Dodaj do ulubionych

kolezanka?

16.10.13, 23:53
Witajcie. Czy uwazacie,ze warto utrzymywac kontakt z kolezanka,ktora dzwoni raz w tygodniu, zdaje relacje ze wszystkich problemow itp. wiec wydaje sie byc bardziej przyjaciolka i:
- pomimo, ze bede spedzac weekend w jej miescie oddalonym od mojego o kilkaset kilometrow i jestem w nim rzadziej niz raz w roku zaprosila mnie do siebie w niedziele na 17, zaznaczajac,ze ma podziebione dziecko i pewnie nasze spotkanie nie wypali.

Czy w ogole w tak zazylych kontaktach mozna oczekiwac czegos,czy ma sie do tego prawo?

Jak zachowalibyscie sie w tej sytuacj?

Obserwuj wątek
    • amb25 Re: kolezanka? 17.10.13, 07:34
      Ja przejehalam 1500 km a kuzynka, ktora pobodno byla ze mna b. zzyta, nie mogla urwac sie nawet na chwile, bo dziecko mialo ospe wietrzna a byla niedziela i maz byl w domu, wiec nie mgla zostawic dziecka z mezem ani na chwile ani tez nie zaproponowala, zebsmy wpadli do niej (to jeszcze moge zrozumiec, bo mogla sie bac, ze nas pozaraza, aczkolwiek mogla sie zapytac jakie jest nasze zdanie). A dziecko ospe mialo juz od tygodnia wiec nie bylo w jakims krytycznym stanie.
      Od tej pory nie wiedze potrzeby utrzymywania z nia kontaktu. Gdy ona pisze maile to jej odpisze, ale ja juz sie nie wysilam.
    • mamako2216 Re: kolezanka? 17.10.13, 07:51
      jarzebinna napisała:

      >
      >
      >

      >
      >
      >
      >
      > Czy w ogole w tak zazylych kontaktach mozna oczekiwac czegos,czy ma sie do tego
      > prawo?
      >
      > Te zażyłe kontakty to ten jeden telefon w ciągu tygodnia?
      >
    • yoma Re: kolezanka? 17.10.13, 08:40
      Ale w czym leży problem? W tym, że zaprosiła, w tym, że na niedzielę czy w tym, że ma chore dziecko?
      --
      - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
      • nadzieja05 Re: kolezanka? 17.10.13, 09:39
        to zalezy od ciebie jaki kontakt pasuje ci z ta kolezanka, jesli tylko telefoniczny to nie dpotykaj sie jesli chcesz sie zobaczyc osobiscie to odwiedz ja.
        --
        s2.pierwszezabki.pl/044/0443999f0.png?376
        www.suwaczki.com/ticker.php?pic=klz9df9huufbimjr
      • spiryna Re: kolezanka? 17.10.13, 10:01
        Dobre pytania:) Myślę,że Autorce chodzi o to, że jej koleżanka nie ucieszyła sie z jej przyjazdu, tak jak ona tego oczekiwała. Pewnie myślała,że skoro poświęca jej czas telefoniczny,to koleżanka też moze raz w roku jej wysłuchać, a nie odbębnić spotkanie. Myślę, że mogła się poczuć urażona.
        • aqua48 Re: kolezanka? 17.10.13, 13:26
          Myślę, ze trudno oczekiwać od koleżanki, że rzuci wszystko i pomijając chore dziecko będzie cały swój czas poświęcać komuś z kim kontaktuje się tylko telefonicznie raz na tydzień.
          Nawiasem mówiąc moje dziecko przechodziło ospę wietrzną tak ciężko, boleśnie i z wysoką temperaturą, że też nie zostawiłabym go w domu dla spotkania towarzyskiego z kuzynką.
          • spiryna Re: kolezanka? 17.10.13, 13:46
            Uważam,że koleżance kontakt tel. odpowiada i traktuje Autorke, jak spowiednika, rodzaj pojemnika na jej emocje. Zadzwonić, nagadać i zapomnieć , czyli troche wykorzystać. Koleżanka nie jest związana z Autorką emocjonalnie, więc nie widzi problemu w tym,że nie chce się raz w roku spotkać i poświęcić czas, no to ona w tym związku jest biorcą. I konflikt gotowy.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: kolezanka? 20.10.13, 21:17
      Oczywiście, że można oczekiwić spotkania i spodziewać się, że się odbędzie. Między innymi po to, aby potrzymać przyjaźń, sprawić aby była mniej wirtualna, bardziej intymna, osobista, bliska. Szczególnie, że odległość nie sprzyja takim kontaktom. A przyjaźń czy bliższa znajomość potrzebuje pielęgnacji. I dlatego czasem, także w okolicznościach opisanych przez "jarzebinne", wypada tak zorganizować czas i okoliczności aby to się mogło udać. Poprosić bliskich o pomoc, dziecku ( jesli jest już komunikatywne ) też coś o tym powiedzieć, że przyjeżdża ktoś ważny, więc przez parę godzin mama będzie niedostępna.
      Przeziębienie czy podziębienie to nie są katastrofy przy których obecność mamy jest wyłączna i niezbędna.
      Moim zdaniem zachowanie przyjaciółki, takie czy odwrotne, świadczy o zaangażowaniu.
      Stopień tego zaangażowania można już sobie interepretować i czuć się lepiej lub gorzej.
      Ważne dla oceny też jest czy to jest norma czy incydent.
      Może zrywanie kontaktów jest zbyt radykalne, ale czujność i uważność na przyszłość już nie. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • macumi Re: kolezanka? 21.10.13, 16:46
      Szczerze, trudno się zgodzić z przedmówczyniami. Możliwe że Twoja koleżanka jest nadopiekuńcza i nie chce dziecka zostawić z kimś innym, ale możliwe też, że nie ma z kim (bo nawet obecność męża nie gwarantuje skutecznej opieki - mój kiedyś usiłował pięciolatce zaaplikować pyralginę w dawce dla dorosłych, innym razem pomylił dziurki i też od tego czasu z nim chorego dziecka nie zostawiam). Wreszcie chore dziecko to więcej pracy, stres, zmęczenie...
      To tylko takie gdybanie, być może po prostu koleżanka ma inne priorytety, być może sytuacja naprawdę utrudnia jej spotkanie, a być może utrudniają je jakieś jej opory czy lęki.

      Jednak nawet jeśli nic poza niechęcią do bezpośredniego spotkania nie stoi na przeszkodzie, to kto powiedział, że każdą trochę bliższą znajomość trzeba zaraz rozwijać, inwestować w nią, przenosić do realu? Przyjaźnie na odległość mają swoją specyficzną dynamikę, zwykle utrzymują się tak długo, jak długo ludzie mają wspólne doświadczenia, w których się wspierają (to dotyczy szczególnie osób zapoznanych na forach tematycznych), a potem powoli się rozluźniają. Kontakt wirtualny jest bezpieczny: pozwala być bardziej szczerym, bo nie boisz się, ze przyjaciółka zdradzi Twoje sekrety znajomym, albo odwrotnie - udawać kogoś lepszego. To jest jakaś wartość dodana, z której też nie zawsze chce się rezygnować.

      Czy jest to złe? Niekoniecznie. Może warto odłożyć na chwilę na bok poczucie odrzucenia i zrobić podsumowanie: zadać sobie pytanie, co Ty bierzesz z tej znajomości. Czy dostajesz wsparcie, zrozumienie i/lub rozrywkę? Czy lubisz jej telefony? Jeśli nie, jeśli czujesz się wykorzystana, a koleżanka swoimi zwierzeniami zawraca Ci d..., to pies trącał taką koleżankę. Ale jeśli do tej pory było fajnie, tylko ona po prostu nie chce się spotkać, to widać to jest granica tej relacji i lepiej pewnie już nie będzie, przynajmniej na razie. Co wcale nie oznacza, że cała znajomość jest do kitu. Po prostu nie jest to braterstwo dusz forever.
    • cahir4 Re: kolezanka? 21.10.13, 18:27
      No to zostanę adwokatem diabła. Oczywiście, że masz prawo mieć pewne oczekiwania w tej sytuacji, pewnie Twoja koleżanka też sądzi, że ma prawo oczekiwać pewnego zrozumienia,a przynajmniej niedopatrywania się w jej wypowiedziach od razu złych intencji.
      Mam dla niej pewne zrozumienie, ponieważ miałam kilka takich lat w życiu, kiedy KAŻDE, dokładnie każde zaproszenie, umówienie się i tak dalej musiałam robić w trybie warunkowym: jeśli dziecko nie... Wierz mi, wątpliwa przyjemność.
      Z Twojej wypowiedzi wynika, że podziębienie samo w sobie nie było postrzegane przez koleżankę jako przeszkoda w spotkaniu (aczkolwiek ja miałam też znajomych, którzy zdecydowanie unikali przeziębionych dzieci i woleli, żeby ich ostrzegać). Dlatego w moich uszach wypowiedź Twojej koleżanki ma takie samo znaczenie, jakie miałaby moja w analogicznej sytuacji (tudzież kilkorga moich znajomych): mam podziębione dziecko, jest więc, niestety, spore prawdopodobieństwo, że w niedzielę dziecko dostanie 40 stopni, a ja będę siedzieć przy nim z termometrem, szukać lekarza z npl i zajmować się podobnymi atrakcjami.
      Brrr... na szczęście ten czas już za mną.
      • spiryna Re: kolezanka? 21.10.13, 22:09
        A ja Cie jarzebinno rozumiem,bo sama miałam kiedyś podobna sytuacje. Poswiecalam czas kolezance,bo lubiłam z nia rozmawiać, wysłuchiwać jej problemów, być dla niej. Mogła zadzwonić i wiedziała,ze zawsze odbiore lub oddzwonie do niej. I kiedyś to ja zapragnęłam,zeby ona zrobiła coś dla mnie. I co... ?Ona nie chciała, raz i drugi i trzeci... bo chciała brac i podchodziła do naszej przyjaźni przedmiotowo. I ty pewnie tez tak myślałaś, prawda? Że raz w roku poświeci ci troche wiecej czasu niz na kawe. Uwzgledni twoj powrot, ucieszy sie. Wiec odpowiedz na pytanie,czy warto wczuwac sie emocjonalnie w problemy kogoś, dla kogo jesteś byc może tylko przedłużeniem samego siebie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka