Dodaj do ulubionych

Odwołanie ślubu?

09.04.13, 12:06
Nie wiem, czy na dobrym forum piszę, ale potrzebuję, by ktoś spojrzał z boku na moją sytuację i doradził mi, co zrobić.
W czerwcu ma być mój ślub, z chłopakiem, z którym jestem prawie 7 lat. Tymczasem kilka tygodni temu poznałam kogoś, kto przewrócił mój świat do góry nogami. Zdradziłam mojego narzeczonego, niestety nie była to jednorazowa przygoda, to trwa nadal, można powiedzieć, że mam romans. Zakochałam się, chociaż długo nie dopuszczałam do siebie tej myśli, zwłaszcza że ten drugi to taki lekkoduch, wiem, że ma za sobą wiele przelotnych związków, także takich przygód na jedną noc. Wydawało mi się, że jestem w stanie tą znajomość zakończyć, ale nie, nie potrafię. A wczoraj mieliśmy bardzo poważną rozmowę, on powiedział mi, że mnie kocha i chce być ze mną.
Nie wiem, co mam robić, odwołać ślub? Nie wyobrażam sobie, jak przyjmie to mój narzeczony i rodzice, te wszystkie przygotowania pochłonęły mnóstwo czasu, energii, a przede wszystkim pieniędzy, sala, suknia itd. Wszyscy żyją tylko tym ślubem. A z drugiej strony moje serce mi dyktuje, że chcę być z tym drugim. Nawet jeśli miałoby być tak jak mnie straszy przyjaciółka, ze jemu za miesiąc czy dwa się wszystko odwidzi i znajdzie sobie inną, to na ten moment nie potrafie sobie wyobrazić ślubu i życia bez niego.
Nie wiem, co robić, może ktoś był w takiej sytuacji i może coś doradzić?
Edytor zaawansowany
  • tully.makker 09.04.13, 12:20
    No coz, slub w sposob oczywisty trzeba odwolac, chcialabys brac slub z rogaczem? No prosze cie.

    A ze nowy poan w miesiac po informacji o odwolaniu slubu kopnie cie w zad, to inna sprawa. Nabroilas i trzeba wziac na klate konsekwencje.

    --
    Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
    Naomi Wolf

    Wiedzmowo
  • esteraj 09.04.13, 12:21
    Odwołanie ślubu nie jest prostą sprawą, ale na pewno lepiej jest nie wychodzić za mąż za człowieka, którego się nie kocha. Owszem może być taka sytuacja, że obecny kochanek znajdzie sobie inną, ale tak czy inaczej obecna sytuacja wyraźnie pokazuje Twój stosunek do obecnego narzeczonego. Jest w Tobie jakieś niespełnione pragnienie, coś czego nie może Ci zapewnić Twój narzeczony, chyba że... Ty nie mówiłaś mu o swoich pragnieniach i on nie jest ich świadomy.
    Uważam, że jesteś jeszcze niegotowa na tak poważny krok. Nadal szukasz i poznajesz siebie samą...
    Prawdopodobnie ślub był formą nacisku otoczenia i Was samych, bo przecież już tak długo ze sobą jesteście...
    Jeżeli wyjdziesz teraz za mąż, to może tak się zdarzyć, że gdzieś po kryjomu będziesz marzyć i śnić o kimś innym. Unieszczęśliwisz tym samym swojego męża, bo nie będziesz umiała szczerze i prawdziwie się jemu oddać. To może doprowadzić do poważnej katastrofy.
    --
    Ludzie, których najtrudniej kochać, najbardziej potrzebują miłości.
  • marzeka1 09.04.13, 12:22
    Wziąć na klatę o dorosnąć- czyli dowołać ślub i liczyć się z tym, ze nowy pan to zauroczenie i moze nie wypalić; jednak wychodząc za mąż w takiej sytuacji jak teraz, , piszesz się na szybki rozwód albo robienie z nowo poślubionego męża rogacza.
  • marzeka1 09.04.13, 12:24
    Pomijam, ze wybór nowego pana brzmi okropnie.
  • szalwia1989 09.04.13, 12:28
    Powiem szczerze, że bardziej niż reakcji narzeczonego boję się reakcji rodziców. Jestem jedynaczką, jestem z nimi bardzo związana i po prostu myśl, że ich rozczarowałam, zawiodłam jest straszna. Nie znaczy to, że nie mam wyrzutów sumienia wobec narzeczonego, naprawdę żałuję, że go skrzywdziłam (chociaż on jeszcze o tym nie wiem), bo zawsze był dla mnie dobry i kochający.
  • rajska_wyspa 09.04.13, 12:37
    Nie odwoluj slubu, tylko zmien narzeczonego.
    Rodzice i znajomi beda mieli wesele. Ty bedziesz szczesliwa ze swoja nowa miloscia. Twoj pierwszy narzeczony nie bedzie juz rogaczem. No i lekkoduch zastanowi sie dwa razy jak bedzie chcial odejsc. Same plusy.
  • marzeka1 09.04.13, 12:38
    I TO, ten argument tym bardziej pokazuje, że na ślub nie jesteś gotowa,bo co? Weźmiesz ślub ze strachu, a potem będziesz się bzykać pokątnie z facetem, który lubi związku na jedną noc, ma ich trochę za sobą, a ty wpisujesz się w jego listę zaliczonych kochanek?
    O, narzeczony też nie wie, że ma rogi? Masz zamiar powiedzieć mu w dniu ślubu? Nie wiem, jeśli bierzesz ślub w kk, to tylko w tym jest parę wyraźnych przeciwwskazań do wzięcia ślubu.
  • angazetka 09.04.13, 18:20
    Może czas dorosnąć i mieć odwagę wypić piwo, którego się nawarzyło, hm?
  • differentview 09.04.13, 12:37
    > Nie wyobrażam sobie, jak przyjmie to mój
    > narzeczony i rodzice, te wszystkie przygotowania pochłonęły mnóstwo czasu, ener
    > gii, a przede wszystkim pieniędzy, sala, suknia itd. Wszyscy żyją tylko tym ślu
    > bem.

    nie doradze Ci co robic bo to Ty bedziesz ponosic konsekwencje swojej decyzji a moze byc bardzo roznie- sama zdajesz sobie z tego sprawe
    natomiast nie pojmuje dlaczego ze slubu robi sie taka szopke pochlaniajaca ogrom kasy, po co te wszystkie gadzety, limuzyny, kosmicznie drogie suknie, zarcie nie do przejedzenia i ta nerwowka- czesto jak slucham ludzi, ktorzy zamierzaja wziac slub to nie widze w tym zadnej radosci, spontanicznosci tylko jeden wielki stres, zero dystansu i luzu
    to wszystko jest takie koszmarnie nadmuchane i sztuczne
    w Twoim przypadku musi to byc wyjatkowo absurdalne bo wielka machina przygotowan ruszyla tylko zabraklo najwazniejszego czyli uczucia do przyszlego malzonka
  • szalwia1989 09.04.13, 12:44
    Nie do końca tak jest, ja naprawdę kochałam swojego narzeczonego i jeszcze 2 miesiące temu nie wyobrażałam sobie, że mogłoby nie być tego ślubu czy że mogłabym być z kim innym. Co do samej idei hucznego ślubu, chociaż nasz aż taki bardzo huczny wcale nie ma być, ale jednak... chyba każda dziewczyna marzy o tym wielkim dniu, o białej sukni i oczywiście o miłości na całe życie. Ja też miałam takie marzenia, chociaż można mnie teraz wyśmiać za to i to jest jeszcze inna sprawa, dlaczego jest mi bardzo przykro.
  • marzeka1 09.04.13, 12:47
    Nie, nie kochasz, wmawiasz sobie- kochającego faceta, za którego chce się wyjść za mąż, nie zdradza się z facet, który zalicza panienki na jedną noc, a ciebie wliczył w poczet tych zaliczonych; boisz się konsekwencji i tyle, tego, co "ludzie powiedzą", tego, ze narzeczony jeszcze nie wie, ze ma poroże (a być może wtedy to i on nie chciałby żenić się). Dlatego pewnie z tego strachu za mąż wyjdziesz, tyle że narzeczony nie zasługuje na niedojrzałą żonę, której wystarczy trochę bajeru, by zdradziła tuż przed ślubem.
  • verdana 09.04.13, 12:48
    Jesteś nieuczciwa, nawet zastanawiając się nad tym. Zdradziłaś faceta, a teraz myślisz wyłącznie o tym, co będzie lepsze dla Ciebie.Biała skuknie jest waqzniejsza od uczciwości wobec kogoś, z kim byłaś siedem lat.
    Idź do narzeczonego,m powiedz mu prawdę i sprawa z głowy - to on odwoła ślub.
    --
    zpopk.blox.pl
  • edittt 09.04.13, 12:50
    rozwód kosztuje znacznie więcej niż ślub, uwierz.

    PS> nie każda dziewczyna marzy o białej sukni i przyjęciu jak z bajki, coś mi się wydaje że i ty do tego dorośniesz.
  • paris-texas-warsaw 09.04.13, 13:03
    Znam blisko trzy dziewczyny (teraz już kobiety) nie przekonane do ślubu przed nim - względy właśnie takie typu "nie kocham go", ale "co powiedzą rodzice, wesele przygotowane itd." a jedna, że "już nikogo nie znajdzie". Dwie nie są już w tych związkach małżeńskich, a trzecia zdradzała męża w czasie małżeństwa i są ze sobą (na szczęście może bez dzieci) chyba z przyczyn organizacyjno-materialnych. Ja bym odradzała! Życie jest krótkie, lepiej brać ślub z miłości a nie dla wesela. Ten ślub bym odwołała i robiła weselicho z facetem, którego bym kochała:)
  • differentview 09.04.13, 13:03
    > chyba każda dziewczyna marzy o tym wiel
    > kim dniu, o białej sukni i oczywiście o miłości na całe życie. Ja też miałam ta
    > kie marzenia, chociaż można mnie teraz wyśmiać za to i to jest jeszcze inna spr
    > awa, dlaczego jest mi bardzo przykro.

    ja nigdy nie marzylam; a symbolika bialej sukni akurat w Twojej sytuacji jest troche komiczna, nie uwazasz?
  • szalwia1989 09.04.13, 13:19
    Komiczna, pewnie tak, aczkolwiek znam ze swojej rodziny osobiście 2 przypadki, gdy panna młoda miała już dziecko idąc do ślubu, a jednak szła w białej sukni i welonie.
  • angazetka 09.04.13, 18:22
    Ale może przynajmniej nie zdradzały męża, co?
  • triss_merigold6 09.04.13, 18:30
    Weź, to narzeczony z czasów licealnych. Aż dziwne, że tyle wytrwali, pewnie siłą rozpędu. Absolutnie się pannie nie dziwię, że ją trafił piorun sycylijski z nowym, z dobrego seksu trudno zrezygnować jak już człowiek tego zaznał.
  • mikka_pl 09.04.13, 13:30
    mamy bardzo podobny problem,doskonale cie rozumiem.łatwo radzić innym samemu ciężko sobie odpowiedzieć. wiem ze ci ciężko,ze twój narzeczony jest kochany i jest też presja rodziny,no w końcu masz wszystko już załatwione. co ci mogę poradzić...logiczne jest że musisz być uczciwa z narzeczonym.obojętnie co wybierzesz i jak zadecydujesz. to nie proste, wiem.ale co innego możesz zrobić?wyjść za niego nic nie mówiąc? uciec od problemów się nie da,należy rozmawiać. ja mam gorzej,rozwiodłam się z mężem dla innego, i teraz tego męża mi brakuje.i sama nie wiem co czuje,bo narzeczony jest cudowny i tez nie ma pustki w sercu.nie wiem co robić tak samo jak ty,ja wybieram się do psychologa,może ty tez tak zrób
  • edw-ina 09.04.13, 13:53
    Ja nie marzyłam o długiej białej kiecce i wielkiej fecie. Przeciwnie - miałam głęboką nadzieję, że nigdy mnie to nie spotka.
    A odnośnie meritum - ślubu nie bierze się, bo wszystko jest już przygotowane. To tak samo, jak uznać, że możesz zrobić sobie dziecko, bo masz dla niego wyprawkę. To są najpoważniejsze decyzje w życiu i podejmując je wypada być fair wobec siebie i osób, których twoja decyzja dotyczy. Chciałabyś, żeby twój narzeczony jakby nigdy nic się nie stało wziął z tobą ślub, a po czasie dowiedziałabyś, że wówczas bzykał się z inną? Jak byś się czuła? Chcesz żeby tak się czuł facet, którego ponoć jeszcze niedawno kochałaś? Miej do niego szacunek!
  • altz 09.04.13, 12:58
    Niezła jazda. Chyba za długo byliście w związku i się to znudziło. 7 lat to jest częsty czas kryzysu w związku.

    Powiedz chłopakowi, że się nie pobieracie, że masz innego i nic na to nie poradzisz. Przeproś za sytuację i podziękuj za to, co było. Proste.
  • rurek00 09.04.13, 13:37
    1989 to twój rok urodzenia, tak? Czyli masz 24 lata. Na prawdę jesteś bardzo młoda. 7 lat byłaś z obecnym narzeczonym, czyli tak na prawdę przez większość związku byliście dziećmi. Nie dojrzałaś do ślubu. Nie wiem po co w tak młodym wieku się w to pakować. W ogóle mieszkacie razem?
    Wg mnie lepiej to odwołać. Załóżmy, że ślubu nie odwołasz, i co? Przez kolejne parę miesięcy będziesz to ciągnąć. Odwróć sytuację - wyobraź sobie, że twój narzeczony od pary tygodni ma kogoś na boku - chciałabyś nadal brać z nim ślub?
  • notting_hill 09.04.13, 14:19
    No, dokładnie. Jeśli masz 24 lata i od 7 lat jesteś z kimś, to jest to zapewne Twój pierwszy i jedyny chłopak.... Naprawdę myślisz, że da się spędzić życie z kimś, w kim się kochało mając 17 lat? Nie sądzisz, że to trochę niedojrzałe jest? Pomyśl, że małżeństwo zawiera się na dalsze 50 lat życia, albo i więcej....
    To, że zauroczył Cię jakiś "bad boy" znaczy tylko tyle że absolutnie nie jesteś dojrzała do wchodzenia w poważny związek jakim powinno być małżeństwo. Tak naprawdę, jako matka nastoletniej córki bardzo mnie dziwi i bulwersuje postawa Twoich rodziców, że tego nie widzą i nie próbują jakoś Ci pozwolić z tego wybrnąć z twarzą, bez gryzienia się tym, że sprawiasz im zawód. Napytasz sobie tylko biedy próbując zadowalać wszystkich dookoła, a nie próbując pozwolić sobie dojrzeć.
  • aqua48 09.04.13, 14:26
    W takiej sytuacji wzięcie ślubu z narzeczonym byłoby skrzywdzeniem wszystkich zaangażowanych osób. Odwołanie to postawienie sprawy uczciwie. Ślubu nie bierze się dla rodziców. A nakłady finansowe można przeboleć lepiej niż złamane życie. Najpierw załatw sprawę z narzeczonym - powiedz mu że go nie kochasz i że jest ktoś inny, przeproś. Potem z rodzicami będzie Ci łatwiej rozmawiać.
  • herbatka8 10.04.13, 22:52
    Ja znam parę, która wzięła ślub po 10 latach bycia razem, a zaczęli być razem, jak ona miała 13 lat :O
    Sama jestem 7 lat w związku, ale do ślubu mi się nie pali. To samo radzę autorce wątku.
  • nabakier 09.04.13, 14:21
    Że się zakochałaś, to rozumiem, zdarza się. Ale że oszukujesz- nie. Masz gdzieś Twojego narzeczonego. Robisz to ze strachu o siebie. Tchórz z Ciebie.
    Trzeba to wziąć na klatę. Nikt Cię żywcem nie zje za odwołanie ślubu. To jest twoje prawo. Prawem narzeczonego jest nie być oszukiwanym.
    No i oczywistym jest, że nie każda kobieta chce białej sukni, wesela i całego tego zamieszania.
    Zacznij zachowywać się jak człowiek.
  • tonik777 09.04.13, 14:46
    Zastanów się dobrze czy na pewno chcesz być z tym drugim. Sama piszesz, że to lekkoduch i miał dużo partnerek. Jesteś pewna, że to jego "kocham Cię" jest prawdziwe? Czy może dzisiaj kocha, a jutro przestanie? Może każdej Twojej poprzedniczce to mówił.
    A ślub i tak pewnie trzeba będzie odwołać. Skrzywdziłaś swojego narzeczonego. Powinnaś mu o tym powiedzieć.
  • enith 09.04.13, 17:40
    Na całe szczęście ten "bad boy" pojawił się w twoim życiu PRZED ślubem, bo mógł po i wtedy byłby kanał. A tak? Wiesz już, że narzeczonego nie kochasz, że ten ślub to gigantyczna pomyłka, że kompletnie nie dojrzałaś do zawarcia małżeństwa, że robisz coś wbrew sobie i pod presją. TO są świetne powody do odwołania ślubu. Nie, bynajmniej nie z powodu tego, że zakochałaś się w innym, który, na marginesie, jest ŻADNYM materiałem na partnera i męża. Powodem jest to, że wdałaś się w romans na parę miesięcy przed ślubem, co jasno dowodzi, że cokolwiek było między tobą, a twoją szczenięcą miłością, dawno wygasło. Czas podziękować sobie za piękne siedem lat, a następnie pożegnać i iść w swoją stronę.
  • triss_merigold6 09.04.13, 18:20
    Odwołać i nie żałować. Masz dopiero 24 lata i związek, który zaczął się w liceum. Ewidentnie przechodzony, niczego jeszcze w życiu nie doświadczyłaś, nie zdążyłaś poznać innych mężczyzn. Pobaw się, pożyj na własny rachunek, pospotykaj z tym obecnym lub z innymi. Narzeczony przeżyje, też jest młody, akurat o niego bym się szczególnie nie martwiła.
    Takie fascynacje i nagłe zadurzenia się zdarzają, wyraźny znak, że obecny związek cokolwiek się wypalił. A że nowy miał sporo luźnych układów? Nie szkodzi, da przynajmniej dobry seks i potem będziesz wiedziała czego chcesz od faceta.
  • 71tosia 09.04.13, 18:42
    tak bywa, zwyczajnie powiedz narzeczonemu a pozniej rodzicom ze sie zakochalas. Nawet jak rodzice beda troche zawiedzeni to nie sadze by naciskali na slub w tej sytuacji. Nie planuj tylko szybko nastepnego slubu, daj sobie troche czasu z nowym zwiazkiem.
  • szalwia1989 09.04.13, 19:25
    Dziękuję za wszystkie wypowiedzi, chociaż nie ze wszystkimi musze się zgodzić. Ktoś napisał, że to dlatego, że zaznałam dobrego seksu i ciężko z tego zrezygnować, ale ja nigdzie nie napisałam, bo tak nie uważam, że z narzeczonym miałam kiepski seks.
    Nie rozumiem też, co złego jest w tym, że ktoś wychodzi za maż za swoją pierwszą miłość, ja znam co najmniej kilka takich małżeństw, dwie moje koleżanki ze studiów również biorą w to lato ślub i również z facetami, z którymi są od dobrych kilku lat.
    Ja rzeczywiście mam 24 lata, miałam 17, kiedy zaczęliśmy być razem i przez cały ten czas byłam pewna, że chcę z nim być na zawsze, mieć w przyszłości dzieci. Co do mieszkania razem to od roku pomieszkiwaliśmy ze sobą. Mówię pomieszkiwaliśmy, bo to mieszkanie odziedziczyłam po babci i ono jest w remoncie, poza tym narzeczonego nie było w Polsce przez pewien krótki czas.
    Natomiast rzeczywiście uświadomiliście mi,że to egoistyczne wobec narzeczonego i że myślenie w rodzaju, że skończę tą znajomość, on się nie dowie i wszystko będzie jak dawniej - takie myślenie jest nie do przyjęcia i nie mogę go oszukać. Przyznam się, że na początku wydawało mi się, że to jednorazowa przygoda, o której muszę jak najszybciej zapomnieć i która nic nie zmieni w moich planach. Ale im dłużej to trwało, tym bardziej czułam, że muszę odwołać ten ślub. I te wypowiedzi tutaj utwierdziły mnie w tym.
    Natomiast co do tego drugiego, on na początku w ogóle nie wiedział, że jestem zaręczona i myślę, że traktował to lajtowo jak i poprzednie związki, natomiast w międzyczasie to się przerodziło w coś głębszego i wiem, że to jest obustronne. Oczywiście możecie uznać to za bycie naiwnym z mojej strony, ale wierzę w to, co nie znaczy że mam ochotę natychmiast iść z nim do ołtarza w imię tej sukni czy czegoś innego. Rzeczywiście źle się wyraziłam, że każda dziewczyna o tym marzy. Na pewno nie każda, ja marzyłam, przyznaję się szczerze.
  • aqua48 09.04.13, 19:45
    szalwia1989 napisał(a):

    > Oczywiście możecie uznać to za bycie naiwnym z mojej strony, ale wierzę w to,
    > co nie znaczy że mam ochotę natychmiast iść z nim do ołtarza w imię tej sukni c
    > zy czegoś innego. Rzeczywiście źle się wyraziłam, że każda dziewczyna o tym mar
    > zy. Na pewno nie każda, ja marzyłam, przyznaję się szczerze.

    W takich marzeniach o białej sukni i szalonym weselu do białego rana nie ma absolutnie nic złego :) byleby nie postawić ich sobie za cel.
    A na razie pozałatwiaj swoje sprawy uczciwie i zajmij się nowym związkiem, nigdy nic nie wiadomo, może to akurat będzie to?
  • rurek00 10.04.13, 11:15
    >> Nie rozumiem też, co złego jest w tym, że ktoś wychodzi za maż za swoją pierwszą miłość, ja znam co najmniej kilka takich małżeństw, dwie moje koleżanki ze studiów również biorą w to lato ślub i również z facetami, z którymi są od dobrych kilku lat. <<

    Nie ma w tym nic złego :) Ja też znam parę, która wzięła ślub w wieku 24-25 lat, chodzili ze sobą od liceum, teraz są już ładne kilka lat po ślubie, mają dzieci i żyją długo i szczęśliwie. Ale to nie twój przypadek. Takie rzeczy się zdarzają, ale nie każdemu. Myślę, że tak naprawdę, w ten romans się wplątałaś właśnie po to, aby do ślubu nie doszło. Bo czułaś, że to jeszcze nie twój czas na ślub. Nie ten facet. Nie dojrzałaś do tej decyzji. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pewnie narzeczonego to zaboli, ale z czasem też zrozumie, że dobrze, że tak wyszło. Tylko nie zaręczaj się za szybko z tym drugim.
  • morekac 09.04.13, 20:59
    a przede wszystkim pieniędzy, sala, suknia itd.
    No fakt, najbardziej tego szkoda...:-)
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • szalwia1989 10.04.13, 11:20
    Nie wiem, jak to powiedzieć jemu i rodzicom, tak mi strasznie wstyd:(
  • triss_merigold6 10.04.13, 11:27
    A po wuj wprowadzać teraz kogokolwiek w szczegóły. Powiedz, że nie chcesz teraz ślubu, odwołujesz (sama obdzwoń zaproszonych i nie wdawaj się w żadne tłumaczenia) i musisz sobie wszystko przemyśleć, a potem wyjedź na 2 tygodnie. Zorganizuj to tak, żeby np. po południu poinformować rodziców i narzeczonego, a wieczorem już siedzieć w pociągu z wyłączonym telefonem. Zanim wrócisz, to im emocje opadną i przywykną do myśli, że ślubu nie będzie. Tylko pamiętaj, żadnych szczegółów, żadnego tłumaczenia, w ogóle nie dopuść do rozmowy, negocjacji, scen.
  • szalwia1989 10.04.13, 11:44
    To by było super wyjście, ale ze względu na pracę i studia jest nierealne (mam zaplanowane ważne spotkania z promotorem, bo kończę pisanie pracy magisterskiej, zależało mi jak najsztybciej się obronić - przed ślubem ech), nie mogę tak od zaraz wyjechać. Z moimi rodzicami, zwłaszcza z ojcem tez na pewno nie przejdzie rozmowa bez tłumaczenia się i awantury.
  • triss_merigold6 10.04.13, 11:52
    To przełóż spotkanie z promotorem, promotor nie zając, nie ucieknie.
    Technicznie zrób tak: mówisz wszystkim w czwartek, wieczorem jesteś w pociągu, rano dzwonisz do pracy i bierzesz urlop na żądanie, masz też sobotę i niedzielę na nieodbieranie telefonów. w poniedziałek jesteś w pracy. Zawsze to 3 pełne dni całkowitego odcięcia się.

    Dlatego powiedz przez telefon, a nie osobiście. Zacznie się dopytywać i krzyczeć, to odłożysz słuchawkę.
  • 5justi 12.04.13, 20:51
    Tiss ABSOLUTNIE się nie zgodzę z takim rozwiązaniem
    Autorko wątku!!!
    taka ucieczka na kilka dni z wyłączonym telefonem to najgorsza rzecz jaka zrobiłabyś WSZYSTKIM

    rodzice bez kontaktu z tobą w takiej sytuacji osiwieją!!!!!!

    jak sobie wyobrażasz Tiss swoją córkę, która powie ci, że odwołuje ślub i znika bez słowa
    a komórka wyłączona klika dni???

    i ty mówisz o uczciwości?
    a gdzie uczciwość dla najbliższych?, do niedawna jeszcze narzeczonego, który mysli, że ona go kocha???

    no koszmar jakiś dla rodziców, narzeczonego!!!!
    dla najbliższych osób!!!

    ja bym tej ucieczki nie wybaczyła nigdy
    dla mnie najlepsze wyjście z sytuacji to uczciwie powiedzieć o wszystkim i ponosić konsekwencje tego co się narobiło!
    na pewno będzie miliony pytań, szantaż, prośby, groźby - ale trwać uparcie i NA MIEJSCU!!!
    w końcu wszystkim przejdzie...
  • differentview 10.04.13, 16:11
    > Z moimi rodzicami, zwłaszcza z ojcem tez na pewno nie przejdzi
    > e rozmowa bez tłumaczenia się i awantury.

    wyglada na to, ze Twoj tatus to taki troche Zenus Solski, tylko zeby Cie nie wykląl;)))
  • nabakier 10.04.13, 12:16
    Popieram tę strategię. Podstawa to niczego nie objasniać. Komunikujesz decyzję, przedstawiasz ją spokojnie, ale stanowczo. Gdyby ktoś próbował Cię wciągnąć to jasno: Bardzo proszę o niedyskutowanie tego ze mną. Myślałam nad tym dużo i decyzja jest nieodwołalna. Możesz rzucić też ew. że chyba nikomu nie zależy na nieszczęściu (gdyby ojciec się wściekał). I wyjść z domu i wyjechać.
    Ja nigdy z nikim nie omawiam takich życiowych spraw. Nigdy.
  • thegimel 10.04.13, 11:29
    Byłam w podobnej sytuacji. Też przechodzony związek, zaplanowany ślub etc. Też poznałam kogoś innego i zwariowałam. I w sumie dobrze, bo podejrzewam, że gdybym za ówczesnego narzeczonego wyszła, byłabym dziś po rozwodzie. I może dziecinne - miałam wtedy 24 lata- mnie też było jakoś szkoda sukni, ślubu, wesela. Ale cóż - trzeba wziąć na klatę i ślub odwołać, im szybciej, tym lepiej.
  • verdana 10.04.13, 13:07
    Narzeczonemu należą sie uczciwe wyjaśnienia - nie musisz mówić, że go zdradziłaś, ale powinnaś powiedzieć, zę się zakochałaś. Choćby po to, aby nie zastanawiał sie, co on takiego zrobił, ze odwołujesz ślub.
    Natomiast rodzice powinni dowiedzieć sie tylko, zę jednak nie - nie wyobrazasz sobie ślubu i zycia z obecnym narzeczonym. Rozmyśliłas sie. Kropka.
    Wyjazd IMO nie jest dobrym pomysłem, bo jest ucieczką i rodzice wściekną się jeszcze bardziej.
    --
    zpopk.blox.pl
  • nabakier 10.04.13, 14:11
    Od takich, którzy się wściekają, to bym se odjechała na jakiś czas. A niech się wściekają we własnym sosie. Od normalnych- nie.
  • rurek00 10.04.13, 14:29
    Ja raczej odradzam strategię ucieczki - bo właśnie, to ucieczka, jak wrócisz, to i tak spadnie na ciebie deszcz pytań. Tym bardziej, że jak rozumiem rodzice cię utrzymują, nic nie piszesz o tym, żeby jakaś krzywda ci się działa z ich strony, więc i rzucanie im hasła "odwołuję ślub" i szybki wyjazd, to bardzo dziecinne postępowanie i trochę brak szacunku.
    Najpierw porozmawiaj z narzeczonym, potem z rodzicami. Jasne, że nie musisz im ze szczegółami opisywać swojego romansu. Wystarczy, że powiesz, że rozstałaś się z narzeczonym, nie kochasz go, i nie dojrzałaś do ślubu. Możesz dodać, że jest ci przykro, że narażasz ich na takie emocje, ale to najlepsza decyzja, jaką możesz podjąć.
  • verdana 10.04.13, 14:38
    Też tak uwazam. Przede wszystkim rodzice nic jeszcze nie zawinili - należą im się wyjasnienia, a nie ucieczka - rozumiem demonstracyjny wyjazd PO awanturze, nawet wyjście z domu w trakcie, ale wyjazd "na wszelki wypadek" jest szczeniacki.
    Poza tym, jak mówi mój ojciec, człek madry, jesli się wychodzi z domu trzaskajac drzwiam, to trzeba mieć dokąd iść, bo powrót bywa bardziej upokarzający, niż rezygnacja z trzaskania:)
    --
    zpopk.blox.pl
  • oliwia244 10.04.13, 15:21
    ech .....

    Odwołałabym ślub.
    --
    Martynka 01.08.2004 i Gabrysia 27.02.2006
  • nabakier 10.04.13, 15:36
    Przekonałaś mnie :-) Wprawdzie inaczej wyjściowo widziałam sytuację rodzinną, ale- masz rację.
  • szalwia1989 10.04.13, 15:56
    Znając moich rodziców nie wystarczy im powiedzieć, że się rozmyśliłam i koniec, kropka. Na pewno będą chcieli wyjaśnień. Nie jestem na ich utrzymaniu, ale jeśli chodzi o ślub, wesele itd. to 90 % rzeczy finansują nam rodzice. Ja mam swoje mieszkanie i teoretycznie mogę tam natychmiast się udać, chociaż ono jest w tej chwili w remoncie, to już końcowa faza, ale jeszcze bałagan straszny i mebli prawie nie ma. Mogę trzasnąć drzwiami, nie tłumaczyć się, tylko że nie znacie do końca naszej sytuacji rodzinnej, z moimi rodzicami owszem były nieraz jakieś tam awantury, właściwie to z ojcem, bo on choleryk;) ale o drobne rzeczy typu np. wagary w liceum,jedynka na półrocze czy późniejszy powrót do domu. Natomiast ja byłam chyba przez całe życie dość "grzeczna", że się tak wyrażę, nie miałam jakichś faz buntu, nie sprawiałam im nigdy jakichś wielkich kłopotów i po prostu nie umiem sobie wyobrazić sytuacji, że komunikuję im jedynie "odwołuję ślub" i sobie wychodzę/wyjeżdżam... nie wiem, czy dobrze to wytłumaczyłam.
    Ale to w tej chwili nieistotne, przede mną najpierw rozmowa z narzeczonym, czekam na niego i zamierzam mu o wszystkim powiedzieć. Cała się trzęsę ze strachu:(
  • anula36 10.04.13, 16:10
    jest teraz w kinach film istruktazowy na taka sytuacje- Wesele w Sorrento;)
  • organza26 10.04.13, 16:19
    > Ale to w tej chwili nieistotne, przede mną najpierw rozmowa z narzeczonym, czek
    > am na niego i zamierzam mu o wszystkim powiedzieć. Cała się trzęsę ze strachu:(

    To uczciwa zachowanie, trzymam wirtualnie kciuki za Ciebie. :)
  • opium74 10.04.13, 16:49
    Moim zdaniem nie masz moralnego prawa mówić narzeczonemu lub komukolwiek o zdradzie.
    Sama sobie z tym zyj i patrz w lustro a nie obciążają ta wiedza biednego chłopa.

    --
    Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
  • organza26 10.04.13, 17:36
    Tu nie tyle chodzi o wyjawienie zdrady, tylko o wyjaśnienie, że ślubu nie będzie. Kwestia powiedzenia o zdradzie to sprawa dyskusyjna bo jedni chcieliby o tym wiedzieć, drudzy woleliby nie wiedzieć. Ja np należę do tej pierwszej grupy.
  • triss_merigold6 10.04.13, 17:05
    No jeśli brak mebli i bałagan powstrzymują dorosłą kobietę przed wolnością, to nie mam więcej pytań.
    Ogólnie współczuję, pierwszy Twój bunt w wieku 24 lat całe otoczenie ciężko zniesie.
  • nabakier 10.04.13, 20:03
    Napisz, jak poszło.
  • notting_hill 10.04.13, 20:03
    Ja to nawet rozumiem, też pozwalałam, żeby rodzice wpływali na moje życie, gdy miałam 25 lat... To nie wyszło mi na dobre.
    Pomyśl sobie, mimo wszystko to nie oni poniosą konsekwencję takich wyborów przed jakimi stoisz. Wpakujesz się w małżeństwo przedwcześnie i będziesz tego żałować właściwie do końca życia- bo błąd pod tytułem rozwód to nie jest jedynka z matmy.
    Tak jest, będą źli i będą się awanturować, bo zazwyczaj w ten sposób wymuszali Twoje posłuszeństwo. Ale bycie posłusznym w tym momencie to zwyczajna niedojrzałość.
  • verdana 10.04.13, 20:14
    Pomyśl też, ze to może być historia, jak z dowciu o sekatorze - nastawiasz sie na nieziemską awanturę, a rodzina mówi "Bogu dzięki, coś czuliśmy, ze robisz błąd".
    --
    zpopk.blox.pl
  • edw-ina 10.04.13, 19:56
    Też mi się zdarzyło i również w konsekwencji bardzo się cieszę, że odwołałam wszystko. Co ciekawe klinem na tamto rozstanie był facet, który teraz jest moim mężem :) Bała się zerwania - bo tyle lat razem, bo już wszystko ustalone, bo jego rodzice mnie znienawidzą itp., itd., a w tej chwili uważam, że niczego lepszego nie mogłam zrobić. Byłam za młoda na tak poważną decyzję, jak ślub, poza tym chociaż facet był świetny, to nie nadawał się na mojego męża, a ja na jego żonę. Także obecne nieszczęście naprawdę może się jeszcze obrócić na dobre ;)
  • enith 10.04.13, 20:41
    Heh, też mam podobne przeżycia, z tym, że ślub nie był jeszcze ustalony (ale pierścionek mój eks już miał naszykowany). Też był to mój pierwszy partner. Wymiksowałam się w samą porę, choć okupiłam to czasowym zerwaniem kontaktów z rodzicami, którzy się na mnie za mój "postępek" wściekli. Postawiłam veto traktowaniu mnie jak dziecko, miałam wtedy 23 lata i po raz pierwszy się zbuntowałam, tzn. na stanowcze żądanie mamusi, że mam się "natychmiast przeprosić z eks", powiedziałam, że ostatni raz o tym rozmawiamy i nie chcę więcej o eks słyszeć. Co ciekawe, klin po eks też został moim mężem :-)
    Do dziś dziękuję bogu, że nie uległam wtedy matce. Na bank byłabym już po rozwodzie.
  • annabel_73 11.04.13, 13:49
    enith, gratuluję odwagi!
    Poszukuję takich osób jak Ty - czy mogłabyś napisać na annabel_73@gazeta.pl?
  • szalwia1989 10.04.13, 22:04
    Daję znać, no ciężki wieczór za mną, on chyba tego początkowo nie przyjął do wiadomości, to znaczy tego, że się zakochałam i nie chcę brać ślubu. Mówił, że to jakieś chwilowe zauroczenie i że dlatego nie mogę przekreślać tych wszystkich wspaniałych chwil, tych wspólnych lat. Powiedziałam mu, że spałam z tamtym i że nadal się z nim spotykam, był płacz, wyzwiska i on wyszedł. Ale po jakimś czasie przyjechał jeszcze raz i powiedział, że jeśli to natychmiast zakończę to on może mi wybaczyć. Nie wiem, mam takim mętlik w głowie:(
  • verdana 10.04.13, 22:16
    Ja bym na to "mogę ci wybaczyć" wymiksowała sie z szybkością błyskawicy.
    --
    zpopk.blox.pl
  • herbatka8 10.04.13, 23:06
    nie no, to musi być trolling....
  • rubarom 11.04.13, 04:13
    Zachęcam do niekarmienia trolla ;)
  • nabakier 11.04.13, 07:44
    Znam taką reakcję. Nie ustępuj, bo się wmanewrujesz w miękkie odchodzenie, które będzie trwało i trwało, a i tak się dobrze nie skończy. Stracicie wszyscy kupę nerwów niepotrzebnie. idź za ciosem, powiedziałaś A, to się tego trzymaj.
    Takie miękkie wlokące się odchodzenie to trauma sama w sobie. Bądź kobieta z jajami i TNIJ!
    Dobrze Ci radzę, z doświadczenia.
    Teraz powiedz rodzicom, zamkniesz sobie w ten sposób drogę do powyższego. Rozumiesz?
  • babcia_kasi 11.04.13, 12:18
    Nie ustępuj, to Twoje życie, jesteś pewnie dzieckiem, które przejmuje się, co powiedzą inni i w imię tego możesz poświęcić swoje życie. NIE!
    Mówi Ci to babcia, która ma wnuczkę w twoim wieku i swojej wnuczce, z doświadczenia życiowego, odradzałabym ślub.
    Nawet jeżeli nie zostaniesz z tym drugim-czyli z nikim-to też nic złego.
    W Twoim wieku...pożyj swobodnie, poznaj siebie, swoje możliwości...
    Trzymam za Ciebie!
    Ps.Moja wnuczka mogłaby mnie prosić o pomoc (kiedyś, gdy była jeszcze dzieckiem, powiedziałam jej"jeżeli znajdziesz się w sytuacji bez wyjścia-przyjdx do mnie, ja ci pomogę")
    i rzeczywiście była taka sytuacja.
  • enith 11.04.13, 17:07
    Nabakier dobrze radzi: idź za ciosem! Najgorsze, czyli uświadomienie narzeczonego, masz już za sobą, teraz będzie łatwiej. Nie wpakuj się, jak ja, w odwlekanie nieuniknionego, szarpaninę, niekończące próby naprawy nienaprawialnego, wojnę nerwów. Cholernie żałuję, że nie dostałam takiej rady, gdy próbowałam zakończyć swój związek. Oszczędziłabym sobie autentycznego koszmaru, który do teraz, a zerwałam ponad dekadę temu, jeszcze do mnie wraca w snach. A więc głowa do góry i nie daj się uprosić, skoro świetnie wiesz, że TO JEST KONIEC. Powodzenia!
  • szalwia1989 11.04.13, 17:28
    Dziękuję za wszystkie rady, no ja jestem w takiej sytuacji, że odwlekać się decyzji nie da, wóz - albo przewóz... Jestem zdecydowana - chcę być z moją nową miłością i trudno, biorę wszystkie konsekwencje tej decyzji.
  • aqua48 11.04.13, 17:32
    szalwia1989 napisał(a):

    > Dziękuję za wszystkie rady, no ja jestem w takiej sytuacji, że odwlekać się dec
    > yzji nie da, wóz - albo przewóz... Jestem zdecydowana - chcę być z moją nową mi
    > łością i trudno, biorę wszystkie konsekwencje tej decyzji.

    Życzę Ci wszystkiego dobrego, dobrze, że postąpiłaś uczciwie.
  • organza26 11.04.13, 18:12
    Dołączam się do życzeń, trzymaj się!
  • edw-ina 11.04.13, 19:17
    Jeżeli mogę coś wtrącić - nie nastawiam się na to, że twój kochanek zmieni się w partnera. Może tak być, ale równie dobrze może tak nie być. Jeśli założysz z góry, że wejdzie w rolę twojego faceta, możesz się bardzo zdziwić. Po prostu baw się, ciesz. A co ma być, to będzie.
  • kocham_bratki 11.04.13, 20:24
    Jeśli mogę Ci coś doradzić - odczekaj z ponowną decyzją o zamążpójściu co najmniej 10 lat. Myślę, że Twojego byłego już narzeczonego nic lepszego nie mogło spotkać i życzę mu jak najlepiej - żeby znalazł dojrzała dziewczynę, która będzie miała poważne podejście do związku.

    Jestem zdecydowana - chcę być z moją nową miłością i trudno, biorę wszystkie konsekwencje tej decyzji.

    Hormony Ci uderzają do głowy i gadasz jak siksa. To co opisujesz nie daje Ci żadnego pojęcia o tym, jaki ten człowiek byłby w codziennym pożyciu. Na razie żyjecie upojnymi weekendami i bzykankiem, i miło jeśli zostają one w związku na dłużej, ale ani nie jest powiedziane, że zostaną, ani Ty żadnych konkretnych informacji ze świergolenia pana nie wyciągniesz.

    A poza tym patrząc po Twoim stosunku do byłego narzeczeństwa i Twojej w nim roli, to jeśli nie zrozumiesz pewnych podstawowych rzeczy, to i drugi związek wcale dobrze nie rokuje.

    Bo w związku SAMO się nie układa.
  • nabakier 11.04.13, 21:29
    A TY kim jesteś, że zioniesz do niej taką nienawiścią? Nie radzisz sobie z życiem, widać. Ale nie ujawniaj tego tak publicznie. Zazdrościsz jej uczucia?
  • kocham_bratki 11.04.13, 21:41
    A TY kim jesteś, że zioniesz do niej taką nienawiścią?

    Nie zionę do nikogo nienawiścią. Wątkodawczyni jest mi obojętna.

    Nie radzisz sobie z życiem, widać.

    Masz rację. Absolutnie nie.

    Ale nie ujawniaj tego tak publicznie. Zazdrościsz jej uczucia?

    Absolutnie tak. Życzę przyjemnego życia.

  • irmina51 12.04.13, 06:40
    Kochane ''dziecko''.Nie czekaj tylko powiedz rodzicom ze slubu nie bedzie.Wiem co przezywasz bo moja corka miala ta sama sytuacje.Widocznie ten czlowiek za ktorego mialas wyjsc za maz nie jest ci pisany.Troszke pobucza bo wstyd,pieniadze wydane ale im przejdzie.Najwazniejsze jest szczescie dziecka.Nie zwlekaj z ta decyzja bo im blizej slubu tym gorzej.Nie zalamuj sie,glowa do gory.Zadaj sobie jedno pytanie,czy wyobrazasz sobie zycie z obecnym narzeczonym dzien w dzien?czy cieszy cie kazda chwila z nim spedzona?czy jak z nim jestes masz nieodparta chec zeby go przytulac,calowac?Pozadanie to jest b.wazna sprawa w zwiazku,cos musi byc nie tak skoro podjelas taka decyzje i zastanawiasz sie nad zerwaniem.Sluchaj swojego serduszka i nie boj sie.Do dnia zlozenia slubow masz prawo sie rozmyslic.Powodzenia.
  • szalwia1989 12.04.13, 08:05
    W odpowiedzi na posty radzące, bym już natychmiast się nie zaręczała i nie brała ślubu...
    Bez obaw;) Nie napisałam nic takiego, jedynie że chcę być z NIM, a to nie znaczy, że już planuję w głowie kolejny ślub czy nie wiadomo co. I zdaję sobie sprawę, zresztą napisałam to już w pierwszym poście, że z jego strony może się to szybko skończyć, że ma on za sobą różne przelotne związki i przygody, ale nie będę wybiegała nie wiadomo jak w przyszłość. Co ma być to będzie.
    A z rodzicami planuję w weekend zebrać się na poważną rozmowę.
  • ewma 12.04.13, 14:17
    Sytuacja strasznie trudna.
    Ale czy ty przypadkiem,nie pomyliłaś miłości z chwilowym zauroczeniem?
    Kurcze,nie wyobrażam sobie,żeby być z facetem 7 lat z wielkiej miłości,a tu nagle silne zauroczenie w bawidamku .....
    Sprawdziłaś,czy ten koleś się toba przypadkiem nie bawi?
    Co on na twoja decyzję o odwołaniu ślubu ?
  • szalwia1989 12.04.13, 15:27
    Przyznam się, że na początku on nie wiedział, że jestem zaręczona i zaraz ślub. Na początku wydawało mi się, że zaraz to skończę, ale im dłużej to trwało tym bardziej się uczuciowo zaangażowałam, zaangażowaliśmy. Nie czuję, by on się mną bawił, czuję, że z jego strony to jest szczere. I to z jego strony pierwszy raz padło hasło, że powinnam odwołać ślub, że powinnyśmy my być normalnie razem.
  • nabakier 12.04.13, 16:34
    Życie nie biegnie zawsze po liniach prostych. Czasem meandrami. I tak jest dobrze. Rzeczy łatwe i proste niekoniecznie są dobre. Powodzenia!
  • kocham_bratki 12.04.13, 18:52
    I to z jego strony pierwszy raz padło hasło, że powinnam odwołać ślub, że powinnyśmy my być normalnie razem.

    Po takim dictum tym bardziej podtrzymuję swoje zdanie sponad kilku postów, że niedoszły mąż wygrał los na loterii równy co najmniej kilku kumulacjom w Totolotka.

    Nie może być dojrzałą osoba, która zrywa zaręczyny pod wpływem sugestii jakiegoś pana, którego zna od przedwczoraj.

    Stawiam dolary przeciwko orzechom, że najdalej za pół roku przybiegniesz na forum i (pod zmienionym nickiem) napiszesz łzawo-martyrologiczno-błagalny post z zapytaniem, jak by tu skłonić byłego narzeczonego do powrotu, bo "miłość życia" z tego zaangażowania zapomniał, że ma żonę i dzieci.
  • nabakier 12.04.13, 20:25
    Oj nosi Cię, nosi. Ile negatywnych myśli wobec obcej osoby.
  • szalwia1989 13.04.13, 11:29
    Nie, nie ma żadnej żony ani dzieci.
  • anoraak 15.04.13, 19:29

    straszne musisz miec doswiadczenia ze widzisz to w ten sposob...
  • irmina51 12.04.13, 16:57
    Szalwia,moja corka miala swoja 1 sza prawdziwa milosc w wieku 18 lat.Pozniej zerwali,z blachego powodu,po prostu byli b.mlodzi.Miala paru chlopakow ale to nie bylo to.Nawet odwolala slub.Po 7 miu latach spotkali sie ponownie,sa ze soba juz 2 lata.Tez nie bylam zachwycona tym zwiazkiem,bo on byl taki swiatowy chlopak.Ale widze ze sie ''wyszumial''i zapatrzony jest w moja corke jak w obrazek.Powiedzial ze tylko ja tak naprawde kochal.A co ma byc to bedzie.Czasami sie mozna bardzo pomylic co do pewnych ludzi.Ty wiesz najlepiej co czujesz,i ty bedziesz musiala zyc na codzien z ta osoba.Powodzenia.
  • oliwia244 12.04.13, 20:59
    ja będąc zaręczoną poznałam chłopaka wobec którego... cóż chemia była mega
    i właściwie tylko to.
    szczęśliwie byłam 7mcy przed ślubem i zdążyłam ochłonąć.
  • sonia_siemionowna 14.04.13, 16:56
    Widzisz, w Polsce ciągle jeszcze ludzie biorą śluby z ukochanymi z liceum a potem dopiero odkrywają, ze sa jeszcze młodzi i chcieliby poznać trochę życia.

    Dobrze, że teraz się sypneło, bo ten ślub unieszczęśliwyłby Ciebie i narzeczonego, bo chyba z przyzwyczajenia z nim jesteś?

    Ja bym odwołała. Trudno, lepsza burza w rodzinie niż zmarnowane życie.
  • szalwia1989 15.04.13, 12:56
    Mam niestety nowe problemy. Moi rodzice wiedzą, niestety nie dowiedzieli się tego ode mnie. Narzeczony powiedział o wszystkim matce, a ona przyleciała z gębą do moich rodziców, mnie nie było przez prawie cały weekend, a jak wróciłam do domu to było piekło:( Niestety rodzice nie rozumieją tego, co ja czuję, uważają, że robię głupotę, której całe życie będę żałować, bo mam dobrego chłopaka, że miałam dosyć czasu na zastanowienie, że sobie zmarnuje życie i takie tam:( oczywiście, że wstyd i koszty itd...
    I jest jeszcze cos, co wymyśliła moja niedoszła przyszła teściowa, że mam zwrócić kasę narzeczonemu, którą on władował w remont mieszkania, w którym mieliśmy lada chwila zamieszkać, jeżeli się z nim rozstanę.
  • triss_merigold6 15.04.13, 12:59
    I tu niedoszła teściowa ma rację, o ile narzeczony posiada faktury i potrafi udokumentować wkład finansowy.
  • sofi75 15.04.13, 14:02
    triss_merigold6 napisała:

    > I tu niedoszła teściowa ma rację,

    - a to zalezy: jesli pan w tym mieszkaniu tak czy siak mial (i bedzie) mieszkac, to nie widze powodu do zwracania kasy. W koncu podniosl sobie komfort pobytu i bedzie z tego korzystac w przyszlosci. A autorka przeciez nawet jak kase zwroci, to swiezo polozonego parkietu ze soba nie zabierze. Natomiast jesli pan mial inny pomysl na zycie, a mieszkanie remontowal tylko z powodu rychlego zalozenia roziny, to rzeczywiscie jakos nalezaloby mu to zrekompensowac.
    - natomiast niestety kiepsko rozegrane jesli chodzi o timing, no ale mleko sie wylalo ...
  • triss_merigold6 15.04.13, 14:07
    Yyyy to jest jej mieszkanie więc nie bardzo rozumiem jakim cudem, po rozstaniu, były narzeczony mógłby tam mieszkać. Facet włożył - a przynajmniej tak twierdzi niedoszła teściowa - kasę w remont/wykończenie cudzego lokalu.
    Oczywiście jak nie ma faktur, to może autorce nagwizdać jeśli nie zechce mu oddać kasy, ale lekki niesmak to zostawi.
  • sofi75 15.04.13, 14:15
    No to rzeczywiscie racja po ich stronie ....

    osobiscie bym te kase zwrocila, a jesli mialabym z tym problem jednorazowo - to chociaz uzgodnila jakies warunki.
  • wuika 15.04.13, 13:05
    Trochę racji mają. Jakbyście nie brali ślubu, to by nie mieszkał w tamtym mieszkaniu?
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • nabakier 15.04.13, 14:41
    No i widzisz, a trzeba było nie chować głowy w piasek i samej rodzicom powiedzieć. Zawsze to lepiej dowiedzieć się od córki, niż od obcych- rozemocjonowanych negatywnie osób. Mam nadzieję, że teraz rozumiesz, co to znaczy- kierować wydarzeniami, i że nimi NIE kierujesz.

    Z pieniędzmi na remont to jednak niedoszła teściowa ma rację.
  • nabakier 15.04.13, 14:49
    Ale trzymaj się :-)
  • angazetka 15.04.13, 15:39
    No niestety, sama jesteś sobie winna, trzeba było wziąć się z życiem za bary i powiedzieć rodzicom samej. Teraz sytuacja wygląda jeszcze gorzej.
    No i kasę, którą były juz narzeczony władował w remont, powinnaś mu oddać, choćby w ratach.
  • enith 15.04.13, 16:16
    Po pierwsze, było pewne, że to ktoś inny uświadomi twoich rodziców, skoro ty z tym zwlekałaś. No, ale stało się, trudno.
    Po drugie, NIE SŁUCHAJ RODZICÓW! Niech cię ręka boska broni, żebyś się z powodu zawodu rodziców dała wepchnąć w poczucie winy i jednak uległa. Rozwód w przyszłości masz w takiej sytuacji raczej gwarantowany. MASZ PRAWO się rozmyślić, zerwać zaręczyny, odwołać ślub. Tego się trzymaj. Moja matka próbowała podobnych sztuczek, próbowała wjeżdżać na moje poczucie odpowiedzialności, próbowała wywołać wyrzuty sumienia (jakbym ich już nie miała!). Odmawiałam skutecznie wszelkich rozmów na ten temat, nie dawałam się wciągać w dyskusje. Dużo pomógł fakt, że mieszkałam z daleka od rodziców i mogłam w każdej chwili wrócić do siebie.
    Po trzecie, jeśli koszty remontu twojego mieszkania są znaczne, powinniście z eksem ustalić sposób zadośćuczynienia, który będzie satysakcjonujący dla obojga. Uważam, że należy to załatwić z klasą i spłacić eksa koszty.
    Po czwarte, trzymaj się!
  • enith 15.04.13, 16:34
    I jeszcze jedno. Ja też usłyszałam, że "to taaaki dooobry chłopak", i jak mogę, i tym podobne bzdety. Jak teraz słyszę określenie "dobry chłopak", mam ochotę strzelić kogoś wałkiem przez łeb :-D
    Gwarantuję, że rodzicą pojojczą, popłaczą, powściekają się, a potem im przejdzie. Moim też w końcu przeszło, choć zapiekli byli niesamowicie.
  • szalwia1989 15.04.13, 16:50
    Mieszkanie jest moje, mam je po babci, natomiast remontowaliśmy je z narzeczonym to fakt, finansując to ze środków i moich, i jego. Jestem skłonna go spłacić, chociaż przyznam, że wcześniej nad tym się nie zastanawiałam. Ale uważam, że to sprawa między mną a nim, to z nim mogę ustalić, kiedy mu oddam pieniądze (bo też nie jestem w stanie ot tak natychmiast wyłożyć jakiejś wielkiej sumy), ale chcę to ustalić z nim. Bo najbardziej wkurzyło mnie, że wtrąca się w to jego matka, która nie dołożyła się do tego groszem i przychodzi z gębą do moich rodziców, żebym oddawała kasę (plus wiele epitetów na mój temat na dokładkę).
  • edw-ina 15.04.13, 16:56
    Wybacz, ale musisz tę jej złość i epitety wziąć na klatę. Nie ma innego wyjścia. Jest matką i złości ją krzywda jej syna, próbuje go chronić. Musisz to po prostu przeboleć, wytrzymać i nie przejmować się zbytnio, bo to emocje przez nią przemawiają.
  • enith 15.04.13, 17:32
    Wiesz kochana, że ci kibicuję z całego serca, ale, z całym szacunkiem, czego się spodziewałaś? Synowi tej kobiety praktycznie uciekłaś sprzed ołtarza. Naraziłaś na koszty (emocjonalne, finansowe) jego samego, jego i swoich rodziców. Nikt w podobnej sytuacji raczej nie przejdzie nad całą sprawą od razu do porządku dziennego. Wszyscy są wściekli i zawiedzeni, narzeczony dodatkowo zdruzgotany, bo tu na dniach ślub, a panna młoda wypisuje się z układu. Nikt raczej nie przełknie tego ot tak, prawda? Rozumiem, że niefajnie ci, gdy niedoszła teściowa pyszczy na ciebie do twoich rodziców, ale jednak należało się tego spodziewać. A co do spłaty kosztów remontu, to faktycznie omów te kwestie z eksem, ustalcie sposób spłaty i tego się trzymajcie.
  • igge 15.04.13, 18:12
    spokojnie, podjęłaś jakąś decyzję i jej się trzymaj, konsekwencje, w tym finansowe musisz ponieść, nie da się zjeść ciastko i mieć ciastko :)
    Moja matki wesele odbyło się bo i goście zaproszeni i nie dało się odwołać - ale ślubu nie było (i dobrze bo nie byłoby mnie na świecie :) jestem dzieckiem jej następnego partnera)
    Tzn matka (w przeddzień ślubu chyba) pokłóciła się z przyszłym mężem o pracę. Ona marzyła o pracy i chciała pracować a on nie chciał by jego żona pracowała. Matka (mimo, że zakochana) na ślub nie poszła, pracę podjęła i jakoś rodzina o tym dawno zapomniała. Ona lekko po kilkudziesięciu latach żałuje bo z moim ojcem się po 3 latach rozwiodła (choć ślub był też z wielkiej miłości).
    ja z kolei będąc w pięcioletnim szczęśliwym w miarę związku, kochałam tego chłopaka i planując malżeństwo - zakochalam się z olbrzymią chemią (chemia do dziś jest ) w koledze ze studiów. Właściwie kochałam obu jednocześnie ale trzeba było podjąć decyzję i wyprowadziłam się od mamy i wprowadziłam się do nowej miłości mowiąc narzeczonemu, że zrobimy sobie przerwę na rok.
    Miałam 22 lata. jestem od 23 lat w szczęśliwym związku, malżeństwie z tym drugim.
  • marina2 15.04.13, 19:01
    no i masz dziewczyno duży plus.pozbyłaś się niefajnej teściowej.szczęściara
  • paris-texas-warsaw 15.04.13, 21:57
    Szałwia, zuch dziewczyna:) Miłość jest znacznie ważniejsza niż fajna impreza i zrobiony wspólnie remont:) Powodzenia!
    Ps. Ale musiala być scenka jak wpadła do Twoich rodziców teściowa:) Ale będzie po latach co wspominać:))))
  • oliwkowa75 16.04.13, 09:40
    Przypuszczam, że gdyby facet napisał, że 2 miesiące przed ślubem bzykał się z inną panienką, to byście go tutaj żywcem zjadły. A tak to Szałwia zuch dziewucha, a teściowa jest be :) Szałwia dobrze zrobiła, że odwołała ślub, ale teraz to wszystko musi wziąć na klatę. Taka lekcja dorosłości w końcu.
    Prawda jest taka, że teściowa ma prawo być zła. I to raczej ona powinna się cieszyć, że ma z głowy niefajną synową, niedojrzałą. Rodzice mają prawo też być wściekli, bo dowiedzieli się o wszystkim od obcej kobiety, bo własna córka ich olała.
  • triss_merigold6 16.04.13, 09:46
    Dokładnie. Teściowa zareagowała zupełnie normalnie, ostatecznie to jej syn został skrzywdzony. Emocje, awantura, brzydkie wyrazy etc. są chwilowo jak najbardziej usprawiedliwione w tej sytuacji.
    Dziewczyna niech będzie dorosła i weźmie na klatę konsekwencje. Nie jest miło, nie da się tego miło zakończyć, trudno - nie wszystkie sytuacje są w życiu miłe.
  • anula36 16.04.13, 10:17
    Dla mnie normalna reakcja byloby rzeczowe ustalenia w sprawie odwolania calej imprezy slubno - weselnej, a nie karczemne awantury czy wyliczanie ile komu czego kto ma oddac, sprawe mieszkania powinni sami mlodzi przedyskutowac.
  • triss_merigold6 16.04.13, 10:26
    To potem, w pierwszej chwili złość, pretensje, są IMO normalne. Kuźwa trochę empatii...
  • anula36 16.04.13, 10:38
    no tak, w koncu w niektorych kulturach za taka hanbe to oblanie kawasem,albo honorowe zabojstwo, wiec i tak bylo lightowo;)
  • triss_merigold6 16.04.13, 10:46
    Nie ma to jak znaleźć odpowiednią skalę porównawczą.:/
    W idealnym świecie niedoszła teściowa powinna z godnością życzyć niedoszłej synowej szczęścia i zapewnić o swojej przyjaźni, sympatii oraz wsparciu, a także nie wspominać o kasie.

    Niestety nie żyjemy w idealnym świecie i bliższa ciału koszula, więc niedoszła teściowa bardziej przejęła się krzywdą/porażką swojego syna niż racjami i dobrym imieniem niedoszłej synowej, a potem to wyartykułowała burzliwie. Cóż, life, dziewczyna ucieka sprzed ołtarza z powodu innego więc chwilę awantury rodzinnej powinna wziąć na klatę.
  • anula36 16.04.13, 10:51
    porownanie z przymruzeniem oka, trzeba tylko to dostrzec.
    laska bierze na klate, mimo wszystko chamskich awantur od osoby z drugiego kregu zainteresowania nie popieram. dorosli ludzie sami zalatwiaja sprawy miedzy soba, bez lecenia z placzem do mamusi.
  • triss_merigold6 16.04.13, 10:56
    Pliz, jeśli to rodzice dwudziestoparolatkom organizują ślub + wesele, są zaangażowani w przygotowania, zapraszają rodzinę i jeszcze za to płacą, to trudno żeby nie dowiedzieli się jako pierwsi, że impreza odwołana. Dowiedzieli się i zareagowali emocjonalnie, niedoszły narzeczony pewnie wcale nie namawiał matki na taką akcję tylko pani niedoszła teściowa wykonała spontan.
  • anula36 16.04.13, 11:00
    szczegolow nie znamy, tylko zenujace efekty.
  • triss_merigold6 16.04.13, 11:08
    Bo to jest zawstydzająca i przykra sytuacja dla wszystkich, nie da się ukryć.
  • oliwkowa75 16.04.13, 11:54
    Dla mnie np żenujące jest, że niedojrzała panna ładuje się w wieku 24 lat w ślub, bo chce mieć białą suknię, nagle "zakochuje się", bzyka się radośnie z innym, i jeszcze się pyta: ojej, i co teraz zrobić?
    Potem nie umie z klasą załatwić sytuacji. Boi się powiedzieć o wszystkim swoim rodzicom. Zauważcie, że gdyby im to wszystko od razu powiedziała, rozmowa teściowa - rodzice już by wyglądała inaczej. Generalnie ofiarą jest tutaj jej narzeczony, pokrzywdzeni są też jej rodzice, rodzice narzeczonego. I ciężko mi zrozumieć, że teraz nagle dla niektórych wypowiadających się pań największe zło to teściowa?
    Ciekawa jestem Anula jakbyś zareagowała gdyby coś takiego spotkało twojego syna, czy córkę, czy nawet ciebie?

  • anula36 16.04.13, 14:09
    A skad wiesz ze mnie nie spotkalo? tak dobrze znasz moja biografie?
    poza tym nigdzie nie napisalam ze najwieksze zlo to tesciowa.
    Potepiam jednak napadanie na rodzicow doroslych dzieci, rodzicow rownie doroslego dziecka, bo rodzica nerwy poniosly.
    jak i potepiam prywatne wycieczki forumowiczow w strone innych forumowiczow, bo im sie nie podoba opinia na jakis temat odmienna od naszej.
    Wolno mi i jedno i drugie.
  • oliwkowa75 16.04.13, 14:40
    > A skad wiesz ze mnie nie spotkalo? tak dobrze znasz moja biografie?

    Nie znam, dlatego zapytałam, co byś zrobiła gdyby coś takiego cię spotkało. Rozumiem, że jesteś pewna, że zachowałabyś absolutny spokój. Tak trzymać!

    > Potepiam jednak napadanie na rodzicow doroslych dzieci, rodzicow rownie doros
    > lego dziecka, bo rodzica nerwy poniosly.

    Nie zauważyłam, żeby autorka wątku przejawiała jakiekolwiek dorosłe zachowania. To nie jest dorosła osoba, mimo 24 lat. Mieszkanie po babci, za ślub płacą rodzice, ona się boi ich poinformować o swojej decyzji. Narzeczonemu o zdradzie mówi po kilku tygodniach bzykania z innym, na co czekała aż tyle - nie wiem. Aha, chciała się upewnić, że next jej w tyłek nie kopnie. Jakby kopnął, mimo zdrady ślubowała wierność narzeczonemu. Które z tych zachowań są dorosłe?
  • nabakier 16.04.13, 14:44
    Nie masz racji, Triss. Ona miala prawo zmienić decyzję, a teściowa powinna to wziąć na klatę.
  • wuika 16.04.13, 11:09
    Ludziom się wali życie (niedoszły pan młody), albo wali się życie ich dzieci (niedoszli teściowie) i oczekiwaną reakcja jest spokojna rozmowa przy herbatce, kto komu i w jakich ratach spłaca ew. poniesione nakłady? A emocje rozpracować na kozetce u psychologa, czy w ogóle ma ich nie być?
    Nie, spokój i opanowanie to nie są normalne reakcje na takie zdarzenia. Chyba, że w ramach szoku - aż do ludzi dotrze, co się stało. Bo nie, nie jest to takie hop-siup.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • triss_merigold6 16.04.13, 11:15
    Zdziwienie niektórych, że życie nie wygląda jak z amerykańskiego poradnika?
  • anula36 16.04.13, 11:19
    tak sie sklada ze wyrazic swoja opinie na forum moze kazdy, byle kulturalnie. a nawet sie zdziwic.
  • nabakier 16.04.13, 14:45
    U mnie obyło się bez awantur, ba- słowa epitetu. Z każdej strony. A jakoś w Ameryce nie mieszkamy. Da się. Z kulturą.
  • nabakier 16.04.13, 14:43
    No nie, Oliwkowa, to jednak nie jest normalna reakcja- awantura i epitety. To nie jest sprawa niedoszłej teściowej. Po prostu- nie. Prostacka reakcja. A dziewczyna miała prawo zmienić decyzję.
  • angazetka 16.04.13, 17:14
    A teściowa miała prawo się wściec. No litości, ludzie miewają emocje, nie działają jak roboty. Nie zawsze postępują racjonalnie.
  • nabakier 16.04.13, 22:18
    Prawa nie miała, ale się wściekła. Ot, fakt.
  • wuika 16.04.13, 22:29
    Zadam pytanie jeszcze raz. Wyobraź sobie hipotetyczną sytuację: kilka tygodni przed ślubem Twojego dziecka jego (jej) niedoszły małżonek kopie go (ją) w tyłek. Nie skoczy Ci gula? Nie wściekasz się? Obchodzi Cię to tyle, co nic?
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • anula36 16.04.13, 23:14
    po co pytasz jak wiesz lepiej?
  • wuika 17.04.13, 09:33
    Bo dla mnie zerowa reakcja na zniszczenie planów życiowych mojego dziecka jest niewyobrażalna. Kultura kulturą, ale zupełne zero? - bo to nie sprawa rodziców?
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • anula36 17.04.13, 09:34
    kazdy orze jak moze. powodzenia.
  • nabakier 17.04.13, 16:40
    A kto mówi o zerowej reakcji? Ja mówię o nie wtrącaniu się i nie awanturowaniu. Może sobie poprzeżywac w domu ile wlezie.
    I tak, mówię z doświadczenia. Można się zachować także w takiej sytuacji kulturalnie.
  • szalwia1989 16.04.13, 11:48
    Znając mojego narzeczonego, jestem pewna i nie uwierzę, żeby namawiał swoją matkę do tego, by przyszła z awanturą. Tak samo z tymi pieniędzmi za remont. Jestem pewna, że to jej pomysły. Po prostu jej powiedział, co się stało. Niestety moi rodzice też próbują wtrącać się we wszystko, już pomijam pranie mózgu, jakie mi zrobili, ale ojciec rozmawiał za moimi plecami z narzeczonym. I koniecznie chciałby się dowiedzieć, kim jest ten drugi, to on sobie z nim też chętnie porozmawia. W tej chwili chciałabym najbardziej, żeby mi wszyscy dali święty spokój.
  • zzoee 16.04.13, 12:36
    szalwia, a Ty sądziłaś, że wszystko rozejdzie się po kościach? Że uda się w przyjaznej atmosferze dojść do porozumienia i każdy spokojnie pójdzie swoją drogą? Zastanów się co by było, gdybyś to Ty krótko przed ślubem dowiedziała się od narzeczonego, że znalazł sobie inną i plany z leksza się zmieniły? Z uśmiechem życzyłabyś mu szczęścia na nowej drodze życia? Z tego, co piszesz o swoich rodzicach, to pewnie też nie zostawili by spraw własnemu biegowi. Nie dziw się zatem niedoszłej teściowej, że zareagowała emocjonalnie. Inna sprawa, że dorośli ludzie są tak bardzo uzależnieni od swoich rodziców, że samodzielnie nie potrafią organizować swojego życia.
  • nabakier 16.04.13, 14:47
    > szalwia, a Ty sądziłaś, że wszystko rozejdzie się po kościach? Że uda się w prz
    > yjaznej atmosferze dojść do porozumienia i każdy spokojnie pójdzie swoją drogą?

    A czemu nie? Przecież to nie sprawa rodziców- ani jednych ani drugich.
  • wuika 16.04.13, 14:53
    Gdyby ktoś kopnął w tyłek Twoje dziecko kilka tygodni przed ślubem, który częściowo finansujesz, Twoją naturalną i jedyną reakcję byłoby: "no cóż, miała prawo, niech sobie układa życie na nowo"?
    I nie chodzi o to, że autorka miała, czy nie miała prawa do zmiany decyzji, bo miała. Ale są pewne konsekwencje rozwalenia życia drugiemu człowiekowi - choćby wzburzenie osób mu najbliższych, z którymi należało się liczyć. Tak zwyczajnie po ludzku.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • nabakier 17.04.13, 16:34
    Te sprawy są zbyt poważne, by je rozpatrywać w kategoriach : "kopnięcia w tyłek". I to jest jak widzę zasadnicza różnica między nami.
    Te sprawy nie są kwestią pieniędzy. Ani rozwalenia życia. Nikomu niczego się nie rozwala. Dojrzałość polega na tym, że się wie, że lepiej się wycofać ze ślubu, niż brnąć. Nawet przed ołtarzem. U mnie to wychodzi na plan pierwszy. Nie takie rzeczy w życiu się zdarzają, zdarzają się bowiem prawdziwe tragedie. Tutaj tragedii uniknięto.
    Po ludzku jest własnie zachować się dojrzale. Bez awantur, zwłaszcza osób trzecich, a taką jest w tej sprawie osoba teściowej. Rozumiejąc wszystkie plany, a nie tylko- bo się forsa zmarnuje, co ludzie powiedzą itd.
    W mojej rodzinie ludzie zachowują się inaczej. Ja dostałabym bezwarunkowe wsparcie, gdybym była po którejkowiek stronie barykady. Jak napisała niżej Aqua- chwała bogu, że to niedoszła teściowa.
  • edw-ina 16.04.13, 13:06
    To są skutki braku samodzielności. Oboje jesteście wciąż uzależnienie od rodziców, którzy niejako organizują wam życie. Dlatego w sytuacji, kiedy coś gwałtownie przybiera inny obrót, niż się spodziewali, reagują tak, jakby chcieli ustawić do pionu przedszkolaki. Pewnie gdyby do takiego rozstania doszło w sytuacji, kiedy bylibyście już na swoim - nie jako małżonkowie, ale para, gdybyście się uniezależnili, to reakcja rodziców byłaby łagodniejsza, bo byliby już przyzwyczajeni do tego, że macie własne życie i dokonujecie własnych wyborów. A tak, trzeba to po prostu znieść.
  • andzia8207 16.04.13, 14:14
    Jesteś totalnie niedojrzałą panną,która sama nie wie czego chce.Narobiłaś "bigosu",zaangażowałaś wszystkichn w organizacje ślubu a teraz chcesz by Ci bez niczego dali spokój!
    W tym momencie odwołanie tego ślubu było najlepszą decyzją ale ze względu na byłego narzeczonego i jego rodzinę.
    'Wyszalej"się,pospotykaj się z nowymi mężczyznami.Czas pokaże czy to była dobra droga,obyś nie żałowała!
  • edw-ina 16.04.13, 14:20
    No tak, nie ma to jak straszyć dziewczynę, że będzie żałowała. Bo z pewnością nie spotka już nikogo, kogo pokocha i to z wzajemnością. No bez przesady. Ja bym raczej sugerowała jakąś kampanię społeczną: zastanów się 3 razy, zanim powiesz sakramentalne "Tak".
  • andzia8207 16.04.13, 14:26
    Ja jej nie straszę tylko ostrzegam.Napisałam,ze czas pokaże.
  • edw-ina 16.04.13, 15:02
    Na tej samej zasadzie czas pokazałby, czy ma sens wychodzić za licealną miłość, czy będzie się dobrym rodzicem, itp., itd. Więc nie ma sensu się nad tym zastanawiać.
  • aqua48 16.04.13, 16:49
    A ja myślę, że dobrze się stało, że matka byłego narzeczonego NIE BĘDZIE Twoją teściową, jeśli potrafi zrobić awanturę Twoim rodzicom o nie swoje pieniądze... Nawet biorąc pod uwagę wzburzenie sytuacją i troskę o sprawy własnego dziecka powinna poprosić syna aby tę sprawę załatwił bezpośrednio z Tobą...
  • zzoee 17.04.13, 10:28
    a może fakt, że bez awantury się nie obyło da jednak autorce do myślenia w trochę szerszym kontekście? Że swoim życiem jednak należy kierować samodzielnie, samodzielnie też należy podejmować ważne życiowe decyzje? Bo z tego, co tu przeczytałam wyłania się obraz trochę nieciekawy - życie dwóch dorosłych ludzi jest ogarniane przez ich rodziców. Skoro tym niedoszłym małżonkom nie przeszkadzało to na tyle, żeby zależności przeciąć (a podejrzewam, że było to nawet wygodne), to teraz nie można się dziwić, że rodzice w ich decyzje ingerują. Stąd też i reakcja teściowej. Nic tu nie wzięło się z niczego, to naturalna konsekwencja całej ich życiowej postawy.
  • nabakier 17.04.13, 16:42
    Nie, to nie jest naturalna konsekwencja tego. Pomoc rodziców to jedno, a prawo do wtrącania się - drugie. Pomoc komuś nie pociąga za sobą prawa do wtrącania się w jego życie. Jak się dziecku pomogło, to się to bierze na klatę.
  • malwi.2 17.04.13, 17:49
    myślę, że ta matka powinna teraz opanować emocje i zając się wspieraniem syna w ciężkiej dla niego sytuacji a nie robić jakieś awantury obcym ludziom, w takiej atmosferze on dłużej do siebie będzie dochodził

    autorko - dobra i odważna decyzja
  • szalwia1989 17.04.13, 12:15
    Wychodzę tu na jakąś kompletnie uzależnioną finansowo od rodziców osobę. Tymczasem od bardzo dawna nie jestem już na garnuszku rodziców, od IV r. studiów mam stałą pracę. Ślub i wesele rzeczywiście rodzice finansują/finansowali, może tutaj wydaje Wam się to dziwne, ale jak patrzę po swojej dalszej rodzinie czy znajomych to raczej standard. Oczywiście, że rozumiem ich wściekłość, spodziewałam się awantur, aczkolwiek nie tego, że jego matka będzie wołać forsę i to w taki sposób, od moich rodziców. Forsę, której ona nie dała, narzeczony też od dawna nie jest na jej utrzymaniu.
  • angazetka 17.04.13, 12:33
    Rozumiem cię, wygodniej jest teraz przerzucać winę na "złą (nie)teściową" niż przyznać, że to jednak TY przede wszystkim odpowiadasz za ten cały bigos.
  • tani.armani 17.04.13, 13:13
    A miałaś w planach zwrócić narzeczonemu pieniądze za remont?
    Z resztą jakkolwiek źle się teraz nie czujesz, on z pewnością się czuje i tak tysiąc razy gorzej.
    Wydaje mi się, że przynajmniej już wiesz, że kolejne ewentualne wesele lepiej robić za własną kasę :)
  • andzia8207 17.04.13, 14:15
    Skoro twój były narzeczony był gotów wybaczyć Ci zdradę,to pewnie też machnał by ręką na te pieniądze wydane na remont ,dlatego ta niedoszła teściowa musiała wkroczyć do akcji.Już raz z jej syna zrobiłaś frajera,więc pewnie nie chce by stało się to drugi raz.A te pieniądze mu się przydadzą.
  • nabakier 17.04.13, 14:25
    Andzia. weź Ty się odwal od niej. Co to?To do ołtarza trza koniecznie? Nie można zmienić planów?
    Każde zerwanie boli. Tak to już jest. Ale to nie jest powód do awantur.
  • angazetka 17.04.13, 14:28
    Nie, skąd, zerwanie narzeczeństwa na dwa miesiące przed ślubem kwitujemy krótkim "Aha" i wracamy do czytania gazety. Zero emocji. Jeszcze ktoś uzna, że jesteśmy ludźmi czy co.
  • wuika 17.04.13, 14:55
    Albo, że się wtrącamy w życie dzieci :> Nie wolno tego robić, to niekulturalne, takie przejmowanie się.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • nabakier 17.04.13, 16:36
    Wtrącanie się jest tu nie na miejscu.
  • nabakier 17.04.13, 15:48
    Między "acha" a awanturą jest jeszcze spectrum normalnych zachowań.
  • angazetka 17.04.13, 15:57
    W sytuacji silnego wzburzenia nie ma czegoś takiego jak "normalne zachowanie", zrozum to wreszcie.
  • nabakier 17.04.13, 16:24
    A może Ty zrozum wreszcie, że także we wzburzeniu można zachować się normalnie, czyli JEDNAK bez awantur?
  • malwi.2 17.04.13, 15:54
    przyjaciółka mojej znajomej odwołał ślub chyba miesiąc przed uroczystością, w jej życiu pojawił się były chłopak i wszystko się poplątało, ale miała rodziców którzy ją bardzo wspierali w tej sytuacji, rok później wzięła ślub z tym drugim, są szczęśliwi,

    ty swojego narzeczonego naprawdę kochałaś dwa miesiące temu czy wmawiasz sobie??
  • ewma 17.04.13, 16:13
    Mojego sąsiada spotkało to samo,dziewczyna niecałe 2 tygodnie przed ślubem powiedziała mu,że zakochała się niedawno w innym.
    Chłopak przeżył prawie załamanie nerwowe,wogóle cała jego rodzina bardzo to przeżyła.
    W dodatku stwierdziła,że niczego jej się odwoływać nie chce i on ma się tym sam zająć,bo ona ma inne problemy.
    Przepadło kupe kasy w formie zaliczek,które on oczywiście wszystkie wpłacał.
    Już o wstydzie przy odwoływaniu gości nie wspomne.
    Facet 3 lata dochodził do siebie.Teraz w sobotę miał ślub i jest szczęśliwy.
  • nabakier 17.04.13, 16:37
    Więź pęka długo, i nie zawsze człowiek wie, co jest czym: co jest uczuciem, a co tylko więzią. Czasem dopiero po latach potrafi to rozeznać. Nie ma sensu o to pytać w tej chwili.
  • malwi.2 17.04.13, 17:21
    ok, nie doczytałam, że już wszystko wyjaśnione

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka