Dodaj do ulubionych

siostry męża i teściowa a ja....

29.12.16, 22:05
Witam, od ponad roku jestem szczęśliwą mężatką u boku swego wspaniałego i kochanego męża. Przeprowadziłam się do niego do domu rodzinnego mam spory kawałek drogi. Mąż prowadzi gospodarstwo rolne - dobrze nam się wiedzie - powolutku realizujemy swoje zamierzone cele. Z mężem rozumiemy się bez słów wszystkie decyzje podejmujemy wspólnie - między nami dwojgiem jest idealnie chociaż niekiedy są iskry :). Czar sielanki pryska jednak szybko bo mieszkają z nami jego dwie siostry panny i teściowa. trzecia siostra nie mieszka z nami ale prawie jakby mieszkała bo przynajmniej 2-3 razy w tygodniu przyjeżdża ze swoim mężem i córką w odwiedziny ...... 2-3 razy w tyg siostry męża jeżdżą do niej z racji że ma małe dzieciątko. Mnie to bardzo irytuje bo nie toleruję tak częstych odwiedzin nie interesuje mnie to ile razy maleństwo zrobiło kupkę czy że robi to czy tamto. Ja nie komentuję tego jak wychowują swoje dziecko choć wiele pozostawiają do życzenie. Wracając do sióstr - nie mamy tematów wspólnych i nie rozmawiamy praktycznie wcale - one żyją tylko siostrzenicą i obgadywaniem wszystkich wokoło - mnie to drażni. Mąż trzyma ze mną sztamę bo zawsze liczył się dla niego tylko ojciec a mama nie. ze szwagrem nie dażą sie sympatią - mieli konflikt. trudno się funkcjonuje w 4 kobiety w jednym domu- chciałabym aby sie już wyprowadziły ale narazie nie widać żadnych ku temu oznak. tesciowa stoi murem za córeczkami , ze mną rozmawia owszem bo mieszka u nas w domu, nikt się nie dokłada do niczego- wszystko idzie z naszej kieszeni- zrobiliśmy remont po ślubie bo czasy PRL dawno minęły a one się panoszą po domu - rozumiem że to ja przyszłam a one mieszkają tu od zawsze ale chyba trochę pokory się należy. Nie wiem jak długo tak wytrzymam - jestem uczuciową osobą i przeżywam wszystko. Czy powiedzieć wprost że nie życzę sobie tak częstych odwiedzin, czy powiedzieć że drażni mnie to że siostry w domu chodzą z nosem tak u góry i z ciągłym fochem. Nikt nie docenia pracy męża i mojej- to tak wygląda jakby tak musiało być. Siostry nie pomagaja w niczym - mam duży ogród , duży dom - nikt nigdy nie pomógł mi w umyciu okiem czy w ogrodzie. Zapewne przed moim przyprowadzeniem się tutaj to one zajmowały się domem z mamą a teraz to wygląda - przyszłaś to se rób. proszę o wasze sugestie jak dalej funkcjonować aby nie zwariować
Edytor zaawansowany
  • verdana 29.12.16, 22:11
    Zaraz. Kto u kogo mieszka? Ty wprowadziłaś sie do domu męża, czy jednak teściowej? Czy to jest tak, ze mąż zbudował sobie dom , zaprosił do niego siostry i matkę, z którą sie nie dogaduje? Czy po prostu sprowadził swoją zonę do domu matki i teraz czeka, aż reszta rodziny wyprowadzi sie z własnego domu? Jesli Ty sprowadziłaś sie do domu męża i jego rodziny, to nikt sie tam nie panoszy, wszyscy są u siebie i mają prawo sprowadzać gości i robić, co im serce dyktuje. Nie mozesz sobie niczego życzyć. Możesz najwyżej nie myć okien.
  • enith 29.12.16, 22:21
    Czyj jest dom? Jak jest podzielony (jeśli w ogóle)? Czemy to wy utrzymujecie całość, jeśli mieszka tam w sumie 5 dorosłych osób? Chyba na głowę upadłaś, decydując się na takie warunki mieszkania. Przecież wiedziałaś o teściowej i trzech szwagierkach PRZED wprowadzeniem się do tego domu?
  • kilop84 29.12.16, 23:01
    Jasne, że wiedziałam kto mieszka i z kim będę mieszkała ale w okresie przed ślubem były nastawione nie jak agresywnie jak teraz. Nie wiem może widzą we mnie zagrożenie ...to najlepiej tego unikać
  • asfo 04.01.17, 13:30
    Jedynym sposobem na uniknięcie konfliktów jest osobny dom/dobudówka dla ciebie i męża, z osobnym wejściem, osobną kuchnią i osobną połową ogrodu. Nie ma innego wyjścia.

    Szwagierki są u siebie i jakkolwiek by ci się nie podobały i jak nudne by ci się nie wydawały mogą gadać o czym chcą i zapraszać kogo chcą. Mogą nawet powychodzić za mąż, sprowadzić swoich mężów do wspólnego domu i urodzić po pięcioro dzieci każda. I oczywiście, że czują się zagrożone, bo ty się poczułaś (niesłusznie) panią domu (rzeczywistą panią domu jest teściowa) i teraz chcesz żeby one się wyprowadziły.
  • beatrycja.30 04.01.17, 14:02
    Podobno jednak dom jest przepisany na męża kilop84
  • heniek.8 29.12.16, 22:27
    powiedz teściowej że nie życzysz sobie żeby ją odwiedzała córka z wnukiem w twoim domu
    jak już muszą się widywać to proszę bardzo - poza domem

    tylko daj znać co odpowiedziała, czy wykazała się dobrą wolą :)
  • enith 29.12.16, 22:35
    Mała poprawka:

    heniek.8 napisał:
    > powiedz teściowej że nie życzysz sobie żeby ją odwiedzała córka z wnukiem w jej własnym domu
    > jak już muszą się widywać to proszę bardzo - poza domem
    > tylko daj znać co odpowiedziała, czy wykazała się dobrą wolą :)

    Zdecydowanie daj znać, też jestem ciekawa reakcji :-D
  • kilop84 29.12.16, 23:04
    Przecież doskonale wiecie, że tak nie powiem bo nie będę dolewać oliwy do ognia.
  • verdana 29.12.16, 23:15
    Nie powiesz, bo teściowa jest u siebie i nikt niie moze jej dyktować, czy ma prawo przyjmować w swoim domu swoją córkę.
    Ta sytuacja jest nie do rozwiązania - albo się wyprowadzicie, albo musisz liczyć się z tym, ze dwie siostry sprowadzą mężów, urodzą sie im dzieci, będą zapraszały gości - i co więcej będą miały do tego wszelkie prawo. Możesz albo się pogodzić z tym, że mieszkasz z innymi osobami, które mogą robić u siebie, co chcą - albo możecie im wszystkim kupić mieszkanie - o ile zechcą wynieść sie z własnego domu, albo sie wyprowadzić samemu.
  • kilop84 29.12.16, 23:46
    Mąż i ja się nie wyprowadzimy, ponieważ tu jest gospodarstwo męża i taka opcja nie wchodzi w grę....
  • zuzi.1 29.12.16, 23:55
    No to skoro nie wchodzi w grę, to zaciskaj zeby i mecz sie dalej...
  • 71tosia 30.12.16, 00:08
    wylacznie? Maz ma wylaczne prawo wlasnosci i do domu i do gospodartwa? Troche watpie.
  • kilop84 30.12.16, 10:07
    Tak ma
  • chocolate_cake 30.12.16, 08:20
    Dom i gospodarstwo to w 100% własność męża?
  • mozambique 30.12.16, 10:27
    a siostry spłacił ?

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • heniek.8 30.12.16, 06:52
    kilop84 napisał(a):
    > Przecież doskonale wiecie, że tak nie powiem bo nie będę dolewać oliwy do ognia

    zapowiadało się ciekawiej, cyt, "Czy powiedzieć wprost że nie życzę sobie tak częstych odwiedzin, czy powiedzieć że drażni mnie to że siostry w domu chodzą z nosem tak u góry i z ciągłym fochem."

    szkoda :(

    kiedyś ktoś tu wkleił linka do jakiejś audycji, jakaś polska psycholog, nie pamiętam nazwiska. dość sensowna babka, z tego co zapamiętałem

    jedna z rzeczy którą powiedziała, i którą trzeba sobie wyryć w głowie było to:
    kiedy powstaje małżeństwo, to powinni się wyprowadzić od jej rodziców, od jego rodziców, nawet mieszkać skromniej, ale być panem swojej przestrzeni.

    niestety, zabrakło wam wyobraźni, więc frustracja będzie rosła
  • 71tosia 30.12.16, 00:05
    "tesciowa stoi murem za córeczkami , ze mną rozmawia owszem bo mieszka u nas w domu"- ona u ciebie? Jezeli to dom do ktorego sie wprowadzilas po slubie to jest on wylacznie twojej tesciowej i jej dzieci, ty w sensie prawnym a tym bardziej morlnym nie masz zadnych do niego praw.
    Zastanowcie sie razem z tesciowa i szwgierkami czy dom mozna podzielic, rozbudowac lub zbudowac nowy? Dobrze tez byloby ustalic na spokojnie jakie sa koszty utrzymania domu i jak dzielicie koszty, ale to powinien zrobic twoj maz a nie ty, moze to troche cie uspokoi.
    I co cie wlasciwie tak denerwuje w tych rozmowach, w ktorych podobno nie uczestniczysz, babcia i ciocie ciesza sie z malucha w rodzinie to raczej to normalne. Pewnie dzieckiem syna/brata tez by sie cieszyly?
  • enith 30.12.16, 01:31
    Nie odpowiedziałaś na pytanie: czyją własnością jest dom.
    Z tego wnoszę, że właścicielką domu jest jednak twoja teściowa. To oznacza, że ty nie masz absolutnie żadnych praw do tej własności, a tym samym nie możesz stawiać żadnych warunków ani właścicielce domu ani jej córkom. Niech mąż porozmawia z nimi w sprawie podziału opłat lub możliwości wydzielenia tam osobnego dla was mieszkania na osobnych licznikach. I kłopot z płaceniem za teściową i szwagierki się skończy, tak samo jak samodzielne obrabiane przez ciebie domu, choć mieszka tam pięć osób.
    Jeśli zaś dom i gospodarka należą wyłącznie do męża i otrzymane były od rodziców, to uczciwość wymaga, byście siostry spłacili tak, by mogły zakupić swoje własne mieszkania i się wyprowadzić. Jeśli tego nie zrobicie, macie szanse na to, by w przyszłości zamieszkały tam z mężami i dziećmi, tak, jak zamieszkał tam z tobą twój mąż. Teraz was jest tam pięcioro. Dojdą mężowie dla sióstr i po jednym dziecku i zrobi się z tego dziesięcioro. Jak ci się to uśmiecha?
  • 3-mamuska 30.12.16, 03:23
    Doskonale opisane.
    Teściowej dom jej zasady, nikt nie kazał remontu fundować.
    Jak jej przepisane na was spłacie siostry
    A jak urodzi ci sie dziecko to zobaczysz ze wtedy kupki sa tematem do rozmów.
    Wiec wszytko przed toba, troche pokory.

    I bardzo niepokojące zadnie ze dla meza matka sie nie liczy wolał ojca.
    Chyba bym palnęła faceta w łeb po takich słowach.
    Nie dziwę sie ze stoi po twojej stronie,w koncu z toba sypia.
    I mam nadzieje ze a wasza roszczeniowość nie wychodzi z postawy "jedyny syn dziedzic tatusia wszytko bedzie jego i mu sie należy" a ty zostaniesz panią na włościach.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • kilop84 30.12.16, 10:06
    Dom i całe gospodarstwo jest własnością męża.
  • chocolate_cake 30.12.16, 10:28
    Kupił dom czy odziedziczył po ojcu?

    No to niech wyrzuci z domu kogo chce. Jakie inne widzisz rozwiązanie?
  • ada1214 30.12.16, 10:29
    kilop84 napisał(a):

    > Dom i całe gospodarstwo jest własnością męża.

    Jak to sie moglo stac?
    Czy wybudowaliscie dom, a nastepnie wprowadzila sie tam jego rodzina?
  • 3-mamuska 30.12.16, 13:08
    Czyli co kupił dom gospodarstwo o rodzinka sie wprowadziła?
    Czy jednak to było rodziców a zostało przepisane .to istotne bo jeśli przesiane to matka ma prawo tam mieszkać i siostry i zapraszać kogo chcesz.

    Frustracja bedzie bo duzo bab na jednym terenie.
    takie odpowiadanie wszystko jest własnością meza to nie rozwiąże problemu.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • molly_wither 06.01.17, 13:47
    Ze wsi jestes i na wies wrocisz.

    kilop84 napisał(a):

    > Dom i całe gospodarstwo jest własnością męża.


    --
    "Są ludzie, niedźwiedziowie i wilcy"
  • ada1214 30.12.16, 08:37
    - chciałabym aby sie już wyprowadziły ale n
    > arazie nie widać żadnych ku temu oznak.

    jaki ostatnio wysyp absurdalnych watkow. Kiedy sie konczy przerwa swiateczna?
  • agneskau 30.12.16, 09:53
    Ile lat ma mąż, jego siostry, panny ? Właśnie zastanówcie się jak rozwiązać sprawę współnego mieszkania, bo potem mogą dojść mężowie i dzieci tych sióstr i tak wszystkich Twój mąż będzie utrzymywał ??? A kto GOTUJE ???? Teściowa i siostry też jedzą z Waszej lodówki ??? Najlepiej byłoby podzielić dom, może dałoby się zrobić gdzieś drugie wejście, założyć podliczniki? (dzieląc dom weźcie pod uwagę, żeby zająć mniejszą część, gdyż tyle samo powierzchni będzie należało się kiedyś siostrom, czy teściowej i bez sensu jak za parę lat znowu byście mieli coś remontować, oddawać...
  • chocolate_cake 30.12.16, 10:33
    Nic nie będą oddawać bo dom jest męża. Kiedy teściowa i siostry wprowadziły się do domu twego męża? Nie mają własnego domu?
  • kilop84 30.12.16, 10:02
    Co ma przerwa świąteczna do tego????
  • panterarei 30.12.16, 15:56
    Trolle się nudzą zamiast lekcje odrabiać. Ten wątek to ewidentny trolling

    --
    "Natenczas onegdaj azaliż plwasz waść do strawy pozostawionej w holu?"
  • kilop84 30.12.16, 16:29
    Więc wracaj do lekcji. Ja mam problem z tą całą sytuacją i chętnie czytam co każdy ma na ten temat do powiedzenia. Z jednymi racjami się zgadzam z innymi nie i tyle.
  • quba 13.01.17, 16:12
    Naprawdę uważasz, że jakieś dziecko, chodzące do szkoły, w ramach nudów, jest w stanie wymyślić i dokładnie opisać taką sytuację?
    Chyba ma zadatki na pisarza.

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • ortolann 30.12.16, 10:08
    To nie one mieszkają u Ciebie. Jest dokładnie odwrotnie. To raz. Dwa: jeśli z siostrami męża nie masz wspólnych tematów - to nie tragedia. Poznajecie się dopiero, jesteście w sumie obcymi dla siebie ludźmi. Pamiętaj jednak, że to Ty jesteś tam gościem, a one są u siebie w domu. Po trzecie: to oczywiste i jasne jak słońce, że matka ma trwalszą więź z córkami niż z synową. Tak na początek przyjmij to wszystko do wiadomości, a będzie Ci łatwiej. To się nazywa dorosłość: przyjmować do wiadomości sprawy które nie są dla nas wygodne. A poza wszystkim: zdobądźcie się na odwagę i wybudujcie własny dom. Wtedy nie będziesz miała na głowie teściowej ani sióstr. Aaa, czekaj: a to trzeba będzie wziąć na siebie poważne zobowiązania finansowe. Aaaa, to boli, fakt. No, to pewnie lepiej podgryzać szwagierki i teściówkę.

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • kilop84 30.12.16, 10:27
    Masz rację - zderzenie z nową sytuacją mnie przerosło ale jest jak jest i muszę funkcjonować. Co do dorosłości to raczej nazwałabym to pujściem na kompromis, tylko dlaczego ciągle ma ustępować jedna strona . Nie chcę się kłócić bo to pokaże moją słabość , uśmiecham się ale gotuję w środku jednocześnie. Dobrze jest się udzielać ale kto nie doświadczył pewnych sytuacji w życiu nie wie jak to smakuje.
  • kilop84 30.12.16, 10:28
    Pójściem :)
  • mozambique 30.12.16, 10:31
    odpowiedz w koncu na jakich zasadach mąż jest WYŁĄĆZNYM walscieilem tego wszystkeigo ?
    spadek po ojcu ? a spłacił siostry? doszło do podziału majątku ? ile z tego wszystkeigo posiada na walsnosc matka bo nie wierze ze zupełnie nic

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • ortolann 30.12.16, 10:35
    To słuchaj, a może opisz nam tu jedną-dwie sytuacje, w których to rodzina Twojego męża Ci dopiekła? Co takiego zrobiły Ci, poza tym, że są?
    A co do Twojej ostatniej uwagi o doradzaniu w sprawach, o których nie ma się pojęcia - skąd wiesz kto ma jakie doświadczenie?

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • chocolate_cake 30.12.16, 10:43
    Myślisz że nikt z nas nie miał podobnej sytuacji? Mnóstwo ludzi miało podobnie.
    Ale nadal nie rozumiem sytuacji z domem. Kiedy mąż go wybudował? Dlaczego tam mieszka teściowa i siostry i dlaczego mąż je utrzymuje?
  • aqua48 30.12.16, 10:36
    No zaraz, zaraz. Gospodarstwo i dom jest męża, a co jest sióstr? Matka jak rozumiem przepisała gospodarstwo na syna w zamian za rentę. Dożywocie w domu jej się należy. I ma prawo do goszczenia kogo zechce. Warto aby miała gdzie to robić czyli jeśli można to podzielić dom na część Waszą i matki abyście nie czuli się w obowiązku podejmowania jej gości i aby oni Wam nie przeszkadzali. W ten sposób matka będzie również zobowiązana do sprzątania swojej części.
    Siostry mają po pokoju? Mieszkają w jednym z matką? Uczą się? jeśli tak to nie będą się dokładać do wydatków, bo z czego. Jeśli pracują to powinny i trzeba to z nimi omówić. Powinny też zdecydowanie brać udział w sprzątaniu. Nie napisałaś czy kuchnia i lodówka jest wspólna. I czy Wam to odpowiada, tu również można wprowadzić zmianę.
    Warto usiąść najpierw z mężem na osobności i przegadać problemy i znaleźć rozwiązania a potem spokojnie oznajmić zmiany rodzinie.
  • stonkamarnotrawna 30.12.16, 10:56
    Autorka postu... bardzo wybiórczo odpowiada na zadawane przez wszystkich pytania. Te kluczowe... omija...
  • chocolate_cake 30.12.16, 10:59
    No właśnie. Może jeszcze odpowie.
  • kilop84 30.12.16, 12:50
    Mąż otrzymał przepis całości, siostry mają pokój, teściowa ma pokój, kuchnia wspólna w większości przez nas zaopatrywana, panny pracują. Nie rozumiem po co komu te dodatkowe informacje- ciekawość. ???? Opisałam swój problem w głównym poście.
  • ola_dom 30.12.16, 12:53
    kilop84 napisał(a):

    > Nie rozumiem po co komu te dodatkowe informacje- ciekawość. ???? Opisałam swój problem w głównym poście.

    Zakładając, że nie jesteś trollem - te informacje są kluczowe, bo kluczowe jest, kto jest u siebie, a kto nie jest. Od tego zależy, kto ma do czego prawo.
    Nie widzisz tego, nie rozumiesz?

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • mozambique 30.12.16, 13:40
    co to zanczy przepis ? jakis przepis?
    spadek? - jak podzielony? co z czescią matki męża ?
    darowizna? - niw eim czy wisc ze takze darowizny mozna podważyc jesli obejmują całkowity majątek spadkowy itp

    dodatkowe infmormacje sa kluczowe w twojej sytuacji
    a ty nie masz zielonego pojecia w jakiej sytuacji jestes

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • 3-mamuska 30.12.16, 13:49
    kilop84 napisał(a):

    > Mąż otrzymał przepis całości, siostry mają pokój, teściowa ma pokój, kuchnia ws
    > pólna w większości przez nas zaopatrywana, panny pracują. Nie rozumiem po co ko
    > mu te dodatkowe informacje- ciekawość. ???? Opisałam swój problem w głównym poś
    > cie.

    Bardzo wazne, bo to jest ich do rodzinny, przepis na meza nie wpłynie na to ze ona zaczną robic jak wy chcecie. I przestaną traktować dom jak swoj.To tylko papier. Ty myślisz ze majac przepis to mozesz rządzić i teraz to jest twoje i twoje zasady nic wiec bardziej mylnego.

    Poza tym matce i siostra należą sie cześci domu wiec wasz przepis to sobie możecie do toalety zabrac.

    Jeszcze rozczeniwa. Myślałaś ze bedziesz pani na włościach i wogole co to za pretensje z wina gadają o dzieciach!!!
    Tematy rozmów tez im bedziesz wyznaczać?

    Jeśli chcesz zyc w spokoju przemysł twoje zachowanie,twoje wymagania.
    Odwróć sytuacje jakby siostra meza miała przepis i kazałby ci robic i mowi to co ona chce ,czy bys była skłonna sie podporządkować.

    To jest ich dom rodzinny mieszkają tam x lat a ty przychodzisz z zewnątrz i chcesz ograniczać dostęp sióstr do matki paranoja.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • kilop84 30.12.16, 14:09
    Nikomu nic nie mówię co ma robić, tematów nikomu nie narzucam... Zastanów się co piszesz i czytaj ze zrozumieniem co napisałam wcześniej. Zaraz mi napiszesz że to ja mam winę we wszystkim- przepraszam, że żyję tak????
    ,, ograniczyć dostęp sióstr do matki paranoja '' kto ogranicza ja???? Ja napisałam że nie podobają mi się tak częste wizyta a to różnica. Teraz czekam na twój atak kolejny na mnie.
  • yamilca197 30.12.16, 12:51
    aqua48 napisała:

    > No zaraz, zaraz. Gospodarstwo i dom jest męża, a co jest sióstr? Matka jak rozu
    > miem przepisała gospodarstwo na syna w zamian za rentę. Dożywocie w domu jej si
    > ę należy. I ma prawo do goszczenia kogo zechce.

    Gospodarstwo zapewne zostalo przepisane na syna w zamian za rente. W takich przypadkach zazwyczaj okresla sie splate pozostalych dzieci.
    Wsrod znajomych jest przypadek,w ktorym rodzice przepisali gospodarstwo ma syna i synowa. Maja jeszcze corke, ja splacili. Zdarzyl sie wypadek i syn w nim poniosl smierc, synowa postanowila sprzdac gospodarswto i z dziecmi (2) wyprowadzic sie. Kupiec sie znalazl, rodzice maja dozywocie ale maja w tym duzym domu do dyspozycji jeden, najmniejszy pokoj,malutka kuchnie i lazienke i tyle. Zyja z renty, nie maja prawa korzystac z ogrodu, miec kur itp. Bywa i tak.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • yamilca197 30.12.16, 12:42
    Problemy i twoja irytacja i frustracja beda narastac a powod jest prosty - was jest zbyt duzo w jednym domu,mieszkacie na kupie a to nigdy nie dziala. Rozumiem, gospodarstwo zostalo przepisane na twojego meza,tylko na niego czy na was? Jesli ty nie jestes wspowlascicielka to lepiej sie zabezpiecz, na wszelki wypadek trzymaj rachunki z tego co wspolnie kupujecie, modernizujecie itd. Wiesz, w zyciu roznie bywa.
    A co rozwiazania tej sytuacji, to oczywiscie mozesz czekac az sie siostry wyprowadza, a tesciowa umrze ale to moga byc dlugie lata. Masz jednak opcje - splacic siostry. Tesciowa zostanie, ale siostr mozesz sie pozbyc i powinnas, powinnas tez zrobic to jak najszybciej, bo teraz jest okres kiedy z mezem uklada wam sie swietnie wiec wykorzystaj ten czas. Pozniej,moze byc roznie, czas zazwyczaj oslabia dzialanie chemii zwanej zakochaniem, frustracja bedzie rodzic klotnie itd wiec do dziela. One chyba gdzies pracuja, prawda? Do utrzymania domu i gospodarstwa sie nie dokladaja wiec wezcie prawnika, ocencie wartosc gospodary i splaccie (mozecie kredytem) siostry i bye, bye na swoje. Dorosle sa w koncu.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • kilop84 30.12.16, 12:53
    Jedna normalna odpowiedź. Bez ciekawskich pytań itp.
  • mozambique 30.12.16, 13:36
    taaa , jak pojdziesz w koncu po porade do prawnika to tez bedziesz wydziwiac ze "co ona tak dopytuje" "co go to obchodzi"

    ano obchodzi bo te pytania sa akurat najistotniejsze wtym waszym kołchozie , kot ma prawo, kto kogo spłacił, kot fugurej w ksiedze wieczystej , kto mieszka " na łąsce" itp


    na razie wszystko wskazuje na to ze "u siebie" to tam jest twój mąż a ty to tylko na przyczepke


    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • mozambique 30.12.16, 13:37
    nie kot tylko kto , oczywiscie

    choc moze sie okazac ze kot ma wieksze prawa do tej hacjendy niż ty

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • stonkamarnotrawna 30.12.16, 13:36
    Czemu nie odpowiesz na zadane pytania? Wiele kwestii pozostaje w sferze domysłów.
  • kilop84 30.12.16, 13:51
    Odpowiedziałam na większość. Co jeszcze jest niejasne
  • aqua48 30.12.16, 13:47
    kilop84 napisał(a):

    > Jedna normalna odpowiedź. Bez ciekawskich pytań itp.

    Pytania nie były z ciekawości tylko po to aby lepiej doradzić. W sytuacji opisywanej przez Ciebie można poprosić teściową aby swoich gości przyjmowała w swoim pokoju, kuchnię dorobić/wydzielić drugą dla was wyłącznie i porozmawiać z siostrami po pierwsze na temat dokładania się do opłat (prąd/gaz/woda/śmieci) i uczestnictwa w sprzątaniu oraz spokojnie zapytać jakie mają plany na dalsze życie i kiedy się usamodzielnią.
  • yamilca197 30.12.16, 14:05
    Mozna wydzielic druga kuchnie na potrzeby tesciowej i siostr a nie dla nich, oni maja kuchnie, jesli gospodarstwo zostalo przepisane na jej meza to tylko tesciowa ma prawo dozywotnio tam mieszkac a nie siostry.
    Siostr nie trzeba pytac o plany ma przyszlosc, nalezy dowiedziec sie ile im sie nalezy splaty, przygotowac pieniadze i dac termin wyprowadzki.
    Ja rozumiem ze autorka watku nie chce dolewac oliwy do ognia a frustruje sie i dusi w srodki, jednak im szybciej zda sobie sprawe ze nie tedy droga i oboje zalatwia sprawe z siostrami i tesciowa tym lepiej dla nich. Innego wyjscia nie ma, bo siostry nie wiadomo kiedy sie wyprowadza z wlasnej woli, a poza tym jesli nie wyznaczy sie granic i tak beda ich nawiedzac kilka razy w tygodniu.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • tt-tka 30.12.16, 19:00
    yamilca197 napisał(a):

    siostry nie wiadomo kiedy sie wyprowadza z wlasnej woli, a poza tym jesli
    > nie wyznaczy sie granic i tak beda ich nawiedzac kilka razy w tygodniu.

    Ich jak ich, moze wcale nie beda chcialy spotykac sie z bratowa. Niemniej tam mieszka i zapewne bedzie mieszkac ich matka. Corki (po ewentualnej wyprowadzce) maja prawo odwiedzac ja nawet codziennie i nikomu nic do tego.
  • salsa.lover 31.12.16, 01:14
    kilop84 napisał(a):

    > Jedna normalna odpowiedź. Bez ciekawskich pytań itp.

    Jak nie podajesz sensownych informacji to nie dziw się że nie dostajesz sensownych odpowiedzi.
    Jeśli chcesz porady do przedstaw rzeczowo problem a wtedy ludzie ci rzeczowo odpowiedzą. Skoro unikasz odpowiedzi na kluczowe pytania to nie dziw się, że dostajesz odpowiedzi takie jakie dostajesz.
    Albo z jakiegoś powodu nie chcesz podać istotnych szczegółów, albo nie masz pojęcia jak naprawdę wygląda sytuacja prawna tego domu.
  • 3-mamuska 30.12.16, 14:17
    yamilca197 napisał(a):

    > Problemy i twoja irytacja i frustracja beda narastac a powod jest prosty - was
    > jest zbyt duzo w jednym domu,mieszkacie na kupie a to nigdy nie dziala. Rozumie
    > m, gospodarstwo zostalo przepisane na twojego meza,tylko na niego czy na was?
    > Jesli ty nie jestes wspowlascicielka to lepiej sie zabezpiecz, na wszelki wypad
    > ek trzymaj rachunki z tego co wspolnie kupujecie, modernizujecie itd. Wiesz, w
    > zyciu roznie bywa.
    > A co rozwiazania tej sytuacji, to oczywiscie mozesz czekac az sie siostry wypro
    > wadza, a tesciowa umrze ale to moga byc dlugie lata. Masz jednak opcje - splaci
    > c siostry. Tesciowa zostanie, ale siostr mozesz sie pozbyc i powinnas, powinnas
    > tez zrobic to jak najszybciej, bo teraz jest okres kiedy z mezem uklada wam si
    > e swietnie wiec wykorzystaj ten czas. Pozniej,moze byc roznie, czas zazwyczaj o
    > slabia dzialanie chemii zwanej zakochaniem, frustracja bedzie rodzic klotnie it
    > d wiec do dziela. One chyba gdzies pracuja, prawda? Do utrzymania domu i gospod
    > arstwa sie nie dokladaja wiec wezcie prawnika, ocencie wartosc gospodary i spla
    > ccie (mozecie kredytem) siostry i bye, bye na swoje. Dorosle sa w koncu.
    >
    >
    >

    Ok dobrze mowisz ,a co jeśli siostry nie zechca teraz swojej spłaty? Moze chcą poczekac az znajda faceta meza i dopiero wtedy.
    Powiedza nic sie braciszku nie martw jeszcze nie mamy narzeczonych czy ślubu nie szykujemy ,wiec narazie nie musisz nas spłacać , i co zmusisz do wzięcia kasy, wystawi walizki za drzwi.
    Nic nie zrobi.
    Za duzo sobie żonka wyobrażała wychodzą za dziedzica a tu klops wredne siostry i teściowa sie trafiły.


    Ustalić zasady z matka dokładanie sie do rachunków.
    I z siostrami ale maz nie ty.

    Jedynym rozwiążemy zrobic dobudować czesc z kuchnia osobnym wejściem i jakims pokojem.
    Do tego co juz macie przydzielone dla was.
    Innego wyjscia nie widzę. Porobić zapisy co jest tylko wasze,zeby nie wchodziły do majątku i spłacania sióstr . Isc do prawnika załatwić prawnie wszystko.

    Niestety musicie sie dogadać, stawianie sprawy przestancie odwiedzać matce to bez sensu.
    Poza tym jak mieszkaj z wami to co beda miały nakaz siedzenia w pokojach?
    Lista tematow do rozmów? No chyba troche cie poniosło.
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • kilop84 30.12.16, 14:32
    Nie poniosło mnie - jeśli tak to odbierasz to trudno. Opisałam swoją sytuację co i jak. Dziękuję za ,,cenne '' rady nakazu
  • yamilca197 30.12.16, 14:38
    Nie, to nie jest tak jak myslisz. Siostry nie maja praw do gospodarstwa bo wlascicielem jest ich brat a maz autorki. Dozywocie ma matka, a siostry splate ich czesci. Siostry moga splaty nie przyjac ale niech dadza to na pismie. Brat moze im wystawic walizki, jak najbardziej. Brat moze tez sprzedac cale gospodarstwo razem z matka i siostrami. Opisalam sytuacje wyzej, zorbila to akurat bratowa wdowa i oprocz duzowtniego pokoju i i malej kuchni z lazienka do niczego nie maja prawa.
    Siostry sa juz u brata i jakby nie patrzec bratowej takze,bo jest jego zona wiec ma wieksze prawa niz one. Im szybciej zdadza sobie z tego sprawe tym lepiej.
    Dla nich najlepszym wyjsciem bedzie splata siostr i wyprowadzenie sie ich z domu. Tesciowa powinna miec wydzielona swoja czesc. Im szybciej postawia sprawe jasno i dojdzie do zmian tym lepiej dla nich. Osobiscie dziwie sie autorce, ze nie dopilnowala zalatwienia tych spraw przed slubem albo zanim sie tam wprowadzila. Nigdy nie wprowadzilabym sie do domu w ktorym mieszkaja inni czlonkowie rodziny. Nawet z tesciowa mialabym problem, ale to na wsiach czesto typowe czyli tesciowie, ale tu dochodza jeszcze siostry a to juz przesada.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • kilop84 30.12.16, 15:00
    Chociaż ktoś mnie rozumie ;) co do tego że nie dopilnowałam tego przed ślubem to niby jak- zapytać się ,, mój przyszły mężu pokaż mi akt notarialny bo muszę sprawdzić kto może z nami mieszkać '' jak byd wyglądała w oczach męża i jego rodziny- materialistka, która wyszła za bogatego faceta i chce zagarnąć majątek. Nie potrzebuję tego- ja zaproponowałam na początku małżeństwa intercyzę , nie zależy mi na hektarach. Ja chcę spokojnie żyć pod jednym dachem a nie się stresować.
  • ada16 30.12.16, 15:06
    Żadna intercyza nie jest ci potrzebna . skoto jest to majątek przepisany na męża , to nie masz do niego żadnych praw . jest to jego majątek ODRĘBNY.
    Inną sprawą jest - kto przepisał majątek - i ojciec i matka ? czy ojciec tylko swoją część, czy matka ma swoją część czy zapisane dożywocie i jakiej wysokości spłata należy się siostrom.
  • anula36 30.12.16, 15:19
    spokojnie to bedziecie zyli sami z mezem, ew z tesciowa w jej czesci domu, choc tu mozecie miec odwiedziny coreczek kazdego dnia + cale weekendy, skoro tak zyc bez siebie nie moga jak to opisalas, a nim to nastapi czyli do wyprowadzki szwagierek musisz naprawde utwardzic sobie skore bo sa ciezki klimaty, czesc mojej rodziny jest wlasnie taka jak piszesz, wies, gospodarstwo, nizmoznosc odpepowienai sie od rodzicow i przenioslo sie to juz na kolejne pokolenie w ukladzie - 1-2 osoby ktore zasuwaja i jakies kolejne 4-5 ktore korzystaja.
  • aqua48 30.12.16, 15:21
    kilop84 napisał(a):

    > nie dopilnowałam tego przed ślubem t
    > o niby jak- zapytać się ,mój przyszły mężu pokaż mi akt notarialny bo muszę s
    > prawdzić kto może z nami mieszkać ''

    Nie, wystarczyło rozmawiać z mężem na temat tego GDZIE i Z KIM będziecie mieszkać po ślubie. Akt notarialny Ciebie nie dotyczy. Gospodarstwo ma Twój mąż jeśli zostało na niego przepisane PRZED ślubem. Ono jak i dom nie są Twoje, a dopiero mogą być, jeśli mąż przepisze część na Ciebie.

    > Ja chcę spokojnie żyć pod jednym dachem a nie się stresować.

    Jeśli chcesz spokojnie żyć pod jednym dachem to nie nakazuj teściowej ograniczenia kontaktów z dziećmi i wnukami, nie mów, że jej goście Ci przeszkadzają, tylko wyodrębnijcie jej kawałek domu, niech tam sobie ich przyjmuje do woli. Nie pakuj walizek siostrom męża, nie wyznaczaj im terminów wyprowadzki, tylko rozmawiajcie z nimi i starajcie się wspólnie znaleźć jakieś rozwiązanie.
  • yamilca197 30.12.16, 15:22
    Malzenstwo to nie tylko chemia,motyle w brzuchu itp, to zycie, w tym tez rozne problemy. Wiedzialas,ze tam mieszkaja oprocz tesciowej siostry meza, nie zastanawialas sie jak to bedzie mieszkac z nimi pod jednym dachem, nie obawialas sie czegos takiego? Bylam przez jakis czas z facetem,ktory co prawda nie mial gospodarstwa ale dom i duzy ogrod. Dom byl podzielony na dwie czesci, na gorze mieszkal jego brat z zona i dziecmi a na dole ten moj facet z rodzicami. Byly osobne wejscia. Czesc domu na dole nalezala do mojego faceta ale rodzice mieli dozywocie. Mielismy mieszkac na dole. Oczywiscie nie doszlo nigdy do tego, wogole byla daleka droga ale nie wyobrazalam sobie nawet takiej sytuacji. Rozstalismy sie z innego powodu,ale ja nigdy nie bralam nawet pod uwage ze moglabym tam mieszkac, wlasnie przez obecnosc tesciow. A gdyby tam jeszcze mieszkali dodatkowi czlonkowie rodziny to juz bylaby katastrofa. Naprawde latwo przewidziec klopoty w takiej sytuacji. Tak, jak najbardziej trzeba bylo ustalic wczesniej co z siostrami, postawic warunek ze zamieszkasz tam ale bez nich. Wytlumaczyc ze nie chodzi o twoja niechec do nich jako osob ale o zdecydowana niechec do sytuacji. Teraz coraz bardziej frystruje cie ta sytuacja, coraz bardziej nie lubisz siostr, szkoda, ze do tego doszlo.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • fusun1804 30.12.16, 15:40
    kilop84 napisał(a):

    > Chociaż ktoś mnie rozumie ;) co do tego że nie dopilnowałam tego przed ślubem t
    > o niby jak- zapytać się ,, mój przyszły mężu pokaż mi akt notarialny bo muszę s
    > prawdzić kto może z nami mieszkać '' jak byd wyglądała w oczach męża i jego rod
    > ziny- materialistka, która wyszła za bogatego faceta i chce zagarnąć majątek. N
    > ie potrzebuję tego- ja zaproponowałam na początku małżeństwa intercyzę , nie za
    > leży mi na hektarach. Ja chcę spokojnie żyć pod jednym dachem a nie się stresow
    > ać.


    No i co ? Żyjesz spokojnie ? Bo jak na moj gust to nie.

    Wlasnie tak należało zrobic tzn sprawdzić, upewnić sie KTO DOKŁADNIE I NA JAKICH PRAWACH bedzie mieszkał wctymsamym domu co Ty. A jakie znaczenie ma to jak byś wyglądała w oczach męża i jego rodziny ?

    Cała ta sytuacjaraczej mi przypomina " Chłopów" Reymonta niz Polskę w XXI wieku........
  • kilop84 30.12.16, 16:23
    No widzisz XXI wiek a problemy jak najbardziej Reymontowskie. Tylko, że ja się nie dam wywieść na taczce....
  • yamilca197 30.12.16, 16:28
    kilop84 napisał(a):

    > No widzisz XXI wiek a problemy jak najbardziej Reymontowskie. Tylko, że ja się
    > nie dam wywieść na taczce....


    Hmmm, to musisz podjac decyzje i zaczac dzialac na swoja korzysc.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • aqua48 31.12.16, 12:32
    kilop84 napisał(a):

    >Tylko, że ja się nie dam wywieść na taczce....

    A ktoś chce Ci to zrobić?
  • basiastel 31.12.16, 12:52
    Ja proponuję, by autorka wyskoczyła ze swoimi zastrzeżeniami do rodziny męża. Raz dwa dowie się kto tu jest na swoim i kto ma znaleźć w sobie odrobinę pokory.
  • salsa.lover 31.12.16, 01:11
    kilop84 napisał(a):

    > Chociaż ktoś mnie rozumie ;) co do tego że nie dopilnowałam tego przed ślubem t
    > o niby jak- zapytać się ,, mój przyszły mężu pokaż mi akt notarialny bo muszę s
    > prawdzić kto może z nami mieszkać ''

    Wiesz, ja nie wyobrażam sobie brania ślubu z facetem i przeprowadzenia się do niego nie mając pojęcia z kim tak naprawdę będziesz mieszkać. To on ci przed ślubem nie powiedział, że będą z wami mieszkać i matka i siostry? A ty o to nie zapytałaś?
    Tu nie chodzi o majątek i hektary, tylko właśnie o to z kim musisz mieszkać we własnym domu.
  • fusun1804 30.12.16, 15:15
    A ja mam takie pytanie do Autorki : czego sie spodziewałaś ? Czego oczekiwałas ? Wiedziałaś ze mąż ma dwie niezamężne siostry mieszkające w tym samym domu. Na co liczyłas ? Ze szybko wyjdą za mąż i sie wyprowadza ? Na co ?
  • kilop84 30.12.16, 16:16
    Na to , że będzie tak jak w moim domu rodzinnym też była tam bratowa i ja jako szwagierka i dogadywałyśmy się,raz lepiej raz gorzej ale nie okazywał nikt swojej choćby nieświadomie niechęci wobec siebie. Teraz czuję choć nie wypowiedzianą niechęć wobec mnie- to się czuje.
  • ada1214 30.12.16, 15:20
    Nie znam sie na rozwiazaniach prawnych. Naprawde tak mozna? Naprawde mozna kogos wrecz wyrzucic z jego wlasnego domu? (wystaw siostrom walizki za drzwi).
    Probuje sie wczuc. Zalozmy ze jestem jedna z siostr i mam powiedzmy 25 lat. Nie chce sie wyprowadzac i zyc samotnie bo na przyklad...sie boje mieszkac sama. Wiec chcialabym do momentu zamazpojscia mieszkac z mama.
    I co, brat moze mnie po prostu wyrzucic bo takijuz?
  • aqua48 30.12.16, 15:24
    ada1214 napisała:

    > Nie znam sie na rozwiazaniach prawnych. Naprawde tak mozna? Naprawde mozna kogo
    > s wrecz wyrzucic z jego wlasnego domu? (wystaw siostrom walizki za drzwi

    Pytanie czyj jest ten dom...Wystawianie komuś walizek jest najgorszą opcją (ciężki zatarg z całą rodziną) i w opisanej sytuacji niczym nieuzasadnioną moim zdaniem.
  • yamilca197 30.12.16, 15:37
    aqua48 napisała:

    >
    > Pytanie czyj jest ten dom...

    Autorka watku napisala czyj jest.


    Wystawianie komuś walizek jest najgorszą opcją (ciężki zatarg z całą rodziną) i w opisanej sytuacji niczym nieuzasadnioną moim zdaniem.

    Uzasadniona jak najbardziej, tam jest malzenstwo plus dodatkowe osoby a to rowna sie problemy.
    Najlepsza opcja jest wlasnie splacenie siostr i ich wyprowadzka,a tesciowej wydzielenie przestrzeni na jej tylko uzytek, tak aby odwiedzajace ja dzieci i wnuki nie byli jednoczesnie goscmi autorki watku i jej meza, zeby czynnosci tesciowej nie przeszkadzy autorce watku i jej mezowi i na odwrot.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • aqua48 30.12.16, 16:05
    yamilca197 napisał(a):

    > Wystawianie komuś walizek jest najgorszą opcją (ciężki zatarg z całą rodziną) i
    > w opisanej sytuacji niczym nieuzasadnioną moim zdaniem.
    >
    > Uzasadniona jak najbardziej, tam jest malzenstwo plus dodatkowe osoby a to rown
    > a sie problemy.

    Problemy w rodzinie należy rozwiązywać jak ludzie, a nie znienacka komuś wystawiać walizki. Małżeństwa układają sobie mieszkanie w jednym domu z dodatkowymi osobami bez większych kłopotów czy zatargów, a z wzajemnym szacunkiem i wzajemną pomocą. Trochę dobrej woli, poczynienie ustaleń zasad na jakich współmieszkanie ma funkcjonować i komunikacja zamiast wzajemnych pretensji i fochów wystarczą. Tu młoda żona ma pretensje do sióstr męża i jego matki oto że..są.
    Z siostrami trzeba normalnie porozmawiać, zejść z wysokiego tonu i zapytać jakie mają plany, i jak wyobrażają sobie własną przyszłość, jeśli dom nie należy do nich w żadnej części. A jeśli jednak należy to zastanowić się nad ich spłatą. Walizki wystawia się w ostateczności.
    Czy w ogóle była poruszana wspólnie sprawa dokładania się do rachunków, porządków, prowadzenia kuchni itp? Czy ten mąż, syn i brat rozmawiał na te tematy ze swoją rodziną? Bo to JEGO rola.




  • yamilca197 30.12.16, 16:21
    aqua48 napisała:


    >
    > Problemy w rodzinie należy rozwiązywać jak ludzie, a nie znienacka komuś wystaw
    > iać walizki.


    Jakie znienacka? Oczywistym jest,ze dorosle,pracujace osoby wyprowadzaja sie z domu, zwlaszcza w takiej sytuacji jak opisana. One same powinny na to wpasc.

    Małżeństwa układają sobie mieszkanie w jednym domu z dodatkowymi o
    > sobami bez większych kłopotów czy zatargów, a z wzajemnym szacunkiem i wzajemną
    > pomocą.

    Gdzie? W bajkach?

    Jestes tak naiwna czy piszesz na przekor zeby pisac? Mieszkanie na kupie nigdy sie nie udaje. To jest dobre dla studentow,ale i tu pary zazwyczaj znajduja sobie wlasne lokum.
    Gdyby autorka watku napisala o swoich obawach zanim wyszla za maz czy przeniosla sie do meza to wiekszosc, zapewne zdecydowana, napisalaby jej ze klopoty beda i zeby tego nie robila.
    Gdyby to byla moja corka w takiej sytuacji nie opowiadalabym jej bajek o tym,ze bedzie sielanka oparta na wzajemnym szacunku i pomocy a zrobilabym wszystko co w mojej mocy zeby przekonac ja do nie pakowania sie w takie bagno.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • asfo 04.01.17, 14:09
    Chyba nie mieszkasz w Polsce. W Polsce własne mieszkanie to luksus, osiągalny drogą kupna wyłącznie dla kilku procent najlepiej zarabiających.

    W Polsce człowiek uzyskuje własne lokum jak starsi członkowie rodziny umrą i zostawią coś w spadku. Reszta mieszka "na kupie". Np. w mieszkaniu moich teściów (dwa niewielkie pokoje) w momencie kiedy poznałam męża, mieszkało 6 osób - babcia, teściowie, mój luby, jego siostra i jej świeżo urodzona córeczka. Z kolei w moim lokum (szczęśliwie większym) była jeszcze moja siostra, szwagier, troje ich dzieci, pies i dwa koty (jeden kot mój). Szczęśliwie obecnie nie mieszkam już z siostrą i szwagrem, a siostra męża wyszła ponownie za mąż i wyprowadziła się - do domu zamieszkiwanego już przez teścia i dwie wiekowe ciotki.

    Także tego... oczekiwanie, że szwagierki ot tak się wyniosą jest nierealistyczne. No chyba że dostaną naprawdę dobrą spłatę.
  • marusia.00 22.01.17, 21:47
    Nie wiadomo czy mąż autorki ma obowiązek spłacania sióstr. Chyba autorka nic takiego nie napisała. Jeśli jej mąż otrzymał dom i gospodarstwo jako darowiznę od rodziców a więc nie spadek, to nie ma obowiązku nikogo spłacać a siostrom nie należy się nawet zachowek. Nadal się nierzadko na wsiach zdarza, że na jedynego syna się wszystko przepisuje.
  • tt-tka 22.01.17, 21:53
    Autorka nic nie wie, to juz zostalo ustalone. Albo - wie to, co jej powiedzial maz lub co sobie sama dopowiedziala.
    Niemniej nawet w tej wersji (zadnych splat) siostry moga mieszkac, jak dlugo zechca. Sa zameldowane.
  • marusia.00 22.01.17, 23:42
    Wydaje mi się że mogą mieszkać bardziej z tego powodu, że brat na to pozwala lub obiecał rodzicom. Meldunek i prawo niby chronią lokatora ale jak ktoś się chce pozbyć kogoś z mieszkania to żaden problem. Mało to historii o zamykanych na klucz łazienkach czy kuchniach przed niechcianymi lokatorami, wiele jest sposobów, no ale to już patologia rodzinna.
    W tej rodzinie chyba jest duży żal sióstr o brak podziału "ojcowizny", mieszkają w swoim rodzinnym domu, który już nie jest ich. Gdyby coś stało się ich bratu, obca dla nich kobieta staje się właścicielką domu. Pewnie dobrze wiedzą, że brat z bratową czekają na ich wyprowadzkę. Stąd szepty, złośliwości w stronę bratowej. Tak naprawdę, to od strony prawnej one są w gorszej sytuacji.
    Nie mogę pojąć tylko dlaczego autorka postawiła się w roli służącej domowej. Domyślam się że nikt jej tych okien nie każe myć i sprzątać całego domu, sama się za to zabrała i czekała aż reszta się "domyśli" i włączy. A najwyraźniej mają to w du..e z czystej złośliwości. Z tym powinien zrobić porządek właściciel domu, ustalić zasady, podział opłat, zakupów. Nie wyobrażam sobie że robię z mężem zakupy spożywcze do domu a korzystają z tego dorosłe, pracujące siostry męża.
    No nic, stary wątek, autorka pewnie się już nie pojawi ;)
  • tt-tka 23.01.17, 00:01
    No nie zartuj. Przed matka zamkna ? Matka nie udostepni klucza corkom ?
    Ciagle nie wiemy, czy syn jest wlascicielem, czy wspol- i na jakich zasadach. Porzadek to on se moze robic, gdyby
    - zalezalo mu na tym, a najwyrazniej nie zalezy
    - posluchaly go trzy pelnoletnie osoby, wobec ktorych - przynajmniej jednej, matki - ma zobowiazania.

    Nie wiemy, czy siostry maja w d... i czy ze zlosliwosci. Wszystko wskazuje na to, ze sprawy majatkowe jednak nie zostaly zalatwione na czysto.
    Co do zakupow spozywczych, kolejny raz przypominam, Kilop napisala, ze "w wiekszosci" zaopatruje ona z mezem. W wiekszosci, czyli nie wylacznie. Kto ile zjada, nie napisala. Moze tez "w wiekszosci" ona z mezem ?

    Autorka pewnie sie nie pojawi i obawiam sie, ze z ponurego powodu - dowiedziala sie lub zrozumiala, ze wpakowala pieniadze w cudza wlasnosc i mieszka w domu, w ktorym nie ma nic do powiedzenia. Najwyzej, co doradzano jej od poczatku, moze przestac myc te okna.
  • marusia.00 23.01.17, 00:15
    Ja założenia przyjmuję na forach wersję autorów, bo jaki sens miałaby dyskusja. Zakładać z góry, że autor nie podaje prawdy? Wtedy 90% tematów byłoby bez sensu. A ona najpierw kręciła o "przepisie" ale potem wyraźnie gdzieś napisała, że gospodarstwo zostało darowizną przekazane jej mężowi i że siostrom z tego tytułu nie należy się spłata. Ale przyznaję, że kilop najwyraźniej naprawdę nie do końca znała sytuację prawną swojego męża, no i swoją. Poza tym nie wzięła pod uwagę relacji panujących w tej rodzinie, rozczarowała się, że nikt tam jej jak głównej gospodyni nie traktuje, uświadomiła sobie, że siostry mogą siedzieć w domu rodzinnym mimo własności brata jeszcze wiele lat.
    No i ten kochany i wspaniały mąż jednak nie jest taki wspaniały, jeśli się musiała skarżyć teściowej na brak wsparcia z jego strony. No i zgadzam się że nie do końca była świadoma że wyremontowała nie swoją własność.
  • tt-tka 23.01.17, 00:28
    marusia.00 napisała:

    > Ja założenia przyjmuję na forach wersję autorów, bo jaki sens miałaby dyskusja.
    > Zakładać z góry, że autor nie podaje prawdy?

    Alez nikt tu nie twierdzil, ze Kilop klamie ! Natomiast zgodne bylysmy, ze nie ma pojecia, o czym pisze, dokumentow nie ogladala przed slubem, zadnych swoich praw (nawet tej forsy wpakowanej w remont) nie zabezpieczyla.
    Osobiscie sadze, ze w trakcie dyskusji uswiadomila sobie to wszystko i poszla w zaparte, bo glupio jej sie bylo wycofac z twierdzenia o wlasnosci. Pisze o "dokumencie", ktory w koncu przeczytala (dosc nagle), ale co to za papier i co w nim bylo ?
    O mezu tez pisala, ze wspanialy, a fakty przez nia podane ni cho... ho, ho tego nie potwierdzaja :(
  • marusia.00 23.01.17, 00:53
    "Osobiscie sadze, ze w trakcie dyskusji uswiadomila sobie to wszystko i poszla w zaparte, bo glupio jej sie bylo wycofac z twierdzenia o wlasnosci."

    No zgadzam się, że w trakcie dyskusji przejrzała na oczy, co sobie uświadomiła i czego się dowiedziała wiedzieć raczej nie będziemy ;)
    Zawsze będzie mnie dziwiła niefrasobliwość kobiet w sprawach finansowo-majątkowych i strach, że jak zapytają, to będą posądzone o materializm. Nie wiązałabym się z facetem, z którym nie umiałabym swobodnie o kasie rozmawiać.
  • basiastel 30.12.16, 16:45
    Nie tylko nie można kogoś wyrzucić z jego domu, nawet właściciel nie może tak sobie wyrzucić ze swojego domu osób, które tam mieszkają, choć nie mają do domu żadnych praw.
  • yamilca197 30.12.16, 16:52
    basiastel napisała:

    > Nie tylko nie można kogoś wyrzucić z jego domu, nawet właściciel nie może tak s
    > obie wyrzucić ze swojego domu osób, które tam mieszkają, choć nie mają do domu
    > żadnych praw.

    Autorka napisala ze wlascicielem jest jej maz wiec siostry nie sa w swoim domu.
    Poza tym prawo przewiduje zmuszanie wlasciciela do mieszkania z kims kogo nie chce?to ciekawe prawo.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • tt-tka 30.12.16, 20:00
    yamilca197 napisał(a):

    >
    > Autorka napisala ze wlascicielem jest jej maz wiec siostry nie sa w swoim domu.
    >
    > Poza tym prawo przewiduje zmuszanie wlasciciela do mieszkania z kims kogo nie c
    > hce?to ciekawe prawo.


    Siostry sa tam zameldowane ? A o ochronie lokatorow zdarzylo sie kiedys slyszec ?
    >
    >
    >
  • kilop84 30.12.16, 20:10
    Nikt nikogo nie wyrzuca z domu , ani nie zamierza tego zrobić. Matko dyskusja przerodziła się w kierunku- wyrzuć za drzwi i żyj w spokoju. Jakoś nie przypominam sobie abym napisała w poście że chcę kogoś WYRZUCIĆ - to już jest nadinterpretacja słów. Nie imaginujcie tak tematu bo zaraz dojdzie do tego że to my z mężem jesteśmy wszyskiemu winni a pozostali to kozły ofiarne... Żal
  • basiastel 30.12.16, 20:19
    Między zmuszaniem właściciela do tolerowania niechcianych lokatorów, a wyrzuceniem kogoś z zajmowanego domu ( nawet bez tytułu prawnego ) jest spora różnica. Najwyraźniej jej nie rozumiesz. Właściciel musi dochodzić swoich praw legalnie. Wyrzucenie kogoś z domu legalne nie jest.
  • basiastel 30.12.16, 20:24
    Wyrzucenie kogoś z domu legalne nie jest.
    --------------
    dodam jeszcze, że nawet właściciel nie może tak po prostu wyrzucić ze swojego domu osób, które do tego domu nie mają żadnych praw
  • basiastel 30.12.16, 20:21
    To najwyraźniej tego "ciekawego" obowiązującego w Polsce prawa nie znasz.
  • asfo 04.01.17, 14:13
    Mogą być zameldowane. Poza tym była mowa, że mają swoje pokoje. Możliwe że mają te pokoje także na papierze. Autorka wątku skąpi informacji, więc nie wiadomo. Poza tym, jeśli by spróbowała siłą pozbyć się szwagierek z domu, to o jakichkolwiek poprawnych stosunkach z teściową i resztą rodziny męża może zapomnieć.
  • tt-tka 04.01.17, 14:31
    asfo napisała:

    > Mogą być zameldowane. Poza tym była mowa, że mają swoje pokoje.

    Jeden wspolny pokoj. Jeden szwagierki, jeden tesciowa, ile Kilop z mezem, nie wiadomo. Mnie ten dom sie jakos oszalamiajaco duzy nie jawi...
    A zameldowane sa na pewno. Stad trudno je bedzie ruszyc, nawet jesli nie maja wlasnosci, ani prawa do splat. W to ostatnie zreszta trudno mi uwierzyc.
  • beatrycja.30 04.01.17, 16:39
    One na pewno są tam zameldowane. W końcu to ich dom rodzinny i prawdopodobnie mieszkają tam od urodzenia. A tu się wprowadza bratowa i kombinuje jak je wyrzucić. Co za historia.
  • yamilca197 30.12.16, 15:33
    Jesli wszystko zostalo przepisane na brata i nie ma warunku dozywotniego zamieszkiwania innych czlonkow rodziny to owszem, mozena walizki wystawic, trzeba jednak splacic siostry w naleznej im czesci.
    Zazwyczaj jest tak ze zapis dozywotniego mieszkania dotyczy rodzica/ow ale nie rodzenstwa. Ono mieszka z dobrej woli wlasciciela, ale to tyle.
    Mialam bliska kolezanke,pochodzila ze wsi, miala dwoch braci i siostre. Jeden brat i siostra wyprowadzili sie,pozniej zalozyli rodziny, dostali swoja czesc splaty. Drugi brat i moja kolezanka zostali. Ona byla najmlodsza, miedzi nia a siostra i bracmi bylo wiecej niz 10 lat roznicy. Jednak brat, ktory zostal na gospodarstwie nie ozenil sie , ociec zmarl,zostala matka i oni tak we trojke mieszkali. Jednak tam nie bylo synowej czyli bratowej kolezanki wiec nie bylo problemu.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • basiastel 30.12.16, 16:34
    Wypisujesz głupoty. Jeśli prawdą jest, że jedynym właścicielem domu jest mąż autorki ( w co wątpię ), to nie musi sióstr spłacać. Ale nawet w takiej sytuacji nie może wystawić siostrom walizek, bo naruszyłby prawo. Jeśli jest tam kwestia spłacania, to znaczy, że maż autorki jest co najwyżej współwłaścicielem domu, podobnie jak siostry, więc rzucać się nie ma co. Ja myślę, że autorka nawet nie wie jaki jest stan prawny tego domu.
  • ada1214 30.12.16, 16:39
    basiastel napisała:

    > Wypisujesz głupoty. Jeśli prawdą jest, że jedynym właścicielem domu jest mąż au
    > torki ( w co wątpię ), to nie musi sióstr spłacać. Ale nawet w takiej sytuacji
    > nie może wystawić siostrom walizek, bo naruszyłby prawo. Jeśli jest tam kwestia
    > spłacania, to znaczy, że maż autorki jest co najwyżej współwłaścicielem domu,
    > podobnie jak siostry, więc rzucać się nie ma

    O, a ja wlasnie mialam pisac, ze nie rozumiem, jakim sposobem wystepuje jednoczesnie wylaczna wlasnosc i koniecznosc splacania. Przeciez to antylogia.
    Jesli zas faktycznie wylacznym wlascicielem jest maz autorki, to bardzo dziwna rodzina. Wydziedziczyc trzy corki?
  • yamilca197 30.12.16, 16:49
    ada1214 napisała:

    > basiastel napisała:
    >

    > Jesli zas faktycznie wylacznym wlascicielem jest maz autorki, to bardzo dziwna
    > rodzina. Wydziedziczyc trzy corki?

    Corkom nalezy sie zachowek po zmarlym rodzicu, ojcu w tym przypadku i splata jesli jesli takowa zostala przewidziana, czesto jest, wlasnie po to zeby inne dzieci nie czuly sie poszkodowane.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • kilop84 30.12.16, 20:12
    Nie ma konieczności spłaty. Nic takiego nie napisałam opisując problem więc proszę o nie nadinterpretowanie czegoś.
  • salsa.lover 31.12.16, 01:22
    kilop84 napisał(a):

    > Nie ma konieczności spłaty. Nic takiego nie napisałam opisując problem więc pro
    > szę o nie nadinterpretowanie czegoś.

    Więc co? Rodzice wydziedziczyli córki i wszystko przepisali na syna?
    Weź kobieto napisz konkretnie i po ludzku o co chodzi, to przestaniemy tu gdybać i zgadywać. I rozmowa będzie łatwiejsza i można będzie coś poradzić adekwatnie do sytuacji.
    Jeśli w ten sam sposób rozmawiasz z mężem i jego rodziną to nie dziwię się, że masz problem.
  • yamilca197 30.12.16, 16:43
    Moga wystapic o zachowek po zmarlym ojcu jesli nie ulynal jeszcze termin takiego roszczenia. Moga tez domagac sie splaty jesli takowa byla planowana podczas zapisywania mu gospodarstwa i domu. A maz autorki moze byc jak najbardziej jedynym wlascicielem domu i ziemi jesli zostalo to zapisane na niego w zamian za emryture. Jesli siostry dozywotnio nie zostaly ujete w zapisie to moze im kazac sie wyprowadzic.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • enith 30.12.16, 20:13
    > Jesli siostry dozywotnio nie zostaly ujete w zapisie to moze im kazac sie wyprowadzic.

    Na razie nikt nikomu nie kazał się wyprowadzać i stąd podejrzewam, że mąż wie o czymś, o czym nie wie jego żona. Dlatego ona od roku pieni się na obecność szwagierek, a on nadal nic z tym nie robi, bo prawdopodobnie nie może tak po prostu legalnie pozbyć się sióstr z nieruchomości. Więc albo nie jest jej wyłącznym właścicielem albo musiałby wszystkie siostry spłacić, a może nie mieć na to warunków finansowych.
  • mail-na-gazecie 30.12.16, 15:59
    Przeczytałam kilka pierwszych zdań i mi wystarczyło. Siostra męża to mocno niedoceniana osoba w każdej rodzinie. Ty masz 3 na głowie. Współczuję, bo przy nich teściowa to pikuś. Naprawdę w wielu rodzinach tak jest,że to siostra męża miesza najbardziej. Zawsze jest lepsza. Współczuję.
  • enith 30.12.16, 20:04
    Ponieważ autorka wątku przyznała sama, że nie widziała aktu notarialnego z tej rzekomej darowizny, to można przyjąć różne scenariusze, włącznie z tym, że jej mąż jej jedynym właścicielem wyłącznie połowy gospodarstwa, tej po ojcu. A matka nadal trzyma swoją połowę. Co w praktyce oznacza, że mieszkać dożywotnio na części matki może zarówno ona sama, jak i jej dwie córki. Nie wierzę w to, że matka zgodziłaby się na przepisanie swojej części majątku na syna, z którym nigdy jej się nie układało i zostawienie trójki córek, w tym dwóch niezamężnych, na finansowym lodzie i bez żadnego zabezpieczenia. Innymi słowy sytuacja wygląda tam tak, jak wygląda, bo wszyscy zainteresowani mają PRAWO tam mieszkać i żadnego wystawiania walizek na próg nie będzie.
    Ja proponuję autorce wątku, żeby dowiedziała się od męża, jaki jest faktyczny stan prawny nieruchomości. Przypuszczam, że mąż doskonale wie, że i matka i siostry są nie do ruszenia, ale "zapomniał" o tym młodej żonce przed ściągnięciem jej na tą hacjendę powiedzieć, żeby jej nie wystraszyć. A młoda żonka już po roku dostaje piany na ustach, bo myślała, że wszyscy dotychczasowi lokatorzy się dobrowolnie zwiną. Tylko dokąd się mają zwijać?
  • kilop84 30.12.16, 20:16
    Mąż ma całość to raz, dwa prawo mieszkania ma mama to dwa a spłaty nie ma wobec nikogo to trzy. Pianę w usta dostają zwierzęta jak mają wściekliznę a ja na to nie choruję. Raczej to flustracja.
  • 3-mamuska 30.12.16, 20:31
    Ja ja nie wierze ci ze prawo do zamieszkani ma tylko matka,a siostry zostały pozbawione prawa mieszkania i cześci środku choćby po tym jak matka odejdzie.
    Chyba ze ten dom był w całości ojca ( w co wątpię) i ojciec przekazał go synowi bo tylko synuś sie "liczył "w rodzinie .
    A poza tym nawet jeśli zostało wszytko dla syna to jej sióstr dom rodzinny,i mogą w nim mieszkać do ślubu, tak człowiek moralnie by postąpił.
    Bo nawet jeśli sie wyprowadza to co zabronisz odwiedzin?
    Dla mnie chore jest twoje i meza podejście.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 3-mamuska 30.12.16, 20:37
    Poza tym zastanów sie jak twoj maz traktuje kobiety w swojej rodzinie, jak ci sie przyjdzie kiedys sie rozwieść to wylądujesz na lodzie:/

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • kilop84 30.12.16, 20:42
    Jaka nagonka matko , wyluzuj . Jak mąż otrzymał gospodarstwo to siostry były pełnoletnie i nie są tjęte bo do 18 r.ż. Podlegają pod rodziców. Ogólnie to dzięki że tak się troszczysz o mój rozwód no no
  • tt-tka 30.12.16, 20:48
    kilop84 napisał(a):
    Jak mąż otrzymał gospodarstwo to siostry były pe
    > łnoletnie i nie są tjęte bo do 18 r.ż. Podlegają pod rodziców.

    Mozesz przetlumaczyc ? Nie rozumiem tego zdania.
  • kilop84 30.12.16, 20:54
    Były po 18 r.ż. Więc nie podlegały pod mamę i nie miały prawo do zamieszkania razem z mamą
  • ada16 30.12.16, 20:59
    Oo , a gdzie dorosłe ( uczące się zapewne dzieci) mają mieszkać ? D
  • basiastel 30.12.16, 21:20
    A to niby dlaczego nie miały takiego prawa? Kombinujesz jak koń pod górę i nie potrafisz jasno napisać z czego wynika tytuł prawny męża do domu.
  • kilop84 30.12.16, 21:24
    Nie jestem notariuszem który sporządza akty notarialne więc skąd mam wiedzieć.wiem tyle ile mąż mi powiedział
  • salsa.lover 31.12.16, 01:29
    kilop84 napisał(a):

    > Nie jestem notariuszem który sporządza akty notarialne więc skąd mam wiedzieć.w
    > iem tyle ile mąż mi powiedział

    Nie wiesz jakim cudem mąż ma własność całego domu ale wiesz że ma i że siostrom nie należy się spłata? Nigdy nie zastanowiło cię dlaczego rodzice męża cały majątek przepisali na syna a córki nic nie dostały? Naprawdę w to wierzysz?
    Zastanów się dziewczyno, czy aby napewno ten mąż ci wszystko powiedział, czy nie kręci tak samo jak ty kręcisz tutaj.
    Zanim zaczniesz rządzić w tym domu warto sprawdzić czy naprawdę masz do tego jakiekolwiek prawo, a nie tylko "bo mąż mi powiedział".
  • basiastel 31.12.16, 09:53
    I informacja, że mąż ma "przepis" Ci wystarczyła? Już samo sformułowanie powinno budzić wątpliwości.
  • asfo 04.01.17, 14:24
    To uświadom sobie, że że po osobie zmarłej domyślnie połowę dostaje współmałżonek, a reszta jest dzielona po równo na dzieci. Co więcej, jeśli w testamencie nie ma jasno stwierdzone, że ktoś jest wydziedziczony (ale majątek przepisano na kogoś innego) to osoba ta ma prawo ubiegać się o rekompensatę od reszty spadkobierców. Nie ma tak, że jedno z dzieci dostaje wszystko, a matka i reszta dzieci nic.
  • tt-tka 04.01.17, 14:36
    asfo napisała:

    > To uświadom sobie, że że po osobie zmarłej domyślnie połowę dostaje współmałżon
    > ek, a reszta jest dzielona po równo na dzieci. Co więcej, jeśli w testamencie n
    > ie ma jasno stwierdzone,


    Kilop uzyla slowa "darowizna", czyli jak sie domyslam - nie zapis testamentowy, a cos, co maz dostal od ojca jeszcze za jego zycia.
    Nadal nie wiemy, czy ojciec byl wylacznym wlascicielem i czego dotyczyla wspolnota malzenska z tesciowa - gruntu, domu, wyposazenia ? Nawet jesli wszystko bylo przedslubna wlasnoscia tescia, to wyposazenie, meble, dorobek finansowy juz w sklad wspolnoty wchodzi, zwlaszcza po kilkudziesieciu latach malzenstwa. tym bardziej corki, wszystkie trzy, maja prawo do zachowku po ojcu. I maja/beda miec prawo do tego, co zostawi po sobie matka.
    Wszystko to bardzo niejasne, a Kilop unika doprecyzowania.
  • beatrycja.30 04.01.17, 14:43
    Bo prawdopodobnie sobie wymyśliła, że jej mąż dostał cały dom po ojcu a teściowa i jej 3 córki, które tam mieszkają od urodzenia, kompletnie nic.
  • basiastel 04.01.17, 15:24
    To częste na forum, dlatego padły pytania o konkrety, które autorka potraktowała agresywnie jako wścibstwo. Gołym okiem widać, że nie zna prawa.
    Niedawno był przecież wątek weganki, która chciała pieniędzy od teściowej za mieszkanie, które miało należeć do jej męża i brata, które to teść rzekomo przepisał na siebie, bo byli niepełnoletni i mógł. Bzdura totalna, bo czegoś takiego się zrobić nie da. Tu jest podobnie, ale autorka nie chce znać faktów, tylko klepie w kółko, że wszystko jest męża i jej.

  • basiastel 04.01.17, 15:52
    Bo to są roszczenia z urojenia.
  • beatrycja.30 04.01.17, 16:36
    Mąż mógł jej tak powiedzieć a ona mogła uwierzyć.
  • tt-tka 30.12.16, 21:23
    kilop84 napisał(a):

    > Były po 18 r.ż. Więc nie podlegały pod mamę i nie miały prawo do zamieszkania
    > razem z mamą

    Przykro mi, nadal nie rozumiem.
    Dorosla i pelnoletnia osoba moze zamieszkac z druga dorosla, pelnoletnia osoba i prawu nic do tego. Ba, nawet we trzy/piecioro/wiecej moga zamieszkac, jesli im to odpowiada.
    Nie odpowiedzialas na pytanie, czy siostry meza sa tam zameldowane. Podejrzewam, ze sa i to od urodzenia, wiec tego...zeby sie ich pozbyc, trzeba by zapewnic inne lokum. I to takie, ktore zgodzilyby sie przyjac.
    I naprawde tesciowa moze przygarnac corke, wnuka, a nawet ziecia. A jesli ma nie dozywocie, tylko wspolwlasnosc, moze im to darowac/zapisac.
    Ciagle nie wiemy, czy ogladalas dokumenty, czy opierasz sie na slowach meza.
  • basiastel 31.12.16, 10:26
    Kilopo, ani Ty, ani mąż nie znacie prawa. Nie znacie sytuacji prawnej domu, o czym świadczy twoje kręcenie i posługiwanie się stwierdzeniem, że mąż ma przepis na dom. Najpierw ustal do kogo należy dom, potem się zastanowisz, co dalej.
  • basiastel 30.12.16, 21:03
    To co piszesz jest pozbawione sensu. Myślę, że nie znasz sytuacji prawnej gospodarstwa i domu.
  • enith 30.12.16, 20:41
    Jeśli jedno z dzieci otrzymało całość majątku rodziców, czy to w formie darowizny, czy to w formie zapisu testamentowego, to reszta rodzeństwa ma prawo do zachowku, chyba, że zostali uznani za niegodnych dziedziczenia. Czy rodzice zapisując twojemu mężowi całe gospodarstwo SPŁACILI wszystkie córki? Jeśli tak, super, sprawa załatwiona i zamknięta. Jeśli nie, obowiązek spłaty trzech sióstr spoczywa na twoim mężu. A do tego czasu szwagierki mogą mieszkać pod waszym dachem i robić, co im się żywnie podoba.
    I bardzo ważne pytanie: co na to wszystko twój mąż?? Co on robi/mówi, gdy ty się tak ustawicznie skarżysz na te wizyty, na te rozmowy o kupkach, ploteczki itd.? Jaki on ma plan na przyszłość w sprawie sióstr?
  • kilop84 30.12.16, 20:50
    Ja nikomu się nie skarżę, raczej duszę to w sobie.powiem krótko- jak są odwiedziny to ja go muszę ,,zmuszać'' aby przyszedł i posiedział. Wiem że każdy ma swoje fochy bo i ja je mam i mąż ale to ja bardziej próbuję wyciągnąć rękę ale jak widzę nastawienie do mnie sióstr to szybko odpuszczam i dalej uśmiecham się a wewnątrz gotuję.mąż powie cześć i wychodzi...
  • enith 30.12.16, 21:02
    Acha, czyli twój mąż NIE WIE, jaka jest sytuacja pod jego własnym dachem, bo ty nie potrafisz własnemu mężowi powiedzieć, że źle się czujesz w jego domu. No to JAK zamierzasz cokolwiek zrobić/zmienić, skoro właściciel nieruchomości nie wie, że w ogóle istnieje jakiś konflikt? Przecież to jego obowiązek, skoro już cię tam zawlókł, zadbać, by jakoś te stosunki z wszystkimi lokatorami sensownie ułożyć? Żebyś nie czuła się, jak piąte koło u wozu. Serio, przez rok zamieszkania ANI RAZU nie zwierzyłaś się mężowi ze swoich wątpliwości?
  • kilop84 30.12.16, 21:30
    Oczywiście że rozmawíamy na ten temat i on zna moje zdanie ale nie klepię mu do ucha za każdym razem jak są gadki o kupkach. Kilka razy rozmawialiśmy na ten temat a że scenariusz się powiela to mam ciągle gadać o tym w kółko- mamy inne problemy i sprawy
  • enith 30.12.16, 21:38
    Czyli mąż jednak wie, ale nic z tym nie robi. Nie daje ci to do myślenia?

    Przypuszczam, że jesteś jedyną osobą w tym domu, której ta sytuacja przeszkadza. Oznacza to niniejszym, że jesteś w czarnej d-upie. Wprowadziłaś się do cudzego domu i nie masz w nim wsparcia od nikogo, z własnym mężem włącznie. Współczuję, życzę powodzenia i sugeruję odkładanie kasy na terapię. Jeśli po roku masz takie jazdy, to można sobie tylko wyobrazić, co będzie za kolejnych 10 czy 20.
  • zuzi.1 30.12.16, 22:05
    To wygląda tak, ze cale życie tam spędzisz, pracując na nie swoja własność. I nie sadze, żeby mąż kiedykolwiek uwspolnil z Toba swój majątek. Fajna perspektywa Cie czeka. A siostry jak widac mogą byc zle na Was oboje, mąż nie ma z nimi bliskich kontaktów. Siostry moze maja żal, ze to brat przejal caly majątek bez konieczności ich splaty i nabral po tym wody w usta. Jesteś pewna, ze chce Cisie niszczyć paznokcie na mycie okien w tym nie Twoim domu. Możesz być tam jedynie gościem do konca swoich dni, taka Cie może czekać przyszłość. Powinnaś swoje pieniadze w ramach zabezpieczenia odkladac na wlasne konto. Pracujesz, zarabiasz sama? Czy tylko w gospodarstwie przy pelnej zaleznosci od meza?
  • kilop84 30.12.16, 23:05
    W gospodarstwie z mężem pracuję. Swoje pieniądze włożyłam w remont w całości
  • enith 30.12.16, 23:13
    Rrrany julek, mam nadzieję, że zostałaś notarialnie dopisana do własności tego domu, a przynajmniej masz fizyczne dowody na to, ile własnych pieniędzy władowałaś w remont.
    Jesteś współwłaścicielką?
  • tt-tka 30.12.16, 23:26
    enith napisała:

    > Rrrany julek, mam nadzieję, że zostałaś notarialnie dopisana do własności tego
    > domu, a przynajmniej masz fizyczne dowody na to, ile własnych pieniędzy władowa
    > łaś w remont.
    > Jesteś współwłaścicielką?

    Obawiam sie, ze nie. Gdyby taki akt zostal sporzadzony, ona powinna byc obecna, a przynajmniej powiadomiona o tym, czyz nie ?
  • 3-mamuska 31.12.16, 00:30
    tt-tka napisała:

    > enith napisała:
    >
    > > Rrrany julek, mam nadzieję, że zostałaś notarialnie dopisana do własności
    > tego
    > > domu, a przynajmniej masz fizyczne dowody na to, ile własnych pieniędzy w
    > ładowa
    > > łaś w remont.
    > > Jesteś współwłaścicielką?
    >
    > Obawiam sie, ze nie. Gdyby taki akt zostal sporzadzony, ona powinna byc obecna,
    > a przynajmniej powiadomiona o tym, czyz nie ?

    Dokładnie a poza tym wywaliłaby juz siostry jako właścicielka.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • zuzi.1 31.12.16, 00:18
    To poproś meza aby dopisal Cie jako wspolwlascicielke majątku. Jego odpowiedz pokaze Ci w ktorym kierunku powinnaś podjąć SWOJE działania. Jezeli nie zechce wówczas szukaj pracy poza gospodarstwem, tak aby zabezpieczyć sie. Wchodzenie w dalsza zależność wobec pazernego meza moze sie dla Ciebie bardzo zle skończyć. Dobrze to przemyśl. Jego siostry to mikroskopijny problem przy jego charakterze. Nie szanuje matki, z siostrami ma kontakt żaden, a myślisz ze żonę szanuje? Jesli tak uważasz to jesteś wielka optymistka. Poproś go, żeby się z Toba podzielił czymś, w koncu wlozylas pieniadze w jego gospodarstwo i na nie pracujesz codziennie. Należy Ci sie. I wtedy sie okaże czy jesteś dla meza kolejna naiwniara jak siostry i matka i darmowa sila robocza.
  • salsa.lover 31.12.16, 01:34
    kilop84 napisał(a):

    > Swoje pieniądze włożyłam w remont w całości


    O ja nie mogę..... no to gratuluję rozsądku. Wtopiłaś swoje pieniądze w dom, do którego nie masz żadnych praw, ale wstydziłaś się zapytać męża o akt notarialny i kto jest prawnym właścicielem? Jak to było? Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy.
  • enith 31.12.16, 06:50
    Też przeraża mnie finansowa niefrasobliwość autorki wątku. Wtopić wszystkie osobiste oszczędności w cudzą nieruchomość bez żadnego zabezpieczenia czy rekompensaty. Do tego praca na cudzym gospodarstwie. Jak można się w tak idotyczny sposób uzależnić finansowo od męża? A ponad to zerowa wiedza na temat statusu własności tej nieruchomości. Nie zdziwiłabym się, gdyby się okazało, że autorka wątku właśnie wyremontowała za swoje pieniądze dom mężowi, szwagierkom i teściowej. A sama została z niczym.
    Swoją drogą nie dziwi mnie, że ona czuje się tam panią na włościach. Kasa poszła na remont, więc wydaje się jej, że od teraz ma do tego domu prawa. A tu siurpryza. Nikt nie dopisał jej do własności domu. I du-pa blada. Do tego trzy lokatorki czują się jak u siebie (bo i są u siebie!), mąż leje na wszystko równym sikiem, a ona dostaje szału, bo nie tak to sobie wyobrażała. Ten wątek powinno się przyszpilić i zatytułować "Jak spieprzyć sobie życie na własne życzenie".
  • ada1214 31.12.16, 08:32
    Natomiast ten gosciu to wygrany dekady. Gospodarstwo i dom dostal w prezencie od ojca, z sisostrami sie nie musi dzielic, zona w prezencie wyremontowala. Niektorzy to sie umieja w zyciu ustawic, chyba podziwiam.
  • zuzi.1 31.12.16, 08:38
    Ten facet to niezły cwaniak z zerowym szacunkiem do kobiet. A niech sie tylko zona zacznie stawiać, wtedy pozna za kogo wyszla za mąż. O takich sprawach najlepiej przekonać sie na poczatku, gdy jeszcze można wiele zmienić.
  • zuzi.1 31.12.16, 08:54
    Ten facet kontynuuje zapewne tatusia zasady, jesli ojciec byl jedynym właścicielem swojej nieruchomości a tesciowa mieszkala u niego, to sobie rozporządził majątkiem zgodnie ze swoimi przekonaniami, w których kobiety, ... głosu nie maja. Jedynie syn byl godnym nastepca do przejęcia schedy po ojcu, dobrze, ze chociaż matka ma zapewnione dożywocie.Siostry wychodzą z domu z niczym. A zona to kolejna naiwniara ktora można wykorzystywać dla własnych celów i korzyści.
  • chocolate_cake 31.12.16, 09:11
    Mogę się tylko podpisać.
  • kilop84 31.12.16, 09:17
    Po raz setny piszę że mąż jest właścicielem mama nie ma współwłasności a ja mogę być współwłaścicielką - nie ma problemu tylko mając firmę nie nie potrzebuję majątku dodatkowego, że włożyłam kasę w remont - ok ale nikt z was nie wie ile i ile mam dalej, najlepiej się wymądrzać nie wiedząc jak jest . Uprzedzając waszą dalszą materialistyczną ciekawość nie podam innych szczegółów- wymyślajcie dalej swoje zakończenia- ciekawie się je czyta...
  • kilop84 31.12.16, 09:21
    Jestem właścicielem firmy ale nie muszę pracować bo wolę pomagać na roli- tu odpoczywam. Tak w gwoli uściślenia bo pewnie będą pytania .
  • zuzi.1 31.12.16, 09:34
    Nikt mądry i rozsadny nie pakuje swoich pieniędzy w nieswoja własność. I nie pakuje sie do mieszkania na kupie z teściową i siostrami meza. Bo na taki bałagan nie ma dobrego rozwiązania. I ten bałagan od samego chcenia sie nie rozwiąże. Gdy zaczniesz sie szanować wówczas moze znajdziesz szybko rozwiązanie tego problemu. Czego Ci życzę.
  • asfo 04.01.17, 14:35
    Mam taką znajomą - sprzedała mieszkanie, wszystko wydała na remont domu teściów lubego. Zdradzał więc go rzuciła, przed rozstaniem wyczyścił jej konto, zrobił też maksymalny debet. Potem musiała stawiać na głowie, żeby wynająć mieszkanie, spłacić ten debet i utrzymać dziecko. O alimentach może oczywiście zapomnieć. No, ale miłość nie wybiera.
  • beatrycja.30 01.01.17, 12:01
    Jesteś właścicielem firmy ale nie musisz pracować bo wolisz pomagać na roli. Gratuluję Ci założenia dobrze prosperujacej firmy w młodym wieku, firmy z której masz duże dochody, a nic nie musisz robić. Naprawdę podziwiam. Teraz rozumiem dlaczego włożyłas dużo pieniędzy w nieswoj dom, bo masz ogromny dochód z firmy. Nie rozumiem jednak dlaczego zależy ci akurat na tym domu, mam na myśli dom teściów, który został zapisany tylko na twojego męża z pominięciem trzech sióstr które się tam wychowały. Wyjaśnisz nam?
  • zuzi.1 31.12.16, 09:28
    Dziewczyno, obudz sie i zacznij lepiej pracować na swój majątek a majątek tej rodziny pozwól im obrabiać we własnym zakresie.
  • tt-tka 31.12.16, 10:05
    kilop84 napisał(a):

    > Po raz setny piszę że mąż jest właścicielem mama nie ma współwłasności

    Skad wiesz ? Widzialas hipoteke ? Przeciez sama piszesz, ze zadnych dokumentow nie ogladalas.

    a ja mog
    > ę być współwłaścicielką - nie ma problemu

    Jest. Wlasciciel musi zechciec dopisac cie do wspolwlasnosci. Dotychczas tego nie zrobil.

    tylko mając firmę nie nie potrzebuję
    > majątku dodatkowego, że włożyłam kasę w remont - ok ale nikt z was nie wie ile
    > i ile mam dalej,

    Miej miliony, nikt ci nie zaluje. Co nie zmienia faktu, ze jak na razie wtopilas w cudze. Mezowskie, ale nie twoje. O ile tylko mezowskie, bo tego nadal nie wiesz. Papierow nie widzialas.

    najlepiej się wymądrzać nie wiedząc jak jest .

    Dokladnie ! To po co sie wymadrzasz ?

    Uprzedzając was
    > zą dalszą materialistyczną ciekawość nie podam innych szczegółów-

    A kogo to obchodzi ? Ty tu napisalas, ze masz problem. Mnie tam twoja tesciowa ani szwagierki nie wadza.

  • zuzi.1 31.12.16, 10:27
    No to skoro jesteś firmowa rentierka i lubisz sie relaksować pracując na wsi w gospodarstwie, to relaksuj sie dalej i nie wymyślaj problemów z d... wziętych... :-)Co tam tesciowa i jej córki, najważniejsze jest zdrowe powietrze i przyjemność plynaca z pracy na roli. Reszta problemów to Twoje wymysly. Jako firmowa rentierke stać Cie w koncu na to, aby zyc tak jak chcesz i lubisz. I tego się trzymaj.
  • chocolate_cake 31.12.16, 15:14
    A jakiej oczekujesz od forum rady?
  • 71tosia 31.12.16, 16:10
    to ja ci jeszcze raz napisze, twoje wpisy swiadcza ze nie masz bladego pojecia o prawie, nie pisze ci tego zlosliwie tylko by ci pomoc W wieloosobowej rodzinie majatek, ktory sie dziedziczy lub otrzymuje w formie darowizny jest prawie zawsze obciazany zapisami, twoi tesciowie musieliby by zasiegnac porady wybitnie cwanego i nieuczciwego pranika by tych zapisow uniknac. Nic na to nie wskazuje. Wiec po prostu sprawdz, a nie upieraj sie 'wszystko jest nasze', zanim podejmiesz jakiekolwiek decyzje czy negocjacje z rodzina meza.
  • gat45 31.12.16, 16:14
    ... i zauważ, że własność męża nie oznacza "nasze" tylko "jego".
    Jak już to sobie będziesz porządkować w głowie, to warto mieć na względzie całość sytuacji, w jakiej się znalazłaś.
  • basiastel 01.01.17, 16:02
    Tak, siedzisz na kasie i ładujesz się w stary dom z wieloma lokatorami, oczywiście! Przy twoim braku "materialistycznej ciekawości" zakończenia nie da się wymyślić, wiec przestań się żalić i zasuwaj na cudzym.
  • kry_stian_64 30.12.16, 22:45
    Gdy rodzice lub rodzic decydują się przekazać cały swój majątek lub jego znaczną część w drodze darowizny tylko jednemu dziecku, oznacza to pozbawienie spadku reszty potomstwa. Dopiero po śmierci rodziców, rodzica rodzeństwo może domagać się od obdarowanego zachowku. Obdarowany jednak nie będzie musiał spłacać swojego brata lub siostry jeżeli darowizna była udzielona więcej niż 10 lat przed śmiercią darczyńcy.

    Więc dla wątpiących tutaj w możliwość otrzymania darowizny tylko przez jednego z dzieci sprawa teraz jasna.
  • ada16 30.12.16, 20:47
    Nie wiemy jeszcze jakkie stanowisko w tej sprawie zajmuje rzeczony mąż,, czy jemu równiez własne siostry przeszkadzają , czy tylko nowo nabytej żonie.
    Trudne do uwierzeni , ze brat dostał całe gospodarstwo i dom a siostry nic?
  • ada16 30.12.16, 20:52
    Piszesz też , ze wzsytko idzie z waszej kieszeni - tzn z dochodów z godpodarstwa rodzinnego teojego męża, na którym kto pracuje ? tweoj mąż , ty , teściowa, siostry męża? czy tylko twoj mąż. czy tesciowa ma inne dochody- emeryturę , rentę?
  • kilop84 30.12.16, 20:59
    Mąż i ja - doraźnie teściowa ale nie wymagamy tego bo choruje i ja się z tym źle czuję bo ona dość się narobiła w życiu dlatego odsyłam ją do domu.
  • 71tosia 30.12.16, 22:41
    moze powinnas najpierw porozmawiac z mezem jak wyglada wasza sytuacja prawna, a pozniej poradzic sie prawnika. Jezeli teraz nie wyprostujecie spraw majatkowych to za pare lat moze byc jeszcze trudniej a z tego co piszesz to na 99% siostrom nalezy sie zachowek (wiek siostr w czasie gdy maz oddziedziczyl/otrzymal gospodarstwo nie ma nic do rzeczy). Po drugie majatek meza nie jest w sensie prawnym twoim bo nabyl go przed zwarciem zwiazku, dobrze to wiedziec zanim zaczniesz jeszcze wiecej pieniedzy topic w tym domu. Po trzecie pomysl z mezem (szkoda ze nie zrobiliscie tego przed remontem) jak podzielic dom tak by miec niezalezne wejscie, kuchnie, lazienke, odpadnie duzo problemow np. nie bedziesz musiala uczesniczyc w spotkaniach rodzinnych na ktore nie masz ochoty etc. Po czwarte taki remont/rozbudowe latwo wykorzystac do zalozenia podlicznikow, uporzadkowania oplat etc z pewnoscia czesc twojej frustracji wynika z nieporozumien na tle finansowym.
  • zuzi.1 31.12.16, 10:38
    Żeby z mężem porozmawiać, to trzeba byc dla niego partnerem do dyskusji. Jesli mąż uważa ze " wszystkie baby gupie i naiwne som" a zona swoimi działaniami i podejściem go jeszcze w słuszności jego myślenia utwierdza, to o żadnej rozsądnej dyskusji nie moze być mowy.
  • aqua48 31.12.16, 12:46
    kilop84 napisał(a):

    > Mąż i ja - doraźnie teściowa ale nie wymagamy tego bo choruje i ja się z tym źl
    > e czuję bo ona dość się narobiła w życiu

    A dlaczego nie wymagacie od pracujących sióstr męża aby się dokładały do utrzymania i pomagały w sprzątaniu miejsca w którym mieszkają? Nie rozumiem.
  • bmk13 04.01.17, 19:00
    A co to jest "flustracja"?!
  • ida_marcowa1 31.12.16, 10:49
    ja mam takie wrażenie, że próbujesz autorko wątku zjeść ciastko i mieć ciastko.jesteś zmęczona i sfrustrowana istniejącą sytuacją i chciałabyś ją zmienić ale w taki sposób, by przypadkiem nikomu sie przykro nie zrobiło. wydaje mi się, że tak się nie uda...ja rozumiem, że nie lubisz kwasów i pretensji, ale nie da się tej sytuacji rozwiązać samymi usmiechami. w mojej ocenie masz dwa wyjścia. albo dla świętego spokoju zacisnąć zęby i udawać, że jest dobrze, albo zaingerowć w sytuację, postawić warunki licząc się z tym, że miło nie będzie. jeśli wybierzesz drugą opcję to trzeba by się do niej dobrze przygotować. taka rozmowa nie powinna się odbyć, gdy wszyscy jesteście w złych emocjach ( to nie ma być kolejna awantura). dobrze sie należy do niej przygotować omawiając z mężem czego byś dokładnie chaiała, jaki ma być dokładnie udział sióstr męża a jaki mamy, jak podzielić przetrzeń, jaki ma być grafik prac domwych itp. można to wszysko spisać na kartce, by w emocjach nie uleciało.
    tak sobie myśle, że nie masz komfortowej pozycji abstrahując od warunków prawnych. emocjonalnie to dom mamy i jej dzieci, córki są w nim zasiedziałe także emocjonalnie i nagle przychodzi jakaś baba ( wybacz) i mówi im co im wolno w ich mniemaniu we własnym domu. myślę, że przeprowadzenie tej rewolty może sie udać, jeśli masz męża po swojej stronie, jeśli stoi za toba murem.
    jakiej decyzji byś nie podjęła, życzę by ci się wszystko ułożyło :)
  • fusun1804 31.12.16, 13:32
    Wątek zaczyna sie tak :

    "Witam, od ponad roku jestem szczęśliwą mężatką u boku swego wspaniałego i kochanego męża. "

    Od razu wiedziałam ze szykuje sie niezły kwas.... zgadzam sie z przedmówczynią, postaw sprawę jasno a przekonasz sie jaki ten Twoj mąż wspaniały i kochany. Radzę to wszystko omówić i ustalić zanim na swiecie pojawi sie Wasze dziecko.
    Tam sa 3 siostry, to przeciez gadania o kupkach dziecka tej trzeciej siostry Autorka nie moze słuchać.
    Ta trzecia siostra tez nie ma zadnych praw spadkowych ?
  • premeda 01.01.17, 00:44
    Wiesz skoro wprowadzilaś się do męża, to nawet jeśli jest to jego gospodarstwo to nie jest ono majątkiem wspólnym. I decydującą stroną jest wyłącznie mąż. A teściowa pewnie ma umowę dożywocia, w związku z czym córki mogą ją odwiedzać kiedy chcą. Możesz spróbować je polubić, możesz je tolerować, a możecie się też wyprowadzić, wtedy nie będziesz musiała ich oglądać.

    --
    Dolny Śląsk dobrowolnie odda się pod zabór, najlepiej niemiecki.
  • agneskau 01.01.17, 11:44
    Pisałam tu na samym początku dyskusji, jednak autorka ominęła moje jak i inne niewygodne pytania. Skoro wszystko wiesz, masz jasne to w sumie jakich rad oczekujesz tu na forum? Ja nigdy nie wpakowałabym się i nie inwestowałabym nie mając na papierze, że coś też jest moje. Co innego mieszkać u męża i nic tam nie unowocześniać,a co innego pomagać w gospodarstwie, czy poczyniać remonty. Nie wpadkowałabym się w taką chorą sytuację, że mój mąż miałby utrzymywać cały dom, opłaty, ogrzewanie, wyżywienie dla sióstr a ja mialabym wszystko sama sprzątać. Dobrze ktoś napisał, rok po ślubie to bardzo krótko, a co za parę, kilka lat gdy mąż nagle stanie za siostrami i matką.... Nie wprowadziłabym się do takiego domu, wspólnoty. Co innego podział np parter teściowej i córek, piętro nasze - osobne wejścia, liczniki i każdy sprząta u siebie, opłaca swoje, je swoje, gotuje sobie, podejmuje gości kiedy chce, a nie "na kupie". Nie wyobrażam sobie, ze ja tak mieszkam, mam swoje dziecko/dzieci i nagle do babci (teściowej) zjeżdzają sie inne wnuki na wekendy, wakacje, ferie i siedzą w moim domu, ja mam im gotować, sprzątać, ułsugiwać, czy zakłocają mj spokój, hałąsują, biegają. Dopiero za parę lat przekonasz się, że mamy rację zalecając jak najszybszy podział domu z osobnymi wejściami, licznikami itd. Koleżanka mieszka u teściów ale zrobili swoje wejście (nie było oddzielnego, zrobili z ogrodu na górę, stracili 1 pokój bo przerobili go na przedpokoj i tam też mają kuchnię ale zyskali oddzielną częśc domu i nie widują się z teśćmi, ich goścmi, czy właśnie wizytami innych wnuków). Teraz Ci przeszkadzają same córki,a co jak dojdą ich dzieci ? Co jak nawet się wyprowadzą, ale będą do babci podrzucać dzieci na wekendy, ferie, wakacje i ty będziesz z nimi, bo co że teściowa ma 1 czy 2 pokoje a dzieci tam nie zamknie ! Co innego gdyby miała swoją częśc domu, kuchnię, łazienkę, ze 2 pokoje. Nidy nie myślałąś by ten dom jakoś podzielić ? Wołałabym mieć swoje 2 pokoje, kuchnię, swoją łazienkę w takim domu niż 6 pokoi wspólnie z teściową i szwagierkami .... Nie kazdy dom łatwo się podzieli, ale można, na powyższym przykładzie mojej koleżanki. Kolejna sprawa, to trudno uwierzyć, że rodzice wszystko zapisali synowi,a trzy córki pominęli. Wolą dać synowej niż własnym córkom? Dziwne....
  • xylinka 01.01.17, 11:56
    """ mąż jest właścicielem mama nie ma współwłasności a ja mogę być współwłaścicielką - nie ma problemu tylko mając firmę nie nie potrzebuję majątku dodatkowego, że włożyłam kasę w remont - ok ale nikt z was nie wie ile i ile mam dalej, najlepiej się wymądrzać nie wiedząc jak jest """ Wcześniej napisałaś, że sama chciałaś intercyzę.... Teraz masz firmę, dobrze ci idzie, jesteś młoda, zobaczymy co będzie za 10-20 lat. Ja wolałabym podzielić dom, wyodrębnić swoją część. Mam dalszą znajomą, która tak mieszkała w domu męża, a gdy nagle on zginął w wypadku to została na lodzie, bo dom był jego majątkiem odrębnym, dziecka nie zdążyli mieć i poszła z torbami... Majątek dziedziczyła ona, jego rodzice, rodzeństwo (bo nie mieli swojego dziecka). Nawet gdyby mieli dziecko, trudno byłoby jej zostać tam w 1 domu z teściami i szwagrostwem, czuła się jak piąte koło u wozu. Znacznie inaczej by było, gdyby mieli dom podzielony i miałaby zapis jako współwłaścicielka jakiejś części a nie miała nic, tak jak teraz ty nie masz nic. Nie piszę tego złośliwie, czy absolutnie nie życzę ci źle, ale jesteś pewnie młoda i nie bierzesz pod uwagę "gorszych" życiowych scenariuszy...
  • gat45 01.01.17, 12:07
    Pisała także, że WSZYSTKIE swoje oszczędności włożyła w remont, ale widocznie od kilku miesięcy znowu jej się sporo uzbierało. Ja też gratuluję. Mało komu udaje się tak szybko odcinać kupony nie wkładając własnej pracy w swoją firmę. Brawo.
  • beatrycja.30 01.01.17, 12:25
    Podziwiam szczerze tylko nie rozumiem w zasadzie w czym jest problem. Chodzi o to że mieszkają tam dwie siostry a tata nie zapisał im tego domu tylko synowi? Skoro tatuś wydziedziczyl trzy córki a zapisał wszystko synowi to może ty bądź ta dobra i kup im po mieszkaniu skoro twoja firma przynosi duży dochód a ty z jakichś powodów lubisz sobie popracować na roli. Tylko co z teściową? Pozwolisz jej zostać we własnym domu? Tak wiem, dom należy tylko do twojego męża. Och, nie do ciebie? To może niech mąż podejmie decyzję
  • xylinka 01.01.17, 12:37
    Jak ktoś ma super dochody, własną firmę, gospodrastwo przynosi zyski to chyba każdy by wolał pomyśleć o rozbudowie domu, przebudowie tak by wydzielić dwie części dla siebie i teściowej, zainteresować się sytuacją trzech sióstr, czy dostały one jakąś spłatę, co z nimi, może je spłacić, lub też zostawić po pokoju a nie tak żyć wszyscy razem i nigdy do końca nie czuć się pewnie, jak u siebie, bo po kuchni, łazience non stop krążą inni domownicy i ich goście. Zwłaszcza póki dobrze się wiedzie i dobrze się ze wszystkimi żyje uregulować wszystko prawnie by za parę/kilka lat nie było płaczu i wzajemnych kłótni. Za parę lat sytuacja finansowa może się pogorszyć więc lepiej pozałatwaić to teraz póki macie pieniądze.
  • beatrycja.30 01.01.17, 12:47
    Dobry pomysł. A jeszcze zapytam autorkę. Mieszkasz tam od roku czy tam ponad i od tego czasu macie wszyscy to znaczy teściowa, dwie siostry męża, mąż i ty wspólną kuchnię i łazienkę?
    Skoro i tak włożyłas w dom masę pieniędzy to nie trzeba było od razu zrobić sobie tam osobne mieszkanie? A nie tak na kupie z trzema obcymi kobietami i jeszcze przecież ciągłe przyjeżdża trzecia siostra z mężem i dzieckiem. W jakim stanie był dom że trzeba było go wyremontować?
  • fusun1804 01.01.17, 13:03
    Odpowiedz jest w poście początkowym.
    Prosze bardzo :

    "trzecia siostra nie mieszka z nami ale prawie jakby mieszkała bo przynajmniej 2-3 razy w tygodniu przyjeżdża ze swoim mężem i córką w odwiedziny ...... 2-3 razy w tyg siostry męża jeżdżą do niej z racji że ma małe dzieciątko. Mnie to bardzo irytuje bo nie toleruję tak częstych odwiedzin nie interesuje mnie to ile razy maleństwo zrobiło kupkę czy że robi to czy tamto. Ja nie komentuję tego jak wychowują swoje dziecko choć wiele pozostawiają do życzenie. "

    Wolno im przyjmować kogo im sie podoba. Wolno im gadać o ząbkach i kupkach tego niemowlaka. Ale jak Ci sie to nie podoba a jestes, w Twoim mniemaniu, panią tego domu to im powiedz zeby juz przestały ględzić o tych kupach. Zobaczysz jaka bedzie reakcja. A tak btw o czym Ty prowadzisz rozmowy ? Pewnie o sztuce, malarstwie i filozofii i w zyciu byś sie nie znizyla do kupek.


    ". trudno się funkcjonuje w 4 kobiety w jednym domu- chciałabym aby sie już wyprowadziły ale narazie nie widać żadnych ku temu oznak. "

    A wiec na to liczyłas, ze szwagierki sie wyprowadza ? Moze sie wyprowadza, moze nie.

    "teściowa stoi murem za córeczkami , ze mną rozmawia owszem bo mieszka u nas w domu, nikt się nie dokłada do niczego- wszystko idzie z naszej kieszeni- zrobiliśmy remont po ślubie "

    Czy dobrze zrozumiałam ze tesciowa z Toba jeszcze rozmawia ale to tylko dlatego ze wladowalas pieniądze w remont jej domu ? Natomiast szwagierki Cie ignorują - " nie rozmawiamy prawie wcale "- czy to Ty je ignorujesz ?

    "drażni mnie to że siostry w domu chodzą z nosem tak u góry i z ciągłym fochom"

    Dają Ci do zrozumienia ze jestes intruzem.

    "Siostry nie pomagaja w niczym - mam duży ogród , duży dom - nikt nigdy nie pomógł mi w umyciu okiem czy w ogrodzie".

    Niech to w koncu do Ciebie dotrze - żadnego domu nie masz !!!! Myjesz okna w cudzym domu i obrabiasz cudzy ogród. Nie dostajesz za to zapłaty, nie mozesz wpisać tego do CV. A praw masz tyle co Żyd za okupacji o czym sie z pewnością przekonasz. Masz rodzeństwo, rodzicow, przyjaciół ? Nikt Cie nie odwiodl od wprowadzenia sie do domu teściowej i szwagierek i od wpakowania własnej kasy w cudzy dom ?
  • beatrycja.30 01.01.17, 13:14
    Ojej no, mąż powiedział że ma przepis na dom
  • tt-tka 01.01.17, 13:16
    beatrycja.30 napisała:

    > Ojej no, mąż powiedział że ma przepis na dom

    Ja poprosze meza o ten przepis na dom, jesli mozna. Moze tez upieke/ugotuje czy co tam sie z nim robi. Ladny dom ma byc, smaczny i tylko dla mnie.
  • beatrycja.30 01.01.17, 13:18
    Ja też :)
  • gat45 01.01.17, 13:29
    No nie, nie trzeba aż tak się znęcać nad dziewczyną ani aż tak z niej kpić. Chyba zaczyna do niej dochodzić, że coś ważnego pominęła w planowaniu własnego życia.
    Życzę powodzenia w ustalaniu własnego stanu prawnego. Oby wszystko odbyło się z jak najmniejszą ilością zgrzytów i w jak najbardziej cywilizowany sposób. Będziesz potrzebowała, autorko wątku, dużo cierpliwości i choć trochę ustępliwości, bo sprawy działów majątku praktycznie zawsze kończą się kwasami : wszyscy uważają, że zostali pokrzywdzeni. Wszyscy. Ale nie można tego nie przeprowadzić, bo z tego co napisałaś, to Twój status w tym domu jest rzeczywiście nieciekawy. Powodzenia życzę i szczęśliwego zakończenia.
    I pamiętaj cały czas, że trzymasz w ręku bańkę oliwy - można jej dolać do ognia, a można wylać na wzburzone fale ... ;)
  • beatrycja.30 01.01.17, 13:43
    Może te nasze kpiny przynajmniej doprowadzają do tego że ona w końcu ogarnie się i ureguluję swoją sytuację mieszkaniową
  • gat45 01.01.17, 14:22
    beatrycja.30 napisała:

    > Może te nasze kpiny przynajmniej doprowadzają do tego że ona w końcu ogarnie si
    > ę i ureguluję swoją sytuację mieszkaniową

    Żeby to była tylko sytuacja mieszkaniowa... Ale tu o całą sytuację majątkową chodzi. Nie wie dziewczyna, na czym stoi - a to jest nie do pozazdroszczenia.
    Mnie już w oczy ukłuło pierwsze zdanie, kiedy opisuje siebie jako "małżonkę u boku męża". Może się czepiam, ale mnie taki zwrot nigdy by do głowy nie przyszedł i nie znam żadnej kobiety, która by o sobie mówiła, że jest "u boku". Ale może to bardziej przyjęte w kręgach włościańskich, których nie znam.
  • fusun1804 01.01.17, 14:40
    Mnie określenie " u boku męża " nie rzuciło sie w oczy natomiast śmierdzący syf poczułam po przeczytaniu ze autorka ma kochanego iwspanialego męża.

    Przeczytałam jeszcze raz wątek wstępny - ona i wspaniały mąż rozumieją sie bez slow - to tłumaczy dlaczego nigdy nie rozmawiali o tym co jest czyje, co do kogo należy. I Autorka nigdy nie zapytała o status finansowy - czy to nie piekne i romantyczne tak bez slow się rozumieć zamiast gadać o przyziemnych sprawach ?

    "zrobiliśmy remont po ślubie bo czasy PRL dawno minęły " - chodzi o to ze dom nieremontowany od czasów PRL-u, jesli dobrze zrozumiałam. Pewnie taniej byłoby kupić małe mieszkanie i mieszkać na swoim.
  • beatrycja.30 01.01.17, 14:58
    Ale praca męża to praca na roli, z tego żyją a autorka przeprowadziła się do niego z daleka. Pewnie on chciał jako ten dziedzic pozostać na gospodarce więc ona, jako ta żona u boku swego wspaniałego męża, nie miała innego wyjścia. Ten remont mógł kosztować znacznie mniej niż mieszkanie w bloku w mieście a poza tym dom to dom. Może naprawdę myślała że teściowa i córki niedługo gdzieś się wyniosą tylko gdzie miałyby się wynieść to nie wiem. Myślę że dziewczyna jest w czarnej dupie bo chyba nikt nie wierzy w firmę przynosząca duże dochody. Nie ma mieszkania, nie ma oszczędności, nie ma pracy, nie ma własnej kuchni i łazienki no ale ma wspaniałego męża, za którego wyszła po 30, a przypuszczam że w jej środowisku to był już ostatni dzwonek. Trafił jej się wspaniały mąż z wielkim domem oraz trzema obcymi kobietami w pakiecie.
    Nie piszę tego złośliwie. Dziewczyno, pogadaj szczerze z mężem.
  • tt-tka 01.01.17, 15:39
    fusun1804 napisała:

    > Mnie określenie " u boku męża " nie rzuciło sie w oczy natomiast śmierdzący syf
    > poczułam po przeczytaniu ze autorka ma kochanego iwspanialego męża.

    Mnie kochany i wspanialy nie razi :), choc bardziej pasuje takie oglaszanie tego donioslego faktu swiatu do bardzo mlodej, swiezo zakochanej lub poslubionej. No, ale niech tam. Bardziej to, ze oni ze soba nie rozmawiaja, ze ona nawet nie powiedziala mezowi, co ja drazni/przeszkadza/uwaza za niewlasciwe.
    Drugie - ze na remont poszly jej oszczednosci.
    Trzecie - ze szwagierki "sie panosza". Z jakim nastawieniem ona sie wprowadzala, ze chodzenie po domu (kuchnia, lazienka, teren wspolny) okresla jako panoszenie sie ?
    Czwarte, juz z pozniejszych postow - ze ona nic nie wie. A nasze proby ustalenia stanu faktycznego potraktowala jako wscibstwo, ktore nalezy ukarac milczeniem w temacie. Strasznie infantylne i ktos tak szczeniacko sie zachowujacy ma/mial firme ? Dochodowa ? I zostawil, firma sama sie obsluguje i nadzoruje ? Bardziej mi to wyglada na "jak sobie maly Jasio wyobraza...".

    PS Okreslenia "u boku meza" nie uzywa sie w sferach wloscianskich ani zadnych innych, moze poza opisywaniem rodziny krolewskiej czy multimiliarderskiej w kolorowcach :)
    Chyba ze na tej zasadzie, ze kiedys malzonke mial krol, prezydent etc, a teraz pan dozorca mowi, ze przysle malzonke do mycia podlog. Bardziej elegancko brzmi i tak wielkoswiatowo.
    Normalnie mowi sie "mam wspanialego (itd) meza, mieszkamy...", "oboje z mezem mieszkamy...". Nawet jesli chalupa jest meza, czesciej pada "mieszkamy u meza"czy "w jego domu". Nie u boku :)
  • beatrycja.30 01.01.17, 15:44
    Myślę że ona już się nie odezwie ale mam nadzieję że porozmawia szczerze z mężem.
  • fusun1804 01.01.17, 13:16
    Jeszcze jeden cytacik z autorki :

    " Jasne, że wiedziałam kto mieszka i z kim będę mieszkała ale w okresie przed ślubem były nastawione nie jak agresywnie jak teraz."

    Jestes obca baba ktora im sie kręci po domu. Łaskawie tolerują Twoja obecność w zamian za mycie okien i prace na roli. Sprzeciw sie chociaż raz, powiedz ze nie bedziesz myła okien albo ze nie bedziesz pielić grządek to Ci pokażą gdzie Twoje miejsce i jaki Twoj status.
  • beatrycja.30 01.01.17, 13:22
    Oj tam, przecież dla niej to relaks na roli
    A tak na poważnie to mam nadzieję że dziewczyna wyciągnie wnioski z tej naszej dyskusji i porozmawia po prostu z mężem z którym ponoć dobrze się dogaduje. Myślę że nikt nie obiecywał że teściowa i dwie siostry gdzieś się wyprowadza
  • xylinka 01.01.17, 13:26
    One cię ignorują, teściowa toleruje, a ty je cierpliwie znosisz bo MUSISZ. Zróbcie podział domu, oddzielne wejścia, nie będziesz ich widywać z nosem do góry, czy wysłuchiwać ich rozmów o dzieciątku, które ciebie nie interesują. Co masz do dzieci? Nie lubisz ich? Nie chcesz mieć dziecka, czy może starasz się a nie możesz zajść i tak cię te tematy denerwują? Co jak u sióstr pojawią się kolejne dzieci i będą kręcić się po TWOIM domu ? Czy wyobrażasz sobie mieć swoje dziecko by teściowa, szwagierki nieustannie cię kontrolowały, komentowały doradzały w kwestii wychowania? Będą na ciebie patrzeć, obgadywać między sobą, krytykować.... Po co ci to ? Podzielćie dom, osobne wejścia, pokoje i będziesz miała wtedy swój kąt, nie będziesz musiała uczesniczyć w ich spotkaniach, rozmowach, które cię nie interesują, nie będziesz dziwnie wyglądała, że przyjechała szwagierka a ty wielka paniz pokoju do niej nie wyjdziesz. Przyjezdzają goście do sióstr, teściowej i też im usługujesz, sprzątasz po nich, jedzą z twojej lodówki ? Chore to. Powinnaś od poczatku to uciąć. Tak was stać na wyżywienie, ogrzanie domu za 3 dodatkowe osoby to nie stać was na przebudowę lub budowę swojej części?
  • agneskau 01.01.17, 13:31
    Zauważcie, że autorka nie pojawia się od wczoraj. Może szykowała, sprząta imprezę sylwestrową, rodzinną po szwagierkach.... Taka jesteś dobra, że one leżą, a ty okna myjesz, gotujesz, sprzątasz, a one palcem nie kiwną ? Nie zgodziłabym się by mój mąż łożył na cały taki dom, by żywił dwie dorosłe i PRACUJĄCE siostry. I czemu drażanią cię rozmowy o dzieciach, kupkach? Pierwsze dziecko w rodzinie to żyją tym, cieszą się. Zmienisz zdanie jak sama zostaniesz matką.
  • ada1214 01.01.17, 13:37
    och ja rozumiem sprowadzenie dziewczyny na ziemie, ale dajciez juz spokoj z tym strofowaniem za to, ze ja denerwuja rozmowy o cudzych dzieciach i ich kupkach! Zobaczysz jak bedziesz miala swoje...a guzik zobaczy. rozmowy o kupkach sa interesujace tylko odnosnie wlasnego dziecka, a nie cudzych. Mam dziecko, przez to wszystko przeszlam, a nie jestem w stanie zniesc ani minuty pieprzenia o kupkach i zupkach. To nie jest problem, ze ona takich rozmow nie lubi, problemem jest to, ze zyja na kupie 4 baby. Ja bym juz dawno oczy wydrapala wszystkim samicom na "moim" terenie, podziwiam ze ona juz rok i jeszcze nawet chyba glosu nie podniosla.
  • beatrycja.30 01.01.17, 13:39
    Może jest jakiś zapis że mąż dziedziczy dom a siostry i teściowa nie ale mąż musi je wszystkie utrzymywać? Autorka twierdzi że nie widziała na własne oczy zapisu o dziedziczeniu domu przez męża
  • hassaka 01.01.17, 13:47
    Nie czytalam dokladnie wszysrkuxh odpowiwdzi wiec moze sie za kims powtorze a moze nie.
    Skoro dom meza to z jakiej racji ma splacac siostry? Rodzice tak majatek podzielili to niech siostry pytaja matki co teraz gdzie maja sie wyprowadzic jesli doszloby do takiej sytuacji. Nie rozumiem dlaczego maz autorki mialby im mieszkania kupowac? To one nic nie dostaly z majatku rodzicow? Niech zale maja do matki nie do brata.
    Druga sprawa.na razie jest ok ale znam pidibny przypadek wspilnego zamieszkiwania z tesciowa i owa tesciowa przyjmuje wnuki. Co puatek corka pidrzuca jej swoje dzieci ktore robia harmider balagan i placza sie pod nogami mojej znajomej ktora tez mieszka z tesciowa. Coreczka odpoczywa a ona meczy sie z tymi odwiedzajacymi dziecmi.....
    Dytuacha jest trudna. Autorka musi podzieluc ten dom lub zaczac budowac swoj. Takze przestac im uslygiwac i sprzatac. Skoro razem mieszkacue to razem sprzatacie i dzielicie sie obowiazkami. Ustalcie grafik kto kiedy sprzata. Osibno prowadzcie gospidarstwa. Kazdy swoje niech je. Oplaty za prad wode dzielicie syosownie na osoby i wy placucue za dwie a oni za siebie. Nie mozesz nauczyc ich ze ty jesres spinsorka i sluzaca.
  • hassaka 01.01.17, 13:49
    Sorry za bledy ale z tel pisze.
  • agneskau 01.01.17, 13:54
    Ja też sobie nie wyobrażam, że teściowa ( w dodatku jak napisała autorka podupadająca na zdrowiu, bo nie pomaga w gospodarstwie) przyjmuje u siebie wnuki (dzieci w rodzinie będzie przybywać, a nie ubywać) , a ja miałabym z nimi siedzieć pod jednym dachem, może im gotować lub co , miałyby patrzeć jak ja jem, a im nie dam? Sprzątać po nich, gdy szwagierki podrzucą swoje dzieci na wekend, ferie mamie? Będą chodzić po całym domu, kręcić się po jej pokojach, zaglądać, mówić, że im się nudzi a ty będziesz się nimi zajmować, a szwagierki będą właśnie odpoczywać w swoich domach? Inaczej jak teściowa będzie miała wydzieloną oddzielną część domu.
  • yoma 01.01.17, 14:22
    To cię nie usprawiedliwia.

    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • basiastel 01.01.17, 14:34
    A Wy tak wierzycie, że autorka sprząta w pokojach teściowej i jej córek, że myje ich okna? Wierzycie, że utrzymuje pracujące dorosłe osoby, których nie lubi? Naprawdę, niczego takiego nie napisała i nie sprawia wrażenia takiej frajerki, wręcz przeciwnie. Pomijam już dziwny fakt, że dom rzekomo wielki, a dorosłe siostry mieszkają w jednym pokoju.
  • beatrycja.30 01.01.17, 14:42
    Ja w ogóle nie wierzę w połowę tego co ona napisała.
  • fusun1804 01.01.17, 14:57
    Przeczytaj watki o wigilii a- Barbary. Tez sie wierzyć nie chce. Ale albo to jest prawda co te kobiety piszą albo to forum opanowały trolle.
  • fusun1804 01.01.17, 14:55
    To jest w poście początkowym :

    "nikt się nie dokłada do niczego- wszystko idzie z naszej kieszeni- zrobiliśmy remont po ślubie bo czasy PRL dawno minęły a one się panoszą po domu "
    Dalej :
    "Nikt nie docenia pracy męża i mojej- to tak wygląda jakby tak musiało być. Siostry nie pomagaja w niczym - mam duży ogród , duży dom - nikt nigdy nie pomógł mi w umyciu okiem czy w ogrodzie."

    Kilka postów dalej Autorka pisze ze rownież pracuje na roli ( czyli obrabia gospodarkę męża ) i jednocześnie zapewnia ze ta praca na roli ja relaksuje.
  • beatrycja.30 01.01.17, 15:02
    Zrobi wszystko dla męża? Nigdy takich rzeczy nie zrozumiem. Nie twierdzę że ona kłamie ale chyba trochę ubarwia
  • basiastel 01.01.17, 15:18
    Ależ obrabiają swoje, czerpią z tego zyski i myślą, że robią komuś łaskę. Siostry mają swoja pracę. Kto i za co ma ich doceniać i pomagać?
  • fusun1804 01.01.17, 15:30
    Nie chce mi sie ponownie czytać wszystkich wpisów. Byc moze szwagierki maja swoją prace. Ale Autorka obrabia nie swoj dom i pracuje na nie swojej roli - to jest pewne. Czy ten dom i rola sa własnością tylko męża czy męża i teściowej czy moze jeszcze szwagierek - nie wiemy. Wiemy ze nie JEJ, ze nie otrzymuje za ta prace wynagrodzenia, ze jak sie wspaniałemu panu mężowi znudzi to ja moze za drzwi wystawić.
  • basiastel 01.01.17, 15:40
    No ale napisała "mam duży dom i ogród". Jak się ma, to się obrabia i nie narzeka, albo sprzedaje i robi cos innego.
  • beatrycja.30 01.01.17, 15:46
    Jak ma? Mąż ma dom. Przynajmniej tak pisała. Bo aktu notarialnego nie widziała. A że to nie jest jej dom to chyba wie. Jej w sensie prawnym.
  • basiastel 01.01.17, 16:11
    Siostry nie pomagaja w niczym - mam duży ogród , duży dom - nikt nigdy nie pomógł mi w umyciu okiem czy w ogrodzie.
  • fusun1804 01.01.17, 15:55
    "No ale napisała "mam duży dom i ogród". Jak się ma, to się obrabia i nie narzeka, albo sprzedaje i robi cos innego."

    Tak, tak napisała w pierwszym poście. A potem sie okazało ze w tym dużym domu ( nie wiemy jak dużym ) mieszkają w 5 osob, tam mieszkają rownież 2 siostry meza i jego matka. Autorka za darmo ogarnia dom i pracuje na roli - w zamian za to jest tolerowana przez tesciowa ( bo szwagierki uyz ja traktują z góry ) , ma miejsce do spania i możliwość korzystania ze wspólnej kuchni i łazienki.

    To brzmi nieprawdopodobnie bo to w sumie niewolnictwo w Europie w XXI wieku ale gdybym sie nie przeciwstawiła to bym wylądowała w bardzo podobnej sytuacji.
  • fusun1804 01.01.17, 16:01
    Acha, i sprzedać to Autorka moze cos do niej należy. Do Autorki nie należy NIC.

    Pewnie sama tez pochodzi ze wsi, rodzina sie cieszy ze wyszła za mąż, z powrotem jej nie przyjmą bo co powiedzą ludzie ? Jej rodzina sie chwali jak to autorka ma wspaniałego meza
    Jaka świetna partie zrobiła
    paczta pani
    dom ma
    Ogród ma
    a to ze faktycznie jest darmowa wyrobnica nikomu nie przeszkadza
  • gat45 01.01.17, 16:11
    No przecież gdzieś wyżej sama pisze, że ujęła się dumą : "co do tego że nie dopilnowałam tego przed ślubem to niby jak- zapytać się ,, mój przyszły mężu pokaż mi akt notarialny bo muszę sprawdzić kto może z nami mieszkać '' jak byd wyglądała w oczach męża i jego rodziny- materialistka, która wyszła za bogatego faceta i chce zagarnąć majątek".
    No to teraz nie wygląda na materialistkę. Bo i nie ma po temu podstaw. Ale że mąż sam jej dokładnie nie powiedział, jaki jest stan jego majątku.... To już przerasta moje rozumienie. I na dodatek nie zgodził się na intercyzę, bo z takiego dokumentu wszystko musiałoby jasno wyniknąć.
    Biedna kobieta, na własne życzenie wmanewrowała się w nieciekawą sytuację. Ciężko jej będzie jakoś to poukładać.
  • fusun1804 01.01.17, 16:23
    "No przecież gdzieś wyżej sama pisze, że ujęła się dumą : "co do tego że nie dopilnowałam tego przed ślubem to niby jak- zapytać się ,, mój przyszły mężu pokaż mi akt notarialny bo muszę sprawdzić kto może z nami mieszkać '' jak byd wyglądała w oczach męża i jego rodziny- materialistka, która wyszła za bogatego faceta i chce zagarnąć majątek".

    Ja tu żadnego bogatego faceta i żadnego majątku do zagarnięcia nie widze.
    Dla Autorki było wazne zeby w oczach JEGO rodziny nie wyjsc na materialistke.
    No to mieszka na kupie z tesciowa i szwagierkami, haruje w nieswoimi domu i na nieswojej roli ale na materialistke nie wyszła.

    Ja sie zastanawiam nad inna rzeczą- gdzie jest rodzina Autorki ? Co na to JEJ rodzice, rodzeństwo ?
  • basiastel 01.01.17, 16:28
    Cieszą się, że się jej z domu pozbyli - przecież tez mieszkali wszyscy w kupie.
  • tt-tka 01.01.17, 16:39
    fusun1804 napisała:


    > Ja sie zastanawiam nad inna rzeczą- gdzie jest rodzina Autorki ? Co na to JEJ r
    > odzice, rodzeństwo ?

    Autorka "do domu rodzinnego ma spory kawalek drogi", cokolwiek to znaczy. Zadnych sygnalow, ze jej rodzina interesuje sie, przyjezdza, dzwoni, pisze i o cokolwiek pyta. Zapewne nawet nie maja pojecia, jak wyglada codziennosc corki/siostry. Wzglednie dostaja zapewnienie, ze "z mezem rozumiemy sie bez slow, wszystkie decyzje podejmujemy wspolnie i powolutku dazymy do swoich celow". Jakich celow, jak daza, jak wyglada proces decyzyjny (telepatia ?) - nie wiemy.

    W tym zalozycielskim poscie padlo jeszcze jedno zdanie, na ktore wtedy nie zwrocilam uwagi - po opisaniu nieciekawej codziennosci autorka wspomina brak reakcji meza i "tak to wyglada, jakby tak mialo byc". Coz, zapewne tak wlasnie mialo byc. Wyrazy wspolczucia.
  • beatrycja.30 01.01.17, 16:46
    Też współczuję. Mam daleką rodzinę na wsi i wiem że takie życie na kupie to norma. Nawet jeśli ludzie mają 6 pokojowe domy i dwie łazienki to zwykle kuchnia jest jedną i młoda rodzina nie ma wydzielonej swojej części. Tak jak dawniej.
  • enith 01.01.17, 16:57
    > W tym zalozycielskim poscie padlo jeszcze jedno zdanie, na ktore wtedy nie zwro
    > cilam uwagi - po opisaniu nieciekawej codziennosci autorka wspomina brak reakcj
    > i meza i "tak to wyglada, jakby tak mialo byc". Coz, zapewne tak wlasnie mialo
    > byc. Wyrazy wspolczucia.

    I to jest chyba najbardziej w tym wszystkim niepokojące. Mąż wie, co się dzieje i NIE REAGUJE. Jak to o nim świadczy? Autorka wini teściową i szwagierki za całe zło tego świata chyba wyłącznie po to, by nie musieć wskazać palcem prawdziwego winowajcy odpowiedzialnego za obecną sytuację: jej własnego męża. Facet sprowadził na gospodarkę żonę i nie zadbał o to, żeby ułatwić ułożenie stosunków między czterema dorosłymi babami? Przecież to jest jego rola i jego odpowiedzialność. Jak można było nie ustalić kwestii opłat, korzystania z części wspólnych, jak kuchnia i łazienka, remontów, sprzątania itd.? Facet nie zadbał o nic. Wyremontował chatę za żony oszczędności i łaskawie zezwala jej na pracę na jego własnej roli, ale w żaden sposób nie zrewanżował się żonie, próbując ułatwić jej wejście do nowego domu.
    Nic dziwnego, że kobieta napisała tutaj. Na męża, wbrew temu, co buńczucznie zadeklarowała w poście założycielskim, liczyć nie może. I stąd frustracja i wykłócanie się z forumowiczami. Bo z jej sytuacji łatwego i szybkiego wyjścia NIE MA.
  • beatrycja.30 01.01.17, 17:06
    Być może ale tylko być może ona nie miała oszczędności tylko to były pieniądze z wesela. To jest typowe na wsi. Ale to tylko domysły.
    Szkoda dziewczyny, szczególnie że chyba nie jest naiwna dwudzistolatka a raczej trzydziestolatka która się wyrwała z rodzinnego domu na wsi, bez pracy i być może też bez wykształcenia
  • kilop84 01.01.17, 21:57
    Widzę, że znasz obraz wsi taki jaki chcesz widzieć- kobiety tlenione blondi, buty za 5 zł, jedna torebka na 10 lat, skończona ledwie zawodówka itd itd itd. Otóż mam maturę łał prawda...studia z wydziału nauk o zdrowiu. No szał prawda....przed tym,jak stanęłam ,,u boku męża'' przed ołtarzem pracowałam 1 prawie 10 lat w zawodzie a teraz nie pracuję. Także nie wrzucaj wsi do jednego worka.
  • beatrycja.30 01.01.17, 22:07
    Nie pracujesz? A co z firmą?
  • kilop84 01.01.17, 22:13
    Funkcjonuje, ale w niej nie pracuję.
  • fusun1804 01.01.17, 22:18
    Mozesz jakos przybliżyć w jakiej branży funkcjonuje Twoja firma ?
  • tt-tka 02.01.17, 00:22
    Pardon. Nie rozumiem. Masz/mialas lub prowadzilas firme (firma funkcjonuje, ale w niej nie pracujesz, co to znaczy ? jesli ona twoja, to przynajmniej na ksiegowosc powinnas rzucic okiem od czasu do czasu), a nie potrafilas zapytac o wlasnosc ? Nadal nie umiesz ? A jesli nie chcesz pytac z dowolnych powodow, nie jestes w stanie tego sprawdzic ?
    Bo stwierdzenie, ze dom i gospodarka jest meza, gdyz on ma przepis, daruj, traci mi calkowita nieznajomoscia elementarnych pojec z zakresu wlasnosc, nieruchomosci itp.
  • kilop84 02.01.17, 00:37
    Uściślając mąż jest właścicielem całej nieruchomości wg aktu który czytałam.
  • tt-tka 02.01.17, 00:45
    kilop84 napisał(a):

    > Uściślając mąż jest właścicielem całej nieruchomości wg aktu który czytałam.


    O, zdazylas przeczytac ? Niedawno opieralas sie tylko na slowach meza :)
    Swietnie, ze jest wlascicielem, kamien z serca. A jaki to akt ? Darowizna, testament, umowa cywilno-prawna, wyciag z hipoteki ? Jakie sa obciazenia ?
  • fusun1804 02.01.17, 00:55
    Jesli mąż jest jedynym właścicielem całej nieruchomości to na jakich warunkach / jakim prawem mieszkają tam jego siostry ? Piasalas ze panny pracują. Jesli tak to nie ma przeszkód zeby sie wyprowadziły i wynajęły,mieszkanie.
  • tt-tka 02.01.17, 01:13
    fusun1804 napisała:

    > Jesli mąż jest jedynym właścicielem całej nieruchomości to na jakich warunkach
    > / jakim prawem mieszkają tam jego siostry ?

    Zapewne dlatego, ze sa zameldowane. A warunkow, cos mi w duszy szepce, nikt nie omawial i nie ustalal.

    Piasalas ze panny pracują. Jesli ta
    > k to nie ma przeszkód zeby sie wyprowadziły i wynajęły,mieszkanie.

    Moga byc przeszkody. Np ich niechec do wyprowadzki. Zarobki zbyt male na wynajem. Bliskosc pracy. Chec bycia z matka.
    Nie wiemy nic o ich wzajemnych stosunkach, ale jesli niechec meza do bab byla widoczna, moze nawet okazywana, to one moga byc bardzo zzyte i solidarne.
    No i nadal nie wiemy, w jakim sa wieku, gdzie i w czym pracuja, ile zarabiaja... a o wewnatrzrodzinnych rozliczeniach/zaleznosciach itp takze nie wiemy nic. Poza tym, ze zamezna juz siostra wyprowadzila sie i ze sa lub byly tarcia na linii jej maz i jej brat. Na jakim tle, czyzby jednak finansowym ?
  • fusun1804 02.01.17, 01:42
    "o wewnatrzrodzinnych rozliczeniach/zaleznosciach itp takze nie wiemy nic. Poza tym, ze zamezna juz siostra wyprowadzila sie i ze sa lub byly tarcia na linii jej maz i jej brat. Na jakim tle, czyzby jednak finansowym ?"

    Tez mi to przyszło do głowy.

    Poza tym Autorka jest zdana na łaskę i niełaskę meza i szwagierek. Bedą chciały to sie wyprowadza a jak bedą chciały zostać to zostaną.

    A co do tego niemowlęcia to na razie tylko je, śpi i robi te nieszczęsne kupy. Niedlugo poszerzy działalność i bedzie siadało, ząbkowanie, raczkowało, gaworzyło etc. I to wszystko bedzie komentowane przez tesciowa i szwagierki, wszystko bedzie wzbudzać zachwyt. O jakiego cudownego bąka puściło nasze maleństwo ...... I to wszystko w Waszym domu, w Waszejwspolnej kuchni. Wyobraź to sobie.
  • beatrycja.30 02.01.17, 06:39
    Przecież, autorko, wcześniej nie czytałaś żadnego aktu. Teraz tak?
    Myślę że coś kręcisz.
    Na jakich zasadach mąż dostał dom a jego trzy siostry zero?
    Ile siostry mają lat i czy pracują?
    Co z twoją firmą?
    Oczywiście ze nie musisz odpowiadać chociaż to są kluczowe sprawy a nie gadanie o kupkach niemowlaka.
    Generalnie nie zazdroszczę Ci sytuacji i współczuję bo jak pisałaś w pierwszym poście, masz już tego dość. Działasz jakoś żeby to zmienić?
  • basiastel 02.01.17, 11:00
    czytałaś, tylko jakoś nie potrafisz określić co to za akt!
  • kilop84 02.01.17, 18:42
    Darowizna
  • fusun1804 02.01.17, 18:51
    kilop84 napisał(a):

    > Darowizna

    Czy mogłabyś jakos uściślić co kto i komu podarował ?
  • beatrycja.30 01.01.17, 16:34
    Też mi się wydaje że pochodzi ze wsi i rodzina cieszy się że dobrze wyszła za mąż. Na wsi nawet teraz w dwudziestym pierwszym wieku to normalne niestety.

    Pomyślcie co by napisała (zakładam) 21 letnia ucząca się w szkole pomaturalnej szwagierka o tym co dzieje się w jej rodzinnym domu od roku.
  • kilop84 01.01.17, 22:17
    Napisz proszę co napisałaby ta szwagierka - wczuj się w jej rolę. Jestem tego ciekawa jak to wygląda od drugiej strony przedłożone przez postronną osobę.
  • beatrycja.30 01.01.17, 22:19
    A ile ta szwagierka ma lat? I druga?
  • beatrycja.30 01.01.17, 22:29
    Bo może czuć inaczej gdy ma 19 lat i uczy się a inaczej gdy ma 29 lat i pracuje. Nie wiem, może w domu jest zła atmosfera, nie ja tam mieszkam. One tam mieszkają pewnie od urodzenia, to dom ich rodziców a może nieżyjąch dziadków. Nie wiem bo tego nie napisałaś. Generalnie radzę porozmawiać z teściową o wizytach i o czym tam jeszcze uważasz za słuszne, o tym o co pytałaś w pierwszym poście.
  • ramelos 01.01.17, 16:09
    Nie czytałam dokładnie wpisów ....ale ma podobno intercyzę. Czyli w razie czego i tak nie ma nic, pracuje nie dla siebie. Daje z siebie robić służącą, obsługuje, sprząta, uśmiecha się i zgadza na to by z jej pieniędzy utrzymywać " darmozjadów". Jeśli mój mąż miałby taki dom to na męża zasadach ( i moich) by tam teściowa mieszkała ( tzn. dostałaby pokój) gości musiałaby uzgadniać z nami, bo to nasz dom, nie jej.... Pełnoletnie siostry czy bracia na 100% by ze mną nie mieszkały a już na pewno nie na mój koszt. Dałabym im jakiś czas na wyprowadzkę i to już przed ślubem. Po ślubie nie zgodziłabym się tak mieszkać jak autorka. Widocznie jej pasuje, wiedziała co ją czeka. A mężowi ta sytuacja pasuje???? mieszkać z matką jeszcze ok. do zaakceptowania na mężowskich warunkach a nie na rządzicielstwie teściowej. A te siostry to wiecznie z wami????? Wyjdą za mąż, może mężów sprowadzą? Lub bez męża dzieci będą miały? I one mają rządzić w domu twojego męża i mieszkać jak u siebie. Niech sobie wynajmą mieszkanie lub idą pomieszkać teraz do siostry której przy dziecku pomogą.
  • gat45 01.01.17, 16:16
    Powiedz mi, po co pisać nie przeczytawszy całości ? Żadnej intercyzy nie ma, chociaż autorka chciała. Czyli to raczej mąż "wspaniałomyślnie" odmówił. Co dla mnie jest bardzo złym znakiem.
    A co Ty byś zrobiła w danej sytuacji może być interesujące tylko wtedy, kiedy znasz sytuację, którą się tu omawia. Inaczej to sztuka dla sztuki. Załóż własny wątek, bo tak tylko zaciemniasz obraz.
  • ramelos 01.01.17, 17:10
    Ok. Niedoczytałam. Nie ma intercyzy -ok.Co nie zmienia faktu ze wraz z mężem utrzymuje jego dorosłą rodzinkę i jest ich służącą.
  • tt-tka 01.01.17, 17:26
    ramelos napisał(a):

    > Ok. Niedoczytałam. Nie ma intercyzy -ok.Co nie zmienia faktu ze wraz z mężem ut
    > rzymuje jego dorosłą rodzinkę i jest ich służącą.

    Sekunde, a skad wiemy, ze utrzymuje ? Ona nic nie wie, wiec i poinformowac nas nie mogla. Jezeli gospodarstwo zostalo przekazane mezowi (jezeli ! autorka tego nie wie) za rente, to matce utrzymanie nalezy sie jak psu zupa. NALEZY. Siostry - pracuja, ucza sie ? Nie wiemy tego takze. Czy one wyjadaja z lodowki produkty kupione za krwawice brata ? O codziennosci tak przyziemnej i materialnej rowniez nic nie wiemy.
    Co do sluzacej - autorce zasugerowano juz w jednej z pierwszych odpowiedzi, ze moze tych okien po prostu nie myc. Ewentualnie tylko w swoim pokoju. Ktos jej kaze ? Zmusza ? Czyzby wspanialy i kochany maz ?
  • enith 01.01.17, 17:35
    W pierwszym poście napisała wyraźnie, że "nikt się do niczego nie dokłada". W jednym z kolejnych, że "kuchnia wspólna, w większości przez nas zaopatrywana". No niestety, wygląda na to, że kilop i jej mąż utrzymują z osobistej pracy na roli pięć dorosłych osób, w tym jej dwie dorosłe, pracujące szwagierki. Teściowa jak najbardziej może mieć umowę dożywocia z utrzymaniem. Ale czy jej córki też?
  • tt-tka 01.01.17, 17:45
    "W wiekszosci przez nas zaopatrywana", czyli nie wylacznie. A ile zjadaja szwagierki, ile maz ? Poza tym czy ona widziala i miala w reku rachunki, czy wie, jakie sa dochody jej i meza i kto za co placi ? Czy opiera sie tylko na slowach meza, a moze na wlasnym wyobrazeniu ?
    Najprostsze, skoro juz robili ten remont, bylo zalozyc podliczniki, co juz kilkakrotnie zostalo powiedziane. Nadal mozna to zrobic. Czemu nie jest robione ?
  • enith 01.01.17, 17:58
    > Najprostsze, skoro juz robili ten remont, bylo zalozyc podliczniki, co juz kilk
    > akrotnie zostalo powiedziane. Nadal mozna to zrobic. Czemu nie jest robione ?

    Bo prawdopodobnie nikomu poza kilop na tym nie zależy. A ponieważ ona ma tam akurat najmniej do gadania, to liczników nie ma i nie będzie.
  • tt-tka 01.01.17, 18:09
    Prawdopodobnie.
    Wrocilam do poczatku, nie doczytalam sie ani ze szwagierki pracuja, ani nawet w jakim sa wieku ? Bylo gdzies pozniej i umknelo mi ?

    Jest jeszcze mozliwosc taka (kilop nam tego nie powie, bo nie wie), ze dziedzicza po ojcu wszystki dzieci w rownych czesciach (zamezna corka moze dostala posag :) ?
    A maz podaje sie za jedynego i wylacznego wlasciciela, bo tylko on chce / postanowil /ustalono to - zostac na gospodarstwie, ziemie nalezna siostom dzierzawi, a przyszlosciowo ma splacic. Wtedy fakt, ze on wyklada gotowke na rachunki biezace jest dosc oczywisty.
  • enith 01.01.17, 18:18
    " kilop84 30.12.16, 12:50
    Mąż otrzymał przepis całości, siostry mają pokój, teściowa ma pokój, kuchnia wspólna w większości przez nas zaopatrywana, panny pracują."

    Wiemy też, że w momencie przepisania majątku na syna, córki były już pełnoletnie, ale nie wiemy, kiedy dokładnie to przepisanie miało miejsce i stąd wieku pań nie znamy.
  • tt-tka 01.01.17, 18:33
    Dzieki, jasne.

    Co do "w momencie przepisania majatku na syna" - Enith, my nawet nie wiemy, czy cos takiego mialo miejsce ! W jakiej formie, na jakich warunkach, z jakimi sluzebnosciami ewentualnie. Kilop nam tego nie powie, bo tez nie wie - ona wie tylko, ze "maz ma przepis na dom", no prosze cie.
    W sumie rada Basistel byla najlepsza - niech pani Kilop powie szwagierkom, opcjonalnie tesciowej, ze nie zgadza sie na czeste wizyty/wyjadanie z lodowki/oplacanie rachunkow za wszystkich. Wzglednie niech zmieni zarowke w kuchni, a jeszcze lepiej w pokoju szwagierek, na slabsza, bo za duzo pradu idzie. Wtedy rzeczywiscie szybko sie wyjasni, kto tam ma prawa, cos do powiedzenia i na jakiej zasadzie
  • 3-mamuska 01.01.17, 17:50
    enith napisała:

    > W pierwszym poście napisała wyraźnie, że "nikt się do niczego nie dokłada". W j
    > ednym z kolejnych, że "kuchnia wspólna, w większości przez nas zaopatrywana". N
    > o niestety, wygląda na to, że kilop i jej mąż utrzymują z osobistej pracy na ro
    > li pięć dorosłych osób, w tym jej dwie dorosłe, pracujące szwagierki. Teściowa
    > jak najbardziej może mieć umowę dożywocia z utrzymaniem. Ale czy jej córki też?
    >

    Moze u nich w rodzinie jest tak ze corki sa na utrzymaniu rodziców do ślubu (?) tego nie wiemy.
    A moze taka jest umowa ,ze tylko synuś dostał wszystko a siostry nic, to dziedzic ma sie opiekować rodzina? Do samodzielności sióstr i śmierci matki.

    Jeśli żona nie widziała papierów ,moze tez nie wie o pewnych ustaleniach rodzinnych. Nie wiadomo czy maz przyznałby sie do tego. Bo moze wtedy żona nie chciałby ładować kasy w nie swoje z lokatorami ,albo nie zamieszkany u nich lub nawet odwlekała ślub.

    Moim zdaniem tu po prostu jest strasznie duzo dziwnych akcji.
    Maz niby przytakuje zonie ze siostry przeszkadzają, bo se myśli pogada ponarzeka jednym uchem wpuszczę drugim wypuszczę, a z jego podejściem do kobiet to moze wcale sie nie liczyć z jej zdaniem.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • enith 01.01.17, 18:08
    > Moze u nich w rodzinie jest tak ze corki sa na utrzymaniu rodziców do ślubu...

    Zgadzam się, to jest bardzo prawdopodobne. Co w praktyce dla autorki wątku oznacza, że mogą minąć lata całe zanim dojdzie do wyprowadzki szwagierek do mężów. A może być też tak, że siostry za mąż nie powychodzą i zostaną dożywotnio u brata na gospodarce.

    > Jeśli żona nie widziała papierów ,moze tez nie wie o pewnych ustaleniach rodzinnych.

    O, ja nie mam wątpliwości, że kilop nie wie o większości ustaleń rodzinnych. Ona się zżyma na teściową i szwagierki, regularnie skarży mężowi, a ten palcem nie kiwnie, bo wie, że panie są nie do ruszenia z tej posiadłości. Uczciwość nakazywałaby podzielić się tą wiedzą z żoną, którą ściągnęło się na chatę do matki i sióstr, ale my już wiemy, że mąż do najuczciwszych i najszczerszych ludzi raczej nie należy.
  • gat45 01.01.17, 18:40
    enith napisała:

    >
    [...], ale my już wiemy, że mąż do najuczciwszych i najszczerszych ludzi rac
    > zej nie należy.

    No nie, tak nie można ! Nic nie wiemy o mężu oprócz tego, cośmy tu sobie wydedukowały. I jakby te dedukcje nie były prawdopodobne, to z pewnością nie wiemy NIC. A mimo że nasze domysły są prawdopodobne, może nawet bardzo prawdopodobne, to sytuacja może być inna i odmawiać uczciwości i szczerości komuś na takich podstawach nie mamy prawa.
    Gdyby chociaż autorka wątku wyjaśniła, dlaczego nie doszło do podpisania intercyzy... Bo mnie właśnie tu zgrzyta. Dlaczego ? Ona chciała, proponowała, jak się jej wydawało - wielkodusznie. Ale intercyza bezlitośnie przedstawia pełny stan majątkowy obojga małżonków w chwili zawierania związku. Dlaczego nie ma intercyzy ?
  • enith 01.01.17, 18:52
    Przyjęcie na remont własnej posiadłości osobistych oszczędności żony bez jakiejkolwiek rekompensaty lub zabezpieczenia dla niej (jak choćby dopuszczenie do udziału w części nieruchomości, którą pomogła wyremontować) jest dla mnie nieuczciwe. Tak nie zachowuje się człowiek uczciwy. Dalej, człowiek szczery pokazałby swojej żonie dokumenty dotyczące stanu własności nieruchomości, na remont której ona przeznaczyła swoje osobiste oszczędności. Czemu tego nie zrobił? Może dlatego, że uważa, ze żona nie musi znać faktów, a może zwyczajnie okłamał ją w sprawie przepisania na niego gospodarstwa przez rodziców? Jaki mąż może mieć cel w utrzymywaniu własnej żony w niewiedzy na temat stanu prawnego domu i prawa do zamieszkiwania tam reszty jego rodziny? Nie, mąż autorki wątku nie jest ani szczery ani ucziwy wobec niej. Pytanie, dlaczego tak jest?
  • fusun1804 01.01.17, 19:19
    "Przyjęcie na remont własnej posiadłości osobistych oszczędności żony bez jakiejkolwiek rekompensaty lub zabezpieczenia dla niej (jak choćby dopuszczenie do udziału w części nieruchomości, którą pomogła wyremontować) jest dla mnie nieuczciwe. Tak nie zachowuje się człowiek uczciwy. Dalej, człowiek szczery pokazałby swojej żonie dokumenty dotyczące stanu własności nieruchomości, na remont której ona przeznaczyła swoje osobiste oszczędności.
    Czemu tego nie zrobił? "

    Bo mu tak pasowało, bo tak DLA NIEGO jest korzystnie. A Autorka w chwili zawierania ślubu była dorosła i pełnosprawna umysłowo kobieta. Nie zapytała, nie poprosiła o dokumenty zeby nie wyjsc na materialistke. Juz to wyjaśniała.
  • enith 01.01.17, 19:47
    Ah, Fusun, moje pytania były czysto retoryczne. To była odpowiedź na zarzut, że dopowiedziałam sobie, że mąż kilop jest wobec niej nieszczery i nieuczciwy. Ja doskonale wiem, dlaczego mąż zachował się tak, jak się zachował: bo jest nieszczery i nieuczciwy :-)
  • fusun1804 01.01.17, 18:33
    Jesli Autorka nie moze wrócić do domu rodzinnego i tam przeczekać do momentu znalezienia lokum i pracy, to pozostaje jej poszukać pracy w swojej okolicy. jesli nie ma zawodu to na jej miejscu poszukałabym możliwości odpłatnej pracy na roli u jakiegos rolnika , czyli robiłabym za odpowiednia opłata to co obecnie Autorka robi za darmo u wspaniałego męża. Nie wiem czy jakis rolnik w okolicy odwazy sie ja zatrudnic No bo co powie mąż ? Co powiedzą ludzie ?

    Jesli Autorka tez pochodzi ze wsi ( a pewnie tak jest, przeciez nie pochodzi zduzego miasta z wykształconej rodziny ) to mogła wyjechać za granice i pracować w holenderskiej szklarni albo u niemieckiego rolnika, robić co chce z wypłata , wynajmować swoje własne lokum albo na spółkę z kimś i miec te same prawa co współlokatorzy.
    Ale wtedy nie mogłaby powiedzieć " mam duży dom i ogród i wspaniałego męża".
  • tt-tka 01.01.17, 18:48
    Wrocic do domu rodzinnego ? Majac wspanialego i kochanego meza ? przezegnaj sie, kobieto :)
    Powiedziec... bogowie, ile juz razy w zyciu slyszalam "jak jego, to i moje, nie ?" (i odwrotnie tez, gwoli sprawiedliwosci, jak moje, to i jego). Tlumaczenie, ze wcale nie, nie zawsze pomagalo. Rzadziej niz czesciej. Przynajmniej dopoki zycie nie wykazalo, ze jednak nie.
  • szpil1 01.01.17, 20:10
    fusun1804 napisała:

    > Jesli Autorka nie moze wrócić do domu rodzinnego i tam przeczekać do momentu zn
    > alezienia lokum i pracy, to pozostaje jej poszukać pracy w swojej okolicy.

    Przecież autorka jest właścicielką firmy, w której nie musi pracować ani nawet bywać, a firma i tak przynosi dochody. Także autorka woli się relaksować pracując na roli. To jest wyżej napisane, czytaj wątki, a nie ją do pracy wysyłasz, no :-D!

    A tak poważnie, to mi to wygląda na taką wiejską - chyba trochę już minioną - wiejską mentalność, że żona przychodzi do domu męża, cały swój posag dokłada do jego majątku, ale to mąż i rodzice (w tym wypadku teściowa) oraz ich "zastana" rodzina mają prawo głosu. Stąd oczywiste jest, że jej pieniądze włożone w remont to jego pieniądze, gospodarstwo należy tylko do niego (ewentualnie do sióstr także), a autorka jest jako żona od prania, gotowania, sprzątania i robienia w polu.
  • enith 01.01.17, 21:19
    > A tak poważnie, to mi to wygląda na taką wiejską - chyba trochę już minioną - w
    > iejską mentalność, że żona przychodzi do domu męża, cały swój posag dokłada do
    > jego majątku, ale to mąż i rodzice (w tym wypadku teściowa) oraz ich "zastana"
    > rodzina mają prawo głosu. Stąd oczywiste jest, że jej pieniądze włożone w remon
    > t to jego pieniądze, gospodarstwo należy tylko do niego (ewentualnie do sióstr
    > także), a autorka jest jako żona od prania, gotowania, sprzątania i robienia w
    > polu.

    Dokładnie tak samo to widzę. Panią na włościach to ona zostanie, gdy oboje teściowe zejdą już z padołu łez, a reszta sióstr wyprowadzi się do mężów. Potem gospodarstwo odziedziczy syn, który sprowadzi sobie żonę i to Kilop będzie odtąd obsługiwana przez synową, synowa z kolei będzie mieć jazdy takie, jakie Kilop ma teraz i historia zatoczy koło :-D
  • ida_marcowa1 01.01.17, 19:09
    umarłam...ze śmiechu :)koleżanki drogie co wyscie jadły i piły na tego sylwestra???już kilka razy zdążyłyście wątkodawczynię rozwieść, wydziedziczyć, wyprowadzić, pozbawić rozumu i rozsądku ( no bo jak to nie sprawdzić majatku przed ślubem :)dopisałyście takie scenariusze, że niejedna telenowela wymięka :)
    wszystkiego dobrego w nowym roku :)
  • fusun1804 01.01.17, 19:16
    A mnie w ogóle jest nie dosmiechu. Nikt tu zadnych scenariuszy nie pisał, raczej domniemania i niestety chyba sa prawdziwe.
    Przy czym w czarnej dupie to ta dziewczyna bedzie jak zajdzie w ciaze.
  • gat45 01.01.17, 19:26
    A jak Ty widzisz sytuację osoby, która wchodzi do nowej rodziny nie mając pojęcia, co w jej nowym domu jest czyje i kto ma do czego prawo ? Co jest z jej strony ujmującym ustępstwem, a co obowiązkowym dostosowaniem się do wewnątrz rodzinnych zapisów spadkowych ?
    Z dużo widziałam w życiu sytuacji, gdzie nie sprawdzono wzajemnych zobowiązań i NIGDY nie kończyło się to dobrze.
    Wcale mi nie do śmiechu, jak myślę o sytuacji całej tej rodziny. Oby się jak najszczęśliwiej skończyło, ale droga do takiego zakończenia daleka.
    A co Ty piłaś, że udało Ci się z tej dość smutnej opowieści wyciągnąć radosny chichot ?
  • fusun1804 01.01.17, 20:01
    W kazdymrazie na podstawie lektury tego forum widze ze moj były mąż bez problemu znajdzie ochotnicza darmowa służącą. A ja jeszcze pożałuje !!!
  • 3-mamuska 01.01.17, 20:21
    ida_marcowa1 napisała:

    > umarłam...ze śmiechu :)koleżanki drogie co wyscie jadły i piły na tego sylwestr
    > a???już kilka razy zdążyłyście wątkodawczynię rozwieść, wydziedziczyć, wyprowad
    > zić, pozbawić rozumu i rozsądku ( no bo jak to nie sprawdzić majatku przed ślub
    > em :)dopisałyście takie scenariusze, że niejedna telenowela wymięka :)
    > wszystkiego dobrego w nowym roku :)

    Nikt jej nie zrowodził.
    Ona ma problemy siostrami meza, jeśli maz o tym wie to jako kochający maz powinnen rozmówić sie z siostrami,a nie robic z zony służąca i pozwalać na utrzymanie sióstr .

    Jeśli tego nie zrobił najwidoczniej ma powody, o których żona nie wie wszak nie widziała żadnych dokumentów.
    Zeby sie pozniej nie okazało ze płaci nie na swoje, a maz otrzyma wszystko po śmierci matki, lub musi utrzymywać siostry do ich ślubu. A matkę do śmierci.

    Nawet nie biorac pod uwagę rozwodu to taka sytuacja jak jest teraz jest męcząca dla autorki wątku.
    A rozwody no cóż co 3 małżeństwo sie rozpada.
    Wiadomo ze jak człowiek młody zakochany to nie myśli o prawie zapisach i majątku. Poza tym wierzy ze bierze ślub ma całe zycie.
    Jak to było pobierają sie koteczki z misiami a rozwodzą małpy z baranmi.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • tt-tka 01.01.17, 21:14
    ida_marcowa1 napisała:

    > umarłam...ze śmiechu :)koleżanki drogie co wyscie jadły i piły na tego sylwestr
    > a???

    Nic. Scisla dieta. Moze dlatego czarno widze.
    Rozwodu nie przewiduje, przynajmniej poki co - jemu sie to nie oplaci, a ona nie ma dokad pojsc. Abstrahujac od faktu, ze nie widzi potrzeby.
    Ale ciekawe, jak wygladaja sprawy pieniezne w tej ich dwuosobowej rodzinie. Kto ustala liste zakupow. Kto daje pieniadze. Czy jesli ona chce kupic cos dla siebie, nie ogolnouzytkowego (lampke nocna, nowe majtki) wystosowuje prosbe z uzasadnieniem, a on rozpatruje zasadnosc i udziela srodkow albo nie, czy przynajmniej pieniadze na biezace wydatki sa dla niej dostepne, moze siegnac do szuflady/do bankomatu i wziac, ile potrzeba na ten osobisty zakup ?
  • kilop84 01.01.17, 21:46
    Witam czytam i ryczę ze śmiechu- matko jakie ideologie wymyślacie... Co do wydatków to dom i nasze osobiste rzeczy - ustalam ja i kupuję a co do gospodarstwa kupuje mąż - i jedno i drugie idzie ze wspólnego konta .
  • fusun1804 01.01.17, 21:57
    kilop84 napisał(a):

    > Witam czytam i ryczę ze śmiechu- matko jakie ideologie wymyślacie... Co do wyda
    > tków to dom i nasze osobiste rzeczy - ustalam ja i kupuję a co do gospodarstwa
    > kupuje mąż - i jedno i drugie idzie ze wspólnego konta .


    To w takim razie CO jest Twoim problemem ? Z czego jestes niezadowolona ?
  • kilop84 01.01.17, 22:01
    Zapraszam do 1 mojego postu - tam jest opisany.
  • beatrycja.30 01.01.17, 22:05
    No więc doradze ci. Tak, powiedz teściowej że nie podobają Ci się te wizyty.
  • fusun1804 01.01.17, 22:25
    beatrycja.30 napisała:

    > No więc doradze ci. Tak, powiedz teściowej że nie podobają Ci się te wizyty.

    I dodaj ze Cie te rozmowy o niemowlaku drażnią. Na razie sie dusisz ze złości ale sie uśmiechasz wymuszonym uśmiechem. Przestać sie uśmiechać i wyłóż kawę na ławę - skąd maja wiedzieć ze Ci przeszkadzają ? Koniecznie napisz jak tesciowa i szwagierki zareagowały. I jak zareagował wspaniały mąż.

    A gdzie mieszkałas PRZED ślubem ? Dlaczego zrezygnowałaś z pracy ?
  • beatrycja.30 01.01.17, 22:30
    No właśnie. Napisz coś więcej. Bo tak niewiele wiemy i może coś dopisujemy
  • enith 01.01.17, 22:51
    kilop84 napisał(a):

    > Zapraszam do 1 mojego postu - tam jest opisany.

    A ja po raz kolejny zapytam: co na to twój mąż? Jak twój mąż załatwia te sprawy ze swoją rodziną: rachunki, sprzątanie, pomoc w domu i ogrodzie? Co dotychczas zrobił ten twój wspaniały, wspierający mąż, który trzyma z tobą sztamę przeciwko reszcie rodziny? I dokąd, twoim zdaniem, mają się wynieść szwagierki?
  • beatrycja.30 01.01.17, 23:32
    Czy mąż też chcę aby jego siostry wyprowadziły się? Dokąd?
  • fusun1804 01.01.17, 21:53
    Odpowiedz jest w pierwszym poście :

    "Z mężem rozumiemy się bez słów wszystkie decyzje podejmujemy wspólnie - między nami dwojgiem jest idealnie chociaż niekiedy są iskry :)."

    Miedzy nimi jest idealnie !! Problememsa tylko szwagierki gadające o kupkach niemowlęcych co Autorkę drażni. Jej nie drażni zapitalanie na cudzej roli i mycie cudzych okien. Wyraznie pytała co począć z nielubianymi szwagierkami.

    To porozumienie bez slow wyglada chyba tak ze ona mu telepatycznie przekazuje " potrzebuje nowych majtek/ podpasek/ tamponów / butów " a on jej telepatycznie udziela zgody :))

    Mam wrażenie ze ten temat większości forumowiczek nie dotyczy, tutaj piszą raczej wykształcone kobiety z dużych miast.
  • anula36 02.01.17, 11:01
    wierz mi fusun,niejedna wyksztalcona kobieta z duzego miasta jest tu gdzie jest, bo spieprzala ze swojej wsi co sil w nogach min przed takim jak opisany ukladem rodzinnym- wszyscy w kupie i gdzie sie nie obrocisz dupa z tylu.
  • szpil1 01.01.17, 20:17
    Swoją drogą, zauważam tu jakieś dziwne rozdwojenie. Z jednej strony zamożna, niezależna biznesłuman która nawet we własnej firmie nie musi pracować, bo firme sama sie kręci i przynosi dochody, więc ona woli pracować na roli. Z drugiej strony, kobieta napawająca się zamożnością męża i zachowująca się jakby Pana Boga za nogi złapała, bo mąż ma duży dom, ogród i gospodarstwo. Sprzeczne to jakieś.
  • xylinka 01.01.17, 23:04
    Wsparcia w mężu dużego nie masz, jemu nie przeszkadzają zjazdy rodzinne i potrafi wyjść, zostawić cię wtedy samą... Napisałaś:
    kilop84 30.12.16, 20:50
    Ja nikomu się nie skarżę, raczej duszę to w sobie.powiem krótko- jak są odwiedziny to ja go muszę ,,zmuszać'' aby przyszedł i posiedział. Wiem że każdy ma swoje fochy bo i ja je mam i mąż ale to ja bardziej próbuję wyciągnąć rękę ale jak widzę nastawienie do mnie sióstr to szybko odpuszczam i dalej uśmiecham się a wewnątrz gotuję.mąż powie cześć i wychodzi...
    Nadal nie odpowiedziałaś, ile macie tam pokoi , czy możliwe jest podzielenie domu, wydzielenie jakiejś osobnej części dla ciebie i męża? Pasuje ci taka wspólnota? Widzisz siebie tam ze swoimi dziećmi bądź będą odpowiadały ci wizyty dzieci szwagierek, bo siostry kiedyś będą podsyłać dzieci do babci, tym samym do ciebie...? Nie chcesz podzielić domu, zrobić osobnego wejścia, liczników, więc w sumie po co narzekasz , skoro nie odpisujesz na nasze pytania, nie wiemy nawet czy chciałabyś zrobić oddzielne wejście, kuchnię, łazienkę?
  • beatrycja.30 01.01.17, 23:29
    Prawdopodobnie problemem jest nie mieszkanie które jest niepodzielone ale to co jest w pierwszym poście czyli niechęć szwagierek, ich tematy rozmów, w ogóle wizyty trzeciej szwagierki. Ona nie chce robić podziału domu ani liczników, osobnej kuchni itp ale chce aby szwagierki wyprowadziły się z tego domu. Czy dobrze rozumiem?
  • 3-mamuska 02.01.17, 15:17
    Ja nikomu się nie skarżę, raczej duszę to w sobie.powiem krótko- jak są odwiedziny to ja go muszę ,,zmuszać'' aby przyszedł i posiedział. Wiem że każdy ma swoje fochy bo i ja je mam i mąż ale to ja bardziej próbuję wyciągnąć rękę ale jak widzę nastawienie do mnie sióstr to szybko odpuszczam i dalej uśmiecham się a wewnątrz gotuję.mąż powie cześć i wychodzi...

    To dlaczego ty nie wyjdziesz? Musisz siedzieć w jednym pomieszczeniu?
    Musisz słuchać i rozmawiać?
    Jakby przyszli twoi goście to co tez bys chciała zeby szwagierki siedziały i słuchały?

    Przywitaj sie zrob sobie herbaty i idz do pokoju.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • milamala 01.01.17, 23:31
    A dlaczego nie podzielicie tego duzego domu, tak aby matka i siostry mialy osobne nie tylko pokoje, ale i lazienke, kuchnie i najlepiej wejscie. Dom jest duzy, jak rozumie pieniedzy nie brakuje, zrobic sensowny remont z podzialem na dwie odrebne czesci. Nie bedziecie sie wzajemnie denerwowac ani sobie w droge wchodzic. Mam rodzine na wsi i wiem, ze teraz nie jest juz praktykowane na wsi zycie na kupie. rodzice odstepuja dziecku czesc domu i dzieci zyja swoim zyciem. Jesli chcecie dobrze zyc - to nie masz innego wyjscia, tylko podzial domu. Mlode malzenstwa powinny mieszkac osobno, bez wyjatkow.
  • beatrycja.30 01.01.17, 23:39
    Nie podzielą bo dom należy tylko do męża. Chyba bo autorka nie widziała papierów.
  • beatrycja.30 01.01.17, 23:42
    No i młode małżeństwo będzie mieszkało osobno tylko że na razie teściowa i szwagierki muszą się wynieść.
  • milamala 02.01.17, 00:38
    Z tego co doczytalam to jej nie zalezy na tym aby tesciowa i szwagierki sie wyprowadzily, przynajmniej oficjalnie, chce jedynie sie z nimi dogadac na swoich warunkach To ostatnie jest niemozliwe. Atorka zdaje sobie tez sprawie, ze wyprowadzka rodziny meza tez nie wchodzi w gre, wiec jedynym slusznym rozwiazaniem jest podzial domu, albo jesli nie chca podzialu to jego rozbudowa. Dobudowac trzy pokoje dla pan, lazienke i kuchnie i po klopocie. Z nikim sie nie trzeba dzielic. A w dalekiej przyszlosci ta rozbudowana czesc domu przeszlaby na dzieci autorki. Straty by wielkiej nie miala a ile spokoju zyskala.
  • beatrycja.30 01.01.17, 23:37
    kilop84 napisał(a):

    > Zapewne przed moim przyprowadzeniem się tutaj to one zajmowały się dom
    > em z mamą a teraz to wygląda - przyszłaś to se rób. proszę o wasze sugestie jak
    > dalej funkcjonować aby nie zwariować

    Tak to odczuwasz? Przyszłas to se rób? Czyli teściowa i córki rok temu jeszcze robiły zakupy, gotowaly i sprzataly a gdy ty przyszłas to z dnia na dzień przestały to robić. Naprawdę?
  • kilop84 02.01.17, 00:33
    Odczuwam tak właśnie ,,rób se', domem i otoczką domu one się zajmowały, natomiast teraz ograniczają to do minimum.
  • 3-mamuska 02.01.17, 00:39
    kilop84 napisał(a):

    > Odczuwam tak właśnie ,,rób se', domem i otoczką domu one się zajmowały, natomia
    > st teraz ograniczają to do minimum.

    Moze dlatego ze wszytko dostał synuś i brat i bartowa synowa, wiec czemu maja sie zajmować?
    A wyrzucić ich nie mozna bo najwidoczniej jest jakis haczyk ze mieszkać mogą.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • beatrycja.30 02.01.17, 07:13
    Pewnie jest jakiś haczyk ale tego autorka nie chce powiedzieć
  • szpil1 02.01.17, 09:07
    3-mamuska napisała:


    > Moze dlatego ze wszytko dostał synuś i brat i bartowa synowa, wiec czemu maja s
    > ie zajmować?
    > A wyrzucić ich nie mozna bo najwidoczniej jest jakis haczyk ze mieszkać mogą.

    Być może ta ich postawa - o ile jest prawdą - wynika właśnie z tego, że syn dostał gospodarstwo, a Kilop daje im wyraźnie odczuć, że to ona teraz jest panią i ma byc tak jak ona chce.
    I jeszcze mnie zastanawia czy w tej rodzinie rzeczywiście nie jest tak, ze to syn jako jedyny dziedzic był najważniejszy. A córki jako dziewczyny zwsze były na drugim planie. I Kilop sobie jeszcze nie zdaje sprawy, że teraz jest dobrze, ale taki z lekka lekceważący stosunek do kobiet jeszcze sie na niej odbije.
  • milamala 02.01.17, 00:40
    kilop84 napisał(a):

    > Odczuwam tak właśnie ,,rób se', domem i otoczką domu one się zajmowały, natomia
    > st teraz ograniczają to do minimum.

    Noi dobrze, daj im co im sie nalezy czy prawnie czy moralnie, oddziel sie od nich i wszyscy zaznacie spokoju. Faktycznie jak to wszystko jest wasze to kto ma robic, wy, a nie siostry. Tylko takie sprawy musza byc konkretnie podzielone, bo inaczej tylko kwasy zostana.
  • fusun1804 02.01.17, 00:50
    milamala napisała:

    > kilop84 napisał(a):
    >
    > > Odczuwam tak właśnie ,,rób se', domem i otoczką domu one się zajmowały, n
    > atomia
    > > st teraz ograniczają to do minimum.
    >
    >
    Po raz kolejny nie rozumiem. Autorka tylko odczuwa " rob se " ale nikt tego jej wprost nie powiedział. Autorkę tez drażnią opowieści o kupkach tego dziecka ale nic nie mowi, tłumi w sobie złość. Zajmowanie sie domem to moze byc pozamiatane wspólnej kuchni raz na tydzien a moze byc codzienne gotowanie, sprzatanie i pranie. Jak to jest w Twoim przypadku ? A ta otoczka domu ? Wie ktos z Was o co chodzi ? Otoczka domu to moze byc chodnik przed domem a moze to byc ogród / ogródek, sad itd.
  • enith 02.01.17, 00:51
    Sprzątaj tylko swój pokój, gotuj tylko sobie i mężowi. Lodówkę zakup osobną, nikt ci nie będzie wyżerać. Wydziel kawałek ogródka, postaw płotek, urządź po swojemu, pielęgnuj, a reszcie każ trzymać się z daleka. Drażnią cię rozmowy szwagierek? To proszę bardzo, idziesz do siebie, zamykasz drzwi i nie musisz niczego wysłuchiwać. Możesz też założyć słuchawki na uszy, włączyć muzyczkę i odciąć się od ploteczek, kupek i zupek.
  • xylinka 02.01.17, 08:15
    Kilop84 dlaczego cały czas unikasz odpowiedzi na proste pytanie CZY CHCIAŁABYŚ DOKONAĆ PODZIAŁU DOMU, WYODRĘBNIĆ SWOJĄ I MĘŻA CZĘŚĆ (OSOBNE WEJŚCIA, LICZNIKI, KUCHNIA, ŁAZIENKA) ? Czy nie chcesz, bo w sumie narzekasz, zaciskasz zęby a taka forma współnego zamieszkiwania ci odpowiada??? Odpowiedz na to pytanie, tutaj nikt nie pyta o szczegóły, nie jest wścibiski,ale chodzi o to, że my piszmey, domyślamy się, proponujemy taki podział domu a ty na ten temat MILCZYSZ. Czy mąż myslał też kiedyś o takim podziale czy nie?
    Kolejna rzecz- tyle czasu nie czytałaś aktu, nagle teraz w Sylwestra/Nowy Rok zapytałaś męża by go pokazał ???
    Trzecia, o której też już wspominałam nie tylko ja - na razie owe dzieciątko jest małe i jest tylko jedno. Co jak dzieci przybędzie (nawet wasze i będą do waszego domu zjeżdżać siostry z własnymi dziećmi bądź podsyłać dzieci swe do babci na soboty, niedziele itd - wyobrażasz sobie 2-3-4-5 dzieci u ciebie w domu? Hałas, kłotnie, piski, zabawy? Mogą nawet zacząć przeszkadzać twojemu dziecku (które może akurat spać, później odrabiać lekcje, a u teściowej będą w gościach inne hałasujące, bawiące się wnuki). Teraz dzieciątko jest za małe, ale zobaczysz, że za jakiś czas będzie bardziej "uciążliwe" , zacznie chodzić, wszystko dotykać, otwierać, rozrzucać, z czasem będzie zostawało u szwagierek czy babci na dzień, czy dwa, dłużej, z noclegiem, wszystko to będzie działo się pod waszym współnym dachem, czy nie lepiej dla wygody wszystkich stron ten dom podzielić, zrobić swoją kuchnię, łazienkę, osobne wejście, nie być przymuszoną do tych spotkań ? Ile macie tam pokoi ? Bo może np tylko 4 (teściowej, sióstr, wasze dwa) i nie ma jak tego podzielić.... ???
  • tt-tka 02.01.17, 09:20
    xylinka napisała:

    > Kilop84 dlaczego cały czas unikasz odpowiedzi na proste pytanie CZY CHCIAŁABYŚ
    > DOKONAĆ PODZIAŁU DOMU, WYODRĘBNIĆ SWOJĄ I MĘŻA CZĘŚĆ (OSOBNE WEJŚCIA, LICZNIKI,
    > KUCHNIA, ŁAZIENKA) ?

    Nie, O tym nie bylo mowy. Przeczytalam ponownie startera - autorka chcialaby, zeby szwagierki juz sie wyniosly. Tylko tyle.


    Czy nie chcesz, bo w sumie narzekasz, zaciskasz zęby a ta
    > ka forma współnego zamieszkiwania ci odpowiada???


    Nie odpowiada. Autorke drazni, ze szwagierki chodza po domu z nosami do gory. Tematy ich rozmow (miedzy soba, nie z nia, na marginesie) tez ja draznia. Czeste odwiedziny trzeciej szwagierki z rodzina tez ja draznia.

    Juz bez uszczypliwosci - meczy i irytuje tlumek na niewielkiej przestrzeni, to jasne. Nawet jesli dom jest duzy (nie wiemy, jaki jest) to dwurodzinnosc w jednej kuchni i lazience zwykle tak dziala. Plus brak ustalen co do zasad wspolzycia na tym wspolnym terenie, podzial platnosci i obowiazkow. Sek w tym, ze autorka za sposob rozwiazania tych wszystkich trudnosci uwaza wyprowadzke siostr meza, nad innymi nawet sie nie zastanawia.
    Co mysli maz, nie wiadomo. Nawet nie wiadomo, czy jemu cokolwiek przeszkadza.
  • beatrycja.30 02.01.17, 09:27
    Ja też zrozumiałam z pierwszego postu, że szwagierki mają się wyprowadzić bo jej przeszkadzają. W ogóle nie ma mowy o podziale domu
  • tt-tka 02.01.17, 09:28
    enith napisała:

    > Sprzątaj tylko swój pokój, gotuj tylko sobie i mężowi. Lodówkę zakup osobną, ni
    > kt ci nie będzie wyżerać.

    Zaraz, a ustalono juz, ze ktos wyzera ? Autorka pisala, ze w wiekszosci ona z mezem zaopatruja, ale nie odpowiedziala na pytanie, kto ile zjada. Moze wlasnie ona z mezem najwiecej ?
    W ogole nie wiemy, jak to funkcjonuje, wspolny stol czy kazdy gotuje dla siebie, wspolny ogrod i produkty z tego ogrodu dla wszystkich ? Tesciowa cos w ziemi robi w kazdym razie. Choc wzmiankowano, ze "jest odsylana do domu" przez autorke.
  • beatrycja.30 02.01.17, 09:29
    Niewiele wiemy.
  • madi138 02.01.17, 09:41
    Wybacz droga autorko, ale patrząc na to, jak bardzo podkreślasz, że macie dom i że tak świetnie się wam powodzi, domyślam się, że pieniądze i status materialny są dla ciebie bardzo ważne, a co za tym idzie, nie wierzę, że nie znasz stanu prawnego gospodarstwa swojego męża. Dodatkowo bardzo nie chcesz konkretnie odpowiedzieć na pytania, co do podziału majątku po śmierci teścia, więc domyślam się, że jest to temat dla ciebie niewygodny. Oprócz tego, jawisz się nam, jako osoba konkretna i asertywna, trudno więc uwierzyć, że bez słowa skargi znosisz ponoszenie się teściowej i szwagierek w "twoim domu". Wygląda więc na to, że siedzicie z mężem cicho w tym temacie, bo gdybyście go poruszyli, trzebaby na przykład rozliczyć się z siostrami i mamusią ze spadku.... A tutaj szukasz porady, jak zmusić rodzinę twojego męża do słuchania i szanowania ciebie. Zła wiadomość jest taka, że tego się zrobić nie da - na szacunek trzeba sobie zasłużyc, a ty próbujesz ustawiać panie na ich terytorium (nawet jeśli prawnie stało się ono własnością twojego małżonka). Są tylko dwa rozwiązania: albo wyprowadzacie się z mężem, zaczynacie od nowa i zachowujecie dobre stosunki rodzinne, albo zostajecie na miejscu, egzekwujecie swoje prawo własności i bierzecie na klatę piekło jakie się wówczas rozpęta. Zgadnij tylko, kto zostanie wrogiem numer jeden całej rodziny, jeśli wybierzecie to drugie rozwiązanie?!
    Tak naprawdę to największy żal powinnaś mieć do męża, za to że władował cię w taki układ, rozwalił twoje oszczędności i nawet nie zabezpieczył cię pod względem prawnym. Kwestie własności i podziałów powinien załatwić zanim twoja noga postała w tym domu. Do tego, jeśli wiedział, że nie będzie w stanie ruszyć stamtąd rodzinki, powinien podzielić dom, tak żeby zapewnić waszej dwójce komfort i prywatność.
  • fusun1804 02.01.17, 18:42

    > Tak naprawdę to największy żal powinnaś mieć do męża, za to że władował cię w
    > taki układ, rozwalił twoje oszczędności i nawet nie zabezpieczył cię pod względ
    > em prawnym. Kwestie własności i podziałów powinien załatwić zanim twoja noga po
    > stała w tym domu. Do tego, jeśli wiedział, że nie będzie w stanie ruszyć stamt
    > ąd rodzinki, powinien podzielić dom, tak żeby zapewnić waszej dwójce komfort i
    > prywatność.


    Zgadzam sie ze wszystkim co napisałaś.
    Przy czym za powstanie tego chorego układu odpowiedzialni sa oni OBOJE. Autorka pisała ze skończyła studia i 10 lat pracowała wiec ma juz ponad 30 lat. Wiec to nie jest niedoświadczone młode dziewczątko.
  • kilop84 02.01.17, 18:45
    Czas weryfikuje popełnione błędy... Niestety
  • kilop84 02.01.17, 18:50
    Nie mam żalu do męża tylko do siebie, że nie ustaliliśmy pewnych spraw na początku ale trudno mleko się rozlało i teraz trzeba je spić..
  • zuzi.1 02.01.17, 18:58
    Nie chciałaś wyjść na materialistkę, to teraz wyjdziesz niestety na frajerkę. Tak to jest, jak się bardziej myśli o swoim wizerunku, niż o własnym zabezpieczeniu. Ja bym na Twoim miejscu poprosila meza najpierw, aby równowartość kwoty ktora wlozylas w remont domu, przelal Ci na Twoje konto. A potem zajelabym sie dalszymi ustaleniami Z MEZEM kwestii które Ci nie pasują.
  • chocolate_cake 02.01.17, 17:23
    Jakie decyzje podejmiesz, kilop84?
  • kilop84 02.01.17, 18:46
    Była rozmowa , teraz są przemyślenia , wątpliwości, łzy...