Dodaj do ulubionych

Zmęczony mąż

12.04.17, 20:42
Nie bardzo wiem co się dzieje z moim mężem. Mąż pracuje praktycznie w delegacjach, przeważnie co drugi weekend w domu. Choć ostatnio różnie bywa. To praca raczej fizyczna i na wysokościach. Mamy małe dzieci. Ja pracuję również. Mąż po powrocie z wyjazdu jest co raz mniej obecny w życiu rodziny. Nic mu się nie chce, nic specjalnie go nie interesuje. Twierdzi, że jest zmęczony i musi odpocząć. Ciężko go nawet namówić na spacer, na wyjście z dziećmi na rower. Nawet odwiedziny rodziny są jakimś problemem. Cały dom jest na mojej głowie. Zajmuję się sprzątaniem, zakupami, rachunkami, edukacją dzieci, przeglądem pieców, samochodem – myciem, tankowaniem, naprawami. Ostatnio miałam dość poważną awarię. Dzwonię do niego, a on mi, że jego nie ma na miejscu i mam kogoś poszukać. Ok. dałam radę, ale później nawet nie dzwoni. Faktem jest, że wiele męskich rzeczy potrafię zrobić. Zresztą wielu rzeczy on mnie nauczył. Wiem, że ma ciężką pracę, ale ja się nie obijam. Jak jest w domu to też jest taki jakiś nieobecny, snuje się bez celu po chałupie, coś podłubie, poogląda. O dziewiątej przeważnie już śpi. Ja o tej porze mam jeszcze zawsze coś do zrobienia. Proponuję, że może kogoś zaprosimy, że gdzieś pojedziemy, że ja tego potrzebuję, a on w kółko to samo, że jest zmęczony. Martwi mnie to i denerwuje jednocześnie.
Edytor zaawansowany
  • 12.04.17, 20:52
    Hm... co się dzieje... pomyśl. Twój mąż ma koszmarnie obciążającą fizycznie i psychicznie pracę w niebezpiecznych warunkach i poza domem, nic dziwnego, że jest zmęczony.
    Skoro pracujecie oboje, a on - zakładam - nie może zmienić pracy, to weź panią do sprzątania + ze 2x w tygodniu jakąś studentkę do odrabiania lekcji z dziećmi. Inne czynności wykonuje się okazjonalnie, przegląd samochodu jest raz w roku, myjnia - dowolnie, ostatecznie od błota żaden samochód się nie rozpadł.
  • 12.04.17, 20:57
    Problemy w pracy? Depresja?
  • 12.04.17, 21:20
    Nie. Facet jest w domu dwa dni przez dwa tygodnie. Pozostały czas mieszka poza domem, gdzie najprawdopodobniej nie da się normalnie odpocząć. Trudno sie dziwić, ze jest bardzo zmęczony. Jeszcze trudniej sie dziwić, że po dwóch tygodniach fizycznej pracy na wysokościach nie ma ochoty wyjść na rower z dziećmi, tylko chce poleżeć i zregenerować siły. Przy takiej pracy automatycznie cały dom jest na głowie tego, który w tym domu jest - to rzeczywiście wyczerpujące, ale chyba jednak nie tak, jak całe zycie w rozjazdach poza domem.
    Najlepszym rozwiązaniem byłoby poszukanie innej pracy. Albo to, co radzi Triss - wziąć kogoś do pomocy w domu.
  • 12.04.17, 21:31
    Zgadzam sie z Verdana, wiem z autopsji domowej jak wyglada takie zycie w delegacji.Pomysl przez chwile czego ON potrzebuje przez te 4 dni luzu w miesiacu, bo jak padnie na zawal to zaden z tego bedzie pozytek.
    Facet pewnie mieszka z jakimis kolegami na kupie,ani sie zrelaksowac,ani pozadnie wyspac, ora ile wlezie bo i tak nie ma nic innego do roboty,na dluzsza mete to zycie szkodliwe i dla niego i dla rodziny.
  • 12.04.17, 22:05
    Ta po pracy to co robi niby? Nie odpoczywa? A ona nie mam odpowiedzialnej ciężkiej pracy i całego domu na głowie?
    Ja bym obstawiała odżywczajenie sie od rodziny, albo jakies damskie towarzystwo. Które zaprząta głowę mężowi.

    Jelsinpraca jest tak obciążająca to nich ja zmienieni on zmęczony ona nie:/

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 13.04.17, 08:21
    Uderz się w głowę, mocno. Praca, którą ma ten facet jest bdb. płatna, wątpię czy pani generuje choć połowę takiego wynagrodzenia. Wykonuje pracę fizyczną, ciężką i w trudnych warunkach. Po takim tygodniu czy dwóch człowiek chce leżeć i nie uprawiać żadnej aktywności fizycznej tylko się zregenerować. Damskie towarzystwo to nie w takich delegacyjnych warunkach.
  • 13.04.17, 09:48
    i kto to mówi ? triss?

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • 13.04.17, 09:54
    Z czym tym razem masz problem?
  • 12.04.17, 22:09
    Moze ma kogoś na boku kto powoduje to zmęczenie?

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie :)
  • 12.04.17, 22:18
    Nie sadzę, aby po pracy w delegacji facet wracał do jednoosobowego pokoju w porządnym hotelu. Wypoczynek w pokoju wieloosobowym, z przypadkowymi ludźmi jest bardzo wątpliwy.
  • 13.04.17, 08:24
    Qrczę, jeśli facet stawia wiatraki (konstrukcje do pozyskiwania energii odnawialnej) albo naprawia elementy sieci w terenie to mieszka w baraku budowlanym, a nie w żadnym hotelu czy motelu.
  • 12.04.17, 23:31
    Albo pan faktycznie za dużo pracuje - i musi coś zmienić bo zwyczajnie posypie mu się zdrowie, albo się odzwyczaił od rodziny.
    Jeśli widzi dzieci raz na dwa tygodnie i jest zbyt zmęczony żeby chociaż je zabrać na spacer, to coś tu jest mocno nie haslo.
    Jak nie ma ochoty na zycie towarzyskie, to zaplanuj wyjścia solo ze znajomymi.
    Spytałam na początek czym konkretnie jest tak zmęczony i poinformowała, ze ty również nie leżysz i nie pachniesz.
    pozdr,
    mi
  • 13.04.17, 00:03
    Wiem na pewno, że nikogo nie ma na boku. W rozjazdach jest już 8 lat. O zmianie pracy wspominałam i on też chyba ma tego dość, ale jakoś specjalnie się nie garnie do szukania czegoś innego. Chałupę i resztę ogarniam. Wkurza mnie co raz mniejsze zainteresowanie domem i mną. Rozmowa z nim się nie klei. Jak mówię, że go potrzebuję, to mówi, że "przecież dajesz radę kochanie". Kiedyś było inaczej. I ugotował, i bawił się z dziećmi. W wolnych dniach przejmował część moich obowiązków. Teraz sie rozjeżdżamy że tak powiem. On powoli nawet nie docenia tego co robię. Ostatnio jak już nawrzeszczałam na niego, to się ogarnął, ale za dwa tygodnie to samo. Może to rzeczywiście jakaś depresja? Ogólnie to bardzo dobry chłop.
  • 13.04.17, 07:34
    Ja go bardzo dobrze rozumiem. Też bywam tak zmęczona, że absolutnie nie mam ochoty nigdzie wychodzić, do żadnych znajomych, ani przez kilka godzin odzywać się do ludzi, a nie pracuję w delegacji ani na wysokości.
    Ile godzin dziennie mąż pracuje i czy ma warunki do tego aby odpocząć tam gdzie mieszka?
  • 13.04.17, 07:36
    ikka135 napisała:

    > Wiem na pewno, że nikogo nie ma na boku. W rozjazdach jest już 8 lat. O zmianie
    > pracy wspominałam i on też chyba ma tego dość, ale jakoś specjalnie się nie ga
    > rnie do szukania czegoś innego. Chałupę i resztę ogarniam. Wkurza mnie co raz m
    > niejsze zainteresowanie domem i mną. Rozmowa z nim się nie klei. Jak mówię, że
    > go potrzebuję, to mówi, że "przecież dajesz radę kochanie". Kiedyś było inacz
    > ej. I ugotował, i bawił się z dziećmi. W wolnych dniach przejmował część moich
    > obowiązków. Teraz sie rozjeżdżamy że tak powiem.

    Niestety od 8 lat mieszkacie praktycznie osobno, nie macie czasu pogadać, być sami jako małżeństwo. Nic dziwnego.
  • 13.04.17, 07:56
    A kiedy będzie miał jakiś dłuższy urlop ? Bo zakładam, że musi taki mieć. Zaplanuj go w ten sposób, żebyście mogli wyjechać sami, bez dzieci, przynajmniej na tydzień, w jakieś spokojne miejsce, gdzie będziecie mogli pobyć sami ze sobą, a mąż będzie mógł się zrelaksować wg swoich potrzeb, czyli raczej nie wycieczki krajoznawcze czy trekking, tylko spanie do późna, leżenie na leżaczku, siedzenie z wędką na pomoście, relaksujące kolacje z winem wieczorem. Czy na co tam będzie miał ochotę.
    Jak już się odpręży i odpocznie, to podejmij temat zmiany pracy na mniej obciążającą fizycznie i psychicznie. Na spokojnie, motywując tym, że go kochacie, że jest potrzebny rodzinie, więc nie chcesz żeby się zaorał na śmierć.
  • 13.04.17, 08:34
    tez uwazam,ze powinniscie spokojnie, bez wrzaskow i pretensji pogadac o Waszym malzenstwie, rodzinie, przyszlosci,nim sie rozjedziecie na amen.
  • 13.04.17, 09:56
    Ma prawo być przemęczony, bo składają się na to wszystkie czynniki już wymienione, ale nie wspomniał nikt jeszcze o bardzo ważnym : jak ten facet się odżywia?
    Oby to nie były symptomy poważnej choroby.
  • 13.04.17, 09:59
    i niech mąz sie porzadnie przebada - takie ciagle zmęczenie , senność, "zamulenie" , spanie po 14 godzin , jest charakterystyczne dla nieleczonej cukrzycy , dla IO, oraz chorób tarczycy ( a wiekszosc chorych na te choroby to wciąz ci niezdiagnozowani) . Jesli mąz pracuje w terenie to zapewne śpi nieregularnie, nie uprawia sportów ( nic dziwnego) i je byle co , byle było smaczne i do syta i zapewne nieregularnie. Mógł sobie porzadnie zaburzyc metabolizm .
    NIe "zwykle " badania krwi ale dodatkowo krzywa cukrowa, insulinowa, hormony tarczycy , cholesterol i moze cos jeszcze lekarz zaleci

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • 13.04.17, 11:17
    Miałam podobnie. Zgadzam się z verdaną i triss, ale tylko trochę. Zgadzam się, facet jest zmęczony i wycieńczony psychicznie.
    Ty też jesteś zmęczona pchaniem codzienności sama. Wzięcie pani do sprzątania lub pani do dzieci. Zmieni jedno- będziesz mniej zmęczona fizycznie i mniej będzie na twojej głowie-ale nie zmieni to tego, że będziesz się czuła samotna, niezaopiekowana i zdana tylko na siebie. Długofalowo może pomóc tylko zmiana pracy męża.

    --
    - Poproszę 2 bilety normalne na "Smoleńsk"
    - Na "Smoleńsk" nie ma normalnych. By caraway
  • 13.04.17, 13:09
    Do lekarza to on nie łazi. Nie byl nigdy. Robi tylko badania okresowe i wszystko. Je nieregularnie. Choć staram sie na wyjazd przygotować mu coś dobrego i odżywczego. Nie śpi w dobrych hotelach, raczej w podrzędnych . Z urlopami to też lipa. Chyba najbardziej doskwiera mi samotność we dwoje. Z drugiej strony chyba trochę na wszystko pozwoliłam. Boję się, że to pewnego dnia skończy się zawałem. I jeszcze jedno, on nawet nie jest ani trochę zazdrosny. Mogę chodzić gdzie chcę i z kim chcę.
  • 13.04.17, 13:14
    Miałam podobnie. Dałam ultimatum: zmiana pracy albo my.


    --
    użytkowniczka edelstein o chorym dziecku: "Powinnas byc w dziec zna paniom,ze chca sie zajmowac tak Koszmarnym dzieckiem jak twoja corka."
  • 13.04.17, 13:41
    tak wlasnie wyglada zwiazke na odległość - coraz mniej zainteresowania wspolnymi sparwami a potem coraz mniej wspólnych spraw

    niedługo ze wspólnych rzeczy zostanie wam tyko seks ( ale przy chorobach hormonalnych często libido pikuje w dół)

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • 13.04.17, 14:22
    Mozambique, tylko czy oni w ogóle jeszcze uprawiają ten seks? szczerze wątpię z opisu, ale może Wątkodawczyni się wypowie. Jest Ikko między Wami jakaś bliskość, intymność itd?
    Dla mnie to to nie jest już, niestety, żaden związek. Przykre ale prawdziwe.
  • 13.04.17, 14:54
    dlatego nei wierze w szczesliwe malzestwa np żon marynarzy , zołnierzy na wielomiesiecznych kontraktach itp

    tu ktos podjrzewa inną kobiete w zyciu męża - niewykluczone , ale kazdy kto osobiscie doswiadczył zdrady wie , ze romans czesto wychodzi na jaw po nietypowym , mocno nerwowym zachowaniu zdradzającego - ciągłe wkurzenie , wszytko go /ją denerwuje, o byle pyłek robią koszmarną awanturę, nerwowo chodza po domu , nie mogą sobie miesjca znależć, czesto uciekają w wyisłek fizyczny np. jakis sport
    tu chyab mąż zbyt "zamulony" sie wydaje , no ale kto to wie ....

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • 13.04.17, 23:44
    Macie racje, nie ma intymności, bliskości. Ta sfera życia jest w rozkładzie również. Nie jestem bez winy, ale i on też nie. Co raz mniej nas łączy. Właściwie to dzieci i ... kredyt. Kocham go jeszcze, ale coraz trudniej podtrzymać mi ten ledwo tlący się płomień.
  • 13.04.17, 23:50
    Tak zastanawiam się jeszcze, czy on nie ma problemów z piciem. Dwa, trzy piwa po całym dniu może... W domu raczej nie pije. Ale co się dzieje poza domem tego do końca nie wiem. Próbowałam z nim rozmawiać, zarzeka się, że nie ma z tym problemu, a może nie wie, że go ma.
  • 14.04.17, 11:39
    A skąd podejrzenia, że ma?
  • 14.04.17, 13:06
    On generalnie się nie upija, nie lubi mocnych alkoholi, ale... no właśnie. Jak dzwonię to odbiera tylko do określonej godziny, jak dzwonię później, to twierdzi, że śpi. Jakieś pół roku temu znalazłam dość pokaźny worek z puszkami po piwie. Twierdził, że to uzbierało się z jakiegoś czasu. Z ogólnych rozmów, że piwo wypijane w umiarkowanych ilościach nie szkodzi. Kiedy proszę go, aby odebrał dziecko z zajęć jakiś tam, to mówi, że nie może, nie chcę itp. Wiem, że ma alkomat. Generalnie w jego głowie funkcjonuje obraz alkoholika jako totalnego menela, brudnego, nie dbającego o siebie i rodzinę. I na dodatek jego ojciec jest alkoholikiem. Nie utrzymują ze sobą kontaktów. Jak jest w domu, to walnie ze dwa piwa oficjalnie, nie wiem czy po cichu nie dwóch drugich. Zaznaczam nigdzie nie łazi. Jeśli popija to w samotności.
  • 15.04.17, 00:10
    No to wspólczuję, nawet jeśli nie jest to problem jeszcze, to zaraz może być, odpoczywanie z alkoholem przez dłuższy czas tak wciąga, że inne warianty relaksowania się odpadają, a stąd do uzależnienia tylko krok.
    Trudna sytuacja. Nie oczekuj, że mąż opowie Ci o tym problemie, raczej go będzie skrzętnie ukrywał.
    Nie wiem co Ci poradzić, może tak jak wcześniej pisano, praca taka żeby codziennie wracał do domu i ustalenie podziału obowiązków rodzinnych pomogą. Przebadanie się szczegółowe też potrzebne, bo on może np. tym piwem zalewać złe samopoczucie.
  • 15.04.17, 07:57
    Czy ten worek z puszkami po piwie znalazłaś w domu, schowany?
    Czy dobrze zrozumiałam, że mąż po dwóch tygodniach pracy w innym mieście, wraca do domu na weekend i znowu jedzie do pracy?
    Czy ma szansę na dobrą pracę na miejscu czy będzie trudno ją znaleźć? Czy mąż chce szukać pracy na miejscu?
  • 15.04.17, 08:47
    Szczerze to nie był jeden worek. Tak nie ma go jakieś 10-12 dni. Kilka dni jest, czasami tydzień. Pracy nibyma chce zmienić,ale nie szuka. Kiedy próbuję z nim rozmawiać i piciu jest opryskliwy, onie widzi problemu. Twierdzi, że ja go sobie stwarzam. Na zewnątrz wszystko wyglada pieknie. To jest straszne.Czasami mam już dość. I najgorsze myśli.
  • 15.04.17, 08:58
    Czyli trochę czasu w domu jest, chyba jak na pracę wyjazdową wcale nie jest tak źle i prawdopodobnie nie w tym jest problem. Sama chyba czujesz, że problem jest w piciu. Ciekawi mnie tylko to, dlaczego on tych puszek od razu nie wyrzuca?
  • 15.04.17, 09:39
    Może nie uważa, ze to problem i zbiera puszki z przyczyn ekologicznych, żeby wyrzucić oddzielnie?
    Mam wrażenie, ze problem jest znacznie głębszy - najpierw bowiem mamy relację o zmęczonym mężu, który odpoczywa, zamiast angażować się w prace domowe, a jak odpowiedzi nie są po myśli Autorki, okazuje się, że to pewnie alkoholik.
    Sprawia to na mnie wrażenie rozpadu związku, z powodu dosyć prostego - od lat ludzie nie sa razem, przestali sie znać, Autorka nawet nie wie, czy mąż pije, czy nie. Związek pada z przyczyn obiektywnych, a Autorka chce obarczyć męża winą. Więc szuka kolejnych powodów. A winą należy obarczyć sam pomysł małżeństwa na odległość.
  • 15.04.17, 09:43
    Trudno powiedzieć. Znam dwa małżeństwa z dużym stażem, które tak żyją od lat. Z tym że jest to system miesiąc w pracy a miesiąc w domu. Albo po półtora miesiąca. I wszystko jest ok. To chyba zależy od ludzi.
    Chociaż sama nie chciałabym tak żyć.
  • 15.04.17, 10:47
    Miesiąc w domu pozwala poznać drugą stronę, utrzymać kontakty, dwa dni to obcy człowiek.
  • 15.04.17, 11:17
    Tak, oczywiście że jest różnica. Ale on bywa w domu nawet i tydzień. Zawsze coś. Ale problem jest bardziej złożony.
  • 15.04.17, 10:34
    Tak, masz rację, że problem jest złożony. Nie wiem, czy od jest już alkoholikiem, ale na pewno jest na prostej sby się nim być. Związek się rozpada. Nie jestem bez winy. Na punkcie picia jestem wyczulona. nie chcę zyc jak moja matka. Chcę postawić sprawę jasno. Nie chcę tak dalej żyć. On oczekuje zrozumienia i wsparcia, ja też.
  • 15.04.17, 11:19
    Może tak na to patrzysz, bo masz alkoholików w rodzinie. Trzymaj się.
    A jak jest teraz? Mąż wrócił na święta?
  • 15.04.17, 14:02
    Wrócił wczoraj późnym wieczorem. To nie jest ten człowiek, które poznałam. Po świętach muszę gdzieś ulokować dzieci i szczerze z nim pogadać. Trunki kupił, bo są święta. Wiem, ze jemu też nie jest łatwo, ale wiem, ze za jakiś czas będzie gorzej. Lepsza jest okrutna prawda niż najpiękniejsze kłamstwo.
  • 15.04.17, 14:07
    No, ja też kupiłam, bo są święta. To raczej nie jest jedynie objaw alkoholizmu.
  • 15.04.17, 16:14
    Też kupiłam dobre wino
  • 19.04.17, 18:11
    mąż po ciężkiej pracy odpoczywa sobie gdzieś tam, Ty nie - do końca dnia. Nie masz takiej szansy póki dzieci nie zasną. Bez przesady z tym zmęczeniem mężczyzny.
  • 21.04.17, 21:40
    Wybadaj, czy nie kręci na boku. Jeśli nie, porozmawiaj z nim poważnie o swoich uczuciach, ale nie daj się zbyć. Niech wie, że to ważne i ustalcie jakieś wspólne rozwiązanie tego problemu.
  • 21.04.17, 21:44
    Ja w ogóle myślę, że to 8 lat spędzonych osobno rozwala wasze małżeństwo. Co drugi weekend w domu to zdecydowanie za mało, żeby ocalić bliskość, żeby on czuł się częścią waszego życia. On ma swój świat gdzieś tam i do domu wpada sobie dobrze zjeść i odpocząć. Co ty masz z tego układu? Niech zmieni pracę, jeśli to możliwe, żeby był w domu. Nalegaj na to

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.