Dodaj do ulubionych

Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc..

23.01.17, 17:55
Witam
Piszę na forum ponieważ chciałabym uzyskać obiektywne spojrzenie na problem który mnie nurtuje.

Otóż tak jak w temacie..tylko nie o moich rodzicach tu mowa,a o rodzicach mojego męża.Jesteśmy razem ok. 2,5 r. od 3 miesięcy małżeństwem.Mój mąż 5 lat temu zgodził się na przejęcie gospodarstwa rolnego od rodziców,które nie ma co ukrywać było praktycznie w opłakanym stanie.W tym otrzymał też dom rodzinny i jakiś niewielki skrawek ziemi.Warunkiem w umowie był jednak fakt,że rodzice pozostają w tym domu aż do śmierci i mogą poruszać się wszędzie na terenie gospodarstwa oraz mój M. zapewnia im bodajże opałi chyba światło.

Tak więc mój M. zajął się gospodarstwem,bo jest z niego prawdziwy pasjonat jeśli chodzi o tę dziedzinę i na prawdę podniósł ją na nogi tzn. zmodernizował,powiększył itd. w tym czasie mógł liczyć na duze wsparcie ze strony rodziców tzn. razem pracowali i pomagali sobie.Jednak treba spojrzeć na to w ten sposób,że w zmodernizowanym gospodarstwie częściej już praca wyglądała raczej jako przyjemna odskocznia od codzienniej rutyny niż jak to kiedyś bywało ciężka charówa - jednak wciąż był to jakiś obowiązek i potrzeba dopilnowywania pewnych szczegółów.

Za tę pomoc mój mąż oferował full wypas jeśli chodzi o utrzymywanie rodziców,bo mieli zapewnione po prostu wszystko + dostęp do konta i pieniędzy w każdej chwili,pieniądze były zawsze w domu na wszystkie domowe zakupy itd. + wszelkie opłaty w domu internet,prąd,woda,śmieci itp. itd. a nawet wyposażenie w domu tj. pralka,lodówka,gazówka,okap itp. swego czasu nawet ubezpieczenie do momentu przejścia przez rodziców na emeryturę.Także jak już na tą emeryturę przeszli a razem wynosi ona ok 2500 nie wydawali ani nie dokładali sie do domu czy gospodarstwa ani groszem, co poważnie mnie oburzyło kiedy się o tym dowiedziałam.

Zwłaszcza,że im częściej bywałam w tym domu (potem zamieszkałam) tym częściej zauważałam na jaką skalę są wykorzystywane te pieniądze zwłaszcza przez pazerną teściową,która nawet na swoje potrzeby korzystała z pieniędzy mojego M.Mój mąż nie miał nad tym kontroli ani świadomości uważał,że kiedy nie miał jeszcze swojej rodziny wolał powierzyć wszystk mamie i mieć święty spokój,ale zmieni się to kiedy założy swoją własną rodzinę.

I nastał w końcu ten czas dla mnie wyczekiwany b.długo,bo nie mogłam już na to patrzeć..mój M. ciężko pracował,a do domu rodzinnego zjeżdząła się bardzo często liczna rodzina,wnukowie,rodzeństwo ,kuzynostwo,którzy wszelkie,obiady,grille,wakacje spędzały za jego pieniądze...bo rodzice oczywiście z przyzwyczajenia operowali tylko kasą mojego męża.Tak więc od razu po slubie zrobilismy podzial domu na piętra i gruntowny remont u góry gdzie mielismy mieszkac wraz z dzieckiem.W tym osobna kuchnia.Przeniosłam się na nią jak najszybciej było to mozliwe,bo tesciowa jest człowiekiem z którym nie moglam wytrxymac juz od dawna...nadgorliwa,dwulicowa,wscibska i b. skąpa do tego plotkowala i buntowala reszte rodziny na nas...ale to temat na innny watek.

Rodzice b. zle zniesli nasze ''odgrodzenie sie'' kuluminacyjnym momentem bylo kiedy moj maz poinformowal tesciowa,ze przenosimy sie na wlasna kuchnie wiec i wydatki z tym zwiazane od teraz ''wy macie swoje a my swoje''.Tesciowa wpadla w szal..powiedziala ze jak on sobie to wyobraza,ze skoro oni mu tyle pomagaja to on powinien im za to wszystko dawac, a jesli chcemy isc na wlasna kuchnie to ma dawac pieniadze tez na ich.Na co mój mąż nie przystał arguentując,ze i tak juz duzo daje i jesli nie chce, nie musi pomagac albo moze jej za to placic.Chce podkreslic,ze w tej chwili na gospodarstwie rodzice robia na prawde niewiele np. mama zajmowala sie kurami i karmieniem swin + dojenie krow aparatami(tzn. 30 min x2 dziennie) a wszystkie wieksze prace wykonywał mój maz.

Od chwili przeniesienia sie na wlasne mieszkanie tesciowa ograniczyla swa pomoc do minimmum..nie robi juz prawie nic.Do tego traktuje nas jak intruzow jest definitywnie obrazona, malo tego robi z nas w calej rodzinie najgorszych do tego stopnia ze wszyscy juz sie od nas odwrocili (mowa glownie o dwoch siostrach M. zzytych z jego matka) wszyscy sie uzalaja nad biednym losem mamy ktora praktycznie zmienia stanowisko z tv przed pc i niczym nie musi sie martwic.Ostatniio nawet w towarzystwie wizyty jedenj z siostr jej rodzinie postawila talerze do kolacji a nas kompletnie zignorowala.Nie muszę chyba mówić,że pewnie całym winowajcą tego 'zła' jestem ja-synowa.Co wy o tym wszystkim myślicie..Czy mąż powinien ich tak utrzymywać,bo dla mnie wydaje mi się to trochę dziwne..zwłaszcza,że mają sporo swoich odłożonych pieniędzy i emeryturę...
Obserwuj wątek
      • fusun1804 Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 23.01.17, 19:31
        " Ostatnio nawet w towarzystwie wizyty jedenj z siostr jej rodzinie postawila talerze do kolacji a nas kompletnie zignorowala."

        Wiem dlaczego !! No tak, w koncu macie osobne kuchnie to nie bedzie Was kolacja częstować bo niby z jakiej racji. A co WY w tym momencie zrobiliście ? Udawaluscie ze wszystko ok ?

        "Nie muszę chyba mówić,że pewnie całym winowajcą tego 'zła' jestem ja-synowa."

        Wiesz to na pewno czy przypuszczasz ? I co na to szanowny małżonek ?
        • 0_dania Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 23.01.17, 19:49
          Mąż na szczęście jest po mojej stronie. W każdym aspekcie się zgadzamy. Z resztą z uwagi na charakter teściowej tez od niej stronil. Mówi ze robi wszystko co w jego mocy żeby było dobrze.
          A mi jest po prostu przykro ze nie mamy normalnych relacji z rodzicami i reszta rodziny i jesteśmy tak postrzegani. . A wszyscy są za mamą z którą dobrze żyją. .a jest tak dlatego ze żyli osobno i widuja się okazjonalnie - wtedy zawsze jest kolorowo...
          • chocolate_cake Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 23.01.17, 19:59
            Przypuszczam, że zainwestowaliście już sporo pieniędzy w remont i inne rzeczy, że nie ma mowy o wyprowadzce.
            Nie mam zupełnie takich doświadczeń ani własnych, ani z bliższej i dalszej rodziny. Każdy wcześniej czy później wyprowadza się z domu i nikt nie mieszka z rodzicami ani nikt nikogo nie utrzymuje. Jednak ostatnio czytam tego typu wątki na różnych forach i niestety mam wrażenie, że ciężko wam będzie żyć w zgodzie z teściami. Co z tego, że uważam, że twój mąż powinien płacić tylko za to, co ma w umowie? Nawet jak teściowa to zaakceptuje, to będzie wam pokazywać jaka jest zła, co już w sumie robi. Współczuję.
        • 0_dania Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 23.01.17, 19:56
          No jasne, jest tak jak piszesz. Tego dnia akurat teściową wróciła z 2 dniowego pobytu u córeczki a tata został w domu. Wiec zaprosiliśmy go do nas na obiad i wszystko było ok. Wieczorem wróciła ona wiec zeszliśmy na dol pogadać z siostra i szwagrem którzy też ewidentnie byli już nastawieni na nas źle. Wyszlam na 5 min i kiedy chciałam zejść ponownie mój mąż mnie wrócił i powiedział ze idziemy robić kolacje. Zdziwiłem się bo myślałam że jeszcze trochę spędzimy razem czas wtedy powiedział o tych talerzykach wiec poszliśmy do siebie.
          Domyślam się bo juz dużo wcześniej były jakieś spiski i telefony z zalami do coreczek. Choć żyliśmy w zgodzie a nam zależało tylko na prywatności. Raz nawet na jej urodzinach teściowa myślała ze juz wyszlam a ja byłam w pomieszczeniu obok i jeszcze nie zdążyłam odejść a już sciszyli ton a ona nachylila się do wszystkich i na nas gadala. Pamiętam ze teście jej wtedy zwrócił uwagę a ktoś powiedział ze powinna cieszyć się ze nas ma..
    • esterka131 Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 23.01.17, 20:43
      No więc... po pierwsze mąż pewnie dostał to w formie darowizny( aby nie płacić podatku), a to oznacza że ma OBOWIĄZEK zapewnić im wikt i opierunek, a w razie choroby opiekę a także godny pochówek.Zanim pobraliście się to pewnie ta "straszna " teściowa prała,sprzątała i gotowała także twojemu mężowi, dlatego też korzystał m.in. z całego sprzętu który"wredna" teściowa kupiła z jego pieniędzy(świety spokój kosztuje ;). Czytając opis zakresu prac gospodarskich to albo z miasta jesteś albo z choinki urwałaś się skoro dojenie krów, karmienie świń nazywasz przyjemną odskocznią!!!Bosze, to niemożliwe żeby tak to nazwać :))
      Ty wiesz jaki smród jest z gnoju zwłaszcza latem???!!!Czytając to mam ubaw po pachy:))
      A dlaczego ty tego nie robisz?, przeciez to przyjemność a przyjemności się nie odmawia :))
      Na pewno dobrym pomysłem było osobne gospodarstwo domowe, pytanie czy było to ustalone przed tym całym cyrkiem, czy strzeliłaś "focha" i zrobiliście remont.
      Teściowa bardzo dobrze zrobiła ograniczając pomoc, nie ma obowiązku pomagać za to ty i twój mąż macie OBOWIĄZEK płacić ich utrzymanie-jeśli gosp.domowe przepisano w formie darowizny(zaznaczam!)
      W zasadzie masz teraz okazję wykazać się jako młoda, odpowiedzialna gospodyni, świątek, piątek dla "relaksu" myć krowom wymiona, podłączać elektr. dojarki-co to 30min.! co prawda włosy przejdą smrodem łajna a ręce będą jak papier ścierny ale!!!Liczy się satysfakcja:))
      a i nie zapomnij że świnkom koryta się czyści no i co jakis czas trzeba do nich zajrzec bo lubią się gryźć, tratować-fetor od swiń jest zaj..fajny, 10 razy gorszy od krów!!!
      • beenthere Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 23.01.17, 22:43
        Duzo jadu w tobie. Czyli uwazasz, ze facet powinien juz do konca zycia mieszkac w jednej izbie z mama i tata, bo przepisali na niego gospodarstwo? Do tego z umowa, o wieczystym zamieszkaniu a nie 100% sponsoringu. Czyli twoim zdaniem pan zdradzil mamusie, bo znalazl sobie dziewczyne, z ktora chcial zbudowac przyszlosc? Jakie ty masz wzorce z domu?
        @0_dania, nic na to nie poradzisz. Twoj maz za bardzo sie zespoil z rodzina wczesniej, zeby go teraz tak latwo puscili. Mieli wszystko za friko... az do momentu w ktorym pojawilas sie ty. Niestety ma w odwloku dobro swojego syna, on mial jej przynosic wieczne profity a nie zakladac rodzine. Tak egoistyczna osoba nie zrozumie pewnie, ze to wczesniejsza sytuacja byla chora, a teraz maz stara sie po prostu dorosnac i odpepowic. Toksyczna osoba i ciezko cos innego poradzic niz "odetnijcie sie", co w takich warunkach mieszkaniowych nie bedzie niestety latwe...
        • esterka131 Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 24.01.17, 19:30
          Nie,nie jadu,pochodzę ze wsi i do tej pory babram się w łajnie, więc jak słyszę że to odskocznia to mnie to bawi-tu nie ma wolnego nawet w niedzielę i święta.Takie teksty słyszę od ludzi nie zwiazanych z praca na wsi. Zeby zrozumieć mentalność i podejście rolników trzeba poznać ich od podszewki.Gospodarstwa są przekazywane z pokolenia na pokolenie, obdarzający dają cały swój dorobek życia który był ich radością i złością, to wzloty i upadki,na wsi nie da sie odciąć od rodziców jak np. w mieście,że tylko w święta i dzień Babci i Dziadka.
          Wiem o czym mówię bo sama w ten sposób otrzymałam gospodarstwo,a tesciowie po 20 latach nadal uważają że pole co prawda nasze ale... jak ostatnio bąknęłam że fajne działki na sprzedaz to wzrokiem mnie piorunowali :)
          tak...chłopa trzeba zrozumieć...
          Jesli dodatkowo mąż jest najmłodszy, a ty może nie do końca idealna synowa (jak ja;), to zycze duzo siły i miłości, z doświadczenia powiem:odpuść czasem choć masz rację.
          A jeśli chodzi o aspekt prawny to rozumiem że wszystko jest na męża, ty nie jesteś współwłaścicielką, więc ureguluj tę sprawę z mężem-warto...
      • 0_dania Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 23.01.17, 23:49
        Posłuchaj.. znam dobrze rodziców..wiem,ze są to ludzie,którzy całe życie w tym siedzą i wiem jaki mają stosunek do tej pracy zwłaszcza teraz. chca miec jakis minimalny wkład.. chodzi nawet o jakies zajęcie. Mają po ok. 60 lat więc jeszcze nie tak wiele...są w pełni sił,siedząc w domu po prostu się duszą.Cieszą się,że mogą wyjść zająć się czyms i byc za coś odpowiedzialni, do czegos potrzebni.teściu dla przykładu jest całkiem inny niż tesciowa..chodzi cały dzień z mężem po gospodarstwie choćby dla towarzystwa bo mąż nie wymaga żadnej pomocy..z własnej nie przymuszonej woli,jeszcze go napędza zróbmy to, zróbmy tamto.
        chyba patrzysz troche subiektywnie.
        oczywiscie,ze jestem swiadoma jak wyglada praca i zycie na gospodarstwie.zapach to kwestia przyzwyczajenia.chyba ty jestes z miasta skoro uwazasz ze ludziom dla ktorych jest to codziennosc moze przeszkadzac ten zapach.Poza tym gnój za pomocą ładowarki jest wywalany 2 x dziennie.
        dojenie krów w dwie osoby, polega najczesciej na podpieciu aparatow i zdjeciu ich w momencie wydojenia krowy, ew. poprawienie go gdyby krowa go zrzucila..w tym czasie najczesciej czas leci szybko bo rozmawiasz z druga osoba..wiec nie wiem czy to takie straszne

        Jasne..i na zawołanie od tak zrobiliśmy remonnt.Oczywiście,ze był planowany wcześnniej.jedynie kwestia wspolnych obiadow byla pod znakiem zapytania.Zdecydowalismy jednak ze i te bedziemy przyzadzac sami ze wzgledu na tesciową.
      • marusia.00 Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 24.01.17, 00:11
        "mąż pewnie dostał to w formie darowizny( aby nie płacić podatku), a to oznacza że ma OBOWIĄZEK zapewnić im wikt i opierunek"
        Od spadku po rodzicach też nie płaci się podatku, więc ta uwaga w nawiasie jest bez sensu.
        Niby skąd wiesz co mają zawarte w umowie? Ja dostałam od rodziców darowiznę bez żadnych obostrzeń, więc dlaczego uważasz, że każda darowizna wiąże się z obowiązkami? Autorka pisała że jest zapisane że mają dożywotnie prawo mieszkać i poruszać się po całym gospodarstwie a nie że syn ma zapełniać ich lodówkę.
        Opierunek? może mają obsługiwać zdrowych, młodych jeszcze emerytów?
        Tu tylko o kasę teściowej chodzi i tyle. No i nie może się pogodzić że dla syna teraz żona jest najważniejsza - toksyczna matka.
        • agniesia331 Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 24.01.17, 19:06
          Dokladnie,tesciowej chodzi o to,by rzadzic kasa syna I toba za tym posrednictwem. Panie 60 plus z nudow czesto dziwaczeja I pragna rzadzic. Zbierajcie rachunki za modernizacje gospodarstwa,za kredyt,bo sadzac po rodzince meza kiedys moga tesciowa namowic do odwolania darowizny I wtedy powinna splacic wasze koszty I tak wam dupe obrobila przed rodzinka,ktora sie delektowala grilami za wasze pieniadze.Nie darowalabym ,poprosilabym meza,by uswiafomil reszte na czyj koszt to bylo. Tescia dale lubic I szanowac,mamusia juz szkod narobila,a tym wieku to czlowiek niereformowalny.Wiec nic nie mowic o sobie. I do kasy niedopuszczac
          • 0_dania Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 25.01.17, 20:29
            Na takie ruchy mieli czas do pięciu lat. Teraz już nic nie mogą zrobić jeśli chodzi o gospodarkę.
            No właśnie najgorsze jest to,że nikt nie jest tego świadomy.Może myśleli,że oni też mają w to jakiś wkład.Wczoraj się dowiedziałam,że parę lat temu jak jeszcze mnie nie było to kiedy teściowa zdecydowała,ze ze swoich pieniędzy zrobi sobie na dole remont to córeczki jej odradzały,bo w koncu teraz dom nalezy do syna to nie warto w niego inwestować,a za te pieniądze powinna sprawić sobie wakacje.
      • 0_dania Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 24.01.17, 00:15
        Tak jak napisałam umowa była inna w której jasno i wyaźnie było napisane,że mąż ma zapewnić im opał i bodajże światło oraz możliwość mieszkania w domu aż do śmierci.W razie choroby rodzice nie pozostają tylko i wyłącznie pod naszą opieką - mają także trójkę innych dzieci - dobrze usytuowanych i mieszkających w pobliżu.
        Po drugie nie widzę nic złego w tym,że teściowa wcześniej wrzuciła do pralki brudne rzeczy lubego..też mi wielki wyczyn,to nie pranie ręczne,które wymagało dużo większego wysiłku.Z resztą zajmowała się nim tak jak i innymi swoimi dziećmi wcześniej.Mąż miał 21 lat kiedy przejął gospodarstwo.I z własnej woli kupywał te wszystkie sprzęty.Więc dlaczego od pozostałych nie wymagała za to zapłaty?? Jak w ogóle można pomagać dziecku tylko i wyłącznie jeśli jej jako matce to się opłca..Dla mnie jest to nie do pomyślenia..U mnie w rodzinie takie coś byłoby nie do przyjęcia.Rodzina do tej pory pomaga jak może.Dzieciom dadzą,a sobie odmówią,a tu zderzenie z czymś takim..Nie rozumiem skąd w tobie takie złe nastawienie
          • marusia.00 Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 24.01.17, 00:31
            Więc albo sprójcie z mężem porozmawiac z teściową, zapytać ją o co jej chodzi i skąd te fochy albo zaakceptujcie sytuację. Jak ją będziesz spotykała, to mów z uśmiechem dzień dobry itd. a jej zachowaniem się nie przejmuj. Jeśli szwagierki nie widzą że rodzicom niczego nie brakuje, mają prąd, ciepło, swoje mieszkanie, to sa głupie jak teściowa mając do Was pretensje - olać ;)
            Bardzo dobrze że jako małżeństwo oddzieliliście mieszkanie i kuchnie i konta.
            • chocolate_cake Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 24.01.17, 09:13
              Też mi się wydaje, że bez rozmowy nie ma szans na zmianę. Macie już wydzielone mieszkanie, sami sobie gotujecie, macie osobne od rodziców konto. Po prostu płaćcie wszelkie rachunki za wodę i prąd, podatek itp za cały dom ale już jedzenie niech teściowie kupują sobie sami. To jest dobre rozwiązanie, tylko obawiam się, że teściowa będzie demonstrowac jak bardzo jest zła i będziecie żyć w jednym domu i pracować w jednym gospodarstwie w fatalnej atmosferze. Mąż musi to wyjaśnić z rodzicami.
        • premeda Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 24.01.17, 20:23
          To co jest w akcie notarialnym to jedno, a umowa ustna pewnie była inna, to drugie. Teściowa pewnie była gospodynią i o wszystkim decydowała i pewnie nie zakładała, że syn się odetnie na swoim piętrze po ślubie. Na ogół wspólne mieszkanie generuje wiele problemów, stąd krzyk na forum, żeby razem nie mieszkać. Musicie się jakoś dogadać, żeby sobie całkiem życia nie zatruć. Choć nie bardzo w to wierzę, bo autorka za bardzo chętna jest do wyliczania co, kto, za ile.

          --
          Dolny Śląsk dobrowolnie odda się pod zabór, najlepiej niemiecki.
          • marusia.00 Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 24.01.17, 21:49
            Autorka jak każda normalna żona dba i pilnuje co jej i męża. Od kiedy to po ślubie prowadzi się współną kasę z teściami ?
            A jesli teściowa nadal chciała być gospodynią, to nie powinna synowi przepisywać gospodarstwa i iść na emeryturę, tylko nadal tam "gospodarzyć" ;) No i jak to wiele matek synów, nie może przełknąć pojawienia się w jej życiu synowej.
            • premeda Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 25.01.17, 19:26
              A czy mąż dostał gospodarkę z inwentarzem, zasiewami itd? Czy może wyszedł z założenia, że wszystko jego i już. Nie wiemy na jakich zasadach mąż dostał gospodarkę, bo życie sobie, a akty notarialne sobie.

              --
              Dolny Śląsk dobrowolnie odda się pod zabór, najlepiej niemiecki.
    • marusia.00 Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 24.01.17, 00:22
      Moim zdaniem w sytuacji kiedy zdecydowaliście się na życie z teściami w jednym domu, zrobiliście bardzo dobrze oddzielając się. To teściowa jest niedojrzała, jesli uwazała że nic się nie zmieni po ślubie syna i że nadal będzie miała dostęp do jego konta.
      Może zrobiliście 1 błąd, czy informowaliście teściów przed ślubem, że chcecie się oddzielić ? Bo może ich zaskoczyliście i stąd spojrzenie na Ciebie - "teraz jako żona na pewno przekabaciła synka i namówiła do remontu, rozdziału kuchni i pieniędzy"

      Ja w takiej sytuacji na 100% namówiłabym męża na rozmowe z matką, wzięłabym ją z zaskoczenia. Konkretne pytania - dlaczego się tak zachowuje? czy uważa że jako małżeństwo nie macie prawa żyć samodzielnie itd.
      • 0_dania Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 24.01.17, 00:28
        Remont był planowany już przed ślubem.Wszyscy o tym wiedzieli.Zwłasza,że niedługo po ślubie na świat miało przyjść nasze dziecko.Co już kompletnie by mi nie odpowiadało,bo wiem,że teściowa wtrącała by się w wychowywanie dziecka,co już próbowała czynić na zasadzie zwraacania mi uwagi,że dziecko jest źle ubrane,że jest mu za zimno,że za cienko ubieram,źle trzymam i podkreślanie tego zwłaszcza w towarzystwie jej córek (jakby szukanie sojuszników).Przed dzieckiem,ślubem i remontem mówiła pół żartem pół serio,że jak będzie dziecko to ona będzie brała je na spacerek a mi zostawi całą chałupę na głowie...
        Pod znakiem zapytania były jedynie wspólne obiady.Na prawdę nie chciałam się od nich aż tak odgradzać.Ale widziałam co się dzieje...Teściowa robiła się coraz gorsza,nasze sprawy rozprzestrzeniały się na całą rodzinę,a mi było zwyczajnie głupio 'byc na teściowej garnuszku' chciałam się usamodzielnić i przestać wysłuchiwać,że trzeba kupic to czy tamto,albo,że ona wydała tyle i tyle pieniędzy 'ze swoich' i mamy jej oddac...
        • marusia.00 Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 24.01.17, 22:05
          No to gratuluję, że byłaś na tyle rozsądna, by to uciąć. No i że Twój mąż rozumie, że to Wy jesteście rodziną i macie prawo do własnego życia i przestrzeni.
          W stosunku do teściowej musisz być bardzo asertywna, nie bać się konfrontacji z nią, zwłaszcza przy ludziach. Moja ciotka ma synową, która tak się właśnie zachowuje. Tzn. jeśli ciotka robi jej jakies uwagi, a uwielbiała to robić w towarzystwie, np.
          - Małgosiu, za lekko ubrałaś Piotrusia. Przeziębi się!
          - Mamo, ja uwazam inaczej. Jest ubrany w sam raz.
          Gośka odpowiada jej zawsze głośno i bardzo stanowczo a po skończonym zdaniu, zagadywała do kogoś innego, by pokazać teściowej, że to koniec tematu. Ich dialogi są zawsze bardzo kulturalne i ugrzecznione, choć ciotce jad sączy się uszami :D Ja to oglądałam jak teatr. :D
          I nie bój się rozmawiać z nią w prost, jeśli uważałaś, że nie powinniście jej zwracać pieniędzy na jakies zakupy, to mogłaś mówić od razu i otwarcie - "mamo dlaczego mam Ci zwrócić pieniądze? przecież większość zakupów robimy my a korzystamy z nich we czwórkę?" - uwierz mi, to najlepsze sposoby komunikacji z takimi ludźmi. Inaczej Ty będziesz w sobie dusiła, przeżywała to przy mężu, skarżyła mu się, on w końcu będzie miał tego dość. Reszta rodziny będzie znała zdanie tylko teściowej itd, itp.
          Powodzenia :)
          • 0_dania Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 25.01.17, 20:38
            dziekuje za zrozumienie i rady ;) z perspektywy czasu mysle ze mogbym tak powiedziec,ale wtedy? chyba bylam w zbyt duzym szoku..obserwowalam i analizowalam co tam sie dzieje i chyba nie starczyloby mi odwagi..bo co ja niby mialam tam do powiedzenia? zwlaszca przed slubem
            zwracalam wowczas uwage mezowi,ze to chyba troche nie na miejscu z jej strony na co slyszalam, ze ona zawsze taka byla
    • eriu Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 24.01.17, 08:38
      Skoro teściowa nastawia rodzinę przeciwko Wam to bym poleciła zbierać rachunki za ich utrzymanie. Niestety taką darowiznę można cofnąć w przypadku niewypełniania uzgodniony obowiązków, więc na wszelki wypadek lepiej mieć dokumenty na ich wypełnianie gdyby w szale złośliwości coś by zostało zrobione. Tym bardziej, że mąż będzie spłacał kredyt przez 5 najbliższych lat.

      Moją wypowiedzią nie chcę demonizować teściowej, ale nauczyłam się na bazie własnych doświadczeń, że osoby z zaburzonymi relacjami i wizją rodziny w imię tej rodziny potrafią podejmować okropne decyzję, których potem konsekwencje spadają na bliskich. Także przezorny zawsze ubezpieczony ;-)

      --
      Being alone is fine. Being alone together id perfect.
      66/93/95
    • an-i-ka Umowa o dożywocie? 24.01.17, 09:31
      Zapewne pomiędzy twoim mężem a jego rodzicami zostałą zawarta umowa o dożywocie.
      Umowa taka jest spisywana u notariusza i dokładnie określa przedmiot umowy i obowiązki osoby, na którą przeniesiona została nieruchomość.

      Ponieważ zawarliście małzeństwo niedawno, nie wszystko zostało sobie jasno powiedziane i powstały niedopowiedzenia i pretensje. Mama nie zauważyła zmiany sytuacji, nikt jej o tym nie powiedział, nie wyjaśnił. z jej punktu widzenia nagle skończyły się pieniądze, ktoś nowy wszedł do domu, wszystko staneło na głowie.

      Moja rada jest taka: NARADA RODZINNA czyli rozmowa z wszystkich domowników.
      Pan domu, główny gospodarz zwołuje naradę rodzinną :) Nie tylko rozmawia z mamą ale i tatą (pokazuje, że szanuje oboje rodziców)!!! Powinno się to odbyć bez nerwów, na spokojnie i z szacunkiem, niech mąż od razu wyjaśni co to będzie.
      Siadacie przy stole i mąż bierze umowę i omawia z rodzicami sytuację tzn. "Wg umowy wy zobowiązaliście się do przekazania domu i gospodarstwa, ja zobligowałem się do [i tu wymienia]. Wywiązujemy się z tej umowy najlepiej jak potrafimy (ale tylko z tego co jest w umowie!). Do ślubu wyglądało to inaczej (tak i tak, wymienia co było), a teraz z 0_dania i dzieckiem tworzymy nową rodzinę, w związku z tym, pora na zmiany, które bedą wyglądały tak i tak (dokłądnie określa, kto z czego bedzie korzystał i na jakich zasadach). Trzeba przynieść listę rachunków i dokładnie powiedzieć ile wynoszą opłaty (może rodzice nie byli swiadomi ile tak naprawdę wszystko kosztuje)?

      Jeśli mama nie będzie chciała wziąć udziału w rozmowie, można porozmawiać tylko z ojcem, ale ona niech wie, że taka rozmowa ma miejsce. Można to spisać w jasnych punktach, kto jest ospowiedzialny za co i kto za co płąci (jakie rachunki). Teść pewnie powie teściowej o czym była rozmowa.

      Takie sprawy trzeba przedstawić jasno, nie można wyskoczyć teraz do teściowej z pretensjami, tylko od nowa nakreślić prawa i obowiązki poszczególnych członków rodziny.
      "Pomoc", "przepisanie gospodarstwa" itd, to frazesy, trzeba jasno określić, kto jest odpowiedzalny za co i kto ma jakie obowiazki w tym gospodarstwie, w związku z czym, z czego dokłądnie korzysta i jakie opłaty będzie ponosił, jakie rachunki płacił.

      Jak to juz ktoś mądrze radził, zbierać rachunki i inne dowody na to, że mąż się ze swoich obowiązków wywiązuje. Mąż jest tu gospodarzem, i on powinien sprawę rozwiązać.
      Cokolwiek Ty powiesz, wszystko bedzie źle, a wspierając się nawzajem z mężem pokazecie, że jesteście silna rodziną i prawdopodobnie teściowa trochę odpuści.

      Co o tym myślisz?
      • an-i-ka Re: Umowa o dożywocie? 24.01.17, 09:59
        Jeszcze dodam dwie rzeczy:
        - nie możecie dopuścić, aby ta sytuacja przerodziła się w konflikt między tobą, a teściową (czy inną rodziną). Sprawy powinien dopilnowac mąż.
        - to, że teściowa zachowuje się dziwnie, nie oznacza, że trzeba się z nią obchodzić jak z jajkiem. To prawda, że należy ją szanować, ale to nie oznacza, że trzeba znosić różne fochy, jeśli nie chcą was gościć, mają do tego prawo, jeśli wynikną jakieś problemy, może warto rozmawiać z teściem, skoro wydaje się rozsądny. Czasami jest tak, że wydaje się, ze jedna osoba w rodzinie rządzi, narzuca innym swoje zdanie i wszyscy mają chodzić pod jej dyktando (może to być teściowa), ale nie musicie się na to godzić. Traktujcie teścia i teściową jako całość, jeśli mam wymyśli coś dziwnego, warto spytać taty, co on na to i jakie jest ich wspólne stanowisko.
          • anonim_ka Re: Umowa o dożywocie? 24.01.17, 21:47
            Ponieważ znam te klimaty , przed rozmową ogólnorodzinną pokonferowałabym z prawnikiem , nie zaszkodzi przygotować kilka wariantów dalszych rozwiązań . Oraz zaprosić mediatora dla wsparcia. Życzę pomyślnych i spokojnych rozwiązań.
            PS Twój mąż jest jedynym synem ? reszta to siostry . Matki jedynaków są zwykle wściekle zazdrosne o swojego ...skarba .
            • 0_dania Re: Umowa o dożywocie? 25.01.17, 16:07
              Od kilku dni zauważam jakąś dziwną poprawę jakby odpuszczenie z matki strony.Ostatmio dała nam trochę placka,a dziś ojciec zawołał nas żebyśmy wzięli sobie masło..kiedy powiedziałam ''o fajnie..mogę? :)'' odpowiedziała z niedowierzaniem ''że przecież mogę brać masło kiedy tylko potrzebuje'' hehe
              W rodzinie moje teściowa ma dwie córki oraz dwóch synów z czego mój mąż jest najmłodszy, a reszta rodzeństwa sporo starsza.
              Mięszy rodzeństwem też są różne spiny i konflikty..ostatnio cały czas się coś miesza.Najlepsze stosunki mamy na razie z bratem.trzyma największy dystans do tego wszystkiego.Brat ten dwa dni temu zadzwonił do męża i powiedział,że muszą sobie coś wyjaśnić.Więc pojechaliśmy do niego wczoraj i okazało się,że oczywiście chodzi o teściową.Że wraz z bratową ''zauważyli'' albo raczej matka im się pożaliła... że ona sobie nie daje z tym wszystkim rady,jest smutna i przygaszona....ojciec jej nie wspiera (ponieważ ma inne stanowisko w tej sprawie-mu to wszystko nie przeszkadza) i takie tam i że powinniśmy porozmawiać z rodzicami.Wykazali się wyrozumiałością i empatią...zresztą sami stwierdzili,że wiedzą jaka jest matka i sami nie chcieli by być z nią w takiej sytuacji.
    • rycerzowa Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 24.01.17, 22:55
      Taaaa...
      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
      Dla ciebie - teściowa jest osobą toksyczną i zachłanną, wykorzystującą was materialnie,
      dla teściowej - to ty jesteś osobą zachłanną, żądającą od nich harówki w gospodarstwie za bezdurno.

      Jesteś pewnie bardzo młoda i nieznająca życia i pracy, skoro uważasz, że "dwukrotne w ciągu dnia karmienie kur, świń i dojenie krów" to relaks, "odskocznia od rutyny dnia".
      Do smrodu, jak mówisz, "można się przyzwyczaić"...
      ("Do wszystkiego się można przyzwyczaić, powiedział pewien Szkot, którego skazano na powieszenie" - taki stary kawał).
      Nie miałabyś też nic naprzeciw, by teściowa gotowała wam obiady.
      Tylko młodość i niedoświadczenie tłumaczy pisanie podobnych bajek.

      W czym rzecz?
      Wcale nie w tym, że macie oddzielne mieszkanie, bo to przecież było oczywiste, i wszyscy o tym wiedzieli, gdy zaczęliście remont.
      Rzecz w tym, że odcięliście teściów od kasy, od wspólnego konta, do którego mieli dostęp.

      Bo było to tak, że rodzina wspólnie prowadziła biznes, czyli gospodarstwo.
      I rodzice, i syn pracowali na wspólny sukces.
      Nikt nie był u nikogo parobkiem. Rrodzice, przekazując synowi gospodarstwo, nie poszli odpoczywać, tylko razem z synem pracowali, ale też współdecydowali o kierunkach rozwoju gospodarstwa, o tym na przykład, co by tu jeszcze ulepszyć (sama to przyznajesz).
      Matka chyba nie marnowała dochodów, skoro gospodarstwo jest w stanie kwitnącym.
      Acha, zapraszała krewnych na obiadki i grille.
      To są też krewni jej syna, oni są rodziną, widocznie lubią się gościć.
      Twoim zdaniem odbywało się to na koszt twojego narzeczonego, wszak warzywa do rosołu pochodziły z działki, której on jest właścicielem.;)
      Możliwe, że ich zdaniem, to on się dorobił na majątku rodziców.
      A ty przyszłaś na gotowe.

      Jak widzisz - inny punkt widzenia zmienia widzenie rzeczy.

      A jak jest "obiektywnie"?
      Obiektywnie sprawa jest natury egzystencjalnej.
      Teściowie pracowali na rodzinnym gospodarstwie, ale - jak pisałam - nie byli parobkami, tylko współgospodarzami. Teściowa czuła się gospodynią, ważną, zaradną, szanowaną.
      Aż tu nagle przychodzi nowa gospodyni, nie zna się "na robocie", a chce o wszystkim decydować.
      Tak się czuje człowiek, gdy przechodzi na emeryturę - wyrzucony na margines, bez prawa głosu, bez możliwości decydowania o pieniądzach.
      Oni się czują wysłani "na wycug", a propozycja, że będziecie im płacić za usługi, boli ich i upokarza. Tak jak upokarzające jest stwierdzenie, że "mają prawo poruszać się" po swoim gospodarstwie...

      Ale z drugiej strony ty masz rację, bo teraz ty jesteś gospodynią i ty masz prawo decydować na co idą pieniądze z waszego małżeńskiego konta.

      Nie wiem, czy da się problem rozwiązać, czy da się teściów "uemerytowić" stopniowo, czyli dać im jakieś "pół etatu". Ale nie jako pracownikom najemnym, tylko - powiedzmy - jakiś ustalony rodzaj dochodu z gospodarstwa wpływałby na ich konto.

      Przechodzenie na prawdziwą emeryturę, czyli odsunięcie od decyzyjności i pieniędzy, nie odbywa się, niestety, bezboleśnie.
      Kiedyś i ty się o tym przekonasz.
      • olikol Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 25.01.17, 09:14
        Ty możesz mieć rację. By wystarczyło założyć drugie konto na kasę wspólną żony i męża, a na starym wspólnym męża z rodzicami zostawić część dotychczasowych stałych dochodów dla używania jak dotychczas przez rodziców jako członków gospodarczej wspólnoty ;P
        Rodzice wywaleni na margines w swoim dawnym domu, z propozycją zostania odpłatnymi parobkami synowej na swoim dawnym gospodarstwie musieli się poczuć fatalnie.
      • ada1214 Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 25.01.17, 11:07
        > ("Do wszystkiego się można przyzwyczaić, powiedział pewien Szkot, którego skaza
        > no na powieszenie" - taki stary kawał).

        HAha dobre, nie znalam, zapamietam.
        A co do reszty Twojej wypowiedzi, to mam taka smetna refleksje: decydowanie sie na wspolne zamieszkanie z tesciami/rodzicami na jednym gospodarstwie to (chyba) zawsze katastrofalna decyzja, sytuaca w ktorej nie ma i nie moze byc dobrych rozwiazan gdzie kazdy czuje sie zadowolony.
        Sposob, w jaki opisalas mozliwy punkt widzenia tesciow/tesciowej rzeczywiscie rzuca inne swiatlo na sytuacje, ale jakkolwiek by nie bylo, i jakiekolwiek by tesciowie mieli racje, to wspolne finanse nowej rodziny i tesciow/rodzicow to sytuacja chora, wypaczona, z definicji konfliktogenna i przede wszystkim ublizajaca mlodej malzonce. Ze o pieniadze chodzi to raz, ale te pieniadze i sposob rozporzadzania nimi jest tez pewnym symbolem, pieczecia, obrazem, potwierdzeniem rozlokowania uczuc, usankcjonowaniem pozycji.
        A poniewaz mieszkajac na kupie nie da sie tych problemow obejsc, wiec ponownie: wspolnota gospodarstwa zalecana tylko dla szukajacych problemow.

        NB osobiscie wolalabym chyba mieszkac w jakims malym zatechlym mieszkanku, niz w palacu z tesciami. Nigdy, tak serio nigdy nie zrozumiem ludzi, ktorzy sie decyduja na taki krok.
        • olikol Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 25.01.17, 11:43
          >NB osobiscie wolalabym chyba mieszkac w jakims malym zatechlym mieszkanku, niz w palacu z >tesciami. Nigdy, tak serio nigdy nie zrozumiem ludzi, ktorzy sie decyduja na taki krok.


          A kiedykolwiek ci ktoś proponował przejęcie dużego majątku i dom do dyspozycji na resztę życia w zamian za współmieszkanie? Bo obowiam się że teoretyzujesz :P
              • lena575 Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 25.01.17, 14:29
                Problem mieszkania z rodzicami, to często nie tylko problem z nimi ale i z rodzeństwem, które przyjeżdża do rodziców jak do siebie. Znam kilka takich jak powyższa sytuacja i czy to jest dom z gospodarstwem, czy tylko sam dom, dla rodzeństwa jest to oczywiste, że u rodziców robi sobie wczasy, przyjeżdża na wszelkie święta i długie weekendy, podrzuca się własne dzieci na całe wakacje czy ferie zimowe. Dla rodziców to super, fajnie, gdyby jeszcze to dziecko które zostało w domu zajmowało się rodzeństwem i ich przychówkiem i najlepiej z radością.
                A dla osoby która z własną rodziną mieszka w domu, który dla rodzeństwa jest domem wczasowym, to nie jest fajne. Gdy się ma wspólną kuchnię z matką czy teściową musi się brać udział we wspólnym gotowaniu i ... obsługiwaniu wczasowiczów, bo to przecież goście. Gdy musisz kupować jedzenie przez całe wakacje, ferie, na wspólne święta, bo dla rodziców to oczywiste, że dzieci nie będą jej płaciły pieniędzy, to już nie jest takie różowe.
                Mój kumpel mieszkający z teściami (dostali dom z dużą działką i ogrodem w zamian za opiekę) tak znosił najazdy czwórki rodzeństwa żony z zagranicy (dokładnie z Niemiec). Każde wakacje, święta - on zamiast wziąć urlop i wyjechać by odpocząć zajmował się tabunem gości, jedni wyjeżdżali, drudzy przyjeżdżali, inni przylatywali więc on służył jako kierowca. Na każdy taki najazd teściowie oczekiwali, ze on sobie weźmie urlop. I tak to trwało do czasu, gdy raz załatwił wczasy i pojechał na 3 tygodnie to teściowie śmiertelnie się obrazili. Ale on już tez był bardzo rozgoryczony, ze szwagrami się skłócił.
                Moja kuzynka mieszkająca ze swoimi rodzicami w domu (który zapisali jej w zamian za opiekę) przez kilka lat znosiła wakacje dzieci swojej dużo starszej siostry i brata, Ona musiał wstać rano do pracy a dzieci (już nastoletnie) miały dobre wakacje a to,że ona zmęczona chce pospać traktowane było jako czepianie się. Ciocia oczekiwała tego, ze ona ugotuje "dzieciom", posprząta po nich i zajmie im wolny czas. Skończyło się, gdy kuzynka zaczęła przed wakacjami i feriami robic siostrze i bratu piekielne awantury, że nie życzy sobie u siebie ich dzieci. W konflikcie są do dziś.
                Takie rzeczy załatwia się szybko i z rodzicami. Rodzeństwa bym w to nie włączała. Dla nich rodzinny dom to miejsce gdzie wszystko powinno być po staremu.
                • olikol Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 25.01.17, 17:21
                  Bo przyjmując darowiznę domu od rodziców "z dożywociem" należy sobie od razu wydzielić oddzielne mieszkanie z oddzielną kuchnią. I stworzyć niezależne gospodarstwo. A nie czekać, że może znajdzie się jakaś żona albo jakiś mąż, co się dołożą i remont zrobią i ich rękami odpępowią delikwenta od rodziców i całkiem dotychczas wygodnej wspólnej kuchni i mamusinych obiadków.
                  Bo bardzo często jest też tak, że wygodnie mieć z rodzicami wspólne gospodarstwo, że widzi się to niedobre rodzeństwo które przyjeżdża i się plącze, a nie widzi się, że samemu się o swoją niezalezność wcale nie zadbało też się trochę pasożytowało na układzie rodzice są to zrobią, a rodzeństwo przyjedzie to się dołoży, rodziców obsłuży, będzie się angażować.
                  W większości domów da się wygospodarować oddzielny aneks kuchenny i jeden-dwa pokoje, drugie tyle zostawiając rodzicom do mieszkania. Wtedy jak ktoś odwiedza rodziców to jedzie do nich i ma gdzie spać. A jak ktoś odwiedza rodzeństwo to mieszka w jego części. I sprawa załatwiona.
                  Na to trzeba wysiłku nowego właściciela by się faktycznie od rodziców wydzielił i oddzielił zachowując i szanując ich prawa do ich części domu i wymagając tego samego do swojej części. I wcale nie trzeba w tym celu robić kosmicznych awantur. Wystarczy coś stanowczo powiedzieć i konsekwentnie samemu zrobić.

                  Twój kumpel z rodziną z Niemiec, założę się o co chcesz, że cały rok we wspólnej kuchni korzystał z mamusinych obiadków i nie narzekał, że kuchnia wspólna bo mu to wtedy odpowiadało. A czemu sobie swojego oddzielnego małego mieszkania nie wygospodarował i nie zaczął sam sobie gotować i oddzielnie godspodarować jak dorosły człowiek? No jak myślisz:P Pewnie dlatego że jemu było tak wygodniej, mieć gotowe, bez wysiłku.

          • ada1214 Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 25.01.17, 13:11
            Oczywiscie, ze teoretyzuje. Przeciez pisze w trybie przypuszczajacym, a nie w czasie przeszlym. NIemniej jednak tematyka zamieszkiwania z tesciami to nie jest kategoria rocket science tylko powszechna codzienna i z gory wiadomo, jak sie takie przypadki skoncza.
      • 0_dania Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 25.01.17, 17:08
        Powtarzam raz jeszcze,że doskonale wiem jak wyglądają obowiązki teściowej i na prawdę proszę mi wierzyć,że nie jest to żaden wysiłek.Teściowa miała do obrzadku kilka sztuk - nie całe stada.Obrządek świń tzn. nasypanie im parę łopatek paszy i kilka litrów wody nie zajmowało jej więcej niż 15 min.Oczywiście dzielimy się później z nimi wszelkim miesem dzieki temu uzyskiwanym.A dojenie krów choć na prawdę ciężko wam w to uwierzyć również nie wymaga żadnego wysilku tylko dopilnowania.Teraz rbi to mój mąż z teściem i też nie ma z tym problemu.Mógłby zresztą robić to sam.Wtedy po prostu spędzał by 30 min dłużej w pracy - nic poza tym.Na tym etapie gospodarka jest zmodernizowana do tego stopnia,że poradził by sobie z wszystkim kompletnie sam.Sama mogłabym przejąć jej obowiązki ale nie chcę by poczuła się niepotrzebna czy odrzucona.Robiła to zawsze z własnej nieprzymuszonej woli,a zaprzestanie miało pokazać,że protestuje nowo zaistniałej sytuacji.
        Nie wiem skąd to stwierdzenie,że nie miałabym nic przeciwko obiadkom u teściowej - wręcz przeciwnie już byłam tym zmęczona,chciałam jadać w towarzystwie męża i móc rozmawiać na wszystkie tematy, robić to wszystko ,co w ich towarzystwie nie wypadało czy wreszcie gotować to na co mamy ochotę i się usamodzielnić czy po prostu wyskoczyć do pizzerii i nie musieć martwić się,ze komuś sprawię tym przykrość.
        Wydaje mi się,że zachowałam obiektywizm w tej sprawie i wwiem,że chodzi tylko o kasę.Problem w tym,że mój maż nieswiadomie wprowadził zły zwyczaj korzystania do woli z jego pieniędzy.Może byłoby to normalne..wspólne gospodarstwo wspólny fundusz itd. ale tylko wtedy kiedy rodzice też od czasu do czasu dawali by coś od siebie,a nie wypominaniu każdych 20 zł ''bo nie było i musiałam dać ze SWOICH'' albo kiedy wnukowie prosili babcię o pieniążki na pociąg czy łakocie to dawała z pieniędzy mojego męża..Chyba trochę przesada.
        A co to ma wspólnego z kwitnącym gospodarstwem.Moim zdaniem to zasługa w 100 % mojego męża. on włożył w to wiele pracy i nakładu finansowego.Jej można jedynie przyznać,że zapewniała w domu wszystko czego potrzebowali.
        Gościna gościną,ale te gościny byly częstsze niż byłyby gdybyśmy mieszkali swoją rodziną i nie na tak skalę! W okres wakacji drzwi się tu niezamykały.Dzieciaki z całej polski się zjeżdżały, a rodzina jest na prawdę liczna! dzień w dzień piwka..co drugi grille...nie zdajesz sobie sprawy jakie pieniądze na to wszystko szły ! bo z czasem ja przejęłam robienie tych zakupów! do tej pory jak dwa dni nikt nie przyjedzie to jakieś święto! A gdy ktoś już poyślał i takie piwka postanowił kupic za swoje pieniążki to matka go upoimnała,że czemu nie za pieniądze mojego M. i po chwili z jego pieniędzy im oddwala! zrozum,że to było chore!. I nie dorobił się na majątku rodziców bo tak jak wcześniej napisałam gospodarstwo przed jego przejęciem było niwielkie i w opłakanym stanie.Nikt z rodzeństwa nie chciał tego przejąć poza mężęm.I to on swoją pracą,decyzjami które wiązały się z ryzykiem doprowadził w dużej mierze do tego co jest teraz.
        Jakie gotowe? a ty jak poznajesz faceta to zwracasz uwagę na majątek? I uważasz,że ja swojego wkładu finansowego w to wszystko nie miałam? co to za brednie?
        O jakim wszystkim decydować przepraszam bardzo? Chyba o dobru mojej rodziny! A gospodarstwie decyduje mąż to jest jego strfa zawodowa a ja mam swoją.
        Ktoś kto ciągle wygaduje ci,że coś mu się należy za to,że ci pomaga to tak jakby mówił to któś z zewnątrz na pewno nie matka! Moi rodzice tak jak i większość innych ludzi pomaga swoim dzieciom i nie wymaga od tego żadnej zapłaty! A tymbardziej nie zaprzestają gdy okazuje się to nie opłacalne!Wiec jesli ona traktuje sprawe w ten sposob moze rzeczywiscie oczekuej za te pomoc zaplaty.. Reszty sięczepiasz..umowa musiała być jakoś rozpisana..a że brzmi to tak czy inaczej to niczyja wina.
        Nic nie musi,a nawet nie powinno wpływać na ich konto,bo mój mąż opłaca im wszystko inne co nie jest zawarte w umówie.Zdajesz sobie sprawę ile tych opłat jest? ile wynoszą? Myślę,że to wystarczające ''podziekowanie'' za ich wkład i wsparcie meża w pracy.To , że nie muszę się o nic martwić na starość.
        Każdy emeryt sam decyduje jak będzie wyglądał ten okres w jego życiu.Wcale nie musi to być odsunięcie od decyzyjności i pieniędzy..i nie musi teżto być czas wyczekiwania na śmierć,bo tak to z twoich słów odbieram.
      • premeda Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 25.01.17, 19:51
        Wg mnie świństwem (napisałbym inaczej ale mnie wytnie) jest przyjęcie majątku i oczekiwanie, że teściowie będą się z emerytur utrzymywać. Mogliby sprzedać gospodarstwo i utrzymywać się z kasy za nie, a emerytury odkładać. Wychodzi na to, że syn z synową łaskę zrobili, że majątek przyjęli.

        --
        Dolny Śląsk dobrowolnie odda się pod zabór, najlepiej niemiecki.
        • 0_dania Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 25.01.17, 20:13
          gwarantuję,że zdążyli odłożyc już wystarczająco dużo zwłaszcza,że przed nami tesciowa żyła z emerytury swojej tesciowej ktorą się opiekowała.
          ale utrzymywanie się tzn. kupowanie sobie chleba i czegoś na kanapki oraz podstawowych rzeczy,bo większosć i tak czerpią z gospodarstwa musi być na prawdę kosztowne.bo w twojej wypowiedzi urasta to do ogromnej rangi.
          • o-le Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 25.01.17, 22:15
            Śledzę Twój wątek od początku (sama proszę o pomoc w innym). Moim zdaniem, nie powinnaś tak bardzo się denerwować tym, co piszą inni, ponieważ każdy próbuje pokazać Ci to z innej/własnej strony. I o to chyba Ci chodziło....Od siebie mogę dodać, że nie są to łatwe sprawy i zawsze ktoś jest pokrzywdzony. Matka - bo zaczął rządzić ktoś inny, a wcześniej, jak rozumiem, była to jej działka.; ty, bo chciałabyś aby było po Twojej myśli; rodzeństwo, bo nagle wiele rzeczy się zmieniło, bo matka się żali....bo tak naprawdę chcieli by żyć w zgodzie i z Wami i z rodzicami.....Nie chcę Cię straszyć, ale im dalej, tym gorzej.....tragedią jest, gdy trzeba zająć się ciężko chorymi rodzicami (tak jest u nas). Według mnie, powinnaś nastawić się na to, ze będą zdarzać się takie sytuacje jeszcze wiele razy...nie będą to może pieniądze, ale np opieka nad dzieckiem, itp.....zawsze można znaleźć powód. Najważniejsze zachować spokój (o ile się to Ci uda) i spróbować dogadać się: spokojnie i rzeczowo przedstawiając swoje racje. Tak jak wiele osób mówiło, mieszkanie razem rodzi sporo konfliktów ( sama tego doświadczyłam mieszkając z teściową parę lat;dlatego też zrezygnowałam z przejęcia gospodarstwa). U mnie też, tak jak u ciebie, teście robili inaczej, rodzice inaczej, ale i tak i tu i tu są problemy (oczywiście inne) :)
            Jeśli chodzi o utrzymywanie teściów,to uważam, że robicie wystarczająco dużo (mięso, opłaty, zapewnienie opału). Dajecie też im wybór, jeśli chodzi o pomoc/pracę w gospodarstwie - to jest bardzo fajne, bo wiem, że rodzice przekazujący gospodarstwo chcą być potrzebni. Natomiast teściowa potrzebuje czasu, by zaakceptować te zmiany. Jedyne co - to postaraj się nie traktować jej jak wroga, postaraj się ją zrozumieć....(życie wywróciło się jej do góry nogami). W rozmowie z rodzeństwem podkreślajcie, że cenicie rodziców i też chcecie, by było im dobrze, jednak musicie też dbać o swoje potrzeby...Może zapytajcie wprost jak oni rozwiązaliby ten problem...hm...może coś wam podpowiedzą fajnego... nie starajcie się od nich stronić (bo uważacie, ze teściowa nastawia ich na was). Może słuchają teściowej, bo to matka, ale chętnie wysłuchają też was...a może nawet po cichu przyznają wam...
            Uważam, że finansowo bardzo dużo oferujecie...uczciwie...
            Powodzenia:)
            • 0_dania Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 26.01.17, 09:44
              W porządku,ale czasem trudno zwłaszcza gdy ktoś przesadza,dopowiada sobie lub na siłę szuka w tym mojej winy.Jedni robią to w obiektywny sposób i za to dziękuję,,bo każdy pogląd i sugestia są dla mnie ważne,ale nie gdy ktoś bierze sytuację zbyt osobliwie, podyktowany jakimiś swoimi doświadczeniami to już nie jest fajne.Dziękuję za odpowiedź,właśnie o tego typu sugestie mi chodziło.I tak też zrobimy..
              Jeśli chodzi o zaglądanie do teściowej portfela to wypraszam sobie,ale nie zaglądam do niego.Napisałam tylko o tym jaka jest jej emerytura i że w związku z tym nie dokładałą się do wspólnego funduszu.A reszta spraw,co ona z tymi pieniędzmi robi czy zrobi i ile ich ma to już jej sprawa.
              • o-le Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 26.01.17, 13:42
                Ok "zaglądanie do portfela " - to był skrót myślowy/ Miałam na myśli to, że opisujesz, że mogła odłożyć...itp....ale w sumie to nieważne, bo wychodzi na to, że tylko chciałaś przedstawić, że mają za co żyć...nie zostają bez grosza
                A tak mi się przypomniało....miałam znajomych, którzy w zamian za pomoc rodziców w gospodarstwie i pomoc przy dzieciach oferowali im wszystko, dosłownie wszystko....to samo, co wy plus wyżywienie, włącznie z gotowaniem obiadków...bo nie będę siedzieć z dziećmi(słowa teściowej), a nawet podział pieniędzy z niektórych, dodatkowych dochodów (przez jakiś czas pieczarkarnia, sprzedaż cieląt, itp!)......także widzisz tak też niestety bywa....W innym przypadku - opieka nad teściami, inwalidami, zapewnione opłaty, posiłki, opieranie teściów (nawet jak jeszcze zupełnie nieźle funkcjonowali), spłacanie kredytów przez nich zaciągniętych (z pieniędzy synowej); a renta teściów (całkiem niezła, bo też dodatkowo z innych źródeł) przekazywana pozostałym dzieciom, bo UWAGA bardziej potrzebują, a ci na miejscu mają wszystko - całą gospodarkę, więc obowiązek utrzymywania rodziców i dożywotniej 24 h opieki spoczywa na nich. To tak, by pokazać Ci inne życie:) Jak te historie się skończyły? w drugim przypadku - syn, który został nadal opiekuje się schorowaną matką, tylko po cichu narzekając; w pierwszym - po kilku latach coś w nich pękło, bo teściowa i tak była niezadowolona, ciągle było jej mało i mało....i w końcu przeszła na swoje żywienie :)oczywiście mięso i opał nadal jej zapewniali, ze względu na święty spokój....W obu przypadkach jakoś się dogadali i żyją w zgodzie (po za drobnymi, codziennymi spięciami)....To tak, historie ku pokrzepieniu ,gdy ci będzie bardzo trudno....:) przeczytasz...może cię to pocieszy, że inni mają gorzej.....ale jak sama widzisz oddanie pieniędzy, utrzymywanie teściów, wcale nie pomogło w dobrych relacjach. Powiem nawet, że przedtem było gorzej niż obecnie....
                A oddawanie pieniędzy za piwo z pieniędzy męża - to już naprawdę lekka przesada.....nawet by mi na myśl nie przyszło. ..a czasami tak się zdarza, ze ktoś odwiedzając mnie też przynosi ze sobą piwo
                Jeśli chodzi o dzieci na wakacjach...to bardzo współczuję...mało fajne, sama przez to przeszłam
    • eriu Re: Utrzymywanie rodziców wzamian za pomoc.. 29.01.17, 09:17
      Mnie szokuje też podział domu: 2 pokoje dla teściowej. Teść sobie wziął pokój a -osobowa rodzina żyła w 2 pokojach. Porównując to, że teściowa miała tyle samo pokoi co Wy zastanawia mnie: i co mąż nic nie zrobił z tym wcześniej? Nie zastanawiało Cię to?

      No nic, jest jak jest. Zgodzę się z dziewczynami: smutno to wygląda jeśli mąż sam podejmuje decyzję, że nie zwraca uwagi na dobro dzieci. Czy mąż był na terapii jako DDA? Może warto wybrać się razem do terapeuty i to przegadać? Może to jest jeszcze jakaś szansa? Jeśli mąż się nie zgodzi na terapeutę dla dobra Waszej rodziny to będziesz miała jasność sytuacji całkowitą.

      --
      Being alone is fine. Being alone together id perfect.
      66/93/95

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka