Dodaj do ulubionych

Wywiad z panią A. Iwaszkiewicz z 05.07.2017

05.07.17, 19:29
1Jest jeszcze dotyk, mowa ciała, ton głosu, spojrzenie - to wszystko również pozwala poznać drugiego człowieka, choć wymaga wysiłku.
Czytasz ten artykuł, bo jesteś prenumeratorem Wyborczej. Dziękujemy Ci za wsparcie!
z AGNIESZKĄ IWASZKIEWICZ, psychoterapeutką, rozmawia AGNIESZKA JUCEWICZ

----------

Nasza rozmowa nie będzie przeciwko rozmowie?

- Oczywiście, że nie. Słowa, zdania mogą czynić wiele dobrego. Ja chciałabym porozmawiać o ograniczeniach rozmowy. O tym, że nie zawsze jest ona skutecznym sposobem rozwiązywania konfliktów lub że nie zawsze i nie z każdym warto rozmawiać. I o tym, że nie wszystko da się przegadać.

Natomiast zawsze trzeba rozmawiać z dziećmi, bo to buduje relację z nimi i uczy, jak ją budować z innymi. Rozmowa to podstawa kontaktu, komunikacji o naszych myślach i stanach emocjonalnych, pragnieniach. To przepustka do naszego wewnętrznego świata, który czyni nas czytelnymi. Jest ważnym narzędziem w profesjonalnym pomaganiu innym, np. w większości podejść psychoterapeutycznych. W tych wypadkach nie ma mowy o abdykacji z rozmowy.

Dziś powszechnie się uważa, że większość problemów wynika z tego, że ludzie się "nie dogadali". Rozmowa to ma być lek na wszelkie zło.

- Ale czy rzeczywiście każda rozmowa jest czymś dobrym? Są przecież rozmowy, które już zaczynamy, aby kogoś zranić, dotknąć, zaatakować. Takie, które bywają szantażem emocjonalnym. "Usiądź i porozmawiajmy! Teraz! Nie chcesz? Oczywiście, jak zwykle mnie lekceważysz, ale tym razem ci nie odpuszczę". Osobie, która składa taką propozycję, czasem wcale nie chodzi o to, żeby dojść do porozumienia, tylko żeby przyszpilić tego drugiego. Znamy wszyscy pomysł na ważną rozmowę podczas jazdy. "Zacząłem rozmawiać z nią w samochodzie, bo nie mogła z niego uciec. Wreszcie musiała mnie wysłuchać!".

Może inaczej nigdy by tego nie zrobiła?

- Może, ale czy taki przymus skłania do dobrej komunikacji? Raczej budzi niechęć, opór. To antyteza rozmowy, w której gotowość do niej, jej atmosfera są bardzo ważne.

O co może chodzić komuś, kto tak przymusza?

- Może taka osoba ma nadzieję, że jak porozmawiają na jakiś ważny dla niej lub sporny temat, to wreszcie sobie wszystko wyjaśnią? Do ostatniej kropki?

A może, pod hasłem rozmowy, jedna z nich w monologu po raz kolejny chce wylać swoje żale i pretensje do partnera? Najpierw zachęca go do tego, zapewnia, że to ich do siebie zbliży, a tak naprawdę tworzy pole do tego, żeby formułować oskarżenia, pokazać, jaki jest beznadziejny, a na końcu, kiedy ten zamilknie w ramach obrony albo powie: "Stop! Tak rozmawiać nie chcę!", powie mu: "Widzisz? Bo ty nigdy nie chcesz ze mną rozmawiać!". W tej napastliwości może być też chęć zmuszenia partnera do wypowiedzenia tego, co samemu ma się w głowie: "Wreszcie powiesz mi prawdę!".

Chociaż prawda została już powiedziana wielokrotnie.

- W tej nadziei, choć "nadzieja" ładnie brzmi… W tym agresywnym oczekiwaniu kryje się tak naprawdę niezgoda na to, co się słyszy. Ktoś ma jakąś tezę i dopóki się ona nie potwierdzi, cały czas mu się wydaje, że jeszcze się nie dogadał, więc dąży za wszelką cenę do kolejnej rozmowy. Ale czasami naprawdę już więcej nie da się powiedzieć i wtedy rozmowa jest opresją. Tu jestem za prawem do odmowy rozmowy bez poczucia się jedynym winowajcą.

Mnie się wydaje, że ludzie utożsamiają odmowę rozmowy z zerwaniem relacji.

- To, że wszystko zostało już powiedziane i któraś ze stron stawia kropkę, nie oznacza końca relacji. Powiedzmy, że ktoś sprawił drugiej osobie przykrość. Wytłumaczył, przeprosił. Słowami już się tego nie cofnie. Można próbować zadośćuczynić inaczej - gestem, czynem, zapamiętaniem, aby takiej przykrej sytuacji nie powtórzyć.

Czego jeszcze w relacji nie da się przegadać?

- Na przykład rozstania. Jedna osoba mówi: "Nasz związek się wypalił. Nie da się już go naprawić. Próbowaliśmy, ale przekroczona została jakaś granica, za którą nie chcę już dalej iść". Na to druga: "Ale dlaczego, powiedz mi?". Padają różne argumenty, przykłady, przywoływane są rozmaite sytuacje, uczucia im towarzyszące, ale ona drąży dalej: "Nie rozumiem, przecież mnie kiedyś kochałeś. Jeszcze dwa dni temu powiedziałeś mi coś przyjemnego. Wytłumacz mi". I znów następuje szczegółowe tłumaczenie, którego ta druga strona nie chce przyjąć do wiadomości: "Przecież mamy wspólny dom, dzieci, kredyt... To jest niemożliwe, żeby ci się tak odmieniło". Rozmową nie przywróci się uczuć.

Ten opór jest normalny. Zwłaszcza jeśli taka informacja spada na człowieka znienacka.

- Oczywiście w takich sytuacjach należy się pełne wyjaśnienie, ale kiedyś musi nastąpić jego koniec.

Naleganie na kolejną rozmowę jest próbą zatrzymania tego człowieka?

- Próbą, która prowadzi donikąd i przedłuża tylko cierpienie.

Ale przecież nie wszystkie odmowy rozmowy w parze związane są z sytuacjami okołorozstaniowymi. Zdarzają się sytuacje, kiedy jedna strona ustawicznie domaga się zmiany zachowania partnera. Bez przerwy chce o tym rozmawiać, licząc na to, że w końcu kolejna rozmowa to zmieni. Na przykład piąty rok z rzędu zachęca partnera, żeby uczestniczył wspólnie w aktywnościach sportowych, chociaż on już wiele razy dał jasno do zrozumienia, że ich szczerze nie lubi. Ale "aktywny" nie daje za wygraną. Kolejny raz pyta: "A dlaczego ty w zasadzie tego nie lubisz?", następnie przechodzi do ataku: "Nie chcesz spędzać czasu razem ze mną? Już nic wspólnie nie robimy". Wszystkie argumenty, że nie ma nic złego w tym, że ty biegasz, ja czytam, zostały już wyczerpane, ale temat wciąż wraca i wraca.

Taki terror rozmową.

- Po prostu niemożność pogodzenia się z tym, jaki ten partner jest. Rozmowa ma mieć moc odmiany.

John Gottman, wybitny amerykański terapeuta par, uważa, że 69 proc. konfliktów w związku jest nierozwiązywalne.

- No, właśnie. I abstrahując od statystyk, ludzie przecież zwykle mają takie doświadczenie, czy to w parze, czy w innych bliskich relacjach, że pewnych problemów nie da się przeskoczyć i że jakoś sobie trzeba z tymi ograniczeniami radzić, bo globalnie ta relacja jest dobra i tego warta.

O niektórych sprawach w ogóle nie ma co gadać, bo dobrze je widać w zachowaniach.

Co ma pani na myśli?

- Jak się z kimś żyje, czy zna kogoś X lat, to już wiadomo z grubsza, jaki on jest. Co lubi, czego nie, jakie ma nawyki, reakcje, co jest w stanie nieco zmodyfikować, czego zmieniać nie chce lub nie umie.

I zdarzy się, na przykład, w takim związku, że jeden z partnerów przeżywa kryzys. Jakiś rodzaj zawirowania niekoniecznie związany z życiem pary. Ktoś zmienia pracę, czy też traci ją, przeżywa żałobę albo ma depresyjny nastrój. Jeśli chce o tym rozmawiać i jego partner też ma taką potrzebę, to rozmawiają. Ale może się zdarzyć, że nie będzie miał na to ochoty, a my znamy tę jego tendencję do wycofywania się w trudniejszych chwilach. Albo nie będzie chciał o tym rozmawiać ze swoją partnerką czy partnerem, tylko z przyjacielem. Przecież nie wszystkie ważne sprawy trzeba poruszać w związku. I wtedy takie ciągłe dopytywanie, zachęcanie do rozmowy jest formą nacisku. Przymusem w sytuacji, kiedy to, czego najbardziej potrzebuje partner, to pobyć ze sobą, samemu znaleźć dla siebie rozwiązanie. Nie trzeba koniecznie mu w tym towarzyszyć rozmową, uznając, że to jedyna forma pomocy. Osoby bardziej introwertyczne przeżywają to wręcz jako nękanie. Nie dość, że czują się smutne, zagubione czy zalęknione, to jeszcze muszą się tłumaczyć i zadbać o dobre samopoczucie partnera.

Czytaj też: Wrogie milczenie to silna toksyna

To domaganie się rozmowy za wszelką cenę wynika z lęku?

- Może tak być. "Rozmawiaj ze mną" może oznaczać "bądź ze mną w kontakcie". Bo jak jesteś wycofany, to ja się czuję opuszczona i tracę poczucie bezpieczeństwa. Lub kiedy partner milczy, u drugiego pojawia się poczucie odpowiedzialności za ten stan, więc próbuje wszcząć rozmowę, w wyniku której ma poczuć, że nie jest źródłem przygnębienia czy zmartwienia partnera. I w ten sposób poradzić sobie z własnym,
Edytor zaawansowany
  • 10.07.17, 16:59
    jest ciąg dalszy?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 10.07.17, 20:00
    Czasem ktoś nie chcę rozmawiać "bo nie". Wymuszanie rozmowy wtedy niczemu nie służy.
    Ciekawy wywiad szczególnie w świetle wątków pojawiających się na tym forum i porad "musicie porozmawiać".


    --
    <*>
    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
    By Julian
  • 10.07.17, 20:20
    Cos pamietam, ze i porada udzielona Tobie nie spotkala sie z aprobata forumek... zdaje sie, ze pani I. cala odpowiedzialnosc za sytuacje przerzucila na Ciebie, zarazem zwalniajac z niej Twego meza.
  • 10.07.17, 20:26
    Już nie pamiętam.
    Musiałabym odświeżyć sobie tamten wątek.
    Rady mają to do siebie,że jedne przyjmujemy inne odrzucamy.

    --
    Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
    Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
    Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
    które bije coraz prędzej, goręcej...
  • 10.07.17, 20:55
    A ja wlasnie sobie przypomnialam. To byl jeden z tych (naprawde nielicznych) przypadkow, kiedy NIE zgadzalam sie z ocena sytuacji p. I. i jej rada z calej duszy. Podobnie jak w watku o tesciowej hazardzisty.
  • 10.07.17, 21:21
    Zaciekawiłaś mnie :) Kojarzę Cię z forum, więc tym bardziej. Mam dziś inne plany na wieczór i nockę - muszę pracować ale chyba sobie sięgnę do tamtego wątku za jakiś czas. Zobaczę jak zmieniły się moje emocje i przypomnę swoją reakcję na opinię p. Agnieszki i Wasze.
    Fajny pomysł mi podsunęłaś niechcący. dzięki :)

    --
    Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
    Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
    Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
    które bije coraz prędzej, goręcej...
  • 10.07.17, 21:34
    Nie ma za co :)
    Ja w tamtym watku nie zabieralam glosu, czytalam juz po zamknieciu. Ale gdy teraz spojrzalam, reakcja dokladnie taka jak za pierwsza lektura. I pelne poparcie stanowiska Verdany i Annuszki.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.