Dodaj do ulubionych

Problem z nastolatkiem

07.05.13, 11:47
Bardzo proszę o radę. Oboje z mężem byliśmy/jesteśmy chyba zbyt pobłażliwi w stosunku do dzieci. Zawsze chcieliśmy stawiać im granice i uczyć metodą konsekwencji, ale mamy ogromny problem z określeniem i doprecyzowaniem tych konsekwencji.
Syn jest w drugiej klasie gimnazjum. Ja wiem, że to za późno na wychowanie, wiem, że jest teraz w trudnym okresie, ale...Jest nam ciężko, jemu pewnie tez, tyle, że to my jestesmy dorosli a nie wiemy co mamy robić.
Chodzi o motywację do nauki. Miał kiedyś trudności, obecnie są opanowane, ale fakt jest faktem, że musieliśmy mu pomagać w nauce. Nie uczyliśmy się za niego, nie odrabialiśmy za niego zadań, ale pomoc z naszej strony była (czasy podstawówki).
Na poczatku gimnazjum radził sobie samodzielnie, materiał był łatwiejszy, więcej godzin z przedmiotów, z których teraz ma kłopoty, ma pamięć słuchową, więc duzo wynosił z lekcji. Teraz z biologii, fizyki,, geografii, chemii jest tylko jedna godzina tygodniowo, więc trzeba sie uczyć w domu. Dodatkowo materiał jest trudniejszy.
I tu się zaczynaja schody. Z pozostałych przedmiotów radzi sobie, ma trójki, ale z trzech grozi mu dwója. Gdy go dopilnuję, żeby sie pouczył czyli każę odpowiedzieć na pytania pod tekstem, przepytuję, dostaje ze sprawdzianu czwórkę, gdy uczy się sam jest dwója albo gorzej. Jemu się autentycznie nie chce. problem nie jest w tym, ze czegoś nie rozumie, tylko w tym, że nawet nie zajrzał do książki.
Syn ma fioła na punkcie jakiejś netowej gry, kiedys kupił sobie za swoje pieniądze telefon komórkowy, a teraz całe doładowanie wykorzystuje na internet. Na komuputer ma założoną blokadę rodzicielską, a po tym, jak ostatnim miesiącu dostawał same mierne i jedynki zabroniłam mu korzystania z internetu do czasu poprawienia ocen.
Nie poprawił ich, korzysta z internetu przez komórkę, a gdy chcemy mu ją zabrać twierdzi, że nie mamy prawa, bo jest jego...
Syn chodził na kursy efektywnej nauki, z ang ma prywatne lekcje, bo mu zalezy na nauce tego języka, jeździ na wycieczki i z klasą i z nami. Jak tylko wyrobi się z lekcjami i obowiązkami domowymi ma czas wolny (zadania domowe odrabia, ale w ogóle się nie uczy). tego czasu wolnego jest duzo, bo odrobienie lekcji i wykonanie kilku drobnych prac w domu zajmuje mu maks godzinę. Zaprasza kolegów, odwiedza ich, wychodzi do kina i na miasto. Nie odstaje od rówiesników materialnie w żadnym stopniu. Po co to piszę...bo sama nie wiem, czy to dobrze, czy źle, czy daję mu za duzo swobody, czy w sam raz, czy powinnam bardziej cisnąć jesli chodzi o naukę? ale nie wiem jak? jakie zastosowac metody? Czy tez odpuścić?
Bedzie mu trochę głupio jak będzie miał mierne na świadectwie, ale go to do niczego nie zmobilizuje. Ma jedną mierną na półrocze i nie robi nic by tę ocenę poprawić.
Do tej pory duzo rozmawialiśmy, tłumaczyliśmy mu dlaczego nie pozwalamy np. na powrót o pólnocy itd, itd, i jakoś się dogadywaliśmy. Ale tłumaczenie, że nauka jest potrzebna w zyciu (odkrywanie, pokonywanie własnych słabości, wytrwałość, dążenie do celu, sukces, wyciąganie wniosków na przyszłość) w ogóle do niego nie trafia. W każdej wolnej chwili gra na telefonie. Każdej, przy jedzeniu, w trakcie spaceru z psem, wszędzie.
A ja mam ochotę wyrzucić telefon przez okno:(
Co robić?
Obserwuj wątek
    • batka.makatka00 Re: Problem z nastolatkiem 07.05.13, 13:40
      Jest to problem, nie zdajesz sobe sprawy jak powszechny! Sądzę, że trochę przyzwyczailiście syna do nadzorowania i stymulowania jego pracy, nie wykształcił u siebie samokontroli w tym zakresie, tymczasem dorósł do takiego wieku, że bunt rodzi się zanim zdążycie wypowiedzieć uwagę.
      Przypadek z mojego podwórka z identycznymi objawami jak u Ciebie, przy czym kontakt rodzice - dziecko ok., poskutkowało jasne postawienie tematu:
      - nie musi być super ze wszystkich przedmiotów ale musi wybrać te (np. 2), z których będzie;
      - jesteśmy informowani o sprawach w szkole (oględnie ale ze wskazaniem na sytuacje nietypowe)
      - wiemy dokąd wychodzi, z kim i wraca o ustalonej godzinie
      w zamian nie zrzędzimy ucz się , może sobie wybrać np ciekawszą ofertę wakacyjnego wypadu (albo coś innego), natomiast nieuzasadnione spóźnienie z wyjścia zawsze kończyło się skróceniem czasu następnego wyjścia (boli zwłaszcza, gdy trafi się akurat impreza)

      To takie zarysy, podziałały bez pudła na trójce, jedno z naleciałościami niestety się wymknęło. innym metodom też niestety się wymknęło ale to już osobna historia.

      Twój syn ma dopiero 14 (dobrze liczę?), moim zdaniem nie może mieć zbyt dużo swobody ale zakazami, nakazami i karami niewiele zdziałacie. Sróbujcie poprawić atmosferę, mniej napięcia wokół nastolatka to lepsze relacje.
      Polecam forum starsze dzieci - jest kilka wątków o nastolatkach.
      • igge Re: Problem z nastolatkiem 07.05.13, 14:55
        Moj 16latek tez przerażającą ilość czasu poświęca na ekran (komp, tablet, telefon. A oceny (1 liceum, klasa matematyczna) ma dużo gorsze niż w gimnazjum, z jego kiedyś ulubionych przedmiotów matmy i informatyki możliwe że będzie mial na koniec 2. Co jakiś czas marudzimy, że powinien się uczyć i że ma poprawić oceny i odejść od gry komp. On twierdzi, że oceny ma takie jakie planował i chciał. Nigdy nie pomogliśmy/ nie pomagaliśmy mu w niczym w szkole ale do tej pory, tzn w rejonowym gimnazjum uczył się jednak na 5 i 6, w sportowej podstawówce miał czwórki i dwie piątki na koniec 6 klasy i egzaminy celująco zdane. Tez nie wiem co robić bo na nadzór jest za stary i nie daje sobą tak naprawdę w jakiś sposób kierować, mowi np że nie wie kiedy wróci z boiska z kolegami i po prostu czekam aż wróci. Mam do niego ogromne całkowite zaufanie, którego nigdy nie zawiodł. Pytam go tylko ostrożnie czy zamierza zdać do następnej klasy i twierdzi, że zamierza. Te rycerskie gry komp. nie są zupełnie bezwartościowe, przeciwnie, syn sprawdza w historycznych książkach fakty, pasjonuje się średniowieczem i bronią i ma ogromną wiedzę w tym zakresie, czyta w oryginale 12wieczne eposy rycerskie, ćwiczy myślenie strategiczne i ogólnie jest dość oczytany. Te gry to jego jakby pasja i szkoda mi go tego pozbawiać, ma wiele radości. Ale sama wolałabym, żeby tyle czasu poświęcał np fizyce, którą też lubi zamiast w kółko czytać o mieczach, ranach i średniowieczu. Do fizyki oprócz szkolnych lekcji - nie zagląda. Boję się jaki kierunek studiów wybierze.
    • 71tosia Re: Problem z nastolatkiem 07.05.13, 20:47
      Ja mysle ze nie ma co robic tragedii z tego ze 14 latkowi czasami musisz pomoc w nauce, dzieci dojrzewaja w roznym tempie, maja rozne zdolnosci, roznie u nich z dyscyplina. Szczegolnie jest to potrzebne wtedy gdy dziecko samo czuje ze "odstaje''. Czesto przyczyna ze dziecku nie chce sie uczyc jest brak sukcesow, a sukcesow brak bo sie nie chce i kolo sie zamyka. Liczenie na to dziecko ktore sobie z jakiegos powodu nie radzi nagle sie zmobilizuje i sobie poradzi to troche liczenie na cud. W takiej sytuacji nie ma wyjscia i trzeba pomogac.
        • igge Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 09:39
          my znowu całe życie szkolne młodszego dziecka od zerówki jej pomagamy choć to bystra i bardzo inteligentna dziewczynka. Boję się, że i w liceum nie tylko w gimnazjum będziemy intensywnie pomagać :).
      • sorvina Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 09:48
        Fajna uwaga na temat chwalenia i motywowania jest w majowych Charakterach - skuteczniejsze jest chwalenie zaangażowania - włożonej pracy niż zdolności czy efektów. Bo gdy coś nie wyjdzie, to dziecko pomyśli "widać nie jestem dość zdolny, widać mi się nie udaje", a tak skupi się na tym by pracować ile trzeba by wyszło. Dzieci, doceniane za zaangażowanie i dyscyplinę chętniej podejmują działania, bo porażka nie wpływa na ich samoocenę, jest tylko informacją zwrotną - że trzeba się bardziej przyłożyć.
        --
        Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
        • edwa8 Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 10:04
          Czytałam:)
          I stosuję, wiem, że działa. Doceniam wysiłek, starania, własną inwencję. Robię to już od dłuższego czasu i dzięki temu nie mam problemu z wykonywaniem przez dzieci obowiązków domowych. Dodatkowo okazuję wdzięczność i one też już zaczęły to robić:)

          Ja się po prostu boję uzaleznienia od ekranu. Kiedyś zastałam syna przy biurku przed laptopem, w ręku trzymał komórkę i grał na niej, zerkając co chwila jednym okiem w telewizor...
          Całe szczęście póki co, wyjście na dwór wygrywa z ekranami.

          Czy teraz nastolatki dzielą się na olimpijczyków i mierniaków? Gdzie się podziali czwórkowicze?
          I jak mam się nie martwić skoro wiem, że moje dziecko nie nabyło wiedzy potrzebnej do tego, by dobrze napisać egzamin, a co za tym idzie dostać się do przyzwoitej szkoły?
          Mam wrażenie, że on kompletnie nie rozumie skutków swojego "błogiego lenistwa".
          Nie chcę naciskać i zmuszać, ale skoro syn świetnie pracuje ze mną, to chyba znowu muszę zostać nauczycielką:(
          • sorvina Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 10:40
            Gry dają błyskawiczną gratyfikację - chwila wysiłku i już dodatkowy level, osiągnięcie - jakaś nagroda. W życiu tak nie ma. Trzeba więcej wysiłku a nagroda często jest odroczona w czasie.
            Jeśli jednak jest ważna, to gry przestają się liczyć... Czy twój syn ma jakieś marzenia, pasje, coś co chciałby w życiu robić? Wizja - skończ jakąś dobrą szkołę, by potem pójść na jakieś dobre studia i mieć jakąś dobrą pracę, jest mało podniecająca i z grą nie wygra, bo gra wygrywa w wyobraźni. Natomiast gdy człowiek jest zapalony do czegoś, to łatwiej zaakceptuje upierdliwości, jakie musi pokonać by to osiągnąć. Jeśli ma "mało życiowe hobby" to czasem przekonuje argument, że i tak potrzebuje dobrze płatnej pracy by sponsorować sobie to hobby w przyszłości. Nie musisz walczyć z graniem jako takim, możesz uświadomić go, że komputery do gier są bardzo drogie i ile wynosi pensja dla osób bez wykształcenia. Jeśli jest przyzwyczajony, że dostaje dość kasy by sobie grać, to takie poznanie realiów, że zawsze tak nie będzie i będzie się musiał utrzymać i z kasy w Tesko może mu nawet na komórkę przyzwoitą nie starczyć, niektórych potrafi otrzeźwić.

            Obecny system edukacji potrafi być zniechęcający, bo tępi kreatywność, niezależne myślenie. Na egzaminie sprawdzana jest głównie umiejętność rozwiązywania testów wg klucza a nie zrozumienie tematu. To też może zniechęcać. Może się synowi nie chcieć, można to rozumieć, wysłuchać i nie odpuszczać, bo uczyć się warto, bo takie macie zasady w domu.
            --
            Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
            • edwa8 Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 10:51
              Masz rację. Sam wspomniał, że się tam liczy, że ma pozycję...W klasie jej pewnie nie ma, bo ani nie jest "wybitny", ani przegięty w drugą stronę.
              Jak mu pomóc osiągnąć sukces w realu?
              Jak patrzę na jego zdolności, umiejętności, nie mam pojęcia czym mógłby się zająć. Była piłka, ale trzeba włozyć dużo wysiłku by stać się "kimś"- zrezygnował, rekreacyjnie chodzi na judo. Manualnie..nie bardzo.
              Syn chce tworzyć gry komputerowe...I marzy o tym by iść na telekomunikację. Dlatego ja kładę nacisk na matmę i fizykę. On liczy chyba na znalezienie magicznej różdżki, która spowoduje, że odniesie sukces.
              • sorvina Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 11:09
                Jeśli gry są jego pasją to zajęcie się tą branżą może być dobrym rozwiązaniem. Są obecnie nawet w Polsce kierunki czy chociaż specjalizacje na informatyce gdzie uczy się tworzenia gier. To niezła, rozwijająca się branża. Bycie programistą gier na komórkę to dochodowe zajęcie, ale trzeba być naprawdę dobrym by się dostać do takiej szkoły czy później pracy. Jeśli o tym marzy to zamiast grać teraz warto by ćwiczył się podstawach programowania (wtedy musisz udostępnić komputer). Może warto byś porozmawiała z synem jak to jest ze stawianiem sobie celów i realizowaniem marzeń, że trzeba przejść do etapu rozpracowania - co jest potrzebne, planowania działań i realizowania ich. Czy syn patrzył na program uczelni na kierunkach które by go interesowały? Zna wymagania? Niektóre politechniki mają na poziomie liceum dodatkowe kursy doszkalające.

                Co do samych strategii motywowania się polecam książkę "Nawyk samodyscypliny" Neil Fiore .
                Jest też książka Coveya - 7 nawyków skutecznego działania w wersji dla nastolatków, chyba "7 nawyków skutecznego nastolatka" .
                --
                Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
                • sorvina Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 11:16
                  I jeszcze "6 najważniejszych decyzji, które kiedykolwiek podejmiesz" lubimyczytac.pl/ksiazka/16184/6-najwazniejszych-decyzji-ktore-kiedykolwiek-podejmiesz
                  --
                  Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
                  • edwa8 Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 11:20
                    Dziękuję Ci Sorvino za wszystkie wypowiedzi:)
                    Problem w tym, że ja mam sporą wiedzę na te tematy i dzielę się nią z moimi mężczyznami, kiedy zechcą mnie słuchać, ale wiem, że lepszy skutek przyniosłoby samodzielne czytanie.
                    Póki co, żadnego nie udało mi się zachęcić do studiowania tego typu literatury.
                    • sorvina Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 11:33
                      Zazdroszczę synowi mamy :)

                      Szkoda, że oni nie czytają, ale ty możesz korzystać z tych książek ucząc się zmiany podejścia. Motywując nastolatka w kategoriach zrozumiałych dla nastolatka a nie dorosłego. A przede wszystkim samej świecić przykładem - samodyscypliny, planowania, osiągania celów, być może nawet nadmiernie barwnie o tym mówiąc, by zwrócić uwagę. Jak zaszczepisz synowi przekonanie, że to normalne, że się osiąga swoje cele, wymaga to tylko zarządzania czasem, dyscypliny i wytrwałości, to większa szansa, że on coś zmieni w swoim życiu.

                      Natomiast jeśli zachowanie syna to tylko objaw - niskiej samooceny, braku umiejętności radzenia sobie z frustracją, to sama kazania czy przykłady nie pomogą, bo on właśnie uciekając w gry radzi sobie z trudnymi dla niego doświadczeniami - nie potrafi inaczej. Wtedy lepiej skupić się i rozmawiać o problemie niż potępiać go za niedojrzały - ale jedyny mu znany, sposób radzenia sobie z nim.
                      --
                      Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
                      • edwa8 Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 11:56
                        dziękuję:)

                        > Szkoda, że oni nie czytają, ale ty możesz korzystać z tych książek ucząc się zm
                        > iany podejścia. Motywując nastolatka w kategoriach zrozumiałych dla nastolatka
                        > a nie dorosłego. A przede wszystkim samej świecić przykładem - samodyscypliny,
                        > planowania, osiągania celów, być może nawet nadmiernie barwnie o tym mówiąc, by
                        > zwrócić uwagę. Jak zaszczepisz synowi przekonanie, że to normalne, że się osią
                        > ga swoje cele, wymaga to tylko zarządzania czasem, dyscypliny i wytrwałości, to
                        > większa szansa, że on coś zmieni w swoim życiu.

                        Od jakiegoś czasu mocno zmieniłam podejście, bo znalazłam już, przynajmniej częściowo narzędzia. Zawsze wiedziałam, ze przyczyna nieodpowiedniego zachowania dziecka leży po mojej/rodziców stronie, a nie dzieci, tylko nie potrafiłam jej doprecyzować. Teraz, bogatsza w wiedzę, świadomość i nowe doświadczenie, zaobserwowałam ogromne zmiany w zachowaniu moich dzieci.
                        Przykładem chyba świecę:) przynajmniej tak twierdzi moje otoczenie. Syn jest po prostu tak bardzo inny ode mnie, że znajduję do niego drogę jedynie metodą prób i błędów, a nie przez doświadczenie, na przykład ze swojego dzieciństwa. Tych błędów bardzo żałuję i mam nadzieję, że nie odbiją się na nim zbyt mocno. Dlatego wciąż szukam rozwiązań, czasem błądzę, czasem trafi mi się rozwiązanie "jak ślepej kurze ziarno", no i dlatego powstał ten wątek.

                        > Natomiast jeśli zachowanie syna to tylko objaw - niskiej samooceny, braku umiej
                        > ętności radzenia sobie z frustracją, to sama kazania czy przykłady nie pomogą,
                        > bo on właśnie uciekając w gry radzi sobie z trudnymi dla niego doświadczeniami
                        > - nie potrafi inaczej. Wtedy lepiej skupić się i rozmawiać o problemie niż potę
                        > piać go za niedojrzały - ale jedyny mu znany, sposób radzenia sobie z nim.

                        Być może faktycznie jest to kwestia samooceny, ale z kolei testy, które mu przeprowadzałam w formie zabawy, żeby sprawdzić, na ile jego dysfunkcje mogły ją obnizyć, niczego takiego nie wykazały. Nie wiem jak to mozna jeszcze sprawdzić, w rozmowie nic takiego się nie ujawnia, a syn nie jest jeszcze na takim poziomie świadomości, żeby mi powiedzieć: wiesz mamo, mam niskie poczucie własnej wartości.
                        • sorvina Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 12:18
                          Myślę, że syn, z jednej strony będąc wyzwaniem, z drugiej bardzo Ci pomaga w rozwoju - pracy nad sobą. Bo z córką mogłabyś tylko odtworzyć schematy rodzinne, niekoniecznie najlepsze, skoro doprowadziły do przymusu kontroli wszystkiego. Syn wymaga weryfikacji metod i założeń, szukania czegoś nowego. Być może większego słuchania, zamiast wbijania w znane sobie ramki. Pomagając sobie - pomagasz jemu, pomagając jemu - pomagasz sobie. Wszyscy korzystają.

                          Pozostaje mi trzymać kciuki, że znajdziecie oboje porozumienie a syn odnajdzie motywację i siłę w sobie.

                          Co do samooceny - to obracam się od lat w środowisku ludzi przyssanych do komputera czy to zawodowo czy hobbistycznie i widzę, że tzn. no-lify - czyli ludzie grający cały czas, to są osoby z niską samooceną, małymi osiągnięciami w realnym życiu, z których nie czerpią satysfakcji. Ludzie pewni siebie mogą lubić grać, ale nie boją się działać w realnym życiu i mają ciekawe zajęcia, którymi mogą się zająć. Granie jest nudne w porównaniu ze spełnianiem marzeń, ale trzeba wierzyć, że się te marzenia może spełnić.
                          --
                          Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
                          • edwa8 Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 12:25
                            Masz całkowitą rację.
                            Bardzo się zmieniłam odkąd się urodził. Wychowanie go kosztuje mnie bardzo dużo wysilku, zdrowia i emocji. Przy córce muszę się tylko starać, by nie powielać szkodliwych schematów.
                • edwa8 Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 11:16
                  Kupiłam mu te 7 nawyków Coveya, ale stwierdził, że nie lubi poradników:(
                  Podstaw programowania już się uczy, kupilismy też podręczniki, o które prosił. Obawiam się jednak włączenia kompa, bo na bank będzie grał w tę grę zamiast się czegokolwiek uczyć (wielokrotnie sprawdzone).
                  Ponadto zbliża się koniec roku, jest masa sprawdzianów, on chce wychodzić na dwór, nie da się tego wszystkiego pogodzić czasowo...
                  • sorvina Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 11:27
                    Z drugiej strony jeśli Ty nie wierzysz w to, że on potrafi się zorganizować i wybrać to co ważne, to jak on ma to zrobić...
                    Samodyscyplinę i wiarę w umiejętność osiągania czegoś trzeba ćwiczyć, na rzeczach małych, codziennych. Tylko te długodystansowe przerażają, łatwiej uciec jak nie widzę na co dzień, że coś planuję i mi wychodzi.

                    W książce Fiore jest rozdział o tym, jak demobilizująco działa na wiele osób traktowanie przyjemności/rozrywki jako nagrody po wykonaniu obowiązkowej pracy. Wtedy im się nic nie chce. Dla takich osób może dobrze działać planowanie sobie rozrywki jako ważnej i dozwolonej części dnia. Ale teraz bardzo upraszam tą technikę, polecam książkę.

                    Szkoda, że syn nie lubi czytać, odcina się od ważnego źródła pomocy w ten sposób. "6 najważniejszych decyzji..." napisał syn Coveya (od 7 nawyków), więc jest językowo bardziej dostępna dla młodzieży. Mimo wszystko syn musi chcieć.

                    --
                    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
                    • edwa8 Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 11:44
                      Bo ja mam problem z nadmierną kontrolą. Odpuściłam już w 90%, ale dalej czuwam, podpowiadam, steruję:(
                      Gdy tylko ustalam z nim, ze bierze za swoje działania odpowiedzialność (zgodnie z obowiązującymi zasadami), że w niego wierzę, daję mu czas, oceny leca na łeb, na szyję, a on się realizuje w necie. Potrafi siedzieć w ferie lub święta po kilkanaście godzin. No i muszę wkraczać. I tak w kółko.

                      Chyba zacznę czytać synowi te 7 nawyków do poduszki:)

                      Bardzo mi było potrzebne spojrzenie na mój problem z innej perspektywy. Ja mam jednak mimo wszystko bardziej emocjonalne podejście:)

                      Aha, jestem typem, który najpierw musi wykonać wszystkie obowiązki, a potem wypoczywa z książką w fotelu. Nagrodą jest "czyste sumienie", czyli wykonane-odfajkowane obowiązki. Córa (młodsza), to ten sam typ. Z moim synem chyba jest inaczej:)
                      • sorvina Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 12:06
                        Moja znajoma, matka dzieciaków w wieku szkolnym, ze zdumieniem odkryła, że kontroluje ich życie, wymaga by robili wszystko tak jak ona chce, kiedy ona chce, a potem ma do nich pretensję, że nie wychodzą z inicjatywą i nie mają własnej motywacji. A po co mają coś robić sami, skoro wiadomo, że ostatecznie ona przyjdzie, zeszyt sprawdzi, przećwiczy zadania z matematyki itp. Że mama zawsze wszystko robi lepiej, wie lepiej, a to czym się zajmuje dziecko jest głupie i niepotrzebne.

                        >> Gdy tylko ustalam z nim, ze bierze za swoje działania odpowiedzialność (zgodnie
                        > z obowiązującymi zasadami), że w niego wierzę, daję mu czas, oceny leca na łeb
                        > , na szyję, a on się realizuje w necie. Potrafi siedzieć w ferie lub święta po
                        > kilkanaście godzin. No i muszę wkraczać. I tak w kółko.

                        Covey bodajże wspominał, że umowa z dzieckiem musi oznaczać, że ONO ustala jak chce coś robić, ale też ustala konsekwencje gdy tego nie zrobi. Rodzic nie kontroluje JAK, ale po jakimś ustalonym okresie kontrolowym, może zweryfikować CZY i wyciągnąć ustalone konsekwencje. Jeśli dziecko nie chce nic zmienić, albo nie potrafi, ty narzucasz "umowę", to nic z tego nie wyjdzie.

                        Jeśli on nigdy nie planował sobie czasu, kontrolowałaś wszystko za niego, to dawanie mu totalnie wolnego do własnej dyspozycji to może być za dużo na początek, co przekonuje cię, że w ogóle nie możesz tego robić. Może warto zacząć od czegoś mniejszego? 2h na komputer? Może nie teraz, a w wakacje. Jak pokaże czego się nauczył z programowania, możesz zwiększyć limit. Jak chce tylko grać, to limit zostaje. Co za różnica czy komórka czy komputer, jak będzie chciał grać to będzie grał, a na komórce programować nie będzie.

                        > Aha, jestem typem, który najpierw musi wykonać wszystkie obowiązki, a potem wyp
                        > oczywa z książką w fotelu. Nagrodą jest "czyste sumienie", czyli wykonane-odfaj
                        > kowane obowiązki. Córa (młodsza), to ten sam typ. Z moim synem chyba jest inacz
                        > ej:)

                        Na to wygląda, wręcz presja z twojej strony może działać silnie demobilizująco. Możliwe, że im bardziej napierasz, tym bardziej on się broni, próbując zachować odrobinę niezależności. Nie ważne, że na swoją długoterminową szkodę, przynajmniej robi coś po swojemu.

                        Zastanawiam się czy nie pomogło by wam kilka sesji terapii rodzinnej u dobrego terapeuty, czasem pozwala to przerwać impas i wdrożyć dobre zasady ustalone wspólnie pod okiem terapeuty.

                        Ogólnie zaciekawił mnie Twój wątek, bo ja będąc dorosłą osobą odkryłam, że zupełnie nie potrafię się skutecznie motywować, planować, zarządzać czasem. Nie wiem nic o osiąganiu celów. Nikt w dzieciństwie mnie tego nie uczył, miałam osiągać wyniki, a z resztą byłam pozostawiana sama sobie. Wszelkie zniechęcenie, chęć rozrywki, to było piętnowane lenistwo, głupota itp. Więc walczyłam ze sobą, źle o sobie myślałam, zamiast zrozumieć jak działa mój umysł, co jest skuteczne, a co nie. Wiele bym dała by wtedy dorwać Coveya...

                        --
                        Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
                        • edwa8 Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 12:20
                          Moja znajoma, matka dzieciaków w wieku szkolnym, ze zdumieniem odkryła, że kontroluje ich życie, wymaga by robili wszystko tak jak ona chce, kiedy ona chce, a potem ma do nich pretensję, że nie wychodzą z inicjatywą i nie mają własnej motywacji. A po co mają coś robić sami, skoro wiadomo, że ostatecznie ona przyjdzie, zeszyt sprawdzi, przećwiczy zadania z matematyki itp. Że mama zawsze wszystko robi lepiej, wie lepiej, a to czym się zajmuje dziecko jest głupie i niepotrzebne.

                          U mnie tez tak było, z wyjątkiem ostatniego zdania.
                          Z naciskiem na było.

                          > Covey bodajże wspominał, że umowa z dzieckiem musi oznaczać, że ONO ustala jak
                          > chce coś robić, ale też ustala konsekwencje gdy tego nie zrobi. Rodzic nie kont
                          > roluje JAK, ale po jakimś ustalonym okresie kontrolowym, może zweryfikować CZY
                          > i wyciągnąć ustalone konsekwencje. Jeśli dziecko nie chce nic zmienić, albo nie
                          > potrafi, ty narzucasz "umowę", to nic z tego nie wyjdzie.

                          Powaznie? A pamiętasz w jakiej książce o tym mówił? Kupiłabym już dzisiaj:)
                          Rewelacja:)
                          Faktycznie, taki sposób zawarcia umowy pozwoliłby mu być mniej podporządkowanym, bardziej stanowiącym o sobie, no i mógłby wyciągac później wnioski z ewentualnych błędów.
                          To prawdziwa nauka odpowiedzialności.
                          Ja naprawdę bardzo bym chciała niczego mu nie narzucać, nie zmuszać, nie naciskać, ale po prostu nie znalazłam jeszcze dobrego sposobu. Mam nadzieję, że do dzisiaj:)
                          Jeszcze raz Ci dziękuję.
                          Cieszę się, że napisałam tu, a nie na Starszym dziecku.

                          > Ogólnie zaciekawił mnie Twój wątek, bo ja będąc dorosłą osobą odkryłam, że zupe
                          > łnie nie potrafię się skutecznie motywować, planować, zarządzać czasem. Nie wie
                          > m nic o osiąganiu celów. Nikt w dzieciństwie mnie tego nie uczył, miałam osiąga
                          > ć wyniki, a z resztą byłam pozostawiana sama sobie. Wszelkie zniechęcenie, chęć
                          > rozrywki, to było piętnowane lenistwo, głupota itp. Więc walczyłam ze sobą, źl
                          > e o sobie myślałam, zamiast zrozumieć jak działa mój umysł, co jest skuteczne,
                          > a co nie. Wiele bym dała by wtedy dorwać Coveya...

                          No widzisz, ja akurat z tym nie miałam żadnego problemu. Wszystko co sobie zaplanowałam, zostało zrealizowane. Może za bardzo na siłę. bo miałam wkodowane, że "muszę" a nie "chcę", ale jak już zmieniłam słownictwo, posżło jak po maśle.
                          Dlatego próbowałam nauczyć syna własnych sposobów i nie wyszło...
                          Zmieniałam mu organizację czasu, planowałam itd. No tak, ja to robiłam, nie on:D
                          • sorvina Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 12:32
                            edwa8 napisał(a):


                            > Powaznie? A pamiętasz w jakiej książce o tym mówił? Kupiłabym już dzisiaj:)
                            > Rewelacja:)
                            > Faktycznie, taki sposób zawarcia umowy pozwoliłby mu być mniej podporządkowanym
                            > , bardziej stanowiącym o sobie, no i mógłby wyciągac później wnioski z ewentual
                            > nych błędów.
                            > To prawdziwa nauka odpowiedzialności.

                            Poszukam i dam znać.

                            > No widzisz, ja akurat z tym nie miałam żadnego problemu. Wszystko co sobie zapl
                            > anowałam, zostało zrealizowane. Może za bardzo na siłę. bo miałam wkodowane, że
                            > "muszę" a nie "chcę", ale jak już zmieniłam słownictwo, posżło jak po maśle.
                            > Dlatego próbowałam nauczyć syna własnych sposobów i nie wyszło...
                            > Zmieniałam mu organizację czasu, planowałam itd. No tak, ja to robiłam, nie on:
                            > D

                            Wiesz, ja też miałam bardzo silny zamordyzm, ale to było zmuszanie się do tego co "powinnam robić" przy negowaniu moich realnych potrzeb, prawa do odpoczynku. Po jakimś czasie odbijało mi się to czkawką i powodowało totalną demobilizację, depresję. Okazało się, że ja już nie wiem czego chcę, dlaczego chcę i jak skutecznie to osiągać. Bo robienie więcej tego co nie działa, nie pomagało. Teraz gdy wychodzę od tego CZEGO CHCĘ, CO JEST DLA MNIE WAŻNE, to motywacja wypływa ze mnie. A technik skutecznej samodyscypliny, planowania itp. musiałam się nauczyć jak jakiejkolwiek innej umiejętności. Inaczej się działa z poziomu takiej nerwowej kontroli i przymusów, inaczej z wewnętrznej motywacji i pewności siebie.

                            W NLP też jest fajnie opisane, że ludzie mają inne sposoby myślenia i funkcjonowania - jedni są skupienie na struktury - lubią powtarzalne działania, słuchają z łatwością autorytetów zewnętrznych, inni muszą mieć element twórczy i dużo opcji wyboru, słuchają tylko siebie lub innych gdy ich przekonają. To tzn. metaprogramy. Do osoby o odmiennym metaprogramie od nas trzeba zwraca się ze świadomością tych różnic. Np. jak ktoś ma metaprogram na unikanie czegoś - myśli o tym czego NIE CHCE a nie czego chce, to mówienie mu co fajnego osiągnie gdy będzie się uczył nie ma sensu. Lepiej zwrócić mu uwagę czego UNIKNIE ucząc się - problemów, upokorzenia, frustracji itp.

                            --
                            Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
                            • edwa8 Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 12:46
                              "Wiesz, ja też miałam bardzo silny zamordyzm, ale to było zmuszanie się do tego co "powinnam robić" przy negowaniu moich realnych potrzeb, prawa do odpoczynku. Po jakimś czasie odbijało mi się to czkawką i powodowało totalną demobilizację, depresję. Okazało się, że ja już nie wiem czego chcę, dlaczego chcę i jak skutecznie to osiągać. Bo robienie więcej tego co nie działa, nie pomagało. Teraz gdy wychodzę od tego CZEGO CHCĘ, CO JEST DLA MNIE WAŻNE, to motywacja wypływa ze mnie. A technik skutecznej samodyscypliny, planowania itp. musiałam się nauczyć jak jakiejkolwiek innej umiejętności. Inaczej się działa z poziomu takiej nerwowej kontroli i przymusów, inaczej z wewnętrznej motywacji i pewności siebie."

                              Znam to, po części. Miałam być idealna, a dodatkowo byłam bardzo ambitna. Na szczęście nigdy nie lubiłam zbytnio się przemęczać, dlatego tak wszystko planowałam i organizowałam, żeby się za bardzo nie zużyć.
                              Jednakże nie oczekiwałam od moich dzieci, żeby były idealne, bo je za takie uważałam i uważam. Mogłam jednak nieświadomie przekazywać im komunikaty, którymi ja byłam "motywowana". Hmm, własciwie to nie mogłam, tylko to robiłam.
                              W każdym bądź razie nastąpiła już jakas zmiana, powiedziałabym nawet, ze znacząca. Dalej nad sobą pracuję i pracować będę.

                              Mogłabyś mi podsunąć literaturę dotyczącą NPL?
                              Na razie skupiłam się na NVC:)
                              • sorvina Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 13:09
                                Na pewno łatwiej się zmotywować komuś, kto jest ambitny. Ale czasem Ci, którzy nie podnoszą sobie poprzeczek w nieskończoność - są szczęśliwsi i można się wiele od nich nauczyć - że wystarczy BYĆ, nie trzeba ciągle ROBIĆ.

                                Metaprogramy wymyślił Richard Bandler, jeden z prekursorów NLP, ale na szybko nie powiem Ci w jakich jego książkach o nich przeczytasz, musiałabym zajrzeć, może w chwili wolnej. Skrót metaprogramów masz opisany tutaj: spolecznosc.grmg.pl/topic/363-metaprogramy/ .

                                --
                                Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
    • szamanta Re: Problem z nastolatkiem 08.05.13, 19:21
      > Nie poprawił ich, korzysta z internetu przez komórkę, a gdy chcemy mu ją zabrać
      > twierdzi, że nie mamy prawa, bo jest jego


      Bzdurraaa, az by sie chlopina zdziwil ,jaka bylaby moja reakcja,juz za sam tekst.Oczy by mu wyszlo i skonczylaby sie zuchwalosc w stosunku do matki
      Do czasu pelnoletnosci syna, Wy jako rodzice rozporządzacie, gospodarujecie dziecka rzeczami jak i pieniedzmi. Masz prawo wstrzymac jego rzeczy takie jak komp, tel, cokolwiek wziąc naprzechowanie (tymczasowe zabranie),.Jestescie jego rodzicami -pełnoprawnymi opiekunami, i to podlega twojej kontroli , a takze dawkowaniu. Wstrzymanie, przechowanie do twojej dyspozycji jeslii zajdzie taka potrzeba, jest czasami wskazane
      Nie daj sie zastraszyc, bo po tym tekscie odebralabym,że malolat sobie zabardzo rządy ustanawia,do czego ma prawo a do czego wy Nie.Myli sie i to jak
      Ty jestes matką ,i ty masz ostatnie zdanie zwlaszcza dot. jego przywilejow w tym komorki . W kazdym razie w uzasadnionych przypadkach robisz out komóreczki na jakis czas,o ile faktycznie masz konkretny powod i podstawy do takiej kary
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka