Dodaj do ulubionych

Wyjście z toksycznej relacji.

15.05.17, 20:55
Cześć. Chciałam podzielić się z kimś moim problemem i zapytać się czy ktoś ma podobne doświadczenia życiowe. Otóż problem dotyczy mojej relacji z siostrą i jej mężem, którą można określić mianem "toksycznej". Jej toksyczność polega na pomniejszaniu wartości moich dokonań życiowych (w sumie to nawet nie pomniejszaniu lecz nie zauważaniu ich), było też obrażanie mnie, nie zauważanie moich potrzeb, ciągłe unieważnianie mnie, mojego zdania itp. Od jakiegoś czasu jestem w terapii i dzięki niej oczy mi się otworzyły, ale to co widzę (i od niedawna nazywam) jest okropne i smutne. W związku z powyższym postanowiłam ową relację dla swojego dobra najpierw ograniczyć do niezbędnego minimum, a teraz zupełnie ją zakończyć. Mam więc do was pytanie, czy ktoś z was ma podobne doświadczenia. czy daliście radę jakąś toksyczną relację zerwać, a jeśli tak, jak wyglądało/ wygląda wasze życie po takim akcie.
Edytor zaawansowany
  • 16.05.17, 06:58
    zadbaj o to żeby mieć dobre inne relacje - przyjaciółki, sąsiadki, coś w tym rodzaju

    wtedy na relację z siostrą możesz spojrzeć z dystansu, natomiast jeżeli tego nie masz, to trudniej ci będzie bo siosrta ma monopol, serwuje zepsute dania ale coś jeść musisz
  • 16.05.17, 12:40
    fana_berka napisał(a):

    >czy ktoś z was ma podobne doświadczenia. czy
    > daliście radę jakąś toksyczną relację zerwać, a jeśli tak, jak wyglądało/ wygl
    > ąda wasze życie po takim akcie.

    To normalne, że w życiu od czasu do czasu napotyka się na osoby toksyczne, z którymi przebywanie i utrzymywanie kontaktów robi się (często nie od razu, ale po jakimś czasie) nieznośne albo sprawiające zbyt duży dyskomfort. Po zerwaniu relacji czuje się dużą ulgę i tzw "święty spokój" Choć przyznaję, że od czasu do czasu pojawiają się jeszcze myśli o tej osobie, czy utrzymuje żal do niej. Dlatego warto problem przegadać z kimś życzliwym, wyrzucić z siebie emocje i zamknąć tę kartę a po jakimś czasie można na taką relację spokojnie popatrzeć z boku i jedynie cieszyć się, że nie ma się już nic wspólnego z taką osobą, a nawet jej pożałować.
  • 16.05.17, 13:36
    No cóż, witaj w klubie.
    Ja nie kontaktuję się z bratem po tym jak prawie rok temu wywinął mi cichcem bardzo brzydki numer, tuż po tym jak kilkukrotnie skorzystał z mojej dość dużej pomocy materialnej (na jego wyraźną prośbę i nachalne przypomnienia w bardzo krótkich odstępach czasu). Wtedy ostatecznie zrozumiałam, że jestem jedynie frajerką od przysług i czarnej roboty, bo takie myśli pojawiały się naturalnie wcześniej. Też chodzę na terapię, dzięki której dopiero teraz zaczynam dostrzegać bardzo wiele rzeczy.
    Matka jest identyczna, być może nawet gorsza. Mam z nią obecnie bardzo ograniczony, zdawkowy kontakt na FB.
    Czy jest łatwo? Nie, jest cholernie ciężko. W międzyczasie zaliczyłam przeprowadzkę do kompletnie nieznanego miasta, które im bardziej poznaję tym bardziej go nie lubię. Jest smutno i samotnie. Mam męża i małe dzieci, pracę, więc mam czym zająć myśli. Jednak żal, że jest jak jest, powraca cały czas. Jedyny pozytyw to świadomość, że powrót do podtrzymywania wyżej wspomnianych relacji były jeszcze gorszą opcją. No i zaczynam bardzo bardzo powoli przyzwyczajać się do całej sytuacji.

  • 17.05.17, 10:17
    >nie zauważaniu ich), było też obrażanie mnie, nie zauważanie moich potrzeb

    No bez jaj. Zmień terapeutę, skoro ci nie powiedział, żeś bluszcz.

    BTW "nie" z rzeczownikami odsłownymi pisze się razem.

    --
    Tęp pisiaki: hoduj dziki!
  • 17.05.17, 10:23
    Twój komentarz świadczy o tym, że jesteś raczej trollem i tzw jenteligentem co to lubi wytykać innym ich błędy, więc pozwól, że nie wezmę go do siebie. Dzięki jednakże za zwrócenie uwagi na pisownię. Być może zapamiętam jak się pisze NIE z rzeczownikami jakimiś tam :D
  • 17.05.17, 10:42
    Mhm, znaczy: jeśli nie głaszcze po główce i nie użala się, jaka ty biedna, znaczy troll. Zaprawdę powiadam ci, zmień terapeutę.

    Bo jak tak dalej pójdzie, to nie tylko siostra ze szwagrem będą toksyczni, ale i cały świat. Wiesz, świat jako taki ma ogólną tendencję do niezauważania osiągnięć i potrzeb jednostki i nie głaszcze po główce.

    Inaczej odczasownikowymi, może tak zapamiętasz.

    --
    Polityk jest bardzo odważny, bo się nie boi tego, co robi (Julia, lat 5)
  • 17.05.17, 10:57
    Znaczy że jak się odetnę (do czego mam prawo) to już jestem na złej drodze? Znaczy to, że jak na chamski komentarz odpowiem po swojemu to już ze mną źle?:) Swoją drogą to duża impertynencja uważać po jednym wpisie że mój terapeuta jest do niczego i dawać mi takie rady, znając jedynie jakiś wycinek sytuacji :) I tak, zgadzam się w całej rozciągłości, że świat nie głaszcze po główce, wiem o tym od dawna ;D poza tym ja tu nie proszę o rady czy pozostać lub nie w powyższej relacji, bo od podejmowania decyzji w swoim życiu jestem ja. Jestem ciekawa jak inny sobie poradzili i jak się czują mając takie doświadczenia.
  • 17.05.17, 11:18
    Zdarza sie, ze szuka sie nowej relacji i tez toksycznej. Na forum, jak w banku;) A na powaznie, potrafisz nie przejmowac sie niesluszna krytyka a skorygowac sluszna? A propos: prawidla ortograficzne sa zmieniane, nie kazdy nadaza...
  • 17.05.17, 11:29
    czy potrafię? Z tym to różnie bywa. Myślę, że pracuję nad tym cały czas.
  • 17.05.17, 11:37
    Ależ ja ci nie udzielam rad. Uważam na podstawie przedstawionego wycinka, że jesteś roszczeniowa i napastliwa, i dziwię się, że terapeuta tego nie wyłapał. Chamstwo porównywalne z twoim szeregowaniem siostry i szwagra jako toksycznych.

    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • 17.05.17, 11:47
    Nie znasz mojej siostry i szwagra. W jaki sposób jestem napastliwa wobec nich i jakie są moje roszczenia? Chciałabym abyś z ogólników przeszła do konkretów.
  • 17.05.17, 11:57
    Albo przeszedł, bo nie wiem jakiej jesteś płci.
  • 17.05.17, 12:07
    fana_berka napisał(a):

    > Nie znasz mojej siostry i szwagra. W jaki sposób jestem napastliwa wobec nich i
    > jakie są moje roszczenia? Chciałabym abyś z ogólników przeszła do konkretów.

    A PO CO wikłasz się w dyskusję, która dla Ciebie jest niekomfortowa? Naucz się pomijać milczeniem niekorzystne komentarze i nie brać ich do siebie. To bardzo przydatna cecha.
  • 17.05.17, 12:18
    Z nudów ;)
  • 17.05.17, 12:29
    A tak na serio to dotychczas pomijałam milczeniem takowe komentarze (z braniem ich do siebie było gorzej) więc korzystając z okazji polemizuję z tym. Oczywiście na forum jest to dużo prostsze niż w rzeczywistości, echh
  • 17.05.17, 13:16
    Z braniem czy niebraniem?
    Napisalas, ze Ci smutno i to jest ok, bo rozstania zwykle smutne. Wydaje mi sie, ze jednak musialabys sie rozstac moze z dobrymi cechami siostry, jakimis korzysciami relacji z nia. Albo wyobrazeniem straty tylko? No jak tam jest?. Zmienila sie siostra po zamazpojsciu?
  • 17.05.17, 15:38
    Proszę bardzo. Napastliwa jesteś w stosunku do mnie, jak sądzę dlatego, że nie przyklasnęłam ochoczo rzekomej toksyczności twojej siostry i szwagra. Roszczenia wysuwasz do nich, żeby zauważali twoje osiągnięcia i potrzeby. Sorry, ale to jest zachowanie kilkulatka.

    --
    Tęp pisiaki: hoduj dziki!
  • 17.05.17, 15:43
    Jedyne co wynika z twoich postów, to że najprawdopodobniej sama jesteś taką siostrą z przyległym szwagrem...
  • 17.05.17, 16:57
    E tam. Bardzo emocjonalny ten twój wpis. Trochę przypomina zachowanie kilkulatka. Dorosła zdrowa osoba swój osąd i wnioski z niego idące opiera na bardziej zdroworozsądkowych przesłankach. Pozwól że nie wezmę go zbytnio do siebie ;) Być może uraziło cie to sformułowanie: "troll" i "jenteligent", ale no cóż... świat już taki jest że nie każdy będzie cię głaskał po główce za każdy wpis na forum :D
  • 17.05.17, 14:38
    Yoma, dobrze się czujesz?
  • 17.05.17, 15:34
    Dziękuję, a ty?

    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • 18.05.17, 12:51
    Ja ciagle walcze,ale musialabym zeby osiagnac prawdziwie swiety spokoj zmienic miejsce zamieszkania i wszystkie kontakty do mnie, bo jak postanowilam sie wylogowac z ukladu rodzinnego, zaczelam byc bombardowana "miloscia" do urzygania, z bliska rodzina to ciezka sprawa, bo chcac nie chcac ciagle ta osoba w jakis sposob kreci sie po Twojej orbicie , jesli np bedzie jakas impreza rodzinna u Twoich rodzicow to nie przyjdziesz bo zerwalas kontakty z siostra? Albo przyjmiesz opcje ona albo ja?Moze jednak ograniczenie do niezbednego minimum wystaczyloby, w tym zero inicjatywy kontaktow z Twojej strony, z ich ucinanie i zdystanosowanie sie mentalne?
  • 20.05.17, 13:54
    Wiesz, duzo tu zależy od tego jak te wasze relacje wyglądają - czy mieszkacie/pracujecie razem/blisko siebie, jesteście jakoś związani sytuacją finansową lub rodzinną (np. wspólnie opiekujecie się rodzicem), etc. Jeżeli formalnie macie oddzielne życia to będzie łatwiej, jeżeli nie to może najpierw warto byłoby popracować nad tym, aby się bardziej usamodzielnić/odciąć w życiu codziennym?

    W każdym razie - radziłbym zacząć od rozmowy z siostrą (jej męża w to nie angażuj - to sprawa przede wszystkim między wami) sam na sam. Jeżeli sama nie potrafisz przeprowadzić takiej rozmowy, możesz zawsze spróbować podpytać swojego terapeuty czy jakiegoś psychologa, czy nie przyjąłby was obie i nie pomógł wam odbyć takiej rozmowy i ewentualnie spróbować siostrę namówić na coś takiego.

    Bonus rozpoczęcia od rozmowy jest taki, że jeżeli nic to nie da to nie musisz tłumaczyć się ze swojej decyzji, bo to już będzie za Tobą - ot, możesz wtedy np. powiedzieć siostrze, że widzisz, iż ona nie jest w stanie Cię zrozumieć i najlepiej będzie jak ograniczycie kontakty.

    A jak się będziesz po tym czuła? Ciężko powiedzieć. Każdy człowiek reaguje inaczej - jedni są szczęśliwi i czują ulgę, inni reagują zagubieniem i kacem moralnym, a jeszcze inni jeszcze inaczej. Jedno, co mogę Ci powiedzieć to to, że jeżeli tkwiłaś w takiej relacji to zakończenie jej jest raptem początkiem drogi - to nie tak, że się odetniesz i wszystko już będzie w porządku, bo będziesz musiała nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości, takiej bez tego ciągłego "podtruwania".

    I na koniec taka moja prywatna rada - jeżeli będziesz się żegnać to postaraj się to zrobić we względnej zgodzie i nie ukrywaj powodów swojej decyzji. Owszem, jakaś zadra na pewno po tym pozostanie, ale życie bywa przewrotne i kto wie, czy pewnego dnia Ty i siostra nie dojrzejecie do tego, aby naprawić waszą relację - a jeżeli tak będzie to wszelkie niedomówienia czy niepotrzebne ostre słowa będą to tylko utrudniać.
  • 22.05.17, 14:11
    czlowiek.z.sercem napisał:

    > Wiesz, duzo tu zależy od tego jak te wasze relacje wyglądają - czy mieszkacie/p
    > racujecie razem/blisko siebie, jesteście jakoś związani sytuacją finansową lub
    > rodzinną (np. wspólnie opiekujecie się rodzicem), etc. Jeżeli formalnie macie o
    > ddzielne życia to będzie łatwiej, jeżeli nie to może najpierw warto byłoby popr
    > acować nad tym, aby się bardziej usamodzielnić/odciąć w życiu codziennym?

    Raczej nic nas nie łączy w chwili obecnej, żadne sprawy majątkowe, rodziców już nie ma.

    > W każdym razie - radziłbym zacząć od rozmowy z siostrą (jej męża w to nie angaż
    > uj - to sprawa przede wszystkim między wami) sam na sam. Jeżeli sama nie potraf
    > isz przeprowadzić takiej rozmowy, możesz zawsze spróbować podpytać swojego tera
    > peuty czy jakiegoś psychologa, czy nie przyjąłby was obie i nie pomógł wam odby
    > ć takiej rozmowy i ewentualnie spróbować siostrę namówić na coś takiego.

    Rozmowa z moją siostrą raczej nie wchodzi w grę, szczególnie w obecności terapeuty. Kiedyś moja siostra wypowiedziała się nt depresji w taki sposób: chorują na to ludzie co mają za mało roboty (w kontekście naszej wspólnej znajomej która choruje). Dotychczas rozmowy z nia odbywały się według schematu "ja mam rację, a ty siedź cicho".


    > A jak się będziesz po tym czuła? Ciężko powiedzieć. Każdy człowiek reaguje inac
    > zej - jedni są szczęśliwi i czują ulgę, inni reagują zagubieniem i kacem moraln
    > ym, a jeszcze inni jeszcze inaczej. Jedno, co mogę Ci powiedzieć to to, że jeże
    > li tkwiłaś w takiej relacji to zakończenie jej jest raptem początkiem drogi - t
    > o nie tak, że się odetniesz i wszystko już będzie w porządku, bo będziesz musia
    > ła nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości, takiej bez tego ciągłego "podtruwani
    > a".

    Nie patrzyłam na to z tej perspektywy. Na pewno wezmę sobie do serca :)

  • 22.05.17, 10:38
    Cześć. Ja przeżyłam coś podobnego do Twojej historii. Nie utrzymuję z moją siostrą kontaktu od 2 lat i naprawdę wyszło to na dobre nie tylko mi, ale również mojej rodzinie. Jej odwieczna krytyka mojego męża i mnie, wysługiwanie się nami, oczekiwanie, że zamiast własnym dzieckiem będę się zajmowała jej - dużo by pisać.
    Początkowo było trudno, ale teraz moje życie jest dużo lepsze, mam prawdziwych przyjaciół, uśmiech i dobre słowo dla innych ludzi, a nie wieczne nerwy i drżenie za każdym razem, gdy zadzwoni telefon.
    Trzymam za Ciebie kciuki!
  • 22.05.17, 13:20
    Tak po urodzeniu syna moja siostra w sposób podły i bezwzględny wykorzystała naszą matkę i tęsknota za męskim potomkiem. Odseparowała mnie moje córki od swoich dzieci. Chłopca widziałam może 5 razy. Ostatni ponad 2 lata temu. Nie mam obecnie z nią ani jej rodzina żadnego kontaktu. Okradła mnie moje dzieci z pamiątek rodzinnych nawet takich ,które były dla mnie zrobiona np. ostania robótka mojej prababci. Potrafiła przyjechać w imieniny mojej córki, której niestety jest chrzestną i rzucić w podartych workach na śmieci zdjęcia z mojego dzieciństwa i wyjść. zaprosić moje dzieci na urodziny swojego dziecka i wieczorem dzień przed urodzinami powiedzieć, że ma innych gości i żebym nie przyjeżdżała albo nie zaprosić nas, a potem mojej córce opowiadać jak dobrze się goście bawili dla mojej córki wtedy 9 letniej było to traumatyczne doznanie. Jej teściowa potrafiła mi puszczać głuche telefony o 10 wieczór wiedzą, że mam bardzo chore dziecko, które oczywiście larwa budziła. Potem twierdziła ,że dała "młodzież"y -mojej siostrze telefon do zabawy. Jej dzieci są dla mnie i moich córek zupełnie obcymi ludźmi - nawet na ulicy się nie poznają, gdyby się zobaczyły (mieszkamy około 100 km od siebie). Zmieniłam numer i mam spokój - to co ukradła z rodzinnych pamiątek mam nadzieje że jej kiedyś wróci w karmie. . I tyle . Brzydzę się ,że kiedyś to "coś" nazywałam siostrą.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.