Dodaj do ulubionych

Jestem nadopiekuńcza czy nadwrażłiwa?

16.07.17, 21:25
Na początek kilka słów o sobie. Ojciec pił, urządzał karczemne awantury, wynosił z domu rzeczy na picie, bił i poniżał mojego starszego brata, mnie nie tykał - fizycznie. Mama pracowała, to była i chyba do dzisiaj jest jej ucieczka, do tego obecnie mama po cichu popija. Jako dziecko byłam bardzo samotna, dość lubiana ale samotna. W pewnym momencie, po śmierci ojca coś się we mnie przełamało, z bardzo dobrej uczennicy, grzecznej i cichej stałam się rozkrzyczaną, bezczelną osobą. Wszędzie mnie było pełno, poznawałam multum ludzi, pozyczałam od nich ciuchy, ostro imprezowałam. Na szczęście poznałam mojego męża, chłopaka z normalnego domu, którego pokochałam, uwierzyłam że można stworzyć coś fajnego z nim. Pobraliśmy się, mamy 7 letniego syna, drugie dziecko w drodze. I znowu odkręciło mi się o 180 stopni. Nagle zaczęłam być domatorką, nauczyłam się gotować, dbać o dom. Oczywiście mieliśmy znajomych, imprezowaliśmy ale już razem.
Obecnie mój syn ma 7 lat, jest mega wrażliwym dzieckiem. Jest bardzo spokojny, zrównoważony, grzeczny. Dużo widzę w nim do siebie podobieństwa, ja też wszystko przezywam za mocno, wszystkim się przejmuję, byle głupota powoduje że ją analizuję na 1000 sposobów. Syn nie jest dzieckiem przebojowym, trudno nawiązuje nowe znajomości, jest lubiany wśród rówieśników ale z racji tego wycofania zawsze do zabaw wybierany jest jako ostatni. Jest mu czasami przykro, ale ja często dla wzmocnienia powtarzam mu jaki jest mądry, wspaniały itp. Wychowuję go w takich rozsądnych zasadach rodzicielstwa bliskości - wspieram, zachęcam, nie krytykuję.
Ostatnio kwestia wyjazdów wakacyjnych, Najgorszy łobuziak klasowy pojechał na obóz i naszły mnie myśli. Mój syn się jeszcze nie nadaje, zresztą jak go pytam to sam nie chce nigdzie jechać.
Zastanawiam się ile mojej winy w tym jego braku pewności siebie. Nie wiem jak mam się zachowywać w sytuacjach gdy jest odrzucany przez kolegów - a zdarza się tak, nie wiem czy mówić "nie przejmuj się" czy co innego?
Nie wiem nawet czy ja sama nie wymyślam sobie tych problemów, bo syn przy nas jest bardzo odważny, bardzo go wspieramy i być może on nie zauważa tych problemów z kolegami albo nie są aż tak dla niego ważne jak dla mnie.... Ale ja wszystko wyolbrzymiam, wszystkim sie przejmuję i z wszystko siebie winię.
Edytor zaawansowany
  • 16.07.17, 22:39
    forumowiczka.to.ja napisała:

    >być może on nie zauważa tych problemów z kolegami albo nie są aż tak dla niego ważne jak dla mnie....

    Wyjdź z tego założenia. Siedmiolatek wcale nie musi być gotowy na samodzielne wyjazdy, obozy itp. To wbrew pozorom jeszcze małe dziecko.

    >Ale ja wszystko wyolbrzymiam, wszystkim się przejmuję i z wszystko siebie winię.

    A czego byś chciała? Zaakceptuj siebie taką jaka jesteś i staraj się nie przekazywać swych lęków dziecku. To trudne, a nawet bardzo trudne, bo każda matka ma rozmaite lęki tylko z powodu innych doświadczeń niż dziecko i różnicy wieku. Jego rozwój też musisz zaakceptować. Twój syn może być bardziej dziecinny i mniej samodzielny niż TY byś chciała aby aktualnie był. Ma też prawo być nieco mniej samodzielny niż rówieśnicy, to nic złego. On się rozwija w swoim tempie. Dostosuj swoje oczekiwania do rzeczywistości, nie porównuj go z kimś innym, bo on tym kimś innym po prostu nie jest.
  • 16.07.17, 23:09
    W sumie aqua48 wszystko już powiedziała. Nie ma w tobie zgody na to, jaka jesteś i jaki jest twój syn. Rozejrzyj się wokół siebie. Ludzie są różni, a ty i twoje dziecko jesteście tacy, jacy jesteście. I to jest dobre. Na śmiałość u syna jeszcze przyjdzie czas, nie martw się. Staraj się przeżyć swoje życie mądrze i z miłością.
    Taka jedna wskazówka, staraj się syna wychowywać tak, by aprobata rówieśników nie była dla niego najważniejsza w życiu, by miał jakąś działkę, w której będzie dobry, choćby to miało być i zbieranie znaczków, by miał coś swojego. A co sympatii rówieśników, to jest różnie. Moja córka była obiektywnie bardzo lubiana w klasie, ale tego wcale nie czuła, bo miała mało wspólnego z dziewczynkami z klasy, a babska akceptacja była dla niej bardzo ważna. Ale patrząc z boku, nikt by nie powiedział, że coś jest nie tak.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 17.07.17, 07:11
    Zgadzam się w pełni z powyższymi wypowiedziami. Zaakceptuj siebie.
    Moim zdaniem 7 latek to małe dziecko i niekoniecznie musi wyjeżdżać na kolonie. Jak patrzę na mojego syna, studenta, co robi teraz i jaki jest odważny i przebojowy, to nie wierzę, że to ten sam człowiek, gdy miał 7 lat. Oczywiście też wzmacniałam, rozmawiałam. Na wszystko w życiu przyjdzie czas i na pewno wyrośnie z niego fajny chłopak.
  • 17.07.17, 12:40
    Forumowiczko - bardzo przyjemnie raz na jakiś czas przeczytać, że osoba z domu alkoholowego ułożyła sobie życie, z mężczyzną który nie pije, sama też tego nie robi, mało tego wychowuje dwoje dzieci w mądry sposób. Brawo! Osiągnęłaś już tak wiele! Teraz tylko tak jak wszyscy radzą troszkę sobie odpuścić wymagania w stosunku do siebie. Rozejrzyj się wokół - czy widzisz jakieś idealne osoby? Takie nie istnieją, wszyscy mamy wady, słabości, popełniamy błędy jako rodzice. A Twój syn kocha Cię taką jaka jesteś.
  • 17.07.17, 20:53
    Super, że wyszłaś z tego wszystkiego relatywnie obronną ręką dzięki własnej determinacji. Piszę relatywnie bo dzieciństwo z alkoholem w tle nie przemija bez śladu. Wierzę, ze wspierasz syna, ale sama widzisz u siebie problem - więc na logikę jak możesz nauczyć dziecko pewności siebie, skoro sama nie potrafisz go w sobie znaleźć? To nie jest twoja wina, tylko pewien wdrukowany model zachowań, który dziecko widzi - i który przyswaja. Dzieci uczą się przecież nie tylko przez przekaz słowny, ale i obserwację.

    Może byłoby ci łatwiej, gdybyś pochodziła na terapię DDA? Najpierw uporaj się z własnymi demonami, potem będziesz w stanie pomóc dziecku, bo być może on powiela poniekąd twoje podejście do świata.
  • 17.07.17, 21:30
    Tak naprawde JEDEN przyjazny kolega by Twojemy synowi wystarczyl, aby poczuć sie lepiej w klasie, pewniej i milej. Niech zacznie zapraszać kolegów na zabawe do domu, moze wyklaruje sie z tego jakas przyjaźń :) aktywizuj go w tym temacie, pomożesz mu w ten sposób bardzo. Z czasem można kolegę zapraszac na nocowanie tez, to jest dopiero frajda dla dzieciaków. Ja tak miałam z niesmiala corka, pomoglam jej znalezc koleżankę w 1 kl. SP, sa przyjaciółkami do dzis, a corka juz w liceum ;)
  • 18.07.17, 09:31
    Dziękuję za wszystkie rady. Nie uzyskałam jednak podpowiedzi na jedno. Syn przychodzi ze szkoły lub tak jak teraz z półkolonii, i mówi że byli jego koledzy, ale nikt się z nim nie bawił bo bawili się razem a jego jakby wykluczyli. Co mu powiedzieć: nie przejmuj się, czy co? Nie chcę mu sadzić dyrdymałów w stylu "na pewno będą się bawić" albo co gorsza "nie martw się oni nie są fajni". Chcę zeby moja odpowiedź go wzmocnila, żeby naprawdę się nie przejmował, ale samo "nie przejmuj się" to trochę za mało.
    Ostatnio powiedział, że szedł z kolegą w parze ale "musiał go zabawić". Mnie to przeraża, bo kojarzy mi się z wysiłkiem nieadekwatnym do sytuacji. Nie chcę zeby moje dziecko musiało kogoś zabawiać, albo się z nim ktoś bawi bo chce, albo nie. Trochę mi to pachnie jakąś przemocą emocjonalną.
    Zapętliłam się, ale czasami tak mam że w sprawach pozornie błachych dojdę do momentu, w którym nie wiem co dalej.
  • 18.07.17, 13:37
    forumowiczka.to.ja napisała:

    > Dziękuję za wszystkie rady. Nie uzyskałam jednak podpowiedzi na jedno. Syn prz
    > ychodzi ze szkoły lub tak jak teraz z półkolonii, i mówi że byli jego koledzy,
    > ale nikt się z nim nie bawił bo bawili się razem a jego jakby wykluczyli. Co mu
    > powiedzieć: nie przejmuj się, czy co?

    A co robią na tych półkoloniach? Czy syn w ogóle umie się bawić z kolegami? Inicjuje zabawy, czy czeka aż mu ktoś zaproponuje udział? Ja bym porozmawiała z opiekunką i powiedziała żeby zwróciła uwagę na to by dzieci bawiły się razem, bo Twój syn jest odsuwany. Może też kup mu fajną piłkę do nogi i niech nosi ze sobą jeśli maja gdzie pograć. Właściciel dobrej piłki jest zawsze w hierarchii wyżej.

    > Ostatnio powiedział, że szedł z kolegą w parze ale "musiał go zabawić". Mnie to
    > przeraża, Nie chcę zeby moje dziecko musiało kogoś zabawiać

    A dlaczego? przecież na tym polegają normalne relacje międzyludzkie. Jak do Ciebie przychodzi ktoś w gości to też "zabawiasz". Inicjujesz rozmowę, podtrzymujesz ją, zmieniasz temat jak się wyczerpie. Twoje dziecko chyba tego nie umie...nie wie, że o relacje koleżeńskie należy dbać, uważa to za "zabawianie". Ja uczyłam moje dzieci, że jak przyjdą do nich koledzy to trzeba o nich zadbać aby się nie nudzili, przygotować wcześniej zabawy, sprzątać jedne i rozkładać inne gry, podsuwać coś do zjedzenia. Zastanowić się wcześniej o czym będzie rozmowa. Przypominałam - a jak się czułeś u Zdzisia na imieninach kiedy gospodarz tylko wariował z własnym bratem i miał w nosie co robią jego goście? A ty siedziałeś i się nudziłeś.
  • 18.07.17, 22:37
    forumowiczka.to.ja napisała:

    > Dziękuję za wszystkie rady. Nie uzyskałam jednak podpowiedzi na jedno. Syn prz
    > ychodzi ze szkoły lub tak jak teraz z półkolonii, i mówi że byli jego koledzy,
    > ale nikt się z nim nie bawił bo bawili się razem a jego jakby wykluczyli. Co mu
    > powiedzieć: nie przejmuj się, czy co?

    Może "Acha." - nie musisz mieć gotowego rozwiązania na wszystkie potencjalne problemy

    > Ostatnio powiedział, że szedł z kolegą w parze ale "musiał go zabawić". Mnie to
    > przeraża, bo kojarzy mi się z wysiłkiem nieadekwatnym do sytuacji. Nie chcę ze
    > by moje dziecko musiało kogoś zabawiać, albo się z nim ktoś bawi bo chce, albo
    > nie. Trochę mi to pachnie jakąś przemocą emocjonalną.

    Gdzie ta przemoc emocjonalna, z czyjej strony?
  • 22.07.17, 22:47
    Oczywiście może być wiele powodów opisanej przez Panią sytuacji syna.
    Może wsparciem będzie przyjęcie takiej sytuacji, że z jakiś powodów, w tym momencie życia syn ma takie kłopoty interpersonalne. Trzeba je,choćby, wyjściowo zdiagnozować. Czy to nieśmiałość? Czy wybieranie nie tych kolegów np zwracanie się do tych, którzy odrzucają, a pominięcie tych którzy chcą się z nim bawić? Czy może jakieś nieświadomy sposób postępowania. który zniechęca do niego?
    Nie zawsze to są wszak źli koledzy i tyle. Może tak być, ale nie musi. Dlatego zachęcam do szerszego spojrzenia nie tylko na kolegów syna, ale i na niego.
    Agnieszka Iwaszkiewicz
  • 19.07.17, 00:56
    Jedni rodza sie niesmiali, inni nadpobudliwy, jeszcze inni to od poczatku urodzeni przywodcy. Na genetykę nie masz wplywu jednak mozesz nauczyc dziecko pewnych zachowan, wrecz powinnas mu podpowiedziec jak 'zabawiac' kolegow. Staraj sie stworzyc okazje do zawierania nowych znajomosci np zapraszjac dzieci do siebie (raczej pojedynczo niz grupowo by twoje dziecko nie bylo wykluczne z grupy towarzyskiej). Porozmawiaj tez z wychowcami na tych polkoloniach, niech probuja wlaczac bardziej intensywnie dziecko w zabawy rowiesnikow. Kup tez dziecku jakis fajny gadzet, ktory zaintersuje kolegow, dzieci w tym wieku bywaja 'intersowne' przy zawieraniu znajomosci, atrakcyjna zabawka moze pomoc w zawarciu znajomosci a wspolna zabawa w nastepnym kroku dac akceptacje grupy. No i dzieci czesto nasladuja doroslych, wiec staraj sie sama byc bardziej towarzyska, znajomosci z mamami kolegow syna moga pomoc dzieciom w zawieraniu przyjazni.
  • 23.07.17, 20:27
    Rozumiem Twoje obawy o dziecko. Mialam, nadal miewam podobne w stosunku do córki, tylko patrzę już na nie inaczej. Podjęłam terapię, żeby własną emocjonalnosc ogarnąć i nauczyć się z własnymi i cudzymi nerwami radzić. Padła już wyżej uwaga o terapii, a ja się dołączyć chcę z zaczętą byś do terapii podeszła. To najlepsze co dla dziecka, a przede wszystkim dla siebie możesz zrobić. Dzieci mają wbudowany radar na zdrową psychikę, równowagę emocjonalną rodziców: -) Jeśli sama nie z aufasz sobie to i on Tobie, ani sobie nie zaufa, bo nie będzie wiedział że powinien. Podobno to też rozwojowe, że siedmiolatki mają tysiąc problemów na codzień i każdy problem urasta do takich mega, nie do przegryzienia. Tak piszą w książce "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat".

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.