Dodaj do ulubionych

Zbrojne ramie państwa norweskiego

15.10.16, 13:24
Chroni najmłodszych i najsłabszych

O tym artykuł :

weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20757747,zbrojne-ramie-panstwa-opiekunczego-polscy-rodzice-kontra-barnevernet.html#TRwknd
Edytor zaawansowany
  • fusun1804 15.10.16, 13:33
    Podobał mi sie ten cytat :

    "- Przyznaję, raz dostał klapsa kapciem. Ale nie żebym go bił! "

    Brakuje tylko ze to dla dobra dziecka i ze oczywiście tatuś dobrze chcial a ci Norwegowie sie nie
    poznali ......
  • triss_merigold6 15.10.16, 15:21
    Sądzisz, że lepsze jest wyrwanie dziecka od rodziców i bezterminowe umieszczenie wśród kompletnie obcych ludzi niż okazjonalne wyrwanie klapsa w tyłek?
    Oczywiście, rodzice powinni być idealni, nienerwowi, negocjujący z dzieckiem etc., ale zwykle nie są i nie sądzę, żeby jakikolwiek system - pomijając skrajne przypadki - realizował ich rolę lepiej.
  • heniek.8 15.10.16, 15:43
    zgadzam się z tobą, jednak zauważ, że w tego typu wątkach nie będzie mile widziane rozważanie czy zabranie dzieci jest w ich interesie.

    prawidłowa odpowiedź powinna zawierać tezę, że Polacy to barbarzyńcy, sto lat za ... może nie rozwijajmy :D
    można dodać jeszcze że to wina partii politycznej i/lub kościoła
  • milamala 15.10.16, 22:19
    Tris, jak tatus uwaza, ze trzasniecie kapciem to nie bicie, to strach sie bac co on robi jak sie robi powaznie.
    Wiesz czasem na prawde lepiej byc u kogos innego niz u rodzica , ktory w bici nie wiedzi nic zlego. Czasem taki rodzic potrzebuje kubla z zimna woda.
  • triss_merigold6 15.10.16, 22:34
    Pozwól, że coś wyjaśnię.
    Jakiś czas temu, przy okazji innego wątku, zestawiłam proporcję liczba ludności vs. liczba odbieranych dzieci w Norwegii. Gdyby przełożyć tę proporcję na liczbę ludności w Polsce, to instytucja zabierałabym rocznie 300 tysięcy dzieci. Trzysta tysięcy.
    Teraz pomyśl: masz kraj od dawna bez wojny, klęsk, niepokojów społecznych sprzyjających przemocy. Kraj zamożny, z obywatelami od kilku dekad tresowanymi w kierunku absolutnie bezprzemocowego podejścia do dzieci.
    Co potwornego się tam dzieje, że skala zabierania dzieci rodzicom jest aż taka? - to jedno pytanie.
    Drugie - na identyczne problemy w Norwegii skarżą się i interweniują na forum m. in. Rady Europy, Czechy, Słowacja, Rosja, Białoruś.
    Odbierane są głównie dzieci z rodzin biedniejszych, samotnym matkom i białym emigrantom. Białym. Pies z kulawą nogą nie interesuje się dziećmi z rodzin z Pakistanu czy innej Somalii.

    Btw, rodziny zastępcze w Norwegii to cały gigantyczny biznes, dostają za to dobre pieniądze i w interesie instytucji jest, aby ten biznes kwitł.
  • milamala 16.10.16, 13:14
    Tris bez urazy, ale twoja wypowiedz brzmi jak kolejna spiskowa teoria dziejow, jeszcze brakuje tu informacji, ze ci co tacy sa zli to Zydzi, komunisci i masoni.
    Nie wiem na ile to prawda, nie podalas zrodel informacji i na ile te przeliczenia odzwierciedlaja rzeczywistosc, ale zalozmy, ze sa prawdziwe.
    Norwegia to kraj gdzie jest jasne i klarowne prawo - jak sama powiedzialas - spoleczenstwo "wytresowane" do bezprzemocowego podejscia do dzieci. Tak na marginesie uzycie tak pejoratywnego w stosunku do ludzi slowa jak "tresowanie" w zestawieniu z bezprzemocowym swiadczy o tym, ze jestes zwolenniczka przemocy w stosnku do dzieci. Skoro jej brak wywoluje u ciebie skojarzenie z tresure. A jesli masz podejscie to zaden kraj, w ktorym nie lamie sie praw dzieci cie nie zadowoli.
    Przyjezdza do Norwegii mnostwo cudzoziemcow z roznych dziwnych krajow w ktorych rodzice nie sa "tresowani"do nieuzywania przemocy. A w Norwegii maja takie prawo jakie maja, jak ktos go nie przestrzega to zostaje do tego zmuszony. Tak to dziala, jak jedziesz do kraju gdzie panuje prawio szariatu to nei lazisz w mini po ulicach. W kazdym kraju musisz przestrzegac prawa danego kraju a nie oburzac sie, ze jak nie przestrzegasz to panstwo cie do tego zmusi.
    Widocznie ta duza liczba rodzin , ktorym odbiera sie dzieci (ciekawe, ze akurat z krajow o podobnej kulturze i mentalnosci, co daje duzo do myslenia) to wlasnie przybysze z krajow, ktorym sie wydaje, ze walenie kapciem to nie bicie, a krzyk to po prostu forma komunikowania sie. W najgorszym przypadku mozna zarzucic, ze jakis kraj nie udziela wystarczajacego wsparcia w celu rozwiazania problemow rodziny i zbyt wczesnie reaguje zabraniem dzieci. Ale z drgiem strony, wypowiedzi tych co im dzieci odbieraja jak ta o kapciu swiadczy otym, ze dzieci im odebrano a oni dalej nie sa w stanie nauczyc sie, ze nie wolno bic czymkolwiek, bo bicie kapciem to tez bicie. Widac odrazu, ze tacy ludzie sa ciezko albo prawie w ogole niereformowalni, a dzieci cierpia.
  • milamala 16.10.16, 13:15
    A swoja droga powiedz mi kto na tym ma niby zarabiac? kto macczerpac korzysci z zabierania dzieci nieskazitelnym polskim rodzinom ... ktorzy przeciez nie bija, no moze czasem pakciem trzasna.
  • triss_merigold6 16.10.16, 13:20
    Już to napisałam i nie jest to żadna tajemnica - instytucje opieki społecznej i rodziny zastępcze zatrudniają tysiące ludzi, to biznes i miejsca pracy.
    Nie tworzę spiskowej teorii dziejów, dane na temat skali interwencji instytucji B. - a ta skala wzrasta z roku na rok - są jawne. Wystarczy nałożyć je na liczbę ludności.
  • milamala 16.10.16, 14:02
    Instytucje opieki spolecznej maja na celu pomagac, zatem czy odbieraja, czy nie odbieraja to i tak maja racje bytu i bez wzgledu na to czy odbieraja czy nie, czy robia cos innego te ten biznes 'sie kreci". Miejsca pracy pozostana tak czy owak, nawet jak nikomu dzieci nie odbiora. Rodziny zastepcze, jedynymi, ktorzy na tym korzystaja to wlasnie rodzice zastepczy. Nie wiedzialam, ze rodzice zastepczy moga byc gdziekolwiek tak wazna grupa lobbujaca. Skad niby miala brac sie ich sila? Po prostu obsurd.
  • anoraak 16.10.16, 20:14
    a ja mam pytanie : czy kiedykolwiek byłaś bita w dzieciństwie Milamala ?
  • milamala 16.10.16, 21:30
    Nie ma to zadnego znaczenia anoraak. Bicie dzieci w takich krajach jak Norwegia jest przestepstwem nie tylko na papierze jak w Polsce. Przyjazdzaja tam Polacy i stosuja swoje "metody wychowawcze" , ktore sa lamaniem prawa w tym kraju a potem sie dziwia, ze Norwedzy wkraczaja. To ich kraj, i maja prawo robic to co chca. Polacy jak chca tam mieszkac maja psi obowiazek respektowac tamtejsze prawo.
  • anoraak 16.10.16, 21:41
    odniosłam się jedynie do Twojej wypowiedzi, że negatywna ocena "tresowania" w wersji norweskiej oznacza bycie zwolennikiem przemocy wobec dzieci. nie ma tu nic do rzeczy fakt, żę Norwegia jest jaka jest i prawo jest tam takie jakie jest. stawianie znaku równości między klapsem a biciem może postawić jedynie osoba, która przemocy nie doznała. stąd moje pytanie osobiście do Ciebie.
  • milamala 16.10.16, 22:04
    Stawiac znak rownosci miedzy klapsem,biciem,krzykiem, poszturchiwaniem jako elementami przemocy moze osoba moralna, ktora wie co jest dobre a co zle.
  • iziula1 16.10.16, 22:26
    milamala napisała:

    > Stawiac znak rownosci miedzy klapsem,biciem,krzykiem, poszturchiwaniem jako ele
    > mentami przemocy moze osoba moralna, ktora wie co jest dobre a co zle.

    DOKŁADNIE !


    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • anoraak 16.10.16, 22:33
    dokładnie to co ? dokładnie to osoba bita w dzieciństwie nie ma prawa moralnie ocenić przemocy ? byłaś bita Iziula czy tylko sobie tak teoretycznie rozważasz co gorsze, krzyk, kapeć czy regularne bicie ? Motalnie jesteście lepsze czy jak ? Bo ja to niby nie wiem co dobre a co złe ?
  • anoraak 16.10.16, 22:30
    czyli chcesz powiedzieć, że jako osoba bita w dzieciństwie nie umiem być osobą moralną, nie umiem ocenić przemocy ? jestem niedorozwinięta emocjonalnie, bo byłam bita i dla mnie klaps to nie to samo co bicie czy krzyk ?
  • milamala 16.10.16, 22:38
    Ale o czym ty mowisz anoraak? Chyba sie troche niezrozumialysmy.
  • anoraak 16.10.16, 22:45
    ależ myślę, że zrozumiałyśmy się doskonale. Ty twierdzisz, że jest znak równości między klapsem, krzykiem i regularnym codziennym biciem i jesteś osobą moralną, a ja twierdzę, że nie ma takowego znaku równości, twierdzę tak na podstawie swoich osobistych doświadczeń z dzieciństwa i wychodzi na to, że jestem mocno niemoralna. ciekawe jest skąd u Ciebie potrzeba takiej klasyfikacji moralna/ niemoralna osoba ?
    i nadal ie odpowiedziałaś na pytanie czy byłaś kiedykolwiek bita w dzieciństwie, klapsowana czy choćby okrzyczana
  • milamala 16.10.16, 22:52
    Droga anoraak, od dziecka cierpie na depresje, zdiagnozowano u mnie zespol stresu pourazowego z powodu przemocy jakiej doswiadczylam w dziecinstwie.
    Czy jestes dosc dobra "ekspertka" aby miec moralne prawo do widzenia znaku rownosci pomiedzy klapsem a biciem?
  • milamala 16.10.16, 22:58
    Dodam jedynie, ze moja matka bierna wspoluczestnika przemocy twierdzi, ze u nas w domu przemocy nie bylo, ze byly klapsy a klapsy to nie przemoc. ja jakos te "klapsy"wspominam nieco inaczej, stad wiem jak latwo oprawca bicie paskiem, sznurami wszelakimi czy czym popadnie nazywa "klapsem". Niebezpieczenstwo umniejszania klapsa jako elementu przemocy tkwi nie w ofiarach ale w sprawach, ktore kazde dzialanie bedzie nazywal "klapsem". Czego najlepszym przykladem jest pan z artykulu, ktory przeciez nie bije, ona tylko ... kapciem uderza.
  • anoraak 16.10.16, 23:13
    moja matka również byłą bierna, nie wiem co robiła gdy ja dostawałam, a dostawałam często i za wszystko do lat nastoletnich
    wiem też, że i ojcu i matce teraz jest strasznie wstyd, sami byli bici, nie znali innego sposobu wychowywania dzieci, mimo to oczywiście mam wielki żal do nich i chyba nie umiem wybaczyć
    nie zmienia to faktu, że sama umiem ocenić obecną rzeczywistość, obecną rzeczywistość, tworzenie mitu rodzica, który nigdy nie podniesie głosu, który nigdy nie straci cierpliwości...jest szkodliwe. Do tego stawianie znaku równości między klapsem a biciem regularnym jest już bardzo szkodliwe. pamiętam z dzieciństwa, że gdyby odebrano mnie rodzicom to miałam plan się zabić, dla mnie byłaby to tragedia większa niż gniew ojca, że znowu się włóczę po koleżankach i obojętność matki na to co to się z powodu gniewu ojca działo.
  • milamala 16.10.16, 23:23
    Nie znam takiego mitu rodzica, co nigdy glosu nie podniesie i nie straci cierpliwosci.
    najbardziej szkodliwym jest nie stawianie znak rownosci miedzy biciem a klapsem, bo wielu sobie znajdzie w tym furtke do wybijania dzieciom nerek - bo przeciez byl to "tylko"klaps.
    Bicie regularne powiadasz to nie sporadyczny klaps. A regularne klapsy, codzienne, albo 50 razy dziennie jeden za drugiem to jeszcze klaps czy juz nie klaps? Czy jak tatus bokser wybije nerki 3 latkowi jednym machnieciem wielkiego lapska to klaps, czy nie klaps, bo tats twierdzi ,ze klaps, a hospitalizowany syn moglby sie z tym nie zgodzic.
    Relatywizowanie klapsa jes bardzo niebezpieczne W oczach moich rodzicow tez dostawalam klapsy, pewnie nawet sporadyczne, prawie nigdy. A ja jakos z powodu tych prawie niezaistanilych klapsow wyladowalam na kozetce u psychoteraputy.
    Rozmiesz: jak ludzie uwierza, ze klaps to nie przemoc, to nawet przypalanie papierosem uznaja ze to tylko klaps byl - tylko troche w innej formie. A klaps przeciez to nie bicie, wiec o co sie ci glupi Norwedzy tak wsciekaja.
  • asia_i_p 17.10.16, 18:06
    To nie to, że klaps to nie przemoc. To to, że odebranie dziecka rodzicom i wrzucenie w obce środowisko to przemoc gorsza niż klaps. I musi być usprawiedliwiona czymś więcej niż pojedynczym klapsem.
    Raz w życiu dostałam klapsa od ojca, pamięta to i przeżywa do dziś (on, nie ja). Gdyby z tego powodu odebrano mnie rodzicom, byłoby to dla mnie dużą krzywdą.

    Kluczem powinno być tylko dobro dziecka, nic poza tym, na krucjaty moralne miejsca tu nie ma.

    --
    Moja siostrzenica do myszy uratowanej przed kotem: "Nie bój się nas, myszko, my jesteśmy człowiekami. Nie zjemy cię, bo jesteś obrzydliwa".
  • anoraak 16.10.16, 22:58
    masz jak najbardziej prawo, a na temat moralności to masz fioła
    też byłam bita i mam odmienne zdanie? znaczy się jestem niemoralna ?
    jak bardzo trzeba pogubić się w tym temacie żeby tak to wartościować...
  • milamala 16.10.16, 23:14
    Zazwyczaj osoba, ktora nie stawia znaku rownosci miedzy biciem a klapsem, tego klapsa wlasnie uzywa, a nawet jak nie ma dzieci i nie uzywa to jest sklonna uzywac. A klaps, tak jak inne elementy przemocy jest niemoralny. Jesli tylko twoje zdanie pozostanie w teorii to nie mozemy rozwazac tego w kategorii moralnej. Mysli czlowieka za ktorymi nie ida czyny nie moga byc moralne albo niemoralne.
  • milamala 16.10.16, 22:49
    Powiem dokladnie, stawiac znak rownosci pomiedzy biciem a klapsem moze kazdy moralny czlowiek, ktory doswiadczyl przemocy ale i ten, ktory jej nie doswiadczyl. Osoba, ktora przemocy doswiadczyla ma te "przewage", ze zazwyczaj na wlasnej skorze poznala jak latwo "klaps" moze zmienic sie w cos wiecej i jak czesto klapsowi towarzysza inne elementy przemocy jak krzyk i ponizanie psychiczne. ". Rozwazanie pt, bo klaps to nie bicie jest rownie "logiczne" jak rozwazanie pt"krzyk to nei przemoc", "wyzwiska to nie przemoc", "kopanie to nie przemoc", 'szarpanie to nie przemoc"albo "bicie po pupie to nie przemoc" i tego typu absurdy.
  • anoraak 16.10.16, 22:56
    nie no, jakby to odpowiedzieć, żeby nic nie powiedzieć....taki masz styl widać
    doświadczyłaś przemocy czy nie ?
    i czemu ja , osoba regularnie bita w dzieciństwie nie mogę za nic się z Tobą, tą wspaniała i moralną utożsamić ? czemu czuję kompletny fałsz gdy czytam cytuję " że klaps może zmienić się w coś więcej.....bla bla bla
    możesz wprost napisać ? niemoralna jestem ?
    byłam bita, rozumiem co i jak, rozumiem, że przemoc to zło w każdej postaci, ale NIGDY nie postawię znaku równości między sporadycznym klapsem, krzykiem a regularnym biciem
  • milamala 16.10.16, 23:10
    cyt.
    "nie no, jakby to odpowiedzieć, żeby nic nie powiedzieć....taki masz styl widać
    doświadczyłaś przemocy czy nie ?"

    Jesli zdanie: Droga anoraak, od dziecka cierpie na depresje, zdiagnozowano u mnie zespol stresu pourazowego z POWODU PRZEMOCY jakiej doswiadczylam w dziecinstwie. jest niezrozumiale, to wybacz, ale ja nie potrafie jasniej.

    Teraz ja mam pytanie, czy dajesz klapsy swoim dzieciom? A jesli ich nie masz to czy dalabys klapsa swoim dzieciom?

    A ja postawie znak rownosci pomiedzy krzykiem,klapsem czy biciem tak jak stawiam znak rownosci pomiedzy kradzieza 50zl, 500 czy 5 tysiecy. Kradziez to kradziez i 50 zl nie obciaza mniej sumienia niz 5tysiecy. Jesli zaczniemy relatywizowac, ze 50 zl to prawie nie kradziez, to zaraz znajdzie sie taki co powie, ze w takim razie 55 tez nie, nie braknie tez takich dla ktorych ukrasc 5 tysiecy to bulka z maslem, bo kradziez wg nich zaczyna sie od 50 tysiecy. To samo dzieje sie jak zaczniemy nazywac klapsy "klapsikami" bo to nie przemoc, zaraz znajdzie sie jakis domowy bokser, ktory jak strzeli wielka lapa w nerki jakiegos 3 latka, ze ten znajdzie sie w szpitalu to bedzie przekonywal, ze to "tylko klaps" byl.
  • anoraak 16.10.16, 23:23
    Moja Droga
    Twoja protekcjonalność w tym jak bardzo jesteś moralna bardzo zrażą mnie do dyskusji.
    Człowiek bez skazy nie istnieje, a Ty proszę : taka moralna i doskonała.
    Mam dzieci, przyznam, że zdarzyło mi się dać klapsy, obecnie całkowicie się z takich metod wycofałam, ale uwaga uwaga...czasem krzyczę, podnoszę głos, a czasem strasznie....grozę konsekwencjami. Nie uważam, żeby fakt klapsa dyskwalifikował mnie jako matkę, ba uważam za sukces, że wbrew Twoim teorią klaps nie eskalował w kierunku innych zachowań przemocowych.
    Poza tym uważam, że jestem człowiekiem i mogłam popełnić jakieś błędy ale wyciągnęłam z nich wnioski, moje dzieci wydają się być szczęśliwe, ale wiem, że ocenią mnie jak będą dorosłe i mogą to być oceny surowe, podchodzę do tego z pokorą.
    Nadal jednak upieram się, że paranoją jest stawianie równości między krzykiem, klapsem i regularnym biciem....a odbieranie dziecka na podstawie zarzuty klapsa kapciem...uważam za wielką szkodę dla dziecka.
  • milamala 16.10.16, 23:28
    Dlaczego wycofalas sie z klapsow? Skoro nie uwazasz tego za przemoc?
  • anoraak 16.10.16, 23:44
    wycofałam się bo
    1. stwierdziłam, że to nic nie daje
    2. stwierdziłam, że to moja porażka, gdyż to wyraz mojej bezsilności
    itp
    i nigdzie nie napisałam, że klaps to nie jest przemoc, czemu manipulujesz ?
    tak to jest przemoc, ale nie jest równa z regularnym biciem, klaps nie powinie być powodem odebrania komuś dziecka, tylko powodem do wsparcia rodzica i pomocy mu w poradzeniu sobie z sytuacją
  • milamala 16.10.16, 23:59
    No to juz do czegos doszlismy, czyli klaps to jednak tez przemoc i nie powinno sie jej stosowac, jesli komus sie zdarzy to powinien chciec zrozumiec to co wypisalas w punktach i nauczyc sie innego bezprzemocowego wychowywania. Jesli ktos jednak dalej uparcie nie chce tego zrozumiec, a prawo danego kraju stanowi tak jak stanowi, to niech sie nie dziwi, ze odpowiednie sluzby wkraczaja. Rodzic ktory uparcie klapsa nie zalicza do przemocy (bo klaps to nie bicie) nie zamierza poprawiac sie z tego, co sam nie uwaza za naganne. Wiec jak wspierac kogos, kto nie chce byc wspierany bo nie uwaza, ze robi cos zlego. Bo jego mentalnosc tkwi ciagle w innym kraju, ktory toleruje przemoc.

    Klaps to przemoc i powinien byc tak samo negawnie oceniany jak inne rodzaje przemocy. Tak samo jak ten co ukradnie 50 zl to zlodziej, jak i ten co ukradnie 5 tysiecy to tez zlodziej. Kwota sie tylko rozni, ale czyn jest rownie naganny. Klaps to nie bicie, bicie paskiem to nie biciem kablem, krzyk to nie bicie - ale wszystko to ma jeden wspolny mianownik - przemoc.
  • milamala 16.10.16, 23:36
    "a odbieranie dziecka na podstawie zarzuty klapsa kapciem...uważam za wielką szkodę dla dziecka"

    Problem w tym, ze to rodzic tak twierdzi, ktory jak widac ma mocna tendencje do wybielania siebie. My nie wiemy co ustalily instytucje spoleczne w Norwegii. Mozemy tylko sie domyslec, ze nawet Norwedzy za jedno uderzenie kapciem nie odbiora dziecka. W przypadku oczywiscie rodzica, ktory dojrzal swoj blad i chce sie naczyc lepiej radzic sobie z wychowywaniem dzieci. Jesli ten jednak uparcie nie widzi swoich bledow (a wszystko wskazuje na to, ze pan nie widzial) to Norwedzy robia to co powinni wg prawa, ktore sobie ustalili - i maja do tego prawo, a Polacy jako goscie maja psi obowiazek to prawo respektowac.
  • anoraak 16.10.16, 23:49
    nie mogę teraz znaleźć na youtube, ale jest tam film o ojcu, samotnie wychowującym córki, któremu urząd w Norwegii odebrał je po jakimś donosie. wierz mi, córki już pełnoletnie nie wypowiadały się pozytywnie o tym systemie, chciały być z ojcem, cierpiały - odebranie ich nie było dla nich żadnym pozytywnym doświadczeniem.
  • milamala 17.10.16, 00:12
    Anoraak, system w Norwegii nie odbiera dzieci rodzicom samotnie wychowujacym dzieci. Manipulujesz, albo dalas sie zmanipulowac. Za bycie samotnym rodzicem bez zadnej innej przyczyny nikt nie traci dziecka.
    Czy corki to wspominaja dobrze czy zle to inna inszosc. Mnie moim rodzicom nie odebrano, i dzis twierdze, ze szkoda, bo moze u innej rodziny moglabym miec normalniejsze warunki do rozwoju. Po prostu z perspektywy czasu wiem ze fakt, ze bylam u nich nic mi nie dal pozytywnego. Ale gdyby mnie odebrano, to pewnie czulabym gdzies z srodku zal, ze nie dano rodzicom szansy na poprawe i bylabym niezadowolona i pewnie jak te corki oceniala decyzje negatywnie. Ale rzeczywistosc jest inna, poniewaz mnie nie odebrano wiem namacalnie, ze gdyby podjeto decyzje o oddaniu mnie innej rodzinie (oczywiscie dobrej) to byloby to dobre dla mnie. Subiektywna ocena corek nie jest ocena slusznosci (lub braku slusznosci) decyzji o pozbawieniu ich ojca prawa do opieki.
  • anoraak 17.10.16, 08:47
    znowu manipulacja: w którym miejscu napisałam, że dzieci odebrano z powodu samotnego wychowywania ich przez ojca ? dzieci odebrano po donosie zyczliwego, że je ojciec molestuje, niestety nawet prokuratura nie znalazla na to dowodów i ie wniesiono żadnego oskarżenia ale dzieci urzad nie chciał oddać.
    piszesz, że uczucia dzieci to insza inszość :) nie no oczywiście chodzi o komfort dorosłych a nie dzieci i to tych moralnych dorosłych, a dzieci nie mają nic do gadania i powinny jeszcze podziękować :)
  • ada1214 17.10.16, 09:05
    niestety nawet prokuratura nie znalazla na to dowodów i ie
    > wniesiono żadnego oskarżenia ale dzieci urzad nie chciał oddać.



    Krotko mowiac, system uwaza, ze dzieci sa wlasnoscia panstwa i mozna nimi dowolnie dysponowac.
  • milamala 17.10.16, 11:53
    ada1214 napisała:

    > Krotko mowiac, system uwaza, ze dzieci sa wlasnoscia panstwa i mozna nimi dowo
    > lnie dysponowac.

    A Polacy uwazaja, ze dzieck ojest wlasnoscia rodzica. Otoz dziecko to nie jest niewolnik i jest czyjas wlasnoscia. Jesli zajmuje sie nimi polska patologia, mamusia, ktora nie widzi problemow, tatus co bije i pije, to panstwo chroni swojego malego obywatela i wkracza. Dziecko nie jest wlasnoscia panstwa, ale jest pod jego ochrona. Dziecko nie jest wlasnoscia rodzica, ale jest pod jego opieka, jesli opieka szwankuje to musi wkroczyc organ , ktory ochroni dziecko. Zyczylabym sobie takich rozwiazan w Polsce, a nawet w Holandii.
  • ada1214 17.10.16, 12:32
    Jesli zajmuje sie nimi polska patologia, ma
    > musia, ktora nie widzi problemow, tatus co bije i pije, to panstwo chroni swoje
    > go malego obywatela i wkracza

    "pije i bije". to dopiero stereotyp.
    Skoro TY podpierasz sie naglowkami z gazet w tej dyskusji to i ja sie podepre historia z prasy. I nawet nie samym naglowkiem, a historia ktora zostala szczegolowo opisana na kilka stron. Bylo sobie dziecko, ktore mialo chorobe genetyczna wyrazajaca sie niewystarczajaca mineralizacja kosci. Oznacza to, ze nawet niewielki upadek moze skutkowac zlamaniem reki czy nogi. Po 2 czy 3 zlamaniu w krotkim czasie rodzicami zainteresowaly sie sluzby. Dziecko zabrano. Malenkie dziecko. I nie pomoglo orzeczenie lekarskie nt choroby. Cala procedura ciagnela sie chyba 2 lata, urzednicy musieli na wlasne oczy przekonac sie, ze dziecko faktycznie lamie sobe rece tak latwo, jak inni nabijaja siniaki. Ostatecznie przyznano racje rodzicom, patologii sie nie doszukano, dziecko zwrocono. Fajnie, szkoda tylko ze malenkie, dziecko na dwa lata zostalo niemal pozbawione kontaktu z rodzicami.
    Tak wspaniale?
    aha, poniewaz nawijasz o POLSKIEJ patologii: ww przyklad to nie Polacy.
  • milamala 17.10.16, 12:40
    ada1214 napisała:

    > Skoro TY podpierasz sie naglowkami z gazet w tej dyskusji to i ja sie podepre h
    > istoria z prasy.

    Teraz to akurat podpieram sie artykulem, ktory choc pisany z perspektywy rodzicow wyraznie wskazuje, ze sa patologia.
    Pytanie co dla kogo oznacza patologia. Dla mnie bijacy dziecko (nie jedem raz!), przeklinajacy, przy wyprowadzce z domu zabierajacy alkohol, lamiacy przepisy i zloszczacy sie na tych, ktorzy tego nie akceptuja to patologia.

    "Po 2 czy 3 zlamaniu w krot
    > kim czasie rodzicami zainteresowaly sie sluzby. Dziecko zabrano. Malenkie dziec
    > ko. I nie pomoglo orzeczenie lekarskie nt choroby. Cala procedura ciagnela sie
    > chyba 2 lata, urzednicy musieli na wlasne oczy przekonac sie, ze dziecko faktyc
    > znie lamie sobe rece tak latwo, jak inni nabijaja siniaki. Ostatecznie przyznan
    > o racje rodzicom, patologii sie nie doszukano, dziecko zwrocono."

    Nie bede odnosic sie do sprawy, ktorej nie znam.
  • ada1214 17.10.16, 12:50
    > Nie bede odnosic sie do sprawy, ktorej nie znam.


    To w takim razie badz konsekwentna, i nie wypowiadaj sie na ZADEN temat, ktory tylko przeczytalas w gazecie. W zwiazku z tym Twoje historie jakimi tu argumentujesz sa zupelnie bezuzyteczne jesli chodzi o udowadnianie czegokolwiek. Albo uznajemy historie z prasy jako przedmiot dyskusji, albo nie. Albo-albo. Ale Ty jak widze bys chciala zeby Twoje naglowki z prasy byly przewodnim i jedynym waznym argumentem, hm?
    :D D
  • milamala 17.10.16, 12:53
    Nie plec bzdur tylko pokaz mi ten artykul/film o rzekomym odebraniu na 2 lata dziecka u ktorego lekarze duzo wczesniej niz przed uplywem tych 2 lat postawili diagnoze.
  • ada1214 17.10.16, 13:02
    milamala napisała:

    > Nie plec bzdur tylko pokaz mi ten artykul/film


    Domagasz sie, bym Ci teraz zademonstrowala artykul, jaki przeczytalam pare lat temu siedzac w poczekalni do psychologa? Znaczy sie spodziewasz sie, ze teraz sie kropne do tego gabinetu, i bede wertowac wszystkie czasopisma przez pare godzin, nastepie pobiegne z czaspismem do kogos kto ma skan a potem wstawie na forum, a wszystko po to, zeby Ci zrobic dobrze?
    Trzymajcie mnie. :D
  • milamala 17.10.16, 11:50
    Wiesz anoraak na czym polega nasz problem, zadna z nas nie przeczytala artykulu z watku zalozycielskiego. A wiesz czemu tak mysle, ano dlatego, ze tam tak wyraznie pisze, czemu pan okazal sie mowiac delikatnie marnym przykladem ojca(ojczyma jak chodzi o scislosc), ze zaden rozsadny czlowiek nie ma watpliwosci, ze decyzja byla calkowicie sluszna. Pan ojczym nawet samochodu nie chcial parkowac zgodnie z przepisami i byl bardzo niezadowolony, ze tegoz sie od niego wymaga. Syn przejawial problemy w szkole i to bardzo powazne, ktore wyjaznie swiadczyly, ze cos z domu dzieje sie nie tak. Syn sam powiedzial ,ze byl bity (kapciem) i to NIE JEDEN RAZ. Pan ojczym mowiac delikatnie robi wrazenie ewidentnego prostaka-menela. Musial sie wyprowadzic z domu, zabral pare ciuchow i ... wodke. Zabralabys wodke jakbys sie msiala przeprowadzic? Nikogo rodzicom nie odebrano, matka choc budzila sluszne powazne zastrzezenia (bardziej interesowala ja relacja z ojczymem niz polepszenie sytuacji dziecka) nie zostala pozbawiona dziecka, udzielono jej pomocy. Koniec koncow rodzice chyba rozumieli, ze dzialalnosc urzedu to nie przelewki i z pomoca tegos urzedu ( w konc ojczym mogl wrocic do domu) sytuacja ulegla poprawie. W Polsce sprawe by zostawiona, pies z kulawa noga by sie nie zainteresowal doprowadzajac do powaznych problemow syna. W Norwegi urzad wkroczyl i "pogrozil palcem"na tyle skutecznie, ze wszystko sie dobrze skonczylo.
    Po przeczytaniu artykulu jestem jeszcze bardziej pewna, ze dzialalnosc norweskiego urzedu to wielkie dobro dla mniej lub bardziej krzywdzonych dzieci.

    Co do tego ojca, nad ktorym ciazy donos o molestwanie, to az mi dech zaparlo, ze matka dzieciom moze sie oburzac, ze odebrano corki ojcu, podejrzanemu o molestowanie. A skad ty wiesz, ze prokuratura nic nie znalazla? Prokuratura sie wypowiadala? Przedstawila swoje stanowisko? bardzo watpie. A jesli to prawda? Bo tatus powiedial ,ze to nie prawda to ty dorosla, dojrzala kobieta wierzysz. Dziecko jestes? Wyobraz sobie ludzie klamia, zwlaszca przestepcy, wiezienia pelne sa "niewinnych", sami niewinni. Reszta "niewinnych"chodzi wolno, bo choc popelnili przestepstwo to niczego im nie udowodnili. I tylko mi nie mow, ze dzieci byly niezadowolone z obrotu spraw, bo chcialabym zobaczyc to ich rzekome "niezadowolenie". Zreszta jak widac doroslymi mozna manipulowac a co dopiero dziecmi.

    ps. nie oskarzaj mnie o manipulacje, jakos w pierwszym poscie o panu , ktoremu odebrano corki, wspomnialas o donosie ale jakby nieco "zapomnialas"podac o jaki donos chodzi, w koncu molestwoanie to takie przeciez 'drobiazg". Kazdy normalny (nawet nie moralny ale zwyczajnie normalny) czlowiek odrazu powienien wkroczyc do rodziny i oddzielic rodzica podejrzanego o taki czyn, zeby ewentualnie nie dopyszczal sie dalej swoich czynow. To baaaaaardzo powazny zarzut.
  • anoraak 17.10.16, 12:22
    jak już napisałam komuś niżej, nie odnoszę się do tego artykułu tylko ogólnie do systemu w Norwegii, stąd może piszemy o innych sprawach.
    co do molestowania w tamtym konkretnym przypadku - tak prokuratura nie miała podstaw do rozpoczęcia postępowania, okazało się, że donos był od kogoś kto bardzo ojcu chciał zaszkodzić i komu przeszkadzało, że ojciec kąpał najmłodsze dziecko ( matka odeszła, zostawiając dzieci z ojcem, więc kto niby miał je kąpać?). ojcu pomagał konsul polski, który wypowiadał się przed kamerą, że jego interwencje mimo braku zarzutów karnych były nieskuteczne. urząd sobie robił co uważał za stosowne, nic się nie można było dowiedzieć i to nie jest normalne. dopiero po opłaceniu i to dobrym, norweskiego adwokata - udało się sprawę jakoś rozwiązać, córki wróciły do domu, urząd jeszcze wiele miesięcy kontrolował ojca i nic biedny nie znalazł.
    a dziewczyny już jako pełnoletnie wypowiadały się bardzo źle nie o ojcu tylko właśnie o urzędzie, zabrano je z domu ot tak sobie i nikt im nic nie tłumaczył, próbowano im wmówić, że ich ojciec to zły człowiek a gdy nie chciały współpracować to panie urzędniczki tak jak Ty twierdziły że są zmanipulowane przez ojca :)
    i coś co w ogóle mi się w głowie nie mieści - 3 córki zostały odebrane ojcu i zostały rozdzielone - każda trafiła do innej placówki...oczywiście to dla ich dobra, za to powinny podziękować :)
    szczerze mówiąc to boję się takich osób jak Ty, to jest tak jakby Twoje osobiste krzywdy przesłaniały Ci zdrowy rozsądek, wszyscy kłamią, manipulują, są źli, jest tylko czarne albo białe.
    a co do moich zarzutów o to, że manipulujesz moimi wypowiedziami to stwierdzam po prostu, że dopowiadasz sobie coś czego ja nie napisałam a to jest nadużycie w dyskusji.
  • milamala 17.10.16, 12:28
    "szczerze mówiąc to boję się takich osób jak Ty, to jest tak jakby Twoje osobiste krzywdy przesłaniały Ci zdrowy rozsądek"

    Powiedziala osoba, ktorej bicie nawet w doroslosci w czymkoolwiek pomaga.
  • anoraak 17.10.16, 12:34
    powiedziała osoba, która nie traktuje spoliczkowania jako bicia
    i może skoczmy tą dyskusję, bo naprawdę zaczynam się Ciebie bać, masz bardzo agresywny sposób wypowiedzi, sugerujesz że siedzę w bagnie itd ogólnie mam wrażenie, że chcesz mnie obrazić, bo śmiem mieć inne zdanie od Twojego, a Ty taka moralna wiesz najlepiej co dobre a co złe.
    serio: strach się bać.
    z mojej strony to EOT
  • ada1214 17.10.16, 12:40
    ona ewidentnie chce Cie obrazic
    w innym poscie pisze do Different zeby "uwazala z kim sie zadaje" czyli juz zrobila z Ciebie bandziora. :D. Inwektyw pod Twoim adresem sporo naprodukowala. Ewidentnie nie panuje nad zloscia.
  • milamala 17.10.16, 12:44
    " innym poscie pisze do Different zeby "uwazala z kim sie zadaje"

    Jak nie rozumiesz jakiejs wypowiedzi to zapytaj.
  • milamala 17.10.16, 12:42
    Mam agresywny sposob wypowiadania sie, zapewne to skutek przemocy jakiej doznalam w dziecinstwie. jesli poczulas sie urazona.
    Ja sie Ciebie nie boje, raczej zrobilo mi sie przykro, bo uswiadomilam sobie jak tragiczne i jak dlugotrwale moga byc skutki przemocy w dziecinstwie, ze nawet bedac doroslym czlowiek nie potrafi sie z nich wyzwolic .
  • anoraak 17.10.16, 12:55
    naprawdę to dziwne, tak nienawidzisz przemocy, ale wypowiadasz się jak typowy przemocowiec, terapia to jest chyba potrzebna Tobie a nie mi.
    można mieć inne zdania na jakiś temat ale po co obrażać ?
    nie rozumiem tego.
    a o moje dzieci się nie martw, są kochane i wyglądają na szczęśliwe, to, że akceptuje pewne zachowania, których Ty nie akceptujesz nie oznacza od razu że mam zamiar je wprowadzać w życie.
  • ada1214 17.10.16, 13:10
    ale wypowiadasz się jak typowy p
    > rzemocowiec


    ten temat nalezaloby rozwinac. Mysle, ze kolezance Milamala umyka ten fakt, ze przemoc slowna moze byc rownie destrukcyjna jak przemoc fizyczna. Jesli Milamala zwraca sie do swojego dziecka w taki sposob, jak zwraca sie tu do Ciebie na forum, to rowniez stosuje wobec niego przemoc. Milamala, jestes pewna, ze mieszkajc w Norwegii, nie musialabys beknac, za takie brzydkie zwracanie sie do dziecka?
  • milamala 17.10.16, 00:31
    Jedna rzecz mi sie nasunela.Spotkalas sie kiedys z wypowiedzia rodzica, ktoremu odebrano dziecko, ze owszem dawal klapsy, bil kapciem, ale zrozumial, ze zle robil, i bardzo by sie chcial poprawic a mimo to mu prawa odebrano? Spotkalas sie z czyms takim? Bo ja nie nie. Zawsze slysze, ze rodzic jest doskonaly i nie ma pojecia dlaczego mu dzieci odebrali bo on nie bil, bo bil tylko kapciem, a bicie kapciem to nie bicie. Znajdz mi choc jeden przypadek rodzica , ktory otwarcie mowi, ze zle zrobil, ze chce sie poprawic, a mimo to sluzby norweskie bezceremonialnie pozbawily go dzieci. Dzieci odbiera sie rodzinom , ktore nie rokuja poprawy - bo nie widza, ze robia cos zlego.
  • differentview 17.10.16, 08:05
    Dokladnie tak to dziala. Zreszta w artykule jak ktos umie czytac miedzy wierszami- mamy do czynienia z patologia. Matka musiala uciekac z jakiegos gospodarstwa od ojca dzieci, ktory ja lał( zapewne dzieci tez) Wyjechala do obcego kraju do faceta poznanego przez internet. Dzieci po takich przezyciach na pewno maja juz oslabiona psychike ale matka rezygnuje z psychologa dla syna bo "mu nie ufa" Mysle, ze przeraza ja ze syn mu zaufal i moze pierwszy raz chce powiedziec o tym co sie dzialo i dzieje w domu. Ciagle nawiazania ojczyma do butelki moga swiadczyc o tym, ze do przemocy dochodzi gdy koles jest juz narabany. Jak wytrzezwieje to sie dziwi, ze zrobili z niego ku..a terroryste. Tak to zwykle wyglada- najwieksza patologia bedzie najglosniej krzyczec o tym jak to niesprawiedliwie panstwo sie wtraca i chce dzieci odbierac.
  • milamala 17.10.16, 12:03
    Dokladnie diffrenview, ja przyznaje, ze artykul przeczytalam dopiero wczoraj pozno wieczorem, bo moze nawet nie wdalabym sie w dyskusje. Nawet nie miedzy wierszami ale ewidentnie widac, ze to patologia i ojca i matki. Dano jej psychologa (pomoc) a ona rezygnuje. Jak nie ufam psychologowi a chce sobie pomoc w wychowaniu dziecka to prosze o innego a nie rezygnuje. Kompletna patologia. Chwala Bogu, ze urzad wkroczyl w sytuacje, bo inaczej byloby krucha z dzieckiem.

    "Jak wytrzezwieje to sie dziwi, ze zrobili z niego ku..a terroryste. Tak to zwykle wyglada- najwieksza patologia bedzie najglosniej krzyczec o tym jak to niesprawiedliwie panstwo sie wtraca i chce dzieci odbierac"
    Swiete slowa i zreasumowanie problemu: najglosniej krzyczy najgorsza patologia.
  • anoraak 17.10.16, 08:53
    tak bardzo nie śledzę wszystkich spraw zwłaszcza w Norwegii, żeby tak bezproblemowo wydawać tak ostre wyroki, że żaden rodzic, że nigdy, każdy itd
    nie lubię z góry zakładać, że każda sytuacja jest taka sama, każdy bijący kapciem to patologia i zuo moralne.
  • differentview 17.10.16, 09:33
    anoraak napisała:

    > tak bardzo nie śledzę wszystkich spraw zwłaszcza w Norwegii, żeby tak bezproble
    > mowo wydawać tak ostre wyroki, że żaden rodzic, że nigdy, każdy itd
    > nie lubię z góry zakładać, że każda sytuacja jest taka sama, każdy bijący kapci
    > em to patologia i zuo moralne.

    A Ty dopuszczasz zeby Ciebie ktos bił kapciem czy dawal klapsy jak sie " zle zachowujesz"? Nie wykonujesz czyjegos polecenia? Gdyby Cie szef strzelil przez łeb albo szarpal za ucho jakbys cos zle zrobila?
    Skad te podwojne standardy, ze nagle jak chodzi o dzieci- pewne zachowania przemocowe sa dopuszczalne ?
  • anoraak 17.10.16, 09:37
    Dopuszczam. Ba ostatnio zostałam spoliczkowana.
    Jakie podwójne standardy ?
  • differentview 17.10.16, 09:45
    anoraak napisała:

    > Dopuszczam. Ba ostatnio zostałam spoliczkowana.
    > Jakie podwójne standardy ?

    Acha. Pomoglo? Zaczelas sie lepiej zachowywac?
  • anoraak 17.10.16, 09:53
    A wiesz ze pomogło 😀
    No nie zgłosiłam tego do żadnych służb a może powinnam ? 😁
  • differentview 17.10.16, 10:07
    anoraak napisała:

    > A wiesz ze pomogło 😀
    > No nie zgłosiłam tego do żadnych służb a może powinnam ? 😁

    Nie, no skad? :/ Jak pomoglo to widocznie tego potrzebujesz. Najwazniejsze, ze znasz granice- spoliczkowanie- ok, przydalo Ci sie, uderzenie z piesci i np. wybicie zebow- no tu lekka przesada. Trzeba umiec rozroznic, nie? No chyba, ze bardzo zasluzylas....
  • anoraak 17.10.16, 10:16
    Tak trzeba umieć rozróżnić. W końcu może to pojmiesz. Zasługiwanie nie na tu nic do rzeczy. Oprócz tego że dziecko dostanie klapsa co jest przemoca, to większą przemocą jest dla mnie wyrywanie go z domu, bo ktoś Tobie podobny pewnie uważając się za moralnie lepszego, zdecyduje ze klaps to patologia i dziecko trzeba chronić nie bacząc na nic.
  • differentview 17.10.16, 10:36
    anoraak napisała:

    > Tak trzeba umieć rozróżnić. W końcu może to pojmiesz.

    No to moze uswiadom tu wszystkich jaka sytuacja usprawiedliwia (a nawet jest wskazane) zeby doroslej kobiecie przywalic w twarz zeby ona stwierdzila, ze jej to pomoglo. Gdzie przebiega to rozroznienie w rodzajach przemocy bo nadal nie pojmuje.
  • anoraak 17.10.16, 10:47
    nie jest moją misją uświadamianie komukolwiek czegokolwiek, to Ty chyba jako ta moralnie lepsza powinnaś to robić :) ale jeżeli tak Ciebie to ciekawi to napiszę, że dostałam w twarz od osoby, która w dzieciństwie mnie czasem biła, uwierz mi na słowo, że to uderzenie dało mi bardzo wiele. całej sytuacji nie mam zamiaru opisywać, bo nijak się ma ona do tematu tego wątku poza faktem użycia przez kogoś przemocy.
    i na koniec, bo nie przekonasz mnie ani ja Ciebie, nie chodzi o rozróżnianie przemocy tylko o jej wartościowanie, spoliczkowanie dziecka nie jest fajne, ale czy jest tak samo niefajne jak regularne bicie ? klaps nie jest fajny, ale czy fajniejsze jest oderwanie dziecka od rodzica z tego powodu ? w każdym przypadku? zawsze? z zasady ?

  • differentview 17.10.16, 11:22
    anoraak napisała:

    > dostałam w twarz od osoby, która w dzieciństwie mnie czasem biła, uwierz
    > mi na słowo, że to uderzenie dało mi bardzo wiele. całej sytuacji nie mam zami
    > aru opisywać, bo nijak się ma ona do tematu tego wątku poza faktem użycia przez
    > kogoś przemocy.

    Nie tyle ma sie nijak co jest sednem watku. Uznajesz, ze przemoc polegajaca na klapsach czy policzkowaniu bywa uzasadniona a osoba tak potraktowana( dorosly, dziecko) wyniesie z tego pozytywne doswiadczenia. Tu z pewnoscia nie dojdziemy do porozumienia.

    > i na koniec, bo nie przekonasz mnie ani ja Ciebie, nie chodzi o rozróżnianie pr
    > zemocy tylko o jej wartościowanie, spoliczkowanie dziecka nie jest fajne, ale c
    > zy jest tak samo niefajne jak regularne bicie ? klaps nie jest fajny, ale czy f
    > ajniejsze jest oderwanie dziecka od rodzica z tego powodu ? w każdym przypadku?
    > zawsze? z zasady ?

    Tak, w kazdym przypadku stosowanie przemocy jest rownie "niefajne" Twoje rozroznienia pokazuja tylko jakie spustoszenie w Twojej psychice wywolaly lata bicia. To tak jakbys pisala- zlamac komus reke podczas bicia jest ok ale polamac naraz rece i nogi- no przesada; spoliczkowac dziecko bo chcialo cukierka- dopuszczalne, przywalic z piesci- lekka przeginka itd. Myslenie tego typu jest po prostu CHORE.

    Oczywiscie, moga sie zdarzyc wyjatkowe sytuacje utraty kontroli- ale normalny czlowiek po pierwsze bedzie mial refleksje co zrobil, przeprosi dziecko za przemoc, wytlumaczy. Takim rodzicom nikt dziecka nie odbierze tylko co najwyzej wysle na jakas reedukacje. Jesli rodzice sa niereformowalni, uwazaja, ze przemoc jest narzedziem wychowawczym- owszem, dziecko powinno byc zabrane.
  • anoraak 17.10.16, 11:32
    no i właśnie nie masz racji, nawet jak rodzic będzie miał tą refleksje, to w Norwegii jego refleksje nie mają znaczenia, bo po donosie że dziecko zostało pobite (nie wartościują czy to klaps, policzek czy kabel tak jak Ty tego nie robisz) - jest rodzicom odbierane bez zbędnych ceregieli.
    a co do mojej spustoszonej psychiki - nie martw się o nią, nie jest tak źle jak sugerujesz. a tak naprawdę Twoje sugestie co do tego, że moje myślenie jest chore, a psychika spustoszona, można byłoby też nazwać przemocą, gdyby się uprzeć :)
    no ale kończę już, bo ta dyskusja nie ma sensu, dowiem się zaraz że jestem patologią albo jeszcze czegoś gorszego
  • differentview 17.10.16, 11:48
    anoraak napisała:

    > no i właśnie nie masz racji, nawet jak rodzic będzie miał tą refleksje, to w No
    > rwegii jego refleksje nie mają znaczenia, bo po donosie że dziecko zostało pobi
    > te (nie wartościują czy to klaps, policzek czy kabel tak jak Ty tego nie robisz
    > ) - jest rodzicom odbierane bez zbędnych ceregieli.

    Z artykulu nie wynika zeby dziecko bylo zabierane bez ceregieli- wczesniej dziecko dostalo psychologa, matka zostala wyslana na kurs. Psycholog ocenil, ze matka nie traktuje powaznie tego co mowi syn i nie zaspokaja jego potrzeb emocjonalnych. Dziecko zwierzylo sie z bicia( nie jednorazowego) osobie, ktorej ufalo. Ale nawet wowczas rozwiazaniem zaproponowanym nie bylo zabranie dziecka tylko wyprowadzenie sie z domu przemocowego ojczyma. Na co matka zareagowala tak jak wiekszosc patologicznych mamusiek- jak to tak, moj kochas ma sie wyprowadzic? To, ze pare razy przywalil bachorowi to taka wielka sprawa? Jej poprzedni partner mial juz kilka wyrokow za znecanie sie- wiec dla niej to jakby normalka, nic zlego sie nie dzieje. Zyczylabym sobie zeby takie rozwiazania jak w Norwegii byly w Polsce. Choc obawiam sie, ze poziom patologii jest tu tak wielki ze zadna instytucja by temu nie podolala.
  • anoraak 17.10.16, 12:04
    ja się kompletnie nie odnoszę do artykułu, piszę ogólnie, powiem szczerze artykuł zakończyłam czytać po kilku zdaniach gdzie od razu wynikało, że z ojcem jest coś nie tak (przeszkadzał mu sposób parkowania w Norwegii, albo jakoś tak)
    natomiast bardzo wkurza mnie wrzucanie wszystkich do jednego worka, są rodzice patologiczni i tym trzeba odbierać dzieci, ale są też tacy którzy niesłusznie kontaktu z dziećmi są pozbawieni i nikt Norwegii z nimi nie dyskutuje
  • milamala 17.10.16, 12:23
    "natomiast bardzo wkurza mnie wrzucanie wszystkich do jednego worka, są rodzice patologiczni i tym trzeba odbierać dzieci, ale są też tacy którzy niesłusznie kontaktu z dziećmi są pozbawieni i nikt Norwegii z nimi nie dyskutuje"

    A gdzie sa tacy, znasz takich ktorym bez powodu odebrano dziecko. Dobrze wychowuja dzieci, a nagle niz tego ni z owego urzad wkracza i odbiera?
  • milamala 17.10.16, 12:20
    "no i właśnie nie masz racji, nawet jak rodzic będzie miał tą refleksje, to w Norwegii jego refleksje nie mają znaczenia"

    Bez urazy, ale bzdury kompletne plecisz.
  • anoraak 17.10.16, 12:41
    i kolejny raz, obrażasz kogoś z kim dyskutujesz, lepiej Ci ? :)
  • milamala 17.10.16, 12:20
    "Twoje rozroznienia pokazuja tylko jakie spustoszenie w Twojej psychice wywolaly lata bicia. To tak jakbys pisala- zlamac komus reke podczas bicia jest ok ale polamac naraz rece i nogi- no przesada; spoliczkowac dziecko bo chcialo cukierka- dopuszczalne, przywalic z piesci- lekka przeginka itd. Myslenie tego typu jest po prostu CHORE.'

    Swieta racja. Nic dodac nij ujac.
  • milamala 17.10.16, 12:16
    "klaps nie jest fajny, ale czy fajniejsze jest oderwanie dziecka od rodzica z tego powodu ?"

    Zrozum, ze nikt nigdzie kokomu dziecka z powodu jednego klapsa nie odbiera.
  • ada1214 17.10.16, 10:56
    No to moze uswiadom tu wszystkich jaka sytuacja usprawiedliwia (a nawet jest ws
    > kazane) zeby doroslej kobiecie przywalic w twarz zeby ona stwierdzila, ze jej t
    > o pomoglo


    pytanie co prawda nie do mnie ale ja Ci moge wytlumaczyc na moim przykladzie.

    Dawno temu, kiedy bylam swiezo upieczona i bardzo niepewna i tym samym lekliwa mama. Moje dziecko zachorowalo tak konkretnie. W ktoryms momencie, kiedy synek b. zle sie czul ja wpadlam w histerie ze strachu o niego. Z zazenowaniem przyznaje, ze zachowywalam sie w tamtym momencie jak oszalala- wrzask, histeria i doslownie rwanie wlosow z glowy. Maz najpierw usilowal mi racjonalnie tlumaczyc, ze nie ma powodow do az takiego strachu, ale - nie wiem czy zdajesz sobie sprawe- osoba, ktora jest w histerycznym stanie tylko eskaluje , to jest spirala. NIC do mnie nie docieralo. W koncu maz, widzac ze odchodze od zmyslow, wymierzyl mi siarczysty policzek.

    Otrzezwialam w ciagu sekundy. Kto wie jakby sie skonczylo, gdyby ne ta interwencja. Moglabym zemdlec i zamiast chorum dzieckiem, trzeba by sie zajmowac mna.
  • milamala 17.10.16, 12:13
    Diffrent jak ona rzeczywiscie uwaza, ze spoliczkowanie jej pomoglo, to pomysl w jakim bagnie musi siedziec i nie dostrzegac tego. Czy Ciebie lub mnie ktos bije. Ja jestem ofiara przemocy, ale jakby mnie teraz ktos spoliczkowal, to w ciagu 15minut znalazlby sie na komisariacie ... a ona twierdzi, ze jej pomoglo.
    Pomysl Diffrent z kims masz prawdopodobnie do czynienia.
  • anoraak 17.10.16, 12:25
    tak, siedzę w bagnie :) lepiej się poczułaś? :)
    Ty jesteś jednak ciekawym przypadkiem, za spoliczkowanie na komisariat :) to by Cię śmiechem zabili :)
  • milamala 17.10.16, 12:32
    Taka jest procedura, najpierw trzeba zlozyc oficjana skarge na policji aby potem zlozyc pozew sadowy prywatny.
    Smiechem by mnie zabili za spoliczkowanie? Kobieto ty na prawde potrzebujesz pomocy.
    Dziekuje za dyskusje, teraz juz wiem na pewno, ze nikt o zdrowych zmyslach nie oburza sie na stawianie rownosci pomiedzy bicie a klapsowaniem. Zawsze ale to zawsze musi stac za tym drugie dno. Twoje wypowiedzi mnie o tym przekonaly.
  • anoraak 17.10.16, 12:37
    tak wiem, jestem w bagnie, nie mam zdrowych zmysłów itd
    i to niby pisze osoba która nie lubi przemocy....ale słownie dokopać to jednak widzę lubisz, tak samo jak lubisz się chyba dowartościować pisząc :)

  • milamala 17.10.16, 12:46
    Anoraak po prost trzymaj sie tego co napisalas o tym dlaczego przestalas klapsowac swoje dzieci. Nei pozwol tez aby ktokolwiek inny dawal im "tylko klapsa" albo "tylko ich policzkowal". Jak samo to lubisz i akceptuptujesz i uwazasz,ze ci to pomaga to ok, jestes dorosla - ale dzieciom tego nie rob, jakiekolwiek masz zdanie na ten temat. Jak kochasz swoje dzieci, to nie wprowadzaj w ich zycie swoich pogladow. Powaznie.
  • milamala 17.10.16, 12:10
    A wiesz ze pomogło 😀

    No to tym bardziej powinnas poszukac pomocy terapeutycznej. Jesli doroslemu czlowiekowi pomaga w czyms przemoc (albo raczej tak mysli) to jest to znak, ze potrzebuje pomocy.
  • milamala 17.10.16, 12:09
    "Dopuszczam. Ba ostatnio zostałam spoliczkowana."

    Idz na terapie, jesli ofiara przemocy dopuszcza zeby ja bito powinna skorzystac z pomocy. Bo w normalnym swiecie przemoc jest NIEDOPSZCZALNA.
  • anoraak 17.10.16, 12:30
    nikt mnie nie pobił - zostałam spoliczkowana i dla mnie nie jest to bicie, żadna terapia nie zmieni mojej oceny w tym zakresie.
  • milamala 17.10.16, 12:34
    To nie jest moj problem anoraak, to twoje zycie, moze jestes maso, moze masz spustoszona psychike, to nie moja sprawa.
  • anoraak 17.10.16, 12:48
    i znowu pogarda, jestem maso ? możesz to jakoś wytłumaczyć ?
  • milamala 17.10.16, 12:54
    Normalnie sie nie lubi jak sie jest bitym.
  • differentview 17.10.16, 12:39
    anoraak napisała:

    > nikt mnie nie pobił - zostałam spoliczkowana i dla mnie nie jest to bicie, żad
    > na terapia nie zmieni mojej oceny w tym zakresie.

    Bite dzieci musza sobie jakos wytlumaczyc przemoc, ktora spotyka je od najblizszych ludzi. Jedna z metod jest zafalszowanie rzeczywistosci i proba usprawiedliwienia oprawcy- rodzic chce dobrze, nie umie inaczej, zasluzylam, gdyby nie bicie to bym sie nie umiala uspokoic, nalezalo mi sie.
    Nie jest tez jakos dziwne, ze choc jak piszesz ojciec Cie bil czesto i za wszystko to mimo to balas sie sytuacji, w ktorej by Cie z tego domu zabrali. Dzieci maltretowane sa niesamowicie zwiazane ze swoimi przemocowymi " opiekunami" To nie znaczy, ze pozostawanie pod ich wplywem jest dobre dla ich psychiki.
  • anoraak 17.10.16, 12:47
    myślisz, że tego co napisałaś nie wiem ?
    wiem doskonale, nie zmienia to jednak mojej oceny - policzkowanie to nie jest bicie, jest dozwolone w pewnych sytuacjach.
    związana jakoś nadmiernie z rodzicami nie byłam i nie jestem, nigdy ich nie tłumaczyłam, nadal nie jestem w stanie wybaczyć do końca
  • differentview 17.10.16, 12:55
    anoraak napisała:

    > związana jakoś nadmiernie z rodzicami nie byłam i nie jestem, nigdy ich nie tłu
    > maczyłam, nadal nie jestem w stanie wybaczyć do końca

    Odnosze sie do tego co sama wczesniej napisalas- ze planowals sie zabic gdyby chcieli Cie zabrac od przemocowego ojca, ktory lał Cie za wszystko i obojetnej matki, ktora na to nie reagowala. Jesli nie bylabys zwiazana to pewnie chcialabys sie od tego uwolnic...czy nie?
  • anoraak 17.10.16, 13:03
    byłam związana z domem, jako moim miejsce w życiu, tak samo reagowałam na wszelkie szpitale, kolonie czy obozy w dzieciństwie. oczywiście było to bardziej gadanie, bo do planowania samobójstwa jeszcze daleka droga była, ale tak myślałam wtedy, że się zabije. w domu mimo wszystko czułam się najlepiej. zaraz mi pewnie coś jeszcze napiszesz, że to oznaka tego i tego...ale w gruncie rzeczy nawet jeżeli co do mojej osoby masz racje (siedzę w bagnie, jestem chora, potrzebuje terapii, mam typowe zachowania osoby bitej, jestem maso) - to to nie zmieni mojego poglądu w kwestii, od której zaczęła się ta dyskusja: pewne zachowania przemocowe są dla mnie do zaakceptowania w określonych warunkach (klaps, policzek) a inne nie. nie sądze zeby jakakolwiek terapia zmieniła moje myślenie w tym zakresie. mogę jedynie się zgodzić, że trzeba pracować nad sobą aby przemocy unikać....każdej także tej słownej, bo już w tym wątku widać, że z tym jest bardzo cięzko.
  • differentview 17.10.16, 13:25
    > to to nie zmieni mo
    > jego poglądu w kwestii, od której zaczęła się ta dyskusja: pewne zachowania prz
    > emocowe są dla mnie do zaakceptowania w określonych warunkach (klaps, policzek)
    > a inne nie. nie sądze zeby jakakolwiek terapia zmieniła moje myślenie w tym za
    > kresie. mogę jedynie się zgodzić, że trzeba pracować nad sobą aby przemocy unik
    > ać....każdej także tej słownej, bo już w tym wątku widać, że z tym jest bardzo
    > cięzko.

    Tak jak dla Ciebie klapsy czy spoliczkowanie sa akceptowalne bo sama doswiadczylas bicia o wiele brutalniejszego tak dla innych przemoc w postaci klapsow czy policzkow jest niakceptowalnym naruszeniem nietykalnosci cielesnej, godnosci, szacunku.
    Nie zarzekaj sie, ze terapia nie zmienilaby Twoich pogladow. Moim zdaniem ludzie po takich przejsciach jak Twoje naprawde powinni obowiazkowo chodzic na terapie dla ofiar przemocy. Nie da sie byc normalnym po takich przejsciach- bo to wszystko jest w Tobie, nie zniknelo i wychodzi w roznych momentach Twojego zycia, w relacjach z partnerami, dziecmi itd.
  • milamala 17.10.16, 12:48
    "Dzieci maltretowane sa niesamowicie zwiazane ze swoimi przemocowymi " opiekunami" To nie znaczy, ze pozostawanie pod ich wplywem jest dobre dla ich psychiki"

    Nawet dorosli tak reaguja, cczego najlepszym przykaldem sa te tysiace kobiet , ktore nie odchodza od swoich oprawcow.
  • ada1214 17.10.16, 09:41
    > A Ty dopuszczasz zeby Ciebie ktos bił kapciem czy dawal klapsy jak sie " zle za
    > chowujesz"?

    No, jakbym przykladowo rzucila sie w histerii na ziemie i zaczela wrzeszczec na cale gardlo bo nie dostalam cukierka, albo jakbym w amoku zaczela drzec na kawalki wazne pracowe dokumenty, to policzek na otrzezwienie bylby bardzo pozadany.
    Uprzedam domysly: nie, nigdy nie uderzylam dziecka. Nawet kapciem.
  • differentview 17.10.16, 09:50
    ada1214 napisała:

    > > A Ty dopuszczasz zeby Ciebie ktos bił kapciem czy dawal klapsy jak sie "
    > zle za
    > > chowujesz"?
    >
    > No, jakbym przykladowo rzucila sie w histerii na ziemie i zaczela wrzeszczec na
    > cale gardlo bo nie dostalam cukierka, albo jakbym w amoku zaczela drzec na kaw
    > alki wazne pracowe dokumenty, to policzek na otrzezwienie bylby bardzo pozadany
    > .
    > Uprzedam domysly: nie, nigdy nie uderzylam dziecka. Nawet kapciem.

    Za cukierek podstaw sobie dowolna rzecz, na ktorej realnie bardzo Ci zalezy a ktos Ci mowi- takiego wala, nie bo nie. Bo w gruncie rzeczy najczesciej nie chodzi o "cukierka" tylko o pokazanie swojej woli, pokazanie kto tu rzadzi, zignorowanie pragnienia dziecka bez wzgledu na to jak infantylne by bylo. Dziecko, ktoremu odmawia sie czegos jednoczesnie szanujac jego uczucia nie rzuca sie na ziemie i nie wrzeszczy. Uderzenie dziecka za to ze wczesniej zostalo zignorwane i upokorzone- to wlasnie patologia i przemoc, ktorej nie jestescie w stanie dostrzec.
  • ada1214 17.10.16, 09:55
    Dziecko, kto
    > remu odmawia sie czegos jednoczesnie szanujac jego uczucia nie rzuca sie na zie
    > mie i nie wrzeszczy.

    Jasne a swistak siedzi i zawija w sreberka.
  • milamala 17.10.16, 12:06
    anoraak napisała:

    > tak bardzo nie śledzę wszystkich spraw zwłaszcza w Norwegii, żeby tak bezproble
    > mowo wydawać tak ostre wyroki, że żaden rodzic, że nigdy, każdy itd
    > nie lubię z góry zakładać, że każda sytuacja jest taka sama, każdy bijący kapci
    > em to patologia i zuo moralne.

    Nie musisz sledzic (choc ostre wyroki jak np.ze Norwedzy odbieraja dziecko po jednym klapsie mimo to wydajesz) wystarczy, ze przeczytasz artykul. Kazdy rozsadny czlowiek nie bedzie mial watpliwosci, ze urzad wkroczyl prawidlowo.
  • asia_i_p 17.10.16, 18:10
    To jest po prostu nieprawda.
    Mnie wisi moralność złodzieja, strata 5 tysięcy to jest dla mnie realny problem, a 50 zł nie.

    Tu nie chodzi o moralną ocenę rodzica - ależ potępmy go, co to komu szkodzi - ale o sytuację dziecka, które nagle ma obce łóżko, obcy pokój, obcy język, ale za to nie ma klapsa. Jeżeli ktoś, kto ma się zająć dobrem dziecka, angażuje się zamiast tego w wychowywanie rodzica, to pomylił swoją rolę.

    --
    Moja siostrzenica do myszy uratowanej przed kotem: "Nie bój się nas, myszko, my jesteśmy człowiekami. Nie zjemy cię, bo jesteś obrzydliwa".
  • milamala 17.10.16, 22:03
    "Mnie wisi moralność złodzieja, strata 5 tysięcy to jest dla mnie realny problem, a 50 zł nie"

    Tylko, ze nie kazdemu wisi utrata 50 zl, dla niektorych to pare dni utrzymania. Oni sie nie licza?
  • ada1214 18.10.16, 10:57
    >odebranie dziecka rodzicom i wrzucenie w obce środowisko to przemoc gorsza niż klaps. I musi być usprawiedliwiona czymś więcej niż pojedynczym klapsem.

    Tu nie chodzi o moralną ocenę rodzica - ależ potępmy go, co to komu szkodzi - a
    > le o sytuację dziecka, które nagle ma obce łóżko, obcy pokój, obcy język, ale z
    > a to nie ma klapsa. Jeżeli ktoś, kto ma się zająć dobrem dziecka, angażuje się
    > zamiast tego w wychowywanie rodzica, to pomylił swoją rolę.


    Podpisuje sie rekami i nogami, to jest wlasnie sedno sprawy.
    Oprocz tego mam jeszcze taka uwage. W tym watku wszystkie panie, ktore sie surowo wypowiadaja, maja solidny bagaz- znecano sie nad nimi w dziecinstwie. Traumatyczne doswiadczeia tak dzialaja, ze pozniej taka osoba chce brac odwet na wszystkich, ktorzy jej sie z wlasnym cierpieniem kojarza. Chce sie bic, walic na slepo. Nie ma filtra.

    Ja mam tak z alkoholem. Poniewaz w domu byl alkohol, jestem teraz zagorzala abstynetka. Malo tego, niestey ale czuje cos w rodzaju pogardy w kierunku osob, ktore nie tyle ze pija, ale nawet jesli np. sporadycznie wypija piwo czy nieco wina. Doskonale zdaje sobie sprawe z czego moje nastawienie wynika i sie z tym nie obnosze, zeby nie ciosac kolkow na glowie Bogu ducha winnym ludziom, ktorych "przewinieniem " jest, ze maja normalne podejscie do alkoholu.

    To jest dokladnie ten sam schemat. Bic, zabic, do wiezienia rodzica ktory przylozy klapsa raz na rok. A kara jeszcze bardziej dotkliwa niz bicie, zabicie i uwiezienie bedzie odebranie dziecka (wszak Ci rodzice bardzo swoje dzieci kochaja, bo nie mowimy teraz o patologii) wiez dawaj i poprzerzucamy dziecka to tu to tam, niewazne ze dla dziecka to bedzie tragedia, wazne ze cel w postaci ubiczowania rodzica zostal osiagniety. Fanatyzm w czystej postaci.
  • differentview 18.10.16, 11:45
    Mnie nikt nie bil, nie znecal sie nade mna psychicznie ani nie molestowal. Malo tego w patologicznym rodzicu, ktory stosuje przemoc potrafie zobaczyc dziecko, ktore kiedys samo bylo maltretowane. Bo tak to dziala. Nie zmienia to faktu ze dziecko nalezy chronic przed przemoca jesli rodzina jest niewydolna, dochodzi w niej do naduzyc, bicia, molestowania. Bo jesli sie dziecka nie wyrwie z tego to z duzym prawdopodobienstwem w takich warunkach wyrosnie kolejny sadysta albo masochistka.
    Nikt nie mowi o "ubiczowaniu" rodzica- chodzi o odseparowanie dziecka od sprawcy przemocy. W Polsce dopiero zaczyna sie o tym wszystkim mowic- zdaje sie byla do tej pory tylko jedna kampania- kocham, nie bije. Ludzie przyzwczaili sie, ze bicie bylo kiedys na porzadku dziennym wiec teraz nie moga wyjsc ze zdumienia, ze ktos w Norwegii donosi na nich gdy widzi klapsy. W glowie im sie nie miesci, do tej pory mysleli, ze po prostu trzeba bic tak zeby nie zabic i wara komukolwiek od ich wlasnosci i od ich metod wychowawczych. A tu szok- glupiego klapsa dac nie moga, ulzyc sobie gdy ich nerwy poniosa, w koncu dziecko jako slabsze i bezbronne najlepiej sie do tego nadaje. Inny dorosly by oddal albo zglosil na policje a dziecku mozna przypieprzyc i jeszcze potem wytlumaczyc, ze to z milosci i dla jego dobra. Na kim mozna sie tak wyzyc jak nie na dziecku? No moze jeszcze na zwierzeciu, tu bezkarnosc jest nieograniczona.
  • ada1214 18.10.16, 13:19
    differentview napisała:

    > Mnie nikt nie bil, nie znecal sie nade mna psychicznie ani nie molestowal.

    Ale jednak jakies deficyty masz, jakas trauma ktorej sobie moze nie uswiadamiasz. Twoje wpisy tu na forum niosa zwykle tak wielki ladunek zlosci, ze ja juz sto razy skonstatowalam, ze cos niedobrego musialo sie w Twoim zyciu zdarzyc. Nie chce robic Ci psychoanalizy, ale nie zawsze chodzi o przemoc fizyczna. Przemoc psychiczna, czy chocby takie rzeczy jak zimni, niedostepni rodzice zostawiaja wielkie slady w psychice.
  • milamala 18.10.16, 13:43
    Ado przeczytaj wypowiedz diffrent jeszcze raz. napisala wyraznie ,ze nie byla ofiara zadne przemocy. A przemoca jest tez wychowywanie przez zimnych niedostepnych rodzicow. Doffrent napisala wyraznie, ze nei byla ofiara ZADNEJ przemocy. Wiec nie rob z siebie "terapety od siedmiu bolesci".
    To ,ze nie jestes w stanie zaakceptowac mentalnosci norweskiej (ktora pewnie dojdzie do Polski w koncu-choc szacuje, ze za jakies 150 lat) to nei znaczy, ze mentalnosc norweska jest zla, to tylko oznacza, ze twoja mentalnosc jest taka jaka jest.
  • ada1214 18.10.16, 13:58
    milamala napisała:

    > Ado przeczytaj wypowiedz diffrent jeszcze raz. napisala wyraznie ,ze nie byla o
    > fiara zadne przemocy.

    Przeczytalam jej odpowiedz uwaznie i ten sam apel jest do Ciebie, czytaj moje wypowiedzi uwaznie. Napisalam bowiem tez, ze czasami bywa tak, ze wystapila jakas trauma, o ktorej ni emamy pojecia, ze powinno sie ja do traumy zaklasyfikwac. Akurat mam pod reka podrecznik, do traumatycznych przezyc w dziecinstwie zalicza sie (oprocz tych oczywistych) rowniez:
    -gdy rodzic ma trudnosci z okazywaniem uczuc
    -gdy rodzic jest niestabilny emocjonalnie
    -gdy rodzic przywiazuje dziecko do siebie tworzac wrazenie, ze swiat jest niebezpieczny
    -gdy rodzic okazujac milosc dziecku za punkt wyjscia uznawal wlasne potzreby a nie dziecka
    -rodzic byl z typu dominujacy

    wszystkie ww czynniki odciskaja na dziecku pietno rownowazne z trauma.

    Ale to tak na marginesie, zeby zaspokoic Twoja ciekawosc. Jaki problem z soba ma Different az tak bardzo mnie nie interesuje, natomiast fakt pozostaje faktem: jej wpisy sa wysycone zloscia. A jak sie w dyskusji pojawi p. Agnieszka, to od razu wiadomo, ze Different bedzie jej skakac do gardla. Ciekawe skad taki opor w kierunku terapeuty?

    Tak czy owak, pewne cechy wylaza na wierzch.
  • differentview 18.10.16, 14:07
    ada1214 napisała:

    > jej wpisy sa wysycone zloscia. A jak sie w dyskusji pojawi p. Agnieszka, to od
    > razu wiadomo, ze Different bedzie jej skakac do gardla. Ciekawe skad taki opor
    > w kierunku terapeuty?

    Bog Cie chyba opuscil;))) Nie mam zadnego oporu wobec pani Agnieszki, wrecz bardzo lubie czytac jej odpowiedzi, czasem moge poprosic o doprecyzowanie bo mnie cos szczegolnie zainteresuje albo z czyms tam polemizuje ale nie skakalam jej nigdy do gardla, skad u Ciebie takie znieksztalcanie moich postow?;)))
  • differentview 18.10.16, 13:55
    ada1214 napisała:

    > Twoje wpisy tu na forum niosa zwykle tak wielki ladunek zlosci, ze ja juz s
    > to razy skonstatowalam, ze cos niedobrego musialo sie w Twoim zyciu zdarzyc.

    Ciekawe, mi sie wydaje, ze moje posty sa raczej wywazone i nie pisze ich w emocjach. Czasem wielka zlosc moze budzic trafne opisanie jakiegos zjawiska, ktoremu sie zaprzecza, moze stad Twoje wrazenia?
  • ada1214 18.10.16, 14:14
    Ciekawe, mi sie wydaje, ze moje posty sa raczej wywazone i nie pisze ich w emoc
    > jach. Czasem wielka zlosc moze budzic trafne opisanie jakiegos zjawiska, ktorem
    > u sie zaprzecza, moze stad Twoje wrazenia?

    oczywiscie, ze mge sie mylic. Nie bede teraz -co chyba jasne- szukac w historii forum, ale wezmy chociaz przyklad z tego wataska. W poscie gdzie podjelismy temat histerii dziecka, ze dziecko moze wpasc w histerie np. z powodu ze nie dostalo cukierka. Napisalas (cytuje z pamieci) w ten desen:

    A jak dziecku powiesz a takiego wala! nie dostaniesz

    No wiec dlaczego namalowalas taka scenke, ze niby rodzic zwraca sie do swojego dziecka w sposob rynsztokowy? (a takiego wala!)
    Przeciez zwykle tak sie nie mowi. Przewaznie jest nie synu, za duzo juz slodyczy miales. Czy rodzice tak do Ciebie mowili, a takiego wala?
  • ada1214 18.10.16, 14:17
    I wazniejsze pytanie: czy Ty mowisz do swojego dziecka w taki sposob?
  • differentview 18.10.16, 14:27
    ada1214 napisała:

    > No wiec dlaczego namalowalas taka scenke, ze niby rodzic zwraca sie do swojego
    > dziecka w sposob rynsztokowy? (a takiego wala!)
    >
    Przeciez zwykle tak sie nie mowi. Przewaznie jest nie synu, za duzo juz
    > slodyczy miales.
    Czy rodzice tak do Ciebie mowili, a takiego wala?

    Do mnie rodzice tak nie mowili ale potrafie zaobserwowac zachowania rodzicow, w ktorych cukierek jest tylko pretekstem zeby dziecko zranic, upokorzyc, dac nauczke, pokazac wladze. Widzialam nie raz takie sadystyczne zachowania, ktore łatwo zbagatelizowac i jeszcze dorobic do tego teorie ze dziala sie dla dobra dziecka. Dlatego pokazalam ta scenke w taki przerysowany sposob zeby pokazac, ze czasem histeria dziecka wynika z realnego doswiadczenia np upokorzenia przez rodzicow i wowczas dodatkowe uderzenie w twarz dziecka za jego emocje jest juz regularnym maltretowaniem.
  • ada1214 18.10.16, 14:33
    NIe kupuje Twojego wyjasnienia. Dlaczego uzylas tego argumentu w rozmowie ze mna?
    Ja nie jestem "sadystyczni rodzice" a jednak wyzylas sie na mnie. To jest wlasnie to o czym mowie: cos odreagowujesz. Mniejsza z tym. Ale chyba teraz rozumiesz, dlaczego postrzegam CIebie jako osobe, ktora kipi zloscia. A takiego wala- to jest wlasni Twoj bardzo charakterystyczny styl wypowiedzi.
    Czy zaspokolilam Twoja ciekawowsc, dlaczego postrzegam Ciebie tak a nie inaczej?
  • differentview 18.10.16, 14:43
    ada1214 napisała:

    > NIe kupuje Twojego wyjasnienia. Dlaczego uzylas tego argumentu w rozmowie ze
    > mna
    ?
    > Ja nie jestem "sadystyczni rodzice" a jednak wyzylas sie na mnie. To jest wlasn
    > ie to o czym mowie: cos odreagowujesz. Mniejsza z tym. Ale chyba teraz rozumies
    > z, dlaczego postrzegam CIebie jako osobe, ktora kipi zloscia. A takiego wala
    >
    - to jest wlasni Twoj bardzo charakterystyczny styl wypowiedzi.
    > Czy zaspokolilam Twoja ciekawowsc, dlaczego postrzegam Ciebie tak a nie inaczej
    > ?

    Ja sie na Tobie wyzylam?? Opisywalam ogolnie zjawisko, z jakiegos powodu wzielas to bardzo do siebie. Ja Cie nie znam, jestes nickiem, ktorego nawet nie kojarze z innych watkow, jak mialabym pisac do Ciebie personalnie?
  • ada1214 18.10.16, 14:50
    Ja sie na Tobie wyzylam?? Opisywalam ogolnie zjawisko, z jakiegos powodu
    > wzielas to bardzo do siebie. Ja Cie nie znam, jestes nickiem, ktorego nawet ni
    > e kojarze z innych watkow, jak mialabym pisac do Ciebie personalnie?

    Nie, no to byl taki skrot myslowy. Jestesmy tutaj raczej wszyscy na poziomie, podejrzewam ze kazda z nas dobrze traktuje swoje dzieci, a TY nagle formulujesz wypowiedz w taki sposob, ze rozmowca m wszelkie powody by sadzic, ze przypisano mu takie zachowanie. Zastanow sie nad tym, czemu tak jest.
    Zreszta, to niewazne. Pytalas, dlaczego postrzegam Cie jako osobe agresywna. Dlatego, ze takiego wala to jest wlasnie kwintesencja Twojego stylu pisania. Ale dobra, skonczmy, nie chce juz na Twoich plecach jechac.
  • differentview 18.10.16, 15:16
    ada1214 napisała:

    > podejrzewam ze kazda z nas dobrze traktuje swoje dzieci, a TY nagle formulujesz
    > wypowiedz w taki sposob, ze rozmowca m wszelkie powody by sadzic, ze przypisano
    > mu takie zachowanie. Zastanow sie nad tym, czemu tak jest.
    > Zreszta, to niewazne. Pytalas, dlaczego postrzegam Cie jako osobe agresywna. Dl
    > atego, ze takiego wala to jest wlasnie kwintesencja Twojego stylu pisani
    > a.

    Wrocilam do tego posta i niestety manipulujesz. Probujac pokazac co czuje dziecko wobec ktorego rodzic naduzywa swojej wladzy napisalam zebys wyobrazila sobie siebie w sytuacji gdy czego bardzo chcesz a ktos majacy wladze odmawia Ci tego dla samej satysfakcji pokazania Ci swojej przewagi i Twojej zaleznosci( stad dosadnosc slow) zeby poprzez ta analogie pokazac sytuacje dziecka. Nijak sie z tego nie da wyprowadzic tezy, ze ja sugeruje, ze rozmowca czy, ze Ty tak postepujesz.
  • milamala 18.10.16, 14:48
    Moze dlatego ado, ze kazdy kto z toba sie nie zgadza "kipi"zloscia. Ja bywam agresywna na forum bardiej niz bym chciala i to zapewne ma swoje korzenie w dziecinstwie. Ale diffrent ma wywazone wypowiedzi. problem jest zapewnie w tym, ze to ty wszedzie i u wszystkich ktorzy sie z toba nie zgadzaja widzic agresje.
  • differentview 18.10.16, 14:52
    milamala napisała:

    > Moze dlatego ado, ze kazdy kto z toba sie nie zgadza "kipi"zloscia. Ja bywam ag
    > resywna na forum bardiej niz bym chciala

    Moim zdaniem nie jestes agresywna. Dyskutujac o zasadnosci bicia dzieci trudno trzymac emocje na wodzy jesli sie rozumie i czuje temat.
  • anoraak 18.10.16, 15:30
    moim zdaniem jest agresywna, powiem szczerze, że ja będąc nią, po tym ja się wczoraj do mnie odnosiła, w sumie nie wiem nawet w jakim celu to robiła, wstydziłabym się w ogóle odezwać w tym wątku. no ale każdy ma inne poczucie wstydu jak widać
  • milamala 18.10.16, 13:38
    Ano widzisz ado i tu sie mylisz, bowiem w tym watku wypowiada sie rowniez pani nad ktora sie znecano i ona wcale nie jest przeciwniczka klapsa, i nie wypowiada sie wg twoj oceny 'tak surowo". Zatem jednak nie o doswiadczenia z dziecinstwa chodzi. Zreszta biorac pod uwage doswiadczenia z dziecinstwa, to generalna zasada jest wlasnie taka, ze ci, nad ktorymi sie znecano ciagna czesto dalej ten taniec, zupelnie nie sa surowi w stosunku do swoich rodzicow (nawet sa im wdzieczni) ale za to chetnie ten nagromadzony bagaz agresji zrzucaja na swoje dzieci, a ze czasy sie zmienily i bicie juz jest passe to nazywaja to "klapsem"tudziez "klapsikiem", albo "biciem pantoflem" bo przeciez wiadomo ,ze bicie pantoflem to ... nei bicie i tego typu kwiatki.

    Jesli ktos tak dzielnie walczy do utraty tchu o rozgrzeszenie go z uzywania klapsow, to taki ktos nie daje dziecku klapsa raz na rok. Rodzic ktoremu w ferworze walki zdarzy sie dac klapsa raz na rok, to rodzic , ktory generalnie wie ze klaps jest zly (i dlatego go nie uzywa) i ze ten jeden raz do roku to efekt ogromnej jego slabosci i nie walcyz na forach o uznanaie klapsa za "niebicie"tylko wie, ze zle zrobil i chce tego na drugi raz uniknac.
    Ten ktory tak dzielnie klapsa broni zazwyczaj uzywa go duzo czesciej niz jest w stanie sie do tego przyznac.

    U mnie w domu alkoholu nie bylo nigdy a mimo to tez alkohol mi bardzo przeszkadza i bardzo nie lubie jak lubie ktorzy musza sobie strzelic piwko (nawet tylko jedno) prawie codziennie uwazaja, ze to nie jest problem z alkoholem.

    Jeszcze raz powtarzam na tych przykladach , ktore sa mi znane (wylacznie od strony "niewinnych"rodzicow) zaden z tych rodzicow nie wyglada na kogos kto uzywal klapsa raz i za to dzieci mu odebrano. NIE MA TAKIEJ OPCJI. To ci ludzie twierdza, ze nic nie zrobili i za niewinnosc dzieci im odebrano. Nie przecze wszedzie moze zdarzyc sie jakas makabryczna pomylka (jak z tym ojcem oskarzonym o pedofilie, z tym, ze nawet tu nei mamy pewnosci co kryje sie w czterech scianach, bo to, ze czegos nie udowodniono to nie znaczy, ze nie istnieje) , ale pomylki to nie regula.
    Prawda jest taka , ze do Norwegii przyjezdzaja dosyc prosci Polacy (ktorzy jak sie wyprowadzaja to poza ciuchami jeszcze pol litra sobie do kuferka wloza0, probuja zachowywac sie tak jak w Polsce, a tu ups... niespodzianka. Nie da sie, bo Norwedzy maja inne spojrzenie na "tylko jednego klapsa" ktory w rzeczywistosci jest nieustannym "klapsem" dlugim, mocnym z uzyciem sprzetow jak chocby 'kapec". Maja takie spojrzenie Norwedzy jakie maja, i to ich kraj, nei ma obowiazku osiedlania sie w ich kraju. Mozna zostac w swoim kraju gdzie o dzieci panstwo dba dosc nieskutecznie dzieki czemu wielu znecaczy rodzinnych sie wiwija od odpowiedzialnosci a dzieci latami musza mieszkac z oprawca ,ktory ich bije i gwalci. Jesli Polak pzostaje w mentalnosci zdziwienia, ze bic dzieci nie nalezy( ani dawac klapsow) krzyczec na dzieci, awanturowac sie, respektowac przepisy, takze te w ruchu drogowym, nei zaklocac ciszy nocnej bo otoczenie tego nie zaakceptuje i "podkabluje'to niech u licha siedzi w Polsce, gdzie ludzie nie kabluja, nawet jak powinni.
  • ada1214 18.10.16, 14:04
    Nie rozumiem, czemu Ty ciagle o tych patolach POlakach. Rozmawiamy o problemie, ktory dotyczy rowniez Norwegow, a nie o Polakach. Ta ogomna ilosc dzieci jaka jest odbierana w Norwegii (wedlug danych odszukanych przez Triss) dotyczy nie tylko Polakow.
  • anoraak 16.10.16, 20:17
    >Brakuje tylko ze to dla dobra dziecka i ze oczywiście tatuś dobrze chcial a ci Norwegowie sie nie
    poznali ......

    ironia bardzo nie na miejscu, odebranie dziecka z powodu klapsa, to wielka tragedia przede wszystkim dla dziecka, serio jest z czego się śmiać i dowcipkować...
  • ira_08 15.10.16, 17:47
    Polecam książkę "Dziec Norwegii". To jest trochę tak: Polacy jadą do kraju, którego nie rozumieją, a potem płacz. Nie znają kultury, historii, mentalności, tradycji. BTW. jakoś bardziej mi się podoba ochrona najmłodszych w Norwegii niż w Polsce.
  • heniek.8 15.10.16, 19:40
    ira_08 napisał(a):

    > tak: Polacy jadą do kraju, któ
    > rego nie rozumieją, a potem płacz.

    są to tzw, janusze pedagogiki, omamieni przez księży i zmanipulowani przez Kaczyńskiego
  • ada1214 15.10.16, 19:21
    Wiem, ze z uwagi na swoje doswiadczenia jestes wyczulowa na "znecanie" sie nad dzieckime, ale nie moglas wybrac gorszego przykladu niz Norwegia. Tego kraju nie sposob brac na pwoaznie, jesi chodzi o ich metody wzgledem dzieci. Maja naptane w glowach.
  • milamala 15.10.16, 22:23
    Nie wiem jak jest w Norwegii, ale tego typu bolesne historie zabierania dzieci slyszalam juz nie tylko o Norwegii ale i Szwecji, Niemczech. A ja nie znam nikogo , ktory wychowuje normalnie dzieci i nagle ni z tego ni z owego zabieraja mu dzieci. Jak to sie mowi: nie ma dymu bez ognia, nawe w Norwegii. Co zreszta pan potwierdzil, ze niby on tylko kapciem, ale przeciez go nie bije. Boje sie, jaki rodzaj przemocy pan tato uznalby za bicie, a o tym jaki rodzaj przemocy uznalby za znecanie to nawet nie probuje sobie wyobrazic.
  • ada1214 16.10.16, 09:41
    milamala napisała:

    > Nie wiem jak jest w Norwegii,

    no jak nie wiesz, to moze sie w takim razie nie wypowiadaj w temacie, bo dajesz plame.
  • milamala 16.10.16, 12:54
    Norwegia nie jest jakims dziwolagiem swiata, nie jest krajem w ktorym lamie sie prawa czlowieka, wiec malo prawdopodobne jest jakies gremialne naduzywanie prawa w celu rozbijania dobrych i bogobojnych polskich rodzin. Komu niby mialoby zalezec na tym zeby super polskie rodziny, ktore wcale ale to wcale nie bija swoich dzieci (no moze czasem kapciem przypier...) polegly? Nie lubie spiskowych toeorii dziejow, ale wielu Polakow jak widac lubi.
    Podobne teksty slyszalam o Niemczech jak to Niemcom zalezy na zabieraniu polskich dzieci polskim rodzicom. Mam sporo znajomych i przyjaciol (takze polskich) w Niemczech i jak slysza jak to Niemcy maja im zabierac dzieci to mnie smiechem zabijaja. Nikt nikomu zupelnie ale to zupelnie bez powodu dzieci nie zabiera. To tylko tym "doskonalym"rodzinom wydaje sie, ze tak jest. A rzeczywistosc jest zupelnie inna. Norwedzy (tak jak Szwedzi czy Niemcy) maja swoja kulture, swoje prawo, ktore zabrania bic czy w inny sposob zaniedbywac dzieci. Polskie prawo nie jest tak restrykcyjne. Niektorzy Polacy jada za granice i w zaden sposob nie chca sie do nowego prawa dostosowac, chca dalej korzystac z tych praw , ktore wydaja im sie doskonale, a w tych krajach jest zabronione. A tak sie nie da nigdzie. Jedziesz do jakiegos kraju to musisz przestrzegac jego prawa, jesli nie chcesz to siedz w Polsce. Proste i nieskomplikowane.
  • aqua48 16.10.16, 14:33
    Przemoc okazjonalna nadal pozostaje przemocą. A w opisywanej rodzinie były sygnały o tym, że chłopcem coś się dzieje niedobrego - bagatelizowane przez matkę - ofiarę przemocy ze strony poprzedniego partnera. Wcale też się nie dziwię, że w sytuacji zagrożenia odebraniem chłopca urząd zaniepokoiła jej obawa gdzie ma przeprowadzić się biedny ojczym dzieci. Ojczym dzieci jest dorosły, to o dziecko powinna była się w tej sytuacji martwić.
  • ada1214 16.10.16, 14:57
    Milamala, po prostu przyjmij do wiadomosci, ze jesli cos ci sie w glowie nie miesci, to nie znaczy, ze nie istnieje.
  • milamala 16.10.16, 21:32
    Ada to tobie sie chyba nie miesci. To nie ja sie oburzam i nie ja tworze teorie spiskowe tylko dlatego, ze jakies panstwo ma swoje przepisy i starannie dba o ich respektowanie.
  • ada1214 17.10.16, 07:58
    i nie ja tworze teorie
    > spiskowe


    Abstrahujac od tematu, na argument "teorie spiskowe" robie podwojny facepalm. Teorie spiskowe to taka nowa wersja forumowego "jestes Hitlerem". Jak adwersarz nie ma argumentu, to od razu leci w kanal "teorie spiskowe" majac nadzieje, ze znokautuje tym przeciwnika. Nie chce mi sie liczyc, ale w tej dyskusji uzylas teorii spiskowych chyba z 5 razy juz.
    A wracajac do tematu, coz, powtorze sie, brakuje Ci doswiadczenia, fruwasz gdzies w chmurkach w nierealnym swiecie.


  • iziula1 16.10.16, 17:29
    Odpowiada mi system ochrony dzieci przed przemocą fizyczną,werbalna,psychiczna. W Norwegii czy państwach skandynawskich,czy też zachodnich chroni się najsłabszych. A takie są dzieci:słabe i bezbronne wobec nieograniczonej władzy rodzicielskiej.
    Nie bije dzieci, nie krzyczę. Uważam,że są zbyt zależne ode mnie by to wykorzystać. Poza tym i to najważniejsze kocham moje dzieci. A to wyklucza przemoc.
    Ostatnio miałam okazję spędzić weekend w Oslo, rozmawiać z ludźmi zyjacymi tam na codzień. I doszłam do wniosku że pasuje tam ze swoim modelem wychowawczym.
    Z zasady nie wierzę w wersję że dobrym rodzicom odebrano dziecko. Potem okazuje się,że ten dobry rodzic nie dba,bije lub pije lub jest uzależniony od dopalaczy. Trzeba też pamiętać o różnicy w mentalności bo to co Polak uważa za nie bicie dziecka jest przemocą fizyczną wg Norwega.
    --
    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie? B.L.
  • ada1214 16.10.16, 18:54
    > W Norwegii czy państwach skandynawskich,czy też zachodnich chroni się najsłabs
    > zych


    Jezu, zakrztusilam sie, posmarkalam, poplakalam, udusilam ze smiechu. Nie wiesz co piszesz kobieto, zielonego pojecia nie masz.
  • amb25 17.10.16, 08:33
    Ten system nie dziala tak ja byscie chcieli. Generalnei triss ma racje - to duzy i baardzo oplacalny biznes. Palcowki dla odebranych dzieci prowadza zwykle prywatne firmy, ktore maja podpisane kontrakty z miastem. W pacowkach dzieja sie rzone rzeczy, raz jest ok i one naprawde pomoga dzieciom innym razem mie. To loteria. Tu korupcji nie ma ale jest nepotyzm i kolesiostwo (tutaj to nie jest korupcja, tylko cos normalnego) wiec nikt "z ulicy" kotnraktu nie dostanie.
    W Finalndii odbnieraja dzieci czesto nieslusznie na podstwie donosu sasiada, a czasem dziesiatki donosow sasiadow i szkoly w sprawie bitego (naprawde) dziecka nie skutukuja. Tzn. skutkuja tym, ze zostaje ono zakatowane na smierc (bylo pare takich przyapdkow ostanio) i coz okazuje sie, ze to system winny.
    Problemem jest to, ze tak na prawde urzednicy nie potrafia ocenic ktore dziecko jest na prawde zagrozone a z ktorymi rodzicami mozna pracowac bez odbierania im dziecka. I jesli dziecko jest cudoziemnem, z obcej kultury, to lepiej to dziecko zostawic w domu, bo obca kultura = wiecej problemow. A po co sobie problemow przysparzac i narazac sie na ataki zdenerwowanego tatusia i jego rodziny i jeszcze zostac posadzonym o rasizm? Zreszta dziecko z takiej rodziny po pomoc nie zadzwoni, ani zaden z sasiadow tez nie bo to przeciez inna kultura i to byloby rasizmem....
  • iziula1 17.10.16, 12:52
    Czyli w jednostkowych przypadkach zawodzą ludzie nie system.
    Jak wszędzie.


    --
    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie? B.L.
  • anoraak 17.10.16, 13:23
    tu film o jakim pisałam:
    www.youtube.com/watch?v=uRKPBh5Fx8I

    oglądałam go dość dawo temu, może coś przekręciłam opisując o co chodziło, ale generalnie jest tam relacja ojca i dzieci. dla mnie straszne.
  • milamala 18.10.16, 02:02
    A masz jakis film o rodzicach, ktorzy jednak troche sie czuja winni, chca sie poprawic a mimo to bezduszny system uporczywie ich praw rodzicielskich pozbawia?
    Bo to, ze kazdy Polak, ktoremu odbiora dzieci jest 'niewinny"to nie jest jakos szczegolnie zaskakujace.
    Nienajlepiej wyksztalceni, przyzwyczajeni w Polsce do przemocy ludzie nie sa w stanie pojac, ze w Norwegii sa inne prawa i nie wolno dawac klapsow ani na dzieci krzyczec. Koniec kropka. Albo to akceptujesz, albo masz klopoty. Nie ma przeciez obowiazku mieszkania w Norwegii. Nie przyjezdzac do Norwegii jak sie nie chce zaprzestac stosowania swoich "metod wychowawaczych". Jesli chcesz policzkowac swoja zone bo wpadla w histerie a ona to lubi i jej to pomaga to zostan w Polsce, bo w dzikiej Norwegii to nie przejdzie. Jesli myslisz, ze twoje dziecko, to twoj niewolnik i nalezy do ciebie a ty mozesz stosowac takie metody jakie ci sie podobaja, to zostan w Polsce.
    W filmie pokazana jest jedna strona konfliktu, ktora zawsze jest "niewinna". To nie jest rzetelny reportaz. Nie wiemy o co ci ludzie sa w rzeczywistosci oskarzeni. W jednej ze scen pani opowiada, ze Norwegii mozna zostac oskarzonym o pedofilie jak sie przytula dziecko i klepie po pupie. Mozna pomyslec, toz to tragedia. Potem ta osoba do kamery podnosi dziecko i klepie w pupe... proceder zarejestrowany przez kamere i jako nikt sie nie boi tych straszliwych konsekwencji ktore opisala.
    Przy okazji ojca, ktoremu molestowania nie udowodniono, to sprawa oficjalnie jest dosc jasna. Molestowania nie udowodniono, corki dosc szybko wrocily do domu. Czemu je zabrano? A jakby sie okazalo,ze tatus jest rzeczywiscie pedofilem to co, lepiej zeby dziewczynki w domu zostaly zeby tatus je mogl dalej gwalcic. Urzad wybral tzw. mniejsze zlo, albo jak mowi przyslowie, ze na lepiej na zimne dmuchac. Druga rodzina niestety mi na swieta nie wyglada. Czego najlepszym przykladem jest, ze jednak dzieci im nie oddano. Bardzo watpie, ze mozna tak lata nie oddawac dziecka bez jakiejkolwiek przyczyny.
    Polacy, ktorzy uwazaja, ze klaps to nie przemoc, to nei bicie, to nic bardzo zlego, niech do Norwegii nie jada bo beda mieli klopot.
  • anoraak 18.10.16, 09:40
    bez obrazy...ale powinnaś rozważyć przeprowadzkę do Norwegii i pracę w tym urzędzie, doskonale się nadajesz mentalnie, że tak powiem, zero skrupułów, zero rozterek, winny zawsze rodzic, misja ratujmy dzieci za wszelką cenę jest jak najbardziej dla Ciebie.
    ale wracając do tematu, nie mnie oceniać czy pokazani rodzice są "winni" czy też nie.
    ja nie myślę tak jak Ty, że cytuje " druga rodzina mi na świętą nie wygląda", odebrano im dzieci po 4 tygodniach pobytu w Norwegii, gdy dzieci były małe, nie mówiły nawet po norwesku. teraz dla odmiany mówią po norwesku, ale nie umieją po polsku, bo kontakt z rodzicami mają 4 razy w roku, zostali rozdzieleni, mimo, że są bliźniakami nie mówiąc już, że braćmi. to ma być dla nich dobre ?
    tak więc jeszcze raz, nie oceniam, bo nie ja jestem od oceny rodziców, oceniam natomiast sam system, który być może ratuje niektóre dzieci przed patologią, ale wielu też robi wielką krzywdę.
    jeżeli tamten filmik nie był obiektywny dla Ciebie to masz tu kolejnym tylko w języku angielskim, nakręcony przez telewizje australijska - masz tam kilka sytuacji nadużyć tego urzędu, ale wypowiadają się tez dzieci, które są zadowolone z tego, że odebrano je z domu rodzinnego. pada tam stwierdzenie, że w 80 % przypadków urząd działa prawidłowo....cóż z tego wynika że w aż 20 % nie działa prawidłowo i za tymi 20 % stoją konkretne dzieci, ich rodzice i ich dramaty.

    www.youtube.com/watch?v=C-PzrwliUk4
  • iziula1 18.10.16, 10:24
    Anorak, sorry ale dzieci nawet jeśli nie mówią a doświadczają przemocy to widać.
    W ich zachowaniu, sposobie wyrażania emocji.

    Wbrew pozorom twoja odpowiedź do do mila jest dla niej komplementem. Chciałabym aby takie właśnie osoby pracowały w opiece społecznej . Z pełną otwartości i wrażliwością na dzieci. Nie na dorosłego - on potrafi się bronić. dziecko nie.

    szkoda,że gdy byłam dzieckiem ja i mój brat nikt nigdy nie zajął się nami. Nie wskazał innego możliwości mojej matce, nie odebrał nas z domu, nie ukarał mego ojca. Żałuję.
    Może dziś moja matka by żyła, a ja i mój brat nie mielibyśmy takiej przeszłości, śladów na plecach i traumy pourazowej.
    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • anoraak 18.10.16, 10:31
    to jeszcze raz, ale konkretnie, co dobrego wynika dla dziecka, które jest odebrane rodzicom, odseparowane od rodzeństwa, nie zna języka polskiego mimo, że jest Polakiem, zmienia rodziny zastępcze co kilka miesięcy ?
    konkretnie poproszę, a nie rozmydlanie tematu i pisanie o swoich traumach z dzieciństwa większość ludzi w Polsce ma jakieś złe doświadczenia z dzieciństwa, nie to jest tematem.

    i pewnie, że to był komplement dla Milamalej - po prostu idealnie się by tam nadawała, myślę, że szybko zrobiłaby jeszcze lepszy porządek niż Norwegowie mają obecnie :)
  • milamala 18.10.16, 14:13
    Odebraniem dziecka ZLYM rodzicom, ktorzy oskarzeni sa o znecanie nad dzieckiem (albo inne zarzuty) jest zawsze LEPSZE od pozostawienia go w tej rodzinie. Dobra rodzina niebiologiczna jest zawsze lepsza od zlej rodziny biologicznej. Choc to jest tzw. zlo konieczne. A powodem dla ktorych urzad musi wybrac "zlo konieczne'nie jest ani urzad ani dziecko tylko zawsze ale to zawsze zly rodzic.
    Odseparowania od rodzenstwa tez nie pojmuje, nawet nei wiem czy to prawda. O tym procederze wiemy wylacznie od rodzicow, ktorzy prezentuja wyrazna tendencje do wybielania siebie i pograzania urzedu. Zmienianie rodzin zastepczych tez jest dziwne, podejrzewam, ze wynika to z tego, ze jakas rodzina nie radzi sobie z dzieckiem i musi przejac je jakas inna, ktora poradzi sobie lepiej. Nie wiem, to moje gdybanie. Mam nadzieje, ze zdarza sie to bardzo sporadycznie. Mam wsrod znajomych ludzi, ktorzy sa rodzicami zastepczymi od lat i dzieci im powierzane sa na dlugo. Czasem zjawiaja sie jednak dzieci z ktorymi ci dobrzy ludzie nie sa w stanie poradzic (pewnie po strasznych doswiadczeniach od swoich rodzicow biologicznych) i wtedy rezygnuja. Nikt nie jest swiety nawet ten dobry.

    Dziekuje anoraak, moze zglosze swoja kandydature tu wHolandii, ani tu tez dbaja o dzieci, choc nie tak jak Norwedzy.
  • iziula1 18.10.16, 10:41
    I jeszcze dodam co z własnego doświadczenia jako matka. Coś czego się do dziś wstydzę.
    Dotyczy pojmowania co jest przemocą.

    Po urodzeniu pierworodnego syna - przyrzekłam że nigdy on nie zazna z moje strony przemocy takiej jakiej ja zaznałam. I tu tkwi słowo klucz.
    Słowa dotrzymałam. Syna nie biłam. Za to był we mnie silny przymus wyniesiony z domu - stosowania kar. Więc klepałam syna po rączce. Szao dla mnie odkrycie, że to także jest przemoc. Że mojego syna to boli. Rozumiesz jak miałam spaczone pojęcie przemocy?
    Nie używałam pasa, klamer, kabli, nie dusiłam, mój syn nie miał siniaków, opuchniętej twarzy, pośladków a jednak dotykał go z mojej strony ból.
    Miałam 24-25 lat. I byłam głupia. Strasznie głupia i zamknięta w skorupie którą wyniosłam z własnych doświadczeń.
    Na szczęście pojawił się ktoś obok mnie kto mi pokazał że to też przemoc. dziecka mi nie odebrano. Byłam dobrą i troskliwą matką a jednak mój najstarszy syn doświadczył z mojej strony przemocy. Rozumiesz to?
    Może to się wydaje śmieszne -klepanie p rączce dziecka w zestawieniu z biciem kablem. owszem. Ale dla mnie to jest przemoc. I cieszę się że zyskałam tę świadomość.
    Dlatego uważam,że system nastawiony na ochronę najsłabszych powinien jasno bronić granic tego co jest przemocą.
    Dzieci się nie biję.
    Nie ma nic złego w okazaniu negatywnych emocji, przecież postępowanie dzieci potrafi złościć, przecież możemy być zirytowani, zmęczeni. To nic złego, o ile nie prowadzi do krzyków, wyzwisk, poniżania, szturchania, popychania, szarpania, bicia. Rozumiesz?


  • anoraak 18.10.16, 10:49
    i właśnie w Norwegii by Ci dziecko odebrano, mimo, że zrozumiałaś, że wiesz już, że obiecujesz poprawę, rozumiesz ?
  • ada1214 18.10.16, 11:37
    anoraak napisała:

    > i właśnie w Norwegii by Ci dziecko odebrano, mimo, że zrozumiałaś, że wiesz już
    > , że obiecujesz poprawę, rozumiesz ?

    BA, gdyby mieszkala w Norwegii, nie odwazyla by sie nawet napisac takiego wyznania na forum w obawie przed najsciem panow w czarnych plaszcach.
  • iziula1 18.10.16, 12:44
    ada1214 napisała:

    > anoraak napisała:
    >
    > > i właśnie w Norwegii by Ci dziecko odebrano, mimo, że zrozumiałaś, że wie
    > sz już
    > > , że obiecujesz poprawę, rozumiesz ?
    >
    > BA, gdyby mieszkala w Norwegii, nie odwazyla by sie nawet napisac takiego wyzna
    > nia na forum w obawie przed najsciem panow w czarnych plaszcach.

    Tak to nie działa. gdyby tak było moja znajoma i jej konkubent już dawno stracili by prawo do opieki nad synem - mieszkają w Norwegii.
    Ale skoro lubisz żyć w przeświadczeniu,że opieka nad najmłodszymi w Norwegii to terror wymierzony w rodzica, to ok. Co ja mogę ;)
    --
    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
    By Julian
  • ada1214 18.10.16, 13:13
    > Ale skoro lubisz żyć w przeświadczeniu,że opieka nad najmłodszymi w Norwegii to
    > terror wymierzony w rodzica, to ok. Co ja mogę ;)

    O terrorze wymierzonym w rodzica pisalam w kontekscie Ciebie, Milalamaa i Fusun. To jest dosc wyrazne, ze odbijacie sobie tutaj rany z dziecinstwa Nie ma sie czego wstydzic- to jest proces psychologiczny, ktory dotyczy wielu zjawisk. To tak dziala- dzieci maltretowane w dziecinstwie zwykle wybieraja jedno z tych dwoch rozwiazan: albo powielaja schemat i bija wlasne dzieci, albo laduja na przeciwnym biegunie ichca sie mscic na kazdym, kto chocby raz dal klapsa. Tak jak z alkoholem- dzieci alkoholikow albo same wpadaja w alkoholizm, albo staja sie zagorzalymi abstynentami, jak ja. Nic posrodku.

    Natomiast w Norwegii czy ogolnie Skandynawii chodzi o troche cos innego. Juz o tym wczesniej pisalam- tam system uwaza, ze dzieci sa wlasnoscia panstwa. Ochrona dziecka jest tylko jednym z przejawow. Inne to. np, brak swobodnej mozliwosci wyboru terapii dla dziecka (nie mowie o leczeniu raka ziolami tylko o banalnych rzeczach np. leczenie kolki). Calkiem niedawno czytalam w jakim czasopismie nt. zdrowia, redaktor naczelna opisywala, jak musiala po kryjomu i w tajemnicy dzialac, gdy nabywala lek homeopatyczny dla dziecka.

  • milamala 18.10.16, 14:25
    Ado wmawiasz forumce, ktora zadne przemocy nei doswiadczyla, ze pewnie doswaidczyla psychicznej. Nie baw sie w domoroslego psychologa.

    Dziecko nie jest wlasnoscia panstwa, ale tez nie jest jak w Polsce wlasnoscia rodzica. Panstw po prostu dba o dziecko (tak jak dba o doroslego) zeby nie musialobyc wiecej ofiara przemocy. jednym zlowem pozazdroscic.

    Opowiadasz "urban legen"jakboy redaktorka naczelna musiala w tajemnicy lek homeopatyczny dal dziecka nabywac. Juz nie przesadzaj. Ja mieszkam w Holandii i tutaj o wiele mniej ludzi ziol i lekow homeopatycznych uzywa, i ja tez musze 'w tajemnicy" z Polski niektore sprowadzac. Cala tajemnica polega polega na tym ,ze na rynku pewnych rzeczy po prostu nie ma i musze je sprowadzac z Polski. Moja lekarka sceptycznie podchodzi do takich "nowinek" nie jest otwarta i nei ufa Jakos trudno mi sobie wyobrazic, ze Norwedzy instaluja kamery zeby sprawdzic jakie ziolka dziecku dajesz. Nie popadaj w paranoje.
  • ada1214 18.10.16, 14:27
    Milamala, przestan spamowac i nie wciskaj sie miedzy wodke a zakaske. Zadalam pytanie Different, nie Tobie.
  • milamala 18.10.16, 14:34
    Nie ty decydujesz kiedy inny forumowicz ma prawo pisac na forum, chyba ci sie cos pokrecilo. Zapoznaj sie ze znaczenia slowa spam, bo widze, ze masz tendencje do poslugiwania sie slowami i teoriami, ktorym komletnie nie rozumiesz.
  • ada1214 18.10.16, 14:40
    Milamala, zaraz Cie wygasze za ten spam.
  • ada1214 18.10.16, 14:43
    JUz wygasilam. Od razu mi watasek przejasnial.
    :D
  • fusun1804 18.10.16, 16:25
    "O terrorze wymierzonym w rodzica pisalam w kontekscie Ciebie, Milalamaa i Fusun. To jest dosc wyrazne, ze odbijacie sobie tutaj rany z dziecinstwa ".

    Ja sie w tym wątku nawet nie wypowiedziałam. Owszem, wkleiłam linka do artykułu i na tym sie moj udział zakończył
    A Ty mi wmawiasz terror wymierzony w rodzica
  • ada1214 18.10.16, 16:15
    > > BA, gdyby mieszkala w Norwegii, nie odwazyla by sie nawet napisac takiego
    > wyzna
    > > nia na forum w obawie przed najsciem panow w czarnych plaszcach. >

    Tak to nie działa. gdyby tak było moja znajoma i jej konkubent już dawno straci
    > li by prawo do opieki nad synem - mieszkają w Norwegii.



    Nie wiem, jak to sie stalo, ze wczesniej przoczylam ten fragment.
    Chcesz powiedzic, ze Twoja znajoma w Norwegii klapsuje/klapsowala dziecko po rekach i ochoczo opisuje to na forum?
    Przyszlo mi do glowy, ze mozna by zrobic eksperyment, ktory bylby odpowiedzia na te nasze dysputy w tym watku. Makabryczny eksperyment, no ale skoro masz taaaakie zaufanie do sluzb norweskich to wszystko na pewno sie dobrze skonczy. Mianowicie: podaj namiary. Na te wpisy na forum czy co tam masz o tej kolezance i jej konkubencie co bije dziecko po rekach, a my przeslemy stosowne info do sluzb norweskich. Zobaczymy, jak sie potoczy.

    To byl taki zart, bo oczywiscie nic nie podasz, zadnego linku. Bowiem w tej chwili przelecial Cie strach. Mam racje?
  • iziula1 18.10.16, 12:42
    anoraak napisała:

    > i właśnie w Norwegii by Ci dziecko odebrano, mimo, że zrozumiałaś, że wiesz już
    > , że obiecujesz poprawę, rozumiesz ?

    Ty to oczywiście wiesz.

    Gdyby mi odebrano syna bo stosuje wobec niego przemoc byłoby to słuszne choć dla mnie "krzywdzące". Ja otrzymałabym bolesny komunikat że postępuje źle i musiałabym się z tym zmierzyć. Mój syn także. Ale ja miałabym szanse to naprawić.
    Ja ten system rozumiem i nie boję się go bo chroni dzieci, rozumiesz?
    Na dzień dzisiejszy jestem lepszą matką niż tą 20 lat temu. Bo dostrzegłam granicę.
    Rozumiesz?
    Ja się sytemu opieki czy to Norweskiego czy Szwedzkiego nie boję, bo go akceptuję.
    Nie stosuje przemocy w żadnym wypadku ani wymiarze.
    Jestem za całkowitym zakazem stosowania przemocy wobec dzieci, ochroną, edukacją społeczną w tym wymiarze. Moje dzieci nie są moją własnością . Rozumiesz?




  • anoraak 18.10.16, 12:58
    no właśnie :) krzywdzące dla Ciebie....ale przede wszystkim dla Twojego dziecka, rozumiesz ?
    i nie chodzi o strach przed systemem, ale o to, że system ten umożliwia wiele nadużyć, wystarczy donos, jakieś niejasne symptomy typu dziecko jest smutne i już wkraczają służby. ten system jest po prostu zbyt ingerujący, nie ma możliwości szybkiego odwołania, wyjaśnienia sprawy, trochę jak u Kafki.
    i odpowiadając na Twoje stwierdzenie "Ty to oczywiście wiesz" - tak ja to wiem, bo problem urzędu w Norwegii jest nagłaśniany, nawet Norwegowie protestują, ta instytucja miała dobry cel, ale się pogubiła w tym wszystkim, cel nie uświęca środków.
  • milamala 18.10.16, 14:38
    To nie jest prawda. Gdy zarzuty u pierwszego ojca podejrzewanego o molestowanie nie mogly zostac udowodnione to dzieci mu szybko zwrocono. Tym drugim dzieci nie zwrocili. Slepy los? Trzeba duzej dawki naiwnosci zeby w to uwierzyc. Wierzyc, ze bez powodu Norwedzy odbieraja dziecko moga tylko ci, ktorzy kompletnienie pojmuja, ze robia cos zle (nie pojmuja, ze klaps jest zabroniony, tylko wola do utraty tchu twierdzic, ze "klaps to nie bicie o wolno". ) Tacy ludzie sila rzeczy nie rokuja poprawy i urzad wkracza a ci sie dziwia zamiast sie poprawic dla dobra dziecka.
  • anoraak 18.10.16, 15:15
    szybko mu zwrócono ? po 3 miesiącach, wydano na to kupę kas, jeszcze chyba 3 lata opieka do niego przychodziła, a córka musiała się leczyć psychiatrycznie 5 lat...tak szybko ją oddano.
    wierzyć, że nie ma tam nadużyć, może tylko osoba krótkowzroczna ;) gdyby tak było jak opisujesz, nie byłoby tak głośno o tej organizacji, jeszcze by im pomniki stawiano:)
  • milamala 18.10.16, 20:47
    Kobieto ogarnij sie, a jakby ojciec okazal sie pedofilem i dzieci nie odebrano w trosce o dobre samopoczucie taty,anoraak czy ady, to corki by byly jeszcze gwalcone. Urzad dostaje wiadomosc i musi dzialac, jak chodzi o tak powazne zarzuty musi dzialac natychmiastowo oddzielajac sprawce od ofiary. A zarzut z tego co pamietam nie przyszedl z nieba, czy od pijanego/zazdrosnego sasiada tylko raczej powaznej instytucji jaka jest szkola. Jeszcze tego by brakowalo zeby urzad zalozyl rece i nic nie robil , jak go szkola informuje o podejrzeniu molestowania.
  • anoraak 18.10.16, 21:59
    to Ty się ogarnij :)
    serio nie panujesz nad sobą chyba, aby wyrywać dzieci z rodziny powinny być mocne podstawy, tutaj takowych nie było, a dobre samopoczucie niestety urząd zepsuł przede wszystkim rzekomo gwałconym córkom. Prokuratura nie wniosła oskarżenia po kilku dniach a rzekomy wspaniały rząd przetrzymywał córki jeszcze 3 miesiące...dla ich dobra :)
  • milamala 18.10.16, 22:04
    Jak mozna czegos NIE zrobic po ... kilku dniach.
  • anoraak 18.10.16, 22:09
    tak tak teraz skupmy się na złej gramatyce, tak aby nie trzymać się tematu....świetne techniki masz :)
  • anoraak 18.10.16, 22:11
    o jeszcze zauważyłam literówkę, zamiast urząd napisałam rząd, zgłaszam to od razu zanim zauważysz to Ty :)
  • milamala 18.10.16, 22:25
    Skup sie raczej na logicznym przedstawianiu swoich argumentow, aby byly one zrozumiale. Literowki (ktorych i ja robie cala mase) zostaw w spokoju. Jak sa zrozmiale z kontekstu to nikt na to nie zwraca uwagi.
  • anoraak 18.10.16, 22:35
    Skup się, to możesz mówić do swoich dzieci, w kulturalnej rozmowie z obcą osobą taki zwrot jest po prostu niegrzeczny, serio
  • milamala 18.10.16, 22:19
    Jakiej zlej gramatyce? Tu o logike chodzi. Nie wiadomo o co ci chodzi.
    O co chodzi z tymi paroma dniami? Bo nic nie rozumie. Jakby prokuratura w ciagu paru dni podjela jakas decyzje: albo umorzenie, albo wniosla akt oskarzenia to rozumie. Ale jak prokuratura nic nie wydala w ciagu par dni to co masz na mysli?

    Kazdy kraj ma ramy czasowe w ktorych musi sie zmiescic z formalnymi wnioskami. Zapewne umorzyla sprawe w ciagu 3 miesiecy bo takie zapewne ramy czasowe ma. Z tego co wiem to polska prokuratura tak ma w kwesii aresztowanych. Musi zlozyc do sadu akt oskarzenia (albo umorzyc) najdalej do 3 miesiecy. Jesli tego nie zrobi musi aresztowanego wypuscic. Nie mozna jej zarzucic, ze czegos nie zrobila przed uplywem tego terminu.
    Mozesz jasniej sie wypowiadac a nie zgrzytac, ze ludzie nie rozumieja braku logiki (a nie gramaatyki) w twoich wypowiedziach.
  • anoraak 18.10.16, 22:26
    ja Ciebie też nie rozumiem, nie wiesz jak tam jest ale coś sobie zakładasz i jeszcze mnie się czepiasz. jasno było powiedziane, że ojca zwolniono po kilku dniach z aresztu z powodu braku dowodów, nikt nie wniósł oskarżenia, tak też sie dzieje w Polsce. ale to nie wystarczyło urzędowi barneverte.....sobie przetrzymali dzieci jeszcze jakiś czas, dla ich dobra :)
    proszę Cie zmień styl wypowiedzi na mniej agresywny, Twoje trudne dzieciństwo tego nie tłumaczy, jesteś dorosłą, panuj nad sobą.
    i nie ludzie nie rozumieją logiki moich wypowiedzi, ale Ty masz problem, bo napisałam coś niegramatycznie. gdybyś wiedziała jakie są uwarunkowania prawne w Norwegii to mogłabyś mnie pouczać, a tak to nic nie wiesz i czepiasz się.
  • milamala 18.10.16, 23:34
    Przeciez ojciec w ogole nie byl w wiezieniu. Nie musial, dzieci zostaly od niego oddzielone i nie stanowil juz zagrozenia, do czasu decyzji prokuratorskiej mogl przebywac w domu.
    Przetrzymali dzieci do momentu wydania przez prokurature dezycji o umorzeniu. Te trzy miesiace to akurat pewnie ta granica, ktora zreszta pokrywa sie z polskim prawem.
    Powtorze, o jakie pare dni ci chodzi? Dalej nie wyjasnilas. Co niby magicznego mialoby sie zdarzyc w te pare dni? I przestan oskarazac o agresje zamiast wypowiadac sie zrozumiale. Myslisz, ze jak ciagle bedziesz powtarzala jak mantre oskarzenia o agresje, to nikt nie bedzie pytal o konkrety?

    Swoja droga, twoje nieustanne oskarzenia o agresywnosc tak zeby w koncu wyprowadzic adwersarza z rownowagi to wlasnie przyklad czystej pasywnej agresja z twojej strony. Zacznij zmiany od siebie. Przestan byc agresywna, bo agresja nie uda ci sie ukryc brakow w argumentacji.
  • milamala 18.10.16, 14:32
    Dokladnie Iziula, ja tez systemu skandynawskiego sie nie boje. Nie jestem doskonala matka, gdybym popelnila jakis straszny blad i konsekwencja bylo odebranie mi czasowe dziecka, to szybko bym sie z tego poprawila i dziecko odzyskala. Uznalabym, ze skoro ja sobie nie zdaje sprawy, ale ktos inny uwaza, ze popelniam taki okropny blad, ze zagraza dobru mojego dziecka to tez uznalabym , ze chwilowe odebranie dziecka jest dla mojego dziecka lepsze niz gdybym miala cale zycie ten blad robic myslac, ze wszystko jest ok. Ale nie wierze, ze Noredzy odbieraja dziecko rodzicom, ktorzy blad rozumieja i wyrazaja chec poprawy, ich postawa rokuje poprawe.
  • anoraak 18.10.16, 15:17
    >gdybym popelnila jakis straszny blad i konsekwencja bylo odebranie mi czasowe dziecka, to szybko bym sie z tego poprawila i dziecko odzyskala.

    przecież nie o to chodzi, a o to, że w tym czasie gdy dziecko jest odebrane od takiego rodzica - to dziecko cierpi, Twoje też by cierpiało.
  • milamala 18.10.16, 20:49
    Ale cierpialo by jeszcze bardziej jakbym byla zakutym lbem i nie kapowala, ze robie krzywde dziecku i robilabym ja latami, az w koncu i tak skonczyloby sie katastrofa.
  • anoraak 18.10.16, 22:03
    serio ? cierpiałoby bardziej gdyby sporadycznie dostało klapsa, ale miało dom i rodziców,
    którzy przecież wyciągają wnioski, chcą się zmieniać ? sama napisałaś : "szybko bym sie z tego poprawila "
    czyli poprawiłabyś się tylko gdyby odebrano Ci dzieci....wybacz, ale inni tak nie mają, nie trzeba im odbierać dzieci, żeby się poprawili. widać Ty nie umiesz.
  • milamala 18.10.16, 22:11
    Inni jak widac maja jeszcze gorzej, nie tylko nie zamierzaja sie poprawic , ale nawet zobaczyc, ze cos bylo jednak nie tak. Mozesz uznac, ze urzad norweski przesadza, ze za niewielki blad odbiera dzieci, bo przeciez nawet taka zacietrzewiona przeciwniczka chyba nie powie, ze urzad zabiera dzieci zupelnie ale to zupelnie bezpodstawnie, ot tak po prostu, zwyczajna kochajaca sie rodzina a tu nagle wkracza urzad i odbiera. Nawet chyba ty w to nie wierzysz. Choc oczywiscie uwazasz, ze podstawy do zabrania dzieci sa zbyt male.
    Tymczasem jak slucham tych rodzicow to dowiaduje sie, ze oni absolutnie nic a nic nie zrobili, nie ze zrobili cos malo istotnego, oni nic nie zrobili, byli doskonali, a tu urzad wkracza. I zaraz pojawia sie masa informacji na temat podlosci urzedu, o sobie nic tylko superlatywy. Jakby czlowiek chcial uwierzyc, to nalezaloby sprawe oddac do trybunalu w Hadze. Nagle urzad wkracza do doskonalej rodziny i odbiera dzieci.
  • anoraak 18.10.16, 22:18
    chyba nie oglądałaś tego dokumentu z BBC, rodzice przyznają że dawali klapsy i że to było złe, ale że nie wiedzieli, zresztą co tu gadać, w tym konkretnym wypadku urząd oddał niemowlę, a starszych dzieci nie chciał, czyli, że co, starsze nie mogą być bite i muszą być zabrane od rodziców a niemowlę może być bite i może zostać z tą patologią :) zero logiki.
    i kolejny raz proszę abyś przestała manipulować i wkładać mi w usta rzeczy których nie powiedziałam, do doskonałej rodziny (w która nie wierze tak ogólnie) urząd nie wkracza, ale problemy wielu tych rodzin dałoby się rozwiązać inaczej, z mniejszą szkodą dla dzieci właśnie. Tobie mam wrażenie tylko pozornie zależy na dobrostanie dzieci, przede wszystkim chyba zależy Ci na ukaraniu rodziców.
  • milamala 18.10.16, 22:22
    Nie nie ogladalam jeszcze.
    No dobra, bo widze ze twoje notoryczne zarzuty o agresje oraz mainipulowanie sa jak niekonczaca sie historia to prosze teraz konkretnie zacytowac moja wypowiedz, ktora zmaniplowalam i wlozylam ci w usta rzeczy , ktorych nie powiedzialas - twierdzac, ze to zrobilas. Prosze konkretnie, gdzie napisalam, ze powiedzialas, a nie powiedzialas.
  • anoraak 18.10.16, 22:34
    jesteś agresywna i nieprzyjemna, nie widzisz tego ? używasz zwrotów umniejszajacych kogoś typu "zacietrzewiona przeciwniczka" czy ja jestem przeciwniczką tego urzędu ? nie ! ja widzę, że cel nie uświęca środków, że nie ma nad urzędem kontroli, że są błędy za które płacą dzieci i ich rodzice
    ale napisałam również, że urząd jest potrzebny.
    mam wrażenie, że dla Ciebie jak ktoś nie jest ze mną to jest przeciwko.
    ja tak nie myślę, zawsze widzę jakieś pole do kompromisu, zrozumienia drugiej strony, a Ty dla mnie działasz jak fanatyk? żeby nie było cytując za SJP
    fanatyk: osoba ślepo oddana jakiejś idei, ideologii
  • milamala 18.10.16, 23:40
    jak powiedzialam, przestan nieustannie oskarzac o agresje, bo i tak ci to nic nie da, a tylko sama sie zafiksujesz. poza tym to zalosne jest zeby dorosla osoba tak sie zachowywala.
    No widzisz a urzad nie jest taki dobry jak ty dla rodzicow, ktorzy krzywdza mniej lub bardziej swoje dzieci.
    Dziekuje za komplement, bardzo mnie cieszy, ze widac jak bardzo (fanatycznie) zalezy mi na bezpieczenstwie dzieci, w kazdym razie bardziej niz doroslych. Niektorzy to doceniaja, inni krytykuja (ci, ktorym bezpieczenstwo dzieci nie siedzi tak na watrobie) ale najwazniejsze ze kazdy to dostrzega.
  • milamala 18.10.16, 23:50
    Jak widzisz twoja agresywna proba oskarzenia mnie o fanatyzm nie udala sie. Pohamuj swoja agresje - bo nic ci to nie da.
  • anoraak 19.10.16, 08:47
    wiesz co, z ciekawości, bo jesteś bardzo "dziwną" osobą, komunikujesz się "dziwnie", przeczytałam inne Twoje posty na gazeta.pl, te starsze, tak wyrywkowo i pobieżnie .... i już wiem, że dyskusja z Tobą nie ma sensu.
  • milamala 19.10.16, 13:02
    Opowiadasz bzdury, ktos ci wytyka ewidentne bledy a ty w odpowiedzi zamiast ustosnkowac sie sensownie do zarzutow oswiadczasz: nie ma sensu z toba rozmawiac. To takie dzieciece jest, ze az slodkie.
  • anoraak 19.10.16, 13:23
    Tak tak strasznie dziecięce cokol wiek to znaczy
    Ale i tak dalszej dyskusji nie podejmę. Nie z Tobą.
  • milamala 19.10.16, 13:30
    Tak wlasnie takie zachowanie to dziecinada.Jest niedojrzale.
  • bramstenga 19.10.16, 08:25
    > Ja się sytemu opieki czy to Norweskiego czy Szwedzkiego nie boję, bo go akceptuję.

    Całkiem niedawno w ramach tego systemu całymi tysiącami sterylizowano "niedostosowane" (= ubogie, bezrobotne, niezamężne) kobiety, tak że na Twoim miejscu zastanowiłabym się z tym zaufaniem.
  • triss_merigold6 19.10.16, 09:18
    W ogóle rozważyłabym, czy do jakiegokolwiek systemu można mieć zaufanie. Ja nie mam do żadnego.
    W Szwecji i Norwegii są bogate tradycje eugeniczne, masowe sterylizacje były jeszcze w latach 70-tych. Decyzje zapadały w drodze administracyjnej, a nie sądowej, ot po prostu urzędnicy uznawali, że dana kobieta nie powinna mieć dzieci, bo jest np. za młoda, za biedna, miała epizod depresyjny, jest Cyganką itd.
  • milamala 19.10.16, 13:07
    W latsch 70 zabroniona w Szwecji bic dzieci,i w tym samym czasie sterylizowano mlode kobiety bo za mlode, biedneczy mialy epizod depresyjne? Nie znam sprawy, ale wydaje sie to dosc nieprawdopodobne. W okolicach II wojny swiatowej to jeszcze bym uwierzyla, wtedy ludzie z tego pokolenia taki wlasnie mieli rozumek, ale w latach 70tych sterylizowanie za byci: mlodym (z jednej strony nie bilo sie juz mlodych a z drugiej sterylizowalo?!) czy biednym (w Szwecji nie ma biedy jako takiej, nie bylo jej tez w latach 70tych).
  • triss_merigold6 19.10.16, 13:32
    Nie odpowiadam za to, co wydaje Ci się nieprawdopodobne.
    Radzę natomiast poszukać sobie informacji na temat procesów wytaczanych państwu szwedzkiemu przez poszkodowane jeszcze w późnych latach 90tych.
  • milamala 19.10.16, 16:44
    Zapewne kiedys przeczytam. Nie zaprzeczam, ze takie rzeczy mialy miejsce. Choc trudno uwierzyc w sterylizacje za to, ze ktos byl biedny ... bo biedy nie bylo juz wtedy. Szwecja to jeden z najbogatszych krajow swiata. Choc Holandia do stop im nie dorasta (choc moze dorasta bo przynajmniej mam nadzieje nigdy nikogo tu nei sterylizowal) w pomocy panstwa to tu w Holandii tez nie mozna byc biednym, glodnym czy bezdomnym. Podejrzewam, ze w Szwecji jest jeszcze lepiej. Wiec jak wysterylizowac kogos kto jest za biedny, kiedy on nie jest biedny, bo nei moze, bo panstwo wkracza jak ktos jest za biedny. No nic kiedys poczytam. A moze mi podsuniesz jakies powazne linki w tej sprawie.
  • ada1214 19.10.16, 17:17
    Szwecja to jeden z najbogatszych krajow swiata.
    kiedy on nie jest biedny, bo nei moz
    > e, bo panstwo wkracza jak ktos jest za biedny.

    Mit bogatej Szwecji wiecznie zywy.
    Przyjmij do wiadomosci, ze w szwecji jest b. duzo biedy. Sa ludzie ktorzy jedza jeden posilek dziennie. Jest duzo dzieci zyjacych w biedzie- dlatego tez, cytuje "operacje plastyczne krolowej Sylwii podczas gdy tyle dzieci bieduje" wzbudzaja zlosc u przyzwoitch Szwedow. Sa i bezdomni. Sa emeryci ktorych nie stac na leki. Szwedzi wyjezdzaja "za praca" do Danii i Norwegii.
    Taaaki bogaty kraj.
  • milamala 19.10.16, 21:20
    Szwecja jest bogatsza niz Holandia. Holandia mocno w ostatnich latach podupadla jak chodzi o pomoc obywatelom, a jednak nikt ale to nikt biedny (w sensie glodowania czy braku dachu nad glowa) nie pozostanie. Jesli tylko ktokolwiek przyszedl by do urzadu gminy i oswiadczyl ze jego dzieci gloduja to pierwsze co by sprawdzili to czy wysokosc dochod jest wystarczajaca, jesli tak, a mimo to rodzina sobie nie radzi, to sa specjalni asystenci, ktorzy ucza wszystkiego, jak kase wydawac, zeby nei wydac za duzo, jak placic, zwalnia ze wszystkich podatkow miejskich itp. Jednym slowem nie ma takiej fizycznej mozliwosci zeby ktos glodowal a zwlaszcza dziecko. A w Szwecji jest jeszcze lepiej, pomoc rodzinie jest duzo wieksza i madrzejsza niz w Holandii. Stad zdziwienie ze biednego sterylizowano. Zrezta jak przeczytalam nie sterylizowanych z powodu biedy, ani tez zbytniej mlodosci.
  • ada1214 19.10.16, 21:28
    A w Szwecji jest jeszcze lepiej, pomoc rodzinie jest du
    > zo wieksza i madrzejsza niz w Holandii.

    Na przyklad? Na czym polega pomoc rodzinie?
    Czy Twoja stopa kiedykolwiek zawitala w szwecji czy tylko tak z sufitu piszesz co Ci klawiatura wystuka, jak i o tej sterylizacji?
  • milamala 19.10.16, 21:37
    Nie zawitala w Szwecji w sensie sprawdzania ile zasilkow i ile innej pomocy oraz na co. Ale akurat mam znajomych , ktorych corka mieszka z rodzina w Szwecji i twierdzi, ze nawet nie ma porownania. Holandia zwyklym rodzinom nic a nic nie pomaga, jest tylko symboliczny zasilek rodzinny i koniec wszystko oplacaj sobie sam. Nawet w Polsce jest lepiej, jak sie czlowiekoi uda to dziecko pojdzie do bezplatnego przedszkola (w Holandii brak), po szkole maluchy zostaja w bezplatnej swietlicy (w Holandii ostatnio sie akurat dowiadywalam 145 euro - 4 razy w miesiacy 2 godziny. Ceny jak z kosmosu. Corka znajomej w zadnym wypadku nie zameirza wpracac do NL, choc teskni za rodzina.
  • ada1214 19.10.16, 21:42
    Holandia zwyklym rodzinom nic a nic nie
    > pomaga, jest tylko symboliczny zasilek rodzinny

    W szwecji jest jedynie zasilek na dziecko, darmowy lekarz i darmowe obiady w szkole. I to by bylo na tyle tej pomocy.
    A zaden rodzic nie pojdzie "do gminy prosic o pomoc bo dziecko gloduje" bo zaraz mialby- nomen omen- wlasciwe sluzby na karku. Ludzie nie sa tacy glupi, wola juz dawac dziecku makaron z keczupem jak nie ma wyjscia, nic sie samemu podkladac.
  • milamala 19.10.16, 22:13
    W kazdym razie nikt o zdrowych zmyslach nie zamienilby Szwecji na Holandie jakby nie musial. Darmowe obiady to chyba nie mala pomoc dla tych co ewentualnie musieliby cierpiec glod. A swietlica kosztuje? Mieszkasz w Szwecji, wiesz cos na ten temat. Z tych filmow, dowiedzialam sie, ze jest takowa w Norwegii, a to juz ogromna pomoc dla rodzica, ktory chcialby sobie zarobic, aby jego dzieci nie musialy jadac makaronu z keczupem.
  • ada1214 20.10.16, 11:41
    Tak, swietlica kosztuje.

    ktory chcialby sobie zarobic, aby jego dzieci nie
    > musialy jadac makaronu z keczupem.

    Makaron z keczupem to byla oczywscie przenosnia bo ja nikomu przeciez w talerz nie zagladam. Niemniej jednak, jak zrodla podaja, jest az 230 000 (na 9 mln mieszkancow) dzieci zyjacych w rodzinach, gdzie dochody sa niewystarczajace by pokryc wszystkie wydatki. Oznacza to, dziecko z takiej rodziny nie dostanie kasy na bilet do kina, na autobus, czy na pizze z kolega. MOze nie dostanie okularow. Moga nie miec butow i ubran na zime. Jedyny cieply posilek w ciagu dnia to ten w szkole. Rozumiesz co ja do Ciebie pisze? Sa dzieci ktore musza sie obejsc bez ubran na zime. Tak, tak, w Szwecji.

    Panstwo najwyrazniej nie "wkracza gdy ktos jest biedny", jak bys chciala mnie tu przekonac, poniewaz problem jest naglasniany przez organizacje zadajace aby, cytuje Szwecja zaczela przeciwdzialac biedzie dzieci.

    Mam dla CIebie taka propozycje, zanim zaczniesz sie wymadrzac na jakis temat, najpierw zbierz fakty, bo "mam znajoma ktoa ma corke tu i tam" czy "wydaje mi sie to nieprawdopodobne" brzmi niepowaznie.
  • triss_merigold6 19.10.16, 21:57
    W Polsce, cherie, nie ma bezpłatnych przedszkoli. W przedszkolu samorządowym masz 5 godzin dziennie bezpłatnych, dopłacasz za pozostałe i płacisz stawkę żywieniową + ponosisz koszty wycieczek, teatrzyków i innych wyjść grupowych.
  • milamala 19.10.16, 22:21
    Moja siostra posylala corce od 3 do 7 roku zycia do calkowicie bezpletnego przedszkola. Corka jej poszla wlasnie do 1 klasy i zapewniam cie, ze zadnego z tych przedszkoli nie zamknieto. Owszem bylo doplacanie, jakiessmieszne pieniadze, bo ona bezrobotna i raczej biedna nawet nie czula, ze cos doplaca. Trudno zeby jeszcze wyzywienie bylo bezplatne, albo wycieczki czy inneatrakcje. Ktos tu sie w Polsce chyba do luksusow przyzwyczail.
    W Holandii koszty przedszkola sa ogromne (nawet nie wiedzialam, ze mozna inaczej jak po prostu placic za obiad czy wycieczi) nie ma ich tez za wiele. Teraz corka siositry jest w szkole, o 12.0o konczy zajecia a potem siedzi w darmowej swietlicy ile chce, dokad sie jej nie znudzi. Ja musialanym zaplacic za 4 razy w miesiacu (zatem 1raz natydzien) po 2 godziny - 145 euro. Nawet roznica w zarobkach (choc juz nie tak ogromna jak kiedys) nie usprawiedliwa takich cen. Tak czy owak w holandii normalnym rodzinom nic a nic w niczym nie pomagaja, zadnych becikowych, 500plus czy tam innych, Twoje dziecko, twoj biznes - a mimo to nie ma glodu.
  • bramstenga 19.10.16, 23:35
    >Stad zdziwienie ze biednego sterylizowano. Zrezta jak przeczytalam nie sterylizowanych z powodu biedy, ani tez zbytniej mlodosci.

    Co przeczytałaś, jeśli wolno wiedzieć? Owszem, sterylizowano głównie dlatego, żeby ewentualnie w przyszłości nie wydawać zbyt dużo na zasiłki dzieci "nierokujących" (=biednych, niezamężnych) matek. To był podstawowy powód. (Często sterylizacja była warunkiem wykonania aborcji).
  • milamala 19.10.16, 21:10
    Faktycznie wg Wikipedii sterylizowali w szwecji do 1975. Ale paradoks. Tak czy owak przynajmniej z dziecmi duzo lepiej im poszlo.
  • triss_merigold6 19.10.16, 21:54
    Nie, to nie paradoks. To była polityka państwa, które wówczas, podobnie jak obecnie, uważało, że wie lepiej, co jest dla obywateli i społeczeństwa lepsze. Taki element totalitarny w socjaldemokracji.
  • milamala 19.10.16, 22:26
    No ale troche jednak zmanipulowalas z ta bieda i mlodym wiekiem. Sterylizowano z powodu chorob lub zachowania bedacego obciazeniem dla spoleczenstwa i teorytetycznie za zgoda (polowa z tego okazala sie zmuszaniem czy zastraszaniem do takiej zgody).
    Zreszta tak pobiezna lektura ujawnila, ze sterylizacja zwlaszcza w okolicach II wojny swiatowej to dosc powszechne zjawisko w niektorych panstwa takze USA. Ludzie dokonujacy tych czynow to wlasnie ci, ktorzy sami byli bici i jeszcze bili swoje dzieci.
  • bramstenga 19.10.16, 23:41
    > No ale troche jednak zmanipulowalas z ta bieda i mlodym wiekiem. Sterylizowano z powodu chorob

    Przecież tam nie było mowy o rzetelnej diagnozie! Decyzję wydawali urzędnicy, a lekarz często w ogóle delikwentki nie widział.

    >Zreszta tak pobiezna lektura ujawnila, ze sterylizacja zwlaszcza w okolicach II wojny swiatowej to dosc powszechne zjawisko w niektorych panstwa takze USA. Ludzie dokonujacy tych czynow to wlasnie ci, ktorzy sami byli bici i jeszcze bili swoje dzieci.

    Zazdroszczę ludziom, których świat jest taki prosty, słowo daję. Może potrafisz wytłumaczyć jeszcze, jak to się stało, że tego typu pomysły gorliwie wcielano w życie (i to po doświadczeniach hitleryzmu!) właśnie w Szwecji, a nie gdzie indziej? Przecież przemoc wobec dzieci wszędzie była wtedy na porządku dziennym, czyż nie? Aha, i nie mówimy o "okolicach II wojny światowej", a jeszcze o latach 70. Ba, do tej pory Szwecja ma kłopot z tą przeszłością i niechętnie się do niej przyznaje.
  • ada1214 20.10.16, 11:19
    Sterylizowano
    > z powodu chorob lub zachowania bedacego obciazeniem dla spoleczenstwa


    Pisalas wczesniej ze posilkujesz sie wikipedia. To badz dokladna; wikipedia podaje, ze sterylizowano rowniez osoby bedace ekonomicznym obciazeniem dla spoleczenstwa. A tutaj juz mozna naprawde wiele zakwalifikowac.
  • milamala 18.10.16, 14:18
    No wlasnie , ze nie, bo Iziula nie opowiada jak ci rodzice z filmow, ze "nic nigdy zlego nie zrobila", powiedziala, tak zrobilam, wstydze sie tego i chce to zmienic". W Norwegii przy takiej postawie niebo i ziemie by urzednicy poruszyli zeby pomoc takiej dobrej mamie w wychowaniu. Dzieci odbiera sie tym , ktorzy w swojej postawie nie widza nic zlego, co rokuje, ze beda dalej tak postepowac.
  • milamala 18.10.16, 14:03
    "Chciałabym aby takie właśnie osoby pracowały w opiece społecznej . Z pełną otwartości i wrażliwością na dzieci. Nie na dorosłego - on potrafi się bronić. dziecko nie'

    Dziekuje.

    "szkoda,że gdy byłam dzieckiem ja i mój brat nikt nigdy nie zajął się nami. Nie wskazał innego możliwości mojej matce, nie odebrał nas z domu, nie ukarał mego ojca"

    Mam dokladnie takie samo odczucie, gdyby ktos kiedys pomogl mnie tak jak Norwedzy czuwaja nad dziecmi to dzis ... szkoda opisywac.
  • milamala 18.10.16, 13:58
    Faktycznie ta straszne, misja "ratujmy dzieci" jest mi doscy bliska mentalnie. Dobre samopoczucie rodzicow jest dla mnie mniej wazne.
    To ,ze odebrano im dzieci po 4 tygodniach to jedno, co tam 4 tygodnie w ciagu jednego dnia mozna sie znecac tak, ze lepiej o tym nie myslec. Mnie zastanawia fakt, ze nie oddano im tych dzieci (jak temu panu pedejrzanemu o molestowanie corek, nie mieli wobec niego dowodow to corki mu oddali), a skoro tej rodzinie dzieci nie oddaja to widocznie maja powod, oczywiscie rodzice nic na ten temat nie wiedza, jakze by inaczej. Wielka szkoda, ze druga strona nie moze nam powiedziec o co podejrzewa tych niewinnych rodzicow.
    Rozzielenie dzieci jest absolutnie zle, ale my nadal nie wiem czy to prawda. Rodzice ewidentnie w wielu sprawach klamia, co im szkodzi brnac w nieprawdziwych zarzutach aby poprawic swoj wizerunek. Norwegia to nie Chiny, jakby im odebrano dzieci calkowicie bezpodstawnie, nie majac najmniejszych dowodow to rodzice maja prawo isc do niezaleznego sadu i dzieci odzyskac. Problem tych rodzicow polega na tym ze Norwedzy dowody na ich zachowanie i dlatego ci rodzice nie moga nic z tym zrobic.
    No widzisz jednak w 80% urzad dziala prawidlowo. Oj zeby nasze polskie urzedy tak zacczely dzialac, u nas wlasnie w jakis 80% procentach nic sie nie robi choc powinno zeby ochronic dzieci.
    A prawda jest tak, ze jak jestes normalnym obywatelem, nie bijesz dzieci, nie dajesz im klapsow, nie wydzierasz sie na dzieci, przestrzegasz porzadku publicznego TO NIKT A NIKT W NORWEGII CI DZIECI NIE ODBIERZE. To w Polsce slyszalam o stytuacjach odbierania dzieci z powodu biedy, co dla mnie jest dopiero kuriozum, kochajaca rodzina (nie ta dajaca klapsy "raz na rok", albo bijaca kapciem - tylko prawdziwie kochajaca) moze stracic dziecko bo jest biedna.Tego w Norwegii nie spotkasz, tam ci pomga materialnie, ale z powodu biedy, gdy rodzic dla dziecka zagrozeniem nie jest, dziecka ci nie odbiora tylko ci pomga zebys z tej biedy wyszla.
  • anoraak 18.10.16, 15:22
    ja już nie mogę tego czytać, bo śmiać mi się chcę :) serio to robi się zabawne.
    poczytaj trochę o tym urzędzie to dowiesz się, że bardzo często rozdzielne są rodzeństwa, bardzo często zmieniane są rodziny zastępcze, bo się szybko męczą biedne więc dziecko tuła się od jednej do drugiej, skandalem jest, że małe dzieci odbierane obcokrajowcom nie są uczone swojego języka ojczystego co mają prawnie zagwarantowane. A Norwegia to nie Chiny ale procesy trwają tam długo, a w tym czasie cierpią dzieci i rodzice.
    jesteś jak z betonu :) serio nie da się tak dyskutować.
  • ada1214 18.10.16, 15:35
    A czy to nie w Norwegii Rutkowski odbijal jakas dziewczynke? To chyba Norwegia byla. Chociaz "Rutkowski odbijal" to za duzo chwaly dla tego pana, bo cala robote odwalili rodzice. Mniejsza z tym; na nagraniach z ukrytej kamery wyraznie widac jak to urzednicy "troszcza sie o dobro dziecka" heh
  • milamala 18.10.16, 20:54
    Z Polakami prawda jest taka, ze niewiele jest takich rodzin, ktorym mozna powierzyc dziecko jako rodzinie zastepczej. Wiekszosc Polakow choc najliczniejsza mniejszosc to ludzie ciezko pracujacy od rana do wieczora, nie majacy mozliwosci przyjac pod swoj dach innych malych Polakow jako rodzina zastepcza. Tylko bardzo nieliczni na tyle sie wybili, ze mieli by taka mozliwosci, a jeszcze mniej z nich chce byc rodzina zastepcza. Z rekawa nawet najlepszy urzad odpowiednich "rasowo"nie wytrzepie. A w koncu najwazniejsze sie bezpieczenstwo dziecka a nie nauka jezyka.
    To ty tak twierdzisz, ze tyle tam nieprawidlowosci. Ale w tych stwierdzeniach jestes raczej malo wiarygodna, bo nei o bezpieczenstwo dziecka sie glownie martwisz ale o dobre samopoczucie rodzica.
  • anoraak 18.10.16, 15:59
    i tu proszę jeszcze raz kolejny film, tym razem BBC, m.in odebrano 5 dzieci, w tym niemowlę karmione piersią, dzieci zostały rozdzielone....dla swojego dobra jak rozumiem :)
    niemowlę po jakimś czasie zwrócono, a pozostałych dzieci nie.
    www.youtube.com/watch?v=-LkaAxhZs_M&spfreload=10
    naprawdę wszystko dla dobra dzieci :))
  • ada1214 18.10.16, 18:24
    Pogooglalam sobie troche na temat barnevernet. Porzucmy juz teraz pojedyncze historie z gazet.
    Oto bardziej wazkie wypowiedzi:
    www.vg.no/nyheter/innenriks/tsjekkias-president-sammenligner-norsk-barnevern-med-nazi-program/a/23391791/
    ( czeski prezydent zrownuje norweski barnevern z programem nazistowskim)

    www.vg.no/nyheter/innenriks/barnevernet/advokater-slaar-alarm-barnevernet-tar-for-mange-barn-fra-foreldrene/a/23467943/
    (adwokaci bija na alarm. Barnevernet odbiera zbyt wiele dzieci)

    I najlepsze- Europejski Trybunal Praw Czlowieka najwidoczniej ma zamiar dobrac im sie do skory:
    www.dagbladet.no/nyheter/storoffensiv-mot-norge-menneskerettsdomstolen-skal-granske-sju-norske-barnevernsaker/63609781
    podobnych info jest duzo wiecej, dla ciekawych.

  • milamala 18.10.16, 14:00
    Anoraak ja nie obrazam sie na ewentalna przeprowadzke do Norwegii. Pewnie tego nie zrobie, choc Norwegia bliska mi jest mentalnie, glownie ze wzgled na pogode, w Holandii gdzie mieszkam jest mi nieustannie zimno, a w Norwegii jesszcze gorzej.
  • anoraak 18.10.16, 15:25
    a jedź koniecznie, przyjmą Cię z otwartymi ramionami i jeszcze im statystyki poprawisz :)
    tylko przy okazji może postaraj się poprawić te rzeczy, które nie działają jak rozdzielanie rodzeństw, częste zmiany rodzin zastępczych czy brak nauki języka ojczystego i przedłużające się procedury wyjaśniania sytuacji dziecka. no i przydałoby się, żeby nad tą instytucją ktoś sprawował nadzór, bo obecnie ona nadzoruje sama siebie, stąd te wszystkie problemy.
    ja osobiście się bardzo cieszę, że takie sprawy są nagłaśniane, że są protesty, że ludzie na ulice wychodzą - jak nie ma tam normalnego nadzoru to chociaż w ten sposób trzeba dać znać, że ktoś urzędnikowi patrzy na ręce.
  • milamala 19.10.16, 00:18
    Ludzie sobie moga wychodzic na ulice z czym chca, to jest wlasnie demokracja i jak widac skoro mozna tez w Norwegii to nie jest chyba z nia tak zle. Zreszta mimo ,ze tam tak zle, urzad dzieci odbiera prawie bez powodu to wciaz Polacy tam jezdza, a nie Norwedzy uciekaja do Polski. Zreszta nie widac zeby inne nacje rezygnowaly z osiedlania sie w Norwegii, choc ciemno tam i zimno, oraz dzieci odbieraja. '
    Jak ktos przyjezdza do innego kraju i korzysta z przywilejow tego kraju, to znaczy, ze ma juz inna ojczyzne. Oczywiscie nikt mu nie zabroni kultywowac zwyczajow i jezyka starej ojczyzny, ale za to ma byc odpowiedzialny rodzic a nie nowa ojczyzna. Nowa ojczyzna moze zagwarantowac pomoc w nauczeniu sie nowego jezyka a o stary jezyk musisz zadbac sam. jesli zle traktujesz swoje dzieci i ci je odbieraja, to fakt, ze nie moga siedalej czyc poslkiego lezy zawsze po twojej stronie a nie urzedu.
    Norweski urzad nie odbiera dzieci niezgodnie z norweskim prawem. Jakby tak bylo to kazda z tych rodzin moze oddac sprawe do sadu i wygrac, a potem sie jeszcze o odszkodowanie zwrocic. Robi to zgodnie ze swoim prawem. Jak sie komus prawo nie podoba - mozna wrocic do Polski. Nie ma obowiazku mieszkania w Norwegii.
  • differentview 19.10.16, 08:39
    Mi sie wydaje, ze istota tej dyskusji nie jest to czy Barnevernet dziala jako instytucja idealnie bo na pewno popelniaja tez bledy. Padly tu juz statystyki, ze w 80% dzialaja slusznie a w 20% interwencja jest na wyrost. Donos czy podejrzenia o przemocy czy molestowaniu traktowany jest powaznie i to jest sluszne. Jednak nigdy nie mozna wykluczyc, ze zaszlo nieporozumienie. Tym bardziej jest to trudne, ze kazdy patologiczny rodzic, ktory stosuje przemoc czy molestuje dziecko bedzie sie wybielal na wszelkie mozliwe sposoby, bedzie chodzaca niewinnoscia, bedzie zacieral slady, bedzie manipulowal dzieckiem, zastraszal je zeby nie powiedzialo prawdy. Wiec nie sa to sprawy proste zeby ustalic co sie dzieje w czterech scianach domu.
    Istota tej dyskusji jest moim zdaniem szerszy problem polegajacy na tym, ze w Polsce nadal jest ogromne przyzwolenie na przemoc wobec dziecka, na traktowanie go jak swoja wlasnosc, na rozladowanie napiecia wyzywaniem sie na dziecku- wrzeszczac, dajac klapsy, szarpiac- dla wielu ludzi- to oczywista oczywistosc- ze tak sie wlasnie zachowuja. Postep Skandynawi polega na tym, ze oni maja juz swiadomosc, ze to sa zachowania niedopuszczalne. Rozwiazania systemowe nigdy nie beda doskonale, bledy zawsze beda sie zdarzac. Rzeczywiscie nie zrozumiale jest to rozdzielanie rodzenstwa czy wiele rodzin zastepczych- trudno sie tu dopatrzyc dobra dziecka i nie wiem co powoduje, ze tak robia. O ile rzeczywiscie tak sie powszechnie dzieje.
  • anoraak 19.10.16, 10:05
    może podam statystyki, mam nadzieje, ze w miarę wiarygodne
    ilość dzieci zabranych przez barneverte, źródło:
    www.ssb.no/en/sosiale-forhold-og-kriminalitet/statistikker/barneverng/aar/2015-07-09
    2012 - 8995 --> 20 % to 1799 błędnych decyzji
    2013 - 9078 --> 20 % 1815
    2014 - 9611 --> 20 % 1922
    liczba ludności w Norwegii okolo 5.1 mln
    dodam, że oczywiście nie są to sami Polacy, tylko wszystkie odbierane dzieci, nie tylko Polakom odbiera się dzieci ale tez Norwegom, Czechom, Ukraińcom, Hindusom i ostatnio Somalijczykom.
    jak na tak wspaniały system to jednak 20 % to jest bardzo dużo ludzkich w tym dziecięcych tragedii.
  • anoraak 19.10.16, 10:12
    aha liczba ludności 5.1 mln, a dzieci do 22 roku życia 1.5 mln
    czyli zobacz ile dzieci jest odbieranych rocznie, jak duży to procent, oczywiście jeszcze raz, to nie są same polskie dzieci, które z założenia od razu przez niektórych w tym wątku na pewno pochodziły z patologicznych rodzin, ale także inne narodowości w tym mali Norwegowie.
  • verdana 19.10.16, 10:08
    Nie tylko. Problemem tej dyskusji jest także to, ze uznaje sie zabranie dziecku rodziców za coś, co nie jest przemocą. A jest. Jedną z najbardziej okrutnych form przemocy - dziecko traci dom (kolejny jest tylko tymczasowy), poczucie bezpieczeństwa, stabilizację . Będzie podlegało kompletnie obcym mu ludziom, których moze nie lubić i będzie zmuszone do podporządkowania się im. Ma przestrzegać innego rytmu dnia, innych poleceń, co innego będzie chwalone, a co innego ganione. Dziecko traci nie tylko rodziców, ale i część tożsamości. Nawet, jeśli wróci do rodziców to już nigdy nie będzie pewne, czy następnego dnia nie wyląduje u obcych.
    To ma głęboki sens, jeśli zabiera sie dziecko z domu , gdzie jest mu naprawdę bardzo źle, a i to pamiętając, że dziecko prawdopodobnie i tak będzie nieszczęśliwe. Nie ma sensu, jeśli po prostu rodzice są nieidealni, ale dziecku jest w domu całkiem znośnie. Wtedy o wiele lepszym rozwiązaniem jest instytucjonalna pomoc rodzinie.
    Kto traktuje dziecko jako swoją własność - rodzice czy państwo to dla dziecka wszystko jedno. Żadna ze stron nie powinna tak dziecka traktować.
    I tutaj każdy błąd to potencjalnie zmarnowane życie dziecka.
  • differentview 19.10.16, 10:51
    verdana napisała:

    > Nie tylko. Problemem tej dyskusji jest także to, ze uznaje sie zabranie dziecku
    > rodziców za coś, co nie jest przemocą. A jest.Jedną z najbardziej okrutnych f
    > orm przemocy - dziecko traci dom (kolejny jest tylko tymczasowy), poczucie bezp
    > ieczeństwa, stabilizację . Będzie podlegało kompletnie obcym mu ludziom, któryc
    > h moze nie lubić i będzie zmuszone do podporządkowania się im. Ma przestrzegać
    > innego rytmu dnia, innych poleceń, co innego będzie chwalone, a co innego ganio
    > ne. Dziecko traci nie tylko rodziców, ale i część tożsamości. Nawet, jeśli wróc
    > i do rodziców to już nigdy nie będzie pewne, czy następnego dnia nie wyląduje u
    > obcych.
    > To ma głęboki sens, jeśli zabiera sie dziecko z domu , gdzie jest mu naprawdę b
    > ardzo źle, a i to pamiętając, że dziecko prawdopodobnie i tak będzie nieszczęśl
    > iwe. Nie ma sensu, jeśli po prostu rodzice są nieidealni, ale dziecku jest w do
    > mu całkiem znośnie. Wtedy o wiele lepszym rozwiązaniem jest instytucjonalna pom
    > oc rodzinie.
    > Kto traktuje dziecko jako swoją własność - rodzice czy państwo to dla dziecka w
    > szystko jedno. Żadna ze stron nie powinna tak dziecka traktować.
    > I tutaj każdy błąd to potencjalnie zmarnowane życie dziecka.

    Zgadzam sie. Ale jak powiedzialam- co sie na prawde dzieje za zamknietymi drzwiami domu rodzinnego- tego nie da sie szybko i łatwo ustalic. Moze miec miejsce potworna przemoc i zastraszenie dziecka, psycholog moze widziec przerozne objawy sugerujace, ze dziecko jest ofiara przemocy i mozna to zbagatelzowac i wysylac raz na miesiac kuratora, ktory stwierdzi, ze wszystko wyglada w miare ok, znosnie a potem okazuje sie, ze dziecko latami bylo gwalcone albo zostalo zakatowane. I tak żle i tak niedobrze. Ogladalam kiedys program o dzieciakach z domu dziecka w Polsce gdzie dzieci otwarcie mowily, ze nie chca wrocic do domu rodzinnego. Oczywiscie- cierpialy z tego powodu, mialy pewnie w glebi serca nadzieje, ze rodzice sie zmienia ale rozsadanie mowily, ze im tu jest lepiej, bezpieczniej, chca trafic do innej rodziny, ktora je adoptuje. Wiec nie zawsze zabranie dziecka z przemocowego domu jest przemoca, bo bywa wybawieniem choc oczywiscie- dziecko cierpi tak czy inaczej.

    Dla dziecka, ktore jest regularnie katowane przez rodzicow- zabranie go tez moze byc katastrofa, moze sie tego bac, moze usprawiedliwiac rodzicow- czy to znaczy, ze lepiej je zostawic?
  • iziula1 19.10.16, 12:31
    Tu trzeba rozważyć co jest mniejszym złem , a co większym dobrem.
    Opieka społeczna to też ludzie więc margines błędnych decyzji może być spory ale czy przez to trzeba przestać próbować?

    Nie wierze w spiskową teorie dziejów,że za kapeć czy klaps ktoś zabiera dziecko. Nie. Musiało być tego więcej. Zaniedbania musiałby być widoczne nie tylko w sferze egzystencji dziecka czy edukacji. Ale nie chcę się rozwodzić nad artykułem bo prawdę znają rodzice i opieka.

    Natomiast opisując swoje doświadczenia z dzieciństwa w tym wątku zastanawiałam się jak wyglądałoby moje życie po odebraniu mnie rodzicom.
    Dziś z perspektywy osoby dorosłej, matki wiem że znieczulica otoczenia, obojętność służb , szkoły w tamtym okresie wobec mojej krzywdy była porażająca. Powinnam trafić do rodziny zastępczej. Moja matka powinna dostać wsparcie z organizacji p.przemocy. Mój ojciec powinien być skierowany na przymusowe leczenie i karę więzienia.
    Wtedy jako dziecko z całą pewnością bym rozpaczała i czuła krzywdę. Odebranie mnie rodzinie, rozłąka z bratem. To byłaby tragedia.
    Tylko powiedzcie co jest większym złem w tej sytuacji? Odebranie mnie rodzicom ?Czy świadomość i życie 6-7 letnia dziewczynki w przeświadczeniu,że musi co noc ratować matkę przed śmiercią z rąk ojca? Odpowiedzialność za malutkiego braciszka, za matkę która powodowała napady lęku u mnie? Odwieczny strach jaka będzie ta noc?
    I pilnowanie by buty zawsze były w pogotowiu by nie biec boso i moneta w kieszeni aby zapłacić za złapaną taksówkę która wiozła mnie na komisariat po ratunek? Co w tym przypadku jest/było mniejszym złem?
  • milamala 19.10.16, 13:18
    Ja tez mam podobne przemyslenia z perspektywy doroslej (choc jako dziecko pewnie mialabym inne zdanie, bo pamietam jak sie balam jak ojciec wrzeszczal, ze umrze, a ja sie balam, ze umrze, choc z perspektywy doroslej wiem, ze lepiej byloby dla rodziny zeby umarl). Lepiej byloby dla mnie odebrac mnie wtedy rodzinie. Moze trauma bylaby mniejsza. Dlatego bronie takich decyzji urzedu, czasem po prostu odebranie dziecka jest lepszym rozwiazaniem niz pozostawienie go w rodzinie biologicznej. A rodzina biologiczna zawszebedzie sie wybielac. Choc bledy sie zdarzaja, bo jestesmy na swiecie a nie w raju to jakby wierzyc rodzicom to urzad odbiera dzieci tylko niewinnym.
  • iziula1 19.10.16, 13:32
    Mila, zgadzam się.
    Oczywiście,że ocena odebrania dziecka jest inaczej oceniana przez dziecko a inaczej już przez tą samą osobę w wieku dorosłym.
    Zakładając,że odebrano mnie rodzicom to oprócz rozłąki, rozdzielenia bólu otrzymałabym istotne informację o granicach,że to co mnie spotkało było złe. Miałabym szanse zobaczyć inne życie niż tylko obserwacja rodziny mojej przyjaciółki. Druga sprawa to moja matka - ona także dostałaby sygnał żeby walczyć o mnie, o siebie plus wsparcie i świadomość,że to życie które prowadzi i biernie je akceptuje jest złe.
    Jeśli moja matka skorzystałby z terapii, walczyłaby o mnie , pomyśl jak ważny byłby to sygnał dla mnie.
    Jeśli mój ojciec dostałby wyrok + leczenie miałby szanse naprawić to co zepsuł.
    Każde z nas stanęłoby przed nowymi szansami.
    Zostawiając mnie w tej rodzinie otrzymałam sygnał,że to co się dzieję nie jest złe, nie miałam granic tego co mnie krzywdzi ani własnych praw. Dostałam sygnał,że jestem obojętna dla innych a moja rzeczywistość to "normalność". Że można mnie krzywdzić. Więc krzywdzili mnie w przedszkolu, szkole, na podwórku-nikomu tego nie zgłaszałam bo to była "moja normalność". mnie można było krzywdzić. Świat to akceptował więc musiałam się z tym godzić. Taka była rzeczywistość tej małej dziewczynki którą dziś jestem.

  • anoraak 19.10.16, 14:23
    jak to czytam to oczom nie wierze....kto tutaj potrzebuje terapii ? co by było gdyby
    jesteś dorosła po co takie coś rozkminiasz, ja byłam bita, czasem o tym myślę ale generalnie skupiam się na teraźniejszości i przyszłości. ale jak już o to zahaczyłaś to ja nigdy nie wolałabym być zabrana z domu rodzinnego ...mimo bicia i awantur, nigdy.
  • milamala 19.10.16, 16:55
    iziula1 napisała:

    "> Zakładając,że odebrano mnie rodzicom to oprócz rozłąki, rozdzielenia bólu otrz
    > ymałabym istotne informację o granicach,że to co mnie spotkało było złe. Miałab
    > ym szanse zobaczyć inne życie niż tylko obserwacja rodziny mojej przyjaciółki.
    > Druga sprawa to moja matka - ona także dostałaby sygnał żeby walczyć o mnie, o
    > siebie plus wsparcie i świadomość,że to życie które prowadzi i biernie je akcep
    > tuje jest złe.
    > Jeśli moja matka skorzystałby z terapii, walczyłaby o mnie , pomyśl jak ważny b
    > yłby to sygnał dla mnie.
    > Jeśli mój ojciec dostałby wyrok + leczenie miałby szanse naprawić to co zepsuł."

    Boze jak to ladnie powiedzialas. Az sie rozmarzylam jakby moglo wygladac moje zycie gdyby ktos cos zrobil. Tak na prawde pojelam co mi zrobiono bedac mocno dorosla osoba.

    "Więc krzywdzili mnie w przedszkolu, szkole, na podwórku-nikomu t
    > ego nie zgłaszałam bo to była "moja normalność". mnie można było krzywdzić. Świ
    > at to akceptował więc musiałam się z tym godzić. Taka była rzeczywistość tej ma
    > łej dziewczynki którą dziś jestem.'

    U mnie bylo nawet tak, ze bylam z tzw "dobrej"rodziny, sama slyszalam jak dawano nasza rodzine za przyklad nieklocacych sie rodzicow. Moj ojciec byl ksiegowym, nie pil nigdy, nie bil poslusznej do granic patologii zony, za to niemilosiernie wyzywal sie na dzieciach. Wiec bylo zupelnie w porzadku dla otoczenia, jeszcze bylismy dla otoczenia ... przykladem do nasladowania (nie daj Bog).
    Dla verdany moglibysmy byc bardzo malo dysfukcyjna rodzina (bez alkoholu, bez bicia zony, stabilna i powszechnie szanowana prawa zawodowa pana domu) bo z zewnatrz to idealna, z ktorej dzieci zabierac nie nalzy dla ich dobra. A ja powtarzam, jako dorosla wiem, ze odebrane mnie z domu (czasowe przy zalozeniu proprawy) byloby dla mnie blogoslawienstwem. Swiadomosc, ze zawsze ktos po mnie moze przyjsc i mnie uratowac z tego prawie idealu nie dla mnie bylaby straszna, moze bardziej dla moich rodzicow, bo co by ludzie powiedzieli. Strach przed dokonspiracja moze podzialaby zbawiennie.

  • anoraak 19.10.16, 14:26
    >Nie wierze w spiskową teorie dziejów,że za kapeć czy klaps ktoś zabiera dziecko. Nie. >Musiało być tego więcej. Zaniedbania musiałby być widoczne nie tylko w sferze >egzystencji dziecka czy edukacji. Ale nie chcę się rozwodzić nad artykułem bo prawdę >znają rodzice i opieka.

    możesz nie wierzyć, ale sytuacje takie są i są nagłaśniane, w 20 % przypadków urząd popełnia błędy w ocenie i dzieci z traumą ale wracają do domów rodzinnych
  • ada1214 19.10.16, 12:33
    > Kto traktuje dziecko jako swoją własność - rodzice czy państwo to dla dziecka w
    > szystko jedno. Żadna ze stron nie powinna tak dziecka traktować.

    Oczywiscie. Roznica jednak polega na tym, ze jesli rodzic traktuje dziecko jak wlasnosc, to mozna temu skutecznie przeciwdzialac (o tym jest ten watek zreszta) . Jesli panstwo dowolnie i bezrefleksyjnie dysponuje dzieckiem- nie zrobisz nic.

    Ja sobie w ogole nie jestem w stanie wyobrazic rozmiaru tragedii i koszmaru dziecka wyrwanego sila z domu (umowmy sie- pomijamy oczywiste patologie). Ciekawy jest tez ten aspekt: jak sie ma argument, ze nawet pojedynczy klaps jest wielka krzywda dla dziecka do faktu, ze w obrebie rodzenstwa dzieci sie czasami leja wzajemnie codziennie? Nalezaloby zatem rozdzielac rodzenstwa. Bez sensu, ale zgodnie z zasadami logiki tak sie powinno robic.
  • iziula1 19.10.16, 12:46
    Nikt nie odbiera dziecka za jeden klaps. Nie róbcie histerii.

    Natomiast potrzeby dziecka mają być zabezpieczone
    - edukacja - darmowa w Norwegii
    - medyczna - opieka w Norwegii dla dzieci darmowa bez względu na pochodzenie czy też ubezpieczenie. Dziecko przyjmują bez żadnych kłopotów
    - mieszkalna - każde dziecko ma mieć swój pokój, przestrzeń do nauki itp
    - egzystencjalna - nakarmić, napoić, dostarczyć miłości i wsparcia. Nie bić.

    Tak naprawdę klaps, kapeć, szarpanie jest wynikiem niedojrzałości dorosłego, jakiegoś upośledzenia emocjonalnego :/ . Sorry nie kupuję tego, że klaps i kary mają walory wychowawcze. Jakie? Bo ja ich nie znam. Co ma bicie wspólnego z wychowaniem? Nawet jeśli ten przysłowiowy kapeć nie boli, nie zostawia śladów to do cholery do czego on służy?
    Nie umiecie z dziećmi rozmawiać? tłumaczyć, argumentować? Lub zwyczajnie powiedzieć NIE. BEZ KLAPSA, KRZYKÓW, SZARPANIA???

    --
    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
    By Julian
  • ada1214 19.10.16, 13:02
    Sorry nie kupuję tego, że klaps i kary m
    > ają walory wychowawcze. Jakie? Bo ja ich nie znam. Co ma bicie wspólnego z wych
    > owaniem? Nawet jeśli ten przysłowiowy kapeć nie boli, nie zostawia śladów to do
    > cholery do czego on służy?
    > Nie umiecie z dziećmi rozmawiać? tłumaczyć, argumentować? Lub zwyczajnie powied
    > zieć NIE. BEZ KLAPSA, KRZYKÓW, SZARPANIA???

    To do mnie? Bo podpielas sie pod moja wypowiedz.
    JA nigdy dziecka nie uderzylam, wiec ze tak powiem odczep sie. Zadaj sobie sama pytanie, dlaczego kiedys mialas zwyczaj lania dziecka po rekach. Nie umialas inaczej? A Twoja kolezanka z Norwegii z konkubinem, nie umieja inaczej?
  • iziula1 19.10.16, 13:16
    Nie, nie było do Ciebie. Mimo, że się podpięłam po twoją wypowiedź. Dziwne że to Cię ruszyło.
    Sama podpięłaś się pod moją - patrz kilka wypowiedzi wyżej mimo,że nie odpowiadałaś na moje pytania postawione w poście. Więc nie jest to nic niespotykanego bo sama to stosujesz.
    I sorki, nie dyskutuję już więcej z osobą która pisze do mnie w sposób nieuprzejmy.
    Miłego popołudnia, mimo wszystko życzę.
  • ada1214 19.10.16, 13:25
    iziula1 napisała:

    > Nie, nie było do Ciebie

    Ciekawe zatem, do kogo. Nikt bowiem w tym watku (popraw mnie jesli sie myle) nie wspominal o tym, ze stosuje kary cielesne. Do kogo zatem pisalas ten dramatyczny apel?
  • differentview 19.10.16, 19:01
    ada1214 napisała:

    > Oczywiscie. Roznica jednak polega na tym, ze jesli rodzic traktuje dziecko jak
    > wlasnosc, to mozna temu skutecznie przeciwdzialac

    Nie, nie zawsze mozna. Kiedy mozna to sie tak robi. Pracownik z urzedu musialby chyba zamieszkac z taka rodzina. Bo jesli kurs dla rodzicow nie skutkuje zmiana metod wychowawczych, jesli matka rezygnuje z psychologa, jesli przemoc sie powtarza, jesli matka ignoruje skargi dziecka to nie ma innych metod. Okazjonalne odwiedziny kuratora nic nie dadza.
  • milamala 19.10.16, 13:12
    Verdano, problem polega na tym, ze urzad tej pomocy instytucjonalnej udziela. o czym mowa w linkowanym artykule, matka otrzymuje pomoc psychologiczna ... z ktorej rezygnuje. Te "nieidelane"rodziny to sa na pierwszy juz rzut oka bardzo mocno "nieidelane". Matka martwi sie bardziej o konkubenta niz o dziecko. Zreszta nawet w tej rodzinie nikt im dziecka nie odebral, to przemocowy konkubent musial sie na jakis czas wyniesc.
  • verdana 19.10.16, 18:19
    le je nie do tej konkretnej historii, bo w niej coś wyraźnie jest załgane i wcale nie wiem, czy dziecka nie należało zabrać. Tylko ogólnie, do systemu.
  • milamala 19.10.16, 22:35
    System jak kazdy nie jest i nie moze byc doskonaly bo zyjemy w niedoskonalym swiecie. Pozbawienie dziecka rodziny biologicznej jest zawsze wyborem mniejszego zla. Mniemam, ze w takich przypadkach po prostu nie ma dobrych rozwiazan, jest tylko wybor mniejszego zla. Ale wierz mi Verdano, nigdy nie wiesz co kryje sie za czterema sciana, a opowiesci, ze ktos bez powodu czepia sie najzwyklejszej rodziny w ktorej matka czy ojciem tylko czasem straca cierpliwosc mozna miedzy bajki wlozyc. I chyba jednak trudno ocenic co oznacza w tej sprawie pomylka.
    Rozdzielenie rodzenstwa czy czeste zmiany rodziny zastepczej (na ile jest to czeste zjawisko? zwlaszcza rozdzielenie rodzenstwa, bo juz w zmiane rodziny zastepczej to bardziej uwierze. to ewidentne bledy. Ale czy kogos wzieto z domu slusznie czy nie sluszenie to to na prawde trudno ocenic, o ile w ogole to jest mozliwe.
  • verdana 20.10.16, 08:56
    Oczywiście, ze nikt nie wie, co sie kryje za czterema ścianami, ale pozbawienie rodziny biologicznej nie zawsze jest wyborem mniejszego zła. 20% błędów to bardzo dużo. To są nieodwracalnie skrzywdzone rodziny i dzieci.
    Gdy są wątpliwości, objęcie ścisłym nadzorem rodziny i pomoc dla rodziny jest lepsza niż odebranie dzieci na wszelki wypadek. Pomyłka w takiej sprawie nie jest czymś, co można spokojnie wliczyć w koszty.
  • differentview 20.10.16, 09:37
    verdana napisała:

    > Oczywiście, ze nikt nie wie, co sie kryje za czterema ścianami, ale pozbawienie
    > rodziny biologicznej nie zawsze jest wyborem mniejszego zła. 20% błędów to bar
    > dzo dużo. To są nieodwracalnie skrzywdzone rodziny i dzieci.

    No to w Polsce nie masz tych 20% pomylek, gdzie dziecko po paru miesiacach wraca do rodziny tylko masz te 80% gdzie interwencja jest konieczna a dziecko znikad pomocy nie dostanie, jest wlasnoscia rodzicow, ktorzy stosuja przemoc fizyczna, psychiczna, czasem seksualna latami. Bo tak, bo nie widza w tym nic zlego i nikt sie im nie bedzie wtracal. To nie sa nieodwracalnie skrzywdzone dzieci?
  • milamala 20.10.16, 13:26
    Wlasnie, uwazam, ze lepiej narazic sie na ewentualny blad i szybko go poprawic niz nigdy sie na blad nie narazac i nic nie zrobic narazajac sie w ten sposob na jak slusznie zauwazylas 80% bledow nieodebrania.
    Biorac pod uwage ten jeden przyklad z watku zalozycielskiego, byly tam ewidentne bledy rodzicow, przy tym poczatkowa niechec matki do wspolpracy (zrezygnowanie z psychologa, martwienie sie glownie o swojego przemocowego konkubenta niz o dziecko) a i tak tej rodzinie nikt dziecka nie odebral, jedynie straszono, wlasnie po to by wymusic wspolprace, jak potem sie okazalo skutecznie. Przedstawienie sytuacji tej rodziny wydawalo mi sie jeszcze najbardziej prawdziwe.
    Bo juz rodzinie z filmu odebrano dzieci jak wynika z relacji rodzicow po prostu za nic, za niewinosc. Jesli ktos ma takie pojecie o tym co zrobil tzn. jest przekonany, ze jest absolutnienie niewinny to jak on bedzie wspolpracowal w celu poprawy? (pytanie oczywiscie do verdany). To co mial zrobic urzad? Nic? Bo rodzice mowia, ze sa fajnie i nalezy im wierzyc? Urzad na pewno mial jakis powazny sygnal o nieprawidlowosciach (pewnie ze szkoly) i mial to tak zostawic, bo sama rodzina uwaza, ze jest w porzadku?
    Co mozna zrobic jak druga strona odmawia pomocy?Jak pomoc komus kto tego nie chce i nie uwaza ze mu potrzebne? Udawac,ze sie nie widzi?
    Jak chodzi o nieudowodniony przyklad molestowania, to jak sie pojawil taki sygnal ze szkoly to tez bys nic z tym nie zrobila. Poprzestalabys na wyjasnieniu ojca, ze jest niewinny, albo dzieci (byc moze zmaniplowanych,albo przestraszonych) i nie oddzielilabys dzieci od ewentualnego sprawcy? Pozwolilabys we wlasnym sumieniu zeby nie majac pewnosci czy dzieci sa bezpieczne zostawic dziecko pod opieka ew. pedofila zeby dalej kontynuuowal swoj proceder. Urzad dzieci po 3 miesiacach zwrocil (jak prokuratura zapewne umorzyla sprawe). Nikt nikogo nie przetrzymywal ponad to co potrzebne bylo w swietle prawa zeby miec pewnosc, ze dzieci sa bezpieczne.
    Z tych trzech przykladow podanych w watku w charakterze sensacji jak to urzad jest zly i popelnil blad nie wynika, ze takie bledy rzeczywiscie popelniono. Zreszta te 20% to bardzo umowna liczba, bo zasadnosc odebrania dziecka w dlugotrwalych konsekwencjach jest wlasciwie nie do sprawdzenia bo nigdy nie wiemy "co by bylo gdyby". Mozemy jedynie dzialac wdobrej wierze majac nadzieje, ze tak jest dobrze, bo zli rodzice zawsze beda twierdzic, ze sa niewinni, a z dziecmi roznie bywa, jako dzieci zwykle sa silnie zwiazane nawet z najwiekszymi oprawcami-rodzicami, swiadomosc ogromnu krzywdy jaka ich spotkala pojawia sie zazwyczaj w doroslosci - ale wtedy na odebranie dziecka i danie mu szansy na normalne zycie w innej zdrowej rodzinie jest juz za pozno.
  • milamala 20.10.16, 13:45
    verdana napisała:

    > Gdy są wątpliwości, objęcie ścisłym nadzorem rodziny i pomoc dla rodziny jest l
    > epsza niż odebranie dzieci na wszelki wypadek.

    Tak wlasnie zrobiono w przypadku matki i znecajacego sie nad pasierbem ojczyma - pomimo, ze matka pomocy odmawiala. I dziecka im nie odebrano.
    Na prawde z podanych przykladow nie nie wynika, ze byl popelniony blad, no chyba ze sie wierzy calkowicie rodzicom blozniakow, ze byli calkowicie w porzadku i tylko donos pijanego kolegi Polaka mial az takie konsekwencje odebrania dzieci na lata. Norwedzy maja swoja odmienna kulture, ale to nie sa debile zeby na podstawie jednego donosu emigranta (ktory rownie dobrze moglby sugerowac konflikt) bez zadnej innej podstawy odbierac komus na lata dzieci.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka