• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Bedzie rozwod

  • 01.05.13, 20:44
    Wczoraj nie dalam juz rady, zalamalam sie. Moj maz potraktowal mnie w sposob, ktorego nigdy mu nie wybacze.Dzisiaj mnie dobil, krzyczal, obrazal, ponizal.

    Moj maz nie jest polakiem, pobralismy sie w jego kraju i tam urodzilo sie nasze pierwsze dziecko.
    Na poczatku zwiazku, nie pracowalismy razem. Mamy rozdzielnosc majatkowa a maz jest wlascicielem firmy, w ktorej po jakims czasie rozpoczelam prace. Od poczatku jest ciezko, raz jestem w niej zatrudniona raz nie, w zaleznosci od kondycji firmy ale nieustannie w niej pracuje.
    Od paru lat mieszkamy w Polsce, tutaj urodzilam nasze drugie dziecko.
    Nigdy nie zajmowalam sie tylko dzicmi, pracowalam w domu, po nocach. Maz duzo przebywa za granica, na mnie spoczywa dom. czasami wychodze z domu o 6 rano i wracam o 21 a dzieci kladzie spac niania. Nie mam watpliwosci, ze maz nas kocha ale...w pracy naduzywa swojej pozycji tj. wlasciciela szefa. Wczoraj pomomo, ze postapilam wg jego instrukcji krzyczac wyzywajac mnie od najgorszych powiedzial, ze zrobilam to zle. Czesto tak jest, ze on zmienia zdanie a potem szuka winnych. On twierdzi, ze para nie powinna pracowac razem. Wszyscy pracownicy sie go boja, on na nich nie krzyczy, traktuje z szacunkiem ale..nie wiem jak to wyjasnic, ciezko sie przy nim oddycha. Ja twierdze, ze problemem jest on, jego niestabilnosc i trudny charakter.

    Dzieki naszemu duetowi (nie chce zdradzac co robie, bo internet jest zbyt maly i wole pozostac anonimowa) udalo sie zdobyc swietne zamowienia, ktore bardzo zmienily sytuacje firmy.

    Sytuacji kiedy mnie obraza i poniza jest wiele, pomimo umowy, ze przy dzieciach sie nie wyzywamy obrazami, nazwal mnieprzy nich wielokrotnie k.. powiedzial, ze nie mial wyboru bo na to zasluzylam. Kiedy mam inne zdanie na jakis temat to mowi, ze nie chce mu pomoc i nie zalezy mi na firmie. Zaznaczam, ze firma to jego zycie. Jak chce cos na mnie wymusic, to mowi, ze bez tego mozemy zamknac firme albo zaprzestac budowy domu (wie, ze to moje marzenie) a ja wtedy przerazona poruszam niebo i ziemie aby uzyskac to czego on chce.

    Maz chodzil do psychiatry ale ze wzgledow finansowych przestal. Chodzil u siebie w kraju w trakcie podrozy, powodem byla depresja po 1 rozwodzie i stres trudna sytuacja w firmie. Prosilam wielokrotnie aby cos zrobil z tymi wybuchami zlosci, brakiem stabilinosci. On obiecuje ale potem i tak wybucha. Czuje sie jak na rolekosterze, od kwiatow po kretynke. od 4 miesiecy w firmie jest bardzo stresujaca, nikt nie radzi sobie z ogromem stresu a maz najmniej. Wyzywa sie na mnie, raz zrobi ze mnie wspolwlasciciela a np dzisiaj mnie zwolnil. Jak powiedzialam, ze jeszcze raz wybuchnie to zaczne sie zastanawiac nad separacja to powiedzial, ok. Ja nie mam prawa go tym straszyc i jako, ze on mniekochoa to nie chce abym cierpiala.

    Ja sie boje odejsc, mamy 2 malych dzieci a zawod mam tak specyficzny, ze tu gdzie mieszkam nie mam szans. Chcialaby zawalczyc o zwiazek ale zastanawiam sie czy jest sens. On sie nie zmieni, tak mowi. Twierdzi, ze chce nad soba pracowac ale tylko w kwestiach wg niegos lusznych. Chce sie przygotowac, nie chce aby rozwod byl dla mnie niespodzianka. Chce wiedziec co powinnam zrobic czyli gdzie sie sklada wniosek o rozwod z obcojrajowcem, co z alimentami? jestem 100 procenowo od niego zalezna.

    Nie wierze, ze do tego doszlo, kocham go ale bol jaki mi zadaje jest nie do zniesienia.
    Edytor zaawansowany
    • 01.05.13, 23:43
      Jesteś ofiarą bardzo typowej przemocy psychicznej.
      www.niebieskalinia.pl/edukacja/podstawowe-informacje-o-przemocy/wybrane-informacje-i-artykuly/37-edukacja/przemoc/4046-cykl-przemocy-w-rodzinie
      Polecam zresztą nie tylko powyższe, ale cały dział edukacja/wybrane informacje i artykuły na stronie niebieskiej linii.

      Jeśli chodzi o rozwód z obcokrajowcem, to prawo tamtego kraju jest kluczowe jeśli chodzi o warunki rozwodu, skoro ślub był tam. Nie orientuję się w szczegółach, ale w sieci jest sporo informacji.

      Pozdrawiam i życzę dużo siły.
      • 01.05.13, 23:54
        Jesli chodzi o kraje Unii, to rozwod i ustalanie miejsca zamiezskania dzieci odbywa sie wg prawa i w kraju, w ktorym mieszkaliscie przez ostatnich 6 miesiecy. Niezaleznie od miejsca zawarcia zwiazku malzenskiego .

        Nie wiem jak to jest w przypadku krajow spoza Unii, najlepiej albo skontaktowac sie z ambasada, albo pogooglac.
    • 01.05.13, 23:49
      Wzorcowy opis związku przemocowego. Nie lubię tego pisać od razu, prosto z mostu, ale tak właśnie to wygląda. Moim zdaniem ten związek nie rokuje, przykro mi:(
      Jeśli jesteś zależna finansowo, koniecznie poszukaj pomocy w instytucjach do tego przeznaczonych, Centrum Praw Kobiet, ośrodki pomocy kryzysowej, te instytucje, które dysponują możliwością bezpłatnej porady prawnej.
      Masz wsparcie rodziny, przyjaciół? Gdzie mieszkacie? Masz jakieś własne lokum? Musisz się zabezpieczyć, wpisz w telefon numery na najbliższy posterunek, mąż może stracić nad sobą panowanie, gdy zobaczy, że myślisz poważnie o rozwodzie. Uważaj na siebie.
      • 02.05.13, 09:00
        Dziekuje za odpowiedzi.
        Moj maz nigdy nie posunal sie do przemocy fizycznej, nigdy nie byl bliski tego i pod tym wzgledem nie czuje zagrozenia. Dzieci kocha i jest bardzo przeciwny najmniejszym klapsom.
        To jak maz mnie traktuje nie jest do konca bliskie temu co opisano na stronie niebieskiej lini.
        Nie ma kwiatow po awanturze. Jest o wiele lepiej ale maz nigdy nie przeprasza. Mowi np. postaram sie kontrolowac swoja zlosc i nastroje. Jestem juz za stary na to aby sie zmienic ale bede sie staral pracowac nad soba. Przed wszystkimi opowiada jak ja jestem fantastyczna, pod wzgledem profesjonalizmu w pracy jako matka jako partnerka. Jego ojciec np wczoraj do mnie zadzwonil(stosunki miedzy nimi sa b.luzne takze nie namawial go do tego, tes od zawsze taki byl) i opwoiadal jakie to szczescie, ze syn ma taka zone. W sms maz jest bardzo grzeczny, pomimo oskarzenia o ostatnia sytuacje w pracy piszac sms zaznaczal, ze dziekuje za maja chec pomocy w trudnej sytuacji. Ma doswiadczenie po pierwszym rozwodzie. nie mam ani jednego swiadka jego zachowania.

        Kiedys w awanturze bardzo mnie obrazal, nazwal m.in glupia polka. Chodzil wtedy do w.w psychiatry i po wizycie u niego przyszed i powiedzial, ze zle zrobil i nie powinien tak mowic. Zadne przepraszam. Ogolnie firma jest celem wyzszym, twierdzi, ze jest za stary na prace u kogos, ze to ma nam zapewnic byt i dlatego on walczy. Twierdzi, ze to dla nas. Na moje prosby o prace nad soba, mowi, ze sie bedzie starac ale jak chce odejsc to moge odejc bo on mnie kocha i nie chce abym byla nieszczesliwa. Denerwuje sie jak mowie o separacji, uwaza, ze go zastraszam. Dla niego to definitywny koniec a dla mnie okres kiedy mamy nabrac oddechu i zastanowic sie nad soba.

        Jestesmy 8 lat razem i te momenty kiedy on sie stara lub powidzmy nie jest cytuje"zestresowany" sa mile, lubie z nim byc, rozmawiac a kiedy wybucha brzydze sie nim. On podklresla, ze to przez wspolna prace. Widze jak na niego otoczenie patrzy i czasami zastanawiam sie czy on nie jest psychopata. Czuje sie wykozystana, to co zrobilam dla firmy jest podstawa jej funkcjonowania, on twierdzi, ze i tak by sobie poradzil/pewnie am racje. Raz mowi jaka jestem fantastyczna za chwile, ze ma plan aby sie mnie pozbyc z firmy. Przenieslismy sie do Polski aby ograniczyc koszty zycia i ratowac firme. Mieszkamy w moim malym mieszkaniu, firma ma siedzibe w lokalu nalezacym do moich rodzicow za symboliczna oplata. Mam oszczednosci, ktore mialy byc wlozone w budowe domu. Wymaga wiecej odemnie a zarazem traktuje jak pracownika, pozwala sobie na bardzo duzo w klutniach. Ogolnie uwaza, ze wszyscy sa glupi. Nikt sie na niczeym nie zna. Np wyszlam o 6 i wracam po 21. Dzieci jak wchodze sie budza i musze je przytulac i pokazac, ze jestem bo tesknia. Nastepnego dnia wstaje o 4.30 i szykuje sie do wyjscia a on mnie na drugi dzien wyzywa dlaczego czegos nie zrobilam, nie widzi, ze pomiedzy moim przyjsciem do domu a rankiem minelo tylko 7/8 h i na moje pytanie kiedy to mialam zrobic odpowiada, ze to jest problem bo zwykly pracownik by to zrobil.

        Ciagle slysze, przez Ciebie idzie zle, gdyby nie to byloby to inaczej, jestes glupia, nie zalezy ci, nie dbasz o to itd.

        chyba sie rozpisalam, przepraszam. Mam wiecej do powiedzenia ale nie mam sily. Dzisiaj jak rozmawial na skypie z dziecmi widzac go, bardzo tesknilam. Kocham go.
        • 02.05.13, 09:58
          Nie musisz odchodzić od męża i brać rozwód od razu.
          Musisz na początek się mentalnie usamodzielnić i co jest bardzo ważne-pozwolić Panu posmakować skutki jego decyzji. Wtedy dopiero zobaczysz jego prawdzie oblicze.
          W tej chwili twoja rola jest nie bycie żony a bufora między Panem a światem-w rezultacie ty dostajesz i zbierasz wszystkie negatywy.

          Ok-teraz jesteś zwolniona, i bardzo dobrze-szukaj pracy w innym miejscu i nie wracaj tam skąd cie wyrzucono, zrobiono z ciebie przed pracownikami pośmiewiskiem (o tego w ogóle nie piszesz) ogólnie nie doceniono i jak widać jesteś niechciana.

          Proszę cie o napisanie na prywatnego maila.
          Wszystko to jest mi bardzo dobrze znane. Witam cię jako ta druga głupia co też wstawała o 4-tej rano, była niedobra, wciąż za mało i za mało dawała i etc.
          Ja przynajmniej miałam połowę udziałów w firmie i mieszkałam w domu którego wybudowałam (twój jest dopiero w planach).

          Też straaaaaszne było źle pracowanie razem......ale teraz po rozwodzie i pieprznięciem wszystkiego Pan pracę nie może sobie znaleźć i parokrotnie się poniżał i mnie prosił znowu o wspólną prace ale wole zarabiać mniej a obok siebie mieć ludzi normalnych i spokojnych, szacunek i zrozumienie niż kasę i chorą jazdę.

          Też nie piszesz albo jeszcze sobie nie uświadamiasz jak się to okrutnie zemści na wasze dzieci. Pracownicy się boją i żyją w stresie-wasze dzieci też.
          Dla mnie jedyny ratunek był rozwód. Jako przeszła przez to mówię wprost-ten pan jest psychopata i nigdy mu nie dogodzisz i nie zasłużysz na szacunek.

          Kwiaty????Kwiaty są po to żebyś bardziej żwawo zapieprzała na jego wizerunek na zasadzie-wszystko co złe i porażka-przez ciebie, a wszystko co dobre i sukcesy to jego.
        • 02.05.13, 10:03
          Na stronie niebieskiej linii opisano fazy, które różnią się od Waszej sytuacji natężeniem zachowań, ale Wy przechodzicie przez takie same fazy, prawda?
          Wybuch, potem jesteś lepiej traktowana, potem już nie, a potem znowu wybuch.
          Spychanie odpowiedzialności za to, co on robi na Ciebie (no wydarł się na Ciebie, ale to Twoja wina, bo to tamto i owo, i nie dało się absolutnie na Ciebie nie wydrzeć, no sama rozumiesz że to przez Ciebie, a do tego w ogóle nie bierzesz pod uwagę że jak tak wrzeszczał to się biedaczek spocił i mógł się przeziębić - taka z Ciebie egoistka) jest typowym odwracaniem kota ogonem, które stosują przemocowcy żeby zepchnąć z siebie poczucie winy.
          Prawdopodobnie nie zmienisz jego, ale możesz zmienić siebie.
          Dlaczego nie odeszłaś do tej pory? Dlaczego ostro mu się nie postawiłaś? Dlaczego bronisz swoich granic tak słabo? Jak jest u Ciebie z poczuciem własnej wartości? Czy pochodzisz z kochającej się rodziny, czy miałaś np. ojca-tyrana, lub inne tego typu "atrakcje"? Nie traktuj proszę tych pytań jak zarzuty, tylko jak drogę do poznania odpowiedzi na pytanie "jak to się stało, że znalazłam się w takiej sytuacji".
          • 02.05.13, 12:56
            napisala w drugim poscie, na koncu,ze go kocha.
            tak.mozna ciagle kochac mimo znoszonych upokorzen i wierzyc,ze on sie kiedys zmieni.
            jemu jest tez ciezko. na pewno zdaje sobie sprawe ze swojego trudnego charakteru. a skads ten charakter sie wzial, prawda?
            jego ojciec potrafi pochwalic synowa, a nie potrafi chwalic wlasnego syna? pewnie tak bylo w dzicinstwie. skad ja to znam, obcych sie wychwala pod niebiosa, a wlasne dzieci doluje...

            sootball napisała:

            > Dlaczego nie odeszłaś do tej pory? Dlaczego ostro mu się nie postawiłaś? Dlacze
            > go bronisz swoich granic tak słabo? Jak jest u Ciebie z poczuciem własnej warto
            > ści? Czy pochodzisz z kochającej się rodziny, czy miałaś np. ojca-tyrana, lub i
            > nne tego typu "atrakcje"? Nie traktuj proszę tych pytań jak zarzuty, tylko jak
            > drogę do poznania odpowiedzi na pytanie "jak to się stało, że znalazłam się w t
            > akiej sytuacji".


            --
            "Gdyby nie internet nie wiedziałbym,że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
    • 02.05.13, 09:37
      "Będzie rozwód", głosi tytuł.
      Po przeczytaniu całości mogę tylko powiedzieć: w końcu. Tkwisz w związku z facetem nieprzewidywalnym, który traktuję cię w sposób paskudny, nie szanuje cie, obraża, poniża, nie szanuje też innych ludzi. Nie broń go, nie ma kogo. Nie szukaj usprawiedliwień, że na stronie Niebieskiej Linii opisali nieco inny typ.
      Wyłaź z tego związku, póki masz jeszcze na to siłę.
      • 03.05.13, 23:55
        forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,139374645,Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html
    • 02.05.13, 10:05
      Straszne. Naprawde straszne.

      Bardzo cie wspolczuje, bo niestety wiem, co to znaczy, choc u nas nigdy nie doszlo do takiego nasilenia przemocy werbalnej, a ja mam dobrze platna prace i jestem niezalezna finansowo. Poczucie bezradnosci, jakiego czlowiek doswiadcza, jest po prostu niewiarygodne.

      Pytasz, jak sie przygotowac do rozwodu. Przede wszystkim, zdobadz dowody na zachowania meza. Kamera, czy chociazby dyktafon, moze pomoc. Notuj w dzienniczku przypadki przemocy ze szczegolami i zacznij o tym mowic otwarcie wszytkim wokol.
      Kolejny krok to niezaleznosc finasowa. Teraz jestes typowym jeleniem - pracujesz na sukces meza, ale nic z tego nie masz, nawet skladek emerytalnych. Szczyt glupoty. Idz do doradczyni zawodowej, zaplanuj swoje dalsze zycie zawodowe, i zacznij ten plan realizowac. Nie mosisz wiecznie pracowac w tej akurat branzy, co teraz.

      zapomnij o budowie domu i o firmie, rzeczy materialne sa naprawde malo wazne w zestawieniu ze spokojem i moiloscia, jakich masz prawo oczekiwac od malzenstwa.

      Nie ludz sie, bedzie coraz gorzej. Mozesz poczytac o przemocy werbalnej, ale skoro maz wie, ze ja uprawia i mimo wszystko nie jest sklonny z niej zrezygnowac, to szanse na zmiane widze male - wciaz, mozesz wyslac go na terapie - jako warunek kontynuacji malzenstwa.

      Ciezko dojrzec do decyzji, ale kiedys bedziesz musiala.
      --
      W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
      Wiedzmowo
      • 02.05.13, 11:19
        Wydaje mi się, że nie znasz problemu przemocy psychicznej, dlatego bronisz jeszcze męża, co jest absolutnie zrozumiałe, bo większość ofiar takiej przemocy to robi, bierze część winy na siebie, tłumaczy partnera, że znerwicowany, zmęczony, ma problemy w pracy. Ale to jest właśnie wręcz podręcznikowy przykład osobnika stosującego ten rodzaj przemocy. Taki facet może nigdy nie podnieść na nikogo ręki, ale mentalnie umęczy ofiarę do granic wytrzymałości. Albo sam prowokuje, by wykazać, jaka ofiara jest podła, albo wmawia ofierze, że on jest owszem wybuchowy, ale taki by nigdy nie był, gdyby ona go nie prowokowała.
        Wszyscy głupi - to też bardzo charakterystyczne. Na Twoim miejscu zainwestowałabym w dwie książki (w sieci też na pewno są): Toksyczne słowa, słowna agresja w związkach Patricii Evans i Molestowanie moralne Mari-France Hirigoyen.
        I rzeczywiście wewnętrzne wzmocnienie, zmiana Twojego nastawienia są tu kluczowe. Choć w moim pojęciu, na podstawie doświadczenia swojego i wielu znanych mi ofiar tego rodzaju osobników, taka zmiana nie poprawia związku, pomaga jedynie się z niego uwolnić. A to bardzo ważne.
        I pamiętaj, to, że on nigdy nie użył przemocy fizycznej, nie oznacza, że tego nie zrobi. Oni potrafią się stać bardzo agresywni, gdy widzą, że ofiara się wzmacnia, że może się wymknąć.
        Życzę dużo siły:)
        • 03.05.13, 11:06
          Dopiero teraz znalazlam chwilke aby usiasc do komputera. Mlodsze jest chore.

          Moja sytacja materialna na dzien dzisiejszy jest ok. tj nie tylko spisalismy intercyze ale mamy rozdzielnosc majatkowa. Mam swoje mieszkanie, samochod, dzialka na ktorej ma byc dom moja, mam oszczednosci, ktore wystarcza na jakis czas.

          Problemem jest to, ze to co ja zrobilam dla firmy bardzo duzo dla mnie znaczy. Fizycznie jestem tutaj ale to co robie jest sprzedawane na zachodzie. Kocham to co robie, uwazam, ze mam piekny zawod i wiem, ze jestem dobra. Naprawde nie chce podawac detali ale to jest tak jakbym byla rzezbiarzeem. Za kazdym razem robie cos innego i taka osobe zatrudnia sie tylko raz. Nasza firma sie w tym specjalizuje i jest to niszowy rynek. Bardzo trudno jest zaczac w moim zawodzie i na poczatku mialam tylko pomagac. Jak bylam w ciazy, ktora musialam lezec skonczyl mi sie staz i maz zaproponowal, ze skoro ze wzgledu na kryzys jego nie bylo stac na kogos doswiadczonego w moim zawodzie do firmy wejde ja. Bylo to o tyle dobre bo dopasowywalismy wszytsko do stanu mojego samopoczucia. Nie mam szans tutaj gdzie mieszkam, musicie mi uwierzyc na slowo, nie ten region nie te finanse mieszkancow. Musialabym sie przeniesc do wiekszego miasta a na okres przejsciowy i start potzrebuje pieniedzy. Dzieci sa male i ciagle choruja, potzebuje pomocy rodziny (ograniczona ale jest)

          Ja sie boje, ze ze wzgledu na to, ze kocham meza bede mu ciagle wybaczac. Wczoraj juz wysylal sms dot pracy, blagal o pomoc bo on nie mowi po polsku. Pomoglam, potem sie zdenerwowal dlaczego zaszla taka sytuacja przypomnialam mu, ze przeciez mnie zwolnil i zakazal sie kontaktowac z kimkolwiek, powiedzial tylko aha. PIsze ciagle, ze jestem milascia jego zycia i kocha dzieci. Ja mu powiedzialam, ze ma problemy z agresja i obiecal cos z tym zrobic i , ze oczekuje przeprosin a on na to, ze on tez oczekuje przeprosin za to, ze go strasze rozwodem. Rozlaczylam sie.

          Czuje, ze to nie tak powinien wygladac zwiazek. Pomimo, ze kocham go gdzies w srodku czuje, ze powinnam sie zabezpieczyc na przyszlos. Na dzien dzisiejszy postanowilam pojsc w przyslym tygodniu do prawnika, skopiowac wszystkie dokumenty firmy, widac, ze bylam juz prezesem, kupilam dodatkowe twarde dyski i zapisze na nich wszystko co do tej pory zrobilam, nawet maile z czasu kiedy nie bylam zatrudniona. W intercyzie bylo napisane, ze nie bede miala zadnych roszczen w stosunku do firmy, takze tutaj lezy problem. co jeszcze moge zrobic?

          Mam jedna przyjaciolke, ktora mnie wspiera. Powiedziala, zebym przeczekala czas kiedy dzieci sa male ale caly czas aktywnie usamodzielniala sie. Strasznie mi ciezko, nienawidze tego, ze maz mna dyryguje, cieszy sie wladza, jak otzrymuje komplementy od klientow to prawie na rekach mnie nosi, jak cos nie idzie to moja wina. Nie tak mialo byc, nie taka osobe chcialam. Slepa bylam.

          Nigdy nie bede w stanie udowodnic mu tego jak mnie traktuje, to zawsze jest niespodziewane, np niewinna rozmowa na spacerze przeradza sie w dzika awanture. Musialabym miec kamere 24h w dodatku z tlumaczem. Mialam w swoim zyciu taka osobe ale skutecznie sie od niej odcielam, urwalam kontakt inaczej nie potrafie sie bronic.

          O dzieci bedzie walczyc, moze nie w tej chwili bo sa za male ale jak tylko podrosna i zrobia sie latwe w obsludze bede miec problem. Musze sie upewnic, ze ew. sprawa bedzie tutaj bo w jego kraju stosuje sie opieke 50:50.

          Rozpisalam sie, staram sie trzezwo myslec ale ciezko kiedy mi tak zle i w dodatku go kocham.

          • 03.05.13, 14:01

            "Czuje, ze to nie tak powinien wygladac zwiazek. Pomimo, ze kocham go gdzies w srodku czuje, ze powinnam sie zabezpieczyc na przyszlos. Na dzien dzisiejszy postanowilam pojsc w przyslym tygodniu do prawnika, skopiowac wszystkie dokumenty firmy, widac, ze bylam juz prezesem, kupilam dodatkowe twarde dyski i zapisze na nich wszystko co do tej pory zrobilam, nawet maile z czasu kiedy nie bylam zatrudniona. W intercyzie bylo napisane, ze nie bede miala zadnych roszczen w stosunku do firmy, takze tutaj lezy problem. co jeszcze moge zrobic?"

            Nie rozumiem po co prawnikowi dokumenty firmy która nie jest twoja i nawet nie jesteś tam zatrudniona?
            To jest tak jakbyś skserowała dokumenty firmy sąsiada i poszła z min.
            Jeżeli chcesz mieś 40-50 czy 60% udziałów uzgodni to z mężem, bez zgody właściciela żaden mecenas Xksinski ci nie pomoże.

            Wydaje mi się że chcesz zrobić coś na co twój mąż się nie zgodzi ale tak żeby on się nie dowiedział-a to jest "dziwna" postawa. Albo się załatwia takie sprawy bezpośrednio, albo....całe życie się cierpi że "robię co mi inny każą bo nie mam wyboru".
    • 02.05.13, 13:45
      Może zamiast zaczynać od rozwodu, wystarczyłoby rozejrzeć się za nową pracą? Nie widzę powodu, dla którego musicie razem prowadzić firmę, zwłaszcza że wciąż jesteś zatrudniana i zwalniana.
      To by dało wam obojgu - nie tylko tobie - odrębną przestrzeń. Widać, że mąż ma ciężki charakter i źle znosi stres. W takiej sytuacji rozdzielenie pracy i rodziny wydaje się najlepszym rozwiązaniem.
      • 03.05.13, 07:44
        Zgadzam się z powyższymi opiniami na temat charakteru Twojego związku. W necie znajdziesz szereg informacji po "wstukaniu" rozwód z obcokrajowcem, za mało danych podajesz żeby otrzymać na forum konkretną odpowiedź.

        Zanim jednak zdecydujesz się na wniesienie pozwu powinnaś bardzo skrupulatnie się zabezpieczyć materialnie. Rozumiem, że nie zostawiłabyś dzieci przy mężu, tym bardziej musisz mieć z czego żyć i gdzie!
        Rozdzielność majątkowa zabezpiecza Cię przed ewentualnymi zobowiązaniami męża i firmy ( piszesz, że jest wyłącznie jego) od momentu podpisania tego dokumentu. To o tyle ważne, że nie odpowiadasz za jego długi ale... Macie jakiś wspólny majątek sprzed rozdzielności? Kwestia domu, piszesz, że w budowie, - kto jest właścicielem?

        Mam nadzieję, że jednak znajdziesz coś co jest również Twoje. Jakaś darowizna? Jeśli możesz odkładaj jakieś pieniądze. Zdajesz sobie sprawę, że jeśli wniesiesz o rozwód wspólne mieszkanie stanie się raczej niemożliwe! Masz się dokąd wyprowadzić? Chyba, że zrobi to mąż? Postępowanie rozwodowe przy zawziętości małżonków może trwać kilka lat, czyli zanim dostaniesz od męża jakiekolwiek wsparcie finansowe upłynąć może sporo czasu i co wtedy z Tobą i dziećmi?

        Mnóstwo pytań i moim zdaniem najpierw znajdź na nie odpowiedzi, mają rację dziewczyny - poszukaj pracy, czyli uniezależnij się a dopiero potem zdecyduj. Naturalnie cały czas mając pod ręką telefon na policję czy do najbliższej życzliwej osoby (to tak na wszelki wypadek).
        Piszesz, że kochasz m, tym bardziej Cię rani, nie pozwól się jednak poniżać. Jeżeli nie jest się w stanie pohamować, w złych momentach poprostu wychodź np do innego pokoju - wspominam o tym w trosce o Ciebie, eskalacja emocji może mieć różne konsekwencje niekoniecznie wyłącznie werbalne, niestety.


    • 06.05.13, 10:36
      Skoro macie rozdzielność majątkową, a mąż jest właścicielem firmy to Ty też powinnaś zadbać o swoje interesy (mąż już to zrobił). Jeśli wybierasz pracę w firmie męża to albo pracujesz tam na umowę o pracę albo stajesz się współwłaścicielem (niekoniecznie w 50%). A jak firma stoi słabo i nie stać ją na zatrudnienie Ciebie to wtedy tam nie pracujesz. Niby czemu masz pracować za darmo dla firmy, która nie jest Twoja?
      Ja akurat zgadzam się z Twoim mężem w sprawie pracy pary. Też uważam, że nie powinno się pracować razem. Chociaż w pracy trzeba odpocząć od swojego partnera. Dlatego doradzałbym Ci założenie własnej firmy lub poszukanie pracy na etat gdzie indziej.
      • 06.05.13, 22:59
        Dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Nie mam zbyt wiele czasu aby tu zagladac a u mnie duzo sie dzieje.

        Rozumiem, ze byloby lepiej gdybysmy nie pracowali razem. Nie zakladalismy, ze bedziemy pracowac razem, dlatego jasne bylo dla nas zarowno intercyza jak i rozdzielnosc majatkowa. Balam sie, ze firma zbankrutuje a ja bede ponosic tego konsekwencje. Stalo sie tak, ze pracujemy razem, poswiecilam tej firmie prawie 7 lat, nigdy nie bylam z dziecmi w domu, bedac w szp[italu po porodzie mialam komputer i konczylam zlecenie, wstaje pierwsza i zasypiam ostatnia. Ciezko pracowalam na sukces firmy, sa to dzialania dlugofalowe ale widac rezultaty. Wyobrazcie sobie, ze wymyslilyscie recepture genialnego kremu, jest duze zainteresowanie i firma sie rozkreca. W tym czasie nie bylyscie nawet zatrudnione w firmie. Z takiej receptury dostaje sie procent albo jednorazowa zaplate. Ja cos takiego zrobilam i co ja zrobie w przyszlosci, bo ze wzgledu na rozdzielnosc i umowe nie mam prawa do tego i w dodatku bede musiala udowodnic, ze to ja zrobilam a nie bycie zatrudniona nie pomaga mi w tym. Zostaje z niczym, nie bede mogla sie pochwalic tym co osiagnelam, zanim rozwine swoja wlasna dzialalnosc minie troche czasu a oszczednosci sie skoncza. W dodatku tak jak pisalam mieszkam w malym miescie i powaznie musialabym zmienic zmiejsce zamieszkania a przy malych dzieciach bez pomocy jest trudno. Jezeli chodzi i to co zrobilam dla firmy ja chce dostac za to wynagrodzenie, chce sie pod tym podpisac. Moj maz kocha firme bardziej niz nas i jak ja bede miala jakiekolwiek roszczenia...zniszczy mnie. O alimenty walka bedzie ciezka bo zaloze sie, ze zrobi to w ten sposob, ze nagle dochodow nie bedzie miec, zreszta u niego w kraju nie ma czegos takiego, tylko w ekstremalnych okolicznosciach i czasowo. Maz przez te lata splaca swoj apartament, nie jezdzimy na wakacje i splacilismy jego dlugi po pierwszym rozwodzie. Ja tez na to pracowalam i to z tego powodu przenieslimy sie do Polski.

        Maz zaproponowal, ze moge byc normalnie zatrudniona ale to chore bo on ma nademna wladze. W piatek mu pomoglam to byl szczesliwy. Dzisiaj znowu...krzyczal, obrazal wyzywal. Jego glos od najwyzszych tonow poprzez szept majacy podkreslic jego desperacje w zwiazku z moim okropnym zachowaniem. On uwaza, ze ja go mecze, robie mu cos na zlosc. Jest prawie 23.00 a ja jeszcze pracuje. Serce mi peka bo chce byc z dziecmi a jestem tak zmeczona, ze nie mam sily sie nimi zajac. Moi mi juz mnie nic nie obchodzi, mozesz byc sobie zla tylko podaj mi ta informacje, zalatw to itp. Najgorsze jest to, ze ja wcale nie jestem zla jestem przerazona, ze on mnie wogole nie rozumie. Jezeli mysle inaczej, mam inne zdanie dzialam przeciwko niemu. Nienawidze go ale boje sie zyc bez niego. Jak ja to ogarne. Jak mozna kogos kochac a rownoczesnie czuc do tej odoby obrzydzenie. Ja tak nie chce, nie wiem jak ruszyc. Tak bardzo chce aby bylo dobrze. Nie rozumiem dlaczego to wszystko sie dzieje.
        • 06.05.13, 23:39
          Kobieto, czemu robisz za jelenia? Skoro pan potrzebuje, żeby coś zostało zrobione to niech to zleci pracownikom. No sorry, ale jakby ktoś mnie zwyzywał palecem bym nie kiwnęła, źle robisz, bo pan już teraz uważa, że to twój zasrany obowiązek, a TAK BYC NIE POWiNNO
        • 07.05.13, 00:33
          Jesteś typowo uzalezniona od przemocowego związku. Nie wiem na ile jesteś silna żeby zacząć myśleć jak oddzielna jednostka, pozostając w tym związku. Często lepsze efekty daje rozstanie, bo wtedy taka osoba jak ty widzi absurd swoich własnych zachowań, zaczyna zauważać, że poniewieranie i poniżanie naprawdę są poniewieraniem i poniżaniem. I przestaje się na to godzić.
          Na razie ustawiłaś się w roli "spełniacza oczekiwań męża".
          Robisz co on każe, niby się buntujesz ale zawsze wykonujesz jego polecenia, nie esz się sprzeciwstawić, nie masz własnego niezależnego zdania i odwagi by je głosić i stosować w swoim życiu.
          MUSISZ zacząć myśleć i żyć niezależnie. Nie czekaj aż mąż cię zwolni albo zrobi wspólniczką w firmie. Sama się zwolnij z jego firmy i zacznij działać niezależnie, znajdź inną pracę. Umiesz się poruszać za granicą, masz wiedzę, zdolności - poszukaj i twórz coś bez męża. Ustawiając się w roli zależnej od niego i podległej - tylko wzmacniasz zły układ. A dzieci patrzą i się uczą że tak jest "normalnie" .... za chwilę dorosną i też ci będą pyskować per "głupia polska ku.wa"
          • 07.05.13, 10:09
            " Jezeli chodzi i to co zrobilam dla firmy ja chce dostac za to wynagrodzenie, chce sie pod tym podpisac."

            Ale jak twój mąż nie chce ci za tego zapłacić to musisz go podać do sądu gospodarczego chyba-sprawa przeciwko pracodawcy innej możliwości nie widzę. Nie piszesz co ci poradził prawnik w temacie.

            Drugi wątek rozwód-to chyba inna sprawa i inny sąd.

            Trzeci wątek-nawet jak ci zapłacą i "będziesz mogła się chwalić ze swoimi osiągnięciami" , nawet żeby firma była twoja na 100% to i tak zostaje problem z zachowaniem twojego męża, braku szacunku, niezdrową relacje i złym przykładem dla dzieci (jedno nie załatwia drugiego).

            Czwarta sprawa-ciekawi mnie jak ty do tej pory 7 lat chyba pisałaś i nie dostawałaś wynagrodzenie to z czego się utrzymujecie ty i wasze dzieci?
            • 07.05.13, 10:57
              Maz zarabial, mialam wyplacany macierzynski, ktore w kraju meza jest ponad rok, jestem oszczedna i po przyjezdzie do Polski, latwo sie utrzymac z pieniedzy w innej walucie, tanim malym mieszkaniu.
              • 07.05.13, 11:10
                "Maz zarabial"-ale zarabiał w tej jego-waszej firmy tak, a pieniądze szli do was.
                Wychodzi że mimo że nie dostawałaś pensje to i tak wpływy były wspólne na zasadzie wspólna praca=wspólne pieniądze.

                Mi chodzi o to że wydaje mi się że ty nie rozumiesz że zmiana prawna waszego systemu tak na prawdę może nić nie zmienić.

                Oki, wyobraźmie sobie -od jutro zostajesz wspólniczka i masz 40% udziałów.
                I co wtedy zrobisz, co się zmieni dla ciebie, dlatego że ja tego po prostu nie rozumiem.
                Twój mąż się nie zmieni i wszystko między wami zostanie takie same.
                Przecież ty dzisiaj nie możesz mu odmówić nawet dzwonienie do kogoś na jego rozkaz.

                Juto jako wspólniczka nie odmówisz mu ulokowanie ew. zysków firmy w coś co on ci rozkazie,
                albo zaciągnięcie kredytu, leasingu na jego cele niezgodnie z twoją wizją.
        • 07.05.13, 10:43
          To Ty musisz wybrać co chcesz i do tego dążyć. Ja widzę następujące opcje:
          1. Nie zmieniasz nic i wszystko zostaje tak jak jest. Moim zdaniem jest to najgorsze rozwiązanie, bo w razie problemów z mężem zostajesz z niczym.
          2. Możesz zgodzić się na etat w firmie męża. Ustalacie odpowiednie zarobki dla Ciebie. Wprawdzie nadal nie masz praw do firmy, ale jest jeszcze druga strona medalu. Etat to etat i w tej sytuacji nie możesz zgadzać się na pracę po godzinach. Pracujesz 8 godzin dziennie i koniec. Jeśli szef (mąż) chce żebyś została dłużej to niech płaci za nadgodziny.
          3. Żądasz od męża udziałów w firmie i wtedy poświęcasz się jej na całego. Pracujesz tak jak obecnie, ale rozwój firmy wiąże się też z Twoim rozwojem i wiesz, że pracujesz dla siebie. Nawet jeśli mąż się wypnie na Ciebie prywatnie to Ty nadal jesteś współwłaścicielką i masz dochody.
          4. Zrywasz współpracę z mężem i zakładasz własną działalność. Z jednej strony to duża niezależność, ale z drugiej spore też ryzyko. Ale wiesz, że pracujesz tylko dla siebie.
          Mąż oczywiście będzie Ci marudził, ale powiedz mu wtedy, żeby postawił się w Twojej sytuacji. Tzn. haruje dzień i noc, a nic z tego nie ma bo wszystko jest formalnie własnością żony. Teraz może powiedzieć, że faktycznie masz rację i zmieniacie obecny system. A jeśli powie, że wtedy i tak pracowałby na rzecz żony, to też jesteś w domu. Niech więc przepisze całą firmę na Ciebie (przecież przed chwilą powiedział, że nie ma różnicy).
          Ważne jest abyś była konsekwentna i nie dała się zwodzić, że później to załatwicie.
          • 07.05.13, 11:26
            "3 Żądasz od męża udziałów w firmie i wtedy poświęcasz się jej na całego. Pracujesz tak jak obecnie, ale rozwój firmy wiąże się też z Twoim rozwojem i wiesz, że pracujesz dla siebie. Nawet jeśli mąż się wypnie na Ciebie prywatnie to Ty nadal jesteś współwłaścicielką i masz dochody. "

            Nie wiemy co to jest za firma (chyba nie w Polsce) i jakie są przepisy.
            Jeżeli sp. z o.o. to wprowadzasz autorki w błąd.
            Nie każdy współwłaściciel ma umowę o pracy i co za tym idzie nie każdy może mieć dochody z tego tytułu. Nie każda firma na koniec roku ma zyski, sprytny udziałowiec może tak rozporządzić żeby nie było tego mimo dobrych dochodów (narobi kosztów i zobowiązań, lewe faktury etc.) Nawet żeby był zysk można się nie zgodzić na wypłacenie go jako dywidenda na koniec roku.
            Reasumując-pani może być współwłaścicielka bez żadnych dochodów (o gorszej wizji nie będę pisać).
            • 07.05.13, 12:50
              Fakt, że nie wiemy jaka to firma, ale ja pisałem tylko ogólnie. Gdyby zacząć wchodzić w szczegóły to ze 2 godziny bym pisał i nie wiem czy bym skończył. Chodziło mi o ogólną zasadę, że skoro mąż osiąga dochody ze swojej firmy, to niech i żona osiąga w ten sam sposób część tych dochodów. To, że w przypadku spółki trzeba pilnować wspólników, aby nie wyprowadzali kasy to zupełnie inna (co nie znaczy, że nieistotna) kwestia.
          • 07.05.13, 11:27
            Jeżeli spora czesc działalnosci firmy zalezy od Twojego wkładu pracy i od Twoich umiejętnosci organizacyjnych i komunikacyjnych w klientami, to masz asa w rękawie, a robisz na własne życzenie za jelenia przemocowego męza. Postaw pana przed faktem dokonanym tj. kontynuujesz swoją działalnosc w firmie, wówczas gdy zostaniesz jej wspólnikiem, okresl procent udziałów który Cię interesuje, okresl nowe zasady współpracy i podejmowania decyzji biznesowych i zapowiedz męzowi, że jakiekolwiek odstępstwo od ustaleń oznacza to, że rezygnujesz z firmy, sprzedajesz swoją czesc udziałów i zakładasz odrębną DG na własną rękę, wynajmujesz pomoc do dzieci i działasz bez ogona w postaci przemocowego tyrana.
            • 07.05.13, 11:34
              I wówczas tak jak pisze rurek, regulujesz kwestię własnych praw autorskich, od których nalezy Ci się wynagrodzenie.
        • 07.05.13, 11:28
          Tak myślę, że może powinnaś skorzystać z porady prawnej w zakresie praw autorskich? No chyba, że podpisałaś jakiś kwit, że zrzekasz się wszystkich praw autorskich na rzecz firmy. Ale może poszukaj dobrego adwokata, i coś ci doradzi.
          • 07.05.13, 11:59
            Krokodili 123...masz 100 racje jak to jest zrobione, sp zoo, maz nie jest zatrudniony, jego druga firma dzialajaca u niego w kraju. Zrobi dokladnie tak jak opisalas.

            Znowy na mnie krzyczy, wyzywa, mowi o swoim planie pozbycia sie mnie, ciagle mi powtarza, czy ty mnie sluchasz, no sluchaj mnie!!! Przeciez ja go slucham...ja nie robie nic innego tylko slucham tych obelg. Dobrze, ze nikogo w biurze nie ma bo caly make up splynal mi. Pracownicy nawet nie sa w stanie sie zorientowac, ze cos jest nie tak bo wsyztsko dzieje sie na "poziomie" nigdy przy kims.

            • 07.05.13, 12:03
              Wiem że mam racje dlatego że przerabiałam tego.
              Jako doświadczona mówię ci-posłuchaj się dziewczyn i wybierz drogę usamodzielnienia (nawet bez rozwodu). Najpierw terapia dla wzmocnienia i nauczenia się nowych sposobów radzenia z agresja, stawianie granic, asertywność, myślenie i działania o siebie i dla siebie itc....a późnej inna praca i wszystko się ułoży po kolej.

              I piszesz że ma druga firma-wszystko jasne jak słońce.
              • 07.05.13, 12:09
                Krokodili napisalas, ze moge do Ciebie napisac. Jezeli aktualne to podaj prosze maila.
            • 07.05.13, 12:09
              "mowi o swoim planie pozbycia sie mnie"

              A jeżeli on pawie codziennie cie zwalnia i ci mówi wprost nie jeden raz że chce się ciebie pozbyć to dlaczego TY się ciągle i od nowa z uporem masochisty pchasz w tej firmy i cierpisz na własne życzenie.
              On nie może być konsekwentny (a raczej jest w niechęci do ciebie)
              A dlaczego TY nie możesz być?
              Zrozum-ta wspólna praca,sielanka, wspólna kasa i szacunek o której piszesz jest utopia.
              • 07.05.13, 12:16
                Boje sie to zobaczyc, boje sie, ze nie dam rady. Zostane bez pieniedzy do zycia, zabierze mi dzieci. Tak bardzo sie boje. Chcialam super rodziny, pracy ...nie mam nic. Chcialabym aby moje dzieci byle szczesliwe aby sie wychowywaly w pelnej rodzinie w dobrobycie.
                • 07.05.13, 12:42
                  tao3 napisał:

                  > Boje sie to zobaczyc, boje sie, ze nie dam rady. Zostane bez pieniedzy do zycia
                  > , zabierze mi dzieci. Tak bardzo sie boje. Chcialam super rodziny, pracy ...nie
                  > mam nic. Chcialabym aby moje dzieci byle szczesliwe aby sie wychowywaly w peln
                  > ej rodzinie w dobrobycie.

                  Dlatego nie namawiam cie na rozwód w tej chwili. A dlaczego ma ci zabrać dzieci teraz jeżeli zaczniesz szukać innej pracy? Wyjście jest nie w jego firmy a w twoim usamodzielnienie się.
                  Zauważ ty albo chcesz mieć udziały, pieniądze i chwałę albo piszesz że cie załatwi, zabierze ci dzieci i zostaniesz bez środków.
                  Wydaje mi się że prawdziwe życie jest po środku i tego szukaj.
                  • 07.05.13, 12:43
                    chyba: krokodil123@gazeta.pl
    • 07.05.13, 12:50
      Przede wszystkim, bardzo ci wspolczuje. Wiem, niestety z doswiadczenia, jak niszcza potrafi byc przemnoc emocjonalna i werbalna. teraz zostalas doproewadzona do takiego stanu, ze nie jestes w stanie sie przeciwstawic, i wszelkie porady, ktore tu dostajesz, choc sluszne, nie sa dla ciebie pomocne.

      IMHO, musisz, zanim podejmiesz jakiekolwiek dzialania, wzmocnic sie psychicznie. zacznij czytac ksiazki o przemocy werbalnej, polecam cala serie na ten temat Patricii Evans, plus dodatkowo Men who hate women and women who love them Susan Forward . I koniecznie zacznij szukac terapii, najpeliej, by byl to ktos doswiadczony w pracy z ofiarami przemocy.

      Potem przyjdzie czas na kolejne kroki, ale poki co, nie jestes jeszcze do nich gotowa. Dla postronnych obserwatorow to moz ebyc strasznie irytujace patrzec, jak poddajesz sie przemocy, ale ty teraz nie umiesz inaczej - ale nauczysz sie. Jelsi cokolwiek jeszcze moglabys zrobic, to zacznij notowac, co maz do ciebie mowi - maly kalendarzyk kieszonkowy, konretne wypowiedzi. Przyda ci sie pozniej, kiedy zaczniesz wychodzic z przemocy i wlaczyc o siebie.

      --
      Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
      Naomi Wolf

      Wiedzmowo
    • 07.05.13, 13:07
      Skoro od kilku lat mieszkacie w Polsce, to wszelkie kwestie związane z dziećmi będą rozstrzygane w Polsce i zgodnie z prawem polskim. A zatem szanse na odebranie ci dzieci przez męża, zwłaszcza jak będziesz miała jakiekolwiek dowody na jego przemocowe zachowania, np. w postaci dowodu, że korzystałaś z pomocy psychologicznej w związku z zachowaniem męża. Co do kwestii majątkowych to skonsultuj się z prawnikiem.
    • 22.05.13, 15:11
      0pba napisała:
      > Polecam Kancelarię Adwokacką Aleksandry...

      A ja nie polecam tej kancelarii, bo pani adwokat nie wie, że nie wolno jej się reklamować, więc cóż to za prawnik!?
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.