nie mówi prawdę.
    2. Może chce żeby był jak jego kolega który korzysta max. raz dziennie z ubikacji.
    3. Może nić nie jadł z tęsknoty do ciebie.
    4. Może był z obcą kobietą na imprezie i tak się obżarł że dostał zatwardzenie.

    Głupie i niesmacznie co? Zastanów się-ty właśnie się tak zachowujesz.

    Zamiast myśleć co on robi pomysł o sobie i o dziecku.
    Zafunduj mu ciekawą zabawę, przeczytaj mu książkę, pokaż mu że ma fajną matkę która go może dużo rzeczy nauczyć, bądź przykładem dla niego i udowodni mu że może liczyć w życiu na ciebie.
  • karolinakarolina89wroc 04.11.12, 16:07
    no wlasnie ja mam tak że teraz jak mam taką niejasna sytuacje nie potrafiue sie skupic na dziecku jak jej czytam cos bawie sie to zaraz mi sie ona kojarzy z męzem ze jest taka do niego podobna i wogole , tgeaz w tej niejasnej sytuacji ciezko mi nawet funkcjonowac!!!!!
    wszystko mnie smuci gnebi nie jem nic, schudlam w tydzien 6kg!
  • krokodil123 04.11.12, 16:20
    Ale ja ci wierze. Jakbym była na twoim miejscu właśnie o to pytałaby Pani Agnieszka.
    Jak sobie pomóc i jak pomóc własnemu dziecku.

    Nie jestem psychologiem i nie wiem jak najlepiej ci doradzić.
    Sama miałam problemy i dlatego się po forach błąkam.

    Ale na to polega dorosłość-być odpowiedzialna za siebie, za dziecko i za własne wybory.
    Jaki miałaś ceł wyprowadzając się. Napisz dlatego że to jest ważne.
    Jeżeli masz plan-trzymaj się go.

    Zobacz sama-osobiście nie panujesz nad sobą i nad sytuacją w domu (przy dziecku)ale.....chcesz naprawiać męża i jakby tak było żeby on żył, robił i myślał jak ty chcesz.
    Przecież to niemożliwe!

    Jesteś rozdygotana-to jak masz wychowywać dzieciaka i z matki się dogadywać.
    Zacznij najpierw do uspokojeniu się, poukładania sobie w głowie co chcesz i jak go osiągniesz a o mężu myśl na sam koniec.
  • 71tosia 04.11.12, 17:34
    a dlaczego chesz wrocic? Zmienil sie az tak by mu znowu zaufac? Nprawde uwazasz ze tak bardzo sie interesuje twoim i dziecka losem, bo kilka razy zadzwonil?
    Pytasz jak masz sie zachowac kiedy przyjdzie z paczka, ja bym grzecznie za paczke podziekowala i zostawila go samego z corka. Obstawiam, po kilknastu minutach tatusiowania bedzie mila juz dosyc?
    Pytasz tez dlaczego matka sie wtraca, no coz widzac twoja niezaradnosc zyciowa i naiwonsc trudno tego pewnie jej nie robic.
    ps a co dojrzalosci to nie o wiek chodzi, bywaja 50 latki ktore zachowuja sie jak ty i nastolatki ktore potrafia zadbac o siebie.
  • konto_jest_zajete 04.11.12, 20:25
    Dziewczyno, ty masz 24 lata??? Czytając twoje wypowiedzi czuję się, jakbyś miała co najwyżej 17. No ale mniejsza z tym, przejdźmy do sedna.

    Czy pytając o to, czy do siebie wrócicie, liczysz, że ktoś ci tutaj powróży z kart, ze szklanej kuli albo z fusów? Jeżeli nie chodzi ci o przepowiednie, to chyba wiesz, że to, co będzie dalej, zależy od waszych decyzji.

    Rozpisujesz się na różne wasze okołomałżeńskie tematy w kilku wątkach. Po ich przeczytaniu dochodzę do wniosku, że twój małżonek:
    - jest niedojrzałym psychicznie chłopcem - stąd ten problem z podjęciem decyzji i podawanie ci na okrągło wykluczających się informacji
    - bierze narkotyki, jest agresywny i chwilami niebezpieczny
    - ma sprawę w sądzie - podrzucenie wieńca jakiejś kobiecie posiadającej długi

    Przepraszam bardzo wszystkich czytających, ale po prostu muszę to napisać:

    Ja p*******! Dziewczyno, czy ty na głowę upadłaś? Jeżeli to prawda, co o nim piszesz, to powinnaś się cieszyć, że się od niego uwolniłaś i tak dalej trzymać! Ty się nie zastanawiaj, czy on do ciebie wróci i czy się wzruszy brakiem widoku dziecka, ty się postaraj ograniczyć z nim kontakty do niezbędnych dla dziecka.

    I jeszcze kwestia mamy:
    Jak pisali już inni - mama nie ma żadnego obowiązku cię przyjmować, karmić i skakać koło ciebie oraz zajmować się twoim dzieckiem. Przecież ty podjęłaś kiedyś poważną decyzję i założyłaś swoją rodzinę, więc zachowuj się dalej dorośle. Skoro mama pozwoliła ci u siebie zamieszkać, to musisz przyjąć jej warunki. Bywają matki zaborcze, gderliwe, upierdliwe, ale jakoś spróbuj się spokojnie z nią dogadać.
    Zachowujecie się z mężem jak dzieci w piaskownicy, więc nie dziwię się, że matka nie wytrzymuje. Gdybym miała małą wnuczkę i ćpającego zięcia, to pewnie podałabym go od razu na policję, skoro ma takie odjazdy w nocy, to nie wiadomo, czy doczekacie ranka.

    Dziewczyno, spróbuj dogadać się z mamą na temat opieki nad dzieckiem, już szukaj pracy i uwolnij się fizycznie i psychicznie od męża.
    A - i jeszcze jedno: stań sama na nogi, uniezależnij się w miarę możliwości, popracuj nad sobą i odpuść sobie facetów na jakiś czas. Ci źli bardzo dobrze potrafią wyczuć niepewne, zagubione osoby z problemami i możesz trafić z deszczu pod rynnę.


  • yoma 05.11.12, 15:12
    > ja mam tak że teraz jak mam taką niejasna sytuacje nie potrafiue sie skupic na dziecku jak jej czytam cos bawie sie to zaraz mi sie ona kojarzy z męzem ze jest taka do niego podobna i wogole

    Moja panno - czy to znaczy, że dzieckiem zajmuje się twoja matka?
    --
    Uwłaszczyło się
    niech żyje:DDD
  • karolinakarolina89wroc 05.11.12, 10:26
    napisal mi dzisiaj : narazie pauza totalna 3 tygodnie daj mi do namysłu co dalej...


    no ja nie rozumiem tego jak mozna nie wiedziec czy sie chce byc z kimś czy nie, a ja zyje w niepewnosci nie wiem co dalej nie wiem na czym stoję!!!!!
    nie moge przez to nawet isc zalatwic sobie niczego w mopsie, bo tam mi powiedzieli ze zasilki dla samotnej matki czy jakis dodatek do rodzinnego moge zalatwiac jesli bede miala status samotnej matki zatwierdzony przez sad czyli rozwód, a tak to sobie kazdy by mógł isc do mopsu opowiadac że jest samotny ze mieszka z matką a w zwiazku byc, tak mi powiedzieli ze takie przepisy.
    to beda moje najgorsze 3 tygodnie w zyciu...........
    wiem wiem ze mi tu wszyscy pisza ze nie ma z nim przyszlosci ze jest zły, ze sie nie zmieni...
    ale ja jakos dalej wierze ze moze cos sie naprawic;(
    przeciez gdy go poznalam i przez kilka lat byl dobrym czl;owiekiem naprawde dobrym
    wiec musi miec jeszcze w sobie te dobre cechy ale juz ich nie pokazuje;(
    nie chce by jakas inna z nim była by dla niej sie zaczął starac:(
  • krokodil123 05.11.12, 11:05
    Ale Karolinko,
    twojego męża nie ma tutaj na forum i my nie wiemy czy co on chce lub co nie.

    Ciebie się pytam po raz trzeci co ty chcesz?

    Jaki był cel twojego wyprowadzenia się od niego i jaki masz teraz plan.

    Czy ty w ogóle tego wiesz czy nie?
  • edw-ina 05.11.12, 11:19
    Jaki był cel? Przecież to proste! : wyprowadzę się do mamy, pokażę, że nie ma ze mną żartów, mąż się zreflektuje, że kocha mnie do szaleństwa, jak nie będę chciała wrócić, to rzuci się z wieżowca. Wreszcie zmieni się o 180 stopni i już za kilka dni będzie dla mnie najlepszy na świecie i tak już będzie do końca naszych dni.
  • cyn-ta 04.11.12, 20:09
    Dziewczyno!
    Będzie w punktach:
    1. Jesteś odpowiedzialna za siebie i za dziecko, niestety przy tym kompletnie niezaradna, z umysłowością chyba 13-latki.
    2. Odpowiadasz za wybór takiego a nie innego faceta na męża i ojca i ponosisz konsekwencje swoich decyzji. Pogódź się z tym i weź na klatę w końcu
    3. NIKT nie powie Ci,co mąż miał na myśli,kiedy mówił,kiedy robił i czy wróci, czy odejdzie, czy przestanie ćpać, imprezować i co tam jeszcze
    4. Ciesz się,że masz po swojej stronie matkę, bo bez niej niestety zginiesz w tym świecie bezlitosnym i pociągniesz na dno to biedne dziecko
    5. Przeczytaj jeszcze raz wszystkie założone przez siebie wątki, bardzo mądre spostrzeżenia ludzi na forum oraz opinię eksperta w którymś wątku
    6. Zresetuj się i przeczytaj jeszcze raz
    7. Szukaj pracy, gdziekolwiek, zadbaj o zabezpieczenie alimentów dla dziecka, ustal z mężem lub ureguluj sądownie kontakty ojca z dzieckiem
    8. Zajmij się w końcu dzieckiem, uzupełnij jego deficyty emocjonalne, zapisz koniecznie do żłobka lub przedszkola w niedalekiej przyszłości
    9. Załóż sobie scenariusz taki, że nie NIE DA się naprawić małżeństwa i zamiast rozmyślać nad pierdołami działaj
  • konto_jest_zajete 04.11.12, 20:28
    Bardzo ładnie wypunktowane.

    Dodam jeszcze do autorki wątku: przeczytaj swoje wątki, pomyśl, że to pisze obca osoba. Co jej doradzisz?
    Pozostaje mi liczyć tylko na twój rozsądek - mam nadzieję, że się nie przeliczam.
  • karolinakarolina89wroc 06.11.12, 13:48
    f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=5407417
    tu napisali mi ludzie rozne rzeczy juz nie wiem w co wierzyc
    czy wlasnie udawac przed nim twarda konsekwentna osobe ktora ma swoje zycie i zajęcia jak poradzili niektorzy czy poprostu sama mam z nim zakonczyc bo on nie potrafi
  • paris-texas-warsaw 06.11.12, 15:21
    NIE MA TERAZ ZASADNICZEGO DLA CIEBIE ZNACZENIA ZNACZENIA< CZY Z NIM TY SKOŃCZYSZ< CZY ON Z TOBĄ< CZY WASZ ZWIĄZEK ZAKOŃCZY SIĘ ZA TYDZIEŃ, MIESIĄC, CZY ROK. JAK BĘDZIE TAK BĘDZIE. NIE TO POWINNO BYĆ TWOIM PROBLEMEM. Na razie nie masz pracy, własnego mieszkania, sensownego wykształcenia. Jesteś dorosła i powinnaś być w stanie samodzielnie wykarmić się, zapewnić sobie lokum i myśleć o przyszłości swojej i dziecka. A nie liczyć na męża, matkę i pomoc społeczną. O przyszłości Twojego męża niech myśli Twój mąż. Na razie jesteś w związku małżeńskim i jak się coś stanie mężowi (np. jakaś - nie życzę - choroba), to jeszcze może się tak stać, że i jego będziesz musiała utrzymywać, albo spłacać jakieś jego długi. Z tego względu wg mnie bezpieczniej się rozwieść. Lepiej też się rozwieść, bo to nie jest facet marzeń (narkotyki, kurator, gdy był nieletni, teraz druga sprawa karna). Daj sobie spokój z myśleniem o nim, bo tracisz na to czas i energię, szukaj przedszkola, pracy, kształć się. Nie siedź na forach, bo być może tu piszą ludzie jeszcze bardziej zaburzeni niż Ty (znasz ich? znasz mnie?). Nie chciałam być niemiła, ale chyba wyszło chamsko... Powoli rozumiem Twoją matkę...
  • karolinakarolina89wroc 06.11.12, 15:31
    wiem , ale ja pisze na tych forach bo nie mam z kim pogadac z kim sie naradzic....
    mama jak pracuje w domu jej nie ma, a jak wroci nie chce mi nic doradzic albo sama nie ma na mnie pomysłu......?
    pytam jej ze moze cos mi pomoze wymyslec gdzie moglabym pracowac jak mam stanac na nogi jej odp ze nie wie itp....ze sie pomysli i mnie zbywa:(
    a denerwuje mnie to ze nikt mi nie doradzal co zrobic by np. znalesc prace i gdzie szukac........
    bo wysylam dziennie kilkanascie cv i opisow i nic..........
    i nikt chyba nie chce bym z nim byla razem by sie zmienil na nowoooooo tylko odejdz:(
  • yoma 06.11.12, 18:17
    Dziecko, bo to ty musisz mieć na siebie pomysł, nie mama, nie mąż, nie ciocia i nie forum.

    Na razie proponuję, żebyś zamiast siedzieć na forum grzecznie poprosiła mamę, żeby posiedziała trzy godziny z twoim dzieckiem (oczywiście zostawiasz dziecko przewinięte i nakarmione), a sama w obchód po okolicznych sklepach z CV pod pachą. To, owszem, może być trudne, bo ty nic nie umiesz. Ale jakąś robotę musisz znaleźć. Zgłoś się do agencji sprzątaczek, czy do roznoszenia ulotek, czy coś, ale cokolwiek.
    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • karolinakarolina89wroc 06.11.12, 15:34
    analizuje gdzie moge pracowac i wychodzi tak::
    _> produkcje są na 3 zmiany a te nawet na 2 zmiany sa daleko od naszego domu musialabym doslownie o 2,30w nocy wstawac miec 3 przesiadki nocnymi autobusami i jechac do pracy doslownie 2,5h zeby tam na 6sta dojechac!
    -> sklepy spozywcze cięzko i zostawiam to jako ostatecznosc......
    boje sie ze sie z pieniedzmi pomyle, ze bede musiala z kims wrednym pracowac:( ze nie dam rady.......
    -> w telemarketingu chcą rozne zmiany niestale umowy glownie dla studentow.........
    -> jako niania szukam by 2ka dzieci sie zajmowac to nie chca
  • aqua48 06.11.12, 19:55
    karolinakarolina89wroc napisał(a):

    > analizuje gdzie moge pracowac i wychodzi tak::
    >
    > u musialabym doslownie o 2,30w nocy wstawac miec 3 przesiadki nocnymi autobusam
    > i i jechac do pracy doslownie 2,5h
    > -> sklepy spozywcze cięzko i zostawiam to jako ostatecznosc......
    > boje sie ze sie z pieniedzmi pomyle, ze bede musiala z kims wrednym pracowac:(
    > ze nie dam rady.......
    > -> w telemarketingu rozne zmiany niestale umowy
    -> jako niania szukam to nie chca

    Może mniej ANALIZUJ, tylko jak Ci doradzono bierz CV do garści i szukaj najpierw JAKIEJKOLWIEK pracy, żebyś mogła stanąć na nogi i przestać myśleć? Jeśli praca nie będzie Ci odpowiadała, to zawsze możesz poszukać innej, dokształcić się, ale od czegoś trzeba zacząć.
  • gabbie 06.11.12, 19:14
    a moze nie zastanawiaj sie co bedzie za miesiac tylko kazdego dnia z rana skup sie jedynie na tym aby przezyc ten jeden dzień nie mysląc o mężu

    jeden dzien

    idz z mala na spacer, pobaw sie z nią, poogladaj ciuchy - przez ten jeden dzien nie mysl o mezu
  • yoma 06.11.12, 19:31
    I biegiem do sądu z wnioskiem o zabezpieczenie potrzeb rodziny.
    --
    Nowości i tak nie dogonię. Przecież to z fabryki wychodzi już przestarzałe. [by Inna 57]
  • mawitka 06.11.12, 20:47
    Ogarnij się kobieto bo nie można Cię czytać! Od kilku lat jesteś na tym forum. Niestety nie pamiętam poprzednich ników i dlatego nie jestem w stanie przywolać poprzednich wątków.
    Pisałaś o problemach z matką (śmiała zabierać Twoją rentę i przenaczać ją na życie), potem nie akceptowała obecnego męża, problemy z chłopakiem i z wpadką. Mistrzostwo osiąnełaś jak po urodzeniu dziecka chciałaś je oddać matce na wychowanie, bo trochę wam przeszkadzało w życiu. Wtedy wiele osób sugerowało ci adopcję. No i wieczne problemy z mężem, jego zaangażowanie w półświatek przestępczy, narkotyki, brak zainteresowania rodziną itd...... Niestety mam dobrą pamięć i dobrze to kojarzę.:-/
    Nic sie u Ciebie nie zmienia od dobrych kilku lat! I nie zmieni sie dopoki sama czegos nie zrobisz.
  • karolinakarolina89wroc 06.11.12, 21:34
    i wczoraj mi zadzwonili w sprawie pracy ze zapraszaja na rozmowe itp do telemarketingu
    i mialam byc tam na dzisiaj na 9ta rano i nie poszlam nie mialam z kim dziecka zostawic bo mama miala pierwsza zmiane i co?!i co!??
    i dzisiaj zadzwonili do mnie tez ztelemarketingu kazali przyjsc jutro tez nie moge isc
  • karolinakarolina89wroc 06.11.12, 21:34
    a co byscie odpowiedzialy jemu jakby powiedzial ze mu miesiąc nie starczy ze potrzebuje kilka miesiecy przerwy??!!
  • yoma 06.11.12, 21:54
    Było dziecko z jego ojcem zostawić. Kobieto, ogarnij się, to jest twoje życie, forum ma nim sterować czy może twoja mama?

    A siedź i zapłakuj się, co mąż powiedział, a czego nie powiedział, a co by powiedziały koleżanki. Tylko może najpierw dzieckiem się zajmij, bo pewnie głodne.
    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • karolinakarolina89wroc 06.11.12, 22:07
    bo ludziom jest latwo powiedziec idz do pracy ogranij sie wiec napisalam wyzej ze np. do mnie dzwonili ze mam przyjsc na rozmowe a akurat w tym czasie dziecka nie mam z kim zostawic bo mama w pracy , nie ma z kim ją zostawic, a potem gdybym juz cos znalazla wiadomo oddalabym pol wyplaty opiekunce ,, ale jak tu cos znalesćć....!!??!

    a zadalam pytanie co byscie odpowiedzialy na jego text typu ze jemu potrzebne jest wiecej czasu niz miesiac przerwy!
  • yoma 07.11.12, 11:06
    >
    > a zadalam pytanie co byscie odpowiedzialy

    Karolinko... czy Ewelinko... to na szczęście nie jest nasz mąż i nie musimy się nad tym zastanawiać. Czy ty jesteś do tego stopnia bezwolna, że nawet własnego języka w gębie nie masz, forum ma ci mówić, co masz odpowiadać własnemu mężowi?

    A to dziecko to wiesz co, to lepiej do adopcji oddaj. Mówię zupełnie poważnie. Z taką matką i takim ojcem to ono życia nie będzie miało.
    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • oliwkowa75 07.11.12, 16:30
    A nie możesz dziecka do żłobka zapisać? Chociaż wg mnie najlepiej by było, gdybyście się oboje z mężem zrzekli praw i oddali dziecko do adopcji.
  • aqua48 06.11.12, 22:09
    karolinakarolina89wroc napisał(a):

    > i wczoraj mi zadzwonili w sprawie pracy ze zapraszaja
    > i nie poszlam nie mialam z kim dziecka
    > zostawic bo mama miala pierwsza zmiane i co?!i co!??
    > i dzisiaj zadzwonili kazali przyjsc jutro tez nie moge isc

    A nie da się ZAPŁACIĆ obcej dziewczynie, albo sąsiadce, która z Twoim dzieckiem posiedzi lub pospaceruje wtedy kiedy Ty będziesz na rozmowie? Nie da się dziecka do męża zaprowadzić na godzinę? Nic się nie da oprócz zastanawiania się co mąż powiedział co jeszcze powie i co mu odpowiedzieć?
    Zrobisz co zechcesz, skoro wszystkie dobre rady odbijają się od ciebie jak od gładkiej ściany. Możesz nawet na kolanach błagać męża żeby Cie przyjął z powrotem wraz z mikrofalówką, bo bez zawieszenia na kimś nie jesteś w stanie sobie poradzić. Dziecka tylko żal.
  • karolinakarolina89wroc 06.11.12, 22:21
    trzeba miec z czego zaplacvic obcej osobie za to ze te 3 godz posiedzi z dzieckiem!
    a poza tym ciezko taką znalesc co bedzie przez cale miasto do nas jechala za 15zł
  • aqua48 06.11.12, 22:27
    karolinakarolina89wroc napisał(a):

    > ciezko taką znalesc co bedzie przez cale miasto do nas jechala za 15
    > zł

    Życie jest ciężkie jeśli jeszcze tego nie zauważyłaś...
    Mogłabyś TY pojechać do opiekunki zostawić u niej dziecko, pójść na tę rozmowę, a potem tylko odebrać dziecko, masz czas, nie masz nic innego do roboty...
    Ale... trzeba by było chcieć. A Ty wolisz nic nie robić, chcesz tylko użalać się nad sobą. Cóż, wolna wola.
  • karolinakarolina89wroc 07.11.12, 08:41
    ja wiem ze musze szukac pracy i robie to codziennie jak dziecko idzie spac...
    ale wszyscy mi mowią i moja mama mi tez mowi ze byle jaką prace to mozna w tydzien czy dwa znalesc.... a kazała mi sama szukać czegos np. na jedną zmiane albo max do godz 17stej zeby wlasnie moc sie usamodzielnic by moc dac od wrzesnia dziecko do przedszkola by moc je sama odebrac od razu po pracy bez patrzenia czy ktos ją odbierze czy nie ,
    moja mama tez mowi ze przeciez ona tez ma czesto bardzo drugie zmiany i nie bedzie jej wstanie zawsszze odebrac , obliczala razem ze mną że przedszkole u nas pytalysmy koszt 500zł ze wszystkim + opiekunka ktoraby odbierala dziecko popoludniu to koszt 200-300zł i by razem 800zł wyszlo, ja nie zarobie wiecej niz 1300zł, wiec powiedziala mi ze to mi sie nawet nie oplaci, ze musze miec prace na jedna zmiane lub max do 17stej by odebrac dziecko...
    wtedy by mi sie dobrze powodzilo bo :
    500 al;imentow
    1300zł wyplaty
    70zł rodzinne
    razem okolo 1800zł
    wiec nawet jakbym 800zł na przeedszkole i jedzenie dziecka wydawala to 1000zł by zostawal!!
    i mama mi powtarza bo chcialam isc do pracy byle jakiej nawet sprzatanie ona mi zabronila'
    powiedziala ze jak pojde do sprzatania to zaden porzadny facet mnie nie zechce ze sprzataniem to mozna sobie dorabiac mając inna prrace na stale i ze to dobre dla emerytki czy dziewczyny ktora dorabia do studiow , i mama powiedziala mi sama i co odpowiesz nawet za pare lat jakbys faceta poznala ze sprzatasxz!!!?
    przeciez taki facet mając sdo wyboru rozne dziewyczyny wybierze inna wtedy jakas bez dziecka ktora ma normalna prace a nie sprzataczke po rozwodzie z dzieckiem i marnymi groszami, mama ma racje!
  • morekac 07.11.12, 08:55
    Co się martwisz tym, co będzie za kilka lat i potencjalnymi kandydatami, jak może okazać się, że za miesiąc nie masz co do gara włożyć...
    Do tego czasu możesz już robić co innego, a żadna praca nie hańbi.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • yoda77xz 06.11.12, 22:34
    A jak znajdziesz tego drugiego i umówicie się na randkę,to też będzie problem z kim dziecko zostawisz?
  • yoda77xz 06.11.12, 22:48
    A ja jestem ciekawa kiedy masz czas zająć się swoim dzieckiem,szukaniem pracy jeżeli ciągle na forach siedzisz,powielasz pytania.
  • hermenegilda_zenia 07.11.12, 09:05
    Najlepiej jak wrócisz do męża kryminalisty i będziecie się dalej kisić w tym waszym beznadziejnym sosie, ale dziecko zostawisz rzeczywiście swojej matce. Z takim anty-tatusiem jak z opisów i takiej labilnej matce jak ty pozbawionej jakiegokolwiek własnego pomyślunku czeka je ciężki los. Naprawdę, zajmij się myśleniem o dziecku a nie tym zerze, jakim jest twój mężuś. A pracy to się nie szuka, tylko trzeba chcieć znaleźć, u ciebie tego nie widać, zawsze są jakieś ale. Twoja matka widać próbuje w żołnierskich słowach sprowokować cię do jakiegokolwiek działania, bo pewnie dobrze Cię zna i wie,że inaczej z tobą nie da rady. Zamiast siedzieć bezproduktywnie na forum, bo widać, że żadne rady i wskazówki osób tu piszących nie są przez ciebie w żaden sposób przetrawiane i analizowane spędź trochę czasu z dzieckiem.
  • karolinakarolina89wroc 07.11.12, 15:43
    dzisiaj zadzwonil mąz i powiedzial ze chce sie jutro spotkać
    by pogadac isc na godzine na herbate do knajpy i zebym jemu klucze swoje oddala od domu bo musi miec zapasowe jakby zgubil tamte swoje...
    powiedzialam ze ta przerwa w związku mnie męczy i dręczy i ze skoro on nie ma odwagi zakonczyc tego to ja zakoncze i hjuz przez telefon powem ci ze to koniec, a on na to:L spotkajmy sie jutro pogadajmy jak ludzie
    ide jutro z nim na to spotkanie i co... ciekawe po co mu to...
    czy on chce sie sptokac bo chce ustalic sprawe o alimentach czy cos ?
    czy poprostu wprost chce ze mną wszystko zakonczyc bez przeciagania!?
    co byscie odpowiedzialy jemu jak jutro powie mi ze potyrzebuje wiecej czasu ze rozwodu i tak nie dostaniemy w miesiac czy dwa i zeby byc dluzej osobno...???
    i wogole co byscie mowily jakbyscie na moim miejscu sie zachowaly??
    powiedziec cos w stylu: co chciales mi powiedziec czy co?
    czy usiasc i poprostu czekac az cos powie?!?:!)
    nie mowic jemu nic w stylu ze tyle razem lat spedzilismy tyle chwil i wogole a on zepsul wszystko?nie mowic tsakich wywodów!???
  • konto_jest_zajete 07.11.12, 19:32
    Pani Agnieszka odpowiedziała ci dzisiaj, a ty dalej z upodobaniem wałkujesz temat.

    Czego ty właściwie chcesz? Pomijając to, że chcesz mieć męża-ideał i żyć długo i szczęśliwie?

    Z tego, co czytam w kilku twoich wątkach, to mam wrażenie, że sama też nie potrafisz podjąć decyzji, tylko uzależniasz ją od zachowania męża. Myślisz, że co? Że nagle on stanie się łagodny jak baranek, przestanie ćpać, w sądzie wyjdzie obronną ręką i za te jego 4,5 tys. będziecie żyć na luzie nie słuchając gderania twojej mamy?

    Jak piszesz o szukaniu pracy i uwłaczającej pracy sprzątaczki, to nóż mi się w kieszeni otwiera. Dziewczyno, a co - wolisz iść pod latarnię i zarabiać? Co ty myślisz, że królewicz na ciebie czeka, tylko cię znaleźć nie może? Jaką to byle jaką pracę można tak od razu znaleźć, a jaka ci się marzy? Jakie masz wykształcenie (sorry, nie chce mi się przewijać wszystkich wątków)? Mam znajome po studiach, które po kilkuletniej przerwie w pracy zaczynały od nowa od rozkładania towarów na półkach i wcale się nie wstydziły tego, że kiedyś zarabiały 2-3 razy więcej, takie życie.

    Zastanów się w końcu, czy:
    1) Chcesz wrócić do męża, zakładając, że jest taki jak jest.
    2) Chcesz skończyć to małżeństwo, uniezależnić się od matki, zacząć żyć samodzielnie, pracować i zarabiać na siebie

    3) Formalnym wyjściem pośrednim byłoby wystąpienie do sądu z wnioskiem o separację i ustanowienie świadczenia alimentacyjnego na dziecko. Może to mąż odebrałby z jednej strony jako stanowcze pokazanie mu, że musi coś zrobić, inaczej się pożegnacie, z drugiej zaś umożliwi ci ciągnięcie jeszcze tego małżeństwa i wątków na forum.

    A co do spotkania - na twoim miejscu przełożyłabym je do momentu, kiedy w końcu się zastanowisz, czego chcesz. Ewentualnie spotkałabym się, ale nie podejmowała żadnych poważnych rozmów.

    Piszesz, że poszłabyś do psychologa, ale nie masz z kim zostawić dziecka. No nie bądź śmieszna - mama nie zostanie dwie godziny? Nie masz jakiejś rozgarniętej przyjaciółki? No nie wierzę, że 24 godziny na dobę jesteś z dzieckiem.

    Najgorzej to jest, jak dzieci mają dzieci...




  • aqua48 07.11.12, 21:14
    Mężowi najlepiej powiedz PRAWDĘ - czyli, że masz taką pustkę w głowie, że kompletnie nie wiesz co mu powiedzieć. I że sama nie wiesz czego chcesz.
  • yoda77xz 07.11.12, 22:59
    Dorób mu jeszcze ze 4 komplety kluczy-może przecież stracić drugie i trzecie z kolei.
    Jasne że pytaj.Jak się czegoś nie wie to lepiej pytać,więc pytaj tu,pytaj męża.Albo zrób tak jak mówisz siedź na stołku mieszaj herbatkę(kto za nią zapłaci?)-i czekaj.Może będzie niespodzianka i zadeklaruje 1000 zł alimentów,to żę sie nie będzie wywiązywał to szczegół.
    A tak na poważnie to uważam że trolujesz,a jak nie to zgłoś się do jakiejś instytucji,bo jesteś totalnie niewydolna społecznie
  • karolinakarolina89wroc 09.11.12, 17:11
    bylam wczoraj na spotkaniu z nim...
    chcial zebym oddala mu klucze do mieszkania bo swterdzil ze po co mi teraz one...
    (chyba te klucze byly pretekstem do spotkania!?0)
    poszlam i podalam mu klucze, wzial ale nie poszedl od razu...
    chciual zebym poszla z nim na spacer po parku!
    powiedzialam ze mam chwilke tylko ze na pol godz i musze uciekac!
    wiec nie mowil nic wczoraj o nas, o tym czy bedziem,y dalej razem czy nie, nie mowil nic o rozwodach o jakis widzeniach dziecka, rozmawial milpoo normalnie niby o tym co sobie gotuje co robi itp...
    ja tez nie wypytywalam co dalej by nie byc narzucającą się...
    i jak wsiadl w autobus napisal mi mile smsy ze podobam mu sie ze ladnie wygladalam itp
    i cyt: dzieckuje za klucze, bardzo ladnie wygladalas widac iodzywalaś sobie...
    i nie wiem co dalej............
    czy on bedzie chcial bym wrocila czy co...
    czy byl mily a czeka az ja z nim zerwe??!
    bo potem nie wytrzymalam po spotkaniu i wczoraj wirczorem podkusilo mnie by zadzwonic powiedziec ze to koniec bo on sie za miesiac nie zmieni napewno itp.
    powiedzial ;: nie popedzaj, moze byc dobrze zobaczymy. w grudniu dam odp
  • squirrel9 09.11.12, 19:54
    My juz wiemy to co ty przeczuwasz ale nie chcesz jeszcze w to uwerzyć - mąż z ulgą pozbył sie ciebie z domu i dobrowolnie oddałas mu klucze. W łaskawosci swojej napisał do ciebie SMS-a, ze ładnie wygladałaś i odżyłaś (czyli lepiej ci bez niego). Mogłaś nie oddawać tak szybko kluczy, powiedziałabys, że "zapomniałaś". Nie byłby wtedy tak łaskawy. Klucze pewnie są mu potrzebne, by miec pewność, ze niespodziewanie do niego nie wrócisz i nie zastaniesz go np. z twoja następczynią. Facet ucieszył się, ze ma luz i ciebie z głowy, za obecane ci 500 PLN będzie cie miał zupełnie z głowy i teraz pewność, ze bez kluczy nie wpakujesz mu się do mieszkania niespodziewanie. A tobie pozostały jakieś złudzenia, ze on kiedyś cos powiedział, coś zasugerował. Na tym niepotrzebnie budujesz sobie jakieś nadzieje. A prawdą jest to, że może i wróci jak nic mu się nie ułozy i zycie tak mu da w doopę, że nawet na alimenty miał nie będzie. Tylko nie wiem czy o to ci chodzi...
    Przepraszam za przykre słowa ale mam wrażenie, ze budujesz dom na piasku ze swoich mżonek i nic nie znaczących słów faceta na którego w ogóle nie możesz liczyć. Muszisz stanąć przed brutalną prawdą i szarą rzeczywsitością - związałas się z nieodpowiedzilnym facetm i on cię rzucił. Wyboru nie masz. Nie czekaj na to, ze ci naubliża i butlanie powie gdzie cię ma. Na razie on to mówi oględnie a ty nie chcesz tego zobaczyć. Przykre.
  • superruda 10.11.12, 01:49
    A przepraszam, z kim było dziecko, kiedy tak sobie spacerowaliście z mężem po tym parku? Nie lepiej było pójść w tym czasie roboty poszukać? Otóż wg mnie prawda o tobie jest tak gorzka, że sama nie chcesz się przed sobą do niej przyznać. Niby szukasz pracy, ale jakoś tak, żeby jej nie znaleźć. Pracować ci się po prostu nie chce- przeszkody w pójściu do pracy umiesz wynajdywać jak nikt. A to na rozmowę w żaden sposób iść nie możesz (to kiedy ty tak latasz z CV-kami??), ale na spacer z mężem to i owszem. Z drugiej strony do pracy byś poszła, no ale jak dziecko zachoruje, to co wtedy? Moim zdaniem nadawałabyś się może na kasjerkę, bo z twoich postów widać, że liczenie kasy wychodzi ci najlepiej. Podejrzewam, że to, co ię najbardziej boli w rozstaniu z mężem, to to, że skończyło się życie na jego koszt, gdy pieniędzy nie brakowało, a zostało z tego marne 500 zł. A ty przecież najszczęśliwsza byłabyś, gdyby ktoś cię utrzymywał- matka, mąż, kolejny facet, MOPS, ktokolwiek. W twoich postach więcej piszesz o koleżankach niż o własnym dziecku. Ciekawe, czemu. Nie możesz się na dziecku skupić, bo wciąż myślisz o mężu? No biedactwo, doprawdy... Kto się zajmuje dzieckiem, gdy ty wciąż albo klepiesz posty na forach, albo smsy do męża i koleżanek, albo głowy do dziecka nie masz? Mama? Współczuję twojej mamie, naprawdę, twoja babcia wiedziała co robi, nie dając sobie wejść na głowę...
    Przestań zajmować się pierdołami, ciągłym rozkminianiem "co mąż miał na myśli", pisaniem na forum. Wydoroślej wreszcie, zajmij się własnym dzieckiem jak prawdziwa matka, skoro już nią jesteś. I tak siedzisz w domu, to może zaopiekuj się dodatkowo czyimś dzieckiem- oczywiście w godzinach, kiedy twoja mama jest w pracy? Pewnie zaraz wynajdziesz jakiś argument przeciwko temu...
    Masz 24 lata (czyżby??) i uważasz, że obowiązkiem twojej mamy jest utrzymywać ciebie, bo "jak zjesz jedną kanapkę, to jej nie ubędzie"? I w dodatku masz pretensje, że mama "nie ma na ciebie pomysłu"?! Przykro mi to mówić, ale jesteś po prostu typowym pasożytem, i to takim bez skrupułów, aczkolwiek odrobinę życiowego sprytu posiadasz, jednak źle go kierujesz. Niby chcesz wrócić do męża, ale już masz plany na przyszłość, żeby porządnie zabrać się za szukanie nowego faceta (w domyśle- koniecznie takiego, co ciebie i dziecko będzie utrzymywał!).... Szkoda, że to jedyny plan na życie, jaki posiadasz. Zgroza.
    Niejedną dobrą, wręcz bardzo dobrą radę otrzymałaś w tym jednym tylko wątku, a ty dalej swoje- żeby ci z fusów powróżyć, czy mąż będzie błagał o twój powrót.
    NIE, NIE BĘDZIE!!!!!!!!!!!!!
    Ogarnij się wreszcie, bo aż przykro się robi, jak się widzi takie pustogłowie, od którego jeszcze jeden jeleń się nie zdążył uwolnić, a ta już o następnym myśli, bo sama jest tak bezradna i bezwolna, jak bluszcz bez podpórki...
  • go-jab 10.11.12, 05:11
    o to to!!! doskonale ujete...
    --
    Antoni 10/05 - Zosia 8/07 - Julek 3/10
  • karolinakarolina89wroc 10.11.12, 14:40
    tak, ale widzicie same, że Pani Agnieszka napisala tutaj ze zna przypadki gdzie taka przerwa w zwiazku czy malzenstwie pomogła a czasem niepomogla...
    wiec moze w moim przypadku pomoze?! bo ja tez znam przypadek mojej kolezanki ktpora 3 miesiace rozstala sie ze swoim facetem a potem wrocili do siebie maja cudnego synka maja juz slub i są dlugo szczsesliwi, znam takie przypadki gdzie sie nie ukladalo...a potem do siebie wracalio bylo ok...stąd te moje nadzieje.......

    co do tej mojej pracy napisze wam tak:
    nie czuje sie jak pasozyt.... pasozytem mogą byc wg mnie np. co niektore kolezanki moje ktore np. mieszkają ze swoimi facetami u swoich rodzicow i maja dziecko/dzeci nie dokladaja sie do jedzenia do niczego! a rodzice im jeszcze sponsorują studia i kursy....
    wokolo jest tyle dziewczyn ktore są tez samotnymi mamami i rodzice im pomagają finansowo, np. pomagają im w doborze pracy w opiece nad dzieckiem jeszcze kursy funduja i prawo jazdy... a jakim ja jestem pasozytem!?!?? prosze mnie nie obrazac...
    ja poprostu przyszlam do mojej mamhy mieszkac jestem tu zameldowana...
    nie oczekuje od niej pieniedzy na imprezy czy ubrania tylko dachu nad glową, czasem by z dzieckiem posiedziala, bym mogla u niej odzyc i stanąc na nogi i tyle...
    nie wymagam jak inni znajomi od mojej mamy nie wiadomo czego!!!
    nie mowie jej zeby jechala za granice i zeby mi dawala wyplate bo chce na kurs czy na duperele.... a inni tak mają, a ja nie... i nie oczekuje tego...nie czuje sie pasozytem!!!!
    juz pomijam fakt ze wiekszosc osob ma darmowe opiekunki do dziecka calodniowe-babcie ktore calymi dniami widuje np. na placach zabaw czy spacerach i rozmawialam z nimi i mowia ze ich corki/synowie pracuja calymi dniami a one za darmo z dzieckiem!!!
    a ja bym tak nie mogla.... wiec nie czuje sie źle...

    a co do teg tekstu co ktos wyzej napisal ze na spacer z mezem i pogadanke znalazlam czas nap[isze tak:
    spacer to 30min max godzina...
    i spacer mpoge ustalic sobie sama o ktorej godz i w jaki dzien dam rade zostawic dziecko z mamą w domu na troche...
    a rozmowy o prace nie moge sobie ustalic... bo:
    -dzwonil do mnie pan z cukierni i powiedzial prosze przyjsc na pare godzin probnych jutro o 9tej rano, a ja wiedzialam ze w tym czasie nie dam rady bo mama w pracy na pierwsza zmiane, wiec pytam czy moge przyjsc kolejnego dnia na 9ta lub w ten dzien co ten pan wytyczyl ale popoludniu a on że nie! noi co? chcialam isc a nie moglam....
    -kolejny przyklady : jak juz do mnie oddzwonia to praca okazuje sie tak daleko od naszego miejca zamieszkania ze doslownie 2godz w jedna strone bym jechala z 3ma przesiadkami a w dwie strony 4 h! mieszkam w duzym miescie!!! i my mieszkamy na obrzezu miasta dodlownie juz na koncu miasta przy samych lasach i terenach prawie wypustoszalych gdzie na autobus trzeba isc na nogach 30minut z domu potem czekac na autobus do centrum i miec kilka przesiadek!!!!! moja mama znalazla prace w naszej dzielnicy pracuje w sklepie duzym
    ale sama jak slyszy przez telefon gdzie oni kazali mi jechac to sama mowi: daj spokoj za daleko !
    opiekowac dfrugim dzieckiem sie chce ale jak juz wyzej wspomnialam mieszkamy na "zadupiu" gdzie ludziom zwyczajnie nie chce sie jechac do nas z dzieckiemz centrum miasta!
    a przedszkole w naszej dzielnicy to koszt 650zł!
    a dawalam ogloszenia na slupach, w internecie na roznych portalach i albo wlasnie mowia ze nie chce im sie dziecka do nas wozic albo ja bym musiala moje dziecko budzic o 4tej rano by do kogos na 6st ą czy 7dmą na drugui kraniec miasta dowieść i tam z dzieckiem moim jechac do innej rodziny by jakies dziecko pilnowac!!!!!!!
    i nie kombinuje, nie wydziwiam, pracyb sie nie boje, bo jak trzeba bylo i dziecka nie mialam to zawsze nawet podczas nauki jeszcze w liceum pracowalam na KAZDYCH wakacjach podczas gdy moje kolezanki opalały sie na basenach i chodzily po galeriach to ja ciezko pracowalam cale wakacje zawsze na produkcjacch dojezdzalam przez cale miasto, rozdawalam ulotki, pracowalam w telemarketingu ,.,,
  • xika_da_selva 10.11.12, 16:33
    kobieto,
    wezze spojrz na swoje zycie troche z odleglosci. Opisujesz tak szczegolowo wasz zwiazek i twoje zycie, ze trudno sie dziwic, ze sama przestalas patrzec na siebie ¨globalnie¨. Wyobraz sobie, ze Ty to Twoja najlepsza przyjaciolka. Co bys jej doradzila? Co bys o niej myslala? Jak myslisz, co by bylo dla niej korzystne?

    Pani Psycholog ma racje, nie powiedziala tobie natomiast niczego, czego bys nie wiedziala. ¨czasem sie udaje, czasem nie¨- przeciez wiedzialas to juz wczesniej.

    Nie ogladaj sie na kolezanki, ktorym pomagaja babcie, ktore maja fajnych mezow i dzieci. Nie mysl o nich, one maja inna sytuacje niz ty, one nie przezyja Twojego zycia za Ciebie.

    Dorosle zycie polega miedzy innymi na tym, ze sie ponosi konsekwencje za wlasne decyzje.

    Twoja mama nie ma absolutnie zadnego obowiazku tobie pomagac i nie ma tutaj zadnego znaczenia, ze mnostwo twoich kolezanek ma pomocne babcie.
    ok, one maja, ale ty nie masz takiej pomocy i tyle. Najwyzszy czas, zeby to do ciebie doszlo. Tylko i wylacznie wtedy bedziesz mogla samodzielnie podejmowac jakies decyzje, wiedzac, ze mozesz liczyc tylko i wylacznie na siebie.

    Przypadek z pierwszej reki: Mam najkochansza mame na swiecie ,ale mieszka prawie 5 tys .km. ode mnie. To jest dopiero kop samodzielnosci. Cokolwiek by mi sie nie stalo, gdybym zostala na lodzie, bez pracy, mieszkania, partnera, co-kol-wiek, to musialabym sobie radzic, bo nie mam mamusi, ktora mieszka za rogiem i w kazdej chwili moge sie jej poradzic, mimo ze obie bysmy chcialy miec taka mozliwosc.

    A co maja robic np. te kobiety, samotne matki, ktorych mamy zmarly? Jak myslisz, jak sobie radza?
    A gdyby Twoja mama byla np. inwalidka? Co bys zrobila? Tez bys oczekiwala od niej pomocy?
    Twoja mama wychowywala Ciebie i zyla z toba przez, zakladam jakies 15-18 lat, prawda? Ma chyba prawo teraz zyc swoim zyciem, rozpieprzac wlasna kase jak chce, dysponowac swoimi pieniedzmi i domem jak chce, bez ogladania sie na nikogo- prawda?

    Wyobraz sobie, ze Twoje dziecko siedzi Tobie na glowie do 30tki...Wejdz w skore wlasej matki, badz empatyczna przez jakies 5 minut i wyobraz sobie, ze przezywala z Toba to samo, co ty z wlasnym dzieckiem, ze tez byla uwiazana, ze ja kosztowalas- pieluchy i co tam jeszcze... jej dziecko ma juz 24 lata! Naprawde wciaz ma Tobie tak pomagac? Jestes pewna, ze Ty bedziesz taka fajna mama dla Twojego dziecka, jak bedzie w Twoim wieku?
  • morekac 10.11.12, 17:41
    nie mowie jej zeby jechala za granice i zeby mi dawala wyplate bo chce na kurs czy na duperele...

    Niespotykana szlachetność...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • mamapodziomka 10.11.12, 18:02
    Maz ci daje dosc niskie alimenty.
    Matka nie bedzie cie utrzymywac.
    Nie wyobrazasz sobie pojscia do pracy.

    To z czego chcesz zyc??
  • superruda 10.11.12, 22:47
    karolinakarolina89wroc napisał(a):

    > wiec moze w moim przypadku pomoze?! bo ja tez znam przypadek mojej kolezanki kt
    > pora 3 miesiace rozstala sie ze swoim facetem a potem wrocili do siebie maja cu
    > dnego synka maja juz slub i są dlugo szczsesliwi, znam takie przypadki gdzie si
    > e nie ukladalo...a potem do siebie wracalio bylo ok...stąd te moje nadzieje....


    Halo! Ale nadzieje na co?? Na życie z ćpunem-przemocowcem, który w dodatku ma problemy z prawem? Obudź się w końcu, głupolu! Jakie ty życie chcesz zafundować swojemu dziecku? Bo ciebie bym nie żałowała, widać, że bardzo tęsknisz za tym życiem.
    Jest jeszcze jedno wyjście- idź do kościoła (możesz wziąć dziecko ze sobą) i módl się, żeby mąż za tobą zatęsknił. Może to coś pomoże. Bo na rzeczowe argumenty jesteś głucha i ślepa, czytasz to, co chcesz przeczytać, wszystko odbija się od ciebie jak groch od ściany. Szkoda słów.

    > nie czuje sie jak pasozyt.... pasozytem mogą byc wg mnie np. co niektore koleza
    > nki moje ktore np. mieszkają ze swoimi facetami u swoich rodzicow i maja dzieck
    > o/dzeci nie dokladaja sie do jedzenia do niczego! a rodzice im jeszcze sponsoru
    > ją studia i kursy....
    > wokolo jest tyle dziewczyn ktore są tez samotnymi mamami i rodzice im pomagają
    > finansowo, np. pomagają im w doborze pracy w opiece nad dzieckiem jeszcze kursy
    > funduja i prawo jazdy... a jakim ja jestem pasozytem!?!?? prosze mnie nie obra
    > zac...

    W takim razie twoje koleżanki to MEGA PASOŻYTY, co nie zmienia faktu, że ty jednak pasożytujesz na matce, czy ci się to podoba, czy nie, czy czujesz się obrażona, czy nie. Chciałaś popasożytować na babci, nie udało się, niestety. Widać coraz wyraźniej, że chyba masz lekki żal do życia, że twoje koleżanki, z którymi tak chętnie się porównujesz, dostają więcej od rodziców i mają lepszych mężów, a ty biedna po prostu "źle trafiłaś" jak mężów losowałyście na loterii. Co za niesprawiedliwość, cholera...


    > nie czuje sie pasozytem!!!!

    Ja w twojej sytuacji bym się czuła. Jak ty sobie wyobrażasz to "odżycie i stanięcie na nogi"?

    > opiekowac dfrugim dzieckiem sie chce ale jak juz wyzej wspomnialam mieszkamy na
    > "zadupiu" gdzie ludziom zwyczajnie nie chce sie jechac do nas z dzieckiemz ce
    > ntrum miasta!> a dawalam ogloszenia na slupach, w internecie na roznych portalach i albo wlasn
    > ie mowia ze nie chce im sie dziecka do nas wozic albo ja bym musiala moje dziec
    > ko budzic o 4tej rano by do kogos na 6st ą czy 7dmą na drugui kraniec miasta do
    > wieść i tam z dzieckiem moim jechac do innej rodziny by jakies dziecko pilnowac
    > !!!!!!!

    A nie mówiłam, że przeszkoda się znajdzie? Jacyś ludzie z dziećmi chyba mieszkają na tym zadupiu oprócz was, skoro jest przedszkole?
    Ale w sumie sama przyznaję, że to nie był chyba najlepszy pomysł z opieką nad czyimś dzieckiem, bo przecież nawet własnym się zająć nie umiesz.

    Może zapytaj o pracę w tym przedszkolu jako sprzątaczka albo jak masz blisko do lasu to może do wycinki drzew chociaż, bo jak tak dalej pójdzie i małżonek cię łaskawie nie weźmie znów na swój kark, to ja nie wiem, co z tobą będzie... chyba trwałe bezrobocie ci grozi- bo jak dziecko ci podrośnie na tyle, żeby pójść do przedszkola, to będzie trzeba je do tego przedszkola zaprowadzić, do pracy dojechać z tego zadupia, odpracować swoje 8 godzin, wrócić na zadupie, dziecko odebrać- czasu ci nie starczy, jestem tego dziwnie pewna. No a jeszcze jak dziecko zachoruje? Katastrofa po prostu. Wychodzi na to, że jesteś skazana, żeby wisieć komuś u szyi jak kamień. Wszyscy tu próbowali radzić ci, jak mogłabyś wyjść z tego impasu, ale ty ciągle jak zdarta płyta "czy mąż zechce żebym wróciła". Nieważne, że to narkoman i awanturnik, że w ogóle się dzieckiem nie zajmował- ważne, że kasę na utrzymanie dawał i do pracy nie gonił, prawda?

    > i nie kombinuje, nie wydziwiam, pracyb sie nie boje, bo jak trzeba bylo i dziec
    > ka nie mialam to zawsze nawet podczas nauki jeszcze w liceum pracowalam na KAZD
    > YCH wakacjach podczas gdy moje kolezanki opalały sie na basenach i chodzily po
    > galeriach to ja ciezko pracowalam cale wakacje zawsze na produkcjacch dojezdzal
    > am przez cale miasto, rozdawalam ulotki, pracowalam w telemarketingu ,.,

    No tak, ale sama piszesz, że "jak trzeba było" i "jak dziecka nie miałaś". Teraz natomiast masz dziecko, więc wydziwiasz jak tylko się da. Niech mąż się zaopiekuje dzieckiem, kiedy ty masz rozmowę kwalifikacyjną- proste? Albo może któraś z koleżanek poczeka z dzieckiem na korytarzu- taka rozmowa trwa krócej niż spacer po parku.

    I znów koleżanki miały lepiej!


    "Kto chce- szuka sposobu, kto nie chce- szuka powodu." Jak myślisz, do której grupy ty należysz?


  • esteraj 10.11.12, 22:06
    Karolina
    Szczerze Ci współczuję sytuacji w której się znalazłaś.
    Widać jak miotasz się z bezsilności i braku pomysłu jak żyć.
    Dostałaś tutaj kilka cennych rad, ale jakoś je odrzucasz wyszukując coraz to nowsze przeszkody.
    Dlaczego tak robisz? Bo chcesz wierzyć w cud, który sprawi, że życie ułoży się według Twojego scenariusza...
    Nie będę Ciebie krytykować, bo każdy człowiek chociaż raz w życiu spotkał się z sytuacją, gdy nie wiedział co dalej, jakie podjąć działanie, co jest właściwe, a co nie...
    Ty szukasz, pytasz... i to jest ważne.

    Myślę, że Pani Agnieszka dała dobrą radę:
    "Wygląda na to, że nie jest Pani w tej chwili gotować budować samodzielne życie. Może więc warto wrócić do męża i żyć jak dotychczas."

    Potem masz radę Aqua48:
    "To znaczy konkretnie CO zrobiłaś oprócz chcenia, martwienia się i mętnych planów? Jeśli chce się czegoś na prawdę to się podejmuje DZIAŁANIE, a nie siedzi i martwi zaklinając rzeczywistość.
    Napisze Ci prosto co MOGŁAŚ zrobić, bo inaczej możesz nie zrozumieć:
    Mogłaś jeszcze w małżeństwie, korzystając z dobrej sytuacji materialnej poszukać konkretnej pracy dla siebie, załatwiając jednocześnie opiekunkę dziecku, pójść do jakiejś szkoły, albo na kurs, żeby podwyższyć kwalifikacje, pójść sama na terapię, postawić mężowi wybór żeby zapisał się również na terapię, bo inaczej straci rodzinę."


    Uważam, że Twoje odejście od męża nie było dobrym krokiem.
    Nie przygotowałaś się do tego. Nie zabezpieczyłaś siebie na samodzielne życie.
    Pomyślałaś, że wypróbujesz takiego posunięcia, a potem się zobaczy... i tutaj może być przykra niespodzianka, bo mąż może wcale nie zatęsknić, a wręcz przeciwnie, spodoba mu się życie w pojedynkę bez obowiązków.
    To tak, jak nie rzuca się pracy, nie mając nic w zanadrzu.
    Nie przygotowałaś planu B. I co teraz?

    Chociaż, przepraszam, znalazłam:
    "bede mieszkala z mamą, bede starala sie skromnie zyc moze przez rok uzbieram na jakis kurs np. na florystke by pracowac w kwiaciarni ,lub fryzjerski czy kosmetyczny i zdobyc jakis zawod postaram sie ustabilizowac swoja sytuacje z pracą, miec stałą prace, pobyc kilka lat samemu (...)"

    Karolino, skupiłaś się na tym jak zmienić męża w czułego, kochającego, troskliwego człowieka, a matkę w wyrozumiałą, pomocną kobietę.
    Wcale się temu nie dziwię, bo większość osób przychodzi tutaj na forum w podobnym celu. Bo mają problemy z dziećmi, z rodzicami, współmałżonkami...
    Jednak, żeby móc wpłynąć na drugiego człowieka, trzeba najpierw zmienić siebie.
    Co to znaczy dla Ciebie? To znaczy, że musisz stać się przede wszystkim osobą samowystarczalną i nieoglądającą się na innych. Bo żeby móc zadziałać na drugiego człowieka, to musisz stać się dla niego autorytetem. Poza tym musisz wzbudzać zaufanie i być ostoją samą w sobie.
    Jak na razie, jesteś uzależniona od wielu ludzi. Opierasz się na opinii innych, czyli matki i otoczenia. To nie Ty podejmujesz decyzję co do Waszego małżeństwa. Czekasz na decyzję męża.
    Czy zatem spełniasz warunek konieczny (bycie autorytetem), by móc wpłynąć na osoby, na których Ci zależy?

    Karolino, pora na plan B!

    Pomysł ze sprzątaniem wcale nie jest taki zły, jeśli nie ma nic lepszego. To krok, by zarobić jakąkolwiek kasę. Potem będą kursy i czas na budowanie swojej pozycji. "Nie od razu Kraków zbudowali."

    --
    Ludzie, których najtrudniej kochać, najbardziej potrzebują miłości.
  • karolinakarolina89wroc 10.11.12, 22:16
    nie moglam sie doksztalcać robic kursow czy wynajmowac opiekunki czy oplacac zlobek z pieniedzy męza i isc szukac pracy lub sie ksztalcic! nie moglam mieszkajac z nim tego robic bo on mi na to pieniedzy nie dawal, wszystko wydzielał! mimo ze pioeniadze mial!
    nie chcial mi dac na nic...........
    a co dopiero na studia czy kursy........

    nie moge tez do niego juz wrocic bo on tego nie chce przeciez wyraznie wyzej jest opisane
    wiec nawet gdybym chciala wrocic to jak? jakim cudem sprawic by móc tam wrocic?! nie da sie, bo jak?> powiem do czliowiueka ktory mnie sam wypedzil i nie zaytrzymal: sluchaj chce wrocic?! a on powie: nie cche z toba byc!

    a wyzej napisalam tez ze nawet jakbym pracowala w sklepie na produkcji na magazynie na pomocy kuchennej na czymkolwiek nawet w mcdonaldzie itp to zarabiając 1300zł-1400złmax i alimenty rozpisalam to wyzej ze nie da rady sie usamodzielnic i wyniesc od mamy nawet jak bede pracowala!!!!!!! bo nie bedzie mnie stac na wynajem niczego nawet obskurnej kawalerki!
  • konto_jest_zajete 10.11.12, 22:37
    Esteraj - bardzo dobrze napisane!

    Tak Karolino, chyba tylko chciałaś postraszyć męża, licząc na to, że on będzie teraz potulnym misiem. Nie miałaś zamiaru odchodzić, a wyszło, jak wyszło. Może twój mąż siedzi w mieszkaniu z twoją następczynią lub jakąś czasoumilaczką.

    Chcesz do niego wrócić, to mu to po prostu szczerze powiedz. Zaproponuj wizytę u terapeuty, zacznij z nim normalnie rozmawiać, a nie wypisuj tysiące pytań jak nastolatka na różnych forach, licząc na to, że ktoś tutaj przewidzi, co zrobi twój mąż.
    Tak czy inaczej - szukaj pracy. Skoro opiekunki zarabiają 800 zł - to może ty zacznij zarabiać w taki sposób? Daj ogłoszenie, że zaopiekujesz się dzieckiem, ze swoim i jeszcze jednym może sobie jakoś poradzisz. Teraz podlicz finanse - nie musiałabyś wydawać na opiekunkę do dziecka.

  • karolinakarolina89wroc 10.11.12, 22:09
    Ja nie zamierzam mieszkac z moją mamą do 30stki!
    nie chce tego!
    ona naprawde jest ciezkim czlowkiem nie tylko wg mnie ale wg calej rodziny z nią ciezko wytrzymac, moja babcia nawet jej odwiedzac nigdy nie chciala bo ciezko sie z moja mama dogadac :( jest pedantka az przesadną, moja mama ma 4rodzenstwa a nikt jej nie chce odwiedzac przez jej charakter........
    ludzie sie dziwia ze ja z nią wytrzymuje, ale musze........

    szukam rozwiazania, pisze tu na forum bo tylko tu ktos mi doradzi........

    uznajmy że znajde prace nawet w sklepie spozywczym czy warzywniak itd...
    i zarobie tam 1300zł +500złalimentow razem 1800zł
    - 80zł bilet miesieczny do pracy dojazdy
    - 500zł jedzenie dla mnie i dziecka
    - 800zł opiekunka (bo sklepy sa czynne na 2 zmiany produkcje 2 zmiany telemarketingi 2 zmiany wszystko 2 zmiany są wiec p[rzedszkole odpada, bo do 16,30max czynne a jak bede miala 2gą zmioane to kto bedzie z dzieckiem?
    zostaje po odliczeniu tego = 400zł
    zostaje jedyne 400zł i co za 400zł wynajmę coś ??nie wynajme za 400zł nawet kawalerki !!!
    więc jakim cudem mam sie bez faceta usamodzielnic i odejsc od mamy ?????
    macie jakies pomysly!!!!!!!!!/??? naprawde licze na jakies odpowiedzi....
    bo nie chce mieszkac z mamą i jak sami napisaliscie jej przeszkadzac....
    jak mozna sie usamodzielnic w moim przypadku?jak sie wyniesc?:)
  • konto_jest_zajete 10.11.12, 22:27
    To wróć do swojego księcia zanim będzie za późno... ;)

    Ja po prostu nie wierzę, że ty masz więcej niż 16 lat.
    Znam gimnazjalistki myślące poważniej od ciebie.
    Jak już ktoś wyżej napisał - potrafisz dobrze kalkulować, więc nie pytaj setny raz o opinię innych, tylko przelicz sobie jeszcze raz, czy opłaca ci się być z mężem. Nie mam pojęcia tylko, na ile wycenisz jego loty, gdy się naćpa.
    Moim skromnym zdaniem to ty nie dorosłaś do żadnego ślubu, a do dzieci tym bardziej. No cóż, mleko się - jak to się mówi - już rozlało. Gdzieś wspomniałaś, że twoja mama chciała się zaopiekować twoim dzieckiem - czytając twoje wypowiedzi stwierdzam, że może i ma rację - może potrzebujesz jeszcze 5-10 lat, żeby zacząć myśleć jak pełnoletnia, odpowiedzialna osoba.
    Nie pasuje ci mieszkanie u mamy? Są domy samotnej matki.
    Masz problem z opieką nad dzieckiem? Poszukaj jakiegoś klubu malucha lub opiekunki, która zajmuje się dwójką dzieci i obniżysz koszty opieki nad dzieckiem.
    Jak nie pójdziesz do pracy, to będziesz miała tylko 500 zł alimentów od męża, albo i 0 zł, bo obiecać to ci może, a jak go zamkną za sprawę z wieńcem, to nie licz na wiele.

    Piszesz, że ludzie się dziwią, że wytrzymujesz z mamą.
    Ja, cholerka, nie wiem, jak ta mama wytrzymuje z tobą. ;)

    Nie chce mi się doczytywać wszystkich wątków - dlaczego wyniosłaś się z mieszkania, w którym byłaś z mężem? Należy do niego?




  • karolinakarolina89wroc 10.11.12, 22:19
    ja tez chcialam do niego wrocic i z nim byc moze sie jakos dogadac, no ale nie ma mozliwosci...
    jak widac wszyscy mi wyzej napisali ze on nie chce ze mną byc,
    wiec jak mam do niego wrocic skoro on tego nie chce nie mowi nic o tym nie napisal nawet wróc
    no chyba ze ktos zna sposob jak zadzialac by zechcial zebym wrocila?!

    noi jak sie usamodzielnic i z czasem wyniesc od mamy>>?>?? bo ja nie widze pomyslu...
    jedynym pomyslem jest wg mnie znalesc prace, prace na stale, potem szukac faceta by sie do niego wyniesc i miec swoje pieniadze z wlasnej pracy +te alimenty
    no bo sama nie jestem w stanie nic wynajac!
  • pibelle 10.11.12, 23:29
    Trudno mi uwierzyć, że istniejesz, no ale jeśli tak, to robisz jakieś jednak postępy.
    Dociera do Ciebie, że on nie chce z Tobą być. To już coś.
    No więc skoro to już ustalone i rozumiesz, to spokojnie postanów, że do niego nie wracasz.
    Jakoś to sobie wyobraź, przemyśl jeszcze i powinien być temat z głowy.
    Nie wracasz, bo on nie chce, prawda?
    Nawet, gdyby jeszcze coś niejasnego mówił, to też nie, ok?

    O mamie myślisz co myślisz, no trudno, ale masz prawo sobie tak jej rolę wyobrażać jak chcesz, więc tym też się nie ma co zajmować. Dobrze, że masz dach nad głową i co zjeść, chociaż jesz niewiele.

    O kondycji dziecka w tym wszystkim nic nie piszesz, znaczy nie jest to dla Ciebie problem.

    To została sprawa pracy.
    To znaczy, że to jest Twój jedyny problem w tej chwili i na nim się skup.
    Pomyśl czy może jednak nie warto spróbować gdziekolwiek na początek, żeby sprawdzić czy w ogóle ktoś chce Cię zatrudnić? Jeśli będzie zbyt ciężko, to przecież możesz się zwolnić.
    A może by się okazało, że nie jest źle? Może zaryzykuj?

    A te zagadki o co chodzi Twojemu mężowi, co tam powiedział albo nie, rozwód, znalezienie kolejnego faceta, wyprowadzania się od mamy i inne takie, to proponuję, żebyś sobie założyła, że zajmiesz się tym wszystkim na przykład w lutym. Może tak być?
    Teraz jakaś praca, a reszta w lutym?
  • esteraj 11.11.12, 02:46
    Karolino, po liceum można zrobić bezpłatne, dwuletnie studium. Dzięki temu zdobywasz zawód.

    Po drugie, musisz nauczyć się cierpliwości, bo jesteś w gorącej wodzie kąpana i wszystko chciałabyś na już. Uspokój się.
    Wybrałaś mieszkanie z mamą, więc ok. Musisz ten czas jakoś przetrzymać. Rób swoje i realizuj swój cel.
    Kolejna rzecz to życzliwość i zrozumienie. Jeśli Ty tego oczekujesz od innych, to sama musisz to dać, według istniejącego prawa lustra, czyli otoczenie jest odbiciem Twojego stanu ducha.
    Twoja mama jest jedną ze wspaniałych lekcji kształtowania charakteru, choć jeszcze nie jesteś tego świadoma. Bądź ciepła, miła i uśmiechnięta wbrew jej ciężkiemu charakterowi. W przyszłości może Ci się to przydać w kontaktach z trudnymi klientami.

    Z mężem ustal wyższe alimenty lub zaproponuj mu opiekę naprzemienną.
    --
    Ludzie, których najtrudniej kochać, najbardziej potrzebują miłości.
  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 10:48
    powiem teraz tak:
    ja naprawde chcialabym byc z męzem i z nim mieszkać powiedzialam to jemu wpprost wiele razy gdy odchodzilam od niego, mowilam ze moge z nim byc ale nie moze sie zachowywac tak jak sie zachowuje, ze musi sie nawrocić do takiego stanu chocuiażby z przed pol roku bo wtedy bylo ok, on mi powiedzial ze wszystko przemysli ze chce miesiac max dwa mies czasu
    ze musi zdecydowac co on pod zycia chce bo ma metlik w głowie ze z jednej strony mu zal dziecka, a z drugiej nie potrafi zyc tak jak ja chce itp itp.........
    powiedzial wtedy jak bylam z nim na spacerze(opisane wyzej) ze sie juz nie bedzie odzywal do mnie ddzownil bo co to za przerwa skoro codziennie dzwonił ...
    i ze odezwie sie jak bedzie szedl do nas z paczką dla dziecka (slodycze sloiczki, ubrania ktore on zawsze dostawal co miesiac od bogatej babci z niemiecc) i w tym tygodniu ma ponoc przyjsc do nas z ta paczka wlasnie.
    nie wiem jak sie zachowywac by moze jak on bedzie przychodzil zeby zmienil zdanie zeby chcial jednak po tej przerwie naszej znow byc razem!?!?
    mam tylko jedna kolezanke w tym miescie i ona mi doradzila wlasnie ze powinnam przy nim byc mila dla niego i dziecka cos w stylu: czesc, zrobie ci herbaty pobaw sie z dzieckiem a ja moze wyjde do kuchni cos porobie albo na zakupy sama a ty sie pobaw z dzieckiem i mam wg kolezanki wyjsc na troche z domu ladnie ubrana wrocic i byc dla niego i dla dziecka miła
    i mam nie mowic nic o tym znow ze mi na nim zalezy ze chce z nim byc????
    a moze wprost mam mowic ze mi źle ze chce z nim byc??>?> ja naprawde nie wiem!!!!!

    a co do tego co mi ktos wyzej napisał ze moglabym isc na dwuletnia weekendową szkole policealną darmową to wiem o tym, jest duzo darmowych kierunków ale nikt nie pomkyslal z kim zostawie w weekendy dziecko jakn do tej szkoly mialabym isc!!? z mamą nie zostawie bo
    mama w wweekendy tez pracujem,a z męzem tez nie bo on powiedzial ze jak nie bedziemy razem mieszkali on nie bedzie sie dzieckiem zajmowal gdy hja chce
    i tesciowa tez odmowila bo pracuje tez w wekendy i nie mam nikogo na weekendy do dziecka by do szkoly nawet tej darmpowej isc...
    a zreszta na opiekunke tez mnie nie stac bo musialabym wydac na opiekunke chyba 1200zł jesli bym chciala w tygodniu pracowac+ w weekendy do szkoly isc wtedy opiekunka by caly tydzien z dzieckiem musiala siedziec a za 700-800zł by tego nie robila!!!

    poprostu pozostalo mi szukac pracy wlasnie jakiejs w sklepie w magazynie produkcji cokolwiek juz nawet na dwie zmiany i oplacac opiekunke za 700-800zł
    wtedy jak juz wyzej obliczalam bedzie wygladalo to tak:
    np. zarobie 1300zł
    -800zł opiekunka
    zostanie mi 500zł +500zł alimentow= 1000zł

    ok i za 1000zł moge spokojnie zyc z dzieckiem w dostatku nie martwiąc sie skąd wezme na jedzenie bilety czy nowe buty dla dziecka czy leki....
    i za 1000zł jestem w stanie utrzymac siebie i dziecko ale tylko mieszkając z mamą...
    bo nie jestem w stanie wynając zadnego mieszkania nawet najmniejszej kawalerki
    wiec pozostaje mi mieszkanie z mamą na zawsze??/:( NIE CHCE TEGO!
    MOZE KTOS MA POMYSL JAK TEMU ZARADZIĆ!???

    wyjasnie dokladnie jakie zachowania ma moja mama:
    nie chce ze mną prawie wcale rozmawiac, nie mozna z nia porozmawiac o niczym o pracy o facecie, o niczym! musze np. isc do tej mojej jedynej kolezanki z nią sie naradzac i z jej mamą (dokladnie z jej mamą obcą kobieta ktora m,nie lepiej zrozumie i doradzi niz moja wlasna matka!) moja mama nawet ma pretensje o to ze ja chce isc do kolezanki tej mojej (nawet sie czepia jak wezme dziecko ze soba i ide do kolezanki z dzieckiem )
    musze pokryjomu sie z kolez anka widywac, a kolezanka naprawde fajna zadna melina czy cos, studiuje, pra cuje w tygodniu ma normalna mamę, normalnie sie zachowuje, grzeczna
    ale moja matka ma caly czas jakies chore domysly ze kolezanka mnie bedzie wyciagac gdzies itp itp albo moja matka jest pedantka az przesaadną o czym cala rodzina wie , przeszkadza jej kazda plamka kazda kropla wody na zlewozmywaku co chwila to pucuje myje, a jak dziecko rozwali klocki to ona juz ma pretensje a ja w stresie musze wszystko sprzatac po dziecku od razu w minute po kazdej zabawie ,
    ma pretensje ze ubralam dziecku np. rozową a nie biala kurtke czepia sie o szczegoly, o to ze
    np. dziecku dalam sok bananowy a nie herbate o to ze skarpety jej zle wg mamy zalozyl,am i wogole o wszystko sie doczepi:(
    a jak pisze na internecie cos to mi w komputer zaglada, potrafi czytac smsy moje, wiec telefon zrobilam na haslo! zero szacunku zero prywatnosci:"( o to chodzi.............
    teraz moge tu pisac bo dziecko śpi a mama wyszla do kosciola:(
  • triss_merigold6 11.11.12, 11:24
    Krótka piłka, mieszkasz u matki = dostosowujesz się w kwestii porządku, ciszy, finansów. Jak dziecko, bo dzieckiem jesteś. Zależnym, niepozbieranym i kłopotliwym.
  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 10:51
    a za te 500zł co dostalam te niby alimenty to nakupowalam dla nas wszystkich obiady na caly miesiac prawie tzn duzo mięsa i calą zamrazalke pozapelniałam! duzo surowek w sloikach pasztetow konserw cukry makarony maka, dzemy, dla dziecka kasze na caly miesiac pampersy chusteczki, wszystkie serki parowki dziecko ma wszystko i my mamy obiady razemz dzieckiem a matka i tak niezadowolona, to nie jest tak przeciez ze ona mnie uttrzymuje!!!
    bo ja za te 500zł potrafie oszczednie nakupowac by bylo i na kanapki i na obiady na miesiac i na pampersy dla dziecka.
    jak matka wracala z pracy ze sklepu czekal na nia pyszny obiad cieply zrobiony i zagrzana kawa/herbata niby sie cieszyla ale to chwilka, a potem znow sie zaczely pogadanki jak dziecko zaczelo psocić balaganic to m,atka juz sie czepiala ze co to za dziecko ze chyba adhd ma itd;(
  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 11:03
    poprostu sie nie moge pozbierac i nie moge uwierzyc ze zwiazek 5letni wczesniej taki udany gdzie naprawde uwazalismy ze do siebie pasowalismy cale dnie spedzalismy razem dogadywalismy sie , wszyscy to widzieli jak nam bylo kiedys razem dobrze.... zgodnie...
    ja calymi dniami siedze rozmyslam czy da rade to jakos naprawic uratowac!??!?!?!?
    jak sie zachowywac gdy on przyjdzie, co mowic a co nie ... mysle o tym caly czas jak sprawic by chcial i by zaproponowal zebyum wrocila z dzieckiem do niego!?>!?
    to jest moj pierwszy problem a drugi to praca
  • edw-ina 11.11.12, 11:38
    Jesteś ścianą, od której odbija się wszelka wiedza. Pięć lat temu, to byliście dzieciakami. Ty miałaś 19 lat i patrząc na to, jak niedojrzała jesteś teraz, wręcz boję się pomyśleć, jaką niedojrzałość reprezentowałaś sobą wówczas. Co było to było i nie wróci, bo z zasady nie wraca. Pomyliłaś szczenięce zakochanie z rokującą na życie miłością, a teraz zmagasz się z konsekwencjami tej pomyłki. Nie wylosowałaś złego męża, nikt ci go w trakcie trwania związku nie podmienił. Po prostu wzięłaś sobie gó...arza. I chcesz, żeby gó...arz stał się księciem z bajki. W taki razie zamiast kursów weekendowych musisz zapisać się do Hogwartu, bo tylko tam uczą, jak tworzyć cuda. Zacznij liczyć na siebie, zamiast wciąż się nad sobą użalać. A dziecko może faktycznie oddaj, bo z takim podejściem, to w najlepszym wypadku je skrzywdzisz, w najgorszym - nawet boję się myśleć. Czas wydorośleć moja panno i nauczyć się ponosić konsekwencje własnych zachowań.
  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 11:42
    tak i dalam wyzej rozpiske jak co wyglada opisalam sytuacje by normalni ludzie mi cos poradzili nie potrzebuje takich wypowiedzi jak ta pietro wyżej bo taka wypowiedz mi nic nie daje w niczym nie pomaga a tylko dołuje, a ja stresu mam az za duzo...
    chcialabym zeby mi ludzie tutaj doradzili jak wybrnąc z tej sytuacji jak przy pensji max 1300zł
    i alimentach 500z ł moge oplacic 800zł opiekunke jedzenie dla mnie dla dziecka , co sezon nowe buty dla dziecka i rzeczy i jak wyniesc sie z czasem od trudnej matki? przeciez nie moge z nią tkwic tu w tym mieszkaniu dziecko bedzie wieksze bedzie patrzylo na nią na to jak sie do mnie odnosi jak mnie traktuje jak za kazdym razem bedzie mowila ze chce byc w mieszkaniu sama

    no jak sie iod niej uwolnic!?
  • konto_jest_zajete 11.11.12, 11:59
    Złóż wniosek do sądu o świadczenia na dziecko. Sąd ustali alimenty, wnioskuj również o zobowiązanie ojca do opieki nad dzieckiem lub pokrycie dodatkowo części wynagrodzenia opiekunki.
    To, że złożysz taki wniosek, nie oznacza, że musisz się od razu rozwodzić. Mam taki przypadek wśród znajomych - mąż wyniósł się z domu, żona poszła do sądu i on płaci co miesiąc alimenty na dzieci oraz ma młodszemu zapewnić opiekę przez ileś tam godzin dziennie. Czasem jest to on osobiście lub jego matka, gdy nie ma wyjścia, to on płaci za opiekunkę.
  • konto_jest_zajete 11.11.12, 12:09
    To się nazywa "pozew o zaspokojenie potrzeb rodziny".

    Wygugluj sobie wzór, poproś ewentualnie o pomoc w MOPS. W międzyczasie zbieraj wszystkie rachunki z wydatków na siebie i dziecko. Jeżeli dokładasz coś mamie do mieszkania (w co wątpię), to też ona może napisać oświadczenie, ile jej dołożyłaś do czynszu, prądu itd.

    W pozwie oprócz wymienienia wydatków możesz napisać, że wnosisz również o naprzemienną opiekę nad dzieckiem lub zapewnienie dziecku opieki przez męża np. w formie wynagrodzenia opiekunki, ponieważ w związku z zaistniałą sytuacją - tzn. wyprowadzeniem się męża - musisz jak najszybciej podjąć pracę.
  • edw-ina 11.11.12, 12:23
    słuchaj, napisałam to, co napisałam, bo po dłuższym czasie czytania twoich postów nerwy mogą puścić najsilniejszej osobie. Przez ten cały czas ani razu nie wspomniałaś o dziecku - jak znosi rozstanie rodziców, czy w jakiś sposób zostało mu (jej? też nie wiadomo, więcej wiadomo o twoich koleżankach niż o dziecku) to wyjaśnione, czy ustaliliście podział opieki. Cholera, mam brzydkie wrażenie, że ja 5x tyle uwagi poświęcam swoim psom. W dodatku twoja postawa roszczeniowa rozwala - matka powinna, babka powinna, każdy powinien, tylko nie ty. Wymagasz czegoś od każdego i tylko od siebie nie wymagasz niczego zupełnie. A rozwiązaniem twoich problemów jest znalezienie nowego faceta. To się czyta jak wywody słabo rozwiniętej 16-latki. OGARNIJ SIĘ DZIEWCZYNO!
  • cherry-cherry 11.11.12, 12:41
    Ok, dziewczyna jest koszmarnie niedojrzala i dziecinna, o dosc roszczeniowym podejsciu do zycia (coz, takie pokolenie) ALE jej sytuacja jest faktycznie nie do pozazdroszczenia i zadne takie ogolnikowe "ogarnij sie" jej nie pomoze, a tylko bardziej ja zdoluje.
    To faktycznie jest niezly pat. Chorowite dziecko ok. 2 lat plus brak fizycznej pomocy ze strony kogokolwiek, maz nieodpowiedzialny gowniarz, ktory sie wypial i rzucil na odczep sie glodowe alimenty, matka uzyczyla wprawdzie kata, ale jest niezle toksyczna. Ja tam ja rozumiem, ze ciezko jest sie pozbierac dziewczynie w tej sytuacji. Koniec zwiazku boli zawsze, zwlaszcza z dzieckiem na stanie - a tu w dodatku trudno sie usamodzielnic, w czasach kiedy kolejki po zatrudnienie ustawiaja sie kilometrowe, a najmarniejszy pracodawca wymaga od pracownika przede wszystkim dyspozycyjnosci.


    --
    -Swing low, sweet cherry, make it awful-
  • edw-ina 11.11.12, 12:50
    Tak, ja nie twierdzę, że nie boli. Boli z pewnością, ale złamane serce to jedno, a dziecko do ogarnięcia drugie i zdaje się, że ważniejsze. Konkretnych porad w kilku wątkach było więcej, niż w jakimkolwiek, jaki miałam okazję przeczytać. Sytuacja jest trudna, ale nie tragiczna. Ale trzeba CHCIEĆ z niej wyjść, a nie skupiać się na tym, co mąż myślał, kiedy powiedział.
  • cherry-cherry 11.11.12, 13:58
    Nie no, tu sie zgadzam. Dziewczyna jest straszliwie dziecinna, to nie ulega watpliwosci. Nastolatki maja podobne dylematy "on powiedzial to i tamto, co to oznacza?"
    Niemniej wzywanie do ogarniecia sie jest bardzo latwe z pozycji osoby ogarnietej. To tak ladnie brzmi "ogarnij sie, dziecko". Jednak wystarczy troche empatii, zeby wyobrazic sobie ze z malenkim, dosc chorowitym i jeszcze niezinstytucjonowanym dzieckiem na stanie naprawde nielatwo jest dzis znalezc i utrzymac jakakolwiek prace, jezeli nie ma sie zaplecza w postaci jakiejkolwiek pomocnej osoby. Zwlaszcza jezeli ta praca nie jest kontynuacja wczesniej zdobytych doswiadczen zawodowych, tylko zupelnym startem na dzisiejszym trudnym i wymagajacym rynku zatrudnienia.


    --
    -Swing low, sweet cherry, make it awful-
  • edw-ina 11.11.12, 14:16
    Proszę nie zarzucaj mi braku empatii, bo przesadzasz i to mocno. Nie jestem sierżantem w wojsku. Napisałam: ogarnij się, bo jak widzę, żadne konkretne i racjonalne rady niczego nie przynoszą. Po co mam je powielać? A moja empatia w tej chwili w największym stopniu skierowana jest do dziecka, któremu trafiło się pojawić niedojrzałym rodzicom.
  • aqua48 11.11.12, 14:32
    cherry-cherry napisała:

    > To tak ladnie brzmi "ogarnij sie, dziecko". Jednak wystarczy troche empatii,
    > zeby wyobrazic sobie ze z malenkim, dosc chorowitym i jeszcze niezinstytucjono
    > wanym dzieckiem na stanie naprawde nielatwo jest dzis znalezc i utrzymac jakako
    > lwiek prace, jezeli nie ma sie zaplecza w postaci jakiejkolwiek pomocnej osoby.
    > Zwlaszcza jezeli ta praca nie jest kontynuacja wczesniej zdobytych doswiadczen
    > zawodowych, tylko zupelnym startem na dzisiejszym trudnym i wymagajacym rynku
    > zatrudnienia.

    Masz dużo racji, ale żeby utrzymać pracę to trzeba się o nią postarać i dostać ją, a dziewczyna nie wychodzi poza stwierdzenia, czego NIE MOŻE - nie może iść na rozmowę w sprawie pracy, bo jej termin nie pasuje, za to może się wybrać na spacer z mężem, nie może pracować jako niania, bo mieszka za daleko, i nikt nie chce jej dziecka podrzucać, za to sama nie ruszy czterech liter, żeby do kogoś dojechać, bo jej dziecko musiałoby rano wstać. Nie może zapisać się na kurs, bo nikt jej nie chce na to dać pieniędzy. Nie mogła jakoś odłożyć sobie jakiejś sumki z tych kokosów, które mąż zarabiał, bo...nie pomyślała. Nie ma ani jednego pozytywnego stwierdzenia, a na wszelkie sensowne porady, albo nie odpowiada wcale (bo a nuż złapałaby jakieś zatrudnienie?), albo wynajdując kolejne wymówki.

  • cherry-cherry 11.11.12, 12:08
    > jak sprawic by chcial i by zaproponowal zebyum wrocila z dzieckiem do niego!?
    > >!?
    > to jest moj pierwszy problem a drugi to praca

    A powinno byc dokladnie odwrotnie. Pierwszy problem to jak sie usamodzielnic, zeby nikomu nie musiec siedziec na plecach, a potem ewentualnie sie zastanawiac, czy zwiazek z mezem jeszcze rokuje.

    Nie ludz sie, ze wasz zwiazek moze byc taki jak kiedys. Nie bedzie, bo to juz nie ten etap, teraz jest dziecko, sa obowiazki, uwiazanie, proza zycia i byc moze Twoj zabawowo do zycia nastawiony i zwyczajnie niedojrzaly maz mial juz tego po prostu dosc. Chce sie jeszcze pobawic, wyszalec, beztrosko i na luzie, bez marudzacej zony (ktora trzeba w 100 % utrzymywac) i halasujacego dziecka. Gowniarz, i tyle. Zwyczajny brak dojrzalosci z niego wyszedl, moze tez mial dosyc utrzymywania Ciebie bez zadnych perspektyw na Twoj wklad w finanse rodziny. Dlatego marne szanse sa IMO, zeby raz pozbywszy sie balastu, chcial sobie znowu zalozyc ciezar na plecy. Latwiej jest przeciez placic na dziecko z daleka, raz po raz podrzucic jakas paczke, niz codziennie dbac o jego potrzeby. A takie happy endy w stylu "zrozumialem, jak bardzo mi bez was zle" zdarzaja sie raczej w filmach niz w normalnym zyciu, bo niedojrzali ludzie raz zasmakowawszy wolnosci i wygody raczej niechetnie wracaja do kieratu.

    Uwazam, ze za malo on tych alimentow Ci daje. Zarabiajac 4500 miesiecznie powinien dawac wam co najmniej 1000 PLN. Nie powinnas sie zadowalac tymi marnymi piecioma stowkami, bo to tyle co nic przy jego zarobkach i potrzebach dziecka. Powiedzialabym wrecz, ze to glodowe alimenty, a przeciez stac go na wiecej. Jezeli jestescie formalnie malzenstwem, to powinien rowniez lozyc na Ciebie, zwlaszcza jezeli wiek dziecka i wylaczna opieka nad nim uniemozliwia Ci podjecie pracy. Nie moze byc tak, ze on pozbyl sie was z domu, zepchnal na Ciebie calodobowa opieke nad dzieckiem, rzucil Ci jakis mizerny ochlap finansowy na odczepne, a sam bedzie sobie prowadzil dolce vita jak kawaler. Nie ma tak dobrze. Wyegzekwuj albo porzadne alimenty (biorace pod uwage fakt, ze z powodu dziecka masz utrudnione podjecie pracy zarobkowej) albo naprzemienna opieke. I nie ma tu nic do rzeczy, co on powiedzial, czy czego nie powiedzial, co on chce, a czego nie chce. W zyciu nie ma lekko, to przeciez wasze wspolne dziecko.
    Trzymaj sie. Ja tam rozumiem, ze nie jest Ci lekko znalezc prace, bez wyksztalcenia, bez doswiadczenia, bez znajomosci oraz jakiejkolwiek pomocy na start i z zywiolowa dwulatka na stanie.

    --
    -Swing low, sweet cherry, make it awful-
  • konto_jest_zajete 11.11.12, 12:13
    No właśnie, jeżeli rzeczywiście zarabia 4500 i nie jest to na czarno, to sąd przyzna ci więcej niż te 500 zł. Wnoś pozew i wnioskuj o 500 na dziecko + 800 na opiekunkę. Tyle pewnie nie dostaniesz, ale może 1000.
    W końcu macie w miarę równo łożyć na dziecko, więc skoro dziecko mieszka z tobą i ty się nim opiekujesz przez 15 godzin, a później idziesz do pracy, to niech za pozostałe 9 godzin dziennie płaci mąż. Czyli de facto on powinien albo opiekować się dzieckiem, albo zapłacić za opiekunkę.
  • edw-ina 11.11.12, 12:18
    była informacja, że zarabia na czarno. oficjalnie pan jest bezrobotny
  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 12:21
    dokladnie oficjalnie on moze powiedziec w sadzie ze zarabia niewiele z prac dorywczych a on talent do przekonywania obcych ludzi ma!
    i wszyscy mi mowili nawet w urzedzie, w mopsie i ludzie znajomi ze wiecej niz te 500zł nie dostane.... wiecie dla mnie to nawet ok, lepsze 500zł niz 200zł jak to u niektorych ...
    ale sie zastanawiam jak tu siwe z czasem usamodzielnic jak sie wyniesc od mamy by moc zalozyc sobie na nowo wlasne zycie by jej jak wy to mowiecie"nie siedziec na karku" by mog;la miec cisze spokoj itd itd....?? no jak...??? wg mnie sama nie dam rady a wy piszecie ze kobieta to samodzielna ma byc i samowystarczalna ale zalezy ile zarobi bo jak juz pisalam
    1300zł-wyplata
    500złmalimenty
    razem 1800zł
    - 800zł opiekunka
    zostaje 1000zł
    -500-600zł jedzenie dla mnie dla dziecka
    -70-80zł bilet miesieczny na dojazdy do pracy itp...
    i co zostaje ok 400zł i za to mam sie wyniesc i za 400zł cos wynajac ???
  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 12:18
    tak, jesli chodzi o alimety pisalam juz chyba to kilka razy ze te 500zł to i tak w jedgo wypadku akuratm, bo on zarobi 4 max 4,5tys zł ale na czarno tzn nie jest zatrudniony nigdzie ani ubezpieczony chodzi do posredniaka by miec ubezpieczenie i tam udaje ze szuka pracy by to ubezpieczenie miec/... wiec w sadzie powie ze jest zarejetsowany w pup i nie ma pracy lub moze nagadac ze utrzymuje sie z prac dorywczych....
    (pani w moosie tez mi tak wlasnie powiedzuilaa ze w jego wypaadku gdy nie ma stalego dochodu i pracuje na czarno to nie przydzieli mu sąd wiecej njiz 500zł ze powinnam sie cieszyc z tegio 500zł bo moglby w sadzie nawet mi 200zł przydielic w jego wypadku)

    noi dalej nikt nie odpowiedzial jak z czasem uwolnic sie od mamy i od niej sie wyniesc z dzieckiem? chyb a w moim p;rzypadku nie ma takiej opcji bo nawet jakbym uznajmy pracowala na stale miala umowe o prace i zarobila 1300zł np. w sklepie to musze opiekunce dac 800zł musze kupic jedzenie itd wyzej to wszystko rozpisalam noi co za 400zł max 500zł nie wynajme kawalerki nic!>
  • aqua48 11.11.12, 13:51
    karolinakarolina89wroc napisał(a):

    > nawet jak
    > bym uznajmy pracowala na stale miala umowe o prace i zarobila 1300zł np. w skle
    > pie to musze opiekunce dac 800zł musze kupic jedzenie itd wyzej to wszystko roz
    > pisalam noi co za 400zł max 500zł nie wynajme kawalerki nic!>

    Najłatwiej się liczy pieniądze, które nie istnieją. Ani nie zarobiłaś jeszcze nic, ani nie masz opiekunki, ani kawalerki. Ale już wiesz co i za ile i jak bardzo Ci nie wystarczy na nic. I jaki to świetny pretekst, żeby wobec tego nic nie robić. I prosić o dalsze rady, na które odpowiesz, że nie da się. Albo że Ty nie możesz.
    A poprosiłaś może nie matkę, nie opiekunkę, ale tego męża, który podobno dzwoni co dziennie, żeby tak zechciał codziennie poświęcić dwie- trzy godziny na zostanie z dzieckiem JEGO WŁASNYM rodzonym, co do którego ma obowiązki? Nie po to żebyś Ty mogła się "ubrać ładnie" tylko po to żebyś pracy poszukała dziewczyno? Poszła na rozmowę jedną, drugą, trzecia. Zorientowała się w ogóle jakie masz szanse na tę pracę i czy ktokolwiek Cię do niej zechce?

  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 22:13
    to nie są moje chore wymyslone obliczenia, ale obliczalam tak i z moją matka i z moja kolezanka i z koelzanki mamą odpowiedzialna po 50tce i ton nie moj wymysl tylko rzeczywistosc ze ja wiecej niz 1300zł nie zarobie i sama nie dam rady byc samodzielna i wyniesc sie z dzieckiem od matki, bo trzeba jak juz pisalam oplacic opiekunke, ewent przedszkole+osobe co odbiera dziecko gdy mam druga zmiane w pracy, trzeba miec ewent na leki dla dziecka na jakies buty chociazby uzywane... jedzenie itd/...
    obliczenia robilam i z moja mama i z mamą mojej kolezanki i z kolezanka. to nie moj wymysl to rzeczywistosc ze kobieta ktora jest samotna i zarobi te 1300zł i ma male dziecko nie moze bez faceta sama sobie niczego wynająć!!!!nie da rady!
    a o dziecku nic nie pisalam bo dziecko czuje sie dobrze nie zauwaza sytuacji nie mowi jeszcze dobrze wiec nie pyta gdzie tata itd... wiec o dziecku nie rozpisywalam sie...
    bo dziecko nie wyglada na zestresowane czy cos...normalnie spi, je, bawi sie, wszystko ok.
  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 22:17
    a ja caly czas dzialam jak moge w sprawie pracy, nie wiecie co robie a oskarzacie mnie!
    LUDZIE NIE ZALOZYLAM TEMATU BY SIE KLOICIC I SPIERAC LECZ BY SIE DORADZIC Z INNYMI
    ja codziennie dzialam tzn:
    -np. dzisiaj bylam 2 razy dziennie z dzieckiem na spacerze i rozklejałam na slupach przystankach bramach itd uitd ogloszenia ktore pisalam sama o tym że zaopiekuje sie dzieckiem czyims dorywczo lub na stale za jedyne nawet 600zł przez caly miesiac!!!!!!!!!!
    wtedy mialabym te 600zł+500zl alimentow
    -rozwieszalam ogloszenia ze wykonuję tipsy żelowanie paznokci (bo mam sprzęt żele uv itd)
    -szukalam tez ogloszen z praca dla mnie tzn szukam doslownie wszystko w wiekszosci nie podaja telefonu tylko podaja emaila wiec wysy;lam do np. pomocy kuchennych, jako pokojowka sprzataczka hotelu sklepu, biura, jako sprzedawca w sklepie, jako niania, jako pracownik produkcji i nie dzswonią!!!!!!!!!! piusze ze jestem dyspozycyjna, nie pisze nic o dziecku, pisze ze moge podjac prace od zaraz, ze moge pracowac na rozne zmiany, ze szybko sie ucze jestem punktualna itd itd mam wg mnie dobre xv ze zdjeciem no i zero odzewu
  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 22:20
    a teraz tez weszlam tu na internet by tu na forum odpisac i zaraz mykam szukac pracy iu szukam do 1wszej w nocy i czytam na internecie!
    a dziecko juz o 6stej wstaje......... wiec spie 5h.

    taaaa, bede dojezdzala do kogos opiekowac sie czyims dzieckiem za 500-600zł na drugi koniec miasta! ludzie ! ja mieszkam w wielkim miescie gdybym z mpjego zadupia miala jechac z malym dzieckiem na drugi koniec miasta zajeloby to 2-3h w jedna strone! i w dodatku musialabym budzic corke o 4tej rano by do kogos np. na 6,30 dojechac jesli ktos tak chce!!!!!
    moja mama nawet mi na to nie pozwoluila jak uslyszala ze bym dziecko o 4tej miala budzic!
  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 22:33
    te obliczenia robilam nie tylko sama ale z roznymi osobami!!!
    (z moją mamą, z moją kolezanką i z mojej kolezanki mamą po 50tce)
    i wszyscy mi mowili to samo wlasnie tzn że;
    -do szkoly czy na kurs na weeekendy nie moge isc bo bym musiala miec dodatkową opieke do dziecka oplacona wtedy zamiast zaplacioc np. 700-800zł musialabym oddac w sumie cala wyplate bo 1000zł jesli by opiekunka miala caly tydzien z dzieckiem byc+weeekendy
    -kazdy mi mowi ze nie zarobie wiecej niz 1300-1400zł
    -że sama nie dam rady nic wynając bo wlasnie za malo zarabiam za male alimenty
    i ze musze mieszkac z mamą, p[racowac i potem sobie kogos poznac i z tym kims wlasnie wynajmowac cos na spo;lke lub do kogos sie wprowadzic i skladac na czynsz....(tak radzi mi kazdy tzn kolezanka moja, mojej kolezanki mama i moja babcia przez telefon)
    Kazdy wie ze moja mama jest t\ruudna osoba przez to zostawil ją kiedys moj ojciec przez to mam ja z nią ciezki kontakt bo naprawde jest toksyczna i ciesze sie ze moge u niej mieszkac i nie poszlam np.do domu samotnej matki ale ona jest osobą czasami podlą...
    np. potrafi ogladac jak dzis telewizję i zobaczyla w tv grubaske powyzej 120kg! i mowi do mnie cytuje:L" o ty tak wygladasz!!! (a ja ważę 75kg a ona do mnie ze ja wygladam jak ta z tv co 120-130wazy!!!!)) albo jak kiedys bylam panienką i przyszedl do mnie kolega/facet to przy nim potrafila mi ubliuzac albo przy nim potrafila siedziec pod moimi drzwiami od pokoju udawac ze myje podloge pod drzwiami podluchiwala!
  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 22:35
    nie mowie ze ja bym uciekla od niej w tym momencie bo wiem ze nie da rady teraz...
    ale mysle jak to uczynic w przyszlosci...jak znalesc prace jak sie wyniesc jak poznac nowego faceta i jak bez faceta zarabiajac tyle co pisalam bylabym w stanie cos wynajac skoro orientowalam siue ile co kosztuje!
  • karolinakarolina89wroc 12.11.12, 16:02
    powiem wam tak:
    dzisiaj zadzwonił do mnie on z textem ze sie stesknił za dzieckiem i pisal smsy ze jemu jest jej brak, ale gdy zapytalam jego: skoro piszesz ze za nią tesknisz to j a moze odwiedzisz? albo ją do siebie wezmiesz na troche sieb wymigiwal brakiem czasu! ze moze wpadnie ale na godzine )(a wiem ze czas ma!!) a potem zaczal swoje texty że m.in.:
    on sie nie zmieni że nie widzi szansy na to by sie poprawilo nawet za miesiąc lub dwa....
    że on wybiera jednak zycie bandyty tzn woli ćpac czasem i nie chce by go ktos w tym ograniczał ze woli miec swobode tzn zaćpać kiedy ma chęc bez gderania, jesli bedzie chcial to kogos pobije, takie cytaty!!! mowil ze sobie znajdzie inna kobiete z dzieckiem lub samotną ktora go zrozumie i nie bedzie sie czepiala jego o to jak on zyje!!!
    powiedzialam jemu ze nie znajdzie raczej takiej idiotki ktora sie zgodzi na takie traktowanie że nikt jej nie zamelduje ....że bedzie miala wyliczane pieniadze ze nawet jak bedzie to kobieta pracująca sama na siebie to wg niego kazdy ma miec osobny portfel osobna kase ...
    powiedzialam jemu ze zadna normalna kobieta nie zgodzi sie na to by mieszkac z nim i np. patrzec jak przychodzą jemu pisma z sądu, jak baluje po nocach i wraca agresywny naćpany
    ze nie znajdzie takiej naiwnej , no chyba ze sie zmieni i bedzie tak sie zachowywal jak dla mnie wczesniej .........

    wczesniej on byl dla mnie naprawde ideałem!!!!!
    nigdy bym nie spodziewala sie ze on sie tak zmieni....
    bo m.in.:'
    -nie przeklinal
    -kupowal kwioaty nawet bez okazji
    -robil mile romantyczne wieczorki przy swieczkach
    -robilismy razem zakupy i nie wyliczal nic nikomu...
    -sex byl codziennie
    -czulam sie kochana szanowana bylam taka szczesluiwa naprawde!!!!
    -twierdzil ze chce miec dziecko ze chce miec normalne zycie ślub dziecko rodzine...
    a potem wszystko z czasem sie zaczelo pogarszac zmieniac....

    paris-textas -warsaw napisała tutaj m.in. żebym sie zastanowila kogo w przyszlosci bede chciala szukac.... jakiego faceta wiec mnapisze taką odpowiedz: chce zeby sie zachowywal jak moj jeszcze mąz sie zachowywal gdy go poznalam .... chce wlasnie zeby takim byl naprawde bylismy idealną parą, wszystkie swieta razem, w kazdym stopniu sie dogadywalismy nigdy takiego kogos nie znalam i dlatego tak to przezywam ze to sie skonczylo!!!!!

  • karolinakarolina89wroc 15.11.12, 19:51
    nie chce oddac dziecka ale pomysl podsuwają mi ludzie...
    np babcia ktora mowi ze skoro nie chce isc do przytulku to mam oddac dziecko i wyjechac.....
    albo sytuacja z dzisiaj matka sie znow awanturowala a ja chodzilam po miescie w zimnie z dzieckiem od 8-17 caly dzien!!!!!!!!

    dzisiaj matka wogole jeszcze sluchajcie dodala ze nawet opiekunki u nas w domu widziec nie chce! tzn że jak np. bym miala w pracy druga zmiane i skonczy sie ta zmiana o 22 to na naszej dzielnicy bede o 23ciej lub 23,30 i co? i mam prawie przed północa dziecko od kogos odebrac dziecko ma u kogos spac czy cOO??? no matka mi utrudnia!
    a pracy na jedna zmiane nie ma a jak jest to nie chcą mnie tam!!!!!!!
  • karolinakarolina89wroc 15.11.12, 19:54
    nie chce odddawac dziecka z calych sił...
    ale jakos czarno to wszystklo widze bo nie ma dla mnie pracy na jedną zmiane ciezko mi taka znalesc....a o 23ciej przeciez od jakiejs opiekunki nie bede dziecka szarpac budzic i w nocy autobusami nocnymi wozić!!! zreszta jaka opiekunka za 700zł zgodzi sie na takie cos....
    szukam na jedna zmiane znalesc nie moge na internecie a zeszta chcialam dzisiaj poszukac pracy matka miala caly dzien wolne i sluchajcie ze specjalnie sie zaczela awanturowac bym nie mogla nigdzie isc w sprfawie pracy!!!!! i wprost powiedziala ze z dzieckiem nawet 1h nie posiedzi!
    no wiec jak mam znalesc prace i to jeszcze na jedna zmiane!!?no jak!?
  • konto_jest_zajete 15.11.12, 20:34
    Boże, jaka ty jesteś niedojrzała i głupia.'
    Dziecko traktujesz gorzej niż zwierzę, ja dłużej walczyłam o psa, żeby nie oddać go do schroniska.
    Martwisz się tylko o swój tyłek i wygodnictwo. Wolisz oddać dziecko i żyć w miarę u mamusi niż iść do domu samotnej matki i zacząć w końcu ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje.
    Narzekasz na warunki i otoczenie w domu samotnej matki - no cóż, to w sumie ty też pochodzisz z patologicznej rodziny, skoro mama i babcia nie chcą ci pomóc nad dzieckiem i ze spokojem przyjmują decyzję o jego oddaniu, a mąż ćpa i podchodzi pod paragraf.
    Swoją drogą - byłam kiedyś z ubraniami w domu samotnej matki, mają tam całkiem przyzwoicie (akurat ten jest prowadzony przez zakonnice), kilka kobiet w międzyczasie dostało od miasta mieszkanie socjalne i miały się gdzie wynieść.
    Trzeba zacisnąć zęby i zrobić wszystko, żeby wyjść na prostą. Może w końcu spróbujesz? Przejedź się do najbliższego domu samotnej matki i zobacz na własne oczy, jak to wygląda. Może akurat będzie lepiej niż u mamy i będziesz traktowana (może niezasłużenie) jako dorosła, decydująca o sobie osoba.
  • superruda 15.11.12, 22:50
    > matka miala caly dzien wolne i sluchajcie ze specjalnie sie zac
    > zela awanturowac bym nie mogla nigdzie isc w sprfawie pracy!!!!! i wprost powie
    > dziala ze z dzieckiem nawet 1h nie posiedzi!

    I ty naprawdę uważasz, że w domu samotnej matki (który nazywasz przytułkiem, żeby było bardziej drastycznie) byłoby tobie i dziecku gorzej? Bo tam ktoś przeklina, jeszcze nie daj boże dziecko usłyszy...
    Porąbana jesteś zdrowo.
    Wydaje mi się, że matka ma cię dość i podobnie jak twój mąż robi wszystko, żebyś się wyniosła i zaczęła żyć samodzielnie i odpowiedzialnie, jak dorosły człowiek.
  • morekac 15.11.12, 20:08
    Napiszę tak: twoja matka i twoja babcia to są durne kobiety bez serca, skoro proponują tobie takie rzeczy (czyli oddanie dziecka - swojej wnuczki i prawnuczki - do domu dziecka ). Wzięłabym to od nich na piśmie (na wypadek, gdyby w przyszłości żądały opieki nad sobą), spakowała się i poszła do tego, jak ty go nazywasz, przytułku. Wbrew temu co twierdzisz, to gorszego towarzystwa i gorszej patologii od tej, jaką masz w swoim otoczeniu, to raczej nie będziesz miała. Może ktoś ci podwędzi lakier do paznokci, ale nie sądzę, żeby ktoś kazał ci oddać dziecko.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • superruda 15.11.12, 21:00
    Nie odpowiedziałaś na moje pytanie (napiszę je ponownie, dużymi literami, żebyś nie przeoczyła):
    CO POWIESZ CÓRCE, GDY ZA 20 LAT SPYTA CIĘ- MAMO, CZEMU MNIE ODDAŁAŚ?
    "DLATEGO, ŻE NIE BYŁO DLA MNIE PRACY NA JEDNĄ ZMIANĘ"??????

    Ponadto nie wymyśliłaś jeszcze jak dotąd przeszkody w wynajęciu mieszkania na spółkę z inną samotną matką. Mogłybyście przecież sobie nawzajem pomagać w pilnowaniu dzieci i dzielić koszty wynajmu.
  • aizan 22.11.12, 15:57
    Przeglądam pobieznie Twój wątek...po przeczytaniu pierwszego postu myslałam nawet że może mówimy o tym samym facecie...ale mój nie ćpał etc...skoro tak się sprawy mają , to radzę jak najszybciej od niego uciekać. Musisz staną na nogi-bo jak czytam, ze sie z dzieckiem cały dzień po mieście włoczysz to ...brak mi słów.
    Szukaj pomocy u specjalistów i uciekaj od tego pana.
  • aizan 23.11.12, 08:57
    Ja Cię rozumiem. Też słyszałam takie teksty, że nie chce się kogos obcego w domu. Na szczęście jestem bliska rozwiązania tego problemu- no i opiekunkę miałam. Możw zapisz sie na jakaś psychoterapie-darmową oczywiście -wiem, ze to trudno gdy sie nie ma z kim dziecka zostawić , ale może poproś koleżankę? I uwolnij sie od matki. Przeczekaj ile trzeba , ale nie marnuj ani jednego dnia. Smutne to jak to się czyta i jeszcze b smutne jest to, że ludzie nie rozumieja...Co do oddawania dziecka -nie wiem jaki jest Twójstan emocjonalny- z popaprana matka lepiej go nie zostawiaj-więc w sumnie niewiele masz opcji. Dom dziecka -to będzie koniec jego zycia uważam.Zostałas tylko Ty -i absolutnie nie szukaj faceta-facet się znajdzie jak będzie czas na to. Szukaj innej kobiety w podobnej syt do wynajęcia mieszkania. Tez kiedyś opiekowałam się dzieći smaotnych matek i nie zawsze za pieniądze-potrafiłysmy znaleźć rozwiązanie-wiem dokładnie jak wygląda takie zycie.
    Eks się nie zmieni tak jak mówi- nawet nie ma woli ku temu -a gdyby miał to napewno nie stanie się to samo z siebie i z dnia na dzien.
    To niedojrzały chłopiec-uciekaj od niego jak najdalej. Skoro swobodne zapalanie trawki qw domu jest istoniejsze niż dobro Twoje i dziecka to klamka zapadła.
    Pozdarwiam
  • karolinakarolina89wroc 16.11.12, 14:42
    bylam tez w domu u tej kobiety co mialam sie jej dzieckiem opiekowac...
    ale wybrala kogoś innmego miala ponad 10chetnych osob i wybrala inną osobe z jej dzielnicy i na dodatek bez dziecka.... osobe ktora przyjdzie nawet gdy dziecko tej pani zachorujer itp...
    a do mnie dzisiaj zaedzwonila babcia i powiedziala mi wprost sama ze bedzie co miesiac mi wysylala na konto 300zł + te moje alimenty 500zł=razem 800zł bede mioec i rodzinne wiec na skromne zycie dziecka i moje jedzenie ewent.bilety starczy.
    ubranek mam dla malej az do 5tego roku zycia nazbieralam jeszcze jak z męzem mieszkalam:)
    do tego wczoraj dogadalam sie z matką powiedziala mi ze skoro babcia chce mi wysylac pieniadze to zebym szukala pracy na spokojnie i tylko na takie zmiany zeby o max 20stej na swoja dzielnice po dziecko do opiekunki wrocic....
    albo najlepiej do godz 17stej.
    wiec nie kazali mi sie spieszyc z szukaniem pracy do 22-23ciej godziny bo jak sami zauwazyli nie ma kto z dzieckiem posiedziec popoludniu i wieczorami i nie ma kto jej nawet z przedzzkola odebrac.... (babcia mi to mowila, wczoraj ciotka i dzis matka)

    wiec plan mam taki:
    -przeczekac zimę
    - szukac codziennie na internecie pracy do max 18stej
    -wysylac cv przez internet a jak matka sie zgodzi bedzie miec wolny dzien to isc z cv do jakis prac.... pomyslec gdzie moge szukac...
    -matka tez kazala mi odkladac po 200-300zł co miesiąc zeby na kurs w rok uzbierac...
    (mysle jaki jkurs by praca byla po tym....)
    -dogadywac sie z matką a jak wrzeszczy wyjsc z domu niech pogdera pogada szukac pracy do max 18 potem zaczac pracowac dziecko do przedszkola w luitym zglosic do zapisow(bo zapisy od lutego są) i jak znajde prace to znalesc w tydzien opiekunke i wszystko sie ulozy...
    popracowac sobie tak, doksztalcic sie jakos zrobic kurs i potem za kilka lat starac sie wlasnie kogos poznac , wyniesc sie od matki pracowac..
  • morekac 16.11.12, 16:31
    matka tez kazala mi odkladac po 200-300zł co miesiąc zeby na kurs w rok uzbierac...
    (mysle jaki jkurs by praca byla po tym....)
    Lepiej pomyśl, z czego odłożyć...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • aizan 23.11.12, 09:00
    O moje rady są zbędne...sama do tego doszłaś!Brao
  • napis_z_obrazka 23.11.12, 09:48
    aizan napisała:

    > O moje rady są zbędne...sama do tego doszłaś!Brao
    Ja też przyłączam się do gratulacji. BRAWO! Tak trzymaj karolinakarolina89wroc:-)
  • ewa-mamazosi 23.11.12, 10:19
    Witam,
    szczerze mówiąc to nie zazdroszczę Tobie sytuacji w której się znalazłaś. No ale z drugiej strony ona sama tak nie nastąpiła.
    Ale ja wiem, co bym zrobiła gdybym była na Twoim :
    1. spakowałabym się i poszła do domu samotnej matki. To byłby pierwszy krok, aby zmienić swoje życie, aby uwolnić się o matki, niedojrzałego męża. Siły znajdziesz, najważniejsze żeby się na to zdecydować. Podejrzewam, że w takiej placówce jest jakiś psycholog, który by mógł Tobie pomóc, porozmawiać, wydaje mi się, że też jest jakaś pomoc prawnicza, a jeżeli nie to na pewno są w stanie coś w tym kierunku Tobie pomóc.
    2. kontakty z mężem ograniczyłabym jedynie do spraw związanych z waszym dzieckiem. A rozmawiając przez tel ucinałabym od razu rozmowy dotyczące Was. Dobrze, ze do Ciebie dociera, że raczej już nie naprawicie waszych relacji.
    3. uregulowałabym jak najszybciej kwestię alimentów na dziecko. Uważam, że po wyprowadzce z domu toksycznej matki to byłaby sprawa priorytetowa.
    4. Po wyprowadzce zerwałabym jakiekolwiek kontakty z rodziną, na jakieś 2 tygodnie. Skoro matka i babka tak Ciebie traktują i odmawiają Ci pomocy, albo z wielką łaską.
    Widzisz, różnica między nami polega na tym, że Ty lubisz się nad sobą użalać, a ja jestem silna babką. Ale dużo rzeczy mnie życie nauczyło; całe życie przewartościowałam, kiedy walczyłam o życie własnego dziecka. I ja bym sobie nie pozwoliła na takie traktowanie. Dziewczyno nie daj sobą pomiatać. Przecież stać Cię na więcej. Nie będę ukrywać, że na początku będzie bardzo ciężko, ale musisz dać radę, musisz się wziąć w garść bo masz dla kogo. A dziecko to czuje. Nie wiem czy dobrze wyczytałam, że córka ma 2 latka. ja też mam dwulatkę w domu i to bardzo rozumną, i codziennie pyta się o tatę, codziennie dzwoni do niego i z nim rozmawia przez telefon. Mąż długo pracuję, ale zawsze o nim pamięta.
    Najtrudniejszy jest zawsze pierwszy krok, ale jak się już odważysz go zrobić to zobaczysz jaka będziesz silna. Pokaż wszystkim, że umiesz zawalczyć o szczęście swoje i swojego dziecka. I zamiast teraz robić jakieś bezsensowne wyliczenia kosztów, zakładać ile będziesz miała wypłaty skoro nie masz pracy to trzeba zebrać się w sobie, I zacząć zmieniać swoje życie.
    Trzymam kciuki
  • napis_z_obrazka 23.11.12, 11:36
    ewa-mamazosi napisała:


    > 1. spakowałabym się i poszła do domu samotnej matki. To byłby pierwszy krok, ab
    > y zmienić swoje życie, aby uwolnić się o matki, niedojrzałego męża. Siły znajdz
    > iesz, najważniejsze żeby się na to zdecydować. Podejrzewam, że w takiej placówc
    > e jest jakiś psycholog, który by mógł Tobie pomóc, porozmawiać, wydaje mi się,
    > że też jest jakaś pomoc prawnicza, a jeżeli nie to na pewno są w stanie coś w t
    > ym kierunku Tobie pomóc.
    Po namyśle... i jest szansa na nawiązanie bliskości z córką. To bezcenne.
    Jestem przekonana, że pomoc psychologiczną i prawną otrzyma. Bezpłatnie.
  • esteraj 11.11.12, 14:44
    karolinakarolina89wroc napisał(a):

    > tak, jesli chodzi o alimety pisalam juz chyba to kilka razy ze te 500zł to i ta
    > k w jedgo wypadku akuratm, bo on zarobi 4 max 4,5tys zł ale na czarno tzn nie j
    > est zatrudniony nigdzie ani ubezpieczony chodzi do posredniaka by miec ubezpiec
    > zenie i tam udaje ze szuka pracy by to ubezpieczenie miec/... wiec w sadzie pow
    > ie ze jest zarejetsowany w pup i nie ma pracy lub moze nagadac ze utrzymuje sie
    > z prac dorywczych....

    Jeżeli mąż nie będzie Ci chciał dać więcej kasy, bo może powiedzieć, że jest oficjalnie bezrobotnym, to powiedz mu, że w takim razie oficjalnie ma dużo czasu żeby zająć się dzieckiem, a Ty możesz iść do pracy.

    Poza tym Karolino, uzbrój się w cierpliwość. Stań pewnie na nogach (dokształć się), a dopiero potem myśl jak uwolnić się od matki.
    Poleciłabym Ci film do obejrzenia: "Skazani na Shawshank". To opowieść o człowieku, który niewinnie został skazany na więzienie. Swoją wytrwałością osiągnął cel. Pomimo ciężkich warunków, każdego dnia wynosił w kieszeni po garstce piachu, robiąc tym samym przekop na drugą stronę więzienia. W międzyczasie przygotowywał swoją przyszłość. Trwało to latami, ale osiągnął sukces.

    Jak na razie nie masz innego wyjścia, jak dostosować się do obecnych warunków.
    Słuchaj matki, pracuj, by jakoś przetrwać i zdobywaj nowe umiejętności.

    Wiem, że chciałabyś bardzo, żeby Twoje życie wyglądało inaczej, żeby mąż był po Twojej stronie.
    Ty chciałabyś, żeby on zachowywał się po Twojemu. Ale czy Ty chciałabyś, żeby ktoś (mąż, matka) mówił Ci jak masz żyć? Ty się buntujesz przeciwko temu. Dlatego Twój mąż robi dokładnie to samo.
    Możesz go o coś poprosić, coś zaproponować, ale nie możesz oczekiwać by dostosował się do Twojej wizji. Musiałabyś mieć nad nim przewagę, coś, przez co byłby uzależniony od Ciebie, a w obecnej sytuacji to Ty jesteś uzależniona od męża i matki, i to Ty musisz się dostosować.

    --
    Ludzie, których najtrudniej kochać, najbardziej potrzebują miłości.
  • squirrel9 11.11.12, 17:34
    Nie przejmuj się tym, że wszyscy tak prędko wyrzucają cię od matki i doradzają "smodzielność". Fajnie, że masz mamę i fajnie, ze chce i może ci pomóc. Nie jest tak, że matka ma obowiązek cię przyjąć i pomagać i nie jest tak, że masz prawo od niej wymagać, ale, do licha, w końcu do kogo w takiej sytuacji nalezy się zwrócić, do pomocy społecznej ? do domu samotnej matki? To jest ta niezależność ?
    Pewnie jeszcze przez troche lat na pomoc mamy będziesz musiałą liczyć więc staraj się układać z nią tak stosunki by dało się razem żyć, okaż jej trochę wdzęczności.
  • konto_jest_zajete 11.11.12, 17:51
    Wszyscy doradzają samodzielność, ale bardziej psychiczną ;)
    To autorka narzeka na życie z mamą i chce się jak najszybciej od niej wynieść.
    Już pisałam, że mama nie musiała ją przyjmować znowu pod swój dach, więc jeśli to zrobiła, to powinna być jej wdzięczna.
    Samodzielność to się według mnie zaczyna w głowie, a sam fakt, że Karolina mnoży tutaj wątki i oczekuje, że ktoś bez osobistego poznania jej i jej męża, na podstawie tylko jednostronnej opinii udzieli jej konkretnej rady lub odpowiedzi na pytania, pokazuje że jej jeszcze bardzo daleko do tej samodzielności.

    Można być samodzielnym i niezależnym i mieszkać z mamą (przynajmniej czasowo), ale na początku uzgodnić zasady prowadzenia gospodarstwa domowego (np. kwestia rachunków, zakupów, przygotowywania posiłków itd). Czytając te wypowiedzi na poziomie nastolatki, która praktycznie ani słowem nie wspomina o dziecku i jego samopoczuciu i problemach w tej chwili a jedynie przelicza potencjalną kasę i kalkuluje, współczuję matce.

    Karolino, nie da się wszystkiego przeliczyć na zimno. Pomyśl sobie, że może twój mąż też tak sobie poprzeliczał:
    - utrzymanie niepracującej żony i dziecka 1500 miesięcznie - zostaje mu 3000
    - alimenty 500 - zostaje mu 4000 + kawalerskie życie i święty spokój

    ;)

  • karolinakarolina89wroc 09.12.12, 19:36
    moze pomozecie mi to zrozumiec wy... bo ja sie juz chyba pogubilam.................
    jak przyjechalam z dzieckiem do babci to on dzwonil do mnie najpierw obojketnie a potem zaczal pisac mile smsy ze chce bysmy wrocily z dzieckiem do niego ze chce byc jednak razem
    ze mu brak dziecka....
    obiecywal ze przyjedzie i nie przyjechal ani do mnie ani do dziecka....
    a iobiecywal przyjazd caly tydzien dzwonil nawe t kazal sobie sprawdzic ayutobusy mna internecie ten rozklad.
    noi nie przyjechal.................... jeszcze znow zrobil ze mnie niby histeryczke bo sie rozplakalam przez telefon i mowilam cytuje: jestes naprawde bezczelny ze obiecywales mi i dziecku przyjazd prezenty dla dziecka, ze obiecywales ze dziecko zobaczysz , ja czekalam z obiadem na ciebie jak idiotka a ty w ostatniej chwili ze nie przyjedziesz bo cala noc nie spales i nie dasz rady!!!!!!!!!!!!"
    i wtedy powiedzial ze ja jestem panikara ze nie tym razem to w kolejna niedz przyjedzie.
    wtedy ja powiedzialam:" a w kolejna niedziele wymyslisz ze zaspy sniegu są albo ze cos ci wypadlo albo ze zaspales..??""
    a potem rozlaczylam go i nie zadzwonil.
  • pibelle 11.11.12, 21:40
    noi dalej nikt nie odpowiedzial jak z czasem uwolnic sie od mamy i od niej sie wyniesc z dzieckiem? chyb a w moim p;rzypadku nie ma takiej opcji bo nawet jakbym uznajmy pracowala na stale miala umowe o prace i zarobila 1300zł np. w sklepie to musze opiekunce dac 800zł musze kupic jedzenie itd wyzej to wszystko rozpisalam noi co za 400zł max 500zł nie wynajme kawalerki nic!>

    Nie no wymiękam.
  • paris-texas-warsaw 11.11.12, 22:32
    Karolino, jesli Ty naprawdę istniejesz, w co zaczynam watpić, jak niektórzy tu na forum, to może np. jutro spróbuj wziąć dziecko do najbliższego żlobka/przedszkola w zależności od jego wieku i dowiedz się, jakie są szanse na jego przyjęcie. Z dzieckiem w takiej instytucji będziesz miała czas na szukanie pracy i pracowanie. Zacznij od dowiedzenia sie o miejsca. Przy Twoich dochodach może nawet nic nie bedziesz płaciła za taką opiekę. Na czas ewentualnej choroby dziecka weżmiesz opiekunkę dorywczą - mniej jej zapłacisz. Są osoby, które sobie w ten sposób będa chciały dorobić. Juz wcześniej napisz ogłoszenia i rozwieś w okolicy. Będą się zgłaszać osoby niedaleko mieszkające, a z takimi zawsze łatwiej o opiekę - bądź u nich w domu bądź u Ciebie. Zacznij te poszukiwania już teraz, nawet jeśli nie masz jeszcze upatrzonej pracy.
    W następnej kolejności pogadaj z mężem, że 500 zł to za mało. Niech da więcej, albo zajmuje się okresowo dzieckiem. Może po "dobroci" da więcej - przy tych zarobkach 4,5 mógłby dać z 1 tys. zł albo i więcej. 500 zł to baaaaardzo mało. Wystąp tez do sądu w sprawie zabezpieczenia alimentów na dziecko, ewentualnie siebie i ustalenie ewentualnie wspólnej opieki nad dzieckiem, gdyby w miarę szybko dobrowolnie nie zgodził się na większa kwotę. Sąd przyzna Ci wtedy te 500 zł z uwagi na brak legalnej pracy, ale będziesz to miała przynajmniej na papierze. Jeśli pójdzie siedzieć za np. "wieniec" to wystąpisz do funduszu alimentacyjnego o płacenie tych pieniędzy (tak to chyba się załatwia). A jeśli tego nie uregulujesz, to zaczniesz zabawę dopiero jak np. będzie juz w więzieniu, co nie ułatwi sprawy.

    Równolegle zacznij chodzić do jakiegos psychologa / grupy terapeutycznej / wsparcia. Wg mnie masz bardzo niedojrzałe postrzeganie świata (nie obraź się, ciągle komuś tu to pisze, ale ja może jestem jeszcze gorsza - w innych może kwestiach, które tu przemilczę... każdy ma swoje odbicia - tak Ci napisze na pocieszenie:)). Po kontakcie z innymi osobami i otrzymanym wsparciu będzie Ci łatwiej zdać sobie sprawę z tego, że w życiu zazwyczaj wiele rzeczy ma swoje przyczyny i dalsze konsekwencje i zazwyczaj w dużym stopniu osoba zmagająca się z kłopotami jest za nie odpowiedzialna ale i może coś z nimi zrobić. Psycholodzy/terapie powinny być gdzieś i darmowe i wg mnie bardzo by mogły Ci pomóc.
    Może będzie Ci łatwiej, jesli sobie dobitnie zdasz sprawę, że Twój mąż wcale nie był dla Ciebie dobry - zastanów się dobrze nad jego postępowaniem. Ja wyciagnę tylko dwie sprawy. Pisalaś osotanio, że on nie chciał Ci dawać pieniędzy na kształcenie, a teraz na utrzymanie własnego dziecka chce dawać 500 zł wiedząc, że nie masz na razie innych pieniędzy. On wcale nie jest dla Ciebie ani nawet dziecka dobry. Kochajavca osoba nie odmówiłaby wg mnie pieniędzy na Twój rozwoj i Twoje kształcenie, jesli tylko by je miała. I kochający ojciec dałby dziecku i jego matce - choćby ze względu na to dziecko właśnie - więcej niż tpo 500 zl co jest jego 1/9 zarobków (pomijam, że na czarno). Z tych chociażby odlożonych pieniędzy opłaciłby dziecku opiekunkę, żebyś mogła teraz szukać pracy, albo się kształcić. Naprawdę, uwierz mi. Kochajacy facet na znacznie mniej potrzebne rzeczy nie będzie żalowal kobiecie, na której mu zależy.
    Karolino, jesli chodzi o Twoje miszkanie własne, to jak wiesz, mieszkanie to spory wydatek. Wynajem to pewnie z minimum 1 tys. zl na miesiąc, zakup - pewnie z 200 tys. zł. Trudno bez pracy być "na swoim". To jeszcz może wiele lat potrwać, chyba że znajdziesz fajną pracę, która Ci pozwoli na wygospodarowanie tego 1 tys. zl albo na spore oszczędności. Dlatego nikt na to pytanie Ci nie odpowiada. Na to może trochę poczekasz, chyba że np. jakiś spadek dostaniesz, albo wygrasz na loterii. Ale na to nie licz za bardzo. Skup się na "małych kroczkach" przedszkolu, pracy, kształceniu. Za jakis czas mam nadzieję "dorobisz" się własnego lokum - wiele osób tez nie dostaje pieniędzy na mieszkanie na starcie dorosłego życia, ale w końcu mieszkaja u siebi.
    Jeszcze taka moja uwaga - piszesz, że dziecko jest chorowite. Nie wiem na co, ale podejrzewam, że tak jak większość maluchów - na zaziębienia itp. Wywal z paczek od tej niemieckiej babci słodycze, nie kupuj curu i dżemów jak pisałaś, ani jakichś surówek ze słoików (co to jest do końca nie wiem), i parówek. Nie wiem, jakie kasze dziecku kupujesz. Staraj się nie kupować tych rozpiuszczalnych kretynskiech dosładzanych kaszek, a kup dziecku kasze orkiszową, jaglaną, płatki owsiane, dawaj jogurt. Dawaj zwykłe jabłka, marchewke (może niedaleko na tym koncu miasta masz jakieś "eko" po lepszych cenach...), ogórka kiszonego i kapustę kiszoną. Nie dawaj tez parówek - upiesz kawałek mięsa i kładź na kanapeczke. Masz jeszcze małe dziecko, naucz je zdrowego jedzenia, póki nie załapie jaki cukier jest smaczny;) Dziecko będzie odporniejsze i z większa szansą na zdrowe zęby.
    Nie myśl, że przedszkole/ żlobek będą dla dziecka złe. Z tego co piszesz, to nie wolno dziecku nawet klocków w jego obecnym lokum porozrzucać. W żlobku może będzie mu nawet lepiej. To tyle moich wynurzeń....
    Trzymam za Ciebie kciuki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 22:44
    do paris-texas warsaw::

    ja bylam juz w mojej dzielnicy-okolicy chodzilam po przeddszkolach i zlobkach zapisy są od lutego a dopiero dziecko mozna tam zaprowadzać od wrzesnia!
    i koszt 400zł za panstwowe od wrzesnia...
    a koszt za prywatne 700zł(tyle co opiekunka ktora moze sie dostosowac do tego jakie mam miec zmiany w pracy a przedszkole sie nie dostosuje) i opiekunka posiedzi z dzieckiem w chorobie i nie bede musiala brac wolnego za ktore mi nie zaplaca jak wezme zwoklnieniee mając umowe zlecenie.......

    gadalam z nim wiele razy.........
    ma te pieniadze ale jest sknerą!
    jak mieszkalam z nim ja nie widze dobrze mam wade wzorku nie dawal mi nigdy na soczewki nie dawal mi na nic , kupowalam tylko sobie szampon podpaski fluid tusz i kredke czasem cienie i tyle............ i mialam z nim o tyle dobrze ze moglam duzo wiecej kupowac dziecku
    i nie dawal mi na zaden kurs nawet za 1500zł na nic chociaz ma odlozone ponad 15tysiecy nie chcial mi nic pomóc.......
    mowilam mu wiele razy ze jak by mi pomogl dal na kurs czy cos to bym miala p[race bym byla zadowolona bym mogla pracowac i sie dokladac do wszystkiego ui jemu by lepiej bylo
    nie dzialalo........
    a do psychologa sie chcialam zapisac i co zapisalam sie do darmowego i potem po dokonaniu zapisu hjak moja mama ppo tygodniu dowiedziala sie jaka ma zmiane w pracy nie byla w stanie zostac z dzieckiem noi nie poszlam i tak wiele raaazy..............
  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 22:47
    do paris-texas warsaw::

    dokladnie, chociaz ty zrozumialas ze koszt wynajecia mieszkania to ok 900-1200zł nawet za kawalerke w duuzym miescie takim jak moje (sprawdzalam wszedzie na necie)
    i ze nie mam szansy by samotnie wynając taka kawalerke i wyniesc sie tam z dzieckiem przy zarobku 1300zł i alimentaqch 500zł
    i co dalej??? wiec jedynym wlasnie pomyslem jest: znalesc stala prace pracowac w niej okolo 6miesiecy dluzej i jak juiz poczuje stabilizacje moze skladac grosz do grosza na jakis kurs
    i potem szukac faceta by do niego sie wyniesc lub z nim cos wynajac
    same widzicie ze ja bez faceta nie mam szansy sama czegos wynajac!
  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 23:02
    pytalam i nie moga przyjac dziecka w ciagu roku, zreszta opiekunka tylko wchodzi w gre bo jak juz pisalam na poczatek to najlepsze wyjscie i kazdy mi tak doradza bo opiekunka sie dostosuje do moich zmian itd...a przedszkole nie

    a do paris warsaw texas:
    wiec jakie mi pozostaje wyjscie wg Ciebie??
    szukac pracy znalesc prace na stale popracowac tam dluzej i pomyslec nad jakimns kursem czy cos i szukac faceta zeby moc wyniesc sie od mamy po pierwsze by nie siedziec jej na karku, po drugie by miala spokoj po trzecie bym ja mogla sie lepiej poczuc i nie byc uzalezniona od jej humorkow.... prawda? chyba tylko taka opcja pozostaje
  • aizan 22.11.12, 16:00
    Po co ci kolejny facet? Jest mnóstwo kobiet w podobnej syt-poszukaj koleżanki i z nią wynajmij mieszkanie...Jesli jestes odpowiedzialna na pewno sie z kims dogadasz.
  • paris-texas-warsaw 11.11.12, 22:50
    Widzę, że w międzyczasie sporo napisałaś. I tak trzymaj, szukaj pracy, nawet na sprzątaniu po domach albo prowadzeniu komuś domu można sporo zarobić. Przynajmniej w Warszawie, bo akurat tu ceny znam, a piszesz, że jesteś z dużego miasta, więc pewnie musi być podobnie. To na początek też nie byłoby złe.
    Nie martw się o leki dla dziecka. Na to chyba w razie czego da Ci ojciec dziecka, albo pożyczy matka/teściowa/ktokolwiek - mam nadzieję... Rzeczywiście czasem trzeba dawać, ale ja zauważyłam, że im mniej tym lepiej. I staraj się szukać lekarzy, którzy nie zapisują ciągle antybiotyków, bo od tego dzieci jeszcze bardziej chorują w ogromnej większości (pomijam zapalenie opon mózgowych i sepsę;)).
  • paris-texas-warsaw 11.11.12, 22:56
    Jeśli chodzi o opłaty za przedszkola, to z tego co wiem, dla osób o niskich dochodach są zwolnienia np. z polowy opłaty, czy coś takiego. Opłaty za np. rade rodziców sa dobrowolne. Może jak pytałaś w przedszkolu, to nie spytałaś o możliwości zmniejszenia opłaty? Czasem są też wolne miejsca i w ciągu roku mogą tez dziecko przyjąć.
  • karolinakarolina89wroc 11.11.12, 23:06
    no ja pytalam o przedszkola w okolicy i jak juz pisalam wyzej kosztuje prywatne 600-700zł
    tyle co opiekunka! a panstwoee od wrzesnia bo nie ma wolnych miejsc terazzzz
    i rozklejam ogloszenia na slupach ulicy itd wszedzie gdzie ludzie czytaja i sie kręca ze zajme sie ich dzieckiem lub ze robie tipsy żelowanie itd...
    wysylam codziennie miliony cv a jak hjuz gdzies zadzwonie zapytac o prace bo podadza w ogloszeniu nume telefonu to np kazali przyjsc akurat wtedy gdy mama miala zmiane w swojej pracy nie mogla zostac z dzieckiem a pracodawca nie chcial umowic sie na inny dzien zreszta ja pracodawcy nie moge wyznaczac dni, a nie mialam z kim małej zostawic...
    nie moge tez oplacic opiekunki narazie dorywczej ktora by dziecko pilnowala gdy pojde z cv
    bo to dodatkowy koszt a ja licze sie z kazdym poeniadzem

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka