Dodaj do ulubionych

Powazne, pilne- ojciec katuje matke

28.07.17, 01:14
Wrazliwe osoby prosze o nieczytanie, tyle tu bedzie zla i beznadziei. Trwa to juz z czterdziesci lat.
Z wiekszym lub mniejszym natezeniem. Dzis mama ma 67 lat i powazne problemy zdrowotne- bardzo chore serce, tarczyce i otylosc z tym zwiazana, po ostatnim pobiciu kiedy to zlamal jej 2 zebra miala wode w plucach i prawie ze sie udusila, zawiozl ja w ostatniej chwili na pogotowie, chyba sie wystraszyl, wiec dochodzi trwale uszkodzenie pluc i stale dusznosci.
Od stycznia mama jest na emeryturze i mysle ze on poczul nad nia kompletna wladze, wie ze ona juz nie widuje nikogo, nie wyjdzie do ludzi do pracy w ktorej byla lubiana i szanowana- na wysokim stanowisku, niektorzy o maltretowaniu wiedzieli, wiec pewnie nie czul sie zupelnie bezkarny; teraz katuje ja jak nigdy, wie ze ma ja do swojej wylacznej dyspozycji, tym bardziej ze ona bez niego nawet nie wyjdzie z domu gdyz po przedostatnim pobiciu zlamal jej noge skaczac na nia, jak juz skonczyl "normalne" bicie, i ta noga sie zle zrosla i mama teraz ledwo chodzi.
Ojciec jest "od zawsze" alkoholikiem. Bicie zazwyczaj w amoku alkoholowym. Odkad ja i rodzenstwo wyprowadzilismy sie z domu, on ja wciagnal w alkohol (wczesniej nie pila). Teraz jest chyba bardziej uzalezniona od niego. Dzisiaj zadzwonila do mnie kompletnie pijana, blagajac o pomoc. Powiedziala ze ojciec usilowal ja wczoraj zabic. Pobil ja tak, ze wylamal jej wszystkie zeby. Przyniosl pile do domu. On ja oskarza od lat o zdrady- glownie dzisiaj jest to kompletny absurd- on ma albo jakas chorobe psychiczna, albo trwale poalkoholowe uszkodzenie mozgu albo jedno i drugie, a moze to po prostu stan upojenia tak sie u niego objawia.
To jest jakis straszny, niewyobrazalny dla nie koszmar. Dzisiaj po prostu wylam z bezsilnosci i z zalu- tutaj bedzie o mnie- z zalu za brakiem normalnej rodziny, z zalu za mama ktora kocham i ktora sobie wyobrazam w tych strasznych sytuacjach ; mam mala coreczke ktora mama bardzo kocha, ale ja do nich po prostu nie moge jezdzic, on juz bardzo czesto robil awantury w te rzadkie dni kiedy u nich bywalam, nie moge na to narazac mojej corki.
Mama prosi mnie o pomoc. Ja mieszkam daleko, za granica; siostra w tym samym miescie co rodzice, brat 300 km od nich. Wszyscy jestesmy- staramy sie byc- normalnymi, dobrze zyjacymi ludzmi; chcemy cos z tym zrobic, ale mama wcale nam nie pomaga. Nie chce na niego zlozyc skargi, mimo ze to przestalo dawno byc zwyklym biciem a stalo sie okrutnym katowaniem.
Mama ciagle mi opowiada klamstwa, jakies bzdury ze « tatus » nas kocha i teskni, ze juz sie « uspokoil », ze juz jest inny. Ona pewnie chce w to wierzyc. Zebysmy tylko do niej przyszly, jak jestesmy w Polsce. Dzisiaj mi przyznala, ze chce zebysmy przychodzily, bo wtedy ja troche od niego ochronimy. Dla mnie jest to przynajmniej nieuszanowaniem mojego dziecka- mam to mamie za zle, bo kilka razy dalam sie nabrac na te klamstwa. On ma nas zupelnie gdzies, moze w swojej chorej glowie cos sobie wyobraza ze kocha wnuki, ze jakies wycieczki, ale jak przyjdzie co do czego to nawet wobec nas jest, zupelnie na trzezwo, po prostu chamem. Mame traktuje gorzej niz psa, a ona potulnie mu przytakuje. Jest bardzo zastraszona. Jest jego zakladnikiem. Ostatnim razem wydarl sie na nia wulgarnie w restauracji, o nic ; a nastepnie nie pozwolil jej sie za dlugo z nami zegnac, wulgarnie na nia krzyczac z samochodu, kiedy wyjezdzalysmy z Polski, a ona go usluchala i poslusznie wsiadla do samochodu. Ja tez nic nie mowie, bo dziecko, bo on sie pozniej na niej zemsci, bo sie tego czlowieka boje, jest nieobliczalny.
Ona chce tez nieudolnie zachowac pozory normalnosci- dla nas. Mowi, ze nie chce zebysmy byli patologia, dlatego nie chodzi na policje. Ona jest inteligentna osoba, ale nie potrafi zrozumiec ze patologia jest aktualna sytuacja i niechec do jej zmienienia. Ze my, ja i rodzenstwo, chcielibysmy miec po prostu zdrowa, usmiechnieta mame, dla nas, dla naszych dzieci. Ona juz nie mysli racjonalnie, jest typowa ofiara przywiazana i uzalezniona od swojego kata. Z pewnoscia w glebokiej depresji.
Zglosilam dzisiaj telefonicznie to straszne pobicie na komendzie, policjanci pojechali do mamy a ona im nie otworzyla. Siostra tez do niej pojechala, chcac ja po prostu zabrac do siebie- boimy sie ze on ja naprawde zatlucze na smierc, albo tak ja uszkodzi ze bedzie umierala miesiacami w cierpieniach. Albo ze ona go w nocy zabije jakims nozem i pojdzie do wiezienia. Moj brat tez mu zapowiedzial, w afekcie po tym ostatnim pobiciu, ktorego byl prawie ze swiadkiem,ze go zabije. Moj Boze, to wszystko jest tak smutne.
Dzis wieczorem, jak wytrzezwiala, powiedziala mi przez tefeon ze ona musi z nim porozmawiac, ze moze on sie w koncu « uspokoi ». Nie moge juz tego sluchac. Ona nie rozumie, zen nas przed niczym nie chroni, wrecz przeciwnie. Jest tak jakby oglupiala. Nie ma z nia logicznej rozmowy na ten temat. Nie udaje sie nam jej przemowic do rozsadku.
Brat ma dla niej wolne mieszkanie, ona juz miesiacami fantazjuje jak to ucieknie i tam pojedzie ; zreszta juz od lat opowiada mi jak to ona ojca eksmituje i bedzie miala spokoj… Ja bym chciala, zeby ojciec zaplacil za wyrzadzone zlo, zeby poszedl do wiezienia, na przymusowy odwyk, zeby stracil wszystko (choc pewnie szczesliwym czlowiekiem to on nie jest). Ale niech tam, niechby nawet uciekla bez zadnych dla niego konsekwencji, ale nawet tego nigdy nie zrobi.
Jestem od tego wszystkiego po prostu chora, nie chce tego, nie moge sie od tej sytuacji odciac emocjonalnie, zawsze bedzie to ialo wplyw na mnie i moja rodzine ; nienawidze ojca za to, mam wielki zal. Mimo, ze mama nie chce sie sprobowac uwolnic z tego koszmaru, a mozliwosci sa, nie moge jej zostawic na pastwe tego czlowieka.

Konkretnie- co moge zrobic ? Policja mi powiedziala o skierowaniu wniosku do sadu o przymusowy odwyk- zrobimy to, ale ona nigdy zadnej skargi nie zlozyla, wiec nie bedziemy mieli wiele dowodow dla sadu. Pomozcie prosze.
Edytor zaawansowany
  • 28.07.17, 01:47
    Koniecznie skorzystaj z Ogólnopolskiego Telefonu dla Ofiar Przemocy w Rodzinie ,Niebieska Linia" 800-12-00-02, czynny jest przez całą dobę, Na pewno uzyskasz tam pomoc. Uwolnienie się od sprawcy przemocy jest bardzo trudne dla ofiary. Tu się nakłada jeszcze problem uzależnienia mamy. Bardzo Ci wspólczuję.
  • 28.07.17, 02:14
    Stulta, dziekuje za odzew, za wspolczucie, zadzwonie poprosic o porade na niebieska linie
  • 28.07.17, 01:57
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 28.07.17, 02:05
    Jola- nie kop lezacego; ma
  • 28.07.17, 02:07
    Mama odmawia zamieszkania w wolnym mieszkani brata, u siostry, czy nawet u mnie, na policje zglaszamy, ale mowia nam jasno ze jesli mama nie potwierdzî nic nie zrobia, co moge zrobic? Czy jest mozliwosc sadowego ubezwlasnowolnienia? Chodzi mi o konkretne rozwiazania, nawet przym
  • 28.07.17, 02:10
    Nawet przymusowe, nie wiem czy znasz ten problem, ale ciezko jest cos zrobic jesli ofiara kompletnie blokuje, poza tym my tez jestesmy ofiarami, mimo ze staramy sie rozwiazac problem, juz wiele razy proponowalismy mamie rozne rozwiazania, ale nie mozemy jej zmusic a ona ciagle sie wycofuje
  • 28.07.17, 14:56
    Powinniście zgłosić wniosek o przymusowe leczenie i ojca i matki, założyć niebieską kartę. WY to możecie zrobić. Nawet jak ona nie chce. Możecie zacząć procedurę, ponagrywać jak się skarży na ojca by nie tylko słowa mieć, poza tym na pewno byliście świadkami przemocy nie raz. Wiara że namówisz matkę by ona to zrobiła jest naiwnością. Ona ma problem ze sobą nie mniejszy niż wasz ojciec. I wobec was jest podobnie odpowiedzialna ze trwanie przemocy i szantaże emocjonalne na was byście ją ratowali..
  • 28.07.17, 17:24
    Generalnie kartę powinien był założyć lekarz, który badał matkę po dowolnym pobiciu...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 29.07.17, 09:37
    Przymusowe leczenie polega na tym, że na siłę biorą delikwenta do ośrodka, ale następnego dnia delikwent może wyjść na własne żądanie, przynajmniej ja znam taki przypadek. Szczegółów już nie dopytywałam, ale wstrząsające jest dla mnie, że żona starała się o takie leczenie kilka m-cy, po czym po jednym dniu pan się stamtąd zwinął. Taka to systemowa pomoc😔
  • 28.07.17, 14:27
    Znałam podobną sytuację. Tylko tam synowie wzięli sprawy we własne ręce. Mieli po kilkanaście lat. Jak ojciec wystartował do matki po raz kolejny z łapami to we dwóch mu takie manto sprawili, że przez rok dochodził do siebie. Już nigdy nie podniósł ręki na żonę czy synów. Po prostu się bał. Nigdy też nie przyznał się skąd takie obrażenia - bo sie wstydził.
    Dziwię się, że dorosły syn nie poradzi sobie ze starym dziadem przeżartym alkoholem.
  • 28.07.17, 14:32
    A potem taki pijaczyna złoży na synów doniesienie o pobicie.
  • 28.07.17, 14:48
    Nie złożył. Wstydził się przyznać, że go synowie pobili. Poza tym był mocno pijany. Może miał zwidy? Może spadł ze schodów i nie pamięta, a może ktoś go pobił jak wracał z chlania. Nikt nie dociekał.
  • 28.07.17, 15:04
    Ty akurat masz takie spostrzeżenia. Ja mam inne.
  • 28.07.17, 15:42
    Wiesz, ci lekarze za często widzieli jego pobitą żonę - złamana ręka, obite żebra, wybite zęby. Ona nigdy nie złożyła doniesienia - bo się bała go i chciała chronić dzieci.
  • 29.07.17, 09:39
    Ona nie, ale dlaczego lekarz nie zareagował, przecież ma obowiązek zgłoszenia na policji przemocy
  • 28.07.17, 15:02
    arwena_11 napisała:

    > we dwóch mu takie manto sprawili, że przez rok dochodził do siebie.

    W tym rozwiązaniu jest jednak takie poważne ryzyko, że skoro facet rok dochodził do siebie, to był blisko śmierci, w zasadzie o krok.
    Niezmiernie trudno jest tak "wycelować", żeby w takiej sytuacji nie zabić. Całe szczęście, że tamci chłopcy to szczęście mieli - ale gdyby nie mieli - to byłaby straszna tragedia. Wiadomo, że nie dla tego bydlaka.

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • 28.07.17, 15:08
    Bez przesady, miał pecha i upadł jakoś tak, że po łamał sobie obie ręce z przemieszczeniem i łeb rozbił. A że miał we krwi coś ok 3 promili to lekarze się nawet nie zastanawiali skąd takie obrażenia ( schody w domu kręte :P ). To było z 15 lat temu. Kiepsko się leczyło - bo organizm strasznie zniszczony przez alkohol. Jakieś tam powikłania, coś się kosci nie zrastały - i tak zeszło. Przy okazji miał niezły odwyk - bo za bardzo nie mógł się sam napić - a koledzy nie byli wpuszczani do domu.
  • 28.07.17, 15:13
    Ale widzisz, tu podobnie- matka też popija, więc w szpitalu mogli uznać "a, pijaczka straciła równowagę i ze schodów spadła" . To nie dziecko by lekarzom się chciało rozdmuchiwać sprawę w obawie że jest krzywdzone.
  • 28.07.17, 15:43
    A z tym się zgodzę. Zwłaszcza jak miała promile kiedy trafiała do szpitala.
  • 28.07.17, 22:40
    Ależ dzieci też są katowane, a oficjalnie spadły ze schodów.
  • 28.07.17, 02:24
    Jola- moze masz racje, moze my sie normalnie nie zachowujemy, wyroslismy w tym wszystkim, wywiezc mame alkoholiczke sila do innego mieszkania, zmusic do podpisania papierow rozwodowych, pogwalcic raz jeszcze jej godnosc i wolnosc wyboru zakladajac ze nie mysli racjonalnie (bo nie musli)? Trzeba by ja wyslac rowniez na przymusowy odwyk- czyli ubezwlasnowolnienie, czy uda nam sie to uzyskac?
  • 28.07.17, 02:31
    Dobra sory,moze przegielam. Teraz sytuacja wyglada inaczej. Skoro matka tak stawia sprawe to znaczy ze nic innego wam nie pozostaje jak poczekac na koniec. Rozumiem ze terapii itd. Tez odmawia?
  • 28.07.17, 02:36
    Nie wiem czy uda sie uzyskac,myslalam ze matka jest ofiara bez pomocy a ona jest zwyczajnie ofiara ktorej to pasuje,wybacz inaczej sie tego nie da nazwac,dopoki bedzie pic bedzie z nim chciala byc bo przy nim ma alkohol ,taka prawda. Ja sie nie znam na takich sprawach jak odwyk przez sad.
  • 28.07.17, 03:08
    Jedno jest dla mnie niejasne: po zlamaniu nogi i po zlamaniu zeber nie ma zadnych dokumentow medycznych, na ktorych podstawie policja moglaby rozpoczac dzialania? Nie wiem jak w PL, w mojej okolicy zlozenie skargi przez ofiare nie jest konieczne. Wystarczy domniemanie o przestepstwie na podstawie zeznan osob trzecich np. medical staff, ktory ofiara sie opiekowal albo sasiedzi, ktorzy slyszeli/widzieli co sie dzieje, no albo wy - dzieci, ktore, moga zlozyc zeznania na podstawie wlasnej wiedzy i obserwacji. Naprawde polska policja potrzebuje zeznan ofiary? To jest bardzo anachroniczne i wbrew jakiejkolwiek wiedzy kryminologicznej o ukladach na linii perpetrator-victim. Mysle, ze powinniscie z siostra i bratem poradzic sie jakiegos rekomendowanego prawnika w sprawach rodzinnych jak usunac ojca z mieszkania i ochronic matke przed kolejnymi uszkodzeniami. Moze ta Niebieska Linia pomoze ale ja bym szukala legal help. I to pronto! Gleboko wspolczuje sytuacj.

    --
    w polsce zona naczelnika panstwa jest kot
    by nalesniku on may 30, 2017
  • 28.07.17, 05:50
    Ale tutaj powie ze spadla ze schodow i po sprawie,skarge na meza musi wniesc zona i wlasnie na tym polega dramat polskich zastraszonych czesto bez kasy kobiet. One tkwia w tym gow...ze strachu ,sa wspoluzaleznione od tej przemocy,wiem okreslenie niepasujace ale nie wiem jak to inaczej nazwac,w pl jakos kiepsko dziala policja w takich sprawach.
  • 28.07.17, 07:44
    Ale o to chodzi, że policja powinna chociaż zbadać, czy takie obrażenia pasują do upadku ze schodów i czy cała historia trzyma się kupy. Zwłaszcza, że to któryś raz.


    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 28.07.17, 22:42
    morekac napisała:

    > Ale o to chodzi, że policja powinna chociaż zbadać, czy takie obrażenia pasują
    > do upadku ze schodów i czy cała historia trzyma się kupy. Zwłaszcza, że to któr
    > yś raz.

    Obudź się - policja działa na podstawie zgłoszenia, na czyjś wniosek. Tu matka wybiela oprawcę, trudno żeby policja działała, skoro o sprawie nie wie, bo poszkodowana się wypiera pobicia.
  • 28.07.17, 22:42
    Policja takich rzeczy nie bada. trzeba mieć obdukcję od lekarza i za to zapłacić. Ewentualnie dostać kartę choroby po złamaniu. Ale szpitale nie przetrzymują tego typu dokumentów wiecznie.
  • 28.07.17, 08:20
    Biscotti- nie napisalam wszystkiego- oczywiscie ze jest documentacja medyczna z ostatnich obrazen- mama spedzila w szpitalu wiele tygodni, oczywiscie jako przyczyne zlaman podala upadek w skutek zawrotow glowy i nastepnie upadek w skutek niesprawnej nogi; tutaj jest moze dla nas szansa; dziekuje, siostra jest aktualnie w kontakcie z prawnikiem, na pewno trzeba przejsc legalna droga ale nie wiem czy uzyskamy cokolwiek bez zgody mamy ( ktora teraz mi mowi ze nie chce zeby ojciec nas ograbil z majatku rodzinnego...)
  • 28.07.17, 08:26
    A to jakiś majątek rodzinny istnieje, skoro jego właściciele mają w zwyczaju alkoholizowanie się?


    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 28.07.17, 08:39
    Sa nieruchomosci, ale wlasnie to powiedzialam mamie- ze on/ oni to wszystko i tak przepija, jej argument jest oczywiscie nielogiczny, my wszyscy jej mowimy ze nas ten"majatek" nie obchodzi, chcemy zeby byla zdrowa
  • 28.07.17, 08:38
    O ile się orientuje uszkodzenie ciała powyżej 7 dni jesteś ścigane z urzędu i lekarz ma obowiązek to zgłosić. Nawet mało rozgrniety lekarz widzi, że to nie efekty upadku ze schodów.
  • 28.07.17, 14:35
    Nie ma, jeśli osoba powie, że to wypadek. U nas policja niezbyt jest wyrywna, gdy w grę wchodzi przemoc domowa.
  • 28.07.17, 09:00
    Chyba tak, fizycznie ja odizolowac od niego.Ona nie mysli normalnie !!!
    Po tylu latach nie ma co liczyc ze ona "sie obudzi" albo "sama zechce".
    To jest zniszczony czlowiek.
    Nie piszcie "to jej pasuje" "sama chce" itd
    To juz jak choroba psychiczna, po tylu latach udreki.
  • 28.07.17, 22:31
    Wiem ze jest zniszczona, oczywiscie ze sama niczego z tego nie chce, chyba problemem jest tez to ze chodzi o moja mame i nie udaje mi sie byc zupelnie obiektywna, chce wierzyc ze to jest jeszcze normalny myslacy czlowiek a nie poranione zastraszone zwierzatko, ona mi wpoila takie myslenie
  • 28.07.17, 22:47
    Rozumiem, ale pomysl o tym jako a o okresie prz,ejsciowym.
    Potem odzyskasz matke.
  • 28.07.17, 22:48
    Nie odzyska matki, bo matka pije i nie chce przestać. Czego w tym nie rozumiesz? alkoholik należy do alkoholu.
  • 28.07.17, 09:10
    > pogwalcic raz jeszcze jej godnosc i wolnosc wyboru zakladajac ze nie mysli racjonalnie (bo nie musli)?

    ale bedzie zyla
    Wolisz zostawic ja by ja zatlukl na smierc bo godnosc wazniejsza??
  • 28.07.17, 14:33
    jola-kotka napisał(a):

    Zabrac matke do siebie z domu.

    Współuzależnioną? Wróci bardzo szybko na stare śmieci.

    Z
    > lozyc o rozwod,doniesc o wszystkim na policje.

    A to nie pokrzywdzona musi to zrobić? Lub przynajmniej potwierdzić zdarzenie?


  • 28.07.17, 14:36
    Jest współuzależniona oraz sama jest alkoholiczką. Więc zabranie takiej osoby do siebie do domu będzie skutkowało użeranie się z pijaczką w swoim domu.
  • 28.07.17, 15:53
    O czym Ty piszesz kobieto. Co to znaczy "zabrac do siebie do domu"?? Jak? Siłą? Nie wiesz o czym piszesz.
  • 28.07.17, 21:33
    Dokładnie tak myślę i zastanawiam się jak można spać spokojnie wiedząc, że ktoś bardzo bliski jest bity??? Jak można szukać porady na internetowym forum zamiast działać od razu?

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png[/img][/url]
  • 28.07.17, 22:34
    Nie sadze zeby ktores z nas spalo ostatnio spokojnie, nie masz pojecia jak okrutne sa twoje slowa
  • 28.07.17, 22:54
    Nie słuchaj głupich rad.
  • 28.07.17, 22:47
    Nie można jej porwać i wywieźć za granicę, to jest nielegalne. Człowiek musi wyrazić zgodę na leczenie. Można spróbować ją ubezwłasnowolnić i umieścić w jakimś ośrodku na odwyku. Absolutnie nie brać jej do domu, bo zniszczy małzeństwo i rodzinę. No chyba zę przestanie pić, ale to mało prawdopodobne.

    Nawet gdyby matka chciała pomocy, nie bierzcie jej do siebie. Wynajmijcie jakieś mieszkanie i niech tam sobie siedzi. ALkoholik jest niegodny zaufania i zniszczy wasz domowy spokój, na który tak pracowaliście. Pomyślcie o waszych dzieciach ,czy chcecie aby one miały kontakt z alkohliczką, w dodatku codziennie? Ona jest u kresu życia, które sama zmarnowała. Natomiast nie pozwólcie, żeby jej głupota zmarnowała życie wam i waszym dzieciom.

    Potrzebna jest wam terapia. Po pierwsze pogodzenie się z utratą dzieciństwa, domu, przeżycie żałoby. Po drugie, odcięcie się od toksycznych rodziców. Po trzecie, budowanie swojego życia, stabilnego, bez patologii i najlepiej bez alkoholu.
  • 29.07.17, 00:42
    Rikol, pitahaya, dajecie mi prawo do wlasnego zycia- dobrze to przeczytac, ja na pewno jestem uszkdzona, ale ne sadze zebym byla bardzo chora, ja juz sie z tym wszystkim pogodzilam, ale nie chce przekreslac mamy, nie czuje sie winna calej sytuacji tylko mnie jest po ludzku zal mamy, ja juz sie od wybrykow jca odzwyczailam, nie jest nic z jego zachowania dla mnie normalne, jestem w ciezkim szoku po uslyszeniu tych wiesci z wczoraj i fakt ze boje sie bardzo ze to "wroci" do mnie, do mojej glowy, to jest tak chore ze nawet zastanawianie sie nad ta kwestia est wykanczajace psychicznie, ja bym na pewno chciala wiele rzeczy niemozliwych do zrealizowania ale nie zyje w nieswiadomosci
  • 28.07.17, 07:18
    Wiesz co możesz zrobić?
    Zamiast współczuć, wkurzyć się na swoją matkę, że cię wciąga w to bagno. w którym tkwi na własne życzenie. I jeszcze, ze tobie i rodzeństwu dzieciństwo zafundowała z takim ojcem.
    Powiedzieć, ze jak chce to jej wynajmiesz osobne mieszkanie i się może od ojca wyprowadzić i pójść na odwyk a jak nie chce to niech do ciebie nie dzwoni z płaczem bo nie będziesz tego słuchać.
    Przede wszystkim chroń siebie.
  • 28.07.17, 08:27
    Po czesci jej tak powiedzialam, po prostu ja poprosilam zeby sie zglosila na policje i do szpitala na legalna obdukcje dla nas jezeli nie chce tego zrobic dla siebie, powiedzialam ze my tez bardzo cierpimy, ze brat moze kiedys pobic ojca i pojdzie za to do wiezienia, ze nasze dzieci nie rozumieja dlaczego nie chodzimy do babci, ze pozniej tez beda cierpiec jak sie dowiedza prawdy, zle sie z tym czuje- z tym pisaniem o wlasnych cierpieniach podczas gdy ona zyje tak jakby juz nie zyla, w zasadzie czuje ze nie mam do tego prawa
  • 28.07.17, 22:49
    nie mów jej, że cierpisz, to nie ma sensu. alkoholika to nie obchodzi. Po prostu zerwij kontakt. Chroń przede wszystkim siebie i swoją rodzinę.
  • 01.08.17, 14:57
    rikol napisała:

    > nie mów jej, że cierpisz, to nie ma sensu. alkoholika to nie obchodzi. Po prost
    > u zerwij kontakt. Chroń przede wszystkim siebie i swoją rodzinę.

    Amen. I nic więcej nie trzeba dodawać. Zerwać całkowicie kontakty. Ona ma w D ciebie i wszystkich naokoło. Zniszczyła swoje życie, zniszczy wasze. Na każdy telefon będzie bolał cię brzuch. To jest syndrom oprawcy i ofiary. Oni nie mogą bez siebie żyć. Twoja matka nie ma wstydu i to że jest bita nie ma tu nic do rzeczy. Ona tego chce i nic z tym nie zrobicie. Moja mama ratowała swoją siostrę, przyjmowała granatową od pobicia pod swój dach razem z jej córką. Za dwa dni już jej był u nas pod drzwiami i robił siarę i cyrk, pukał do drzwi , skamlał, przepraszał... A ta wariatka ratowana przez nas po raz 150 ... wracała z nim wczepiona pod paszkę i z dziobków sobie wyjadali kadząc ..mój misiaczku, mój smoczku, moja biedroneczko. Pewnego razu ojciec mój powiedział, ze to ostatni raz i albo zgłasza na policje i wzywa pogotowie, albo nie ma co u nas szukać , bo ma dosyć tych cyrków i wstydu przed sąsiadami. No i przyszła taka chwila znowu .. Powiedział, że przyjmiemy ją z córką lecz wzywa policje i karetkę. Ona że NIEEEEE i NIEEEE , bo go posadzą i z nią będzie koniec.!!! Wiec tata powiedział, aby wracała skąd przyszła , a dziecko ma zostawić u nas. Ona że nie pójdzie. tata wezwał policje i karetkę, złożył zeznania , a ciotkę zabrali do szpitala. Po wielu latach pomocy od nas, miała OGROMY ŻAL do moich rodziców, bo misiaczka zamknęli (miał jeszcze inne rzeczy za pazurami) Kuzynkę zabrali na wychowanie dziadkowie, potem kolejna siostra zabrała ją do Krakowa, tam skończyła podstawówkę. Nic się nie zmieniło , urodziła mu syna i do końca życia była tłuczona ile wlezie. Zmarła na wylew.
  • 29.07.17, 00:11
    Bo widzisz twoja matka zagarnęła dla siebie całe współczucie i troskę. To ona ma największy na świecie problem, a dla ciebie nic już nie zostaje i jeszcze ci głupio, ze cierpisz.
    A o ciebie kto się zatroszczy?
    Nie twój ojciec i nie twoja matka, którzy zajmują się tylko sobą.
    Widzisz jak to jest wszystko postawione na głowie?
  • 29.07.17, 01:53
    Bardzo dobrze to opisujesz. Alkoholik świetnie manipuluje. I te dzieci, które przecież są skrzywdzone, uważają, że to ich wina. Chore.
  • 28.07.17, 07:36
    No dobra, a jak mama z tymi połamanymi żebrami i nogami trafia do szpitala, to jak je tłumaczy przed lekarzami?
    Wiem, że to nie dziecko i że ściganie domowych katów nie jest priorytetem, ale tak wszystko łykają i nic z tym nie robią? Żadna policja mamy nigdy nie przesłuchuje?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 28.07.17, 08:07
    karne.pl/uszkodzenie-ciala.html

    Jeżeli rozstrój zdrowia trwa dłużej niż 7 dni - co łatwo wykazać pobytem w szpitalu - to nie jest ścigane tylko z oskarżenia prywatnego, prokuratura może normalnie wszcząć postępowanie. Córka też może złozyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, nie musi tego robić ofiara.
  • 28.07.17, 08:36
    Dziekuje triss- zbieram wszystko co mi radzicie, dzieki wielkie za odzew
  • 28.07.17, 22:50
    No ale jak udowodnić, że to na skutek pobicia? Przecież ona powie przed sądem, że spadła ze schodów. Chyba nie sądzisz, ze lekarz się będzie narażał dla jakiejś pijaczki/
  • 28.07.17, 08:35
    Morekac- wytlumaczylam wczesniej jak tlumaczyla w szpitalu, jest inteligentna, umie dobrze sklamac- nawet ja jej uwierzylam, a ojciec jest na zewnatrz, potrafi byc, wesolym, bardzo komunikatywnym czlowiekiem, nie wygladaja wcale jak kloszardzi- pijacy, raczej jak normalni ludzie,
    mimo wszystko masz racje, mnie tez jest trudno uwierzyc ze ludzie ze szpitala niczego sie nie domyslili, ja mama wrazenie ze to wszystko po nas widac z daleka, ale zadzwonilam wszystko opowiedziec siostrze taty, mojej kochanej ciotce, i ona mi potwierdzila ze sie niczego nie domyslala przez te wszystkie lata- nie wiem co o tym myslec
    Zlamanie nogi, zeber i teraz wybicie zebow- to wszystko sie zdarzylo w ciagu szesciu miesiecy- ciagle mysle o tym jaka gehenne przeszla- dopiero teraz mi przyznala ze to wszystko to byl ojciec, jakby mnie obuchem w glowe uderzyla, nie wiem dlaczego nie myslalam ze az tak daleko sie posunie
  • 28.07.17, 15:02
    > dopiero teraz mi przyznala ze to wszystko to byl ojciec, jakby mnie obuchem w glowe uderzyla, nie wiem dlaczego nie >myslalam ze az tak daleko sie posunie

    ...bo jesteś współuzależniona. Nie widzisz patologii dopóki ci ktoś nie powie że to patologia.. Załóż im niebieską kartę. Zgłoś na procedurę przymusowego leczenia. Obu. Bo oboje piją.
  • 29.07.17, 01:23
    Jeśli mieszka daleko od matki, to skąd miała wiedzieć, ze to ojciec tak ją pobił? Przecież matka pije, mogła faktycznie po pijaku spaść ze schodów.
  • 28.07.17, 07:51
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 28.07.17, 08:11
    Błędne koło ,bo ofiara nie chce przestać być ofiarą,w dodatku jest uzależniona od alkoholu.
    Próbujecie jej pomóc, bo czujecie się współwinni-nie możecie tak się czuć,samo jako dzieci jesteście ofiarami psychopaty.
    Jeden świr niszczy życie czworgu innym ludziom.

    Może możnaby zastosować taki wariant,że zapraszasz mamę do siebie, za granicę,ona przylatuje,po czym gdy nadchodzi czas odjazdu mówisz,że zostaje-absolutnie jej nie odwozisz na żaden samolot,w międzyczasie załatwiasz u siebie terapię, która pomoże mamie wyjść z uzależnienia i syndromu ofiary.
    Nie wiem na ile to wykonalne-czy mama dałabym się na spokojnie przekonać z daleka od męża, by zostać, czy masz takie warunki by została z Tobą,czy podjęłaby współpracę w zakresie terapii.

  • 28.07.17, 08:47
    Mam jeden wolny pokoj, brat ma wolne mieszkanie w stolicy
  • 28.07.17, 22:52
    Absolutnie nie bierz alkoholika do siebie, zniszczy ci rodzinę. Wystarczy, że już twoje dzieciństwo zostało zniszczone. Teraz masz dzieci, dbaj o nie. Zachowujesz się jak własna matka, która tak dbała o męża alkoholika, że nie zauważyła, że zniszczyła życie swoim dzieciom. Dbaj o siebie, swoje dzieci, zostaw ją. Ona ci zaszkodzi.
  • 28.07.17, 08:42
    Wiem, ze to nie na powaznie, ale po pierwsze nie znam zadnych zbirow, a po drugie nie chce nas wszystkich jeszcze bardziej upadlac, ja nie jestem przestepca ( rozumiesz ze o ukraincu mi mysl przyszla...)
  • 28.07.17, 14:37
    Do czego Ty ich namawiasz? Do popełnienia przestępstwa?
  • 29.07.17, 01:30
    Oraz do wejścia w kontakty z mafią i pompowanie w nią forsy.
  • 29.07.17, 09:43
    Mam nadzieję, że to żart😦
  • 28.07.17, 08:13
    Bardzo mi przykro, ale masz niewielkie szanse na zrobienie czegokolwiek. Działanie musi wypłynąć z wewnątrz, nie z zewnątrz, od matki, nie od Was. Możesz jej zaproponować konkretne rozwiązania, ale ruch należy do niej. Nie chce, nie może - nic z tym nie zrobisz i to jest pierwsza rzecz, jaką sobie powinnaś uświadomić. Każda próba pomocy będzie torpedowana, mama znów nie otworzy policji drzwi albo w ostatniej chwili wycofa się z decyzji o wyprowadzce.
    Wiem, że chciałabyś zrobić coś, cokolwiek, ale nie możesz, nie masz szans. Nawet jeśli ojciec zostanie zabrany na odwyk, wróci z niego i zabawa zacznie się od początku.
    Pogadaj o tym z rodzeństwem, wszyscy musicie sobie uświadomić własną niemoc wobec nałogu i współuzależnienia rodziców.

    --
    'Pewna Podbielska [...], kobieta o bardzo złej reputacji, utrzymuje się jedynie z przyjmowania u siebie kilku podoficerów [..], na których zastawia sidła, aby ich oskubać' (1823)
  • 28.07.17, 08:16
    No czekaj, a możliwość złożenia zawiadomienia w prokuraturze o popełnieniu przestępstwa? Przecież dorosłe dzieci mogą spokojnie to robić bez oglądania się na zgodę matki. Składają zawiadomienie o pobiciu, dokumentacja jest w szpitalu etc. wtedy prokuratura musi wszcząć postępowanie.
  • 28.07.17, 08:34
    Twój ojciec ma zespół Otella . Musisz działać, nie słuchaj matki że nie chce czy że już jest dobrze
  • 28.07.17, 08:37
    Dokładnie. W złamanie nogi po upadku ze schodów może jeszcze uwierzą, ale jak wytłumaczyć wybicie wszystkich zębów.

    Acha, autorko nie zapomnaj o jednym: Twoja mama to alkoholiczka i wciągnęła w bagno współuzależnienia Ciebie i Twoje rodzeństwo. Do psychologa marsz, niech Ci pomoże poustawiać priorytety.

    Jedno jest pewne: musicie dopilnować by ojciec wylądował w więzieniu, a matka na odwyku, pod opieką psychiatry (tak tak, żadne wynajęte mieszkanko). Nic ponad to. Żadne płacze, litowanie się, przyjmowanie pijuski pod swój dach. Priorytetem jest chronienie siebie i swoich rodzin przed skutkami współuzależnienia.
  • 28.07.17, 08:42
    O toto.
    Prokuratura będzie prowadzić śledztwo niezależnie od bajdurzeń ofiary, przecież qrde nie takie bzdury słyszeli i zdają sobie sprawę z tego, że ofiara może być szantażowana, zastraszona, uzależniona.

    Odnośnie do współuzależnienia - pełna zgoda.
  • 28.07.17, 08:52
    Ja wiem ze musze nas chronic, moj maz mi bardzo pomaga, ale mame po prostu trzeba szybko ratowac, a prawna droga wymaga sporo czasu, przymusowy odwyk jest ? nieunikniony, ale ona musi dozyc do tej chwili
  • 28.07.17, 08:55
    Nie interesuj się odwykiem tylko zgłoś przestępstwo znęcania się do prokuratury ze wskazaniem na stan zagrożenia życia, powtarzalność, wielokrotność etc.
  • 28.07.17, 09:09
    Fizycznie wez matke do tego mieszkania i juz.
    Skieruj ja na przymusowy odwyk jesli trzeba.
    Ona musi jakis czas byc bez niego, odczuc jak to jest, wtedy moze cos sie zmieni.
    I zero tlefonow i kontaktow z ojcem.
    Do psychiatry, moze jakies leki antydepresyjne, ale ostroznie.
    Nie sluchaj glosow pt"on sama musi"-ona sama juz nic nie zrobi.
    Ojca na policje.Niewazne ze matka sie nie przyzna.
    Chyba ze mialby sie mscic na matce potem.
    Nie wiem, ty sama wiesz lepiej pewnie co by zrobil.
  • 28.07.17, 12:14
    "Skieruj ja na przymusowy odwyk jesli trzeba."
    Nie ma czegoś takiego jak przymusowy odwyk, przymusowe leczenie.
    Sąd może zobowiązać pod groźbą kary, ale i tak decyzja należy do "pacjenta".
  • 28.07.17, 14:40
    Naoglądały się kobiety filmów i radzą. A w życiu bywa inaczej. Już sama obdukcja to droga pod górkę, bo każdy spycha, jak może i odradza, bo po co sobie "de" zawracać. Chyba, że prywatnie zrobi, ale to i tak policjant musi przyjąć...
  • 28.07.17, 14:48
    Da się, ale trzeba znać swoje prawa, upominać się o nie i nie dać się zniechęcić. Twardym i zdeterminowanym trzeba być, a o to niestety ciężko gdy się jest w takiej rodzinie.. Dopytać gdzie i kto robi obdukcję, bo to też nie każdy. Ale jeśli w rodzinie są małe dzieci którym się krzywda może dziać to policja sama zdarza się że interweniuje, bo rasowych dorosłych bijących się pijaków (a tak to tutaj wygląda) nikt nie będzie na siłę rozdzielał, niestety. Jeśli matka ma gdzie się przeprowadzić ale się nie przeprowadza tylko tkwi przy mężu w awanturach to niestety nie ma tu za bardzo czego zbierać, tym bardziej że ona też pijaczka. Zgłaszać każdą skargę służbom, popanikować przez telefon że jest zagrożenie życia bo już były pobicia, i groźby, i że cuda się w domu mogą dziać. policja mając takie zgłoszenia nie odejdzie spod drzwi.
  • 28.07.17, 14:52
    Nie odejdzie? Naprawdę?
  • 28.07.17, 14:58
    tak, jeżeli wie że zgłaszający nie odpuści rozdmuchania sprawy :)
  • 28.07.17, 14:58
    Cytat z artykułu:
    "Sąsiedzi wezwali wtedy policję, która zamiast go zabrać do izby wytrzeźwień kazała go wpuścić do mieszkania. Po prostu skandal! Niestety w wielu wypadkach polska policja jest częścią problemu."

    Tak to często wygląda.
    Zgłosiłam bicie kobiety przez mężczyznę. Nikt nie przyjechał, żeby zobaczyć, co się dzieje.
  • 28.07.17, 15:07
    Dlatego należy znać swoje prawa i stanowczo powiedziec policjantom gdzie sobie go mogą wpuścić w takim stanie. Np oświadczyć że pan w domu posunie się do przemocy bo już tak robił, jest agresywny, grozi, demoluje i absolutnie go do domu nie wpuścisz, a jak chcą przestępstwo brać na swoje sumienie to niech napiszą ci notatkę, że to oni policjanci Nakazują ci wpuścić do domu pijanego i agresywnego faceta, z takim oświadczeniem podpisanym przez nich z nazwiska go wpuścisz. A nie wstydzić się odezwać bo to "władza"..
  • 28.07.17, 15:16
    No i jeszcze jedno- zacząć się powinno właśnie od wizyty u dzielnicowego, przedstawieniu problemu jaki się ma w domu i jak się pijany awanturnik drze pod drzwiami to samemu dzwonić po policję a nie czekać żeby sąsiedzi to zrobili. Trzeba brać konkretnie sprawy we WŁASNE ręce i coś zmieniać.
  • 28.07.17, 15:23
    Mnie przekonywać nie musisz, ale my tu mówimy o naszych realiach. Nasza policja, nasi sąsiedzi, nasza rodzina i nasze realia. Owszem, wezwiesz i będziesz domagała się poszanowania należnych Ci praw. I sęk w tym, że nie powinnaś się tego domagać a już na starcie musisz.
    Mam kilka starć z policją, gdzie jako poszkodowana byłam zbywana, zniechęcana.
  • 28.07.17, 22:58
    Problemem jest nie to, że jest bita, tylko że pije. Gdyby nie piła, dzieci mogłyby ją wziąć do domu bez problemu. Natomiast nikt normalny nie powinien brać alkoholiczki do domu. Zniszczy rodzinę, zniszczy dom. nie ma to sensu. wystarczy, że zniszczyła sobie życie.
  • 28.07.17, 12:17
    "Ojca na policje.Niewazne ze matka sie nie przyzna.
    Chyba ze mialby sie mscic na matce potem.
    Nie wiem, ty sama wiesz lepiej pewnie co by zrobil."

    Jeśli oni zgłoszą na policję, matka i tak będzie musiała potwierdzić. Jeśli nie potwierdzi, ojca wypuszczą, a on jej (i dzieciom) zrobi jesień średniowiecza.
    Może byłaby szansa, gdyby były małe dzieci - wtedy kurator, opieka społeczna, itd. Ale w przypadku 2 dorosłych ludzi nie ma na to żadnych szans.
  • 28.07.17, 09:47
    Ojciec grozi, że was pozabija. Złóżcie zeznania, mówcie wprost, że boicie się o życie swoje i mamy.
  • 28.07.17, 22:53
    cieszę się, że ktoś to napisał. Tyle osób każe wątkodawczyni przyjać alkoholiczkę pod swój dach, żeby dzieci się z nią wychowywały. Niesamowita jest tolerancja dla alkoholików.
  • 28.07.17, 08:53
    Możliwość jest, może ojczulka zamkną na parę lat. Nie ma jednak we mnie szczególnej wiary, że na matkę to jakoś wpłynie, ale może się mylę.

    --
    'Donosi się, że pewien Bucki [...] przebiera się prawie każdej nocy w mundur administracji Newachowicza i pod taką ochroną przemyca wódkę przez warszawskie rogatki'. (1824)
  • 29.07.17, 01:21
    Niewykluczone, ze matka będzie miała żal do dzieci, że jej męża zabrały i rozbiły rodzinę. Nie takie rzeczy się zdarzają.
  • 28.07.17, 08:53
    Nie znam sie na prawie, wiec z tej strony nie pomoge.

    Jesli matka nie chce niczego zmienic, masz niewielkie szanse jej pomoc. Czesciowo to zrozumiale, biorac pod uwage lata przemocy i wypieranie jej oraz nalogu swojego i meza, racjonalizacje typu 'to dla was' etc. ale dla tych ktorzy chca pomoc nie jest to latwe. Poszukaj dla siebie i rodzenstwa terapii dla osob wspoluzaleznionych, zwlaszcza ze masz male dziecko a z tego co piszesz tkwicie w tej sytuacji od kilkudziesieciu lat. Zasugeruj mamie terapie, rozmowe z policja- bo to sa realne wizje pomocy, odbieranie telefonow wykonywanych po alkoholu, sluchanie zalow - wiem ze ciezko to uslyszec ale to nie pomaga, tylko utwierdza mame w tym zachowaniu a nie pomaga jej sie zmienic. Mozesz poszukac na forum Zycie Rodzinne, zreszta sporo dziewczyn pisze tez tutaj. Trzymaj sie.
  • 28.07.17, 08:29
    wszystkie skargi mamy nagrywać, a potem zgłosić - obojętne czy matka na to zezwala czy nie ojciec popełnia przestępstwo.
    Trzeba jakoś uderzyć w niego bo to on napędza ten krąg, którego nie możecie przerwać.
  • 28.07.17, 09:12
    Przeczyta, długie ale warto:
    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,115167,22145992,9-na-10-zon-alkoholikow-trwa-przy-swoich-mezach-natomiast-9.html?

    --
    lady-z-gaga: Szydło nosi swoje broszki jak order Lenina - nie przejmuje się, czy pasują, czy nie.
  • 28.07.17, 09:27
    Możecie zgłosić na policji, że wiecie, że ojciec bije matkę i policja powinna się tym zająć:

    Lekkie uszkodzenie ciała (umyślne i nieumyślne) jest, co do zasady, ścigane z oskarżenia prywatnego, jednakże jeżeli pokrzywdzonym jest osoba najbliższa zamieszkała wspólnie ze sprawcą, umyślne lekkie uszkodzenie ciała jest ścigane z oskarżenia publicznego, a nieumyślne – na wniosek.

    Czyli nawet jeśli pobicie nie będzie ciężkie, możecie zgłosić, że doszło do przestępstwa i policja musi się tym zająć. Problem pojawi się tylko w momencie, jeżeli mama zacznie udowadniać policji, że on to zrobił przypadkiem.

    Nie bądź za uprzejma i zbyt ustępliwa względem policji: dzwoń za każdym razem, kiedy jest awantura (albo niech rodzeństwo dzwoni). Jeżeli będą oddzwaniać, że mama nie otworzyła, mów, że być może jest tak pobita, że nie może dojść do drzwi albo zastraszona przez ojca, który stoi nad nią z nożem i każe jej tak mówić. Te rozmowy są nagrywane, więc mając nagrane takie wasze słowa, postarają się bardziej.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • 28.07.17, 09:28
    Co możesz zrobić? Weź matkę do siebie, zabezpieczcie tylko jej część majątku- czyli pewnie mieszkanie, by uj nie przepił go na przykład

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • 28.07.17, 22:25
    W żadnym wypadku. Matka alkoholiczka zniszczy małżeństwo i rodzinę.
  • 28.07.17, 22:52
    Ty chyba nie wiesz co mówisz. Jakie "weź matkę do siebie"? Alkoholiczkę?
    Rozwali w miarę poukładane małżeństwo. Psychicznie wykończy całą rodzinę. Jeśli córka odpuści to skupi się na wnukach. Majątek? Jak będzie chciała to po cichu przepisze na sąsiadów, winiąc za swoje podłe życie swoje dzieci. Tak działa alkoholik. Musi mieć winnego jego nieszczęścia.
  • 28.07.17, 11:35
    Przeczytałam z uwagą Twój wątek i mam sugestie, temat na tyle poważny, że radziłabym poruszenie go na forum Życie rodzinne wklejam link do forum
    Forum życie rodzinne
    Tam są specjaliści, bardzo dobrzy psychologowie doradzą, pomogą.
    Jakbyś miała jakieś pytania pisz tutaj, albo na mejla gazetowego, ale najlepiej na tamtym forum.
    Powodzenia.
  • 28.07.17, 11:52
    W połowie odechciało mi się czytać, co my ci doradzić możemy, skoro od lat wam taka sytuacja pasuje ?

    --
    "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
  • 29.07.17, 00:46
    Ok aneta dziekuje
  • 28.07.17, 11:56
    www.interwencjakryzysowa.pl/osrodki-interwencji-kryzysowej
  • 28.07.17, 12:02
    a matkę możesz nagrywać jak dzwoni ze skargami, bo wiadomo, ze później się wyprze.
    bo ona zmian nie chce. ty chcesz. tylko, że jej nie zmienisz wieloletnim gadaniem, ile lat to już robisz?
    dziwne, że nikt z was przez tyle czasu nie zgłosił ojca na przymusowy odwyk. ani matki.
    realia masz takie, że dwóch pijaków z psychopatycznymi już odpałami wywołanymi wódą się napierd... wzajemnie.
    a wy-ich dzieci ciągle myślicie, że oni się zmienią jak im wytłumaczycie że źle robią...
    Nasłać policję prokuratora i opiekę społeczną i przypilnować by działali,
    a docelowo dać sobie samemu spokój z "ratowaniem" tych co ratowani być nie chcą i samemu iść na terapię dla współuzależnionych. to tyle.
  • 28.07.17, 12:10
    To ja będę brutalnie szczera. Ofiarą tu nie jest matka, tylko Ty. Matka robi to, co chce, ojciec robi to co chce, a dzieci zamiast żyć spokojnie, wplątane sa w przemocowe życie alkoholików. Matka, nawet jeśli jest zastraszona i boi się złożyć skargę, to przecież wie, że może się do Was przeprowadzić, ze jej pomożecie. Nie chce. Wasze życie kręci się wokół patologicznego związku rodziców. Mama prosi o pomoc, ale jej najwyraźniej nie chce - raczej chce współczucia, życia jej problemami niż realnej pomocy.
    Szczerze? Powiedziałabym matce - albo przeprowadzasz się i składasz skargę, albo radź sobie sama.
  • 28.07.17, 12:18
    Verdana, mam takie samo zdanie.
  • 28.07.17, 21:53
    100/100
  • 28.07.17, 22:13
    Dokładnie. No ale to trzeba wyegzekwować, a nie grozić bez sensu. Ja bym zerwała kontakt, dopóki matka się nie ogarnie. Dopiero wstrząs i groźba utraty czegoś cennego działa na alkoholika.
  • 28.07.17, 22:17
    Chyba większe szanse, żeby ubezwłasnowolnić matkę, jeśli są papiery ze szpitala dobry prawnik powinien dac rady. Potem oddać na odwyk i wywieść za granicę
  • 28.07.17, 16:17
    co ty za glupoty wipisujesz verdano, osoba ktora jest ofiara przemocy i to od lat nie robi tego co chce, jest kompletnie pozbawiona woli, wieloletnie stosowanie przemocy powoduje ze ofiara tej przemocy staje sie coraz bardziej wobec niej bezbronna. Gdyby umiala sobie pomoc to by sobie pomogla. Musi dostac pomoc z zewnatrz. Z tego co napisal autorka za chwile dojdzie w tej rodzinie do tragedii i winne sa tu do pewnego stopnia dzieci tej katowanej kobiety. Kazdy kto wie o przemocy pownien regowac, zawiadamic o tym policje, dopilnowac by rodzinie zalozna niebieska karte, pmoc trzeba ofierze po prostu izolujac ja od kata i zapewniajac jej pomoc psychologiczna, nawet gdy tego ofiara nie chce.
    Ofiara jest ofira nie dlatego ze chce byc ofiara tylko dlaego ze nie umie sobie pomoc.
  • 28.07.17, 16:29
    Ty teraz już wiesz o przemocy w tej rodzinie. Mam nadzieję, że zgłosisz, gdzie trzeba.
  • 28.07.17, 16:33
    gdybym znala adres tej pani to bym to zrobila, ty jak rozumiem spokojnie przygladalabys sie jak maz ja zabija?
  • 28.07.17, 16:38
    W jakimś zakresie tak. Dwóch alkoholików jak dla mnie może się i pozabijać.
  • 29.07.17, 19:44
    Ale przeciez dorosłe dzieci oferują jej realna pomoc, własne osobne mieszkanie, wsparcie emocjonalne. Do tego matka ma emeryturę wiec spokojnie może żyć. a ona tylko wymyśla powody żeby zostać z mężem .
    To jest co innego niż młoda matka bez pracy z dzieckiem przy piersi, która nie ma dokąd pójść.
  • 28.07.17, 16:29
    tralala, ale wobec własnej matki to już taka asertywna nie jesteś? dajesz się od lat szantażować emocjonalnie.
    łatwo powiedzieć: odwróc się od własnej matki, gdy to cudza matka.
  • 28.07.17, 17:47
    W tym wypadku matka aktywnie odmawia pomocy. Nie da sie pomóc osobie, która pomocy chce i robi wszystko, aby jej nie dostać.
  • 28.07.17, 22:23
    łatwo nie jest, ale generalnie lepiej jest chronić siebie, niż dawać się szantażowac toksycznej matce.
  • 28.07.17, 12:08
    dziwne ... 40 lat pije i ciagle jeszcze zyje??? no, człowiek z zelaza normalnie...
    a jak jego wątroba? jeszcze ją ma?
    W twojej opowieści jest wiele niescislosci, poza tym mam wrażenie, ze kiedyś już ja czytałam. Ale co tam, moze to tylko wrażenie.
    Większosc osób, alkoholików, które znalam, albo zmarły stosunkowo wcześnie, allbo miały bardzo powazne kłopoty zdrowotne, nawet uniemożliwiające im poruszanie sie (wózek inwalidzki). Jeden kolega, z pracy, zmarł +/- 50 lat majac, drugi wylądował w Tworkach - ale ten to chyba i ćpał też, mózg całkiem zrypany miał pod koniec.
    A twój ojciec pije 40 lat i nic ??? jeszcze siłę ma skakać po matce i łamać jej żebra?
    A jak zawiózł ją ostatnio "w ostatniej chwili" na pogotowie? po pijaku? i chyba nie na pogotowie a SOR?
    Ile lat pije twoja matka? bo piszesz, ze po waszej wyprowadzce a więc chyba nie od przejscia na emeryturę tylko o wiele wczesniej. Wynika z tego, że twoja matka też jest alkoholiczką. Tyle, że nie bije.
    Oboje rodzice powinni sie leczyć, jesli już.
    Matka ma się gdzie wyprowadzić, ma wlasną emeryturę wiec ma takze za co sie utrzymywac. Nie musi sie bać zycia, musi tylko chciec. Nie chce.
    Co mozesz zrobić? modlic się.
  • 28.07.17, 14:44
    Niektórzy alkoholicy żyją bardzo długo i mają się dobrze. Póki nie padną, ale potrafią zemrzeć dobrze po 70-ce.
  • 28.07.17, 20:03
    Potwierdzam że alkoholik może mieć zdrowie jak koń, żyć długo i mieć sie dobrze. Odwrotnie niż rodzina zmęczona jego pijackimi wybrykami.

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • 28.07.17, 14:50
    yy? widzę sporo pijaków którzy przeżyli spokojnie niepijących partnerów...
  • 28.07.17, 16:30
    >W twojej opowieści jest wiele niescislosci, poza tym mam wrażenie, ze kiedyś już ja czytałam. Ale co tam, moze to tylko wrażenie

    Bo te wszystkie historie są niemal identyczne, schemat jest ten sam, te same objawy, usprawiedliwienia, zachowania i tak dalej. Tylko ich bohaterom czasem się wydaje, że oni są 'tacy inni'.

    >A twój ojciec pije 40 lat i nic ??? jeszcze siłę ma skakać po matce i łamać jej żebra?

    Zdziwiłabyś się, jak rzutcy i energiczni bywają wieloletni alkoholicy, jeśli im się chce.

    >le lat pije twoja matka? bo piszesz, ze po waszej wyprowadzce a więc chyba nie od przejscia na emeryturę tylko o wiele wczesniej. Wynika z tego, że twoja matka też jest alkoholiczką. Tyle, że nie bije.

    Ojciec bije matkę, on jest agresywny, ona pasywna, ale to jedyna różnica. Jedno i drugie ciągnie swoje dzieci na dno, gdzie już sami się dobrze zadomowili.
    Parę lat temu trafiłam do jednej pani psycholog - większość psychologów nie nadaje się do niczego, a ci, którzy się do czegoś nadają, też często gadają bzdury, ale ta akurat miała chyba przebłysk geniuszu. Zapytała mnie, co moim zdaniem było przyczyną takiej a nie innej sytuacji, kto ponosi winę za to, że mój dom wyglądał tak, jak wyglądał. Odruchowo odpowiedziałam: 'alkohol', na co pani psycho pokiwała głową - alkohol to rzecz, przedmiot, a winę ponoszą oboje rodzice, i pijący ojciec, i niepijąca, współuzależniona matka, którzy stworzyli mi taki dom, że diabelski młyn to przy tym pan pikuś. Moja matka się w końcu ogarnęła, ale musiała sama na to wpaść, że można, a nawet trzeba, i trwało to bardzo długo.
    Jeśli można doraźnie zabezpieczyć matkę wątkodajki, to można spróbować, ale to wszystko, co można dla nich zrobić, zwłaszcza dla matki, bo ojcem za kratami (oby) w ogóle bym się nie przejmowała. Co ona zrobi ze swoim nałogiem i współuzależnieniem, to już jej sprawa. Wie, że u dzieci znajdzie schronienie, ale czy skorzysta - jej decyzja.
    Przykro mi, ale nie mam szczególnego miłosierdzia dla alkoholików i - niestety - dla współuzależnionych też niezbyt dużo, bo potrafią niszczyć tak samo, jak pijący. Jeśli nie można im pomóc (oferując kąt, pomoc prawną czy pieniądze, a nie ciągnąc na mitingi albo wylewając wódę do zlewu), należy się od nich odciąć dla własnego dobra.

    --
    'Donosi się, że pewien Bucki [...] przebiera się prawie każdej nocy w mundur administracji Newachowicza i pod taką ochroną przemyca wódkę przez warszawskie rogatki'. (1824)
  • 28.07.17, 16:36
    weź mnie nie osłabiaj. moja babcia była alkoholiczką (hardkorową, 50% swojego dorosłego życia na bani) i umarła na raka w wieku starczym.
  • 29.07.17, 01:59
    > weź mnie nie osłabiaj. moja babcia była alkoholiczką (hardkorową, 50% swojego d
    > orosłego życia na bani) i umarła na raka w wieku starczym.

    mówisz, ze na raka...
    Alkohol to substancja psychoaktywna, której działanie widoczne jest niemal w całym organizmie. Z badań wynika, że w skali całego świata, alkohol jest odpowiedzialny za:
    nowotwory jamy ustnej i gardła w19%,
    nowotwory przewodu pokarmowego w 29%,
    raka piersi w 7%,

    Pierwotny rak wątroby w 75% przypadków rozwija się na podłożu marskości wątroby.

    ...alkohol jest jednym z ważniejszych czynników zwiększających ryzyko zgonu przed 65. rokiem życia. Osoby nadużywające alkohol żyją średnio 10-22 lata krócej od wieku oczekiwanego

    może toja babcia dozylaby setki?
  • 28.07.17, 16:48
    Znam wielu alkoholików, większość dożywała starości.
  • 28.07.17, 22:10
    Znaczy alkohol nie szkodzi;)
  • 28.07.17, 22:23
    Wygląd jednak rujnuje, szczególnie ten z niższej półki.
  • 28.07.17, 23:47
    No wiec trafil mi sie wyjatkowy ojciec, nie wiem po co te kpiny, ale twoje slowa sa bardzo okrutne, mam 34 lata, odkad pamietam upijal sie do nieprzytomnosci, nie jest zadnym wrakiem, przynajmniej z zewnatrz, nie wiem o jakie niescislosci ci chodzi, ale jakze chcialabym zeby ta historia nie byla prawdziwa, nie da sie opowiedziec 40 lat w jednym poscie, ale moge wytlumaczyc jezeli to pomoze ci dac mi jakiekolwiek zdanie, informacje ktorych potrzebuje,, ojciec ja tamtym razem pobil, nie wiem czy byl pijany czy nie, nawet jesli to mama dusznosci nie dostala od razu, on zdazyl wytrzezwiec i pojechal po prostu do pracy, tak jest mlodszy od mamy o 4 lata i jeszcze pracuje, jak byl w tej pracy ona zaczela sie dusic i do niego zadzwonila, moze jest to niewyobrazalne dla normalnych ludzi, ale tak mi to mama opowiedziala, ja od 15 lat nie mieszkam w polsce i nie wiem co to jest SOR, mnie wtedy wogole tam nie bylo, modlic sie- ty ze mnie kpisz otwarcie?
  • 29.07.17, 01:10
    nie kpie ani otwarcie, ani nie otwarcie.
    masz rodzicow alkoholikow, ktorzy nie chca zmienic sytuacji więc co zostaje, poza modlitwą?
    matka moze sie wyprowadzić i ma emeryturę, a nie chce, to czego oczekujesz?
    Skoro matka, pracujac, zajmowała jakies tam wyzsze stanowiska, jak piszesz, to znaczy, ze dobrze zarabiała a to znaczy, ze ma dobra emeryturę, a to znaczy, ze moze wyjechac prywatnie do sanatorium. Wyslij ja tam, podratuje sobie zdrowie, nabierze dystansu - sanatorium to 3 tygodnie.
    A ty w tym czasie zastanow sie, z rodzeństwem, co robic dalej.
    Ale...niech zgadnę, pewnie matka nie zgodzi sie bo w sanatorium pić nie mozna.
  • 29.07.17, 01:26
    Niestety masz rację. Jeśli rodzice pracowali, to oznacza, że nie są ostatnimi przygłupami i świetnie manipulują otoczeniem, a zwłaszcza swoimi dziećmi. W takiej sytuacji tym bardziej bym się od nich odcięła. Mają takie życie jakie chcą, są wolnymi ludźmi. Chcą pić, piją. Są dorośli. Na tyle inteligentni, żę wiedzą, co to jest nałóg, a jednak nic z tym nie robią.
  • 28.07.17, 12:09
    Przykro mi, ale nie pomożesz nikomu na siłę. To mama musi chcieć. A ona, z jakiegoś powodu, nie chce, skoro trwa to 40 lat.
    Masz do wyboru - pomoc doraźną w momencie, kiedy zostanie pobita albo odcięcie się i zrozumienie, że mama jest dorosłą kobietą, która codziennie wybiera swoje życie - jeśli ma Waszą pomoc, jeśli próbujecie tłumaczyć, itd., niestety, to jest jej wolna wola.
    Naprawdę, strasznie mi przykro, ale realnie nie zrobisz nic, jeśli ona sama nie będzie chciała.
    A swoją drogą, może jej też przyda się zimny prysznic jeśli powiecie jej wprost, że już nie dajecie rady, macie swoje rodziny i też potrzebujecie spokoju, więc niech ona się zdecyduje - albo zaczyna normalne życie, albo musi sobie radzić sama.
  • 28.07.17, 12:23
    Musisz odseparować matkę od ojca. Tak by matka miała szansę odrobinę oprzytomnieć od tego prania mózgu które jej ojciec robi.
    Powiem CI jak było u mnie. Ojciec alkoholik od lat. W końcu rozwinął się u niego pełnoobiawowy zespół Otella. Książkowy wręcz. Fakt nie bywał agresywny (poza wyzwiskami) ale obijało się to na matce. Po kolejnej jego akcji - trochę wypił i zaczął sprawdzać matkę czy do kochanka nie dzwoniła, zwołałam rodzinę (czytaj mojego brata i zadzwoniłam po karetkę.
    Przyjechali a ja nakłamałam ile wlezie - że straszył samobójstwiem, że straszył że ją zabije, że robi pułapki na matke, że się boimy o dzieci. Ojciec oczywiście zaprzeczał (bo i miała rację - w życiu nic nie zrobił dzieciom, nigdy nie straszył matki zabiciem a o zabiciu siebie wspomniał chyba z raz) ale to nie miało znaczenia - pijaka nikt nie słucha i nikt jego obietnic nie traktuje poważnie. A jak jeszcze dmuchnął i okazało się że ma promile było pozamiatane. Wylądował w psychiatryku na leczeniu zamkniętym. Fakt, że ostatecznie jakoś tak się złożyło że został zamknięty na oddziale za własną zgodą ale to nic.
    W szpitalu był 3 tygodnie. Dostał leki i pomogło - od tego czasu karnie bierze leki i poprawiło mu się.

    Lekarze poinformowali mnie że teraz przy jego historii wystarczy jeden telefon i natychmiast przyjadą i go zamkną - i nikt nie będzie się ojca pytał co on na to. A po paru takich akcjach spokojnie da się przeprowadzić przymusowy odwyk.

    Piszę to po to by Ci pokazać że można zorganizować hospitalizację pijaczyny i że jest to proste. A w tym czasie możecie spróbować zadziałać z matką.
    Może też być tak że zamknięcie ojca w psychiatryku będzie takim wstrząsem że się przestraszy i uspokoi. Na mojego puki co działa choć nie wiadomo jak długo. Ale ja osobiście mu zapowiedziałam - jeden wyskok i pozamiatane. A widział że nie mam skrupułów jak kłamałam pielęgniarzom.
    Fakt że miałam pełną współpracę matki zmęczonej odpałami ojca.

    --
    Moje nowe motto życiowe:
    Mniej dramatu, więcej brokatu!
  • 28.07.17, 12:49
    Taką akcję warto przeprowadzić matce na otrzeźwienie i ogarnięcie się. Tak jak pisze verdana - babsko robi swoim dorosłym dzieciom jakiś pato horror.

    Ojca trzeba wsadzić do więzienia.
  • 28.07.17, 13:28
    >babsko robi swoim dorosłym dzieciom jakiś pato horror.

    "babsko' tez pije, od ladnych paru lat. Czyli też jest alkoholiczka.
  • 28.07.17, 17:15
    W życiu bym na to nie wpadła!
  • 28.07.17, 22:59
    Chodzi o to, że matka nie współpracuje. Nie da się uratować osoby, która nie chce być uratowana. Nie ma sensu zresztą.
  • 28.07.17, 12:36
    www.spes.org.pl/twoje-prawa/ubezwlasnowolnienie-i-przymusowe-leczenie/przymusowe-leczenie-odwykowe-alkoholizm
  • 28.07.17, 16:31
    osobom ktore pisza ze ofiara przemocy jest sobie sama winna tego ze jest ofiara (calkiem sporo takich glosow w tej dyskusji) proponuje jednak sie nieci nad tym zastanowic. Ofiara JEST OFIARA bo sobie nie umie pomoc a nie dlatego ze chce byc ofiara. Wielotelnie stosowanie przemocy tak dziala - ofiara staje sie coraz bardziej bezowolna coraz mniej umie sobie pomoc. Ofiara musi dostac pomoc z zewnatrz, nawet jak tego nie chce. Czesto dopiero gdy odizoluje sie ja od kata mozna zaczac przekonywac ofiare ze moze fukcjonowac bez kata.
    Za chwile w tej rodzinie dojdzie do tragedii i dzieci tej kobiety beda mialay calkiem sporo powodow by czuc sie winnymi tej sytuacji. Matke trzeba natychmiast zabrac od ojca, dac jej wsparcie emocjonalne a przede wszytskim czy ofiara chce czy nie trzeba zawiadomic policje o mozliwosci popelnienia przestepstwa przez jej meza.
  • 28.07.17, 16:43
    Pojęcia nie masz, jak taka wyrwana od oprawcy ofiara potrafi zniszczyć życie tym, którzy do niej rękę wyciągnęli. Gdybyś to pojęcie miała, nie pisałabyś takich rzeczy. To wbrew pozorom nie film i nie bajka. To życie. Dzieci chcą uciec od koszmarnego życia, od ludzi, którzy w jakimś zakresie im to życie zniszczyli. A Ty mówisz, że to będzie ich wina, że matce czy ojcu coś się stanie?
  • 28.07.17, 16:49
    "Za chwile w tej rodzinie dojdzie do tragedii i dzieci tej kobiety beda mialay calkiem sporo powodow by czuc sie winnymi tej sytuacji"

    Jest całkiem prawdopodobne, że dojdzie do tragedii, jeśli pani się nie ruszy.
    Natomiast dzieci nie będą poniosły za to ABSOLUTNIE ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI.
    To rodzice odpowiadają za dzieci, nie odwrotnie.
    Jeśli sytuacja trwa 40 lat, to dzieciakom spieprzono psychikę. A Ty śmiesz jeszcze obarczać je winą za zachowanie rodziców?!
    Nigdy dzieci nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje rodziców. NIGDY.
  • 28.07.17, 17:08
    nie no, rodzice nie odpowiadają za dorosle dzieci. w ogóle to wszyscy są dorośli i nikt za nikogo nie odpowiada. tylko ze w rodzinie ludzie się jednak czują za siebie odpowiedzialni, robią wiele by sobie pomagać. myślisz, ze jak będą stali nad grobem matki, to im pomogą wpisy na ematce - że za nic nie odpowiadają i to nie ich wina? no nie ich, ale jest jeszcze coś do zrobienia po ich stronie i mogą to zrobić albo nie, póki jeszcze nie jest za późno.
  • 28.07.17, 17:10
    Póki jeszcze nie jest za późno?
    A kiedy będzie za późno dla tych dzieci, żeby stworzyć normalny dom bez traumy z dzieciństwa?
    Pomyśl i o tym, nie tylko o matce.
  • 28.07.17, 17:11
    myślisz, że nie będą miały traumy jak on matkę zabije? bo myślę, że to będzie trauma, po której szansę na "normalny dom" skurczą się do 0.
  • 28.07.17, 17:13
    Claudel, nie wiem, ale Ty tego też nie wiesz. Nie wiesz do końca, jakie emocje tkwią w głowach tych ludzi. Na ile mieliby traumę a na ile odetchnęli z ulgą, że problem się zakończył. Pomijając fakt, że do tragedii doszło. Problem polega na tym, że wiele osób teoretyzuje. Chce pomóc, ale nigdy nie spotkało się z taką sytuacją. Jeśli już to z boku.
    My tu nie mówimy o pozostawieniu matki chorej na raka czy inny zanik pamięci.
    Mówimy o sprawnej kobiecie współuzależnionej, o alkoholiczce.
  • 28.07.17, 17:29
    sądząc z tego, co napisała autorka to ma podejście do matki bardzo zaangażowane, dużo jest tu aktywnej miłości. widać, że położyła totalną kreskę na ojcu (i dobrze), ale na matce jeszcze nie. nie trzeba być wielkim psychologiem by wiedzieć, że jeśli stanie się teraz jakaś tragedia, to rodzeństwo będzie się obwiniać przez wiele lat, że jednak bardziej radykalnie nie zainterweniowali. to nie będzie ich wina, ale ta świadomość niestety nie wystarcza, by się nie obwiniać. ja bym podjęła tę ostatnią próbę. ale to autorka musi zdecydować, czy ew. śmierć matki będzie dla niej końcem koszmaru czy raczej początkiem koszmaru.
  • 28.07.17, 17:35
    Skąd wiesz, że ta próba będzie ostatnia? Śmiem wątpić. Wątkodawczyni jest współuzależniona. Tak, jest.

    Czytałaś ten artykuł?
    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,115167,22145992,9-na-10-zon-alkoholikow-trwa-przy-swoich-mezach-natomiast-9.html?
    Jeśli tak, przeczytaj jeszcze raz. Poważnie.
  • 28.07.17, 17:39
    Przeczytaj raz jeszcze ten fragment:
    "Mama prosi mnie o pomoc. Ja mieszkam daleko, za granica; siostra w tym samym miescie co rodzice, brat 300 km od nich. Wszyscy jestesmy- staramy sie byc- normalnymi, dobrze zyjacymi ludzmi; chcemy cos z tym zrobic, ale mama wcale nam nie pomaga. Nie chce na niego zlozyc skargi, mimo ze to przestalo dawno byc zwyklym biciem a stalo sie okrutnym katowaniem.
    Mama ciagle mi opowiada klamstwa, jakies bzdury ze « tatus » nas kocha i teskni, ze juz sie « uspokoil », ze juz jest inny. Ona pewnie chce w to wierzyc. Zebysmy tylko do niej przyszly, jak jestesmy w Polsce. Dzisiaj mi przyznala, ze chce zebysmy przychodzily, bo wtedy ja troche od niego ochronimy. Dla mnie jest to przynajmniej nieuszanowaniem mojego dziecka- mam to mamie za zle, bo kilka razy dalam sie nabrac na te klamstwa. "
  • 28.07.17, 17:49
    czytałam ten fragment, tak jak czytałam cały wpis, na który odpowiedziałam.
    no ok, Twoim zdaniem powinna się odciąć. ja bym zachowała się inaczej, podjęła jednak radykalną próbę odizolowania matki od ojca, napisałam pod spodem. zawiozłabym matkę do lekarza, by zrobił obdukcję, bo ona na pewno tego nie zrobi sama i namawianie jej do tego jest bezskuteczne. powinni podjąć pewne kroki, nie tylko by pomóc matce, ale by ukarać oprawcę, inaczej on pozostanie zupełnie bezkarny.
  • 28.07.17, 17:51
    Wierz mi, że niektórzy tą drogą poszli. Dopiero widmo rozwodu u nich w rodzinie nimi zatrzęsło. Druga strona nie wytrzymała, bo alkoholizm przeżarł im całe małżeństwo.
  • 28.07.17, 17:57
    nie rozumiem tego wpisu. kto nie wytrzymał, kto się rozwiódł.
    tu rozwód jest najmniejszym problemem, ofiara powinna zostać odizolowana od oprawcy. jeśli mogą się tym zając służby, to niech się zajmą, tylko że wiemy, że w Polsce prawdopodobnie się nie zajmą, nie ma skutecznego systemu pomocy ofiarom przemocy domowej.
  • 28.07.17, 18:00
    Jest alkoholik, alkoholiczka i ich córka, dorosła córka, mężatka. Odszedł mąż tej córki a zięć alkoholików.
  • 28.07.17, 18:02
    Przeczytaj:
    www.pratir.pl/zwiazani-przeszloscia
    wiecjestem.us.edu.pl/trudna-milosc-kocham-osobe-z-syndromem-dda

    Cały czas mówimy tu o rodzicach i ich dzieciach. Nie mówimy o ich małżonkach, jeśli tacy są.
  • 28.07.17, 17:49
    Ostatnią, a może nie ostatnią, bo przecież można zrobić więcej, więcej i więcej, a potem jeszcze więcej, żeby nie ryzykować wyrzutów sumienia. Która próba zagwarantuje ich brak? Ta poprzednia? Ta następna? Trzecia, czwarta?



    --
    'Donosi się, że pewien Bucki [...] przebiera się prawie każdej nocy w mundur administracji Newachowicza i pod taką ochroną przemyca wódkę przez warszawskie rogatki'. (1824)
  • 28.07.17, 17:52
    no dobrze, to najlepiej żadną, a niech kat dalej tłucze bezkarnie swoją żonę i niech to będzie problem wyłącznie sąsiadów.
  • 28.07.17, 17:53
    Claudel, byłaś w takiej rodzinie? Masz alkoholika w domu? Nie godzinę, czy dwie raz w tygodniu. Nie przez ścianę, nie ulicę dalej. U siebie w domu lub w bliskiej rodzinie.
  • 28.07.17, 18:00
    a co to ma do rzeczy? nie mogę mieć innego zdania niż Wy? tak, miałam cały korowód alkoholików, w tym moją babcię, której próbowała pomóc moja matka. próbowała długo, na różne sposoby. nie, nie zniszczyło jej to psychiki, może była wystarczająco silną kobietą. ale w końcu coś się w niej wypaliło i przestała, i się odcięła emocjonalnie.
  • 28.07.17, 18:08
    Tu nie chodzi o zdanie, takie jak nasze czy inne.
    Nie gniewaj się, bo nie taka jest moja intencja, żeby Cię zębami dziabnąć.
    Po prostu inaczej na cudze chore dziecko patrzy matka innego chorego dziecka a inaczej matka zdrowego, która to schorzenie widziała u sąsiadki lub przeczytała w książce. Ona również będzie chciała pomóc i nie ma w tym nic złego. Tylko ta pomoc będzie... w jakimś zakresie teoretyczna.
  • 28.07.17, 18:20
    Dzięki temu masz jakieś chore wzorce rodzinne i na ich podstawie próbujesz doradzać innym na forum.

    W tej rodzinie już była jedna współuzależniona, która próbowała pomóc alkoholikowi. Skończyło się na tym, że sama jest alkoholiczką i we współuzależnienie wciąga dzieci i wnuki.

    Czy ty nie rozumiesz że osoba uzależniona sama musi szukać pomocy? Sięga dna? Trudno. Narzucanie się z pomocą i wyciąganie z bagna na siłę skończy się tym, że to bagno dalej ją pochłonie razem z osobami, które próbują ją wyciągać.

    Jedyne co tu można i trzeba zrobić to wsadzić ojca do więzienia.
  • 29.07.17, 00:19
    ale my nawet nie wiemy czy ta kobieta jest pełnoobjawową alkoholiczką! jest współuzależniona i jest ofiarą i wiemy, że pije, ale może pije, żeby wytrzymać gehennę? na razie się skupiamy na tym, ze ona niby jest alkoholiczką, a nie na tym, ze jest katowana i ze trzeba zrobić wszystko, by zatrzymać kata. sorry, ale ja mam takie priorytety, nic nie poradzę.
  • 29.07.17, 09:16
    Co to jest "pełnoobjawowy alkoholik"????

    Nie da się być alkoholikiem w połowie lub 1/4. Albo ma się problem z alkoholem, albo nie. Tutaj matka nie pije okazyjnie. Pije dlatego, że myśli, że alkohol rozwiąże jej problemy z pijącym mężem. A jeśli ktoś zapija problemy to jak najbardziej jest uzależniony. Nie ma znaczenia czy urządza awantury, stosuje przemoc, jest zagrożeniem dla siebie i innych. Nałóg to nałóg, nie ważne jak się objawia. Są różne rodzaje przemocy, nie tylko fizyczna i matka jak najbardziej stosuje przemoc psychiczną wobec swoich dzieci. Powiem więcej: ona jest groźniejsza dla otoczenia niż ojciec pijak, bo ojciec pijak w końcu ją zatłucze na śmierć i pójdzie siedzieć. Matka alkoholiczka będzie staczać się powoli, niszcząc przy okazji życie swoich najbliższych: dzieci i wnuków.

    Trzeba to powiedzieć wprost i podkreślać na każdym kroku: tu nie ma innego scenariusza. Dzieciom nigdy nie uda się wyciągnąć matki z alkoholizmu. To ona musi zdać sobie sprawę, że potrzebuje pomocy. Musi przyznać sama przed sobą, że:
    1) To alkohol zniszczył jej życie. Nie mąż, nie dzieci, nie inne czynniki.
    2) Jest alkoholiczką i potrzebuje pomocy.
    Tylko w tym momencie dzieci mogą cokolwiek zdziałać. W przeciwnym razie same padną ofiarą przemocy i matka zniszczy im życie.
  • 28.07.17, 22:07
    Jak widzisz, matce nie udało się pomóc babci - czyli sama widzisz, że poświęcanie się dla alkoholika NIE DZIAŁA. W takiej sytuacji trzeba dbać o siebie o swoje dzieci. i oczywiście unikać alkoholu, bo skłonności do uzależnienia sie dziedziczy w jakims procencie.
  • 29.07.17, 00:22
    nie wiemy, czy ta kobieta jest alkoholiczką, wiemy, ze jest katowana i to jest pewnik. to, ze pijana rozmawia z córką nie oznacza że jest alkoholiczką, helou, ematki, tu ziemia. to, ze była pijana w sytuacji totalnej beznadziei nie oznacza, ze jest straconym dla świata alkoholikiem.
  • 28.07.17, 17:55
    Sąsiedzi najwyżej się pomądrzą i tyle, jak laski na forum, a potem przyślą ładny wieniec.
    Gdybym nie widziała takiego piekła na własne oczy, dałabym się wciągnąć w uprawianie pomocowych gierek, ale nic z tego.

    --
    'Pewna Podbielska [...], kobieta o bardzo złej reputacji, utrzymuje się jedynie z przyjmowania u siebie kilku podoficerów [..], na których zastawia sidła, aby ich oskubać' (1823)
  • 28.07.17, 17:52
    W takiej rodzinie nie ma czegoś takie, jak ostatnia pomoc. Nigdy nie ma ostatniej. Dopiero jakaś rodzinna tragedia niszczy ten chory łańcuch.
  • 28.07.17, 17:55
    Nie ma, zatem szantażowanie dzieci wyrzutami sumienia mija się z celem.

    --
    'Pewna Podbielska [...], kobieta o bardzo złej reputacji, utrzymuje się jedynie z przyjmowania u siebie kilku podoficerów [..], na których zastawia sidła, aby ich oskubać' (1823)
  • 28.07.17, 22:01
    Autorka ma podejście zbyt zaangażowane, które świadczy o współuzależnieniu. Nie można niszczyć swojego życia, bo matka nie chce się leczyć. Przecież jeśli ona weźmie do domu alkoholiczkę, to jej małżeństwo się rozpadnie, dzieci będą żyły w cieniu pijącej babci. JEdnym słowem piekło.
  • 28.07.17, 17:15
    Oni wyciągnęli pomocną dłoń, ale matka nie raz i nie dwa ją odrzuciła. Nie da się przeżyć życia za inną osobę. Nie da się pomóc osobie, która tej pomocy nie chce. Pisanie, że dzieci są odpowiedzialne za głupotę dorosłej matki jest podłe i obrzydliwe.
  • 28.07.17, 17:28
    Dokładnie. Kiedyś trzeba powiedzieć DOŚĆ. Matce i ojcu.

  • 28.07.17, 22:04
    Dokładnie. I ojciec i matka zaszkodzili mocno swoim dzieciom. całe życie dzieci jest w cieniu tej tragedii rodzinnej. Wbrew pozorom śmierć ojca i matki uwolniłaby ich w końcu od tego koszmaru. Bo szczęśliwego zakończenia nie będzie. Alkoholik musi mieć motywację. Jaką motywację ma mieć stara alkoholiczka? mozę taką, że jak nie przestanie pić, to już nie zobaczy wnuków - ale nie ma gwarancji, że to zadziała. generalnie wobec alkoholików rodzina jest zbyt dobra i oni to wykorzystują.
  • 29.07.17, 01:20
    to co rozbisz w psychologii nazywa sie wtorna wiktymizacja ofiary przemocy domowej, jest to obwinianie ofiary ze jest ofiara i ze sobie nie pomogla. Dosc czesta reakcja w zetknieciu z ofiarami przemocy, niestety.
  • 29.07.17, 01:27
    Ja nie piszę o ofierze przemocy, ja piszę o alkoholiczce. Póki była tylko bita, córka czy ktokolwiek mógł ją wziąć do domu. Natomiast w tej chwili pije, no i wszystkich okłamuje. Jak ty sobie wyobrażasz życie małych dzieci z babcia alkoholiczką?
  • 29.07.17, 01:32
    rozumiem ze zakatowanie zony alkoholiczki jest czym innym niz zakatowanie zony niealkoholiczki?
  • 29.07.17, 01:43
    Nie, nie rozumiesz. Chodzi o to, że katowaną kobietę zdrową możesz bezpiecznie przyjąc do domu. Jeśli natomiast przyjmiesz alkoholiczkę, rozwali ci rodzinę. Taka jest różnica. Powtarzam pytanie - czy chciałabyś, żeby twoje dzieci mieszkały w domu z alkoholiczką?
  • 29.07.17, 00:59
    widzac ze ktos kogos tlucze na ulicy przechodzisz czy jednak zawiadamiasz policje? Wiekszosc osob zawiadamia nawet jak ofiara nie prosi o pomoc. Czy jezeli te osoba ktora bije jest twoj ojciec a ofiara matka masz prawo zachowac sie inaczej? Jezeli nie reagujemy na przemoc to ZAWSZE stajemy wspolwinni, niezaleznie czy to jest przemoc w naszej rodzinie czy wobec obcej osoby.
  • 29.07.17, 01:28
    Nie bądź śmieszna. Na ulicy są inni świadkowie. Policja inaczej też traktuje przemoc między obcymi. Jesli córka zgłosi to wszystko na policje, stanie się pierwszym wrogiem swojej matki, bo przecież ojciec taki porrządny itd. Ofiary przemocy wcale nie chcą zgłaszać przemocy. I w tym jest problem.
  • 29.07.17, 01:37
    ofiara przemocy moze nie chciec zglaszac przemocy, czesto nawet nie umie poprosic o pomoc - dlaczego tak sie dzieje wyjasni ci kazdy nawet srednio rozganiety psycholog - wystrczy troche poczytac, ty widzac przemoc masz jednak obowiazek reagowac, nie tylko morlany ale nawet prawny.
  • 29.07.17, 01:46
    Psycholog psychologiem, my tu rozmawiamy o sądzie i skazaniu tego pana za przemoc. Jak twoim zdaniem oni mają to osiągnąć, jeśli matka zaprzecza, że to mąż ją pobił? słucham. Może masz jakies statystyki na temat orzeczeń? Wyobraś sobie, że ofiara zwykłego pobicia łatwo nie dojdzie sprawiedliwości, bo dopóki nie ma trupa, to nikogo to nie obchodzi. A tutaj mamy ofiarę, która chroni sprawcę. Sąd go nie skaże.
  • 29.07.17, 01:48
    71tosia napisała:

    > ofiara przemocy moze nie chciec zglaszac przemocy, czesto nawet nie umie popros
    > ic o pomoc (...) ty widzac przemoc masz jednak obowiazek
    > reagowac, nie tylko morlany ale nawet prawny.


    Co ty nie powiesz ? Mam obowiazek - zawiadomic odpowiednie sluzby. Moge jeszcze, jesli wystarczy odwagi i sily, zareagowac czynnie, jesli jestem naocznym swiadkiem zajscia.
    Nie moge - i ty takze nie - sila wyprowadzic z domu osoby doroslej, ktora tego domu opuscic nie chce. Nie moge, jak ktos tu doradzal, wywiezc jej za granice. Nie moge przetrzymywac jej w swoim domu, gdy ona chce byc we wlasnym.
    Rozumiesz to ? Nie wolno. Kwalifikacja prawna to uprowadzenie, pozbawienie wolnosci.
  • 29.07.17, 01:51
    To prawda. Niektórym się myli świat idealny z ich wyobrażeń ze światem realnym, gdzie sądy orzekają na podstawie dowodów, a policja i prokuratura zamiata pod dywan co się da.
  • 29.07.17, 02:02
    u niektych zawsze 'nie da sie' tak bardzo ze nawet nie probuja
  • 29.07.17, 02:11
    Ale TU proby byly. Efekty - policja niewpuszczona, zasiwadczenie lekarskie bez wzmianki i obrazeniach wywolanych pobiciem, matka wszystkiemu zaprzecza. No i ?
  • 29.07.17, 01:59
    obowiazek reagowania to wlasnie obowiazek zawiadomienia policji, prokuratury i MOPSu, obowiazek zalozenie niebieskiej karty rodzinie, i informowanie lekarzy o prawdziwiej przyczynie pobtu w szpitalu matki a nie ukrywanie tego.
  • 28.07.17, 23:21
    Wpisy na ematce nie pomogą, dobra terapia owszem. Jak to moja znajoma, pracująca przez dziesięciolecia z alkoholikami i ich rodzinami mówiła: jak widząc pijanego ojca leżącego w korytarzu, irytujesz się tylko, że musisz wyżej nogę podnieść, żeby nad nim przejść, to jest dobrze, jak robisz cokolwiek, żeby przestał leżeć, to wracaj na terapię. I tak samo tu - mogą nad tym grobem odczuwać zdenerwowanie, że matka odebrała babcię ich dzieciom, żal, że pozbawiła się tylu pięknych chwil, ale jeśli będą miały poczucie winy, że nie uratowały jej, to powinny pędem wrócić na terapię.
    I mam gorącą nadzieję, że choćby ze względu na dzieci cała trójka przeszła przez terapię dla współuzależnionych. To dziedzictwo trzeba koniecznie przerwać.

    --
    Wróżenie z fusów.
  • 28.07.17, 17:15
    Dzieci tej kobiety są ofiarami i ojca i jej.
  • 29.07.17, 01:10
    dzieci sa ofiarami ale sa tez dorosle i swiadome sytuacji, widza ze kobieta jest katowana, ze jest zastraszona i w ciezkiej depresji i na co licza? Ze tatus zmadrzeje i jednak matki nie zabije? Matke trzeba natychmiast zabrac z domu, zanim ojciec uzyje pily, ktora jak pisze autorka przyniosl sobie do domu!
  • 29.07.17, 01:30
    W ciężkiej depresji? Pije i jest alkoholiczką. To jest tu głównym problemem. Aha, nikt nie będzie się zajmował dwoma pijakami, którzy się tłuką, nawet jeśli tylko jeden jest agresywny. Żaden policjant, żaden prokurator nie będzie się wysilał.
  • 29.07.17, 01:43
    przemoc to przemoc, nawet wtedy gdy i ofiara i katem jest alkoholik, normalny czlowiek w takiej sytuacji reaguje wzywajac policje.
  • 29.07.17, 01:32
    71tosia napisała:
    kobieta jes
    > t katowana, ze jest zastraszona i w ciezkiej depresji (...) Matke trzeba natychmiast zabrac z domu, z
    > anim ojciec uzyje pily, ktora jak pisze autorka przyniosl sobie do domu!

    Swietnie, tylko JAK ? Sila ? Skoro ona sie na to nie zgadza ?
    PS Autorko, piszesz, ze policja byla, tylko nie zostala wpuszczona. Czy siostra nie ma kluczy do mieszkania rodzicow ?
  • 29.07.17, 01:49
    No właśnie, w teorii tak łatwo się pomaga. Znam dziewczynę, która była bita przez męża i ledwo rodzice ją wyciągnęli z tego związku. a akurat rodzice bardzo kochający, wspierający, żadnej patologii, alkoholu. Zabrało im to dużo czasu i pieniędzy, ale się udało. W każdym razie najtrudniejsza rzecz to było namówienie jej do współpracy i zostawienia męża, którego kochała. W powyższym przypadku dochodzi alkoholizm ofiary, no i przyzwyczajenie. Była bita przez dekady.
  • 29.07.17, 11:47
    Niestety siostra nie ma kluczy, dobijala sie dlugo, rzucala kamieniami w szybe, mama chwile pozniej mi z jakas taka "duma" przyznala ze nikomu nie chciala otworzyc, bo nie, bo ona jeszcze porozmawia z ojcem, powiedzialam jej wtedy ze to jakis absurd i ze sie rozlaczam
  • 29.07.17, 12:26
    Bardzo dobra reakcja. Może matka zrozumie, że normalni ludzie nie akceptują takich zachowań.
  • 28.07.17, 16:54
    na początku napiszę, że bardzo Ci współczuję i życzę Ci siły byś uwolniła się od tego koszmaru.

    natomiast jak pomóc matce - tutaj żadne tłumaczenie i perswazje nie pomogą, potrzebne są kroki radykalne. bardzo radykalne, które podejmiecie wszyscy wy (rodzeństwo) we współpracy i bez 100% pewności, ze zadziałają, ale uważam, ze warto próbować, bo widzę, że matkę kochacie.
    najpierw zgłoszenie do prokuratora na ojca tak, jak radzę dziewczyny.
    potem, a raczej natychmiast matkę trzeba odizolować od ojca. najlepiej, gdybyś po nią przyjechała, spakowała ja i wzięła na lotnisko z biletem w jedną stronę do Ciebie (i z pomocą rodzeństwa). powinna u Ciebie spędzić kilka tygodni, ale musisz mieć ja non-stop na oku. zabierz jej telefon i daj nowy, na którym będą telefony tylko Twój i rodzeństwa (jest szansa, że nie pamięta numeru ojca). to jest moment, w którym dacie jej czas na otrzeźwienie - alkoholowe i psychiczne. potem matka może wrócić do Polski, ale musi być pod nadzorem Twojego rodzeństwa, nie może wrócić do domu. i w Polsce natychmiast trzeba ją puścić na terapię, która jej uświadomi, w jakim tkwi bagnie i jakie piekło wam urządza. jest szansa, że nastąpi przebudzenie i kobieta będzie chciała sobie pomóc. nie wiem, jak głęboki jest alkoholizm matki, ale być może po drodze potrzebny będzie też odwyk. ale niekoniecznie - czasami wystarczy, że nie ma prowodyra do picia.
  • 28.07.17, 18:34
    Nie wiem czy zabranie matki do siebie w tej sytuacji to dobre rozwiązanie. Raczej leczenie w zakładzie zamkniętym.
  • 28.07.17, 20:17
    .... to jest chyba jedyne co możesz w tej sytuacji zrobić. Jeśli pomimo tych działań mama wróci w końcu do ojca i sytuacja wróci na dawne tory to znaczy źe dla mamy nie ma ratunku, niestety.
    Czasem nie ma wyjścia, trzeba sie pogodzić z zaistniałą sytuacją i zająć swoim życiem

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • 28.07.17, 21:58
    Czy to oznacza, że córka ma porwać matkę i trzymać ją wbrew jej woli? Przecież to jest dorosła osoba, wolna. Odradzam też mieszkanie w jednym mieszkaniu z alkoholiczką. Całe życie całej rodziny będzie się kręcić wokół jej picia, czy nie schowała gdzieś butelki itd. Wzięcie jej do siebie to koszmar dla wnuków. Nie tylko dzieciom życie zniszczyła, ale teraz ma też zniszczyć życie wnuków?
  • 29.07.17, 00:00
    Claudel, przeczytalam wszystkie twoje wpisy i dziekuje ci bardzo
  • 29.07.17, 00:31
    słuchaj, nie chcę Cię wkręcać w jakąś mission impossible. jeśli widzisz jakąś szansę, ze uda się ją wyrwać z tego zaklętego kręgu, to spróbujcie. to się może zakończyć porażką, ale wtedy będziecie zawsze sobie mogli powiedzieć, zrobiliśmy wszystko co mogliśmy. dbajcie o siebie i swoje rodziny, bo one są najważniejsze. ostatecznie jak będziecie mieli wybór ona - wy, zawsze stawiajcie na siebie.
    moja matka jest wspaniałą matką, wyszła z domu, w którym pił ojciec, matka, brat, bratowa, siostra, szwagier - wszyscy pili! nie było akurat przemocy (chyba), ale był alkohol non stop. udało jej się i wam też się już udało. zawsze trzeba wiedzieć, kiedy przestać walczyć. nie wiem, jak moja mama wiedziała, bo nie chodziła na żadne terapie. ale zbudowała sobie normalne życie na przekór wszystkim determinacjom, i ta rodzina była dla niej absolutnym priorytetem.
  • 28.07.17, 18:04
    "Wszyscy jestesmy- staramy sie byc- normalnymi, dobrze zyjacymi ludzmi;..."

    Jak dla mnie nie jesteście normalni.
    Trzeba było matkę wcześniej od tego zwyrodnialca zabrać do siebie- jak jeszcze nie była uzależniona od alkoholu i od niego.
    Poczekajcie dłużej,a nie będzie nad czym debatować i wtedy będziecie dobrze żyć ale już tak na maksa.
  • 28.07.17, 18:33
    Ta kobieta chyba od męża jest uzależniona od zawsze a od alkoholu od kiedy dzieci wyprowadziły się z domu. Miały wtedy matkę zabrać ze sobą? Nie dosyć, że przez lata musiały żyć w tym koszmarze to jeszcze próbujesz je obarczyć odpowiedzialnością za całą sytuację.
  • 28.07.17, 19:47
    Ale kto je obarcza odpowiedzialniscia za cala sytuacje??
    W rodzinie tak juz jest, ze kazdy wplywa na kazdego.
    Dobrze lub zle.
    Na tym polega wspolnota.
    Czasem to korzysci, czasem niestwty negatywy.
    To jest jej matka, Nie Da sie calkowicie odciac.
    Pomaganie rodzicom to Nie to Samo co "obarczanie odpowiedzialnoscia "do diabla!
    Taka rodzinie jej sie trafila.
    Ojciec -psychopata
    Jeena osoba zniszczyla kilka innych.
    Przez "porady"-odetnij sie I idz do psychologa, pozwalacie mu dalej dzialac.
    Ktos Tej kobiecie pomogl na poczatku ??
    Czy slyszala rady "Jak Sama sobie ...".
    I po tylu latach dalej to slyszy!
    Wszyscy jestesmy tacy poprawni, "a" I "e".
    Psychologa, terapia.
    Prawda jest taka, ze gdyby ta matka mialam wsparcie na poczatku, do tego by Nie doszlo.
    A teraz juz zaszlo za daleko.
    To Nie czas na bzdurzenie o terapiach, tylko na zapobiezenie tragedii.
  • 28.07.17, 20:19
    A gdzie jest ten "początek pomagania" konieczny by "do tego nie doszło"? Bo jak się przyjrzeć wielu takim przypadkom to najwyraźniej tym początkiem być powinno zabranie tej matki od rodziców gdy była jeszcze mała, albo zamknięcie jej siłą w piwnicy by samochcąc za psychola nie wychodziła.
    Znam kobietę której rodzice nie chcieli się zgodzić na ślub z pijakiem i przemocowcem. Prośbą i groźbą. I nic. Wolała zerwać kontakt z rodzicami. I tak za niego wyszła, on pił, bił a ona i tak go "kochała" i odchodzić nie chciała. Dwójka dzieci przeoranych emocjonalnie strasznie, jedno jest podobnym do ojca alkoholikiem, drugie pod stałą opieką terapeutów by móc w miarę normalnie funkcjonować. Matka po wielu bojach jednak się rozwiodła. Dopiero jak dzieci były mocno dorosłe. I co robi teraz? Teoretycznie wie co to za ból życie z alkoholikiem. Teoretycznie wszystko wie, zna z najgorszej strony. A w praktyce bezkrytycznie obsługuje syna alkoholika tak samo jak obsługiwała pijanego męża. Wiedząc jaki syn jest ani słowa nie powiedziała jak jakaś głupia dziewczyna radośnie z nim sobie zrobiła dziecko i się pobrali... syn chleje innej kobiecie w domu. A matka, sama po przejściach, potępiająca złego męża - synowi słowa nie powie, synowej nie wesprze choć wie, że syn jest patologią-kopią swego ojca. Tego pojąć już nie mogę, bo uczciwa matka po takich przejściach - poszłaby do kandydatki na synową i powiedziała "dziewczyno, on się nie nadaje, nie wychodź za mąż za mojego syna, bo ściągniesz sobie i dzieciom na głowę alkoholizm i przemoc i zrujnujesz sobie życie".
  • 28.07.17, 20:21
    Ale ja nie twierdzę, żeby nic nie robić. Autorka i jej rodzeństwo próbują ratować matkę ale przy jej braku współudziału nie uda się to niestety. Owszem, być może ojca można wsadzić do więzienia, matkę można wysłać na leczenie ale to nie daje gwarancji że matka pozostawiona sama sobie wróci do picia. Nie zgadzam się Jednak, żeby za zaistniałą sytuację obwiniać dzieci bo wyżej forumka pisze o uratowaniu matki zanim uzależniła się od ojca czy alkoholu. Nie było to możliwe i zarzucanie dzieciom, że tego nie zrobiły jest nie fair.
  • 28.07.17, 20:27
    A kiedyż to miał nastąpić ów mityczny początek? Jak pani za mąż wychodziła, jak pierwszy raz dostała oklep czy może jak dostała po raz dziesiąty, po pierwszym szpitalu czy jak sama zaczęła walić wódę?

    Alkoholik sam odpowiada za siebie, swoje działania i powinien odpowiadać też za skutki owych działań. Pani matka pije i dla dorosłych dzieci i ich rodzin będzie tylko toksycznym obciążeniem.
  • 28.07.17, 20:36
    >Ale kto je obarcza odpowiedzialniscia za cala sytuacje??

    W tym wątku ze dwie sztuki co najmniej.

    >Przez "porady"-odetnij sie I idz do psychologa, pozwalacie mu dalej dzialac.

    Serio? Kto mu pozwala, nie matka aby? Ma wybór, może spakować się i wyjść. Dzieci jej nie wyrzucą, dzieci oferują miejsce u siebie, dzieci dzwonią na policję, której mamusia nie otwiera drzwi. Ręka jest cały czas wyciągnięta, ale jeśli ratowany nie chce jej złapać, to chyba nic z tego nie będzie.

    >Ktos Tej kobiecie pomogl na poczatku ??

    Czyli kiedy? I kto, kilkunastoletnie dzieci?

    >Prawda jest taka, ze gdyby ta matka mialam wsparcie na poczatku, do tego by Nie doszlo.

    Prawda jest taka, że gdyby ciocia miała drucik, to by była radiostacją. To jest cały długi ciąg wydarzeń, na które dzieci raczej wpływu nie miały, bo tragedia rozgrywa się nie od wczoraj ani nawet od przedwczoraj.
    Matka to nie jest przedmiot, który można wziąć pod pachę i z nim wyjść, tylko żywy człowiek. Jeśli się da wsadzić szanownego małżonka za kraty, to doskonale. Jeśli nie, a matka nie zamierza go opuścić, to cóż, nic na siłę. Można rozmawiać, prosić, pokazywać możliwości, proponować konkrety, wszystko odbije się od ściany. Jeśli ciężkie pobicie nie zmieniło jej oglądu sytuacji, to co może go zmienić? Ma dokąd uciec w przeciwieństwie do wielu innych ofiar przemocy, ale nie ucieka, tylko pije i opowiada farmazony o zdrowej, uśmiechniętej mamie, której, jak słusznie zauważyła forumka niżej, nie ma, nie było i nie będzie.
    Mam wrażenie, że niewiele z Was zdaje sobie sprawę z siły współuzależnienia, wydaje się Wam, że wystarczy pstryknąć palcami, uwięzić matkę za granicą, a ona nagle wszystko zrozumie, zmieni się, nie będzie chciała wrócić do ojca i przestanie pić.

    --
    'Donosi się, że pewien Bucki [...] przebiera się prawie każdej nocy w mundur administracji Newachowicza i pod taką ochroną przemyca wódkę przez warszawskie rogatki'. (1824)
  • 28.07.17, 20:47
    Większość osób problem zna z teorii a chce pomóc. To tak, jakby narkomanowi pomagać korzystając z porad z "Życie na gorąco". No nie da się.
  • 28.07.17, 20:51
    Wiem, że chcą pomóc i próbują tak, jak potrafią, ale stanowczo i głośno sprzeciwiam się obciążaniu dzieci odpowiedzialnością tak za zaistniałą sytuację, jak i za jej rozwiązanie. Owszem, rodzina, są dorosłe, blablabla, ale niektóre rady prowadzą prościuteńko w ten syf, w którym rodzice już się urządzili. Tak nie można, nawet dobra wola tego nie usprawiedliwia.

    --
    'Donosi się, że pewien Bucki [...] przebiera się prawie każdej nocy w mundur administracji Newachowicza i pod taką ochroną przemyca wódkę przez warszawskie rogatki'. (1824)
  • 28.07.17, 21:25
    Ja doskonale zdaje sobie sprawe z sily uzaleznienia I wlasnie dlatwgo to pisze.
    Ty tylko chyba Nie rozumiesz.
    To Nie jest tak ze "ma wybor".
    Ten.obiektywnie jest, ale Ona Nie jest w stanie nic zrobic racjonalnie.
    Cos Jak "chora glowa", Nie mysli, Nie Da sie "przetlumaczyc ".
  • 28.07.17, 21:34
    Rozumiem aż za dobrze i śmiało mogę stwierdzić, że Twoje rady nie nadają się do niczego. Pchasz wątkodajkę w szambo, chociaż wydaje Ci się, że próbujesz jej pomóc.

    --
    'Donosi się, iż karczmarz Haitke (ulica Freta) przechowuje głowę ściętego przed kilku laty na szafocie przestępcy Grzymały. [..] pokazuje głowę Grzymały licznym odwiedzającym [...]' (1823)
  • 28.07.17, 22:52
    Nie.
    Ona I tak jest jedna noga w szambie.
    Ja chce zeby choc sprobowala sobie udowodnic, ze moze ta noge z szamba wyciagnac.
  • 28.07.17, 21:55
    No i właśnie dlatego matkę trzeba zostawić samą sobie. Dopóki dzieci ją wspierają, wydaje się jej, że nie jest jeszcze źle. trzeba przestać do niej dzwonić, dopóki nie zdecyduje się na leczenie. Przestać tolerować jej uzależnienie. Jej jest zbyt wygodnie. A propos bicia, trudno. Ani ojca nie da się wyedukować, ani matki zmusić do opuszczenia go. to są dorosli ludzie, niech sobie radzą.
  • 28.07.17, 21:46
    Trzeba się odciąć. Jeśli matka nie chce leczenia, nie da się jej uratować. w Polsce pacjent musi wyrazić zgodę na leczenie. nei możesz ratować nikogo wbrew jego woli?
  • 29.07.17, 13:31
    Nie jeśli jest niespełna władz umyslowych
  • 29.07.17, 13:44
    herca napisała:

    > jeśli jest niespełna władz umyslowych

    Tylko na to trzeba miec orzeczenie lekarskie, nie wystarczy "przeciez widze, ze mama rozum stracila". A opieka nad osoba nie w pelni wladz umyslowych to tez sa rygory, nie ma tak, ze moge z mama robic, co chce.
  • 28.07.17, 23:14
    Kiedy matka nie piła, zabranie jej do domu było bezpieczne. Teraz już nie jest. nie wyobrażam sobie, żeby dzieci wychowywały się z alkoholiczką.
  • 28.07.17, 20:16
    'Mowi, ze nie chce zebysmy byli patologia, dlatego nie chodzi na policje. (...)Ze my, ja i rodzenstwo, chcielibysmy miec po prostu zdrowa, usmiechnieta mame, dla nas, dla naszych dzieci'

    Ale tej zdrowej usmiechnietej mamy nie ma, nigdy nie bylo i nie bedzie! Autorko, mama twierdzi ze sytuacja nie jest patologiczna, ty twierdzisz ze chcesz zdrowej zadowolonej mamy, obie zyjecie jakims snem! W watku obok jest duzo o wspoluzalezniwniu, poczytaj. Dziewczyny radza zabrac za granice na kilka tyg- osobiscie marnie to widze, znam osoby ktore wracaly do oprawcow kilkakrotnie. Bo moze sie zmieni, bo obiecal, bo rodzina, sasiedzi etc. Po dniach, miesiacach. Albo odwolywaly zeznania. Narzekaly jednego dnia by mowic cos kompletnie innego drugiego. Osoby ktore nie wyrosly w takim domu maja problemy ze zrozumieniem dlaczego, to nielogiczne - po pierwsze, to nie ty i rodzenstwo jestescie odpowiedzialni za matke i jej wybory.

    Moze zamiast ojca na odwyk nalezy skierowac matke? Tam mialaby szanse sprobowac terapii, bez ojca.
  • 28.07.17, 20:47
    No to nie bedzie idealnie.
    Ale dajmy szanse Tej matce.
    Takie kobiety Z REGULY. wracaja kilkakrotnie.
    Tak musi byc chyba.
    Dopiero za ktoryms razem sie udaje.
    To piekielna I potworna sytuacja , Nie Da sie it, tak tego zalatwic.
    Bedzie nielatwo ale trzeba probowac.
  • 28.07.17, 21:07
    Do ciebie nie dociera, że matka próbowała pomóc i teraz sama jest alkoholiczką?
    Autorka jest DDA i ostatnie czego potrzebuje to dobre rady, które wpędzą ją w rodzinny schemat współuzależnienia i alkoholizmu. Ma własne dziecko i jej priorytetem jest zadbanie by trzymać cały alkoholowy syf z dala od siebie i dziecka.
    Matce można pomóc TYLKO I WYŁĄCZNIE gdy sama będzie tej pomocy szukać. Inaczej się NIE DA.
  • 28.07.17, 21:08
    A skąd Ty wiesz, że "chyba" i "za którymś razem się udaje"? Z własnego przykładu?
    Trzeba próbować do skutku? Do jakiego skutku?? Nie rozumiesz, że lada moment to wątkodawczyni będzie szukała pomocy?
  • 28.07.17, 21:18
    "Nie rozumiesz, że lada moment to wątkodawczyni będzie szukała pomocy?"

    Właśnie tego się obawiam.
    Sytuacja z matką odbija się na 100% na jej małżeństwie i macierzyństwie. Tak nie wolno. Autorka musi zadbać przede wszystkim o swoje dziecko.
  • 28.07.17, 21:25
    Dlatego pisałam wcześniej, że związek z DDA często kończy się rozpadem tegoż. Tym bardziej, jeśli problemem jest nie tylko dzieciństwo małżonka, ale sytuacja PODCZAS trwania tego małżeństwa, czyli jesteśmy dorośli a matka i ojciec nadal nam życie urządzają swoimi nałogami. A tak jest tutaj.
  • 28.07.17, 21:43
    Ależ autorka już powinna szukać pomocy dla siebie, jeśli tylko jest to możliwe. Warto zapytać lekarza domowego, jak wygląda dostęp do psychologa i terapii. Warto odbyć przynajmniej jedną wizytę, możę konieczny jest psychiatra.
  • 28.07.17, 22:21
    Ze statystyk ?
    Ze schematu?
    Z reguly tak to wlasnie wyglada.
    Iles tam razy musza wrocic, by odejsc
    Gdyby nie wracaly, nie byloby uzaleznienia, nie rozumiesz, tego ?
    I tak, to jest kupa.
    Autorka postu pyta jak te kupe usunac.
    Moze sie Nie uda, ale takie jest zycie-trzeba probowac.
    Dlaczego oczekujecie ze wszystko Da sie zalatwic jednym kiwnieciem paluszkiem?
    Nie Da sie.
  • 28.07.17, 22:31
    Powiem wprost: ale chrzanisz.

    Autorka jest DDA we wspołuzależnieniu z matką pijaczką. Sama potrzebuje pomocy specjalisty by nie wpaść w jeszcze większe bagno i nie zniszczyć swojej rodziny. To nie jest osoba, która w jakikolwiek sposób może pomóc pijącemu alkoholikowi.
  • 28.07.17, 22:45
    konsta-is-me napisała:



    > Moze sie Nie uda, ale takie jest zycie-trzeba probowac.

    Najwyżej jej życie się rozwali. Najwyżej mąż nie wytrzyma i odejdzie. Najwyżej spiep..y życie dzieciom.
    Najważniejsze, że będzie próbowała alkoholiczce pomóc. To jest najważniejsze...
    Ręce opadają.
  • 28.07.17, 22:55
    Moment.
    Juz melodramatyzujesz teraz na maksa.
    I Nie chodzi o alkoholizm, Bo z tym to matka musi sie uporac Sama(przy pomocy lekarzy), tylko o pomoc w izolacji od ojca.
    Nikt Nie twierdzi ze ma zamieszkac z alkoholiczka I tolereowac jej picie.
  • 28.07.17, 23:03
    Rozumiem, że na własnym przykładzie mówisz. Czy teoretyzujesz?
  • 30.07.17, 10:59
    A ty na wlasnym przykladzie wiesz ze to na pewno sie nie uda ?
  • 28.07.17, 23:04
    Ale matka jest alkoholiczką. Jak sobie wyobrażasz jej życie z wnukami? Będą biegać do sklepu po wódke? Przecież te kobietę trzeba izolować od rodziny, bo ma zły wpływ. Ja bym poświęcila alkoholiczkę, żeby dzieci miały szansę na normalne życie. W końcu jest to dorosła osoba, wie też, że może liczyć na wsparcie dzieci. Co jeszcze oni powinni zrobić, żeby szanowna mamusia zaczęła w końcu dbać o siebie? Przecież to ona sama niszczy życie swoje i życie swoich dzieci, od dziesięcioleci. czemu akurat teraz miałoby się to zmienić?
  • 29.07.17, 03:47
    Oczywiscie ze alkoholizm na terapie.
    To chyba Samo przez sie zrozumiale.
    Poza tym Ona ma mieszkac u BRATA-nie u autorki z dziecmi !
  • 29.07.17, 11:58
    Brat ma dwoje, a niedlugo troje malutkich dzieci, posiada wolne mieszkanie ktore chce przeznaczyc dla mamy, juz od dawna jest o tym mowa, od 2 lat, mama mi czesto mowila, jeszcze miesiac temu nawet, ze ona pojedzie do tego mieszkania ale zawsze jak ja pytam czemu sie nie wyprowadzila, znajduje przerozne argumenty- teraz ze jest w trakcie leczenia tej wody w plucach i ze ciezko tak przeniesc cala chorobe (wielu specjalistow ma ja przyjac po kolei) z jednego miasta do drugiego, to na pewno da sie zalatwic, mama nie bylaby z tym sama, wiem wiec ze ona sie zablokowala zupelnie, nie czuje sie nassilach podjac jakokolwiek inicjatywe, wiem ze to normalne w jej stanie, wiem ze nie mozemy za bardzo mieszac w to naszych rodzin, ale jak juz mowilam mamy jeszcze nadzieje ze mozemy polepszyc jej sytuacje, chocby minimalnie
  • 29.07.17, 12:10
    Bachir, wy przede wszystkim zrobcie to, co policja radzila, czyli skladajcie NATYCHMIAST wniosek do sadu o przymusowy odwyk. Ojca I MATKI.
    To jest szybsze niz sprawa karna, latwiejsze do uzyskania i macie od razu - odseparowanie, leczenie i zapewnienie fizycznego bezpieczenstwa.
  • 29.07.17, 12:28
    Ttka, pisalam o ojcu, ale oczywiscie mama tez misi isc na odwyk, jezeli chodzi o jej picie, to ja jej nigdy nie widzialam pijanej, ale te telefony, niezapowiedziane wizyty brata u rodzicow, zrozumielismy szybko ze ona calkiem wpadla w alkoholizm
  • 29.07.17, 12:31
    Bachir, niewazne, czy widzialas, bo to nie Ty orzekasz i kierujesz do osrodka. Skladajcie wnioski o odwyk obojga rodzicow, o potrzebie/koniecznosci zdecyduja specjalisci.
  • 28.07.17, 21:23
    Już próbowali. Na razie matka wylewa kubeł z emocjami na dorosłe i mieszkające daleko dzieci, cudownie wywołując u nich poczucie winy spowodowane bezsilnością.
    Zabrać alkoholiczkę do siebie? Jasne, już widzę jak ematka małżonka zgadza się, żeby mąż wziął do domu swojego uzależnionego rodzica. Poza tym owa pijąca matka z wątku nie jest paczką, którą można przestawić z domu A do domu B bez jej zgody i udziału.
  • 28.07.17, 21:31
    Zgadzam się. Autorka chce, żeby matka się zmieniła. Ale wygląda na to, że matka nie chce. Znam pewną kobietę, dobrze zarabiającą, która wpadła w alkoholizm. Na początku wszyscy ja wspierali. Natomiast ona własciwie nie chciała się leczyć. Po jakimś czasie opuściła ją nawet rodzina. Taka choroba jest jak trąd, jeśli kontaktujesz się z chorą osobą, to sama zaczynasz chorować. Chora osoba sama musi najpierw zdecydować, że chce zmian.

    Myślę, że autorka nigdy też nie zaakceptowała tego, że straciła dzieciństwo i wiele czasu, nie przeżyła żałoby po tej stracie. Trzeba to przeżyć, zaakceptować. Tylko wtedy będzie można żyć normalnie. niestety, nie wszystkie dzieci czy osoby dorosłe mają to szczęście mieć wspierającą i kochającą rodzine. Nie ma sprawiedliwości na świecie. I zapewne autorka nie osiągnie w tym wypadku szczęścia DLA MATKI. Myślę, żę raczej trzeba walczyć o siebie. Nie warto się poświęcać dla matki, która sobie zmarnowała życie oraz swoim dzieciom nie zapewniła odpowiedniego życia. A syn też nie powinien się w to wtrącać, bo w końcu wyląduje w więzieniu z powodu jakiegoś alkoholika. Trzeba dbać o siebie i zerwać z osobami, które mają zły wpływ, nawet jeśli jest to własna matka.
  • 28.07.17, 21:35
    A potem na ematce w wątku o świętach Jakaś Kasia czy Joasia pytają "jakim trzeba być dzieckiem, żeby o matce zapomnieć", "co musiałaś zrobić, że te kontakty są tak złe??". Ano właśnie stąd są takie kontakty i takie relacje. Czasem bardzo bolesne, czasem przepłakane, ale muszą być, żeby kolejne pokolenie mogło zacząć w miarę normalnie żyć. Za winy rodziców nie mogą płacić trzy pokolenia do przodu. Kiedyś trzeba zacząć żyć normalnie.
  • 28.07.17, 20:45
    Bardzo współczuję. żeby matke uratować, ona sama tego musi chcieć. Jasne, chodzi też o pieniądze, żeby mogła wylądować na czterech łapach. Natomiast życie z przemocowcem to również uzależnienie psychiczne. Polecam terapię, bo bardzo cię to wszystko obciąża - jeśli oczywiście finansowo jest to dostępne dla ciebie. Jeśli nie masz pieniędzy, to poczytaj książki, to trochę ci wyjaśni pewne procesy psychologiczne. Generalnie osoby wychowane w takich rodzinach są słabe w tym sensie, że w rodzicach nie mają wsparcia. Oznacza to, że są bardziej podatne na załamanie itd. No i też za mocno przeżywają to, co dotyka rodziców. Dobrze, że mieszkasz daleko, to już cię jakoś chroni. Jeśli masz dobrego i wspierającego męża, to świetnie. Dbaj o przyjaźnie, jeśli nie masz przyjaciółek, to postaraj się zaprzyjaźnić. To jest bardzo ważne w sytuacji, kiedy nie masz oparcia we własnej rodzinie. ważna jest oczywiście praca, bo daje poczucie bezpieczeństwa i niezależność.

    Jeśli chodzi o skargę, to może ją złożyć każdy, nie tylko matka. Dowodem mogą być maile, sms-y, oczywiście przydałaby się obdukcja, ale czy mama chce to zrobić? Za obdukcję się też płaci, czy ją stać? Trzeba mieć adwokata, to też kosztuje. Swiadkami mogą być np. sąsiedzi, nie trzeba ich pytać o zdanie, czy chcą zeznawać, aczkolwiek w takiej sytuacji mogą powiedzieć, że nic nie słyszeli.

    Poczytaj o syndromie sztokholmskim - jest to zjawisko, kiedy ofiara zaczyna usprawiedliwiać sprawce. Bardzo popularne, jest to sposób radzenia sobie z byciem ofiarą.

    Ubezwłasnowolnienie czy przymusowy odwyk to nie jest głupi pomysł, ale znów - trzeba poradzić się adwokata i to najlepiej speecjalizujacego się w takich sprawach.
  • 29.07.17, 12:08
    Rikol, dzieki za twoje wypowiedzi w watku, pieniadze nie sa problemem, siostra jest w kontakcie z madrym adwokatem, jezeli chodzi o mnie- nie wiem, zycie mam ulozone, w mojej rodzinie wszystko ok, praca wymagajaca i stresujaca ale daje rade, znam sporo zyczliwych mi ludzi, wiec niby wszystko ok ale czasami rzeczywiscie czuje potrzebe przewalkowac to wszystko z kims innym ( dlatego dziekuje Wam wszystkim za udzial w tym watku, bardzo dziekuje) ale na zadna terapie nie mam czasu, nie jest to u mnie silna potrzeba ani priorytetem, a moze powinno, tutaj ciezko mi ocenic sytuacje, boje sie niekompetentnych psychologow, straty czasu
  • 29.07.17, 12:38
    boisz się psychologów, to chociaż kup parę ksiązek. Toksyczni rodzice - aczkolwiek błędem jest obwinianie rodziców o wszelkie niepowodzenia. Moim zdaniem taka postawa zwalnia z wysiłków w celu poprawienia własnego życia. Przyznam się, że bardzo podziwiam, że mimo takich rodziców udało ci się w życiu. Wiele osób kończy w tym samym miejscu, co ich rodzice. ty masz męża, dzieci, pracę, przyjaciół. Ja wiem, że dla wielu osób to za mało, żeby uznac to za sukces. W każdym razie ja uważam, że szczęśliwa rodzina to podstawa. I tu nie chodzi o rodzinę, gdzie ludzie są dyrektorami. Chodzi o rodzinę, gdzie wszyscy się wspierają, nawet jeśli jest problem (a problemy są zawsze, jeśli nie finansowe to zdrowotne).

    Poczytaj też o DDA - dorosłych dzieciach alkoholików. Wyobraźmy sobie dziecko, które ma uczyć się w szkole - ale nie jest w stanie, bo mysli, co tam ojciec alkoholik wyrabia. Porównajmy do dziecka, którego rodzice są normalni - takie dziecko nie będzie miało problemów z tym, żeby się skupić na nauce czy pracy. Rodzina jest bardzo ważna, albo daje energię, albo ją odbiera. DDA mają też problem z określeniem, jakie zachowania są normalne czy do zaakceptowania, bo po prostu w domu widziały takie rzeczy na codzień, które są po prostu straszne.

    Myślę, że warto też poczytać książki o związkach, o komunikacji asertywnej, o wychowaniu dzieci. Generalnie ludzie zachowują się tak, jak się nauczyli w domu (bo po prostu nie wiedzą, że można inaczej), no chyba że np. mieli kogoś bliskiego spoza rodziny, np. dobrego księdza, który ich "uratował".

    Zapoznanie się z mechanizmami psychologicznymi nie rozwiąże problemów emocjonalnych. Ale żeby rozwiązać problem, trzeba go najpierw zauważyć, zrozumieć. JEsli zrozumiesz mechanizmy psychologiczne (którym wszyscy podlegamy), to będzie ci łatwiej reagować właściwie na manipulacje. Łatwiej będzie ci odciąć się od tego (zwłaszcza że masz męża wspierającego).
  • 29.07.17, 23:47
    Czytalam toksycznych rodzicow, czytalam o wychowaniu dzieci, o asertywnosci tez, jak tylko wyjechalam z domu wiedzialam ze nie mam doskonalych wzorcow, ale moja rodzina byla przerazliwie patologiczna od srodka, natomiast na zewnatrz bylo wszystko w normie, dobra praca, dalsza rodzina czesto odwiedzana, babcie, ciocie, kuzyni, przyjaciele rodziny tez jacys byli, wakacje, dobre szkoly, duzo rozmow w domu, oczywiscie w okresach doktora jekylla a nie pana hyde'a, moze to nas wszystkich uratowalo? A moze wychodzac z takiego strasznego domu ma sie presje na sukces w zyciu bardziej niz inni? Chyba jest bardzo duzo ludzi takich jak ja ktorzy maja dobre zycie,a co sie wycierpieli to ich i jak sobie z tym cierpieniem poradza to kwestia indywidualna
  • 29.07.17, 16:35
    Na zadna terapie nie mam czasu (...) boje sie niekompetentnych psychologow, straty czasu"

    W jakim kraju mieszkasz?

    Jesli w pierwszym poscie wyjesz z bezsilnosci i zalu, piszesz na forum ze w trojke probujecie pomoc ale mama znajduje wymowki i torpeduje pomoc bo wlasciwie nic sie nie dzieje, a teraz piszesz ze ogolnie wszystko ok, praca, znajomi, wlasna rodzina ok a pomysl szukania terapii dla siebie to strata czasu bo psychologowie sa niekompetentni- moze sie myle ale czy widzisz tu podobienstwo?
  • 29.07.17, 23:38
    We Francji. No wyje z bolu za mama, kto by nie wyl, ale chcialam powiedziec ze nie mam przez to zniszczonego zycia w tym sensie ze sobie radze dobrze i jestem otoczona dobrymi ludzmi, uwazam ze mam dobre zycie, tez sie dziwie ze to mozliwe ale obiektywnie patrzac ... no wlasnie ogolnie u mnie jest w porzadku, a ze cierpie z powodu rodzicow, to jest prawda, ale przeciez zaden psycholog mnie nie wyleczy z cierpienia, nie o to chyba chodzi w terapiach?
  • 29.07.17, 23:50
    Cierpienie bedzie tak długo jak nie podejmiesz z rodzenstwem radykalnych kroków, nawet na siłe ..po prostu spróbowac jej pomóc a jeśli to nie pomoże i ona wróci do dawnego życia i oprawcy to juz jej wybór ale bedziesz miała swiadomość tego że próbowałas ...jak nie ty to rodzenstwo które jest bliżej mamy.
  • 28.07.17, 22:12
    Idź na prokuraturę i składaj zawiadomienie. To jest przestępstwo ścigane z urzędu - art. 207 k.k.

    --
    burakostwo, nieudacznictwo, brak kultury, brak ogłady, brak inteligencji. Raptem to, co gdzieś skrzętnie ukrywaliśmy, się wylało i nami zawłaszcza ? skwitował Linda.
  • 28.07.17, 22:16
    mama303 napisała:

    > Idź na prokuraturę i składaj zawiadomienie. To jest przestępstwo ścigane z urzę
    > du - art. 207 k.k.
    nie zastanawiaj się! masz prawny obowiązek to zrobić !




    --
    burakostwo, nieudacznictwo, brak kultury, brak ogłady, brak inteligencji. Raptem to, co gdzieś skrzętnie ukrywaliśmy, się wylało i nami zawłaszcza ? skwitował Linda.
  • 28.07.17, 22:50
    a dlaczego wy, dzieci, nie złożycie skargi? Jesteście wszyscy w pewnym sensie współwinni tej ciągnącej się latami zbrodni.
    i dlaczego choć raz dla przykładu nie spuściliście ojcu porządnego manta? Żeby zobaczył jak to jest

    --
    Wolimy słyszeć krzyk mrożonych zarodków niż krzyk bitego dziecka za ścianą
    Dr Anita Kucharska-Dziedzic, Stowarzyszenie BABA
  • 28.07.17, 23:01
    Wiesz,jak to działa?
    To Ci powiem.
    Policja patrzy na Ciebie z pobłażaniem, bo szkalujesz własną rodzinę. Jak mogą, tak próbują dać Ci do zrozumienia, że konfabulujesz. Może Ci się wydaje, może masz depresję. Może na kieszonkowe nie zasłużyłaś, może...
    Znajomi też, jak ematka, u której zawsze matka to wzór cnót wszelakich,która własną piersią...
    Rodzina uważa, że brudy we własnym domu się pierze.

    Manto ojcu sprawić? Chyba żartujesz. Mężczyźni to nie kobiety. Nie jęczą w ukryciu. Mają na tyle umysł otwarty, że i zdjęcia zrobią, i świadków mają. Wiesz, skąd wiem?

    I Ty jedna, sama, przeciwko wszystkim. Powodzenia.
  • 28.07.17, 23:12
    Tu jest nadzieja, bo uszkodzenia ciała były na dłużej niż 7 dni. Ale normalnie jest tak, że policjant pyta sprawcę, czy pobił tę panią. Sprawca odpowiada, że nie i policjant umarza. Prokurator to samo. A jeśli jeszcze ta pani doda, że mąż jej nie pobił, to dzieci mogą zostać oskarżone o składanie fałszywych zeznań. Muszą mieć dowody, może nagrania opowieści matki itd. a osobiście uważam, że najlepiej tych rodziców zostawić samym sobie. I tak nie da im się pomóc, to przynajmniej trzeba chronić siebie i własne dzieci.
  • 29.07.17, 01:30
    to co radzisz jest nie tylko niemorlane ale niezgodne z prawem.
  • 29.07.17, 01:29
    rozumiem ze doradzasz by matce nie pomagac, nikogo nie zawiadmiac skoro nikt i tak nie uwierzy, poczekac az maz kobiete zatlucze a pozniej spokojnie pochowac, cieszac sie ze problem sam sie rozwiazal.
  • 29.07.17, 01:41
    Ależ niech zgłaszają. Tylko skończy się to tak, że matka zaprzeczy, a oni będą ścigani za składanie fałszywych zeznań. A matka będzie ich wrogiem, bo szkalują rodzinę. Już lepiej, żeby policję wezwali sąsiedzi, np. z powodu hałasu, kłótni. To są obiektywne osoby. Swoją drogą, jakich oni mają sąsiadów, jeśli nikt nie dzwoni po policję?

    Nie chodzi o uwierzenie. chodzi o to, że ofiara musi współpracować. jeśli ofiara przed sądem powie, że sprawca jej nie pobił, to jak ty sobie wyobrażasz skazanie sprawcy? Na jakiej podstawie? Przecież ta kobieta pije, mogła faktycznie upaść i coś sobie złamać, a może miała zwidy? Zeby kogos skazać, trzeba mieć dowody. No i jak sąd ma zakazać sprawcy zbliżania się do ofiary, jeśli ona twierdzi przed sądem, że nie ma żadnych problemów? Czy ty masz jakiekolwiek doświadczenie z sądami? Ja autorce polecam wizytę u adwokata, bo w przeciwnym razie może sobie narobić problemów, jeśli w sądzie staną przeciwko niej oboje rodzice. Nie sądzisz? Pomijam już koszt adwokata i przyjazdów na sprawy - a będzie tego sporo, raz na miesiąc na przykład. Zresztą , z tego co ktoś tu pisał, kobieta była w szpitalu i tam też jakoś nikt nie zauwazył, że była pobita. Jak widzisz, lekarze nie mają ochoty zajmować się pijaczką. To samo dotyczy prokuratury, policji i sądu. A leczenie alkoholizmu jest w większosci przypadków nieskuteczne.

    A propos zatłuczenia tej pani, to winny jest wyłącznie jej mąż. A ona sama z jakiegoś dziwnego powodu cały czas z nim jest, mimo wsparcia rodziny i odpowiednich finansów. Ja nie widzę tu rozwiązania i zostawiłabym ją samą sobie. Już i tak zatruła życie dzieciom.
  • 29.07.17, 01:51
    jakich maja sasiadow - pewnie takich jak ty? Kilkakrotnie wywalam policje i straz miejska do bitego na ulicy, pobitego czlowieka, ale takze do pijaka lezacego na chodniku - nigdy nie mialam klopotow z tego powodu. Wiec przestan roztaczac te dziwaczne wizje jak to reagujac na przemoc mozna wpakowac sie w klopoty.
  • 29.07.17, 02:00
    Tosia, oni wezwali policje. Policja nie zostala wpuszczona. matka zaprzeczyla wszystkiemu, co mowila przez telefon.
    Wzywac mozesz do upojenia - i powinnas - tylko to nie jest realna pomoc, jesli o kolejnym pobiciu dowiadujesz sie po fakcie. Oni nie wylamia drzwi, jezeli za drzwiami nie slychac krzykow. Jezeli nikt nie potwierdza, ze byly odglosy szamotaniny, ze ktos wzywal pomocy (nawet nie wiadomo, czy byly te odglosy i czy matka wolala o pomoc), jezeli lekarz stwierdzil zamanie, a nie slady pobicia.
    Ulica to teren neutralny i dostepny. Matka jest w mieszkaniu, nie chce z niego wyjsc i nie chce wpuscic interweniujacych. Kumasz roznice ?
  • 29.07.17, 02:10
    a czy 'kumasz' ze ofiara jest ofiara wlasnie dlatego ze nie umie sobie sama pomoc? Ze np w szpitalu zamiast potakiwac ze mamusia po raz kolejny spadla ze schodw trzeba wprost powiedziec ze jest ofiara pobicia?
  • 29.07.17, 02:17
    71tosia napisała:
    ofiara jest ofiara wlasnie dlatego ze nie umie sobie sama pom
    > oc? Ze np w szpitalu zamiast potakiwac ze mamusia po raz kolejny spadla ze sch
    > odw trzeba wprost powiedziec ze jest ofiara pobicia?

    A czy ty znasz procedury ? Oni powiedza, matka zaprzeczy. Lekarz stwierdza zlamanie, ale nie jest w stanie stwierdzic, a tym bardziej wpisac w dokumentacje, ze zlamanie jest skutkiem pobicia. Owszem, moze zglosic policji, a jesli poszkodowana wymaga hospitalizacji dluzszej niz 7-dniowa, musi zglosic. Policja przesluchuje poszkodowana i slyszy, ze ona spadla ze schodow. Twoje oswiadczenie jest bez-war-tos-cio-we, jezeli nie bylas naocznym swiadkiem. Mozesz zeznac, ze matka opowiadala ci przez telefon o pobiciu i grozbach ojca. Policja to protokoluje, po czym matka ponownie zaprzecza. I tu sprawa sie konczy, NIC WIECEJ nie mozesz zrobic.

    Jezeli masz jakas realna propozycje, chetnie przeczytam.
  • 29.07.17, 09:00
    Zgadzam sie z tosia w pełni. Trzeba zrobić wszystko żeby ojciec w przypływie kolejnego szalu nie zabil matki. Po kolejnej akcji syn i corka którzy sa na miejscu powinni wszcząć wszelkie dopuszczalne prawem procedury przeciwko ojcu. Należy sie wczesniej poradzić prawnika, żeby zrobić to sprawnie i skutecznie. Matka ma tak zryty mozg, ze sama z tego nie wyjdzie. Gdyby to byla moja matka czulabym sie w obowiazku jej pomoc.
  • 29.07.17, 09:46
    Zuzi, problem nie w tym , CZY pomoc. Tylko w tym, JAK, zeby to bylo skuteczne.
    Alkoholizm na terapie, radzi ktos ponizej - owszem, i taka terapia (odwyk) moze byc przymusowa. Ale trzeba to formalnie zalatwic, doczekac miejsca - i to dotyczy OBOJGA rodzicow. Leczenie czy odsuniecie samego ojca nic nie da. Matka ma problem ze soba, nie (tylko) z mezem przemocowcem.
  • 29.07.17, 10:53
    Ja bym zaczęła od prawnika. Zebralabym od niego informacje krok po kroku jakie działania formalne mogę wszcząć sama lub z jego pomocą. Jak działać bezpośrednio po akcji lub jesli matka powiadomi, również w trakcie akcji. Co, gdzie, w jakiej formie zgłosić, żeby to nie byla strata czasu tylko skuteczne działanie. Co ppwinno sie zglosic szpitalowi gdy matka tam trafi, co gdy zaprzeczy doznanej przemocy, co zrobic zeby skutecznie jej pomoc. Wczesniej opisalabym mu ze szczegółami sytuacje. Nagrywalabym rozmowy z matka przez telefon wyciągając od niej jak najwięcej szczegolo nt. doznanej przez nią przemocy, to zawsze moze posluzyc jako dowód uwiarygadniajacy zeznania dorosłych dzieci, jesli nie przed sądem to dla prawnika. I najpierw separacja matki od meza kata a potem działania po katem odwyku a następnie terapia.
  • 29.07.17, 11:03
    Zuzi, nie da sie odseparowac osoby, ktora nie jest ubezwlasnowolniona, jesli ona tego nie chce. Nie da sie rowniez zmusic jej do terapii.
    Material obciazajacy ojca oczywiscie mozna i warto gromadzic, ale to nie zalatwi sprawy. Bo problemem jest tu nie tylko pijacy ojciec przemocowiec, ale przede wszystkim uzalezniona i wspoluzalezniona matka.
    Przeczytaj - jesli nie czytalas juz - watek Stacie o wspoluzaleznieniach.
    Owszem, mozna sprobowac - i nawet sa pewne szanse, ze to sie uda - doprowadzic do oskarzenia i skazania ojca. O ile wyrok nie zapadnie w zawiasach, bedzie on odseparowany od matki. I co dalej ? Ona nie przestanie pic z tego powodu, nie przestanie sie zamartwiac (taki wstyd, jak mogliscie, i tak dalej), nie przestanie miec pretensji do dzieci.
    A przede wszystkim - bez fachowej pomocy - nie pozbedzie sie problemu z soba samai na to nieobecnosc ojca nie pomoze.
    Prawnik, owszem, ale dzieciom doradzalabym przede wszystkim kontakt z psychologiem, specjalista od uzaleznien. Dopiero on stwierdzi, czy pomoc jest potrzebna przede wszystkim matce, czy jednak najpierw jej dzieciom, zeby potem mogly skutecznie pomoc matce. Lub przynajmniej nie szkodzic.
  • 29.07.17, 11:12
    Ponieważ mamy tu do czynienia z wyraźnym zagrożeniem zycia tej kobiety, dlatego odseparowanie jej od męża powinno byc priorytetem. Corka opisuje sytuacje w sposób trzezwomyslacy, mysle ze gdy zbierze i ulozy sobie z pomocą prawnika wszelkie możliwe dzialania, wówczas podejmie skuteczne kroki. Tak naprawde najwięcej moze zrobić rodzeństwo w kraju i to oni powinni czynnie działać.
  • 30.07.17, 08:40
    zuzi.1 napisała:

    > Ponieważ mamy tu do czynienia z wyraźnym zagrożeniem zycia tej kobiety, dlatego
    > odseparowanie jej od męża powinno byc priorytetem. Corka opisuje sytuacje w sp
    > osób trzezwomyslacy, mysle ze gdy zbierze i ulozy sobie z pomocą prawnika wszel
    > kie możliwe dzialania

    nie potrzebny do tego prawnik! Przynajmniej nie na tym etapie. Pisze się zawiadomienie do prokuratury i czeka na śledztwo. Obowiązuje w tym kraju /jeszcze/ ustawa o przeciwdziałaniu przemocy domowej!



    --
    burakostwo, nieudacznictwo, brak kultury, brak ogłady, brak inteligencji. Raptem to, co gdzieś skrzętnie ukrywaliśmy, się wylało i nami zawłaszcza ? skwitował Linda.
  • 29.07.17, 20:15
    zuzi.1 napisała:

    > Zgadzam sie z tosia w pełni. Trzeba zrobić wszystko żeby ojciec w przypływie ko
    > lejnego szalu nie zabil matki. Po kolejnej akcji syn i corka którzy sa na miejs
    > cu powinni wszcząć wszelkie dopuszczalne prawem procedury przeciwko ojcu.

    absolutnie nie czekac na nastepna akcje tylko udać się do prokuratury z pisemnym zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa. Matka może zaprzeczać, to jest przestępstwo ścigane z urzędu, wiec dochodzenie i śledztwo musi być przeprowadzone.


    --
    burakostwo, nieudacznictwo, brak kultury, brak ogłady, brak inteligencji. Raptem to, co gdzieś skrzętnie ukrywaliśmy, się wylało i nami zawłaszcza ? skwitował Linda.
  • 29.07.17, 09:39
    Matka nie jest ofiarą. Matka jest w układzie alkoholowym z drugim alkoholikiem. Ofiarą są współuzależnione dzieci i wnuki, które są angażowane przez alkoholiczkę w ten show: są zapraszane w trakcie libacji by dzieci i wnuki stanowiły ochronę (i były świadkami pato scen), są angażowane w pomoc matce, gdy staje się ofiarą libacji. Matka stosuje wobec dzieci przemoc psychiczną, o czym bez dwóch zdań świadczy pierwszy post autorki, która jest rozwalona emocjonalnie sytuacją, w którą została wciągnięta i swoją bezradnością.

    Pomoc nie zawsze oznacza trzymanie za rękę. W przypadku osoby uzależnionej pomoc oznacza pozwolenie tej osobie żeby się stoczyła, bo tylko w ten sposób może przyznać sama przed sobą, że ma problem i zacznie szukać pomocy. Inaczej się nie da. Dzieci powinny zerwać wszelkie kontakty z matką do czasu aż pójdzie do prokuratury i złoży zawiadomienie na ojca. Biernie godząc się na wciąganie przez matkę w konflikty rodziców-alkoholików tylko nakręcają spiralę przemocy i alkoholizmu w tej rodzinie.

    Trzeba pomóc, ale to musi być pomoc mądra. W tym wypadku mądra pomoc to pozwolenie matce by sama, odcięta od dzieci, podjęła decyzję co chce dalej robić ze swoim życiem.
  • 29.07.17, 11:00
    Bzdura. Następnym razem maz ja po prostu zabije. Ona zbyt długo trwa w tym bagnie żeby sama sie z tego wydobyla. Zrobiłabym wszystko co można żeby jej pomoc. Gdyby niszczyla wszelkie próby pomocy jej, wówczas po kilku próbach pomocy odcielabym sie od niej calkowicie wyraźnie jej mówiąc, ze teraz to jest juz tylko wylaczny jej problem z ojcem i niech robi co chce, najwyżej straci życie na własne życzenie...i zaznaczylabym ze proszę juz więcej do mnie nie dzwonić a wszelkie urazy leczyć we własnym zakresie.
  • 29.07.17, 12:46
    Facet bije ją od lat. Była wzywana policja - matka ich nie wpuściła do domu. mimo tego, że matce oferują mieszkanie, ona odmawia. Co jeszcze według ciebie powinni zrobić? Przecież finanse nie są problemem. Problemem jest postawa matki i jej alkoholizm. Gdyby nie była alkoholiczką, można by było ją zabrać do domu. A ponieważ jest alkoholiczką, żaden normalny człowiek jej nie weźmie do domu, żeby małe dzieci się z kimś takim wychowywały. Mamy tu wybór - albo dobro alkoholiczki, albo dobro dzieci. Ja bym wybrała dzieci. ALkoholiczka całe życie dokonywała złych wyborów - najpierw wybrała złego męża, potem zdecydowała się z nim zostać i wychowywać dzieci w takich warunkach. Potem zaczęla pić. Nawet teraz, kiedy ma możliwość, odmawia opuszczenia męża. Z policją nie współpracuje. Moim zdaniem nie ma tu możliwości działania. Ja bym jej powiedziała - kiedy zdecydujesz się opuścić męża, zadzwoń. I koniec kontaktu. Tutaj wszyscy za bardzo o nią dbają, przejmują się - co ją utwierdza w przekonaniu, że może nie jest tak źle. Otóż jest źle, tylko że ona nie chce tego zauważyć. Ale to już jej problem.
  • 29.07.17, 12:17
    Tosi, nas nie bylo podczas przyjec mamy do szpitala po tych pobiciach, bardzo tego zaluje, ojciec oczywiscie nawet mnie nie poinformowal ze mama jest w szpitalu, dzwonie do niej regularnie co tydzien, dwa tygodnie, i tak sie dowiaduje
  • 29.07.17, 12:20
    bachir napisał(a):
    ojciec oczywiscie nawet mnie nie poinformowal ze mama jest w szpita
    > lu,

    Mama, jak rozumiem, tez nie poinformowala. Dowiadujesz sie dopiero, gdy dzwonisz.
    przepraszam, powtarzam - skorzystajcie z rady, jaka dala policja. To dobra rada.
  • 29.07.17, 11:24
    Nic nie rozumiesz. I nie chce mi się więcej pisać. Autorka zrobi co uzna za stosowne. Trzymam za nią kciuki. Za alkoholików nie. Niech sobie radzą. Taką drogę wybrali, niech więc poniosą ich konsekwencje.
  • 29.07.17, 14:17
    Miaam ostatnio szkolenie z udzielania pierwszej pomocy. Najważniejszą zasadą przy udzielaniu pomocy jest bezpieczeństwo ratownika. W tym wypadku też nalezy o tym pamiętać. Kto zaręczy, ze jak sie weźmie matkę do domu, to nie będzie tam przychodził agresywny ojciec i nie pobije przy okazji tych, którzy udzielili matce pomocy? Kto zaręczy, ze matka-alkoholiczka nie spowoduje, ze życie własnych dzieci będzie nie do zniesienia? Pomysł z samodzielnym mieszkaniem , które che dac brat jest dobry, tylko ojciec przecież tam matkę też znajdzie, a sądząc z tego, co ona robi - wpuści go.
  • 29.07.17, 20:18
    verdana napisała:

    > Kto zaręczy, ze matka-alkoholiczka nie spowoduje, ze życie własnych
    > dzieci będzie nie do zniesienia? Pomysł z samodzielnym mieszkaniem , które che
    > dac brat jest dobry, tylko ojciec przecież tam matkę też znajdzie, a sądząc z t
    > ego, co ona robi - wpuści go.

    nie dowierzam. Ojca trzeba wsadzić do więzienia!!!



    --
    burakostwo, nieudacznictwo, brak kultury, brak ogłady, brak inteligencji. Raptem to, co gdzieś skrzętnie ukrywaliśmy, się wylało i nami zawłaszcza ? skwitował Linda.
  • 29.07.17, 20:41
    mama303 napisała:


    > nie dowierzam. Ojca trzeba wsadzić do więzienia!!!

    Gdyby decydowalo orzecznictwo forumowe, facet niewatpliwie trafilby tam w trybie doraznym. A w zyciu
    - powiadomienie o popelnieniu przestepstwa
    - sledztwo, ktore da albo nie da wynikow
    - sprawa sadowa, jesli sledztwo da wyniki
    - wyrok, ktory wcale nie musi byc odsiadka (moze byc np dozor policyjny) ani zaraz (moze byc w zawiasach)
    - a jesli bedzie zaraz i bez zawiasow, to jeszcze musi sie znalezc miejsce w mamrze, a z tym, zdaje sie, tez sa problemy i niejeden musi poczekac, zanim bedzie mogl swoje odsiedziec

    i to wszystko nie jest kwestia tygodnia ani dwoch. Czas trzeba liczyc w miesiacach, a moze byc jeszcze dluzej.
  • 30.07.17, 08:32
    tt-tka napisała:

    > i to wszystko nie jest kwestia tygodnia ani dwoch. Czas trzeba liczyc w miesiac
    > ach, a moze byc jeszcze dluzej.

    no to w takim razie tylko usiąść na tyłku i biadolić pozostaje....





    --
    burakostwo, nieudacznictwo, brak kultury, brak ogłady, brak inteligencji. Raptem to, co gdzieś skrzętnie ukrywaliśmy, się wylało i nami zawłaszcza ? skwitował Linda.
  • 30.07.17, 09:42
    mama303 napisała:


    > no to w takim razie tylko usiąść na tyłku i biadolić pozostaje....

    NIE. Czytaj, co w watku. Policja dala rade, bardzo dobra i wykonalna duzo szybciej niz dochodzenie (ktore moze byc swoja droga), mianowicie - wniosek o przymusowe leczenie. Dodam od siebie - obojga rodzicow. To separuje ich od siebie natychmiast, dodatkowo gwarantuje, ze matka pozostawiona samej sobie nie bedzie.

    Czemu rodzina zwleka z tym, to juz pytanie nie do mnie. Ale rada zostala dana i sposob jest.
  • 30.07.17, 10:46
    tt-tka napisała:

    > NIE. Czytaj, co w watku. Policja dala rade, bardzo dobra i wykonalna duzo sz
    > ybciej
    niz dochodzenie (ktore moze byc swoja droga), mianowicie - wniosek
    > o przymusowe leczenie.

    ale tu tez jest najpierw sprawa sądowa!
    Działać na kilku torach! nie czekać!

    --
    burakostwo, nieudacznictwo, brak kultury, brak ogłady, brak inteligencji. Raptem to, co gdzieś skrzętnie ukrywaliśmy, się wylało i nami zawłaszcza ? skwitował Linda.
  • 30.07.17, 10:53
    mama303 napisała:


    > ale tu tez jest najpierw sprawa sądowa!

    Oczywiscie, ale tu rozpatrzenie i orzeczenie bedzie duzo szybsze niz sprawa karna, ktora musi poprzedzac dochodzenie !


    > Działać na kilku torach! nie czekać!

    Mnie poganiasz ? :)
    Na efekty tak czy inaczej trzeba poczekac, natomiast podjac dzialania - do ch...y, to jest wypelnienie i zlozenie kilku urzedowych papierow ! - nalezy natychmiast albo jeszcze szybciej.
    Imo to, ze dzieci prosza i przekonuja zamiast te dzialania podjac dowodzi, ze one tez - mimo zaprzeczen - sa mocno wspoluzaleznione i powinny podjac wlasna terapie.
  • 29.07.17, 20:09
    pitahaya1 napisał:

    > Policja patrzy na Ciebie z pobłażaniem, bo szkalujesz własną rodzinę. Jak mogą,
    > tak próbują dać Ci do zrozumienia, że konfabulujesz. Może Ci się wydaje, może
    > masz depresję. Może na kieszonkowe nie zasłużyłaś, może...

    a może do lasu poszli!
    przestań zniechęcać, każdy kto wie o przestępstwie ma obowiązek zgłosić to organom ścigania, najlepiej na piśmie do prokuratury.

    --
    burakostwo, nieudacznictwo, brak kultury, brak ogłady, brak inteligencji. Raptem to, co gdzieś skrzętnie ukrywaliśmy, się wylało i nami zawłaszcza ? skwitował Linda.
  • 30.07.17, 19:10
    W każdej Gminie istnieje Komisja d/s Uzależnień w której oprócz prac Urzędu jest psycholog i Policjant/ka itd .... od nich mozna uzyskać skierowanie / nakaz? / na podjęcie leczenia. Dowiedz się jak sie do nich dostać skoro siostra mieszka blisko mogłaby się do nich wybrać. Dla wsparcia mogłabyś na piśmie wraz z bratem potwierdzić fakty.Życzę powodzenia i cierpliwości :) ale zapewniam , że to działa!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.