Dodaj do ulubionych

bezrobotny mąż :(

12.06.14, 09:52
Chciałabym jak najbardziej dokłądnie przedstawic wam moją sytuację i prosić o opinie obiektywne, bo sama juz straciłam dystans do sytuacji.
Poznałam mojego męża za granicą (jest Polakiem) gdzie pojechałam do pracy, on tam pracował w pubie. Nie zarabiał kokosów ale w porównaniu do warunków w Polsce był zadowolony z wypłaty. Zaszłam w ciąże i namówiłam go na przyjazd do Polski twierdził ze nie mógł tu znaleźć pracy i nie chce wracać ale ja za bardzo bałam sie porodu za granicą i w końcu sie zgodzil. DOstal szybko prace niezbyt dobra ale jakos lecialo, potem za pieniadze mojej rodziny zrobil dodatkowe kwalifikacje a ktos ode mnie zalatwil mu fajna prace w zawodzie ktory mu odpowiadal. Ja skonczylam studia tez poszlam do pracy wzielismy kredyt na auto i przez rok bylo ok. Po roku cos mu odbilo poszedl do szefa po podwyzke on sie nie zgodzil w zwiazku z czym moj maz sie zwolnil. przez 1,5 roku szukal pracy na mnie spadly wszystkie rachunki, kredyt nie dawalam rady musialam brac dodatkowe zlecenia pracowac popoludnia weekendy. Potem znalazl kilka prac ale z kazdej ze swojej winy (podskakiwanie, wymądrzanie sie szefom itp.) zostawal zwolniony po 2 lub 6 miesiacach. Przez 10 lat malzenstwa pracowal moze 3,5 w sumie. Jak tylko go zwalniali bral kredyty, ale nawet jak mial prace to nie dokladal sie do rachunkow bo jak juz cos dorwal to musial sobie kupic ciuchy, albo zaplacic mandaty. Moja rodzina pompowała w niego kase zeby sie rozwijal skonczyl studia (poroku zrezygnowal i jeszcze musialam placic kare ponad 1000zl bo nie doczytal regulaminu) ja tez wzielam kredyt 3-letni bo chcial zrobic dodatkowe kwalifikacje juz splacam drugi rok a on jeszcze nie skonczyl kursu, teraz znow nie ma pracy bierze kolejne pozyczki na swoje poprzednie kredyty ale polowe z tej kasy zawsze wyda na siebie i potem znow nie ma. Zaden bank mu juz nie chce dac kasy, ja jestem zmeczona ciaglym utrzymywaniem trzyosobowej rodziny muszre pracowac rano popoludniu w weekendy (mam zawod w ktorym moge wziac duzo dodatkowych zlecen) ale jestem tym zmeczona bo i tak cala kasa idzie na dziecko mieszkanie i jedzenie i jego jezdzenie na rozmowy do roznych miast itd. Po 10 latach malzenstwa nie mam ani złotówki oszczednosci (mimo ze zarabiam w miare ok) , perspektyw na wlasne mieszkanie czy samochod (tamten trzeba bylo sprzedac za jego dlugi) , zyje z miesiaca na miesiac a moja wiez z dzieckiem slabnie bo ciagle mnie nie ma :( Za to jego rozkwita. Jest w miare dobrym ojcem, chociaz jego opieka glownie polega na wlaczeniu dziecku bajek na cale popoludnia. On uwaza ze powinnam placic za wszystko bo to ja go sciagnelam z zagranicy gzie mial prace i to wszystko moja wina. A poza tym uwaza ze i tak jak on przestanie placic to i tak bank pojdzie do mnie po kase. Pisze bo jestem ciagle sfrustrowana, zmeczona, nigdzie nie jezdze na wakacje, nie moge nic kupic zaoszczedzic, a moj maz uwaza ze jestem materialistką, a to nie tak chce po prostu miec w miare dobry poziom zycia, albo chociaz nie utrzymywac go, mieszkania, skonczylam dobre studia i obracam sie wsrod ludzi u ktorych widze lepsze warunki,a moj etat 7-15 wystarczylby mi na wszystko czego potrzebuje gdybym nie musiala placic za wszystko. Ale moze to ja nie mam racji i powinnam dalej wszystko finansowac. Przepraszam za dlugosc, prosze napiszcie jak wy to widzicie i doradzcie cos :( CZy tak musi zostac?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 10:27
      Pozbadż się go. Rozdzielnosc majątkowa, pozew o rozwód i alimenty na dziecko. Będzie Ci lżej i bedziesz miała więcej kasy, bo odpadnie Ci utrzymanie pana i spłacanie jego pożyczek. Skoro przez 10 lat się nie ogarnął , to już tego nie zrobi, a dziecko ma fatalny przykład w domu.
      • mozambique Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 11:05
        raczej radze separacje - od razu sądownie jest ustalana rozdzielnosc majątkowa
        podejzrewam tylko ze ze wględu na dziecko w trakcie seperacji sąd wam kaze przeprowadzic mediacje a to darmowe nie jest
        ale chyab warto

        bo inaczej to laskawy pan musi sie zgodzic ją podpisac u notariusza a sądząc z opisu to tego nie zrobi

        a co da ustalenie alimentow skoro pan malzonek jest nałogowo bezrobotny i bez majątku ?
        chyab ze autorka jest gotowa wnosic o alimenty od rodzicow lub rodzenstwa męża

        a i tak chyab najbardziej finansowo "oplacilby" sie rozwód

        --
        Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
        • triss_merigold6 Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 11:20
          Nie ma obowiązku poddania się mediacjom. Nie ma obowiązkowej pierwszej rozprawy mediacyjnej, nawet jeśli są dzieci - rozwodziłam się, mając dziecko.
          Ustalenie alimentów może zmobilizować męża, będzie tez znakomitą podkładką w razie gdyby mąż chciał wystąpić o alimenty od żony albo w przyszłości od dziecka. Bezrobocie pana nie ma znaczenia - jest młody, zdrowy, ma jakieś wykształcenie, pracował.
          • mozambique Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 12:41
            ja sie dowiadywalam jak to jest w przypadku niemowlęcia
            dowiedzialm sie ze w takich przypadkach , jesli nie ma ewidentnej przemocy w rodzinie, to mediacje sąd "przykazuje" niemal zawsze
            wlasnie w interesie małego dziecka
            --
            Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
          • mozambique Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 12:45
            a to nie ty czasami rozwodziłas mając dziecko , ktorego ojcem byl kochanek ?

            czy to jaks inna triss.... na forum sie tym otwarcie chwaliła?
            --
            Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
            • triss_merigold6 Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 13:08
              Miałam wtedy dziecko z mężem, a z nowym partnerem już mieszkałam i on był świadkiem na okoliczność dziecka na wniosek eksa i mój. Córka urodziła się jak bylam po rozwodzie. Rozwód za porozumieniem stron na pierwszej rozprawie.
              • mozambique Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 13:21
                ale wy byliscie zgodni co do rozstania

                w przypadku autorki wątku szanowny mężuś moze nie zechciec rezygnowac z cieplego domu i zaplecza finansowego zony
                nie zgodzi sie tez na rozdzielnosc , w sadzie powie ze zone kocha i nie chce rozstania

                na bank wyslą ich na mediację
                --
                Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
                • triss_merigold6 Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 13:32
                  Im szybciej laska złoży pozew o rozwód i drugi o ustanowienie jeszcze przed rozwodem rozdzielności majątkowej, tym dla niej lepiej. Mowić przed sądem to sobie może, tu wystarczy żeby dziewczyna powołała na świadków członków swojej rodziny, którzy panu pomagali, załatwiali prace i dawali im kasę, bo pan nie pracował. Nie ma obowiązkowych mediacji, powódka zawsze może twierdzić że nie wyraża na nie zgody i podtrzymuje pozew. Może stracić trochę czasu ale prędzej czy później ten rozwód dostanie.
        • aqua48 Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 12:01
          mozambique napisała:


          > a co da ustalenie alimentow skoro pan malzonek jest nałogowo bezrobotny i bez m
          > ajątku ?

          Świadomość, że prawo nie stoi po jego stronie i że obarczenie winą żony, że jest bezrobotny nie usprawiedliwia go?
          • mozambique Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 12:43
            to dwie rózne rzeczy
            zadna swiadomosc taka czy inna męza nie przelozy sie natychmiast na to ze bezrobotny zacznie bez zadnego protestu natychmast placic alimenty
            --
            Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
            • mamapodziomka Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 18:22
              Moze i nie zacznie placic, ale niechby chociaz przestal ciagnac. Czasem i to jest juz sukcesem. Ja bym szybko skladala, zanim pan wpadnie na pomysl, ze ma zaburzenia psychiczne i naleza mu sie alimenty, ze wzgledu na brak mozliwosci podjecia pracy. Dozywotnio.
    • tonik777 Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 10:32
      Twój mąż jest bezczelny. Fakt, że namówiłaś go na powrót do Polski nie oznacza, że masz go utrzymywać całe życie. Ponadto po powrocie miał pracę, a dzięki Tobie i Twojej rodzinie podniósł kwalifikacje i miał jeszcze lepszą pracę. Ale potem to on już zawalił i sam się zwolnił, więc naprawdę trudno obwiniać Ciebie o jego nieudolność.
      Myślę, że powinnaś jak najszybciej zorganizować odrębność majątkową i przestać na niego łożyć a bardziej zająć się sobą i dzieckiem. Jakoś nie widać, żeby on miał jakąś wizję wyjścia z tej sytuacji. Wręcz dla niego obecna sytuacja jest komfortowa. Nie musi nic robić, a ma to czego chce.
        • aqua48 Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 21:40
          ada16 napisała:

          > Historia jak wiele innych , tyle że role odwrócone. MAZ utrzymujący żonę .
          > Czy wtedy też sugerowałybyściie rozwód?

          Jeśli żona nie zajmuje się domem, dzieckiem, nie robi zakupów, nie gotuje nie sprząta, nie prasuje, tylko ciągnie kasę i jeździ na kolejne poszukiwania pracy to tak, czemu nie. Tylko to nie takie proste odwrócić role - bezrobotny mąż zazwyczaj "nie ma czasu" na prace, które same się nie zrobią, bo przecież jest bardzo zajęty, a bezrobotna żona takie sprawy ogarnia "przy okazji" i "nic nie robiąc"..
        • triss_merigold6 Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 22:22
          Gdyby żona traciła kolejne prace na własne życzenie, brała pożyczki i kredyty na koszt męża, nie zajmowała się domem i dzieckiem + strzelała fochy, to owszem, doradzałabym wykopanie pasożyta.
            • aqua48 Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 23:04
              ada16 napisała:

              > Przeciez ona nie narzeka na kontakty ojciec=dziecko:
              > moja wiez z dzieckiem slabnie bo ciagle mnie nie ma :( Za to jego rozkwita.
              > Jest w miare dobrym ojcem,


              Przecież pisała, że opieka ojca to głównie włączanie dziecku popołudniami bajek...
            • triss_merigold6 Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 23:07
              W miarę. Potem dodaje, że pan głównie puszcza dziecku bajki. W miarę dobrym oznacza przypuszczalnie, że nie bije, nie robi innej krzywdy, jeść da jak ma przygotowane, nie zgubi po drodze.
              Więź ojca z dzieckiem to stanowczo za mało, żeby pana trzymać w domu. Musi być jakaś wartość dodana, jakaś satysfakcja ze związku.
              • zuzi.1 Re: bezrobotny mąż :( 12.06.14, 23:11
                Dokładnie, poza tym, istnieje spore ryzyko, że autorka nie ocenia sytuacji swojej czy dziecka i jego ew. relacji z ojcem realistycznie, bo tego nie potrafi..., gdyby potrafiła, JUŻ DAWNO nie było by jej i dziecka w tym związku...nie miałaby żadnych dylematów, a tak brak granic i asertywnosci doprowadził do tego, że w tym czymś trwa...wymęczona do granic, ale jeszcze żywa, pytanie jak długo jeszcze emocjonalnie da radę pociagnąc?
    • amb25 Re: bezrobotny mąż :( 13.06.14, 08:51
      To czy tak musi zostac, zalezy tylko i wylacznie od Ciebie.
      Maz obarcza ciebie za swoje porazki, bo tak jest mu latwiej.
      Jesli ty splacasz jego dlugi, to przedewszystkim rozdzielnosc majatkawa. Przynajmniej tego splacac nie bedziesz.
      • zuzanna56 Re: bezrobotny mąż :( 13.06.14, 11:25
        Moja koleżanka związała sie z takim facetem, ma z nim 2 dzieci. Jest cięzko chora a to ona pracowała i utrzymywała dom. W końcu rozwiedli sie a on nadal nie pracuje.
        U ciebie też nie widac szans...
    • gamophobe Re: bezrobotny mąż :( 26.06.14, 20:37
      Z własnych doświadczeń (szczęśliwie może nie małżeńskich) mogę Ci poradzić, żebyś wymiksowała się z tego związku jak najszybciej, bo on Cię zamęczy.
      Byłam z takim typem, tylko on miał "wspaniałe pomysły na biznes", które potrzebowały finansowania. Zresztą wiele bardzo nierozsądnych rzeczy zrobiłam w imię głupiego zakochania, na przykład otworzyłam dla niego działalność pod swoim nazwiskiem, czego bardzo żałuję. Na szczęście nie pożyczaliśmy po rodzinie, ale ja do tego czasu spłacam jeden kredyt; on się nie poczuwa mimo, iż teraz ma pracę... ciuchy musi kupić i takie tam. Kredyt traktuję jako cenę wolności i spokoju... i warto (rata zajmuje mi jakieś 30% wynagrodzenia, więc niemało).
      Powodzenia i uwierz, że samej będzie Ci lepiej... a dziecko lepiej żeby nie miało takiego wzorca w domu :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka