30.01.17, 12:02
Witam

Mamy z mężem poważny (chyba) problem z jego mamą. Kobieta obecnie ma 66 lat. Od roku nie pracuje. Całe swoje życie pracowała w szkole jako pielęgniarka. W swoim kantorku, pokoiku siedziała sama. Typ kobiety bardzo zadbanej, zdrowo odżywiającej się, na wszystkim co bio i fit się znała. Nie ma żadnych koleżanek, kompletnie ani jednej. Wszystkie, które przewinęły się po drodze były złe. A to z mężem koleżanki coś nie tak, a to pies i śmierdzi, ta to jada pasztet, albo dżem non stop. A to dzieci rozwydrzone, wnuki..... i tak kontakty się pourywały.
Teściowa ma wysokie mniemanie o sobie, wszystko zawsze się kręciło wokół niej. Teściu nic się nie odzywał, tylko robił to co ona chciała lub na co miała ochotę. Sam też musiał zrezygnować ze swoich kolegów, bo ona zakazywała. Np kiedy kolega przyszedł do teścia na kawę, czy piwo, ona faceta po prostu wypraszała z domu. ( wiem to od niej samej-jest z tego zadowolona,że potrafiła ojca ustawić, a tak by się spotykał z lumpami). Dlatego ludzie przestali przychodzić.
Mają jednego syna. Jest moim mężem od 15 lat. Mamy dwóch synów już 12 i 8 lat. Nigdy nam nie pomagała. Nigdy nie była z nimi na spacerze. Zawsze mówiła,ze nasiedzi się z dzieciakami w szkole i już potem ma dosyć. Przeżyliśmy. Kontakty są w miarę poprawne, imieniny, urodziny, dzień babci,święta.
Ale do rzeczy. wszystko zawsze kręciło się kolo niej. Teraz siedzi w domu i wymyśla sobie choroby. Od roku czasu wiecznie jest na coś chora. Nie ma dnia, żeby nie szła do lekarza.
Męczy nas tymi chorobami,mówiąc,ze popełni samobójstwo. Wyniki ma dobre- wszystkie, świetnie wygląda. Zaczęło się od alergii, choroby oczu-jakieś błonki na oczach, haluksy, trzeszczenia w stawach, swędzenia głowy, podejrzenia raka, prawdopodobnie guzki na tarczycy, wrażliwość jelit (tego jeść nie może, tego nie może), coś z nerkami. Chyba łatwiej byłoby mi wymienić na co nie jest chora.
Chodzi do swojego lekarza ten przepisuje jej jakieś psychotropy i wczoraj miała zjazd. Doszła nowa choroba, parkinson i chciała się rzucić pod samochód). Oczywiście neurolog wykluczył tą chorobę , ale to ją niezadowoliło, bo przecież ma objawy.
Jetem już kłębkiem nerwów, nie wiem co robić. Teść chodzi do pracy, w domu jest ok 17, pewnie pokręci się mieszkaniu, kolacja i spać. Nawet trochę się nie przeciwstawi. Chce iść na spacer to idą, chce iść do restauracji to idą. Robi wszystko co ona chce, a mama wiecznie niezadowolona. Mój mąż też załamany. Co robić?
Edytor zaawansowany
  • fusun1804 30.01.17, 12:10
    W jaki sposób tesciowa WAS meczy ? Dzwoni, pisze, przychodzi czy co ?
  • molly_wither 01.02.17, 18:55
    Ha, ona po prostu jest i to jest problem autorki.

    fusun1804 napisała:

    > W jaki sposób tesciowa WAS meczy ? Dzwoni, pisze, przychodzi czy co ?


    --
    "Są ludzie, niedźwiedziowie i wilcy"
  • ola_dom 30.01.17, 12:10
    onkon40 napisał(a):

    > Męczy nas tymi chorobami,mówiąc,ze popełni samobójstwo.
    > Co robić?

    Jak "chce" popełniać samobójstwo - mówicie, że natychmiast wzywacie karetkę psychiatryczną, bo to zagrożenie życia - poważna sprawa, a nie przelewki.
    Tak mi tutaj poradzono i mogę tylko potwierdzić, że ten temat skończył się raz na zawsze (przerodził się w inny - że "chcę ją wsadzić do psychiatryka, a wiadomo, co tam z ludźmi robią!" - ale wreszcie skończyło się straszenie samobójstwem).

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • fusun1804 30.01.17, 12:23
    To trwa od roku czyli TERAZ jasno postaw sprawę ze nie bedziesz sie przejmować / zajmowac wymyślonymi chorobami teściowej. Maszdwoje swoich dzieci i to nimi powinnas sie zajmowac i im poświęcać uwagę . U mojej teściowej to samo sie zaczęło mniej wiecej w tym samym wieku. Nikt sie nie przeciwstawił , teraz ma 87 lat, cieszy sie znakomitym zdrowiem ( dowód na to ze choroby były wymyślone a nie autentyczne ) i pełna energii zatruwa Zycie tym członkom rodziny którzy jej na to pozwalają.
  • aqua48 30.01.17, 13:01
    Nie rozumiem DLACZEGO Ty jesteś kłębkiem nerwów? To wszystko są sprawy teściowej. I za to czy ma przyjaciół czy nie również ona jest odpowiedzialna, nie Ty. Nie musisz o jej dolegliwościach wysłuchiwać, ani angażować się w jakikolwiek inny sposób. Ucinaj wszelkie rozmowy na ten temat, mów, że się nie znasz, bo nie jesteś lekarzem a w ogóle to nie masz absolutnie ochoty na takie gadania o chorobach bo to Cię straszne męczy i wyczerpuje i odkładaj słuchawkę. Gdy grozi samobójstwem (dzwoni wówczas do Was?) wzywajcie karetkę psychiatryczną. Teściowa powinna znaleźć sobie zajęcie, ale sokoro to taki typ nietowarzyski to penie nie znajdzie. Wpływu na to nie masz żadnego.
  • default 30.01.17, 13:45
    Ty się ciesz, że teść żyje i większą część tego szaleństwa bierze na siebie. Więc możesz na razie z czystym sumieniem ucinać dyskusje z teściową na temat jej wyimaginowanych chorób, będzie dużo gorzej, kiedy (tfu. tfu) teść zejdzie pierwszy i ta cała zabawa spadnie na Twojego męża, no i na Ciebie poniekąd.
    Znam to z autopsji, moja mama miała podobne zachowania.
  • verdana 30.01.17, 13:51
    Rozumiałabym Twojego męża, bo on się może przejmować i stanem matki i co gorsza stanem ojca, któremu głęboko współczuję. Ale dlaczego Ty się denerwujesz?
    Z drugiej strony, niestety, znałam dwie osoby grożące samobójstwem, które samobójstwo popełniły. Teściowej potrzebny jest psychiatra, być moze rzeczywiście jest chora - może mieć depresję.
  • olikol 30.01.17, 14:06
    Wykorzystać okazję że straszy samobójem i wezwać karetkę psychiatryczną, tu może być depresja i zaburzenia psychiczne.

    psychiatria.mp.pl/choroby/73534,zaburzenia-urojeniowe

    A na co dzień
    www.youtube.com/watch?v=MBinrqYym7w



  • koronka2012 30.01.17, 21:54
    Rozumiem zmęczenie zachowaniem teściowej ale podobnie jak dziewczyny nie rozumiem skąd u ciebie taka nadmiarowa reakcja? po co wpisujesz się na własną prośbę w model "wszystko kręci się wokół teściowej"? taka postawa to twój wybór i twoja decyzja - NIE MUSISZ brać na siebie jej niezadowolenia.

    Co robić - namówić na profesjonalnego psychologa, choć wydaje się, ze to kwestia charakteru i wymuszania na otoczeniu pożądanych zachowań (czyli skupienia na jej osobie). Chciała się rzucić pod samochód - ale jakoś się nie rzuciła... tylko postawiła całą rodzinę na baczność, nieprawdaż? czemu mam wrażenie, że ona się napawa waszymi nerwami?
  • z_pokladu_idy 30.01.17, 22:43
    Nie lekceważyłabym słów o samobójstwie. Niestety znam podobną historię i nie skończyło się to szczęśliwie. Miesiącami syn machał ręką na samotną matkę i jej słowa o zabiciu się.
    Teściowa tak zupełnie samotna nie jest, a co najważniejsze dla Ciebie, nie jesteście na siebie skazane. Znajdźcie innego speca od problemów psychicznych. Takiego, który faktycznie się jej przyjrzy i nie będzie na oślep wpychał psychotropów (podobne objawy do depresji potrafi dawać borelioza).
  • 71tosia 31.01.17, 01:52
    wyglada na jakas ostra faze depresje polaczona z fobie zdrowotna, moze zasugerujcie wizyte u dobrego psychiatry. Leczenie farmakologiczne w ostrej fazie depresjii jest zwykle konieczne ale moze ma zle ustawione leki? Zasugerujcie wizyte u psychiatry pod pretekstem ze leki ma zle dobrane? Jezeli ma mysly samobojcze to nie mozna tego lekcewazyc.
  • onkon40 31.01.17, 09:11
    Dziękuję za odpowiedzi. Nigdy w życiu nie odważyłabym się wezwać karetki. Mogę tylko sobie pogadać. Mama mojego męża zachowuje się tak, kiedy tam jesteśmy czyli święta, dzień babci itd. Teraz była u nas na urodzinach syna, w drzwiach zakomunikowała,ze zaraz wraca bo się źle czuje. I wtedy opowiada,ze umiera, że ma takie i takie choroby,że chciała rzucić się pod pociąg. Wszystko mówiła to przy mnie i przy moim mężu. Były to urodziny 12 latka, a ona jak zwykle zwraca na siebie tym zachowaniem uwagę. Nie mogę się od niej odciąć, bo to matka mojego męża. On ją bardzo kocha i widzę jak cierpi. Takie sytuacje niestety po mnie nie spływają. Jeszcze jakiś czas temu przymykałam oko. Ale się nie da. Ojciec jest totalnie bierny. Dzisiaj miał przyjechać do nas ojciec, żeby porozmawiać z synem, co dalej. Może terapia. Ale przed chwilą zadzwonił,że on nie widzi "chyba problemu".
    Nie chcę zabierać dzieciom babci, nie chce ograniczać wizyt babci u nas i odwrotnie ( bo i tak jest ich mało) Ale boje się,ze ona takie dyrdymały będzie gadała dzieciom. ( a tak się zdarzało -"babcia umiera"). Dzieci nie mają innych dziadków. Moi rodzice zmarli na poważne choroby- rak, i zawał serca. Mój brat 4 lata temu popełnił samobójstwo. To są powody dla których jej słów nie mogę znieść. Mąż wie jak to wszystko wyglądało. I,że nie można tak straszyć swojej rodziny, którą się rzekomo kocha.
  • miedzymorze 31.01.17, 09:49
    >Dziękuję za odpowiedzi. Nigdy w życiu nie odważyłabym się wezwać karetki
    A niby dlaczego nie ? Jeśli to faktycznie depresja to jest to jak najbardziej uzasadnione i potrzebne, jeśli to głupi szantaż to może zadziałać trzeźwiąco. uzgodnij temat z mężem i dzwoń.

    >Nie mogę się od niej odciąć, bo to matka mojego męża. On ją bardzo kocha i widzę jak cierpi
    A Ciebie i dzieci nie kocha ?
    Jeśli będziecie teściowej gadanie puszczać mimo uszu, to efekt będzie taki, że nawet jeśli coś się będzie działo, to zastanie olane, bo ona tylko tak gada.
    A jeśli to jednak głupie zwracanie uwagi, to ustal z mężem, ze jak mama zaczyna 'umierać' to ubieracie się i wychodzicie, bo skoro źle się czuje, to nie będziecie przeszkadzać.

    Powodzenia.
    pozdr,
    mi

  • ola_dom 31.01.17, 10:42
    onkon40 napisał(a):

    > Nigdy w życiu nie odważyłabym się wezwać karetki. Mogę tylko sobie pogadać.

    Nie "wzywasz" karetki, tylko mówisz teściowej z troską, że wezwiesz, jak znowu wspomni o samobójstwie.
    I wzywasz dopiero, gdy znowu będzie chciała "targać się na życie".

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • jeste_m_sobie 31.01.17, 10:59
    Uważam, że teściowa, która zapewne wie, co stało się z Twoimi rodzicami i bratem, jest albo osobą chorą - i wówczas faktycznie może popełnić samobójstwo, albo egoistyczną i okrutną - i wówczas nie ma sensu się nad nią litować, tylko raczej zlitować się nad sobą i własnymi dziećmi, bo po nich też takie przeżycia nie spływają jak woda po kaczce. Przecież Twoi synowie też stracili bliskie osoby z rodziny - dziadków i wujka, brata mamy. Czy Twój mąż nie ma na uwadze Twoich przeżyć? Co robi, by Tobie pomóc? Co Ty robisz, by pomóc dzieciom, nie mówię już o Tobie samej?
  • onkon40 31.01.17, 11:23
    na męża nic złego nie mogę powiedzieć. Jest bardzo dobrym człowiekiem, pomógł mi w najgorszym dla mnie okresie. Wiemy,że rzeczy złe, przykre nie zawsze zdarzają się u "sąsiadów". Jego mama zawsze była specyficzna.Skąd mu nie taka reakcja? Dlatego,ze to słyszę,za każdym razem kiedy się widzimy. Nie pamiętam kiedy było dobrze. "flaki mi się przewracają na samą myśl o chorobach" . Nie mogę być obojętna, bo mój mąż cierpi. Jest mi potwornie przykro, kiedy on się zamartwia i jest smutny. Mnie też nie zostawił w ciężkim dla mnie czasie. A taka sytuacja przekłada się niestety na całą rodzinę. Teść boi się powiedzieć teściowej o terapii psychologicznej bo zaraz by się zaczęło gadanie ,ze chora jest psychicznie i byłaby obraza. Nie wiem jak mam przedstawić te relacje, ale syn i mąż boją się matki i swojej żony,żeby jej nie urazić. Ja i tak jestem już najgorsza. Co z tego ,ze mężowi gadam konkretnie jasno i wyraźnie,ze albo chce zwrócić na siebie uwagę bo nudzi się w domu albo coś dzieje się niedobrego. Ale tym musi zająć się specjalista. Mąż wie o tym doskonale ale przez gardło mu nie może przejść,żeby przekazać to matce. Jak ojciec dzisiaj nie chce do nas przyjechać, mąż ma tam jechać we środę po pracy. Zobaczymy jak sprawa się rozwinie.
  • ola_dom 31.01.17, 11:35
    onkon40 napisał(a):

    > Nie wiem jak mam przedstawić te relacje, ale syn i mąż boją się matki i swojej żony,
    > żeby jej nie urazić.

    Ja Ci powiem, jak je przedstawić - to jest regularny i klasyczny szantaż emocjonalny. Klasyka gatunku, można powiedzieć.

    Zamiast zajmować się teściową, zajmij się mężem - a konkretnie jego podejściem do tej sytuacji. Nie wiem, czy teściowej pomożesz, ale na pewno Twój mąż potrzebuje pomocy. Teściową będzie bardzo trudno zmienić, to może być niemożliwe, ale mąż jest "do uratowania" - musi jednak zmienić swój stosunek do matki i tej relacji. Być może z pomocą psychoterapii.
    Jak czytam o Twoim mężu i jego lękach, to widzę siebie sprzed kilku lat.

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • aqua48 31.01.17, 11:38
    Namówicie teściową aby zgłosiła się do szpitala na dwa tygodnie i zrobiła wszystkie badania. Jeśli nie wyjdzie nic poważnego to może to jest depresja? I wtedy jednak trzeba ją namawiać na psychiatrę. Porozmawiajcie na ten temat z mężem i teściem.
  • fusun1804 31.01.17, 12:08
    " Ja i tak jestem już najgorsza. "

    Mozesz to jakos rozwinąć ?

    "Co z tego ,ze mężowi gadam konkretnie jasno i wyraźnie,ze albo chce zwrócić na siebie uwagę bo nudzi się w domu albo coś dzieje się niedobrego. Ale tym musi zająć się specjalista. Mąż wie o tym doskonale ale przez gardło mu nie może przejść,żeby przekazać to matce. "

    I to jest sedno problemu. Twoim problemem jest mąz ( wszak nie za tesciowa wychodziłaś za mąz ) i jego paniczny lęk przed matka.
    A czy Ty tez sie boisz teściowej ? Tez uważasz na każde słowo zeby tylko szanownej królowej nie urazić ?
    To jest dopiero preludium albo pierwszy akt przedstawienia p.t. Tesciowa. Prawdziwy teatr to Wam dopiero zgotuje - jak jej na to pozwolicie.
  • marusia.00 31.01.17, 13:46
    Do szpitala nie można się "zgłosić na 2 tygodnie" i zażądać kompletu badań :D Nawet lekarz rodzinny nie da skierowania z takiego powodu :D
  • onkon40 31.01.17, 13:48
    Teściowa chodzi codziennie do lekarza, ortopeda, lekarz rodzinny, neurolog, endokrynolog, okulista, onkolog,jest u nich raz na tydzień. Chodzi na akupunkturę, masaże,markery,lasery,zabiegi na stawy, cuda nie widy. czy chodzi prywatnie czy na nfz to nie wiem. Wiem,ze często załatwiała sobie wizyty przez to,ze pracowała w służbie zdrowia. Na prywatne wizyty też ją stać. Jest przebadana od stóp do głów. Wyniki ma rewelacyjne, cukier, ob, TSH, no wszystko ma ok a mimo wszystko dalej szuka. Dla mnie coś z głową nie tak. Jak ortopeda zasugerował jej,ze to moze byc parkinson, to jeszcze tego dnia była u neurologa. On natomiast wykluczył. Ale u nas z tego powodu była przygnębiona.

  • onkon40 31.01.17, 13:51
    mam jeszcze pytanie. czy mogę odmówić, chodzenia, odwiedzania jej z dziećmi. Mąż jak chce niech sobie chodzi. Ja po prostu nie nadaję się, swoje przeszłam, nie chce potem chorować dwa dni w domu. Myśleć- co można zrobić.
  • ola_dom 31.01.17, 14:04
    onkon40 napisał(a):

    > mam jeszcze pytanie. czy mogę odmówić, chodzenia, odwiedzania jej z dziećmi.

    No ależ oczywiście, że możesz!
    Po takich przejściach, jak Twoje (śmierć rodziców, brata), masz na to na dodatek idealną wymówkę.
    A i bez niej miałabyś prawo do tego. Dzieci naprawdę nie powinny wysłuchiwać straszenia babci, że ciągle umiera.

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • ortolann 31.01.17, 14:38
    Jeśli jesteś na tyle silna, to ją zaproś, ale jak Twojego męża nie będzie. Możesz mu wcześniej zapowiedzieć, że zamierzasz odbyć z szanowną mamusią rozmowę wychowawczą. Albo nie, ale to i tak do niego dotrze, tylko, że od mamci. I wyjaśnij mamuni dobitnie co ona robi, jak to wpływa na Ciebie, Twoje małżeństwo i dzieci. Nie radziłabym tylko opisywać stanu teścia (np. nie używać zdań, w stylu: "A Ojciec, niech mama sama spojrzy co mama mu robi. Jest upantoflowiony, bezdecyzyjny, nie chce mu się żyć." Tego nie rób, bo chłopu piekło zgotujesz. Przygotuj sobie wcześniej przemowę, przećwicz nawet. Zapamiętaj wszystko, co chcesz jej powiedzieć i postaraj się przewidzieć co Ci odpowie. Możesz zacząć łagodnie, w stylu: "pełna dobrych chęci, proszę mamę o.... A może mamie potrzebna jest pomoc? Może mama potrzebuje się wygadać, tak po prostu. Wie mama, mojej sąsiadce/cioci/koleżance to pomógł psycholog. No ale naprawdę, byłam pod wrażeniem, jak jej się życie zmieniło." Albo uderz z grubej rury i ją obezwładnij atakiem. Licz się w każdym przypadku z odpowiedzią, która nie będzie miła.
    A co Ci to da? Możliwość zablokowania jazd mamuńci nastepnym razem. Mamcia odlatuje? Na to Ty: "ostrzegałam Mamę. Proszę skończyć ten temat albo kończymy wizytę."
    Dasz radę przeprowadzić taką konfrontację? Ale tylko Wy we dwie.

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • berber_rock 01.02.17, 12:30
    Dasz radę przeprowadzić taką konfrontację? Ale tylko Wy we dwie.

    > chcialam zauwazyc, ze autorka boi sie wezwac karetke, a co dopiero przeprowadzic konfrontacje z osoba, ktorej nie wolno niczym urazic.
  • koronka2012 31.01.17, 18:14
    Naturalnie, że tak. Mało tego, ja bym odmówiła wysłuchiwania o jej problemach, na zasadzie "obaj z ojcem od lat wzbraniacie się przed skutecznym działaniem, ja mam dość"
    I oczywiście - chroniłabym dzieci, stosując wybiegi "nie zabieraj ich, bo babcia źle się czuje".

    Na twoim miejscu namówiłabym męża na terapię, pod pretekstem wypracowania skutecznych metod pomocy matce. Sam pewnie własnego problemu nie widzi?
  • molly_wither 01.02.17, 19:01
    No wlasnie i chociazby za to,ze tak Ci wychowala meza powinnas ja szanowac i nie zakladac watkow na forach. Jetsem podobna do Twojej tesciowej, wychowywalam syna dl innej kobiety i teraz cierpie. Moze trzeba bylo wychowac mamisynka i wowczas zale synowej bylyby zasadne.
    onkon40 napisał(a):

    > na męża nic złego nie mogę powiedzieć. Jest bardzo dobrym człowiekiem, pomógł m
    > i w najgorszym dla mnie okresie.

    --
    "Są ludzie, niedźwiedziowie i wilcy"
  • koronka2012 31.01.17, 18:08
    onkon40 napisał(a):

    Teraz była u nas na urodzinach syna, w drzwiach zak
    > omunikowała,ze zaraz wraca bo się źle czuje. I wtedy opowiada,ze umiera, że ma
    > takie i takie choroby,że chciała rzucić się pod pociąg. Wszystko mówiła to przy
    > mnie i przy moim mężu. Były to urodziny 12 latka, a ona jak zwykle zwraca na
    > siebie tym zachowaniem uwagę.

    Coż, nie wyobrażam sobie potulnego zatruwania każdego spotkania takimi komunikatami. Przerwałabym z miejsca te litanie "dziś są urodziny Bartka, mówimy wyłącznie o miłych rzeczach"

    > Nie mogę się od niej odciąć, bo to matka mojego męża.

    No i co z tego, że matka męża?

    >On ją bardzo kocha i widzę jak cierpi.

    On/oni są niestety uzależnieni od toksycznego układu. I wcale nie należy tego podtrzymywać, tylko otwierać oczy na manipulację matki.

    > Nie chcę zabierać dzieciom babci, nie chce ograniczać wizyt babci u nas i odwro
    > tnie ( bo i tak jest ich mało) Ale boje się,ze ona takie dyrdymały będzie gadał
    > a dzieciom. ( a tak się zdarzało -"babcia umiera").

    Tego bym nie odpuściła, zapowiedziałabym że ma dzieci nie mieszać, nawet kosztem dzikiej awantury. Całe szczęście, że wizyt jest mało - teściowa jest skupioną na sobie histeryczką i egoistką - i taki typ osobowości nie jest dzieciom potrzebny do szczęścia.

    Mężowi zapowiedziałabym, że nie zamierzam się dłużej bawić i reagować na takie gierki.
    Bo to są gierki i rozgrywki teściowej.
  • onkon40 01.02.17, 10:04
    Dzięki, wszystkim za odpowiedzi. Dzisiaj mąż jedzie do teściowej, nie wiem jak zacznie rozmowę. Wczoraj teściu zadzwonił i powiedział,ze lepiej jakby przyjechał mąż do południa,żeby z mama napił się kawy. Bo on już pogadał z mamą i wszystko jest ok. Bo mama taka już jest.
    Po pierwsze mój mąż rano chodzi do pracy a po drugie zależało mu,ze był ojciec. Ojcu chyba zależy,żeby go nie było na rozmowie.
  • ola_dom 01.02.17, 10:19
    onkon40 napisał(a):

    > Wczoraj teściu zadzwonił i powiedział,ze lepiej jakby przyjechał mąż do południa
    > Bo mama taka już jest.
    > Po pierwsze mój mąż rano chodzi do pracy

    Czy teść nie wie, że mąż pracuje rano???
    Czy wie, ale ponieważ "mama taka już jest", to wszystko inne jest nieważne i cały świat musi brać JĄ pod uwagę i dostosowywać się do JEJ chimer - bo tak?
    Czy jak się nad tym zastanowisz, to nie widzisz, jakie to jest chore?

    Proponuję takie ćwiczenie - spróbuj pomyśleć o tej sytuacji, jakby dotyczyła zupełnie obcych osób, koleżanki albo sąsiada. Pomyśl o matce, która zachowuje się tak, jak Twoja teściowa i o całej reszcie rodziny, która chodzi na paluszkach i skacze wokół niej, bo "boi się ją urazić". O starszej pani, która straszy wnuki tym, że zaraz umrze.

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • fraudes 01.02.17, 10:49
    Przeczytałam cały wątek. Poczytaj o zespole Munchausena.
  • solaris_1971 01.02.17, 11:45
    Problem w tym ze Autorka wątku jest zdrowa. Jej nic nie dolega. Teściowej zreszta tez nie.

    Tesciowa swoimi urojonymi chorobami skutecznie terroryzuje rodzine - bo taka juz jest.

    Zapytam jeszcze o stronę finansowa - tesciowa naprawdę ze swojej emerytury opłaca te wszystkie zabiegi i prywatne wizyty ?

    Jak jej TERAZ nie stawiacie skutecznego oporu, to bedzie wymyślała jedna chorobę za druga, wszystko ja bedzie bolało, bedzie sie domagała wożenia do lekarzy - jak to, umierającej matki nie zawieziecie ? Bedzie dzwoniła w środku nocy, domagała sie zajmowania sie nią w weekendy, bedzie obchodziła ostatnie urodziny, imieniny, ostatnie święta. I wszystko bedzie według jej życzenia - czyż nie umiera ?
    Moja kolezanka w podobnej sytuacji powiedzialatesciowej " jak chcesz zwrócić na siebie uwagę, to wymysł cos innego bo to umieranie juz mi sie znudziło ".

    Autorko, czy wczesniej nie było zadnych sygnałów ze mąż nie jest w stanie przeciwstawić sie matce, ze boi sie ja urazić ?
  • onkon40 01.02.17, 12:08
    Teściowa faktycznie ma małą emeryturę. Teść ma dość sporą, a do tego jeszcze pracuje. Więc kasę mają. Od 15 lat wiem,że taka jest teściowa. Zawsze taka była. Zawsze kręciło się wszystko wokół niej. Teściu zwraca się do niej Moja Pani. 15 lat temu robilam oczy. Mój mąż się bał do niej dzwonić i prosić o cokolwiek. Czy o przypilnowanie dzieci, kiedy chcieliśmy iść do kina. Zawsze odmawiała, a wiedziała,że ode mnie nie ma nikogo. Przestaliśmy dzwonić po prośbie. Spotykaliśmy się kiedy było trzeba -imieniny, urodziny, różne okazje itd. Nigdy nie wchrzaniała się w nasze małżeństwo. (nie przeciwstawiała męża przeciwko mnie) . Zawsze była przewrażliwiona na swoim punkcje, obsesyjnie dbała o zdrowie, to co je, pije, itd. Z racji ,ze pracowała, jej zachowanie jakoś mnie nie męczyło. Czasami opowiadała o dzieciach w szkole, o bójkach, o fluoryzacji i o papierologi. A od roku, są tylko choroby. Jeżeli rozmawiamy o spacerze w parku. To ona zaraz zaczyna swoje gadki. " a czy objęłaś drzewo, ja tak robię to pomaga na to czy na to. Bo mnie boli to czy to" i temat parku zanika. Tak jest ze wszystkim,.
  • onkon40 01.02.17, 12:12
    Mąż nigdy jej nie uraził. Na początku byłam zła na niego,ze nie potrafi jej powiedzieć parę słów. ale dałam sobie spokój, bo był między młotem i kowadłem. Chciał dobrze ale nie wychodziło. Nie chciała nam pomóc w opiece nad wnukami,żebyśmy poszli do kina. To nie. Daliśmy radę. Ale teraz to co innego. Ona jest jak wampir energetyczny , wysysa z nas całą radość. Zawsze gadała,że możemy na nią liczyć ale kiedy mąż dzwonił,zawsze było NIE, więc przestaliśmy.
  • fusun1804 01.02.17, 12:30
    "Na początku byłam zła na niego,ze nie potrafi jej powiedzieć parę słów"

    A Ty sama co powiedziałaś ?
  • ola_dom 01.02.17, 12:13
    onkon40 napisał(a):

    > (nie przeciwstawiała męża przeciwko mnie)

    A co miałaś na myśli pisząc, że "Ty i tak jesteś już najgorsza"?

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • berber_rock 01.02.17, 12:37
    A ja sie zastanawiam nad taka strategia w stosunku do osoby, ktorej nie wolno niczym urazic.

    A co by sie stalo, gdyby to autorka zagrala w pewnym momencie osobe mocno urazona zachowaniem tesciowej? ja kiedys taka scene odegralam w swojej rodzinie i gwarantuje, ze reakcja byla bezcenna. Tyle ze po drugiej stronie relacji byla osoba sklonna w jakims stopniu do reflekcji (to samokrytycyzmu to juz za duzo powiedziane) i w efekcie dostrzegla, ze inni ludzie nie sa ze stali (mimo ze czesto tak to wyglada) i tez maja uczucia.
    Pytanie zatem, jakim typem jest tesciowa: jest osoba sklonna do refleksji? Czy raczej typem zapatrzonym w siebie, ktorego uczucia innych nie interesuja?
    A moze to Ty, autorko przed tesciowa wystepujesz jako ten "czlowiek z zelaza" i stad przyzwyczaila sie, ze Ciebie nic nie boli, wiec wysuwa juz nie pociski karabinowe, a granatniki, a kiedys odpali atomowke. Podobnie podejrzewam robi maz - swoja postawa komunikuje, ze on zniesie wszystko byle by tylko mamy nie urazic, a arsenal bojowy sie zwieksza.
  • onkon40 01.02.17, 13:02
    Jest zapatrzona w siebie. Po godzinie przebywania z nią można tak stwierdzić. Ale jest pomocna, pomaga ludziom dla których nie ma ratunku. Ciężko to określić. Np sąsiadka ma chorego na raka męza, faza końcowa. I wtedy wkracza teściowa, zanosi jakieś gazety, mikstury, co on powinien jeść co nie. Do jakiego lekarza iść itd. Jak ona to opowiada, to czuję takie zażenowanie. Tym bardziej ,ze z sąsiadami utrzymuje luźne stosunki, dzień dobry. Nigdy do nich nie chodziła, nigdy nie pytała o zdrowie.
  • berber_rock 01.02.17, 13:33
    eee tam, sasiad po prostu tym rakiem sie niechcacy "wstrzelil" w jej orbite zainteresowan.
    Chcialam przypomniec, ze jak Wy potrzebowaliscie pomocy przy dziecku, to jakos chetna nie byla.
  • ola_dom 01.02.17, 14:33
    onkon40 napisał(a):

    > Np sąsiadka ma chorego na raka męza, faza końcowa. I wtedy wkracza teściowa,
    > zanosi jakieś gazety, mikstury, co on powinien jeść co nie. Do jakiego lekarza iść itd.

    No cóż - jak ma taką okazję zostać "heroinią", to grzech nie skorzystać. To niewiele kosztuje - a daje podziw, wdzięczność, zobowiązanie (choćby tylko emocjonalne) i wiele innych korzyści.

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • onkon40 01.02.17, 12:47
    A co miałaś na myśli pisząc, że "Ty i tak jesteś już najgorsza"?

    Kiedyś parę słów, fakt ,ze grzecznie dot. wnuków, że nic o nich nie wie, co lubią, ile lat kończą itd. (ktoś mi kiedyś powiedział,że to nie są jej dzieci i ona nic nie musi, ok, wtedy przestałam) W ostatnim czasie (ok 2 miesięcy,) wychodzę z pomieszczenia, gdy zaczyna o chorobach. A na urodzinach syna, nie wytrzymałam. I zapytałam, co będzie następne.... stwardnienie rozsiane? I atmosfera zrobiła się fatalna. Można było siekierę powiesić. Syna urodziny, cieszył sie bardzo,ze dziadkowie przyjdą. Byli tylko rodzice męża i sąsiadka starsza pani ok 70, którą dzieci uważają za swoją babcię. Opiekowała się synami, kiedy ja po macierzyńskim wróciłam do pracy. Ojciec się nie odzywał, mama siedziała umierająca i dawała znaki ojcu,ze chce iść. Nic nie jadła. Mąż nadrabiał ale to nic nie dało. tak to wygląda. I czasami się zastanawiam, czy to ja się czepiam?
  • berber_rock 01.02.17, 12:59
    No widzisz. Bo poszlas na konfrontacje i eskalacje konfliktu.

    A co by bylo gdybys to rozegrala w taki sposob: "Zarowno mnie jak i moim dzieciom jest bardzo przykro, ze nawet w ich swieto nie umie sie mama powstrzymac od poruszania tak przygnebiajacych tematow."
    Do tego zbolala mina i tak przez nastepne dwa tygodnie.

    ???
  • onkon40 01.02.17, 13:03
    ;)
  • fusun1804 01.02.17, 13:08
    Dziwi mnie ze na urodzinach dziecka były osoby w podeszłym wieku a nie inne dzieci. A koledzy i koleżanki syna ?

    Jak często widujesz tesciowa ? Tzn jak często musisz o tych chorobach wysłuchiwać ?
  • verdana 01.02.17, 15:49
    Nic nie pomoże, żadna konfrontacja, bo teściowa oprócz ciężkiego charakteru naprawdę jest chora. Hipochondria to nie jest wymysł, służący tylko przyciągnięciu zainteresowanie publiczności. Osoba z hipochondrią naprawdę wierzy,z ę jest chora, bardzo sie niepokoi, źle się czuje. Obiektywnie jest zdrowa. Subiektywnie jest poważnie chora. Powiedzieć "Przestań sobie wymyślać choroby i o nich mówić" to dokładnie to samo, co powiedzieć komuś z depresją "Weź sie w garść, nic złego sie nie dzieje, a jak widzisz dzieci, to bądź wesoły i zadowolony". Teściowej potrzebny jest psycholog albo psychiatra. Żadna "poważna rozmowa" nic nie zmieni, bo rozmowa nie leczy.
  • fusun1804 01.02.17, 16:44
    To jakie rozwiazanie w takim razie proponujesz ?
    Dodam ze nie mozna teściowej zmusić do wizyty u psychiatry czy u psychologa.

    To jest szczególny przypadek hipochondrii - hipochondria narcystyczna czyli wymyślanie chorób celem skupienia uwagi na sobie. Inaczej mówiąc tesciowa zawraca dupę całemu otoczeniu swoją osoba i swoimi chorobami. Zauważ ze te urojenia zaczęły sie gdy tesciowa poszła na emeryturę czyli nagle ma mnóstwo wolnego czasu i nie wie co z nim zrobic.

    Na miejscu Autorki ograniczyłaby kontakty do absolutnego mińimum i nie wahałabym sie powiedzieć " prosze mi nie zawracać dupy swoimi urojonymi chorobami, mam swoje własne realne problemy ". Tesciowa Autorce nigdy nie pomogła wiec Autorka nie ma wobec teściowej długu wdzięczności.

    Nie ukrywam ze bardzo jestem ciekawa opinii pani Iwaszkiewicz.
  • onkon40 01.02.17, 16:56
    tez tak mówiłam mężowi,ze to prawdopodobnie hipochondria, zawsze lubiła wymyślać sobie choroby wraz z bólem, dolegliwościami, które znikały i przeistaczały się w inną chorobę i inne dolegliwości. Teraz jest apogeum. Wszystko naraz. Mówiłam o terapii, o spotkaniach z psychologiem. Bo jeszcze trochę a ja będę musiała iść psychologa.
  • fusun1804 01.02.17, 17:42
    I co mąż na to ?
  • onkon40 01.02.17, 19:28
    siedzi właśnie u rodziców, zobaczymy
  • amb25 02.02.17, 07:08
    On potrzebuje pomocy. Ale tak jak moj syn (nastolatek), ktory ma hipochondrie (tutaj to zalicza sie do nerwic) sama musi zrozumiec, ze tej pomocy potrzebuje. Ze ma problem. Inaczej nie pojdzie na zadna terapie ani do lekarza. A sila jej nei zmusisz. Nie wiem jak ja przekonac, bo to nie jest latwe, tym bardziej, ze w Polsce ludzie bardzo boja sie latki osoby chorej psychicznie.
  • verdana 02.02.17, 14:07
    No właśnie. Trzeba spróbować zadziałać na zasadzie współczucia: widzisz, znowu sie bałaś, zmarnowane dwa tygodnie i jesteś zdrowa. Może trzeba by poradzić się lekarza, co powinnaś brać na takie lęki?. Tylko hipochondryk uważa, ze naprawdę jest chory, póki nie zrozumie, ze raczej nie - trudno będzie go przekonać. Poza tym to mówienie o chorobach moze byc próbą przyciągnięcia uwagi i współczucia. Teściowa, jak sie wydaje, to osoba, która wszystkimi kieruje, a być moze chce, aby się nia zająć (nie, nie namawiam do tego, tylko to może być powód). No i nie pracuje - depresja po przejsciu na emeryturę jest dosyć częsta.
  • onkon40 01.02.17, 16:52
    Widzisz, to dzieci najbliższa rodzina. Dzień wcześniej miał urodziny na kręgielni z kumplami.
    Jak widuję rodziców, zależy czy są ku temu jakieś okoliczności. Były święta. dzień babci , dziadka, ur teściowej, mojego syna.
  • koronka2012 01.02.17, 17:47
    Powiedz szczerze - czy 12 latek posiadający babcię skupioną wyłącznie na sobie NAPRAWDĘ czeka z utęsknieniem na możliwość wspólnego zjedzenia tortu i spędzenia "upojnego" wieczoru na wysłuchiwaniu wyimaginowanych dolegliwości? przy takich układach nie wierzę w bliskie relacje pomiędzy dziećmi a teściową (choć może się mylę).
    Pytanie więc PO CO narzucać dzieciom taki model? bo wypada...?

    Na ile te spotkania są wdrukowanym przez was, rodziców, obowiązkiem a na ile wypływają ze szczerych chęci dzieci?
  • molly_wither 01.02.17, 18:53
    Wypisz wymaluj to ja, tyle ,ze jestem 1o lat mlodsza. Moim zdaniem wszystko w normie. Nie rozumiem, po co ten wątek? Wystarczy zaakceptowac odmiennosc, ale to takie trudne, szczegolnie jesli ta "odmiennosc" dotyczy znienawidzonej tesciowej.
    Ps. Nie piszemy i nie mowimy "tesciu".

    --
    "Są ludzie, niedźwiedziowie i wilcy"
  • eliksir_czarodziejski 01.02.17, 23:09
    Powiedz Molly, jak to jest, kiedyś kojarzyłam, że twoje posty dawało się jeszcze czytać.

    Na posadę nadwornego gazetowego trolla wskoczyłaś z czasem czy jednak od początku nim byłaś?
  • molly_wither 01.02.17, 18:55
    Aha, i nie pisz "mamy z mezem". Bo moze on nie widzi problemu?

    --
    "Są ludzie, niedźwiedziowie i wilcy"
  • molly_wither 01.02.17, 18:58
    Moim zdaniem, to kobieta "zawodowa" , nie "rodzinna". Z chwila, kiedy przeszla na emeryture przestala widziec sens zycia. Moze to wina jej meza, ze sie nia nie interesuje w nalezyty sposob?

    --
    "Są ludzie, niedźwiedziowie i wilcy"
  • onkon40 01.02.17, 19:48
    może, nie wiem, ale tak żyć nie można. Dlaczego mówisz,ze ją nienawidzę. Widzę ogromny problem, bo chyba jest problem kiedy ktoś z rodziny mówi,ze chętnie rzuci się pod samochód, łyknie leki ...Może i kobieta zawodowa ale teraz siedzi w domu i nie daje żyć innym. Martwię się i mam tego dosyć. Rok temu mówiła o chorobach ale to wszystko mieściło się w granicach normy.
    Tak, dzieci są zżyte z dziadkami, nigdy w nich obecności nie mówiłam źle na temat babci czy dziadka. Pytają czy babcia znowu chora, czemu smutna.
    Dobrze by było jakby to była odmienność jakby to zaakceptowała ale ona widać ,że jest smutna przygaszona, sama zadręcza się kłopotami, chorobami , których nie ma. Bo nie ma. Bo jest przebadana . Wszystko jest w najlepszym porzadku. Rodzice jeżdżą na wakacje, chodzą do restauracji, ojciec ma fajną pracę, mają dobrego syna i fajne wnuki. A jeżeli to depresja , to niestety w wynikach nie wyjdzie. Mąż widzi problem , jakby go nie było nie zamartwiałby sie w domu.
    Jezeli jest pani młodsza o 10 la od mojej teściowej jak pani żyje. Mówi pani bliskim,ze się zabije, że umiera, ze boli mnie głowa. noga. Jak jak ktoś coś zasugeruje to g... za przeproszeniem wie. S
    Sytuacja sprzed 2 tyg. Pytała mnie czy ma brać psychotropy, które zapisała jej lekarka rodzinna -koleżanka. Jak kiedyś brałam po śmierci brata. Nie wiem moze miałam źle dobrane, po prostu nie żyłam swoim zyciem tylko obok. Powiedziałam,ze nie radze ,ze to powinien przepisac psychiatra. Wzięła, dwa dni czuła sie rewelacyjnie. Szczęśliwa, radosna, byłam u niej wypiłam kawę i normalnie nie chciało mi się wychodzić. Mówię sobie -pomogły. Po tygodniu zjazd. Pyta się mnie czy ma odstawić? czy moze tak od razu, bo źle się czuje. Mówiłam jej że nie wiem ,bo niby skąd. Ale obojętnie co powiem to zrobi na odwrót. Teraz mówie ,za siebie mam dość jej chorób i mocno jej współczuje. Ale nie wiem jak pomóc,zeby posłuchała. Do psychologa -nie, do psychiatry- nie. Inni lekarze-tak owszem ale już się specjaliści pokończyli.
  • koronka2012 01.02.17, 19:59
    Tłumaczyć, że dolegliwości mogą być psychosomatyczne, ze stresu i dlatego potrzebny psycholog.

    Wydaje mi się, ze ona podświadomie wie, że psycholog zobaczyłby to, co ona chce ukryć - manipulowanie otoczeniem, egocentryzm itd. Stąd obawy. Zapisywanie najwyraźniej niedobranych leków psychotropowych przez przypadkową lekarkę jest chore i może się skończyć uzależnieniem.
  • fusun1804 01.02.17, 20:31
    Panią Molly sie nie przejmuj, po prostu ignoruj.

    No to czekamy co tez mąż powie po powrocie od rodzicow.
  • zuzi.1 01.02.17, 20:53
    Za bardzo się nią przejmujesz. Rozumiem, ze jest denerwujaca w swoich zachowaniach. Ale Ty nie masz realnej możliwości jej pomoc, skoro ona nie wyraza zgody. Spróbuj opanować swoje odczucia i sie nią nie przejmować, ograniczyć do minimum kontakty z nią, nie narażać dzieci na zbytnie kontakty z nią. Każdy człowiek przy takiej osobie jak Twoja tesciowa odczuwa dyskomfort. Wiec dla zrowia taki kontakt należy ograniczać a nie poglebiac, nie kierować sie haslami, bo to babcia, rodzina, bo tak wypada... Kierowac sie własnym i dzieci dobrem. Tu to co wypada jest Malo istotne. Przy koniecznych kontaktach stosować poczucie humoru i bezczelna bezpośredniość ( celowo, nie jako objaw braku kultury) typu: jakos nie widac, żebyś miała umierać; tyle mówisz o tych chorobach, a zdrowa jesteś jak kon, chyba najzdrowsza z rodziny albo daj znac, jak będziesz chciała sie rzucać pod samochód, bo musze sobie ladna czarna sukienkę kupic itd w ten deseń. Chodzi o to, aby zbić ja z tropu, żeby zobaczyla, ze jej przedstawienia nie robią na Tobie wrażenia, ze to co robi uważasz, za jeden wielki blef. I powiedz jej to prosto w oczy najlepiej przy świadkach. Po jakimś czasie przestanie urządzać te przedstawienia i zadręczać nimi was. Dopóki się na nie nabieracie i sie nimi przejmujecie, dopóty ona będzie to robic. Mów glosno: skoro nie chcesz iść do psychiatry ( psycholog zbyt slaby na jej przypadlosci) to trudno umieraj na własne życzenie, ja nawet lubię pogrzeby. Spróbuj przez jakiś czas tej metody, co Ci szkodzi i zobacz czy to cos zmienia w jej zachowaniu.
  • zuzi.1 01.02.17, 21:06
    I jeszcze naucz sie ja a raczej jej przedstawienia zwyczajnie ignorować. Zamiast wychodzić z pokoju po cichu wstań i powiedz glosno ze wychodzisz bo mamusia zaczyna znowu umierać na zawołanie. Gdy tesciowa będzie chciała wychodzić na poczatku rodzinnej imprezy powiedz do niej: idź sama, my sie z teściem dobrze bawimy, pa :-) Ja mam tesciowa z podobnym problemem, tylko ze znacznie mniejszym natężeniem. I takie podejscie do jej przedstawień stosowalam sama, wiec pisze z autopsji. Pomoglo, przedstawienia sie skonczyly. Raz sama nawet odegralam jakies przedstawienie, żeby wyraźnie pokażą jej ze ja tez tak jak ona potrafię grać, histeryzować i manipulować, gdy tylko mi sie zechce. Nie podobało jej się to ze to na chwile oczy wszystkich byly zwrócone na mnie :-) chore to wszystko troche, ale na chorego człowieka trzeba stosować specjalne metody, normalne sie nie sprawdza. I dużo uśmiechu i żarty wprost, oj Jola tyle miesięcy juz umierasz i jakos jeszcze nie umarlas :-)
  • miedzymorze 01.02.17, 21:58
    Sugerujesz żeby przy kolejnym akcie 'umierania' wtrącić konwersacyjnym tonem 'a mamusia życzy sobie jakby co być skremowana, czy raczej trumna' ?
    pozdr,
    mi
  • zuzi.1 01.02.17, 22:51
    Sugeruje, jak najbardziej :) naprawde radze spróbować w ta stronę. Moze cos to zmieni w jej zachowaniu, moze dotrze cos do niej, moze zaprzestanie takich zachowan, podobnie jak moja tesciowa. Tego autorce życzę. Moze być jeszcze: to trumna debowa ze złotymi okuciami czy taka surowa😉
  • default 03.02.17, 14:27
    Moja mama, także hipochondryczka, miała przyjaciółkę, osobę o specyficznym poczuciu humoru i z takim właśnie humorem podchodzącą do mamy narzekań na zdrowie. Moja mama np. mówiła "Boże, jak ja cierpię, straszne bóle mam, nie przeżyję tego", na co przyjaciółka pytała ochoczo: "To co Jadziunia, jak cię dobić, deską z gwoździem - bo chwilowo nic innego nie mam pod ręką" - i mamę to od razu rozbrajało, śmiała się i przestawała narzekać (przynajmniej chwilowo).
  • zuzi.1 05.02.17, 19:43
    Czy Twoja mama Default przeszla rzeczywiście jakies traumy w dzieciństwie? Czy ktores z jej rodzeństwa miało podobny problem z hipochondria?
  • default 07.02.17, 08:46
    Moja mama miała 16 lat, gdy wybuchła wojna, przeżyła pacyfikację wsi, działała w AK (jako łączniczka), po wojnie była zatrzymana i przesłuchiwana przez bezpiekę, na szczęście krótko, wypuszczono ją. Wyszła za mąż za kogoś, kto okazał się psychopatą i alkoholikiem, bił ją, znęcał się, uciekła od niego po kryjomu, w jednej sukience, ukrywała się u koleżanki (bo ją ścigał) , rozwód dostała zaocznie. Dopiero potem życie jej się jakoś uspokoiło i ustabilizowało.
    Żadna z jej sióstr (starszych, mama była najmłodsza) nie miała problemów z hipochondrią, przeciwnie, były to tzw. "dzielne kobiety". Chociaż każda z nich - choćby z racji czasów, w jakich żyły - nie miała lekkiego życia, każda doświadczyła jakiejś traumy (np. zastrzelenie męża na oczach mamy siostry i jej małych dzieci).
  • zuzi.1 07.02.17, 17:54
    Dziękuję Ci za wyjaśnienia.
  • eliksir_czarodziejski 01.02.17, 23:07
    Po co się tłumaczysz przed trolem?
  • anula36 02.02.17, 07:53
    a moze tesciowa daloby sie wkrecic w jakis wolontariat na rzecz osob chorych, moze moglaby wtedy "zablysnac" i troche odpuscic "choroby" wlasne w konfrontacji ze stanem innych?
    Dzieci bym jednak troche izolowala od takiej super babci. To nieprawda ze wszystko jedno jaka, byle byla, taka zaburzona osoba i ta atmosfera ze siekiere powiesic przy urodzinach syna to zadna przyjemnosc. Moze zaczac mu robic urodziny z kolegami,a spotkania z dziadkami robic bardziej "zadaniowe" zeby np gdzies razem wyszli, cos wspolnie robili,,zeby nie bylo czasu na zbytnie gadanie.
  • onkon40 02.02.17, 11:06
    Witam w dniu dzisiejszym. Już po rozmowie. Mama nie chciała słuchać, mówiła,że już nic nam nie powie. Mąż powiedział,ze widzi problem i o dziwo teść trzymał stronę mojego męza. Dzisiaj mamy dać namiar na dobrego psychologa. powiedziała,że pójdzie. Ojciec mówił jej ,ze to juz trwa 1 rok czasu i tak życ nie mozna. Wtedy teściowa powiedziała,ze to przez śmierć najbliższych, teraz ją ruszyła. Dokładnie siostry, która zmarła jeszcze przed narodzinami mojej teściowej. .....Zobaczymy mam nadzieję,ze pójdzie do psychologa, i,że nie będzie to jednorazowa wizyta.
  • deep_core_blue 02.02.17, 11:53
    Zwala winę na nieżyjącą siostrę odpowiedzialność za swoje zachowania ... bo na zmarłych łatwo się zwala, już się nie obronią :P
    Życzę Tobie, mężowi i dzieciakom cierpliwości i pogody ducha, a teściowej przejrzenia na oczy ;)
    P.S. Ktoś się pytał, czy dzieci naprawdę wyczekują TAKIEJ babci, czy to wdrukowany schemat, bo wypada. Jako wnuczka niemożebnie upierdliwej babci, egocentryczki wygłaszającej nieskończone monologi, bez miejsca na relację z drugim człowiekiem, powiem TAK, dzieci czekają na taką babcię, w zasadzie jak na każdą babcię. Do pewnego wieku. Potem rozczarowanie sięga zenitu i już nie czekają. U mnie ten zenit był w 20 urodziny, kiedy babcia nie chciała przyjść, wykręcając się zbyt dużymi emocjami. Miała do nasz 50 kroków, dom obok. Oh wait, a może to chodziło o to, że będzie dużo ludzi i większość będzie skupiona na mnie, na sobie nawzajem, na miłych konwersacjach, zamiast na Pani Matce Rodu? :P
  • ortolann 03.02.17, 09:25
    Oprócz namiaru na psychologa, może trzeba będzie też ją umówić i jej towarzyszyć? Myślę, że ją trapi jakiś poważny probem, sama pewnie czegoś się boi i to się wszystko kumuluje w jej nienormalnym zachowaniu. To dobry znak, że nie odrzuciła psychologa. Mam nadzieję, że będzie teraz wszystkim lżej: Wam i jej też.

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • fusun1804 03.02.17, 12:44
    A moim zdaniem namiar na psychologa wystarczy. Dlaczego Autorka wątku miałaby tesciowa umawiać na wizytę i jej towarzyszyć? Tesciowa nigdy w zyciu jej z niczym nie pomogła, nie została z dziećmi nawet na kilka godzin zeby Autorka z mężem mogli iść do kina.

    Autorka widzi tesciowa z okazji świąt i jak tesciowa zaczyna nawijanie o chorobach to wychodzi z pokoju - moim zdaniem bardzo dobrze. To w sumie problem teścia ktory z nią obcuje na codzień.

    Z mojego punktu widzenia problemem Autorki jest obchodzenie sie z tesciowa jak ze śmierdzącym jajkiem, uważanie zeby jaśnie pani czyms urazić. W sumie raz dalajasno do zrozumienia ze ma dosc urojeń to tesciowa siedziała naburmuszona, nadąsana , ostentacyjnie milczała i nic nie jadła.
    Moim zdaniem Autorka powinnna dalej albo jasno dawać do zrozumienia ze ma dosc urojeń albo informować o tym wprost.i nie przejmować sie ostentacyjnym milczeniem i niejedzeniem.
  • ortolann 03.02.17, 13:10
    Dlatego, żeby mieć pewność, że mamunia jednak dotrze do psychologa. I żeby potem nie wysłuchiwać, że coś (np. jakaś straszna choroba) stanęły jej na przeszkodzie i nie umówiła się.

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • koronka2012 03.02.17, 20:59
    Ale to nadal nie jest rola autorki, która od upiornej teściowej powinna się trzymać jak najdalej. Ma męża, syna - niech się tym zajmą.

    Na miejscu autorki odcięłabym się już dawno, mam organiczną niechęć do wampirów energetycznych i zerową tolerancję dla narzekaczy.
  • fusun1804 04.02.17, 10:03
    A powiedz mi : jak konkretnie byś sie odcięła ? Przestałaby sie spotykać ? Autorka pisała ze spotykają sie np z okazji urodzin dzieci lub na dzien babci. Wiec co ? Nie przyjsc ? Nie zaprosić ?
  • koronka2012 05.02.17, 19:03
    Konkretnie to zażądałabym odcięcia mnie od informacji o tym co teściowa zrobiła czego nie zrobiła i co powiedziała, skoro panowie boją się zareagować to niech się bujają dalej do upojenia - ale beze mnie. Nie mam ochoty słuchać o wydumanych problemach histeryczki, sorry, mam dość własnych spraw na głowie.

    Dzień babci dzieci mogą załatwić we własnym zakresie, 12 latek nie wymaga asysty przy wykonaniu telefonu czy wizycie. Świętowanie urodzin nastolatka z babcią, która nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa darowałabym sobie w ogóle. Zresztą u mnie dzieciom urządza się kinderprzyjęcia z rówieśnikami, nie organizuje posiadówek dorosłych.

    A bywając u teściowej, wychodziłabym za każdym razem kiedy zaczynałaby swoje jazdy. Taka terapia behawioryczna.
  • fusun1804 04.02.17, 12:03
    ortolann napisała:

    > Dlatego, żeby mieć pewność, że mamunia jednak dotrze do psychologa. I żeby pote
    > m nie wysłuchiwać, że coś (np. jakaś straszna choroba) stanęły jej na przeszkod
    > zie i nie umówiła się.

    To co proponujesz to woda na młyn teściowej. Dokładnie o to jej chodzi - bedzie w centrum uwagi, rodzina bedzie wokół niej tańczyć. Umawiać ja na wizytę u psychologa, zaprowadzić, zawieźć ,dzwonić i pytac jak było itd, odwoływać wizyty, przekładać bo mamę bolała głowa/ brzuch/ prawa ręka/ lewa noga itd. Rezygnować ze swoich ważnych spraw bo mamę trzebazawiezc i przywiezc. Bo jak nie to postraszy samobójstwem.
    A przeciez Autorka nie zdobędzie sie na wezwanie karetki ani na urażenie mamy.
    >
  • ortolann 05.02.17, 17:58
    Pierwszy raz - tak jak mówisz. Kolejne razy będzie truć psychologowi. Potem może sytuacja wróci do normy. Trzeba czasem coś poświęcić, żeby coś zyskać. W tym wyapaku to jest godzina czasu. Potem zostawiamy mamcię samej sobie. Capisci? Nie chodzi o to, żeby ją niańczć, a o to by mieć pewność, że poszła wreszcie do psychologa. Bo w innym wypadku będzie mieć 1500 wymówek, żeby nie pójść i dalej będzie bez zmian.

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • enith 04.02.17, 17:10
    Wiecie, dlaczego większość ludzi jest zszokowana po czyjejś samobójczej śmierci? Bo samobójcy rzadko dzielą się z innymi zamiarem popełnienia go. Osoba zdeterminowana, by zakończyć życie, nie będzie robić scen na przyjęciach rodzinnych ani kłapać jęzorem na prawo i lewo. Właśnie po to, by nikt jej w tych zamiarach nie przeszkodził.
    Teściowa jest histeryczką i egocentryczką, i zawsze nią była, z tego co pisze autorka wątku. Bycie w centrum uwagi wszystkich za wszelką cenę to cel jej życia. Stąd te kompletnie niestosowne jazdy z umieraniem na cudzych urodzinach i innych rodzinnych spędach. A wszyscy dookoła obchodzą się z panią jak ze zgniłym jajem, tylko utwierdzając teściową w przekonaniu, że objęła świetną, bo działającą bez zarzutu strategię.
    Nie twierdzę, że teściowa nie ma depresji. Bardzo prawdopodobne, że ma. Moja babcia doświadczyła tego samego tuż po przejściu na emeryturę. Pomogła wizyta u psychiatry (po paru latach męczenia się) i dobrze dobrane leki. Babcia na emeryturze jest już prawie 30 lat, epizod depresyjny nie pojawił się więcej. Tu też pomóc powinien psychiatra i leki oraz niekarmienie jazd teściowej nadmiernym skakaniem wokół niej.
  • verdana 04.02.17, 17:45
    Nieprawda. Przyjęło sie mówić, że samobójcy nie mowią o swoich zamiarach, ale w rzeczywistości tak wcale nie jest. Bardzo wielu mówiło , tylko im nie wierzono, właśnie z powodu takiego stereotypu.
    Miesiąc temu powiesił się teść sprzątającej u mnie pani z Ukrainy. Rano normalnie rozmawiał, był wesoły, rodzina znalazła go powieszonego wieczorem. Tak, mówił o samobójstwie, ale uważano, że ot, tak sobie. Oczywiście, wiele osób tylko mówi - ale to naprawdę nie jest wskazówka. Szczególnie jeśli podejrzewa się depresję.
  • fusun1804 04.02.17, 18:18
    " Oczywiście, wiele osób tylko mówi - ale to naprawdę nie jest wskazówka."

    A co nią jest ?
    Opis wskazuje na hipochondrię narcystyczna i egocentryzm a nie na autentyczne skłonności samobójcze.
  • zuzi.1 05.02.17, 11:24
    hipochondria.objawy.org.pl/
  • verdana 05.02.17, 12:24
    Co nią jest? Na przykład diagnoza lekarza.
  • enith 05.02.17, 18:08
    A jak teściowa nie chce iść do lekarza, to co? Zawieźć siłą czy pozwolić kobiecie latami dezogranizować życie całej rodziny?
  • ortolann 05.02.17, 18:15
    To po zaoferowaniu jej możliwości leczenia, z której by nie skorzystała należy zacząć okazywać jej wreszcie to, na co zasłużyła. Czyli głębokie wdupiemanie.

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • 71tosia 07.02.17, 18:05
    tyle ze ludzie w stanie glebokiej depresji nie sa w stanie czesto podjac decyzji o leczeniu. Jezeli stan jest powazny nalezy postarac sie o przymusowe leczenie.
  • 71tosia 07.02.17, 18:02
    jestes w stanie to ocenic ze 100% pewnoscia na podstawie opisu zamieszczonego przez autorke? Wezmiesz odpowiedzialnosc za swoja diagnoze gdy kobieta jednak popelni samobojstwo? Jezeli ktos mowi ze ma mysli samobojcze to nigdy tego nie nalezy lekcewazyc. To jest pierwsze pytanie gdy udajesz sie do psychologa czy psychiatry i mowisz o depresji.
  • enith 07.02.17, 18:43
    Nie, nie wezmę za to odpowiedzialności. Bo nie jestem za zachowanie teściowej odpowiedzialna. Członkowie jej rodziny również nie są za nią odpowiedzialni. Ani za jej próby samobójcze. Ani za szantażowanie samobójstwem. Jeśli ktoś w rodzinie lub któryś z 23 lekarzy, których pani regularnie odwiedza, ma podejrzenie, że niebezpieczeństwo jest relane, to dzwoni się na pogotowie psychiatryczne lub zawozi pacjentkę do zakładu na badanie. Nie daje ci do myślenia, że nikt tego nie zrobił?
  • enith 07.02.17, 18:57
    I jeszcze jedno. Ja w pierwszej kolejności przyjrzałabym się temu lekarzowi domowemu, który nie mając do tego uprawnień, przepisał teściowej psychotropy. Po tych lekach (zresztą nie tylko tych) nawet perfekcyjnie zdrowy psychicznie człowiek może mieć zjazd i zrobić coś niebezpiecznego, z samobójstwem włącznie. W końcu z jakiegoś powodu leki tej klasy bierze się ZAWSZE pod ŚCISŁĄ kontrolą psychiatry. Ja nie wahałbym nawet przejść się do przychodni, gdzie pracuje ten lekarz i domagać się rozmowy z przełożonym/dyrektorem placówki. Dziwi mnie, że ani teść ani mąż autorki wątku jeszcze tego nie zrobili, skoro obaj byli świadkami "zjazdu" teściowej po tych lekach. Czemu zresztą nikt nie zadzwonił po pogotowie, gdy pani "rzucała się pod samochód"?
  • berber_rock 07.02.17, 20:26
    Jak Was tak czytam czasem, to mam wrazenie, ze o jakims innym kraju piszecie.
    Naprawde wierzycie w to, ze mozna cos zrobic lekarzowi rodzinnemu, ktory po znajolosci przepisuje psychotropy? A co konkretnie? Pociagnac do odpowiedzialnosci? Skarge do Izby Lekarskiej? I co dalej? Widzialyscie wyciaganie konsekwencji od takiego w praktyce?

    We wlasnej rodzinie mam przypadek gdzie lekarz rodzinny wypisuje pacjentcee psychotropy od parunastu lat (czesto zaocznie, nawet nie widzac tej pani na oczy). Pani jest happy, bo "po tym zycie staje sie latwiejsze".
    Wie o tym najblizsza rodzina. I co?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka