Dodaj do ulubionych

Ojciec, który nie toleruje swoich dzieci

20.12.13, 21:43
(Wątek będzie długi.)
To jest właśnie mój główny problem. Mąż zdaje się być człowiekiem, który nie akceptuje własnych dzieci. Mamy dwóch synów (6 i 8 lat) i córkę (10 lat). Córka z mężem dogaduje się najlepiej. Mąż pomagał mi przy niej po porodzie, rozpieszczał, wszystko był gotów zrobić dla niej. Po urodzeniu starszego syna dużo się zmieniło. Po urodzeniu najmłodszego jest chyba jeszcze gorzej. Mąż za bardzo nie pomagał mi ani przy jednym, ani przy drugim. Nie lubił z nimi zostawać, nie bawił się z nimi, unikał pomagania przy nich. Traktował ich chłodno, trzymał dystans. Uważa, że chłopców powinno się krótko trzymać. Córce nie dawał klapsów, synów chciał bić. Bić w dosłownym tego słowa znaczeniu, i nie chodzi o same klapsy. Nie zgadzałam się na to, jestem przeciwna takiemu wychowaniu. Mąż nie bił ich, głównie dlatego że ja nie pozwalałam, ale zawsze powtarzał, że jeszcze będę tego żałować. I tak wymierzał im dotkliwsze kary. Wystarczyło najmniejsze przewinienie, a od razu zabraniał im wychodzić na dwór, nie pozwalał oglądać telewizji, zabierał im komputer, a nawet ulubione książki do czytania, nie mogli do nich przychodzić żadni koledzy. było to o tyle dotkliwsze, że dawane za najmniejszy wybryk, a trwało bardzo długo.
Mąż ma też w zwyczaju dogadywać synom, Potrafi powiedzieć do obu: ,,zobacz, jaki jesteś beznadziejny. Nic nie umiesz, robisz coś po raz setny, a i tak ci nie wychodzi. Wasza siostra mi się udała, z niej mogę być dumny, z was nie jestem i nie będę’’. Jak to usłyszałam po raz pierwszy, to mnie zatkało. Nic nie powiedziałam, bo mi słów brakło. Potem kłóciłam się z nim o to wielokrotnie (mąż to często powtarza, niestety), ale do męża to nie dociera, powtarza tylko, że dobrze robi, bo przynajmniej nie wychowuje synów na ludzkie cioty, i uczy ich pracy nad sobą, jak chcą być kiedykolwiek chwaleni. Chociaż sam nie pochwalił ich nigdy. Córce kupuje, co tylko chce, synom nic. Nie zabiera ich nigdzie, bo jak twierdzi, nie ma sensu tego robić.
Jak synowi byli całkiem mali, za karę potrafił zamknąć ich w ciemnej łazience, i nie pozwalał przez jakiś czas wychodzić.
Krzyczy na nich, bo za głośno rozmawiają, za głośno oglądają filmy, bo źle posprzątali, bo niedokładnie pościelili łóżko, i zawsze znajdzie coś, aby tylko się do nich przyczepić. Cokolwiek, byleby tylko móc im dogadać, pokrzyczeć na nich.
Chłopcy boją się ojca. Jak wraca z pracy, pd razu uciekają do swoich pokoi. Boją się z nim rozmawiać, jak maja jakis problem, przychodzą z tym do mnie, i proszą żeby nic nie mówić tacie.
Z siostrą, na szczęście, mają dobry kontakt.
I tak to wygląda od kilku lat. Od niemowlęctwa nie tolerował (?) synów, teraz tylko może to bardziej okazać. Żal mi synów. Bronię ich przed mężem, ale on i tak robi swoje. Nie rozumie, że takie chłodne traktowanie chłopców jest złe. On ma swoje zasady, swoje wie, ja się nie znam.
Ja znowu boje się, że może się to jakoś odbić na synach w przyszłości.
Mam rację? Czy za bardzo przesadzam, pobłażam synom, a to mąż chce dobrze? W jaki sposób rozmawiać z ojcem, który własnych synów traktuje chłodno i z góry, odkąd tylko się urodzili?
Zależy mi na radach ludzi z boku, nawet jeżeli to tylko rady na forum internetowym.
Edytor zaawansowany
  • verdana 20.12.13, 21:59
    Matka, która toruje ojca, który znęca sie nad dziećmi - to jest dla mnie niepojęte zjawisko. Przykro mi powiedzieć, ale jesteś współwinna. Widzisz, ze Twoje dzieci boją się ojca, boją się byc w domu - faktycznie nie mają domu - i mimo to nadal jesteś z facetem? Masz trzecie dziecko z facetem, który już drugiego nie tolerował?
    Z ojcem nie należy już rozmawiać, tylko wystawić mu walizki za drzwi, albo samej uciekać z dziećmi.
    --
  • michalikowa789 20.12.13, 22:05
    Liczyłam, że po urodzeniu drugiego syna coś się zmieni, że może mąż wreszcie przejrzy na oczy, i zauważy, że nie tylko córka jest najważniejszym, ukochanym dzieckiem.
    Niestety, przeliczyłam się..
    Moja mama powtarza to samo. Mówi mi na każdym kroku, że mąż niszczy psychikę synów, i żebym jak najszybciej od niego odeszła.
    Wiem, że mąż był wychowywany w podobny sposób, i do teraz nie utrzymuje ze swoim ojcem kontaktów. Szkoda tylko, że jego metody wychowawcze stosuje w najlepsze.
  • paris-texas-warsaw 20.12.13, 22:04
    Wg mnie tak jak ostatnio w wątku o chłopaku - nastolatku, ojciec nie przestrzega praw dzieci i w kraju, gdzie prawa są respektowane byłyby dzieci zabrane (zabieranie rzeczy, nie pozwalanie na kontakty z rówieśnikami, na wyjscia na dwór - to juz chyba nawet zalecenie medyczne dla każdego dziecka).
    Wg mnie postrasz męża, że na niego gdzies doniesiesz (MOPS, policja - Niebieska Karta, rzecznik praw dzieci, cokolwiek), ale przede wszystkim zapisz na jakiś kurs o wychowaniu dzieci (przynajmniej w Warszawie masa tego), albo razem wybierzcie się do jakiegos psychologa/pedagoga. Bo to chyba jakos u podstaw trzeba działać.
    Ja bym takiemu ojcu natychmiast siłą wyrwała te rzeczy należące do dzieci i jeszcze w pokoju obok przywaliła po łbie, ale ja przemocowiec jestem:)
    Ps. A Ciebie jak chłopina traktuje????????????????????????
  • sebalda 20.12.13, 22:09
    Nie mam teraz czasu pisać, ale powiem krótko: masz poważny problem z mężem i nie ulega najmniejszej wątpliwości, że on krzywdzi dotkliwie synów. Ma potwornie wypaczony obraz wychowywania chłopców i jeśli tego nie zmieni, skutki będą opłakane.
    Do niego nie trafią Twoje argumenty, czy sądzisz, że mogłabyś mu podsunąć jakieś lektury na ten temat albo jeszcze lepiej nakłonić go do rozmowy z jakimś fachowcem? Czy mówiłaś o tym komuś z rodziny lub bliskich znajomych? Czy mogłabyś znaleźć kogoś, na czyim zdaniu mąż polega, żeby z nim porozmawiał?
    Brak mi słów, żeby wyrazić, jak mnie oburza takie zachowanie.
  • michalikowa789 20.12.13, 22:15
    Paris, mnie mąż traktuje normalnie. Zawsze kłóci się ze mną jeżeli chodzi o chłopców, ich wychowywanie, traktowanie, ale tak poza tym odnosi się do mnie dobrze.
    Córkę mąż kocha nad życie, zawsze to jej powtarza. To jego oczko w głowie, i tak było od początku
    Nie wiem i nie potrafię zrozumieć, czemu aż tak niechętnie odnosi się do synów. Czemu ich traktuje tak, jak traktuje, i dlaczego nie uznaje żadnego innego sposobu wychowywania chłopców.
    Prawdopodobnie wynika to właśnie z tego, że w taki sposób traktował go jego ojciec. Identycznie, jak teraz to on robi. Mąż ze swoim ojcem nie utrzymuje kontaktów, jak już to sporadycznie i bardzo chłodno, bo mu nie może wybaczyć tego, co mu zrobił
    Dlatego tym gorzej mi pojąć, dlaczego w podobny sposób swoich własnych synów traktuje, skoro sam po sobie wie, jaki to może mieć efekt. Jednak nie potrafię mu tego przetłumaczyć, a on sam zachowuje się tak, jakby to nie docierało do niego.
  • zuzi.1 20.12.13, 22:46
    "Nie wiem i nie potrafię zrozumieć, czemu aż tak niechętnie odnosi się do synów. Czemu ich traktuje tak, jak traktuje, i dlaczego nie uznaje żadnego innego sposobu wychowywania chłopców.Prawdopodobnie wynika to właśnie z tego, że w taki sposób traktował go jego ojciec. Identycznie, jak teraz to on robi. Mąż ze swoim ojcem nie utrzymuje kontaktów, jak już to sporadycznie i bardzo chłodno, bo mu nie może wybaczyć tego, co mu zrobił
    Dlatego tym gorzej mi pojąć, dlaczego w podobny sposób swoich własnych synów traktuje, skoro sam po sobie wie, jaki to może mieć efekt. Jednak nie potrafię mu tego przetłumaczyć, a on sam zachowuje się tak, jakby to nie docierało do niego."

    Twój mąż jest chory z nienawisci do ojca, jego ojciec zniszczył go emocjonalnie i ten rodzinny schemat odtwarza teraz świadomie na synach (przemoc niesie się z pokolenia na pokolenie, czasem zupełnie nieświadomie, a czasem z pełną premedytacją). Niszczenie innych w wyniku doznanej przemocy to jedna z cech ludzi z przemocowych rodzin. Ciekawe jest to, że potrafi to robic wybiórczo, jedynie na osobnikach męskich, tak jakby poprzez nich własnie mscił się na ojcu, oszczędzając kobiety. Straszne to jest. Nie pozwalaj dalej na to !!!
  • noname2002 21.12.13, 07:11
    Dlatego tym gorzej mi pojąć, dlaczego w podobny sposób swoich własnych synów tr
    > aktuje, skoro sam po sobie wie, jaki to może mieć efekt. Jednak nie potrafię mu
    > tego przetłumaczyć, a on sam zachowuje się tak, jakby to nie docierało do nieg
    > o.

    A czy Twój mąż chciał kolejnych dzieci? Znam rodzinę w której ojciec odrzucał jedno z rodzeństwa, bo było nieplanowane.
  • michalikowa789 20.12.13, 22:23
    Sebalda, wątpię, że do niego ktoś przemówi. On ma takie podejście, jedno spojrzenie na wychowywanie chłopców, i raczej ciężko będzie to zmienić. I o ile wcześniej się łudziłam, ze może w końcu złagodnieje, o tyle teraz coraz bardziej w to wątpię.
    I coraz częściej zastanawiam się, czy nie kopnąć męża w tyłek, aby się wreszcie opamiętał.
    Bo zwyczajnie szkoda mi chłopców, a i nie wygląda za dobrze, jak córke mąż rozpieszcza, ile wlezie, a synów traktuje jak intruzów. To jest bardzo ciężka sytuacja.
  • zuzi.1 20.12.13, 22:36
    Przepraszam ale tu się nie ma co zastanawiac, tylko stawiac ultimatum albo terapia u specjalisty od przemocy albo kopa, bo zniszczy Ci dzieciaki... Jakie to musi byc straszne dla chłopcow, gdy ojciec tak faworyzuje ich siostrę a ich gnębi. Jak Ty jako matka możesz w ogóle na coś takiego patrzec? Tu nie ma żadnych wątpliwosci, że facet stosuje wobec własnych dzieci przemoc i jego zachowanie nie ma kompletnie nic wspolnego z wychowywaniem dzieci. Takiego kogoś w trybie przyspieszonym należy ODSEPAROWAC od dzieci. W moim przypadku b. mocno zawoalowana przemoc dotykała tylko mnie, dzieci nie, gdyby dotyczyło to również dzieci, nie dałabym szansy męzowi na cdn. DEFINITYWNIE. Otrząśnij się kobieto i działaj !!!
  • sorvina 20.12.13, 22:50
    Przy tak silnych zaślepiających emocjach obawiam się, że sama teoria zdrowego rodzicielstwa np, kurs czy książka nie wystarczą. Mentalność zmieni tylko gruntowna terapia własnego dzieciństwa. Choć poza nią skądś trzeba brać zdrowe wzorce.

    Najważniejsze by przestać się z nim cackać i "starać zrozumieć" - trzeba chronić chłopców. Niech mąż zrozumienia szuka na terapii. Chłopcom potrzebna jest zmiana.
    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • zuzi.1 20.12.13, 22:55
    Dokładnie, okres cackania się z mężem i walki słownej o chłopców, teraz trzeba przejsc do działania, a własciwie do skomasowanego ataku. Żeby Ci to ułatwic, pomyśl sobie, że Twoi synowie to TY SAMA, jakbyś się czuła w ich skórze i mając takiego ojca?
  • zuzi.1 20.12.13, 23:04
    Literatura:

    "Toksyczne słowa" Patricia Evans;
    "Molestowanie moralne" Marie France Hirigoyen;
    "Miłosc to wybór" Robert Hemfelt;
    "Mechanizmy przemocy w rodzinie z pokolenia na pokolenie" Agnieszka Widera Wysoczańska;
    "Życie w związku partnerskim po trudnym dzieciństwie" Albert M. Geelman
  • zuzi.1 20.12.13, 23:11
    Przeczytaj też to:
    terapiaprzezpisanie.blogspot.com/2013/07/polece-nawet-z-podcietymi-skrzydami.html
  • zuzi.1 20.12.13, 23:25
    Jeżeli nie zrobisz nic, to efekt tego może byc taki, że synowie jako dorosli mężczyzni będą zachowywali się podobnie jak ojciec i to nie tylko w stosunku do mężczyzn, moga stac się przemocowcami, albo wybiorą sobie na żony zaburzone i przemocowe kobiety, bo to właśnie do nich będą czuli przyciąganie, po swoim zaburzonym dzieciństwie.
    Przerwij tą przemoc i ratuj dzieci !!!
  • basiastel 21.12.13, 20:09
    Przeczytałam Zuzi, przejmujące.
  • sorvina 20.12.13, 22:43
    IMHO mąż zupełnie nie przerobił swojego przemocowego dzieciństwa. Niestety takie osoby, choćby same odcięły się od rodziców, mają tendencję do powtarzania ich zachowań - bo innych nie znają, bo odtwarzają swoją krzywdę stojąc po bezpieczniejszej stronie itp. itd. Mężowi łatwiej kochać córkę, bo jest dziewczyną, w synach widzi siebie i odzywa się jego własna trauma.
    Można spróbować pokazać mu niekonsekwencję - z ojcem zerwał kontakt bo jego zachowanie było krzywdzące a synów traktuje tak samo i uważa, że to dobre wychowanie.
    Trzeba kategorycznie ukrócić wszelkie gatki, że synowie zasłużyli, że tak trzeba, że to dla ich dobra itp. - jasno powtarzać, że to przemoc, na którą nie ma zgody, że to krzywdzenie ich i że mąż ma ewidentny problem sam ze sobą i ma coś z tym zrobić a nie dorabiać sobie teorię do wyżywania się na synach.
    Najlepiej podeprzeć się fachowymi informacjami na temat przemocy i wychowania by to nie było tylko twoje zdanie. Choć mąż może i tak chcieć to tak odebrać.

    Przy niechęci do przyznania się do błędów, pójścia na kurs dla rodziców, terapię czy choć przeczytania polecanych nie raz na forum książek na temat wychowania i stosowania się do nich, nie widzę tego dobrze. Żal mi chłopców, mają zerowe poczucie bezpieczeństwa i wartości. Trzeba ich chronić za wszelką cenę. Oni sobie nie zapracowali na takie traktowanie i nie mają na nie wpływu. Mężowi można współczuć dzieciństwa, ale ma wszelkie możliwości by się z nim uporać, gdyby chciał. A wyżywać się na synach nie ma prawa.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • paris-texas-warsaw 20.12.13, 23:46
    Jak wczesniej pisałam, to tak na szybko:)
    Oczywiście, jeśli ojciec tępi własne dzieci, to bez dogłębnego przerobienia problemu nie da sie pewnie za dużo zdziałać.
    To co mi przychodzi na myśl, by jakieś działania (oprócz rozowdu/izolacji dzieci/przemocowych rozwiązan wobec ojca) głębsze mogły zaistnieć, to:
    1. zacząć od rozmowy z mężem. Bez dzieci, bez świadków, może poza domem, w dobrej atmosferze.
    2. Przygotować się do takiej rozmowy. Nie występować z pozycji obrońcy dzieci lub wroga ojca, ale osoby, która chce zrozumieć męża i wspólnie z nim zrobić wszystko by w domu było dobrze. To chyba najtrudniejsze, bo pewnie trzeba by przełamać dotychczasowe "pozycje" w takich rozmowach, umieć stanąć poza swoimi emocjami, dać mężowi prawo sie wypowiedzieć.
    3. Przygotować się do tematu, ale nie bombardować męża informacjami o przyczynach jego zachowań, ani skutkach dla dzieci jego zachowań. Może tylko zatrzymać się na jego dziecinstwie? Nie wiem, jak to do konca zrobić, bo to bym widziała jak taka rozmowę z terapeutą (bo zakładam, że mąż nie z tych, co się rwą by do prawdziwego terapeuty się rwać...). Może przygotować sobie jakis krótki tekst adekwatny do traktowania męża w jego dziecinstwie - nie za długi z przykladami? Jakiś ekstrakt z Alice Miller? Nie wiem, jakie klimaty sa miedzy Wami, czy mąż wyslucha jakiegos tekstu jak mu go przeczytasz, itp.
    4. Tak realnie rzecz biorac, to by on się zmienił, trzeba by zapewnić mu do tego warunki - możliwość zdania sobie sprawy z przyczyn jego zachowań, potem chęci zmiany tych zachowan, potem miejsca/czasu odreagowania tego dziecinstwa, potem nauczenia nowych wzorów.
    Czyli jakos doprowadzić do jego terapii - do zdania sobie przez niego sprawy, że to mu sie by przydało. Jemu, synom, tez córce - bo ona mimo, że ukochana, to tez wzrasta w złej atmosferze.
    Ale nie wiem, czy dałabys radę tak "stanąć obok"... No i na codzienne zachowania też jednak trzeba jakoś reagować, bo życie trwa tu i teraz...
  • sorvina 21.12.13, 10:31
    I jeszcze głaskać po główce biedactwo, bo przecież przyznanie się do stosowania przemocy jest tak wielkim wymaganiem, że potrzebuje on pełnego wsparcia od żony i bardzo delikatnego definiowania problemu, by się zdążył z nim oswoić. I duużo czasu na przemyślenia, przecież nie można oczekiwać, że zrozumie od razu. Żadnego tam - krzywdzisz dzieci, natychmiast przestań inaczej powiadomię odpowiednie służby i natychmiast wystąpię z wnioskiem o rozwód, bo się jeszcze misiu spłoszy. Co tam chłopcy, których dręczy na co dzień...

    Przepraszam za cyznim, nie mogłam się powstrzymać. Na takie podchody to był może czas po pierwszych wyskokach. Pan miał 10 LAT!!! na przyjęcie do wiadomości, że z jego zachowaniem coś jest nie tak. Żona nie jest jego terapeutką, nie może być też tylko wspierającą żoną, ma przede wszystkim obowiązki jako matka bo za dzieci jest odpowiedzialna, nie za faceta, który woli znęcać się nad synami niż przyznać, że ma problem z przemocą. Zwracanie mu uwagi nie poskutkowało. Teraz przede wszystkim trzeba postawić go pod ścianą by tu i teraz uciąć możliwość krzywdzenia dzieci. Owszem warto to zrobić otwarcie nazywając przemoc przemocą, podsuwając pod nos odpowiednie paragrafy czy literaturę fachową, ale nie czekając aż misiu zrozumie i się wzruszy. Poznanie przepisów i literatury IMHO najbardziej pomoże autorce, bo widać zakładając ten wątek zupełnie nie zdawała sobie sprawy ani z sytuacji prawnej, ani psychologicznego wpływu przemocy na dzieci - zupełny brak pewności co jest normalne. Wzbogacona o wiedzę będzie mogła pewniej stawiać granice.

    Przemoc ma się skończyć TERAZ. Tak jak pisze Verdana - terapia może trwać latami i nie wiadomo czy jaśniepan w ogóle na nią pójdzie. Na pewno nie pójdzie bez silnej motywacji zewnętrznej np. w formie jasnego ultimatum. Jak widać żadne zwykłe rozmowy nie działają, bo może je zignorować i odtwarzać swoją "oficjalną wersję".

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • sanciasancia 20.12.13, 23:37
    Zaproponowałabym mężowi ogarnięcie się natychmiast albo Niebieską Kartę, rozwód z winy i pozbawienie praw rodzicielskich (synów).
    --
    Loitering with content.
  • verdana 21.12.13, 09:27
    Tak, mąż ma poczytać, prze3myśleć, iść na terapię - a tymczasem synowie nadal będą gnębieni. Ta sytuacja trwa juz 10 lat. Nie ma na co czekać, nie ma co zastanawiać się nad przyczynami, mąż musi dostać ultimatum - natychmiastowa zmiana zachowania, albo odchodzi z domu. Tu nie ma czasu na "terapie", lektury itd - ten czas był wiele lat temu, gdy wszystko się zaczęło.
    Teraz trzeba chronić synów, zanim zrozumieją, ze nie tylko ojciec, ale i matka są winni sytuacji w domu, zanim zrozumieją, zę nikt nie stanie w ich obronie. A i tak jest juz za późno - zmarnowanego wczesnego dzieciństwa nie da się juz "odrobić".
    --
  • paris-texas-warsaw 21.12.13, 10:29
    Wątpię, czy tak natychmiast rozdzieli sobie życie Autorka wątku od życia męża. Napisać łatwo, ale czy już przy stołach wigilijnych usiądą osobno? Stąd ja osobiście bardziej radzę iść w strone terapii, może wówczas i Autorka wątku jakos zajmie się sobą i coś sie wyklaruje. Trudna sytuacja, tym bardziej, że facet jak rozumiem dobry dla samej Autorki i córki (w to "dobry" też troche wątpię...). Ciekawe co specjaliści radzą przy takim wybiórczym gnębieniu dzieci....
  • verdana 21.12.13, 10:34
    Tyle, ze jakoś zapominasz o dzieciach, które mają czekać, aż coś się wyklaruje. To taki wiek, ze czasem pół roku czekania to o pół roku za dużo.
    Dorośli mogą poświecić rok czy dwa na wyprostowanie relacji. Dziecko nie.
    A córka, ta jedna dobrze traktowana, może paradoksalnie ponieść największe szkody psychiczne.
    --
  • paris-texas-warsaw 21.12.13, 10:48
    Nie zapominam, zgadzam się jak najbardziej. Nie wierzę jednak, że matka, która przez 10 lat na to pozwalala, zdecydowala sie w międzyczasie na trzecie dziecko, sie wyprowadzi/wyprowadzi męża. Nie wydaje mi sie to zupełnie realne.
    Też myślę, że ultimatum nic nie da.
    Bo:
    1. podejrzewam, że w rozumieniu męża on nie krzywdzi dzieci - wychowuje, one sobie zasłużyły, etc.
    2. z uwagi na pnkt. 1 - ultimatum Autorka musiałaby wcielić w życie, czyli się wyprowadzić. A zgonie z moim rozumowaniem z pierwszego akapitu nie wydaje mi sie to realne.
    Stąd ja bym zaczęła od dązenia do terapii/rozmowy z psychologiem, etc.
    CBDU;)
  • sorvina 21.12.13, 10:54
    Tylko, że skoro jest wszystko ok wg męża to tym bardziej nie pójdzie na terapię. Co najwyżej autorka może zrobić to sama na indywidualną by się wzmocnić, lub z dziećmi na rodzinną - może uda się z raz zgarnąć męża pod pretekstem "mamy problemy z synami zobaczmy co psycholog doradzi".
    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • paris-texas-warsaw 21.12.13, 11:02
    o, to już wydaje się bardziej realne.
    Ale może sama Michalikowa się wypowie... Może jej nie doceniamy, może cos się w niej przełamało.
    Wydaje mi się, że taki ojciec nie lubi dzieci w inny sposób niz nie lubi się np. złośliwego sąsiada (nie lubi ich od urodzenia...) i może to wg mojej taniej psychologii oznaczać właśnie, że np. nie lubi siebie, nie chce się z czymś konfrontować, etc. I terapia by może to zmieniła... ???
  • verdana 21.12.13, 11:13
    Moim zdaniem ojciec nie lubiący niektórych dzieci po prostu ich nie lubi. Nie ma co tu szukać wyjaśnień psychologicznych, już prędzej ekonomicznych...
    --
  • paris-texas-warsaw 21.12.13, 11:27
    Może być i tak, zgadzam się. Chciałabym tylko wiedzieć, co jest najbardziej realne i skuteczne do zrobienia w takiej sytuacji. Jak tez np. córce wytłumaczyć powód rozstania. Bo nie tradycyjnie "rodzice się przestali kochać, ale Was kochaja nadal".... To wg mnie trudna sprawa z punktu widzenia emocjonalnego do "załatwienia" przez matkę. Stąd moje dywagacje... Mam nadzieję, że Michalikowa oderwie się w najbliższym czasie od pierogów i zakwasu na barszcz i troszkę wypowie:)
  • zuzi.1 21.12.13, 11:45
    No właśnie, to jest problem takich ludzi z doświadczeniami przemocowymi z dzieciństwa, że nie mają często żadnej świadomosci, ze to co odtwarzają w swoim małżeństwie jako mąż/żona, ojciec/matka to konsekwencja tej traumy którą zafundowali im rodzice. Myślą sobie, ok, przeżyłem/-am fatalne, dzieciństwo, jakos się pozbierałem emocj,. ograniczyłem kontakt z rodzicami, kontroluję to, lub zerwałem z nimi kontakty i wszystko jest git. A to, że kontroluję wszystko i wszystkich dookoła, że mam napady niekontrolowanej złosci i agresji, że jestem emocj. tyranem, ustawiam wszystko i wszystkich tak jak mi tylko pasuje, że wieje ode mnie chłodem do dzieci, że jestem mało emocjonalny, to normalne, taki mam charakter, i jestem przekonany, że własnie taki sposób "wychowywania" dzieci wyjdzie im na dobre i przygotuje je do realnego życia...Jeżeli takiej osobie nie pokaże się np. w literaturze lub na wizycie u specjalisty, że ma realny problem z przemocą i dlaczego go ma, to ona może o tym po prostu nie wiedziec. Więc zaczęłabym najpierw od tego. A gdyby mąz zbagatelizował te informacje, to wówczas pozew o rozwód. Pamiętaj tylko o tym, że takie sprawy łatwiej przyjmuje się od autorytetu, od fachowca, nie od własnej żony. To co mowi żona, podlega bagatelizowaniu i wyśmiewaniu. Więc pokaż mu konkretne informacje w książkach a potem zmus go do wizyty u specjalisty, pod groźbą rozwodu.
  • basiastel 21.12.13, 21:48
    Wiesz Zuzi, takcy faceci najczęściej informacji w książkach nie traktują poważnie, w ogóle nie chcą ich poznać.
    Kiedy ja powiedziałam mojemu bratu, że wychowując dziecko korzystałam z wiedzy najwybitniejszych psychologów, jedynie się skrzywił i stwierdził, że nie można być takim bezkrytycznym wobec tego co piszą i wyraził pretensje, że nie liczę się z jego krytyką, że źle jego krytykę przyjmuję. Tacy ludzie nie liczą się ze zdaniem innych, nawet najwybitniejszych specjalistów. Szkoda czasu na ich przekonywanie, bo wiedzą lepiej. Rzeczywiście źle jego krytykę przyjmowałam, powinnam mu od razu skopać tyłek tak, by na nim nie usiadł przez miesiąc, to by się nauczył szacunku, a ja wiele bym sobie oszczędziła.
  • zuzi.1 21.12.13, 22:44
    basiastel, a jak sobie z tym bratem ostatecznie poradziłaś? ile Ci to czasu zajęło? o ile dobrze pamiętam pisałaś ostatecznie o zerwaniu kontaktów
  • basiastel 22.12.13, 19:39
    Trwało to 12 lat, zaczęło się od urodzenia przeze mnie córki. Brat 3 lata wcześniej odszedł od swojej rodziny. Stwierdził, że jego odejście dobrze zrobi jego własnej córce, bo jest egoistyczna. Związał się z inną kobietą i przeprowadzil się do innego miasta. Mimo, że kobieta była bardzo sensowna, zaczął jej zatruwać życie z powodu jej syna - strasznie go nie lubił. Chłopak szybko wyniósłł się z domu i zamieszkał na strychu.
    Zaczął też utrzymywać kontakty ze mną i zatruwać mi życie na każdym kroku. Próbował rozstawiać po katach mnie, moją córkę i nawet naszego psa. Zauważyłam, że reaguje ogromną agresją na zachowania dziecka. Córcia miała 1,5 roku, gdy złamała mu w ogródku kilka tulipanów ( nawiasem mówiąc było to jedyne ku-ku, jakie mu kiedykolwiek zrobiła ). Strasznie się pieklił, że mu to zrobiła specjalnie, by zniszczyć. Nie rozumie, że taka samą żądzą niszczenia pałają tak małe dzieci, gdy wypadają z okien, czy wypijają żrący napój. Ja nie twierdzę, że należało to zostawić, ale powinien wziąć za łapkę i wytłumaczyć na poziomie tak małego dziecka, np. ze kwiatki to boli, uwrażliwiać, nie wrzeszczeć, bo wrzaskiem nie zbuduje się kręgosłupa moralnego u dziecka. Potrafił urządzić mi dziką awanturę, że nasz pies pobiegł w kierunku kota, choć zawołany wrócił i nic sie nie stało. Kiedyś zostawiłam go na 1 godz. z córką, a gdy wróciłam, siedziała skulona i przerażona za szafką na buty w przedpokoju, a brat stał nad nią czerwony ze złości i wrzeszczał. Poszło o loda. Córcia była mała i żeby ją zachęcić, by z nim została obiecałam, że wujek pójdzie z nią na lody i zostawiłam na nie pieniądze. Jego też poprosiłam, by z nią poszedł. No, ale bratu nie mieści się w głowie, że dziecko mogłoby sobie zjeść loda i postanowił jej wybić pomysł jedzenia lodów raz na całe życie. Córcia jako dziecko była bardzo uległa, więc mógł jej bez problemu odmówić, no ale postanowił "wychować". Wszystko się mu nie podobało i ze wszystkiego mnie rozliczał.
    Niestety, po kilku latach jego 2 żona umarła i poczuwałam się do zapraszania brata na święta i inne uroczystości, co skrzętnie wykorzystywał, by mi "pomóc " w wychowywaniu córki. Ze swoją ma tylko grzecznościowy kontakt i nigdy razem świąt nie spędzali.
    Kiedy 3 lata temu odwiedził mnie i zaczął swoje, byłam nim już tak zirytowana, że pierwszy raz się postwaiłam i doszło do wielogodzinnej awantury, która też nie pomogła, bo o 23 w nocy wszedł do naszego pokoju ( spał w pokoju córki ) i znów wszczął kłótnie. Kiedy powiedziałam, że muszę pilnować, by córka ( 12 lat ) się wysypiała, zaczął na mnie wrzeszczeć, że sama ma się pilnować. Powiedziałam, że to 12-letnie dziecko, a ten we wrzask, że nie jest dzieckiem, jest duża. Wspomniałam o tym psychologu i awantura, że jest duża i sama musi wszystko zrozumieć. Przy okazji zaatakował córkę, bo powiedziała, że poprzedniego dnia była na miłym spacerze ze swoim ojcem. Patrzyłam na jego wykrzywioną gniewem gębę i nie mogłam uwierzyć, że można być takim sk....m, by robić awanturę, że dziecko miałoby skorzystać z pomocy psychologa. Grzecznie go pożegnałam, ale przez miesiąc tak mnie telepało ze złości, że czułam, że w końcu muszę coś z tym zrobić, no i pogoniłam. Gdy dzwonił, bardzo stanowczo prosiłam, by się odczepił. Napisał mi list, że przeprasza, że więcej nie będzie, że nie miał prawa oceniać i poprosił o kontakt, ale ja nie jestem na ten kontakt gotowa. Kontakty rodzinne nie mogą niszczyć nikomu zdrowia, nie mogą się opierać na terroryzowaniu innych. Żal mi brata, bo został sam, ale to wszystko kosztowało mnie zbyt dużo i zbyt mnie dotykało. Słyszałam od ludzi wiele dobrego na temat mojego wychowywania dziecka: że to moja zasługa, że córcia jest taka, że uczę jej miłośc, że to moja zasługa, że ma silny kręgosłup moralny. Rzadko który rodzic słyszy też tyle dobrego na temat swojego dziecka, co ja. Ludzie porównują ją do Pocachontas, mówią, że ma coś takiego w oczach, że nie sposób jej nie lubić. Od mamy jej przyjaciółki słyszałm, że uważa moje dziecko za najfajniejszego człowieka, jakiego kiedykolwiek spotkała. Córka bardzo dobrze się uczy, od 9 lat bierze udział w akcjach charytatywnych, pisze poezje o dobru, jakie jest w sercu wszystkich ludzi ( a tak widzą ludzi ludzie dobrzy ), a ten startuje do niej z mordą i obgaduje po rodzinie. Nie interesują go jej wartości, interesuje go co je, pije i czy czasem nie ma za dużo zabawek, kotłuje ja i mnie na każdym kroku.
    Facet doprowadził mnie do takiego gniewu, że nie ręczę za siebie gdybym go spotkała.
  • zuzi.1 22.12.13, 20:37
    Bardzo Ci współczuję, czy nie uważasz, że brat powinien leczyc się u psychiatry? Bo mam wrażenie, ze ten facet ma nierówno pod sufitem. Trzymaj go od Was jak najdalej.
  • basiastel 22.12.13, 21:39
    Też tak uważam. Czowiek, który terroryzuje innych, ciągle wszystkim mówi co mają robić przy akompaniamencie wrzasków "sama! sama!, "sama musi wszystko zrozumieć" to paranoik, który może każdego wykończyć.
    Bardzo współczuję jego córce, bo ona nie miała od niego ucieczki. Aktualnie cieszy się, że nie próbuje jej już wychowywać, bo jak twierdzi, źle by się to skończyło. Pamięta doskonale jego gniewy, była też dotkliwie bita i wcale się nie dziwi, że aktualnie tresuje moje dziecko.
  • tully.makker 23.12.13, 10:13
    > Kiedyś zostawiłam go na 1 godz. z córką, a gdy wróciłam, siedziała skulona i p
    > rzerażona za szafką na buty w przedpokoju, a brat stał nad nią czerwony ze złoś
    > ci i wrzeszczał. Poszło o loda. Córcia była mała i żeby ją zachęcić, by z nim z
    > ostała obiecałam, że wujek pójdzie z nią na lody i zostawiłam na nie pieniądze.
    > Jego też poprosiłam, by z nią poszedł. No, ale bratu nie mieści się w głowie,
    > że dziecko mogłoby sobie zjeść loda i postanowił jej wybić pomysł jedzenia lodó
    > w raz na całe życie. Córcia jako dziecko była bardzo uległa, więc mógł jej bez
    > problemu odmówić, no ale postanowił "wychować". Wszystko się mu nie podobało i
    > ze wszystkiego mnie rozliczał.

    Zastanawiam sie, jaka trzeba byc matka, zeby zostawic z takiem poyeebem swoje malutkie dziecko.
    --
    Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
    Naomi Wolf

    Wiedzmowo
  • basiastel 23.12.13, 11:34
    Wyobraź sobie, że ja nie zdawałam sobie z tego sprawy. Brat wcześnie wyprowadził się z domu, nie utrzymywaliśmy właściwie kontaktów w dorosłym życiu. Ja dopiero po zerwaniu z nim kontaktów te 3 lata temu dowiedziałam się od jego córki jakie zafundował jej dzieciństwo. Dopiero widząc jak traktuje moje dziecko otworzyłam oczy. Myślisz, że zostawiłabym z nim dziecko gdybym była świadoma, że może się tak zachować?
  • verdana 21.12.13, 10:54
    To inna sprawa - ja w ogóle sadzę, ze matka, która nic nie zrobiła przez 10 lat, nadal nic nie zrobi, bo jej jest wygodnie tak jak jest i ostatecznie jest skłonna poświecić dzieci.
    Ale w tym wypadku jedynym wyjściem jest wyrzucenie ojca, bo nie wierzę, aby się zmienił. Moim zdaniem mąż w ogóle nie zastanawia sie , czy synów krzywdzi czy nie - on ich po prostu nie lubi. Nawet bardzo surowi ojcowie , którzy uznają, ze wychowuje się przy pomocy wrzasków i pasa, zazwyczaj mają czasem miłe odruchy, leją, ale pomiędzy karami coś wspólnie z synami robią, gdzieś ich zabierają, pokazują, że im zależy. Tu nic takiego nie ma, jest czysta niechęć.
    Nic nie pomoże na to, że facet nie znosi własnych dzieci.
    --
  • pade 21.12.13, 10:35
    Podpisuję się. Czas na tłumaczenie juz minął. Krzywda została wyrządzona. Teraz trzeba zadbać, by nie była jeszcze większa.
    Do autorki. Wzmocnij się wewnętrznie i postaw ultimatum. Bez ulegania, negocjacji. Albo natychmiast zmienia swoje zachowanie w stosunku do synów, przestaje ich karać, itd, albo ma się wyprowadzić. Jesli on nie będzie chciał, Ty się wyprowadź. Wiem, że to się łatwo pisze, wiem, że do tego potzreba dużej siły. Ale jeśli NAPRAWDĘ kochasz synów zrobisz to.

    "S. Gerstmann(5) przeprowadzając badania nad wpływem wadliwych oddziaływań w rodzinie na powstanie reakcji lękowych u dzieci stwierdza, że surowe oddziaływanie rodziców warunkuje powstanie sytuacji lękowych. Szczególnie jednak mocnym bodźcem napięć lękowych u dzieci jest surowy, gwałtowny, nieopanowany i wybuchowy ojciec. W konsekwencji prowadzi to do poważnych zaburzeń nerwicowych i zaburzeń w zachowaniu się.

    Brutalne zachowanie wobec dziecka rodzi bunt i wyzwala agresję. Napięta atmosfera w rodzinie jest częstym powodem powstawania luk w wiadomościach i narastania u dziecka trudności w nauce6. Ciekawie na temat ojców mówi A. Pluta(7), prezentując ojca surowego, odtrącającego i ukrytego. Wszystkie te typy ojców wywierają niekorzystny wpływ na prawidłowy rozwój dzieci i wywołują zaburzenia w ich zachowaniu się, a szczególnie w zachowaniu się synów.

    Ojcowie surowi odtrącają dziecko, ograniczają jego swobody i nie uznają jego praw. Dziecko nie mogąc porozumieć się z najbliższą osobą szuka kontaktu tam, gdzie będzie zaakceptowane takie, jakie jest, często postępuje wbrew życzeniom surowego ojca, popada w konflikty z nim, a nawet dojść może do całkowitego zerwania więzi emocjonalnej.

    Postawa chłodna i odtrącająca może wywołać u chłopców opory w uznaniu męskich cech za godne do naśladowania, może również przyczynić się do nieadekwatnej samooceny u dorastających dzieci. Z surowością ojców wiąże się tendencja do podporządkowywania sobie dziecka. Wywołują one dużo konfliktów, napięć i stanów frustracyjnych. Często powtarzające się i długo trwające stany frustracyjne prowadzą do buntu, sprzeciwu, oporu i agresji skierowanej przeciwko ojcu lub do apatii, załamania i nadmiernej uległości. Ojciec ukryty, to ojciec który jest w rodzinie, ale nie uczestniczy w jej życiu, nie interesuje się sprawami dziecka, nie bierze udziału w jego wychowywaniu, obowiązki swoje wobec rodziny dzieci traktuje bardzo "powierzchownie". Ojciec taki nie ma kontaktu emocjonalnego z dzieckiem, a stosunek jego do dziecka oparty jest na pozornej "izolacji".
    Niekorzystny wpływ na wychowanie dziecka ma dominująca pozycja ojca w istniejących rodzinach patriarchalnych. Wszyscy się ojca boją, ulegają mu. Ojciec z reguły jest surowy i autokratyczny, blokuje często różne dążenia dziecka. Wywołuje u dziecka złość i agresję. Dziecko boi się ojca, unika represji z jego strony, ale jednocześnie orientuje się, że może wyładowywać się wobec matki (matka najczęściej prezentuje postawę pokorną i lękliwą), bo matka nie naskarży ojcu, nie narazi dziecka na kary ze strony ojca, a także nie narazi siebie na gorzkie i złośliwe wyrzuty. Dziecko przyzwyczaja się więc do agresywności wobec osób słabszych czy wobec osób, ze strony których nie musi obawiać się surowej kary.

    Autokratyczny ojciec często też lekceważy matkę. Bywa wtedy że ojciec taki budzi niechęć dziecka, ale bywa i tak, że naśladuje ojca i też lekceważy matkę, jest nieposłuszne i nie liczy się z jej zdaniem(12).
    --
    „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
  • pade 21.12.13, 10:49
    Konsekwencje nierównego traktowania dzieci przez rodziców ciągną się zwykle przez cale życie dzieci.
    Ojciec w szczególny sposób powinien być gwarantem równego i sprawiedliwego traktowania wszystkich dzieci. Wyróżnianie jednego dziecka jest zawsze krzywdą dla wszystkich: zarówno dla wyróżnionego, którego pochlebcza miłość rodzica zwykle psuje, jak i dla jego rodzeństwa, które czuje się wówczas traktowane niesprawiedliwie czy wręcz okradane z miłości.
    Dzieci cechuje ogromna wrażliwość na równe i sprawiedliwe traktowanie ich przez rodziców. Kiedy zauważą najmniejszą choćby nierówność w sposobie traktowania, rodzi się w nich poczucie krzywdy, które przeżywają bardzo boleśnie.

    --
    „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
  • marzeka1 21.12.13, 11:53
    To ja krótko i wprost, bo wszystko zostało powiedziane: jesteś złą matką, bo zła matka pozwala innym na gnojenie własnych dzieci. A Ty mężowi na to pozwalasz: gdy tym sposobem bracia z czasem siostrę znienawidzą, bo różnice w traktowaniu widzą, a i Tobie w dorosłym życiu nie podziękują.
  • czaplaczarna 21.12.13, 11:52
    Pomyśl jak to wygląda z punktu widzenia Twoich synów:
    - ojciec ich gnębi, poniża, obraża, nie szanuje,
    - boją się własnego ojca
    - napisałaś że synów "chciał" bić - czy masz pewność że nie dzieje się to za Twoimi plecami?
    poza tym nie trzeba dziecka sprać żeby poczuło się nic niewartym beznadziejnym spragnionym miłości ojca stworzeniem
    - coś jest z nimi naprawdę nie tak jeśli widzą że wobec siostry ojciec potrafi być kochający i opiekuńczy
    - od matki mają informację - owszem kłóci się w ich intencji, ale na koniec i tak idzie do sypialni z ojcem, mimo że j.w.
    - czy do siostry będą potrafili mieć czysty serdeczny stosunek
    - czy będą potrafili zaufać kobiecie i stworzyć z nią relacje partnerską (Twój mąż nie bierze pod uwagę Twojego jawnego sprzeciwu)
    - czy swoje dzieci będą traktować inaczej

    Ojca można jedynie zapytać co ma zamiar uczynić w kierunku żeby synowie jako dorośli odzywali się do niego. Można mu tez powiedzieć że ukochana córeczka (jeśli kocha braci) w końcu wyrazi sprzeciw co do jego metod wychowawczych i oprócz synów straci również swoją pupilkę

  • altz 21.12.13, 13:10
    Faceta w rakietę i na Księżyc albo równie daleko od dzieci.
    Jeśli tego nie zrobisz, to mam nadzieję, że was oboje ktoś w końcu wstawi do rakiety!
  • dorotaifilip 21.12.13, 17:31
    Wybacz ale to nie jest "nietolerowanie". To przemoc, wyżywanie się na słabszym i zależnym od dorosłego dziecku.

    Nic nie robiąc prosisz się o kłopoty wychowawcze dla synów, typu pobił Iksińskiego na przerwie. Będą albo ofiarami albo takimi macho, to co nikomu nie przepuszczą.
    pozdrawiam
    dorota
  • ewa9717 21.12.13, 17:36
    Nie wiem, kim i jacy będą, ale wiem, ze to bardzo nieszczęsliwe dzieci.
  • dorotaifilip 21.12.13, 17:37
    I jeszcze myślę o Waszej córce. Jak Ty się czujesz z nią?
    Macie taki podział w rodzinie: córka jest taty a synowie - mamy?
  • michalikowa789 21.12.13, 17:52
    Przepraszam, że nie odpisuję, ale teraz nie mam za bardzo ani czasu ani możliwości
    Pokaże mężowi ten wątek. Zobaczę, jak na to wszystko zareaguje. I potem zastanowię się, co dalej z tym robić
    Dziekuję za rady.
  • sebalda 21.12.13, 18:22
    michalikowa789 napisał(a):

    > Przepraszam, że nie odpisuję, ale teraz nie mam za bardzo ani czasu ani możliwo
    > ści
    > Pokaże mężowi ten wątek. Zobaczę, jak na to wszystko zareaguje. I potem zastano
    > wię się, co dalej z tym robić
    > Dziekuję za rady.

    Kategorycznie odradzam. Kategorycznie.
    Kilka lat temu zrobiłam podobnie i do tej pory jestem najgorsza, bo słucham tych hien i grzebię się w szambie. Są tu głosy radykalne, które męża na pewno zdenerwują. Powie, że tu same sfrustrowane baby piszą (choć Altz to facet, ukłony:) i że jesteś głupia, że ich słuchasz. Że przesadzają, że jaka przemoc?!?!
    Możesz wspomnieć, że zasięgałaś online rady psychologa i podać niektóre z tutejszych komentarzy na temat jego nieprzepracowanego dzieciństwa, ale nie podpieraj się "mądrościami" forumowymi, jak to sarkastycznie mąż może określić, bo na starcie stracisz w jego oczach wiarygodność. Znam mechanizmy rządzące tego typu osobami, on bardzo długo będzie się bronił przed zarzutem przemocowości. Powie, że przesadzasz i tyle. Pewnie już i tak to mówił.
    Najpierw sama poczytaj o przemocy w rodzinie, o mechanizmach agresji u mężczyzn, którzy sami jej zaznali w dzieciństwie i staraj się z nim o tym rozmawiać jak najczęściej. Spróbuj podesłać mu linki, dać do przeczytania książki. Jeśli się zgodzi, potem najlepsza byłaby terapia, jeśli wszystko odrzuci (czego się zdecydowanie bardziej spodziewam, sądząc z opisu), musisz sięgnąć po bardziej radykalne środki. Postraszyć go (i w razie czego badź gotową spełnić groźbę) odpowiednimi służbami, Niebieską kartą na przykład.
    Nie możesz tolerować przemocy wobec swoich dzieci, za każdym razem stój murem za chłopcami i nie przejmuj się brakiem konsekwencji, tym, że nie tworzycie wspólnego frontu, co pewnie mąż będzie Ci zarzucał. Wspólny front z agresorem i przemocowcem? Z gnębicielem rodzonych dzieci???
    Zachowanie męża ma absolutnie podłoże sięgające dzieciństwa. Z jednej strony wreszcie może odbić sobie bezsilność z tamtego okresu, z drugiej uważa, że to go zahartowało i synom też nie zaszkodzi. Nie rozumiem, jak można robić swoim dzieciom taką samą krzywdę, jakiej się samemu zaznało, ale niestety tak właśnie to działa. Przy czym dorosły i rozumny człowiek może coś z tym zrobić, służą temu odpowiednie terapie i nie można się nad taką osobą pochylać z wyrozumiałością, bo to tylko wzmacnia jego karygodne zachowania. Takie traumy i rany z dzieciństwa muszą być przepracowane na terapii, trzeba wykonać dużą pracę nad sobą, ale czyż nie warto??? Czy mąż też chce utracić kontakt z synami? Przecież to absurd.
  • zuzi.1 21.12.13, 21:12
    W pełni zgadzam się z tym, co napisała Sebalda.
  • altz 21.12.13, 21:53
    michalikowa789 napisał(a):
    > Pokaże mężowi ten wątek. Zobaczę, jak na to wszystko zareaguje.

    Rodzice powodują strach dziecka przed przebywaniem w domu, powinni być z automatu pozbawiani praw rodzicielskich. Tyle w temacie.

    Jeśli zafundujesz im ciąg dalszy, mam nadzieję, że na starość zemszczą się i was tak samo będą traktować. Należy się to wam obojgu. Wyobraź sobie, że syn mówi do starej matki: jesteś idiotką, nienawidzę cię, nie umiesz nawet zjeść bez pobrudzenia się, jesz jak świnia! - i tak przez cały dzień.
  • ruscello 21.12.13, 19:31
    Mąż jest winny przemocy wobec dzieci. Jego "wytłumaczenie" to przemoc w dzieciństwie.

    Ty pozwalasz na przemoc wobec własnych dzieci. Jesteś winna na równi z mężem. Też miałaś dysfunkcyjne dzieciństwo czy masz inne usprawiedliwienie?
  • ruscello 21.12.13, 19:34
    I jakoś tak już bywa, że po latach łatwiej się uporać z zaburzonym rodzicem niż z tym, który przyzwalał na przemoc, więc licz się z utratą dzieci albo adekwatnym podziękowaniem.
  • zuzi.1 21.12.13, 20:29
    Autorko przeczytaj te wątki, to Ci trochę otworzy oczy kim jest Twój mąż:

    forum.gazeta.pl/forum/w,898,145208679,145208679,Toksyczni_rodzice_watek_zbiorczy.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,139374645,Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html
  • zuzi.1 21.12.13, 20:49
    i nie pokazuj mu tego wątku, bo to zdecydowanie za wczesny etap, facet wyprze się wszystkiego a Ciebie zwyzywa od chorych psychicznie, wyobraź sobie, że ktoś przychodzi do Ciebie i mówi Ci, że stosujesz przemoc i to w ostrej wersji, co bys o nim pomyślała, nie wiedząc kompletnie nic na temat przekazywania przemocy z pokolenia na pokolenie, pomyślałabyś, że to świr i wmawia Ci brednie...masz b. cięzki przypadek przemocowego faceta w domu, co może świadczyc o tym, że przemoc w jego domu była OGROMNA i jej skutki są też ogromne. Napisz skąd jesteś, może podpowiemy Ci do kogo warto by się udac ze specjalistów od przemocy na kilka wizyt, żeby ta sprawa ruszyła z miejsca. Czy jestes zdecydowana zrobic z tym porządek? Dasz radę? Masz wystarczająco dużo siły psych., żeby to zrobic? Boisz się męża czy nie? Jesteś samodzielna fin.? Co mówi córka nt. zachowań ojca w stosunku do braci, czyją stronę "trzyma"? Tu trzeba będzie byc BARDZO konsekwentną i silną, żeby to wszystko przejsc i dojsc do końca, a trzeba się liczyc z tym, że tym końcem może byc równiez rozwód, gdy ew. terapia (nawet gdyby mąż dał się na nią namówic) nie przyniesie efektów, ale o tym opowie Ci dokładnie terapeuta. Zrób to dla dzieci i dla siebie, bo to zapewne b. przykre patrzec, gdy ojciec krzywdzi własne dzieci. Gdy już wiesz z czym masz do czynienia, musisz zwalczyc strach i biernosc i zacząc realnie działac. Poza tym powinnas zacząc informowac osoby z Twojej rodziny, znajomych i przyjaciół o tym jak mąż zachowuje się w domu w stosunku do synów, gdy możesz nagrywaj dyktafonem elektr. jego akcje wobec dzieci, możesz zamontowac w domu kilka kamerek i ukryc je tak, aby były niewidoczne dla męża i dzieci. Musisz zebrac dowody jego winy, gdyby doszło do rozwodu. Jeżeli wiesz o tym co on robi tylko Ty i dzieci, to tak jakbyś zapewniała mu alibi, to tak, jakby nikt o tym nie wiedział. To jest ogromny błąd, jak najwięcej osób MUSI o tym wiedziec. To podstawa.
  • paris-texas-warsaw 21.12.13, 21:48
    Wiecie, ten wątek czytałam kilka razy, w tym raz mężowi (orzekł, że to psychol, może trep?, że to jawna przemoc psychiczna i może z 80 % dorosłych by się załamało...).
    Ale wiecie, najpierw się na Michalikowej zupełnie nie skupiłam. A teraz przeczytałam wypowiedzi Ruscello. No fakt, przecież chyba matka tak samo winna jak ojciec...
    Pomyślałam sobie tak... Michalikowa jest z facetem, bo to nie ja zamyka w ciemnej łazience na długi czas, nie ją chce bić, nie ją poniża, zabrania wychodzić na dwór i zabiera jej rzeczy. Gdyby to się działo Michalikowej, to pewnie by uciekła. Więc dla Michalikowej dzieci sa jednak mniej ważne niż ona sama. Gdy mąż gnębi dzieci przez 8 i 6 lat, to ona się zastanawia, czy może mąż ma rację...
    Michalikowa, Ty się nie czujesz temu tak samo winna? Faktycznie chyba jedyną mozliwościa jest ucieczka. Gdyby ktoś dorosły został zamkniety w ciemnym pomieszczeniu i tam przetrzymywany, to by odszedł i się ratował. A tu te dzieci są metodycznie gnebione i to tak trwa i trwa.
    Michalikowa, piszesz, że kłóciłaś się z mężem, a on swoje. No to chyba faktycznie trzeba odejść. Czemu tyle lat narażałaś dzieci na takie traktowanie?
    Ten mój post o gadaniu na temat dzieciństwa męża i inne takie, to faktycznie bzdura. Juz lepiej na początku napisałam. Jakos się gubię w tym wątku... Może też nie widze tej podmiotowości dzieci... Trudny wątek dla mnie... Verdana ma racje - to trzeba natychmiast przerwać. Przecież gadanie do męża nic nie daje, tak można raz -dwa razy powiedzieć, ale nie kilka lat. To faktycznie jakiś horror. MIchalikowa, a co byś zrobiła jak by mąż coś tym dzieciom zrobił... Babcia tez dziwna... Babcia jawnie nie mówi ojcu dzieci, że ma przestać? Dziwna z Was rodzina, nawet bardzo... Dziwny wątek, coś jak ta żona policjanta, która uciekła, a jednak niech innych bije, jej to nie dotyczy... Tu taj - jesteśmy razem, dla mnie zły, dzieci gnębi, ale może ma rację???
    Michalikowa, a co Ty myślisz?
    Ps. Chaotycznie piszę, chyba za dużo pierników zjadłam;))))
  • nena20 21.12.13, 22:01
    wiesz nie mogłabym patrzeć na zamknięte dziecko w ciemnej łazience,
    Trzeba reagować, za każdym razem, w tej konkretnej sytuacji - podchodzę, otwieram łazienkę, biorę dziecko na ręce i wychodzę do innego pokoju. To takie proste i tak w każdej sytuacji. Przy słownej przemocy od razu trzeba wypalić co się o tym myśli. Zwyczajnie trzeba reagować a nie milczeć w zaskoczeniu?
  • paris-texas-warsaw 21.12.13, 22:09
    I nie wiem, co za różnica, czy się facetowi pokaże czy nie ten wątek. Przemoc to przemoc, kradzież to kradzież.
    Facet, jak to czytasz, to uważaj, bo każdemu może ktoś przyłożyć!
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 15:25
    "" > I jakoś tak już bywa, że po latach łatwiej się uporać z zaburzonym rodzicem niż
    > z tym, który przyzwalał na przemoc, więc licz się z utratą dzieci albo adekwat
    > nym podziękowaniem.""

    Swieta racja. Moge dokladnie to samo powiedziec. Jakos mojego ojca przemocowca zgryzlam w sobie i wyplulam ale matka to co innego, ja musze gryzc i gryzc a wypluc sie nie da. Bo to matka, miala chronic i bronic a nie pozwalac na przemoc. Po latach moge powiedziec, ze o ile wobec ojca nie mam zadnych juz uczuc to matki nienawidze. A preciez byla taka "" dobra"" bo nie bila i "pokornie"" znosila przemoc nie wobec siebie.
  • jagienka75 21.12.13, 23:27
    oboje jesteście nienormalni.
    mam nadzieję, że ktoś się Wami w realu zainteresuje, zgłosi to, gdzie trzeba i na począek dostaniecie kuratora.
    która kochająca matka pozwoliłaby na na coś takiego???


    --
    Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
  • enith 22.12.13, 07:24
    Nie mam dzieci i mieć nie zamierzam, ale po przeczytaniu twojego opisu męża zachowań wobec waszych synów, zjeżyły mi się włosy na karku. Masz za męża skoorwiela - sadystę, okrutnie znęcającego się od lat(!!!) nad dwójką małych bezbronnych dzieci. A ty... ty od ośmiu lat się temu biernie przyglądasz i każdego dnia, którego decydujesz się pozostawać z mężem, dajesz mu milczące przyzwolenie na znęcanie. Owszem, starasz się chłopców bronić, ale czy jesteś z nimi 24 godziny na dobę? Czy wiesz, co się dzieje u was za drzwiami, gdy ty jesteś np. na zakupach, a ojciec nienawidzący własnych synów zostaje z nimi w domu?
    Mężowi ultimatum: albo leczenie i odseparowanie (tymczasowe) od dzieci, albo spada na drzewo. Zbieraj dowody znęcania, rozpowiedz wszystkim, niech wiedzą, kim w czterech ścianach jest twój mąż.
  • dmuchawcelatawce 22.12.13, 21:08
    Kobieto, alez on sie nad nimi zneca, stosuje regularna przemoc, za ktora powinien isc do wiezienia.
    I nie miej najmniejszej watpliwosci, ze to sie na Twoich synach odbije i jesli Ty nic z tym nie zrobisz to wina po polowie spadnie na Ciebie, bo jestes osoba dorosla i masz moc sprawcza w przeciwienstwie do Twoich dzieci.
    Musisz sie z nim stanowczo rozmowic. Nie tak jak teraz, niby ich bronisz, niby sie z mezem klocisz ale jemu dalej wolno stosowac zbyt surowe kary prawie za nic.
    Musisz i to biegiem postawic sprawe na ostrzu noza. Tu chodzi o Twoje dzieci. Nie ma czasu.

    Kocham mojego meza nad zycie. Ale jesli stanowilby on zagrozenie dla naszego dziecka to jeszcze tego samego dnia spakowalabym walizki (jemu!) i nie ma zmiluj sie.
  • dmuchawcelatawce 22.12.13, 21:16
    Przeczytalam wiecej twoich wypowiedzi np. ze Ciebie maz traktuje normalnie i powiem Ci jedno, nie tylko on stracil synow ale i Ty.
    To, ze Ciebie maz traktuje normalnie to Ci to starcza zeby przez 8 lat nic nie robic z jego zachowaniem???????
    Bo wybacz to co robisz do tej pory; te rozmowy tudziez klotnie, od 8 lat nie przynoszace zadnych rezultatow to jest NICNIEROBIENIE.
    Jestes absolutnie tak samo winna jak Twoj maz sadysta.
    Jako ofiara podobnego traktowania w podobnej rodzinie (ojciec sadysta, matka bierna, ktora niby z malzonkiem "rozmawiala" o jego zachowaniu czego nigdy nie widzialam i co nigdy nie przynioslo zadnych rezulatatow) wiedz jedno Twoi synowi beda mieli wiele zyciowych problemow, ktore ty sama nie reagujac if zafundowalas i masz male szanse, ze Twoi synowi nimi nadal pozostana.
  • michalikowa789 22.12.13, 21:25
    Uświadomiliście mi jedną rzecz.
    Raz jeszcze dzięki, bo chyba nie ma co więcej pisać.
  • dmuchawcelatawce 22.12.13, 21:58
    Moj Boze, mam nadzieje, ze cos z tym skutecznego zrobisz.
    Ratuj te dzieciaki i to predko. Zycie z takim czlowiekiem nie jest dobre dla nikogo, rowniez dla Twojej corki, ktora przez to straci braci, a straci ich tak jak ja stracilam moja siostre lepiej przez ojca sadyste traktowana.
    Pozostanie w tym zwiazku, pozostawienie tej sytuacji tak jak jest nie bedzie mialo dobrego finalu. Tego jednego mozesz byc pewna.
  • zuzi.1 22.12.13, 22:34
    Przerażające jest to jak bardzo kobiety są uległe wobec własnych mężów...jak pan i władca nakaże tak służąca robi...(koszmar).
  • babcia_kasi 23.12.13, 00:26
    Michalikowa, życzę dużo siły.
    Myślę, że jesteś niegłupią i zgodną, dobrą kobietą, wychowaną w patriarchalnych schematach.
    Nie pozwolisz sobie pomyśleć, że Twój mąż jest dla dzieci prawdziwym katem.
    Nie chcę Cie straszyć, ale był taki film, jak syn zamordował córkę, bo ojciec ją kochał a syna nienawidził, w synu już nic nie zostało tylko chęć zemsty na rodzinie.
    Mój zięć źle traktował swojego synka.Nie mogłam na to patrzeć, pisałam też w internecie o pomoc-ale nikt mi nie udzielił konkretnej rady.Sama wpadłam na to by zgłosić na policję znęcanie nad dzieckiem.Powiem Ci, że poruszyło to "niebo i ziemię"...Wywiady, kurator, psycholog, terapie...Moja córka, która nie umiała się dostatecznie sprzeciwić mężowi, dostała komunikat, że jest współwinna i od tego czasu juz miała" siłę", żeby umieć się przeciwstawić.
    Zrób kobieto droga coś radykalnego, żeby w jeden dzień uciąć ten koszmar (Twoje dzieci mogą odchorowywać ten zły czas), albo pozostaje mi życzyć Ci , żeby ktoś to zrobił.
    Podobno można też zgłosić w sądzie rodzinnym-sąsiad, ktoś z rodziny, nawet anonimowo do sądu list napisać, podając dane krzywdzonego dziecka-zajmą się na pewno!
    Jeżeli starszy syn chodzi do szkoły, to możesz poprosić o pomoc (i działanie) szkolnego psychologa.Możesz sama anonimowo do sądu napisać, mąż by nic nie wiedział.
    Może ktoś jeszcze wie, co jeszcze można zrobić?
    Bo jak dotychczas, oprócz "wyprowadz się,albo rozwiedź"...he,he, jakie łatwe...nic konkretnego nie doradzono Ci.
    Życzę Mocy!



























  • jagienka75 24.12.13, 10:03
    dmuchawcelatawce napisała:

    > Moj Boze, mam nadzieje, ze cos z tym skutecznego zrobisz.


    jasne, ona coś z tym zrobi.
    grunt, że ten jej BELZEBUB ją traktuje dobrze a że dzieci od czasu do czasu ponawala, to nic.
    to wariat i sadysta i mam tylko nadzieję, że ktoś, kto zna tą powaloną rodzinkę w realu, zgłosi to, gdzie trzeba,.
    gorzej, jeśli nitk nie ma pojęcia, co się dzieje w ich domu a oni na pozór tworzą udaną/szczęśliwą rodzinkę. jak z OBRAZKA.


    --
    Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
  • enith 22.12.13, 23:47
    Michalikowa, nie uciekaj z forum. Pisz, jakie zamierzasz podjąć decyzje, jak już zaczniesz działać, dużo osób tutaj może cię wesprzeć konkretnymi radami co do terapii, odejścia, niebieskiej karty, rozwodu itd. Napisz proszę, że będziesz ratować swoje dzieci, że zrobisz wszystko, by zakończyć chłopców gehennę.
  • pogodoodporna 23.12.13, 00:50
    michalikowa789 napisał(a):

    > bo przynajmniej nie wychowuje synów na ludzkie cioty,

    On uzywa zwrotu "ludzkie cioty" czy " meskie cioty" ? Znam jednego mezczyne, ma tak gleboko wyparty homoseksualizm i swojego syna tez tak podobnie "tresuje". Ten czlowiek strasznie sie boi, zeby chlopak na taka "ciote" nie wyrosl. To juz jest niemal obsesja z jego strony, zreszta wszyscy widza, ze okazuje obrzydzenie i wstret do osob homoseksualnych, co normalne przeciez nie jest. W zwiazku z tym wszelka dziecieca slabosc od razu chce zdusic w zarodku, bo meski homoseksualizm kojarzy mu sie wlasnie ze slaboscia, nieporadnoscia, rozmamlaniem i oczywiscie jest najwieksza ujma dla prawdziwego mezczyny. Pewnie sie myle, bo pewnie w Twoim przypadku tak nie jest, ale warto wiedziec, ze i takie rzeczy sie zdarzaja.
  • amb25 23.12.13, 08:22
    JA tez nie wierze, ze cos sie zmieni. Bo zmian trzeba CHCIEC.
    Biedni chlopcy.
    Po 10 latach takiego zycia, ty zastanawiasz sie, czy nie jestes za lagodna..
    Ja tez uwazam, ze chlopcom nalezy stawiac granice i wymagac od nich, ale nie nalezy znecac sie nad nimi psychicznie, co robi Towoj maz, a ty na to pozwalasz. Pomysl, jak ty bys sie czula gdyby twoj ojciec mowil CI, ze jestes nic nie warta....
    Twoi rodzice maja racje. on niszczy psychike chlopcow. Do czego to doprowadzi? Prawdopodobnie jeden z nich jakos sie z tego bagna wygrzebie i bedzie prowadzil w miare normalne zycie.
    Drugi (albo obydwaj) bedzie mial klopoty w szkole, wpadnie w narkomanie, byc moze wpdanie w zle towarzystwo, ale towarzystwo ktore bedzie go akceptowalo. W wieku nastu- lat ucieknie z domu. Moze byc tak, ze na skutek problemow z dziecinstwa bedzie mial traume, dostanei depresji, popelni samobojstwo. Tego chcesz dla swoich dzieci?
    Jesli nie jestes w stanie stworzyc chlopcom domu w ktorym beda czuli sie bezpiecznie, to oddaj ich na wychowanie dziadkom. Mysle, ze to dla chlopcow lepsze wyjscie niz ciagle zycie w strachu. A dziadkow i psychologow czeka wiele pracy, aby twoje dzieci doprowadzic do "normalnosci" i zapewnic im jako-taka przyszlosc.
    Szkoda mi twoich chlopcow, sama chetnie bym ich wziela...
  • paris-texas-warsaw 23.12.13, 14:48
    Jak zwykle jestem pod wrażeniem wielości możliwych przyczyn przedstawianych sytuacji na forum. Pogodoodporna wskazuje na wyrażenie "cioty" i możliwość wypieranego homoseksualizmu. Faktycznie, ta wybiórczość traktowania dzieci jest zastanawiająca. Jakoś tak bardziej w przypadku "przemocowca" pasowałby wg mnie model "każdemu po równo" i nie za wesoło. Ale kto wie...
    Bodajże w filmie "American beauty" jest motyw homoseksualnego ojca dręczącego syna. Może warto Michalikowa obejrzeć z mężem i mu się przyjrzeć? Zwrócić uwagę na jego reakcje i wypowiedzi dotyczące homoseksualizmu? Różne moga być przyczyny takich samych zachowań...
  • paris-texas-warsaw 23.12.13, 14:59
    I jeszcze o mężu homoseksualiście - "Calkowite zaćmienie" Holland. Jest tam motyw udręczonej romansem męża żony. I jedna z najbardziej wg mnie wstrząsajacych scen, gdy mąż zostawia żonę w pociągu dla spotkanego kochanka (młody i nie gruby jeszcze Di Caprio:))) robiąc do niej karykaturalne miny... Film przynudnawy, ale dla tej sceny i w sytuacji męża może ukrytego homoseksualisty ja bym obejrzała...
  • agnieszka_iwaszkiewicz 23.12.13, 17:42
    Sądząc z opisu mąż w relacji z synami bardziej zidentyfikował się ze swoim karzącym ojcem lub ożywił swoje własne obszary, które traktowane były lub sam traktuje represyjnie ( energia, głośne mówienie, lęki o przyszłość, że będzie marna i oni się nie wyrobią ). Dziewczynka jako inna płeć nie uruchamia w nim takich uczuć. Pomogłaby mu pewnie rozmowa z fachowcem, ale pewnie się na nią nie zgodzi .
    Nie wiem czy zachowanie męża jest już w takiej granicy, że trzeba się rozstawać. Jest przecież inne dziecko, na którego uczucia warto zwracać uwagę oraz Pani, która w innych sferach niż ta opisana, czuje się z mężem dobrze.
    To co cała ta wychowawcza sytuacja niesie złego, oprócz opisanej już agresji, to rozszczepienie na dobrą mamę i złego ojca. Spozycjonowanie się rodziców w takich rolach budzi w dzieciach zamieszanie i utrwala stereotyp. To też jest groźne rozwojowo, bo nie pozwala zcalić potem postaci rodzicielskich.
    Może warto popatrzeć na to co się da zrobić w rodzinie aby dzieci znalazły w ojcu jakiś wspólny obszar przyjemności i wzajemnej akceptacji. Nawet mały. Może Pani im w tym pomoże. Może coś takiego będzie umiała Pani dostrzec. Będzie to próba zmiany pozycji i zdestabilizowania systemu. Może zadziała pozytywnie. Agnieszka Iwaszkiewicz
  • noname2002 24.12.13, 06:40
    Nie wiem czy zachowanie męża jest już w takiej granicy, że trzeba się rozstawać. Jest przecież inne dziecko, na którego uczucia warto zwracać uwagę oraz Pani, która w innych sferach niż ta opisana, czuje się z mężem dobrze.

    I temu drugiemu dziecku nie dzieje się żadna krzywda w tym układzie?
  • altz 24.12.13, 09:59
    > > Nie wiem czy zachowanie męża jest już w takiej granicy, że trzeba się rozstawać
    > > . Jest przecież inne dziecko, na którego uczucia warto zwracać uwagę oraz Pani,
    > > która w innych sferach niż ta opisana, czuje się z mężem dobrze.

    noname2002 napisała:
    > I temu drugiemu dziecku nie dzieje się żadna krzywda w tym układzie?

    Pani Agnieszka tak pisze, bo pewno nie była w takiej sytuacji, gdy dziecko boi się wracać do domu i chowa się po kątach ze względu na ojca. Ja byłem i nie chciałbym do tego wracać. Z ojcem zerwałem kontakty, szkoda że tak późno. Mam nadzieję, że chłopcy będą wiedzieć, co mają zrobić i nie będą się krępować, że nie wypada, że to ojciec...
    Córka też jest pokrzywdzona w całej te sytuacji, za jakiś czas nie zdziwiłbym się, gdyby chłopcy się od niej odwrócili, a ona sama czuła się winna po części całej sytuacji rodzinnej.

    Ojca odseparować, niech pracuje nad sobą i spotyka się z doskoku, a jak nie będzie chciał, to kopa w cztery litery na zawsze. Nikt nie ma prawa znęcać się nad drugim, dziecko też jest człowiekiem, ma jakieś prawa, o czym pani psycholog zwyczajnie zapomina.
  • noname2002 24.12.13, 11:52
    Zgadzam się z Tobą, Altz. I myślę, że faworyzowanej córce też życie w takiej rodzinie zaszkodzi.
  • agnieszka_iwaszkiewicz 25.12.13, 10:35
    Zgadzam się i z "noname" i z "altz". Opisana sytuacja nie jest dobra dla nikogo. Dla hołubionej córki także. I tak też ją postrzegam. Napisałam trochę o możliwych źródłach jej powstania oraz o dodatkowym niebezpieczeństwie wynikającym z takiego układu.
    To, że napisałam aby się nie rozstawać to nie oznacza akceptacji dla niedobrej sytuacji. Podpowiedziałam tylko jakie można podjąć próby jej destabilizacji, a co za tym idzie zmiany na lepsze. Rozstanie to zawsze ostateczność, może trzeba coś pozmieniać. Ale może nie będzie innego wyjścia. dziękuję za te uwagi, pozwoliły mi trochę doprecyzować stanowisko. Żadną miarą nie chcę, aby z mojej wypowiedzi miał paść wniosek o pozwoleniu na agresywne traktowanie dzieci przez rodziców. Agnieszka Iwaszkiewicz
  • enith 24.12.13, 17:38
    Nie zgadzam się z panią Agnieszką co do motywacji przemawiającej za pozostawaniem z mężem. Proszę wybaczyć, ale to jak radzić kobiecie, że ma nie odchodzić od męża molestującego córkę, bo uczucia jej brata, oczka w głowie ojca też się liczą. Owszem, liczą się i liczyć powinny, ale w świetle takiej sytuacji co jest ważniejsze? Uciąć molestowanie/gehennę jednego dziecka za cenę zmian niekoniecznie pozytywnych dla drugiego czy pozostawać w istniejącej patologii niszcząc psychikę molestowanego/maltretowanego dziecka?
  • noname2002 24.12.13, 23:15
    Ciekawe jaka byłaby porada, gdyby mąż był cudownym ojcem a znęcał się nad żoną.
  • michalikowa789 25.12.13, 11:02
    Jakbym wiedziała, że mój wątek wywoła taką reakcję i taka burze, to wcale bym go nie zakładała.
    Po większości wpisów widzę, że spora częśc osób traktuje mojego męża jako chodzące zło, dręczące dzieci na każdym kroku, którego natychmiast trzeba wyeliminować. Przy okazji obrywa się mnie, jako rzekomo wyrodnej matce, która pozwala swoje dzieci bez końca dręczyć od kilku lat.
    Otóż to wszystko nie jest takie proste jak się wydaje. Nie da się wszystkiego dokładnie przedstawić na forum. Najłatwiej ocenić mojego męża jako potwora po przeczytaniu kilku moich postów (w których istotnie opisuję niezbyt dobre jego zachowanie), tymczasem to również bardzo w porządku człowiek. Tak, mnie traktuje dobrze. Tak, dobrze traktuje nasza córkę. Tak, większy problem ma z akceptacją synów. Nie potrafi okazywać im żadnych ciepłych uczuć. Ma spaczony pogląd na wychowywaniu chłopaków. Moja mama radzi mi to samo, co część forumowiczów - męża zostawić, wyjechać, aby tylko odseparować go od synów.
    Owszem, przez moment też przeleciała mi przez głowe myśl, aby dać mężowi kopa, i zostawić. Przynajmniej na jakiś czas. aby się opamiętał. Nie zrobiłam tego. Pokazałam mężowi ten wątek, i odpowiedzi, jakie padały pod moim wpisem.
    Najłatwiej też napisać, że ja nic nie robię, bo mnie jest dobrze, że olewam dzieci (co jest bzdurą), że podoba mi się to, jak mąż traktuje chłopców. Nie, nie podoba mi się to, jak traktuje naszych synów. Ale też nie jest tak łatwo przekreślić kilkanaście udanych lat wspólnego życia. Tak łatwo to jest tylko, jak się pisze na forum.
    Jednak, tak jak wspomniałam już kilka dni temu, pewne odpowiedzi na tym forum coś mi uświadomiły. Za te odpowiedzi dziękuję.
    I prosze, żeby więcej nie jeździć ani po mnie, ani po moim mężu.
  • bazia8 25.12.13, 13:06
    niestety z twojego watku wyłonił się właśnie taki dręczący dzieci palant. Jasne, że forumowe diagnozy to zawsze jest duże uproszczenie, czym pewnie poczułaś się urazona, ale spójrz na sytuację dzieci. One NIC nie mogą zrobić. Z Twojego wieloletniego biernego oporu nic nie wynikło. Napisałaś o kilkunastu latach udanego życia. Nie wiem jak bardzo trzeba być zaślepioną, aby przeciwstawić swoje udane życie życiu dzieci bojących się własnego ojca.
    Szkoda dzieci!
    jasne, lepiej nie zakładać wątku, lepiej udawać, że mąż jest całkiem fajny....
  • jagienka75 25.12.13, 13:21
    i jeszcze bronisz tego GRDYLA, zamiast zrobić z nim porządek???
    co z ciebie za matka???
    czego się boisz>
    że nie dasz sobie bez niego rady?
    że nie będzie chłopa/portek w domu i nie będzie miał ci kto dogodzić w łózku???
    że wszyscy się dowiedzą, jaką jesteś matką a on jakim ojcem???
    no to gratuluję!
    ja za dzieci bym zabiła i stanęła na głowie, żeby się pozbyć gada z domu i z życia.

    a teraz leć i pokaż mój wpis temu swojemu KOCZKODANOWI.


    --
    Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
  • michalikowa789 25.12.13, 14:52
    Daruj sobie, Jagienka.
    Tutaj nie chodzi o żadne dogadzanie mi w łóżku, jak to napisałaś.
  • jagienka75 25.12.13, 20:42
    michalikowa789 napisał(a):

    > Daruj sobie, Jagienka.
    > Tutaj nie chodzi o żadne dogadzanie mi w łóżku, jak to napisałaś.


    ale co mam sobie darować? prawda w oczy kole?
    jak widać, kutas jest dla ciebie ważniejszy, niż krzywda , która się dzieje dzieciom.
    mam nadzieję, że matka to zgłosi, gdzie trzeba i wam te dzieci odbiorą, bo ty się na matkę nie nadajesz.
    jesteś tak samo wynaturzona, jak ten twój KROKODYL, którego tak bardzo bronisz.
    i nie wciskaj kitu, że pokazałaś mu wpisy. na pewno tego nie zrobiłaś.

    --
    Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
  • michalikowa789 26.12.13, 10:35
    Wmawiaj sobie dalej, że kutas mojego męża więcej dla mnie znaczy, niż moje dzieci. Tylko co z tego masz, co? Co masz z takiego myślenia o mnie?
  • jagienka75 26.12.13, 12:04
    zamilcz już ty wynaturzona i głupia babo.
    zamiast tak zajadle walczyć z tymi wszystkimi, którzy dobrze życzą twoim dzieciom, przenieś tą swoją energię na durnowatego mężulka, który wyciąga do nich łapy.
    swoją drogą to chyba będzie trzeba WAS gdzieś zgłosić.

    --
    Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
  • michalikowa789 26.12.13, 12:35
    Sama zamilcz, i przede wszystkim weź się za naukę czytania.
    Bo mój mąż nie wyciąga łap do naszych synów (chciał to robić, ale ja mu nie pozwalałam). W naszym domu nie ma przemocy fizycznej, czego ty zdaje się nie zauważasz.
  • altz 26.12.13, 12:59
    michalikowa789 napisał(a):
    > W naszym domu nie ma przemocy fizycznej, czego ty zdaje się nie zauważasz.

    I co z tego? Jest przemoc psychiczna i chłopcy boją się przebywać w domu, co sama napisałaś.
    Męża trzeba zmusić do innych zachowań. Sam z siebie się nie zmieni. Poza tym, dzieci nie są jego własnością, może sobie gadać, że nikt mu nie będzie z dziećmi coś robił... czyli "mu", to jest klasyczna odzywka osoby traktującej dziecko jak własność, ale w Polsce rodzic nie jest właścicielem dziecka.
  • jagienka75 26.12.13, 13:08
    michalikowa789 napisał(a):

    > Sama zamilcz, i przede wszystkim weź się za naukę czytania.


    jak będę chciała i ochotę miała.
    grom wie, co się tam rozgrywa w waszych czterech ścianach.
    nie zdziwiłoby mnie wcale, gdyby mąż tłukł dzieci i patrzył, czy równo puchną.
    nawet ty nie byłabyś aż tak głupia, żeby o tym pisać.
    na bank jesteś wynaturzona tak samo, jak on.

    --
    Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
  • altz 25.12.13, 13:51
    michalikowa789 napisał(a):
    > I prosze, żeby więcej nie jeździć ani po mnie, ani po moim mężu.

    Nie ma sprawy, mogę już nic nie pisać, tylko daj numer swego telefonu i adres, może być na priv. Zaręczam, że zaraz po świętach zadzwonię do odpowiednich służb, oni niech sami ocenią, jak jest, bo Ty nie jesteś wiarygodna jako współuzależniona.
    Wesołych świąt, mam nadzieję, że dla wszystkich, nie tylko dla Ciebie i męża.
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 01:33
    Michalikowo ja jestem dorosla corka dokladnie takich samych rodzicow jakimi Wy jestescie. Posluchaj tego co mowie bo byc moze kiedys tak przemowia do Ciebie Twoi synowie, oczywiscie pod warunkiem,ze bedziesz miala szczescie i w ogole beda chcieli z Wami miec kontakt.
    Ja dzis postrzegam moja matke (ktora przez lata mialam i nie tylko ja, za osobe dobra) jako osobe wspolwinna,prawie tak samo wspolwinna jak moj oprawca ojciec, jako osobe, ktora przedlozyla swoje szczescie, spokoj i dobro (bo ojciec dla niej byl dobry) nad moje. Bedac matka dziewczynki zrozumialam, ze moja matka zachowala status quo dla siebie,poswiecila mnie na oltarzu wlasnych pragnien. Jako matka przestalam ja usprawiedliwiac. Jako matka wiem, ze jak sie kocha swoje dziecko, to sie go nie wystawia na oltarzu jako ofiare dla wlasnej wygody.
    Moja matka tez rozmawiala (ponoc) ze swoim ojcem. Nie wierze jej.Rozmowy nie przyniosly zadnych rezultatow. Uwazam, ze mogla zrobic wiecej,lacznie zopuszczeniem mojego ojca, ktory mnie krzywdzi. Byloby nam jako rodzinie duzo lepiej, mnie wiadomo, ale i jej oraz mojej lepiej traktowanej przez ojca siostrze, bo my jako calosc mialybysmy po prostu spokoj.
    Zrozum to nie ma znaczenia, ze twoj maz jest dla Ciebie dobry i dlatego nie warto sie rozstawac. Jesli inne pomysly jak terapie nie zmienia go uwazam, ze wszyscy zyskacie na tym rozstaniu.
    Zreszta co tam my. Posluchaj co mowi Ci Twoja matka, ktora lepiej niz my z paru Twoich postow zna Twoja rodzine.
  • differentview 25.12.13, 13:56
    > Potem kłóciłam się z nim o to wielokrotn
    > ie (mąż to często powtarza, niestety), ale do męża to nie dociera, powtarza tyl
    > ko, że dobrze robi, bo przynajmniej nie wychowuje synów na ludzkie cioty, i ucz
    > y ich pracy nad sobą, jak chcą być kiedykolwiek chwaleni. Chociaż sam nie pochw
    > alił ich nigdy. Córce kupuje, co tylko chce, synom nic. Nie zabiera ich nigdzie
    > , bo jak twierdzi, nie ma sensu tego robić.

    co do wychowywania "ciot" to Twoj maz jest na najlepszej drodze do tego; wieku gejow ma fatalne relacje z ojcami, nigdy nie byli z ojcami blisko, bali sie ich, byli przez nich nie doceniani, karceni i trzymani na dystans; zreszta takie postawienie sprawy swiadczy slabo o meskosci Twojego meza, wyglada na zakompleksionego goscia, ktory swoim synom nie ma do zaoferowania nic poza pogarda i odrzuceniem; co z niego za facet???
  • gwiazd-ka-a 25.12.13, 14:05
    niestety po przeczytaniu odpowiedzi Michalikowej rece opadaja. Jedyna co autorka ma do powiedzenia to to, ze tak naprawde u nich wszystko jest okay i zarzuca nam jezdzenie po swoim mezu masochoscie i na niej, ktora pozwala biernie na psychiczne i molestowanie swoich dzieci.
    Musisz byc bardzo juz chora i wspoluzalezniona, ze tak piszesz.
    Tyle ludzi prawi w tym watku madrze i dorzuca informacje o swoich przezyciach z dziecinstwa a Michalikowa nawet sie dokladnie nie stosunkuje do komentarzy. Prawda jednak kole w oczy i to jest trudne. Ale chyba Michalikowa nie zwracalaby sie o pomoc w tej sprawie gdyby i tak podskornie nie czula ze to co sie dzieje jest bardzo bardzo zle.
  • michalikowa789 25.12.13, 14:19
    Ludzie piszą w moim wątku przede wszystkim farmazony. Nie odpowiadam na żadne konkretne komentarze, w których ludzie wywalają swoje żale z dzieciństwa, bo po co mam to robić? Czytałam te posty, widze, co ludzie tam piszą, i ok. Po co mam odpisywać?
    Owszem, nie podoba mi się, że maż tak traktuje synów. Kocham chłopców, ale kocham tez męża. Ciekawe, ile z tych osób piszących tutaj, żebym się rozwiodła, wyprowadziła, wyprowadziła męża - zrobiłaby to tak po prostu, gdyby była w mojej sytuacji.
  • gwiazd-ka-a 25.12.13, 14:25
    no dobrze ale chociaz napisz co zamierzasz teraz zrobic, co zamierza zrobic twoj maz. Jak zareagowal jak mu jednak pokazalas ten watek? Odbyla sie jakas konstruktywna rozmowa? Przemyslenia, decyzje? Czy nadal bedzie udawanie ze nie jest super ale jakos to bedzie?

    Jasne ze wyprowadzenie jest trudne. Ale moze separacja na jakis czas bedzie owocna do czasu jak nie przeprowadzicie solidnej terapii rodzinnej. Bo to co sie u was dzieje podchodzi pod kryminal i patologie. Wszyscy ci o tym pisza, otrzymalas duzo wsprarcia ale teraz sie na to wszystko wypinasz.
  • michalikowa789 25.12.13, 14:36
    Co chcesz przeczytać ode mnie? Że mąż po przeczytaniu odpowiedzi w tym wątku zmieni się z dnia na dzień, że padł na kolanach i błagał o wybaczenie? Nie, nie zrobił tego.
    Moja matka powiedziała, że jeżeli mąż dalej będzie tak robił, jak robi, to ona to gdzieś zgłosi.
    Super. normalnie super.
    Mam się na to zgodzić? To chyba jednak PRZESADA, prawda? To jest drastyczny krok, a u nas nie ma bicia, nie ma biedy, nie ma nałogów. Najłatwiej jednak zniszczyć nam życie, prawda?
  • gwiazd-ka-a 25.12.13, 15:02
    no to jak zareagowal????

    Nie ma u Was pijanstwa i biedy ale jest molestowanie psychiczne. Nadal nie pojelas o co chodzi...

    A Twoja matka ma racje, widzi z boku co sie dzieje i i tak juz za dlugo czeka z interwencja.
  • michalikowa789 25.12.13, 15:13
    Czy to jest takie ważne, jak zareagował?
    nie chcę, żeby nam, ktoś spiep.... życie. Nie chce tak drastycznego działania, jak informowanie odpowiednich służb. To już jest ostateczność, i to w domach, gdzie dzieje się bardzo źle.
    Ja chcę działać inaczej. Bez takich akcji. Zdaje się że moja matka myśli inaczej. I to jest najgorsze.
  • gwiazd-ka-a 25.12.13, 15:42
    michalikowa789 napisał(a):

    > Czy to jest takie ważne, jak zareagował?

    tak wazne dla przyszlosci Twoich dzieci

    > nie chcę, żeby nam, ktoś spiep.... życie. Nie chce tak drastycznego działania,
    > jak informowanie odpowiednich służb. To już jest ostateczność, i to w domach, g
    > dzie dzieje się bardzo źle.

    u was czesc zycia jest juz bardzo spieprzona i tylko ty jestes slepa na to

    > Ja chcę działać inaczej. Bez takich akcji. Zdaje się że moja matka myśli inacze
    > j. I to jest najgorsze.

    najgorsze to jest to, ze ty nadal sie bedziesz bujac

    Napisz nam w takim razie co chcesz konstruktywnego poczynic
  • basiastel 25.12.13, 15:10
    Okazuje się, że zagrożenie widzisz w matce, od męża nie oczekujesz, że podejmie terapię. Zastanawiam się , po co w ogóle założyłaś wątek.
    Synowie jakoś to przeżyją, ale będą pokiereszowani, ojca bedą nienawidzieć i w życiu dorosłym się od Was odseparują. Nigdy nie będziecie spójną, szczęśliwą rodziną.
  • michalikowa789 25.12.13, 15:14
    Teraz sama się zastanawiam, po co to w ogóle zrobiłam
  • differentview 25.12.13, 15:27
    > Teraz sama się zastanawiam, po co to w ogóle zrobiłam

    napisalas, ze zalezy Ci na opini ludzi, ktorzy patrza na to z boku; tylko widocznie to co przeczytalas nie bylo tym czego sie spodziewalas, nie chcesz przyjac do swiadomosci jak wyglada rzeczywistosc Twoich synow i tego, ze sama tez ponosisz za to odpowiedzialnosc
  • babcia_kasi 25.12.13, 16:04
    nie chcę, żeby nam, ktoś spiep.... życie. Nie chce tak drastycznego działania, jak informowanie odpowiednich służb. To już jest ostateczność, i to w domach, gdzie dzieje się bardzo źle.
    Ja chcę działać inaczej. Bez takich akcji. Zdaje się że moja matka myśli inaczej. I to jest najgorsze.>>
    Źle myślisz.Takie zmasowane działanie ratuje właśnie rodzinę.Terapia przede wszystkim.
    To tylko na tym forum straszą (więzieniem, złą sławą, rozbiciem w pył, spieprzeniem życia...).
    Przede wszystkim się pomaga-wszystkim: ojcu, matce, dzieciom.
    Natomiast, jeżeli sprawa wyjdzie "od dzieci" (np. nerwica,próba samobójcza, skarga samego dziecka) wtedy nie ma zmiłuj, może być naprawdę trudno.


  • michalikowa789 25.12.13, 16:06
    Jak moja matka zrobi tak, jak mówi, i faktycznie gdzieś to zgłosi, to może zapomnieć o kontaktach ze mną. Nawet tych sporadycznych.
  • mmk9 25.12.13, 17:39
    No proszę, jak łatwo zerwać kontakty z matką. Chyba niegłupią. W obronie toksycznego chłopa.
  • jagienka75 25.12.13, 20:36
    michalikowa789 napisał(a):

    > Jak moja matka zrobi tak, jak mówi, i faktycznie gdzieś to zgłosi, to może zapo
    > mnieć o kontaktach ze mną. Nawet tych sporadycznych.


    matka powinna nie tylko to zgłosić, ale też złożyc wniosek w sądzie o odebranie wam praw rodzielskich i przyznanie jej opieki nad wnukami ( wszystkimi).
    dla ciebie ważniejszy jest chłop i to, co ma w spodniach, nie dzieci i dziejąca się im krzywda.
    na miejscu matki odebrałabym wam te dzieciaki i zerwała kontakty z durną córką i jeszcze durniejszym zięciulkiem.


    --
    Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
  • mmk9 25.12.13, 17:34
    michalikowa789 napisał(a):

    >
    > Moja matka powiedziała, że jeżeli mąż dalej będzie tak robił, jak robi, to ona
    > to gdzieś zgłosi.

    Czemu TO ci nie daje do myślenia? Baby na forum mogą przeinterpretowywać i gadać, co ślina przyniesie, ale TWOJA matka chyba na codzień widzi, co sie dzieje?
  • rurek00 27.12.13, 11:17
    >> Najłatwiej jednak zniszczyć nam życie, prawda? <<
    Nie bój, nie bój, nikt twojego wspaniałego życia nie zniszczy. Ty za to niszczysz życie synów, ale co tam, ważne, żebyś ty miała spokój. Masz super mężusia, żyjecie sobie jak dwa gołąbki i jest ok. Tylko się potem nie zdziw jak twoi synowie, córka pewnie też, jako już dorośli ludzie będą mieli was oboje w d..ie.
  • differentview 25.12.13, 14:40
    michalikowa789 napisał(a):

    > Ludzie piszą w moim wątku przede wszystkim farmazony. Nie odpowiadam na żadne k
    > onkretne komentarze, w których ludzie wywalają swoje żale z dzieciństwa

    farmazony to sa "zasady" jakimi w "wychowywaniu" synow kieruje sie Twoj maz; Twoi synowie sa przez niego zastraszeni a Ty na to pozwalasz; kiedy ludzie patrzac z boku pisza Ci jak to wyglada zaczynasz sie wycofywac zeby tylko uratowac pozytywny wizerunek meza i rodziny- w ten sposob przyczyniacz sie do podtrzymania status quo; poswiecasz swoich synow na oltarzu falszywego obrazu rodziny; zreszta nie Ty jedna- wiele kobiet z takich samych pobudek poswieca swoje dzieci i zezwala na ich cierpienie; sa matki, ktore daja przyzwolenie na molestowanie dzieci przez ojcow a Ty pozwalasz na regularna slowna agresje i przemoc psychiczna
  • basiastel 25.12.13, 14:40
    Ciota, nie facet!
  • verdana 25.12.13, 15:37
    Ojciec nie umie wychować synów, nie wykluczone, ze znęca sie nad nimi psychicznie bo uważa, że tak trzeba.
    Ty wiesz, ze sie znęca, ale wygodnie Ci jest, tak jak jest. Ostatecznie wolisz poświęcić synów, niech oni mają piekło zamiast domu, ważne jest, ze dla Ciebie mąż jest dobry. Nie będziesz przecież rozwalała swojego małżeństwa dla dobra jakiś tam dwojga dzieci. Nawet Twoja matka widzi, że cierpią - wiec to nie jest tylko problem z tym, ze źle opisałaś sytuację. . Uważam, że jesteś gorsza matką, niż Twój maż ojcem. Ob może ma spaczone pomysły na wychowanie. Ty wolisz, aby dzieci miały zmarnowane dzieciństwo, niz stracić męża.
    I nie mów, że kochasz synów. Nie kochasz. Ktoś , kto kocha, nie poświęca dzieci dla własnej wygody.
    Mam nadzieję, zę synom się uda i jak najszybciej wyrwą sie z toksycznej rodziny.
    --
  • michalikowa789 25.12.13, 15:48
    Verdano, ty należysz do tych, którym łatwo się pisze, jak nie są w takiej sytuacji, jak ja,
    Myślisz, że to tak łatwo wyprowadzić się czy wyprowadzić męża? Że to takie nic wystąpić o rozwód? Że to takie proste przekreślić kilkanaście lat fajnego życia, jak gdyby nigdy nic?
    Myslisz jak piszesz, czy piszesz tylko po to, żeby cokolwiek napisac, nawet jeżeli to tylko właśnie farmazony?
    Kocham swoje dzieci. Ja wiem to lepiej niż jakaś obca baba przed monitorem, która nigdy mnie na oczy nie widziała i która wie o mnie tyle co nic, czyli właściwie nic.
  • michalikowa789 25.12.13, 15:50
    Właśnie moja matka pokazała, jaką jest ,,wspaniałą, kochającą'' mamusią.
  • krokodil123 25.12.13, 15:55
    A może właśnie twoja matka cie wyręcza i zrobi/robi to co w zasadzie ty sama nie możesz, lub nie masz siły zrobić.
  • michalikowa789 25.12.13, 15:57
    Chęć spiep..... życia mojej rodziny nie świadczy o niej dobrze.
    Tak robi matka? Serio?
  • differentview 25.12.13, 16:02
    > Chęć spiep..... życia mojej rodziny nie świadczy o niej dobrze.
    > Tak robi matka? Serio?

    matka moze co najwyzej spieprzyc Twoja oblude i falszywy pozytywny obraz rodziny; dla Twoich synow to co robi moze byc wybawieniem
  • krokodil123 25.12.13, 16:19
    Ciekawa jestem jak można " spiep..... życia mojej rodziny" jeżeli moja rodzina byłaby normalna, zdrowa i kochająca się?
    To coś w rodzaju "mąż jest w porządku i straszne mnie kochał, ale wredna i podła kochanka rozbiła naszą porządną rodzinę na złość "

    PS. Czy ty sama możesz trzeźwo i spokojnie myśleć?
    A może jesteś w stosunku do męża uzależniona?
  • babcia_kasi 25.12.13, 16:46
    Jak moja matka zrobi tak, jak mówi, i faktycznie gdzieś to zgłosi, to może zapomnieć o kontaktach ze mną. Nawet tych sporadycznych. >>
    Moja córka przez kilka tygodni też się mnie "wyrzekła", he,he...znam to.Były może ze 2 "ciemne" osoby, które potwierdzały słuszność jej decyzji.
    Dopiero odbyta terapia, odmrożenie uczuć (bo trzeba je zamrozić, żeby pewnym uczuciom nie dać dostępu do siebie), nazwanie tego , co się dzieje adekwatnymi określeniami, zobaczenie swojej "roli" w tym wszystkim-pozwoliły jej na zmianę widzenia.Mam w tej chwili jak najlepsze relacje z córką, nawet zięć mnie szanuje(powiedzmy, ze strachu, że widzę więcej i coś z tym zrobię-mnie to nie przeszkadza).
    Michalikowa, zdaje się, że jest goooorzej, niż myślałam.Dziewczyny piszą ostro-ale mają niestety rację.
  • michalikowa789 25.12.13, 16:57
    Widocznie Twoja córka ma w sobie więcej litości dla matki, która ją wkopała i jej narobiła kłopotów. Co nie znaczy, że i ja swojej matce wybaczę. Takiego zachowania nikt normalny nie wybaczy.
  • michalikowa789 25.12.13, 17:03
    Przede wszystkim nikt mi nie będzie pisał tekstów w stylu, że nie kocham swoich dzieci. Jak czytam coś takiego, to mi się nóz w kieszeni otwiera.
  • adorra0 25.12.13, 17:07
    To się zastanów i sama sobie odpowiedz jak wielka jest ta miłość i ile jesteś w stanie dla niej zrobić/poświęcić. Czy , gdybyś jednak zdecydowała się na konkretne działania, jest ktoś kto udzieliłby Ci wsparcia?
  • michalikowa789 25.12.13, 17:16
    Nie. Pomocy matki nie chcę.
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 02:19
    michalikowa789 napisał(a):

    > Przede wszystkim nikt mi nie będzie pisał tekstów w stylu, że nie kocham swoich
    > dzieci. Jak czytam coś takiego, to mi się nóz w kieszeni otwiera.

    Przygotuj sie na jeszcze wieksze noze w kieszeni. Powiedza ci to kiedys twoje dzieci. Ale najwyrazniej nie ma to dla ciebie znaczenia.
  • krokodil123 25.12.13, 17:08
    A przypadkiem nie jest tak że jak by mąż się zachował normalnie to twoja matka nie miałaby powodów do wtrącania się i ty byś nie miała później "kłopotów".
    Nie widzisz źródło problemów?

    A jeżeli mąż cię zabiję to matka też ma się nie odzywać i siedzieć cicho sza......najlepiej w wersalce cie schować a dzieciom i w pracy powiedzieć że wyjechałaś do Anglii na zawsze?
    Przygotuj podobną wersje na wszelki wypadek.

    Podejrzewam że ostatnie lakonicznie wpisy piszę twój "mądry" mąż który już ma dostęp do forum i do twojego konta po tym jak mu go pokazałaś.
    Sama siedzisz w kącie a on ci urządza "pokazówkę" rodzaju "jak w dwa miga urządzę te głupie baby z durnego forum" .....ale nie mój cyrk, nie moje małpy................
  • michalikowa789 25.12.13, 17:17
    krokodil123 napisała:

    > Podejrzewam że ostatnie lakonicznie wpisy piszę twój "mądry" mąż który już ma d
    > ostęp do forum i do twojego konta po tym jak mu go pokazałaś.
    > Sama siedzisz w kącie a on ci urządza "pokazówkę" rodzaju "jak w dwa miga urząd
    > zę te głupie baby z durnego forum" .....ale nie mój cyrk, nie moje małpy.......
    > .........
    Nakręcasz się niepotrzebnie
  • babcia_kasi 25.12.13, 17:27
    matki, która ją wkopała i j
    > ej narobiła kłopotów. >>
    Naprawdę rozumiem więcej, ńiż myślisz, współczuję wielkiej frustracji, rozumiem ją.
    Jest czas świąteczny, chciałabym Cię otoczyć aniołami miłości, spokoju, mocy.
    Może nie masz przy sobie nikogo, komu mogłabyś się wypłakać?
    Może zanadto samotna jesteś (samotnym można być w najweselszym tłumie)?
    Ja kilka lat temu właśnie w święta założyłam wątek o cierpieniu w święta, bardzo wiele dobrych dusz mówiło mi bezinteresownie dobre słowa-bardzo mi pomogła świadomośc, że jest tyle dobrych ludzi.
    Ci, którzy Ci tu odpowiadają, to moim zdaniem dobrzy ludzie, których poruszyło cierpienie trójki Twoich dzieci (córka też jest w sytuacji ciężkiej).
    ----------------------------
    Nie okopuj się na swoich pozycjach.
    Umów się po świętach na terapię (za darmo, NFZ), zdrukuj ten post i porozmawiaj z psychologiem.
    Życzę wyprostowania dróg do szczęśliwszego życia.Tobie i Twoim dzieciom.
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 02:17


    Chęć spiep..... życia mojej rodziny nie świadczy o niej dobrze.
    > Tak robi matka? Serio?


    Zycie twojej rodzinie spie...ly dwie osoby: ty i twoj maz.
    Twoja matka ratuje twoje dzieci. Szkoda, ze ja nie mialam kogos takiego. Niech Bog da tej kobiecie na tyle zdrowia zeby jej sie udalo ""spie...c"" ci zycie ratujac wnuki.
  • gwiazd-ka-a 25.12.13, 16:19
    Kocham swoje dzieci. Ja wiem to lepiej niż jakaś obca baba przed monitorem, która nigdy mnie na oczy nie widziała i która wie o mnie tyle co nic, czyli właściwie nic.

    straszna agresja w tobie siedzi. Widac jak destrukcyjnie wplywa na ciebie maz, przemoc, chore uklady w rodzinie.
    Jeszcze pare dni temu poprosilas te "obce baby" zeby spojrzaly z boku na swoja rodzine i opowiedzialas rzeczy o ktorych tylko ty wiedzialas i twoja matka. Wyrzucilas w eter swoja straszna historie rodzinna nie spodziewajac sie, ze ludzie powiedza ci wlasnie obiektywnie jak to widza. Tego wlasnie juz nie chcesz tylko teraz walczysz z "babami" i wlasna matka zeby sie wybielic.
  • ahcik 25.12.13, 16:32
    Michalikowa , proponuje zebys przeczytala spokojnie i uwaznie swoj zalozycielski post i moze kilka nastepnych , tylko swoich wpisow.
  • michalikowa789 25.12.13, 16:34
    Moja matka już przestaje być dla mnie matką.
    I tyle w temacie moim i mojej rodziny.
  • krokodil123 25.12.13, 16:51
    michalikowa789 napisał(a):

    > Moja matka już przestaje być dla mnie matką.
    > I tyle w temacie moim i mojej rodziny.

    Zastanów się czy twoja matka oszukuję, manipuluję czy mówi prawdę i nazywa/pokazuję to co się realnie dzieje u was.
  • michalikowa789 25.12.13, 16:55
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • basiastel 25.12.13, 17:21
    Jesteś agresywna, a matka czuje się zmuszona do radykalnych działań, bo widzi, że Wy nie zamierzacie nic z tym zrobić. Kieruje się dobrem wnuków, to oczywiste. Wszyscy widzą, że w waszym domu żle się dzieje, Ty też, no i co zamierzasz z tym zrobić? Chyba nic jednak.
  • michalikowa789 25.12.13, 17:23
    Kieruje się dobrem (?) wnuków, ale ma też mnie, córke. Córke.
    To co chce mi zrobić jest działaniem dobrym?
  • basiastel 25.12.13, 17:35
    Twoje dobro nie jest ważniejsze od dobra Twoich dzieci. Matka nie próbuje Wam bezinteresownie zaszkodzić, bo problem jednak jest i dotyczy 2 małych krzywdzonych przez dorosłych dzieci.
    Jeśli nie stwierdzą w tym co dzieje się w Waszej rodzinie żadnych nadużyć wobec dzieci, nic Wam nie zrobią i nie będziecie mieli kłopotów, sprawa się wyjaśni i będziesz spokojna.
  • babcia_kasi 25.12.13, 17:56
    Kieruje się dobrem (?) wnuków, ale ma też mnie, córke. Córke.
    To co chce mi zrobić jest działaniem dobrym? >>
    Nie jestem fanką telenoweli "Sąd rodzinny", ale kiedyś była tam rozprawa, gdzie matka "doniosła" na swoje "dziecko".
    "Dziecko" było szczerze oburzone na taką wyrodną matkę,skarżyło się przed sądem, że już nie ma matki.
    Sąd wytłumaczył "dziecku", że to właśnie miłośc i troska matki, która na początku przestepstwa dziecka, nie mogąc sama dotrzeć argumentami, poprosiła sąd o pomoc-zapobiegając niechybnej katastrofie życiowej swego dziecka, które się staczało po równi pochyłej i nie widziało tego.
    Nie znam Twojej matki, ale wierz mi, dla mnie nie była to łatwa decyzja, modliłam się o oświecenie i tamta decyzja sądu umocniła mnie w moim przekonaniu.Ale i tak nogi mi się uginały, musiałam pokonać "siedem razy siedem" strachów i błędnych przekonań.
    Miałam też w rodzinie takie "zdarzenie sądowe":moja starsza, szesnastoletnia siostra w latach pięćdziesiątych zaszła w ciążę i trzeba było zgody na ślub w sądzie.Po rozmowach z młodymi,z rodzicami sąd...nie wydał decyzji na ślub!Sąd apelował do uczuć mojej matki, aby nie wydawała córki za mąż za tego człowieka, bo to najgorszy materiał na męża.Sąd miał po stokroć rację, siostra miała do mamy pretensje, że nie posłuchała "mądrzejszych,", bo mama i tak urządziła ślub kościelny (w tamtych latach to było możliwe) i skazała córkę na marne życie, w imię swojego poczucia "honoru" czy Bóg wie czego.
  • michalikowa789 25.12.13, 18:02
    Moja matka niech robi, co chce. Skoro nie zależy jej na kontaktach ze mną - niech zgłasza nas, gdzie ma ochote.
    Taką matkę mam głęboko w d.... .
    I to żadna troska, tylko zwykłe skur........ syństwo.
  • babcia_kasi 25.12.13, 18:08
    O Boże, weź w opiekę te dziatki, niech ta babcia je uratuje!
  • sanciasancia 25.12.13, 18:21
    > O Boże, weź w opiekę te dziatki, niech ta babcia je uratuje!
    Ja mam szczerą nadzieję, że babcia zostanie rodziną zastępczą.
    --
    Loitering with content.
  • adorra0 25.12.13, 18:26
    Bardzo się boisz, prawda? Wiesz chociaż czego? Pytam poważnie. Daleka jestem od oceniania Ciebie. Masz rację , łatwo się wymądrzać "waląc" w klawiaturę, ale z drugiej strony - myślę, ze załozyłaś ten wątek, bo boli Cię cierpienie własnych dzieci i być może spodziewałaś się innych odpowiedzi, bardziej "uspokajających" Twoje matczyne sumienie. Tymczasem na Twoją głowę został wylany, trudny do przyjęcia dla kogoś kto się tego nie spodziewał, kubeł zimnej wody. Miałas dotąd siebie za dobrą matkę, wpisy na forum podważają Twoje starania, a to rodzi złość, agresję. Z pewnością nie jest Ci łatwo.
  • michalikowa789 25.12.13, 19:52
    Łatwo pisać farmazony, nie mając takiej sytuacji, jak ja. Wszystkim wtedy łatwo i przyjemnie oceniać i jeździć po nas. To mnie denerwuje.
  • basiastel 25.12.13, 20:49
    Wiesz, gdy założyłaś wątek, myślałam, że martwisz się o dzieci i chcesz im pomóc, tylko nie jest to proste, bo mąż - główny sprawca problemu, odmawia jakiejkolwiek współpracy.
    Okazuje się, że to nie o dzieci chodzi, reagujesz agresją na wszelkie wpisy mówiące, że powinnaś to przerwać, że powinnaś dzieciom pomóc ( niekoniecznie się rozwodząc ). Martwisz się, że ktoś Wam się może dobrać do tyłków, że matka martwi się o Twoje krzywdzone dzieci, nie o Ciebie ( nawiasem mówiąc, powodów, by martwić się o Ciebie nie ma, Tobie jest dobrze, źle jest Twoim dzieciom i Ty nie chcesz im pomóc ). Wiesz co, miałabym w nosie taka córkę.
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 02:12
    michalikowa789 napisał(a):

    > Łatwo pisać farmazony, nie mając takiej sytuacji, jak ja. Wszystkim wtedy łatwo
    > i przyjemnie oceniać i jeździć po nas. To mnie denerwuje.

    Halo, prosze pani! Puk puk, po raz setny pisze, ze jestem corka takich wlasnie ""rodzicow"".
    Oj nie latwo nie latwo jest byc corka takich ... hm ... "" rodzicow"".
  • basiastel 25.12.13, 18:30
    Skur....em będzie to można nazwać, gdy skarga okaże się nieuzasadniona, gdy nie zostaną stwierdzone żadne uchybienia w traktowaniu dzieci w rodzinie, a te są. Zgłoszenie krzywdzenia dzieci przez rodziców, którzy nie chcą niz z tym zrobić jest moralnym obowiązkiem nie tylko babci, ale każdego kto to widzi. Zresztą nie tylko moralnym. Dzieci są dobrem chronionym i prawo nakazuje zgłaszanie przypadków ich krzywdzenia, a postępowanie toczy się z urzędu. Jesteś matką, nie powinnaś się oburzać, że ktoś widzi i chce zareagować na krzywdę Twoich dzieci. Zaczynam mieć watpliwości, czy rzeczywiście kochasz dzieci.
  • gwiazd-ka-a 25.12.13, 18:55
    wypowiedzi autorki watku doszly do tego momentu ze mysle sobie , ze to musi byc troll. Ze to nie moze byc realne. Aby tak bylo.
  • basiastel 25.12.13, 19:14
    Wiesz, ona się w ogóle nie wczuwa w sytuację synów. Gdyby mąz ja tępił, gdyby jej dzień w dzień robił awantury, bo coś gdzieś żle położyła, żle pościeliła, za głośno mówi, coś ogląda, gdyby ją "motywował" do starań, mówiąc jaka jest beznadziejna, to dawno by się wyniosła z domu, nie zwracając uwagi nawet na dzieci.
  • sanciasancia 25.12.13, 19:44
    Nie, to nie troll. To wyparcie i racjonalizacja.
    --
    Loitering with content.
  • michalikowa789 25.12.13, 19:56
    Zapomniałam, że powinnam się cieszyć. Wszak moja własna matka zamierza nam konkretnie pochrzanić życie. Ale co tam. Powinnam jej na kolanach dziękować za to. Przecież tak się o nas ,,troszczy''. Do tego stopnia, że z tej troski zamierza na nas donieść, i wiem, że to zrobi. Bo jest do tego zdolna. I to mnie boli. Może? Może
  • michalikowa789 25.12.13, 19:57
    Jeszcze jak czytam, że ktoś popiera działania mojej ,,kochanej'' mamuśki to szlag mnie trafia.
  • gwiazd-ka-a 25.12.13, 20:03
    chyba musisz byc w jakims potwornym szoku skoro caly czas "wieszasz psy" na osobie, ktora postanowila dzialac po wielu latach pewnie nadziei, ze sie u was zmieni na lepsze.
    Skieruj swoja energie nie na nienawisc do mamy tylko na konstruktywne dzialania aby cierpienie waszych dzieci dobieglo konca.
  • sanciasancia 25.12.13, 20:08
    Szlag cię powinien trafiać, jak czytasz o działaniach swojego męża. Kierujesz złość w złą stronę.
    Ale rozumiem, zmierzenie się z tym, co robi mąż, oznacza również zmierzenie się z własnym współudziałem w procederze znęcania się nad własnymi dziećmi.
    Dobrze, że chociaż babcia stanie na wysokości zadania.
    --
    Loitering with content.
  • basiastel 25.12.13, 20:18
    Nie pozostawiacie matce wyboru. Jesteście dorośli, ojciec krzywdzi dzieci, a wy nic z tym nie chcecie zrobić i jeszcze się użalasz, że jesteście w takiej sytuacji. W tragicznej sytuacji są chyłopcy. Pewnie pomoc psychologa to też byłyby dla Was farmazony.
    Nie powinnaś się przejmować, że matka Ciebie wkopie, oczekujesz od niej źle pojętej solidarności. Jeśli dzieciom dzieje się krzywda w domu i rodzina sobie z tym nie radzi to udział kuratora jest jak najbardziej pożądany.
  • altz 25.12.13, 20:18
    michalikowa789 napisał(a):
    > Zapomniałam, że powinnam się cieszyć. Wszak moja własna matka zamierza nam konk
    > retnie pochrzanić życie.

    Nic wam nie zrobi, jeśli jesteście w porządku. Jeśli nie jesteście, to też wam nic nie zrobi, ale za to może pomóc wnukom. Reasumując, nic wam z mężem się nie stanie.
  • basiastel 25.12.13, 20:20
    a co ze schrzanieniem zycia dzieciom?
  • verdana 25.12.13, 21:16
    Dzieci sa nieważne - są własnością rodziców i rodzice mogą z nimi robić co chcą.
    O ile autorka nie jest trollem, co podejrzewam - to niedługo może sie znaleźć sama. Matki nie będzie chciała widzieć, dzieci mogą zabrać (a jesli nie, to i tak nie sądzę, aby synowie za parę lat chcieli ja jeszcze kiedyś widzieć), zostanie jej mąż. Z braku synów ona będzie chłopcem do bicia.
    --
  • adorra0 25.12.13, 21:24
    Od , mniej wiecej, połowy wątku mam wątpliwości co do prawdziwości tej historii.
  • basiastel 25.12.13, 22:10
    Ona jest prawdziwa. Matka widzi problem, ale wie, że mąż nie chce niczego zmienić, a ona nie potrafi go do konieczności zmiany przekonać. Nie potrafi postawić sprawy na ostrzu noża, co prawdopodobnie byłoby skuteczne, bo zakładam, że małżonkowi na rodzinie jednak zależy. Michalikowa jest zbyt uległa i pewnie boi się konfliktu z mężem, boi się, że mogłaby zostać sama. Wiele kobiet z takich powodów godzi sie na krzywdę swoich dzieci. Boi się też ingerencji osób trzecich w ich zycie rodzinne - może ze wstydu, może z obawy, że będa mieć problemy. Lepiej udawać, że nic się nie dzieje, a dziać to się dopiero zacznie za kilka lat, gdy synowie podrosną i zaczną się buntować i dopiero pokażą tatusiowi gdzie jest jego miejsce. Rodzinę czekają poważne kłopoty i eskalacja konfliktu i to wkrótce.
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 02:00
    michalikowa789 napisał(a):
    > Zapomniałam, że powinnam się cieszyć. Wszak moja własna matka zamierza nam konk
    > retnie pochrzanić życie. Ale co tam. Powinnam jej na kolanach dziękować za to.
    > Przecież tak się o nas ,,troszczy''. Do tego stopnia, że z tej troski zamierza
    > na nas donieść, i wiem, że to zrobi. Bo jest do tego zdolna. I to mnie boli. Mo
    > że? Może

    Pobudka! Kobieto, nie twoja matka chce pochrzanic ci zycie, tylko ty je chrzanisz swoim dzieciom. Kiedy zamierzasz sie obudzic????? Oby za pozno nie bylo.
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 01:57
    gwiazd-ka-a napisał(a):

    > wypowiedzi autorki watku doszly do tego momentu ze mysle sobie , ze to musi byc
    > troll. Ze to nie moze byc realne. Aby tak bylo.

    Moze byc realne, niestety. Sa takie kobiety. Moja matka taka byla. Po pewnym czasie stworzyla sobie ideologie, ze ... to ja jestem winna przemocy jakiej doswiadczalam od jej meza.
    Takze jak widzisz mozna nie tylko nie chronic swojego dziecka, a nawet je irracjonalnie oskarzac o to, ze jest winne temu co jest spotyka.
    Takie osoby istnieja.
  • pade 26.12.13, 01:59
    Twoje dzieci są ważniejsze, przykro mi.
    One się same nie obronią, nie zarobią na siebie, nie wykarmią, są ZALEŻNE. Od Was, toksycznych rodziców.
    Całe szczęście, że masz odważną matkę.
    --
    „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 02:08
    michalikowa789 napisał(a):

    > Kieruje się dobrem (?) wnuków, ale ma też mnie, córke. Córke.
    > To co chce mi zrobić jest działaniem dobrym?

    Czyli liczy sie dobro wylacznie twoje. Kobieto, nie tylko od meza powinni odseparowac twoje dzieci, ale i od ciebie. Taka osoba jak ty nie jest w stanie stworzyc bezpiecznego miejsca dla swoich dzieci. Bo zawsze bedziesz szukac tylko siebie.
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 02:06
    michalikowa789 napisał(a):

    > Moja matka już przestaje być dla mnie matką.
    > I tyle w temacie moim i mojej rodziny.

    To radze sie przyzwyczajac, bo nie minie kilka lat i tak stanie sie z Twoimi dziecmi (nie wykluczone, ze corka tez sie od Ciebie odwroci).
    Roznica bedzie polegac na tym, ze twoja matka w przeciwienstwie do ciebie zachowala sie przyzwoicie a ty .... lepiej nie pytaj.
  • adorra0 25.12.13, 16:34
    Dziewczyny, dajcie jej spokój, z jakiegoś powodu koleżanka okopała się na swojej pozycji i , przynajmniej na razie, ani myśli przyjąć nasz punkt widzenia. Aż się boję myśleć jak wyglądala reakcja męża po przeczytaniu tego wątku, może właśnie pan mąz przestał być dobry dla Autorki. Niestety, ja w odpowiedziach Autorki widzę przede wszystkim lęk, żeby cokolwiek zrobić musiałaby wyjść ze swojej strefy komfortu, a w tym momencie chyba jej na to nie stać. serce się kraje jak się pomyśli jaki los wspólnie zgotowali tym biednym chłopcom i jak to się może na nich odbić w przyszłości, ale widocznie jest to ofiara, którą Autorka złoży na ołtarzu swojego świętego , małżeńskiego, spokoju.
  • basiastel 25.12.13, 16:57
    Ja Ciebie nie namawiam na rozwód, nie potępiam, że tyle lat to tolerowałaś.
    Dla mnie jest oczywiste, że gdy zaczyna sie widzieć problem , to najpierw się rozmawia, tłumaczy, próbuje naprawić.
    Ja sama tkwiłam parę lat w związku z przemocowcem, żeby nie powiedzieć furiatem, który miał pewne walory. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam jak skopał pralkę ( bo ja źle nastawił ), to oczy mi się zrobiły ogromne jak spodki ze zdziwienia. To był bardzo niewinny wstęp do tego, co zafundował mi potem i dziś z moim doświadczeniem, widząc tak zachowującego sie faceta od razu wystawiłabym go za drzwi.
    Latami też tolerowałam ingerującego w moje życie brata. Uważałam, że jest strasznym upierdliwcem i starałam się go ignorować, co długo mi się udawało, bo mieszkaliśmy w innym mieście i codziennego kontaktu nie mieliśmy. Potrzebowałam lat, żeby się przekonać, że to pieniacz, despota, a mówiąc wprost s...n, przy którym strach coś zjeść, strach czegoś się napić, strach coś powiedzieć i strach pomóc własnemu dziecku.
    Ale kochasz męża i on kocha Ciebie, kochasz swoich synów i powinnaś starać się im pomóc, bo problem jest i to bardzo poważny. Korzenie zachowań męża tkwią w dzieciństwie i on potrzebuje pomocy, która może uzdrowić cała rodzinę. Powinniście przejśc trerapię rodzinną i życzę Ci, aby udało Ci się nakłonić do tego męża.
  • verdana 25.12.13, 17:38
    A więc sprawa jest jasna. Dzieci się nie liczą. Liczy sie tylko dobro Autorki, której jest wygodnie tak jak jest i która jest skłonna poświęcić dzieci.
    Matka też sie nie liczy bo śmiała stanąć w obronie wnuków a powinna wiedzieć, że dobro dzieci jest niczym w porównaniu z dobrem dorosłej córki, której dobrze jest tak jak jest.
    Najwidoczniej matka jest skłonna zaryzykować kontakty z córką, aby stanąć w obronie dzieci. Gdyby moja córka tak nie dbała o dzieci, także nie zależałoby mi szczególnie na jej dobrym samopoczuciu, a już na pewno nie na kontaktach.
    Miejmy nadzieję, że ktoś pomoże dzieciom i ze ta wspaniała rodzina zostanie naprawdę zniszczona - coraz bardziej widzę, ze problemem jest w niej nie tylko ojciec, ale może przede wszystkim skupiona tylko na swoim dobrym samopoczuciu matka.
    --
  • jagienka75 25.12.13, 20:59
    > Myślisz, że to tak łatwo wyprowadzić się czy wyprowadzić męża?


    równie dobrze to ON może wyprowadzić się od was.

    Że to takie proste przekreślić kilkanaście lat fajnego życia
    > , jak gdyby nigdy nic?

    a co? jest dobry w łóżku?:D


    --
    Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 01:51
    Bardzo mi zal Twoich dzieci (calej trojki, bo calej trojce wbrew temu co myslisz dzieje sie krzywda). Maja nie jednego ojca przemocowca tylko dwoje rodzicow przemocowcow. Bo Ty jestes przemocowcem biernym. Jestes dorosla i masz moc sprawcza, z ktorej nie korzystasz, bo tobie jest dobrze, bo mialas pare lat fajnego zycia.
    A twoi paroletni synowie tez moga powiedziec, ze mieli pare fajnych lat ze swoim "" tatusiem"" ?

    Jesli kochasz synow to szybko ich od ojca odseparujesz.
    Jesli tego nie zrobisz to niestety tak jak moja matka kochasz siebie bardziej niz swoje dzieci. Na prawde to nie istotne, ze widzisz problem i o nim rozmawiasz. ierz mi nikt tego nigdy nie wezmie (szczegolnie Twoi synowi) za forme pomocy im. Bo to jest jak pisalam w efekcie NICNIEROBIENIE. Te rozmowy sa beskutecznie od 8 lat.
    Dzis istotne jest to co trzeba zrobic zeby wreszcie byc skuteczna.
    Nieistotne jest jak ty jestes z nim szczesliwa.
    Bo Twoje dzieci nie sa. A one nic nie moga zrobic. A ty tak.
    Nie wiem czy jest latwo odejsc od meza, ktory dla mnie jest dobry, ale wiem, ze musi byc latwo odejsc od meza, ktory nie jest dobry dla moich dzieci.
    Kobieto, jesli nei wezmiesz sobie do serca tego co mowi Twoja matka to stracilas dzieci. Chyba ze to w istocie nie ma dla Ciebie znaczenia.
    No to tkwij w tym zwiazku (z ktorego trudno odejsc porzucajac wspaniale wspomnienia kilku fajnych lat) ... skoro dobro i spokoj dzieci jest mniej warte niz dobro i spokoj twoj wsparty "" pieknymi"" wspomnieniami.
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 02:14
    Verdano, ty należysz do tych, którym łatwo się pisze, jak nie są w takiej sytua
    > cji, jak ja,

    Wiec ja ci pisze jak sie zyje z perspektywy takiego dziecka. No chyba, ze to zupelnie nie istotne dla ciebie.
  • mayya2 26.12.13, 15:12
    michalikowa789 napisał(a):

    > Verdano, ty należysz do tych, którym łatwo się pisze, jak nie są w takiej sytua
    > cji, jak ja,
    > Myślisz, że to tak łatwo wyprowadzić się czy wyprowadzić męża? Że to takie nic
    > wystąpić o rozwód? Że to takie proste przekreślić kilkanaście lat fajnego życia
    > , jak gdyby nigdy nic?
    > Myslisz jak piszesz, czy piszesz tylko po to, żeby cokolwiek napisac, nawet jeż
    > eli to tylko właśnie farmazony?
    > Kocham swoje dzieci. Ja wiem to lepiej niż jakaś obca baba przed monitorem, któ
    > ra nigdy mnie na oczy nie widziała i która wie o mnie tyle co nic, czyli właści
    > wie nic.

    Zgadzam sie z autorka watku. Niech te wszystkie wstretne baby sprobuja sie same wyprowadzic. Wiekszosc z nich pewnie jest kurami domowymi na utrzymaniu meza i tylko glupoty wypisuja. Niech same sprobuja sie wyprowadzic, dzisiaj, zaraz, teraz. Bez srodkow do zycia podkulilyby ogon i wyruszyly w droge do mamusi by tam byc na utrzymaniu rodzicow i mieszkac w ciasnym pokoiku. Latwo sie pisze i krytykuje innych. Jak wredne sa te babsztyle. Sytuacja jest nieciekawa bo dzieci beda mialy spaczona psychike. Nie sadze, ze maz sie zmieni, moze wtedy gdy sam bedzie stary i niedolezny, potrzebujacy pomocy synow. Nie jestem w stanie pomoc autorce watku co dalej ale tez nie moge jej wulgarnie osadzac. Nie jest tak latwo sie spakowac, wziac dzieci i pojsc pod most bo nie wszyscy maja rodziny, rodzicow. Poza tym powrot do rodzicow kiedy jest sie doroslym tez nie jest rozwiazaniem. Pomoc psychologa...ale czy maz sie zgodzi?

    --
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 02:31
    Dziekuje Ci, ze tak szczerze opisalas swoje widzenie sprawy, szczegolnie w drugiej polowie. To tak jakbym sobie moja matke poczytala. Wiecej zrozumialam ... niestety.
  • sootball 26.12.13, 06:45
    Michalikowa, ale sprecyzuj PRAKTYCZNIE na czym polega ta wielka krzywda, którą Twoja matka miałaby Wam wyrządzić. Co złego się stanie? Czego się obawiasz? Napisz proszę.
  • michalikowa789 26.12.13, 10:12
    W sumie nic złego się nie stanie. Nie boję się konsekwencji.
    Natomiast boli mnie to, że mojej własnej matce przyszło do głowy o wszystkim mówić obcym ludziom. To nie jest miłe, i zwyczajnie świadczy o niej bardzo źle.
    Obudziła się dopiero teraz, a co wcześniej? Interesowała się? Nie. Potrafiła tylko non stop gadać to, o czym pisało część forumowiczów tutaj - abym się rozwiodła, zostawiła go, bo on niszczy psychikę synów. Samym gadaniem moim chłopakom nie pomogła. Teraz, nagle, coś ją oświeciło, i po tylu latach, po tym cudownym obudzeniu, postanowiła powiadomić, kogo trzeba.
    Przykro mi, i tyle.
    Wolałabym innego działania. Naprawdę kocham swoich synów. Ale w takim razie co JA KONKRETNEGO mogłabym zrobić? Konkretnego. Pomijając skrajności typu rozwód i wyprowadzka 500 km dalej
  • marzeka1 26.12.13, 10:17
    Jesteś niczym wcielenie Dulskiej: "na to mamy 4 ściany, aby brudy prać we własnym domu"- a "brudami" jest krzywdzenie dzieci- dawno żaden wątek i reakcja na krzywdę własnych dzieci (czyli przyzwolenie na krzywdzenie) nie był równie obrzydliwy.
    Mam 2 synów i nie- Ty swoich nie kochasz, bo ja swoich synów nie pozwoliłabym nikomu regularnie , a nawet sporadycznie gnoić, co czyni Twój przemocowy mąż.
  • michalikowa789 26.12.13, 10:25
    Zamilcz, kobieto. I daj jakieś KONKRETNE rady, co mogłabym zrobić, aby pomóc synom
    Bo teraz tylko piszesz od rzeczy, a ja nie rozumiem, w jakim celu to bezsensowne gadanie. Żeby mi bardziej dowalić? O to chodzi?
  • marzeka1 26.12.13, 10:43
    Ty jesteś matką, gdy masz nieszczęście mieć przemocowego męża, który krzywdzi dzieci, to ich dobra stawia się PRZED facetem, który gnoi synów, co Twoja matka zauważała od dawna, to ona sugerowała Ci, abyś od niego odeszła - czego nie zrobisz, pozwalając zmarnować psychikę synów- oj, nie podziękują Ci oni w dorosłości, nie podziękują. Nie dość, ze z siostrą będą mieć skopane układy ("córeczka tatusia"), to i Tobie się dostanie, gdy zyskają świadomość, że patrzyłaś na ich krzywdę.
    Konkret jest jeden: odseparowanie synów od agresywnego ojca- czego i tak nie zrobisz.
    Decyzje nie zależą od innych, zależą od Ciebie- ale Ty wolisz patrzeć i przywalać na krzywdę własnych dzieci.
  • amb25 27.12.13, 08:53
    Oddaj ich babci na wychowanie.
  • differentview 26.12.13, 10:42
    michalikowa789 napisał(a):

    > Wolałabym innego działania. Naprawdę kocham swoich synów. Ale w takim razie co
    > JA KONKRETNEGO mogłabym zrobić? Konkretnego. Pomijając skrajności typu rozwód i
    > wyprowadzka 500 km dalej

    konkretnie mozesz powiedziec mezowi, ze nie bedziesz dalej tolerowac przemocy psychicznej wobec synow; mozesz wyslac go na terapie, zeby zrozumial dlaczego to robi, interweniowac w kazdej sytuacji gdy jego zachowanie uderza w chlopcow; jesli to wszystko nie odniesie skutku wtedy zagrozic rozstaniem, rozwodem i ograniczeniem mu wladzy rodzicielskiej, ujawnieniem w sadzie znecania sie nad synami, na swiadka powolanie babci; jesli maz nie bedzie sie chcial zmieniac- wtedy rozwod nie jest ostatecznoscia tylko logiczna konsekwencja; matka, ktora kocha swoje dzieci i widzi, ze sa gnojone kazdego dnia- musi reagowac; jesli pozwalasz na psychiczne maltretowanie synow to niby jak przejawia sie ta Twoja milosci do nich???
  • gwiazd-ka-a 26.12.13, 11:02
    dostalas juz wiele rad, zobacz ile ludzi probuje ci pomoc i jak poruszyl ich los twoich dzieci i twoj.
    tak jak ci pisalam skieruj swoja energie i czas teraz nie na lamentowanie i nienawisc do matki oraz do forumowiczor tylko na dzialanie.
  • michalikowa789 26.12.13, 12:33
    Co z tego, że dostałam pewne rady, jak mądrale typu marzeka1 z góry uważają, że ja i tak nic nie zrobię?
    To Ty chciałaś wiedzieć, jak na posty na forum zareagował mój mąż? To Ci napisze. Powiedział, że ,,nikt mu nie będzie ustawiał synów, a już tym bardziej jacyś ludzie z internetu. I że wasze rady możecie sobie wsadzić w dupę''.
    Spodziewałaś się innej reakcji ze strony osoby, która ma takie podejście do własnych synów? Myslałaś, że mój mąż założy worek pokutny, i z dnia na dzień się zmieni? To nie takie proste, tym bardziej że on się zmienić raczej nie chce.
    Jedyne, co ja bym na teraz mogła zrobić, aby odseparować ojca od synów, to przeniesienie się do mojej matki.
  • adorra0 26.12.13, 13:02
    Uda Ci się. Ja w Ciebie wierzę. Wczoraj miałam pewne wątpliwosci co do wiarygodności całej historii, kiedy w kółko pisałaś o mamie, ale dzisiaj przeczytałam pozostałe Twoje posty, zwłaszcza założycielski i wiem, WIEM, że nie pozwolisz dłużej krzywdzić swoich dzieci, bo je kochasz. Pogubiłaś się, ale jesteś na dobrej drodze . Dasz radę. Ja nie przekreślam Twojego małżeństwa, jeżeli faktycznie mąż traktuje dobrze Ciebie i córkę, ale potrzebna jest terapia wstrząsowa, która skłoni męża do refleksji i do podjęcia terapii psychologicznej. Nie powiem Ci co masz zrobić, bo to trzeba działać mądrze; tylko Ty znasz swojego męża, więc tylko Ty możesz nakreślić plan działania i realizować go konsekwentnie. Powodzenia.
  • marzeka1 26.12.13, 13:08
    To marzeka1 spyta inaczej: a ZROBISZ coś z tą chorą sytuacją?
    I znamienne są słowa , których użył Twój mąż: "ustawiał synów" - widzisz, dzieci się wychowuje, kocha, a nie "ustawia"- ustawić to meble sobie możecie.
    I nie mam złudzeń co do Twego chłopa- nie zmieni się, dalej będzie gnoił synów- przepraszam: "ustawiał synów". Tyle od "mądrali"- w sumie mocno wstrząsający wątek- wolałbym o Tobie myśleć jak o trollu, niż osobie rzeczywistej, która pozwala krzywdzić własne dzieci, bredząc przy okazji, że je kocha. I pewnie z tej miłości wielkiej robisz, co robisz.
  • basiastel 26.12.13, 13:09
    Zgłoś sprawę kuratorowi sądowemu i poproś o nadzór. Zmuszą męża do terapii, albo odpowie z KK. Ty ciagle się ustwiasz w roli sierotki i współpracujesz z mężem. Po co mu pokazałaś, co piszą na forum? Znasz go, wiedziałaś jaka będzie reakcja. Chciałaś się poskarżyć jak was biedaków oceniają i wspólnie sie oburzyliście?
    Zgłoś się do "niebieskiej linii" - możesz szukać u nich porady psychologa i prawnej, takze przez internet. Mąż wcale nie musi o tym wiedzieć. Jeśli nie rozumiesz wagi problemu, skorzystaj z pomocy psychologa ( darmowa ). Twój mąż nie może sobie robić z dziećmi, co mu sie podoba i mu to uświadom - tchórzliwa kobieto! Jak tego nie zrobisz, to coś czuję, że zgłoszę na policję fakt znęcania się nad dziećmi przez twojego czuba-męża. Jesteś zarejestrowana, masz IP - namierzą was.
  • notting_hill 26.12.13, 13:16
    W każdym większym mieście są ośrodki Komitetu Ochrony Praw Dziecka. To pozarządowa organizacja, nie policja, pracują tam doświadczeni pedagodzy i psycholodzy, można się bezpłatnie i nawet anonimowo poradzić, są warsztaty dla rodziców, naprawdę to wszystko jest na wyciągnięcie ręki, tylko trzeba chcieć, a nie udawać (i pokrywać agresją), że problemu nie ma...
  • michalikowa789 26.12.13, 13:37
    Nigdzie nie napisałam, że nie ma problemu w naszym domu.
  • sootball 26.12.13, 13:12
    Dlaczego powiedzenie "o wszystkim" "obcym ludziom" jest złe?
    Ci ludzie, których ona chce powiadomić to nie są przecież Wasi sąsiedzi, którzy tą informacją by się ekscytowali i się z Was śmiali, tylko ludzie, którzy pracują z takimi problemami na co dzień. Którzy niejedno już widzieli, sytuacje lepsze i gorsze od Waszej. Ludzie, którzy mają doświadczenie potrzebne, aby Wam pomóc i wpłynąć na męża.
    Dlaczego powiadomienie ich "o wszystkim" jest złe?
  • michalikowa789 26.12.13, 13:35
    Bo to wstyd. Zwyczajny, najzwyczajniejszy wstyd.
    Wstyd, że muszą ingerować obcy ludzie, bo matka własnym dzieciom nie umiała pomóc.
    To na kogo ja wyjdę? Na potwora? Na nieudolną matulę, co to nic nie potrafi?
    To nie jest miłe.
    Tobie by nie było wstyd?
  • sootball 26.12.13, 13:53
    Byłoby. Na pewno. Ale wstyd da się przeżyć. Też się kiedyś (w zupełnie innej sytuacji) przyznawałam do czegoś, z czego nie byłam dumna. Bałam się bardzo. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że ten moment/etap wstydu to nie jest koniec. Potem dostajesz pomoc, ale najważniejsze - dostajesz motywację i siłę żeby nie popełniać znów błędu lub nie kontynuować istniejącego. I jeśli tak robisz, to nie kieruje tobą już strach, tylko wewnętrzne przekonanie, że robisz co należy i jesteś przyzwoitym człowiekiem. Wiesz ile siły i spokoju daje takie przekonanie? Każdy popełnia błędy i ci ludzie doskonale to wiedzą. Nie ma ludzi nieskazitelnych.

    Mozesz zrobić coś dobrego. Nie pozwól, żeby powstrzymał Cię przed tym strach.
  • sootball 26.12.13, 13:58
    I jeszcze w kwestii "na kogo wyjdę".
    Wyjdziesz przede wszystkim na kobietę, która nie chce pozwolić, aby jej dzieciom dalej działa się krzywda i szuka pomocy.
  • michalikowa789 26.12.13, 14:01
    Jak basiastel zrobi tak, jak mówi, to będe miała psy na głowie - wielkie dzięki.
    Choćby człowiek chciał działać sam, to nie, nie dadzą mu szans - zawsze znajdzie się taka, co na psy doniesie.
  • sootball 26.12.13, 14:22
    No to najwyżej będziesz. I to nie jest koniec świata. Jeśli nawet odbędzie się interwencja, to Wasze życie po niej może być lepsze, a nie gorsze.
    A Ty, swoją drogą, działaj sama. Jedno drugiemu nie szkodzi.
  • michalikowa789 26.12.13, 14:23
    To jest koniec świata, zwłaszcza e mój wątek jest trollowski
  • sootball 26.12.13, 14:27
    Nie jest :)
    Piszesz tak tak na wszelki wypadek.

    Moja rada, odejdź od komputera, ochłoń. Przemyśl to wszystko, również pod kątem, że wstyd naprawdę da się przeżyć. I czy naprawdę chcesz pozwolić na dalsze krzywdzenie swoich synów.
  • michalikowa789 26.12.13, 14:29
    Jest, jest. Nie wierzysz, to napisz do agory. Oni Ci potwierdzą, że to nie jest mój jedyny nick.
  • sootball 26.12.13, 14:36
    Po prostu to wszystko przemyśl, kiedy już emocje trochę opadną.
    Powodzenia.
  • michalikowa789 26.12.13, 14:36
    Kobieto, to jest trolling. To co ja mam przemyśleć? Trollowanie?
  • adorra0 26.12.13, 14:42
    michalikowa789 napisał(a):

    > Kobieto, to jest trolling. To co ja mam przemyśleć? Trollowanie?

    Może co trzeba mieć w głowie, żeby zakładać taki wątek?
  • michalikowa789 26.12.13, 14:44
    Pisałam niżej. Założyłam go m.in. z nudów. Chciałam też zobaczyć, jak ludzie zareagują na taki ,,problem''. Nie spodziewałam się, że ktokolwiek będzie chciał zgłaszać coś takiego na policję. Jak jedna zaczęła mi tym grozić - siłą rzeczy sie przyznałam
    Wiem, że trolling nie jest karalny, ale to i tak wstyd.
  • sootball 26.12.13, 14:54
    Wiem, że uważasz że musisz tak pisać.
    Bez względu czy policja się tm zainteresuje czy nie - działaj dla dobra synów.
  • michalikowa789 26.12.13, 14:58
    Dalej uważasz, że to mój realny problem? SERIO? Można być aż tak naiwnym?
  • jagienka75 26.12.13, 17:36
    michalikowa789 napisał(a):

    > Dalej uważasz, że to mój realny problem? SERIO? Można być aż tak naiwnym?


    no to masz teraz durna kretynko "trolling".
    mam nadzieję, że dzieci wam zabiorą i twoja matka będzie dla nich rodziną zastępczą.
    a ty sie wariatko lecz razem z tym swoim godnym pożałowania PAWIANEM.
    oboje jesteście zaburzeni/wynaturzeni i takich osobników powinno izolować się od społeczeństwa.

    i niech was od razu wysterylizują.
    WESOŁYCH ŚWIĄT wyrodna babo.



    --
    Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
  • lilith76 27.12.13, 14:07
    Który troll przyznaje się do tego, że jest trollem???
    Troll po prostu przestaje odpisywać.
    Wątek ma wiele cech trolowania, z wyjątkiem tego "przyznania się" :)

    --
    Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
  • basiastel 26.12.13, 14:55
    Jak wątek jest trollowski to nie będzie to żadnym końcem świata dla Was, ja wyjde na idiotke, jak sama piszesz, a ty na dowcipnisię. Ja tam nie wstydzę się wyjść na idiotkę, zwłaszcza, że jednak nie mam odczucia, że robię Wam głupi dowcip.
  • michalikowa789 26.12.13, 15:00
    Końcem świata nie będzie. Ale wstyd jest nadal. Bo i ja, i ty zrobimy z siebie błaznów.
    Ja - za bajkopisarstwo, ty za naiwność we wszystko, ci płodzi net
  • basiastel 26.12.13, 15:11
    michalikowa789 napisał(a):

    > Końcem świata nie będzie. Ale wstyd jest nadal. Bo i ja, i ty zrobimy z siebie
    > błaznów.
    > Ja - za bajkopisarstwo, ty za naiwność we wszystko, ci płodzi net
    No cóż, może jestem naiwna, ale sie tego nie wstydzę, ludzie mają gorsze cechy. Jeśli nie masz dzieci, to to policja to ustali i nawet do Was nie przyjdzie i tak sprawa się skończy. Ale jeśli masz dzieci, to policję na pewno zainteresuje, dlaczego tak gwałtownie temu zaprzeczasz i wyjaśnie jednak co dzieje sie w Waszym domu.
  • moja_niespodzianka 26.12.13, 20:09
    Wątek porażający! Dziewczynom gratuluję odwagi cywilnej i szczerze popieram wszelkie działania służące pomocy dzieciom. Autorce wątku życzę odnalezienia siły do obrony własnych dzieci i przerwania codziennej przemocy.

    I jak ktoś wyżej napisał, ten wątek powinien służyć przykładem.
  • baczyn_ska8 26.12.13, 20:12
    forum.gazeta.pl/forum/w,396,148696762,148696762,Kara_za_trollowanie_.html
  • morekac 26.12.13, 18:20
    Lepiej w sumie wyjść 5 razy na naiwną niż raz nie zareagować...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • sanciasancia 26.12.13, 19:05
    Dokładnie.
    --
    Loitering with content.
  • michalikowa789 26.12.13, 19:18
    Ale żeby być aż tak naiwną - to jest coś nie tak.
    Ja mam bujna wyobraźnię (nudy swoją drogą), niejeden trollowski wątek spłodziłam - lud to łyka bez problemu.Książki mogłabym pisać, i kasę na tym zbijać.
    Podobnie tym razem.
    Tylko że tym razem mi wstyd.
    Bo jeżeli basiastel to faktycznie zgłosiła, i cały trolling wyjdzie na jaw - to chyba sobie sama wór pokutny nałożę.
    I nie chodzi już o strach, że mi za trolling coś zrobią - ale o wstyd.
  • basiastel 26.12.13, 20:21
    Zgłoszę, bo sama miałam ojca- wyjątkowego gada. Nigdy o tym nie pisałam, ale potrafił nam robić ogromne krzywdy, mimo, że był pozbawiony władzy rodzicielskiej. Mimo, że byłam najmłodsza, byłam jedyną osobą, która potrafiła się mu przeciwstawić i której się bał, bo ze mną przegrywał. Na krzywdę dzieci jestem wwrażliwa.
  • michalikowa789 26.12.13, 20:27
    Zostanę zdemaskowana jako wstrętny troll - co z tego będziesz miała? Satysfakcję, że ,,haha, uwaliłam idiotkę, i pokazałam jej, że nie warto trollować''? O to Ci chodzi?
  • michalikowa789 26.12.13, 20:34
    Kobieto, nie rób tego.
    Jak, nie daj boże, ludzie w pracy dowiedzą się, że w taki sposób trollowałam, i to tyle razy na jednym tylko forum - to koniec.
  • altz 26.12.13, 20:37
    michalikowa789 napisał(a):
    > Kobieto, nie rób tego.
    > Jak, nie daj boże, ludzie w pracy dowiedzą się, że w taki sposób trollowałam, i
    > to tyle razy na jednym tylko forum - to koniec.

    Widziałem w "egzorcyście", tam też był moment, że demon błagał. ;-)
  • basiastel 26.12.13, 20:41
    michalikowa789 napisał(a):

    > Kobieto, nie rób tego.
    > Jak, nie daj boże, ludzie w pracy dowiedzą się, że w taki sposób trollowałam, i
    > to tyle razy na jednym tylko forum - to koniec.

    Nikt o postępowaniu wyjaśniającym nie informuje pracodawcy o sprawie. Ludzi z pracy się nie obawiaj.Ja naprawdę nie chcę Ci dokuczyć.
  • michalikowa789 26.12.13, 20:43
    Ale dokuczysz mi w zupełnie inny sposób
    Nawet jak ludzie w pracy się nie dowiedzą - wstyd będzie dla mnie samej.
    Bo wyjdę na dorosłą, durnowatą babę, która się nudzi, i która z nudów wymysla sobie przeróżne sprawy.
    To chyba jeszcze gorszy wstyd, bo na idiotkę wyjdę.
  • basiastel 26.12.13, 20:48
    Już wyszłaś. Jaka to różnica, że będziesz musiała stawić czoło swojej głupocie przed kolejną osobą, np. prokuratorem?
  • michalikowa789 26.12.13, 20:53
    I dlatego większego jeszcze wstydu wolałabym uniknąć. Co chyba nie powinno dziwić.
    Co miałabym powiedzieć? ,,Przepraszam, jestem głupia, nudzę się, jaja sobie robię z ludzi, i problemy wymyślam''. Wstyd to jest właśnie wyjście na jaw takiego trollowania.
  • altz 26.12.13, 20:35
    michalikowa789 napisał(a):
    > Zostanę zdemaskowana jako wstrętny troll - co z tego będziesz miała?

    Tego jeszcze nie wiemy. Nie powinno się zakładać wyniku eksperymentu, bo to jest nieprofesjonalne. Eksperyment trwa, zobaczymy wynik! ;-)
  • basiastel 26.12.13, 20:37
    Problem w tym, że Ci nie wierzę. Pisałaś, że bardzo Ci zależy, by sprawa nie wyszła poza forum najbliższej rodziny i sądzę, że dalej kieruje Tobą taki strach. Sprawdzą, mam nadzieję i jeśli to trolling, to nic poza wstydem Ciebie nie spotka.
  • michalikowa789 26.12.13, 20:39
    Poza wstydem nic mnie nie spotka, ale ten wstyd to kara dostatecznie dotkliwa.
  • michalikowa789 26.12.13, 20:41
    Naprawdę kłamałam.
    Nie wierzysz - napisz do agory, czy co to tam jest. To Ci potwierdzą, że ja tylko na ŻR napisałam chyba z 10 postów. Pod różnymi nickami.
  • basiastel 26.12.13, 20:44
    Agora nie udzieli mi takiej informacji - nie ma prawa.
  • michalikowa789 26.12.13, 20:45
    No racja. To nie wiem, jak mam ci udowodnić, że to naprawdę trolling, a nie mój problem
    Proszę Cię, nie zgłaszaj.
    Trolling źle świadczy o trollującym, a ja już się dostatecznie wstydu najadłam.
  • differentview 26.12.13, 20:54
    > No racja. To nie wiem, jak mam ci udowodnić, że to naprawdę trolling, a nie mój
    > problem
    > Proszę Cię, nie zgłaszaj.
    > Trolling źle świadczy o trollującym, a ja już się dostatecznie wstydu najadłam.

    jesli to trolling to napisz, ktore watki sa Twoje pod innymi nickami
  • michalikowa789 26.12.13, 20:57
    M.in. nie dogaduję się z 17-letnim synem męża, jak pomóc 15-letniemu synowi i jego dziewczynie
    i jeszcze wiele innych
    Wstyd, nie?
  • michalikowa789 26.12.13, 21:00
    Uprzedzam: specjalnie wymyślam sobie takie emocjonujące problemy, żeby zobaczyć reakcję ludzi, co doradzą, co odpowiedzą
    W tym wątku przesadziłam na całej linii
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 21:09
    No to wstydu sie najesz i tyle. Nic ci nie zrobia. Za pozno na jeczenie. Sprawa zgloszona do fundacji i oni cos na pewno zrobia zeby sie dowiedziec czy to prawda.
    Ustalenie kto jestes, gdzie mieszkasz i jaki jest stan rodzinny potrwa pare minut. Jesli jestes psychiczna trolica to sie tylko wstydu najesz, nic ci nie grozi. Buzka na ten nowy rok.
  • ssnn 26.12.13, 22:50
    Trollowanie możesz udowodnić pisząc w tym wątku tę samą (copy+paste) wiadomość o tym, że trollujesz z poszczególnych kont, z których zakładałaś tamte wątki.

    Jeśli trollujesz i najesz się więcej wstydu niż dotąd, to cóż, to się nazywa podnoszenie konsekwencji.
  • morekac 27.12.13, 00:46
    Ponoszenie chyba.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • ssnn 27.12.13, 17:06
    morekac napisała:

    > Ponoszenie chyba.

    Nie chyba, tylko na pewno. SwiftKey czasem mnie przechytrzy. ;-)
  • misterni 27.12.13, 22:54
    do trollowania. Tutaj przychodzą ludzie z rzeczywistymi problemami i tacy, którzy chcą pomóc. Trzeba być naprawdę pozbawionym sumienia, żeby sobie z tego robić jaja.
    --
    Misterni
  • basiastel 26.12.13, 13:56
    To ja Ci pomogę i wstyd wsadź sobie w d.. tzn. tam gdzie masz swoją matkę.
    Właśnie drukuję Twoje wpisy i prześle je na policję. To co robi mąż przy Twojej aprobacie to przestępstwo z art. 207 KK. Ścigane jest wtrybie publiczno-skargowym. Na podst. art. 304 par. 1 KPK mam obowiązek zgłosić fakt do prokuratury, a ta ma obowiązek sprawę wyjaśnić i wasza wola nie ma tu żadnego znaczenia.
  • michalikowa789 26.12.13, 13:58
    Radzę Ci tego nie robić
  • basiastel 26.12.13, 14:03
    michalikowa789 napisał(a):

    > Radzę Ci tego nie robić
    Grozisz mi?
  • michalikowa789 26.12.13, 14:04
    Daruj sobie.
    Daruj sobie, kobieto.
    Daj mi samej zareagować. SAMEJ.
  • michalikowa789 26.12.13, 14:06
    Jak ja mam Ci, ku...., udowodnić, przez forum, że naprawdę coś z tym zrobię? Że nie skończy się tylko na gadaniu?
    Od razu trzeba głupi wątek na psiarnie zgłaszać?
  • basiastel 26.12.13, 14:12
    michalikowa789 napisał(a):

    > Jak ja mam Ci, ku...., udowodnić, przez forum, że naprawdę coś z tym zrobię? Że
    > nie skończy się tylko na gadaniu?
    > Od razu trzeba głupi wątek na psiarnie zgłaszać?
    Dla mnie to nie jest głupi wątek, mam pewność, że ojciec znęca sie nad dziećmi i mam pewność, że Ty nic z tym nie zrobisz, ojceic też nie - co jasno napisałaś. Nie chcesz, by w sprawę ingerował ktokolwiek z zewnątrz, a sama nie jesteś w stanie wpłynąć na zachowania męża. A prokuratura sprawę wyjaśni - to jest mój moralny obowiązek.
  • michalikowa789 26.12.13, 14:15
    basiastel napisała:

    > michalikowa789 napisał(a):
    >
    > > Jak ja mam Ci, ku...., udowodnić, przez forum, że naprawdę coś z tym zrob
    > ię? Że
    > > nie skończy się tylko na gadaniu?
    > > Od razu trzeba głupi wątek na psiarnie zgłaszać?
    > Dla mnie to nie jest głupi wątek, mam pewność, że ojciec znęca sie nad dziećmi
    > i mam pewność, że Ty nic z tym nie zrobisz, ojceic też nie - co jasno napisałaś
    > . Nie chcesz, by w sprawę ingerował ktokolwiek z zewnątrz, a sama nie jesteś w
    > stanie wpłynąć na zachowania męża. A prokuratura sprawę wyjaśni - to jest mój m
    > oralny obowiązek.

    Luz, zmuszasz mnie do napisania prawdy. Tak, wątek jest trollowski. Ktoś mnie wczoraj dobrze rozgryzł, ale próbowałam udawać, że to, co opisuję, to mój faktyczny problem. Ciągnęłabym to dalej, ale jak ktoś zaczął grozić mi doniesieniem na psiarnię - jestem zmuszona się przyznać.
    Także jak chcesz, to zgłaszaj - najwyżej się zbłaźnisz, a z tego co wiem, to trollowanie nie jest zabronione/
    Oczywiście, możesz teraz pisać, że pewnie się usprawiedliwiam, bo się boję - myśl tak sobie.
    Nie zmienia to faktu, że trollowałam i nabrałam wszystkich forumowiczów. prawie wszystkich..
  • michalikowa789 26.12.13, 14:18
    Uprzedzam ewentualne pytania: tak, nudziło mi się. Tak, chciałam zobaczyć, jaka będzie reakcja ludu na opisanie takiego właśnie ,,problemu''.
  • basiastel 26.12.13, 14:30
    Wolę się narazić na zbłaźnienie, niż myśleć o tym, co przechodzą wasze dzieci. Organy ścigania to wyjaśnią i jeśli to trolling, nic Wam nie zrobią, sprawę umorzą. Ja mjestem przekonana, że to nie trolling.
  • michalikowa789 26.12.13, 14:31
    To se bądź przekonana.
    Jak wyjdzie, ze to trolling, to wyjdziesz na idiotkę - jak chcesz tego, nie ma sprawy.
    Mało kto lubi z siebie robić błazna, ale co kto woli..
  • basiastel 26.12.13, 14:43
    michalikowa789 napisał(a):

    > To se bądź przekonana.
    > Jak wyjdzie, ze to trolling, to wyjdziesz na idiotkę - jak chcesz tego, nie ma
    > sprawy.
    > Mało kto lubi z siebie robić błazna, ale co kto woli..
    Ja nie mam nic przeciwko. Strach obleciał i usiłujesz wywinąć kota ogonem. Nawet jeśli nie mam pewności, ale mam podejrzenia, to moim moralnym obowiązkiem jest sprawić, by te podejrzenia ktoś zweryfikował. Godzę się na rolę ew. błazna, czy idiotkę, jak to określasz.
    Nie wiem kiedy pisałaś nieprawdę, wtedy, czy teraz. Sądzę, że jednak wcześniej. To nic zrobić z siebie idiotkę w takiej sprawie.
  • michalikowa789 26.12.13, 14:47
    Kłamałam już przy zakładaniu tego wątku. Zacznijmy od tego, że ja w ogóle nie mam dzieci. Lepiej - nawet nie mam męża.
    Wiem, wiem, że mi nie wierzysz, i myślisz, że ze strachu teraz piszę, że to trolling.
    Wiesz może chociaż, co się dzieje, jak wychodzi na jaw, że to trollowanie? Nie ma kary, wiem. Ale co się dzieje przed udowodnieniem trollowania?
  • differentview 26.12.13, 20:23
    michalikowa789 napisał(a):

    > Kłamałam już przy zakładaniu tego wątku. Zacznijmy od tego, że ja w ogóle nie m
    > am dzieci. Lepiej - nawet nie mam męża.
    > Wiem, wiem, że mi nie wierzysz, i myślisz, że ze strachu teraz piszę, że to tro
    > lling.
    > Wiesz może chociaż, co się dzieje, jak wychodzi na jaw, że to trollowanie? Nie
    > ma kary, wiem. Ale co się dzieje przed udowodnieniem trollowania?

    pamietam jak na blogu kobiety chorej na raka pojawila sie trollica, ktora wypisywala potworne rzeczy- wystarczylo kilka dni zeby ujawnic jej imie, nazwisko, miejsce pracy- nie wiem czy poniosla konsekwencje prawne ale samo zdemaskowanie bylo chyba wystarczajaca nauczka
    w Twoim przypadku bedzie podobnie- jesli okaze sie, ze nie masz meza ani dzieci; jesli jednak historia jest prawdziwa- jest szansa, ze maltretowanie synow sie skonczy, moze cos do Ciebie dotrze i zamiast swoim wstydem zaczniesz sie przejmowac cierpieniem swoich dzieci
  • michalikowa789 26.12.13, 20:26
    I ten wstyd mnie najbardziej przeraża.
    Jak wyjdzie na jaw mój trolling, to chyba się pod ziemię zapadnę ze wstydu.
    Jak ja zostanę w podobny sposób zdemaskowana - to koniec.
  • michalikowa789 26.12.13, 20:31
    Nie chciałabyś widziec, ile ja spłodziłam wątków na tym tylko forum - pod kilkoma nickami, oczywiście.
  • gwiazd-ka-a 26.12.13, 19:46
    mam nadzieje basiastel ze masz na tyle jeszcze motywacji zeby zglosic ta sprawe. Daj nam znac czy udalo sie.

    Obojetnie czy wyjdzie na przemoc w rodzinie w koncu czy jednak trollowanie to kobieta zdobedzie pewne doswiadczenie na przyszlosc.
  • ewa9717 26.12.13, 20:05
    No własnie: prawda czy trollowanie, wszystko jedno, czas wydorośleć.
    Basiastel, postąpiłas najlepiej jak można.

  • altz 26.12.13, 14:58
    michalikowa789 napisał(a):
    > To se bądź przekonana.
    > Jak wyjdzie, ze to trolling, to wyjdziesz na idiotkę - jak chcesz tego, nie ma
    > sprawy.
    > Mało kto lubi z siebie robić błazna, ale co kto woli..o baru!

    Jak z filmu egzorcysta, wszystkie chwyty dozwolone.
    Ten wątek po interwencji, powinien być zarchiwizowany i pokazywany studentom psychologii i pracownikom służb interwencji jako klasyka gatunku, niech się na nim uczą.
  • fiamma75 26.12.13, 13:58
    Wyjdziesz na tego, kim jesteś.
    Na matkę, która tolerowała przemoc wobec własnych dzieci.
    --
    My oraz Starsza i
    Młody
  • butterfly.effect 26.12.13, 14:21
    michalikowa789 napisał(a):

    > Bo to wstyd. Zwyczajny, najzwyczajniejszy wstyd.
    > Wstyd, że muszą ingerować obcy ludzie, bo matka własnym dzieciom nie umiała pom
    > óc.
    > To na kogo ja wyjdę? Na potwora? Na nieudolną matulę, co to nic nie potrafi?
    > To nie jest miłe.
    > Tobie by nie było wstyd?


    chciałabyś móc skorzystać z pomocy mając pewność, że nie zostaniesz przez osoby pomagające oceniona negatywnie jako matka?
  • sootball 26.12.13, 14:24
    Nie zostaniesz oceniona jednoznacznie negatywnie. Tak, jesteś matką, która popełniała błędy, ale też taką, która chce sytuację zmienić. I to drugie jest KLUCZOWE.
  • sanciasancia 26.12.13, 14:25
    > Bo to wstyd. Zwyczajny, najzwyczajniejszy wstyd.
    Wstyd to jest pozwalać na takie traktowanie dzieci.
    Wstyd to czegoś takiego nie ujawniać.
    > To na kogo ja wyjdę? Na potwora? Na nieudolną matulę, co to nic nie potrafi?
    Na to kim jesteś. Na żałosną kreaturę, która nawet własnych dzieci nie potrafi chronić.
    > To nie jest miłe.
    To, co się dzieje, jest od lat koszmarem dla dzieci. Ale ciebie interesuje twoja reputacja i zadek.
    --
    Loitering with content.
  • verdana 26.12.13, 15:06
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,148696762,148696762,Kara_za_trollowanie_.html
    --
    <
  • noname2002 26.12.13, 15:57
    Ciekawe, ile jeszcze wątków tu napłodziła. Już jakiś czas temu miałam napisać, że ktoś tu się w chory sposób zabawia- jest kilka wątków napisanych bardzo podobnie, matka ma kłopoty z dorastającym synem, dziwnie beznamiętnie odpowiada(zważywszy na poważne problemy dziecka) i syna ma totalnie gdzieś.
  • sootball 26.12.13, 16:14
    "No przepraszam, jak ja cierpiałam (i nie jest to wyolbrzymione słowo) to nawet najbliżsi nie reagowali, a wszyscy wiedzieli, co się dzieje, nie tylko moja mama. Skoro nie reagowali najbliżsi, to co dopiero obcy..
    Co tam, to tylko dziecko, dzieci nalezy tresować, od tego są.
    Ukochane powiedzenie mojego kochanego ojczulka to: kto ma pszczoły ten ma miód, kto ma dzieci ten ma smród.
    Może powinnam reagować, jak widze, że coś się dzieje dziecku.Jednak nie robię tego. Nie wiem czemu, ale nie potrafię się przełamać do większej reakcji. "


    Tu się ludzie przełamali. I dobrze. Lepiej wyjść na durnia i nadgorliwca, niż pozwolić na przemoc. Gratulacje, Basiu, zniechęcając ludzi do pomocy przez trollowskie wątki, nie jesteś lepsza od swojego tatuśka - oprawcy.
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 15:11
    Proponuje komu sprawa lezy na sercu aby zglosil interwencje. Ja juz zglosilam sprawe do paru fundacji zajmujacych sie przemoca w rodzinie sygnujac swoje zgloszenie swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Z tego co wiem jedna forumowiczka (a moze wiecej) zglosila na policje. Mysle, ze im wiecej bedzie zgloszen tym lepiej. Kto ma jakis pomysl gdzie mozna zglosic i czuje , ze powienien niech to robi.
    Jak Michalikowa jak twierdzi zarty sobie stroi to lepiej wyjsc na naiwniaka, ktory uwierzyl w czyjes niewybredne zarty na forum niz pozwolic na gnebienie tych dzieciakow.
    Jesli Michalikowa jest niewinna to sprawdza i nic jej nie zrobia.
    Pozdrawiam
  • ola33333 26.12.13, 15:44
    policja powinna jak najbardziej sprawdzic to, bo nie wiadomo co tu tak na prawde jest prawda.
    Moze autorka postu pisze o trolowaniu, bo sie przestraszyla konsekwencji a sama historia jest prawdziwa.
  • dmuchawcelatawce 26.12.13, 15:53
    ola33333 napisała:

    > policja powinna jak najbardziej sprawdzic to, bo nie wiadomo co tu tak na prawd
    > e jest prawda.
    > Moze autorka postu pisze o trolowaniu, bo sie przestraszyla konsekwencji a sama
    > historia jest prawdziwa.

    Tez tak mysle. Tak czy owak jak dziewczyna jest stuknieta i wymyslila sobie a nawet jak twierdzi, nie ma dzieci i meza to nawet do niej nie przyjda. Wlos jej z glowy nie spadnie a przynajmniej nauczy sie, ze nei warto "" zartowac" w ten sposob.

  • konwalka 26.12.13, 16:05
    o
    a juz uznalam drugi dzien swiat za stracony :D
    --
    - Mamoooo! Znalazłam kotka, mogę go zatrzymać?
    - Idiotko, masz 35 lat, męża szukaj!
    po-ranna.bloog.pl/
  • d.d.00 26.12.13, 16:27
    Co racja to racja :-P
    --
    :))))))
  • jagienka75 26.12.13, 18:02
    jeśli autorka to basia_400, to ma rzeczywiście zrytą psychikę, przez własnego ojca, który się nad nią znęcał w dzieciństwie i gdzieś pisze, że mąż nie żyje a ona nie ma dzieci:D ( w wątku o oddawaniu krwi).
    tak czy siak, rzeczywiście dobrze by było to zgłosić, bo nie wiadomo, jaka jest prawda.
    psychol.




    --
    Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
  • basiastel 27.12.13, 19:24
    Właśnie trafiłam na wątek o tyt. " Pożyczyć na spłatę długów?" założony 19 stycznia 2013 przez basia_400. Wynika z niego, że autorka jednak męża ma. Pani ta najwyraźniej nie wie czy męża ma czy go nie ma.
  • jagienka75 27.12.13, 21:55
    basiastel napisała:

    > Właśnie trafiłam na wątek o tyt. " Pożyczyć na spłatę długów?" założony 19 st
    > ycznia 2013 przez basia_400. Wynika z niego, że autorka jednak męża ma. Pani t
    > a najwyraźniej nie wie czy męża ma czy go nie ma


    no to babka niezrównoważona psychicznie i chyba lepiej będzie powiadomić, kogo trzeba.
    może ma dzieci a może nie, ale dobrze by było, gdyby najadła się wstydu, choćby przed mężem, jeśli takowy istnieje.
    jeśli ma męża, chłopina powinien wiedzieć, z kim żyje/śpi.
    jeśli baba jest chora na głowę, to ja bym się na jego miejscu takiej bała. wiadomo,co do łba jej strzeli?

    mam nadzieję, że ten CZUB nie ma jednak dzieci.
    mieć taką mamuśkę, to tragedia.

    --
    Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
  • mayya2 26.12.13, 20:06
    To co napisalas to nie sa wymysly Twojej wyobrazni. Wiem, ze jest to prawda, szczera prawda. Poszukaj pomocy psychologa i zaciagnij meza po pomoc. Dziewczyny na forum sa wstretne do bolu i pochopnie jest oceniac kogos kogo sie nie zna. Trzymam za Ciebie kciuki.
  • paris-texas-warsaw 26.12.13, 21:07
    Kochani, myślę, że ten wątek jest bardzo dobry, bo:

    1. Jeśli ta historia jest zmyslona, to tym lepiej. Z uwagi na opisane problemy dzieci nalezy jednak go potraktować poważnie, co bodajże Basiatel zrobiła. Taką sprawę powinna zbadać prokuratura, opisane sytuacje sa wszak niezgodne z prawem (m.in konwencja o prawach dziecka, bodajże par. 18-19, krio, i kilka pewnie innych artykułów).
    Przypominam, że anonimowo niepokojące sytuacje dotyczące dzieci można zgłaszać do rzecznika praw dziecka - też mailem, czyli roboty i problemów dla zgłaszającego zero. Rpd sprawą dalej pokieruje, IP to prawie jak linie papilarne w dzisiejszych czasach.
    2. Po raz bodajże trzeci widzę potraktowanie problemów dzieci przez Panią Agnieszkę mocno "olewczo". Bardziej pochyla się zazwyczaj nad jakimis wydumanymi problemami teściowej z piętra niżej czy aroganckich nastolatków przy Wigilii. Czemu? Nie wiem...............
    3. Michalikowa, jak możesz, to podaj nam wątki, które wymyśliłaś. Zrewidujemy wtedy naszą "intelygencję" i może się czegoś nauczymy:)
    4. Michalikowa, jeśli siedzisz i wymyślasz takie bzdury, to myślę, że musisz mieć jakieś inne problemy, ten wulgarny język tych postów tez może na to wskazywać. napisz zwyczajnego posta o tych problemach, to postaramy się z Toba nad nimi pochylić:)

    Miłego wieczoru, dla tych, którzy jeszcze nie padają po Świętach:))))))))))))))))
  • differentview 26.12.13, 21:30
    paris-texas-warsaw napisała:

    > 2. Po raz bodajże trzeci widzę potraktowanie problemów dzieci przez Panią Agnie
    > szkę mocno "olewczo". Bardziej pochyla się zazwyczaj nad jakimis wydumanymi pro
    > blemami teściowej z piętra niżej czy aroganckich nastolatków przy Wigilii. Czem
    > u? Nie wiem...............


    tez mnie to zastanawia- z jednej strony ktos pisze, ze dziecko jest zaszczute we wlasnym domu, ze ojciec je gnoi psychicznie, chce stosowac przemoc fizyczna, karze za kazda pie... a psychoterapeuta na to, ze pewnie ojciec nie bedzie chcial isc na terapie ale rozstanie to ostatecznosc wiec moze "poszukac wspolnych obszarow przyjemnosci" wtf?
  • paris-texas-warsaw 26.12.13, 21:38
    Tak, i coś o "zdestabilizowaniu sytuacji przez matkę". Wtedy przyszlo mi do glowy, że dla takiej "destabilizacji układu" matka powinna przyjąć jeszcze bardziej opresyjna postawę wobec dzieci, ojciec by wtedy "zgłupiał" i destabilizacja by sie udala na całej linii;)
  • gwiazd-ka-a 26.12.13, 21:48
    ja tez myslalam, ze spadne z krzesla, jak przeczytalam jej komentarz. Ale zaraz sobie przypomnialam, ze najczesciej jej komentarze byly jak by to dyplomatycznie nazwac do d....
  • differentview 26.12.13, 21:52
    paris-texas-warsaw napisała:

    > Tak, i coś o "zdestabilizowaniu sytuacji przez matkę". Wtedy przyszlo mi do glo
    > wy, że dla takiej "destabilizacji układu" matka powinna przyjąć jeszcze bardzie
    > j opresyjna postawę wobec dzieci, ojciec by wtedy "zgłupiał" i destabilizacja b
    > y sie udala na całej linii;)

    ja oczami wyobrazni zobaczylam takiego ojczulka- tyrana, ktory "dla zasady" maltretuje psychicznie synow co by na cioty nie wyrosli i ta matke, ktora od lat sie temu biernie przyglada i nijak nie moglam sobie wyobrazic "szukania wspolnych obszarow przyejmnosci w celu zdestabilizowania ukladu" cokolwiek to znaczy; poza tym zaakcentowanie, ze taki ojczulek sprawdza sie jednak jako maz tez jest jakos podejrzane moralnie; cos jakby powiedziec- no niby katuje dzieci ale w lozku jest dobry wiec rozstanie to ostatecznosc
  • basiastel 27.12.13, 14:49
    Zastanawiałam się co powinnam zrobić w tej sytuacji, bo angażowanie prokuratury w wymysły mitomanki to może faktycznie przesada.
    Jako uczestnik forum nie mam mozliwości sprawdzenia, czy michalikowa 789, 4fabjanska, basia_400 i ulka 7810 to jedna osoba piszaca z tego samego komputera, bo żadnych numerów IP nie znalażłam.
    Wysłałam do administracji prośbę o wyjaśnienie sprawy i poczekam na odpowiedź. Jak jej nie uzyskam, to dopiero sprawę zgłoszę do prokuratury. Poinformuję Was o tym co odpisała administracja.
  • dmuchawcelatawce 27.12.13, 20:30
    Basiu czy cos juz wiadomo?
    Ja tak sie zastanawiam, bo autorka jest najwyrazniej nie do konca zrownowazona, jesli nawet sama tworzy te opowiesci, to moze jednak warto sprawdzic czy ma dzieci, a jesli ma to jak im jest tam z taka mamuska.
    Bo jesli ma dzieci to calkiem mozliwe, ze przechodza z nia jakis rodzaj gehenny.
  • basiastel 28.12.13, 11:56
    Nie, jeszcze nie dostałam odpowiedzi. Ale poczekam. Administracja ma możliwość zablokowania nicków tej zabawowej kobiety, może też zablokować możliwość zakładania wątków i komentowania z jakiegoś konkretnego komputera, no ale jak świr bardzo zechce, to kupi sobie inny i zarejestruje kolejne nicki.
  • differentview 28.12.13, 07:33
    > Zastanawiałam się co powinnam zrobić w tej sytuacji, bo angażowanie prokuratury
    > w wymysły mitomanki to może faktycznie przesada.
    > Jako uczestnik forum nie mam mozliwości sprawdzenia, czy michalikowa 789, 4fabj
    > anska, basia_400 i ulka 7810 to jedna osoba piszaca z tego samego komputera, bo
    > żadnych numerów IP nie znalażłam.
    > Wysłałam do administracji prośbę o wyjaśnienie sprawy i poczekam na odpowiedź.
    > Jak jej nie uzyskam, to dopiero sprawę zgłoszę do prokuratury. Poinformuję Was
    > o tym co odpisała administracja.

    super, dobrze zrobilas; odpuszczenie sprawy spowoduje, ze trollica poczuje sie bazkarna i zacznie z czystej zlosliwosci mnozyc tu wymyslone watki; dobrze sie czasem na wlasnej skorze przekonac, ze anonimowosc w necie jest fikcja; pamietam wyjatkowo ordynarna trollice, ktora wypisywala potwornosci na blogu umierajacej na raka dziewczyny- dopiero ujawnienie personaliow, wlacznie z adresem i miejscem pracy podzialaly na nia otrzezwiajaco- wczesniej nie bylo na nia rady; jak powiedzial Lem- gdyby nie bylo internetu nie wiedzialbym ilu na swiecie jest idiotow
  • basiastel 02.01.14, 16:41
    Dostałam właśnie odpowiedź. Administracja potwierdziła, że kobieta jest trollem.
    Swoją drogą, to nie rozumiem, że chce jej sie w ten sposób zabawiać i czasu jej nie szkoda.
  • differentview 02.01.14, 16:54
    basiastel napisała:

    > Dostałam właśnie odpowiedź. Administracja potwierdziła, że kobieta jest troll
    > em.
    > Swoją drogą, to nie rozumiem, że chce jej sie w ten sposób zabawiać i czasu jej
    > nie szkoda.

    ciekawe czy sa w stanie ja zbanowac na amen; ja mam teraz schizy i wydaje mi sie, ze 90% watkow jest wymyslonych;)
    co do motywow to pewnie mozna by pisac prace naukowe- " psychopatologia trolla" "wplyw dzieciecych traum na rozwiniecie sie osobowosci trollujacej" albo "odwrotnosc proporcjonalna pustki realnego zycia do intensywnosci trollowania";)

  • yna777 27.12.13, 21:35
    Nie umiem powiedzieć czy to troll czy nie, ale przez moment myślałam, że opisuje znanych mi ludzi.
    Dziadek psychopata, który syna też niszczył na wszelkie możliwe sposoby, młodszą córkę po prostu miał za nic. Matka - oczywiście broniąca niby dzieci przed ojcem, ale na zasadzie, nie denerwujcie albo brania czegoś na siebie, a syna w końcu do internatu wysłała. Lubił tylko późno urodzoną najmłodszą córkę.
    Syn jak założył własną rodzinę, to też lubił w zasadzie tylko najstarszą córkę, synów już mniej tolerował, a w zasadzie nie tolerował. Ale tak naprawdę to wykańczał ich wszystkich tym, że nie wiadomo było czego się po nim spodziewać, takim własnie gnojeniem, obrażaniem się na nich na miesiące. Też się chowali po pokojach przed nim. W efekcie nie ma kontaktu z nikim. Nawet ta wielbiona córka określa go mianem psychopaty i uważa, że dobrze, że jej córka dziadka nie zna. Synowie też nie chcą z nim mieć kontaktu. Z matką mają wszyscy.
    Ciężko powiedzieć, jakie związki stworzą ci synowie. Czy wyciągną wnioski z zachowania ojca czy będzie kolejne pokolenie krzywdzących innych ludzi.
    Jeżeli ta historia jest prawdziwa to bardzo szkoda mi tych dzieci i mam nadzieję, że jednak autorka wątku coś z tym zrobi.
  • afrodytka82 28.12.13, 10:39
    Przeczytałam cały wątek i stwierdzam,że jest po prostu...żenujący i czuję po tej lekturze straszny niesmak ! bleeee
    --
    Niemożliwe ? Niemożliwe to zapłacić kartą w Biedronce ;)
  • basiastel 02.01.14, 16:45
    Dostałam właśnie odpowiedź administracji - to trollica.
    Nawiasem mówiąc, ma osobliwe hobby.
  • miedzymorze 02.01.14, 17:50
    I coś z tym zrobią ? jakiś ban, cokolwiek ?

    pozdr,
    mi
  • basiastel 02.01.14, 18:35
    Nie wiem, napisali tylko, że IP podać nie mogą, ale wygląda to na trolling ( wątki zakładane są na tym samym komputarze ).
  • enith 02.01.14, 18:35
    basiastel napisała:

    > Dostałam właśnie odpowiedź administracji - to trollica.
    > Nawiasem mówiąc, ma osobliwe hobby.

    Hobby? A nie prędzej jakieś zaburzenia psychiczne? Naprawdę, nikt normalny nie "bawi się" w taki sposób.

    Trollicy należy się dożywotni ban na forum Gazety.
  • gwiazd-ka-a 02.01.14, 20:57
    co za glupia pinda.
    a tak sie zaangazowalismy w ten niby problem.
    Jak mozna byc tak glupim i tak podlym? Ludzie tutaj pisza o prawdziwych problemach i ona to w tak wstretny, odrazajacy sposob wykorzystala.
  • igge 02.01.14, 22:20
    e tam, a ja nie widzę czegoś straszliwie odrażającego w trollowaniu :)
    Każdy jest odpowiedzialny za siebie. W tym wątku fajne, że znalazł się ktoś kto autentycznie i w realu chciał pomóc dzieciom (wymyślonym)
    Pożytek też z tego taki, ze może ktoś zastanowił się
    nad swoim realnym modelem rodzicielstwa.

  • milamala 03.01.14, 00:42
    Dobrze Basiu, ze zapytalas i poinformowalas nas o odpowiedzi.
    A ta kobieta jest po prostu zaburzona. Mam nadzieje, ze nie ma zadnych dzieci i ich nigdy miec nie bedzie.
    Moze rzeczywiscie, ten watek pare osob skloni do refleksji.
    Bo mnie o tyle pomogl, ze dowiedzialam sie jak nalezy reagowac gdy jestem swiadkiem przemocy na dzieciach.
  • jagienka75 03.01.14, 10:24
    milamala napisała:

    > Dobrze Basiu, ze zapytalas i poinformowalas nas o odpowiedzi.
    > A ta kobieta jest po prostu zaburzona. Mam nadzieje, ze nie ma zadnych dzieci i
    > ich nigdy miec nie bedzie.


    no nugdy nic nie wiadomo.
    równie dobrze może mieć rodzinę, dwójkę/trójkę dzieci i niczego nieśiadomego męża, który sypia z wariatką.
    mało tutaj takich?

    --
    Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
  • enith 03.01.14, 02:08
    igge napisał:
    > Pożytek też z tego taki, ze może ktoś zastanowił się
    > nad swoim realnym modelem rodzicielstwa.

    Natomiast szkoda będzie taka, że pomocni ludzie przestaną się angażować na tym forum z obawy przed stratą czasu na trolla, a ludzie naprawdę potrzebujący pomocy będą od trolli wyzywani. Vide sąsiedni wątek o odejściu ze związku. Już padły tam słowa, że historia jest z palca wyssana. I tyle wynikło z aktywności trollicy na forum.
    Może warto pomyśleć o zamknięciu forum i ograniczeniu w ten sposób radosnej działalności podobnie zaburzonych osób?
  • miedzymorze 03.01.14, 09:31
    igge napisał:

    > e tam, a ja nie widzę czegoś straszliwie odrażającego w trollowaniu :)

    W trollowaniu, które opisuje fikcyjną sytuację przemocową, odrażające jest to, że kieruje się ludzi, którzy się tym przejmują i którym się chce reagować na fałszywy trop.

    Jak pańcia ma parcie na odzew to niech mnoży wątki o tzw dupie maryni, wtedy mogą być całkowicie wyssane z brudnego palca.

    > Każdy jest odpowiedzialny za siebie. W tym wątku fajne, że znalazł się ktoś kto
    > autentycznie i w realu chciał pomóc dzieciom (wymyślonym)
    > Pożytek też z tego taki, ze może ktoś zastanowił się
    > nad swoim realnym modelem rodzicielstwa.

    A szkoda taka, że ktoś widząc potem podobny wątek, może machnąć ręką i powiedzieć, eee, znowu troll, i że nie zareaguje. Wiesz, podobnie jak w tej bajeczce o pastuszku co dla jaj wołał 'wilki, wilk', wieś lecieła z pomocą, a po kilku takich akcjach wszyscy mieli do w tyle i pastuszka wilk zeżarł.

    Jak dla mnie wszystkie strollowane wątki powinny być ujawnione i zamknięte z odpowiednim komentarzem moderatora, a trollica powinna dostać bana po IP na całe forum wyborczej.
    No ale, przeciez liczy się klikalność więc nie sądzę, żeby cokolwiek zostalo zrobione.

    pozdr,
    mi
  • igge 03.01.14, 11:08
    uważam, że ludzie, którzy autentycznie chcą pomóc i tak będą pomagać. To oczywiste, że zdarzają się trolle i trollice, w necie każdy może napisać wszystko i oczekiwanie czystej prawdy to naiwność. Napadanie na trolla, że wariat i zaburzony itp to bardzo brzydkie i agresywne działanie, poniżej poziomu, brak kultury. Myślę, że osoby, które naprawdę chcą pomagać będą dalej to robić, z potrzeby serca, dla samej radości pomagania.
  • lellapolella 03.01.14, 13:25
    Ja się tu rzadko udzielam ale podczytywać lubię, bo mądrych ludzi zawsze warto posłuchać:) W wątku uderzyło mnie, że jak już trollowanie wyszło na jaw, pani wcale się nie martwiła o to, co powie jej rodzina i znajomi lecz obawiała się kompromitacji w pracy. To nasuwa mi wyobrażenie urzędniczki, produkującej wątki w biurze, podczas gdy petenci mrą na korytarzu;) Ban dobrze by jej zrobił, a kompromitacja jeszcze lepiej ale cóż, nie można mieć wszystkiego.