Czy 16-latek może mieszkać sam w domu? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Niedługo zamierzam wyjeżdżać za granicę, ale nie dłużej niż na 2 miesiące przy każdym pobycie. Potem te 2 miesiące będę również siedzieć w domu. Moja sytuacja finansowa zmusza mnie do tego. Jestem samotną matką, a syn ma prawie 16 lat. Czy mogę go zostawiać samego w domu, bo z dziadkami mieszkać nie chce, a oni mieszkają dość daleko. Będę musiała zaryzykować, ale boję się tego co prawo może zrobić, jeśli ktoś powiadomi o tym odpowiednie władze. Czy mogą mi zabrać prawa rodzicielskie? Dodam, że 2 razy w tygodniu będzie przychodzić do syna Pani, która będzie mu sprzątać, prać, prasować itd. Syn po wakacjach idzie do szkoły średniej i jeśli mieszkał by u dziadków to musiałby dojeżdżać. Czy nie jest to jakiś czynnik łagodzący, że np. mieszka sam bo ma na miejscu szkołę. Syn będzie zadbany, nie pozostawiony bez pieniędzy, zupełnie samemu sobie. Jakie konsekwencje mogą nas ewentualnie czekać?
    • Do 18 urodzin syn jest pod władzą rodzicielską, a rodzic ma prawo i obowiązek wykonywać nad nim osobistą pieczę. oczywiście z czasem wydłuża się okres, kiedy dziecko nie musi byc pod osobistą opieką rodzica, ale 2 miesiące to stanowczo za długo. Rodzic może powierzyć okresową opieką innej zaufanej, dorosłej osobie - czyli pozostawienie go pod opieką dziadków jest wyjściem. Musisz mieć świadomość, że wszystko jest dobrze, póki jest dobrze - natomiast w razie jakiegoś nieszcześcia powinnaś miec możliwość jak najszybciej przyjechać, nabiera to znaczenia np. w sytuacji interwencji medycznej. Jesli jest zagrożone życie to lekarze robią co trzeba bez niczyjej zgody, jesli to zapalenia gardła to lekarz tez machnie pewnie ręką i udzieli pomocy nawet jak delikwent przyjdzie sam - ale jak złamie nogę i trzeba będzie operacyjnie ja poskładać to konieczna jest zgoda rodzica (osobista, wpisana do dokumentacji medycznej) - a jak jej nie ma to zgoda sądu rodzinnego, bo lekarze nie podejmą bez tego zabiegu, a nic nie zrobią bez zgody, bo to nie jest zagrożenie życia.
      Jeśli zdecydujesz się zostawić syna pod opieką dziadków to zostaw im pisemne upowaznienie, dobrze, jesli będzie z podpisem notarialnie poświadczonym.
    • 16-latek ma już sporo praw osoby dorosłej, na pewno może sam mieszkać, więc o to się nie bój.
      Może już współżyć z kobietą, więc pomyśl o synu, żeby ta pani sprzątająca była w jego guście. ;-)
      Jak już spłodzi dziecko, sąd może się zgodzić na ślub i wtedy uzyskuje pełne prawa osoby dorosłej, nawet gdyby miał się rozwieść. Odpowiada przed sądem już nie jak dziecko.
      Więc spokojnie, nie przejmuj się tak.
    • sorry ale rozsadne to nie jest. Wzielas pod uwage to ze nowe srodowisko, w ktore wejdzie po wakacjach twoj nastolatek moze bardzo wiele zmienic jego zycie? Znasz je juz dzis? Nie wiem jakiej asertywnosci i dojrzalosci trzeba by oczekiwac od wlasnego 16 letniego dziecka by moglo ono oprzec sie pokusie bycia gwiazda towarzystwa z powodu nieograniczna wladza rodzicielska mozliwoscia imprezezowania. Oczywiscie wyjatki sie zdarzaja ale lepiej sobie to przemysl. Moze jednak ktos moglby z nim zamieszkac, dziadkowie czy jakas ciocia sie nie moze przeprowadzic do ciebie?
    • Wg mnie powinien mieć blisko siebie osobę do której będzie mógł się zwrócić w razie nagłej potrzeby. Wyobraź sobie, że syn łapie infekcję, nagle dostaje 40 stopni gorączki i co - jest sam? Na Twoim miejscu umówiłabym się z kimś kto jest zaprzyjaźniony z Tobą i synem, żeby podjął się opieki będąc na wyciągniecie ręki. A tak serio rozważyłabym pozostanie w Polsce jeszcze prze okres liceum.
      • To nie jest dobre rozwiązanie - niespełna 16-latek, nowa szkoła i samotność. Zastanowiłaś się, kto podpisze choćby taką prostą rzecz jak to, czy syn ma chodzić na religię? Zgodę na wycieczkę czy na samodzielny powrót z wycieczki (tak, trzeba to podpisać). Co z pieniędzmi - poczatek roku szkolnego czasem sporo kosztuje, przy czym częśc kosztów musisz zadeklarować y, jako rodzic. Na pewno musisz upowaznić dziadków do tego, aby mogli pełnić funkcję opiekunów, decydować o szkole i leczeniu.
        A poza tym chłopak w tym wieku, wchodzacy w zupełnie nowe środowisko, do nowej szkoły ma naprawdę czesto ciężki okres. Nawet, jesli mu ufasz, to nie jest wiek, gdzie można ufac do końca - to raz. Dwa, sporo liceów zaczyna edukację mlodych ludzi od sprowadzenie ich do parteru, pokazania, zę nic nie umieją - częstyo drugi miesiąc o sypiące się na dobrych uczniów jedynki. Twój syn zostanie z tym sam.
        Moja kolezanka zostawiła na poczatki I LO syna na dwa tygodnie, a i to okazało sie za długo.
        Uważam, że można zostawić syna w II LO, moze nawet w II semestrze - ale nie na poczatku pierwszej klasy.
        --
        zpopk.pl
        • Widzę że nie było sensu pytać bo odpowiadacie nie na to o co pytam. Do różnych spraw szkolnych i podpisów upoważniona będzie babcia. Poza tym skoro uważacie że nie można ufać własnemu dziecku to widocznie nie macie dobrych kontaktów z własnymi dziećmi. Ja pytałam czy ktoś z was wie jak to się ma praktycznie od strony prawa. A za wasze rady dziękuję. Poza tym myślicie, że było mi łatwo podjąć taką decyzję? Gdybym nie była zdesperowana to przeczekałabym jeszcze.
          • nie możesz skutecznie upoważnić babci do załatwiania spraw szkolnych - chyba, że będzie ustanowiona rodziną zastępczą. Możesz tylko i wyłącznie powierzyć jej bieżąca pieczę, żeby uwolnić się od zarzutu, że pozostawiłaś dziecko samo sobie - ale to i tak jest dobre wyjście tylko w sytuacji, kiedy nic się nie stanie. Jesli wszystko będzie dobrze to przy sprzyjającym układzie nikt się nie dowie, że syn jest sam - natomiast jesli stanie się jakieś nieszczęście, albo syn choćby urządzi "bibkę z pochodniami", żeby zjednać nowych kolegów i zajedzie wezwana przez sąsiadów policja - to kłopoty masz jak w banku, bo w takiej sytuacji syn powinien trafić do pogotowia opiekuńczego, jako małoletni pozbawiony opieki i nadzoru ze strony osób dorosłych. Przekwateruj go na ten czas do dziadków (albo babcię do syna), wyjaśnij synowi, że nie ma innego wyjścia, daj im upoważnienie i jedź, pozostając w kontakcie. A co do zaufania - ufać, ale sprawdzać - to najlepsze wyjście.
    • Ja mysle, ze to zalezy od dziecka.
      Mieszkam za ganica i tutaj czesto 16-latki "ida na swoje" - lacznie z utrzymywaniem sie w czasie nauki (jesli sie ucza).
      Z drugiej storny (depresja to tutaj choroba narodowa) niedawno czytalam wyniki badan, ze wczesne wejscie w dorosle zycie i odciecie sie od rodziny jest jedna z przyczyn tak czestych przypadkow depresji i samobojstw wsrod mlodziezy i mlodych ludzi.
    • Jeżeli to będą wyjazdy w systemie: dwa miesiące tam - dwa miesiące tu, to nie jest aż tak tragicznie. Moja siostra miała podobną sytuację, też wyjechała do pracy za granicę, z tym, że jej córka miała 16-17 lat, ale starszy o 4 lata syn był już pełnoletnim studentem. No, ale siostra wyjechała na stałe, i szczerze mówiąc zarzuty o porzucenie byłyby w sumie słuszne.

      Podczas pobytów w Polsce musisz zadbać o to, żeby np. pokazać się w szkole, podpisać wszystkie te zgody-niezgody, porozmawiać z wychowawcą syna i zaproponować metodę kontaktu - w tej sytuacji chyba mail byłby najlepszy. Musicie wypracować sposób reagowania w obliczu problemów, np. nagłej choroby syna. Podczas nieobecności mojej siostry jej córce gorączka nagle wzrosła powyżej 40 stopni, dziewczyna zaczęła tracić przytomność, a pogotowie odmówiło przyjazdu na wezwanie dwudziestolatka. Młoda mało się nie przekręciła, brat ją w końcu zaniósł do pobliskiego szpitala, wylądowała na OIOMie z ciężkim zapaleniem opon mózgowych. W razie wu Twój syn będzie miał gorzej, pomyśl o tym - może jakieś dodatkowe zlecenie dla pani sprzątającej, żeby miała oko na Młodego i powiadamiała babcię w razie jakichś problemów/podejrzeń? Aaa, no i oczywiście ubezpieczenie zdrowotne syna!

      Ogólnie biorąc - nie zazdroszczę sytuacji. Zadbaj o syna, żeby się nie poczuł opuszczony - moja siostrzenica do dzisiaj ma kiepski kontakt z matką i żal w niej aż buzuje, no ale dziewczyna o mało co nie umarła, kilka tygodni leżała w szpitalu, a matka nie mogła przyjechać, bo praca... O to też zadbaj - niech Twój syn ma świadomość, że w razie poważnych kłopotów wsiadasz w samochód/autokar/samolot i wracasz do niego. Co do konsekwencji prawnych - bez przesady, nikt Ci nie odbierze praw rodzicielskich, jeśli dopełnisz formalności z wyznaczeniem babci jako opiekuna na miejscu. Nie wyjeżdżasz na stałe w końcu.
    • Matka moje kolezanki zostawila 15 latke sama (dziadkowie juz nie zyli, byly jakies ciotki 10 woda po kisielu) ui wyjechala na stale do Stanow. oczywiscie, to byly lata 80, wiec nieco inne czasy, ale dziewczyna skonczyla szkole i prestizowe studia, wyrosla na fajnego czlowieka i dobra matke...

      Ja bym sie jednak bala tak zostawic dziecko, chociaz jesli alternatywa jest umieranie z glodu, to raczej wybor jest niewielki.

      --
      W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
      Wiedzmowo
    • Ja w takim wieku mieszkałam sama i nie było źle. Ale - rodziców/dziadków miałam blisko, tak ok. 25 km ode mnie i często wpadali z niezapowiedzianą wizytą. Spędzałam z nimi weekendy, może nie wszystkie, ale jednak większość. To, co mogę poradzić z rzeczy praktycznych:
      - przechowywanie i rozliczanie z rachunków. Np. musiałam przynajmniej dwa razy w tygodniu zjeść ciepły obiad w knajpie i pokazać rachunek. Ogólnie było tak, że dostawałam tygodniówki, z których ok. 70 proc. wydatków musiałam rozliczyć właśnie na podstawie rachunków.
      - częsty kontakt ze szkołą, bo nawet dziecko, które nie ma problemów szkolnych, w sytuacji, kiedy nikt nie stoi mu nad głową, bardzo chętnie robi sobie wolne.
      - napięty harmonogram - dodatkowa szkoła językowa, zajęcia sportowe czy cokolwiek innego, by miał niewiele czasu na samotne wymyślanie rozrywek :)

      Pozdrawiam!
    • Nie, według prawa nie może mieszkać sam, niezależnie od tego czy będzie ustanowiona jakaś forma opieki (upoważnienia etc.). Jeśli ktoś życzliwy - albo szczerze przejęty losem dziecka - poinformuje OPS, policję albo jakąś inną służbę, będą mogli odstawić syna do Domu Dziecka, na pogotowie opiekuńcze, do rodziny zastępczej a tobie wytoczyć sprawę nawet o odebranie władzy rodzicielskiej. Kłopoty bardziej niż prawdopodobne bez względu na to, czy coś się zdarzy złego, czy nie.

      W Wielkiej Brytanii (to na pewno, nie wiem jak w innych krajach) rodzice mają obowiązek opieki nad dziećmi do 16 roku życia. U nas - do 18 roku życia.
      --
      Mój 6-latek idzie do szkoły
      • wrzesniowamama07 napisała:
        > Nie, według prawa nie może mieszkać sam, niezależnie od tego czy będzie ustanow
        > iona jakaś forma opieki (upoważnienia etc.).

        Można na to jakiś przepis prawny?
        Można już pracować, można współżyć, zgadzać się na operacje lub nie zgadzać, otrzymywać informacje o swoim stanie zdrowia, odpowiadać jak dorosły za poważniejsze przestępstwa, zrobić prawo jazdy na skuter i traktor itd.
        Kiedyś słyszałem, że może również mieszkać sam, ale nie mogę znaleźć takiego przepisu. Nie mogę również znaleźć przepisu na mieszkanie do 18 lat z rodzicami. Więc jestem w kropce.
        • Nie, nie można zgadzać się na operację - potrzebne sa dwie zgodzy - pacjenta i rodziców.
          --
          zpopk.pl
        • W przypadku, gdy oboje rodzice migrują zarobkowo, a także gdy tylko jedno z rodziców sprawuje władzę rodzicielską nad dzieckiem i wyjeżdża za granicę, a nieletnie dziecko zostaje w kraju, konieczne jest zapewnienie mu opieki faktycznej i prawnej. Pozostawienie dziecka przez rodziców w takiej sytuacji bez ustanowienia opieki faktycznej, stanowi zagrożenie dla dobra dziecka, zatem zgodnie z art. 572 ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. – kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. Nr 43, poz. 296 z późn. zm.), daje podstawę do zawiadomienia sądu rodzinnego do czego szkoła jest szczególnie zobowiązana na podstawie art. 572 § 2 tej ustawy.
          --
          www.4it.co.za/Lterror/PICS/newsleeping20BT.gif
        • Musi miec opiekuna prawnego. Opiekun prawny wyraża zgodę na pobyt dziecka w szpitalu, terapię, podanie leków.
        • Nie ma żadnego przepisu na temat mieszkania. Rodzice mają sprawować pieczę osobistą nad dzieckiem do 18. roku życia. Ten obowiązek mogą delegować, ustanawiając rodzinę zastępczą. Jeśli tego nie zrobią, zrobi to ktoś inny.

          Nie jestem prawnikiem, nie mam w głowie kodeksów, ale identyczną sytuację przerabiałam wśród znajomych. Dziecko chciało wrócić do Polski ze względu na plany studiów, rodzice się zgodzili - bardzo odpowiedzialna szesnastolatka. Skończyło się rozprawą w sądzie, bardzo nieprzyjemną, o odebranie praw rodzicielskich. Do tego nie doszło, ale rodzina dostała kuratora
          --
          Mój 6-latek idzie do szkoły
        • bardzo proszę -kodeks rodzinny i opiekuńczy, art 92 i następne, ze szczególnym uwzględnieniem art 95 mówiącego o prawie i OBOWIĄZKU wykonywania pieczy nad dzieckiem
          art 30-32 ustawy o zawodzie lekarza mówiące o zgodzie na świadczenia medyczne zwykłe i podwyśzonego ryzyka - do 18 roku życia rodzice, od 16 roku życia także sam zainteresowany, w szczególnych wypadkach sąd
          Nie ma przepisu, że można wspołżyć od - jest przepis, że wspołzycie z osobą poniżej 15 roku życia jest karalne
          A jak znajdziesz przepis, że osoba niepełnoletnia może mieszkać sama (nie mówię o bursie itp) to wyślę ci kwiaty :)
          • annakate napisała:
            > bardzo proszę -kodeks rodzinny i opiekuńczy, art 92 i następne...

            Masz pewno rację, dziwne te nasze przepisy i niekonsekwentne, ale skoro tak jest, to się trzeba pilnować, bo sąd rodzinny czuwa. ;-)
            Człowiek może pracować od 16 lat, ale już nie może sobie kupić głupiego telefonu, bo dopiero od 18 lat, nie może też sam mieszkać bez nadzoru, więc to takie trochę niewolnictwo. :-)
            • Może pracować na ściśle określonych zasadach, szereg prac jest dla niego niedostępnych.
              Rozumiem Altz, że chcesz być jak najkrócej płatnikiem alimentów i nastolatka byś wywalił, żeby sam sobie zapewniał dach nad głową i utrzymanie, ale na szczęście prawo nieco hamuje takie zapędy.
              • triss_merigold6 napisała:
                > Może pracować na ściśle określonych zasadach, szereg prac jest dla niego niedos
                > tępnych.
                > Rozumiem Altz, że chcesz być jak najkrócej płatnikiem alimentów i nastolatka by
                > ś wywalił, żeby sam sobie zapewniał dach nad głową i utrzymanie, ale na szczęśc
                > ie prawo nieco hamuje takie zapędy.
                Zupełnie o tym nie pomyślałem. Pomyślałem za to o dojrzałych osobach, które chcą bardzo szybko się usamodzielniać i którym się to uniemożliwia po gombrowiczowsku upupiając.
                Poznałem takie osoby np. chłopak w wieku 21 lat dorobił się już solidnego majątku z własnej pracy, oczywiście, nie mieszkał w Polsce. Szkoda, że u nas tak nie wolno.
    • Za 16 latka prac, prasowac,sprzątac.??.. on jest niedołęzny jakis ,ze sam w tym wieku nie potrafi wykonac takiich czynnosci?, jesli nie ,to widze zadnego sensu aby go zostawiac samego sobie jesli jest taki nieporadny,czy lewy,aby nie potrafic w tym wieku wstawic pranie czy posprzatac dom,tylko ktos za niego musi to robić.Co z tego ze jakas kobieta bedzie 2 razy w tygodniu tym sie zjamowac? widac nie przystosowany do życia,zero samodzielnosci ,i brak umiejetnosci ogarniecia kolo siebie
    • moje dziecko w wieku gimnazjalnym bylo dojrzale i odpowiedzialne, zostawalo kilka razy samo w domu na 2-3 dni. Na poczatku liceum dziecku jednak znowu stalo sie bardzo niedojrzale ;-) . Poczatek liceum to ogromne zmiany - czas wszelkich inicjacji. Po prostu taki wiek, jezeli w tym wieku dziecko nie ma ochoty probowac rzeczy zakazanych i glupich to znaczy ze cos z tym dzieckiem jest nie ok. A dobry kontakt z dzieckiem oznacza ze rodzic wie ze dziecko robi glupie rzeczy a nie ze masz dziecko, ktore nic glupiego nie robi.
    • Napisałaś gdzieś tu, że jeśli nie można ufac własnemu dziecku to widocznie panie, które tak sądzą nie mają dobrego kontaktu z własnymi dziećmi.

      Skoro mu ufasz, to po co w ogóle pytasz? Widać nie jesteś taka pewna, skoro oczekujesz potwierdzenia.

      Moim zdaniem można mieć bardzo dobry kontakt z dzieckiem, zaś szesnastolatkowi nie nalezy ufać do końca i we wszystkim. Te dwie rzeczy się nie wykluczają.

      Gdyby w wieku szesnastu lat osoba posiadała dojrzałość osoby dorosłej, to otrzymywałaby wtedy dowód osobisty. Tymczasem nie dość, że nie otrzymuje, to w wielu krajach wiek ten przesuwa się do lat 21.

      Szesnanstolatek dojrzały jest jedynie fizycznie (i to tez nie do konca)
      • Moim zdaniem możesz sobie i dziecku narobic tylko kłopotów poprzez takie samodzielne zostawienie go w domu, bez realnego nadzoru i opieki. Kiedys czytałam o takim przypadku, oboje rodzice wyjechali do pracy za granicę zostawiając chłopaka pod opieką dziadków, w tym czasie chłopak wszedł w fatalne towarzystwo i się stoczył a w konsekwencji za jakieś przestępstwo trafił do więzienia na kilka lat. Po tym wszystkim jego rodzice wyraźnie stwierdzili, ze to co się stało, to ich wina i gdyby mogli cofnąc czas to NIGDY WIĘCEJ by takiej decyzji nie podjęli. Ale mleko się wylało i ich syn poniósł ogromne konsekwncji głupoty rodziców i co gorsze nie można tego cofnąc...Dobrze się zastanów nad tym co zamierzasz zrobic i odpowiedz sobie na pytanie co zrobisz i jak się bedziesz po tym czuła, gdy Twojego syna spotka podobna sytuacja. 16 letnie dziecko nie jest dorosłym, dojrzałym człowiekiem i nie powinno byc pozostawiane samo sobie, nawet pod opieką dziadków. Poza tym dziadkowie nie są zazwyczaj w stanie zauwazyc ważnych symptomów w zachowaniu takiego dziecka i nie są w stanie sobie z takimi sprawami poradzic.
    • A ja odpowiem z innej strony, konsekwencji emocjonalnych a nie prawnych.
      Miałam 16 lat, kiedy moi rodzice wyjechali za granicę "za chlebem". Nie stoczyłam się, nic się nie stało, jedynie nie miałam czerwonego paska...Ale tego poczucia opuszczenia, świadomości, że jestem zdana sama na siebie, nie zapomnę do końca życia.
    • Moim zdaniem to nie chodzi o to, że Tobie się wydaje, że Twoje dziecko jest odpowiedzialne itd.
      Chodzi o to, że zostawiasz je samo W NAJBARDZIEJ DELIKATNYM I NIEBEZPIECZNYM dla niego momencie w życiu - zmiana gimnazjum na liceum to jest ogromna rewolucja i primo: nie masz bladego pojęcia (co więcej - Twoje dziecko również) jakie Twoje dziecko będzie za rok czy dwa, to jest czas ogromnej zmiany dla każdego człowieka; a secundo: nie ma takie możliwości, żeby pozostawienie młodego człowieka samemu sobie W TYM MOMENCIE ŻYCIA nie odcisnęło na nim żadnego piętna.
      Dziewczyny już Ci napisały jasno w kwestiach prawnych, zaś reszta wyraża swoje zdanie w kwestiach dużo bardziej drażliwych. To naprawdę jest ZŁY pomysł...
      • Nie, nie może. Tak, jak ktoś ci już pisał, wystarczy, że ktoś w szkole lub z sąsiadów się zorientuje i umieszczenie syna w placówce opieki zastępczej masz jak w banku. Byłam kilkanaście lat kuratorem sądowym i pamiętam nawet taką sytuację, że gdy matka zmarła 4 msc-e prze 18 urodzinami córki, to ta dziewczyna na te 4 msc-e trafiła do placówki, a co dopiero mówić o niespełna 16 latku.

        O konsekwencjach emocjonalnych już wiele tu napisano, więc nie będę się powtarzać.
        • Wiek syna wymaga uwagi, troski i emocjonalnej obecności i bliskości rodziców czy innych zaufanych dorosłych. To okres bardzo labilny właśnie emocjonalnie. Tego nie można pomijać i nie można ze swojej roli abdykować. To zasada generalna Ale oczywiście wiele zależy od indywidualnego egzemplarza i indywidualnej relacji. Warto też pamiętać, że to iż do tej pory syn wszystko mówił ( skąd ta pewność ? ), nie oznacza, że tak pozostanie. On się będzie zmieniał i różne obszary zaczną być w naturalny sposób chronione przed wiedzą dorosłych. Syn może przyjąć odpowiedzialność za Waszą rodzinę i Pani sytuację i starać się sprostać oczekiwaniom. I mimo, że to może wydawać się chwalebne i dojrzałe to może wpłynąć na Waszą relację i ja zmienić.
          Mimo tych zastrzeżeń , nie uważam, że takie pozostawienie 16- latka w warunkach jakie Pani napisała, jest jednoznaczne z naruszeniem obowiązków władzy i opieki rodzicielskiej. To nie jest porównywalne z brakiem rodziców, tak jak w podanym przykładzie niespełna 18 - letniej dziewczyny. Pani jest odpowiedzialna za zachowania syna i rozumiem, że taką odpowiedzialność Pani przyjmuje. Część obowiązków przejmie upoważniona osoba, część będzie Pani wypełniać osobiście gdy Pani będzie obecna. Nie pozostawia Pani syna na stałe , jest Pani w zasięgu kontaktu bezpośredniego.
          Gdyby coś nie zadziałało zawsze można zmienić system.
          Patrząc na sytuację może jednak wzmocniłaby kontrolę dziadków. Jedna , dwie noce w tygodniu u syna. Częste weekendy z nimi. Wydaje się, że można podjąć ryzyko i obserwować jak stworzony system działa. Celowo użyłam słowo ryzyko, bo nie jest to sytuacja typowa. Nie można też lekceważyć sygnałów i warto być czujną obserwatorką. To egzamin dla Was obojga. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • A nie masz jakiejś przyjaciółki, która by go wzięła do siebie? Czy mama któregoś z kolegów by się nie zdecydowała?
        A co do tego ufania...dużo osób ma rację, wiele się może zmienić po zmianie szkoły. Ja nigdy nie byłam super-uczennicą, ale nie wagarowałam w podstawówce i w gimnazjum, nawet do głowy by mi to nie przyszło! uczyłam się lepiej czy gorzej, ale chodziłam do szkoły i starałam się w miarę możliwości. Nigdy nie miałam zagrożenia ani dwóji na semestr, od trójki w górę się uczyłam, wyszłam z gimnazjum ze średnią 4.0 . Poszłam do liceum z najlepszą przyjaciółką, nie wplątałam się w złe towarzystwo, a w całkiem normalną, nie chlejącą i nie palącą grupkę, ale szkoły jako budynku i nauczycieli nienawidziłam, nie zaaklimatyzowałam się, chociaż moje koleżanki lubiłam, nie było tygodnia, żebym sama lub razem z tą najlepszą koleżanką nie wagarowała (a ona też nigdy wcześniej tego nie robiła), na semstr i koniec roku miałam po kilka zagrożeń, z których jakoś wyszłam, choć z jednego przedmiotu dostałam kredyt zaufania i miałam jeszcze egzamin mieć po wakacjach. Matka włosy z głowy rwała.Ja w ogóle od początku chciałam iśc do technikum hodowli koni, ale mama chciała żebym poszła do liceum. Po tym roku pierwszym w LO powiedziała- idź dziecko gdzie chcesz, tylko abyś chodziła i się uczyła. Ja się w ogóle tego nie spodziewałam, i aż tak całkiem zmuszona nie byłam do tego liceum, więc to ni ebyło na zasadzie, że skoro mnie mama zmusiała to ja jej pokazałam i wyszło na moje. Nie nie. To ona doszła do takiego wniosku, że skoro sobie nie radzę to może powinnam zmienić szkołę. Zmieniłam i się poprawiło. Ale w technikum to dopiero towarzystwo było...różne ;) Zaprzyjaźniłam się ale tak całkiem ściągnięta w dół nie zostałam, bo uczyłam się z chęcią i wyniki moje sie poprawiły. Epizody miałam różne, rzyganie po alkoholu w autobusie...randki z podejrzanymi typkami...oszukiwanie mamy w kwestii wyjść i chłopaków. Koniec końców po tehcnikum poszłam na studia dzienne, pedagogiczne :) W wieku 20 lat wyszłam za mąż (nie w ciąży :P), obecnie mam 26 lat i troje dzieci, studia skończyłam i jeszcze magisterka do obrony została. Więc na ludzi wyszłam :) Ale kto wie, jakby było gdybym nie miała nad sobą dość surowej opieki mamy. MAma krótko próbowała mnie trzymać, dlatego ją oszukiwałam, ale też wiedziałam, że nie mogę sobie pozwolić na jakieś spektakularne akcje, pewnych rzeczy bym nie zrobiła. Ale nie wiem jakby było, gdybym została pozostawiona na taką samodzielność jak Twój syn.
        I ja rozumiem, że jest trudno...rozumiem, że mu ufasz, na pewno nie jest jakimś rozwydrzonym nastolatkiem skoro rozważasz takie rozwiązanie i to super! Bardzo dobrze i dobrze, że jeszcze są takie dzieci i takie matki :) Tylko co chcę powiedzieć...no...moja mama też na pewno nie spodziewała się po mnie takiego zachowania, też się spodziewała po mnie więcej rozsądku i odpowiedzialności a nie ucieczek ze szkoły...a jednak...
        Sama zostawałam nieraz, ale to na 2-3 dni a najdłużej chyba na 5, to już miałam 17 lat chyba. Nigdy nie zrobiłam imprezy bez zgody mamy w domu, bo się bałam że jak mi rozniosą chałupę to się wyda, a ogarnąć nie zdażę do powrotu...ale wiesz...w dzień nie ogarnęłabym, ale może uznałabym, że 3, 2 czy naet 1 tydzień przed powrotem mamy mogę sobie pozwolić, bo jak coś się stanie to mam TYLE czasu na naprawę potencjalnych szkód :> nie wiem czy bym tak myślała...ale być może...trudno to przewidzieć.
        Dlatego rozważ to po ran enty. Zawsze lepiej o jeden raz za dużo niż za mało. Nie krytykuję cię...ale podaję przykład własnego życia i własnej nieoczekiwanej zmiany po pójściu do liceum...
    • Ciekawe te odpowiedzi. Ja skonczylam osmioklasowa podstawowke. Po czym spakowalam rzeczy i wyprowadzilam sie do miasta bo w mojej wsi liceum nie bylo. Mieszkalam na stancji. Jak ok. 1/3 ludzi z mojej klasy. Od czasu do czasu odwiedzalam rodzicow - zaleznie od czasu, ochoty i ilosci posiadanych pieniedzy. Czyzby prawo sie od tej pory zmienilo i juz tak nie wolno? Co robia teraz dzieciaki z wsi zabitych dechami?

      Mozesz umowic sie z synem ze w kazdy weekend ma sie pojawic u dziadkow. Mozesz z nim codziennie pogadac przez telefon. A w razie potrzeby wsiadasz w samolot, a lot, zakladam, nie bedzie dluzszy niz jakies poltorej godziny. Rob to, co czujesz.
      • i co moglas na tej stancji zrobic calonocna impreze dla znajomych? Mieszkanie na stancji a zostawienie nastolatka samego na kilka miesiecy to jednak cos innego.
        • 71tosia napisała:

          > i co moglas na tej stancji zrobic calonocna impreze dla znajomych? Mieszkanie n
          > a stancji a zostawienie nastolatka samego na kilka miesiecy to jednak cos inneg
          > o.

          To raczej nie. Mialam coprawda osobne wejscie ale sciany byly na tyle cienkie, ze gospodarze niewatpliwie by sie zdenerwowali na urzadzanie w ich chalupie calonocnych imprez. Ale moglam sie oczywiscie nacpac. Albo pojsc na nocna impreze do poznanych na dyskotece dwudiestolatkow. Mozliwosci byloby niewatpliwie wiele. Ale nie o to mi chodzilo. Konczylismy podstawowke majac 15 lat i wybywalismy z domu. I naprawde nie slyszalam, zeby ktokolwiek grozil rodzicom odebraniem praw rodzicielskich. A w tym watku podnosi sie larum, ze prawnie niedozwolone jest nie mieszkac z dzieckiem 16stoletnim. Dlatego pytam, czy prawo sie pod tym wzgledem zmienilo.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.