Dodaj do ulubionych

Czy z nim zamieszkać

07.04.14, 10:04
Mam dylemat.

Mam 31 lat. Spotykam się z facetem 32letnim od ponad roku- styczeń 2013.
Oboje jesteśmy po związkach, z których mamy dzieci.
W obu przypadkach były to związki nieformalne.
On "wpadł" na studiach i ma z tego "związku" 9-letnią córkę.
Piszę "związku", bo byli ze sobą raptem kilka miesięcy i oboje nie chcieli tego kontynuować.
Córka mieszka z matką.
Ja po 6 letnim nieformalnym związku mam 4,5 letniego syna.

To tak gwoli wstępu.
Pytanie brzmi: czy już ze sobą zamieszkać?
Kiedyś nie miałam takich dylematów i z poprzednim partnerem zamieszkałam po miesiącu znajomości, ale były to czasy studenckie, wynajmowane mieszkanie, małe zarobki i traktowanie tego w kategorii wspólokatorstwawink
Ale teraz jest dziecko i ja piętrzę problemy, zamiast iść na żywioł.
Obawiam się mu to zaproponować, choć w luźnych rozmowach padła już taka "deklaracja" z jego strony.
Co jeszcze mnie niepokoi:
1. Jest dla mnie oczywistym, że on zamieszkałby u mnie, ale obawiam się, że zaoponuje, bo np. jest przywiązany do swojego lokum(raczej tak nie jest), choć to wbrew logice.
2. Co z jego córką? Czy robić dla niej pokój, czy spałaby w gościnnym (jest 2 weekendy w miesiącu + jakieś tam święta i miesiąc wakacji)
Nie chce dyskryminować dziecka, ale nie bardzo uśmiecha mi się też urządzać pokój, który stałby nieużywany przez 9 miesięcy w roku.
3. Co z uroczystością typu urodziny mojego syna? Wpada mój eks i sobie siedzą z obecnym przy jednym stole z resztą rodziny i elegancko konwersują?
Może głupi dylemat, ale jakoś mi się to z telenowelą kojarzy i nie widzę tego na swoim podwórku smile
4. Co z opłatami, wydatkami

Może to głupie dylematy i rozważania jak u nastolatki, ale ja serio nie wiem.
Na starość wynajduję problemy, bo te 8 lat temu nie miałam podobnych.

Facet jest fajny, a związek poważny.
Kocham go i wiem, że on kocha mnie.
Byliśmy na wspólnych wyjazdach, czasem u siebie nocujemy.
Ostatnio zostaje u mnie na dłużej, na całe weekendy, kilka dni.
Jest pracowity, porządny, w pełni samoobsługowy

Nie liczę, że podejmiecie za mnie decyzję, ale może przeczytam jakąś rozsądną radę lub przestrogę. Ładnie proszę.

--
"Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich."
Obserwuj wątek
    • tjoanna Re: Czy z nim zamieszkać 07.04.14, 10:17
      Poradzę tylko w jednej sprawie: moim zdaniem powinnaś zorganizować pokój dla jego dziecka.
      Możesz tam wstawić takie rozkładane większe łóżko, wówczas w czasie nieobecności dziecka będzie to też pokój gościnny. Możesz tam wstawić biurko, z którego będziesz korzystała w razie potrzeby. Ale dziecko powinno mieć nadal swoje realne miejsce w życiu ojca, a nie być kimś, kto wpadnie i przekima byle gdzie.
      • niecierpek_25 Re: Czy z nim zamieszkać 07.04.14, 10:27
        Mam pokój, który jest jednocześnie gabinetem i pokojem gościnnym.
        Mam firmę, pracuję w domu, przyjmuję kontrahentów i muszę mieć gabinet.
        Tam spałaby dziewczynka.
        W pokoju są 2 rozkładane łóżka.
        Urządzony jest beżowo, ma pustą komodę na ewentualne rzeczy gości.
        Nie przemaluję na różowo, ani nie powieszę plakatu Biebera ;)
        U ojca dziewczynka nie ma swojego pokoju, śpi w tak zwanym dużym, bo są tylko 2 pokoje, a 9latka nie będzie spała z ojcem.


        --
        "Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich."
        • verdana Re: Czy z nim zamieszkać 07.04.14, 10:32
          Nie. Jeszcze nie. Mam dwa takie przypadki - kobiety z dziećmi, po krótkiej znajomości, jedna zamieszkała z facetem, druga nawet wyszła za mąż. Obie znajomości były za krótkie - po roku okazało się, że nic z tego. Dzieci przeżyły po raz drugi rozpad rodziny i to było dla nich o jeden raz za dużo.
          Zaczekajcie jeszcze, poznajcie sie lepiej. I uważam, że w przypadku, gdy masz dziecko, jeśli zdecydujesz sie na kolejny związek, to musi to być związek przynajmniej w zamierzeniu "na zawsze".
          --
          >
          • niecierpek_25 Re: Czy z nim zamieszkać 07.04.14, 10:42
            Były deklaracje "chcę się przy tobie zestarzeć" "czemu poznaliśmy się tak późno"

            Dla mnie jest oczywiste, że na zawsze.
            Nie wyobrażam sobie życia bez niego.
            Tęsknię za nim strasznie, gdy nie ma go u mnie.
            Smsy, telefony to takie jakieś infantylne, a zarazem obce.


            --
            "Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich."
    • aqua48 Re: Czy z nim zamieszkać 07.04.14, 10:35
      niecierpek_25 napisał(a):

      > Pytanie brzmi: czy już ze sobą zamieszkać?

      A na prawdę chcesz tego, czy tylko uważasz, że "wypada"?

      > Co jeszcze mnie niepokoi:
      > 1. Jest dla mnie oczywistym, że on zamieszkałby u mnie, ale obawiam się, że zao
      > ponuje

      Pogadajcie na ten temat..

      > 2. Co z jego córką? Czy robić dla niej pokój, czy spałaby w gościnnym (jest 2 w
      > eekendy w miesiącu + jakieś tam święta i miesiąc wakacji)

      Tak, zdecydowanie robić dla niej pokój, albo przynajmniej wydzielić część gościnnego, przeznaczyć dla niej wyłącznie meble w których będzie mogła trzymać swoje rzeczy. Ewentualnie jeśli jej nie będzie w tym czasie u Was, to przecież będziesz mogła tam przyjezdnego przenocować.

      > 3. Co z uroczystością typu urodziny mojego syna? Wpada mój eks i sobie siedzą z
      > obecnym przy jednym stole z resztą rodziny i elegancko konwersują?

      A jaki to problem? Wolałabyś, żeby dali sobie po razie?
      A jeśli na urodzinach Twego syna będzie również córka Twego partnera, to co? A czy jesteś gotowa na sytuację taką, że np. idziesz wraz z partnerem na urodziny jego córki? Albo spędzacie wspólnie Święta? Pogadajcie na ten temat, jak widzicie takie sytuacje oboje. Porozmawiajcie również z dziećmi.

      > 4. Co z opłatami, wydatkami

      Musielibyście uzgodnić kto i za co płaci, jak się dzielicie wydatkami. Można założyć wspólne konto, na które każde będzie przelewać jakąś część dochodów i zlecić stałe opłaty z niego.

      Generalnie bez rozmów na ten temat się nie obejdzie.



      • niecierpek_25 Re: Czy z nim zamieszkać 07.04.14, 10:47
        1. Chcę i wiem, że on też chce. Byłą na ten temat rozmowa, ale luźna.
        On ma mniejsze mieszkanie i w gorszej lokalizacji, więc wiadomo, że nie zaproponuje mi tam przenosin.
        Oczywiste, więc, że propozycja musi paść z mojej strony, bo on przecież nie powie "jutro się wprowadzam"

        2. Jak pisałam, jest gabinet, ale nie mogę sobie pozwolić na przerobienie na modłę dziecięcą.

        3. Dzieci się znają i lubią. Ja uczestniczyłam już w jej urodzinach, ale byliśmy we 4 w restauracji. Chodzi mi o naturalność relacji: next, ex i cała moja rodzina. Mój ex swojej kobiety nigdzie nie zabiera.

        4. Rozmowy o pieniądzach się boję najbardziej.

        Nie wiem co się ze mną porobiło, bo kiedyś nie miałam takich problemów :(


        --
        "Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich."
        • edw-ina Re: Czy z nim zamieszkać 07.04.14, 10:59
          Stajesz się bardziej odpowiedzialna, stąd dylematy. Nie ma w tym niczego złego.
          Tak już jest w rodzinach łączonych, że trzeba się przemóc i żyć razem. jeśli nie ma jakiś wielkich uczuć (pozytywnych i negatywnych) między byłymi parterami, to nie powinno to wszystko stanowić problemu. Po kilku wspólnych imprezach przywykniecie. Poz tym tych imprez nie ma jakoś strasznie dużo.
          Rozmowy o pieniądzach nie możesz się bać. Lepiej to ustalić od razu niż mieć nadzieję, że ktoś się domyśli.
          poza tym zwyczajnie zapytaj tego faceta jak to widzi. Pytaj o kolejne tematy i szukajcie sposobu na wspólne życie zanim zamieszkacie razem.
    • kittykitty Re: Czy z nim zamieszkać 07.04.14, 10:42
      Wiesz co, nie będę się wypowiadać czy zamieszkać już czy jeszcze nie, bo mogę być nieobiektywna. Ja w podobnej sytuacji (oboje z dziećmi z poprzednich związków, ja miałam 35 lat, on 38) wprowadziłam się do niego po 3 miesiącach, a po kolejnych 6 wzięliśmy ślub, jesteśmy razem 8 lat.

      Przede wszystkim - rozumiem, że znacie nawzajem swoje dzieci i dzieci znają się między sobą i relacje są OK? Spędzacie razem (w czwórkę) czas? Nic na ten temat nie napisałaś.

      A odpowiadając na Twoje pytania:
      1. Zamieszkać tam, gdzie dla wszystkich będzie wygodniej (większe mieszkanie, lepszy dojazd itp)
      2. A czy córka ma teraz u taty swój pokój? Czy sypia po prostu na gościnnej kanapie? Skoro masz pokój gościnny (który też przecież głównie stoi pusty) to ja bym zamieniła jednak pokój gościnny w pokój dla córki (nie musi być przecież wściekle różowy). Niech ma dzieciak swoje miejsce, gdzie np. może zostawić swoje rzeczy. Ewentualni goście chyba nie będą mieli nic przeciwko nocowaniu w takim pokoju.
      3. Urodziny - no niestety, w rodzinach łączonych tak to właśnie jest. Dla nas nie stanowiło to problemu. Dlaczego eks i obecny nie mogą razem usiąść do stołu? Tobie byłoby z tym niewygodnie czy któremuś z nich?
      4. Kasa - no tu musicie się sami dogadać. Rozwiązań jest wiele np. 1. ustalić kto za co płaci (adekwatnie do wysokości zarobków), 2. założyć wspólne konto, przelewać tam określone kwoty i z tego płacić za wszystko.
      • niecierpek_25 Re: Czy z nim zamieszkać 07.04.14, 10:59
        1. U mnie. 4pokoje +10 minut do centrum vs. 2 pokoje na suburbiach
        2. U ojca dziewczynka nie ma swojego pokoju, śpi w tak zwanym dużym, bo są tylko 2 pokoje, a 9latka nie będzie spała z ojcem.
        Ja mam pokój, który jest jednocześnie gabinetem i pokojem gościnnym.
        Mam firmę, pracuję w domu, przyjmuję kontrahentów i muszę mieć gabinet.
        Tam spałaby dziewczynka.
        W pokoju są 2 rozkładane łóżka.
        Urządzony jest beżowo, ma pustą komodę na ewentualne rzeczy gości.
        Nie przemaluję na różowo, ani nie powieszę plakatu Biebera ;)

        3. Dla mnie jakieś dziwne i sztywno bym się czuła.
        Ani ex do nexta, ani odwrotnie nie mają żadnych uprzedzeń, bo i niby czemu mieliby mieć

        4. Tak miałam w poprzednim związku. Na jedno konto co miesiąc szło 1500 zł od każdego i z tego opłaty i wspólne zakupy.



        --
        "Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich."
        • kittykitty Re: Czy z nim zamieszkać 07.04.14, 11:18
          2. U ojca dziewczynka nie ma swojego pokoju, śpi w tak zwanym dużym, bo są tylk
          > o 2 pokoje, a 9latka nie będzie spała z ojcem.
          > Ja mam pokój, który jest jednocześnie gabinetem i pokojem gościnnym.
          > Mam firmę, pracuję w domu, przyjmuję kontrahentów i muszę mieć gabinet.
          > Tam spałaby dziewczynka.
          > W pokoju są 2 rozkładane łóżka.
          > Urządzony jest beżowo, ma pustą komodę na ewentualne rzeczy gości.
          > Nie przemaluję na różowo, ani nie powieszę plakatu Biebera ;)

          OK, nie musisz malować na różowo. Ale na jej przyjazd możesz np. kłaść wspólnie wybraną i kupioną wcześniej narzutę na łóżko czy poduszki z ulubionymi przez dziewczynkę wzorami (które później możesz schować), a plakat Biebera oprawić w ramkę i powiesić na ścianie albo postawić na komodzie, a później go zdjąć i schować do szuflady :-). Papiery z biurka pochować, tak by mogła sobie przy nim rysować. Odrobina chęci i będzie miło.

          > 3. Dla mnie jakieś dziwne i sztywno bym się czuła.
          > Ani ex do nexta, ani odwrotnie nie mają żadnych uprzedzeń, bo i niby czemu miel
          > iby mieć

          To głównie musisz popracować nad swoim nastawieniem. Tak jak napisała edwina - po kilku pierwszych imprezach przyzwyczaisz się :-).


          > 4. Tak miałam w poprzednim związku. Na jedno konto co miesiąc szło 1500 zł od k
          > ażdego i z tego opłaty i wspólne zakupy.

          To czego boisz się tym razem?
            • morticia50 Re: Czy z nim zamieszkać 07.04.14, 12:22
              za wcześnie.za krótko się znacie.poczekaj na rozmowę,ktorą on zacznie.masz dziecko nie funduj mu pana do momentu pod jednym dachem do momentu gdy pan nie będzie gotowy.nie deklaruje-nie jest.nie spiesz się
        • kk345 Re: Czy z nim zamieszkać 09.04.14, 14:45
          > 3. Dla mnie jakieś dziwne i sztywno bym się czuła.
          > Ani ex do nexta, ani odwrotnie nie mają żadnych uprzedzeń, bo i niby czemu miel
          > iby mieć

          To jeszcze sobie przepracuj urodziny córki nexta, na których siedzisz obok jego byłej o uśmiechacie się do siebie przyjaźnie...
    • vilez Re: Czy z nim zamieszkać 07.04.14, 13:21
      Masz wątpliwości. Nie zamieszkuj z nim. Nie zaklinaj jednak rzeczywistości, że go kochasz, że na zawsze i inne takie. Gdybys go rzeczywiście kochała, nie miałabyś takich wątpliwości, jego córke tez bys przyjmowała chętnie.
      Za wcześnie. Albo to nie ten.
      • lady-z-gaga Re: Czy z nim zamieszkać 08.04.14, 09:34
        Nie zgadzam się, że człowiek w każdym wieku kocha jednakowo i jednakowo rzuca się na głęboką wodę z zamkniętymi oczami. Owszem, to możliwe, żeby nawet mając 60 zakochac się jak nastolatka i widzieć wszystko przez różowe okulary, ale to nie reguła, tylko wyjątek i nie wypada kwestionowac cudzego uczucia, kiedy ktoś oprócz serca uzywa głowy
        i przypomina się forum "faceci z egiptu", tam - wg Twoich kryteriów - same prawdziwe uczucia, bez wątpliwości :)
      • marzeka1 Re: Czy z nim zamieszkać 07.04.14, 17:57
        Cóż, jak ma być "na zawsze i na poważnie"- to jednak rozmów o pieniądzach nie da się uniknąć, ba- one muszą się odbyć, by nie ruszyć na hura "a my się tak kochamy i jakoś to będzie".
        Jak masz wątpliwości, zaczekaj, to lepsze niż podjąć za szybko poważne zobowiązania.
      • niecierpek_25 Re: Czy z nim zamieszkać 08.04.14, 17:47
        Nie, ale była rozmowa o małżeństwie i oboje go nie chcemy.
        No ja nawet bardziej.
        Moi rodzice ślubu nie mają i w takim nurcie zostałam wychowana.

        --
        "Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich."
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Czy z nim zamieszkać 08.04.14, 01:04
      Dylematy, które Pani ma są raczej oczywiste i świadczą o dojrzałości. Wcześniej nie miała Pani dziecka, o którego sytuację należy zadbać i przypietego do tego ex partnera. Wcześniej nie miała Pani takich doświadczeń relacyjnych jak teraz. Wcześniej nie miała Pani dorobku finansowego jaki ma Pani teraz.
      Zatem teraz podjęcie decyzji trudniejsze, bo jest więcej składowych do wzięcia pod uwagę. No i ryzyko jest większe i dotyczące nie tylko Pani. Namysł wydaje się słuszny.
      Moim zdaniem rok znajomości u dorosłych ludzi raczej jest już okresem wystarczającym do podjęcia bardziej śmiałaych decyzji. Ale chyba nie czas jest tu najważniejszy, ale poziom zaawansowania znajomości. I tego jak reagują na Was Wasze dzieci? W jakich relacjach z partnerem jest Pani syn? Czy jest szansa na trwałą i pozytywną relację?
      Finanse na początek warto trzymać oddzielnie wyznaczająć część wspólną na wspólne pojawiające się potrzeby.
      Relacje Pani partnera z byłym partnerem to drugorzędna sytuacja. Będzie się układać w zalezności od tego jak będzie się toczyć Wasza relacja. Agnieszka Iwaszkiewicz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka