Dodaj do ulubionych

Brak pieniędzy zabija milość - Czy coś nas uratuje

18.08.13, 19:28
Sama nie wiem co bardziej.
Byliśmy tacy zakochani- cieszyliśmy się spacerami i byle czym. Pisaliśmy do siebie listy, było romantycznie. Beztrosko przezyliśmy właściwie rok, bo później pojawiły się problemy (nie sprzyjała nam rodzina) a poźniej pojawiło się dziecko i już zapomnieliśmy o czasie dla nas.
Zarabiamy mało, mimo usilnych moich wysiłków poszukiwania lepszej pracy i ciągłego kształcenia się (kilka podyplomówek, kursów) nadal zarabiam poniżej średniej krajowej a każde "buty na zimę", dentysta jest okupione debetem.
On nie ma zawodu, coś tam robi....ale jest nam ciężko. Mam tyle marzeń, chciałabym chociąż raz jechać na wakacje gdzieś za granicę, nigdy nie byliśmy.
Ciągle tylko oszczędzanie i oszczędzanie (borykamy się z kredytem na mieszkanie), mam dość tego odmawiania sobie wszystkiego.Chciałabym beztrosko iść do sklepu i kupić sobie torebkę ze skóry.
Zakupy zajmują godziny bo analizujemy wszytskie ceny, porównujemy, szukamy...żenada.
Jest mi tak ciężko z tym marazmem.
Obwiniam jego za to, bo ja chociaż coś robię - kształce się i szukam innej lepszej pracy.
Miałam kilka wpadek - inwestwoałam w różne biznesy internetowe i mlm, ale nie umiałam tego prowadzić, promować albo zając się tym w godzinach 21-24:00 bo wtedy mialam czas po mojej pierwszej pracy.
Próbowałam pracować 12 -14 godzin dziennie ale nie dawałam rady, zrezygnowałam.
On nie reaguje na moje krzyki że powinien wyjechac za granicę albo ja to zrobię, wolałabym żeby on,bo jednak małe dziecko potrzebuje mnie bardziej. Nie wiem zresztą jestem w totalnym pomieszaniu i desparacji i jakimś kryzysie. Nie umiem już trzeźwo i obiektywnie na to patrzeć. Obwiniamy się oboje, mówimy o rozstaniu.
Przyzwyczajam się do myśli życia osobno, w myślach organizuję jak by to było.
Jest we mnie jakiś cień (malutki) nadziei, że może coś się wydarzy...zmieni.
Nie rozumiemy sie.
Ja prowokuję do konfrontacji - on się wycofuje.
Ja chcę rozmowy - on nie chce rozmawiać.
Ja chcę zmiany - on nie wie o co mi chodzi.
Ja chce więcej - on nie.
Ja chcę dążyć, zdobywać, zmagać się, pokonywać, on chce spokoju i bezpieczeństwa.
aż wreszcie Ja chce OBIETNIC - on nie umie mi ich dać - i to w gruncie rzeczy sprawiło, że przestałam go kochać.
... ale mi ciężko.
Edytor zaawansowany
  • verdana 18.08.13, 19:38
    Ale czego Ty właściwie chcesz? Pamiętam czasy, gdy marzyłam, aby iść do sklepu i kupić beztrosko śmietanę. Początki małżeństwa, niestety, takie własnie bywają, finansowo trudne. Co oznacza ,że on "coś tam robi" - nie ma pracy, czy nie chce pracować, czy ma pracę, ale mało zarabia? Bo to ogromna różnica - czy facet jest leń i rzeczywiście trzeba go pogonić, albo zastanowić sie, czy ma sie ochotę z kimś takim być, czy zarabia, ale za mało Twoim zdaniem, czy szuka pracy, ale nie moze jej zdobyć Ty z kolei tracisz pieniądze na biznesach internetowych - też facet ma prawo uznać,że to mało odpowiedzialne.
    . Wyjazd to może dobra opcja, ale raczej razem.
    Bezpieczeństwo nie jest mniejsza wartością od zdobywania. Mam wrażenie, ze chodzi tu raczej o styl życia, niz pieniądze. I ze Twój styl życia nie jest lepszy ani gorszy od tego, co chce partner, ale pogodzić sie jest w tej sytuacji trudno.W dodatku jakież to obietnice może Ci ktoś dać odnośnie zarobków?
    ps. Nie zakupiłam nigdy beztrosko torebki ze skóry. Moze sie okazać, ze to jest akurat zakup, na który bez namysłu nigdy nie będzie Cie stać - jeśli to dla Ciebie problem, to masz problem naprawdę.
    --
  • oronga79 18.08.13, 19:49
    No właśnie mam wrażenie, że nie dopasowaliśmy się. Ja chcę innego stylu życia. Moje koleżanki zarabiają tyle co ja, ale ich mężowie 3x tyle i przez to są na wakacjach w tropikach.
    Może to ja mam problem, że sie porównuję, albo może to on że mało od siebie wymaga.
    Ja straciłam pieniądze to tylko i wyłącznie swoje odłożone na ten cel.
    Ja chcę go zmieniać na kogoś bardziej ambitnego. Nie pogodzę sie z faktem, że mogłabym nie iśc beztrosko do sklepu i nie kupić torebki ze skóry- niestety nie umiem. Może dlatego, że jak mieszkałam z rodzicami to miałam raczej to co chciałam, teraz mój standard się pogorszył,moja rodzina mnie ostrzegała, że nie wytrzymam, ale ja się uparłam że jestem zakochana.
    Czy ja za wiele oczekuję od życia, że żyjąc w Polsce i mając wykształcenie (kursy, podyplomowe, znając języki, i ciągle się dokształcając , nie było roku żebym nie była jakimś kursie po ukończeniu pierwszych studiów.....) nie mogę sobie pozwolić na torebkę ze skóry.
    Mam tego po prostu dość i pewnie trochę się wyżywam na otoczeniu...które jest za mało "ambitne" i nie próbuje mi tej torebki kupić (to tak trochę wyolbrzymione ale niech będzie)
  • verdana 18.08.13, 19:58
    Innymi słowy - wakacje w tropikach są dla Ciebie priorytetem i chciałabyś, aby facet Ci je zapewnił. Faceci do tego służą. Torebka ze skóry jest absolutną życiową koniecznością i powinna byc zapewniona w pakiecie każdej młodej dziewczynie, która zaczyna karierę zawodową.
    Chcesz torebki - to na nią zarób..Teraz jest trudno, bo masz dziecko, ale za dwa lata, cóż. Miałaś swoje pieniądze, ale je straciłaś - Twój wybór.
    Mam przykre wrażenie, że problemem jest to, że - co piszę niezwykle rzadko - za dobrze Ci było z rodzicami. I nie miałaś żadnego wyobrażenia o tym, czym jest samodzielne życie, zę jego początek na ogół nie wiąże sie z wakacjami w tropikach.
    Co radzę - poszukać zamożnego facet, nie ważne jakiego, byle mógł Cie utrzymywać na luksusowym poziomie. Nie jesteś ambitna, przeciwnie, chcesz tylko faceta z pieniędzmi. Nie jest to ambitny cel.
    --
  • deszcz.ryb 18.08.13, 20:14
    > No właśnie mam wrażenie, że nie dopasowaliśmy się. Ja chcę innego stylu życia.
    > Moje koleżanki zarabiają tyle co ja, ale ich mężowie 3x tyle i przez to są na
    > wakacjach w tropikach.

    A co, mąż ci obiecywał przed ślubem, że cię będzie zabierał w tropiki? Nie? To sama idź do pracy i zarób sobie na wakacje. Wcale nie jest powiedziane, że facet ma harować jak wół, byle tylko zapewnić luksusy żonie, która ledwo zarabia na waciki.
  • verdana 18.08.13, 20:33
    No, powinien, bo ona jest "ambitna" i jej ambicją jest bogaty facet, co ja będzie utrzymywał i kupował skórzane torebki w tropikach.
    Troll.
    --
    >
  • oronga79 18.08.13, 21:10
    Sytuacja jest w 100% rzeczywista, więc nie słusznie mnie nazwałaś internetowym trollem.
    O problemach z moim mężem pisałam już kilka lat na forach.
    Ja sama robię wiele, mój mąż mniej ode mnie i to mnie drażni. Robię o wiele więcej niż moje koleżanki, które właściwie w porównaniu ze mną nic nie robią.
    Użalam się tak, na pewno, ale to nie jest takie zwykłe użalanie się - jestem rozżalona i rozczarowana.
    Spodziewałam się, że na forum mogę dostać "po łapkach" od niektórych Pań za narzekanie.
    Moją ambicją jest facet,który bedzie zarabiał więcej ode mnie i będzie się o mnie starał ot co.
    W ostatnim roku dostałam 1 prezent na urodziny i tyle, jak każda kobieta marzę sobie o innym lepszym życiu.
    Mam pretencje do męża, że za mało od siebie daje. Nasze auto spłaca moja rodzina, nasze okna kupiła moja rodzina, drzwi do mieszkania kupiłam ja.....mogę wyliczać dalej ale po co, źle mi z tym że za mało otrzymuję.
  • verdana 18.08.13, 21:26
    Ale czym jesteś rozczarowana - mężem, który jest leniem, czy tym, że nie ma kasy? To nie jest to samo, naprawdę. Czy pracowity facet bez kasy by Cie zadowolił? A leń z pieniędzmi?
    Twoją ambicją jest bycie utrzymywaną przez zamożnego faceta. To nie jest żadna ambicja, to najwyżej brak ambicji. Nie mówię, że to źle, ale nazywanie tego ambicją jest nieporozumieniem.
    Nie marzysz "jak każda kobieta" o lepszym życiu, tylko marzysz o pieniądzach i facecie, który zarabia. Wiesz, są kobiety, dla których lepsze życie oznacza coś zupełnie innego.
    Na razie żyjesz z rodziny, planujesz żyć z męża, może pomyśleć o zarobieniu na siebie - to byłoby ambitne. No, ale dla Ciebie ambicja jest "otrzymywanie". Być moze ambicją Twojego meża też - wiec jednak Wasze cele są zbieżne - on też jest ambitny, tylko umiejętniej podchodzi do sprawy.
    --
  • triss_merigold6 18.08.13, 21:30
    Ona pracuje, jak pisze - robi te kursy, stara się etc.
    Nie widzę tu chęci bycia utrzymywaną tylko potrzebę życia z gościem, który również się stara i jest efektywny w owych staraniach. Qrde, torebka ze skóry to nie jest jakieś dziko wygórowane marzenie, zwłaszcza że od lat robi zakupy licząc każdy grosz.
  • oronga79 18.08.13, 21:46
    Nie umiem streścić naszego 8 letniego związku i mojego życia w 1 poście....
    Chciałabym uratować nasz związek jednak, mam załamanie związane z ciągłym liczeniem pieniędzy.
    Zdaję sobie sprawę, że naciskając na niego nic (chyba) nie osiągnę, ale to silniejsze ode mnie.
    Naciskam także na siebie - próbuję naprawdę, ale nie udaje mi się. Nadal zarabiam poniżej średniej krajowej mimo, że robię co mogę.
    Konsultuję się z psychologiem (koleżanką) co i jak powinnam jeszcze sie nauczyć, żeby coś więcej osiągnąć. Analizuję swoje porażki i zle decyzje zawodowe (biznesy w internecie), ale mimo tego że pracuję czasem po 12 godzin 7 dni w tygodniu etat+ zlecenia nadal nie starcza nam na godne według mnie życie.
    Ja szukam rozwiązań i nie umiem się pogodzić i ciąglę o tym mówię, może to mój błąd.
    Mój mąż nie mówi, nie boli go to tak bardzo jak mnie.

  • triss_merigold6 18.08.13, 21:52
    A pan mąż co robi?
  • oronga79 18.08.13, 22:01
    Mąż ma 42 (jest 8 lat starszy ode mnie) ale nie wie do końca co chce robić w życiu. Najpierw chciał pracować w budownictwie, później poszedł na studia na akademię rolniczą,ale nie skończył. Wyjechał za granicę i pracował w budownictwie, ale wrócił i prowadził swoją działalność - drukarnie/agencję reklamową ale zrezygnował i zatrudnił się jako przedstawiciel handlowy w kilku firmach. Obecnie znów zrezygnował....z ph.
  • triss_merigold6 18.08.13, 21:27
    Kupiłaś osła, to jeździj na ośle zamiast mieć pretensje, że nie jest Angloarabem.
    Skoro rodzina Cię ostrzegała, to znaczy, że facet nie rokował. Romantyczne listy piękna rzecz i czytać miło, ale nie trzeba zaraz strzelać sobie dzieciaka i brać ślubu. Podejściem my i nasze trulov przeciw całemu światu nie opłacisz czynszu, przedszkola czy dentysty.
    Jak przestałaś kochać i nie wyobrażasz sobie dalszego życia z tym facetem, to wnoś pozew o rozwód i alimenty. Nic innego nie da się poradzić.
  • verdana 18.08.13, 21:37
    To nie tylko torebka, to wakacje w tropikach...
    Ja rozumiem żal, ze facet jest leń - ale żal jest nie o to . "Ambicją" autorki jest mąż, który utrzymuje ja na wysokim poziomie. Ambicją jest bycie obdarowywaną.
    Skórzana torebka nie jest luksusem dla ustabilizowanego małżeństwa - dla bardzo młodych ludzi, rok czy dwa po ślubie, zwykle jest. Jesli się ma takie materialne ambicje, należy wychodzić za maż tylko dla pieniędzy, a nie zawracać sobie głowy jakimś uczuciem.
    Rodzice mogli ostrzegać nie dlatego,z ę face leń, ale dlatego,z e bez pieniędzy - a jak widać , w tej rodzinie ambicje skoncentrowane są na pieniądzach.
    --
  • jematkajakichmalo 18.08.13, 21:45
    Albo wiedzieli doskonale jakie wymagania ma corka i takze to, ze wybranek ich nie spelni...
    --
    "...bo my wierzący( ale praktykujący po swojemu jak większość Polaków)." by lewapinger
    "Imho, nie kupuje rzeczy mocno obrandowanych" by edelstein
    "Wiadomo, że z rozmiaru 50 motyla się nie wyczaruje..." by Lauren6
  • triss_merigold6 18.08.13, 21:51
    OMG, to czas sobie powiedzieć, że proza życia rozwiała romantyczne iluzje (również te tkane na własny temat) i zakończyć układ. Panna mogła w najlepszej wierze zakładać, że da radę i w ogóle będzie psiejsko czarodziejsko, ale rzeczywistość skrzeczy i zazdrości koleżankom bardziej zaradnych partnerów. Słusznie zazdrości, bo jeśli obie strony się starają, to jest zwyczajnie łatwiej.
  • triss_merigold6 18.08.13, 21:46
    Wakacje w tropikach w dobie last minute też nie są nieosiągalne. Potrzebę bycia obdarowaną rozumiem, nie ma w niej nic złego. U autorki wątku podstawowy problem to rozbieżność skali starań - ona ma poczucie, że działa, próbuje, stara się, dąży, a pan tak sobie minimalistycznie kwitnie i działa na pół gwizdka. To musi potwornie frustrować, bo dochodzi poczucie bycia wykorzystywaną.
    Jaja sobie robisz z tą skórzaną torebką?! To przedmiot użytkowy, przy dwóch pensjach dobijających do średniej krajowej spokojnie można tę torebkę raz w roku kupić, jeśli już kobieta ma aż takie ciśnienie.
    Pieniądze się zarabia, facet mógł nie mieć, wielu młodych nie ma ale starać się zarobić. Obstawiam jednak, że rodzina widziała, że pan nie rokuje - zawodu nie ma, pracowity za bardzo nie jest, ambicji nie ma.
  • verdana 18.08.13, 22:02
    Dla bardzo młodego małżeństwa zazwyczaj są nieosiągalne. Zwykle tez młodzi ludzie sa nieco dojrzalsi i zdają sobie sprawę, zę nie od razu stać ich na wszystko i ze brak wakacji pod palmami to jeszcze nie koniec świata.
    Gdyby dziewczyna skarżyła się, że jest wykorzystywana, to trochę by to inaczej wyglądało - ona sie skarży, że nie jest dostatecznie obdarowywana, ze planuje życie, w którym stale będzie obsypywana darami . To brzmi nieco inaczej.
    --
  • koronka2012 18.08.13, 22:19
    verdana napisała:

    > Dla bardzo młodego małżeństwa zazwyczaj są nieosiągalne. Zwykle tez młodzi ludz
    > ie sa nieco dojrzalsi i zdają sobie sprawę, zę nie od razu stać ich na wszystko
    > i ze brak wakacji pod palmami to jeszcze nie koniec świata.

    OMG, jakie młode małżeństwo? zwrociłaś może uwagę, że facet ma 42 lata? czy znowu dorabiasz rzeczywistość do swoich teorii?

    > Gdyby dziewczyna skarżyła się, że jest wykorzystywana, to trochę by to inaczej
    > wyglądało - ona sie skarży, że nie jest dostatecznie obdarowywana, ze planuje
    > życie, w którym stale będzie obsypywana darami . To brzmi nieco inaczej.

    Ona ma marzenia (dość przyziemne w dodatku), i chciałaby czuć, że kiedykolwiek da się je zrealizować. Ona się stara, on zasypia gruszki w popiele. Ją frustruje fakt, że przy jego podejściu nie widać żadnego światełka w tunelu. I tyle.
  • verdana 18.08.13, 22:26
    Fakt, z tym, ze ja pisałam przed podaniem tego faktu do wiadomości publicznej. W tym jednak wypadku chyba dziewczę wiedziało,z e nie poślubia krezusa?
    No i o ile rozumiem, facet zarabia, tyle, że rzeczywiście często zmienia pracę. Tyle, ze praca najwyraźniej nie przynosi kokosów. I ja bym rozumiała pretensję o niepracowanie - ale dziewczyna ma pretensję o to, że facet nie realizuje jej marzeń. Przy czym on ma obowiązek fundować jej wakacje, a ona o straconej kasie pisze "moje pieniądze, facetowi nic do tego". Hm.
    --
  • triss_merigold6 18.08.13, 22:38
    Jeszcze raz: niewiele osób w punkcie startu w dorosłe życie posiada status krezusa. Przez 8 lat i wskutek posiadania rodziny pan powinien był nabyć motywację do podnoszenia poziomu życia i zwiększania starań. Pan nie jest młodzieniaszkiem, jak w wieku 42 lat nie ma ambicji, żeby coś bardziej, wyżej, lepiej, to już ich nie będzie miał.
  • babcia.stefa 19.08.13, 10:43
    Bez jaj, do Grecji, Egiptu i Turcji to ja jeździłam jeszcze na studiach i tuż po, na początku zarabiając na to głównie dawaniem korepetycji.

    Pewnie, nie jest to Cancun ani Palau, ale jest morze, plaża i jest ciepło. Aha, palmy też są. Więc jak ktoś dysponuje skromniejszymi środkami to na wygrzanie tyłka w słońcu i wymoczenie się w ciepłym morzu obleci.
  • butch_cassidy 19.08.13, 11:25
    babcia.stefa napisała:

    > Bez jaj, do Grecji, Egiptu i Turcji to ja jeździłam jeszcze na studiach i tuż p
    > o, na początku zarabiając na to głównie dawaniem korepetycji.
    >
    Ja też, ale wyjazd rodzinny jest zdecydowanie kosztowniejszy niż solo.

    Wg mnie też autorka jest niekonsekwentna.
    Skórzana torebka (szczególnie jakaś większa i w miarę modna) u nas teraz to luksus... Jeśli to był priorytet, należało szukać pana o innym usposobieniu.
  • babcia.stefa 19.08.13, 11:36
    No, jak jedna osoba ma zafundować wyjazd trzem, to istotnie.
  • butch_cassidy 19.08.13, 11:53
    babcia.stefa napisała:

    > No, jak jedna osoba ma zafundować wyjazd trzem, to istotnie.
    No z powyższej konfiguracji wynika, że tak by musiało być ;)

    Ale obiektywnie też drożej, dzieciak ma swoje zachcianki, i jak jesteś "matką i żoną" na co dzień to na wakacjach mniej się chce szukać kreatywnych rozwiązań, a więcej mieć podstawione pod nos (przynajmniej ja tak mam, choć na studiach stopem i namiotem bynajmniej nie pogardzałam - wręcz przeciwnie ;) ), itp. itd... Czy z małym dzieckiem pojedziesz stopem/ lokalnym zatłoczonym busem (szczególnie poza Europą) na jednodniową wycieczkę czy jednak klimatyzowanym autokarem? A to wszystko do kupy znacznie podwyższa ogólny koszt.
  • deszcz.ryb 19.08.13, 06:52
    > Jaja sobie robisz z tą skórzaną torebką?! To przedmiot użytkowy, przy dwóch pen
    > sjach dobijających do średniej krajowej spokojnie można tę torebkę raz w roku k
    > upić, jeśli już kobieta ma aż takie ciśnienie.

    Ale chodzi tu o kupno "bez uprzedniego zastanowienia", w stylu: wchodzisz do sklepu, podoba ci się jakaś torebka, więc ją kupujesz [a za tydzień albo za miesiąc kolejną, bo ci się spodoba] i nie masz wyrzutów sumienia, że za cenę tej torebki mogliście się żywić przez tydzień albo że mogłaś za to kupić dzieciakowi wyprawkę do szkoły. A na taki "luksus" stać naprawdę niewiele osób. Ty piszesz o kupnie torebki raz na rok, i jest to kupno zapewne przemyślane i podyktowane potrzebą [bo poprzednia już wygląda nie za ciekawie].
  • roza660 19.08.13, 09:33
    Werdana co Ty pleciesz ten facet ma 42 lata i po prostu jest nieudacznikiem i minimalistą,Twoje osądy autorki są żenujące ,wiesz najlepiej,że chodzi jej tylko o pieniądze,a to wcale tak nie wygląda...Uczepiłaś się tej torebki ze skóry jak rzep,a nie jest to artykuł na wskroś luksusowy tylko zakup na dłużej,a wakacje w tropikach też dla ludzi,całe życie z kartką w ręku to chyba oszaleć można.Nawet jak kupiła osła to może go zamienić na konia albo muła chociaż:)
  • verdana 19.08.13, 09:44
    Ona wyszła za tego faceta nie 20 lat temu, tylko rok czy dwa temu, wiedząc, że nie jest bogaczem. Na co liczyła? Trzeba było wybrać bogatego człowieka, skoro ambicją jej życia jest być utrzymywaną.
    Torebki skórzane, kupowane bez namysłu i impulsywnie są towarem luksusowym.
    --
  • babcia.stefa 19.08.13, 10:52
    No wiedząc, ale zaślepioną będąc. I pewnie mając jakąś nadzieję, że w obliczu konieczności utrzymania rodziny pan się jednak ogarnie (rzadkie, ale zdarza się).

    Luksusowy to jest Vuitton, impulsywnie kupienie sobie od czasu do czasu Batyckiego z przeceny za 5 stówek to żaden wielki luksus.
  • anula36 19.08.13, 10:53
    jakie rok czy dwa, jak sa razem 8 lat???
  • nanuk24 19.08.13, 21:18
    8 lat! Na litosc Boska...

    --
    Dzis jestem w nastroju nieprzysiadalnym.
  • butch_cassidy 19.08.13, 11:28
    roza660 napisała:

    > Werdana co Ty pleciesz ten facet ma 42 lata i po prostu jest nieudacznikiem i m
    > inimalistą
    A tu już dla mnie jest różnica: wiążę się z minimalistą, to akceptuję to, że bardziej ceni wolny czas (inna sprawa co z nim robi) niż kasę, a nieudacznik... wiadomo :)

    Odnoszę wrażenie, że państwo zdecydowanie się nie dobrali...
  • marianka_marianka 22.08.13, 18:56
    Czyli mężowi pasuje styl minimalistyczny i nie zamierza się starać. Ok, można to zrozumieć.
    Dlaczego natomiast z taką postawą nie kłóci się pomoc finansowa ze strony Twoich rodziców, korzystanie z Twojego auta i opłacone przez Ciebie wyjazdy, z których łaskawie korzysta?

    Trochę to fałszywe. Szczególnie, że mąż ma już 42 lata, to nie jest chociażby 30-latek, który jeszcze może zaryzykowac w biznesie, rzucić wszystko na jedną kartę itp.

    Cała ta dyskusja, jak żywo przypomniała mi postać byłego faceta koleżanki. Ona prowadziła własny biznes, miała własne mieszkanie, samochód, ogólnie dobrze jej się wiodło. Poznała faceta, zakochała się i pozwoliła mu się wprowadzić. On pracował w urzedzie, zarabiał 1500 netto, z czego wszystko wydawał na siebie. Ona zarabiała sporo więcej, opłacała media, generalnie ogół. Pan rozkwitał na cudzym, niczym egzotyczny kwiat;-) Lubił podróże, szczególnie Jej autem itp. W końcu kiedy przejrzała na oczy i kazała mu się wyprowadzić, on wykazał się pragmatyzmem - złamał zasadę minimalizmu i nakazał zwrot poniesionych kosztów na zakup pakietu z telewizji cyfrowej (sic!), z której notabene sam korzystał.

    Nieustanna troska o finanse i przyszłość tylko jednej ze stron, jest na dłuższą metę frustrująca, a życie z taką osoba zniechęcające. Mnie się osobiście wydaje, że zawiodłaś się na swoim mężu, i to niekoniecznie teraz, w związku z jego postawą. To, co się dzieje aktualnie, to tylko cegiełka, którą życie dołożyło.






  • marzeka1 18.08.13, 20:34
    Piszesz tak: rodzice ostrzegali, bo pewnie widzieli, z kim się wiążesz.
    Bo to, co piszesz o mężu można zrozumieć dwojako: leń patentowany, co to do pracy się niegranie , coś tam dorobi na czarno albo pracuje, ale zarabia mało. Myślę, że skoro rodzice ostrzegali, to prawdopodobna jest wersja nr 1.
    Poza tym jakoś mało dojrzałe to wszystko: spacery, listy i beztroskie życie i nagle po roku już dziecko i problemy.
  • aga.doris 18.08.13, 20:43
    Brak pieniędzy to pojęcie bardzo względne...;)
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,118947046,118947046,Wydatki_na_siebie_moda_i_kosmetyki_miesiecznie.html
  • oronga79 18.08.13, 21:14
    Tak, pamiętam ten wątek, to było 3 lata temu.
    Czasem potrzebny mi zimny kubeł "polskiej" wody na głowę.
  • marzeka1 18.08.13, 22:08
    Ale ty nie rozumiesz jednego: skoro wzięłaś sobie takiego chłopa, od 8 lat widzisz kogoś, kto - mimo 40+- nie wie "co chce robić w życiu"- to masz 2 wyjścia: rozwieść się albo żyć dalej- tyle ze mnie byłoby wstyd żyć z chłopem, mieć z nin dziecko, ale samochód spłacałaby rodzina.
  • sebalda 18.08.13, 22:42
    A czy ten mąż oprócz tego, że nie jest operatywny ani rzutki, ma jakieś dobre cechy? Może jest uczciwy, pomocny, oddany, jest dobrym ojcem?
    Ja tu nie widzę lenia, tylko człowieka, któremu się nie wiedzie. Nie każdy jest urodzonym biznesmenem. Próbował, nie udawało się, tak czasem w życiu bywa. A od kilku lat rynek pracy jest bardzo trudny, znam wielu świetnych specjalistów, ktorzy rok-dwa szukali pracy i w tym czasie utrzymywały ich żony. Branża budowlana jest w totalnej rozsypce.
    Wiecznie narzekająca na brak skórzanej torebki (to też produkt wylącznie w sferze moich marzeń, choć jestem duuuuuużo starsza) i wakacji w tropikach na pewno nie działa na chłopa zbyt motywująco. Jakoś mam przeczucie, że nie raz dostał w twarz nieudacznikiem i innymi epitetami.
    Szkoda faceta, coś mi mówi, że z inną żoną byłby szczęśliwszy:P Może lepiej dać mu wolność, a samej znaleźć bardziej rzutkiego, bogatszego? Tylko co z dzieckiem?
  • triss_merigold6 18.08.13, 22:50
    A Tobie co przeszkadza kupić tę skórzaną torebkę? OMG nie miałam pojęcia, że to taki problem dla mocno dorosłych i pracujących kobiet, skórzane torebki kupowałam sobie od czasów studenckich.
  • sebalda 18.08.13, 23:18
    Ja kiedyś też kupowałam sobie skórzane torebki, ale odkąd mam drogi w utrzymaniu dom, duże koszty dojazdu do pracy, a dzieciaków do szkoły, kredyty do spłacenia i wciąż jeszcze dwoje dzieci na utrzymaniu (choć córka dorabia, nie bierze już na swoje wydatki), skórzana torebka to dla mnie jednak luksus. Problem stanowi jeszcze to, że lubię zmieniać torebki, moda się zmienia, jak kupuję torebkę z podróbki skóry (często całkiem niezłej, a 5 razy tańszej), to nie żal mi potem za rok ją odłożyć i kupić sobie nową. Choć ostatnio i z tym krucho, ale to inna historia....
  • ca.melia 19.08.13, 07:56
    Oj jaka ona wredna, bo chce wyjechać i mieć a Misio biedaczek ma w domu materialistkę.

    Tyle, że Misio jest już podstarzałym facetem bez konkretnego fachu w łapie, zmieniający pracę wedle życzenia, chce "spokoju" - czyli może jeść suchy chleb zapewne, mieć swoją kanapę i tv i SPOKÓJ.
    Zapomniałyście drogie Panie, że ta materialistka ma jeszcze dziecko, które trzeba ubrać, nakarmić i wykształcić. A patrząc na Tatusia, to chyba jednak nie ma co liczyć na szał.

    I co w tym takiego złego, że babka chce kupić sobie bez stresu, spontanicznie to lub tamto?

    Och wy, zawsze zaplanowane, z do bólu przemyślanymi zakupami, które własne zachcianki i marzenia położył w pokorze serca na ołtarzu rodziny i wyższych ideałów. Już to widzę! Wzruszające, doprawdy.

    A do autorki: było pierdoły sobie nie brać. Za miłosne listy tej nieszczęsnej "torebki" nie kupisz. A faceta nie zmienisz. Nie ma szans, bo jemu jest dobrze i to TY masz problem, bo tobie jest źle.
    masz 34 lata i albo się z sytuacją pogodzisz, weźmiesz jeszcze parę etatów i zaakceptujesz, że to na tobie lezy cięzar utrzymania rodziny, w tym pana męża, albo odejdziesz.

    tu sa tylko te dwie opcje, bo ludzie się nie zmieniają, a nawet jesli, to przeważnie na gorsze.
    --
    [url=http://fajnamama.pl][img]http://fajnamama.pl/suwaczki/rt75bv2.png[/img][/url]
  • verdana 19.08.13, 09:47
    Ja też nie kupuję skórzanej torebki, oczywiście technicznie mnie na nią stać, ale naprawdę są pilniejsze wydatki. Mogłabym sobie ja ostatecznie kupić, ale na pewno nie pod wpływem impulsu, wchodzę, patrzę "ładna", to kupuję. A o to chodzi przecież autorce - nie o to, ze jej w ogóle nie stać, tylko o to, że nie może sobie drogiej torby kupić bez namysłu.
    --
  • butch_cassidy 19.08.13, 11:32
    sebalda napisała:

    > Ja kiedyś też kupowałam sobie skórzane torebki, ale odkąd mam drogi w utrzymani
    > u dom, duże koszty dojazdu do pracy, a dzieciaków do szkoły, kredyty do spłacen
    > ia i wciąż jeszcze dwoje dzieci na utrzymaniu (choć córka dorabia, nie bierze j
    > uż na swoje wydatki), skórzana torebka to dla mnie jednak luksus. Problem stano
    > wi jeszcze to, że lubię zmieniać torebki, moda się zmienia,
    Podpisuję się pod tym.
    Jako solistka zdecydowanie na więcej rzeczy miałam kasę. Teraz raz, że są inne wydatki, dwa, że przy rodzinie i czasie jaki jej poświęcam, moje zarobki znacznie spadły. A że mój mąż akurat z minimalistów... Cóż za pech! ;) Skórzane torebki odpłynęły (oprócz tych kilku klasycznych sprzed urodzenia córki ;) ). Ale dla mnie to nie jest żaden problem.
  • oronga79 19.08.13, 14:18
    Jezeli kupie te torebke to nie zaplace za prad, przedszkole, zajecia sportowe, gaz i internet.
  • oronga79 19.08.13, 13:22
    Zgadza sie. On ma zalety: dobry, wierny, uczuciowy, spokojny, wspanialy wrecz ojciec. Niestety niezaradny.
  • 0ldjoanna 19.08.13, 16:46
    Ale dlaczego wszyscy 'huzia na józia" na tego biednego faceta, że leń, nieambitny, a może tylko nieoperatywny i nie wiedzie mu się? A jego żona? Idąc tym tropem to też nieudacznica, mimo iluś tam kursów i podyplomówek (wiadomo na jakim są poziomie) nie może zarobić godziwych pieniędzy, z e-biznesem czy nawet kilkoma też jej szło kiepściutko... Więc czemu tylko na gościu psy wieszać, niech może zajmie się domem i dzieckiem, mamy w końcu równouprawnienie, a laska niech zarobi na tropiki a nie trzaska kolejne g...ane podyplomówki, z których i tak nic nie ma?


    --
    Nie mam na imię Joanna i nie jestem stara ;)
  • rurek00 19.08.13, 10:01
    W wieku 30+ dojrzały człowiek dosyć dobrze zna siebie i wie co dla niego ważne. Widać twoja rodzina lepiej znała ciebie, niż ty sama siebie. I twój błąd, że ich rad nie posłuchałaś. On się nie zmieni nagle w zaradnego biznesmena, jeśli na tym ci zależy. Ręce mi opadły, jak napisałaś, że ty masz 30+, mąż 40+ a twoi rodzice kupili wam samochód. Mnie by było wstyd.
    Wg mnie powinniście się rozejść, zanim się całkiem znienawidzicie. Nie wiem po co wam było dziecko - przed dzieckiem było tak super? Wątpię. Czas spojrzeć prawdzie w oczy.
    Jesteś przyzwyczajona do wygodnego życia, nie chcesz obniżać standardów, sama sobie nie jesteś w stanie tego zapewnić, mimo tych kursów, internetowych biznesów itd, więc zostaje gra w totolotka lub poszukiwania bogatego męża.
  • babcia.stefa 19.08.13, 10:46
    Pewnie wpadka na fali romantycznego zauroczenia.
  • amb25 19.08.13, 11:14
    Ja doskonale rozumiem autorke.
    Mieszkam za granica (w Polsce tez zawsze zarabialam powyzej sredniej, choc zawod mam niechodliwy) i napatrzylam sie na tutejsze zycie mlodych ludzi.
    Oczywiscie im sie tez nie przelewa, ale jesli obydwoje maja prace (nawet byle jaka), wynajmowane mieszkanie (ale nie jakies duze, powyzej potrzeb) to tutaj zyje sie spokojnie. Idac do skleu nie trzeba sie zastanawiac czy obiad bedzie z miesem czy bezmiesny bo taniej.
    I doskonale rozumiem rozczarowanie autorki watku, bo takie zycie jest frustrujace.
    Tu nie chodzi o torebke ze skory czy wakacje w tropiku (bo one czesto sa tansze niz wakacje w Polsce - ja przyjezdzam do Polski z sentymentu bo to drozsza impreza niz wylot do Azji) tylko ogolne zniechecenie. A na dodatek rozczarowaie mezem, ktory nie zaspokaja potrzeb autorki, jakie by one nie byly.
    Wg mnie masz dwa wyjscia - albo zakceptowac meza takim jakim jest, i poszukac pracy z lepsza pensja (co moze wiazac sie z przeprowadzka) albo znalezc innego faceta. Nie mozesz tak sie rzucac, bo wpadniesz w depresje.
  • butch_cassidy 19.08.13, 11:39
    amb25 napisała:


    > Oczywiscie im sie tez nie przelewa, ale jesli obydwoje maja prace (nawet byle j
    > aka), wynajmowane mieszkanie (ale nie jakies duze, powyzej potrzeb) to tutaj zy
    > je sie spokojnie. t
    Miałabym jednak wątpliwości - żyje się, ale z kartką w ręku. Na przyjemności, owszem wystarczy, pod warunkiem, że trzymasz się przeznaczonej na nie kwoty z kartki :) I mam na myśli rodzinę 2+1, przy 2+2 przy dwóch średnich... no trzeba więcej twórczej inwencji :)
    I jeszcze... byle jaka praca nie zapewni w Polsce średniej krajowej (Według GUS przeciętne wynagrodzenie brutto w czerwcu wyniosło 3808,63 zł)
  • butch_cassidy 19.08.13, 11:41
    www.pensje.net/kalkulator/3800netto
    ;)
  • sebalda 19.08.13, 11:58
    Wszystko jest kwestią priorytetów. Chociaż kocham torebki i chętnie pojechałabym na wakacje w tropiki, oddałabym wszystkie torebki świata za męża, ktory jest troskliwy i kochający, za spokojnego faceta, który choć nie jest jakoś specjalnie rzutki, szanuje mnie i rozumie. Spokojnego misia bez fajerwerków, ale takiego, który nie miewa huśtawek nastroju, który jest przewidywalny, normalny, stabilny emocjonalnie.
    Dlatego w miarę bogata i lubiąca adrenalinę i silnego faceta kobieta zrozumie autorkę, a taka, która ma tej adrenaliny po dziurki w nosie, a do tego ze średnią krajową i dziećmi na utrzymaniu, nie zrozumie. Proste.
    Autorka męża nie zmieni, swoich priorytetów też nie, zatem dla dobra całej trójki ja bym doradzała rozwód. Mąż na tym też skorzysta, jeśli ona w zemście za jego brak operatywności nie ograniczy mu kontaktów z dzieckiem. Ale skoro tyle się doszkala, to jest szansa, że będzie jej na rękę oddawanie dziecka pod opiekę męża. Oby.
  • butch_cassidy 19.08.13, 12:32
    Tak... Chyba w Polsce nie doceniamy jeszcze znaczenia poziomu życia w rodzinie pochodzenia... A on może być kluczowy w podobnej sytuacji...
  • maryska60 19.08.13, 12:46
    sebalda napisała:

    > Wszystko jest kwestią priorytetów.
    ...
    > Dlatego w miarę bogata i lubiąca adrenalinę i silnego faceta kobieta zrozumie a
    > utorkę, a taka, która ma tej adrenaliny po dziurki w nosie, a do tego ze średni
    > ą krajową i dziećmi na utrzymaniu, nie zrozumie. Proste.

    Dokładnie tak to jest. Nasze pokolenie dorastało w czasach, kiedy problemem było kupienie czegokolwiek, łatało się buty i oczka w pończochach. Dlatego mogą nas oburzać takie roszczenia. Ale przyglądając się już moim dzieciom (które przecież pamiętają dzieciństwo w ubrankach szytych ze starych dżinsów ojca), widzę, że mają inne priorytety. Owszem, zaciskają pasa, bo spłacają kredyty i remontują dom, ale jednak kupowanie w luksusowych delikatesach nie jest dla nich zbytkiem (choć ja dalej wybieram supermarkety). No cóż, żyją już w innym środowisku, które też nakręca ich styl. Dlatego można tłumaczyć autorce, że narzekanie na brak skórzanej torebki i wakacji w tropikach jest jej fanaberią, ale ona czuje się nieszczęśliwa i tyle. Po prostu nie pasuje do tej sytuacji i najwyraźniej dopasować się nie potrafi.
    P.S. Ja akurat bardzo sobie chwalę fakt, że dorabialiśmy się z mężem prawie od zera, z dużym wysiłkiem i w ciężkich czasach. Bardzo scementowało to nasz związek. Obawiam się, że gdybyśmy wszystko mieli podane na tacy, szukalibyśmy problemów w sobie i kto wie, czy nasz związek dotrwałby do dziś. A tak, to mieliśmy problemy gdzie indziej, więc wspólnie z nimi walczyliśmy, nie kontemplując swoich wzajemnych cech i zachowań.
  • ca.melia 19.08.13, 12:56
    Tylko to było dorabianie się RAZEM a tu pani ma dorabiać się SAMA, bo pan jest leniwym ciapą.
    --
    [url=http://fajnamama.pl][img]http://fajnamama.pl/suwaczki/rt75bv2.png[/img][/url]
  • maryska60 19.08.13, 13:55
    ca.melia napisała:

    > Tylko to było dorabianie się RAZEM a tu pani ma dorabiać się SAMA, bo pan jest
    > leniwym ciapą.

    Ale jest, czy tylko się tak wydaje pani? Bo jak na jej potrzeby za mało robi.

    Kiedyś znajoma z netu skarżyła mi się na swojego męża właśnie w ten sam sposób: że ona ciągnie domowy budżet, mąż jest leniwy, pasywny, nie pracuje, nie zarabia i w ogóle wszystko na jej głowie. Nawet jej zaproponowałam, żeby wobec tego wciągnęła go w swoją firmę choćby na etat sekretarki, ale stwierdziła, że to mu uwłacza, bo jest wysoko kształcony. Po kilku miesiącach poznałam ich osobiście na pewnym netowym zlocie. Okazało się, że jej mąż jest wyjątkowo energicznym, pełnym pomysłów i przedsiębiorczości, prowadzi dobrze prosperującą hurtownię (co jakoś nie uwłaczało jego wykształceniu), w ciągłych rozjazdach po towar za granicę, już ma nowe pomysły na interesy, towarzyski, wesoły, no żywe srebro. A potem się okazało, że moja znajoma chyba po prostu jest małżeństwem znudzona, a nie złą sytuacją domową, w necie szukała jakichś znajomości, nawet na tym spotkaniu widać było jakieś intymne relacje z jednym z uczestników, a potem mi w tajemnicy zdradziła, że właśnie ma z nim romans.
    Więc może nie o to chodzi?
    Swoją drogą obawiam się, że mój mąż, z którym tak dzielnie wspólnie walczyliśmy o lepsze jutro, mógłby się pani okazać też leniwym ciapą, bo mógł przecież dojść do znakomicie prosperującego, własnego przedsiębiorstwa, jak inni jego koledzy, a ma tylko małą firemkę. Co nie daje nam możliwości wyjazdów na wycieczki do USA, jak im ;)
  • verdana 19.08.13, 13:41
    Mam dorosłe, samodzielne dzieci i ani one, ani ich koledzy nie oczekują, że wakacje w tropikach są absolutną koniecznością, która im się po prostu "należy". Więcej nawet - widzę, że sporo dzisiejszych młodych dorosłych ma ambicje, aby być niezależnych od rodziców, nawet kosztem poziomu życia, a większość znanych mi młodych kobiet rozumie, że na torebkę powinny zarobić, a nie oczekiwać, zę będą obdarowywane. Nie w pokoleniu to więc problem.
    --
  • anula36 19.08.13, 13:44
    ale co z tego ze zarobia, jak musza wszystko w dom wlozyc? Nie trzeba byc bdarowywanym, wystarczy nie wpuszczac wszystkiego w rodzine.
  • verdana 19.08.13, 13:58
    Hm, jak sie ma niewiele pieniędzy i dziecko, to raczej należy je utrzymać.
    --
  • anula36 19.08.13, 14:08
    no wlasnie. i zyc z kartka w reku. Albo zostac chomaciara :) Kupic co sie chce,ale jakim kosztem?
  • verdana 19.08.13, 14:25
    W takim razie dziecko do DD i wydawać na siebie, będzie cudnie!
    --
  • anula36 19.08.13, 14:31
    wystarczy ze druga strona cos dorzuci,zeby kade kupno butow nie musialo byc okupione debetem.
  • maryska60 20.08.13, 13:36
    verdana napisała:

    > Mam dorosłe, samodzielne dzieci i ani one, ani ich koledzy nie oczekują, że wakacje w
    > tropikach są absolutną koniecznością, która im się po prostu "należy". Więcej nawet -
    > widzę, że sporo dzisiejszych młodych dorosłych ma ambicje, aby być niezależnych od
    > rodziców, nawet kosztem poziomu życia,

    To prawda. Są bardziej samodzielni, ale też większe mają oczekiwania niż nasze pokolenie. Wynika to również z możliwości, które przed nimi się otwierają. I to miałam na myśli, a nie, że młode pokolenie oczekuje, że wszystko dostanie na tacy.
  • anndelumester 19.08.13, 12:56
    Uciekaj póki czas.
    Za kilka lat będziesz miała depresję, rozbudowaną racjonalizację problemu i powiększysz grono sfrustrowanych chomąciar niosących swój krzyż, a radosny Misiek dalej będzie przynosił grosze albo rozważał "co by mógł".
    Szkoda życia, szkoda czasu i energii - zbyt wiele torebek, butów, fajnych miejsc na świecie, żeby z tego rezygnować dla wydumanej idei. Dla dziecka też nie najlepszy wzór taki tatuś.


    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • sebalda 19.08.13, 13:27
    Czy każdy człowiek ma obowiązek być zaradny, obrotny, uzdolniony? Tu nie mamy przypadku leniwego kanapowca z browarem w jednej i pilotem w drugiej ręce. To człowiek, ktory się stara, próbuje, a że rynek pracy jest od kilku ładnych lat bardzo trudny, to nie może sobie chwilami poradzić. Jeszcze kilka lat temu branża budowlana zapewniala naprawdę godziwe zarobki, dziś ludzie pracujący w tej branży zasilają grono bezrobotnych. Wiem, bo mąż przez jakiś czas pracował w takiej firmie, ale jak skończył się projekt, a innych firma nie dostała, to wszyscy poszli na bruk.
    Mój mąż tez wiele razy zmieniał branżę, starał się dostosować do warunków, cieszę się, że w ogóle ma pracę, ze średnią krajową tylko, ale zawsze. Mam do niego wiele zastrzeżeń, ale nie to, że nie zarabia kokosów, bo wiem, że to nie jest takie proste i nie dla każdego osiągalne.
  • babcia.stefa 19.08.13, 14:33
    Taaa, upadek branży budowlanej, na dobrych fachowców trzeba czekać 3-6 miesięcy.
  • sebalda 19.08.13, 14:46
    babcia.stefa napisała:

    > Taaa, upadek branży budowlanej, na dobrych fachowców trzeba czekać 3-6 miesięcy

    Branża budowlana to nie tylko praca fizyczna, fachowcy, ale cała strefa biurowa, kosztorysy, fakturowanie, zamawianie towaru etc. Ja zrozumiałam, że facet nie jest pracownikiem fizycznym, a w administracji budowlanej teraz jest naprawdę słabo. I nie tylko w tym.
  • oronga79 19.08.13, 13:38
    Tylko, ze on jest idealnym tata. Sprobuje sama powalczyc i skupic sie na sobie, kosztem wszystkiego - czasu dla dziecka i niego- zrozumialam ze jezeli to nie bede ja to nikt.
  • anndelumester 19.08.13, 13:40
    Idealny tata. Możesz rozwinąć temat, bo zabrzmiało ciekawie.


    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • oronga79 19.08.13, 14:08
    Byly okresy w naszym zwiazku, ze byl bezrobotny i zajmowal sie malutkim dzieckiem- karmienie, spacery, usypianie etc. Teraz oboj dzielimy sie i jak ja czytam z nim to on idzie sie pobawic. On robi sniadania i obiady pod katem naszego syna. W sklepach szuka przecen ubranek i butow. Zawozi na dodatk. Zajecia.
  • anndelumester 19.08.13, 14:45
    Nie chciałabym rujnować Ci wizji świata, ale to co napisałaś to w moim otoczeniu NORMA - ojcowie od niemowlęcia zajmują się dziećmi, karmią, przewijają, chodzą na spacery, szykują posiłki, wożą do przedszkola, szkoły, spędzają czas wolny, czytają im, bawią się klockami, wychodzą na rower/rolki, wyjeżdżają na wakacje itd. Dzielą z matkami obowiązki , bo zazwyczaj utrzymanie domu i rodziny też jest dzielone po połowie - pracuje i matka, i ojciec. Mówię o ludziach w wieku 35-50. Więc, wybacz, ale to nie jest nic heroicznego - proza życia.

    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • aankaa 19.08.13, 14:35
    nie rozumiem po kiego diabła robić kolejne podyplomówki i kursy (pewnie płatne) skoro nie ma z tego konkretnych korzyści. Może te "specjalizacje" raczej dla siebie (świetna wymówka "ja to dopiero się staram, dokształcam itd") ?
  • oronga79 19.08.13, 15:14
    Sytuacja jest troche zawila. Najpierw nie zmienialam pracy bo po poronieniu mialam obsesje zajscia ponownie w ciaze, pozniej szkoly i obietnice szefa. Pozniej kryzys i mniej pieniedzy i wszystko sie zwalilo. Teraz od roku probuje z calych sil (wysylam oferty), robie zlecenia poza firma, szukam rozwiazan -wlasna dzialalnosc, probowalam Mlm, ebiznes,allegro,odsprzedawanie, pisanie na zlecenie, blogi, reklamy, szukanie form zarobku online usa, programy partnerskie, szkolenia z ue, szkolenia elearning. To tylko czesc.
  • oronga79 19.08.13, 15:24
    Napisalam nieprecyzyjnie - szef obiecal ze jak skoncze te dodatkowe studia to dostane nowe obowiazki i pieniadze. Obietnicy nie dotrxymal a w kryzysie jeszcze nam zmniejszylu wynagrodzenie.
  • aankaa 19.08.13, 15:32
    ale Ty piszesz o kilku + kursach ! aż tyle wymagał ?
  • babcia.stefa 19.08.13, 15:58
    Czyli wszystko i nic. A coś konkretnego potrafisz robić?
  • mozambique 19.08.13, 15:33
    no wlasnie , pani narzeka na pana ze forsy malo przynosi i robic mu se nei chce
    a ona?
    doksztalca sie , jakies kursy , podyplomówki i co ? zero kasy z tego
    taka z niej biznesłoman ze jak sie za firme wziela to zbankrutowała
    ma 34 lata i pustki w kasie , niczego sie nie dorobila , niczego nei ma na wlasność tylko wspomnina łzawie jak to się panienką na utrzymaniu rodzców fajne było

    ja tu nie widze zadnego mezaliansu ani panienki z dobrego domu zwiazenej z leniem tylko dwoje ludzi w srednim wieku z identycznym szczesciem ( podejsciem) do pieniedzy, wiele by chcieli a neiwiele mają, jak 90% spoleczenstwa


    p.s. nie rozumiem tego kultu skórzanych torebek - fasony i moda tej galanterii zmieniaja sie co pół roku , taka torebka szybko robia sie de mode, fason nudzi se najdalej po 1,5 roku a wciaz jest za porzadna ( i przede wszystkim za droga) zeby z lekkim sercem wyrzucic
    --
    Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
  • oronga79 19.08.13, 15:51
    Nie zgadzam sie z Toba. Ja probuje od roku i nie bankrutowalam nigdy, ale zle zainwestowalam. Sama wlasnie dorabiam sie i probuje. Auto splacam, troche dolozyl mi tata. Nie chce nic brac od rodzicow wiecej bo wiecej nie maja, a ja zreszta nie chce. Chyba nie rozumiesz jednak mojej sytuacji. Wkladam duzo wysilku w rozne rzeczy i oczekuje ze inni tez. Moze po drodze podejmuje zle decyzje, moze mieszkam w zlym regionie Polski...., moze nie mam znajomosci, moze zla branze wybralam... jednak staram sie bardziej niz przecietnue. Nue mam sobie nic do zarzucenia w wysilku i pracowitosci.
  • sebalda 19.08.13, 15:57
    tylko dwoje ludzi w srednim wieku z identycznym szczesciem ( podejsciem) do
    > pieniedzy, wiele by chcieli a neiwiele mają, jak 90% spoleczenstwa

    Nie, ja widzę inaczej. Jego wyższość nad nią jest taka, że on już wie, że wyżej nie podskoczy i nie marzy o tropikach, wie, że mają niewiele i aż tak go to nie rusza, natomiast ona w pretensjach, ale poza szamotaniem się nic z tego nie wynika. Tylko zgorzknienie i zrzucanie odpowiedzialności na męża.
    Ciekawe spostrzeżenie: jej nie wychodzi i jakość nie widzi w sobie problemu, jemu nie wychodzi - i jest ciamajdą. Dlatego, że on jest facetem? Ja tam jestem za równouprawnieniem w obie strony:)
  • verdana 19.08.13, 16:11
    Ale autorka zdecydowanie nie jest za równouprawnieniem! Facet ma być wprawdzie troskliwym ojcem, zajmować sie dzieckiem, ale jednocześnie ma obowiązek zarabiać dużo więcej i obdarowywać żonę luksusowymi prezentami. Innymi słowy, w małżeństwie wszystko co dobre ma brać kobieta, facet jest od roboty. A kobieta od tego, aby wydawać jego pieniądze. Przy czym pieniądze żony są tylko jej pieniędzmi i może je swobodnie tracić. Jego pieniądze są także dla niej.
    Taki model małżeństwa, jakby to powiedzieć, jest odrobinę nierealny.

    --
  • nick_ze_hej 19.08.13, 16:42
    Chyba jesteś Verdano trochę niesprawiedliwa. Autorka stara się sama coś zrobić i to bardzo się stara. I czuje się w tych staraniach osamotniona. Docenia wspaniałe cechy męża ale chciałaby mieć w nim partnera także w sferze starań finansowych, a na to się niestety nie zanosi. Pewnie lepiej by się czuła i była w stosunku do niego mniej krytyczna gdyby jej wysiłek bardziej przekładał się na wyniki finansowe. A tak - ona się zaharowuje, kasy brak, a mąż drażni swoją nieporadnością życiową i pasywnością. Trudno winić ją za to, że czuje się sfrustrowana.
  • sorvina 19.08.13, 17:05
    Ja rozumiem o co chodzi Verdanie. Sama kiedyś złapałam się na myśleniu jak autorka, na szczęście zajęłam się tym zamiast wieszać kołki na partnerze. Owszem - starałam się, ale ze względu na niską samoocenę i różnego rodzaju wzorce autosabotażu niewiele z tego mi wychodziło. A frustracja rosła. Partner - obiektywnie nie można było się przyczepić - etat zaraz po studiach, drobne, ale zawsze podwyżki, zaangażowany w pracę, dokształcający się by z czasem rozwinąć karierę. Ale przecież to ja się STARAŁAM naprawdę, to ja robiłam biznesy, to ja byłam ta przedsiębiorcza. Ale to nie ja przynosiłam do domu regularną pensję.
    Natomiast tak jak mama na ojca, zaczęłam reagować obwiniając partnera o brak ambicji, przecież mógł się postarać i awansować szybciej, zmienić firmę itp. Gdyby ON się postarał, to nie liczylibyśmy każdej złotówki, przecież mężczyzna powinien zarabiać itp.

    Tak jest łatwiej niż przyznać się do własnych trudności i ograniczeń, do tego, że nasze zarobki i poziom życia nie spełnia naszych oczekiwań.

    A prawda taka, że wpierw trzeba zacząć od siebie zamiast oczekiwać, że nam się należy i niech dadzą nam inni. To miałoby jeszcze sens, gdyby związek był rodzajem umowy wymiennej - wychodzi pikna laska za faceta z kasą i on ją utrzymuje a ona pełni funkcje reprezentacyjne i zarządza domem. Ale takie rzeczy ustala się od razu i wybiera odpowiedniego kandydata, a nie bierze przeciętnego faceta i obrzuca pretensjami, że nie spełnia oczekiwań.

    Na chwilę obecną tu nie tyle o ambicje chodzi, tylko o to co z nich wychodzi. A wychodzi podobnie. A ta rodzina niekoniecznie potrzebuje jeszcze jednego zatyranego i sfrustrowanego rodzica. Warto realnie spojrzeć na swoją sytuację, swoje możliwości i nie przerzucać na partnera niespełnionych ambicji. To my jesteśmy od ich zaspokajania. Życie czasem rozczarowuje, trzeba nauczyć się z tym żyć, co nie znaczy poddawać się.
    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • nick_ze_hej 19.08.13, 17:14
    Wszystko prawda, dziewczyna może trochę przesadza, ale z drugiej strony chyba nie zasługuje na to aby jej imputować, że marzy o roli utrzymanki.
    A tak na marginesie mówi się "ciosać kołki komuś na głowie" i "wieszać na kimś psy";))
  • sorvina 19.08.13, 17:32
    nick_ze_hej napisał:

    > A tak na marginesie mówi się "ciosać kołki komuś na głowie" i "wieszać na kimś
    > psy";))

    No tak, zdecydowanie czas na kawę, bo widać część mózgu poszła spać ;)


    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • fiamma75 19.08.13, 16:44
    Myślę, że Verdana i parę innych forumek napisało wszystko. Mi pozostaje tylko współczuć Twojemu mężowi.
    --
    My oraz Starsza i
    Młody
  • kubekwkropki 19.08.13, 17:57
    A ja Ci współczuję serdecznie. Z doświadczenia wiem co zaślepienie i zauroczenie mylone z miłością może z człowiekiem zrobić. A niestety często tak bywa, że nierozgarnięty, niezaradny i niewykształcony egzemplarz "łowi" dziewczyny na romantyczne listy i wzruszające gesty. A potem jest dramat. Facet ma obowiązek utrzymywania rodziny na przyzwoitym poziomie. Jest to naturalne, biologicznie uzasadnione i logiczne. Rzeczywiście w dzisiejszych czasach część "siłaczek", szczególnie tych o "mniejszych walorach na rynku" i zaniżonym poczuciu wartości chętnie zwalnia misia ze wszystkiego - same zarobią, dzieci urodzą, samochód umyją, naprawią kran, zrobią na drutach czapkę i weki na zimę, upieką sernik i zatańczą. Do tego nie mają potrzeb własnych - ani materialnych ani innych. Nazywają to zaradnością, równouprawnieniem i są z tego dumne. Ich wybór ale nie dajmy się im zdominować. Wiej kobieto i znajdź prawdziwego mężczyznę - odpowiedzialnego, zaradnego i troskliwego. Takiego, który nie tylko kupi Ci wczasy w tropikach, torebkę i buty do kompletu ale i uzna to za naturalne. Cudnie jest zarabiać dobre pieniądze i mieć poczucie bezpieczeństwa, że jakby co to da się samemu radę lekkim twistem ale jeszcze fajniej czuć troskę i opiekę mężczyzny. Jest gdzieś na forum tekst Triss o legwanie - przeczytaj koniecznie. A Verdaną się nie przejmuj - sama ma, zdaje się, w domu typ męża-bluszczu i to ona ciągle dorabia w różnych szkołach lansu, bansu i stylizacji paznokcia. I strasznie jej na tej pracy zależy - a przecież niematerialistka. Nieprawdaż Pani Profesor?
  • verdana 19.08.13, 18:08
    Zazdrość, że ktoś umie zarabiać na siebie i nie trzeba być na niczyim utrzymaniu?
    Tak, zależy mi na pracy, bo lubię być niezależna i jak chcę torebkę to nie prosić faceta, tylko sama sobie kupić. No, ale sa różne gusta - niektóre kobiety wolą być niesamodzielne i zależne finansowo od "zaradnego, silnego faceta", bo same nie sa w stanie zarobić na głupią torebkę. Dla niech równouprawnienie to umiejętność wyciągnięcia od faceta pieniędzy na zachcianki. Bo prawdziwa kobieta umie tylko jedno - żyć na cudzy koszt...

    --
  • kubekwkropki 19.08.13, 18:22
    Akurat Ciebie nie podejrzewam o brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. Dla pewności przeczytaj mój post jeszcze raz. Przypomnę: fantastycznie jest zarabiać dobre pieniądze. Sama zarabiam. Daje mi to satysfakcję i poczucie bezpieczeństwa. Jeszcze bardziej fantastycznie (celowy zabieg stylistyczny) jest mieć pewność, że mój mąż zarabia lepsze pieniądze, i, jeśli byłaby (odpukać) taka konieczność, nie trzeba będzie się martwić o długotrwałą refundację drogich leków, zagraniczny przeszczep albo najnowocześniejszą chemioterapię. Co więcej, uważa za swój naturalny obowiązek utrzymywanie rodziny na jak najwyższym poziomie i uwielbia opiekować się nami i nas rozpieszczać i sprawiać nam niespodzianki - niezależnie czy jest to wyjazd na Seszele czy własnoręcznie złowiony, oprawiony i upieczony szczupak. :)
  • verdana 19.08.13, 18:26
    Ja umiem czytać, Ty umiesz marzyć.

    --
  • kubekwkropki 19.08.13, 18:31
    Niech Ci będzie. :). Odchodząc na moment od tematu - zgrabne zdanie Ci wyszło, choć generalnie nieprawdziwe. "Jedni umieją czytać ,inni marzyć". Zacytuję przy okazji. Ciekawe, kto spadnie z krzesła...
  • mozambique 19.08.13, 18:19
    bogatego męza-sponsora to moga wybierac i przebierac szczuplutenkie dwudziestolatki z wielkim cycem i wlosem spalonym na bialo , co to o zyciu jeszcze niewiele wiedzą

    30-paroletnia rozwódka z dzieckiem i marnymi almentami to juz inne regiony , na Kulczyka nie bardzo ma co liczyc

    Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
  • anndelumester 19.08.13, 20:19
    E no, Kulczyka zebrała zaradna rozwódka po 30. roku życia. Miała plany, miała firmę, dzieci też ogarniała.
    Kulczyk moim ideałem mężczyzny nie jest, wolę przystojnych facetów, ale w kwestiach przebierania, wybierania i tańców godowych - no trzeba coś sobą reprezentować i mieć jako takie poczucie własnej wartości, wtedy można zebrać niezłą pulę genów - pięknego, mądrego, zaradnego i opiekuńczego. Czysta socjobiologia. Działa w obie strony.
    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • triss_merigold6 19.08.13, 21:32
    Kulczyk z bliska wygląda z lekka obleśnie, ale faktycznie ma +600 do aury pewności siebie.
    Również uważam, że socjobiologia działa, przynajmniej wtedy gdy ludzie nie tkają sobie iluzji i realistycznie oceniają własne potrzeby/chęci i możliwości.

    Facet, któremu nie przeszkadza, że żona pracuje po 12 godzin na dobę i zalega sobie leniwie i minimalistycznie, nadaje się do odstrzału sanitarnego. Dla autorki będzie tylko ciężarem w przyszłości, pociągnie ją w dół, nie w górę.


  • mozambique 21.08.13, 16:07
    ne parcuje tylko "sie stara

    jak na razie bez widocznych efektów

    moze facet widzi i liczy ze po cholere tak sie starac jak i tak nic sie z tego nie ma
    --
    Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
  • mozambique 21.08.13, 16:05
    po 30tym ????
    pani ma doroslych synów wiec jej blizej 50-tki aczkowliek skalpel sparwil ze tego nie widac

    poza tym tu jest inna sparwa - oboje pochcodza ze zblizonej pólki finansowej , i tylko dlatego zadbana i bogata kobieta pod 50-tke mogle se pana K. chwycic
    po prostu ludzie mocno zamożni kojarzą se we wlasnym towarzystwie i taka jest brutaona prawda
    na zlapanie bogatego ksiecia z bajki moze liczyc taka kobieta która ma
    - albo porównywalne w miare konto , zabezpeczenie
    - albo jego substystut - czyli mlodosc, swiezosc, urode, plodnosc i umiejestnosc zachwyacanai sie mężęm
    - albo odpowiednei ustosunkowanie rodzinne

    45letniej samotnej matce chandryczacej sie z exem o kazdą stówe alimentów , wykladającej towar w Tesco Kulczyka razcej nei wróżę

    podobnie autorka = po ewentualnym rozwodzie bedzie, zarobioną , schetaną samotną matką z bardzo skromnymi dochodami -- juz widze tych Lubomirskich i Gudzowatych stojacych do niej w kolejce
    a dzecko bedzie zachwycone ze pzrze brak torebki straciło ojca
    Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
  • tortola 14.04.14, 09:19
    Cóz , sa tacy męzowie o jakich pisze Kubekwkropki i istnieja nie tylko w sferze marzeń .
    Sa kobiety 30+ z dzieckiem, bez wielkiego cyca i włosów na biało, ktore znalazły zaradnych, troskliwych i kochających męzów. Kobiety, ktore umieja zarobic własne pieniadze, przyjąc z radoscią efekty starań męza , ktory lubi swoja pracę a praca daje mu przyzwoite pieniadze?
    Czy chcecie mi powiedziec, ze ja nie istnieję?

  • girl.anachronism 19.08.13, 17:44
    Bla bla bla, niezaradny, bla bla bla, leń, bla bla bla, nieudacznik. Czy naprawdę nie trafia do Ciebie autorko, że Twojemu facetowi to po prostu wystarczy? Że nie marzy o skórzanych torbach i tropikach, że mu materiałówka i namiot na Mazurach w zupełności wystarczą? Nie każdy ma obowiązek chcieć smażyć dupsko na Malediwach i biegać po galeriach ze złotą kartą w zębach, nie każdy w swoim życiu dąży do tego, żeby mieć na wszystko. Są ludzie, którym ich minimum niezbędne do życia po prostu wystarcza, i nie ma w tym niczego złego - złe jest to, żeście się w ogóle pod tym względem nie dobrali. I paskudnie robisz że na niego zrzucasz odpowiedzialność za swoje wymagania - "chcę, więc TY musisz mi to zapewnić". A figę, wcale nie musi. Chcesz to sobie zarób, nie musisz go przecież zabierać do tych tropików ze sobą, torebkę też dla siebie będziesz kupować. Chcesz mieć określony standard życia, więc do niego dąż, ale sama. Twój mąż chce mieć po prostu święty spokój, on Vuittona wyraźnie nie chce, to Ty go chcesz. Nie wiem czemu uważasz, że jego obowiązkiem jest dostosowywać swój zawód i zarobki do Twoich finansowych ambicji.

    --
    Gdzie kota nie ma, tam misie szaleją.
  • aga.doris 19.08.13, 18:00
    Ale jakoś mu ta kontestacja dóbr doczesnych nie przeszkadza doopy wozić samochodem kupionym przez teściów i wyglądać na świat oknami wstawionymi też na ich koszt;) Podejrzewam, że gdy żona zarobi już kasę, to ochoczo dotrzyma jej też towarzystwa na tropikalnej plaży w gustownych firmowych gatkach też przez nią zakupionych;)
  • girl.anachronism 19.08.13, 18:32
    Nie wiadomo, czy w kontekście zakupów czynionych przez teściów facet ma cokolwiek do gadania ;) Już widzę jak rodzice chcący sprezentować córce okna albo samochód słuchają zięcia, który protestuje dla zasady. Może ma się wyprowadzić, żeby przez te okna nie patrzeć?

    --
    Gdzie kota nie ma, tam misie szaleją.
  • babcia.stefa 19.08.13, 18:11
    Nie przeginaj - autorka wcale nie chce Malediwów i Vuittonów, chce sobie kupić buty nie popadając w debet.
  • verdana 19.08.13, 18:16
    Nie, chce wakacji w tropikach i spontanicznego zakupu torebek skórzanych, co napisała wprost.
    --
  • aga.doris 19.08.13, 18:24
    A jej mąż chce za to świętego spokoju sponsorowanego przez teściów.
  • 71tosia 19.08.13, 21:04
    a co w tym zlego? Dlaczego nie mialaby by miec takich marzen? Skorzana torebka to raczej skromne marzenie przy moich ;-)
  • girl.anachronism 19.08.13, 21:17
    Marzenia są super i trzeba marzyć, sama bym chciała wbić się do Prady i wykupić bez problemu całą kolekcję torebek. Nie zmienia to jednak faktu, że nie wściekam się na nikogo że mi nie zafunduje takiego orgazmu zakupowego ;) Jak nie będę mogła bez tego żyć, to sama spróbuję na to zarobić, nie insynuując że ktokolwiek w moim otoczeniu jest nieudacznikiem, bo mi nie kupi.

    --
    Gdzie kota nie ma, tam misie szaleją.
  • girl.anachronism 19.08.13, 18:30
    Tropiki i skórzana torba kupiona z powodu "bo ładna" są dla mnie bardziej w kierunku Malediwów i Vuittonów, niż butów ze średniej półki, na które zapewne przeciętnego pracującego człowieka jednak stać bez debetu ;) Tylko czemu to mąż ma jej kupić te buty? Niby ona coś robi, a on jest leń, ale i tak nie ma więcej niż mąż. Pokazała jasno, że chce jak koleżanki - żeby ON zarabiał 3x więcej, i żeby dzięki temu było ich stać. Mężowi widocznie nie po drodze trzykrotne zwiększanie zarobków żeby uszczęśliwić żonkę, tym się różnią i autorka ma dwa wyjścia: zarobić sama na swoje skórki albo się rozwieść i szukać chłopa zarabiającego 150% pensji jej męża.

    --
    Gdzie kota nie ma, tam misie szaleją.
  • olechnaa 24.08.13, 22:07
    Wy chyba nie widzicie, że tu nie chodzi o jakąś torebkę czy wakacje, ale o brak ambicji faceta. Co dla mnie też by było problemem. To tak jakby się za sobą ciągnęło jakiś wrak. Jedna osoba chce do przodu, a druga nie dość, że nie pomaga, to jeszcze ciągnie do tyłu.
    A dlaczego ona ma się dopasowywać do faceta i zrozumieć, że jest minimalistą. Może niech ten mąż zmieni swoje podejście. Tym bardziej, że chodzi tu o normalne życie a nie "ciągłe ciułanie kasy"

    A dwa - ja bym założyła osobne konto i odkładała kasę za plecami męża, choćby minimalną kwotę. I tak kierowałabym sprawy, żeby brak kasy odczuwał najdotkliwiej mąż
  • zuzi.1 24.08.13, 22:33
    Dokładnie, w pełni zgadzam się z olechnaa, z tego co napisała autorka to głównie ona się stara w tym związku, a mąż minimalista po prostu chodzi do pracy i życie w biedzie mu nie przeszkadza i nie motywuje go do starań o lepszy byt rodziny. Gdyby oboje się starali i im nie wychodziło to rozumiem, wówczas nikt do nikogo nie powinien miec pretensji, ale gdy stara się TYLKO jedna strona, a druga jedzie na minimum, to jest to mocno niesprawiedliwe i frustrujące. I w takiej sytuacji i miłosc miedzy dwojgiem ludzi może w końcu wygasnąc, bo zastąpi ją jedynie frustracja.
  • sebalda 24.08.13, 23:06
    Ale to nie jest tak, że on się nie stara. Przecież zmieniał kilka razy branżę, próbował. Podobnie autorka. Ale według niej on stara się za mało. A może jemu już się zwyczajnie nie chce starać, jak ona wiecznie w pretensjach. Sama pisze, że krzyczy na niego, że dąży do konfrontacji, a on się wycofuje. W takich warunkach na pewno on ma świetną motywację, by się dla niej szarpać, bo ona tak chce i koniec. I gdyby jeszcze w grę wchodziła jakaś prawdziwa bieda, ale tutaj chodzi o to, że koleżanki wyjeżdżają w tropiki, a ona, biedna taka, nie może.
  • zuzi.1 25.08.13, 14:17
    Tu wchodzi w grę bieda, dziewczyna nie może pozwolic sobie na PODSTAWOWE potrzeby typu gazeta czy głupia torebka ze skóry, to żadne luksusy czy fanaberia. Co w takim razie proponujesz Sebaldo? IMO sytuacja jest mocno patowa, ciągnie się już długo. Za chwilę będzie zerowa komunikacja między nimi, już praktycznie jest...
  • sebalda 25.08.13, 14:51
    Nie wiem, co proponuję. Facet nie wygląda na lenia, tylko kogoś, komu mimo starań nie wychodzi. Znam wiele takich osób, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy żadna posada ani żaden biznes nie są pewne. Moja firma na przykład była liderem w swojej dziedzinie, wydawało się, że zawsze będzie świetnie, a od jakiegoś czasu nie jest, najbogatsze firmy rezygnują z reklam, bo oszczędzają, zaczęły się zwolnienia, drastyczne cięcia i oszczędności. I czyja to wina? Moja, nie dość się staram? Wręcz przeciwnie, osiągnęłam więcej, niż można się było spodziewać, ale rynek pracy jest teraz cholernie niestabilny i często ludzie nie ze swojej winy tracą świetne posady. A często im wyżej siedziałaś, tym niżej spadasz, bo nikt nie chce zatrudnić konkurenta.
    Nie mam zrozumienia dla leni, ale mam dla tych, którym coś, często nie z ich winy, się nie udaje. A tak tutaj chyba właśnie jest.
  • lilyrush 19.08.13, 18:00
    Rozwiedź sie, będziesz utrzymywała tylko siebie i dziecko i kupowała sobie te torebki
    Nie? Czyżby dlatego, że Ty nigdy nie nauczyłaś sie sama żyć ? Najpierw rodzice pod nos podkładali, a teraz powinien maz, ale jakos nie bardzo sie kwapi....
    Dorośnij
    Verdana pisze cala prawde
    Jak mi sie nie podobało, ze moj eks przeszedł na mentalna emeryturę w wieku lat 30 i ze to ja zarabia na ta rodzinę to sie rozwiodłam bardzo szybko
    Świetnie finansowo radze sobie sama tylko po 1 fakultecie i 1 podyplomowce.
    I chwilowo to ja płace za wakacje mojego faceta...tak wyszło tylko jakoś ja nie mam z tym problemu a sie ciesze, ze pojedziemy razem w nowe, świetne miejsce
  • krokodil123 19.08.13, 18:11
    Nie lubię teoretyzowania,

    oronga79 napisz ile średnie na miesiąc ty zarabiasz a ile twój mąż.
  • oronga79 19.08.13, 22:07
    Jestem wreszcie. Kwota chyba nie ma znaczenia ale nasze zarobki są podobne 2tys.+ - od 200do 500zł w zależności od miesiąca.Nasze pieniądze/zarobki leżą w rynku jak powtarzają nasi pracodawcy więc jest różnie.
    Mamy jednak kredyt na mieszkanie i to pochłania dużą część wypłat.
    Bardzo trudno jest mi być wyrozumiałą, tym bardziej, że mój mąż nie reaguje na moje komunikaty. Przyjmuje zawsze maskę i nie chce rozmawiać.
    Ja go prowokuję do rozmowy ale nic nie działa. Macie racje, że jest ciężko jak - on chce czegoś innego, a ja chcę żeby on chciał itd.
    Jak wyjść z tego koła i uratować związek. Łączy nas dziecko i kredyt. Nasze życie osobno będzie gorsze. Chyba lepiej prowadzić razem to "gospodarstwo domowe". (....)
    Spróbuję pooglądać nasze stare zdjęcia jak byliśmy szczęśliwi, bo nic mi innego nie pozostaje na dziś.
    Nie mogę rozmawiać, bo nie mam z kim i o czym i zresztą nic to nie zmieni, co zostało wielokrotnie podkreślone na forum - BETON.
    Sama nic dziś już nie zrobię, mogę jedynie coś zaplanować i próbować to realizować sama w późniejszym czasie.
    Dziękuję wszystkim za rady i pomocne komentarze.

  • triss_merigold6 19.08.13, 21:27
    Faktycznie, wzięłaś życie w swoje ręce i dokonałaś rewolucyjnej zmiany - męża nieroba zamieniłaś na faceta utrzymanka. Gratulacje!
  • lilyrush 22.08.13, 14:28
    Sorry Triss, za dużo Cie czytam, żeby uwierzyć w to, ze nie umiesz czytać ze zrozumieniem i robisz z siebie idiotkę. I tej dyskusji nie podejme

    I chyba sobie, pomimo utrzymanka :P, pójdę kupić skórzaną torebkę
  • 71tosia 19.08.13, 20:53
    nie widze nic zlego w tym ze ktos ma ambicje finansowe. Problem w tym ze druga strona tych ambicji nie podziela. Obawiam sie ze wiele z tym zrobic nie mozna, bo to raczej kwestia charakterow, z czasem wasze zycia beda coraz bardziej sie rozchodzic. Maz, ktoremu nie za bardzo sie chce, a jak chce sie to nie wychodzi bedzie dla ciebie- osoby aktywnej i ambitnej coraz wieksza kula u nogi. Albo zaakceptujesz to ze on sie nie zmieni albo musisz poszukac parnera o podobnym do twojego chrakterze.
    ps nie rozumiem tego wydziwiania na chec kupienia torebki czy wakacji w tropiku. A gdyby to byla bardzo droga wyprawa na biegun to byc os zmienilo? Dobra sytuacja finasowa daje swobode, fajnie jest gdy mozna ja osiagnac robiac to co sie lubi, czego autorce zycze ;-)
  • verdana 19.08.13, 21:00
    Ambicje finansowe ma się, gdy się dąży do wysokich zarobków. Pragnienie bogatego męża to pragnienie kasy, nie żadne "ambicje".
    --
  • 71tosia 19.08.13, 21:12
    autorka ma takie ambicje, robi sporo by lepiej zarabiac, o czym wyraznie pisze. To co ja boli to to ze maz nie ma takich ambicji wcale, zadawala go to co ma.
  • lilyrush 19.08.13, 21:23
    raczej sie jej wydaje ze robi.....
  • girl.anachronism 19.08.13, 21:35
    71tosia napisała:

    > . To co ja boli to to ze maz nie ma takich ambicji wcale, zadawala go to co ma.

    I to durne strasznie jest. Oszalałabym w związku, w którym partner wymaga ode mnie, żebym chciała więcej niż chcę i harowała na to, kiedy ja nie miałabym ochoty ani pojęcia na co i po co.

    --
    Gdzie kota nie ma, tam misie szaleją.
  • triss_merigold6 19.08.13, 22:00
    Po to, żeby móc pojechać na wakacje w fajniejsze miejsce niż pod namiot na działkę ciotki?
    Po to, żeby zakup zimowych butów ze skóry czy leczenie kanałowe siódemki nie powodowały debetu?
    Po to, żeby móc bezstresowo dziecko wysłać na obóz i zapewnić mu dobre zajęcia pozalekcyjne?
    Po to, żeby mieć jakieś przyjemności zmysłowe w postaci kina/teatru/wyjazdu na narty/perfum czy wyjścia do restauracji raz na jakiś czas?
    Po to, żeby móc zmienić meble w mieszkaniu jak stare zaczną wyglądać na mocno zużyte? (i pliz, nie mówmy o oryginalnych XVIII-wiecznych serwantkach).
  • girl.anachronism 19.08.13, 22:36
    Ok - dla Ciebie to jest ważne, zapewne dla autorki też. Dla niego nie jest, więc nie wiem po cholerę zatem brała z nim ślub, skoro teraz ma do niego o to pretensje ;) Jak już pisałam, wyjścia widzę tu dwa - albo rozwód, albo samodzielność i polepszanie sytuacji finansowej na własną rękę.

    --
    Gdzie kota nie ma, tam misie szaleją.
  • anndelumester 19.08.13, 21:27
    No i z tego co doczytałam, ona jakoś dąży. Coś robi, stara się, chce zmiany. Mąż nawet nie chce zmiany, nie zauważa problemu - pewnie suchy chleb i jedna izba mu wystarczają.
    To jest konflikt celów i priorytetów.
    Dla jednych kobiet taki typ mężczyzny będzie ok - wystarczy , żeby był, może nie robić ze sobą nic i przetrwać jakoś życie na jałowym biegu. Dla innych jest to nie do przyjęcia - chcą czegoś więcej dla siebie , dla partnera, dla rodziny, dla dzieci. Ja akurat taką drugą postawę życiową rozumiem.
    Polowanie na bogatego męża to co innego - to operacja skomplikowana logistyczna i rozłożona w czasie, sprawnie przeprowadzona ;) np. kejs wtopy finansowej przy rozwodzie Paula McCartneya.

    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • triss_merigold6 19.08.13, 21:37
    Amen. Ona przynajmniej próbuje, chce, dąży. Szarpie się teraz, ale prędzej czy później będzie miała jakieś efekty. Chce więcej i lepiej, wygodniej - też tę motywację rozumiem i rozumiem potrzebę bycia z mężczyzną, który funkcjonuje podobnie. Minimalista nie przeszkadza dopóki nie ma dzieci - jak są dzieci, pan ma psi obowiązek zebrać się do kupy i tyrać, żeby tym dzieciom zapewnić sensowny poziom życia zamiast wegetacji.
  • verdana 19.08.13, 21:45
    Ależ Autorka nie boleje nad wegetacją dziecięcia, tylko nad tym, ze chce być obdarowywana, a nie jest, ze mężowie koleżanek zabierają je pod palmy, a maż nie zabiera (a nie, że dziecko nie ma wakacji) . Dla mnie to jednak zupełnie inny rodzaj życiowych priorytetów.
    --
  • anula36 19.08.13, 21:45
    niech sie skromnosci od malego ucza;)
  • verdana 19.08.13, 21:46
    Gdyby autorka się uczyła, pewnie byłaby szczęśliwsza:) Serio.
    --
  • anula36 19.08.13, 21:49
    no wlasnie, niech sie dzieci teraz ucza ze wakacje i dojadanie jest dla uprzywilejowanych:) zeby potem problemow mamusi nie powielaly. jakie beda szczesliwe z powodu kromki chleba i sponsorowanego przez dzielnice darmowego wyjscia na basen.
  • anndelumester 19.08.13, 21:56
    Nie wiem, czy minimalizmu można się nauczyć/wyuczyć?
    Czy to nie jest aby jednak charakter?
    Gdyby homo habilis i jemu podobni nie byli ekspansywni/ambitni i rzutcy nadal siedzielibyśmy wszyscy w krzakach w pobliżu Olduvai.
    Oczywiście, czasami chciałabym być minimalistyczna, osiągnąć stan totalnego zen na wzór japońskiego mnicha, ale nie potrafię. Poza tym za bardzo lubię być obdarowywana - pewnie to wina tatusia (i mamusi też) - rozpuścił jak dziadowski bicz i teraz nie ma odwrotu.


    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • anula36 19.08.13, 22:01
    mozna. mnie minimalizmu nauczyla emigracja, czeste zmiany miejsca zmieszkania+ zdarzaly sie dziury w budzecie.
    Teraz osiadlam a dalej wystarczy mi do szczescia ilosc rzeczy ktore wepchnelabym do jednej walizki, co kiedys bylo nie do pomyslenia.
  • triss_merigold6 19.08.13, 22:10
    No dobra, mój chłop też jest minimalistą. Przyznaje otwartym tekstem, że gdyby był sam, to wystarczyłby mu pokój z materacem na podłodze, rower i ciuchy w kartonach. Ale ponieważ nie jest sam tylko żyje z kobietą i są dzieci, to zap... na samochód, wakacje w normalnych warunkach i inne elementy lifestyle'u który mnie odpowiada bardziej.
  • oronga79 19.08.13, 22:50
    Hm, no właśnie u mnie wyglądałoby to tak, że ja zarabiam więcej i funduję wczasy. On zadowolony i ewentualnie pojedzie.
    Ja zatankowałam auto - on bierze auto i jedzie z kolegą coś załatwić, albo zawieźć teściową itp.
    On nie potrzebuje drogich ubrań, ani kosmetyków. Ulubione miejsce na wakacje -Bieszczady.
    Ja także uwielbiam przyrodę i bieszczadzkie krajobrazy, ale czasem mam ochotę tak jak kiedyś dostać coś i nie płacić za to.
    Jak mieszkałam z rodzicami moje życie było inne- miałam swój własny 30 metrowy pokój w dużym domu z ogródkiem. W maju wynosiłam leżak na ogród i czytając książki opalałam się, a tata kosił trawę, rozmawiając ze mną. Mama gotowała ulubiony obiadek, a do mnie należało uczenie się i przynoszenie b.dobrych ocen co zresztą robiłam.
    Uwielbiałam być sama i czytać, do pokoju przychodziły moje ukochane koty bismańskie i dotrzymywały mi towarzystwa. Wspominam to jako sielankę, choć nie było idealnie, ale w porównaniu do życia jakie teraz prowadzę to takie było.
  • oronga79 19.08.13, 23:05
    Trochę idealizuję moje wcześniejsze życie, ale właśnie wtedy jeździłam po świecie (Francja, Hiszpania, Włochy itd). Właśnie wtedy byłam rozpieszczana i nie martwiłam się o nic. Brakuje mi tej beztroski często, proza życia mnie przygniata.
    Przez całe dzieciństwo widziałam mojego ojca, który jak meteoryt krążył wokół mojej mamy (niestety zmarł). Obserwowałam zachowania, które dziś byłyby ewenementem, mój ojciec był prawie ideałem jak teraz na to patrzę. Moja mama rzuciła hasło: chcę balkon! A mój ojciec wskakiwał do auta i jechał po cement. Niepotrzebnie widziałam ideał bo teraz nikt nie jest w stanie go osiągnąć w poświęceniu. Widziałam wielokrotnie nos wlepiony w szybę kiedy wychodziła z domu. Musiałam ciągle odpowiadać na pytania gdzie poszła jak chwilowo jej nie było....tak za nią tęsknił.
  • 71tosia 19.08.13, 23:33
    no wlasnie troche zbyt wyidealizowany model sobie wychodowalas w glowie: on ambitny, odnoszacy sukcesy zawodowe, jednoczesnie opiekunczy, wrazliwiec adorujacy partnerke, no i oddany rodzinie ojciec spedzajacy cale dnie na zabawie z dzieckiem - troche mission impossible ;-)
    Twoi rodzice dobrze cie znali odradzajac ci zwiazek z obecnym partnerem. Majac dorastajaca corke w domu coraz bardziej sklaniam sie do zdania ze aranzowane zwiazki nie byly takie zle, w koncu kto lepiej cie zna i bradziej chce twojego szczescia niz rodzice ;-)))))
  • bergamotka77 20.08.13, 00:50
    oronga
    troche rozumiem cie bo tez prowadzilam w domu rodzinnym zycie takie jak ty ale tez jak twoje kolezanki mam meza ktory zarabia 3 razy tyle co ja, no moze 2 i poł ;) Ale jak mam droga potrzebe to ukrywam ten wydatek przed nim i sama finansuje bo on pochodzi z biedniejszej rodziny i dla niego to zbytek. Nie lubi latac na all inclusive ale lata bo ja uwazam ze to wygodne przy malych dzieciach, on zadowolilby sie Bieszczadami i gdy jedziemy w polskie gory to jest przeszczesliwy. Od 14 lat staramy sie godzic nasze rozne potrzeby i oczekiwania oraz temperamenty. Przeszlismy razem wiele, nie utrzymujemy kontaktow z jego rodzina, ktora chciala nas podzielic. Jak go poznalam byl studentem takim jak ja choc na dobrze rokujacym kierunku. Mamy wspanialych dwoch synkow i oboje wiemy, ze ja wychowalam sie w zamozniejszej rodzinie wiec mam wieksze oczekiwania od zycia, on sie smieje ze musi pania dziedziczke utrzymac i zadowolic ch0c zawsze staram sie pracowac na siebie i przerwy zawodowe wynikaly tylko z narodzin dzieci. 2500 zł to wasze calkowite zarobki? Jak na Warszawe to dramatycznie malo, sama nigdy nie zarabialam tak malo, na nasza czworke potrzebujemy 4 razy tyle by przetrwac spokojnie. Oronga chyba wiedzialas ze twoj maz taki jest? Nie byl juz studentem gdy go poznalas...Milosc jest slepa ale nie mozesz miec pretensji do niego bo widzialas jaki ma styl zycia. Jesli tego nie zmieni a jest starszy i bardziej uksztaltowany wiec nie widze wiekszych szans dla was. Zwykle laski wychodza za duzo starszych facetow, ktorzy sa juz ustawieni, ale jak widac to nie regula. Moj maz jest starszy tylko o dwa lata, ale radzi sobie w zyciu i gdy ja nie pracuje dajemy sobie spoko rade. Nie wiem co ci doradzic, raczej nie korzystaj z pomocy rodzicow bo to jeszcze bardziej dobije twego faceta, niech sam zarobi na auto jesli chce je miec. To ile on zarabia ze macie razem 2,5 tys?
  • asia_i_p 20.08.13, 07:46
    > Jak mieszkałam z rodzicami moje życie było inne- miałam swój własny 30 metrowy
    > pokój w dużym domu z ogródkiem. W maju wynosiłam leżak na ogród i czytając ksią
    > żki opalałam się, a tata kosił trawę, rozmawiając ze mną. Mama gotowała ulubion
    > y obiadek, a do mnie należało uczenie się i przynoszenie b.dobrych ocen co zres
    > ztą robiłam.
    No i teraz już wiem, do czego nie dopuścić, jeśli chcę, żeby moja córka była szczęśliwa także wtedy, kiedy dzieciństwo się skończy.

    Poważnie nie miałaś żadnych oporów, kiedy ten ojciec po całym tygodniu pracy kosił trawę - żadnego odruchu, żeby się ruszyć i pomóc? Z obiadkami takoż? I to jest twój IDEAŁ życia?

    --
    Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

    Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
  • oronga79 20.08.13, 09:13
    To nie tak. Robilam wszystko o co mnie prosili.wrzucalam wegiel jak bylo trzeba.
    Mialam jednak nagrody , uwage, beztroske, pieniadze, czulam sie dobrze. Teraz pracuje, zeby oplacic kredyt, czynsz, prad itd. Maz nie dazy do zmiany, dla niego nasze duze mieszkanie to szczyt marzen, bo pochodzi z wielodzietnej rodziny.
  • triss_merigold6 20.08.13, 09:23
    Może czegoś nie zauważyłaś, ale nie jesteś już dziewczątkiem na utrzymaniu i pod opieką rodziców, tylko dorosłą babą z mężem i dzieckiem. Pracujesz na czynsz, prąd i inną prozę życia? Zasadniczo normalne, większość ludzi pracuje. Twoje zastrzeżenia odnośnie męża to jedno, a totalnie nierealistyczna wizja powrotu do dzieciństwa to drugie. Na córeczkę tatusia jesteś nieco za stara, nie sądzisz?
  • verdana 20.08.13, 10:14
    No własnie, widzisz Triss. Mnie się taka wizja rysowała od początku. Bo to nie są narzekania biednej żony leniwego męża, ze ona haruje, one nic nie robi, a na pampersy dla dzieci i buty dla niej nie starcza. To sa narzekania żony, która uznaje, ze maż ma obowiązek dawać na każdą jej zachciankę. Co zwróciło moją uwagę - brak troski o pieniądze dla dziecka i nie tyle marzenie o tym, aby ją bylo stać na wszystko, ile marzenie o facecie, który będzie na nią łożył. Żeby mieć więcej, niż koleżanki. Zupełnie nie to samo.
    --
  • babcia.stefa 20.08.13, 10:56
    O, to, to. Marzenia o sielskim siedzeniu na leżaku w ogrodzie w książką, kiedy to mamusia przynosi frykasy.

    Generalnie każdy by tak chciał (czasem powtarzam, że najchętniej zajmowałabym się siedzeniem na leżaku przy basenie i sączeniem drinków z kolorową palemką, tylko jakoś nijak nie mogę znaleźć kogoś, kto mi za to zapłaci), ale jeśli człowiek nie miał na tyle szczęścia, żeby urodzić się rentierem, to dorosłość polega na tym, że się zapitala.
  • verdana 20.08.13, 10:16
    A uważasz, ze powinnaś nie pracować?
    --
  • oronga79 20.08.13, 10:54
    Oczywiscie, ze tak.
  • triss_merigold6 20.08.13, 11:02
    Yyyy naprawdę uważasz, że powinnaś móc nie pracować? Z jakiegoż to powodu, przepraszam?
  • babcia.stefa 20.08.13, 11:10
    No to po tej odpowiedzi (i paru ostatnich) zaczynam podejrzewać trolla albo idiotkę.

    O ile doskonale rozumiem tęsknotę do posiadania równorzędnego partnera, także w zapewnieniu rodzinie bytu na poziomie wystarczającym na spokojne bytowanie i drobne przyjemności, to pomysły, żeby partner nas utrzymywał, by nam zapewnić beztroskę jak za dziecięcych lat, są głupie jak mój lewy trampek i sugerują totalną niedojrzałość. Chyba jesteście siebie warci.
  • oronga79 20.08.13, 13:19
    Napisalam wyjasnienie. Chyba nie marze o takim zyciu jak mialam, ale chociaz o chwilach zeby ich bylo wiecej. Jestem w szoku jak niektore z Was dodaja otuchy innym. Czy swojej przyjaciolce takze powuedzialabys - zap....j i nie narzekaj.?
  • babcia.stefa 20.08.13, 13:35
    Zaczynam podejrzewać wyrafinowany trolling - te niejasne wypowiedzi, które daje się opacznie interpretować, to coraz to nowe szczegóły podgrzewające atmosferę.

    >Czy swojej przyjaciolce takze powuedzialabys - zap....j i nie narzekaj.?

    Oczywiście, każdemu to powtarzam - życie nierozłącznie wiąże się z zapitalaniem, zwłaszcza życie na jakimś poziomie. Mój partner i ja dużo pracujemy, zapewne więcej niż statystyczny obywatel tego kraju, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że taki styl życia jak nasz kosztuje, ale wiemy, po co to robimy (spędzamy też niemało czasu razem na wspólnym robieniu tego, co lubimy robić).
  • paulina7171 20.08.13, 13:50
    Również mam wrażenie, że ktoś tu robi "ruch na forum".

    I gdzie w tym wszystkim jest to dziecko?
  • babcia.stefa 20.08.13, 13:53
    No owszem - perspektywa, że dziecko ma ktoś, kto najchętniej przerzuciłby się maszyną czasu do własnego dzieciństwa, bo wtedy było super, jak nie trzeba było zarabiać ani za nic być odpowiedzialnym, jest jednak lekko przerażająca, więc mam nadzieję, że to jednak tylko kreacja.
  • paulina7171 20.08.13, 11:17
    JPRDL, czytam, czytam i aż się zalogowałam...

    Przepraszam, wobec tego co Ty wnosisz w ten związek OD SIEBIE?


  • oronga79 20.08.13, 12:41
    Pisalam ze oczywiscie-chce pracowac.
  • asia_i_p 20.08.13, 11:07
    Ale jednak jako szczęście wspominasz wypoczynek, nie pracę. W jakiś sposób zostało ci zakodowane, że praca to przykrość a leniuchowanie przyjemność i nagroda - a nie musi tak być. I to mogło też wpływać na interesy, które próbowałaś rozkręcać - podejście, że praca ma tylko przynosić pieniądze, a satysfakcja pochodzi z innych źródeł, wpływa na podejmowane decyzje. Cofasz się przed ryzykiem utraty pieniędzy, wybierasz oszczędność, nie jakość, itd., itp.

    Nagrody, uwagę dalej możesz mieć - choć jeśli postawisz na to, że nagrody dostarczone przez kogo innego są istotniejsze niż nagrody, których dostarczasz sobie sama, będzie ci trudniej. Pieniądze - dalej możesz mieć. Pełnej beztroski już nie będziesz miała - to trzeba przyjąć i żyć dalej. Nawet gdybyś była żoną bardzo bogatego mężczyzny, nie będziesz beztroska, bo już znasz życie. Jeżeli to zaakceptujesz, będzie ci łatwiej.

    --
    Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

    Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
  • igge 19.08.13, 22:00
    musisz obniżyć swoje oczekiwania dotyczące standardu życia jeśli zależy ci na mężu i całej rodzinie. zastanów się czy możesz być szczęśliwa mając mniej w sensie materialnym, w którym momencie umiesz powiedzieć sobie: wystarczy. może możliwy jest jakiś kompromis z mężem?
  • triss_merigold6 19.08.13, 22:05
    A dlaczego ona? Dlaczego mąż - w imię szczęścia małżeńskiego, miłości do sporo młodszej laski i dla dobra dziecka - nie mógłby postarać się bardziej?
    Qrde jednak nikt nie podetnie skrzydeł kobiecie tak jak inna baba.:/ Każda która chce więcej od życia i partnera życiowego zostanie zbutowana pod hasłem ja tego nie mam i jakoś żyję.
    Dlaczego równać w dół w imię komfortu psychicznego pana?
  • anndelumester 19.08.13, 22:10
    Oj, bo to ON - facet, mężczyzna, chłop w dom - Bóg w dom. Ma - więc powinna się w ogóle cieszyć.
    A że felerny egzemplarz - tysiące kobiet z takimi się użerają na co dzień, bez skargi ciągną swoje wozy z tłuczniem pod górę, słowa złego na misiaka nie dadzą powiedzieć - bo on ci jest ich ;) Coś tam je od czau do czasu pogniecie w podświadomości to se uleją na inne kobiety, które są sukami zimnymi i od facetów ośmielają się wymagać, żeby facetami byli.
    Taki lajf.
    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • igge 20.08.13, 10:41
    ja nie chcę podcinać autorce skrzydeł i czuję jakąś tam kobiecą solidarność ale do tego, żeby partner był prawdziwym facetem to niekoniecznie niezbędne jest, żeby worek kasy w zębach przynosił i kładł u stóp swojej kobiecie. Mam inne wysokie wymagania. I nie, nie wystarcza mi, żeby misio był jakikolwiek misio, byle nie być sama. Przeciwnie, mam w domu wzór matki, która sama z dzieckiem sobie finansowo nieźle radziła organizując dziecku rok w rok dwumiesięczne wyjazdy i brak faceta jej w samorealizacji nie przeszkadzał. Ale facet bez kasy to nie znaczy automatycznie dla mnie "felerny egzemplarz". Sebalda i chyba girl.anachronism dobrze to ujęły. Facet jeśli troskliwy, czuły, będący psychicznym oparciem, odpowiedzialny i pracowity może jak dla mnie być minimalistą. Aha, dobrze by było być w nim zakochanym nadal.:) I wtedy ma się motywację, żeby dla tego idealnego ojca swojego dziecka i swojego ukochanego - obniżyć jednak nawet niewygórowane finansowe wymagania do poziomu minimalnego ale jeszcze akceptowalnego dla partnerki/partnera. Zakładam, że mąż choć niezaradny ale stara się zapewnić maksymalnie dobry byt swojej rodzinie, na miarę swoich możliwości i tak jak umie. Brak kasy to tylko jedna z wielu ewentualnych trudności życiowych i razem (oszczędzając/zwiększając dochody/a nawet korzystając z pomocy rodziców) można ją pokonać i wypracować jakiś kompromis dotyczący poziomu życia. Tropiki i skórzane torby i beztroska finansowa - rzadziej ale to nie znaczy nigdy. Trzeba tylko przemyśleć i doprecyzować swoją hierarchię wartości i jej się trzymać.
  • 71tosia 20.08.13, 11:17
    problem w tym ze autorka ma nie tylko malo pieniedzy ale tez sporo stresu z powodu ciaglego i to jednoosobowego martwienia sie o nie. Gdy nie starcza na kredyt i rachunki a tylko na niej ciazy odpowiedzialnosc za nie, maz natomiast przyjmuje postawe 'jakos to bedzie, bog dla dzieci da i na dzieci' to moze byc bardzo obciazajace psychicznie i po prostu meczace. Stad pewnie to marzenie by ktos sie o nia w koncu tez zatroszczyl, i ja to doskonale rozumiem.
  • babcia.stefa 20.08.13, 12:15
    Tak to wyglądało jeszcze chwilę temu. Po nowych odpowiedziach wątkotwórczyni obraz się jakby nieco zmienił. Teraz mamy raczej, owszem, nadal mało ambitnego pana, ale też panią, która mimo zapewnień, jak to tyra na rodzinę (no może i tyra, ale za wiele z tego tyrania nie ma, sądząc z przytoczonych kwot), pakuje się w jakieś absurdy typu MLM, zamiast zająć się czymś sensownym i konkretnym, oraz tęskni do sielskich wizji leżaczka u rodziców z widokiem na zasuwającego tatusia i twierdzi, że najchętniej by nie pracowała. Fatalne połączenie.
  • oronga79 20.08.13, 13:04
    Pisalam z telefonu stad chyba nieporozumienie nastapilo. Nawet dobrze wyszlo bo sie okazalo jak niektore osoby by zlinczowaly kobiety ktore nie chca pracy zawodowej- szok. Ile w nuektorych jadu- tylko za to ze ktos chce miwc sielskie zycie.
  • paulina7171 20.08.13, 13:21
    Przy podejściu, jakie prezentujesz, nawet żyjąc z sułtanem Brunei masz szansę zaliczyć powtórkę z rozrywki; wkrótce będziesz czuła niedosyt po wakacjach w tropikach i wymieniając kolejną torebkę ze skóry. Czego będziesz chciała potem?
  • oronga79 20.08.13, 13:33
    Przesada.
  • babcia.stefa 20.08.13, 13:49
    Sielskie życie bez kalania się pracą, na cudzy koszt, w przypadku zdrowej, dorosłej osoby to jednak jakby obciach, wiesz?

    Sielankę można sobie uskuteczniać na koszt własny, jak się zgromadziło (=zarobiło, odziedziczyło, ukradło) tyle hajsu, że do końca życia można być rentierem. Wszystkie inne opcje są dość głupie, bo sponsor może zechcieć się wypisać z układu.

    A wyrażanie tęsknot za sielanką z dzieciństwa uważam jednak za objaw niedojrzałości - dzieciństwo ma swoje dobre strony, dorosłość ma inne.
  • paulina7171 20.08.13, 13:56
    A wyrażanie tęsknot za sielanką z dzieciństwa uważam jednak za objaw niedojrzałości - dzieciństwo ma swoje dobre strony, dorosłość ma inne.

    O, to, to. To, co bywa rozczulające w przypadku siedemnastoletniej pannicy, bywa żenujące, gdy ma się do czynienia z zamężną i dzieciatą trzydziestokilkulatką.
  • anndelumester 20.08.13, 15:59
    Ja wiem, że każdy ma inne oczekiwania, wzorce, plany i marzenia.
    Pomijając problem niedojrzałości w związku (temat na osobny wątek) - moim zdaniem jednak wzór Matki Stachanowca, co to tańczy, śpiewa, przytupuje, gotuje i zarabia za dwóch z przyklejonym uśmiechem na ustach i jest we wszystkich problemach sama - bo pan to atrapa męża, ojca, faceta - uważam za wysoce szkodliwy.
    Wazne jest poczucie psychicznej niezależności, stabilizacja finansowa i ogólna samodzielność, gdy jest się już dorosłym i ma się własne dzieci, jednak wybierając partnera i ojca nalezy jasno precyzować swoje wymagania i nie zachwycać się byle czym (bo mało pije i nie tłucze, a mógłby). A czasami lektura dobrych rad forumowych wskazuje, że facet wystarczy, że jest.
    I nie nalezy od niego niczego wymagać, ani adorowania, ani zarabiania, ani udziału w życiu domowym typu zakupy , mycie łazienki, ani też dbania o swoje zdrowie i kondycję.
    Oczywiście - należy podkreślić, że aby wymagać od innych najpierw trzeba samemu real ogarniać w stopniu co najmniej zadowalającym, ale to chyba jasne.

    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • verdana 20.08.13, 16:16
    A wzór faceta stachanowca, który spełnia wszystkie życzenia żony, choć sam chciałby zupełnie innego życia? Oba układy od czapy.
    --
  • anndelumester 20.08.13, 16:38
    No ale to jasne, prawda?

    --
    Second rule of being a badass, a badass does not try to be a badass or look tough. A badass simply is a badass.
  • verdana 20.08.13, 16:59
    Nie do końca. Dla wielu kobiet wzór "Ja lubię luksus, mąż nie przepada, ale ma pracować tak, by mi go zapewnić, bo dlaczego miałabym z niego rezygnować" - jest zupełnie normalnym układem.
    --
  • 71tosia 20.08.13, 19:32
    znowu przekrecasz to co napisala autorka. Ona glownie mowila o tym, ze kiedy ona cos probuje robic ( a probuje sporo) by poprawic sytuacje finansowa rodziny, maz pozostaje bierny chyba oczekujac wrecz ze to ona wezmiecalkowita odpowiedzialnosc za ich przyszlosc. Uczepilyscie sie tej torebki i wakacji (co to znowu za luksus?) a autorka chce po prostu bez bolu glowy placic rachunki, kredyt etc. Dla mnie to wcale nie sa nadmierne oczekiwania.
  • verdana 20.08.13, 19:37
    I w oboje zarabiają tyle samo. Albo więc autorka jest skrajnie nieudolna w swoich staraniach, albo obiektywnie w tym miejscu trudno więcej zarobić. Zresztą opis pracy męża wcale nie odpowiada wizerunkowi kogoś, kto sie nie stara.
    Nie, gdyby autorka koncentruje się nie na tym,z ę chce płacić rachunki czy kupić swobodnie jedzenie na kolację, albo zabawkę dziecku - jej problemem jest brak dóbr luksusowych.
    --
  • 71tosia 20.08.13, 20:07
    ona pracuje takze po pracy, uczy sie, probuje. Maz zadawala sie ''etatem". Nie mam watpliwosci za kilka lat ona jednak zacznie zarabiac a on dalej nie.
    Autorka ma problemy z oplata podstwowych rachunkow, mimo to ma swoje marzenie o luksowej torebce. Nie biegnie i nie kupuje jej na kredyt, tylko sobie tak marzy, nic zlego w tym niewidze.
    tez sobie czasami mysle co bym zrobila gdybym wygrala kumulacje, nawet jak nie wypelniam kuponu ;-)
  • verdana 20.08.13, 20:11
    Ona też - najwyraźniej jej działania są pozorowane, albo nieskuteczne - nie widzę, dlaczego studiowania na kolejnej podyplomówce, po której nie potrafi sie znaleźć niczego atrakcyjnego ma być wyżej cenione, niż stabilna praca. Przy czym studia kosztują.
    Na razie autorka przepuściła "swoje" pieniądze na spekulacje.
    --
  • 71tosia 20.08.13, 20:21
    i zdobyla doswiadczenie, tez wazne i pewnie sie przyda.
  • verdana 20.08.13, 20:37
    Jakoś się nie przydaje.
    --
  • 71tosia 20.08.13, 23:05
    bo co? Bo autorka po roku nie zostala Billem Gatesem? 'Jak sie nie wywrocisz to sie nie nauczysz' - wazne ze autorka sie nie zniechecila. I tak jest raczej wyjatkiem w spoleczenstwie, w ktorym dla wielu szczytem marzen jest etatowa praca na panstwowej posadzie, bez zobowiazan.
  • jedynybasek5 20.08.13, 23:40
    O rany rany, doczytałam do końca... Autorko, ( trollu, nie trollu, nieważne) . Miałam do ciebie jeszcze jakieś szczątki sympatii, dokąd nie zaczęłaś opisywać jak to było zajebiaszczo, jak mieszkałaś w domu, z rodzicami. No cholera jasna, teraz już nie mieszkasz, facet jest jaki jest, ale jest dobrym ojcem , troskliwy itd. Ty się starasz, ale co widzę tym staraniem torby nie kupisz, na wakacje nie pojedziesz. Nie piszesz na dodatek: nie mogę dzieciakowi kupić zabawki ot tak, bo prosi, tylko torebka-wakacje. Powiem ci tak- moje koleżanki też jeżdżą, wakacjonują pod palmami, też cholernie im zazdroszczę, też mam studia i mam dziecko, żyję w mieszkaniu komunalnym w dużym mieście na zachodzie polski, nasze opłaty to 1500 zł co miesiąc, a nasz całkowity dochód to, uwaga uwaga- 3000 zł. Wystarcza na jedzenie, buty dla dziecka, ciuszki z komisu. Dentysta to już kombinowanie. Była ostatnio jakaś duża impreza, żeby młoda mogła skorzystać, rozbiliśmy skarbonkę- 250 zł- 3 lata się zbierało od narodzin małej. Ale jeździła czym chciała, grosza nie wzięłam. Ja nie pracuję, jak do tej pory musiałam być w domu bo mała z powodów zdrowotnych nie mogła do przedszkola, dopiero od września. Mąż, budowlaniec ( jesteśmy razem 8 lat, od tego roku po ślubie), chłopak zapier..la po 12 h na te pieniądze, stara się coś rozkręcić, nie wychodzi, może tym razem się uda, ale NIGDY ALE TO PRZENIGDY nie przyszłoby mi do głowy, żeby mu zarzucić brak ambicji, że ja nie mogę to i tamto. Uważam, że jeśli chcę sobie coś kupić, to go PYTAM o to, bo to on haruje i może akurat on ma większe potrzeby w tym momencie, choćby sprzęt do pracy. Kocham go ponad życie, mam 27 lat, on 35. Przerost ambicji, ot co. Egoizm. NARCYZM.
  • 71tosia 21.08.13, 15:33
    no coz jedni probuja (chociaz nie koniecznie z powodzeniem) maksymalizowac dochody -autorka, inni minimalizowac potrzeby -ty (tez niekoniecznie z powodzeniem ).
    Ty polegasz na razie w calosci na dochodach meza i tobie to odpowiada. Autorka ma inne ambicje, chce sama zarabiac ale chce by maz tez zarabial. W czym niby twoja postawa jest lepszy od jej? Smiem nawet twierdzic ze z punktu widzenia spoleczenstwa jej postawa jest bardziej pozadana.
    ps egoizm i ambicje rozkrecily nie jeden biznes, wiec jezeli twoj maz tych cech nie ma to sukcesu w 'rozkrecaniu' miec pewnie nie bedzie, nawet jak bardzo pracowity.
  • jedynybasek5 21.08.13, 22:08
    Ależ nigdzie nie powiedziałam, że mi to odpowiada. Powiedziałam, że jestem do tego zmuszona, bo dziecko nie może iść do przedszkola, a rodziny tu nie mamy. Nikomu innemu dziecka nie powierzę.

    Smiem nawet twierdzic ze z punktu widzenia spo
    > leczenstwa jej postawa jest bardziej pozadana. Haha, ambicje, których nie udaje się spełnić i poniżanie męża, to nie jest postawa pożądana. Jeśli tak uważasz, to naprawdę współczuję panu mężowi.

    > ps egoizm i ambicje rozkrecily nie jeden biznes, wiec jezeli twoj maz tych cech
    > nie ma to sukcesu w 'rozkrecaniu' miec pewnie nie bedzie, nawet jak bardzo pra
    > cowity.

    Egoistą być nie trzeba, żeby rozkręcić biznes, ambicje są, jednak rynek pracy w budownictwie mamy teraz jaki mamy. Nie wiem czy masz jakiekolwiek pojęcie na ten temat, więc go nie rozkręcam.

    Ogólnie jestem zdania, że jeśli ktoś tak powierzchownie podchodzi do uczuć rodziny, ocenia człowieka tylko po zdolności do przynoszenia kasy do domu, to powinien się rozwieść. Dla dziecka też lepiej kiedy rodzice żyją osobno niż razem, ale ciągle się boczą na siebie.
    Zresztą, ja kocham mojego męża, a nie jego kasę. A autorka chyba odwrotnie. NIEDOJRZAŁA do potęgi entej.
  • oronga79 22.08.13, 00:06
    Wątek miał być skończony, ale widzę że znów odżył. Nigdzie nie napisałam, że kocham kasę męża- znów nadinterpretacja. Nie pisałam także, że kochałabym mocniej gdyby miał kasę.
    Pisałam jednak o staraniu się, docenianiu i zaradności. Także o tym, że brakuje nam beztroskości, a mnie osobiście brakuje spontanicznego zakupu (przykładowo torebki).
    Oprócz tego chciałabym być rozpieszczana prezentami raz na jakiś czas i tyle. Wypowiedzi są co najmniej skrajnie niektórych osób. Albo zła albo dobra.
    Jeżeli dojrzałość to według Ciebie - jedynie zdolność poświęcenia się w 1 sprawie np. wychowywanie dziecka oraz akceptacja stanu rzeczy taka jaka jest -bez chęci zmian i rozwoju - to faktycznie moge być według twojej teorii niedojrzała.
    Dla mnie dojrzałość to pozbycie sie lęków i chęć do zmiany. Owszem wymuszanie na mężu że ma dawać kase i prezenty to niedojrzałość, ale ja nigdy nikomu w ten sposób nie mówiłam. Mówiłam jednak o rozwoju, otwarciu swojego biznesu, nowych rozwiązaniach szkoleniach, zmianie pracy, wyjeździe, sprzedaży nieruchomości, wynajmowaniu etc. innych działaniach zarobkowych - co zawsze ale to zawsze spotykało się z oporem i niechęcią.
    Zauważyłam, że niektóre osoby są jak "chodząca bomba zegarowa frustracji"- jak ktoś napisze temat w którym można dać upust swoim bolączkom, kompleksom i problemom - to są skrajne odpowiedzi i wychwytywane tylko wyrazy i zdania, które się podobają do swojej teorii.
    Podsumowanie " Ja mam gorzej a nie narzekam - weź się w garść!
    Wybrałaś osła to na nim jeździj!
    Nie wspomnę jakie są komentarze kobietach szukających innych facetów, mających dziecko -same nie dajecie sobie szansy z takim podejściem i myśleniem.
    Znam wiele wartościowych kobiet z dziećmi, 30latek, które znalazły lepszych partnerów - tutaj mi zalatuje małomiasteczkowością, gdzie faktycznie znalezienie fajnego faceta będąc rozwódka jest trudne.
    Zresztą ja się nie boję takich sytuacji i jeżeli nie dojdę do porozumienia z moim mężem to moge być sama i mi to nie przeszkadza.

    Swoją drogą "torebka" urosła do gigantycznych rozmiarów kultowego przedmiotu. Znalazłam nawet wypowiedź całkowicie nie na temat mojej sytuacji, ale właśnie o torebce.
    Torebka (skórzana zresztą) stała się symbolem luksusu, karty przetargowej oraz powodem potencjalnego rozwodu, nawet o zgrozo, była opisana w kontekscie porzucenia dziecka i męża razem wziętych.... była użyta na forum kilkanaście razy i najwyraźniej nie bez powodu, bo jak sie o czymś pisze to znaczy, że się zwraca uwagę na to i ma to znaczenie.Rozbawiło mnie to wielce, ale zauważyłam ile osób napisało o torebce i zauważyło ten przedmiot w mojej długiej wypowiedzi.
    Najlepsze jest to, że w ogóle nie chodziło mi o torebkę, ale o to że nie umiem - podziałać na męża żeby chciał tak jak ja chcę, żeby się z nim porozumieć i dążyć do tego samego stylu życia.



  • bergamotka77 22.08.13, 01:52
    oronga
    najwyrazniej jestescie z mezem przeciwienstwami - ty obrotna, do bolu ambitna, hej do przodu dziewczyna, on ceniacy przede wszystkim swiety spokoj, niechetny spinaniu sie, stresowi i nadmiernemu wysilkowi. Ale nie mozna miec wszystkiego - moj maz niezle zarabia ale nie ma czasu ani tez ochoty np. na gotowanie czy sprzatanie, z powodu pracy spedza tez z dziecmi niewiele czasu, nie zawozi ani nie odbiera ze szkol, przedszkoli, zajec dodatkowych wiec sila rzeczy to ja mam wiecej obowiazkow domowych. Ale jak pisalas w innym zestawieniu ze 400 pln wydajesz miesiecznie na ciuchy i kosmetyki to sorry ale wyglada ze az tak zle finansowo nie jest. To raz w miesiacu nie kupuj kosmetykow i ubran a spraw sobie te wymarzona torebke czy inny przedmiot pozadania. Pisalas tez ze nie jestes osoba ktora lubi opiekowac sie innymi i widac w tobie ten duzy egocentryzm - ja, moje potrzeby, torebki, prezenty, fajne wakacje, styl zycia do ktorego aspirujesz. Chyba powinnas byla celowac w inna grupe docelowa mezczyzn wydajac sie za maz ;) Tylko nie wszyscy mezczyzni sukcesu zniesliby twoj charakter - sama piszesz ze jestes straszna perfekcjonistka, do bolu uporzadkowana i lubiaca postawic na swoim, ogromnie ambitna i "control freakiem". Wierz mi, nie kazdy facet lubi byc tak szkolony i zdominowany przez kobiete jak twoj maz. Nigdy nie odwazylabym sie cisnac meza o wieksze zarobki sama zarabiajac niewiele - jak jest u was. Bo skoro masz lepsze wyksztalcenie to i zwykle wieksze mozliwosci zarobkowe, choc nie zawsze.
  • verdana 21.08.13, 16:52
    Po jakim roku? Ona się stara i nie wychodzi - biedna, ale zaradna. On się stara, ale nie wychodzi - leń i nieudacznik.
    --
  • 71tosia 21.08.13, 19:00
    z tego co napisala autorka probuje dzialac w biznesie od 2 lata, to nie jest dlugo. Maz nie probuje wcale.
    Nigdy nie probowalam swych sil w biznesie (niema takiej potrzeby a i chyba odowiednich cech charakteru) podejrzewam ze ty tez nie. Ja mam jednak duzo szacunku dla osob, ktore z wlasnymi czesto skromymi oszczednosci maja odwage by probowac, nawet jak nie zawsze im sie udaje.
  • 0ldjoanna 22.08.13, 13:00
    "Biznesy", w których "próbowała" działać autorka są rzeczywiście powalające ;).

    --
    Nie mam na imię Joanna i nie jestem stara ;)
  • babcia.stefa 20.08.13, 09:57
    Ale to nie jest "pragnienie bogatego męża", tylko pragnienie równorzędnego partnera, który czasem da sygnał, że dba o jej potrzeby. Naprawdę, naprawdę to nie są jakieś niebywałe luksusy, ludzie, nie pitolcie o Malediwach i Vuittonach, proszę.
  • oronga79 20.08.13, 10:17
    Jest duza roznica miedzy "bogatym mezem" a radzacym sobie- zarabiajacym tyle ze moze chociaz raz na jaku czas kupic zonie prezent za 200zl. Tak. Chce prezentow. Czy to zle, chce zeby ktos w koncu za mnie, za cos zaplacil, mam juz dosc placenia za kredyt i kupowania w biedronce i ciuchlandach. Doroslam, ale mam dosc doroslosci . Slowa wez sie w garsc na mnie juz nie dzialaja.
  • babcia.stefa 20.08.13, 10:49
    Ja Cię doskonale rozumiem, bo w poprzednim związku miałam epizod, kiedy to odpowiedzialność finansowa za dom spadła na mnie po bankructwie firmy eksa i wiem, jakie to obciążenie. Tym bardziej teraz doceniam związek z facetem, który potrafi popędzić do sklepu i kupić mi torebkę, którą poprzedniego dnia obejrzałam i odłożyłam, bo doszłam do wniosku, że za droga.

  • serendepity 20.08.13, 17:03
    Musisz zmienic faceta, bo ten raczej sie nie zmieni i nie spelni Twoich zyczen.
  • mozambique 21.08.13, 15:52
    jasne

    a dzieckiem kto by sie tam przejmował
    najwazniejsze są torebki mamusi

    czasami przestaje sie dziwic ze w niektorych panstwach rozwody są zakazane,
    --
    Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
  • feronique 19.08.13, 21:56
    Moim zdaniem nic Was nie uratuje, chyba, że zmienisz swoje priorytety i znowu postawisz na prawdziwą miłość, a nie na wczasy w tropikach i skórzane torebki. Na pocieszenie mogę Ci powiedzieć, że mój mąż zarabia dużo, ja też niemało, ale jeszcze nigdy nie kupiłam sobie skórzanej torebki. Nie byłam też w tropikach i póki co się nie wybieram.
    Weszłaś w ten związek tak, jakbyś naczytała się za dużo bajek, co oczywiście zdarza się, ale - na miłość boską - miałaś 34 lata, wiążąc się z tym facetem i serio myślałaś, że liczy się tylko prawdziwa miłość? Nie wiedziałaś, że masz potrzeby materialne, których on nie jest w stanie zaspokoić? Naprawdę? Myślenie "jakoś to będzie, bo się kochamy" może uskuteczniać para 20-latków. Wy niestety nie dogadaliście się w pewnych istotnych kwestiach zanim machnęliście sobie dziecko i obecna sytuacja jest tego konsekwencją.
    Dla mnie sprawa jest prosta - jeśli dwoje ludzi się kocha, to są w stanie dla siebie nawzajem rezygnować z pewnych rzeczy albo robić coś, co niekoniecznie jest im na rękę. Czyli albo Ty pogrzebiesz swoje marzenia (choć zupełnie nie widzę, co stoi na przeszkodzie temu, żebyś sama sobie zarobiła na SWOJE zachcianki - to nie średniowiecze i sama znam pary, w których to kobieta zarabia znacznie więcej niż mężczyzna) albo jemu wytłumaczysz, jak bardzo zależy Ci na kasie i że w dowód miłości powinien ją w zębach do domu przynosić.
    Nie piszesz też jakie kwoty wtopiłaś w swoje biznesowe próby i mlm. O ile się orientuję, to są to raczej kosztowne imprezy dla naiwnych i angażowanie się w nie z jakimś tam nakładem środków własnych (których się nie posiada) raczej świadczy o pewnej niedojrzałości.
  • triss_merigold6 19.08.13, 22:02
    Laska ma teraz 34 lata. Teraz. Osiem lat temu miała 26, niby sporo ale jeszcze miała prawo być głupia i naiwna.
  • feronique 19.08.13, 22:34
    triss_merigold6 napisała:

    > Laska ma teraz 34 lata. Teraz. Osiem lat temu miała 26, niby sporo ale j
    > eszcze miała prawo być głupia i naiwna.

    Masz rację. Sorry. W takim razie teraz niestety bardzo słono płaci za tę głupotę i naiwność.
  • zuzi.1 19.08.13, 23:47
    ten facet dobrze wiedział co robi, wżenił się w bogatszą rodzinę i liczył na to, że rodzice córce pomogą, no i pomagają, a pan dalej niewiele robi (w wieku 42 lat powinien byc już w miarę ustawiony zawodowo), niedojrzały facet, z zerową przedsiębiorczoscią, dziewczyno sama Wam życia nie poprawisz, jeżeli czujesz, że się uczucie wypaliło i została jedynie szara skrzecząca rzeczywistosc, to składaj pozew o rozwód i łap oddech od tego człowieka, bo inaczej zgorzkniejesz przy kimś takim, trafił Ci się mocno niezaradny człowiek
  • triss_merigold6 20.08.13, 09:30
    Nie trafił jej się tylko zdecydowała się na ślub i dziecko z nim. Nie podoba mi się zdejmowanie odpowiedzialności z kobiet za ich własne decyzje i wybory.
  • babcia.stefa 20.08.13, 10:52
    Oraz za wieloletnie tkwienie w błędzie.
  • zuzi.1 20.08.13, 12:25
    ok masz rację, fatalnie wybrała jako młoda niedoświadczona osoba i teraz może skorygowac swój nietrafny wybór, jeżeli TYLKO ona próbuje poprawiac ich byt a pan osiadł na laurach i jest minimalistą, to nie ma sensu się samodzielnie szarpac, tylko zwrócic panu wolnosc i zacząc wszystko od nowa, będąc mądrzejszą o dotychczasowe doświadczenia
  • verdana 20.08.13, 12:28
    I znaleźć jelenia, który będzie pracował na żonę i pasierba, obdarowywał, woził na wakacje, kosił trawę, podczas gdy ona będzie siedziała z drinkiem i książką w ogródku.
    --
  • oronga79 20.08.13, 12:56
    Niektore z Was maja wbite do glowy, ze musza ciezko pracowac, starac sie i nie wiem jeszcze co robic zeby zasluzyc na meza niestarajacego sie zbytnio? Ciekawe czy to wynika z niskiego poczucia wartosci.
    Rozpisalam sie o moim wczesniejszym zyciu bo jest kontrastem do terazniejszosci.
  • triss_merigold6 20.08.13, 12:59
    Ale owo poprzednie życie zapewniali Ci rodzice i oni dokonywali wyborów w Twoim imieniu.

    Teraz jesteś dorosła i dokonujesz wyborów sama, rozumiesz? Wyszłaś z roli dziecka, sama masz podobno dziecko.
  • verdana 20.08.13, 13:19
    Nie, niektóre z nas są dorosłe i maja wbite do głowy, że dorosłego nikt nie utrzymuje.
    --
  • paulina7171 20.08.13, 13:23
    A czym Ty sobie zasłużyłaś, żeby sobie żyły dla Ciebie wypruwać?
  • oronga79 20.08.13, 13:45
    Z takim podejscuem to rzeczywiscie nie ma o czym mowic. Czy ja kiedykolwiek napisalam o mega poswieceniu? O jakim wyprowaniu zyl piszesz? Zaczynam watpic ze internetowe forum jest dobrym pomyslem na pisanie w chwilach slabosci i braku sil...... Nie rozumiem tych zarzutow trollowych.
  • gosia1023 14.04.14, 00:54
    Dokladnie tak. I wyobraz sobie, ze nie musi to byc ,,jelen,,, ze tak funkcjonuje sporo malzenstw, mezczyzna w nich uwaza taki stan za naturalny, kobieta rowniez.
  • maryska60 20.08.13, 13:31
    A ja myślę, że ta miłość już nie żyje, a oronga szuka tylko wytłumaczenia, usprawiedliwienia. Gdyby to była miłość, i gdyby nadal żyła, takie kłopoty by jej nie zmogły. A może tej miłości nigdy nie było? Tylko zauroczenie, chwilowy poryw zmysłów?
  • igge 20.08.13, 14:47
    dorosły bywa np losowo na skutek wypadku, choroby np niesprawny i niezdolny do podjęcia pracy lub niezaradny życiowo i nie potrafiący znaleźć sobie pracy mimo szukania na niełatwym teraz rynku pracy - czy wtedy żona nie zechce go utrzymywać?
    I owszem autorce wątku może być chwilowo ciężko liczyć każdy grosz i zmęczona jest notorycznym brakiem beztroski w dorosłym życiu - ale może akurat teraz potrzebuje tylko trochę odpoczynku i relaksu, niekoniecznie w sklepie czy w tropikach? A może zakupu nowego i nie najdroższego kremu, niekoniecznie skórzanej torebki za 500 zł ? Kąpieli z pianką i śniadania do łóżka? Może ta miłość do męża przyblakła tylko przygnieciona zmęczeniem i wewnętrznym przekonaniem autorki, że prawdziwy facet musi zarabiać więcej od niej oraz pragnieniem dorównania zamożniejszym koleżankom? Za co i czy w ogóle za cokolwiek kochasz/pokochałaś autorko męża? Brak pieniędzy to jeszcze nie koniec świata, da się żyć i być szczęśliwym nawet za niewielkie pieniądze o ile te ostatnie nie stoją najwyżej w hierarchii wartości. Wydatki z kartką w ręku też dadzą się ogarnąć i po jakimś czasie nie męczą. Musisz wiedzieć co dla Ciebie konkretnie jest najważniejsze, co mniej ważne i tego się (beztrosko :)) trzymać. Jeśli frajda z torebki i plaży są ważne/najważniejsze to sama, z mężem lub bez, z ewentualnym nowym mężem musisz do tego dążyć. Mnie jak Sebaldzie się wydaje, że związek z dobrym i kochanym człowiekiem jest więcej warty niż kolejna torebka, miałam kiedyś manię torebkową, a teraz bez bólu starcza mi torba sprzed dwóch lat i nie musi być skórzana. Można przyzwyczaić się do niższego standardu życia ale musisz wiedzieć na pewno, że nie będziesz swego wyboru kiedyś żałować (np wtedy kiedy będziesz musiała odmówić dziecku np lekcji jazdy konnej czy francuskiego, prywatnej wizyty u lekarza).
    Może oszczędzając raz w roku ta torebka i plaża jest jednak możliwa z obecnym mężem? Może, jeśli to dla ciebie takie ważne weźcie jednorazowy kredyt konsumpcyjny na Twoje zakupy i wakacje? Chyba, że częste beztroskie wydawanie kasy jest nałogiem i marzeniem i wtedy rzeczywiście sama sobie na to zarób a nie wciągaj męża w swoje fanaberie. Jeśli mąż cię kocha - sam z siebie będzie starał się zaspokajać Twoje potrzeby na miarę swoich możliwości. Zaproś na kawę swoje najlepsze przyjaciółki, które znają Was oboje w realu i znają waszą sytuację zawodowo materialną i niech one Ci coś doradzą.
  • serendepity 20.08.13, 17:08
    Tak, kredyt konsolidacyjny, zeby mogli pojechac na wakacje zagraniczne ... A jaki problem to rozwiaze? Beda mieli ekstra dlug, a sytuacja pozostanie bez zmian.

    Ta torebka stala sie symbolem luksusu, a to jest nic. To tylko jeden produkt. Zycie na skraju ubostwa moze zabic kazde uczucia.
  • molly_wither 20.08.13, 18:47
    Ja rozumiem wszystko, ale nie rozumiem jednego - po Ci torebka ze skory? Mnie stac na taka,ale nie kupuje,bo:
    - szkoda mi kasy,
    - z tworzywa jest wiekszy wybor i ladniejsze
    - sa tansze, wiec moge zmieniac co sezon
    Tak sie czepilam tej torebki,bo naprawde, w dzisiejszych czasach mozna zyc oszczednie, co nie znaczy biednie

    --
    "Osoba,którą sie kocha tak miło dla ucha zjada jabłuszko, widać,jak jej smakuje; osoba, której się nie kocha żre to jabłko i chrupie, jak świnia".
  • verdana 20.08.13, 18:58
    Z tego samego powodu, co urlop pod palmami - bo koleżanki mają, mężowie im kupili.
    --
  • 71tosia 20.08.13, 19:22
    Autorce zalezy na ladnej torebce, innej na butach, nic w tym dziwnego. I co w tym zlego ze chcemy miec cos co maja inni?
    Nie wszytkie kobiety pracuje zawodowo, nawet na tym forum sporo bylo dyskusji na temat szacunku dla kobiet wybierajacych tradycyjny model rodziny, w ktorej maz zabezpiecza finansowo rodzine z zona dba o dom. Takie kobiety tez nie maja prawa wymagac by maz 'zafundowal' wakacje czy torebke?
  • verdana 20.08.13, 19:30
    Nie, jej nie zależy na torebce czy butach - tylko na tym, aby ktoś jej to kupił. Tradycyjny model rodziny nie polega na tym, że żona nie pracuje, a oczekuje utrzymanie na wysokim poziomie. Zabezpieczenie finansowe rodziny to inna sprawa, niz prezenty dla zony i może funkcjonować tylko za obopólną zgodą.
    Kobiety nie mają prawa wymagać zafundowanie niczego,, co wykracza poza rodzinny budżet.
    --
  • 71tosia 20.08.13, 19:49
    w kazdej rodzinie i w takiej w ktorej kobieta pracuje, oboje partnerzy musza kierowac sie rozsadkiem finansowym. Maja tez jednak prawo wymagac zaspokojenia wlasnych potrzeb, nie musza ze wszystkiego rezygnowac w imie zaspokojenia potrzeb dzieci i meza.
    Autorka chialaby by maz zarobil pieniadze takze na jej potrzeby, jak na raziemaz korzysta z tych ktore zarabia zona zaspakajac wlasne (co autorka opisala), bez wyzutow sumienia.
  • verdana 20.08.13, 19:51
    Mąż, o ile rozumiem, zarabia tyle samo co żona.
    --
  • oronga79 20.08.13, 19:33
    Jestem wreszcie przed komputerem. Właśnie odebrałam książki z poczty, których szukałam na internecie w róznych porównywarkach cenowych i księgarniach online. Poszłam pieszo, żeby się troche przejśc ale także żeby nie tracić benzyny, bo mam ją obliczoną dosłownie na kilometry (jeżdzę kilkoma środkami transportu do pracy, wstaję dużo wczesniej). Wcześniej biegałam po ciuchlandach gdzie wreszcie udało mi się znaleźć spodenki na gimnastykę za 11zł dobrej jakości. Nie kupiłam jeszcze koszuli, ale ma być nowy towar więc do końca tygodnia stracę znów kilka godzin na buszowanie po ciuchlandach. Za chwilę zjem ryż z czymś i przygotuję makaron na jutro.
    Przechodziłam obok kiosku i bardzo spodobał mi się w tym miesiącu miesięcznik SEns z Hugh Laurie na okładce, za całe 9.9zł.Znow stanę przed dylematem czy kupić gazetę czy "piersi z kurczaka".
    a propos torebki, po prostu moja ostatnia zniszczyła się strasznie a potrzebuje dużej bo woże ze sobą dużo rzeczy zawsze - oglądałam wystawy sklepów i najbardziej spodobała mi sie skórzana, no i ten zapach skóry i wspaniała jakość.

  • verdana 20.08.13, 19:40
    Jak się nie ma kasy, to "zapach skóry" jest nieistotny. Rozumiem dylematy przy zakupie czasopisma. Ale dlaczego uważasz, ze maż sie nie stara i jest nieudacznikiem - zarabiając tyle co ty, a Ty jesteś OK, mimo, ze tez nie potrafisz pieniędzy zarobić?
    --
  • oronga79 20.08.13, 20:21
    Chodzi o staranie się. Ja od roku, może dłużej staram się znaleźć lepszą pracę, wcześniej chciałam się rozwijać w obecnej i stąd dodatkowe studia. Jeszcze wcześniej przegapiłam pewnie fajne oferty i zmiany ale myślałam obsesyjnie o ciąży po poronieniu i nie chciałam zmieniać pracy.
    Po jakimś czasie doszło do mnie, że następnej ciąży i dziecka nie będzie bo nie mam z kim. Postanowiłam sama coś zrobić i poszłam na studia, poźniej MLM, i zainwestowałam także odłożone przeze mnie pieniądze (odkładałam sobie na swoje pomysły biznesowe od dłuższego czasu).
    Rzeczywiście pokładałam w nim nadzieję, na znalezienie lepszej pracy bo sama miałam stałą pracę, może nie rewelacyjne zarobki, ale wiedziałam, że po ciązy bedę miała gdzie wrócić, ta myśl długo mnie trzymała przy tej pracy. Moje pragnienie dziecka przysłoniło mi właściwie wszystko aż do tego stopnia, że "cisnełam" go żeby to on jednak znalazł lepiej płatną bo ja mam "stałą".
    Pisałam o tym 3 lata temu na forum "poronienie" i związki, stąd kompletnie nie rozumiem zarzutów, że zmyślam i trolluje itp.
    Po prostu moja sytuacja jest bardziej skomplikowana. Mamy z moim mężem niewyjaśnione i niewybaczone sprawy związane właśnie z tym co się wydarzyło 3 lata temu.
    Nie chcę wszystkiego pisać na forum, chciałam się po prostu wyżalić.
    Dziękuję wszytskim za pomoc i zakończmy już.
  • 71tosia 20.08.13, 20:30
    masz duzo determinacji, odwagi i pomyslow. Nie rezygnuj wiec z tej torebki! Kiedys sobie ja kupisz, nie jedna ;-)
  • molly_wither 22.08.13, 21:11
    Ile zwierzat musi skonczyc,jako torebki,zeby zaspokoic takie puste baby?

    71tosia napisała:

    > masz duzo determinacji, odwagi i pomyslow. Nie rezygnuj wiec z tej torebki! Ki
    > edys sobie ja kupisz, nie jedna ;-)


    --
    "Osoba,którą sie kocha tak miło dla ucha zjada jabłuszko, widać,jak jej smakuje; osoba, której się nie kocha żre to jabłko i chrupie, jak świnia".
  • crises 23.08.13, 08:29
    Wiele wyrobów skórzanych powstaje ze skóry zwierząt jadalnych, gdzie skóra jest po prostu odpadem. To nie musi być od razu krokodyl nilowy, naprawdę.

    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • paris-texas-warsaw 22.08.13, 11:56
    "Po prostu moja sytuacja jest bardziej skomplikowana. Mamy z moim mężem niewyjaśnione i niewybaczone sprawy związane właśnie z tym co się wydarzyło 3 lata temu.
    Nie chcę wszystkiego pisać na forum, chciałam się po prostu wyżalić."

    No to się wyżaliłaś w kwestii torebki i niskich zarobków ew. małych starań dot. sytuacji finansowej męża, a prawdziwe żale zostawiłaś nietknięte... Nie wiem, czego one dotyczą - czy mąż nie wspierał Cię po poronieniu, czy też coś jeszcze gorszego się stało, ale wg mnie jak się opisuje tylko wyrywek ważnych dla siebie spraw na forum, to ani nie da się wyżalić ani uzyskać sensownych opinii (o ile to w ogóle możliwe;)).
    Trzymaj się:)
  • edw-ina 03.09.13, 18:09
    A ja rozumiem autorkę wątku. Tj. nie rozumiem związania się z facetem, który nie spełnia naszych podstawowych wymagań (każda ma inne, dla jednych będzie to potrzeba 50/50 we wszystkim, dla innych wspólnych pasji, a jeszcze dla kolejnej czegoś zupełnie innego). Rozumiem, że chce czuć, iż mąż jest zaradny życiowo. Mam identyczną potrzebę i m.in. z jej powodu rozstałam się kiedyś z fajnym facetem. Po prostu zrozumiałam, że zostając z nim przez resztę życia będę musiała walczyć o każdy ekstras, skupiać się na walce o byt. A przekazano mi inny obraz związku, w którym to głównie mężczyzna czuje się odpowiedzialny za dom i finansową stronę związku. I lubię facetów, którzy mają taką cechę. Mam mężczyznę, który taki jest i cenię go za to.
    Rozumiem też potrzebę wyjazdu czy kupienie sobie czegoś ekstra. W gorszych czasach też zdarzało mi się marzyć, by kupić sobie włoskie buty. I tak naprawdę nie chodziło o same buty, tylko o pewien symbol, że nie muszę tak się szczypać z każdym wydatkiem.
    Jestem na groszowym macierzyńskim i tym bardziej rozumiem potrzebę bycia z kimś, kto zadba o mnie, o nas, kiedy ja dbam i dziecko i o rodzinę. I chociaż teraz zamiast super butów i tak wybiorę coś dla córy, to wiem, że mój facet zrozumie tak niby absurdalną potrzebę, jak nowa skórzana torebka.
    Mój ojciec, który przez wiele lat sam utrzymywał rodzinę na naprawdę wysokim poziomie, mówił mamie, że jego zarobki to i tak nic w porównaniu z jej wkładem w dom - wychowywaniem dziecka, dbaniem o jego relacje ze współpracownikami itp. Twierdził, że on ma i tak najłatwiejszą rolę i nigdy nie żałował na takie fanaberie jak fryzjer, buty, torebki, sukienki itp. I może czas, by same kobiety zaczęły doceniać wkład innych kobiet w budowanie rodziny i domu w inny sposób, niż poprzez przynoszenie do tego domu pensji.
  • victo.ria7 03.09.13, 22:41
    Podpisuję się pod tym co napisałaś w 100%. Też uważam, że ktoś przyzwyczajony do dobrego standartu życia powinien brać to pod uwagę w przypadku przyszłego partnera. Natomiast czasem serce jednak dyktuje co innego, no chyba, że ten ktoś jest kompletnie nastawiony na dobry standart, ale to już inna sprawa. Natomiast też uważam, że to mężczyzna powinien być jednak "głównodowodzącym", jeśli chodzi o zarabianie, pod warunkiem oczywiście, że facet nie wykorzystuje tego faktu, tylko sprawdza sie w roli "przewodnika stada". Kobiety teraz chcą rywalizować w każdej dziedzinie, tylko, czy dobrze na tym wyjdziemy?
  • molly_wither 22.08.13, 21:09
    Jesli nie jestes trollem (a mysle,ze jestes) to takich idiotek ze swieca szukac. Jasne ,ze kupic "Sens". Kurczaka sie je w 15 minut ,a "SEns " czyta...miesiac?
    Ksiazki se upchnij w siatke ekologiczna, taka z materialu.



    --
    "Osoba,którą sie kocha tak miło dla ucha zjada jabłuszko, widać,jak jej smakuje; osoba, której się nie kocha żre to jabłko i chrupie, jak świnia".
  • crises 23.08.13, 08:31
    Siatki ekologiczne są dobre dla nastolatek. Eleganckie kobiety jednak wybierają dobrej jakości torebkę. Tak. Ze skóry.
    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • jedynybasek5 23.08.13, 09:12
    Ogólnie w tej sytuacji kojarzy mi się tylko to, co powiedziała kiedyś znajomemu jego ówczesna dziewczyna: wziąłeś sobie panią, to zapi....laj na nią. Już nie są razem.
  • crises 23.08.13, 09:30
    Nie widzę związku z moją wypowiedzią.
    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • noname2002 26.08.13, 08:31
    Ile ten "Sens" ma stron, że można go czytać przez miesiąc? :-)
  • martha_marcy_may_marlene 20.08.13, 20:59
    > Ja rozumiem wszystko, ale nie rozumiem jednego - po Ci torebka ze skory? Mnie s
    > tac na taka,ale nie kupuje,bo:
    > - szkoda mi kasy,
    > - z tworzywa jest wiekszy wybor i ladniejsze
    > - sa tansze, wiec moge zmieniac co sezon
    > Tak sie czepilam tej torebki,bo naprawde, w dzisiejszych czasach mozna zyc oszc
    > zednie, co nie znaczy biednie

    A bo torebki ze skóry są ładne, eleganckie, trwałe.
    A poza tym jak kupię Wittchen za 1 tys. zł, to minimalizuję ryzyko, że spotkam na ulicy 10 kobiet z takimi samymi torebkami.
    Naprawdę porządna torebka to taki standard, a w tym wątku zrobił się z tego nie wiadomo jaki luksus.
    Przy czym mój poziom torebkowy to Wittchen, Wojewodzic, Puccini, a nie Prada czy Vuitton - dopiero te ostatnie to luksus.
    --
    "<<Abby ma kilka zasad, których nigdy nie łamie: nie chodzi do łóżka z szowinistami, z facetami, którzy nie dbają o higienę intymną, z tymi, którzy zdradzają swoje partnerki, oraz tymi, którzy nie potrafią posługiwać się ojczystym językiem.>> - W Polsce to by oznaczało, że nie będzie uprawiać seksu z nikim." - by fieldsofgold
  • molly_wither 22.08.13, 21:14
    Ciebie sie nie pytalam Ten Wojewodzic zaraz mi sie skojarzyl z Wojewodzkim. Gratuluje poziomu.
    Pustakow na swiecie pod dostatkiem
    Ps.Aha, dla mnie ulica to nie wybieg.


    --
    "Osoba,którą sie kocha tak miło dla ucha zjada jabłuszko, widać,jak jej smakuje; osoba, której się nie kocha żre to jabłko i chrupie, jak świnia".
  • babyaggie 20.08.13, 22:21
    nie finanse.
    Problem finansowy tak naprawdę nie ma prawa ochłodzić na stałe Waszej miłości. Miłości nie ma, albo są inne głębsze problemy.
    I tyle w temacie.
  • sebalda 22.08.13, 10:25
    >>On nie reaguje na moje krzyki że powinien wyjechac za granicę
    Nie znam tego z własnego doświadczenia, z reguły spotykam się z odwrotną sytuacją, ale literatura jest pełna tego typu motywów, od Pani Dulskiej począwszy. Kobieta-hetera, kobieta wymagająca, wiecznie nienasycona, wiecznie zatruwająca związek pretensjami, wmawiająca męzowi, jakim to jest nieudacznikiem, jaki niezaradny, jaki ciamajdowaty. A on cichy, wycofany, zahukany. Autorka pisała wprost, że dążyła do konfrontacji, a on się wycofywał. Ja tu widzę ten schemat i chyba rozumiem tego faceta, że się wycofał i nie chce się starać. Dla kogo? Dla wiecznie zrzędzącej i niezadowolonej żony?
    Być może przerysowuję, ale taki obraz mi się tutaj rysuje, nic na to nie poradzę.
    I zawsze mnie zastanawia, po co oni się tak męczą? Ona, wiecznie niezadowolona, on, wiecznie strofowany? Przecież można się rozstać, opieką nad dzieckiem podzielić, zacząć nowe życie. Tutaj tylko takie rozwiązanie widzę.
    Btw. od lat kupuję w szmateksach. Lubię to, polowanie na coś oryginalnego, a taniego, coś niepowtarzalnego często, w dobrym gatunku też. Znam dużo młodych dziewczyn, które stać na markowe ciuchy, ale wolą polowanie w sklepach z używaną odzieżą, są zawsze ubrane ciekawie, oryginalnie.
  • triss_merigold6 22.08.13, 10:38
    OMG, a dlaczego Ty się jeszcze nie rozwiodłaś?
    Oni mają kredyt i to ich łączy silniej niż cokolwiek innego. Proste.
  • sebalda 22.08.13, 11:56
    Autorka jest tak pewna swego i tak rozczarowana mężem, że i kredyt powinna przeskoczyć. Coś mi też mówi, że a. długo nie będzie zwlekać z ruszeniem na połów odpowiedniego kandydata na sponsora, b. drugi raz nie popełni tego błędu i znajdzie bogatego i operatywnego. Wtedy kredyty przestaną miec znaczenie.
  • igge 22.08.13, 12:53
    a mnie się wydaje, że autorka mimo rozczarowania niezaradnością finansową męża doceni jego zalety i zaakceptuje wady albo/i nakłoni go do większych starań, żeby nie czuć się osamotniona w walce o lepszy finansowo poziom zycia rodziny i od czasu do czasu zamiast wpłacać na kredyt zafunduje sobie jakiś, to bardzo względne pojęcie, luksus dla poprawy humoru. Nie pozwól autorko, żeby pieniążki zabiły Waszą milość (do końca?) Pozdr serdecznie
  • sebalda 22.08.13, 13:19
    Mnie się też nie podoba takie podejście roszczeniowe, szczególnie w świetle tego, że autorka sama zaznała smaku porażki, nieudanych inwestycji, sama się nie sprawdziła, ale od męża wymaga. To jak skończony leń wymaga błysku w mieszkaniu od partnerki albo jakby niewykształcony mąż miał pretensje do żony, że nie zrobiła doktoratu.
  • lilyrush 22.08.13, 14:25
    Ale musi zacząć szukać przed rozwodem bo z 2 tysiącami i dzieckiem sama długo nie pociągnie.
  • paulina7171 22.08.13, 13:47
    Oronga to twarda kobieta, do życia podchodząca zadaniowo.

    Nie zdziwię się, jak niebawem przyjdzie na forum po poradę: "Co zrobić, by wziąć mieszkanie, a mąż - kredyt na nie".
  • samawsnach 22.08.13, 16:46
    Oronga, ja mam wrażenie, że większość krytykujących nie rozumie w ogóle problemu. Już samo odwoływanie się do "luksusu" o tym świadczy, bo jaki to luksus móc kupić gazetę za dychę bez kombinowania czego za to nie kupię, czy torebkę dobrej jakości, nie wspominając już, że niefajnie jest z byle życiową bzdurą (okna, auto, pożyczka na dentystę ) wisieć na rodzicach/teściach.
    Myślę, że nienormalne byłoby, gdybyś zaakceptowała tę sytuację. No cóż, tu na forum jak widać sporo jest takich siłaczek - przynajmniej deklaratywnie - które zgodzą się na to, by mąż leżał do góry brzuchem (wiesz, coś na zasadzie - "skoro ja zarabiam tylko 1500, to jakim prawem mam oczekiwać, że on ma zarobi więcej"?) To taki rodzaj martyrologii matki - polki.
    Nie daj sobie wmówić, że z tobą jest coś nie tak.
  • molly_wither 22.08.13, 21:18
    Mow za siebie. Ja nie jestem zadna silaczka. I moj maz tez nie jest nieudacznikiem.
    Za to bardzo mnie interesuje,kim Ty jestes,ze sie tak wymadrzasz

    samawsnach napisała:

    > Oronga, ja mam wrażenie, że większość krytykujących nie rozumie w ogóle problem
    > u. Już samo odwoływanie się do "luksusu" o tym świadczy, bo jaki to luksus móc
    > kupić gazetę za dychę bez kombinowania czego za to nie kupię, czy torebkę dobre
    > j jakości, nie wspominając już, że niefajnie jest z byle życiową bzdurą (okna,
    > auto, pożyczka na dentystę ) wisieć na rodzicach/teściach.
    > Myślę, że nienormalne byłoby, gdybyś zaakceptowała tę sytuację. No cóż, tu na f
    > orum jak widać sporo jest takich siłaczek - przynajmniej deklaratywnie - które
    > zgodzą się na to, by mąż leżał do góry brzuchem (wiesz, coś na zasadzie - "skor
    > o ja zarabiam tylko 1500, to jakim prawem mam oczekiwać, że on ma zarobi więce
    > j"?) To taki rodzaj martyrologii matki - polki.
    > Nie daj sobie wmówić, że z tobą jest coś nie tak.


    --
    "Osoba,którą sie kocha tak miło dla ucha zjada jabłuszko, widać,jak jej smakuje; osoba, której się nie kocha żre to jabłko i chrupie, jak świnia".
  • crises 23.08.13, 09:35
    Cytuj poprzednika z sensem albo wcale, lamerko.
    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • milamala 22.08.13, 22:09
    ja mam wrażenie, że większość krytykujących nie rozumie w ogóle problem
    > u. Już samo odwoływanie się do "luksusu" o tym świadczy, bo jaki to luksus móc
    > kupić gazetę za dychę bez kombinowania czego za to nie kupię, czy torebkę dobre
    > j jakości, nie wspominając już, że niefajnie jest z byle życiową bzdurą (okna,
    > auto, pożyczka na dentystę ) wisieć na rodzicach/teściach.
    > Myślę, że nienormalne byłoby, gdybyś zaakceptowała tę sytuację.

    Zgadzam sie.
  • sebalda 23.08.13, 10:27
    Ale ja cały czas widzę, że mąż autorki to nie jest leń, nie jest gość żerujący na żonie, ale facet nie dość operatywny (nie każdy taki jest), któremu nie wypaliło kilka zajęć (podobnie jak autorce) i stąd problemy. Znam podobne problemy, wiele moich znajomych takie ma, mój mąż też wiele razy zmieniał branżę, nie za każdym razem mu wychodziło, wiem, że nie zawsze jest to takie proste i łatwe.
    Mąż autorki to też najpewniej zdominowany pantoflarz (wiele na to wskazuje, niechęć do konfrontacji), a to nie sprzyja rozwijaniu skrzydeł.
  • danaide 23.08.13, 19:00
    Tak się składa, że jesteś na tym etapie, na którym (jak dla wielu ludzi w tym kraju) luksusem jest nieliczenie się z pieniędzmi na rzeczy typu gazeta czy przejechane parę km autem. Ale skoro wszyscy o torebkach to napiszę, że nabyłam piękną, skórzaną (ten zapach!) torbę w luksusowym butiku za mniej niż pięć stów - wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi oryginalną. Stara kolekcja, ale czy klasyka się starzeje? Nie za bardzo mam się komu chwalić, to może choć tu =P Torba w szafie czeka, ja latam dalej z płóciennymi workami.

    Bo czasem tak jest, że walisz głową w ścianę i nic i walisz tak mocno i długo, że nie zauważasz drzwi, całkiem niedaleko, otwierających się na chwilę, żeby dać Ci szansę (weszłam do tego butiku pierwszy raz, trochę przypadkiem...=). Ale Ty, zajęta waleniem, zwyczajnie tego nie widzisz.

    Zamiast tracić energię na boksowanie faceta, możesz też uznać, że skoro przynosi on niską, ale pewną pensję i jest dobrym ojcem, to masz zapewnioną spłatę kredytu i opiekę nad dzieckiem. Czyli luksus rozwijania skrzydeł w zarabianiu kasy na resztę, w tym na wszystkie swoje zachcianki. Wg mnie zmiany pracy faceta, to jedynie nieudane próby zadowolenia Cię, nieudane, bo ze zbyt słabą motywacją.

    Ale możesz też męża zwolnić. Nie dlatego, że jest do odstrzału - tak piszę o tych co są do odstrzału - ale dlatego, że może być cennym nabytkiem dla innych kobiet, które potrafią docenić jego zalety i bez mrugnięcia okiem zaakceptować to, bo jest dla Ciebie wadą nie do przeskoczenia.

    Masz motywację. Silną motywację. Nawet jeśli jest to czysty egoizm, to nie jest to moralnie naganne - chcieć mieć więcej. Moralnie naganne bywają środki do tego celu. To, że całe zło tego świata bierze z ciągłego porównywania się i oceniania to kwestia filozofii zen, nikt nie zmusza Cię, żebyś ją kupiła, choć akurat zmiana myślenia nic nie kosztuje. Gorzej z wykonaniem tych Twoich biznesów, bo idziesz w ciemno w rzeczy, które mają wielkie logo "KASA KASA KASA", ale jakoś to się nie przekłada na rzeczywistość, a czemu to Ci nie napiszę, bo jeśli chodzi o biznesy jestem noga. Ale nie wykluczam, że w końcu może Ci się udać. Choć może i dojść do sytuacji, w której mając to co mają Twoje koleżanki, albo i więcej, nie będziesz miała komu zaprezentować swoich cennych nabytków - poza rzeczonymi koleżankami.

    A miłości w to nie mieszaj. Dwie dziewczyny w tym Paris powiedziały Ci, że torebka to szczyt góry lodowej, problem leży poniżej poziomu morza, nie musisz o tym dyskutować, ale miej to na uwadze.

    --
    Co masz na myśli, mówiąc, że świat nie kręci się wokół mnie?
    Ch. M Schulz / Peanuts / tł. M. Rusinek
  • miniofilka 24.08.13, 00:47
    Moim zdaniem nie dorosłas do miłości skoro uwazasz, ze brak kasy zabija uczucie.
    Znam wiele małzeństw którym ledwo do końca miesiaca starcza a często brakuje a kochają się i wspieraja. Ty po prostu materialistka jestes.
    --
    żyj i pozwól żyć innym tak jak chcą::)
  • olechnaa 24.08.13, 23:37
    Dla mnie dentysta, wakacje i wyjście po zakupy bez odliczonego grosza na każdy produkt, to nie fanaberia tylko podstawy bytu.
    Dziewczyna nie poprzestaje, ciągle się rozwija, kształci, DZIAŁA. Z większym mniejszym skutkiem, ale coś robi, a wybranek nie robi NIC. Pytanie, co jest lepsze. Dla mnie jednak działanie, a nie konstatacja "jakim mnie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz". I tego działania ze strony partnera jej brakuje - tak to odbieram. "Działaniem" dla mnie też jest choćby kombinowanie, co by można było zmienić, a tu nawet tego nie ma, bo jest dla NIEGO dobrze, jak jest. Także w ogóle się nie dziwie krzykom i pretensjom. Pełne zrozumienie:)

  • marianka_marianka 24.08.13, 23:43
    Dziewczyna nie poprzestaje, ciągle się rozwija, kształci, DZIAŁA. Z większym mniejszym skutkiem, ale coś robi, a wybranek nie robi NIC.

    Ależ on robi "coś"! A konkretnie - korzysta z pieniędzy jej rodziców, z opłaconych przez nią wyjazdów i zatankowanego przez nią samochodu.
    Jeżeli mężowi pasuje bieda i w związku z tym nie musi się wysilać, niech nie czerpie na bezczelnego z cudzej kasy.
  • olechnaa 25.08.13, 13:49
    No właśnie. Jak mu pasuje bieda, to niech ją odczuwa jak najdotkliwiej. A autorka za wszelką cenę niech odkłada kasę dla siebie, na boku, w tajemnicy zupełnej...
  • barbasia017 25.08.13, 17:06
    Rzadko tutaj się wypowiadam, ale na coś pragnę zwrócic uwagę: czy takie same odpowiedzi otrzymałby mężczyzna? Nie sądzę!

    Facet musi zarabiac, koniec kropka. Oburzacie się na Tauczyńskiego i jemu podobnych, lecz spora częsc pań w podobny ton uderza. Zgadzam się z Sebaldą, jej argumentacja jest logiczna. Firmy nie są skore do płacenia więcej i więcej. Te biznesy internetowe nawet student omija, pochłaniają czas, pieniędzy z tego wielkich nie ma. Na rynku pracy od paru lat jest bardzo trudna sytuacja. Wyjazd za granicę męża autorki moze i by poprawił sytuację materialną, ale możliwe, że doszłoby do rozstania.

    Też musimy z mężem zaciskac pasa. Era dobrych zarobków minęła, a mamy dwóch studentów na utrzymaniu. W wakacje dorabiają ile mogą, ale cudów nie wyczarują. Na szczęście mąż nie prowadzi do konfrontacji, nie urządza mi awantur z powodu moich zbyt małych zarobków. Nawet nie chcę myślec jak bym się czuła.

    Podobno mamy równouprawnienie. Te z was, które niewiele zarabiają (albo w ogóle), powinny miec urządzane takie jazdy jak mąż Orongi, a może jednak nie?


  • olechnaa 25.08.13, 21:47
    Nie wiemy jak to właściwie u nich jest - ale może być tak, że słabe zarobki mężczyzny są wynikiem nie złej sytuacji gospodarczo - ekonomicznej, ale jego postawy życiowej opierającej się na minimalizmie, myśleniu tylko o sobie i swoich minimalnych potrzebach.

    Zaciskanie pasa, a wyrzekanie się np. wizyty u dentysty, albo nowych butów to dla mnie różnica.
  • sonia_siemionowna 26.08.13, 01:41
    Kochana, prawda jest taka, że prezentujesz postawę: "pieniądze żony należą do żony, pieniądze męża sa wspólne".

    To się nazywa hipokryzja. Skoro facet ma zarabiać na torebki ze skóry, łożyc na wakacje na obojga itp, to na takie układ się trzeba zgodzić PRZED ślubem. Bo to są normy ale XIX-wieczne.

    Jak jej się chce torebki ze skóry to niech idzie i zarobi, a nie mężowi suszy głowę, że ma zap.... za granicą. Przeciez ona tego człowieka nie kocha, rozstanie nie byłoby żadnym problemem, byleby kasę przynosił w zębach.
  • barbasia017 26.08.13, 06:49
    Otóż to! Gdyby facet napisał, że żona nie zarabia, że ambicji nie ma, a on chce coś nowego z elektroniki (odpowiednik tej damskiej torebki), zostałby poinformowany dokładnie tak, jak to napisała Sonia: jak chce tej elektroniki, to niech idzie i sobie zarobi.

  • noname2002 26.08.13, 11:38
    Gdyby facet napisał, że żona nie zarabia, że ambicji nie ma, a on chce
    > coś nowego z elektroniki (odpowiednik tej damskiej torebki), zostałby poinform
    > owany dokładnie tak, jak to napisała Sonia: jak chce tej elektroniki, to niech
    > idzie i sobie zarobi.

    Pisał już tu facet, wręcz brat-bliźniak Orongi79, pytał jak zmobilizować leniwą i niezaradną żonę, żeby zmieniła się w businesswomen, tak żeby mógł posiedzieć na wychowawczym a potem wybudować dom. Też musiało być tak jak on chce i koniec.
  • barbasia017 26.08.13, 12:36
    Masz na myśli wątek Krzysia Lisa?

    Ten był jeszcze sprytny, bo chciał żebyśmy jego bloga czytały, reklamował się kontrowersyjnymi wypowiedziami.

    Wiele osób żyje jak Oronga i nie ona jedna marzy o poprawie sytuacji, ale czasami człowiek wyżej nie podskoczy. Chcemy czegoś, zawsze wpierw wymagajmy od siebie. Oczywiście nie markujemy swoich działań biznesem a'la blogi, wciskaniem kitu i towaru, którego nikt nie chce.
  • igge 26.08.13, 21:32
  • noname2002 26.08.13, 22:26
    I poślubiając żółwia nie oczekujmy po ślubie przemiany w rekina.
  • samawsnach 27.08.13, 13:53
    "Chcemy czegoś, zawsze wpierw wymagajmy od siebie."
    Ależ ona wymaga od siebie! I o tym właśnie jest wątek, że ona się stara, mąż nie. Nie wiem jak po tym wszystkim, co oronga napisała można nadal odczytywać jej motywacje jako wydojenie faceta na wczasy, torebki i inne "luksusy", przy jednoczesnym "leżeniu i pachnieniu"?
  • barbasia017 27.08.13, 14:13
    Czym się tak stara? Ja też sobie strzelę podyplomówkę np. z zarządzania zasobami ludzkimi, nie wiem do czego mi się przyda, ale się staram, prawda? Spróbuję wcisnąc trochę kosmetyków i już mogę napisac "działam w MLM" ( jak to w życiu bywa, będę najlepszym swoim klientem). Pozostaje jedynie wydrzec się na starego, niech tyłek ruszy, bo ja coś robię i tu pisałam o markowaniu. Dobra, kończę, bo do prawdziwej roboty nie zdążę.
  • sebalda 27.08.13, 16:05
    Nie wiem jak po tym wszystkim, co oronga napisała można nadal odczytywać jej
    > motywacje jako wydojenie faceta na wczasy, torebki i inne "luksusy"

    No trochę tak, bo pisała, że w tym roku dostała od niego dopiero jeden prezent na urodziny:P
    Ja też bym chciała dostawać drogie prezenty, najlepiej nie musieć pracować albo na przykład prawcować na pół etatu, mieć na wszystko, nie martwić się wydatkami na utrzymanie domu i dojazdy, wyjeżdżać na wakacje letnie i zimowe. Mam jednych takich znajomych. Tak właśnie żyją, ona jeździ do pracy na 14 na 3-4 h. O nic się nie muszą martwić. Jest tylko jeden drobiazg: nie mają dzieci, do tego poumierali już ich rodzice, zostawiając 2 mieszkania do wynajęcia.
    Mimo wszystko nie oddałabym swoich dzieci za te wszystkie luksusy. Do męża mam różne pretensje, ale nie to, że nie zarabia więcej, bo wiem dobrze, że to nie jest łatwe.
    Nie zawsze chcieć to móc. Czasami trzeba przeczekać, czasami zacisnąć pasa, czasami zadowolić się tym, co mamy i nie łudzić się, że nagle mąż zamieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w rzutkiego biznesmena. A jeśli jest tak źle, poszukać sobie lepszego modelu.
  • oronga79 27.08.13, 18:37
    Witajcie. Przemyślałam sporo spraw i Wasze wypowiedzi postawiły mnie w sumie do pionu czasem.
    Spodobało mi się wprowadzenie minimalizmu w moje życie. Wymaganie więcej od siebie?
    Hm... Odpoczywam właściwie tylko jak śpię, ale ok.
    A propos MLM - mam za sobą pracę dla firmy z branży wellness (nie napiszę jakiej bo nie chcę zniechęcać, innym może się udać, może ja coś robiłam nie tak).
    Pracowałam ok 5- 4 godzinny dziennie (po pracy etatowej 8 godzin) oraz sobota i czasem niedziela-szkolenia. Był to marketing bezpośredni oraz online - prezentacja online, na żywo, zapraszanie na spotkania, uczestniczenie w webinarach, przygotowanie filmów i materiałów, przygotowywanie emailingów, różne działania e-marketingowe online, prowadzenie stron www i fanpage, zaplanowane rozmowy z potencjalnymi klientami, umawianie na spotkanie ze swoimi pseudomenadżerami i wiele innych.
    Robilam to niezmordowanie przez pół roku po pracy, aż padłam. Produkty były drogie przykładowo 500-1000zł za zestaw.
    Z ponad 100 osób, które próbowały zostały chyba 2-4 które jakiś sukces odniosły, ale szczegółów finansowych nie znam. Statystyki są jednak takie, że z 1000 osób ktore spróbowały MLM (drogi starter) sukces odnosi - 1-2 osoby, to moje osobiste statystyki, które zaobserwowałam z różnych MLM.
    Ja "pracowałam" 4 godziny dziennie, a one 12-14 w tym samym. Nie znam osoby która porzuciła etat, bo udało się jej wybić w MLM - pracując po godzinach. Może wy znacie? chętnie wymienię się doświadczeniem.
    Mam możliwości

    Postanowiłam nie atakować męża i znów skupić sie na sobie. Pomyśleć co JA mogę więcej.
    Szkoda, że to co jest moją pasją i to co mi dobrze wychodzi jest tak słabo płatne.
    Tak sobie pomyślałam o mojej koleżance, ktora jest z zamiłowania przedszkolanką..dzieci ją uwielbiają, a ona ich, pracuje z pasją. Stać ją z tej pracy na torebkę z chińskiego sklepu i farbę do włosów w promocji, na szczęście maluchy jej wynagradzają trud codzienności.


  • igge 27.08.13, 23:12
    oronga, jesteś bardzo pracowitą i samozdyscyplinowaną kobietą z silną wolą i szacunek, tu Cię ogromnie podziwiam. Jeśli nie dzisiaj to jutro odniesiesz sukces finansowy a póki co ciesz się tym co masz kobieto. Trzymam za Ciebie kciuki.
  • lilith76 01.09.13, 17:30
    Ja przychylę się do jednostkowych wpisów w tym wątku, sugerujących ci delikatnie, że zarzuty finansowe, o aspiracje życiowe, to pierzynka kryjąca poważniejsze problemy. Kiedyś twój mąż cię zawiódł, opuścił emocjonalnie, zranił i to było kroplą, która przelała czarę.
    Starasz się naprawiać nie to, co się na prawdę zepsuło.

    A komentując żartobliwie. Mam takie same sielankowe wspomnienia z dzieciństwa i młodości i tak samo dziś dylematem jest, czy kupić jakąś gazetę, czy porcję kurczaka na obiad. O torebce ze skóry nie piszę, czy urlopie w tropikach, bo jestem minimalistką, ale mam inne nie spełnialne finansowo marzenia które są analogiczne do nich (ciekawe jest, że torebka ze skóry może być "niskim" pragnieniem, ale hobbystyczne studiowanie malarstwa już "prestiżowym"). Tyle, że dla mnie te wspomnienia to takie pocztówki z dawnych lat - miłe w przejrzeniu i tyle. Wiem jakie tyranie i odejmowanie sobie od ust moich rodziców się za tym kryło. Teraz moja kolej w życiu na tyranie.

    --
    Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
  • barbasia017 28.08.13, 06:07
    Może i ten Twój mąż Oronga nie jest przebojowy, ale w pozostałych kwestiach pewnie nie masz mu wiele do zarzucenia. Oczywiście rozwieść się zawsze można, lecz trafić gorzej też. Jest takie powiedzenie '' zamienił stryjek siekierkę na kijek ''.

    Czytam to oraz inne fora kobiece od lat. To co mnie razi i wkurza, to właśnie podejście kobiet do życia. Zawsze to matka jest dziecku bardziej potrzebna. Z opisu wynika, że mąż Orongi jest troskliwym ojcem, a rozłąka byłaby mu wyjątkowo nie w smak. Tak jak by mężczyzna miał inne uczucia i nie przeżywał rozstania z dzieckiem. To on ma wyjechać, to on ma zarobić, to jego nie ma być w domu. Najlepiej byłoby zostać żoną ekspata.

    Natomiast torebkę można bardzo łatwo upolować na Allegro, jak zresztą wiele innych rzeczy. Wcale nie musi kosztować kilkaset złotych. Nigdy nie kupuję znanych marek, szukam nietypowych rzeczy. Ostatnio wylicytowałam rewelacyjną torebkę rodem z Ameryki Południowej. Da się? Da! Gorzej jak ktoś koniecznie chce poprawić sobie samopoczucie i faktycznie kupować w galeriach, gdzie wiadomo, że w cenę towaru wliczony jest spory czynsz oraz inne składniki.
    Życie takie właśnie jest, lata tłuste i chude. Z mężem budowaliśmy dom bez kredytu. Ile nas to wyrzeczeń kosztowało, tylko my wiemy. Zero wyjazdów, wczasów dopóki sytuacja się nie unormowała. Teraz znów jest cieniutko, bo synowie studiują poza miejscem zamieszkania. Jakoś nie skaczemy sobie do oczu, raczej wspólnie obmyślamy taktykę przetrwania. Z fajnym mężem jest to do udźwignięcia.
  • superslaw 01.09.13, 14:52
    największym problemem nie jest tutaj pragnienie posiadania, torebka czy wakacje.Ale odmienne , widocznie oczekiwania wobec życia.Ja i mój mąż jestesmy rówiesnikami autorki wątku.Jestesmy razem od 16 lat, małżeństwem ponad 14 lat ..córka urodziła sie wczesnie, byliśmy na dorobku.Na wiele rzeczy nie było nas stac, bylismy młodzi...pomagała rodzina..wtedy nie liczyło sie dla mnie nic...poza miłością i byciem razem ...niestety po latach moje priorytety się zmieniły a mojego męża prorytety niestety nie....ja chciałabym podróżowac, zmienic mieszkanie, meble..coś sobie kupic i dąże do tego pracuje cięzko i..jakos tam staram się sobie przyjemności sprawiac i dzieciom...natomiast z przykroscia stwierdzam że mój mąz nie ma marzeń, planów..jego nie interesuja wyjazdy,lepszy samochód, zakupy..jemu jest dobrze z tym co ma...w dodatku zaprzyjaznił sie z sasiadami ..i ich luksus i odpoczynek to piwko na ławeczce...Mąz pracuje na własny rachunek, no ale tak pomalutku ,pomalutku bo przeciez zonka zarobi...czasem nawet na materiały do pracy mu pozyczam bo nie ma...zwykle oddaje te pieniadze do budżetu domowego ..ale tak pomalutku, bez pośpiechu...czasem sobie mysle ze kurcze moze tacy ludzie sa szczesliwsi, ciesza sie tym co maja a nie frustruja tym czego nie maja...
    ale wydaje mi sie ze twoj maz jest jak mój..po prostu nie ma wielkich wymagan, wystarczy mu to co ma..twoja rodzina pomaga jemu to na reke...mój mąż jak nam rodzina pomagała tylko krecił nosem, zero entuzjazmu...a w razie czego zawsze miał argument -"no tak oni to robia dla Ciebie
    "...itd..u mnie jeszcze najgorsze jest to ze ja dużo czytam, mam zainteresowania,chciałabym z kims porozmawiac kto byłby interesujacy, chciałby sie rozwijac ...ale mojego męża nawet to nie interesuje....trzymaj się!
    --
    Wojtuś
    Domusia
  • superslaw 01.09.13, 14:56
    mojemu mężowi tez staram sie sprawiac , ubrania kupuje mu niemalże na siłę..bo jemu nie potrzeba tak twierdzi...a jak pytam co mu kupic to mówi że papierosy:))
    --
    Wojtuś
    Domusia
  • igge 01.09.13, 20:35
    mój mąż to też minimalista, nieświadomy stoik i nic mu nigdy dla siebie nie potrzeba :) Zawsze zadowolony z życia i nie widzący w niczym problemów. Piwka nie pija :) za to spaceruje z psami i rowerem po lesie i happy :)
    Czyta dużo to fakt :) a ja staram się "dogonić" go w jego minimalizmie bo go kocham.
    Ludzie zmieniają się w małżeństwie i ich oczekiwania finansowe/materialne od życia też
  • igge 01.09.13, 20:44
    PS: bardzo podoba mi się podejście Barbasi, że w ciężkich chwilach "jakoś nie skaczemy sobie do oczu, raczej wspólnie obmyślamy taktykę przetrwania"
    Niestety my czasem skaczemy sobie do oczu ale coraz rzadziej, z czasem różnice w hierarchi wartości mogą powodować konflikty ale gdy obie strony próbują zapewnić partnerowi/ce ważne dla nich rzeczy - tych spięć jest coraz mniej. Tylko trzeba chcieć się poznawać coraz lepiej i zauważać rozwój, zmiany u parnera/ki i robić coś z radością dla drugiej osoby.
  • victo.ria7 02.09.13, 18:34
    Miałam nie pisać, tylko sobie poczytać...ale... zdenerwowała mnie masowa nagonka na autorkę wątku. Dziewczyna ma prawo, jak każdy z nas do własnych marzeń i wygodnego życia. A cóż to takiego dziwnego? Luksus jak widać w naszym kraju jest nadal postrzegany, jako coś złego. A jeśli do tego osoba zakasuje rękawy i nie czeka na działania męża to tylko pogratulować a nie ciosać jej kołki na głowie. I wcale nie dziwię się, że harując w pracy i doskonaląc stale swoje kwalifikacje jest sfrustrowana, że ma problem z kupieniem sobie "tego i owego".Proponowałąbym wylewanie owych pomyj na głowy polityków, bo my obywatele tego kraju, ponosimy tylko skutki ich działąlności.Trzymam za Ciebie kciuki i wierzę, że mając taką postawę dopniesz swego i kiedyś polecisz na upragnione wakacje na Malediwy z walizkami od Louis Vuitton'a :)
    Odnośnie męża - skup się na jego atutach.. Nie każdy ma zdolności do zarabiania pieniędzy, ale też nie każdy tata jest dobrym ojcem. Wybierz to co dyktuje Ci serce. I rozwiązuj problem, pamiętając o tym, że kiedyś byłaś bardzo zakochana, a teraz to jest tylko taki etap w życiu małżeńskim, który minie. I nie słuchaj bzdur o rozwodzie, jak tu parę razy słyszałam. Widać, że niektóre osoby uległy zmasowanej modzie i szafują tym wyrazem zupełnie niepotrzebnie, siejąc tylko zamęt. Pozdrawiam
    !
  • kam.isia 03.09.13, 08:37
    Ja mam takie powiedzonko: WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY. Masz takie ambicje, o jakich tu czytamy, śmiejac sie do rozpuchu przy okazji. Trzeba było szukać faceta z portfelem. Proste. Widocznie strzała amora sprawiła, że nie zwróciłaś uwagi, że facet nie rokuje na "maszynkę do zarabiania pieniedzy". Tak, ubolewamy razem z tobą i współczujemy Ci z całego serca, gdyż nadszedł moment, kiedy stan zakochania, chemia mija i ludzie kochają kogoś za dobroć serca i za całokształt, co u Ciebie ma właśnie miejsce. Tylko u Ciebie jest duży proplem. Facet nie ma tego co najważniejsze, oczywiście tylko dla Ciebie, kasy. Nie zmienisz tego. Nie ma potrzeby posiadania ekskluzywnych przedmiotów, odbywania zagranicznych podróży, gdyż na to trzeba długo i efektywnie pracować ( zazwyczaj). Pracować, co za tym idzie poswięcić mniej czasu żonie, dziecku, na własne zainteresowania. To tzw. utracona korzyść, czyli to co możnaby innego robić, mieć, gdyby się nie działało tak i tak i miało tego owego. Twój maż jest prostolinijny, małowymagajacy, Ty przeciwnie. Musicie szczerze porozmawiać, się dogadać. Dodam od siebie, ze naprawdę i w Polsce jest dużo bardzo ciekawych miejsc, że wolałabym kilka godzin mniej pracować i poświecić je na coś fajnego, niż mieć skórzaną torebkę. Hm.. dużo rzeczy, sposobów spedzania czasu daje złudne poczucie szczęścia. I żeby je mieć trzeba na to zapracować, także poświecić czas , spedzić go w pracy a nie z najbliższymi. Zastanów się nad piorytetami. Jeżli ktoś nie przewartościuje się, nikt nie będzie szczęśliwy.
  • andalus 03.09.13, 17:12
    no a nie mozesz sama sobie kupić tej torebki? Rok w rok kursy, podyplomówka a kasa marna. To może zamiast na kursy wydaj na torbę i na wakacje bez męża. Oczywiście zakładam,że inwestujesz sama w te kursy.
  • rotkaeppchen1 07.09.13, 17:43
    Nie wnikam w kwestie, co jest miedzy wami, moja odpowiedz dotyczy jedynie kwestii finansowej.
    Sama wyjechalam za granice i faktycznie, jezeli sie zna jezyk i chce pracowac, praca sie znajdzie. Braki formalnego wyksztalcenia takze mozna nadrobic - ja obecnie koncze studia, zeby moc pracowac w wybranym przeze mnie zawodzie.
    Jezeli znacie jezyk obcy, lub przynajmniej ty, bo jak widze, to ty chcesz wyjechac, jedzcie po prostu razem - to najlepsze dla waszej rodziny. Ty pracuj, a jezeli towj maz nie za bardzo potrafi odnalezc sie na rynku pracy, niech on przejmie obowiazki domowe i opieke nad dzieckiem. Skoro z powodzeniem sie doksztalcasz w Polsce, to samo zrobisz i za granica.

    --
    Byloby fajnie, jakby wypalilo:
    forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka