Dodaj do ulubionych

Zmiana zachowania u dorosłego syna-prośba o radę

26.03.16, 21:11
Rzadko prosze o radę. Raz to zrobiłam w sprawie młodszego syna i dostałam dużo cennych rad i wskazówek.
Mam syna, pieroworodny. Obecnie prawie 19 lat. Klasa maturalna.
W skrócie podam objawy które mnie niepokoją:
- izolacja od rodziny ( pogłębia się,jada sam w nocy,nie uczestniczy w wspólnych sprawach, woli być sam ),
- izolacja od kolegów ( zmniejszony kontakt , brak wyjść, brak wizyt w domu ),
- nie dba o siebie, o swoją higienę osobistą ( włosy, ubranie, pokój ....),
- całe dnie przesypia ( gra w nocy na komputerze ),
- brak motywacji do praktycznie wszystkiego ( nauka, matura, oceny ),
- nie zależy mu praktycznie na niczym oprócz banałów, którymi mnie karmi że szkoła to przymus,że chcę zyć po swojemu etc.,
- bywa agresywny wobec młodszego brata ( werbalnie ),
- nadwrażliwość słuchowa ale tylko wobec młodszego brata. Nie moze nucić, szeptać, mówić

Rozmawiałam z nim, że chcę umówić go z psychiatrą bo obawiam się że jest to depresja. Że się martwię.depresja to nic złego, rodzinne ( ja ). Jest przeciwny. Na każdy w/w punkt ma zaprzeczenie.
Jak na razie ulega mi i wiem że jestem w stanie wymóc na nim wizytę.
Tarczyca przebadana. To nie hormony.

Nie pytam czy iść czy nie. Pytam czy mam wejść z nim do gabinetu i powiedzieć lekarzowi co mnie martwi czy zostawić to synowi? Czy tylko przekazać kartkę z moimi obserwacjami?
Psycholog na tę chwilę odpada. Syn ma od poniedziałku do piątku korepetycje - brak czasu jak i przeciążenie psychiczne a nasze finansowe jest nie do przeskoczenia.
Istnieje tez możliwość że to uzależnienie od gier komputerowych.



--
"Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
By Julian
Edytor zaawansowany
  • paris-texas-warsaw 26.03.16, 23:30
    Iziula, ja pamiętam, że chyba przy sprawie młodszego syna wspominałaś o starszym. Przyznam, że czasem myślałam, jak się jego losy toczą. Pamiętam, że pisałaś o jego selektywnej nadwrażliwosci na bodźce dźwiękowe i dotyczące tylko najbliższych i samotne jedzenie posiłków, co nasuwa skojarzenie z mizofonią, o czym Ci pisałam i chyba sugerowałam już wtedy kontakt ze specjalistą. To co opisujesz teraz to już szersze spektrum róznych problemów i dobrze, że nie chcesz tego zostawić bez interwencji. Ja bym na początek porozmawiała z synem właśnie o mizofonii, może to będzie dla niego czymś, w czym się odnajdzie i zgodzi się na jakąś konsultację, która miałaby mu pomóc. Ja osobiście zawsze jestem za szanowaniem woli ludzi, co do ich leczenia, a w przypadku bardzo młodych osób za namawianiem ich na leczenie, a nigdy na działania bez ich zgody (chyba że to bardzo poważne kwestie), co wg mnie ma krótkie nogi. A w praktyce, to każdy sam musi ocenić, bo zna swoich bliskich i sytuację. Ja tez bym nie stawiała nauki przed jakimkolwiek leczeniem, ale to ja. Myślę, że chłopak ma trudną za sobą sytuacje, jeśli to dziecko Twojego pierwszego męża, o którym pisałaś i to dla mnie też by był argument, że jego zdrowie jest ważniejsze niż nauka/korepetycje.
  • paris-texas-warsaw 26.03.16, 23:37
    www.mizofonia.info/
    Możecie sobie o tym porozmawiać, sprawdzić, co go drażni i czy to jest dla niego poważny problem. W ogóle możesz sama dużo się od niego dowiedzieć, ale nie traktuj - jak piszesz - jako banały, że chce "żyć po swojemu". Zawsze możesz pójść też sama do specjalisty na konsultację.
  • iziula1 27.03.16, 22:32
    Paris, dobrze pamiętasz. Syn jest adoptowany. Nie chcę tu tego watku rozwiajać.
    Niestety, ale wychowując go cały czas działam na "poczuciu winy" wobec niego. Popełniłam szereg błędów, które zaciemniają mi dzisiejszy obraz sytuacji i paraliżują moje działania. To nadaje się na terapie rodzinną. To wszystko też wiem.
    Obserwuje siebie jako matkę teraz i zazdroszczę mojej córcę bo jestem taką matką jaką miałam być dla pierworodnego. Czuła, cierpliwa,mającą czas i luz, kochającą intuicyjnie. Gdy on był mały to była walka o przetrwanie, szarpanina z czasem, własnymi wadami i spełnianiem niemożliwego-miałam być idealną matką dla syna. On miał mieć lepiej niż ja miałam. Ja miałam być perfekcyjna. To zbyt duze wymagania wobec każdego a już wobec pogubionej samotnej matki szczególnie z obciążeniami z własnego dzieciństwa.Nawet posiłki musiały być idealnie o określonych godzinach. Słuchałam rad mego ojca na temat tego jak złą matką jestem - on pouczał mnie jak być dobrym rodzicem a ja słuchałam - nie rozumiem tego do dziś. Nie słuchałam swojej intucji, wertowałam poradniki i wierzyłam ojcu który stosował wobec mnie przemoc fizyczną i psychiczna, który przy moim synu krytykował mnie i poniżał.

    Wyobrażasz sobie,że w chwili obecnej nie jestem w stanie przypomnieć sobie jak byłam dobrą matką dla niego? Widze tylko błędy, brak czasu, pracę po 12 h/dobę. Opiekunki,które wciąz zmieniałam bo uczyłam się zaocznie dla lepszej przyszłości ( by wyrwać się z biedy ),jego łzy w przedszkolu, projekcie własnych lęków,że ktoś go skrzywdzi, porwie,uderzy,że nie bedzie lubiany... On to wszystko czuł. Karmiłam go swoimi lekami, podświadamie. Miał nie być mną.
    Żeby pamiętać,że byłam dobra mamą muszę brać zdjęcia na których jest uśmiechniety, z naszych wycieczek, zabaw. Inaczej tego nie widzę.
    A wiesz co pamietam - jak syn się poparzył, na moich oczach. Tak cholernie złą matką byłam że do tego dopuściłam. Jego blizna to żywy wyrzut sumienia. Jak moge się uważać za dobra matkę wobec czegoś takiego?
    Już nie wiem czy moja miłośc do niego jest tak silna jak to poczucie winy.

    Chciałam wykasowac to co tu napisałam, to było trudne. Trudno przynać się do porażki i nazwać to w słowa, wklepać w klawiaturę. Na terapi to też był temat dla mnie trudny bo syn to ja. Trudno pozbyć się tej projekcji. Terapeutka skierowała mnie na warsztaty dla rodziców. Na poczucie winy nie pomogło.
    --
    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
    By Julian
  • paris-texas-warsaw 27.03.16, 22:45
    Też tego watku nie chciałam poruszać, ale jak pamiętam co opisywałaś o swoim dzieciństwie, to dla mnie jest jasne, że musiało Ci byc ciężko wychowywać dziecko i to jest niestety wpisane wg mnie w konsekwencje własnego cięzkiego dziecinstwa. Może dlatego ten watek mnie tak przykul i tez zapamietałam Twojego syna. Osoby siebie i dzieci się nakładają, lokowanie w dzieci własnych obrazów jest cięzkie, stąd masa dodatkowych przeżyć i trudności, sama pisałam, że poszłam na terapię, jak już miałam dziecko. Teraz myslę, że bylo najlepiej jak się dało przy określonych zasobach:) Jak czytałam watek o SI mlodszego to wg mnie byłas matka roku, więc sie o nic nie obwiniaj:)
  • iziula1 27.03.16, 22:56

    Z wątku o młodszym i śladów łosicy. Nie chodziło o to miłe zwierzatko z futerkiem tylko o żonę łosia, którą syn nazwał łosicą ;)
  • zuzi.1 26.03.16, 23:43
    Dociągnąć do matury a po maturze zabrać sie za szukanie specjalistów aby mu pomoc. Na noc zabierać mu kompa, żeby facet mogl sie wyspać. Zaproponowac suplementy i zen szen na wzmocnienie.Na wizyty chodzić z nim, wytłumaczyć mu potrzebę pomocy specjalisty.
  • sonia_siemionowna 27.03.16, 00:34
    Takie zachowanie moze byc objawem uzaleznienia od gier komputerowych albo poczatkiem schizofrenii. Obawiam sie, ze bez pomocy specialisty sie nie obejdzie, chocby w celu zidentyfikowania zrodla problemu. Powodzenia
  • blue_meerkat 27.03.16, 03:19
    Moze przeciazenie I stres w zwiazku z korepetycjami I matura obnizyl nastroj, graniem probuje go sobie na krotka mete poprawic? Poczytalby moze cos o depresji - 'umysl ponad nastrojem' na przyklad? Da sie z czegos odpuscic? Na razie to bledne kolo - ma dola wiec wolniej mysli, zapamietuje, wiec trudniej z nauka stad wiekszy stres etc.
  • verdana 27.03.16, 09:40
    Niepokojące są dwie rzeczy - i zachowanie syna i zdanie , że syn ma od poniedziałku do piątku korepetycje. I że terapia (psycholog) musi ustąpić przed nauką. Nie ma wątpliwości, że syn jest przemęczony, a w takim wypadku łatwo o załamanie psychiczne czy zaostrzenie objawów. Gra w nocy? A kiedy ma grać? Kiedyś musi się odstresować, ideał - w dzień tylko nauka, w nocy sen to chyba nie jest to, o co chodzi. Ja nie dziwiłabym się też przy takim obciążeniu ani agresji wobec szkoły, ani brakowi zainteresowania czymkolwiek, co z nią związane. Nie bardzo też wiem, kiedy miałby z tymi kolegami sie spotykać.
    Moim zdaniem idź do specjalisty chwilowo sama, zapytaj, ale na wstępie zastanów sie, czy naprawdę syn musi być tak obciążony korepetycjami i zajęciami i czy dobre zdanie matury warte jest poświęcenia zdrowia.
  • agnieszka_iwaszkiewicz 27.03.16, 11:16
    Objawy są niepokojące. Mogą zwiastować i depresję młodzieńczą i uzależnienie i kłopoty osobowościowe. Na ile to kliniczne kłopoty a na ile taki sposób dojrzewania, trudno powiedzieć. Znakiem ostrzegawczym jest zawsze długość trwania objawów i ich dynamika. Czyli czy się nie pogłębiają. Takie wątpliwości powinien rozstrzygnąć lekarz lub dobry psycholog specjalista od dzieci i młodzieży. Można znaleźć synowi jakiś ośrodek terapeutyczny dla młodzieży. Są takie finansowane głownie przez oświatę i gromadzą naprawdę dobrych fachowców. Są za darmo i dają kompleksową usługę. Są tam też terapeutyczne grupy kierowane na problem lub ogólne. Bardzo dobra propozycja dla młodzieży.
    Pytanie jest też takie, na ile synowi opisane przez Panią zachowania dają poczucie dyskomfortu, a na ile są dla niego jakąś ulgą i ochroną przed światem, co nie zawsze musi być objawem choroby czy zaburzenia.
    Teraz jak rozumiem, syn działa trochę na Pani energii. Korepetycje, martwienie się jego wynikami w nauce, obserwacja objawów itp. Na tym też warto popracować.
    Jeśli chce się Pani wybrać do specjalisty sama, to tylko w swojej sprawie, czyli Pani trudności z synem, przeżyć z tym związanych.
    Jeśli syn pójdzie do psychiatry to warto poprosić o czas dla siebie. Dla psychiatry ważne są obserwacje z zewnątrz. Sam będzie umiał wypośrodkować znaczenie poszczególnych przekazów. I powinien zadbać o to czy może Pani mówić przy synu czy wchodzicie osobno. Ja jestem za rozwiązaniem najpierw razem. Podjecie powód wizyty a potem lekarza zarządza z kim chce najpierw rozmawiać, zapewniając syna, że to co będzie mówił on nie będzie przekazywane Pani. Bo to jest chronione tajemnicą i syn musi się czuć bezpiecznie. Agnieszka Iwaszkiewicz
  • iziula1 27.03.16, 21:57
    P. Agnieszko, dziękuję za odpowiedź.
    Też myslałam, aby za zgodą lekarza i syna wejść razem i resztę pozostawić decyzji lekarza. Chcę uniknąć sytuacji,że syn może to potraktowac jako spotkanie aby wytknąć jego wady.

    > Teraz jak rozumiem, syn działa trochę na Pani energii. Korepetycje, martwienie
    > się jego wynikami w nauce, obserwacja objawów itp. Na tym też warto popracować.

    Zastanowiło mnie to zdanie. W pierwszej chwili dość gwałtownie je odrzuciłam. Musze się temu przyjrzeć.

    >Pytanie jest też takie, na ile synowi opisane przez Panią zachowania dają poczu
    > cie dyskomfortu, a na ile są dla niego jakąś ulgą i ochroną przed światem, co n
    > ie zawsze musi być objawem choroby czy zaburzenia.

    Nie umiem tego zinterpretować. Syn na moje uwagi,że może to depresja,że może potrzebuje pomocy bagatelizuje to. Mówi o zmęczeniu,że nic mu nie jest. Moze to prawda? Może to ja projektuje swoje wspomnienia i doświadczenia na niego?
    Nie umiem sobie na to odpowiedzieć.

    Mam czasem wrażenie,że w synu widzę dwie różne osoby. Raz jest to chłopak który wstaje o 4 rano i idzie odśnieżać chodniki by zarobić na kieszonkowe, sam zwieksza ilośc godzin korepetycji, jest b.dobrze oceniany przez korepetytorów, jako poukładany, spokojny, zrównoważony, inteligentny - nikt nie wierzy że ma problemy w szkole. Na korepetycje się nie spóźnia, nie opuszcza! Na wyjazdach rodzinnych jest wręcz nadopiekuńczy jeśli chodzi o opiekę nad młodszym rodzeństwem. To nas uważa,ze za mało się martwimy o ich bezpieczeństwo.
    Z drugiej widzę syna, który całymi dniami spi, do szkoły nie chodzi, w szkole wychowawca się o niego martwi, nie nawiązał w klasię żadnej trwałej przyjaźni. Kłamie,ze w szkole był a opuszcza ją po chwili gdy odjeźdzam. Wiem,ze szkoły nie lubi. Teraz ma szanse ją skończyć i żyć po swojemu. Mam wrażenie,ze zaskoczył go fakt że jego zaniechania i błędy w szkole przynoszą negatywne konsekwencję. Jest zły na nauczycieli, próbuje coś odkręcać. Umawia się na rozmowy z wychowawcą, nauczycielami, zalicza wszystko w trybach indywidualnych, podpisuje kontrakty z pedagogiem szkolnym.
  • 71tosia 27.03.16, 22:11
    jezeli syn nie nawiazal kontaktow w klasie, byc moze jest przez szkolna grupe rowiesnicza odzucany to nic dziwnego ze stara sie unikac szkoly, a zycie towarzyskie przeniosl do internetu, gdzie duzo latwiej osobie nie do konca akceptowanej jakos funkcjonowac na jej wlasnych zasadach. W tym wieku potrzeba przynaleznosci do grupy staje sie bardzo wazna.
    Co do twoich wczesniejszych wpisow -nie odcinalabym syna od interentu i gier, bo to moze byc jedyne miejsce gdzie jest akceptowany. Moze jednak jakos zadbac by jego znajomi wirtualni stali sie rzeczywistymi?
  • jakasik0 01.04.16, 09:42
    iziula1 napisała:

    > Mam czasem wrażenie,że w synu widzę dwie różne osoby.

    CHAD?
  • paris-texas-warsaw 27.03.16, 17:36
    "Jak na razie ulega mi i wiem że jestem w stanie wymóc na nim wizytę."

    Jakos to mi się nagle w głowie obiło, bo wcześniej chyba utknęło... Czemu syn Ci ulega? Możesz go namawiać, ale czemu miałabyś być w stanie "wymóc"? On nie kieruje się swoim zdaniem zazwyczaj, w sprawie szkół, wyjazdów, czasu wolnego? To jest chłopak lat 19, nie 15. Możesz go namawiać, ale przecież powinien umieć sam tam dojść jeśli się zdecyduje. Jesli psychiatra/psycholog będzie chciał relacji osoby trzeciej, to synowi to powie i syn może Cię o taką wizytę poprosić. Taka wyprawa z matka do lekarza jednak wyglada dość dziecinnie. Ja znam trochę podobną sytuację, patrząc z boku, to własnie te wizyty matki u specjalisty były symptomatyczne i właściwie oddawały problem chłopaka i jego relacji z matką (ojciec na boku) i brak samodzielności. To może być jak z tymi korepetycjami/matura, jak pisała Pani Agnieszka - "jedzie" na Twojej energii/decyzjach (?) młody facet. Jak sobie myslę o swoim zyciu, to jednak od chyba 12 roku zycia sama chodziłam do lekarzy, a matura/stiudia to tez były tylko moje decyzje, bo w zasadzie jak inaczej? To uważam za zdrowe, bo trudno naukę/zycie osobie lat 19 projektować.
    I jeszcze przyszlo mi do glowy, że może ta niechęć/agresja do młodszego brata bierze się jakoś z układu rodzinnego, gdzie chłopak ma ojczyma, ale czy ma ojca i jest na takich "zasadach" jak młodszy brat? Może to najmłodszej siostry nie dotyczy, bo jednak kolosalna przepaść wiekowa powoduje, że jest poza "konkurencją".
    Tak mi przyszło nagle do głowy i wspomnienia się odezwały:)
  • iziula1 27.03.16, 21:41
    Paris, jeśli mój syn jest chory ale tego nie widzi,nie dostrzega i nie czuje potrzeby wizyty u lekarza to co mam zrobić? Pozstawić to jemu? A co jeśli nie pójdzie a ja któregoś dnia znajdę go i będzie za późno ???
    Czy gdybyś podejrzewała u kogoś chorobę psychiczną pozostwiłabyś jej decyzję samodzielną Czy jednak uzyłabyś perswazji/zaleźności rodzinnej by wymóc pierwszą wizytę u specjalisty?

    Syn ma duży margines samodzielności. Sam umawia się do lekarzy, sam do nich chodzi, sam załatwia swoje sprawy szkolne. Korepetycje zwiekszył ilość godzin sam po rozmowie z jedną z korepetytorek.Sam wybrał profil klasy, sam zdecydował o wyborze przedmiotów na maturze. Sam wybrał,ze to będzie liceum a nie szkoą zawodowa czy technikum. Liceum też sam wybrał.

    Z tym,że do szkoły nie chodzi, spóźnia się, nie wstaje. Ojciec z nim toczy boje o poranne wstawanie. Było odwożenie pod szkołę, ściąganie z łóżka, konfiskata komputera. Rozmowy, tłumaczenie, próby kompromisów, układów i porozumień. Ilość opuszczonych lekcji wzrosła. Ja ich nie usprawiedliwiam. Syn o tym wie,że jeśli wagaruje nie podpisuje zwolnień - wymóg szkoły. Mąż jest w kontakcie z wychowawczynią.
    Wiem,że ma prawo być zmęczony. Biorę to pod uwagę.
    Wiem,że w tygodniu nie ma czasu tylko szkołą i korepetycje. Weekendy ma dla siebie.
    To wszystko nałożyło się na to,że reaguję propozycją wiyty u lekarza w mojej opinii zbyt późno.
    Ostatnio nasilił się u mnie lęk,że wracajac do domu syna już z nami nie będzie,że coś sobie zrobi. Doszłam do wniosku,że podświadomie czuję,ze problemy syna są poważniejsze niż różnica wizji jego przyszłości.
    Ostatnio powiedziałam mu ,że obecne jego problemy w szkole to efekt podjętych przez niego decyzji i zaniechań i choć jestem za to zła to nie jest koniec świata, znajdziemy rozwiązanie.

    Mój mąż jest ojciem trójki moich dzieci. Młodszy syn jest trudny w kontaktaktach, wymaga wiecznej uwagi - pisałam o tym. Agresji werbalnej wobec niego jednak to nieusprawiedliwia. Starszy ma małą tolerancję na zachowania "odbiegajace od normy". Nie ma cierpliwości i zrozumienia jakiego młodszy wymaga. Ale nie musi mieć , to jego brat nie syn. Poza tym 19 latek do pewnych rzeczy też musi dojrzeć.
    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • 71tosia 27.03.16, 22:00
    Jest dokladnie tak jest jak napisalas - jezeli ktos ma powazne probelmy psychiczne to moze nie zauwazyc ze potrzebuje pomocy - to dotyczy zarowno dziecka jak i osoby doroslej. Sytuacja jest tym bardziej trudna ze syn moze miec bardzo zabuzona ocene sytuacji - nakladaja sie bowiem trudnosci typowe dla tego wieku: bunt i problemy w relacji rodzice-dziecko. Jezeli jest wiec mozliowsc namowienia syna na wizyte u psychiatry lub psychologa to nalezy to zrobic, chociazby po to by ktos z zewnatrz ocenil sytuacje, tyle ze ja najpierw sama bym sie z lekarzem umowila i opowiedziala o swoich obserwacjach dotyczacych zachowania syna, byc moze powinnas isc na te wizyte z mezem, im wiecej lekarz bedzie mial danych tym latwiej bedzie mu ocenic sytuacje.
  • paris-texas-warsaw 27.03.16, 22:18
    Iziula, ja tylko pomyslałam, że skoro piszesz, że jestes w stanie namówić syna na wizytę, to tez jesteś w stanie namówić go, żeby tam sam poszedł. Skoro jest samodzielny ogólnie, to tym bardziej. Wydało mi się, że jeśli nie będzie kłamał i poodpowiada na pytania lekarza, to lekarz sobie zdanie wyrobi. Ale to oczywiście tylko takie pisanie przez internet. Zdrowia dla Syna życzę:)
  • paris-texas-warsaw 27.03.16, 22:36
    To może jego najwiekszym problemem jest, że jest odrzucany przez rówieśników? A wiesz/on wie czemu? To o zarzutach, że nie dbacie wystarczająco o bezpieczenstwo dzieci wydało mi się dziwne, bo zakładam, że tak nie jest (vide - działania w sprawie SI młodszego syna i godna podziwu szybkość działan:)). Może ma jakiś taki obsesyjny/lękowy/sztywny rys i stąd tez jakieś przyczynek do jego problemów z rówieśnikami. Ja bym w sytuacji takiego zawożenia do szkoły i pozorowanych działan, chyba sobie pod szkołą zaczekała, bo bym była ciekawa, jak syn na bieżąco uzasadni, że jednak wychodzi ze szkoły i w jakim jest wtedy stanie.
  • iziula1 27.03.16, 22:42
    Jestem przewraźliwiona na punkcie bezpieczeństwa dzieci. Mój najstarszy syn przeżył próbę uprowadzenia ze sklepu.
    Od prawie 20 lat żyje w strachu o dzieci. Ile kosztuje mnie wypuszczenie samodzielnie 9 latka na podwórko to wiem tylko ja i mąż. Spacer córki z kimś innym niż ja to koszmar dla mnie. Od porwania do utopienia sie w studzience kanalizacyjnej.
    Argument syna to była taka próba uzewnętrznienia jego włąsnych leków. Na pierwszym wyjeździe zagranicznym on panicznie bał się o bezpieczeństwo brata. Obwiniał nas o własne lęki. A tak naprawdę stał się mną.
    --
    Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
    Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
    Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
    które bije coraz prędzej, goręcej...
  • paris-texas-warsaw 27.03.16, 22:47
    A, rozumiem, to zrozumiałe w takim kontekście.
  • iziula1 27.03.16, 22:52
    aris-texas-warsaw napisała:

    > Ja bym w sytuacji takiego zawożenia do szkoły i pozorowanych
    > działan, chyba sobie pod szkołą zaczekała, bo bym była ciekawa, jak syn na bież
    > ąco uzasadni, że jednak wychodzi ze szkoły i w jakim jest wtedy stanie.

    Chcę by wiedział,że mu ufam i nie kontroluję jego każdego kroku. To mnie sporo kosztuje. Mam ciągłą potrzebe pilnowania dzieci, dbania o ich bezpieczeństwo bo w mojej głowie tylko ja jestem w stanie to dobrze zrobić. Pierwsze kolonie, wyjścia do kina, podróże autobusem....to była walka z moją obsesją i lękiem.
    Ciekawy jest pomysł aby na gorąco uzyskać od syna odpowiedź dlaczego.
    Po zdjęciach ze studniówki wiem,że ma kolegów w klasie. Nie są to jednak przyjaźnie dośc mocne. Do spotkania, pogadania, wspólnych zdjęć ze studniówki.
    Mój syn nie jest towarzyski jak to sobie wymarzyłam ;), jest oszczędny w przyjaźni. Ma 2 przyjaciół ale od wielu lat pielęgnuje te kontakty. I jedną przyjaciółke z dzieciństwa, która wyjechała do Anglii-kontakt on-line.
    On po prostu ma inna wizje swego życia niż ja. Typ osobowości introwertycznej. taki po prostu jest.

    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • morekac 28.03.16, 08:34
    Olej jedne korki i nakłoń go do wizyty u lekarza. Jeśli nawet zda maturę gorzej (czy jej nie zda - ale przez jedne korki?) czy nie dopuszczą go do matury - to maturę można poprawiać, a klasę maturalną powtarzać.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • phantomka 28.03.16, 11:55
    Problem jest bardzo zlozony. Mysle ze niezaleznie powinniscie porozmawiac ze specjalista. Kazdy o swoim problemie. Twoje doswiadczenia rzutuja na dzieci bez wzgl na to, jak mocno starasz sie je kontrolowac. Wyobrazam sobie jak ciezko zyc dziecku z lekiem matki o jego bezpieczenstwo. I jak Tobie z tym ciezko.
    Objawy syna pasuja do wszystkiego i do etapu rozwojowego i do odchylen od normy, bo tylko Wy wiecie na ile one utrudniaja Wam funkcjonowanie.
    Dobrze, gdyby syn bez perswazji, a tylko po spokojnej rozmowie z argumentami, sam doszedl do tego ze warto zasiegnac porady.
  • koto.podobna 30.03.16, 09:56
    A może w grę wchodzą jakieś narkotyki? być może o tym nie wiesz, a syn potajemnie coś bierze?

    --
    Om mani padme hum.....
  • iziula1 02.04.16, 12:16
    Umówiłam wizytę. Bardzo niechętnie lekarka zareagowała na to,że syn jest pełnoletni i ja go umawiam ale zobowiązałam się do wcześniejszego odwołania wizyty gdyby syn zrezygnował.
    Syn zaakceptował fakt konsultacji z lekarzem.
    Wczoraj miał lepszy humor. Zamienił kilka słów z nami. Uśmiechał się. wydawał się pogodniejszy.Poszedł normalnie spać a dziś wstał rano i pojechał na swoje zajęcia informatyczne - nie był na nich od prawie 4 miesiący. Jakiś promień słońca :)
    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • iziula1 14.07.16, 19:11
    Epilog:
    Syn zdał maturę. Rewelacyjnie to mało powiedziane.
    Dziś otrzymał informację że dostał się na politechnikę,na wybrany kierunek!

    Już po ostatnim egzaminie maturalnym syn odetchnął.A my z nim. Jego zmiana zachowania to był silny stres. Widzę jak stres z niego zszedł po maturze a dziś czuję jego satysfakcję i szczęście.
    Oczywiście był u psychiatry. Szczegółów nie znam. Leków nie dostał bo i po co.
    Jestem spokojna o niego ale czuję, że zawiodłam i wpadłam w nadmierny strach szukając choroby zamiast dać mu w to miejsce wsparcie antystresowe.

    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • 71tosia 14.07.16, 20:03
    studia politechniczne to zwykle ciezka pracy, wiec zadbaj o to by sytuacja sie nie powtorzyla. I oby bardziej sie odnalazl w nowych srodowisku niz wczesniej w szkole, namow go na jakis studencki oboz integracyjny bedzie mu latwiej nawiazac znajomosci z kolegami.
  • iziula1 14.07.16, 21:33
    On teraz jedzie na 2 tygodnie na warsztaty informatyczne. Będzie uczył dzieciaki obsługi komputera. Syn działa w stowarzyszeniu. Na studiach znajdzie takich samych pasjonatów jak on.
    Dzięki.

    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • jusiakr 16.07.16, 05:50
    Nie zeby Cie straszyć czy coś. Spotykałam sie kiedys ze studentem informatyki - to sa ciężkie studia. Nie wszystkie przedmioty (szczegolnie na początku) sa związane z informatyką, dlatego moze sie pojawić stres, zniechęcenie itp. Musisz miec syna na oku.
    Gratuluje bardzo dobrych wyników!


    --
    Nie mam pomysłu na sygnaturkę...
  • 71tosia 16.07.16, 12:27
    znajdzie pasjonatow lub nie, jezeli ma klopoty w nawiazywaniu relacji z rowiesnikami to wspolne pasje moga ale wcale nie musza pomoc. Uwaznie sie przygladaj co sie z nim dzieje i zachecja do spedzania czasu ze znajomymi nawet jezeli to sie odbedzie troche kosztem nauki. Bo dobre relacje z rowiesnikami budaja poczucie wlasnej wartosci, wspolnoty etc bez tego mlodemu czowiekowi trudno funkcjonowac.
  • agniesia331 18.07.16, 19:37
    Rozrywki kosztem nauki bym nie radziła,i u nas syn poszedł z 3 kolegami, po 1 semestrze 2 wyleciało niestety. Na 1 roku duży odsiew na tych kierunkach. W życiu tyle z mężem się nie uczyliśmy sami na studiach,co teraz nasze dziecko. Jeszcze 2 rok btrudny,potem podobnież z gorki
  • pade 20.07.16, 00:53
    Iziula, to jest fajny portal dla studentów:
    wiecjestem.us.edu.pl/
    znalazłam taki artykuł:
    wiecjestem.us.edu.pl/zaburzenia-adaptacyjne-u-studentow
  • iziula1 20.07.16, 09:02
    Dzięki, kochana jesteś.
    Podeślę synowi link.


    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/ug37krhm83oism2f.png[/img][/url]
  • pade 20.07.16, 09:17
    Proszę bardzo:) Trzymaj się:)
  • panizalewska 14.07.16, 22:36
    Gratuluję wyników młodego i że wszystko dobrze się skończyło :) Jesteście dużo bogatsi o te doświadczenia :)
  • verdana 14.07.16, 22:51
    Nic się nie skończyło. Syn nadal, jak widać, nie umie wyluzować i po prostu odpocząć. Naucz go tego.
  • alpepe 15.07.16, 12:38
    podpisuję się pod tym.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • karmelowa_bombonierka 16.07.16, 08:02
    Ja też. Syn jest już dorosły a więc nie jest w wieku gdy mózg jeszcze intensywnie dojrzewa i można założyć że z pewnych rzeczy sam wyrośnie.
    Pierwszy poważniejszy stres - matura - przypłacił koszmarnym stresem, można śmiało powiedzieć - zaburzeniami, totalnie sobie z tym nie radził, zapadał w sobie. Odcinał od ludzi, zaniedbał higienę, był agresywny, pozmieniał rytm dnia - to co się działo było naprawdę niepokojące, a Ty widziałaś tylko zewnętrzną otoczkę, nie wiesz co działo się w jego głowie - czy nie miał jakichś durnych myśli etc.

    Przed chłopakiem cała masa podobnych sytuacji. Może być tak że zanim pierwsza minie - pojawi się coś nowego. Studia, egzaminy, nowi ludzie, nowe znajomości, potem szukanie pracy, szef lepszy lub gorszy etc.

    A on totalnie nie radzi sobie ze stresem.
    Nie ma wyrobionych mechanizmów obrony przed nim, odreagowywania, kontrolowania.
    Kumuluje go po cichu i zapada się pod nim.

    Samo to jest bardzo szkodliwe.
    Kiepskie jest również to że osoby mające takie problemy - znacznie częściej sięgają po używki, niebezpieczne zachowania - jako sposób na radzenie sobie z napięciem, lękiem które ono rodzi.
    Taka nieumiejętność rozladowania stresu, właściwego nim "gospodarowania" - to też większe ryzyko zachorowania na zaburzenia typu nerwice, psychosomatyczne i inne.

    Matura to był dla Twojego syna ekstremalny i długotrwały stres.
    Ale skoro tak reagował - możliwe że i na mniejsze stresy też nie reaguje prawidłowo - tylko że Ty tego nie widzisz bo objawy nie są tak zauważalne.
    Ale po cichutku kropelki drążą skałę.

    Warto by porozmawiać z Twoim synem - by w jakiś sposób popracował nad tym. Nie sam, bo nie da rady - skoro do tego wieku nie wypracował zdrowych dla siebie mechanizmów radzenia sobie ze stresem - to raczej bardzo trudno mu będzie to zrobić - chyba że wpadnie na pomysł że uprawianie jakiejś aktywności daje mu takie efekty - bo tak bywa. Ale dobrze by było gdyby pogadał z kimś kto się na tym zna. I by ten ktos doradził mu parę pomysłów, podsunął kilka ścieżek.
    I to teraz, najlepiej, gdy jest spokojnie. A nie gdy bedzie znowu źle bo na horyzoncie pojawi się egzamin na studiach.
  • agniesia331 18.07.16, 19:30
    Po powrocie syna zadbalabym o jego kontakt z ludźmi,o fajne zajęcia. Mój na PW odstresowywal się na siłowni,a w weekend na imprezach?? może syn chciałby karnet na basen, zachęcamy go do jak największej aktywności fizycznej. Mój strojnis niestety przez 1 rok chodził tylko w bluzach z kapturem,bo na takich kierunkach chłopcy nie mają czasu na myślenie o ubraniach. Odzywał w weekendy.Gdy zamordowany wracał po zajęciach i żyć mu się nie chciało,uczylam ,że w zimne wieczory nie ma jak gorąca kąpiel (nawet czasami w tej kąpieli że zmęczenia sobie poplakal) ,pół godz dobrej książki i do nauki. Obserwuj przez ten 1 rok,bo to bciezkie studia.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.07.16, 09:14
    zachęcamy go do jak największej aktywności fizycznej. Mój strojnis niestety przez 1 rok chodził tylko w bluzach z kapturem,bo na takich kierunkach chłopcy nie mają czasu na myślenie o ubraniach. Odzywał w weekendy.Gdy zamordowany wracał po zajęciach i żyć mu się nie chciało,uczylam ,że w zimne wieczory nie ma jak gorąca kąpiel (nawet czasami w tej kąpieli że zmęczenia sobie poplakal) ,pół godz dobrej książki i do nauki.

    Synek ma 7 lat czy 20 lat?
    Matko święta, więc tak mają studenci mieszkający przy rodzicach... 8-O

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • alpepe 19.07.16, 09:28
    I to jeszcze mowa o synach, nie o córkach?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • verdana 19.07.16, 09:45
    Mamusia wchodziła, jak synek się kąpał, że wie, ze sobie popłakał? I 20-latek traktowany jak dziecko, mamusia oceniająca jego stroje i karcąca za dwójki, bo wyszedł z kolegami - koszmar. Przy czym autentyczny koszmar, nie ma sie z czego śmiać.
    Dyskretnie też zauważam, że bluza z kapturem jest formą myślenia o ubraniach, tylko nie takich, jakie mamusia życzyłaby sobie dla jej dobrze wychowanego maluszka, lat 20.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.07.16, 10:03
    Nie, jej chodziło, że poszedł *na studia* z dwoma kolegami, ale oni odpadli po 1. semestrze.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.07.16, 10:00
    alpepe napisała:

    > I to jeszcze mowa o synach, nie o córkach?

    Tym bardziej o synach. Tym bardziej.
    Zawsze mówiłam, że w Polsce panuje kryptomatriarchat.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • igge 19.07.16, 10:46
    Nie wszyscy studenci mieszkający przy rodzicach tak mają
    U mojej koleżanki i owszem. U mnie raczej nie. Luz i robi co chce i z kim chce a i tak syn chce się wyprowadzić na swoje.
    Wolałabym, żeby poczekał choć dwa lata, żeby miał ze 22 pracując, ucząc się i zarabiając na swoje i ewentualnie wspólne z kobietą utrzymanie.
    Mój syn nie stresował się nigdy nauką, klasówkami, maturą etc.
    Teraz też studiami ( co prawda znienacka humanistycznymi ale w obcym języku) też nie choć zdaje się, że ma niezłe oceny. Tak przynajmniej gdy uda się go zapytać odpowiada.
    Ten wątek ciekawy
  • agniesia331 19.07.16, 21:28
    Tak są, jeśli mam duży dom w Warszawie przy PW to dlaczego nie? A 20stu lat jeszcze nie ma. I mimo tego,ze chłop 180 , ma dziewczynę to LUBI mieszkac z rodzicami. I mało tego ,młodzież jeździ też z nami na narty (3-5 rodzin + faceci studenci + ich dziewczyny). Nie wszyscy rodzice 20 latkow mają po 50 lat?? Czasami mają po 43 lata,mamy są fajne,szczuple,wysportowane. I taka matka i ojcem nie wstyd się pochwalić przed znajomymi.

    I verdano - i zlosliwosc to twój stały styl? Wiem,ze masz te 50 plus,ale to chyba za wcześnie być stara zgreda? Internet dzierży wszystko.
    Ja nikomu nie dowalam,bo szanuje ludzi. I szanuje też to,ze po ciężkich zajęciach na jednym z najtrudniejszych kierunków najlepszej technicznej uczelni w Polsce gdy syn mi mówi ,że nie daje już rady z tą nauka,to do mnie matki należy mu pomóc i wtedy powiedzieć: co Cię nie zabije to Cię wzmocni, weź gorąca kąpiel,a potem nauka
    I tylko to mialam na myśli. I syn spokojnie sobie radzi już że stresm: kąpiel,rowery lub siłownia. I dalej jak nowonarodzone.
    Pozdrowienia od matki studenta 2 roku??
    A z mieszkania się nie musi wyprowadzać,bo tu ma garaz dla swojego samochodu, który dostał z dedykacją: sky is the limit, za 5 lat w swoim zawodzie zarobisz na taki w pół roku??. I szczerze mówiąc wali mnie to,co pisze kazda sfrustrowana baba - oprócz autorki watku,o f course. Tylko autorki wątku.
  • agniesia331 19.07.16, 21:34
    I jest różnica między stresem studiami po których się zarabia 60-240 zł na godz (od informatyki po MEL) a takimi,co potem masz średnia krajowa. Nie zmniejszając tym ,co tyle mają,a tu żółci nie wylewają. Z tych 1 za nic nie chcesz wylecieć??
    Bo pieniadze są w życiu ważne,wazne dla realizacji marzeń,podrozy, dla świętego spokoju i tego by olewac wszystkie komentarz popierd.... bab.
  • agniesia331 19.07.16, 22:06
    Co do gorącej kąpieli skąd dorosły facet nie czytający gazetek kobiecych i artykułów pt.jak uniknąć stresu ma wiedzieć,ze takie wymoczenie się w zimowy wieczór i pouzalenie się w tej gorącej kąpieli powoduje,ze na nowo "chwytasz byka za rogi". Dla dorosłego faceta kąpiel to po prostu szybki prysznic.
    O odstresowujacym dzialaniu kąpieli w gorącej wodzie nie pomyślał,no bo skąd miał wiedzieć. Facet poradników nie czyta.?
    Powiedział z komórką w tej kąpieli,popisal na fejsie,pouzalal się z kolegami na te studia (nie da się ukryć,to nie LO) i z powrotem do nauki,lub zdarzylo sie,ze do łóżka,jesli nauka mogła poczekać do jutra.
    Pamiętam z dzieciństwa dolowanienie nauka ,uzalanie nad 3,teksty weź się do roboty (gdy byłam dobra uczennica) i nie funduje tego mojemu dziecku.
    Wiem,ze moje metody zostały sprzedane kolegom i też na tym skorzystali. Nawet Ci co mieli już się poddać: slyszeli,ze jak się poddaszu,to będziesz żałował. I lepiej przegrać ( tzn .napisać kolokwium na 2) niż na nie nie iść. I szli i zaliczali. A ja słyszałam od syna: mama,ale dobrze,ze poszliśmy zdav w 1 terminie,bo było,to co wczoraj się uczyliśmy.
    IZIULA - powiedz to synowi,lepiej 3 kroki do przodu i 2 do tyłu,niz się cofać. A satysfakcja Wielka.

  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.07.16, 22:37
    I jest różnica między stresem studiami po których się zarabia 60-240 zł na godz (od informatyki po MEL) a takimi,co potem masz średnia krajowa. Nie zmniejszając tym ,co tyle mają,a tu żółci nie wylewają.

    Jeśli dobrze zrozumiałam, matka jest zawczasu dumna, że synek będzie (in spe) dużo zarabiał.

    Jednak nie widzę związku pomiędzy moim zwróceniem uwagi na upupianie dorosłego faceta a wysokością zarobków po jego studiach...

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • igge 19.07.16, 23:53
    A ja dzielnie zniosłam i znoszę niepewność co do przyszłych zarobków mojego syna po filologii mimo, że jak dostał się do najlepszej i najbardziejwysokoprogowej klasy w liceum od lat na pierwsxym miejscu w rankingu warszawskim to ... Hmmm nieśmiało liczyłam, że dalej będzie ścisłowcem i studia wybierze nie humanistyczne. Teraz cieszę się, że jest człowiekiem renesansu :) i może jak widać studiować wszystko i mieć z tego studiowania niezłą frajdę jeszcze. Cóż, nawet jak nie zarobi na utrzymanie z różnych np losowych albo zdrowotnych powodów to może chociaż fajną żonę pozna na uczelni? ;-)
    Generalnie robi się coraz bardziej samodzielny z czego się cieszę i martwię jednocześnie i swoje luzacko bezstresowe podejście do nauki prezentuje na każdym etapie edukacji od podstawówki do studiów. W końcu to jego życie. A ja cieszę się, że jest sprawny i ma przyjaciół i rozwija się i jest mimo młodzieńczych zmartwień szczęśliwy i ma w życiu duuużo łatwiej niż jego młodsza siostra.
  • verdana 20.07.16, 21:34
    Jeśli syn musi się tak przepracowywać, że aż płacze, aby nie wylecieć, to studia sa dla niego ewidentnie za trudne. Serio. Znam mnóstwo osób, które bardzo trudne studia łączą bez problemu z normalnym życiem towarzyskim i absolutnie nie są przemęczeni. I karierę oraz pieniądze często robią ci, co mając lat dwadzieścia , nawet mieszkając z rodzicami są samodzielni i nie muszą liczyć na pomoc mamusi, a przede wszystkim mama nie pilnuje, aby sie uczyli. To jest jeden z fundamentów dawania sobie rady w dorosłym zyciu - samodzielność.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 20.07.16, 22:34
    Hm, no właśnie dlatego zwróciła moją uwagę ta kamienna pewność matki, że syn skończy studia i będzie dużo zarabiał. A jak nie skończy, bo są dla niego za trudne? Nie należy pokładać tak bezwzględnych nadziei w latorośli, bo strach przed niespełnieniem oczekiwań rodziców to jest dopiero źródło stresu.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • locus85 14.04.19, 14:48
    "Tarczyca przebadana. To nie hormony" Wiedza typowego polaka, hormony kończą się na tarczycy xD. Za jego zachowanie może odpowiadać masę hormonów od najważniejszego:
    Testosteron, Estriadol, DHEA, Kortyzol i wiele innych ale zacznij od tych... Zbadaj mu też Wit B12, Kwas foliowy i Hemocysteine
  • marsylvik 14.04.19, 15:21
    A po co ma to wszystko badać niemal 3 lata po wyjaśnieniu i ustąpieniu problemu? :D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.