Dodaj do ulubionych

Toksyczna rodzinka

17.03.17, 17:38
Witajcie, od roku tkwimy w konflikcie z rodzicami męża. Nagle ni stąd ni zowąd został poinformowany,że cały majątek został przepisany na brata.Brat przez wiele lat nie interesował się specjalnie rodzicami,imprezy,dorywcze prace i mocno towarzyski tryb życia.My z dziećmi na każde zawołanie teściów,zaciskając zęby bo teściowie z trudnymi,apodyktycznym charakterami.
Teraz kiedy brat się więcej angażuje,od dwóch-trzech lat regularnie ich odwiedza i pomaga,zaczęło się w rodzinie mocno psuć.Mąż po tej informacji poczuł się jak odtrącony syn,i nie chodzi tu o wielki majątek,o kasę,nie chcemy jej.chodzi to,jak go potraktowali..Od tej sytuacji nie próbowali nawet z nim porozmawiać,brat również milczy.Mąż cierpi,praktycznie się nie widujemy,jest coraz ciężej,to jednak rodzice.Z drugiej strony tak wielki żal siedzi we mnie,nie mogę się zmusić do odwiedzin jakichkolwiek.Co dalej,czy jeszcze jest sens sklejania toksycznej rodzinki?..
Edytor zaawansowany
  • 17.03.17, 18:08
    Jeśli na majątku i tak wam nie zależało, to nie ma co rozpaczać nad jego utratą. Czy poza tym przepisaniem zachowanie rodziców w jakikolwiek sposób się wobec męża zmieniło? Jakie były powody przepisania? Wątpię, by rodzice pewnego ranka obudzili się i stwierdzili, że wszystko cedują na jednego syna. Jakiś powód tego kroku chyba był? Nawet jeśli błahy czy nieracjonalny. Przyjrzyjcie się stosunkom z rodzicom nieco bliżej, bo przypuszczam, że coś się w przeszłości jednak wydarzyło, co dało początek konfliktowi.
    Co do nadskakiwania apodyktycznym teściom, to sobie darujcie. Jak widać, bycie na każde ich zawołanie nie popłaca. Wyciągnijcie z tego wnioski dla siebie.
  • 17.03.17, 18:25
    Ale po co miałabyś się wysilać na sklejanie czegoś, co nie istnieje? co TOBIE daje kontakt z osobami, z którymi trudno wytrzymać? nie widzę sensu pchać się w pazury toksycznych relacji tylko dlatego, że to rodzice.
    Sorry, cenię sobie święty spokój
  • 17.03.17, 18:47
    tak, koń 40 lat i cierpi bo mama go odtrąciła
    powiedz prawdę - to ty cierpisz bo przejdzie koło nosa spadek

    jeszcze nie spotkałem się z tym żeby facet napisał że teściowa ma konflikt z jego żoną (czyli swoją córką) i żona cierpi a on chce się zbliżyć do teściowej.
    dlaczego ja nie czytam takich rzeczy? bo pies z taką teściową tańcował

    co innego jeżeli chodzi o majątek - teściowie przepisują na drugie dziecko a my tu ponosiliśmy nakłady przez lata i czujemy się wydymani

    ale wtedy stawia się sprawę tak "chodzi o w przybliżeniu 300 tys. zł" a nie "to jednak rodzice, ... , wielki żal"
  • 17.03.17, 19:29
    tak, koń 40 lat i cierpi bo mama go odtrąciła
    powiedz prawdę - to ty cierpisz bo przejdzie koło nosa spadek

    Głowa cie boli? To sa rodzice niewazne ile sie ma lat, jak sie jest potraktowanym jak od macochy to jest przykre.

    Ja bym zerwała kontakty nic bym nie pomagała nie dzwoniła nie dowiedziała.
    Nich idą jeśli dużego majątku nie ma, synowi i tak sie zależy zachowek.

    Mysle ze tu było wetknięcie palców brata, przekonał rodziców ze jemu sie należy niewiadomo

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 17.03.17, 21:02
    tak, koń 40 lat i cierpi bo mama go odtrąciła
    powiedz prawdę - to ty cierpisz bo przejdzie koło nosa spadek

    zabawne jak często sądzimy innych po sobie :-)

    --
    W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
    Wiedzmowo
  • 17.03.17, 20:05
    Przy takich relacjach nie widzę sensu sklejania CZEGOKOLWIEK. I pojąć nie mogę tego cierpienia, naprawdę. Dorośli ludzie... zajmijcie się swoim życiem, odseparujcie i zobaczycie, jak sprawy się ułożą. Nie ma nic gorszego niż wyścig po spadek.
  • 17.03.17, 20:34
    liliawodna222 napisał(a):

    > Nie ma nic gorszego niż wyścig po spadek.

    nic? a to mało:

    10.Death by a Thousand Cuts(Ling Chi)
    9.Sawing
    8.Crucifixion

    nie będę z tym jechać do pozycji 1, bo wydaje mi się że wyścig o spadek nie znajdzie się w pierwszej dziesiątce
  • 17.03.17, 21:43
    Niektórym jest ciężko uwierzyć,że nie chodzi tu o kasę. Jednak tak jest, chociaż to nie jest w porządku,mając dwójkę dzieci,nigdy bym ich nie podzieliła w ten sposób.To nie jest wyścig o spadek.Ten temat nigdy nie był poruszony w rodzinie.Pewnie,że nie było tak,że się obudzili i bach.To musiało być przez braciszka wypracowane,bo na bank był pomysłodawcą.Gdyby tak nie było.nie urwałby nagle kontaktu..chciałby się spotkać i pogadać,gdyby miał czyste sumienie. Może się źle wyraziłam,że ktoś cierpi i rozpacza. Ale tak,40 letni koń myśli o sytuacji z rodzicami,szuka w sobie winy..to takie dziwne? Ja wiem,że był dobrym synem i się starał. Powiedzieli tylko,że tamtemu się należy,bo ma gorzej. Według nas,to że ktoś imprezuje przez 15 lat to jego wybór. My w tym czasie pracowaliśmy. Cały ten majątek to nie włościa,tylko mieszkanko w małym miasteczku..więc spokojnie,nie to mnie boli.
  • 17.03.17, 21:49
    My się właśnie odseparowaliśmy i nie dzwonimy. Mąż tylko dzwoni z życzeniami na okazje,ja w ogóle. Zachowanie ich się bardzo zmieniło,to znaczy jest totalna obojętność. Nie dzwonią prawie w ogóle, wnukami się praktycznie nie interesują, chociaż nie są w nic wtajemniczone i nie utrudniamy kontaktu w żaden sposób.
  • 17.03.17, 21:56
    no to o co chodzi?
    nie chodzi o pieniądze tylko o brak uczuć?

    "Mąż tylko dzwoni z życzeniami na okazje" ???

    no to niech mąż dzwoni do mamy co tydzień i mówi jej że nie zależy mu na wpisie w KW tylko chce pogadać z mamą
  • 17.03.17, 21:52
    co do spadku; rodzice mają prawo dać komu chcą
    im szybciej się z tym pogodzisz tym lepiej dla ciebie

    co do uczuć: to jest sprawa pomiędzy mężem i jego rodziną
    nie musisz do nich jeździć, dzwonić, wysyłać dzieci itp. - niech on to załatwi tak jak chce i jak potrafi

    ale też nie ma możliwości żebyś się dowiedziała na forum, w jaki sposób sprawić żeby teściowa okazała akceptację twojemu mężowi
  • 17.03.17, 22:00
    Heniek,zgadzam się! Ja to rozumiem,mają pełne prawo. Gdyby potraktowali go jak kochający rodzice,wyjaśniliby najpierw co i dlaczego planują zrobić. Byłoby zupełnie inaczej. Dlatego poczuł się podle. Nie chodzi o akceptację teściowej. Oni uważają,że nie ma żadnego problemu i powinno być jak dawniej.
  • 17.03.17, 22:07
    no ale nie jest jak dawniej bo twój mąż do nich nie dzwoni
    przecież nic innego się nie zmieniło, tylko tytuł własności :)

    pomyśl, kiedy żaba rodzi kijankę (po drodze jest skrzek ale darujmy sobie szczegóły)
    to kijanka nie pływa za żabą żeby zdobyć jej akceptację i pochwały

    kijanka rozwija sie w prawilną żabę

    powiesz pewnie - że przecież ludzie to nie żaby, mój mąż to nie kijanka

    ale twoja teściowa to ropucha, deal with it
  • 18.03.17, 07:50
    maderka napisała:

    > Ja to rozumiem,mają pełne prawo. Gdyby potraktowali go jak
    > kochający rodzice,wyjaśniliby najpierw co i dlaczego planują zrobić. Byłoby zup
    > ełnie inaczej.

    Nic nie muszą wyjaśniać, to jest ich majątek. Jeśli się do tego tak podchodzi, to nie ma szans na skłócenie rodziny. Są też sytuacje, gdzie nikt nie chce majątku rodziców, bo to zobowiązuje do opieki, a rodzice są bardzo trudni. Przepisanie mieszkania na brata, zobowiązuje brata do większej opieki nad rodzicami. Nie całej, ale większej. Majątek jest przepisany, więc spawy są wyjaśnione, podział ról również, co samo w sobie nie jest złe.

    Osobiście, oczekuję tylko od siebie, nigdy się nie zawiodłem. :-) Czasami coś oferuję komuś zupełnie bezinteresownie, nie oczekuję wzajemności i jest dobrze.
  • 21.03.17, 06:05
    Tez mialam w rodzinie podobna sytuacje i tez mezczyzna byl ok. 40. I tez nie chodzilo o kase. Mezczyzna mzoe cierpiec odrzucenie przez matke, szczegolnie jesli przez cale dziecinstwo czul, ze drugi brat jest w jakis sposob traktowny lepiej. A sposob myslenia rodzicow - dam drugiemu wszystko bo ma gorzej (gorzej wg. rodzicow, co moze sie nijak miec do rzeczywistosci) - jest dosc popularny.
    W "moim" przypadku pomogla terapia.
  • 17.03.17, 21:56
    Zapisywanie w spadku może być niezłą zabawą. Pewna starsza pani zapisywała dom kolejno synowi z żoną, córce, wnuczce i prawnuczce. Wszyscy łapali się na "co ja będę sama w takim wielkim domu mieszkała, kiedyś to wszystko będzie twoje" i starali się, jednak zawsze po pewnym czasie okazywało się, że nie dość i pojawiał się nowy testament. Spadkodawczyni udało się kompletnie skłócić rodzinę.
  • 17.03.17, 22:03
    nowy testament skłócił rodzinę

    dlatego zalecam stoicyzm - nie twoje, autorko wątku, to się nie przyzwyczajaj

    zachowaj energię na dyskusje o spadku po swojej stronie
  • 19.03.17, 09:56
    Ja bym radziła mężowi, żeby nie zamiatał uczuć pod dywan, nie cierpiał w milczeniu i nie składał tylko życzeń, ale rodzicom wygarnął ostro i wprost : "jak mnie potraktowaliście?? czy wy mnie w ogóle nie kochacie?? kim dla was jestem że tak chamsko ze mną postąpiliście w sprawach majątkowych? miałem być tylko służbą do obsługi was bo jedynym synem to jest Józek i jemu się należy?? Co z was za ludzie! Nie interesujecie się wnukami, macie w dupie mnie i moją rodzinę. Pokazaliśie jak niewdzięcznymi ludźmi jesteście, to obcy by bardziej mnie docenili niż właśni rodzice! Dlaczego mnie nie kochacie? Zapomnieliście że też jestem waszym synem? Dlaczego jesteście tak skrajnie niesprawidliwi? "

    -Poważnie. Nic na tym wygarnięciu im prawdy między oczy nie straci, zrzuci "wrzoda" z duszy, a na egoistycznych rodziców to zadziała - będą obrażeni na początku, ale ziarno tego, że postąpili niesprawiedliwie zostanie zasiane i zburzy ich samozadowolenie z siebie.
  • 19.03.17, 10:16
    W tym jest taki plus, ze tesciowie juz nie dzwonia i nie jestescie na kazde zawolanie. Taki ludzi nie naprawisz.
    Zabezpiecz sie przed wysoce prawdopodobna sytuacja, ze szwagier nadal bedzie prowadzil hulaszczy tryb zycia i moze te mieszkanie przehulac, zas rodzice przyjda wam na kark mieszkac, gdy nie beda mieli sie gdzie podziac. Tak sie czesto dzieje.
  • 19.03.17, 15:04
    Jestem w podobnej sytuacji. Mój brat kiedy tylko uzyskał od mojego ojca zapewnienie, że przepisze mu majątek nagle po 20 latach braku kontaktów z rodzicami naglę zaczął bywać u nich non stop. No i po kilku miesiącach tej sielanki moi rodzice postanowili przepisać cały swój majątek (duży majątek) mojemu bratu, ponieważ brat i jego dzieci mają przejąć interesy, natomiast mnie postanowili pominąć w spadku, między innymi dlatego, że zawiodłam ich oczekiwania (rozwód).
    Mój brat przez 20 lat nie odwiedzał rodziców, bo był na nich obrażony za to, że nie przepisali mu firmy.
    Ja często odwiedzałam rodziców a od 10 lat opiekowałam się nimi w trudnych sytuacjach, jeździłam do lekarzy, załatwiałam szpitale itd.. a mój brat w tym czasie był zajęty "bo pracował". Ja oczywiście też pracowałam i samotnie wychowywałam dwie córki.
    Próbowałam rozmawiać z rodzicami, że czuję się pokrzywdzona, że cały swój majątek przepisują bratu. Rodzice argumentowali swoją decyzję tym, że brat domaga się całości, więc nic nie wskóram. W końcu powiedziałam ojcu, że zaakceptuję każdą ich decyzję, ale jeśli mnie wydziedziczą to z pełnymi tego konsekwencjami i w takim razie stracą córkę i wnuczki.
    I tak od dwóch miesięcy nie mam z nimi żadnego kontaktu. Owszem, jest mi bardzo przykro, ale nie potrafię zaakceptować tego jak mnie potraktowali. Moja starsza, dorosła już córka też z nimi na ten temat rozmawiała, bo próbowali jej wmówić, że ja żądam całości majątku. Córka grzecznie, ale stanowczo wyraziła swoje zdanie, przypomniała im, że mój brat przez lata ich nie odwiedzał, że im nie pomagał, że ja byłam na każde zawołanie, przypomniała im w jaki sposób wyrażała się o nich synowa ( przy swoich synach i mojej córce), ale rodzice powiedzieli jej, że wybaczają synowej i to nie ma znaczenia.
    Uczę się akceptować tę sytuację i pogodzić się z tym, że być może mój brat i jego synowie, którym nawet matury nie chciało się zdać(" no bo po co"), przehulają cały majątek na który mój ociec harował do starości.

  • 19.03.17, 16:40
    Na miejscu twoich rodziców i rodziców autorki zapisałabym wszystko na fundacje charytatywne. Skończyło by się wtedy jojczenie i obrażanie z jednoczesnym tekstem "ależ skąd, nam wcale nie zależy na kasie" - a pomagać rodzicom i tak macie obowiązek wynikający z Kodeksu Rodzinno-Opiekuńczego - w skrajnym przypadku mogą was nawet pozwać o alimenty.
    Ja nie wiem.. Nie rozumiecie że to nie wasze? Rodzice mogą sprzedać majątek i wydać na ostatnią podróż życia dookoła świata - i co zabronicie im? Tupniecie nóżką i nie będziecie w odwecie odwiedzać?
    To pomagacie rodzicom bezinteresownie czy dlatego że liczycie na spadek?
    >ale jeśli mnie wydziedziczą to z pełnymi tego konsekwencjami i w takim razie stracą córkę i wnuczki.
    A to jest tak podłe że rodzice powinni cię podać do sądu i zażądać kontaktów z wnukami - co ci dzieci zrobiły że pozbawisz ich dziadków?
    Normalnie rzygać się chce od twojego materializmu
  • 19.03.17, 16:58
    Bredzisz. Czas to pieniądz. Rodzice wykorzystywali jedno dziecko latami do obsługi siebie i swoich potrzeb. A potem majątek dają drugiemu dziecku - które palcem nie kiwnęło by im wcześniej pomagać. Wielu rodziców żeruje w ten sposób na jednym dziecku i niesprawiedliwie traktuje rodzeństwo - z jednego doją, drugiemu dają.
    Co innego, gdyby rodzice wyprawili w świat dzieci i po skończeniu przez nie 18 lat/lub nauki już nic od tych dzieci nie wymagali. To wtedy mogą dawać majątek komu chcą, przehulać, a jako 90 latkowie by dostali alimenty od dzieci. Ale nie w przypadku gdy od jednego dziecka żądają latami bycia blisko siebie i pomocy. Mogli sobie sami radzić z chorobami, problemami, albo dzwonić do sąsiadów i im płacić za opiekę z tegoż majątku. Czemu tego nie zrobili?
    Jaki rodzic pozbawi dodatkowego wsparcia córkę -samotną matkę? Tylko egoistyczna szuja. Może tam mają plany wobec gospodarstwa które lepiej spełni syn, ale nic nie dać córce, żadnej spłaty? świństwo.
    I nie strasz tak jej alimentami na rodziców. W sądzie wystarczyłoby, że udowodni iż brat dostał cały majątek od rodziców a ona nic. I alimentów od niej nie zasądzą. Za to na pewno rodzice jeszcze pożałują, jak za chwilę syn z synową zaczną po nich jeździć, nie szanować i przeganiać w ich domu...mają to zagwaramtowane.
  • 19.03.17, 17:23
    Dziekuję Ci za zrozumienie. Wiesz, nie chciałam pisać tutaj pewnych szczegółów. Np. tego, że kiedy zostałam samotną matką z 6 miesięcznym niemowlakiem i zbuntowaną nastolatką musiałam się tułać po wynajmowanych mieszkaniach, bo mój brat nie zgodził się, abym zamieszkała w jednym z domów ojca gdzie były 3 wolne mieszkania a on zajmował jedno z nich. Dla mnie i moich córek nie było tam miejsca a ojciec nie chciał się sprzeciwiać synowi. Zaznaczam, że całe otoczenie było tym faktem zbulwersowane.
    Nie wspominałam też o tym, że za każdym razem gdy rodzice lądowali w szpitalach (zawał, operacje, zabiegi) to ja brałam wolne w pracy i wtedy nie zarabiałam, bo jestem na samozatrudnieniu. Mój brat zawsze miał wymówkę, że pracuje i zawsze mi powtarzał, że on nie zamierza się nigdy opiekować rodzicami.
    Kiedy wyszła sprawa z wydziedziczeniem mnie prosiłam ojca, żeby zapisał synowi majątek za opiekę, ale mój ojciec odmówił, bo twierdzi, że nie będzie syna uwiązywał i nie chce być dla niego ciężarem.
    Wiem, że bardzo szybko rodzice przekonają się do czego jest zdolny mój brat. Tato ostatnio mi wyznał, że mój brat wielokrotnie wyrzucał go ze swojego domu.
    Najgorsze jest to, że ja nic nie mogę zrobić. Nawet do domu rodziców pojechać nie będę już mogła, bo skoro z bratem nie utrzymuję kontaktów od czasu mojego rozwodu, to myślę, że oni zwyczajnie mnie nie wpuszczą.
  • 19.03.17, 17:33
    Twój brat musi być dobrym manipulatorem, że tak sobie owinął rodziców koło palca. Albo mają wobec niego jakieś poczucie winy, że pozwalają mu rządzić wszystkim, albo są podporządkowani jego przemocowemu despotyzmowi. Albo umysły mają zatrzymane w świecie, gdzie kobieta nic nie znaczy i zyskuje wartość tylko jak ma faceta, dlatego synowi trzeba dać i pod nos podstawić a córce się nie pomaga nawet jak jej się życie wali.
  • 19.03.17, 17:48
    @Anamatopeja. Wszystko co napisałaś się zgadza. Myślę, że przede wszystkim rodzice mają poczucie winy wobec syna. Rozmawiałam nawet o tym z psychologiem. Terapeuta powiedział mi, że moi rodzice teraz zrobią wszystko co im brat każe byle go "odzyskać" i udobruchać.
    Z drugiej strony oboje rodzice są po 70 i mają "tracycyjne" poglądy. Według nich rolą kobiety jest 'służyć mężczyźnie' i są bardzo niezadowoleni z tego, że ja się rozwiodłam i nawet usiłowali mnie nakłonić, żebym żyła w trójkącie, a ja się sprzeciwiłam. Zwyczajnie czuję się odrzucona.

  • 20.03.17, 01:32
    "bardzo niezadowoleni z tego, że ja się rozwiodłam i nawet usiłowali mnie nakłonić, żebym żyła w trójkącie, a ja się sprzeciwiłam. "

    Aaaaaaaaaaaa, dziewczyno Ty się ciesz, że się od nich odcięłaś, oni są CHORZY!!!!
  • 19.03.17, 17:36
    karolina33331 napisała:

    > Kiedy wyszła sprawa z wydziedziczeniem mnie prosiłam ojca, żeby zapisał synowi
    > majątek za opiekę, ale mój ojciec odmówił, bo twierdzi, że nie będzie syna uwią
    > zywał i nie chce być dla niego ciężarem.

    Nie zostałaś wydziedziczona, nie spełniasz przesłanek, które by to umożliwiały. Należy się zachowek od brata, czyli 1/4 wartości majątku.
  • 19.03.17, 17:52
    Ale rodzice chyba żyją. Nie ma tu prawa do zachowku. Majątek dają synowi teraz (chyba?), jak będą umierać to nie będą pewnie mieli nic.

    Swoją drogą to ciekawe, gdy rodzice przez 10 lat korzystają z pomocy córki, a później dają darowiznę bez zożywocia synowi"żeby go nie wiązać i nie być dla niego ciężarem"..... Dla córki jakoś mogli "być ciężarem" gratis? Córka ma obowiązki zawsze, z mlekiem wysysa:D
  • 19.03.17, 17:59
    Dokładnie tak jest. Cały majątek przepisali za życia. Pisząc, że mnie 'wydziedziczyli' miałam na myśli, że cały majątek przepisali bratu.
  • 19.03.17, 18:03
    anamatopeja napisała:

    > Ale rodzice chyba żyją. Nie ma tu prawa do zachowku. Majątek dają synowi tera
    > z (chyba?), jak będą umierać to nie będą pewnie mieli nic.

    Nie ma znaczenia, jeśli przepisali teraz, to zachowek należy się od brata, o ile śmierć rodziców nastąpi w ciągu 10 lat od tej darowizny.
    Poza tym, wydziedziczenie musi być wpisane do testamentu w sposób jawny, a tego nie było, więc Autorka formalnie nie została wydziedziczona, tylko tak się czuje.
    Darowiznę można wycofać przy rażącej niewdzięczności brata, więc sprawa jest rozwojowa. :-)

    Rodzice są już starsi, może się okazać za jakiś czas, że ta darowizna to najmniejszy problem z rodzicami.
  • 19.03.17, 18:09
    Obyś miał rację. Dzięki
  • 19.03.17, 18:19
    Z cofnięciem darowizny wcale łatwo nie jest musiałyby być grube rzeczy typu wyrzucenie rodziców na bruk, morderstwo, itd, a przede wszystkim rodzice by musieli chcieć iść do sądu a w tym wypadku jestem wręcz pewna że przeciw synowi nie wystąpią.
    A jeśli w umowie nie zastrzegli dożywocia to nie ma żadnej "rażącej niewdzięczności" tylko goła darowizna której się cofnąć nie da. Brat autorki jutro może majątek sprzedać i tyle go widzieli z kasą. A 10 lat szybko zleci, rodzice spokojnie mogą żyć dłużej. Więc realnie autorka może się z majątkiem pożegnać dla spokoju własnych nerwów (choć zawsze dobrze poradzić się prawnika od nieruchomości, jeśli się zna szczegóły tej darowizny) , a fakt , że kiedyś coś mooooże jej skapnie- traktować jako fart.
  • 19.03.17, 18:35
    anamatopeja napisała:

    > Z cofnięciem darowizny wcale łatwo nie jest musiałyby być grube rzeczy typu wyr
    > zucenie rodziców na bruk, morderstwo, itd, a przede wszystkim rodzice by musiel
    > i chcieć iść do sądu a w tym wypadku jestem wręcz pewna że przeciw synowi nie w
    > ystąpią.

    Nie musi być aż tak grubo. Może być problem z tym, że rodzice nie będą chcieli cofnąć darowizny, to fakt, ale są różne ciekawe przypadki, że i to można obejść, ale to nie forum prawne. :-)
    Może syn się będzie poczuwał do opieki i nie będzie problemów? Oby.
  • 19.03.17, 18:44
    Duża tu będzie rola Karoliny, czy da się z powrotem wmanipulować rodzince by dalej robić za służbę. Bo próby powrotu do tego układu szybko wrócą i szantażyk emocjonalny "co z ciebie za córka że się chorymi nie zajmiesz" :).
  • 19.03.17, 18:46
    Trzeba zostawić miejsce by syn z synową się wykazali przy rodzicach i im nie przeszkadzać ;)
  • 19.03.17, 19:06
    Tu mieszkanie nie jest głównym problemem. Problemem jest zostawienie córki samej, gdy takiej pomocy bardzo potrzebowała.
    Teraz powinna się szanować i docenić, co zrobiła. Przy drobniejszych sprawach może też powiedzieć rodzicom, że sama sobie poradziła bez ich pomocy, więc oni też dadzą radę. Przy większych problemach lepiej odpuścić trochę choćby ze względu na siebie, żeby potem Autorki wyrzuty sumienia nie zjadły.
  • 19.03.17, 19:34
    Dziękuję za cenne wskazówki.
  • 19.03.17, 18:51
    I właśnie na tym zamierzam teraz popracować. Dziękuję :)
  • 20.03.17, 13:23
    Art. 994. § 1. Przy obliczaniu zachowku nie dolicza się do spadku drobnych darowizn, zwyczajowo w danych stosunkach przyjętych, ani dokonanych przed więcej niż dziesięciu laty, licząc wstecz od otwarcia spadku, darowizn na rzecz osób niebędących spadkobiercami albo uprawnionymi do zachowku.
  • 21.03.17, 06:11
    A zaplacil podatek od darowizny? Moze tylko rodzice powiedzieli autorce ze zrobili to w formie darowizny a tak naprawde jest inaczej?
  • 19.03.17, 18:06
    Dokładnie tak jest. Moja mama dwa lata temu powiedziała mojemu partnerowi, że w naszej rodzinie ja jestem od opieki nad rodzicami a mój brat od majątku. Nie wzięłam tego na poważnie, bo mama powiedziała to mojemu M. w chwili gdy ja przebywałam na oiomie z ojcem świeżo po zawale. Dopiero teraz dopuściłam do siebie to co napisałaś. Przecież ja wiedziałam to wcześniej tylko nie dopuszczałam tego do myśli. Anamatopeja, bardzo Ci dziękuję. Bardzo mi pomogłaś.
  • 19.03.17, 17:32
    Owszem, rodzice mogą zrobić ze swoim majątkiem co chcą i ja to szanuję. Ale dla mnie przepisanie całego majątku synowi, z którym przez 20 lat nie miało się żadnego kontaktu nie jest OK. Ja tak uważam i Twoje zdanie tego nie zmieni!!!!
  • 19.03.17, 17:47
    Często jest tak, że ten co daleko to jest ten lepszy, idealizowany. I w rodzinach gdzie od pokoleń nieraz są toksyczne relacje- często nie ceni się tego, co się stara, obsługuje, jest na zawołanie. Taka osoba staje się taką służbą domową a nie kimś kogo się szanuje. Za to względy dostaje ten co umie cenić siebie i palcem nie kiwnie by rodzicom pomóc, a jak przyjeżdża w odwiedziny to zasiada za stołem i czeka na obsługę. To jest niesamowite jak to działa schematem. Znam relacje gdzie do rodziców przyjeżdża córka i syn. Oboje pracujący, oboje z innej miejscowości, wydawałoby się na równych prawach. Syn zasiada za stołem a rodzice córce każą mu obiad, kawę i ciasto podawać. Syn idzie na spacer po okolicy a córka myje gary.

    Odpuść myślenie o nich bo poczucie krzywdy cię zje. To, że ojciec nie wpisał dożywocia do darowizny, to głupota do potęgi- ale jego decyzja więc niech za nią płaci sam i się z synem na stare swoje lata użera.
    No i musisz dopuścić świadomość, że jeśli dzieci będą chciały kiedyś w przyszłości się z dziadkami widywać, to powinnaś im pozwolić na autonomiczną decyzję a nie usiłować na nie wpłynąć ze względu na swoje żale.

  • 19.03.17, 17:53
    Anamatopeja. Ze wszystkim się zgadzam. A co do dzieci to oczywiście nie zabronię im kontaktu. Starsza córka jest dorosła i sama będzie układać sobie z nimi relacje. Natomiast młodszej córce nie zamierzam zabraniać kontaktów z dziadkami tylko muszę się zastanowić jak tymi kontaktami mądrze zarządzać. Ostatnim razem kiedy podczas mojej nieobecności mój ojciec odwiedził młodszą córkę powiedział córce, żeby nie słuchała tego co mówi mama, bo to są same kłamstwa. Ja zwyczajnie boję się, że rodzice ponownie będą próbowali podkopać mój autorytet wobec córki.
  • 19.03.17, 18:10
    Mówię o dorosłych dzieciach, by ich nie kontrolować w tym zakresie decyzyjnym,
    bo młodej samej z nimi bym nie zostawiała, jak są tacy jacy są to będą ją nastawiać przeciw tobie a sami odgrywac pokrzywdzonych. Lepiej wymyślić jakieś ciekawe zajęcia i ten czas który poświęcalaś dotąd na zajmowanie się rodzicami, spożytkować na wyjazdy z córką, sporty, itd. Bo posyłać dzieci do osób które mają cię głęboko w d... i utrwalać schemat, że można cię mieć w d... - tylko dlatego, że są jakąś rodziną to dla mnie przynajmniej za mało. Czasem warto się zbuntować. "Obiecałaś" ojcu brak kontaktu, to teraz sama tego zobowiązania musisz dotrzymać wobec siebie. Inaczej znowu będzie w ich oczach, że coś tam gadasz, ale można to olać bo sama tego nie dotrzymujesz więc to nic nie znaczy. Zajmij się wzbogaceniem swojego życia bez nich.
  • 19.03.17, 18:15
    Jeszcze raz dzięki :) Naprawdę mi pomogłaś.
  • 19.03.17, 18:21
    Proszę bardzo:)
  • 21.03.17, 06:45
    Dorosłych wnuków nie da się zmusić do kontaktów. W niektórych przypadkach chciałoby się rzec - na szczęście. Na miłość i te kontakty dziadkowie pracują całe życie. Inna sprawa, że mogą zażądać alimentów w przypadku, gdy ich własne dzieci nie mogą się wywiązać.
  • 23.03.17, 17:37
    Jeśli rodzice sprzedadzą majatek i przehulają na Hawajach, wątpię czy dostaną alimenty.
    Wbrew temu, co ci się wydaje, to tak nie dziala.
    Jeśli przekażą za życia komuś obcemu cały majątek, też wątpię w alimenty.
    Jeśli zapiszą calosc rodzeństwu, reszta ma prawo ubiegać się o zachowek
    Nie jest tak, że rodzice mogą robić co chcą, a potem radośnie pobiec po alimenty.
  • 20.03.17, 08:53
    ich majątek, ich sprawa co z nim zrobią, a ty zaglądasz do cudzych kieszeni i próbujesz to nieudolnie tłumaczyć troską o męża LOL, niepoważne to jest.
    jak ci sie towarzystwo teściów nie podoba to nie utrzymuj kontaktów.
  • 20.03.17, 13:08
    Lot.ti haha naprawdę nieudolnie się tłumaczę? Może nie mam super stylu,ale wyraźnie napisałam ,że moim problemem nie jest zdobycie spadku. Po co miałabym zmyślać? Przecież są inne fora, pewnie zapytałabym o poradę w sprawie zdobycia tego"majątku".
    Dziękuje anamatopei za mądre słowa i Karolina 33331 pozdrawiam.
  • 20.03.17, 13:57
    >moim problemem nie jest zdobycie spadku.
    czy ktoś w to wierzy, włączając ciebie? nie powinien.
    >Po co miałabym zmyślać?
    żeby przekonać samą siebie, że nie zależało ci na kasie. próbujesz sobie poradzić z jakże smutną sytuacją utraconych nadziei na poważny zastrzyk gotówki.
  • 20.03.17, 14:26
    Bez komentarza, widocznie wiesz najlepiej.
  • 20.03.17, 18:19
    Maderka, podaj adres e-mail jeśli masz ochotę pogadać. Trzymaj się!
  • 23.03.17, 02:29
    Poprzez pieniądze wyrażane są różne uczucia np: wdzięczność, sprawiedliwość, niekiedy i miłość. Więc można zrozumieć Pani męża i Panią, że czujecie się bardziej pominięci i zlekceważeni niż ograbieni z ewentualnego majątku. Przynajmniej z tego co Pani napisała.
    Może nie chodzi tutaj o sklejanie toksycznej rodziny, ale możliwość wyrażenia uczuć związanych z decyzją rodziców/teściów.
    Więc może warto to zrobić bez względu na to, czy to będzie miało wartość integrującą czy wręcz przeciwnie. Myśl o "sklejaniu", to raczej myśl o "zamieceniu pod dywan" prawdziwych uczuć i podjęcie relacji jakby nigdy nic. To chyba raczej pogłębi utajone pretensje i nie przyniesie ulgi a właśnie zwiększy toksyczność całego układu. Lepiej więc porozmawiać o uczuciach. Może oczyści to wzajemne relacje może nie, ale na pewno da jasność sytuacji emocjonalnej z Państwa strony. To już jest duży zysk. Agnieszka Iwaszkiewicz
  • 23.03.17, 18:01
    przede wszystkim, Pani ekspertko, nie chodzi o rodziców założycielki wątku, tyko o _rodziców jej męża_ niby jak ona ma się czuć pominięta, zlekceważona w jego imieniu, hę? forma zbiorcza "czujecie się..." jest dość kuriozalna. bardzo możliwe, że małżonek czuje całkiem co innego, czyż nie?
  • 23.03.17, 15:37
    Odpowiedż pani Ekspert dała mi sporo do myślenia odnośnie mojej sytuacji. Nie zamierzam zamieść sprawy pod dywan mimo, że rodzice znowu próbują zaprzeczyć moim uczuciom i mówią, że przecież nic się nie stało...

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.