Dodaj do ulubionych

Nowy regulamin forum;)

20.02.15, 22:27
proponuje stworzyc jakis krotki regulamin zasad prowadzenia dyskusji na tym forum, do ktorego bedzie mozna sie odwolac w sytuacji konfliktu
dobrze by bylo zeby wszyscy stali uczestnicy zaakceptowali go i w sytuacji gdy zdarzy im sie go zlamac- sami sie reflektowali i sami sobie dawali kilkudniowego "bana" zeby ochlonac;)
po pierwsze- przebywanie na forum nie jest obowiazkowe; nie jest tez za kare; tak na prawde- uczestniczyc w forum powinny tylko osoby, ktore lubia, chca, potrzebuja, daje im to frajde;)
po drugie- kazdy moze wyrazic swoje zdanie, chocby niepopularne ale powinien zachowac szacunek do rozmowcow i nie przekonywac na sile do swojej racji
dopuszczalne sa drobne zlosliwosci ale chamstwu i pieniactwu mowimy nie;)
personalne przepychanki nie majace nic wspolnego z tematem watku- powinny byc prowadzone mailowo pomiedzy zainteresowanymi osobami zamiast zasmiecania watku
jakby ktos mial cos do dodania to prosze dopisywac propozycje:)
Edytor zaawansowany
  • napis_z_obrazka 20.02.15, 22:35
    Nowy? Tzn. stary jest?
  • differentview 20.02.15, 22:38
    wczesniej byla jazda bez trzymanki;)
  • annpierle 20.02.15, 22:37
    ja bym dorzucila - nie bawmy sie w jasnowidzow i nie wmawiajmy innym (a glownie, autorom watkow) ze sa tacy a nie inni, i ze to MY wiemy lepiej, jak tam u nich naprawde to wszystko wyglada...
    Inaczej mowiac - dajmy pelny kredyt zaufania watkodawcom. I do tego sie ustosunkowujmy, a nie do tego, co nam sie wydaje czytac miedzy liniami...
  • differentview 20.02.15, 22:40
    slusznie, mozemy podjerzewac rozne rzeczy ale na pewno nic nie wiemy bo mamy tylko wycinek historii przedstawiony subiektywnie przez konkretna osobe; mozna cos zasugerowac ale nie ma sensu sie upierac
  • vilez 21.02.15, 09:14
    A co to znaczy: "się upierać". Kiedy dyskusja na argumenty przechodzi w opór? Bo mam niestety częste wrażenie, że wtedy, gdy stronie brakującej argumentów, i ta strona przechodzi właśnie do ataku w deseń: "bo ty się upierasz".
  • pani.jezowa 20.02.15, 22:47
    Żaden regulamin nie spełni swojej roli jeśli forum nie będzie moderowane.
  • differentview 20.02.15, 22:55
    pani.jezowa napisał(a):

    > Żaden regulamin nie spełni swojej roli jeśli forum nie będzie moderowane.

    jesli wszystkie osoby znajdujace sie w rankingu najczesciej komentujacych zaakceptuja regulamin- to zakladajac, ze jestesmy dorosli- nie widze przeszkod zeby spelnial swoja role
  • pani.jezowa 20.02.15, 22:59
    Myślisz, że ostatni usunięty wątek nie wykazał dobitnie, że tak nie będzie?
    Głowę daję, że większość z nas uważa, że zna i stosuje zasady netykiety, współżycia społecznego o prowadzenia dyskursu. I co?
    Musi być jakaś możliwość egzekwowania tego.
  • annpierle 20.02.15, 23:00
    Mnie sie wydaje, ze tu chodzi o to, zeby kazdy mogl powiedziec, co dla niego jest wazne. To pozwoli ustalic jakas norme, do ktorej osoby, ktore nie przychodza by sie poklocic, beda mogly sie dostosowac. W koncu w doroslym zyciu codziennym nikt nam nie mowi, zeby nie bekac anie nie puszczac gazow, i nikt nas nie moderuje i nie banuje za to, a jednak tego nie robimy. Bo wiemy, ze to moze przeszkadzac.
    A na tych, ktorzy chca "pogazowac", rady nie ma...Jak wszystkie normy (spoleczne, a nie prawne), one obowiazuja tylko tych, ktorzy sie zaangazuja, TYLKO tych, albo CHOCIAZ tych.
  • pani.jezowa 20.02.15, 23:04
    Problem polega na ty, że to nie wystarcza.
    I widać to na forum wyraźnie.
  • e-emma-e 21.02.15, 07:25
    pani.jezowa napisał(a):

    > Żaden regulamin nie spełni swojej roli jeśli forum nie będzie moderowane.

    A jak moderator miałby reagować na czyjąś agresję w białych rękawiczkach?
  • pani.jezowa 21.02.15, 14:13
    Tak samo jak na tę bez rękawiczek.
  • pe.tronela 21.02.15, 15:08
    > Tak samo jak na tę bez rękawiczek.

    Tez nie widze tu zadnego problemu. Agresja dla native speakera jest bez problemu odczytywalna. Czasem moga wystapic jakies zaklamania, n.p. kiedy rozmawiamy z kims wychowanym w slamsach, ale to raczej nie dotyczy tego forum, i tez jest rozpoznawalne. Albo gdy rozmawiamy z kims z ciezko zszargana psychika. Ale to sa marginalne przypadki.
    Agresja zawarta w wypowiedzi, o ile nie opiera sie na faktach znanym tylko tym, ktorzy biora udzial w danym dialogu, jest czytelna dla kazdego plynnie poslugujacego sie uzywanym wlasnie jezykiem. Agresja - zeby byla odczytana - nie musi polegac na rzucanu miesem. I rzadko polega. Znaczenie zdania nie polega na prostym zsumowaniu semantycznego znaczenia uzytych slow. W lingwistyce zajmuje sie tym pragmatyka. To jest chyba najprostsza do pojecia czesc umiejetnosci jezykowych dla native speakera. Juz ortografia jest o niebo trudniejsza. Jak Was ktos pyta na ulicy, czy macie zegarek, to dla kazdego jest jasne, ze temu komus nie chodzi o fakt posiadania (badz nie) przez Was zegarka. I jakos kazdy to rozumie, i mowi ktora godzina, i nikt sie nie oburza, ze przeciez nie o to go pytano. Dokladnie tak samo jest z agresja. Niektorzy potrafia powiedziec w jaki sposob agresja zostala w dane zdanie wkomponowana, wiekszosc nie potrafi. Ale o tym, ze ona tam jest, beda wiedzieli prawie wszyscy. I wielkie dyskutowanie na ten temat, to strata czasu.
  • pani.jezowa 20.02.15, 22:57
    "po drugie- kazdy moze wyrazic swoje zdanie, chocby niepopularne ale powinien zachowac szacunek do rozmowcow i nie przekonywac na sile do swojej racji"

    Tylko co to znaczy "przekonywać na siłę do swojej racji"?
    Jeśli ja coś piszę, ktoś odpowiada mając inne stanowisko, ja odpowiadam jemu i tak sobie dyskutujemy dłuższy czas mając zdania odmienne to ktoś kogoś na siłę przekonuje?
    Każda rozmowa wymaga co najmniej dwóch osób.
    Skoro ktoś mi odpisuje to jest zainteresowany tym, co ja piszę.
    Każdy pisze tu dobrowolnie więc nic nie dzieje się na siłę.
    Jak kogoś czyjeś poglądy nie interesują to takiej osobie nie odpisuje i już.

    Moim zdaniem regulamin powinien obejmować zwyczajne zasady netykiety i współżycia społecznego. Nie listę pobożnych życzeń.
    I to wystarczy. Przy moderacji. Bez moderacji możemy sobie w regulaminie umieścić dowolne cuda.
  • differentview 20.02.15, 23:05
    pani.jezowa napisał(a):

    > Jak kogoś czyjeś poglądy nie interesują to takiej osobie nie odpisuje i już.

    hmm...to nie jest takie proste; jesli pojawi sie na forum ktos, kto np. uwaza, ze bicie dzieci jest czyms slusznym i dobrym- to ja czuje potrzebe zareagowania; zostawic tego bez zadnego komentarza nie mozna; mozna i nawet nalezy zareagowac- podac swoje argumenty przeciwko a jesli nadal sie upiera...? pozostaje ignorowac?
  • pani.jezowa 20.02.15, 23:18
    No tak, ale bicie dzieci jest niezgodne z kodeksem karnym, więc dość wyjątkowy przykład.

    Ale rozumiem o co Ci chodzi, bo też mi się coś robi jak ktoś głosi, że dzieciom bicie dobrze robi a klaps to nie bicie. Tylko jeżeli ja nie zamilknę i tamta osoba nie, to która z nas "przekonuje na siłę swoich racji"?
    W tym wypadku jest o tyle łatwiej, że kodeks karny się wypowiada.
    A w innych?

    To przecież właśnie na tym polega, że obie zaangażowane strony myślą, że mają rację i że mają ją na pewno, i że jak tylko jeszcze trochę wytłumaczą to druga strona zrozumie, bo to takie oczywiste jest.
    I mamy dyskusję na 300 postów.

    Tylko, moim zdaniem, ona nie jest na siłę dopóki obie strony chcą rozmawiać i się nawzajem przekonywać.
    Gorzej jak dyskusja przemienia się w pyskówkę.

    Mi się wydaje, że problem leży w czymś, co jest trudno uchwytne i do tego dyskutowalne, znaczy każdy z nas widzi to trochę inaczej.
    Bo jak ja napiszę do kogoś "ty głupia świnio" to nikt nie będzie miał wątpliwości, że przekroczyłam granice dopuszczalne w dyskusji (mam nadzieję :)
    Ale dla mnie problemem na tym forum są posty, w których nie ma inwektyw wprost, nie ma pisania, że ktoś jest głupi, nie myśli, ślepy itd.
    Problemem są posty, w których jest taka zimna agresja, napisana poprawną polszczyzną, bez słów uważanych powszechnie za obraźliwe, wywyższanie się, pokazywanie drugiej osobie, że nie rozumie, bo nie w stanie ogarnąć (nie jest to napisane wprost, ale ma pokazywać niższość umysłową dyskutanta).
    I to takie posty nakręcają agresję, bo osoby je czytające, będące ich adresatem czują się zaatakowane i czują też, po kilku takich sytuacjach, że dyskusja nie ma sensu.
    To jest dla mnie większy problem.
    (Mam nadzieję, że dość jasno napisałam o co mi chodzi).
  • differentview 20.02.15, 23:33
    to prawda, ze to co najbardziej irytuje jest trudno uchwytne; po prostu czasem ktos pisze tak, ze wszystko sie zaczyna w czlowieku gotowac i z checia by sie rzucil do gardla tej osobie;) moze trzeba po prostu wtedy odpuscic i po prostu odjesc od kompa?
  • pani.jezowa 20.02.15, 23:36
    To właśnie robię.
    Znaczy nie odchodzę, ale nie odpisuję tym osobom.
    Tylko, że wciąż pozostaje problem nowych na forum osób, które zakładają swój watek i takie właśnie posty pojawią się w tym wątku na początku.
  • pade 20.02.15, 23:54
    Problemem są posty, w których jest taka zimna agresja, napisana poprawną polszczyzną, bez słów uważanych powszechnie za obraźliwe, wywyższanie się, pokazywanie drugiej osobie, że nie rozumie, bo nie w stanie ogarnąć (nie jest to napisane wprost, ale ma pokazywać niższość umysłową dyskutanta).

    Świetnie to opisałaś. Też mi się to bardzo nie podoba.
    Niby nie ma się do czego przyczepić, więc nikt sie nie czepia, bo nie chce wyjść na głupka, i "zabawa" toczy się w najlepsze...
    Ja już tyle razy przeczytałam, ze widzę agresję tam, gdzie jej nie ma, że staram się nie odzywać, albo w ogóle unikam takich wątków.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • vilez 21.02.15, 09:22
    Pade, do takiego poczucia (niższości) trzeba gruntu w odbiorcy. Zaobserwowany przeze mnie mechanizm jest niestety taki, że ugodzony w coś odbiorca zaczyna się złościć i podgryzać. I wtedy ten podgryzany odpala, bo jest podgryzany od strony tego, że śmiał np. mieć wiedzę, którejś odbiorca nie miał, i się poczuł w tym gorszy.
    Sorry, ale nadawca nie może brać odpowiedzialności za cudzą nadwrażliwość np na tle swojej wiedzy/niewiedzy.
  • differentview 21.02.15, 09:36
    Ja sie poddaje; moje zalozenie, ze z kazdym da sie ustalic reguly dyskusji bylo jednak naiwne i bledne; ale mimo wszystko bardzo fajnie mi sie na tym forum dyskutowalo a pani Agnieszka pomogla mi zrozumiec kilka kwestii w moich watkach osobistych; zycze wszystkim fajnych i konstruktywnych dyskusji- nie tylko w necie.
  • vilez 21.02.15, 10:04
    Ależ można ustalić- wystarczą dwa ustalenia: 1. bez jazd personalnych, 2. rozmowa na temat.
    A jednak z jakichś powodów masz z tym problem.

    Masz dwa wyjścia; odpowiedzieć merytorycznie (wytłumaczyć swój punkt widzenia) lub nie odpowiadać. Naprawdę to wystarczy. A jednak, z jakichś dziwnych powodów znowu uniosłaś się na moją odpowiedź do Pade. Czym zresztą moim zdaniem potwierdziłaś to, o czym napisałam w poście do Pade. Dokładnie o taka reakcję mi właśnie chodziło.
  • e-emma-e 21.02.15, 10:14
    vilez napisała:

    > Ależ można ustalić- wystarczą dwa ustalenia: 1. bez jazd personalnych, 2. rozmo
    > wa na temat.
    > A jednak z jakichś powodów masz z tym problem.
    >
    > Masz dwa wyjścia; odpowiedzieć merytorycznie (wytłumaczyć swój punkt widzenia)
    > lub nie odpowiadać. Naprawdę to wystarczy. A jednak, z jakichś dziwnych powodów
    > znowu uniosłaś się na moją odpowiedź do Pade. Czym zresztą moim zdaniem potwie
    > rdziłaś to, o czym napisałam w poście do Pade. Dokładnie o taka reakcję mi właś
    > nie chodziło.

    Nie wystarczy ci to, że w tak wielu postach zarówno w tym, jak i w innych utworzonych w podobnym celu wątkach, ludzie zdecydowanie opowiadają się przeciwko prowadzeniu dyskusji w twoim stylu?
  • vilez 21.02.15, 10:48
    Nie, nie wystarcza. Argument ilościowy tu nie ma mocy innej, niż hejterską. Przykro mi, ale to na mnie nie zadziała. Chyba, że sama dojdę do wniosku, że "tu się już nic nie a zrobić". Ale to będzie wtedy moja wewnętrzna suwerenna decyzja.
  • tylko.przelotem 21.02.15, 11:24
    > Ależ można ustalić- wystarczą dwa ustalenia: 1. bez jazd personalnych, 2. rozmo
    > wa na temat.

    Pytanie do Ciebie, Vilez, w kwestii formalnej. Czy komunikaty:

    > A jednak z jakichś powodów masz z tym problem.
    > A jednak, z jakichś dziwnych powodów znowu uniosłaś się

    są już Twoim zdaniem personalne, czy jeszcze nie?
  • vilez 21.02.15, 11:27
    Są odpowiedzią na personalny atak. I pytaniem o to, DLACZEGO ktoś przeszedł w ten tryb (personalnego ataku) lub prostą konstatacją, ŻE ktoś przeszedl.
  • tylko.przelotem 21.02.15, 11:53
    Ale ja nie pytam o genezę tych komunikatów, tylko wyłącznie o ich charakter.
    Czy są personalne, czy nie są?
  • marsylvik 22.02.15, 14:30
    vilez napisała:

    > Ależ można ustalić- wystarczą dwa ustalenia: 1. bez jazd personalnych, 2. rozmo
    > wa na temat.
    > A jednak z jakichś powodów masz z tym problem.

    Nie wystarczą same ustalenia. Sami atakujący personalnie i mówiący nie na temat najczęściej tego u siebie nie zauważają.
    Zdarza się sytuacja, kiedy ktoś pisze nie na temat, ktoś inny zwróci mu na to uwagę, a on czując się wtedy podgryziony zaczyna jazdy personalne. Twierdząc, że to przecież inni zaczęli podgryzać, a on tylko oddaje. Myślę, że to może byc jakiś powód, żeby mieć problem z uwierzeniem, że ustalenia wystarczą, bo jesteśmy dorośli.
  • vilez 23.02.15, 10:14
    Wszystko można wykazać- wystarczy przeprowadzić analizę: wypowiedź po wypowiedzi. Istnieje też różnica, i to potężna, miedzy akcją a reakcją. Ktoś, kto jest podgryzany personalnie ad personam odpowiada w trybie odnoszącym się do tego ad personam choćby w tym, że wskazuje ów tryb u rozmówcy. O oczywiście otrzymuje wtedy zarzut : "a bo ty też" - klasyka manipulacji.

    Zarzuty dotyczące tego, że ktoś pisze na temat czy nie na temat często oznaczają to, że zarzucający nie rozumie, że to jest na temat- chce narzucić swoją ścieśnioną (z czyjegoś punktu widzenia) perspektywę. Takie uwagi nie są w żadnym razie merytoryczne i nie służą rozmowie. I jeśli w dodatku ktoś zwraca tę uwagę w stylu: "a bo ty coś tam..."- to jest to uwaga ad personam.
  • pade 21.02.15, 10:01
    Vilez, ale Ty teraz zdewaluowałaś moją wypowiedź, moje zdanie.
    Czyli niemożliwe jest, że na forum padały agresywne wypowiedzi w stylu opisanym przez PaniąJeżową, tak?
    Mam urojenia, albo odbieram tak te wypowiedzi, bo mam poczucie niższości, gdyż czegoś nie wiem? I na dodatek jestem nadwrażliwa?
    Ja się tu nigdy z nikim na wiedzę nie ścigałam. Czasem próbowałam przeforsować swoje zdanie, ale bez przegięć. I tyle.
    A rażą mnie agresywne komentarze w stosunku do wszystkich uczestników forum, nie tylko do mnie ( nie było ich za wiele).

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • vilez 21.02.15, 10:08
    Nigdzie nie suponowałam Tobie urojeń ani poczucia niższości ani ścigania na wiedzę. Opisałam tylko możliwy mechanizm reagowania- na nikogo nie wskazując palcem.
    Nie rozumiem, czemu odbierasz to jako dewaluację Twojego zdania.

    Mnie też rażą agresywne wypowiedzi wynikające z opisanego przez mnie mechanizmu. Ciebie coś razi i mnie mnie coś razi. Nie warto sobie tego opisać nawzajem?
    Ten mechanizm, który opisałam, nie został przeze mnie odkryty, naprawdę.
  • pade 21.02.15, 10:28
    To powiem tak: żebym tamtą odpowiedź zrozumiała tak, jak teraz napisałaś, musiałabym mieć jakąś wstawkę typu: Aha, A MNIE RAŻĄ wypowiedzi wynikające z takiego mechanizmu, itd
    Rozumiesz?
    Napisałaś to tak, jakby jedno wynikało z drugiego, a nie jakbyś opisywała dwie odrębne sytuacje.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • vilez 21.02.15, 10:51
    A to możliwe, Pade, że mogłam i mogę opisać coś niedokładnie. Nie jestem mistrzynią słowa (nikt nie jest). Cudzej wrażliwości językowej uczymy się w praktyce. I to jest wyboista droga. Gdybym ja miała reagować na wszystkie cudze niedostatki językowe...
    Pade, najważniejsze jest nie zakładać złych intencji ( w wypowiedzi merytorycznej) po drugiej :-)
  • pade 21.02.15, 11:02
    Dlatego w kółko tu nadaję o komunikacji:)
    Bo w necie naprawdę trzeba się wysilić, żeby dobrze nadać, dobrze odebrać, a szumu i tak się nie zlikwiduje.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • vilez 21.02.15, 11:04
    Pełna zgoda :-)
  • onmytoes 21.02.15, 10:40
    vilez napisała:

    > Pade, do takiego poczucia (niższości) trzeba gruntu w odbiorcy.
    > Sorry, ale nadawca nie może brać odpowiedzialności za cudzą nadwrażliwość np na
    > tle swojej wiedzy/niewiedzy.

    Nie, nie trzeba gruntu u odbiorcy. Nadawca ma odpowiedzialność za to co nadaje.
    Nie ma przyzwolenia na chodzenie po ulicy i przepychanie przypadkowych ludziom łokciami. Bez względu na to jaką wrażliwość czy nadwrażliwość ci ludzie prezentują.
    Nadawca, przerzucający odpowiedzialność na odbiorce za swoje własne chamstwo, nadal jest chamski. Jest chamskim manipulatorem.

    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon
  • iskierka3 21.02.15, 10:47
    No nie, bez przesady. Odpowiednikiem przepychania sie lokaciami na forum sa wycieczki osobiste czy brak kultury w dyskusji. Nadawca nie moze brac odpowiedzialnosci za to, ze jego spokojne i pewne siebie trwanie przy swojej opinii budzi zlosc u odbiorcy. Kazdy ma prawo pozostac przy swoim zdaniu.
  • pade 21.02.15, 10:51
    Tylko Iskierko, problem polega na tym, że różnie rozumiemy, co się kryje pod hasłem: wycieczki osobiste i brak kultury.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • iskierka3 21.02.15, 10:56
    Roznie. Dlatego napisalam, ze zasady powinny byc klarowne bo subtelnosci sa subiektywne i nie da sie ich ubrac w regulamin. Jak cos kogos obrazilo, czy sadzi, ze ktos zostal obrazony i poczuwa sie do obrony - nic nie stoi na przeszkodzid reagowac na biezaco. A jesli czyjs sposob dyskusji kogos wkurza ogolnie - to, ze tak powiem, trudno. Mozna nie dyskutowac, wygasic, olac. Jesli ta osoba nie lamie netykiety to ma prawo sie wypowiadac.
  • pade 21.02.15, 10:59
    Zgadzam się, o tę klarowność mi chodziło.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • onmytoes 21.02.15, 21:46
    iskierka3 napisała:

    > No nie, bez przesady. Odpowiednikiem przepychania sie lokaciami na forum sa wyc
    > ieczki osobiste czy brak kultury w dyskusji. Nadawca nie moze brac odpowiedzial
    > nosci za to, ze jego spokojne i pewne siebie trwanie przy swojej opinii budzi z
    > losc u odbiorcy. Kazdy ma prawo pozostac przy swoim zdaniu.


    Ale nie dyskutujemy tutaj przecież o spokojnych, pewnych siebie wypowiedziach i nie o tym, że ktoś nie może zostać przy swoim zdaniu.
    Dyskutujemy o postach, które już tutaj roboczo określiliśmy jako agresja w aksamitnych rękawiczkach. Jako konkretny przykład podałam (tak, wiem jak katarynka) jest pisanie komuś, że on chce dla swoich dzieci jak najgorzej. Bo po pierwsze jest to ocenianie i krytykowanie osoby, po drugie mówienie tejże osobie czego ON chce. A tego nawet przy najlepszych chęciach nie jesteśmy w stanie wiedzieć.

    Wydaje mi się, że cały czas mylone są tutaj dwie kwestie: prawo do własnej opinii i poszanowanie dla rozmówcy. Ani "w wątku z linczem" ani w tym wątku raczej nie chodzi o to, że uczestnicy nie ma prawa do własnej opinii. Mają jak najbardziej.
    Ale posiadanie tej opinii i przekonanie o jej słuszności nie uprawnia nikogo do atakowania (w mniej lub bardziej wyrafinowany sposób).

    Jeśli oczekuje się, że inni mają szanować nasze prawo do opinii, to należy ten sam szacunek również okazać rozmówcy i jego opinii. A tego niestety notorycznie brakuje.

    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon
  • vilez 21.02.15, 10:54
    > Nie, nie trzeba gruntu u odbiorcy. Nadawca ma odpowiedzialność za to co nadaje.

    Niestety, nie jest tak prosto (psychologia odbioru). Każdy ma s?ój kawałek odpowiedzialności: nadawca, który pisze przez siebie (wiadomo), ale i odbiorca, który czyta przez siebie. I po jednej i po drugiej stronie mogą zaistnieć "przewiny"/zakłócenia.
  • e-emma-e 21.02.15, 07:45
    pani.jezowa napisał(a):

    > Tylko, że wciąż pozostaje problem nowych na forum osób, które zakładają swój wa
    > tek i takie właśnie posty pojawią się w tym wątku na początku.

    I moim zdaniem tu jest właśnie problem, JAK zasygnalizować nowym forumowiczom, żeby się nie przejmowały biciem piany przez niektórych innych niezadowolonych z własnego ego, tudzież trolli.

    Może po prostu ktoś, kto zauważy, że właśnie dyskusja przeradza się w trollowanie, napisze swój komentarz, by się tym nie przejmować, by zignorować tego dyskutanta i by spokojnie prowadzić dalszą dyskusję z tymi, którzy na to zasługują?
  • vilez 21.02.15, 09:08
    > Problemem są posty, w których jest taka zimna agresja, napisana poprawną polszczyzną, bez słów
    > uważanych powszechnie za obraźliwe, wywyższanie się, pokazywanie drugiej osobie, że nie
    > rozumie, bo nie w stanie ogarnąć (nie jest to napisane wprost, ale ma pokazywać niższość umysłową > dyskutanta).

    Nie zgodzę się tutaj z Tobą. Niestety, często jest tak, że to są reakcje odbiorcy na posty, które w swej argumentacji go drażnią, bo trafią czegoś, z czym sobie odbiorca nie radzi - i ruszają (odbiorcy) jego kompleksy. To po jego stronie niestety leży odczucie własnej niższości (owe kompleksy) względem np. czyjejś wiedzy czy intuicji lub właśnie: niezdolność do przyznania, że ktoś utrafił w sedno- takie sedno, które jest niechciane. Wtedy właśnie wini się posłańca i rusza agresja w jego kierunku.
    I tak, to jest ogromny problem.
  • e-emma-e 21.02.15, 09:35
    vilez napisała:

    > Nie zgodzę się tutaj z Tobą. Niestety, często jest tak, że to są reakcje odbior
    > cy na posty, które w swej argumentacji go drażnią, bo trafią czegoś, z czym sob
    > ie odbiorca nie radzi - i ruszają (odbiorcy) jego kompleksy. To po jego stronie
    > niestety leży odczucie własnej niższości (owe kompleksy) względem np. czyjejś
    > wiedzy czy intuicji lub właśnie: niezdolność do przyznania, że ktoś utrafił w s
    > edno- takie sedno, które jest niechciane. Wtedy właśnie wini się posłańca i rus
    > za agresja w jego kierunku.
    > I tak, to jest ogromny problem.

    No ale w opisywanym przypadku (który był podany jako przykład kłótni) jesteś święcie przekonana, że wyłącznie ty masz rację i nikt więcej, że jedynie twoje argumenty są istotne i mądre, że jest tylko to jedno jedyne rozwiązanie problemu, które akurat ty wskazujesz. Czepiłaś się jak rzep psiego ogona. Tylko po co tak brniesz w zaparte? Aż tak ci brak pokory, nudzisz się, trollujesz, hm?
  • vilez 21.02.15, 09:54
    W którym konkretnie przypadku (żeby nie było nieporozumień)?
    Piszesz personalnie, zawierasz ocenę osoby. W dodatku niesłuszną. I obraźliwą. I to powinno być do kasacji, bo jest modelowym przykładem tego, jak się nie powinno rozmawiać.
    Nadto robisz off top do sprawy.

    Ale odpowiem, biorąc "na dobre" ten wątek- zakładając że to chodzi o sprawę ojca, który wywozi dzieci? No cóż, tu mamy do czynienia z ewidentnym naruszeniem praw dzieci do obojga rodziców. Motywowanym gniewem na żonę. Tutaj nie ma różnych stanowisk- jest jedno: dziecko ma prawo do obojga rodziców. Którzy to rodzice sprawy między sobą powinni załatwiać między sobą, a nie- kosztem dzieci. I tyle. Nie było mojej jedynej racji, była racja tych dzieci. Której to racji nie chcieliście w większości uznać.
    Problem zatem nie był po mojej stronie.
  • e-emma-e 21.02.15, 10:08
    vilez napisała:

    > W którym konkretnie przypadku (żeby nie było nieporozumień)?
    > Piszesz personalnie, zawierasz ocenę osoby. W dodatku niesłuszną. I obraźliwą.
    > I to powinno być do kasacji, bo jest modelowym przykładem tego, jak się nie pow
    > inno rozmawiać.
    > Nadto robisz off top do sprawy.

    Wiem, ale niekiedy trzeba poświęcić jakieś dobro dobru wyższemu (tu: rozwiązaniu problemu kłótni forumowych).

    > Ale odpowiem, biorąc "na dobre" ten wątek- zakładając że to chodzi o sprawę ojca,
    > który wywozi dzieci?

    Tak, o ten watek mi chodzi.

    > No cóż, tu mamy do czynienia z ewidentnym naruszeniem praw
    > dzieci do obojga rodziców. Motywowanym gniewem na żonę. Tutaj nie ma różnych
    > stanowisk- jest jedno: dziecko ma prawo do obojga rodziców. Którzy to rodzice
    > sprawy między sobą powinni załatwiać między sobą, a nie- kosztem dzieci. I tyle.
    > Nie było mojej jedynej racji, była racja tych dzieci. Której to racji nie ch
    > cieliście w większości uznać.
    > Problem zatem nie był po mojej stronie.

    No widzisz, jesteś święcie przekonana, że jedynie ty masz rację. Że nikt inny nie ma. No ale nawet jeśli tak jest, nawet jeśli jedynie ty masz tę rację, to po co tak się przy niej upierasz, jeśli facet odbija te argumenty? Po co dolej go strofujesz, skoro on i tak postąpi po swojemu, skoro i tak nie zmusisz go do zachowania takiego, jakie proponujesz?

    Poza tym nie wiem, dlaczego nie można na potrzeby dyskusji forumowych (które jednak z założenia są lajtowe, bo każdy udziela się tu wedle własnego wolnego czasu i chęci, a nie zawodowo) uczynić prostego i bardzo pomocnego założenia, że skupiamy się jednak na wersji przekazanej nam przez autora wątku właśnie, a nie usilnie próbujemy wcisnąć mu w usta własną wersję i własny ogląd sytuacji?
  • vilez 21.02.15, 10:23
    > Wiem, ale niekiedy trzeba poświęcić jakieś dobro dobru wyższemu (tu: rozwiązaniu problemu
    > kłótni forumowych).

    Nie sądzę, że to służy dobru rozmowy i rozwiązaniu problemu.Raczej przeciwnie- jego pogłębieniu.

    > No ale nawet jeśli tak jest, nawet jeśli jedynie ty masz tę rację, to po co tak się przy niej upierasz, jeśli facet odbija te argumenty?

    W tamtej sprawie miałam rację ewidentnie. I to nie jest moja racja (w sensie "najmojsza"), ale racja obiektywna- wynikająca z praw dziecka. Opisałam to w tamtym wątku dostatecznie wyraźnie, opisałam też, co w Polsce w tej materii szwankuje.
    Dlatego dyskutowałam, by autorowi zapisało się, że to co robi, godzi w dobro jego dzieci. Oczywiście, przypuszczałam (bo nie wiedziałam na 100%), że on tego nie przyzna w tamtej rozmowie, ale miałam nadzieję, i nadal mam, że moje słowa odcisną się na jego sumieniu. I nie tylko jego, ąle wszystkich, którzy brali udział w tamtej rozmowie. Na rozmowy trzeba patrzeć nie tylko w krótkiej perspektywie samej rozmowy, ale także- i przede wszystkim- jej skutków.I na tę bardziej dalekosieżną perspektywę liczyłam i liczę.
    e
  • napis_z_obrazka 21.02.15, 10:36
    Vilez!
    Tez tak uwazam.
    Z podziwem i uznaniem:-)
  • vilez 21.02.15, 10:46
    Dziękuję :-)
  • e-emma-e 21.02.15, 10:38
    vilez napisała:

    > W tamtej sprawie miałam rację ewidentnie. I to nie jest moja racja (w sensie "
    > najmojsza"), ale racja obiektywna- wynikająca z praw dziecka.

    To jak to jest, że NIEKIEDY sądy orzekają pozbawienie praw rodzicielskich któregoś z rodziców? Dopuszczasz, że czasem jest to konieczność? Dopuszczasz, że nie zawsze w życiu układa się zgodnie z dobrem dziecka? Że czasem niestety to dobro dziecka cierpi? A dzieci osierocone czy półosierocone - do kogo one mają się niby zwrócić o poszanowanie ich praw? Do Pana Boga? Problem jest złożony, jak zazwyczaj każdy. I nawet racja obiektywna nie jest dobrą racją.

    Poza tym i tak facet postąpi tak, jak zechce. Ty mogłaś jedynie zwrócić jego uwagę na problem, którego on być może nie zauważył. Mogłaś to zrobić nawet i dobitnie, jak robiłaś. Ale ty chciałaś tę swoją obiektywną rację niemal wyegzekwować u niego. :) Właśnie w ten sposób przekroczyłaś granice dobrej dyskusji.
  • vilez 21.02.15, 10:57
    > Dopuszczasz, że czasem jest to konieczność?

    Oczywiście, ze dopuszczam. Ale muszą istnieć ku temu poważne podstawy. O tym, że dopuszczam, pisałam przecież w tamtym wątku. Np. rodzic, który ogranicza prawa dziecka do kontaktu z drugim rodzicem, sam powinien mieć te prawa co najmniej nadzorowane (kurator?)

    > Ale ty chciałaś tę swoją obiektywną rację niemal wyegzekwować u niego. smile Właśnie
    > w ten sposób przekroczyłaś granice dobrej dyskusji.

    Mam inną ocenę tego ostatniego. A co do wyegzekwowania- jak można coś w takiej materii wyegzekwować przez forum? Na forum można tylko: pisać.
  • onmytoes 21.02.15, 10:30
    e-emma-e napisała:


    > Poza tym nie wiem, dlaczego nie można na potrzeby dyskusji forumowych uczynić prostego i bardzo pomocnego założenia, że s
    > kupiamy się jednak na wersji przekazanej nam przez autora wątku właśnie, a nie
    > usilnie próbujemy wcisnąć mu w usta własną wersję i własny ogląd sytuacji?

    Ponieważ do tego trzeba zrozumienia, że inni też mają prawo do własnej opinii. Zrozumienia, że ktoś kto jest w sytuacji na codzień, może jednak ma większe o niej pojęcie, niż ktoś kto przeczytał forumowy obraz wycinka tejże sytuacji.
    Do tego trzeba też minimum szacunku do ludzi by nie wciskać komuś własnej wizji ich życia, ich emocji.
    SKupianie się na tym co napisał autor powinno być podstawowym założeniem, niestety z tego co obserwuję to autor i jego problem liczą się najmniej. Najważniejsze jest udowodnienie i uargumentowanie (nawet wyssanymi z palca przypuszczeniami) swoich własnych przekonań.

    Nie wiem czy na to jest jakikolwiek regulamin, bo jak już słusznie napisano wyżej to nie jest kwestia nazwania kogoś głupkiem (choć napisanie, że ktoś chce dla swoich dzieci jak najgorzej jest moim zdaniem równie obraźliwe, żeby nie powiedzieć podłe).

    Ta bierna agresja i napastliwość odbywa się w białych rękawiczkach i jeszcze przy wmawianiu odbiorcy że skoro widzi atak to coś jest nie tak z jego wzrokiem.
    Z kierunku w jaki zaczyna toczyć się ta kolejna dyskusja ja nie widzę niestety rokowań, że grzeczne i pokojowe ustalanie regulaminów cokolwiek zmieni.
    I zanim dojdzie do następnego "licznu" może warto pamiętać, że kto sieje deszcz ten zbiera burze.
    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon
  • e-emma-e 21.02.15, 10:48
    Podpisując się pod tym, co tu piszesz, kończę ze swej strony udział w tym wątku. Co miałam do powiedzenia, powiedziałam, reszta to byłyby już pewnie takie przepychanki na udowodnienie swoich racji.

    Jeśli ktoś nie ma w sobie wystarczającej pokory i nie rozumie przekazów dawanych w kilku miejscach przez różnych forumowiczów, że nie chcą oni takiego stylu dyskusji, to...

    ... szkoda tylko tego forum, bo ludzie będą stąd uciekać.
  • iskierka3 21.02.15, 10:50
    Idealny przyklad wypowiedzi, do ktorej mozna sie czepic:)
  • iskierka3 21.02.15, 10:52
    O, i jeszcze - w kolko jak katarynka.
  • pade 21.02.15, 10:22
    Vilez. Czy przyszło Ci kiedyś do głowy, że:
    -ludzie nie potrafią rozpoznać swoich emocji, a jeśli już rozpoznają to "po fakcie"?
    -nie potrafią precyzyjnie, z detalami opisać stanu w jakim się znajdują?
    -że czasem nie widzą tego, co mają pod samym nosem i dlatego sytuacja wydaje im się inna, niż w rzeczywistości jest?
    -że mają swoje przekonania, niekoniecznie zdrowe?
    -że kierują się jakimiś schematami, wzorcami?
    -że opisując tu, na forum, jakiś problem, nie mają możliwości: czasowej, objętościowej, intelektualnej, żeby dokładnie odzwierciedlić swój problem?
    -że można próbować czytać między wierszami, ale należy zakładać, że można się pomylić?
    -że nikt z czytających nie ma wystarczającej WIEDZY na temat autora i jego problemu, żeby z całą stanowczością twierdzić, że MA RACJĘ
    -że forum nie służy do udowadniania swojej racji
    -że swoje stanowisko warto wyrażać z poszanowaniem drugiej strony
    -że warto mieć na względzie, że można błędnie odczytać treść lub intencje w niej zawarte
    ???

    W przypadku wątku, o którym piszesz problem był po Twojej stronie z powodu formy Twoich wypowiedzi. Piszę całkowicie szczerze: weszłam w tamten wątek, przeczytałam kilka postów, przeraziłam się i szybko wyszłam. Nie da się pomóc dzieciom rozmawiając w ten sposób z ich ojcem. Z jego reakcji wynikało, że poczuł się zaatakowany.
    Kiedy ktoś tak się czuje, w życiu nie spojrzy na sytuację z innej perspektywy, bo jest w emocjach i się broni. I wtedy żadna prawda nie ma racji bytu. Nikt, kto jest zaatakowany, nie przyzna się, że postąpił niewłaściwie i od razu nie zmieni stanowiska. Na to potrzeba czasu.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • e-emma-e 21.02.15, 10:39
    Podpisuję się pod spostrzeżeniami pade.
  • pade 21.02.15, 10:48
    I dodam to, co sama napisałaś niżej, i co pięknie podsumowuje moją przydługą wypowiedź:)
    CEL NIE UŚWIĘCA ŚRODKÓW

    To dotyczy wątku o Tobie, o dzieciach Kordiego. Dotyczy wszystkich wątków.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • vilez 21.02.15, 11:02
    Pisałam odpowiedź do Ciebie i mi zeżarło ;) A byłaby wcześniej.

    Pade, wszystkie podniesione przez Ciebie kwestie są bardzo ważne i biorę je pod uwagę. Niestety, nie ma ich dobrego rozwiązania- na tym polega problem. A to dlatego, że NIE DA się na forum prowadzić procesowej terapii. To jest zasadnicza i nierozwiazywalna trudność. A reagować trzeba. Widzę więc jedno rozwiązanie- napisać, co się widzi/sądzi i liczyć na to, że ta procesowość się w autorze odbędzie już poza forum.
    Wszystkie podniesione przez Ciebie działają też w drugą stronę. Bierzesz to pod uwagę?

  • pade 21.02.15, 11:12
    Z drugą stroną mam tak:
    - ktoś ma problem, próbował rozwiązywać, starał się ale doszedł do ściany - poczucie bezsilności, porażki
    - jest w pozycji petenta, proszącego, okazującego słabość, "nie poradziłam sobie" - poczucie bezsilności, słabości, gorszości
    - czyli jest z góry na słabszej pozycji, czasem z powodów czysto biologicznych, czasem emocjonalnych itd - no dobra, nie będę wymyślać:)
    Celowo przejaskrawiłam. I nie dotyczy to wszystkich wątków.
    Idealnego rozwiązania nie ma, ale warto na początku podejść delikatnie, dać kredyt zaufania, wypytać, wybadać, czy ktoś jest gotów na gorzką prawdę.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • vilez 21.02.15, 11:29
    Nigdy w kogoś takiego nie uderzam. Przeciwnie- biorę go w obronę.
  • pade 21.02.15, 11:34
    Nawiązując do wątku Kordiego: chciałaś ochronić dzieci, wziąć je w obronę. Tyle, że moim zdaniem, atakując ojca, narażasz dzieci. Rozumiem, ze dzieci ważniejsze, ale facetowi też się stało jakieś kuku. Czyli (cały czas będę pisała jak ja to widzę) należało "podreperować" stan psychiczny ojca, okazać zrozumienie dla jego trudnej sytuacji, szoku, stresu, a potem przejść do meritum. Autorem był Kordi, nie jego dzieci.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • pade 21.02.15, 11:38
    I jeszcze jedno. Często osoby, będące w trudnej sytuacji, nie rozsypują się na starcie, już w pierwszym poście. Raz, że nie widzimy autora, więc nie widzimy 70% jego wypowiedzi, dwa, że autor może sobie "twardością" dodawać animuszu.
    Takich wariantów może być milion.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • vilez 21.02.15, 15:01
    Oczywistym jest, że stało mu się kuku.
    Jednak nie upoważnia go to do działania na szkodę dzieci, a niestety, już zadziałał. Po prostu: nie. On musi się opamiętać, jeśli mu zależy na ich dobru. (Piszę o tym u niego.)
  • pade 21.02.15, 15:23
    Tylko zauważ, że ja cały czas nie mówię o treści, tylko o formie.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • vilez 23.02.15, 10:18
    Rozumiem. Ja po prostu odczytałam niestety autora jako kogoś, kto siłowo rozwiązuję tę sprawę (ale nie wiem, czy to
  • vilez 23.02.15, 10:20
    (ale nie wiem, czy ten wątek to odpowiednie miejsce na analizę tego). I starałam się przemówić tak, by trafiło. Bo neutralne pytania nie trafiały, niestety. Może to faktycznie błąd, przemyślę.
  • iskierka3 21.02.15, 10:24
    No i ta wypowiedz wydaje mi sie niemila, jesli juz sie tego czepiamy. Vilez w tym watku normalnie, kulturalnie dyskutuje. A tu - czepilas sie jak rzep psiego ogona, brak Ci pokory itd. Nijak ta forma ma sie do formy Vilez. Ale jest wydoce prawdopodobne, ze odpowiedz na taki Twoj post nie bedzie mila. I trudno sie dziwic. Trudno tez sie dziwic, ze jak ktos o czyms pisze, to raczej jest przekonany, ze ma racje. A zatem tej racji broni i duskutuje. Istotne zeby w tej dyskusji nie przekraczac jasnych granic dobrego wychowania czy ewidentnych wycieczek personalnych. Zasady musza byc klarowne bo cos takiego jak "zimna agresja" to cos bardzo subiektywnego, co jeden czuje, inny nie i nie da sie tego ubrac w regulamin. Jesli czyims zdaniem kto inny jedzie po autorze watku, to zawsze mozna napisac swoje zdanie. Autorzy watkow zazwyczaj maja rozum.
  • vilez 21.02.15, 11:30
    Dziękuję, Iskierko :-)
  • e-emma-e 21.02.15, 07:40
    pani.jezowa napisał(a):

    > "po drugie- kazdy moze wyrazic swoje zdanie, chocby niepopularne ale powinie
    > n zachowac szacunek do rozmowcow i nie przekonywac na sile do swojej racji"


    Moim zdaniem właśnie w tym tkwi problem, że niektóre osoby zupełnie nic nie robią sobie z dawanych przez założycieli wątków sygnałów, że niestety, nie tędy droga do rozwiązania problemu, że nie o to chodzi, że to nie tak. Że każą założycielom wątków potem udowadniać, że ci nie są wielbłądami. Że nie szanują założycieli wątków, wmawiając im (po wiele razy, nie odpuszczając! - i tu jest moim zdaniem sedno problemu), że to one wiedzą lepiej, jaka jest prawda i rzeczywisty obraz sytuacji, a nie założyciel wątku. I moim zdaniem, jeśli tak robią, to niestety mam wrażenie, że trollują. No chyba że są jakieś ograniczone w postrzeganiu świata.

    Jestem więc za tym, by założycieli wątków traktować z należytym szacunkiem, dawać im duży kredyt zaufania jeśli chodzi o prawdziwość ich problemu oraz zakładać, że to oni sami (tzn. ci założyciele wątków) NAPRAWDĘ znają lepiej wszystkie okoliczności problemu i lepiej wiedzą, jak jest, nie trzeba im po wielokroć wmawiać, że są wielbłądami i kazać potem udowadniać, że nie są. I moim zdaniem to są zwykłe zasady kultury, obowiązujące przecież również w rozmowach w realu, a nie tylko w necie. Jeśli ktoś ich nie zna, to albo jest trollem, albo trzeba go sprowadzać na ziemię, dając jakieś sygnały nowym forumowiczom, żeby się nimi nie przejmowały.
  • vilez 21.02.15, 09:11
    > dając jakieś sygnały nowym forumowiczom, żeby się nimi nie przejmowały.

    A co w sytuacji, gdy się taki naganiacz sygnałowy pomyli?A co, gdy odreagowuje zaszłości, swoje urazy czy kompleksy? Poza tym grupowe dawanie sygnałów nie jest wartością w dyskusji, to jest rozwiązanie siłowe i niestety, ma wiele z nagonką.
  • e-emma-e 21.02.15, 09:48
    vilez napisała:

    > > dając jakieś sygnały nowym forumowiczom, żeby się nimi nie przejmowały.
    >
    > A co w sytuacji, gdy się taki naganiacz sygnałowy pomyli?A co, gdy odreagowuje
    > zaszłości, swoje urazy czy kompleksy? Poza tym grupowe dawanie sygnałów nie jest
    > wartością w dyskusji, to jest rozwiązanie siłowe i niestety, ma wiele z nagonką.

    Jeśli naganiacz sygnałowy się nawet i pomyli, to... i tak autor wątku (zakładając, że ma swój rozum) zdecyduje, czy ciągnąc dalej z tobą dyskusję czy nie. Tak samo, jakby sam wpadł na ten pomysł i sam o przerwaniu dyskusji z tobą zadecydował. Może poradzisz sobie wówczas z traumą ewentualnego odrzucenia? ;)
  • vilez 21.02.15, 09:58
    >Może poradzisz sobie wówczas z traumą ewentualnego odrzucenia? wink

    Najzupełniej. Bo to nie będzie żadna trauma. Wypowiem swoje zdanie i to będzie wsio.
    To nie ja mam problem z odrzuceniem, tylko niektórzy z moimi argumentami.

    No i znowu pojawiają się argumenty personalne. Nie umiesz inaczej dyskutować, tu: o problemie?
    Znowu się pokazuje, że niektórzy nie potrafią rozmawiać o sprawie bez jazd personalnych. Czemu?

  • e-emma-e 21.02.15, 10:11
    vilez napisała:

    > >Może poradzisz sobie wówczas z traumą ewentualnego odrzucenia? wink
    >
    > Najzupełniej. Bo to nie będzie żadna trauma. Wypowiem swoje zdanie i to będzie
    > wsio.
    > To nie ja mam problem z odrzuceniem, tylko niektórzy z moimi argumentami.

    Ale to ty je powtarzasz niepotrzebnie w kółko jak katarynka.

    > No i znowu pojawiają się argumenty personalne. Nie umiesz inaczej dyskutować, t
    > u: o problemie?
    > Znowu się pokazuje, że niektórzy nie potrafią rozmawiać o sprawie bez jazd pers
    > onalnych. Czemu?

    Po problem nie jest anonimowy, a konkretny i dotyczący konkretnej osoby/osób?
  • vilez 21.02.15, 11:12
    > Ale to ty je powtarzasz niepotrzebnie w kółko jak katarynka.

    No niestety, jeżeli kolejne osoby pytają mnie w kółko o to samo, a ja te osoby traktuję POWAŻNIE, i cierpliwie (no, z czasem to już mniej cierpliwie, bo ile można...) im objaśniam mój punkt widzenia, to nie może być inaczej.
    Czasem daję sygnał- "już o tym pisałam" czy "nie chcę się powtarzać", ale wtedy też się obrażają,
    To jest sytuacja osoby, której opinia jest mniejszościowa- że staje pod naporem pytań (niestety, powtarzających się) wielu osób. Ludzie czasem czytają tylko kilka pierwszych postów, nie bacząc na to, co już zostało napisane... i co wtedy? Albo ich ponoszą emocje i "muszą zapytać o to samo, muszą bo się uduszą"- co ja zresztą rozumiem. I odpowiadam. Jak widać- to też jest źle ...
    Wychodzi na to, że rozmówców powinno się...zlać. Ale wtedy napiszą: "i zobacz, nie potrafi odpowiedzieć" itp.
    Sytuacja rozmowy to warunkuje.
  • vilez 21.02.15, 11:32
    Czasem też wprost mi piszą: "nie odpowiedziałaś mi" (tu i tam). Co ja też rozumiem. Ale wtedy, gdy odpiszę, to zjawi się ktoś taki, jak Ty i powie: "powtarzasz się".
  • pani.jezowa 21.02.15, 14:36
    Cytowane zdanie NIE JEST mojego autorstwa!
    Zdecydowanie nie jest, ja z nim polemizowałam.
  • pani.jezowa 21.02.15, 14:36
    To było do e-emme-e.
  • nammkha 20.02.15, 23:09
    Mi się też wydaje, że jeśli jesteśmy "świadkami" jakiejś niefajnej sytuacji to trzeba się wzajemnie przywoływać do porządku, a może nawet lepiej ignorować dany komentarz, czy osobę, jeśli używa wulgaryzmów. Trzeba też bezwględnie potępiać oceniające wypowiedzi w stosunku do osób przychodzących z problemem typu - "jesteś głupia", "jesteś złym ojcem", albo "beznadziejną matką".

    Pani Jeżowa - nie zgadzam się z tobą, myślę, że jeśli ludzie się umówią i będą się starali przestrzegać zasad, to można utrzymać forum na poziomie. Kiedyś cała cywilizacja opierała się na umowach ustnych.

    --
    „Ludzie idą do nieba nie za opanowanie i kontrolę nad swoimi żądzami, lub też za ich brak, lecz w nagrodę, że pracowali nad ich zrozumieniem” (William Blake, Wizja sądu ostatecznego).
  • imbackagain 20.02.15, 23:21
    "jeśli ludzie się umówią i będą się starali przestrzegać zasad, to można utrzymać forum na poziomie. Kiedyś cała cywilizacja opierała się na umowach ustnych."


    podziwiam twoja wiarę,
    Nie wiem czy ja podzielam.
    Z mojej strony się podpisuje.

  • pani.jezowa 20.02.15, 23:22
    Nammkha, ja wiem. I rozumiem. Też jestem idealistką.
    Tylko zobacz gdzie nas to zaprowadziło....
  • nammkha 20.02.15, 23:48
    No właśnie gdzie nas to zaprowadziło? A czyż to nie jest dobre miejsce? Coś się zaczęło dziać nie tak, nastąpiło rozpoznanie, potem wzburzenie, a teraz zaczynamy coś z tym robić. I widzę tu wiele chęci we wszystkich osobach. To jest bardzo dobry punkt wyjścia. Nie ma co oczekiwać, że będzie idealnie, bo natura ludzka idealna nie jest, ale przyzwoicie może przecież być, bo przecież i forumowicze jacyś tacy świadomi, i chęci szczere;P

    --
    „Ludzie idą do nieba nie za opanowanie i kontrolę nad swoimi żądzami, lub też za ich brak, lecz w nagrodę, że pracowali nad ich zrozumieniem” (William Blake, Wizja sądu ostatecznego).
  • vilez 21.02.15, 09:31
    Cel nie uświęca środków.
  • paris-texas-warsaw 20.02.15, 23:51
    Podejrzewam, że nie będę nigdy za żadnym regulaminem i moderacją, nie chce mi się już szerzej pisać, bo kiedyś w wątku Vilez sporo się napisałam. Jestem zazwyczaj za nie używaniem wulgaryzmów i przestrzeganiem kk.
    Nie czuję się uprawniona narzucać innym stylu pisania, określać, kiedy za ostro jadą, oceniać, czy coś jest oceną negatywną czy pozytywną. Nie widzę też potrzeby innym dawania takiego nadzoru nad sobą.
    Nie wiem, czy aktualna jest wypowiedź Pani Agnieszki, bo ją wywalono na Oślą łąkę, że będzie w razie sytuacji wg niej zagrażających dobru piszących interweniować, zaznaczyła jednak, że jej zdanie nikogo do niczego nie obliguje, ale to mi akurat odpowiada. Odpowiada - bo lubię psychoterapeutów, to miałoby walor mitygujący, ale też poznawczy.
    Zawsze jestem za używaniem rozumu.
    Jak ktoś chce, może pisać pod wpływem jakich substancji pisze, ale nie oczekuję nawet tego specjalnie:)
  • iziula1 21.02.15, 00:53
    A czy nowy regulamin przewiduje coś na wypadek agresji w tzw aksamitnych rękawiczkach?
    Typu: tylko moje racje są konstruktywne, skoro tego nie widzisz-przemyśl to.
    Jesteś w błędzie , skoro tego nie widzisz- zastanów się nas soba.

    Niby nic złego, prawda? A pozostawia poczucie,że coś ze mna jest nie tak. Owszem, można to rozpatrywać w kategoriach,że może rzeczywiście mam coś nie tak z poczuciem sprawiedliwości, złym odbiorem sytuacji ale czy tak przebiega konstruktywna rozmowa? Sugerowaniem,że moje granice moralne są przesunięte w złą stronę?
    Przeczytałam ( w końcu:P ) te wszystkie wątki na ponad 100-200 postów i mam wrażenie,że niektóre maski opadły.

    Tu regulamin nic nie pomoże. Rozdmuchane ego, przekonanie o własnej nieomylności, poczucie misji jaką jest uświadamianie maluczkich, że są w błedzie....sorry na to żaden regulamin nie pomoże.
    Jedyną prawidłową rekacją jest ignorowanie ale przeciez nie jedna z nas czuję potrzebę albo ratowania albo przekonywania albo nadziei, że kolejne słowa dokonają niemożliwego i trafią w odpowiednie miejsce, czyż nie?

    W tamtym wątku, każda z osób miała trochę racji i te atakujące, i te mówiące szczerą prawdę i te walące prosto z mostu i te broniące.
    Na tym forum jednak nie jest ważne kto ma racje ale JAK POMÓC KONKRETNEJ OSOBIE W KONKRETNEJ SPRAWIE.
    Sorry, żaden regulamin tego nie jest w stanie załatwić.

    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • vilez 21.02.15, 09:02
    Moderator jest konieczny.
    Po to, by temperować tych, którym przeszkadza cudze UARGUMENTOWANE zdanie, odmienne od ich zdania. Którzy są agresywni, "bo się w nich zagotowało" od czyichś argumentów i sobie z tego powodu ulewają personalnie.
    Regulaminu nie trzeba, wystarczy netykieta. A netykieta mówi wyraźnie: żadnych uwag ad personam, tylko rozmowa rzeczowa. Wystarczy trzymać się argumentów i nie mieć żalu do innych, że Ci mają takowe, kiedy się ich samemu nie ma.
  • differentview 21.02.15, 09:21
    vilez napisała:

    > Regulaminu nie trzeba, wystarczy netykieta. A netykieta mówi wyraźnie: żadnych
    > uwag ad personam, tylko rozmowa rzeczowa. Wystarczy trzymać się argumentów i ni
    > e mieć żalu do innych, że Ci mają takowe, kiedy się ich samemu nie ma.

    skoro tak dobrze znasz netykiete to dlaczego sie do niej nie stosowalas?
  • vilez 21.02.15, 09:26
    No i zaczynasz jazdę. Czemu Ty się nie stosowałaś?
  • vilez 21.02.15, 09:27
    I nie stosujesz? Widać teraz jak na dłoni, kto prowokuje takie jatki. Ty, Differentiev. Takimi właśnie zagraniami.
  • e-emma-e 21.02.15, 09:28
    vilez napisała:

    > Moderator jest konieczny.
    > Po to, by temperować tych, którym przeszkadza cudze UARGUMENTOWANE zdanie, odmi
    > enne od ich zdania. Którzy są agresywni, "bo się w nich zagotowało" od czyichś
    > argumentów i sobie z tego powodu ulewają personalnie.
    > Regulaminu nie trzeba, wystarczy netykieta. A netykieta mówi wyraźnie: żadnych
    > uwag ad personam, tylko rozmowa rzeczowa. Wystarczy trzymać się argumentów i ni
    > e mieć żalu do innych, że Ci mają takowe, kiedy się ich samemu nie ma.

    No ale nie rozumiesz, że niekiedy to kurczowe trzymanie się tych argumentów, kiedy wątkodawca już dawno je obalił (może i nieudolnie, ale to jednak on zna lepiej swoją własną sytuację, prawda?), nawet i w rzeczowej rozmowie, też jest durne i podpada pod trolling?
  • vilez 21.02.15, 09:33
    JEŚLI obalił. A jeśli nie obalił?
  • e-emma-e 21.02.15, 09:42
    vilez napisała:

    > JEŚLI obalił. A jeśli nie obalił?

    Jeśli nawet nie obalił, to ty jako mądrzejsza osoba powinnaś dostrzec w końcu w którymś momencie dyskusji, że i tak nie ma sensu dalej ciągnąć jej w tym kierunku, bo do niego te twoje argumenty nie docierają. A nie bić się do upadłego. Nie masz ciekawszych zajęć?

    Powiedzieć swoje, ale pozostawić decyzję o przyjęciu twoich argumentów jednak założycielowi wątku, bo to jest JEGO problem, JEGO sytuacja, JEGO życie, JEGO ewentualne błędy, JEGO małpy, a nie TWOJE. Nie rozumiesz tego?
  • verdana 21.02.15, 09:46
    A ja mam wątpliwości co do takiego całkowitego "kredytu zaufania" do wersji osoby proszącej o radę. Już kiedyś o tym pisałam w kontekście rad dotyczących dzieci.
    Czasem bowiem widać, że jest to wersja całkowicie jednostronna. I wtedy rady udzielane nie tylko mogą nie pomóc, ale z dużym prawdopodobieństwem (przyjmując założenie, że ktoś stosuje się do rad forumowych) skrzywdzić kogoś, kogo w ogóle nie znamy i kto nie ma głosu.
    Ja byłabym jednak za moderacją, choćby za umieszczeniem kosza.
  • e-emma-e 21.02.15, 09:56
    verdana napisała:

    > A ja mam wątpliwości co do takiego całkowitego "kredytu zaufania" do wersji oso
    > by proszącej o radę. Już kiedyś o tym pisałam w kontekście rad dotyczących dzieci.
    > Czasem bowiem widać, że jest to wersja całkowicie jednostronna. I wtedy rady
    > udzielane nie tylko mogą nie pomóc, ale z dużym prawdopodobieństwem (przyjmując
    > założenie, że ktoś stosuje się do rad forumowych) skrzywdzić kogoś, kogo w ogóle
    > nie znamy i kto nie ma głosu.

    No ale chyba nikt z dyskutantów nie oczekuje, ze rozwiązanie problemu będzie zawsze tylko jedno jedyne, bez cienia pomyłki czy błędu. I że autor wątku bezrefleksyjnie i w 100% zastosuje się do udzielonych rad. Przecież to tylko forum. A życie każdy ma swoje.

    > Ja byłabym jednak za moderacją, choćby za umieszczeniem kosza.
  • verdana 21.02.15, 10:28
    Jeżeli przyjmujemy założenie, ze i tak nikt tych rad na serio nie bierze, to w ogóle istnienie forum jest bezsensowne. Jeśli udzielamy rad, których efekty dotyczą nie osoby, piszącej post (np. czuję, ze jestem zmęczona, nic mi sie nie chce, co robić?), ale kogoś innego (moja nastolatka jest bezczelna, nie słucha poleceń, co robić?) to ja jednak będę sie upierać (tak, mimo potencjalnego nowego regulaminu!), ze w tym drugim wypadku nie można udzielać rad zakładając, ze sytuacja przedstawiona w poście rzeczywiście tak wygląda.
  • ada1214 21.02.15, 10:52
    verdana napisała:

    > Jeżeli przyjmujemy założenie, ze i tak nikt tych rad na serio nie bierze, to w
    > ogóle istnienie forum jest bezsensowne

    Spotkalam kilku uzytkownikow forum, ktorzy zamiast "radzic" przedstwiaja swoj punkt widzenia, niekiedy nawet nie w odniesieniu do Autora, a raczej w odniesieniu do swojej, byc moze zbieznej, sytuacji. I to chyba najlepsze podejscie, choc z reka na sercu przyznaje, ze mi samej do tego wzorca daleko. Przedstawic swoj punkt widzenia, jeden raz go przedstawic, i starczy. Na drugim biegunie jest udowadnianie Autorowi ze jest idiota/zlym czlowiekiem/ma zle intencje; no i sa jeszcze wszystkie warianty posrednie.
  • pade 21.02.15, 11:15
    Tak, bardzo mi się podoba to podejście:) Tzn, to z odniesieniem do własnej sytuacji.
    Ja miałam z tym duży problem, i nadal mam, ale mniejszy, gdyż zdarzyło się, że to, co napisałam o sobie zostało wykorzystane jako argument przeciwko mnie.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • vilez 21.02.15, 11:24
    Dokłądnie Pade. Gdy ja piszę o mojej (jakoś tam-analogicznej) sytuacji, to jestem oskarżana, że...piszę obie :-)
  • vilez 21.02.15, 11:25
    Tfu... o sobie..
  • ada1214 21.02.15, 11:29
    Pade, juz mialam zripostowac, ale mysle sobie, czas zastosowac te zasade na sobie :D. tak wiec skoro przedstawilam raz swoje zdanie w w/w kwestii to starczy
    :D :D :D
  • pade 21.02.15, 11:45
    Ale do mnie zripostować?

    Przepraszam wszystkich z góry i z dołu, za czasem namolne dopytywanie się, ale bardzo mi zależy, żeby właściwie odebrać czyjąś wypowiedź i żeby być dobrze zrozumianą:)
    Drzewka i forma komunikacji netowej też nie ułatwiają mi sprawy:)

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • vilez 21.02.15, 11:16
    Niestety, raz nie wystarczy, bo wystarczy, że zlecą się urażeni poglądem. I zakraczą.
  • iskierka3 21.02.15, 10:29
    Jesli uwazasz, ze autor watku nie zastosuje sie do rad bezrefleksyjnie ( ktora to opinie podzielam), to dlaczego nie mozna wyrazic swojego punktu widzenia na temat sprawy, ktora porusza? To bezrefleksyjnie nie zalamie sie rowniez jesli ktos mu napisze swoj punkt widzenia, inny niz jego. Jesli odpowiedzi dla autorow maja wygladac - tak, jestes biedna a ci na ktorych sie skarzysz sa podli i masz calkowita racje, a kazda inna wypowiedz bedzie tepiona jako wroga, to forum chyba nie ma sensu?
  • vilez 21.02.15, 10:13
    Dokładnie to, Verdano. I dlatego wtedy uznałam, ze Ty masz rację. Doszło bowiem do mnie, że bierzemy z dobrodziejstwem inwentarza wypowiedzi takich osób i tym samym BIERZEMY ODPOWIEDZIALNOŚĆ z złe rady, których im udzielamy- złe w sensie skutków.

    I teraz będzie uwaga prywatna. Wszystkim, którzy chcą mnie wsadzić w szufladkę: "nie ustępujesz ze swych racji" radzę przeczytać wątek, o którym pisze Verdana- to właśnie ja byłam pierwszą osobą, która przyznała się do błędu.
  • pade 21.02.15, 10:38
    Verdana, owszem, ale żeby takie sytuacje nie miały miejsca, każdy z forumowiczów musiałby mieć szklaną kulę.
    Nie da się zbawić całego świata, nie da się uratować wszystkich dzieci, nie da się pomóc każdemu proszącemu.
    Wystarczy, że się próbuje. Ale trzeba wtedy dużo wyczucia, zwłaszcza w sprawach dotyczących dzieci, żeby rodzica nie zdyskredytować, a przekonać do spojrzenia z innej perspektywy.
    Waląc prawdą, jak obuchem w łeb, można spowodować jedynie okopanie się na swoim stanowisku.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • vilez 21.02.15, 11:21
    > Waląc prawdą, jak obuchem w łeb, można spowodować jedynie okopanie się na swoim stanowisku.

    Jest to ryzyko. Ale jest i ryzyko, o którym pisze Verdana.
    Ja natomiast mam wiarę, że ludzie sobie to wszystko przemyślą, a jeśli nawet nie przemyślą- to sam fakt, że ktoś im naszkicował możliwe szkody: w nich pozostanie, na zasadzie: "zostałeś poinformowany o możliwych skutkach". W końcu mówimy do osób dorosłych. I ja jestem z opcji: traktujmy ludzi jako dojrzałych i poważnych.
  • pade 21.02.15, 11:27
    Tylko czytałaś jakie ja mam podejście do autorów wątków?
    Bardzo trudno jest zawsze myśleć racjonalnie i obiektywnie. Jeszcze trudniej, kiedy emocje powstałe w wyniku takich a nie innych wydarzeń, o których pisze autor, czy takiego a nie innego podejścia do problemu, przeszkadzają w racjonalnym myśleniu.
    Dla mnie wzburzenie emocjonalne wyklucza racjonalne, chłodne, obiektywne myślenie. To jest zresztą udowodnione naukowo.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • vilez 21.02.15, 11:38
    Tak, racja. Ale niestety, czyjeś wzburzenie nie przeszkadza temu komuś dokonywać złych (z naszej persktywy) wyborów/czynów. I co wtedy? Mamy się na te czyny/wybory godzić? [To jest właśnie dokładnie sytuacja tego ojca].
    Zobrazuję (przejaskrawiając celem wymowy); gdy policja się zjawia w interwencji, to nie mówi: "ach, państwo wzburzeni, to lejcie się dalej" :) tylko stara się ogarnąć sytuację jednak racjonalnie.
    Rozumiem, co podnosisz. Tylko- jak z tego wyjść, by ocalić emocje autora i powiedzmy, potencjalne ofiary? Nie da się.
    Ja mam tę granicę tu: gdy widzę, że ktoś mocuje się z problemem, nazywa go, nie wypiera, to nigdy nie robię mu wyrzutów.
  • pade 21.02.15, 11:47
    Napisałam wyżej.
    No i ten cel i środki itd:)

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • pade 21.02.15, 12:04
    Ale niestety, czyjeś wzburzenie nie przeszkadza temu komuś dokonywać złych (z naszej persktywy) wyborów/czynów. I co wtedy? Mamy się na te czyny/wybory godzić? [To jest właśnie dokładnie sytuacja tego ojca].

    Uważam, że nie mamy za bardzo wyjścia i musimy się na złe czyny/wybory godzić, bo nie jesteśmy za nie odpowiedzialni. Można zrobić, co w swojej mocy, ale decyzja należy do autora.
    I tu jest kwestia tego, co zrobimy i jak.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • vilez 21.02.15, 14:52
    > musimy się na złe czyny/wybory godzić

    Nie musimy, Pade. Możemy zgłosić swój sprzeciw.
  • iziula1 21.02.15, 10:55
    Verdana, ale jeśli "podskórnie" czujesz że wersja autora nie jest prawdziwa,jeśli wyczuwasz kłamstwo i próbę manipulacji możesz o tym napisać, możesz zasygnalizowac to innym, możesz przestać odpowiadac autorowi.
    Natomiast czy inni uczestnicy forum zrobią to samo zalezy już tylko od nich.
    Na to wpływu nie masz.
    nie masz też wpływu na to kto i co zrobi z udzielanymi radami.
    Terapeuta prowadząc terapie też musi liczyć się z tym,że jego pacjent z terapii "weźmie" to co mu odpowiada i uzna za korzystne dla siebie.

    Nie mamy wpływu na to, tylko na siebie, tylko za swoje słowa i czyny możemy odpowiadać.
    Strach przed złym użyciem przez innych naszych słów może rozwiązać tylko nasze milczenie, a chyba nie o to chodzi ;)

    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • vilez 21.02.15, 11:23
    > Strach przed złym użyciem przez innych naszych słów może rozwiązać tylko nasze milczenie, a chyba nie o to chodzi

    No, ale przecież właśnie postulujesz takie milczenie...
  • verdana 21.02.15, 11:35
    To nie o to chodzi, czy ja przestanę. Chodzi o to, ze często zasygnalizowanie, ze cos jest z wersją autora nie tak, odbierane jest jako atak na autora wątku - bo nie da sie ukryć, to rzeczywiście jest atakiem. I o to własnie chodzi, że ja nie mam wpływu, co autor zrobi z radami. Jeśli rady dotyczą osób zależnych czy dzieci, dlatego właśnie należy brać to pod uwagę. Że nasze "wywal z domu", "zdyscyplinuj" itd mogą zostać zastosowane, bo zgadzają sie z tym, czego autor oczekiwał. A po drugiej stronie jest autentyczny człowiek, nie kreacja internetowa.
    Terapeuta nie udziela rad dotyczących bezpośrednio innych osób. I znacznie lepiej zna pacjenta.
  • pani.jezowa 21.02.15, 15:07
    Verdana, ale kosz jest. Pojawił się dopiero co?
  • verdana 21.02.15, 15:42
    No jest. Albo jestem ślepa, albo się niedawno pojawił.
  • pani.jezowa 21.02.15, 15:45
    No ja też nie wiem czy on stary czy nowy.
  • pade 21.02.15, 16:07
    Ale który kosz?
    Przy tytule wątku i każdym wpisie?
    Jeśli ten, to jest od zawsze. Klikałam w niego nie raz...

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • verdana 21.02.15, 16:15
    To z ciekawości. Była jakaś reakcja?
  • pade 21.02.15, 16:43
    Różnie, czasem tak, czasem nie, i to po dłuższym czasie.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • vilez 21.02.15, 17:28
    Szczerze mówiąc, w przypadkach w których ja klikałam, nie zauważyłam interwencji. Ale może faktycznie była po czasie, bo aż tak uparta nie jestem, by sprawdzać np. po tygodniu.
  • zona_mi 21.02.15, 23:14
    Kosze na forach eksperckich i redakcyjnych są od początku, jeśli klikną co najmniej dwie osoby, dyżurny admin sprawdza zgłoszenie i moderuje w zależności od oceny sytuacji.
    Dodatkowo zawsze można napisać do opiekuna forum - jeśli jest taki, to jego login podany jest w czołówce.
    EKSPERT NIE JEST moderatorem - nie usuwa, nie przenosi, nie cenzuruje itd.
    Jeśli forum nie ma swojego opiekuna, można zgłaszać nieprawidłowości/wątpliwości/pomysły na forum O forum, mailem na forum@gazeta.pl lub bezpośrednio do mnie zona_mi@gazeta.pl - jestem koordynatorem moderatorów serwisu eDziecko.pl

    Zasadniczo ogólne zasady funkcjonowania określa regulamin i netykieta, których znajomość potwierdzili wszyscy użytkownicy, rejestrując się na Gazeta.pl

  • pani.jezowa 21.02.15, 23:54
    Dzięki za pomoc i wyjaśnienia.
  • wolnapolna 27.02.15, 09:02
    prosze o usuniecie moich wpisów zawartych na tym forum jaki tematów zaczętych przeze mnie.pozdrawiam
  • zona_mi 27.02.15, 10:44
    Takich spraw nie załatwiamy w dowolnym wątku na forum - zapraszam na forum@gazeta.pl
  • vilez 21.02.15, 10:17
    E-emamo, nie uważam się za osobę mądrzejszą, a po drugie- kiedy dochodzę do takiego wniosku, że nie ma sensu rozmawiać, to kończę taką rozmowę. Kiedy jednak jest nadzieja, że do kogoś dotrę, to próbuję.
    Nie sądzisz, że nie można z góry określać komuś granic jego indywidualnego uznania sensu uczestnictwa w rozmowie? Bo chyba to usiłujesz odgórnie zaprowadzić, a tak się nie da. Każdy ma swoje indywidualne poczucie sensowności rozmowy. Po stronie odbiorcy jest natomiast- zaprzestać rozmowy. I to wystarcza.
  • e-emma-e 21.02.15, 10:27
    Oczywiście, że każdy indywidualnie decyduje, kiedy zakończyć rozmowę, ale w przypadku autorów wątku, czy w przypadku nowych forumowiczów jest trochę inaczej. Oni nie zawsze znają to "środowisko forumowe", na którym zapodali problem, i często ambicjonalnie traktują pozostanie przy SWOJEJ (czy to takie dziwne?) wersji wydarzeń.

    Uważam więc, że ciągnięcie "na siłę" swoich racji jest bardziej dopuszczalne w dyskusji nieco pobocznej, ewentualnie ze starym wyga forumowym, a nie z autorami wątków czy nowymi forumowiczami.
  • iziula1 21.02.15, 11:02
    > Uważam więc, że ciągnięcie "na siłę" swoich racji jest bardziej dopuszczalne w
    > dyskusji nieco pobocznej, ewentualnie ze starym wyga forumowym, a nie z autoram
    > i wątków czy nowymi forumowiczami.

    Ja uważam natomiast tego typu ciągniecie swoich racji za niedpouszczalne na tym forum, w żadnym wypadku.
    A to ciagnięcie na 200 lub wiecej wątków....sorry ale dla mnie sygnalizuję jakiś problem.
    Przymus udowadniania ,że to tylko ja mam racje? Przymus przekonania oponentów do mojej racji? Przymus uzyskania potwierdzenia od innych że moja racja jest jedyną i konstruktywną. Aż do tego stopnia , że samemu cytuje się swoje własne wypowiedzi aby nikomu nie umkneło jak wielką mam rację?
    Tak, widze ogromny problem.Problem, który dotyka wszystkich uczestników tego forum starych i nowych.



    --
    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
    By Julian
  • iskierka3 21.02.15, 11:11
    Ale czemu problem? Ktos pisze na forum czyli ma czas i ochote. Ktos z nim dyskutuje czyli ma to samo. Jeden sadzi pomidory, inny dyskutuje na forum;) nie gada sam ze soba. Lekko irytujace sa dlugie dyskusje dwoch czy trzech osob, oddalone juz od tematu watku ( nie kojarze nawet specjalnie nickow wiec nie jest to aluzja do nikogo), ale irytujace bo trzeba przelatywac i jest to niewygodne. Ale zeby sugerowalo, ze ktos ma problem?
  • vilez 21.02.15, 11:14
    Iziula, opisałam to wyżej.
  • edw-ina 21.02.15, 11:00
    Podpiszę się pod każdym rozsądnym regulaminem. Nie ma problemu. Jak przesadzę, mogę nawet samodzielnie dać sobie bana, ale wybaczcie - w przepychankach wszelkich brać udziału nie będę.
    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • notting_hill 21.02.15, 12:12
    Nie wiem czy to ma szanse sprawdzić się na forum, ale przecież istnieją zasady przyjęte dla grup AA, AlAnon i innych grup samopomocowych.
    Że nie krytykujemy. Że nie dajemy rad, a dzielimy się swoim doświadczeniem. Że mówimy o sobie , a nie projektujemy, co inna osoba miała na myśli. I że w ogóle nie mówimy o innych, tylko raczej o sobie, co dana sytuacja ZE MNĄ robi. Wbrew pozorom to nie oznacza słodkiego p... i spijania sobie z dzióbków, tylko brania odpowiedzialności za swoje uczucia i nie zasłanianie się "obiektywnymi" argumentami.



  • vilez 21.02.15, 13:12
    > ... a dzielimy się swoim doświadczeniem.

    Słusznie. I to najcześciej robiłam. I też było źle, bo: 1. jak śmiałam inaczej to rozwiązać, 2. mówiłam o sobie.

    Niestety, ale niektórzy odbiorcy nawet przedstawienie cudzego doświadczenia biorą do siebie- jako zakwestionowanie ich doświadczenia. I rodzi się agresja.
  • edw-ina 21.02.15, 13:45
    Ale wystarczy, że weźmiesz poprawkę na to, że twoje rozwiązanie jest jednym z możliwych, twoja ocena jest jedną z możliwych itd, a sprawa przestaje być sporna. Wymaga tylko tego założenia.
    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • vilez 21.02.15, 14:51
    I cały czas to robię. Jednak byłam atakowana za samo przedstawienie moich doświadczeń.
  • pani.jezowa 21.02.15, 15:03
    Wrócę jeszcze do tego "przymusu udowadniania za wszelką cenę, że to ja mam rację".
    Wydaje mi się to clue dyskusji.
    Przecież, jeśli on jest, to jest on ZAWSZE po obu stronach biorących udział w dyskusji.
    Bo nie zauważyłam by ktokolwiek na forum pisał do siebie i sam sobie odpowiadał.

    To, że większość ma jakiś pogląd a jedna osoba inny i trwa dyskusja nie znaczy, ze ta osoba udowadnia coś za wszelką cenę.

    * Po pierwsze większość wcale nie musi mieć racji.
    * Po drugie, biorąc pod uwagę specyfikę omawianych na tym forum problemów, w wielu sytuacjach może być wiele racji i kilka rozwiązań.
    * Po trzecie: dyskusja wymaga co najmniej dwóch osób!

    A ja mam wrażenie, że zarzut "dyskutowania do oporu" spada na osoby, które mają inny pogląd niż większość w danej dyskusji.
    Równie dobrze można więc powiedzieć, że to większość powinna zamilknąć i przestać przekonywać tę osobę.

    Wciąż mi się wydaje, że umyka nam w tej rozmowie, w tym jej aspekcie, coś dość delikatnego.
    Chodzi o to, że ja nie rozumiem zarzutów (do kogokolwiek): "dalej dyskutujesz choć nie masz racji". A skąd to wiadomo i kto o tym zdecydował?
    My tu nie rozmawiamy na przykład o dacie bitwy pod Grunwaldem, która jest znana i ktoś ma rację w tej dyskusji, ktoś podaje datę błędną.
    My tu dotykamy materii, która nie ma jednej słusznej racji.

    Dopóki dyskusja jest na argumenty i nikt nikogo personalnie nie atakuje to możemy rozmawiać i do białego rana, nie widzę problemu. Jeśli komuś dana gałąź wątku nie pasuje, dyskusja wydaje się być zbyt szczegółowa, to jej nie czyta.
    Ale każdy ma prawo przekonywać do swoich poglądów drugą stronę, która z nim rozmawia.
    KAŻDY.
    Nie ma tak, że większość postanawia, że ktoś nie ma racji i ten ktoś ma zamilknąć.

    Dyskusja na argumenty to nie jest demokracja. Tu większość nie musi mieć racji.
  • vilez 21.02.15, 15:06
    Pani.jezowa- podpisuję się.
  • barissa74 21.02.15, 15:33
    Witam, to może teraz ja się wypowiem. Czytam to forum na bieżąco od co najmniej dwóch lat. Założyłam dwa wątki, które mocno podniosły mnie na duchu w trudnym momencie życia. Pamiętam, że od "stałych bywalczyń" otrzymałam krótkie i krzepiące porady, natomiast dowaliły mi zupełnie nieznane, obce osoby (nicki potem się nie pojawiły, albo to tylko moje wrażenie). Chcę powiedzieć, jako osoba szukająca tu oceny pewnych sytuacji nie byłam totalnie zagubioną osobą i nawet gdybym otrzymała kontrowersyjne porady od osoby mocno upierającej się przy swoim zdaniu, nie wzięłabym tego do siebie po prostu z ciekawością przyjrzałabym się temu stanowisku. Sama tak mam, że po czasie na tę samą sprawę patrzę inaczej i dziwię się, że wcześniej mogłam myśleć inaczej. Cenię kontrowersyjne spojrzenie na problem przy założeniu, że w 100% wynika z obserwacji problemu a nie chęci wyładowania swojej frustracji, o co nikogo nie podejrzewam. Regulaminy, moderacja może trochę przyćmić żywiołowość forum, zwłaszcza przedstawienia wielorakiego aspektu problemu. Proszę tylko o życzliwość, która niezbędna jest na forum poświęconym w końcu czasem niełatwym, dyskretnym sprawom. Konstruktywnych i interesujących dyskusji życzę sobie i Wam:)
  • iskierka3 21.02.15, 15:40
    Pani jezowa - zgadzam sie 100 procentach!
  • napis_z_obrazka 21.02.15, 16:58
    Moze dojsc do klotni internetowej.
    pl.wikipedia.org/wiki/K%C5%82%C3%B3tnia_internetowa
    Zdarza sie;-) Lepiej sie pilnowac!

    Za niefortunne uwazam szukanie regulaminu, ktory mialby zapewnic mila atmosfere a uczestnikom`` frajde;-)`` z przebywania na Forum. Mam watpliwosci, czy to nie egoizm;-). Jedni potrzebuja pomocy, drudzy lubia pomagac. I juz!

    I nie jest to Forum eksperckie w znaczeniu, ze wszyscy jestesmy ekspertami, chyba.
    Uczestniczymy w dyskusji i czasami moze byc goraco.
    Jesli nikt nikogo nie przekona, to kazdy zostanie przy swoim zdaniu. Najwazniejsze, zeby autorzy watkow zmienili czasami perspektywe, ktora pozwoli rozwiazac im swoj Problem.
    Bo widocznie dotychczasowe sposoby nie dzialaly i czuja sie bezradni np;-)
  • aqua48 21.02.15, 18:25
    Też się zgadzam z Panią Jeżową. Już pisałam o tym - do każdej kłótni potrzeba dwojga. A regulamin jest - netykieta. Wystarczy stosować.
  • sebalda 21.02.15, 21:03
    A tak z ciekawości - kto usunął wątek o Vilez? I na czyj wniosek? Wyłączyłam się wczoraj po południu i nie wiem, co sie dalej dzialo, ale domyślam się, że nikt nikomu krzywdy nie zrobil, skoro wszyscy żyją, a zlinczowana nie dość, że przeżyła, to jeszcze ma dalej niespożyte siły, by dalej dyskutować na całego:)))
  • vilez 21.02.15, 21:41
    > nikt nikomu krzywdy nie zrobil,

    Śmiały wniosek...
    Acz linczowana jest nie do zdarcia :-)
  • napis_z_obrazka 21.02.15, 21:56
    vilez napisała:

    > > nikt nikomu krzywdy nie zrobil,
    >
    > Śmiały wniosek...
    > Acz linczowana jest nie do zdarcia :-)

    Vilez!
    Ty siedzisz w mojej glowie:-) Dokladnie tak chcialam napisac.





  • verdana 21.02.15, 22:14
    Ja zgłosiłam do wykasowania. Nie wiem, czy jeszcze ktoś.
    Wykasowano w imponującym tempie - po niespełna godzinie. Co jednak dowodzi, że wątek był sprzeczny z netykietą i to bezdyskusyjnie.
  • hunkis 23.02.15, 03:00
    Nie, to dowodzi, że Tobie,doświadczonej moderatorce, musiałam dopiero przypomnieć jak działa na forach moderacja byś postąpiła zgodnie z regulaminem forów
    i, że od moderowania są odpowiednie, działające służby na forum,
    bo wcześniej 3 dni skupiałaś się na napadaniu na eksperta, próbując go zmusić do sprzątania bajzlu po was.
  • vilez 22.02.15, 07:02
    :-) ;)
  • zona_mi 21.02.15, 23:30
    Ponieważ sądzę, że to dobre miejsce, cytuję wypowiedź p. Agnieszki z usuniętego wątku:

    agnieszka_iwaszkiewicz 19.02.15, 03:22

    Moja rola na tym forum jest z definicji specyficzna. Z tego powodu narzuciłam sobie dyscyplinę, aby nikogo nie oceniać oraz starać się nie wchodzić nadmiernie w polemikę a skupić się na zrozumieniu problemu . Ekspert, moim zdaniem, dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem zawodowym, a nie emocjami.
    Inaczej "cywilni" uczestnicy forum. Mogą pozwolić sobie na więcej. Najczęściej sprzyja to dyskusji, pokazuje wielość perspektyw i często jest dla założycielki czy założyciela wątku pomocne.
    To czego zdecydowanie nie lubię i przeciwko czemu zdarza mi się protestować to : agresywne ocenianie oraz bezrefleksyjne, nielogiczne i pozbawione związku przyczynowo-skutkowego wyciąganie wniosków ze skrawków podanych na forum informacji. Oraz czynienie z tego argumentacji ad personam.
    W istocie ucieka wątek podstawowy a uczestniczki zaczynają się spierać między sobą, nie dbając o potrzeby samego wątku.
    Mam wtedy wrażenie, że stoi za tym potrzeba własnej kreacji niektórych, a niknie potrzeba osoby zwracającej się o pomoc.
    Wyczuwając idącą za tym wątkiem potrzebę, jako ekspert, wezmę go pod uwagę i może częściej będę protestować w sytuacjach konfliktu, który nie jest już merytoryczny lub w sytuacjach , które ja oceniam jako szkodliwe dla jakiegokolwiek użytkownika.
    To będzie taki sygnał ode mnie, z którym nie trzeba się zgadzać, że wątek dla mnie przekroczył już granice swojej merytoryczności. Agnieszka Iwaszkiewicz


    Od siebie jeszcze raz przypominam, że Ekspert nie jest moderatorem, więc z wnioskami dotyczącymi usunięcia/przywrócenia wpisu itd. należy zwracać się do administracji - na forum O forum, na priv forum@gazeta.pl lub na mój adres gazetowy.
  • hunkis 22.02.15, 11:55
    Dzięki za tę wypowiedź. Nic dodać nic ująć. Moje zdanie jest podobne.

    Ten wątek jak widać znowu zmienił się w zalew hipokryzji, gdzie zasiedziałe największe trucicielki tego forum tokują o tym jak to one prawidłowo się wypowiadają a ci inni nie.
    Ekspert tutaj jest od udzielania porad osobom w potrzebie z problemami rodzinnymi, a nie ma być nadzorcą kilku niemłodych kłótliwych i wyraźnie uzależnionych od netu pań i robić za ich nadzorcę.




  • differentview 22.02.15, 13:16
    hunkis napisała:

    > Ten wątek jak widać znowu zmienił się w zalew hipokryzji, gdzie zasiedziałe naj
    > większe trucicielki tego forum tokują o tym jak to one prawidłowo się wypowiada
    > ją a ci inni nie.

    moj pomysl byl taki, zeby ustalic wspolnie jakies zasady dyskusji i ewentualnie przyszpilic juz ostateczny efekt, pod ktorym stale uczestniczki forum moglyby sie podpisac; wieszanie calego watku uwazam za nieporozumienie, tym bardziej, ze tak jak piszesz- osoba, ktora najbardziej łamala zasady netykiety- teraz mianowala sie ekspertka od niej i znow wpada w pouczajacy ton- to dopiero przewrotnosc; malo tego uwaza, ze osoby, ktore mialy zastrzenia do jej stylu prowadzenia dyskusji- to osoby, ktore po prostu "przegraly" z nia w dyskusjach na argumenty
    (gdzie te watki- chcialabym je zobaczyc) albo zostaly trafnie "ugodzone" przez jej "wiedze", ktorej same nie posiadaja wiec popadly w kompleksy;) coz- najwazniejsze to miec dobre mniemanie o sobie
  • vre-sna 22.02.15, 16:26
    A może są prowadzone jakieś badania naukowe?
    Pewne wypowiedzi są tak absurdalne, że aż nie do przyjęcia. Nie w tym wątku.
    Osobiście czuję manipulację. Ale być może jestem nadwrażliwa.
  • vilez 23.02.15, 09:21
    Absurd wystarczy wykazać. Ponadto obie strony mają prawo do poczucia absurdu drugiej strony. Mnie się też pewne wypowiedzi wydają tak absurdalne, że aż z serii: nie-do-wiary.
  • algavre.live 22.02.15, 13:16
    A mnie się wydaje, że to forum powoli straciło swój pierwotny charakter, czyli gros tematów tu poruszanych ociera się o stricte psychologię a do tego jest przeznaczone inne forum. Do tego dochodzą "prywatne" porachunki Pań stale tu goszczących. Może moderator, czy inna osoba odpowiedzialna zwróciłaby uwagę na tematykę wątków.A odnośnie "szybkiej" reakcji na wpisy o kłótniach i usunięciu tego wątku... od zgłoszenia tego typu do realizacji zazwyczaj nie czeka się długo. Także w tym przypadku nie doszukiwałabym sie jakiejś specjalnej "szkodliwości"usuniętego wątku.
  • zona_mi 22.02.15, 13:52
    Moderator nie klasyfikuje wątków/wpisów pod kątem merytorycznym.

    Usuwane/przenoszone są wątki niezgodne z zasadami i tematyką forum, w tym personalne - niezależnie do tego, na czyj temat zakładane i niezależnie czy z oceną pozytywną czy negatywną.

    Forum eksperckie z założenia służy temu, by fachowiec odpowiadał na pytania użytkowników.
    Zachowanie innych forumowiczów, ich aktywność i podejście to już inna sprawa. Jedna osoba ma misję wpisania się wielokrotnie w każdym wątku, angażując się emocjonalnie, inna na chłodno punktuje tę pierwszą, cynicznie prowokując - różnie bywa. W takich wypadkach sugeruję reszcie emam nie wdawanie się w dyskusję z obiema, szczególnie jeśli sytuacje nie jest czarno-biała.

    Żaden moderator nie jest w stanie przeczytać wszystkich wątków na każdym forum, dlatego tym bardziej w sprawach spornych czy wątpliwych proszę o sygnał na priv. Dodam jeszcze, że czasem pojedyncza wypowiedź nie daje obrazu sytuacji - np. w przypadku hejtu należałoby przeczytać ich kilka, czasem z różnych wątków, by dać lepszy obraz, więc nieraz nawet zgłoszenie koszem nie wystarczy. Dlatego bez Waszej pomocy trudno o natychmiastową reakcję administracji.
  • emigrantkaaa 23.02.15, 20:39
    > Żaden moderator nie jest w stanie przeczytać wszystkich wątków na każdym forum

    To zrozumiałe. Dlatego uważam, że to forum powinno mieć swojego opiekuna. Proszę o rozważenie tej propozycji.
  • zona_mi 27.02.15, 15:21
    Jeśli jest osoba, która ma możliwość i ochotę, spędza tu czas i w jakiś stopniu zna - lub zechciałaby poznać - specyfikę tego forum, to zapraszam serdecznie na priv.

    Obecnie moderatorzy z innych forów nie są w stanie zająć się jeszcze dodatkowo tym, dość płodnym w treści, więc jeśli znacie ochotnika lub sami nim jesteście, proszę o kontakt.
  • emigrantkaaa 28.02.15, 12:28
    Dziękuję za przychylenie się do mojej propozycji.
    I jeszcze maleńka sugestia - może warto informację o naborze na opiekuna forum umieścić w osobnym wątku, będzie wtedy lepiej widoczna, a odzew większy.
  • zona_mi 28.02.15, 13:53
    Odzew już się zaczął na priv :)
  • differentview 28.02.15, 14:02
    zona_mi napisała:

    > Odzew już się zaczął na priv :)

    super:) fajnie by bylo zeby kandydatki byly zweryfikowane pod kontem wczesniejszej aktywnosci na forum- zycie bywa przewrotne;)
  • pade 28.02.15, 14:04
    masz jakieś obawy?:)

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • differentview 28.02.15, 14:07
    > masz jakieś obawy?:)

    mam;) mam tez swoje typy- kto moglby byc najlepszy w tej roli:)
  • pade 28.02.15, 15:06
    ja nie mam, nie kandyduję i się nie obawiam
    taka na nie jestem:)

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • differentview 28.02.15, 14:05
    pod kątem;)
  • pani.jezowa 28.02.15, 14:36
    Dobry moderator nie musi być aktywnym członkiem forum, które moderuje.
  • pade 28.02.15, 15:07
    i to by nie było głupie

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • differentview 28.02.15, 15:15
    jak najbardziej nie musi byc aktywny a juz napewno nie powinien byc nadaktywny;) natomiast sposrod stalych uczestniczek forum moglaby to byc osoba o pokojowym i konsyliacyjnym nastawieniu;) moja kandydatka bylaby sorvina:)
  • emigrantkaaa 01.03.15, 02:44
    > Dobry moderator nie musi być aktywnym członkiem forum, które moderuje.

    Ja bym powiedziała wręcz, że moderator tego forum nie powinien być aktywnym uczestnikiem.
  • iskierka3 22.02.15, 13:34
    Jaka mila, niepoersonalna i nieatakujaca wypowiedz. Jak pelna kultury i checi dialogu oraz porozumienia. Serce rosnie:)
  • onmytoes 22.02.15, 15:51
    iskierka3 napisała:

    > Jaka mila, niepoersonalna i nieatakujaca wypowiedz. Jak pelna kultury i checi d
    > ialogu oraz porozumienia. Serce rosnie:)

    Iskierko do porozumienia i dialogu trzeba chęci z obu stron. Oraz poszanowania pewnego minimum zasad z obu stron.
    Trudno niestety oczekiwać, że jedna stron ma być miła, niepersonalna i nieatakująca, podczas gdy druga strona... hulaj dusza, bo jej opinia, jej prawo.
    Ciekawe, że "czepiłaś się" wcześniej mojej wypowiedzi, jednocześnie akceptując i broniąc u vilez dokładnie tego samego co mi zarzucasz (katarynka ;o)

    Jeśli chcemy porozumienia i pełni kultury to zasady dyskusji powinny obowiązywać wszystkich w takim samym stopniu, bez taryfy ulgowej dla wybrańców.
    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon
  • hunkis 23.02.15, 03:22
    Nie musisz się silić na fałszywe uśmiechy dawane na końcu wypowiedzi, nawet nie masz odwagi by to co myślisz mówić wprost.
    Tak tak, siedźcie tu okoniem kolejne 5 lat wmawiając sobie uparcie, że wy jesteście milsze, kulturalniejsze i macie taaaakie ogromne chęci na porozumienie....a to ci inni forum zepsuli(ciekawe którzy, pewnie ci, których akurat nie było).
    Forum miało być problemowe o "Życiu rodzinnym" , a stało się kółkiem dla kilku pań z problemami z samą sobą i narzędziem w wielopiętrowym trenowaniu się z vilez czy dany wyraz jest odpowiednio kulturalny by miał prawo na forum być. Już dawno zgubiłyście sens tego forum, zamiast tego tworząc jakiś oddział psychiatrii pomieszany z "Miodkiem dla 5 latków".
  • pade 23.02.15, 09:40
    Dobrze, że Ty nie musisz sobie wmawiać, że jesteś milsza i kulturalniejsza:P
    Czynienie z chęci porozumienia zarzutu jest dla mnie absurdalne. Tak samo absurdalne jest dla mnie wypowiadanie się na forum, które uznaje się za "oddział psychiatryczny". Nikt Cię tu na siłę nie trzyma, naprawdę.
    Chyba, że bierzesz udział w konkurencji na najbardziej dosadny komentarz. To próbuj dalej. Powodzenia:P

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • paris-texas-warsaw 23.02.15, 15:35
    Widzę, że chwilowy przestuj w grupach roboczych...

    Cytat: "Nie wiem czy to ma szanse sprawdzić się na forum, ale przecież istnieją zasady przyjęte dla grup AA, AlAnon i innych grup samopomocowych.
    Że nie krytykujemy. Że nie dajemy rad, a dzielimy się swoim doświadczeniem. Że mówimy o sobie , a nie projektujemy, co inna osoba miała na myśli. I że w ogóle nie mówimy o innych, tylko raczej o sobie, co dana sytuacja ZE MNĄ robi."

    Myślę, że taki regulamin będzie jednak najlepszym testem na sprawdzenie lojalności wobec forum. Ja niestety jak pisałam słabo znoszę regulaminy, ale jeśli znajdą się prawdziwi forumowicze gotowi zamieszkać na nieogrzewanym poddaszu u teściowej, rozwieść się albo namawiać męża na zdrady, by móc jak prawdziwy forumowicz dzielić się doświadczeniem, to będę podziwiać hart ducha:))) Podobnie jak śluby abstynencji:)))

    Jesli mogę służyć radą:
    1) w sumie jeśli tak ciężko się dogadać, to może każdy sobie własny regulamin napisze i umieści np. w sygnaturce,
    2) uważam, że trzeba uważnie się będzie przyglądać wypowiedziom Pani Agnieszki i ewentualnie wskazywać odpowiednie punkty regulaminu.

    Sebaldo, Ty pytasz, co ze słynnym watkiem... Verdana pisze, że wnioskowałao jego skasowanie. Może. Ja jednak inaczej widziałam całą sytuację. To jakiś jednorazowy nik Trissss czy coś takiego zrozumiał swój błąd, zaczął przepraszać, Vilezzzz uznała, że jednak forma przeprosin nie została zachowana i czeka na oficjalne, ale już w realu, Padeeee indukująca sobie stany emocjonalne wszystkich forumowiczów i nawołująca do empatii była na skraju wyczerpania po trzech dniach indukcji, więc Laboratorium Psychoedukacji poprosiło zaprzyjaźnionego eksperta z forum Mechanika Pojazdów i on zrobił porządek:) Ach, działo się, szkoda, Sebaldo, że miałaś coś lepszego do roboty:)))
    Pozdrawiam Cię,
    Parisssss.
  • sebalda 23.02.15, 18:43
    Paris, wielkie dzięki za info i streszczenie. Nie posiadam się z żalu, że mnie to wszystko omięło. A może posiadam;)
    Ja rownież Cie pozdrawiam. I to serdecznie w dodatku:)
  • differentview 23.02.15, 19:49
    Jak Ci sie ostatnio Paris dowcip wyostrzyl;) udalo Ci sie mnie rozsmieszyc kilka razy do lez, thx
  • wolnapolna 27.02.15, 08:59
    Witam serdecznie prosze o usuniecie moich tematow z tego forum.Wszystkich wpisów które tutaj się znajdują,gdyż zamierzam usunąć konto.
  • to-ja-zuzanna56 27.02.15, 11:33
    Też prosiłam i pisałam na podane adresy. Nie usuwają :(
  • zona_mi 27.02.15, 11:57
    Nie usuwa się wpisów na życzenie.
    Można próbować pisać na forum@gazeta.pl ale usuwane są wyjątkowo w uzasadnionych sytuacjach.
  • agnieszka_iwaszkiewicz 24.02.15, 02:01
    Rzeczywiście wiele się działo.
    I dlatego spróbuję swoje stanowiska w różnych kwestiach przedstawić w punktach.

    1. Dziękuję 'zonie" za wyjaśnienie zasad korzystania z forum. Okazuje się, że uczestnicy mają różne narzędzia ochrony przed naruszeniem netykiety, obrony przed agresją i "hejtem". Wystarczy z nich korzystać w razie uzasadnionej potrzeby. Mało tego logując się na forum, każdy się zobowiązał do przestrzegania regulaminu, więc można każdego formalnie rozliczać z jego zobowiązania i odpowiedzialności. Czyli nie ma co tworzyć kolejnych prawnych zapisów. Lub szukać kolejnych funkcji. Trzeba korzystać z istniejących.
    Dziękuję także za wyraźne opisanie mojej roli na forum. Zgadzam się z nią i mam wrażenie, że staram się być obecna tutaj właśnie w zgodzie z nią.
    2. Dziękuję też "differenview" za podjęcie się trudu stworzenia "naszego regulaminu", niezależnie od tego formalnego podanego przez "zonę" . Warto pokusić się o ustalenie własnych zasad na jakich chcielibyśmy dyskutować i czuć się bezpiecznie. I przestrzegać tych ustaleń i nawzajem się w tym życzliwie pilnować i dyscyplinować. Ja, ze swoje strony deklaruję, że dam sygnał, kiedy z mojej perspektywy zasady nieformalne, ale ważne, zostają przekroczone.
    3. Co do korzystania z forum w kontekście ochrony przed specyficznym rodzajem agresji.
    Trzeba przyjąć podstawową i bardzo realistyczną zasadę. Internet przyjmie każdego.
    Korzystając zatem z internetowego forum dyskusyjnego, nawet eksperckiego, trzeba się liczyć, że część wypowiedzi nawet w ważnych i czułych sprawach, nie zostanie potraktowana z szacunkiem. Nie zostanie należycie zaopiekowana, może zostać zaatakowana bez pardonu. Korzystając z takiego, przydatnego, ale nieprzewidywalnego miejsca, trzeba się z tym liczyć.
    Czyli,internetowe porady są dla ludzi o stalowych nerwach :)
    4. Jak sobie radzić z agresją? Jak nie wspierać i nie jątrzyć jej? Myślę, że poprzez ignorowanie takich wypowiedzi, o jakie tu toczy się spór. Ostracyzm od prawieków był znakomitą bronią. Dziś jest zaniechany, bo ważniejsze jest postmodernistyczne podejście do wielu spraw. A ono niesie za sobą relatywizm poglądów i przeżyć, który czasem bywa zgubny.
    Sama lubię i postmodernizm i relatywizm. Ale niekiedy trzeba być wyrazistym.
    Dlatego proponuję rodzaj cenzury wewnętrznej. Może poskutkuje.
    Ale trzeba pamiętać, aby nie wylać dziecka z kąpielą i nie zabić spontaniczności czy swoistej "multi - kulti".
    5. Cieszę się z tego wątku. Żałuję, że zniknął wątek o kłótliwych osobach. Osobiście uważałam go za ważny i dający możliwość wypowiedzenia się w sprawie forumowych wartości.
    Pozdrawiam Was. Agnieszka Iwaszkiewicz
  • vilez 24.02.15, 07:52
    To, że pani ekspert żałuje, iż wątek hejterski się nie ostał, przejdzie do annałów ;)
    Jajko i propozycja ostracyzmu.
    Wszystko bowiem składa się w nowe rozumienie profesjonalizmu...
  • agnieszka_iwaszkiewicz 24.02.15, 23:45
    Przyjmuję rozczarowanie i zdziwienie.
    Różnimy się oceną tego wątku. Ja go nie uznałam za hejterski. Szczególnie z pierwotnej motywacji założycielki wątku. Potem na skutek już samej w nim dyskusji , w istocie stał się agresywny. Jak wiele innych wątków, które są i pozostaną w sieci, nie zniknęły i może nawet będą miały cytowania i podlinkowania.
    Uważałam ten watek, w jego założeniu, jako dyskusję jak być wspólnie na tym forum, jak z niego korzystać, jak się chronić przed ewentualną agresją czy ją ograniczyć.
    Tyle. Bo wątek jednak został usunięty i to warto uszanować. Przyjmuję, ze go nie ma go, choć mogę go żałować. Agnieszka Iwaszkiewicz
  • vilez 25.02.15, 12:14
    Uważam za bardzo nieprofesjonalne angażowanie się eksperta po czyjejś stronie w sporze personalnym. Ekspert nigdy nie powinien być stroną konfliktu.
    Za nieprofesjonalne uważam też podpowiadane rozwiązania, tu: hejt i ostracyzm, obojętnie kogokolwiek miałby on dotyczyć.
    W podobnym duchu czytam kolejną uwagę eksperta, mianowicie tę: "Jak wiele innych wątków, które są i pozostaną w sieci, nie zniknęły i może nawet będą miały cytowania i podlinkowania.". Czytam tu nadzieję i zarazem podpowiedź (linkować i cytować). Namawianie do kontynuowania sporu personalnego, jako i kontynuowania agresywnego podejścia, budzi moje najwyższe zdumienie i zawód.
  • daria13 25.02.15, 12:32
    Pani Agnieszka nie opowiadała się po niczyjej stronie, kolejny raz wmawiasz innym złe intencje, bierzesz coś do siebie, uznajesz się za najważniejszą osobę w dyskusji. Nie zauważyłaś, że w wypowiedziach pojawia się często sformułowanie o "kilku osobach" aktywnych na tym forum i jakieś krytyczne uwagi pod ich adresem, nie tylko jednej, jedynej, najważniejszej i najbardziej niezrozumialej Vilez. Wątek był głównie o poprawie funkcjonowania forum i tak został odebrany zarówno przez panią Agnieszkę, jak i przeze mnie tudzież kilka innych osób. Każdy ma prawo do swojego odbioru i tego z jednej strony bronisz, a z drugiej innym odmawiasz. Atakowanie wypowiedzi pani Agnieszki jest tego kolejnym i dobitnym dowodem.
    Vilez, jesteś mądrą kobietą, gdyby tylko stać Cię było na odrobinę autorefleksji i gdybyś przestała tak bardzo skupiać się na sobie, na braniu do siebie wszystkiego, na kreowaniu się na jedyna nieomylną, fachową, obiektywną (hi, hi), mogłabyś naprawdę stanowić bardzo dużą wartość na tym i innych forach. Bo jesteś w pewnych kwestiach fachowcem, bo BYWA, że masz rację, bo się znasz na wielu rzeczach, ale też, jak każdy człowiek, możesz się CZASAMI mylić, możesz coś oceniać przez pryzmat swoich doświadczeń, możesz przedwcześnie wysnuwać daleko idące wnioski z garści informacji, oceniając kogoś pochopnie i niesprawiedliwie. Ja jestem na tym forum nieco dłużej i prawie zawsze staram się uzyskać więcej informacji, przyglądam się nowym osobom, obserwuję ich reakcje, a dopiero potem doradzam bądź wytykam błędy. Może gdybyś przyjęła taką zasadę, nie musielibyśmy się martwić (bo to jest chyba oś problemu) o niedoświadczone osoby, ktore tutaj przychodzą po pomoc, a które łatwo można skrzywdzić pochopnymi i niesprawiedliwymi opiniami.
  • vilez 28.02.15, 08:19
    Chyba jednak nie przeczytałaś uważniej tego, co napisałam. Albowiem pisałam, że takie reakcje eksperta w sporze- "obojętnie kogokolwiek miałby on dotyczyć", są nieprofesjonalne. KOGOKOLWIEK.
    To była właśnie uwaga ogólna. Zatem to TY sama sprowadziłaś to wyłącznie do mojej osoby. Po czym za to swoje sprowadzenie skrytykowałaś -mnie.

    Cały dalszy wywód na temat mojej osoby- w podobnym duchu i w podobnym mechanizmie.
  • differentview 25.02.15, 13:09
    pani Agnieszka:
    > Uważałam ten watek, w jego założeniu, jako dyskusję jak być wspólnie na tym forum, > jak z niego korzystać, jak się chronić przed ewentualną agresją czy ją ograniczyć.

    vilez:

    > W podobnym duchu czytam kolejną uwagę eksperta...Czytam tu nadzieję i zarazem > podpowiedź (linkować i cytować). Namawianie do kontynuowania sporu
    > personalnego
    , jak i kontynuowania agresywnego podejścia

    jak sie czyta w duchu paranoi to wszystko mozna wyczytac; czy nie prosciej by bylo po prostu przyznac- ok, mialam gorszy okres- ponosilo mnie w dyskusjach, was tez czasem ponosi, ustalmy/przypomnijmy jakies zasady i finito; moglo sie to zamknac w kilku postach; ja mam nawet wrazenie, ze Ty dazylas do eskalacji, pamietam Twoje odgrazanie sie, wyzywanie ludzi od hien, sepow i ratlerkow a z siebie robienie jedynej sprawiedliwej, ktora rozjuszona gawiedz chce zlinczowac za gloszenie niepopularnych pogladow lol coz za dramatyzm i meczennictwo zarazem;)
  • vilez 28.02.15, 08:20
    Powinnaś to zastosować do siebie. Kolejny raz- do siebie.
  • tylko.przelotem 25.02.15, 18:07
    A ja namawiam do sprawdzenia skuteczności klikania w czerwony kosz w każdym momencie, kiedy Wasz osobisty czujnik wykryje agresję - ukryta lub jawną - i łamanie netykiety (czyli m.in. "Nie obrażaj i nie atakuj personalnie swoich rozmówców"). Może hurtowe klikanie coś da?
  • onmytoes 25.02.15, 18:38
    tylko.przelotem napisała:

    > A ja namawiam do sprawdzenia skuteczności klikania w czerwony kosz


    Może coś da :) W takim razie próbujmy!
    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon
  • zona_mi 25.02.15, 19:41
    Zachęcam do korzystania, jeśli uznacie, że jakiś wątek/wpis kwalifikuje się do ocenzurowania lub usunięcia.
    Dodam jednak, że czasem warto naświetlić sytuację szerzej - pojedynczy wpis, który odczyta admin dyżurny może nie pokazać skali problemu, więc w przypadkach mniej oczywistych (wulgaryzmy, ewidentne obrażanie, reklama) zachęcam do pisania na priv - tu najlepiej na mój adres.
  • pani.jezowa 25.02.15, 22:28
    To znaczy, że admin nie widzi wątku, z którego pochodzi post, gdy klikam na kosz?
    ja zawsze klikam na reklamy w wyciągniętych watkach sprzed lat, ale czasem trzeba zobaczyć wątek by widzieć, że dany wpis to reklama.
  • zona_mi 26.02.15, 10:13
    Widzi, lecz o ile reklamy są oczywiste, o tyle hejt itp. niezgodne z zasadami wymagają nieraz np. przejrzenia kilku wątków.
  • pani.jezowa 26.02.15, 15:58
    Jasne, dzięki!
  • hunkis 26.02.15, 10:51
    Niektórzy mogą się czuć rozczarowani, że klikanie w kosz nie zawsze działa. Warto sobie uświadomić, że moderatorzy nie są od "brania mojej strony w kłótni ktorą właśnie zaciekle prowadzę" ani od kasowania wypowiedzi aktualnego rozmówcy bo uraził moje ego.
    A w ogóle ten wątek jawnie unaocznia, że prawie nikt z uczestników przed zalogowaniem się na forum nie przeczytał oficjalnego regulaminu forów gazety,
    choć zawsze zakładając tu konto należy kliknąć że ten regulamin się akceptuje.
    Proponuję żeby w regulaminie dopisać że opłata za miesiąc korzystania z forum wynosi 1000zł i egzekwować, to może ktoś na przyszłość przeczyta do czego się zobowiązuje i jakie ma prawa i obowiązki :D:D
  • tylko.przelotem 26.02.15, 11:39

    > Niektórzy mogą się czuć rozczarowani, że klikanie w kosz nie zawsze działa.

    No tak - z tym się trzeba pogodzić. Ale klikanie w kosz oraz bezpośrednie zgłaszanie postów moderatorom to jest ewidentnie działanie, które nie nakręca spirali agresji oraz może okazać się skuteczne. W przeciwieństwie do dyscyplinowania rozmówcy za pomocą metod, których używanie zarzuca się jemu i przeciwko którym się protestuje :-)
  • emigrantkaaa 24.02.15, 23:06
    > Żałuję, że zniknął wątek o kłótliwych osobach.

    Zadziwiające stanowisko... I rozczarowujące.
  • iziula1 25.02.15, 00:20
    I kolejny jednorazowy nick :P

    Może czas pomyśleć o farmakologii? To naprawdę pomaga.
    --
    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
    By Julian
  • emigrantkaaa 25.02.15, 15:24
    > I kolejny jednorazowy nick :P

    Proponuję skorzystać z forumowej wyszukiwarki.
  • daria13 25.02.15, 19:10
    emigrantkaaa napisała:

    > > I kolejny jednorazowy nick :P
    >
    > Proponuję skorzystać z forumowej wyszukiwarki.

    Działanie kompletnie niecelowe, z innych przyczyn byłam zalogowana pod innym nickiem, zapomnialam się przelogować. Ale teraz niekoniecznie chcę się ujawniać, to stary nick, z różnych powodów kiedyś, dawno temu, go zmieniłam. Tutaj i w tym momencie to w sumie nie ma żadnego znaczenia.
  • iziula1 25.02.15, 21:12
    Skorzystałam i zdania nie zmieniłam.
  • emigrantkaaa 25.02.15, 21:39
    Spoko. Pielęgnuj swoje urojenia dalej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka