Dodaj do ulubionych

Siostra "wariuje"

08.03.15, 15:41
Witam

Mam nieprzyjemna sytuacje zyciowa w rodzinie z siostra. Jest nas dwie i mama. Siostra ma corke ale nie wyszlo jej z ojcem dziecka i jest samotna mama. Ja mieszkam poza Polska i co jakis czas przyjezdzam do rodziny. Ostatnia wizyta byla koszmarem, mama sie wczesniej skarzyla ze druga corka zle ja traktuje, pyskuje, no i nastawia swoja corke przeciw babci. Ona mieszka w innym miejscu niz rodzinny dom. Bylam tam i siostra zwyzywala mnie po chamsku, ze niby jej w niczym nie pomoglam a teraz "zwalam sie jej na mieszkanie" i jej wywody ze jej w niczym w zyciu nie pomoglam. Przypomnialam ze pomoglam jej finansowo splacic pewien jej kredyt, przysylalam pieniadze na ubranka dla dziecka, a siostra z krzykiem zaczela temu zaprzeczac, i "wypominasz mi". Nie rozumiem co sie z nia stalo, najgorsze ze mama bardzo kocha wnuczke, jedyna jaka ma, przez kilka lat pomagala jej zalatwic przedszkole, pisac pisma do sadu o alimenty od ojca dziecka, a siostra udaje lub wmawia sobie ze takich rzeczy nie bylo. To jest wlasnie najgorsze. Wyglada na to ze ona wierzy w to co mowi. Twierdzi ze nikt jej nigdy nie pomogl, to i ona w niczym nikomu nie pomoze, a dostala mase pomocy. Kuzyni jak sie przenosila to wozili ja samochodami z rzeczami, na spora odleglosc, za darmo, no bo chcieli kuzynce w ciezkiej sytuacji pomoc. Ona dzisiaj nie chce ich znac i twierdzi ze jej nikt w niczym nie pomogl. Siostra oskarza mame ze ta bila wnuczke, w co nie moze uwierzyc bo mama nie ma takich pomyslow, zawsze chciala doczekac wnukow, ma tylko jedna wnuczke i jest to jej oczko w glowie. Sama widzialam ja z nia spiewa, czyta bajki, karmi, siostra nie umie gotowac, krzyczy na corke gdy ta nie chce jesc, do tego zwraca sie wulgaryzmami, ze male dziecko juz powtarza przeklenstwa. Sama slyszalam oskarzenia siostry pod adresem mamy, ze bije jej dziecko i wezmie na mame policje. Szokujace. Siostrzenica bardzo babcie kocha, za te czytanie bajek, zabawy, piosenki, sama przychodzi na kolana, prosi babcie, zeby jej poczytac bajki, pospiewac, pobawic sie. No chyba dziecko bite przez kogos, unika kata, a tu siostrzenica babcie bardzo lubi. Tylko ze potrafi przeklinac, pokazywac jezyk i "mama mowi zebym sie babci nie sluchala". Mama mowi ze siotra zarzuca jej szpiegowanie komputera, kiedy to mama juz jest w wieku emerytalnym komputer ledwie obsluzy, poza emailem, i ogladaniem stron www, a siostra twierdzi ze mama szpieguje jej komputer na odleglosc. Na takie cos to chyba trzeba byc niezlym informatykiem. Do tego ma niezly bajzel, wszystko w mieszkaniu porozrzucane, i czepia sie mamy ze jej cos tam schowala czy grzebala w szafie, kiedy nie moze czegos znalezc, tylko ze mamy tam wtedy nie bylo.
Nie wiem co sie z nia porobilo, ale niedobrze. Czy to schizofrenia??? Siostra ma jakies urojenia, wmawia sobie rzeczy nieistniejace, ma ciagly zal ze jej nikt nie pomogl, tyle ze wlasnie ludzie jej napomagali i to sporo, ona albo tego nie pamieta albo krzyczy "wypominasz mi?". Oczywiscie kazdego by odeslala do psychiatry.
Nie wiem co sie z siostra porobilo, ale niedobrze.
Czytam o schizofreni, niby sa takie objawy ze urojenia, ale nie wszystkie pasuja pod opisy jakie ona ma.
Nie wiem co robic, mama sie gryzie, zdrowie jej przez to szwankuje, martwi sie o nia, jak dzwoni czy wysyla smsy to siostra tylko wyzywa, jak to jej matka nie potrzebna i "jestes tu od pilnowania a nie rzadzenia", "po*ebalo cie?" "co za po*ebana matka"
Naprawde nie wiem co robic, szukam jakichs porad , co to sie porobilo z siostra, czy to jakas schizofrenia, czy cos innego.
Czy ktos cos podobnego mial z czlonkiem rodziny?
Edytor zaawansowany
  • differentview 08.03.15, 18:21
    byc moze jest to schizofrenia; zdalne szpiegowanie komputera czy podejrzenie o zabieranie rzeczy z szafy- to moga byc urojenia; rozni ludzie roznie przechodza ta chorobe; u czesci pojawia sie tylko jeden epizod i nigdy nie wraca, u innych osob raz na jakis czas wystepuje zaostrzenie ale sa tez dlugie okresy spokoju i niestety sa tez przypadki( znam taka dziewczyne) gdzie objawy sa stale i wlasciwie jest coraz gorzej i gorzej:( napewno siostra wymaga teraz pomocy, nie nalezy jej slow brac doslownie i do siebie; moze trzeba ja jakos odciazyc w opiece nad corka, napewno powinna byc zdiagnozowana przez psychiatre
  • iskierka3 08.03.15, 19:40
    Dla mnie opis siostry brzmi jak opis osoby znerwicowanej, sfrustrowanej, nieszczesliwej, z duzym poczuciem niesprawiedliwosci i pretensjami do swiata.
  • mozambique 09.03.15, 10:06
    czyli jednak potrzebujacej pomocy
    od rodizny głownie
    a nie dziwowania sie od swieta ze bałągan z domu
    jakbym sama nie wyrabiała finansowo , organizacyjnie i zdrowotnie a tu mi by sie zwaliła na glowe wielce dziwująca się siostrunia to tez bym nie była uprzejma i może by i wiązka poleciała
    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • alpepe 09.03.15, 11:09
    i dziecko też byś uczyła, co by wiąchami leciało do babci?
    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • mozambique 09.03.15, 12:02
    a dziecko jest uczone czy reaguje instynktownie, strachliwie

    to ty nie wiesz ze nie zawsze trzeba "uczyc" dziecko w domu aby zaprezentowalo pewne zachowania ?
    nerwowosc małego dziecka jest w 99% efektem nerwowości rodziny w ktorej sie wychowuje , jesli w domu slyszy " o znowu X przyjechala sie wymądrzać " to moze sie zdarzyc ze powtórzy szczerze i ze szczerego serca

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • wydramarlenka 08.03.15, 20:34
    Nikt nie zdiagnozuje kobiety przez internet, w dodatku tylko na podstawie relacji siostry.
    Czy w pobliżu mieszka jakaś osoba znacząca dla siostry? Jakaś ciotka, kuzynka, sąsiadka, przyjaciółka? Ktoś, kto może pogadać z siostrą od czasu do czasu i monitorować sytuację, żeby w razie potrzeby zareagować. Tam jest małe dziecko.
  • alpepe 08.03.15, 21:02
    Miałam sąsiadkę chorą psychicznie, też była niesamowicie wulgarna. Jak dla mnie, to twoja siostra jest chora psychicznie. Niestety nie mam pomysłu, jak ją odsunąć od córki i zmusić do leczenia.
    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • mozambique 09.03.15, 10:04
    wyglada na to ze siostra jest przemęczona i mega zdołowana okolicznosciami ( samotne rodzicielstwo to nie bajka, ) i jzu nie wyrabia
    moze autorka - gwiazda zjedzająca z wielkiego swiata raz na pół roku zakasalaby rękawy i pomogla torche w rodiznnym domu ? matce a moze i siotrze tez ?
    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • annpierle 09.03.15, 11:48
    Przepraszam, Mozambique, ale nie rozumiem co Ci pozwala powiedziec juz po raz drugi ze siostra przyjezdzajaca zachowuje sie jak "gwiazda"? Nie wiem, moze Ci sie to z czyms kojarzy, ale ja nie widze w tej wypowiedzi nic, co by na gwiazdorsko-wymagajace zachowanie wskazywalo. Autorka nie wspomina w ogole co sama robi - moze pomaga, moze nie - skad TY wiesz jak jest?
    Dla mnie zachowanie siostry odchodzi od normy (nawet jak sfrustrowana i zmeczona osobe).
    Ale co z tym zrobic... nie mam pomyslu.
  • mozambique 09.03.15, 11:59
    przeciez to jest czytelne - autorka przyjezdza "co jakis czas" - najprawdopowdobniej co kilka miesięcy a nie co tydzien , z daleka ( wiec niezaanagazowana w zycie codzienne rodziny ) i wieelce jest zdiziwona ze siostra nie wyrabia nerwowo , organizacyjnie i finansowo
    no chyab nie wyrabia
    moze ma powody powazniejsze niz złamany tips hydrożelowy ( czy jakistam)
    co robi autorka? - zamiast pomóc lub chociaz spróbwoac pomóc sugeruje ze siostra swiruje a wy ją jeszce w tym podkręcacie
    super !
    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • igge 09.03.15, 13:24
    jeżeli nawet byłoby coś na rzeczy z tym diagnozowanym przez laika siostrę świrowaniem (co dla mnie tak jak dla Mozambique nie jest oczywiste, to i tak siostra przede wszystkim potzrebuje mnóstwo WSPARCIA. Jak nie dla jej dobra i całej rodziny to dla dobra dziecka.
  • kocia_noga 09.03.15, 13:39
    Ale porządne przebadanie psychiatryczne nie zaszkodzi.
    --
    Wiosna zaczyna się od wypłynięcia starych brudów.
  • mozambique 09.03.15, 13:50
    a niby dlaczego ?

    bo ma bałagan ? - mozna zabić smiechem
    bo wulgarna ? - wiekszosc naszych poslów i polityków tak rzuca mięsem ze uszy więdną
    bo nie lubi/zaczyna nie lubic wlasnej matki ? - to wiekszosc z e-matke nalezałoby przebadac
    bo soistry nie wita kwiatami ???? - aha to jzu wiadomo
    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • quelquechose 09.03.15, 14:06
    A czy siostra zawsze przejawialy takie cechy, czy teraz tak sie gwaltownie zmienila?
  • kocia_noga 09.03.15, 19:12
    Właśnie miałam to napisać Mozambiq - ponieważ jej zachowanie drastycznie się zmieniło.
    --
    Wiosna zaczyna się od wypłynięcia starych brudów.
  • paris-texas-warsaw 09.03.15, 19:44
    Zawsze trzeba spojrzeć na taką sprawę dynamicznie - czy to nagła zmiana i czy się z czymś nie wiąże. Wszystkie te zachowania można podciągnąć pod szeroko rozumianą "normę", chyba oprócz podejrzen o kontrolowanie komputera na odległość. Jeśli faktycznie chcesz się dowiedzieć, jak jest z siostrą, to wg mnie musiałabyś odwiesić to, że jej słowa są dla Ciebie czy bliskich obraźliwe, i nie zaprzeczając jej, spokojnie wysłuchać. Zapytać, jak to sie dzieje, że mama szpieguje ten komputer, jak to zauważyła, etc. Jak się skłócicie, to się niczego nie dowiecie, siostra się odetnie i odetnie od Was pewnie dziecko. W lepszej komitywie, jeśli będzie trzeba, to uda się Wam jakoś też przekonać ją do lekarza, a jesli będzie uważać, że jej zagrażacie, to będzie to ostatnia rzecz, której uda się Wam"po dobroci" dokonać.
  • alicjazak10 09.03.15, 20:12
    Dziekuje za wpisy.
    Najlepiej charakter siostry opisala iskierka. Dziekuje Ci. To najbardziej odpowiada.
    Siostra ma nielekko ale to dzieki swojej glupocie. Kiedys nie chciala sie uczyc, lubila lezec na kanapie i ogladac seriale. Ja za nia prace domowe odrabialam do szkoly, jechala na niskich ocenach. Pisala sciagawki na klasowki i tak zdawala. Nie ma jakies wybitnego, dobrz epaltnego zawodu, pracuje w podrzednej pracy i tam ma takich samych fustratow od ktorych uczy sie wylgaryzmow, chamstwa i to przynosi do domu.
    Ona dostala mase pomocy tylko jest osoba roszczeniowa. Kazdemu wchodzi na glowe, ze swoimi problemami, ktorych sobie narobila, i sa ludzie co zerwali z nia kontakt. W zadnej pracy nie miala przyjaciol, ciagle byla z kims w konflikcie, poza paroma osobami. i Mozamibque wytyka mi ze ja niby oczekiwalam powitanai z kwiatami, co tak nie jest. Nie oczekiwala tez wyzwisk, i oskarzen.
    Pomagalam siostrze finansowo. Kiedys ona meiszkala w wynajetym mieszkaniu z dzieckiem, mama przyjezdzala jej tam pomagac, zepsula sie lodowka, obie byly w dolku finansowym, mama sporo wydala na leki, ja wyslalam im te pieniadze na nowa lodowke, bo wlasciciel mieszkania jakos sie nie spieszyl kupic nowa. Te nowa lodowke siostra jak sie przeprowadzala nei dala rady zabrac, i sprzedala za mniej niz polowe, pieniadze wydala na rozne tam swoje oplaty. W rodzinnym domu mamy komputer stacjonarny, ale mama z uwagi na te przeprowadzki siostry z dzieckiem, kupila jej laptop, ja dolozylam polowe do laptopa. Chcialysmy zeby miala kontakt z nami, do tego miala na czym pisac CV do pracy i nie prosic sie ludzi o uzyczenie komputera. Dostala tez ode mnie finansowej pomocy po porodzie na zakupu rzeczy dla dziecka. Mamapomagala jej i uczyla wszystkiego o dziecku, gotowala, sprzatala, zalatwila niemalym trudem miejsce w przedszkolu, bo tam gdzie mieszka ciezko jest zalatwic bez meldunku. Siostra nie jest zameldowana, do tego stos papierkow o tym ze jest samotna matka, ile alimentow, ile dochodow itp. Pisma o alimentwy tez mama jej pisala, bo siostra by nic nie zalatwila. Znalazla prace,przychodzila to miala obiad i opieke nad dzieckiem.
    Popsula tez sobie kontakty z cala rodzina. Tam gdzi emeiszka niedalko sa kuzyni, ale kiedys jak bylysmy, w szukaniu pracy, ciotka nas ugoscila, siosra cioteczna oddal jej swoje lozko sama poszla spac na materacy na podlodze, a teraz siostra kuzynke jak raz przyjela to potem wymyslala ze ta ile jej cukru sypala do kawy, "zezarla" prawie wszystkie ciastka". W co niezbym moge uwierzyc, bo znam kuzynke, ona ciagle cwiczy, odchudza sie, herbate pije przewaznie nieslodzona, i slodyczy jada niewiele. To jest jakies urojenie siostry. Oczywiscie nie chce jej widziec. Kuzyn z autem wizal dzien wolny z pracy, obiozl ja po calym miescie za darmo tam gdzie byla poumawiana. Obiecal jej ze moze na niego liczyc z podwiezieniem jej. Poklocila sie z nim, bo raz w niedziele odwolali jej autobus PKS, musiala sporo czekac na nastepny, zadzwonila do niego ze ma ja zawiezc tak jak jej kiedys obiecal. On akurat byl u kolegi na poprawinach, po weselu, pijany i odmowil, ze nie moze w tym momencie jechac. Nawymyslala mu przez telefon i sie obrazil na nia. Drugi tez jej obiecal podwiezienie, umowili sie, ale musial odwolac bo akurat jego tesc z synem mieli wypadke i sa w szpitalu. Tak sie po prostu zlozylo w czasie, On musial jechac pilnie w strachu, do szpitala zobaczyc co sie stalo z tesciem i dzieckiem, zadzwonil, przeprosil, wyjasnil ze akurat nie moze, ale sie postara podzwonic po kolegach, moze ktorys ja zabierze. Ona juz nie sluchala wyjasnien, nawymyslala mu ze jak sie umowil to ma przyjechac ze to jego psi obowiazek i jej usprawiedliwienie nie interesuja. Tez sie obrazil na nia i jest wstyd za jej zachowanie
    Ostatnia wizyta - pojechalysmy tam do niej z mama, chciala zobaczyc sie z wnuczka. Siostra zaczela gadac ze "zwalilam sie jej na leb" i po co przychodze do niej po laske, skoro nigdy w jej niczym nie pomoglam, to teraz ona mi tez nic nie pomoze. Przypomnialam, ze przeciez pomagalam jej nieraz w szkole z zadaniami, ze finansowo, i ona krzyknela "Wypominasz mi!!!" bardoz agresywnie. Po moze 2 h pobytu, zaczela czegos szukac w szufladzie, nie mogla znalezc, i zaczela glosno wymyslac ze jej tam grzebalysmy w tej szufladzie. Zadna z nas nawet sie nie dotykala tej szuflady.
    Mozambique pisze ze by wysmiala bajzel u kogos. Mozna wysmiac ale ja nie chce byc oskarzana ze cos tam grzebalam dotknelam sie, kiedy doskonale wiem ze nie dotykalam sie
    Byla masa przytykow, ze po jednym dniu zabralysmy sie z powrotem do domu.
    Teraz mama do mnie placze, ze siostra oskarza ja ze jej komputer szpiegiuje. No i jak nasza mama ktora ma ledwie podstawowa wiedze o obludze komputera, mialaby umiec takie cos jak szpiegowanie innych komputerow na odleglosc? Gdzie dowody? Tak smao twierdzi ze mama bije jej corke. Gdzie dowody? Sisotrzenica lubi babcie, prosi zeby sie z nia bawic, czytac bajki, no chyba bite dziecko by nie przyszlo tak do osoby ktora ja bije?
    Siostra cos sobie wmawia, i w to wierzy. To jest w tym najgorsze. Kazdemu wmawia ze klamie, ze ja oszukuje, ze szpieguje, ze dziala na jej niekorzysc, i to osobom ktore jej pomogly w czyms.
    To jest niepojete. Najgorsze zaczelo sie dziac tak w ostatnich miesiacach, kiedys ona byla nieprzyjemna, opryskliwa, ale nie az tak. Teraz zaczely sie u niej przeklenstwa, dziecko przeklina, a na zwrocona uwage krzyczy "nie bedziesz mnie uczyla jak dziecko wychowac"

    Szukam informacji co to sie moze z nia wyrabiac, bo to idzie coraz gorzej, mama mowi wprost i placze ze corka "wariuje" ze to schizofrenia.
    Nie wiem, moze to nie schizofrenia, nie znam sie na tym, moze ktos mial podobny przypadek w rodzinie i wie co to sie dzieje.
    Mama placze, jest tym zalamana, siostra jej wymysla, wyzywa, nie chce zadnej pomocy, a jednoczesnie krzyczy ze nikt jej nie pomogl, to i ona nie pomoze nikomu
  • hd_vision 09.03.15, 20:33
    To moze byc CHAD. Miałam takie same urojeniowe objawy, reagowałam bardzo agresywnie.
  • kocia_noga 10.03.15, 09:16
    Alicjazak, tak jak ci pisała poprzedniczka - zawieś swój żal, złość na siostrę , oburzenie - postaraj się, bo inaczej twój lęk o nią i przed nią nie zamieni się w nic konstruktywnego.
    --
    Wiosna zaczyna się od wypłynięcia starych brudów.
  • aqua48 10.03.15, 09:44
    To może być choroba, a może po prostu postawa roszczeniowa plus zrażenie do siebie wymaganiami i brakiem szacunku wszystkich, którzy do tej pory jej pomagali. Szczerze - trochę i Ty i mama dołożyłyście się do takiej sytuacji wcześniejszym chronieniem siostry przed konsekwencjami jej zachowania.
    Nie odwiedzałabym w tej sytuacji siostry i przestała jej pomagać dopóki ona sama o tę pomoc nie POPROSI, albo do siebie nie ZAPROSI.
  • mozambique 10.03.15, 09:48
    to tu widze problem jest szerszy
    niekoniecznie od razu schizofrenia - ja bym nie osmielila sie tak gadac glosno bez badań , choroby psychiczne stygmatyzują i to bardzo a w malym otoczeniu ( miasteczko, wies) jak sie rozniesie ze siostra psychiczna to mogą ją zaszczuc, uważajcie z takimi tekstami ,
    a an pewno zaszczują jej córeczkę - sąsiedzi są pod tym względem bezlistośni

    moze siostra ma potezne problemy i to na tle finansowym ( jest tak przeczulona co do pieniedzy i tych "kradzieży" ) , moze rzeczywiscie ktos ją okrada/okradł i stad ta nerwowosc na granicy paniki ? moze to jakas nerwica czy deprecha ? moze złąamanie nerwowe? moze zdrowie sie jej posypało o czym ona sama nie wie, trzeba by ja porzadnie przebadac somatycznie ( wyniki, hormony, tarczyca)
    zamias sie wielce dziwowac i wysylac ja do psychaitryka dajcie jej odpocząc - weźcie do siebei jej coreczke na tydzien lub dwa a ją samą wyslijcie na jakis urlop, wczasy czy sanatorium , niech laska odzipnie , zmiieni otoczenie, niech sie wyspi porzadnie bez ciaglego niepokoju o dziecko

    p.s. i jeszcze jedno - no sorry ale wypominanie doroslej osobie ze jej pomagałas w lekcjach w szkole to naparwde idiotyzm , ile ty masz lat ?

    a przygadywanie ze ona ma tak przez wlasna głupotę ???? - no wiadomo , na siostre zawsze mozna liczyć, nikt tak nie dowali kobiecie z dizieckiem jak inna kobieta , to starsze niz swiat
    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • alpepe 10.03.15, 10:12
    A ja się ośmielę, siostra wątkodawczyni jest chora psychicznie. Nadal funkcjonuje społecznie i pewnie do końca życia będzie w stanie samodzielnie funkcjonować w społeczeństwie samodzielnie, ale normalna nie jest.
    A co do wypominania odrabiania lekcji, to dla mnie było to tylko przedstawienie siostry w szerszym kontekście, no, ale ja jestem życzliwa wątkodawczyni.
    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • damodia 10.03.15, 11:14
    Dla mnie też to nie wypominanie tylko szerszy opis relacji w rodzicie i charakteru siostry (oraz niepotrzebnego wyrywania się jej z pomocą od wszystkich wokoło co uczyło ją nieponoszenia konsekwencji własnych zachowań)
    (trochę za często na tym forum czytam, że coś jest "wypominaniem". Ktoś opowiada że w różnych relacjach coś dawał -to od razu zarzuca mu się "wypominanie" . Ktoś opowiada jak długie lata był źle traktowany przez rodziców - od razu zarzuca mu się "ciągłe obwinianie rodziców". A najczęściej to jest opowiedzenie historii tak jak się ją widziało by nakreślić czytelnikom jej szerszy obraz)

    Co do autorki - obawiam się, że siostra jest tak zapiekła w nienawiści do najbliższych, że cokolwiek zrobicie to ani was nie posłucha ani za nic nie będzie wdzięczna. Widać przez jej problemy z samą sobą, które miała od dawna- wszyscy jej pomagali ale równocześnie kodując jej przekaz że ona taka nieudana, zła, dziwna, życiowy nieudacznik, do niczego się nie nadaje. Więc nie pomagali jej rozwiązać jej problemów z sobą ale jeszcze bardziej je ugruntowywali załatwiając za nią wiele spraw zamiast dawno temu dobrać leki u lekarza.
    Na miejscu autorki opowieści i matki i siostry dzieliłabym przez kilka razy. Bo może matka chciała ciągle kontrolować nieudaną córkę na wielu polach i córki agresja wobec niej się przelała?
    Zastanow się autorko jacy byli wasi rodzice, jak siebie i corkę traktowali. Czy zawsze się jej wtrącali do życia? uszczęśliwiali na siłę? traktowali jak tą, ktora sobie z niczym sama nie poradzi? Może ona się "dusi" osaczona przez problemy które nie umie rozwiązac i przez rodzinę która ją tylko krytykuje i przypomina jej, że jest nieudacznikiem.
  • damodia 10.03.15, 11:36
    Ktoś wspomniał, że to może być chad. Przeczytaj autorko czy to o tym.

    kobieta.onet.pl/zdrowie/psychologia/choroba-afektywna-dwubiegunowa-przyczyny-objawy-leczenie/zy7r7
  • morekac 10.03.15, 20:43
    . Ktoś opowiada że w różnych relacjach coś dawał -to od razu zarzuca mu się "wypominanie

    Ale zaraz ,to wątkotwórczyni na zarzut niepomagania wyrwała się z tym odrabianiem lekcji za siostrę. Tak więc jako przykład swego pomagania przytoczyła jakieś zdarzenia sprzed wielu lat... a siostrze pewnie chodziło o pomaganie w czasach nieco bardziej współczesnych. Niezależnie od stanu zdrowia psychicznego może człowieka szlag trafić - sygnalizujesz, że nie wyrabiasz teraz, a rozmówca słodko do ciebie: ale 10 lat temu odrabiałam za ciebie matematykę. Nieco absurdalna rozmowa.
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • alpepe 11.03.15, 09:45
    sygnalizujesz, że nie wyrabiasz, a rozmówca słodko: przecież kupuję ciuchy twojemu dziecku, przecież mama ci pomaga. Wtedy pytasz agresywnie: Wymawiasz mi?
    Czyli jak to jest?
    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • morekac 11.03.15, 11:50
    Nie twierdzę, że siostra wątktwórczyni zachowuje się prawidłowo, ale gdyby mi moja rodzona siostra wyskoczyła z tekstem "ale 20 lat temu pomogłam ci z matematyki", to zaczęłabym się zastanawiać nad jej zdrowiem psychicznym. ;-)

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • basiastel 01.04.15, 14:15
    Ty serio uważasz, że osobie, która sobie z czymś nie radzi, trzeba od razu dobierać leki? Przerażające jest to co piszesz.
  • kliplo 01.04.15, 15:32
    Co w tych lekach przerażającego? Może dziewczyna od dziecka ma chociażby chorą tarczycę, ktorą się nikt nie zajął. Udowodnione jest już dawno jaki kolosalny wpływ mają na stan emocjonalny człowieka niektore hormony lub zaburzenia w organizmie. Moja siostra zawsz rano dosypiała, była ospała, powolna, depresyjna. O wiele inaczej się zachowuje gdy ma solidnie dobrane leki na tarczycę. Ja sama zaczęlam być mniej nerwowa po zabiegu ginekol i koniecznej terapii hormonalnej.
    Tu otoczenie mogło się skupić na problemie nieradzenia sobie i zapobiegania skutkom np korepetycjami, zamiast znalezieniu głownej przyczyny stanów dziecka.
    Teraz dziewczyna jest dorosła i pora dać jej święty spokój. Matka za dużo jej się wtrąca do życia. Jak dziewczyna mówi nie to należy to uszanować.
  • basiastel 01.04.15, 18:42
    Przyczyn nieprawidłowych reakcji emocjonalnych można się też doszukiwać w uszkodzonym układzie limbicznym, a nawet w zaburzeniach długości fal mózgowych, co ma 80 % ludzi. Najlepiej od razu kierować wszystkich na operację mózgu.
    Pewnie, że hormony i inne takie maja wpływ na nasze funkcjonowanie, ale doszukiwanie się poważnej choroby psychicznej u osoby, która jest wulgarna to jakieś takie przerażające jest dla mnie. Nawiasem mówiąc znałam 2 osoby ze schizofrenią, które nigdy wulgarne, czy agresywne nie były.
  • mozambique 10.03.15, 12:05
    ja się ośmielę, siostra wątkodawczyni jest chora psychicznie."

    na jakiej podsatwie ( jednostronenj opinii?) i jakim parwem gadasz takie głupoty ? kim niby jestes ?
    zycze ci zeby kiedys twoj otoczenie , ot tak , dla zabawy , rozpowszechnialo ploty ze masz cyklofrenię albo paranoje i ze trzeba ci odebrac dzieci


    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • annpierle 10.03.15, 16:24
    Niby "zyczysz", mozambique, ale pokazujesz sie niezyczliwa ludziom, w tym watku. Moglas powiedziec dokladnie to samo w inny sposob, bez agresji. To nie dyskusja, lecz bojka na slowa z ciosami ponizej pasa jak najbardziej dozwolonymi.
    Nie wiem, jak funkcjonujesz w innych watkach, ale w tym atakujesz ludzi. Szkoda.
  • nevada_r 10.03.15, 18:23
    Ale mozambique ma rację, wszyscy tutaj twierdzicie, że najprawdopodobniej ta siostra jest chora psychicznie, niech się leczy, a przecież guzik się na tym znacie. Ani nie jesteście psychiatrami, ani nawet tej siostry nie widzieliście. Ale wszystkie jesteście pewne siebie, że hoho. No weźcie się zastanówcie.
  • annpierle 10.03.15, 18:30
    Byc moze ma racje, ja tego nie kwestionuje. Moj post odnosil sie do formy, a nie do tresci.
    Poza tym, stwierdzenie "wszyscy tutaj twierdzicie" jest bledne, gdyz ani iskierka (z pamieci) ani ja tego nie mowilysmy. Prosze zatem, nie uogolniaj, zamiast wzywac do wziecia sie zastanowienia.
  • iskierka3 10.03.15, 18:59
    Ja nie twierdze, ze jest chora psychicznie:)
  • kocia_noga 10.03.15, 20:10
    Ale może być. Może też mieć inne, niepsychiatryczne problemy - co złego w ich zdiagnozowaniu? A żeby w ogóle rozpoznać problem trzeba jakoś pozbyć się naturalnej w tym przypadku złości na siostrę, poczucia niesprawiedliwości itp. Przyjęcie takiego punktu widzenia, że siostra prawdopodobnie jest chora pozwoli inaczej spojrzeć na sprawę. Bo jak dotychczas to autorka wątku pisze że siostra wariuje, ale jest to raczej oskarżenie niż przyjęcie, że siostra jest osobą chorą.
    --
    Wiosna zaczyna się od wypłynięcia starych brudów.
  • aqua48 11.03.15, 09:08
    Ja też nie twierdziłam, że siostra jest chora. Może być, a czy jest - nie wiemy. Dziwne, niepokojące zachowanie siostry może być wynikiem rozmaitych powodów, choćby zbytniego sterowania jej życiem przez matkę, poczucia krzywdy i kompleksu niższości, albo nieumiejętności ponoszenia konsekwencji. Co jest rzeczywistą przyczyną w tym przypadku nie wiemy.
  • hd_vision 11.03.15, 23:27
    W moim przypadku od pierwszych objawów choroby w wieku 15 lat do poważnego zachorowania w wieku 35 lat nie działo się nic. Od zachorowania do diagnozy upłynęło kolejne 5. W tym czasie doprowadziłam rodzinę i siebie do katastrofy - w każdym aspekcie: osobistym, więzi rodzinnych, finansowym.
    Mój ojciec chorował na to samo. Matka - lekarz przez obserwowała mój powolny upadek i dopiero umierając, tydzień przed śmiercią powiedziała mi że uważa że jestem chora i powinnam iść do lekarza. Wcześniej sama próbowała mi dawać leki, wmawiając że to witaminy. Dlaczego nic nie mówiła? Bo to stygmatyzuje. Przecież każdy chce mieć zdrową córkę. Męża też. Wszystkie umowy, rachunki, konta bankowe zakładała na niego. Po co? Żeby mieć namiastkę normalności. "Nie ubezwłasnowolnię go, to przecież takie trudne że aż niemożliwe" jej słowa. Przeżył ją o dwa tygodnie. Nie udało się go zamknąć zamknąć w szpitalu. Odetchnęłyśmy z siostrą. Bo wreszcie był spokój.
    Lekarz postawił u mnie rozpoznanie na pierwszej wizycie. Od kilku lat jestem wolna, od choroby, od lęków. I nadal nic nie czuję, kiedy myślę o moich rodzicach. Poza ulgą, że ich nie ma.
    Nikt mi jako dziecku nie pomógł. Czy dziecko siostry będzie przechodziło przez to samo? Pewnie tak, jeśli stanu siostry nie zbada psychiatra. Może jest chora tylko na agresję i głupotę. Oby tak było.
  • evee1 12.03.15, 05:51
    Bardzo madry post. Wspolczuje Ci nieciekawego dorastania i braku wsparcia rodziny. Dobrze, ze czujesz sie teraz wolna.
    Ja nie rozumiem tego zmiatania pod dywan i myslenia zyczeniowego, ze pewnie to tylko agresja czy klopoty finansowe.
    Ja czlowieka cos boli fizycznie, to czesto wyklucza sie najpierw powazne choroby, dlaczego w przypadku schorzen psychicznych zaklada sie, ze to jednak zadna
    Jak dlugo choroby psychiczne bedzie sie traktowac jako pietno, tak dlugo osoby chore beda stygmatyzowane i to glownie z niewiedzy.
    Nie jestem psychiatra, ale przez lata znalam dwie rodziny, ktorych czlonkowie byli chorzy na schizofrenie. Niestety wiele zachowan siostry autorki watku przypomina zachowania prezentowane przez tamte osoby. Nie chodzi o jedno czy dwa zachowania oddzielnie, ale ich caloksztalt. U siostry autorki nie musi to byc akurat schizofrenia, ale jezeli reaguje ona tak w sytuacjach, ktore na ogol takiej reakcji nie usprawiedliwiaja, to tez potrzebna jest jej pomoc.
    Najgorsze w tej sytuacji, ze tutaj nie chodzi tylko o sama siostre, ale takze o jej dziecko, ktore jest bezbronne i nie moze samo o siebie zadbac.
    --
    If you don't design your own life plan, chances are you'll fall into someone else's plan. And guess what they have planned for you? Not much.
  • sonia_bra 12.03.15, 10:18
    Tak, ale co zrobić jeśli ktoś jest dorosły i nie chce pomocy ani nie dopuszcza do siebie informacji, że miałby być chory? A do tego ma pod opieką dziecko?
    W naszych realiach otoczenie wcale nie może dużo zrobić. Dorosły musi chcieć się leczyć, albo musi się zachowywać baaaardzo drastycznie (np zranić dziecko albo latać goły po ulicy) żeby skierowano go na leczenie.
    A bardzo często chory człowiek zachowujący się wrednie, agresywnie, konfliktowo wydaje się być właśnie zwykłym zdrowym egoisto-chamo-wredziolem. I wiele zachowań można zlożyć na karb rodzinnych konfliktów.
    Póki dziecko małe i ma objawy choroby to jeszcze rodzice mogą interweniować. Ale co potem, gdy ktoś ma 30 lat, jest wredny ale raczej nie zagraża życiu innych, nie chce się leczyć?

  • iskierka3 12.03.15, 10:23
    Nic, nie da sie takiej osoby zmusic do leczenia ani nawet sprawdzic czy leczenia wymaga.
  • iskierka3 12.03.15, 10:31
    A odnosnie siostry autorki watku. Mam wrazenie, ze po prostu cidzienne problemy ja przerosly i reaguje gniewem i frustracja. Czy ja przerosly bo obiektywnie sa za ciezkie, czy nie jest przyzwyczajona do radzenia sobie trudnosciami, ciezko ocenic. Na pewno bycie samotna matka w kiepskiej sytuacji finansowej nie jest szczytem marzen. Pogadalabym z nia na spokojnie, bez atakow i licytowania sie kto i jak jej pomagal. Zapytalabym jakiej pomocy i od kogo oczekuje, kiedy byly sytuacje i jakie konkretnie miedzy babcia a wnuczka, do ktorych ma zastrzezenia, wypytala delikatnie o ten komputer - czemu uwaza, ze mama ja kontroluje. Moze z odpowiedzi da sie wywnioskowac czy siostra jest zdolowana i przemeczona, czy ma zbyt wielkie oczekiwania wobec innych, czy faktycznie dzieje sie cos niepokojacego.
  • kocia_noga 12.03.15, 14:57
    iskierka3 napisała:

    > Nic, nie da sie takiej osoby zmusic do leczenia ani nawet sprawdzic czy leczeni
    > a wymaga.

    Po dobroci można pójść razem na badania.
    --
    Wiosna zaczyna się od wypłynięcia starych brudów.
  • iskierka3 12.03.15, 15:11
    Nie da sie ZMUSIC. Jak przekonasz to juz nie ma kwestii jej "nie chce".
  • kocia_noga 12.03.15, 14:54
    hd_vision napisała:

    Znam dbrze rodzinę, gdzie matka pogrążała się w chorobie psychicznej - kiedy ju doszło do diagnozy, lekarka powiedziała że nigdy ni widziała chorob doprowadzonej do takig stanu. To jest tzw przyzwoita rodzina, zawsze woleli opowiadać jaa ona podła i jak siźle zachowuje niż przekonać d wizyty u psyciatry. Ludzie się leczą ,dobrze to wiedzieć. Proponuję wizytę w poradni zdrowia psychicznego i przyjrzenie się tym regałom, a w każdym mnóstwo szuflad wypełnionych kartami chorób - to nie Marsjanie tam się leczą, tylko może i nasi sąsiedzi. Jak sami nie będzemy stygmatyzować to może sięokazać że nik inny też nie.
    Sorry za klwiaturę
    --
    Wiosna zaczyna się od wypłynięcia starych brudów.
  • alicjazak10 01.04.15, 12:34
    Dziekuje za odpowiedzi.

    Ostatnie 3 tygodnie obserowalam zmagania mamy z siostra. Niestety jest nienajlepiej. Mama nie wytrzymala, pojechala odwiedzic na kilka dni, zostala przywitana bardzo nieuprzejmie, obie siedzialy nie odzywajac sie do siebie. Mama ubierala wnuczke w jedne ubrania, siostra zaraz potem zdejmowala i przebierala w inne, tak na przeciw. Teraz mama siedzi jak na szpilkach, martwi sie o nia, jak zadzwoni to siostra nie odbiera telefonu albo odbierze ze zloscia, ze teraz nie moze rozmawiac, pozostaje kontakt na smsy, ale ta rozmowa wyglada tak: "Czy potrzebujesz pomocy?" - "NIE" "Dajesz sobie sama rade?" - "Tak" "Czy jestes zdrowa? " - "Tak" "Czy wnuczka zdrowa?" - "Tak" "moze mam przyjechac i w czyms pomoc" - "NIE" akurat siostrzenica ma alergie, na niektore skladniki jedzenia, przeziebia sie, i mama o to sie martwi, odpowiedzi siostry "NIE" sa w smsach pisane zawsze duzymi literami.
    W czasie ostatniej wizyty znow zaczela jakies klamstwa, co ktos jej powiedzial i zrobil, mama zapytala sie tych osob, a one zdziwione, bo nic takiego nie mowili ani nie zrobily.

    To o co sie martwimy, to ze siostra wierzy w te swoje klamstwa. To jakas gleboka mitomania, czy cos takiego.

    Pytania, dlaczego wypomnialam siostrze odrabianie pracy domowej. Moze wygladac to na blachostke takie wypominanie po latach, ale siostra na dzien dobry zaczela krzyczec, ze zwalilam sie jej na leb, nigdy jej w niczym nie pomoglam, wiec ona mi tez nie pomoze. Nielubie jak mi ktos klamie w zywe oczy, wtedy jej przypomnialam, iz przez kilka lat podstawowki i cale liceum, to ja pomagalam jej wypracowania z polskiego pisac, pomagalam z angielskiego, do tego, prosilam znajomych, ktorzy by jej pomogli z matematyki, fizyki, chemi, ludzi, ktorzy udzielali korepetycji za pieniadze, a mi starali sie za darmo. Ja z nia musialam jechac zlozyc jej dokumenty na studia, bo sama by nie trafila. Ja musialam prosic ludzi, zeby pomogli cos zalatwic, to ja zalatwilam znajomego z samochodem, zeby ja zawiozl, na jej egzamin na studia wyzsze, i to za darmo. Autobusem by tam nie dojechala na czas. W ostatnich latach, gdy byla w ciazy i miala dziecko, pomagalam mamie finansowo z leczeniem, wiem, ze mama z tych pieniedzy, utrzymywala siostre. Wiec niech mi siostra nie klamie, ze jej w niczym nie pomagalam.

    Mama placze, ze corka "wariuje", ze ma schizofrenie.

    Ona w tej chwili chce sie odciac od kazdego, nikt jej nie potrzebny, nie wiemy po co jej to, co ona tym chce osiagnac. W kilku poprzednich pracach nikt jej nie lubil, nie miala tam zadnych przyjaciol, z kazdym popsula sobie kontakty.
  • kocia_noga 01.04.15, 13:00
    Z jakiego powodu traktowaliście i traktujecie siostrę jak niepełnosprawną?
    --
    Wiosna zaczyna się od wypłynięcia starych brudów.
  • aqua48 01.04.15, 13:01
    alicjazak10 napisała:

    > Ostatnie 3 tygodnie obserowalam zmagania mamy z siostra. Niestety jest nienajle
    > piej. Mama nie wytrzymala, pojechala odwiedzic na kilka dni, zostala przywitana
    > bardzo nieuprzejmie.Mama ubierala
    > wnuczke w jedne ubrania, siostra zaraz potem zdejmowala i przebierala w inne,
    > tak na przeciw.

    A DLACZEGO mama tak tragicznie wtrąca się w życie siostry i decyduje w co wnuczka ma być ubrana?

    Teraz mama smartwi sie o nia, jak zadzw
    > oni to siostra nie odbiera telefonu

    no, w tej sytuacji to ja się wcale nie dziwię...

    > pozostaje kontakt na smsy, ale ta rozmowa wyglada tak: "Czy potrzeb
    > ujesz pomocy?" - "NIE"

    Dajcie Wy tej siostrze spokój!

    > W czasie ostatniej wizyty znow zaczela jakies klamstwa, co ktos jej powiedzial
    > i zrobil, mama zapytala sie tych osob, a one zdziwione, bo nic takiego nie mowi
    > li ani nie zrobily.
    > To o co sie martwimy, to ze siostra wierzy w te swoje klamstwa. To jakas glebok
    > a mitomania, czy cos takiego.

    Takie sprawdzanie siostry i pytanie osób czy powiedziały to co powiedziały to NADMIERNA i zupełnie nieuprawniona KONTROLA z Waszej strony.

    > Mama placze, ze corka "wariuje", ze ma schizofrenie.

    Sądząc z Waszego zachowania, które opisujesz to siostra jest całkowicie normalna, a Wy dwie chcecie ciągle decydować za nią co jest dla niej dobre, urządzać jej życie po swojemu i nie dajecie jej ponosić konsekwencji ani nie traktujecie jej jak osobę dorosłą, która ma prawo do własnego zdania i własnych błędów. Choćby do spóźnienia się na własny egzamin...

    > Ona w tej chwili chce sie odciac od kazdego, nikt jej nie potrzebny, nie wiemy
    > po co jej to, co ona tym chce osiagnac.

    A może nie chce żeby ciągle ktoś się w jej życie wtrącał, decydował za nią i załatwiał, potem wypominając przez lata?

    Powtórzę: DAJCIE SIOSTRZE SPOKÓJ> Z wizytami poczekajcie aż Was zaprosi sama, nie zwalajcie jej się na głowę, nie przepytujcie znajomych i nie rządźcie w jej domu.
  • ola_dom 01.04.15, 15:45
    aqua48 napisała:

    > A DLACZEGO mama tak tragicznie wtrąca się w życie siostry i decyduje w co wnuczka ma być ubrana?

    Ale babcia chyba nie wymieniła wnuczce garderoby, tylko - jak rozumiem - ubrała małą, po tym, jak wstała z łóżka...?
    Jakby nie ubrała, to można by się przyczepić, że "się stara rozsiadła, nic nie pomaga - nawet dziecka nie ubierze, jakby to było coś ciężkiego! i pewnie jeszcze każe obsługiwać" - albo coś w tym guście....

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • mozambique 01.04.15, 15:50
    ten caly watek to swietny przykład tego jak zmasowany atak kochającej rodziny moze czliwieka doprowadzic do szału
    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • aqua48 01.04.15, 16:29
    ola_dom napisała:

    > Ale babcia chyba nie wymieniła wnuczce garderoby, tylko - jak rozumiem - ubrała
    > małą, po tym, jak wstała z łóżka...?

    A po co? Prosił ją kto?

    > Jakby nie ubrała, to można by się przyczepić,

    Jak ktoś nieproszony zwala się innej osobie na kilka dni na głowę, to owszem do wszystkiego można się przyczepić. to naturalne. Dobre stare powiedzenie brzmi - gość jak ryba na trzeci dzień zaczyna śmierdzieć. I zapewniam, że chodzi tu o o gości zaproszonych i MILE widzianych.
  • ola_dom 01.04.15, 16:57
    aqua48 napisała:

    > A po co? Prosił ją kto?

    Nie no, ja wiem, że dorastałam w może niezbyt zdrowych okolicznościach, ale mimo to trudno mi znaleźć coś złego w tym, że babcia/ciocia/siostra/koleżanka/ ubrały dziecko, jak było nieubrane....???
    Nie mówię tu o zwalaniu się bez zapowiedzi, bo to inna sprawa. Ani o tym, że całe życie siostra była wyręczana i prowadzona za rączkę. Ale czepianie się tej konkretnej sytuacji uważam za przesadę i traktowanie wszystkiego z założenia na "nie".

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • aqua48 01.04.15, 17:56
    ola_dom napisała:

    > Nie no, ja wiem, że dorastałam w może niezbyt zdrowych okolicznościach, ale mim
    > o to trudno mi znaleźć coś złego w tym, że babcia/ciocia/siostra/koleżanka/ ubr
    > ały dziecko, jak było nieubrane....???

    A może siostra właśnie uczy dziecko, że należy się ubrać samemu, albo miała inna koncepcję ubrania (cieniej, grubiej, na galowo) na ten akurat dzień, albo wolałaby, żebym matka przygotowała śniadanie np, bo ona lubi ubierać dziecko - maja taki rytuał poranny? albo ubiera dziecko po śniadaniu nie przed, żeby nie pobrudziło sobie czystej odzieży jedząc..

    No, tu może Olu być masa interpretacji dowolnych, ale najprawdziwsza moim zdaniem jest ta, że matka ZNOWU nie zapytała czy może coś zrobić, tylko zarządziła po swojemu w cudzym domu.
    A poza tym być może potem będzie narzekać do innych : bo ta moja córka to nie potrafi nawet dziecka ubrać porządnie..i płakać że to na pewno choroba - schizofrenia...



  • z_pokladu_idy 01.04.15, 13:12
    Prawdopodobnie wiele całkowicie zdrowych osób zachowywałoby się jak siostra, gdyby traktowano ich całe życie jak nieudaczne dzieci. A Wy tak ją traktujecie, jakbyście czekjały tylko na sytuację, w której zarzucicie ją swoją pomocą i pokażecie, że bez Was sobie nie poradzi, bo taka niezaradna i dziecko z alergia...
    Dajcie jej odetchnąć od swojej wiecznej kontroli i ciągłego przeglądania się jej. I nie wmawiajcie jej choroby psychicznej, bo ona tak samo może odebrać to jako pomówienia i kłamstwa na jej temat. Kto mieczem wojujie... itp.
  • mozambique 01.04.15, 13:27
    przeciez wy obie z matka tej siostrze nie dajecie nawet odetchnąc

    powiem delikatnie - odtentegujcie sie od niej, przestancie przyjezdzac, sparwdzac, niuchac, wypytywac, dopytywac, kontrolować , zwalać sie na łeb, grzebac w szafkach no i i przebierac dziecko

    najzdrowszy czlowiek by zwariowal przy tak namolnej rodzince
    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • basiastel 01.04.15, 14:48
    Mnie, mój rodzony brat, swoją pomocą, a właściwie niechcianą i namolną ingerencją w moje życie doprowadził do takiego stanu, że miałam ochotę go zarąbać siekierą. Do podobnego stanu doprowadzał swoja żonę i się potem skarżył, że nerwowa. No jakoś się nie dziwię jej nerwowości. Oszalałabym po tygodniu, mając kogoś takiego w domu. Do brata w żaden sposób nie dociera, że problem jest w nim. Tu, sytuacja może być podobna.
    Parę miesięcy temu był tu watek pani skarżącej się na córkę, że ja każe i krzywdzi dzieci i też do niej nie docierało, że przekracza granice, niszcząc spokój rodziny jej jedynej córki i zmuszając ją do odcięcia się od matki.
    Tu jest chyba podobnie.
  • alpepe 01.04.15, 15:36
    I też obwiniałaś brata, że ci chowa różne rzeczy i że ci bije dziecko?
    Przeczytaj jeszcze raz pierwszy post wątkodawczyni.
    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • mozambique 01.04.15, 15:46
    a moze te oskarzenia to po to zeby w koncu sie od tej matki odczepic ?
    na zasadzie ze moze sie obrazi ?

    przeciez to widac - matka nie wytrzymala i pojechala NA KILKA DNI , nie zaproszona zwalila sie córce na łeb i zaczela od widziwiania , wypywtywania, dogadywania
    corka jej nie cierpi ( z jakiegos powodu) prawie sie do niej nei odzywa a ta siedzi i po sowjemu przebiera dziecko


    az mam dreszcze jak to czytam
    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • basiastel 01.04.15, 16:54
    Nie, ale o podobne absurdy oskarżała mnie moja teściowa, gdy jej powiedziałam, że jej syn musi się wyprowadzić z mojego domu i pójść na terapię radzenia sobie z agresją, której nauczył się od rodziców.
    Usłyszałam wtedy, że kopałam moja córeczkę, gdy była mała, skonfliktowałam ją z przyrodnim bratem i jestem chora psychicznie. A jeszcze 2 minuty wcześniej nazywała mnie "Basiunią"
    Teściowa nie jest chora psychicznie, tylko głupia. Powiedziałam jej, ze nie zamierzam takich rzeczy wysłuchiwać i się od niej odcięłam, o co do dziś ma do mnie pretensje i nie rozumie dlaczego.
  • ola_dom 01.04.15, 15:47
    Alicjo - chyba nie masz wyjścia, jak tylko odpuścić. Bo SIĘ wykończysz, nie siostrę...
    Ale współczuję bezsilności, kiedy widać, że coś należałoby zrobić, ale nic zrobić się nie da :(.

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • mozambique 01.04.15, 15:51
    mozna zrobic - dac siostrze swiety spokój i przestac jej sie czepiac pazurami
    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • alicjazak10 01.04.15, 18:52
    Odpowiem:
    Siostra jest mocno niezaradna zyciowo. Ona zawsze dzieki swojej nieomylnosci wpakuje sie w jakies problemy z ludzmi, a potem placze o pomoc. Pozostawiona sama sobie bezmyslnie wpakuje sie w problemy.
    Nieraz cos powiedziala ludziom, cos glupiego bez zastanowienia zrobila i trzeba bylo ludzi za nia przepraszac.
    To czego sie mama boi to ona mowi o swoim samobojstwie "jak bede chciala to sie powiesze i co mi zrobisz?". Kiedys miala pierwszego chlopaka, zakochala sie, a ten ja zostawil. Przezyla to bardzo i mowila, ze ze soba skonczy. Nigdy nie szarpnela sie na swoje zycie ale mowila, ze to zrobi. Pytalam sie tego chlopaka, dlaczego jej tak zrobil, on odpowiedzial, ze nie wyrabial z nia psychicznie, tej jej zyciowej niezaradnosci, pakowania sie w wieczne problemy, wyciagania jej z problemow, jej wiecznych fochow, wchodzenia na glowe z roszczeniami. Potem miala drugiego chlopaka z ktorym zamieszkala razem. Nie spodobal sie naszej mamie, poniewaz duzo pil i robil sie agresywny. Ja go widzialam kilka razy, Razem probowalysmy jej tlumaczyc, ze z pijakiem nie ulozy sobie przyszlosci. Ona wtedy reagowala juz kiedys agresywnie, ze mieszamy sie w jej prywatne zycie. Koniec tego zwiazku byl taki, ze kiedys on byl pijany, ona cos pyskowala, on ja uderzyl i w srodku nocy wyrzucil na klatke schodowa, zamknal drzwi od srodka. Akurat miala komorke ze soba i dzwonila do mamy w nocy co sie stalo, ze siedzi na klatce schodowej, pijany chlopak ja uderzyl i wyrzucil z mieszkania, niech matka jej pomaga. Mama ciezko to zniosla, bo dzielila je odleglosc ze 100 lub wiecej km, zadzwonila do mnie za granice w nocy po porade, tylko co ja moglam zrobic? Mama pierwszym autobusem o 6 rano, w nerwach pojechala do niej. Zwiazek sie rozlecial, jakos sie ulozylo. Nastepnie poznala drugiego chlopaka, ktory tez lubil sobie czesto i sporo wypic. Znow byly przestrogi, ale obie uslyszalysmy ze mamy sie nie mieszac bo ona jest dorosla. Mama przez to plakala, potem niby mialy byc zareczyny, ale chlopak jak dowiedzial sie ze zostal ojcem to zniknal. Okazalo sie, przy tym, ze ma druga dziewczyne.
    Siostra na tyle jest nie zaradna, ze nawet nie zaintersowala sie alimentami, jak utrzyma siebie i dziecko, myslala o nielegalnej aborcji, oddaniu dziecka do adopcji. To mama jej pisala pisma o alimenty, pouczala jak w sadzie ma sie zachowac. Siostra nie ma pomyslenia, ze sama sie nie utrzyma, zarabia cos na poziomie placy minimalnej, z alimentami ledwie jej starcza na styk. Mama jej dopomaga finansowo, dokladala do mieszkania, ktore siostra wynajela, przyjechalam na zaproszenie mamy. Kupilam bilety do Polski na miesiac przed przyjazdem, mama i siostra wiedzialy, ze przyjezdzam miesiac wczesniej. To nie byla niezapowiedziana wizyta. Mama od porodu pomaga siostrze, uczy wszystkiego, i gdy siotra pracowala, opiekowala sie nad wnuczka, tam gdzie mieszkaja, nie jest latwo zalatwic miesjce w przedszkolu, trzeba miec miejscowy meldunek, i placic podatki na miejscu. Siostra nie ma tam meldunku. Mama sporo sie starala, zeby zalatwic papiery ze corka to samotna matka, ile alimentow, itd zeby miejsce dla dziecka zalatwic w przedszkolu. Zazwyczaj tam mieszka, pomaga zaprowadzic wnuczke do przedszkola albo przyprowadzic. Kiedy przyjechalam do Polski pojechalam do rodzinnego miasta, zobaczylam sie z mama, ktora wtedy przyjechala sie ze mna zoabczyc, i wsoplnie pojechalsymy do siostry. Ta przywitala mnie wyzwiskami, ze nigdy jej w niczym nie pomoglam, i ona tez mi w niczym nie pomoze. Po okolo godzinie, nie mogla znalezc czegos w szufladzie, uslyszalam glosne oskarzenia, ze jej grzebalysmy w szufladzie, a doskonale wiem, ze zadna z nas nie dotknela sie jej szuflady.
    Drugiego dnia, siostra musiala isc do pracy wczesnie rano, zanim przedszkole bylo otwarte wiec corke zostawila w domu, mama ja ubrala z rana, byla zima, snieg, mama wie jak ubrac, co podawac do jedzenia bo siostrzenica ma alergie na niektorze skladniki, a siostra po powrocie, przebrala corke, w dosc luzne rzeczy i gdzies zabrala. Siostra nie umie gotowac, zyje gotowymi daniami, i nie dba ze corka ma alergie, nie dba jak ubrac kiedy jest zimno, celowo przebiera w inne ubrania.
    Mama tez wylapala, ze siostra poznaje jakichs mezczynz przez internet, ze dwoch przyprowadzila do mieszkania, wyszlo przy tym, ze sa to mezczyzni zonaci, z dziecmi, obiecuja jej, ze zostawia rodziny dla niej, ona wyglada, ze im wierzy, mam cos proboje temu przeszkodzic, siostra krzyczy ze mieszamy sie w jej prywatne zycie.
    Inna niezaradnosc zyciowa siostry to placi wiele rachunkow po terminie, dostaje karne odsetki za zwloke w oplatach i jest zla na caly swiat, ze jej kare naliczyli. Jednak malo kiedy zaplaci cos na czas, w terminie.

    Mama sie naprawde boi, moze i przesadza, ze siostra czasem gada o samobojstwie, ale kto wie. Ja watpie, ze to zrobi, ale mama mowi, ze ja zna na codzien, i ona jest zdolna do tego. Nie wiem co z tym zrobic, jest to rodzona siostra, moge sie odciac, bo to ku temu zmierza, ale mama przezywa, ze ma tylko jedna wnuczke, i rodzona corka ja odcina, krzyczy ze jej matka nie potrzebna.
    Na razie szukam informacji czy to moze byc schizofrenia, to ze siostra wymawia nieistniejace sytuacjie, wierzy w nie, wmawia, ze ja cos powiedzialam, uzywa slow jakich ja nie uzywam ani mama, a ona nam to wmawia, ze tak mowilysmy. To jest wlasnie niepokojace. Skad takie rzeczy sie w niej biora. Np to ze ona slyszala od nas ze jest dla nas kamieniem mlynskim i w morzu mamy ja utopic. Zadna z nas nie uzywa takich zwrotow o kamieniu mlynskim, ani zeby ja w morzu utopic.
  • kliplo 01.04.15, 19:05
    Niech mama zostanie zastępczą rodziną dla wnuczki (której siostra i tak nie chciała) i pozwoli żyć siostrze tak jak jej samej się podoba.
  • basiastel 01.04.15, 19:54
    Rozumiem, że się martwicie. Ale pomysł, że to może schizofrenia jest raczej chybiony. Dziewczyna sobie nie radzi, jest sfrustrowana, wykłóca się. Może ten pomysł, by babcia została rodzina zastępczą dla siostrzenicy byłby dobrym pomysłem?
  • kocia_noga 01.04.15, 21:10
    Właśnie to nieradzenie wskazuje na jakieś problemy z psychiką. Była kiedyś diagnozowana?
    Co do rodziny zastępczej to nie wydaje mi się, żeby się na to zgodziła, ale może się mylę.
    --
    Wiosna zaczyna się od wypłynięcia starych brudów.
  • basiastel 01.04.15, 21:45
    Wszyscy chyba mamy jakieś problemy z psychiką, ale są to zaburzenia osobowości, nie poważne choroby. Mnie nawet niepokoi fakt, że siostra szuka tu objawów schizofrenii, że któraś z pań napisała tu, że zna/ła osobę ze schizofrenią, która była agresywna, wiec to pewnie schizofrenia. To są bardzo uproszczone i nielogiczne schematy myślowe.
    Nawiasem mówiąc, nasza wiedza o chorobach psychicznych jest żadna. Mnie kiedyś wykształcona osoba zapytała, czy nie obawiam się, że załapię schizofrenię od mojej sąsiadki. Słyszałam też o lekarce, która zapytała matkę dziecka od kiedy cierpi ono na ZD. Doszły mnie tez słuchy, że astygmatyzm jest zaraźliwy, łuszczyca też.
  • yoma 01.04.15, 21:54
    A kiedy, przepraszam cię bardzo, miała się nauczyć radzenia sobie, skoro jej mamusia z siostrusią przez dzieści lat pupę podcierają, nos za nią wydmuchują i lekcje odrabiają?

    Jej się należą alimenty, ale od matki. Za kompletne nieprzygotowanie dziecka do dorosłego, samodzielnego życia. Autorko miła, zostawcie tę kobietę w spokoju. Będzie chciała pomocy, to sama poprosi, tak jak wtedy (ile to lat temu było?) na schodach.

    A skoro zmusiłyście ją do urodzenia i wychowywania niechcianego dziecka, to tych paru ubranek może nie wypominajcie?
    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • ola_dom 02.04.15, 09:46
    yoma napisała:

    > A skoro zmusiłyście ją do urodzenia i wychowywania niechcianego dziecka,

    A skąd tak daleko wysunięte wnioski?
    Do niczego siostry/córki zmusić nie są w stanie, a do rodzicielstwa im się miało udać?
    Może pozbycie się dziecka to znowu coś, co siostra chciała zrobić, ale znowu jej nie wyszło, bo nie miał kto tego zrobić za nią?

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • yoma 02.04.15, 09:56
    Wnioski z tonu wypowiedzi autorki o nielegalnej aborcji i ach, ach, oddaniu dziecka do adopcji. A nie było przypadkiem tak: ależ Kasiu, jak ty w ogóle możesz mówić takie rzeczy, oczywiście że urodzisz, my ci we wszystkim pomożemy?

    To samo z pozwem o alimenty. Autorka ubolewa, że mamusia musiała pozew pisać. A wystarczyłoby, jeśli się chciało pomóc, dać namiar na najbliższego adwokata i zostać dwie godziny z dzieckiem, żeby Kasia mogła do tego adwokata pójść.

    Siostra jest niezaradna, fakt. Tylko nikt się nie rodzi zaradny. To jest psi obowiązek rodziców nauczyć dziecko poruszania się po świecie, a tu tego z jakiegoś powodu zabrakło.
    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • ola_dom 02.04.15, 10:09
    yoma napisała:

    > Wnioski z tonu wypowiedzi autorki o nielegalnej aborcji i ach, ach, oddaniu dziecka do adopcji.
    > A nie było przypadkiem tak: ależ Kasiu, jak ty w ogóle możesz mówić takie rzeczy, oczywiście
    > że urodzisz, my ci we wszystkim pomożemy?

    Bez przesady. Oczywiście mogło być jakkolwiek, ale żeby od razu wyrokować z niechęci do aborcji i adopcji (dość powszechne zjawiska, przecież) to, że dziewczynie nie pozwolono ani na jedno ani na drugie....? Tego nie wiemy.

    > Siostra jest niezaradna, fakt. Tylko nikt się nie rodzi zaradny. To jest psi obowiązek rodziców
    > nauczyć dziecko poruszania się po świecie, a tu tego z jakiegoś powodu zabrakło.

    Oczywista sprawa. Tylko że teraz nie za bardzo da się cofnąć czas i naprawić to, czego się nie zrobiło. Teraz trzeba sobie poradzić z obecną sytuacją.

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • yoma 02.04.15, 10:33
    I rady zostały udzielone: dajcie wy wreszcie tej kobiecie spokój.
    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • ola_dom 02.04.15, 10:39
    yoma napisała:

    > I rady zostały udzielone: dajcie wy wreszcie tej kobiecie spokój.

    I małemu dziecku, z alergią na dodatek, także...?
    Pal licho siostrę taką, jaka jest - dla niej czas najwyższy, żeby dorosnąć - o ile w ogóle się uda.
    Ale jest jeszcze dziecko. Dlatego pisałam o uczuciu bezsilności w tej sytuacji.

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • yoma 02.04.15, 11:09
    I małemu dziecku także. Podobno matuś nauczyła córuś obsługi małegi dziecka, jej rola skończona. Głodne i obdarte nie chodzi.
    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • mozambique 02.04.15, 11:09
    ale to dziecko ma alergie zawsze czy tylko w czasie odwiedzin babci ?
    a jednak zyje tak ?
    normlanie jest ? pelnosparwne tak?

    to znaczy ze was nie ma jego matka o nie dba i do szpitala jeszcze nie wysłała

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • ola_dom 02.04.15, 11:17
    mozambique napisała:

    > ale to dziecko ma alergie zawsze czy tylko w czasie odwiedzin babci ?
    > a jednak zyje tak ?
    > normlanie jest ? pelnosparwne tak?

    Znasz kogoś z alergią pokarmową? Czy już umarł był od zjedzenia niedozwolonego pokarmu?
    Oczywiście, że są alergie, przy których można umrzeć od śladowej ilości pokarmu (osławione orzeszki ziemne). Ale przeważnie jest tak, że alergen spożywany w niewielkiej ilości, ale stale - często przez nierozwagę i nieuważność, albo wdupiemanie - nie zabija od razu, nie ląduje się w szpitalu ani na pogotowiu - ale powoli, za to bardzo skutecznie wyniszcza organizm. Czego wcale nie musi być "widać". A jak nie widać - to po co sobie głowę zawracać, nie?
    Jestem alergiczką, przez lata niezdiagnozowaną. To nie temat ani forum, ale mogę tylko powiedzieć, że takie "olewanie" alergii pokarmowej może doprowadzić do dużych spustoszeń w organizmie.

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • mozambique 02.04.15, 12:08
    jestes nielogiczna
    skoro jest tak jak mówisz to wyjsciem z sytuacji byloby calkowite odebranie tego dziecka matce (raczej niewykonalne) albo zamieszkanie babci z córką ( w swietle calego wątku niewykonalne jeszcze bardziej)

    babcia moze jeszce ewentualnei doniesc do mopsu, sądu , policji i prokuratury ze matka dziecko rozmyslne suskcesywnie podtruwa tymi orzeszkami
    niech bedzie wiadomo ze milosc rodiznna kwitnie , nie ?
    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • ola_dom 02.04.15, 12:23
    mozambique napisała:

    > jestes nielogiczna

    Bo uważam, że sytuacja jest z tych "bez wyjścia" i dlatego budzi uczucie bezsilności? No, jestem.

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • yoma 02.04.15, 13:04
    Rozumiem, że gdybyś znała adres, już byś leciała zrobić tej siostrze nalot, jak karmi dziecko?
    --
    Poczucie szczęścia to kwestia dobrze dobranych leków antydepresyjnych.
  • ola_dom 02.04.15, 13:38
    yoma napisała:

    > Rozumiem, że gdybyś znała adres, już byś leciała zrobić tej siostrze nalot, jak karmi dziecko?

    Źle rozumiesz. Nie wtrącam się niepytana nawet jak widzę, kiedy moja osobista cioteczna siostra albo szwagierka karmią dziecko syfami.

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • yoma 02.04.15, 13:42
    A widzisz. I tylko o tyle są proszone mamusia z siostrą.
    --
    Kobyła ma mały bok
    Ogrodnik ma wielki łeb, jest ślepy, lubi dobrze zjeść i czyta Herriota
  • ola_dom 02.04.15, 13:52
    yoma napisała:

    > A widzisz. I tylko o tyle są proszone mamusia z siostrą.

    No właśnie. W końcu dziecko jest siostry. I nikomu nic do tego!

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • z_pokladu_idy 02.04.15, 14:30
    A skąd przypuszczenie, że matka dziecka ignoruje alergię i zaniedbuje dziecko?
  • mozambique 02.04.15, 13:09
    nie - po chyba razem z mamą próbujesz miec prawa kórych nie masz /nie macie - w kwestii zarzadzania życiem swej "głupiej" siostry i jej dziecka
    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • aqua48 02.04.15, 13:52
    ola_dom napisała:

    > Bo uważam, że sytuacja jest z tych "bez wyjścia" i dlatego budzi uczucie bezsil
    > ności? No, jestem.
    >
    Ależ sytuacja jak najbardziej ma wyjście i wskazujemy na nie - mamusia wraz z autorką powinny natychmiast przestać kontrolować życie siostry. Nie zjeżdżać do niej na kilka dni, i nie robić jej przeglądu komputera, szafek, znajomych i mężczyzn. Nie finansować także siostry i nie biec do niej na każde zawołanie. Mogą wskazać w razie problemów odpowiednie instytucje. Albo pomoc ograniczyć do tego co rozsądne i o co zostaną wyraźnie poproszone. A przede wszystkim powiedzieć siostrze - masz problem, to zastanów się jak sobie z nim chcesz poradzić.
    A poza tym - zająć się wreszcie własnym życiem.
  • ola_dom 02.04.15, 13:54
    aqua48 napisała:

    > Ależ sytuacja jak najbardziej ma wyjście

    Oczywiście - dla siostry. I zgadzam się tutaj w 100%.
    Bezsilność czułabym wobec sytuacji dziecka - tak jak czuję wobec niektórych dzieci, które znam. Ale nic nie mogę zrobić - bo to nie moje dzieci.

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • yoma 02.04.15, 14:00
    Ale co ty właściwie chcesz od tego dziecka? Z opisu nie wynika, żeby było bite czy zaniedbywane.
    --
    Na zawsze zrazem!
  • ola_dom 02.04.15, 14:04
    yoma napisała:

    > zaniedbywane.

    ?

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • yoma 02.04.15, 14:08
    Co: ? Pytam, jakie masz powody, żeby się tak strasznie martwić o to dziecko, bo w opisach powodów nie widać.
    --
    Uwłaszczyło się
    niech żyje:DDD
  • ola_dom 02.04.15, 14:22
    yoma napisała:

    > Co: ?

    nic, nic...
    "nie widać" - może i nie widać, może jestem przeczulona. Moje przeczulenie i tyle.

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • marsylvik 09.04.15, 20:21
    ola_dom napisała:

    > yoma napisała:
    >
    > > I rady zostały udzielone: dajcie wy wreszcie tej kobiecie spokój.
    >
    > I małemu dziecku, z alergią na dodatek, także...?
    > Pal licho siostrę taką, jaka jest - dla niej czas najwyższy, żeby dorosnąć - o
    > ile w ogóle się uda.

    Prawda. Wszystko to prawda.
    Mało tego, dobrze by było pozwolić jej wreszcie dorosnąć, tu też się zgadzam z większością na forum.
    Ale i ja rozumiem trudność tej sytuacji, kiedy chodzi o dziecko. Spokrewnione dziecko, z którym jest jakaś tam więź, a znajduje się ono stale pod opieką osoby podejrzewanej o co najmniej niezrównoważenie i z tego co rozumiem zachodzą obawy, że ta więź może zostać przez tę osobę przecięta... No nie jest łatwo w takiej poświęcić dziecko w imię wolności jego matki, ani podjąć decyzję, której skutki tak się rozumie.

    Wydaje mi się, że jakiś problem jest, istnieje, jest poważny.
    Być może nie aż tak poważny, jak sądzi pisząca tu siostra, może niedokładnie taki, jakim ona go widzi, ale tego nie wiem. I wątpię, żeby inne osoby z forum wiedziały, mogą tylko, trafnie lub nie, zgadywać.
    Tak czy inaczej, żeby coś zrobić, albo właśnie nie robić a odzyskać spokój ducha, autorka wątku musiałaby chyba zacząć od uporządkowania mętliku w swojej własnej głowie, zakresu swojej odpowiedzialności i swoich możliwości.

    Jakbym miała radzić coś konkretnego, coś do zrobienia a nie tylko do przemyślenia, to chyba tylko nakłanianie matki do wizyty u psychologa. Nie, nie dlatego, że jest "nienormalna" albo "winna sytuacji". Dlatego, że spośród osób zainteresowanych zmianą w nią bezpośrednio ta sytuacja najbardziej uderza, dla niej jest trudna, to ona traci istniejącą już więź z wnuczką i widać, że sobie z tą sytuacją nie radzi. A autorce też jest trudno jej pomóc, czuje się bezradna. Psycholog mógłby, właśnie matce, lepiej się w tej sytuacji odnaleźć, mniej się nią gryźć, pomóc uniknąć narobienia większych szkód (w dobrej wierze, w to nie wątpię!) i dolewania oliwy do ognia. A może nawet realnie poprawić nieco tę całą sytuację.

    O ile matka byłaby tym zainteresowana oczywiście, w co jednak trochę powątpiewam...
  • iskierka3 01.04.15, 22:32
    Nie bardzo rozumiem - w jakim celu szukasz informacji o schizofrenii? Przeciez jej nie zdiagnozujesz sama ani nawet wraz z forum;) moim skromnym zdaniem zreszta opisy zachowan siostry zupelnie na nia nie wskazuja.
  • basiastel 01.04.15, 23:37
    No właśnie, to przerażające, że jeśli ktoś nie jest taki jakim byśmy chcieli go widzieć, to zaraz pada diagnoza bardzo poważnej choroby psychicznej, czy choćby jej podejrzenia.
  • yoma 01.04.15, 23:42
    Siostra może jeszcze nie zwariowała, ale jest na dobrej drodze, jeśli jej nie zostawią w spokoju.

    Co do tej szuflady i rzekomego grzebania w niej mamusi, co to ma być objawem schizofrenii, to czy przypadkiem mamusia nie uznała kiedyś, że córuś ma w szafie źle poukładane?
    --
    Uwłaszczyło się
    niech żyje:DDD
  • yoma 01.04.15, 23:45
    >Mama tez wylapala, ze siostra poznaje jakichs mezczynz przez internet, 

    Co by wyjaśniało schizofreniczne zarzuty o szpiegowaniu komputera...


    --
    Kobyła ma mały bok
    Ogrodnik ma wielki łeb, jest ślepy, lubi dobrze zjeść i czyta Herriota
  • aqua48 02.04.15, 09:59
    alicjazak10 napisała:

    > Odpowiem:
    > Siostra jest mocno niezaradna zyciowo.
    > Nieraz cos powiedziala ludziom, cos glupiego bez zastanowienia zrobila i trzeba
    > bylo ludzi za nia przepraszac.

    Nie, mylisz się, NIE TRZEBA przepraszać ludzi za coś co powiedziała siostra. Nikt nie jest odpowiedzialny za to co mówi, czy robi inna dorosła osoba.


    >Nie spodobal sie naszej mamie
    > , poniewaz duzo pil i robil sie agresywny.

    Chłopak siostry nie miał się podobać Waszej mamie, tylko siostrze i to ona powinna ponosić odpowiedzialność jeśli związuje sie z nieodpowiednimi mężczyznami.

    > m
    > iala komorke ze soba i dzwonila do mamy w nocy co sie stalo, ze siedzi na klatc
    > e schodowej, pijany chlopak ja uderzyl i wyrzucil z mieszkania, niech matka jej
    > pomaga.

    W takiej sytuacji mówi się: zadzwoń na policję.


    > myslala o nielegalnej aborcji, oddaniu dziecka do a
    > dopcji. To mama jej pisala pisma o alimenty, pouczala jak w sadzie ma sie zacho
    > wac.

    Znowu błąd, Oddanie niechcianego dziecka do adopcji to nie jest zły pomysł, dlaczego matka się znowu wtrąciła i zadecydowała za siostrę?

    Siostra nie ma pomyslenia, ze sama sie nie utrzyma, zarabia cos na poziomi
    > e placy minimalnej, z alimentami ledwie jej starcza na styk. Mama jej dopomaga
    > finansowo

    Najwyższy czas przestać. Dopóki mama pomaga siostrze finansowo i w każdy inny sposób, kontroluje jej decyzje, znajomości i przeprasza za nią, ona czuje się zwolniona z dbania o siebie i dziecko.

    Odetnijcie wreszcie tę pępowinę zamiast wmawiać siostrze schizofrenię.
  • mozambique 02.04.15, 10:13

    mlodsza siostra ma klasyczne objawy DDA
    starsza zwiała za granicę
    cos mi tu pachnei ze szanowny tatuś obu sióstr tez pewnei pił , prawda ? albo mamusia ? czy w rodiznie jest/był problem alkoholowy ?


    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • kocia_noga 02.04.15, 13:04
    Otóż to. Mnie ta sytuacja mocno przypomina filmy i artykuły o psychoterapii systemowej rodzin. Z tym zwianiem za granicę jak widać - mało skuteczne.
    --
    Wiosna zaczyna się od wypłynięcia starych brudów.
  • yoma 02.04.15, 13:17
    A nieszczęsna siostra zwiała tylko o 100 km i jak widać, o wiele za blisko.
    --
    Oszołomy z Greenpeace i tym podobnych organizacji, proszę natychmiast przywrócić globalne ocieplenie, bo w ryja.
  • vilez 02.04.15, 14:12
    Przyłączam się do głosów apelujących o uwolnienie siostry od Waszych osób. Ty i mama zajmijcie się własnym życiem. A ona i jej dziecko niech żyją po swojemu. Bezdomne nie są, siostra pracuje, mała z głodu nie umiera. Nie każdy musi żyć tak, jak Wy to sobie wyobrażacie.
  • yoma 02.04.15, 14:42
    Swoją drogą to jakiś koszmar. Matka przy wybitnym współudziale starszej córki okaleczyła młodszą przypuszczalnie na całe życie, a jakby im było mało, próbują z niej zrobić wariatkę.
    --
    Poczucie szczęścia to kwestia dobrze dobranych leków antydepresyjnych.
  • vilez 02.04.15, 16:27
    Rodzinne piekiełko :\
  • wioskowy_glupek 07.04.15, 19:25
    Tak tak cala rodzina be mama zła, siostra zła, kuzyni niedobrzy. Cala rodzina się na biedną dziewczynę uwzięła i nie chce bez powodu utrzymywać kontaktu. Umrę ze śmiechu normalnie. Dziewczyna ewidentnie albo jest zaburzona albo ma poważne problemy z którymi sobie nie radzi. Do tego fatalny wpływ na własne dziecko

    --
    "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
  • mamameg 07.04.15, 21:40
    Mama i siostra chcą utrzymywać kontakty, mimo, że siostra nie bardzo chce. A jeśli siostra jest taka zaburzona albo ma taki trudny charakter, to czemu jej z pracy nie wyrzucili i czemu przedszkole nigdzie nie zgłasza, że matka źle się opiekuje dzieckiem?
  • mozambique 08.04.15, 10:40
    jestesmy swieoz po swietach
    chyba kazdy przezyl kiedys sytuację gdy zmasowana rodzinka niemal do zwariowania doprowadziła
    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • twojabogini 09.04.15, 10:31
    W mojej ocenie siostra nie wariuje, ale żyje w ogromnym stresie.
    Część stresu wynika na pewno z jej trudnej sytuacji - samotnego macierzyństwa, niskich dochodów, może też małej zaradności życiowej, co zapewne powoduje, że wiele codziennych spraw może wydawać się jej bardzo trudne.
    Jednak znacznie większa część stresu to efekt sytuacji w której osoby pomagające, czyli mama i siostra pomagają jej na swoich warunkach, czując się z tego tytułu uprawnione do pouczania, oceniania, wytykania wad i owszem także wypominania. Wszystkiego, od odrobionych lekcji po darowaną lodówkę. Nie do końca darowaną - bo gdy siostra swobodnie nią rozporządziła, okazuje się, że zrobiła źle nie tak i niewdzięczna była.

    Sytuacja jest bardzo zapętlona. Pytanie jak to się zaczęło, jak doszło do tego, że siostra już na etapie dzieciństwa wylądowała na pozycji osoby niezaradnej, wymagającej wsparcia, opieki, troski. Z mojego doświadczenia wynika, że taką rolę otrzymują dzieci, które w rodzinie się poświęca na rzecz stabilizacji rodziny. Najczęściej dotyczy to dzieci, które doświadczają molestowania ze strony tego członka rodziny, który zapewnia jej dochody (ojciec, ojczym, czasem dziadek). Inni członkowie rodziny - najczęściej jest to matka przymykają oczy, wypierają krzywdę jaką doznaje dziecko. Nie da się jednak zamknąć oczu na nerwowość dziecka, jego trudności w funkcjonowaniu społecznym, lęki, trudności w nauce i wiele innych zaburzeń. Takie dziecko - najczęściej dziewczynka, choć zdarzają się i chłopcy - otrzymuje etykietę dziecka trudnego. Matka swoja postawą uczy także rodzeństwa szczególnego stosunku do dziecka "poświęconego" - wyrozumiałości, wyręczania, wspierania - a tak naprawdę maskowania wszystkich przejawów niedostosowania dziecka doznającego krzywdy i nie dostającego pomocy - takiej jakiej potrzebuje, czyli przerwania koszmaru. Powstaje szereg opinii - ona jest bałaganiarą, ma napady szału, izoluje się, jest nieśmiała itp. Rodzeństwo odnosi się do takiego dziecka w bardzo specyficzny sposób - z jednej strony wspiera, robi porządki za bałaganiarską siostrę, czy odrabia lekcje, czy co tam potrzeba, z drugiej czuje coś w rodzaju pogardy, zazdrości - ja się staram, a tej/temu się nie chce a doznaje więcej opieki, troski, uwagi. A w zamian za to jest tylko bunt, złość - mi by takie zachowania nie uszły na sucho, a jej/jemu to wszystko wolno.

    W ten sposób dziecko jest krzywdzone podwójnie, nie tylko doświadcza stałej traumy molestowania, ale jeszcze maskując wszystkie wywołane tym trudności oducza się dziecko samodzielności, odbiera szansę na niezależność. Do tego rzeczywistość dziecka jest stale zakłamywana, nie ma prawa mówić o swojej krzywdzie. Jeśli to robi mimo to - dostaje opinię fantasty, zmyślacza, także osoby niewdzięcznej.

    Dziewczynki doświadczające takiej traumy w domu rodzinnym gdy tylko dorosną starają się z domu wyrwać. Z wielu powodów najprostszą receptą jaką dostrzegają jest dla nich zawarcie związku i urodzenie dziecka. Mając złe wzorce relacji z mężczyzną, źle postrzegając siebie, nie znając swoich granic - często padają ofiarą wykorzystania ze strony innych mężczyzn. Doznają wielu upokorzeń, czasem gwałtów, przemocy. Bardzo często na tym etapie ofiary molestowania - teraz nastoletnie - mają już bardzo dobrze wyparte doświadczenie molestowania, nie pamiętają o nim. Są przez to kłębkiem emocji, szukają ucieczki w używkach, mają bardzo negatywny obraz siebie. Pogłębia to rodzina, która odreagowywanie traumy traktuje jako przejawy "buntu".

    Wspomnienia bardzo często wracają, gdy dziecko, które doświadczało molestowania samo zostanie rodzicem. Pomału zaczyna jakby odkłamywać swoją rzeczywistość. Pojawia się wiele negatywnych emocji wobec członków rodziny, złości, agresji. Cały system jest jednak skonstruowany tak, że ofiara nie ma szansy powiedzieć co ja spotykało - dostanie etykietę szalonej, wariatki itp. Pamiętajcie, że ma już opinię kłamczuchy, nerwuski, niewdzięczniki, buntowniczki i co tam się da jeszcze. System broni się przed ujawnieniem prawdy - matka - bo wyparła wszelka winę, rodzeństwo - bo odczuwa niepokój, ma przeświadczenie że coś było nie tak w domu rodzinnym, ale woli poukładany obraz rodziny, czasem obawia się, ma czasem parę niejasnych wspomnień co do własnych złych doświadczeń. Zaczyna się "dyscyplinowanie" ofiary - najczęściej poprzez kontrolowanie jej (to już dorosła osoba, młoda, ale dorosła), zawstydzanie (wypominanie chłopaków, niewłaściwych mężczyzn jakich wybierała), utrzymywania niezaradności (wyręczanie), kontrolowanie jej życia seksualnego i próby uniemożliwiania związków z mężczyznami. Jednym z "narzędzi" jest tez wmawianie choroby psychicznej.
    Nad tym ostatnim etapem długo się zastanawiałam - schemat jednak nieubłaganie się powtarzał niemal w każdym przypadku. Czemu ma to służyć? Po co przenosić zawikłaną relację w dorosłe życie, gdy każdy mógłby już żyć oddzielnie.
    Sporo wyjaśniło się, gdy ofiarom udało się wywikłać z tak pokręconych systemów rodzinnych, dojrzeć, założyć związek. Wtedy zyskują moc, inny obraz siebie i ujawniają latami maskowaną prawdę. Zazwyczaj to nic nie zmienia - taka kobieta ma bardzo małe szanse na zdośćuczynienie.
    To niestety tylko jeden powód. Dwa pozostałe są bardziej szokujące. Zdarza się, że rodzina próbuje dostarczyć kolejna ofiarę pedofilowi - dzieci molestowanych kobiet często są ofiarami tych samych sprawców, jeśli ci jeszcze żyją. Stąd pojawiają się np. nalegania na opiekę babci, która wie lepiej itp. (a w tle jest jeszcze dziadek, czy wujek). To nie jest świadome dostarczanie ofiary - raczej upewnianie się, że wszystko jest dobrze, bo skoro ona zostawia dziecko sam na sam ze sprawcą, to przecież nie robiłaby tego, gdyby on naprawdę ją krzywdził. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale molestowane kobiety, często zostawiają dzieci pod opieką tych, którzy je kiedyś krzywdzili. Część z nich zaczyna ponownie walczyć o siebie i o dziecko, gdy uświadomią sobie, że historia się powtarza, że teraz ich dziecko doznaje krzywdy.
    Drugi schemat - od ofiar dla dobrego poczucia całej rodziny wymaga się utrzymywania stałych relacji ze sprawcą. Nawet po tym, gdy ofiara ujawni swoja krzywdę. Większość znanych mi kobiet które doświadczyły molestowania ze strony ojców ma z nimi stały kontakt, tak jakby nic się nie stało - właśnie pod naciskiem rodzin. Te które przeszły drogę do własnego uzdrowienia chronią dzieci, ale ich koszmar kończy się dopiero ze śmiercią sprawcy, gdy już nie muszą go widywać, zapraszać na święta, odwiedzać w szpitalu itp.

    Nie wiem czy tak jest w opisanym przypadku, ale historia układa się w znany mi schemat. jednak przytoczony krzyk - "nikt mi nie pomógł" może mieć bardzo dramatyczne znaczenie, nawet jeśli ofiara sama niewiele pamięta.
    Na pewno tez dziewczyna nie jest wariatką - jej siostra przez wiele postów pisała, że siostra uroiła sobie, że matka przeszukuje jej komputer, po czym sama napisała, że matka właśnie z komputera dowiedziała się, że dziewczyna spotyka się z żonatymi mężczyznami (do czego ma pełne prawo jako dorosła kobieta - matka naprawdę bardzo narusza jej granice, kontrolując perfidnie jej życie seksualne).

    Ufff, długo...








  • mozambique 09.04.15, 11:37
    uuups ciezkie dziala

    ja co prawda "tylko" podejrzewam alkoholizm w rodzinie ale autorka do tego sie tez nie ustosunkowala

    mi to z kolei wrecz do zludzeni przypomina sytuacje moich dlaszych kuzynek - ich ojciec od zawsze ceizki alkoholik z agresja , biciem , wyrzucanie z domu po nocy , a moze i czyms wiecej, odtrucie, wszycia itd , matka ktora nigdy sie nie rozwiodla za to wyjechala do kochanka za granice zostawiajac swe nieletnie córki z tatusiem
    i najstarsza corka , najsliniejsza psychicznie , bardzo pyskata i wredna , po maturze wyjechala za granice na stałe, potem sciganela do siebie najmlodsza siostre , srednia siostra zas , taka dobra, uprzejma, miła , spokojna , zahukana, wymagajaca pomocy zawsze i od wszystkich wlasnie szykuje sie do drugiego rozwodu, obaj męzowie przemocowcy i tez ma bardzo zle stosunki z matką i "zagranicznymi " siostrami

    no lustro


    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • twojabogini 09.04.15, 12:13
    mozambique napisała:

    > uuups ciezkie dziala
    >
    > ja co prawda "tylko" podejrzewam alkoholizm w rodzinie ale autorka do tego sie
    > tez nie ustosunkowala

    Maskowanie molestowania to najczęstszy przejaw poświęcania dziecka na rzecz integralności rodziny. Alkoholizm i przemoc niestety nie wykluczają takich sytuacji. Wręcz przeciwnie - z moich doświadczeń w pracy z kobietami doświadczającymi przemocy wynika, że bardzo często jest tak, że ta przemoc jest wielopłaszczyznowa. W wielu przypadkach obejmuje także przemoc seksualną. Kobiety pozostające w takich związkach często łudzą się, że nie dotyczy to dzieci. Czasem nie dotyczy, do czasu aż dzieci osiągną "odpowiedni" zdaniem sprawcy wiek.

    Gdy dzieci jest wiele, a kobieta zmęczona przemocą, awanturami, przemocą seksualną, zdarza się, że sprawcy podsuwane jest jedno najbardziej podatne dziecko. W ten sposób kobieta chroni siebie i pozostałe dzieci.
    To czasem doprowadza do jeszcze większych patologii - gdy matka "odkrywa" seksualny charakter relacji ojca z córką (zdarza się, że sprawca "prowadzi" dziecko w taki sposób, że dziecko z nim współpracuje) - to znaczy dojdzie do sytuacji, w której nie da się zaprzeczyć faktom - często traktuje ją jako rywalkę. Wiem, że to niepoprawne politycznie, ale czasem przemocowy mężczyzna w chorej relacji z własnym dzieckiem zyskuje coś na kształt łagodności, uspokaja się. Dziecko molestowane czerpie wtedy pozorna korzyść - nie jest bite, dostaje prezenty, jest traktowane "lepiej".
    Kobiety w takiej sytuacji często zdradzają swoje córki - odchodząc, a dziewczynkę zostawiając zdana na ojca - skoro im tak ze sobą dobrze.
    Jedna z moich klientek opowiadała mi, że rodzeństwo w dorosłym życiu miało do niej ogromny zal, bo oni doświadczali przemocy ze strony ojca alkoholika, matka także, a ona była córeczką tatusia. Jako jedyna miała własny pokój, wszystko było zawsze dla niej, najwięcej jej kupował. Nie wiedzieli jaką cenę za o płaciła. Matka perfidnie manipulowała całą sytuacją, gdy wracał do domu agresywny i pijany, wysyłała go wprost do sypiali córki, żeby się uspokoił. A córkę posyłała za nim - bo ona umie tatusia uspokoić. Gdy dorosła już córka z nią o tym rozmawiała, matka najpierw zaprzeczała, że coś takiego mogło się dziać, pod naciskiem zaś wykrzyczała córce, że ona była zboczona jako dziewczynka, że rozbiła jej małżeństwo, że mąż wolał ja i ja traktował jak żonę. Po czym wróciła do zaprzeczania.

    Być może to co piszesz o kuzynce to (oby nie) kolejny przykład "poświęconego" dziecka.

    Najtrudniejsze w takich zawikłanych relacjach rodzinnych jest to, że więcej o całej sytuacji wiedzą wszyscy poza ofiarą - która po pierwsze przez lata podważania jej zmysłów, prawdomówności, wartości jako człowieka nie ufa swojemu osądowi, po drugie po prostu wielu rzeczy nie pamięta, odczuwa tylko wiele emocji, których nie rozumie. Bardzo trudno jest sobie przypomnieć, zwłaszcza pod ogromna presją rodziny.

    Zdarza się, że gdy ofiara rozmawia o tym co ją spotkało słyszy częściowe potwierdzenie - molestował cię? A może masz na myśli tą sytuację, gdy byłaś mała i tata przez przypadek wszedł do twojej sypialni i narobiłaś krzyku? Ale on wtedy był pijany i mu się pomyliło i potem było mu przykro, ale to był tylko jeden raz? A może tą sytuację, gdy przyszłaś do taty do łóżka i on był bardzo śpiący, ale przecież ja zawsze ci mówiłam, żebyś nie wchodziła do naszego łóżka...No ale takie rzeczy to się przecież zdarzają, mężczyzna tak już ma, że jak się go dotknie, to...

    Dzieci ofiary wieloletniego molestowania w rodzinach to ofiary całych rodzin, nie tylko sprawców. Niestety takie pastwienie się nad ofiarą bardzo często przenosi się do dorosłego życia. Dla kogoś z zewnątrz takich układów niemożliwe jest wyobrażenie sobie, że np. spędza z takim oprawcą święta, rozmawia "normalnie" - a to rzeczywistość wielu dorosłych ofiar. Chyba najbardziej porąbane jest to, że pozostała rodzina (jeśli nie pozostała przy nim żona) często się od sprawcy odcina, wpychając go ofierze pod opiekę gdy staje się niedołężny.

    Wyplatanie się z molestowania o wyplatanie się z całego takiego układu rodzinnego - a to jest trudne bo ofiara jest słaba, a rodzina wciąż oferuje "wsparcie".
  • sorvina 09.04.15, 12:35
    Świetnie opisany mechanizm, choć wstrząsający to opis.

    Nie wiem czy na pewno molestowanie, ale też czuję, że w tej rodzinie jest coś więcej. Siostra ma z góry założoną rolę i wszystko co robi jest interpretowane jako dowód na to, że ma ze sobą problemy, bez uznania przynajmniej współodpowiedzialności za pewne jej zachowania.
    Jak oburzenie, że nie potrafi gotować - bez refleksji, że ktoś (mama) jej nie nauczył, jak wielu innych rzeczy. Pretensje, że ma rojenia, że oskarża gdy widać jej granice były wielokrotnie przekraczane przez szpiegowanie i wścibstwo itp. Z jakiegoś powodu matka i autorka potrzebują wierzyć i przekonywać siostrę, że jest chora psychicznie, że jej oskarżenia są CAŁKOWICIE pozbawione podstaw, żadna krzywda się nie stała, a one są po prostu święte.

    Dziewczyna sobie z tym nie radzi/radzi jak potrafi, to widać. Ale może właśnie te pretensje i agresja są pierwszym od lat zdrowym objawem walki o siebie. Najlepiej by rodzina się od niej odtentegowała, a ona skorzystała z pomocy by sobie to poukładać, nazwać o co chodzi. Bo niestety może się w takim nieuświadomionym do końca i nieukierunkowanym na konkretną - prawdziwą przyczynę, żalu i agresji spalić, przy okazji niszcząc swoje życie i robiąc dziecku piekło.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • mozambique 09.04.15, 12:56
    Dziewczyna sobie z tym nie radzi/radzi jak potrafi, to widać. Ale może właśnie te pretensje i agresja są pierwszym od lat zdrowym objawem walki o siebie. "

    bp ten mechanizm dziala szerzej , dosc czesto np w ukladzie : energiczna, calkowicie dominujaca matka/ojciec + grzeczna, dobrze wychowana córka/syn
    córka/syn wtedy rosnie jako tzw idealne dziecko , dobrze sie uczy, osiaga wyniki w sporcie i sztuce, jest dobrze wychowana, kulturalna, na ogól ładna, dobrze ubrana, czysciutka, mowi ladnym językiem , nie ma nieodpowiednich znajomosci , nie przechodzi buntu dwulatka, pieciolatka, nastolatki, nie buntuje sie nigdy , zawsze wraca na noc, no jest wizytówką dobrego domu

    problem sie zaczyna gdy osiaga doroslosc i zaczyna probowac zyc niezaleznie np wybrac sobei sama rodzaj pracy , kierunek studiów, wyjazd na wakacje, gdy okazuje sie ze jej znajomi jakos nie pasują to "jej klasy" ,a gdy sprobuje nie daj boze "zaszalec" np raz w zyciu sie upije, nie wroci na noc , ma narzeczonego z kolczykiem i tatuazem , no cokolwkiek co nie pasuje do grzecznej dziewczynki - to wtedy zaczyna sie atak szanowanej rodzinki , taka córka /syn dopiero czesto jak juz mocno dorosle osoby póbuja stawiac na swoim , i czesto nie daja rady w tym starciu, zaczyna sie wlasnie - kontorla,. szpiegowanie, wytykanie zaszlosci z dziecinstwa, wypominanie tego zakolczykowanego typa , jak z typem ma dziecko to juz w ogole dopust bozy -

    córka/syn zaczyna ostrzej bronic sowich flanek, zaczyan byc niemila, wkurzona, złą, wsciekla, w koncu czasem wulgarna, zrobi po raz pierwszy awanture, trzasnie drziwami, zbije talerz, wyłączy telefon
    a to juz jest przezciez objaw ze zwariowala, moze ma schizofrenie , bo przeciez NIGDY sie tak nie zachowywala , to przeciez całkiem nie ona, moze choruej na głowe?

    i to w calkowicie porzadnych rodzinach , bez ogolnie rozumianej patologii

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • twojabogini 09.04.15, 13:34
    >>Ale może właśnie te pretensje i agresja są pierwszym od lat zdrowym objawem walki o siebie.

    W pogmatwanej sytuacji jest to zdrowy objaw. Choć obiektywnie zdrowy nie jest - chociaż nie jestem tego do końca pewna...
    zawsze mnie wewnętrznie cieszyło, gdy kobiety z którymi współpracowałam na taki etap wchodziły. To częsta reakcja gdy otoczenie jest opresyjne wobec kobiety, a ona próbuje się z takiej matni wyrwać. Dotyczy to zarówno kobiet poświęconych jako dzieci dla stabilności rodziny, tzw. cichych alkoholiczek, czy nawet grzecznych córeczek, które już nie chcą żyć pod dyktando otoczenia. Podobnie reagują kobiety - żony, które próbują wyrwać się z roli kobiety domowej, rozpocząć coś poza działalnością domowo-opiekuńczą.

    Być może poziom agresji w jakiś sposób odpowiada sile presji jakiej poddawana jest kobieta? Odwołując się do sytuacji opisanej w wątku - wypominanie byłych, kontrolowanie komputera i śledzenie aktywności seksualnej dorosłej kobiety, krytykowanie jej sposobu życia, przekonanie, że nic nie umie i mamusia wie lepiej, więc musi się mamusi słuchać, krytykowanie środowiska w którym przebywa (od ludzi z pracy kobieta uczy się rzekomo chamskich zachowań - to interesujące przekonanie, że osoby pracujące za niskie pensje to sama patologia).

    Więc w sumie może bez jakichkolwiek zastrzeżeń uznać, że agresja w takim przypadku jest uzasadniona reakcją, zupełnie zdrową?

    Zastanawiałam się kiedyś czy jest możliwość wyplatania się z takiego etapu bez wikłania się w takie reakcje - po prosu przez odcięcie się od toksycznych relacji rodzinnych. Nigdy się z taką sytuacja nie spotkałam, ale jakoś tak wewnętrznie czuję, że taka osoba byłaby nadal okaleczona, budująca sobie nową tożsamość nabudowaną na tej starej, tożsamości ofiary. Możliwość wykrzyczenia pewnych rzeczy być może sama w sobie jest jakoś uzdrawiająca?

    Nie mam wiedzy psychologicznej, to wszystko jedynie moje intuicje. Znam jedynie pewne mechanizmy, bo wielokrotnie widziałam jak działają, nie mam jednak wiedzy co dokładnie za nimi stoi.
  • sorvina 09.04.15, 13:48
    twojabogini - ja myślę i na podstawie swojego doświadczenia i obserwowanych, podobnych sytuacji, że ta faza przesadzonej (z punktu widzenia osób postronnych) złości jest potrzebna. Przede wszystkim dlatego, że pozwala pokonać silne jeszcze opory i przymusy bycia "grzeczną"/podporządkowaną itp. Daje energię i pewne znieczulenie by po raz pierwszy odważyć się coś zmienić oraz wykrzyczeć swoje emocje/ swoją krzywdę, których na spokojnie nikt nie słuchał. Czasem jak się przeleje tama goryczy, to też jest już wszystko jedno, nie chce się gryźć w język, wobec osób, które miały nas za nic. Jest też lęk, że gdyby reagować łagodniej, to znów weszły by nam na głowę.
    Druga sprawa to, że takie osoby najczęściej nigdy nie wyrażały złości/sprzeciwu, więc jeszcze nie potrafią jej kontrolować. Dopiero z czasem uświadamiają sobie swoją siłę i moc sprawczą, możliwość stawiania granic i uczą się stopniować zachowania.

    A czasem... serio, nie wiem czy normalne jest spokojne zachowanie przy pewnym poziomie podłości i przemocy wobec nas...

    PS. Jak to "tylko Twoje intuicje", to gratuluję intuicji :)

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • paris-texas-warsaw 09.04.15, 13:57
    Dobrze, że jeszcze dodajecie, że to jeden z mozliwych scenariuszy:) Może przecież być ta siostra zwyczajnie lekko opóźniona umysłowo i stąd się zrobił cały parasol ochronny nad nią. Nagle z dzieckiem ta niezaradność jest trudna do udźwignięcia, jednocześnie dziecko ciąży w realizacji różnych planów i stąd wściekłość, bo inni chodzą na randki, a tu proza życia. Pomagajacy kuzyni też zostali zmieszani z blotem, mimo że jeden nie mógł czegoś zrobić, bo jechał do szpitala. Spojrzenie na tę sprawę i układanie relacji z tym kuzynem też coś mówi.
  • twojabogini 09.04.15, 14:27
    paris-texas-warsaw napisała:

    > Dobrze, że jeszcze dodajecie, że to jeden z mozliwych scenariuszy:) Może przeci
    > eż być ta siostra zwyczajnie lekko opóźniona umysłowo i stąd się zrobił cały pa
    > rasol ochronny nad nią. Nagle z dzieckiem ta niezaradność jest trudna do udźwig
    > nięcia, jednocześnie dziecko ciąży w realizacji różnych planów i stąd wściekłoś
    > ć, bo inni chodzą na randki, a tu proza życia.

    Nie zakładam, że akurat w opisanej sytuacji działa opisany przeze mnie mechanizm. Posiałam mechanizm - abstrahując od konkretnej sytuacji.
    Swoją drogą zastanawiałam się, czy czasem problemu nie stanowi niepełnosprawność umysłowa opisywanej kobiety, z którą rodzina nie chce się pogodzić i usilnie stawia jej wymagania tak jak osobie w pełni sprawnej. Sądzę, jednak, że to nie to.

    >Pomagajacy kuzyni też zostali zmieszani z blotem, mimo że jeden nie mógł czegoś zrobić, bo >jechał do szpitala. Spojrzenie na tę sprawę i układanie relacji z tym kuzynem też coś mówi.

    Opis jest dość jednostronny, a relacja jest z trzeciej ręki. Na pewno z tekstu wynika, że mimo twierdzenia, że siostra sobie uroiła, że jej komputer jest inwigilowany przez matkę i mimo twierdzenia, że mamusia sobie z komputerem nie radzi sama autorka przyznaje, że mamusia "jakoś" zauważyła w siostry komputerze, że ona umawia się z żonatymi mężczyznami. Więc jednak nie jest to urojenie.

    Sądzę, że niezaleznie od powodu jaki za tym stoi cała złość i agresja siostry ma racjonalne podłoże - czułabym się wściekła gdyby ktokolwiek skontrolował mój komputer i na tej podstawie wtrącał się w moje życie erotyczne.
  • sootball 10.04.15, 08:03
    Z tekstu to wynika?
    Z którego?
    Ja się doczytałam tylko, że "mama wypaplała, że siostra poznaje facetów przez internet". Którzy jej mydlą oczy, ze zostawią swoje żony itd.
    To spokojnie mogło wyjść w rozmowie, a nie przy przeszukiwaniu komputera.
  • twojabogini 10.04.15, 09:00
    sootball napisała:

    > Z tekstu to wynika?
    > Z którego?

    Ztego:

    "Mama tez wylapala, ze siostra poznaje jakichs mezczynz przez internet, ze dwoch przyprowadzila do mieszkania, wyszlo przy tym, ze sa to mezczyzni zonaci, z dziecmi, obiecuja jej, ze zostawia rodziny dla niej, ona wyglada, ze im wierzy, mam cos proboje temu przeszkodzic, siostra krzyczy ze mieszamy sie w jej prywatne zycie."

    Mama nie "wypaplała" tylko "wyłapała" :) Z kontekstu wyraźnie wynika, że siostra sama o tym wszystkim nie opowiedziała. Szczegółowość informacji: status małżeński mężczyzn, ich wizyty w mieszkaniu siostry, zapewnienia mężczyzn, ocena, że "wygląda na to, że ona im wierzy" - wskazują ewidentnie, że ktoś się dobrał dziewczynie do komputera.
  • paris-texas-warsaw 10.04.15, 09:27
    To, że mama szpiegowała komputer może być tylko jedną z opcji. "Wyłapać" coś można w zupełnie inny sposób. W przypadku, gdy siostra coś mówiła, że się z kims spotyka, ale pewne kwestie jakoś "nie stykały", były kwestie wskazujące na jakieś niedopowiedzenia, to mogła mama coś wyłapać między wierszami. Spotykanie się z żonatym i dzieciatym mężczyzną odbywa się tak inaczej niż z bezdzietnym kawalerem, że nie potrzeba do tego wielkiej przenikliwości. Pojawiają się inne kwestie i inna towarzyszy temu atmosfera. Samo ukrywanie czyjegos statusu już wskazuje, że jest coś, o czym się nie chce mowić. Zazwyczaj bogatych, wykształconych, przystojnych i wolnych partnerów nikt przed rodziną nie ukrywa (może bardziej rodzinę przed nimi;)).
    To oczywiście nie powinno jakoś specjalnie zajmować nikogo, jaki status ma znajomy siostry czy córki, ale to inna kwestia.
    Dla porównania weź swoją interpretację z Twoich wcześniejszych postów, jak wg Ciebie mogło wyglądać i dzieciństwo i układy rodzinne (nawet z ojcem w ogóle tu nie opisanym) siostry, a oparłaś się tylko na swoim doświadczeniu. W kontakcie ze znaną osobą dopowiedzenia są znacznie łatwiejsze, a styl zachowania siostry w ogóle wydaje się dość emocjonalny i stąd dostęp do treści pozornie przez nią ukrywanych nie wydaje się trudny.
    To oczywiscie też tylko możliwa opcja:)
  • mozambique 10.04.15, 09:48
    jakos z calej tej opowiesci trudno mi uwierzyc , ze siostra ktora swej rodziny raczej nie cierpi a na pytania odpowiada tylko Tak lub NIe nagle wdaje sie pogwawedke z matką o swych znajomosciach meskich , romansowaniu , aktualnym absztyfikancie, jego stanie cywilnym i co one jej obiecuje

    to jest wrecz nieprawdopodobne
    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • paris-texas-warsaw 10.04.15, 10:02
    Nikt tu wszystkich możliwych scenariuszy nie stworzy. Wystarczy, że matka była akurat w domu, a córka pezez telefon powiedziała "Ok, to nie będę do Ciebie dzwoniła wieczorami, a tylko do pracy", albo szła na spotkanie, a z dzieckiem została matka, spotkanie było w tygodniu, a matce tlumaczyła, że facet nie może spotykać się za bardzo w weekendy "bo jest zarobiony", chociaż tak by matce było łatwiej zajmowac się dzieckiem, bo w tygodniu sama ma jakieś sprawy do załatwienia. No, opcji jest multum. Zresztą po akcji, że matka jechała ją "ratować" jak ją jakiś facet wyrzucił z domu, to trudno się dziwić, że matka jest wyczulona z kim się córka spotyka i w jaki sposób poznaje tych ludzi. Samo pytanie "Skąd się znacie" może być zwykłym pytaniem, chyba, że siostra sama dorabia ideologię.
  • paris-texas-warsaw 10.04.15, 10:13
    Jeszcze jedno... Mogła oczywiscie nawet nic nie mówic o tych facetach, mogla np. wychodzić na postkanie z rzekomą koleżanka, tylko ubierać się tak, że nie nasuwało to zupełnie skojarzeń ze spotkaniami z koleżanką. Mogła matka wyjrzeć przez okno, jak córka wychodziła na spotkanie, a podjecał po nią facet z naklejkę na aucie "baby on board" i dwoma fotelikami w środku i rzuconym damskim ubraniem potencjalnej żony. Jest tyle możliwości, nigdy niczego nie dowiedziałaś się przez zupełny przypadek?
  • yoma 10.04.15, 10:25
    I z samochodu z damskim ubraniem w środku (zaglądała przez okno?) matka wydedukowała, że córka poznaje żonatych przez net i bywają u niej w domu, a córka niewątpliwie ma schizofrenię, bo ją oskarża o grzebanie w kompie.

    A w ogóle to gdzie autorka? Ciekawam, jak im święta minęły.
    --
    Najdłuższy miesiąc w roku to trzeci.
  • paris-texas-warsaw 10.04.15, 10:40
    Ojej, Yoma, piszę, żeby nie tworzyć całych scenariuszy. Samochód mógł być dość nietypowy, mógł stać wczesniej zaparkowany, jak matka szła docórki. Dzieci czasem okrywa się, a to swetrem, a to jakimś szalem i takie ubrania mogły zostać. To tylko przykład. Mozliwych wariantów jest tysiąc.
    Mogła siostra akurat rozmawiać przez skype'a w nocy, jak matka nocowała i to usłyszała.

    Co do schizofrenii - to podejrzenie wynika pewnie z niskiej znajomości zaburzen psychicznych - może matka słyszała o najbardziej popularnych: depresji, schizofrenii i Alzhaeimerze i schizofrenia najbardziej "pasowała".

    Co do "scenariusza" Twojejbogini. Jestem naprawdę pod wrażeniem. W wolnej chwili dodam może do tego wątku Zuzi o przemocy, tam już były jakieś wpisy Twojejbogini.

    Mi jeszcze przyszedł taki możliwy podscenariusz. Może siostra sobie tak chce hmmm poprawić sytuację materialną poprzez kontakty z żonatymi mężczyznami, i tego jakoś tez matka się obawia, ale to jest równie cięzkie do wyciagnięcia na wierzch, jak mozliwa historia domowa.

    Autorko wątku, to oczywiscie jakieś mozliwe kwestie, które można brac pod uwagę. Mam nadzieję, że nie traktujesz tego, jak obrazy rodziny. Może scenariusz Twojejbogini nijak nie ma się do Was, może Wasz tata był najlepszym tatą, a np. nie żyje od lat, albo się rozstał z mamą wiele lat temu.
  • yoma 10.04.15, 13:13
    Paris, ale to nie jest ważne, jakiego koloru był samochód z łachami. Ważne jest to, że mamusia z jedną córusią zaopiekowują drugą na śmierć. Prawda?
    --
    Oszołomy z Greenpeace i tym podobnych organizacji, proszę natychmiast przywrócić globalne ocieplenie, bo w ryja.
  • paris-texas-warsaw 10.04.15, 14:01
    Wiem, ale w naszej manufakturze są różne sekcje - oceniania, dawania rad, doszukiwania się przyczyn, pisania scenariuszy, straszenia, etc. W tym wątku chcemy załatwić poruszone kwestie kompleksowo:)
  • yoma 10.04.15, 15:44
    :)
    --
    Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega
  • marsylvik 10.04.15, 14:50
    yoma napisała:

    > I z samochodu z damskim ubraniem w środku (zaglądała przez okno?) matka wydeduk
    > owała, że córka poznaje żonatych przez net i bywają u niej w domu, a córka niew
    > ątpliwie ma schizofrenię, bo ją oskarża o grzebanie w kompie.

    Skoro z opryskliwego zachowania siostry można było wydedukować, że ma schizofenię, tylko objawy jeszcze nie wszystkie pasują, ale starsza siostra już nad tym pracuje, to czemu nie można by było wydedukować z zawartości samochodu, że spotyka się z żonatymi facetami?
    No i skoro z tych opisów można było wydedukować, że była molestowana seksualnie, to czemu nie da się tego o żonatych facetach?

    Da się.
    Mało tego, takie dedukcje na podstawie niewystarczających danych są jak najbardziej konieczne w życiu. Przeszkadza tylko bezgraniczna wiara w słuszność i prawdziwość własnych wniosków.

    > A w ogóle to gdzie autorka? Ciekawam, jak im święta minęły.

    Ja na jej miejscu po takim przywitaniu zwiałabym z tego forum gdzie pieprz rośnie. Niezależnie od tego, czy te domysły i porady są trafione, czy nie - taka ich forma i zmasowanie są nie do zniesienia dla większości osób, które są właśnie w trudnej sytuacji i szukają pomocy, są mocno osobiście zaangażowane w tę sytuację. Nie mówię o żadnej poszczególnej wypowiedzi, mówię o całokształcie.

    Ciekawe, czy ta oczywistość dotrze kiedyś do większości jakiegokolwiek większego, otwartego forum... Pewnie nie, więc... marsylvik! cierpliwości i spokoju ;) Świata nie zmienię, pozostaje mi się tylko dziwić takiemu zdziwieniu :P

    no czemu to bite dziecko płacze, no czemu? przecież zasłużyło! no i to w końcu dla jego dobra! no to czemu płacze??? nie rozumiem... ciekawe, gdzie się schowało?
  • yoma 10.04.15, 15:37
    Naprawdę dla ciebie dojrzała kobieta pisząca anonimowo na forum, więc chyba poszukująca odzewu, to to samo, co bite dziecko?

    Poza tym volenti non fit inuria. W odróżnieniu, bite dziecko jest involens.
    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • marsylvik 10.04.15, 18:57
    Oczywiście, że to nie jest to samo. Gdyby to było to samo, to pisanie o tym nie miałoby sensu. Przecież gdyby to było to samo to każdy, kto widziałby bezcelowość i okrucieństwo bijącego, widziałby je także w zbiorowym wieszaniu psów na proszącym o radę. A każdy widzący dobre intencje doradzaczy rozumiałby dobre intencje bijącego rodzica. Tak nie jest. Bo to nie jest to samo.

    Jednak jest duże podobieństwo, ten sam schemat, choć sytuacja i skala szkód oczywiście inna. Ja to podobieństwo widzę wyraźnie, zdaję sobie sprawę, że jest nieoczywiste, więc wskazuję je innym. Zwłaszcza tym, którzy deklarują niezrozumienie dla takiego zachowania i zdziwienie dla takiego zniknięcia.
  • yoma 10.04.15, 20:24
    Jeśli do mnie pijesz, to ja się nie dziwię, ja po prostu chętnie poznałabym ciąg dalszy.

    Jest jeszcze możliwość, że to nie wrażliwa psychika autorki nie wytrzymała wątku na 200 postów, lecz po prostu autorka się obraziła, że nie całe forum przytakuje ze współczuciem "ależ tak, ależ tak, masz krzyż pański z siostrą wariatką".
    --
    Kobyła ma mały bok
    Ogrodnik ma wielki łeb, jest ślepy, lubi dobrze zjeść i czyta Herriota
  • marsylvik 10.04.15, 21:09
    yoma napisała:

    Taka możliwość teoretycznie jest, jednak w praktyce wydaje mi się wysoce nieprawdopodobna. Przynajmniej jeśli rozumieć to co napisałaś w sensie dosłownym "po prostu autorka się obraziła, że nie całe forum przytakuje ze współczuciem".
    Trudno mi sobie wyobrazić osobę, która by sobie tak rzeczywiście pomyślała i o to właśnie się na całe forum obraziła :)
  • sootball 10.04.15, 11:22
    OK, wyłapała a nie wypaplała, ale:
    - czy "wyłapuje" się coś grzebiąc regularnie w czyimś kompie? "Sprawdziłam archiwum jego gg i wyłapałam że się spotyka z taką jedną"? Trochę naciągane. Raczej bym się skłaniała w stronę tego, co Paris pisze.

    - Oskarżenia były o szpiegowanie komputera na odległość.
    Starsza pani-spryciara trojana jakiegoś by musiała córce zapodać czy coś ;)
    Do tego dodaj oskarżenia o grzebanie w szafie, kiedy grzebania nie było.
    Kobieta MA tendencje do wymyślania sobie powodów do pokrzywdzenia. Dlaczego - nie wiem.
  • yoma 10.04.15, 13:10
    Skąd wiesz, że nie było? Doskonale jestem w stanie sobie wyobrazić, że tak opiekuńcza matka uznała, że córuś ma bałagan w szafie...
    --
    Poczucie szczęścia to kwestia dobrze dobranych leków antydepresyjnych.
  • sootball 10.04.15, 19:37
    "Po moze 2 h pobytu, zaczela czegos szukac w szufladzie, nie mogla znalezc, i zaczela glosno wymyslac ze jej tam grzebalysmy w tej szufladzie. Zadna z nas nawet sie nie dotykala tej szuflady. "
  • yoma 10.04.15, 20:20
    No właśnie. I teraz są dwie opcje, albo ma urojenia, albo się to wzięło z wcześniejszych działań mamusi.
    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • ola_dom 10.04.15, 20:31
    yoma napisała:

    > No właśnie. I teraz są dwie opcje,

    Dobrze, że już dwie.
    Do niedawna była tylko jedna słuszna.

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • yoma 10.04.15, 23:35
    Jest jeszcze taka, że siostra ma urojenia wskutek wcześniejszych działań mamusi :)
    --
    Na zawsze zrazem!
  • sootball 10.04.15, 22:13
    No, ale w tym konkretnym przypadku nie było.
  • sootball 10.04.15, 22:14
    A resztę dopowiadacie sobie.
  • yoma 10.04.15, 15:46
    Może przeci
    > eż być ta siostra zwyczajnie lekko opóźniona umysłowo 

    Mówisz, że teraz matury są aż tak łatwe? :)
    --
    Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega
  • mozambique 09.04.15, 14:05
    gdzies przeczytalam takei motto "Strzeż sie człowieka , który nigdy sie nie zbuntował !"

    co parwda chodzilo wtedy raczej o postawę polityczną ( opozycja antykomunistyczna w prlu)ale utkwiło mi to w pamięci jakie pewne prawo ogólne - osoba która niigdy nie miala prawa sie zbuntowac, postawic na swoim, wypowiedziec swoje zdanie , okazac choc minimum indywidualnosci ( chocby ubiór na etapie nastolatka) , która zawsze była pacyfikowana w zarodku tak ze nawet nie zdązyła pomyślec ze moze byc "niesforna" - po wielu latach naparwde moze wybuchnąc w sposób niekontrolowany ,a potem nie bedzie co zbierac. Bo gdzie to wszystko kiedys musi znależć ujscie .
    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • alicjazak10 18.04.15, 10:47
    Wracam znow na forum.
    Istotnie schizofreni tutaj sie nie zdiagnozuje, to musi zrobic lekarz.

    Podajecie porady ale nie znajac rzeczywistosci
    Wychodzi ze to my z mama jestesmy niedobre.
    Mozamibiqe to juz najlepiej zna sytuacje, ze nasz tata pewnie pil za duzo. Otoz poinformuje, ze nie pil, i nie zyje juz sporo lat, mama wychowala nas wieksza czesc zycia sama.

    Sugerujecie, jak to my z mama jestesmy dla niej niedobre.
    Moze powiecie dlaczego siostra traktuje zle nasz babcie, ktora ma juz skonczone 100 lat. Wszyscy w rodzinie zycyzmy jej aby przekroczyla 101 lat, poza siostra. Prababcia cieszy sie, ze dane jej bylo dozyc takiego wieku, ze doczekala praprawnukow, chcialaby zobaczyc te praprawnuczke, widziala tylko raz, jednak siostra zawsze ma wymowki zeby nie pojechac i sie nie zobaczyc. Kiedys nie miala oporow jezdzic do prababci jak tylko ta dostala emeryture, bo ona zawsze mawial, ze jej starej juz pieniadze niepotrzebne, a nam mlodym tak, wiec dawala potrzebujacym w rodzinie. Kiedy siostra juz miala corke, tez wygladala pieniedzy od prababci i dostawala. Teraz kiedy prababcia ma zyczenie zobaczyc praprawnuczke, siostra ma mase wymowek dlaczego to nie moze przyjechac. Chcielismy zrobic pamiatkowe zdjecie, moze juz ostatnie, a z powodu oporu siostry nie da sie.

    Jak mam dowiedziala sie ze siostra spotyka sie z zonatymi mezczyznami? Nie potrzeba bylo szpiegowac komputera. Siostra sama to powiedziala, szykowala sie wyjsc, wychodzila, odbierala telefony, rozmawiala glosno, nie ukrywala, kim oni sa.

    Mamto wszystko przyzyw ai ja sie boje o nia, wysalal kartki z zyczeniami na swieta wszystkim, o d sisotry nie dostala nic. Nawet w swieta telefonu nie odebrala.
    Radze mamie, zeby przestala sie tym martwic, i niech siostra radzi sobie sama, ja po tym wszyskim mam teog dosc, ale mamie zdrowie szwankuje przez takie podejscie. Mama boi sie o wnuczke, bo ona ma alergie pokarmowa, nie powinna jesc jajek, mleka krowiego, orzechow i jeszcze kilku rzeczy, ale siostra sie tym nie przejmuje.

    Ona taka jest, do wszystkiego podchodzi beztrosko, kazdy ma byc na jej zawolanie, na uslugi.Nigdy nie chciala nic sam az siebie zrobic, np zyj w bajzlu, nie sprzatac : "sama sobie sprzatnij ten syf co narobilas" - "ale to sa twoje rzeczy, ja ich nie dotykalam" "sprzatne kiedy bede chciala, nie bedziesz mi rozkazywac, ma to lezec tam gdzi polozylam" a na stole jadalnym leza jej rzeczy , kiedy trzeba jesc obiad, a krolewna nakladla tam swoich rzeczy. Ciezko bylo z nia wytrzymac, nie chciala odrabiac prac domowych, nawet nie umiala, zeby zdala z klasy do klasy, trzeba bylo jej pomagac, odrabiac za nia. Zostawioan sama sobei zaraz miala oceny niedostateczne, a liceum, to przelezala na kanapie, z pilotem w reku ogladaja telenowele. Podejscie miala takie , ze sie sciagnie, ze sie od kogos prace domowa odpisze. Wymarzyla sobie studia, ale nie zdala egzaminu, niewiele sie uczyla.

    Ja sie do niej nie odzywam, mama proboje, ale tylko w trosce o wnuczke.
  • iskierka3 18.04.15, 11:58
    Twoj opis nijak nie pasuje do schizofrenii. Ale mam pytanie - hipotetycznie, gdyby siostra ta schizofrenie miala to co dalej? W jaki sposob poprawiloby to Twoje i mamy samopoczucie?
  • vilez 18.04.15, 12:02
    Napiszę, co budzi moje wątpliwości.
    1. Dlaczego nieodwiedzanie prababci nazywasz (nazywacie?) złym traktowaniem prababci. Może siostra nie ma czasu, nie ma z kim zostawić córki (a z wami nie chce)? Nie odwiedzanie to jeszcze nie złe traktowanie.
    2. Dlaczego nie możecie sobie zrobić z prababcią zdjęcia rodzinnego bez siostry i jej córki? To jest przesada. Może siostra nie przywiązuje wagi do takich spraw jak "ostatnie rodzinne zdjęcie"- ja np. nie przywiązuję, i szczerze mówiąc: nie odbieram takich inicjatyw najlepiej.
    3. Dlaczego wypominasz siostrze pieniądze, które jej dała babcia. To jest sprawa wyłącznie między nimi.
    4. Dlaczego wchodzicie w to, z kim i na jakich zasadach układa sobie życie uczuciowe. To nie jest wasza sprawa.Ona może być w związku i z pięcioma facetami naraz, i to nadal nie będzie wasza sprawa.
    5. Dlaczego brak kontaktu w święta odbieracie jako coś złego? Nie każdy obchodzi święta, wysyła kartki, dzwoni itd. Może siostra dojrzała do tego, by się od tych form uwolnić. A może nie chciała być w tym czasie z Wami. Jej sprawa.
    6. Dlaczego łączysz pogorszenie stanu zdrowia mamy z tym, jak żyje córka. Bez przesady, co?
    7. Dlaczego piszesz, że siostra się nie przejmuje alergią swojej córki? Czy siostra lekceważy np. stany wstrząsu anafilaktycznego u córki? Ty wiesz lepiej, co ona robi w tym względzie czy tylko tak sobie o tym piszesz? Alergie pokarmowe w tym wieku są przemijające i mutujące.
    6. Ostatni akapit to silna niechęć do siostry. Z tego, jak o niej piszesz, wynika, ze nie bierzesz np. pod uwagę, ze siostra jest dysfunkcyjna, ale w sposób zupełnie niegroźny. Są ludzie, którzy nie zachowują się jak większość w zakresie sprzątania, odrabiania lekcji, nauki itd. Ale to nie znaczy, ze są złymi czy szkodliwymi ludźmi!

    Stawiam zatem tezę, że siostra jest niezdiagnozowaną dyslektyczką (czy coś w tym rodzaju), i że nie znalazła w Was wsparcia, aprobaty, a tylko- niechęć i krytykę. I tak narosły między Wami konflikty, aż wreszcie siostra postanowiła się od Was uwolnić. Jeśli mam rację, to wcale się jej nie dziwię.
    Pkt 1-5 wskazują ewidentnie na WASZĄ SILNĄ NIECHĘĆ DO SIOSTRY, nas budowanie światów: MY- Ona.
    Poczytaj sobie o dysfunkcjach i funkcjonowaniu ludzi z dysfunkcjami, może wtedy zrozumiesz siostrę i to, co jej przez nieakceptację jej osoby, robiliście.
  • ola_dom 18.04.15, 13:01
    vilez napisała:

    > 7. Dlaczego piszesz, że siostra się nie przejmuje alergią swojej córki? Czy siostra lekceważy
    > np. stany wstrząsu anafilaktycznego u córki?

    vilez - mam milion alergii pokarmowych i ani razu w życiu nawet się nie zbliżyłam do wstrząsu anafilaktycznego :).
    Pewnie, gdyby córka reagowała wstrząsem, to matka miałaby powód się przejąć. Ale że ma "tylko" alergię, której być może nawet za bardzo nie widać - to czym tu się przejmować, nie?

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • vilez 18.04.15, 15:02
    Pokarmówka mutuje, z pokarmówki sie wyrasta. A jako, że widzę w tekście autorki szereg uprzedzeń, to także i to moze być widziane w tym pryzmacie. To i pytam: co ona takiego robi, by napisać, że siostra "się tym nie przejmuje". Moje dzieci są alergikami, miały pokarmówkę, więc pytam, o co chodzi.
  • ola_dom 18.04.15, 17:10
    > Pokarmówka mutuje, z pokarmówki sie wyrasta.

    a-ha.... owszem wyrasta się. O ile organizm przez jakiś czas jest wolny od ciągłego drażnienia alergenem, faktycznie może się uspokoić i z czasem przestać na niego reagować. Ale nie da się tego zrobić - SKUTECZNIE I NA LATA - bez ścisłej diety.
    Ale niestety częściej "mutuje" - jak to określiłaś. U mnie "zmutowało" tak, że wskutek ciągłego drażnienia alergenem (nikt nie wiedział, że mam alergię i na co) organizm uwrażliwił się tak, że w pewnym momencie reagował na WSZYSTKO.
    Czy wiedząc, że Twoje dzieci mają alergię pokarmową, karmiłaś je uczulającymi pokarmami?

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • vilez 18.04.15, 18:43
    Wyrasta się. Moje dzieci z wielu uczuleń wyrosły we wczesnym dzieciństwie. Np. z uczulenia na mleko krowie (ok 3 roku życia), białka jaja, niektórych rodzajów mięs.
    Dlatego zapytałam, co konkretnie wskazywało na konieczność utrzymywania diety- wstrząs? Inne? Bo mogło być właśnie tak, że dzieci JUŻ wyrosły. A nie jest tak, ze jak dziecko jest uczulone pokarmowe, to jest uczulone na zawsze. Przeciwnie- w dzieciństwie jest to dynamiczne i różnie u różnych dzieci.
  • ola_dom 18.04.15, 22:15
    vilez napisała:

    > Wyrasta się. Moje dzieci z wielu uczuleń wyrosły we wczesnym dzieciństwie.

    Twoje wyrosły. A inne nie wyrosły. Ja nie wyrosłam, tylko "wrosłam" i pogłębiało się z każdym rokiem.
    Nie wszystkie dzieci są takie, jak Twoje.

    Nie odpowiedziałaś na moje pytanie - karmiłaś dzieci alergenami wiedząc, że mają na nie uczulenie?
    Zresztą - o czym tu w ogóle dyskutować - jak dziecko ma na coś uczulenie, to mu się tego nie daje do jedzenia i koniec. Aż do przeprowadzenia kontrolowanej próby. Proste i nie ma nad czym dywagować.

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • vilez 19.04.15, 15:38
    > Nie wszystkie dzieci są takie, jak Twoje.

    Ani takie jak Ty
    Napisałam, że dzieci są RÓŻNE (nie zauważyłaś?). Nie wiadomo, czy ta rodzina wie o możliwości wyrastania, i czy rzeczywiście sprawdzili, jak się rzecz w konkrecie ma. Raczej można mniemać, ze odwrotnie, skoro nadal jest jej wyciągane, że "nie odrabiała lekcji".

    > Nie odpowiedziałaś na moje pytanie - karmiłaś dzieci alergenami wiedząc, że
    > mają na nie uczulenie?

    Bo to demagogia. A na tym poziomie nie dyskutuję. I dziwię Ci się, że wchodzisz na ów poziom.
    Skąd wiesz, że ta siostra karmiła, skoro nie wiesz, jaki jest stan faktyczny. Moje pytania były właśnie w materii ustalenia stanu faktycznego, bo powzięłam podejrzenie co do rzetelności przedstawienia tego stanu. Nie rozumiem, jak mogłaś tego nie zrozumieć.
  • aqua48 19.04.15, 16:28
    vilez napisała:

    >Nie wiadomo, czy ta rodzina wie o możliwości wyrastania
    >
    > > Nie odpowiedziałaś na moje pytanie - karmiłaś dzieci alergenami wiedząc,
    > że mają na nie uczulenie?
    >
    > Bo to demagogia.

    To nie demagogia, to nauka. Ja byłam w dzieciństwie karmiona alergenami z nadzieją, że "wyrosnę". Owszem "wyrosłam" z alergii na mleko krowie, ale w zamian za to dostałam paskudnej alergii na mnóstwo innych alergenów, co bardzo mocno utrudnia mi życie do dzisiaj. I tak właśnie się najczęściej dzieje - ignorowana alergia pokarmowa w dzieciństwie zamienia się na inny, gorszy rodzaj alergii w wieku dojrzewania, albo jeszcze później. Warto zdawać sobie z tego sprawę zanim zacznie się wcielać w życie pseudonaukowe teorie ze szkodą dla własnych dzieci.
  • vilez 21.04.15, 22:57
    Demagogia, bo pytać kogoś, kto ma alergiczne dzieci w ten sposób, to... no właśnie. To jak zapytać, czy nadal bije pan żonę.
    Warto czytać uważnie, zanim się napisze coś o pseudonaukowych teoriach.
    Masz gorszy okres, Aquo.
  • aqua48 22.04.15, 09:28
    vilez napisała:

    > Demagogia, bo pytać kogoś, kto ma alergiczne dzieci w ten sposób, to... no właś
    > nie. To jak zapytać, czy nadal bije pan żonę.

    Nie masz racji. Ja się wprost zapytałam mojej Mamy (skądinąd mądrej i inteligentnej kobiety) dlaczego tak lali we mnie to mleko w dzieciństwie skoro widać było naocznie, że mi szkodzi i że dostaję po nim bardzo bolesnej wysypki.
    Mama mi odpowiedziała.. że po prostu tak powszechne było przekonanie, że dzieci MUSZĄ pić mleko, że uważali, że to przeważa nad moją alergią, po latach zobaczyła, że nie miała racji, bo zamiast zaniknąć alergia się pięknie rozwinęła i przeszła na inne alergeny i bardzo mnie przeprasza. Przeprosiny długo poniewczasie. Ale cóż, rodzice nie są wszechwiedzący i też się mylą.

    > Masz gorszy okres, Aquo.

    Pseudonaukowe stwierdzenie.
  • alicjazak10 18.04.15, 13:12
    Na tym forum probowalam znalezc ludzi ktorzy byc moze mieli taki sam lub podobny problem, i jak sie to skonczylo

    Wyjasnie jak siostra trakuje prababcie. Otoz, jest jedyna osoba w rodzinie, ktora wyrazila sie "ta stara baba jeszcze nie zdechla? Ciagle czegos chce, jak zdechnie to ZUS sie ucieszy". Tak sie przy nas wyrazila, i to o prababci do ktorej sama kiedys po pieniadze jezdzila. Pamietam, jak odliczala dni, kiedy listonosz z emerytura przyjdzie, pamietam jak raz byla zla, bo pojechala, a tu z jakichs powodow emerytury sie opoznily. Dzisiaj ona nie chce spelnic zyczenia prababci, zeby sie z praprawnuczka zobaczyc i zrobic ostatnie zdjecie.

    Ja uznaje uznaje zostawic siostra, sama sobie, ale wiem ze zawsze konczylo sie to zle. Zawsze wpakowala sie debet na koncie, nazapoznawala podejrzanych ludzi, ktorym pozyczala pieniadze na wieczne nie oddanie, sumy nieduze od 50 do 300 pln, ktorych oczywiscie nie zobaczyla z powrotem.
    Jest dorosla, moze robic co chce, ale potem sie to tak konczy, jak z tymi chlopakami, ze obrazila sie na nas bardzo jak mowilysmy jej ze oni duzo pija, i zwiazek z pijakami raczej sie nie uda, to powiedziala, ze oni sie maja jej podobac a nie nam, i nam nic do tego kto sie jej podoba. Efekt tego byl taki, ze raz wyladowala w srodku nocy na klatce schodowej, i wydzwaniala do mamy po pomoc. Drugi raz w placz, bo zostala sama w ciazy. Innym razem, placz i wyzywanie ludzi ktorym pozyczyla pieniadze i nie majac pieniedzy na zycie wpakowala sie w debet. Raz juz prawie dala sie namowic na pozyczke z Providenta, ale mama na szczescie jej to wyperswadowala.
    Radzicie sie nie zajmowac nia, ja tez mamie juz to radze, ja mama sie boi ze ona cos sobie i dziekcu moze zrobic. Ona nieraz mowi "no to sie powiesze i co mi zrobisz?",a co z dzieckiem. Naprawde nie chcemy, zeby to sie zdarzylo, i w mediach bylo glosno, ze samotna matka popelnila samobojstwo i zabila dziecko. Nie wierze ze siostra jest zdolna cos takiego zrobic ale mama twierdzi ze ona jest zdolna na takie cos.
    Mama jest schorowana, ma problemy z sercem i wszelkie nieszczescia bardzo ja przytlaczaja. Zaraz jej sie pogarsza. Kiedy miala operacje, przyjechalam sie nie opiekowac, siostra, nawyrabiala tak, ze mamie sie w szpitalu mocno pogorszylo.

    My nie akceptujemy jej zachowania, ignorancji, chamskich odzywek, wulgaryzmow jakich uczy male dziecko. Ona bedzie miec roszczeniowa postawe, co to jej sie nalezy, dostanie pomoc,a potem wejdzie takiej osobie na glowe ze swoimi problemami, zacznie wyzywac po chamsku. Kuzyni jej napomagali, to potem zostali zwyzywani. Kuzyni to nie chca jej juz widywac za to wszystko. Mamy dosyc tych jej klamst co kto powiedzial, albo zrobil a te osoby nigdy tak nie zrobily. To daleko posunieta mitomania i wiara w to co mowi, ze tak autentycznie bylo. Proba konfrontacji jej z osobami ktore wg niej tak mowily, konczy sie awantura, wyzwiskami, itp
  • iskierka3 18.04.15, 13:21
    A myslalyscie aby pojsc do psychologa, np aby mama poszla nauczyc sie radzic sobie ze swoimi emocjami zwiazanymi z siostra? Z tego co piszesz byc moze siostra jest roszczeniowa, niegrzeczna i niemila w obejsciu. Ale jej nie zmienicie.
  • olikol 18.04.15, 13:41
    Za taki tekst siostra dawno powinna być wyproszona z rodziny. Dlaczego matka nachodzi ją i narzuca się jej mimo chamstwa córki?
    siostra się nie zmieni. A wy dawno powinniście ją przestać "ratować" bo człowiek który wie, że i tak go inni uratują nie ma powodu by się zmieniać i pracować nad swoim postępowaniem.
    Twoja matka powinna iść do terapeuty przerobić swój problem współuzależnienia od córki.
    Zająć się sobą i dać tej córce święty spokój. Dawno powinna ją odstawić od cycka a nie trzymać na cycu równocześnie łajając jaka nieudana. Bo tylko tym szkodzi sytuacji.

    Jak matka chce wychowywać jakieś małe dziecko na takie jak ona uważa, to niech jakieś adoptuje albo urodzi. Bo twoja wypowiedz to znowu lista wymagań jaka siostra ma być by was zadowolić. Ona taka nie jest, nie była, i nie będzie. A dziecko jest jej, jak babcia chciała je wychowywać po swojemu to trzeba było je zaadoptować od początku.

    Takie sąAla, siostra się nie zmieni. A wy dawno powinniście ją przestać "ratować" bo człowiek który wie, że i tak go inni uratują nie ma powodu by się zmieniać i pracować nad swoim postępowaniem.
    Twoja matka powinna iść do terapeuty przerobić swój problem współuzależnienia od córki.
    Zająć się sobą i dać tej córce święty spokój. Dawno powinna ją odstawić od cycka a nie trzymać na cycu równocześnie łajając jaka nieudana. Bo tylko tym szkodzi sytuacji.
    Siostra jest jak np alkoholik a wy jak żona/matka alkoholika. Nikt z was nie zachowuje się normalnie. Od dawna powielacie ten sam chory schemat. Odpuść.



  • vilez 18.04.15, 15:10
    Zadałam ~Ci kilka pytań- nie odpowiadasz. Zapytam raz jeszcze. Co ma mieć do rzeczy to, że ona "nie chciala odrabiac prac domowych, nawet nie umiala, zeby zdala z klasy do klasy, trzeba bylo jej pomagac, odrabiac za nia. Zostawioan sama sobie zaraz miala oceny niedostateczne, a liceum, to przelezala na kanapie, z pilotem w reku ogladaja telenowele. Podejscie miala takie , ze sie sciagnie, ze sie od kogos prace domowa odpisze. Wymarzyla sobie studia, ale nie zdala egzaminu, niewiele sie uczyla."

    O co z tym chodzi? Bo to jasno dla mnie pokazuje, że masz UOGÓLNIONĄ niechęć do niej, i to taką, że także fakt, że miała SZKOLNE PROBLEMY, świadczy przeciw niej.
    I to zapala we mnie czerwone światło.

    Oczywiście, że siostra nie powinna się tak odzywać, ale ważny jest kontekst. Może było np. tak, żeście ją o to molestowały i nakręciły nawet samą babcię, która coś np. powiedziała o niej, co ją wyprowadziło z równowagi.

    Mnie się w tej Twojej relacji wiele nie podoba. Cały czas widzę pole do tego, że macie niezłe popaprane toksyczne relacje. Wszyscy. I że może bardziej poszkodowaną w tym wszystkim jest jednak ona, a nie- wy. A wskazuje mi to właśnie to, jak TY o niej piszesz.
    Ale to oczywiście tylko jedna z możliwości.
  • alicjazak10 19.04.15, 15:09
    sorry ze nie odpowiedzialam, po prostu jest tu duzo postow i z nadmiaru nie przeczytalam wszystkich zapytan

    Odpowiem po raz kolejny: w trakcie ostatnieju wizyty, siostra na dzien dobry napadla mnie z krzykiem, ze zwalilam sie jej na leb, i nigdy w jej niczym nie pomoglam, to i ona mi tez w niczym nie pomoze. Odpowiedzialm, zgodnei z prawda, ze od podstawowki, prze zliceum, to ja odrabialam za nia prace domowe, siedzialam ze slownikiem ortograficznym i uczylam ortografi, bo ona stawiala blad na bledzie, za co dostawala dwoje a potem jedynki, mama tez. Nie lubie jak mi ktos klamie prosto w oczy, a zlwaszcza nt ze ja cos zrobila czy nie zrobilam, kiedy ja wiem jaka jest prawda. Przypomniala, ile to razy musialam jej w wielu innych powaznych rzeczach pomoc. tol bylo w odpowiedzi na jej zarzut, ze jej nigdy w niczym nie pomoglam.

    Mam niechec do niej, za jej koszmarny charakter. W sposob w jaki odnosi sie do zyczliwych sobie ludzie.
    Bronicie osoby, ktora jest zawistna, zlosliwa, i tak wewnetrznie zla. Ona nie pozyczy nikomu dobrego tylko zlego. Wujek mial wypadek, robil samochod a ona " a dobrze tak temu staremu ch*jowi, a taki ladny samochod mial i juz nie samochodu". Ona tez pisala donosy na ludzi, ktory jej podpadli. Kiedys miala kolezanke, u ktorej mieszkala ponad tydzien, kolezanka miala tylko jeden pokoj, sama nocowala na materacu na podlodze a siostrze odstapila lozko. Do tego jej chlopak wozil siostre samochodem szukajac pokoi na miescie. Pomogli tez jej z rzeczami zawiezc, pownosic na pietro jak juz po tygodniu znalazla sobie pokoj. Za jakis czas sie pokocily o cos, to siostra napisala donos do Urzedu Skarbowego, ze tamta dziewczyna, bedac fryzjerka na etacie, jeszcze wieczorami dorabia sobie uslugami fryzjerskimi i kosmetycznymi, bez rachunkow, po domach klientek, podala jej numer telefonu, ze jest dostepna wieczorami, i nie placi z tego podatkow. Dziewczyna miala z tegu tytulu problemy z Urzedem Skarbowym. Nieplacenie podatkow to przestepstwo gospodarcze, ale to ze dziewczyna na dorobku raz na jakis czas zarobi sobie kilka zlotych bez podatku to malej wagi przestepstwo w obliczu wielkich afer jakie w Polsce sa. Prawdobodobnie tez doniosla na ciotke i wujka ze emeryci jeszcze sobie jezdza za granice, zarabiaja w gotowce, do tego wujek robi remonty ludziom bez rachunkow, ktos na nich anonimowy donos zlozyl, dobrze poinformowany i mieli nieprzyjemnosci. Nie wiemy czy to ona, ale mozliwe ze tak.
    Siostra przeklina przy corce, dziecko powtarza wulgaryzmy, i to jest nienormalne, a jeszcze piszecie ze to ona poszkodowana w tym wszystkim.

    Sama dzieki swojemu uporowi, pokazywaniu ze ona rzadzi do niczego nie doszla, ma slabo platna prace, samotna matka, ale czemu swoje frustracje zyciowe wylewa na rodzinie?

    Mysmy ja molestowaly? Czyli prosba zeby sprzatnela po sobie to jest molestowanie?
    Ona jak wstala z lozka to malo kiedy po sobie poscielila, barlog lezal do popoludnia, i wstyd bylo wejsc z kims obcym do domu, a to rozgrzebane lozko i spi w tym nasz kot. Ubrania rzucone na podloge i ktos obcy to widzi. Kiedys mama przyszla z pracy z kierownikiem, i taki widok zastala, lozko nie poscielone od rana, i w tym spi kot, a na stole niedojedzone sniadanie. Wstyd byl niesamowity. Jakiekolwiek prosby do niej zeby sprzatnela byly ignorowane. Sprzatala z wielkim bolem. do tej pory tak ma, ze wszytko porozrzucane, jak nie pracuje to spi do poludnia, poscieli nie sprzata i tak to lezy rozgrzebane do wieczora. W kuchni stoja po pare dni nieumyte talerze z czyms niedojedzonym.
    Myslicie ze latwo wytrzymac z taka osoba?
  • yoma 19.04.15, 15:19
    To nie wytrzymujcie, o to się grzecznie was prosi.

    Mamusia zdaje się mieszka 100 km od niej, a ty kilka tysięcy? To co was barłóg obchodzi?

    Adoptujcie sobie może razem z mamusią jakieś dziecko i wychowujcie je od początku, jak jesteście takie niewyżyte wychowawczo. Bo siostry już nie wychowacie, naprawdę. Uczyć, że brzydko jest mówić ch... i pisać donosy trzeba było 30 lat temu.
    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • iskierka3 19.04.15, 15:24
    Alicja to jeszcze moje pytanie poprosze:) dlaczego zalezy Wam na rozpoznaniu choroby psychicznej i czy rozwazalyscie psychologa dla mamy/dla Was?
  • vilez 19.04.15, 15:47
    Dzięki za odpowiedź.

    Postawiłam tezę, że Twoja siostra ma jakąś nierozpoznaną dysfunkcję. Myślałaś kiedyś o tym?
    Człowiek z dysfunkcją może inaczej funkcjonować, niż Wy. Wasze światy mogły się rozmijać do tego stopni,a że to co Wy uznawaliście za pomoc, dla niej było obciążeniem, złem, być może- przemocą. Tak się dziej, gdy ludzie z różnych światów się nie rozumieją, bo nie wiedz?ą w ogóle o MOŻLIWOŚCI ISTNIENIA takich różnych światów.
    Na przykładzie odrabiania lekcji- "pomaganie" wedle typowych modeli i kryteriów tu nic nie daje, przeciwnie, tylko: niszczy.
    Wy macie do niej uraz, ona- do Was. Ona była w mniejszości. Ona była w większej, niż wy, potrzebie. I tak narastała wzajemna niechęć, spirala uprzedzeń i negatywnych zachowań.
    O to mi chodzi.
    Oczywiście, to tylko przypuszczenie.

    Mój dorosły syn nie ścieli łózka do dziś. Ale ja rozumiem, skąd się to bierze. Ty- nie.

    Przykłady, które podajesz (nauka, porządek), kierują mnie w stronę tych dysfunkcji. Pomyśl o tym.
  • aqua48 19.04.15, 16:22
    alicjazak10 napisała:

    > Odpowiem po raz kolejny: w trakcie ostatnieju wizyty, siostra na dzien dobry na
    > padla mnie z krzykiem, ze zwalilam sie jej na leb,
    > Mam niechec do niej, za jej koszmarny charakter.
    > jest zawistna, zlosliwa, i tak wewnetrznie zla napisala donos do Urzedu Skarbowego

    Dalej nie rozumiem po co utrzymujesz kontakt z siostrą, porządkujesz jej życie, zwalasz się jej na głowę? Nie zmienisz jej na inną. Nie będziesz miała dobrej, miłej, uczynnej i pracowitej siostry. To niemożliwe. Jedyne co możesz zrobić to pogodzić się z tym JAKA ONA JEST. I dać jej spokój tak jak ona tego oczekuje, ale.. również nie pomagać wtedy kiedy noga jej się znowu powinie, nie ratować nie podnosić, nie ocierać łez. Pozwolić PONIEŚĆ KONSEKWENCJE jej zachowania. Nawet jeśli miałoby to być życie niegodne z Twoimi standardami - brudną pościelą, przeklinaniem, nieumytymi talerzami itp. Jedyne co realnie możesz zrobić - to nasłać na siostrę opiekę społeczna aby REGULARNIE kontrolowała czy jest wydolną matką, czy jej dziecku nie dzieje się krzywda i czy jest ono wystarczająco zaopiekowane.

  • vilez 19.04.15, 16:29
    Nie zaszkodzi też spróbować zrozumieć siostrę- jej uwarunkowania. Choć to chyba raczej praca dla specjalisty.
  • morekac 21.04.15, 05:55
    , to siostra napisala donos do Urzedu Skarbowego, ze tamta dziewczyna, bedac fryzjerka na etacie, jeszcze wieczorami dorabia sobie uslugami fryzjerskimi i kosmetycznymi, bez rachunkow, po domach klientek, podala jej numer telefonu,

    Siostra okazała się przykładną obywatelką i też źle... To na pewno twoja siostra donosik napisała? Bo może sami na to wpadli? Tak samo, jak na ślady działalności cioci i wujka? Małe miasto, wszyscy się znają, w urzędach się nudzą...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • morekac 21.04.15, 05:48
    vilez napisała:
    Stawiam zatem tezę, że siostra jest niezdiagnozowaną dyslektyczką (czy coś w tym rodzaju), i że nie znalazła w Was wsparcia, aprobaty, a tylko- niechęć i krytykę.

    Hehe, mnie też to wyszło. Niezdiagnozowana dysleksja.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • paris-texas-warsaw 21.04.15, 12:18
    Morecac, jestem pod wrażeniem, że tak Ci się udało zdiagnozować osobę na odległość (wykluczyłaś np. obniżoną inteligencję i lenistwo?)... Chciałabym przy okazji spytać, czy Ty Morecac tą dysleksją tłumaczyłabyś też niechęć do ścielenia łóżka, zamiłowanie do długiego snu (a może to lekka narkolepsja?), zamiłowanie do oglądania seriali, wulgarne zachowania, emocjonalne niezrównoważenie i kształtowanie życia towarzyskiego niosące znamiona promiskuityzmu, czy jednak ograniczasz się do zdiagnozowania dysleksji jako jednego z problemów (ewentualnych) tej osoby?
  • morekac 21.04.15, 13:16
    To nie ja, to Vilez. ;-)
    Te trudności z ortografią, nauką (czasami bardzo uogólnione, niestety) i gubienie się w dowolnych miejscach oraz w czasoprzestrzeni. Kłopoty z organizacją i porządkiem, z zapamiętaniem pewnych sekwencji. Tak, scielenie łóżka też. W połączeniu z bałaganiarstwem. ;-) Takie ogólne nieogarnięcie. Jakbym moje rodzone dzieciątko widziała.
    Niestety, powikłaniem 'nieleczonej' dysleksji (wyleczyć się nie da, ale można nauczyć się z tym zyć trochę lepiej) bywa obniżona motywacja do nauki, wykształcenie niższe niż można się spodziewać (a co za tym idzie - często niższe osiągnięcia zawodowe i pensja). A najgorszą rzeczą, którą można zrobić dyslektykowi, to twierdzić, że leń/nieuk i wyręczać go we wszystkim, byleby tylko szkołę skończył... Nie, żeby to była wina wątkotwórczyni, skąd miała wiedzieć? Ale hipotezy, że siostra ma dysleksję i dlatego jest teraz w finansowym dole, nie lekceważyłabym tak zupełnie.
    Niemniej, że siostra już zdaje się w okolicach 30-tki (bo egzaminów na studia nie ma już od dość dawna), to można ją spokojnie zostawić w spokoju i aż tak się nie przejmować.

    i kształ
    > towanie życia towarzyskiego niosące znamiona promiskuityzmu,
    E tam, mamie i siostrze się to pewnie w głowie nie mieści, jak to można więcej niż z jednym panem przez całe życie, ale to wcale nie musi być nic strasznego. Z opisu nie wynika, by pani miała urządzać orgie.
    Ani w długim spaniu, ani w oglądaniu seriali nie ma nic specjalnie nagannego. Wiele osób to ma, częściowo to sprawa indywidualna i tyle. Mamusia i siostra urządzają 30-letniej (?) kobiecie życie po swojemu, nie wiem, czy też nie dostawałabyś piany na widok Siostry-Dobra-Rada i Mamusi-Która-Zawsze-Wie-Lepiej.

    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • paris-texas-warsaw 21.04.15, 14:38
    > To nie ja, to Vilez. ;-)

    Morecac, Ty kawalarzu, nie nastraszysz mnie;)))

    No, cóż mogę dodać, po Twojej wypowiedzi od razu widać, że się znasz na rzeczy!
  • morekac 21.04.15, 21:41
    Chodzi o to, że to Vilez postawiła tezę o dysleksji. Chociaż muszę przyznać, że mnie też przyszła taka myśl do głowy podczas czytania wynurzeń starszej siostry nt perypetii szkolnych młodszej. Oczywiście - nie tłumaczy to wszystkiego, w tym dzikich dąsów młodszej, ale... skoro obie panie traktują damę w wieku zapewne prawie balzakowskim jako wieczyście niepełnoletnią, to co się dziwić, że zachowuje się jak smarkula i zbuntowana nastolatka? A z drugiej strony - po co wypominać siostrze jakieś tam odrabianie za nią lekcji wieki temu? (I niech mi wątkotwótczyni wybaczy: było to raczej szkodzenie niż pomaganie) .
    Ogólnie to jakiś chory układ - to nie jest układ 3 dorosłych kobiet , ale układ, w którym jedną uznaje się za wiecznie niekompetentną i ma się do niej pretensje o wszystko: o to, że nie chce sobie zrobić zdjęcia z prababcią (interpretacja: źle traktuje babcię) , że ogranicza babci kontakty z jedyną wnuczką (a przecież wątkotwórczyni mogłaby się postarać o drugą, co stoi na przeszkodzie?), że matka podupadła na zdrowiu (to na pewno wina tej wrednej córki, a nie tego, że mama jest coraz starsza i w pewien sposób jest to normalna kolej rzeczy). Pretensje o to, że ma dziecko bez męża, że ma nieposłane łóżko, że to, że tamto. Kto wytrzyma rolę czarnej owcy w rodzinie i takie trucie? Przyznaję bez bicia: mnie by się chyba agresja słowna włączyła.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • vilez 21.04.15, 23:03
    Popełniłaś niewybaczalny błąd, że się choć trochę przychyliłaś do tezy Vilez ;) A wypominać nieodrobione lekcje trzeba- to się mieści w paradygmacie, który głosi nieoceniona paris, że dysklesja to w gruncie rzeczy obniżona inteligencja i lenistwa. No!
  • twojabogini 22.04.15, 09:50
    Przyznaję, że dysleksja jako jedna ze składowych problemu i zawikłanej więzi rodzinnej także przyszła mi do głowy. Niekoniecznie jako dysleksja w ścisłym znaczeniu, ale dysfunkcja, która utrudnia takie rzeczy jak nauka, a w dorosłym życiu - utrzymanie ładu, czy wypełnianie papierków urzędowych.
    Mam na składzie potomka z zaburzeniem przetwarzania wzrokowego (zdiagnozowany jako dyslektyk, choć to nieco co innego) - bałagan, nieodrabianie lekcji, trudności w takim ogólnym ogarnięciu, planowaniu czasu. Z tym da się żyć, po prostu żyje się nieco inaczej. Jeśli zamiast skupiać się na wyrównywaniu dziecka do poziomu przeciętnej, której w obszarze pisania czy porządku i tak nie osiągnie, skupia się na jego mocnych stronach - funkcjonowanie takiego dziecka się znacznie poprawia. Niemniej jednak otoczenie szkolno-rodzinno-przyjacielskie ma problem z zaakceptowaniem, że dzieciak może być po prostu inny.

    Nie rozumiem dlaczego osób z dysfunkcjami ruchu, np. krótszą nogą nie katuje się biegami na setkę, w celu wyrównania ich do normy, ale za to dyslektyków za wszelką cenę próbuje się zmuszać do pisania i zaprowadzania ładu wokół siebie.

    Co do czarnych owiec w rodzinie - wyłamanie się z systemu i życie po swojemu często powoduje presję ze strony rodziny. Jeśli w rodzinie uważa się, że ważny jest porządek, uporządkowane życie seksualne i płacenie rachunków na czas - można mieć zdrowo przerąbane, kiedy uważa się inaczej, albo z racji swojej dysfunkcji nie jest się w stanie w ten sposób funkcjonować.
    Ja wyrosłam w rodzinie, w której każdy był zobowiązany do sukcesu. Jak działasz w branży edukacyjnej, to albo jesteś wykładowcą, albo piszesz przynajmniej jakieś podręczniki metodyczne - nie możesz być takim zwykłym nauczycielem. Jak jesteś artystą - to masz światowe wystawy, piszą o tobie. Cokolwiek robisz dążysz by być asem swojej profesji, masz robić to dobrze i wspinać się na wyżyny swojego zawodu. Do tego należy prowadzić się moralnie, a kobiety nie powinny poświęcać kariery dla domu i dzieci.
    Gdy wyłamałam się ze schematu swoje umiejętności zawodowe, pożytkując je na rzeczy nie tak dochodowe, nie dające sławy, ani uznania, ale za to dające mi satysfakcję, a do tego jako samotna matka nie chciałam zrezygnować z randek (i miałam bałagan :) też znalazłam się pod presją rodzinną. Tak samo jak parę lat później na etapie gdy postanowiłam ograniczyć pracę zawodową na rzecz dzieci i rodziny. Moje decyzje ponieważ "inne" - były oceniane jako niedojrzałe, a ja się "marnowałam". W sumie gdybym przeczytała ten post paręnaście lat wcześniej być może zapożyczyłabym strategię wulgarnej agresji jako obrony przed zawoalowaną, ubraną w kostium troski - w sumie jednak wulgarnej agresji.
    Bo cokolwiek jest przyczyną - nie ulega wątpliwości, że agresorami są troskliwa mamusia i dojrzała stabilna siostra.

  • sebalda 22.04.15, 12:45
    A mnie się włącza myślenie o CHAD. Bo z opisu wynika, że siostra nie jest stale taka straszna, owszem, leniwa, niezaradna, nieprzyjemna, ale te ataki, wyzwiska, nastawianie dziecka, kłamanie w żywe oczy i przede wszystkim podejrzenia o sprawdzanie na odległość komputera i grzebania w szafach jakoś się składają na obraz zaostrzenia CHAD. Miałam w pracy koleżankę, która z dnia na dzień, a potem z minuty na minutę wpadała w taki trans. Z miłej i spokojnej przemieniała się w paranoiczkę z pretensjami do wszystkich i wszystkiego. Trafiała po takim ataku do szpitala, dostawała leki i wracała zupełnie normalna, by po roku znów zacząć mamrotać pod nosem, że ona wie, kto jej to zrobił, a gdy wysiadła z autobusu, to prawie wszyscy za nią poszli i potem stali pod jej domem. I dalej już kompletny odlot. A potem znowu leki i normalna miła dziewczyna. To straszna i bardzo poważna choroba, bez leków na pewno nie da się z nią nic zrobić. Siostra może się nie przejmować losem drugiej siostry, może się odciąć, ale matce się nie dziwię, że się martwi i chce mimo tych wszystkich szykan pomóc.
    Oczywiście mogę się bardzo mylić, piszę na podstawie wiedzy o chorobie i obserwacji takiej osoby, ale to nie jest tutaj jednoznaczne. Ideałem byłoby wysłanie siostry do psychiatry, ale wątpię, by to się udało, może jak będzie miałam jakiś poważniejszy atak, bo to nie jest wykluczone.
  • alicjazak10 26.07.15, 13:25
    Odswierzam watek po 3 miesiacach

    Co sie wydarzylo z to moja podobno normalna siostra w ciagu tego czasu.

    Zmienila adres, przy czym nawyzywala mame przez telefon, przez co mama z racji slabego serca wyladowala na pare dni w szpitalu,na szczescie wyszla z tego. Dowiedzialam sie od tym do coci, siedzialam jak na szpilkach, proby skontaktowanai sie z siostra nie udaly sie, nie odbierala telefonu, potem go wylaczyla. Ciotka dostala od niej sms ze ona nie ma czasu.
    Mama po raz kolejny uslyszala ze ma sie w jej zycie nie wtracac, adresu gdzie obecnie mieszka nie dostanie.

    W piatek, 2 dni temu mama dostala od niej telefon, chyba pierwszy od paru lat, z zarzutami ze winna jest tego, iz ona nie dostala awansu w pracy, dostala oferte, ale praca w takich godzinach, ze nie ma co z dzieckiem zrobic. Nie stac ja na opiekunke, i godziny w jakich przedszkole jest czynne, musi prowadzic tam corke. Mama jest temu winna "bo nie chciala pomoc"

    Dalej twierdzicie ze moja siostra jest calkowicie normalna a psycholog jest potrzebny mi i mamie?
    Teraz to mama jest winna, bo nie chciala pomoc opiekowac sie wnuczka. Przez tyle miesiecy utrudniala jak tylko mogla kontakt z wnuczka, 2 dni temu dzwonila ze to mama jest temu winna, bo nie ma sie kto opiekowac, prowadzac do przedszkola i jej przez to wpracy nie awansowali.

    Odpowiem jak to mama wlapala ze siostra umawia sie z zonatymi mezczyznami. Nie grzebala w komputrze, tylko siedziala w jednym pokoju, siostra rozmawiala na czacie internetowym, z kims, odbierala telefony, mimowolnie slyszala rozmowy. Kiedys przyszla do mieszkania, siostra tam siedziala z jakims gosciem przy herbatce, ona nie ukrywala tego ze on ma zone i dziecko, i obiecuje, ze zostawi dla niej. Potem przyprowadzala drugiego, i tez o nim mowila ze on ma zone i zostawi zone dla niej. Najlepsza przyjaciolka mojej siostry, jest taka, kotra pilnie szuka faceta. Pozala jakiegos zonatego, z dziecmi, odpornego na jej wdzieki. Znalazla go na Facebook, czy innym portalu spolecznosciowym, zalozyla tam lewe konto, i z niego pisywala do jego zony o rzekowmych zdradach jej meza z nia. Takie rozbijanie malzenstwa. Ja takich kobiet nie znosze, ale moja siostra uwaza ja za najlepsza przyjaciolke. Jak sie spotkaja przy kawie to tylko plotki, oczernianie innych, zyczenie innym czegos najgorszego, a to dobrze sie stalo ze komus ladny samochod ukradli. Mama nieraz to slyszala i zgroza bierze jak taki jad sie moze saczyc.

    Dziekuje "sebalda" za wpis, byc moze to co ma moja siostra. Ja nie szukam u niej schizofreni,chcialabym zeby ona byla normalna, zeby normalnie traktowala rodzine, a nie wyzwiska, roszczenia, plotki, donosy aby tylko uprzykrzyc ludziom zycie, urojone historie.


  • z_pokladu_idy 26.07.15, 17:02
    Masz straszną fiksację na punkcie swojej siostry. Kolejny post i kolejny raz opisujesz ze szczegółami na kilka akapitów jej poczynania. Wszyscy macie problem ze zbytnim wczepieniem się w siebie nawzajem.
    Chce się odciąć, więc dajcie jej spokój i nie wydzwaniajcie. A jeśli mama ma tak słabe nerwy, niech również nie odbiera telefonu od córki.
  • yoma 27.07.15, 09:31
    No wiesz. Skoro mama zamiast pobawić się z wnuczką grzebie w szafie, podsłuchuje rozmowy i krytykuje przyjaciółki, to Bogiem a prawdą jakaś taka kiepska ta pomoc.

    Ta nieszczęsna kobieta do śmierci tak ma przed wami uciekać? A co do mamy, jeśli kontakt z córką aż tak jej szkodzi, to niech się nie kontaktuje, masochistką chyba nie jest.
    --
    Najdłuższy miesiąc w roku to trzeci.
  • yoma 27.07.15, 09:34
    ps A poza tym siostra zadzwoniła do mamy 2 dni temu po raz pierwszy od kilku lat i mama wylądowała na parę dni w szpitalu? Rozumiem, że nadal w tym szpitalu jest?
    --
    Oszołomy z Greenpeace i tym podobnych organizacji, proszę natychmiast przywrócić globalne ocieplenie, bo w ryja.
  • martyna455 27.07.15, 08:32
    Zaproponuj siostrze terapię, jeśli nie posłucha trzeba iść o krok dalej, jej osobiste problemy nie mogą być powodem do takiego traktowania własnej matki.. Czy Mieszkanie jest notarialnie na nią zapisane?
  • yoma 27.07.15, 09:24
    A co, konkretnie, twoim zdaniem ta siostra ma terapeutyzować?
    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • alicjazak10 08.08.15, 17:32
    @yoma

    Mama trafila do szpitalaw maju, zas siostra sama pierwsza zadzwonila dokladnie 24 lipca z wyrzutami ze przez to, ze mama jej nie pomogla sie opiekowac dzieckiem, stracila szanse na awans w pracy. Przez iles miesiecy utrudniala, nie odbierala telefonow, na smsy za zapytaniem czy potrzebuje pomocy, opieki nad dzieckiem odpisywala duzymi literami "NIE". Teraz sama wydzwania pierwsza z zarzutami ze mama jej nie pomogla odprowadzac corke do przedszkola i awans w pracy dostal ktos inny.

    Ona wlasnie tak ma ze za swoje niepowodzenia zyciowe obwinai wszystkim dookola.
    Robi sobie przez to liczne problemy w rodzinie, wsrod znajomych, ze malo kto ja chce znac dluzej. Dobiera sobie towarzystwo ze tak powiem patolgiczne, ludzi palacych papierosy przy jej dziecku, przeklinajacych innych, pozyczajacych od niej pienaidze ktorych nie oddaja.

    Przez to mamy rozne problemy, jest ciezko ludziom spojrzec w oczy przez to co ona powyrabiala.
    Mama jest schorowana, co jakis czas idzie do szpitala, a tam pracuje nasz kuzyn, mamy siostrzeniec, moj brat cioteczny. Jest lekarzem. Ciezko mu spojrzec w oczy, przez to co ona mu nawyrabiala. Wszystko sie zaczelo dawno temu, kiedy ona byla w maturalnej klasie wymyslila sobie, ze bedzie lekarzem, bo tacy dobrze zarabiaja. On wtedy juz byl absolwentem akademi medycznej, i zaoferowal jej swoja pomoc w przygotowaniach do egzaminow, sam cala klase maturalna zasuwal i to ostro, siedzial nad ksiazkami do 3 rano, ale sie dostal. Cale jego studia nawet ferie to siedzenie nad ksiazkami. Tylko, ze siostra zamiast uczyc sie, wolala oglad "Klan" i inne latynoskie telenowele. On sie poddal po jakims czasie i powiedzial wprost, ze nic z tego nie bedzie, widzac jej checi, nic nie robienie. Oczywiscie zdala egzamin wstepny bardzo slabo, oczywiscie winni byli profesorowie, bo mozna sie dostac tylko za lapowki, kuzyn "nie chcial" jej nauczyc, wszyscy inni byli winni tylko nie ona i jej lenistwo. Wujek byl zawodowym kierowca przez dziesiatki lat, ma dzisiaj problemy z kregoslupem, do tego wypadek, w ktorym kregoslup sobie uszkodzil. Bywa ze ledwie sie porusza po domu, bywa, ze wyjdzie na dwor i czuje sie dobrze. Obiecal jej ze w razie potrzeby to ja gdzies zawiezie. Jak sie przenosila z rzeczami chciala aby on ja przewiozl, wujek odmowil, bo czuje sie niedobrze z kregoslupem, ma jechac na jakies zabiegi. Traf chcial, ze ona widziala go z tydzien wczesniej jak prowadzil samochod. Wziela to sobie pod uwage, i zaczela swoje wojenki w swoim stylu, wujek juz jest nazwany "stary .uj" ciotka "ta stara cholera" a brat cioteczny, w jej opini jest lekarzem bioracym lapowki. Zaczela to rozpowiadac, donioslo sie do nich, on nie moze tego zniesc, bo nie bierze lapowek, ale wyrobila mu opinie. Brat cioteczny, ciotka, wujek maja nam to za zle, do tego mama idzie do szpitala i tam napotyka siostrzenca lekarza. Myslicie ze to jest latwo?
    Siostra do dzisiaj twierdzi ze to przez niego nie dostala sie na studia medyczne, bo ja nie chcial uczyc do egzaminow wstepnych.

    Jej wyczyny ciagna sie przez lata, i czasem ciezko spojrzec ludziom w oczy co na nich plotek narobila, w rodzinie tak samo.

    Rodzice chrzestni jej corki to inny brat cioteczny i jego zona. Narobila im niezlych problemow, ze jej znac nie chca.
    Czasem z ta rodzina trzeba sie spotkac przy jakichs spotkaniach

    @martyna455
    Mama ma mieszkanie, i ono jest w testamencie obecnym przepisane na mnie i siostre po polowie. Przewiduje problemy, mama wiecznie zyc nie bedzie, a ja z taka siostra sie nie dogadam. Moge nie przyjac spadku, mieszkanie zostanie i co z nim zrobic? Cos czuje ze bede musiala oplacac oplaty, bo siostra nic nie zrobi. Moge zostawic, nie przyjac i niech przepadnie.

    Ja nie wiem co z nia zrobic. Ona uwaza sie za normalna, wszystkich innych odsyla do psychiatry. Ja z nia nie rozmawiam, mama proboje, ale za moja porada, nie dzwonila jakis czas, siostra zadzwonila do niej pierwsza, i z zarzutami, iz mama nie pomogla jej opiekowac sie dzieckiem to stracila szanse na awans w pracy.

    Szukam odpowiedzi co z nia zrobic, pytam sie tutaj, moze ktos mial taki problem, i go rozwiazal
  • yoma 08.08.15, 17:38
    Rozwiązanie jest jedno. Będę brutalna:

    Lecz się.
    --
    Jeśli sklepy będą zamknięte w niedzielę i soboty, to ludziska zaczną uprawiać turystykę. (by Inocom, FK)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka